Kapitan: Kontradmirał Marek Kamowski

Re: [II] Kwatery załogi

4 lip 2018, o 20:07

Nagła zmiana podejścia Shukina była... Cóż, pożądana, to na pewno. I doceniona, na tyle, na ile Dagan umiała cokolwiek docenić. Prychając tylko na komentarz Strikera - nie wybierała się na żaden spacer, ani z Alexandrem, ani z samą sobą - z zaskakującą ją samą łatwością poddała się rozmowie z biotykiem. Teraz, gdy zaprzestał prób nieudolnego flirtu, nagle okazało się, że czerwonowłosa umie powiedzieć więcej niż jedno, w porywach dwa zdawkowe słowa. I że nie tylko umie, ale również to robi. Nawet umiarkowanie chętnie.
- Niezbyt długo - odpowiedziała na pierwsze pytanie, jednocześnie sadzając tyłek na ławeczce najbliższego ze sprzętów. Swoją drogą, to było całkiem niezłe pytanie - ile? Nie była pewna. Że niedługo, to wiedziała, ale ile dokładnie - to jej już umykało. Tak naprawdę nigdy nie przywiązywała wagi do rzeczy, które mogłaby sprawdzić w sieci, gdyby potrzebowała - a czas trwania jej konkretnych przydziałów było jedną z tych. Ile więc była na Wiźnie? Kilka miesięcy, pewnie mniej więcej tyle. Wcześniej był przecież Norad, a po nim chwila uziemienia na Cytadeli. Nie miała jednak pojęcia, po prostu nie liczyła i nie pamiętała ile tak naprawdę to wszystko trwało. Ostatecznie to zwyczajnie nie było istotne.
- To mniej męczące niż się wydaje - Wzruszyła lekko ramionami na wywód Shukina, jednocześnie spoglądając na przebranego już Strikera. Z umiarkowanym zainteresowaniem prześlizgnęła się wzrokiem po jego tatuażach. Jej własny - pokrywający całą prawą rękę, od ramienia po nadgarstek - był teraz niemal niewidoczny, spod rękawa munduru wystawały jedynie fragmenty robotycznego rysunku. Lubiła tatuaże. Sama nie miała ich więcej, ale Charles - zdecydowanie tak. Przyglądała im się przez chwilę nieskrępowanie, dopiero potem wracając spojrzeniem do Shukina. - Mi w każdym razie życie na pokładzie odpowiada. Przynajmniej czas się nie dłuży. Zazwyczaj. - Prawda była taka, że bytność na okręcie pasowała jej znacznie bardziej niż siedzenie na lądzie, jakikolwiek ląd by to był. Dotychczas siedzenie na Cytadeli czy na Ziemi wiązało się jej zwykle z bezczynnością, a ta nieprawdopodobnie ją nudziła. Mając przydział na statku przynajmniej miała jakąś przydzieloną rolę, jakieś zajęcie, coś, co sprawiało, że czuła się przydatna, ale przede wszystkim - że mogła się w czymś realizować. Obecność innych ludzi, nawet tłumów, była w tym momencie niezbyt wygórowaną ceną za profity.
Na wzmiankę o własnej kajucie parsknęła tylko cicho. Nie miała jej nigdy i choć w żartach zaczął pojawiać się temat, że jeszcze trochę, a dorobi się lepszych warunków - takich, jaki przysługiwały oficerom - Dagan wciąż się do tego nie przywiązywała i, szczerze mówiąc, nieszczególnie w to wierzyła. Fakt, ostatnio zaskakująco sprawnie pokonała kilka szczebli w drabinie awansów, tak że w efekcie pagony oficerskie miała już w zasięgu ręki, wciąż jednak nie umiała wyjaśnić, jakim cudem się to stało. Bo wiecie, ona nie była żołnierzem z powołania i nawet nieszczególnie się starała. Po prostu tak wyszło.
Myśl, że miałaby być oficerem i dodatkowo, na przykład, kimś dowodzić była śmieszna.
- Nie mam swojej kajuty, śpię w grupowych, kilkuosobowych, jak wszyscy - Uśmiechnęła się nieznacznie z rozbawieniem. - Na luksus własnego pokoju trzeba sobie zapracować.
Milczała przez krótką chwilę, przez ramię spoglądając na drugą kobietę obecną na siłowni. Potem na powrót zainteresowała się własnym towarzystwem.
- Wychodzi na to, że lecę. Chyba. - Wzruszyła lekko ramionami w odpowiedzi na pytanie Alexandra, potem znów milcząc przez krótką chwilę.
- No dobra. To kim wy tak naprawdę jesteście? - zapytała ostatecznie bezpośrednio, zupełnie niesubtelnie zmieniając temat. Zerknęła na Shukina, na Strikera, potem znowu na Shukina. - Firma po coś was zatrudniła, więc pewnie jesteście przydatni. Co robicie jak nie bawicie się na naszym podwórku? - Ruchem głowy wskazała w bliżej nieokreślonym kierunku, sygnalizując w ten sposób, że pod pojęciem podwórko ma na myśli służbę w Przymierzu.
STRÓJ CYWILNY PANCERZ NPC GG 1317043

ObrazekObrazek

+ 35% do obrażeń od mocy technologicznych
- 10% kosztu użycia mocy technologicznych
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
75% szans na powalenie przy ataku omni-ostrzem
+ 15% do obrażeń przeciw pancerzom, 25 cm penetracji
+ 40% tarcz
+ 15% w rzutach na dostęp do baz Przymierza
+ 30% premii technologicznej


Wyświetl wiadomość pozafabularną

Obrazek
Rebecca Dagan

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 448
Dołączył(a): 22 maja 2013, o 19:42
Miano: Rebecca Dagan
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Chorąży Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.190
Medale: 3
Determinacja (1) Medal za długą służbę (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: [II] Kwatery załogi

8 lip 2018, o 21:38

Nie za bardzo słuchał o czym rozmawia dwójka. Niestety jak to na każdej siłowni było wyjątkowo głośno. Na tyle głośno by może słyszeć co trzecie słowo. Nie przeszkadzało mu to. Dopóki Shukin miał z kim gadać to tak długo mógł spędzić ten czas w jako takiej ciszy. Jego ględzenie nie było dużym problemem, ale dla Charlesa przyzwyczajonego do ciszy lub do dość słabo emocjonalnie rozwiniętych rozmów. Może nie licząc czasu, który spędzał pod Bergen. Tylko tam mógł być wyjątkowo sobą. Ciężko mu było opisać uczucie, które w nim narastało. Nie spodziewał się nawet, że kiedykolwiek zacznie za kimś tęsknić mimo, że nie było go może tylko parę dni. Chyba naprawdę zaczynał się uczłowieczać w jakiś sposób.
Kiedy skończył ćwiczenia na bieżni przeniósł się bliżej nich. Chcąc nie chcąc. Po prostu tam znajdowała się ławeczka do wyciskania ciężarów. Nie zamierzał się zbytnio forsować w tym przypadku. Sto sześćdziesiąt kilo powinno wystarczyć. Dokładał więc kolejne obciążniki słuchając już tym razem o czym rozmawiają. Nie podobało mu się zbytnio dokąd zmierzała ta konwersacja, ale niestety nie miał innego wyjścia. Jakby nie patrzeć nie mogli jej wyeliminować w momencie w którym dowiedziałaby się za dużo. Nie wiadomo jak Alexander, ale Striker nie zamierzał zbytnio się zwierzać z tego co robi po za godzinami pracy.
- Przez ostatnie kilka miesięcy zajmowałem się sprzątaniem różnych inwestycji Cerberusa w galaktyce. Bycie górą mięśni z wyglądem zbira wyciągniętego prosto z więzienia ma bardzo dużo plusów.
Nie powiedział jakich plusów, ale można było się domyśleć. Jeśli robił jako kontraktor to nie mógł być idiotą, a przynajmniej mógł to dobrze ukrywać. Zazwyczaj ludzie jego pokroju kojarzyli się mało rozgarniętymi typami. To dawało mu zawsze duże pole do manewry. Do tego miał wyjątkowo dużo szczęścia. Więcej niż mogłoby się wydawać. Obydwie akcje podczas, których uczestniczył składały się w większości ze świetnego planu oraz szczęścia.
Zresztą taka opowieść pewnie obydwoje uwierzą od razu. Gdyby opowiedział im o tym, że spędza teraz czas z kobietą swoje życia – która de facto jest kilka lig urody ponad nim – oraz zajmuje się bardzo przyziemnymi sprawami jak dbanie o dom czy wyjazdy urlopowe to nikt by mu nie uwierzył. Nikt.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1009
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: [II] Kwatery załogi

23 wrz 2018, o 21:12

Alexander na moment przeniósł wzrok w kierunku Strikera, odprowadzając go spojrzeniem do ławeczki do podnoszenia ciężarów. Ostentacyjnie przewrócił oczami, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Możesz mi powiedzieć w jaki sposób to jest lepsze od tego, co robię ja? Ja przynajmniej próbuję nawiązać kontakt z tą piękną kobietą, z którą będziemy współpracować, rozmawiając z nią. Co ty robisz? Co to w ogóle jest? Czemu nie dwieście sześćdziesiąt? - spojrzał na Beccę, wyciągając dłoń w stronę Charlesa i unosząc pytająco brwi. - Czy ktokolwiek kiedykolwiek zaraz po wejściu na wasz okręt spytał o siłownię i poszedł pakować? No kurwa, dramat.
Parsknął śmiechem i przez chwilę przyglądał się podnoszącemu sztangę mężczyźnie, pewnie rozważając jego słowa dotyczące codziennego życia. Może nie wiedział, czym powinien się pochwalić, a może nie mógł się skupić przez absurdalne według niego zachowanie Charlesa. Pokręcił głową z rezygnacją, więc nietrudno było dojść do wniosku, ze raczej chodzi o to drugie.
- A mogliśmy siedzieć sobie kulturalnie przy jakimś stole i rozmawiać jak ludzie - mruknął. - Ale nie.
Westchnął, przenosząc swoją uwagę ponownie na czerwonowłosą.
- Ja byłem kiedyś w Przymierzu, ale... jakby to ująć... miewam problemy z autorytetami. Wywalili mnie zanim na dobre zacząłem się do czegokolwiek nadawać - wzruszył ramionami. - Ale rozwijałem swoje zdobyte tam umiejętności, teraz pracuję w prywatnej ochronie. Nie wyglądam, co? - zaśmiał się cicho. - Może was to zaskoczy, ale jak trzeba się skupić, to tyle nie gadam. Obiecuję, że nie będę robić problemów. Po prostu lubię poznawać nowych ludzi, nawet jeśli jeden z nowo poznanych myśli tylko o własnych mięśniach, a druga nie wiem o czym myśli, bo mówi tylko wtedy, kiedy zada się jej bezpośrednie pytanie.
Rzucił Rebecce jeden ze swoich powalających, filmowych uśmiechów i osunął się wygodnie po oparciu maszyny, zakładając prawą kostkę na lewe kolano.
- Przymierzu łatwiej jest czasem wynająć zewnętrznych kontraktorów, niż pisać raport z misji, której nie powinni byli się podejmować. Co nie, Charles? - skinął do niego głową. - Nie wiem tylko, dlaczego przydzielili nam panią Dagan. Sprawa jest tak delikatna, że potrzebujemy niańki, czy uznali że we trójkę pójdzie nam sprawniej, a jej jest po prostu wszystko jedno?
Przekręcił się lekko w jej stronę, jakby to od niej spodziewał się odpowiedzi i wyjaśnienia decyzji jej przełożonych. Nie wiedział tylko jak mało wie sama kobieta, błędnie zakładając, że dostała wszystkie niezbędne informacje. Nie zdawał sobie sprawy z faktu, że najwyraźniej ktoś uznał, że oni powiedzą jej to, co musiała wiedzieć, skoro czekało ich kilka godzin lotu.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8658
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [II] Kwatery załogi

23 wrz 2018, o 23:23

Po kilku wyciśnięciach odstawił sztangę na miejsce i spojrzał na sfrustrowanego Shukina. Dla niego było to coś normalnego bo od kiedy tylko wstąpił do Rosenkova to musiał ćwiczyć. Idiotyczne, ale przynosiło rezultaty.
- Bo nie udźwignąłbym tyle.
Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji, ale można było wyczuć pewnego rodzaju nutkę robienia sobie żartów z Shukina. W dziwny sposób ich duet musiał wyglądać bardzo komicznie na pokładzie statku. Obydwoje wyróżniali się mocno wyglądem i pasowali tutaj jak pięść do nosa. Większość żołnierzy wyglądała zawsze tak samo. Ułożeni młodzi ludzie gotowi oddać życie za swój rząd. Za to oni. Cóż. Raczej trudno było powiązać ich z jakąkolwiek jednostką.
- Teraz też rozmawiamy jak ludzie. – Parsknął śmiechem. – I mógłbyś się tak na mnie nie patrzeć? Czuje niewielki dyskomfort.
W końcu sam skupił się bardziej na dyskusji, którą próbował prowadzić Shukin. Niestety nie miał zbyt wielkiego szczęścia w doborze ludzi z którymi tą czynność chciał uskuteczniać. Znał akta Dagan i wiedział, że przez swoją specjalność nie należała do najbardziej rozgadanych ludzi na świecie. Striker to była trochę inna sprawa. On po prostu, jeśli temat go nie interesował, to nie mówił zbyt wiele.
- Możesz serio przestać gadać o moich mięśniach stary? Zaczynam czuć coraz większy dyskomfort. – Jego wzrok wylądował na Rebecce. – Mogę dostać oddzielną kajutę?
Parsknął śmiechem, ale do ćwiczeń już nie miał zamiaru wracać. Swoje zrobił więc teraz chciał po prostu w spokoju dolecieć na miejsce akcji. Za to nie mógł się powstrzymać przed skomentowaniem historii Alexandra.
- No proszę. Nie spodziewałem się, że mamy tutaj własnego Mavericka. – Uśmiechnął się zgryźliwie. Znał taki typ jak on. Miał tylko nadzieję, że nie należał do tego typu ludzi, którzy finalnie wybierają moralność ponad misję. To mógł być problem, którego Charles nie lubił. Jeśli w pewnym momencie po drodze spotkają jakąś kobietę, która będzie chciała ich przekonać do jej sprawy czy inne gówno to nie wiedział czy Shukin jej nie ulegnie.
Dopiero przy kolejnych słowach swoje kompana jego wzrok przestał być wyluzowany, a bardzo szybko przeistoczył się w bardzo karcące spojrzenie. Jedną rzeczą było gadać kim są kontraktorzy, a inną sprawą było gadać czym zajmują się oni. Miał nadzieję, że Dagan odbierze to jako zaloty niż cokolwiek innego.
- I tak piszą raporty. – Rzucił krótko. W jego głosie dało się wyczuć pewnego rodzaju rozdrażnienie. – Skoro Pani Dagan nie wie, to nie naszą robotą jest uświadamianie jej po co prawda Alexandrze?
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1009
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: [II] Kwatery załogi

25 wrz 2018, o 11:18

To było naprawdę niefortunne - to w jakim zespole mieli pracować. Przynajmniej na to wyglądało w tej chwili. Serio, patrząc z boku, co niby miałoby im się udać osiągnąć? Rebecca wprawdzie wiedziała, co potrafi, zakładała też, że ci dwaj również jakieś zdolności - mniej lub bardziej wybitne - posiadają, tym niemniej trudno było wyobrazić ich sobie w roli skutecznie działającej grupy. Bo jak, jakim cudem? To było jak próba wpychania na siłę niepasujących do siebie puzzli tylko dlatego, że ktoś tak chciał. Ktoś, czyli w tym przypadku wszystkowiedzący przełożeni w mundurach.
Z drugiej strony, to nie byłaby pierwsza sytuacja, kiedy kontakty wyglądające na beznadziejne i rokujące... Cóż, absolutnie nic korzystnego - że nagle okazałyby się działające. Przynajmniej trochę.
Tak czy inaczej, w tej chwili absolutnie nic nie zapowiadało, by mogło tu działać cokolwiek. Alexander próbował dogadać się - zagadać? - absolutnie ze wszystkimi, Charles dogadywał się z nim nieszczególnie, a Dagan najchętniej w ogóle nawet prób dogadania się by nie podejmowała, uważając to za zwyczajną stratę czasu. Naprawdę, było wiele pożyteczniejszych, a przede wszystkim ciekawszych rzeczy, którymi mogłaby się zająć. Bardzie zabawnych. I takich, które nie wiązały się z byciem bombardowaną niekończącym się monologiem.
Mimo tego próbowała - jeszcze przez chwilę - udawać zainteresowanie. Próbowała, bo podobno to było ważne, żeby chociaż próbować. Tak mówiła jej doktor Vorontsova na Mnemosyne, tyle, że jej Rebecca nie słuchała jakoś szczególnie. Tak też jednak mówił komandor Altherra, a jego już nie ignorowała. Mogła nie wiedzieć, dlaczego takie istotne jest okazywanie zainteresowania ludziom, którzy tak naprawdę zupełnie cię nie interesują, ale skoro Zamir twierdził, że warto to robić, to się starała. Czasami.
Nie zmieniło to jednak faktu, że przy całym tym potoku słów - głównie Shukina, częściowo też Strikera - odezwała się jednak dopiero konkretnie zapytana. Po prostu nie umiała wcześniej - jak nie miała nic do powiedzenia, to nie mówiła, a small talk zdecydowanie nie był jej dziedziną. Nie potrafiła pieprzyć o głupotach, paplać coś na siłę, byle tylko nie było ciszy - a, umówmy się, rozmowa z Alexandrem do tego się właśnie sprowadzała. Do mówienia, żeby mówić.
Serio, co złego było w ciszy i zajęciu się każdy sobą?
- Jej jest wszystko jedno, ale nie rozumiem, dlaczego mnie o to pytasz - odpowiedziała tymczasem wprost. - Nie wiem, czy potrzebujecie niańki i nie wiem, czym w ogóle mamy się tak naprawdę zajmować. Ktoś was zatrudniał, jego powinniście pytać. - Wzruszyła lekko ramionami. Podobne przyznawanie się do niewiedzy w szeregach mundurowych mogło nie być najlepiej widziane, ale na Dagan i tak nikt już nie patrzył przez pryzmat jej zachowania - to po prostu by się nie sprawdzało. To nie tak, że przymykali oko na jej błędy - odstawiliby jej scenę dokładnie taką samą, jak innym, gdyby coś zjebała. Nikt jednak nie oczekiwał po niej jakiejś wybitnej galanterii. Była zdolna - i przede wszystkim zdolna. Wmuszanie jej jakiegoś szczególnie dobrego wychowania było walką z wiatrakami, bo Rebecca po prostu nie była w stanie tego przyswoić, przynajmniej nie w takim stopniu, w jakim zazwyczaj się tego oczekiwało.
Ostatecznie Dagan westchnęła cicho i podniosła się z zajmowanego miejsca. Skoro Charles skończył swoje zabawy, nie widziała powodu, dla którego nie miałaby odstawić ich z powrotem do kajuty - a przynajmniej zostawić na względnie zamkniętym terenie sektora kwater - i zająć się wreszcie czymś... No, wiecie, fajnym.
- Już? - spytała retorycznie, spoglądając na Stikera spod uniesionych brwi i zupełnie świadomie ignorując pytanie o oddzielną kajutę. Daleko im było do rangi tych, którym przysługiwałyby jakieś większe luksusy. - To świetnie. Rozumiem, że teraz spędzicie grzecznie resztę lotu i nie będziecie nikomu truć dupy.
Jak zazwyczaj nie spieszyło jej się do pracy, której nie wybierała sobie sama, tak teraz naprawdę chciała być już na miejscu. Wszystko, byle tylko nie bawić się w te całe wymuszone życie towarzyskie.
STRÓJ CYWILNY PANCERZ NPC GG 1317043

ObrazekObrazek

+ 35% do obrażeń od mocy technologicznych
- 10% kosztu użycia mocy technologicznych
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
75% szans na powalenie przy ataku omni-ostrzem
+ 15% do obrażeń przeciw pancerzom, 25 cm penetracji
+ 40% tarcz
+ 15% w rzutach na dostęp do baz Przymierza
+ 30% premii technologicznej


Wyświetl wiadomość pozafabularną

Obrazek
Rebecca Dagan

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 448
Dołączył(a): 22 maja 2013, o 19:42
Miano: Rebecca Dagan
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Chorąży Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.190
Medale: 3
Determinacja (1) Medal za długą służbę (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: [II] Kwatery załogi

25 wrz 2018, o 22:10

Alexander uśmiechnął się szeroko, po prośbie Strikera wbijając w niego jeszcze bardziej intensywne spojrzenie. Jego brwi uniosły się znacząco, gdy pochylił się w stronę swojego tymczasowego współpracownika i oparł o jedną z barierek przy zajmowanej przez siebie maszynie. Absolutnie nie wyglądał, jakby zamierzał się odwrócić, wręcz przeciwnie - wprawianie Charlesa w dyskomfort nagle stało się jego priorytetem. A może po prostu lubił patrzeć, jak mężczyźni podnoszą ciężary, a ich mięśnie napinają się w wysiłku. Nie znali się jeszcze wystarczająco długo, by Striker wiedział, czy Shukin był zainteresowany tylko kobietami, a teraz robił mu na złość, czy wykorzystał tę sytuację do kolejnego niezobowiązującego flirtu. Tak czy inaczej, niezręczność wzrosła o drugie tyle.
Alexander odwrócił się dopiero wtedy, gdy temat zmienił się na znacznie mniej przyjemny i przestał go bawić. Z powrotem uniósł wzrok na Rebeccę i wstał, wsuwając ręce do kieszeni.
- No co wy. Nie mówcie, że będziecie stękać jak dwójka dziewięćdziesięciolatków przy wchodzeniu po schodach. Jak już mamy ze sobą pracować i spędzić ze sobą razem trochę czasu, to równie dobrze możemy trochę porozmawiać - teraz nie żartował, choć jego słowa mogły tak brzmieć na pierwszy rzut oka. Zmarszczył lekko brwi, przyglądając się czerwonowłosej, jakby trochę nie rozumiał jej nastawienia. Niby Striker wspomniał, że kobieta miała lekki autyzm, ale to nie znaczyło, że trzeba było rezygnować z rozsądku na rzecz spędzenia najbliższych kilku godzin w samotności - czy też z kimkolwiek innym.
- Za dużo gadam? Mogę przestać - wyciągnął ręce z kieszeni i rozłożył je na boki w geście bezradności.
Kobieta, która podciągała się na drążku, gdy wchodzili do siłowni, teraz parsknęła śmiechem, przechodząc obok nich i przecierając sobie kark szarym ręcznikiem. Klepnęła Dagan w ramię, kiedy ją mijała.
- Powodzenia- rzuciła, co Shukin skwitował oburzonym fuknięciem.
- Dobra, rozumiem. Kurwa, drętwi jak turianie. Gorzej trafić nie mogłem.
Odprowadził nieznajomą spojrzeniem, tym razem nie przyglądając się jej z zawadiackim uśmiechem, a zupełnie lodowatym wzrokiem. W sumie kwestia braku zainteresowania mogła wynikać też z tego, że tamta była od niego starsza o jakieś dwadzieścia lat.
- Chciałbym jeszcze potruć dupę, wybacz, Dagan - odezwał się po chwili. - Skoro wy zamierzacie się odciąć od całego świata i przypomnieć sobie o pozostałej dwójce dopiero jak dolecimy na miejsce spotkania, to poproszę o piętnaście minut, w które dowiem się po jakich jesteście szkoleniach, kto tu ma w ogóle dowodzić i takie tam. Bo może was nie interesuje jak to ma funkcjonować - palcem narysował w powietrzu łączący ich trójkąt - ale mnie owszem. Nie chcecie gadać, spoko, znajdę sobie coś do roboty. Ale konkretów i tak potrzebuję. Jak chcecie, to możemy się nimi podzielić tu i teraz, w odorze potu Strikera, a potem rozejść każdy w swoją stronę.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8658
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [II] Kwatery załogi

26 wrz 2018, o 10:53

No dobrze, tego się nie spodziewała.
Wzdychając jeszcze i przewracając teatralnie oczyma ku koleżance po fachu, nie od razu uzmysłowiła sobie, co dokładnie się stało. A stało się. Stało się to, że Shukin nagle stał się jakby... profesjonalistą? Użycie tego słowa w stosunku do Alexandra wciąż przychodziło Rebece z trudem i wydawało się, wiecie, nienaturalne, ale z drugiej strony nie nasuwało jej się żadne lepsze określenie. Znaczy, mogła na przykład powiedzieć, że Shukin zrobił się nagle bardziej ogarnięty, ale to już w ogóle było co najmniej nieprawdopodobne.
Ostatecznie westchnęła cicho, dając sobie spokój z tymi językowymi analizami. Fakty. Fakty się liczyły, a te były takie, że Alexandra nagle ruszyło w kierunku konkretów. Może i dobrze? Sama Dagan nie miała wprawdzie problemu, by podobne rzeczy ustalać na ostatnią chwilę, dokładnie wtedy, gdy dolecą do celu; nie widziała też nic złego w tym, by najpierw, na przykład, dowiedzieć się w ogóle co mają robić, zanim zaczną decydować, kto komu będzie wskazywał palcem zadania. Z drugiej jednak strony, zupełnie nie przeszkadzało jej też ustalenie tego teraz. Bo wiecie, jej było w zasadzie wszystko jedno.
- Ukończona Szkoła Inżynierii i Informatyki Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, kompletne przeszkolenie w zakresie inżynierii mobilnych platform bojowych i defensywnych, uczestniczka szkolenia na stacji Mnemosyne w zakresie inżynierii i działań dywersyjnych - wyrecytowała więc jak grzeczna uczennica, odpowiadając Alexandrowi. Nie widziała powodu, dla którego miałaby mu nie odpowiedzieć i dlaczego nie miałaby tego zrobić od razu, właśnie tu i teraz, w - jak to poetycko ujął Shukin - odorze potu Strikera. Warto też przy tym zauważyć, że w krótkiej litanii ukończonych szkoleń nie brzmiała nuta arogancji czy chwalenia się. Podobnym tonem, jakim wyrecytowała powyższe, mogłaby odczytać im listę numerów z archaicznej książki telefonicznej, pomijając tylko niektóre pozycje - co w przypadku prezentowania własnych szkoleń sprowadziło się między innymi do przemilczenia przynależności do projektu Cyborg.
Kwestia dowodzenia też nie była dla niej zagadnieniem wartym większej uwagi, bo... Cóż. Filozofia Rebeki była w tym temacie dosyć prosta. Póki nie dowodzi ona, póty jest dobrze. Tak, oficjalnie ona tu była z mundurówki, a skoro ci tutaj byli tylko zakontraktowani, to teoretycznie miała największe prawo, by pobawić się w dowódcę. Tak, być może tego wręcz od niej oczekiwano, że będąc żołnierzem będzie... No właśnie, żołnierzem. Niemal oficerem, biorąc pod uwagę, że także oficjalnie od oficerskich pagonów dzielił ją w zasadzie jeden stopień.
Tyle, że dla Dagan to wszystko nie miało większego znaczenia. Nie była dowódcą. Nigdy. Nie sądziła też, by kiedykolwiek miało się to zmienić. Była dobra w tym, co robiła, ale dowodzenie kimkolwiek się do tego nie zaliczało - stopień wojskowy w żaden sposób tego nie zmieniał.
- On się pewnie sprawdzi w tym najlepiej. - Bez wahania wskazała więc głową w kierunku Strikera, gdy Shukin poruszył tę drażliwą często kwestię szefowania. To był strzał, wybranie na chybił-trafił i wnioskowanie tylko po pozorach. Rebecca tak naprawdę nie wiedziała, czy faktycznie Charles podoła roli dowódcy. Nie wiedziała też, czy Alexander rzeczywiście będzie od niego gorszy. Wskazała sobie od tak, bo skoro Shukin pytał, to chciała dać mu odpowiedź. - Chociaż nie widzę powodu, dla którego mielibyście nie ustalić tego między sobą. - Wzruszyła lekko ramionami. Naprawdę było jej wszystko jedno. Jak przyjdzie co do czego, ona i tak zrobi przecież wszystko, by chronić przede wszystkim swoją własną dupę. Kto będzie dowodził nie miało w tym kontekście żadnego znaczenia.
STRÓJ CYWILNY PANCERZ NPC GG 1317043

ObrazekObrazek

+ 35% do obrażeń od mocy technologicznych
- 10% kosztu użycia mocy technologicznych
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
75% szans na powalenie przy ataku omni-ostrzem
+ 15% do obrażeń przeciw pancerzom, 25 cm penetracji
+ 40% tarcz
+ 15% w rzutach na dostęp do baz Przymierza
+ 30% premii technologicznej


Wyświetl wiadomość pozafabularną

Obrazek
Rebecca Dagan

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 448
Dołączył(a): 22 maja 2013, o 19:42
Miano: Rebecca Dagan
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Chorąży Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.190
Medale: 3
Determinacja (1) Medal za długą służbę (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: [II] Kwatery załogi

30 wrz 2018, o 00:21

Lekko się uśmiechnął widząc jak Alexander zaczyna tracić ten swój cały luz, którym tak mocno promieniował od samego początku ich znajomości. Niestety miał ogromnego pecha, że trafił akurat na ich dwójkę. Był zaskoczony tym jak Dagan w ogóle nie miała parcia na wyciąganie z nich jakichkolwiek informacji. To ułatwiało sprawę, a nawet wyjątkowo poprawiło mu to humor, a nawet nie tyle co humor co uświadomiło go, że może jednak nie będą mieć z nią tyle kłopotów co podpowiadał mu jego umysł. Może jednak zmieniła się od czasu, kiedy w raz z oddziałem miał się jej pozbyć w jakimś palestyńskim rynsztoku. Wojsko mogło przecież na nią jakąś wpłynąć i pozbawić ją tej chęci szukania jakiś głupot po sieci. Przecież to przez jej ciekawskość prawie umarła. Gdyby nie ten cały typ z Przymierza co ją stamtąd wyciągnął to raczej by tutaj nie rozmawiali.
- To wzruszające Alexandrze, że potrafisz odróżnić odór mojego potu od całej reszty.
Parsknął śmiechem. Powrót do bardziej normalnego życia i spędzaniu czasu z „ludźmi” powoli chyba zaczynało na niego pozytywniej wpływać. Czasami trudno było zauważyć, że jeszcze kilka tygodni wcześniej sam sobie celował w głowę będąc wrakiem człowieka. Oczywistością było to, że największy wpływ miała na to jedna osoba do której miał zamiar wrócić jak najszybciej jak tylko skończą tą misje. O ile wujek DeWolf nie uzna, że musi jednak lecieć załatwić dla wojska coś jeszcze.
Nie był zaskoczony odpowiedzą żydowskiego komputera kwantowego, więc nie będzie też zaskoczony tym, że Shukin pewnie jeszcze bardziej się wkurwi niż wcześniej. Te informacje dawały tyle co nic. Równie dobrze mogła powiedzieć, że umie sobie strzelać i hakować komputery. Za to jedyne co go zainteresowało to działania dywersyjne. Patrząc na charakter ich misji mogłoby się to przydać.
- Moje akta dał ci przecież DeWolf więc nie ma sensu, żebym ci teraz opowiadał czym się zajmowałem.
Zresztą nie chciał o tym gadać. Nie przy Dagan. Wolał ukrywać swoją działalność. Nie wiedział jak wiele informacji miało o nim Przymierze lub jak wiele informacji po operatorach po prostu kręciło się po sieci. Patrząc na to jak prosto ich znajdowano to raczej nie należało to do zbyt trudnych zadań. Wolał jej tego nie ułatwiać. Chociaż jej autyzm mógł sprawić, że będzie miała w dupie to jak to kiedyś miał ją wyeliminować.
Dopiero jej propozycja sprawiła, że głośno westchnął. Za każdym razem. Za każdym kurwa jebanym razem to jego prędzej czy później wybierano na dowódcę. Tak jakby mu patrzyło z ryja „Tak jestem świetnym dowódcą, dzięki mnie poczujecie się w jak najlepszej drużynie na świecie”. Wolał żeby dowodził Shukin jako, że ma pewnie większe doświadczenie w takiej robocie. W sensie dla Przymierza. Bo w brudnej robocie pewnie mieli porównywalne.
- Mi to bez różnicy.
Wzruszył ramionami. Inną sprawą było to, że dowodzenie w tej misji nie grało, aż tak ważnej roli. Musieli tylko załatwić swoje i tyle. Nic co wymagało by taktycznego i spójnego myślenia. No chyba, że jak zawsze wszystko się spierdoli. Wtedy będą musieli coś wykombinować.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1009
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: [II] Kwatery załogi

4 paź 2018, o 18:10

Alexander skinął głową, gdy usłyszał odpowiedź Dagan, dla odmiany wyjątkowo konkretną, składającą się z więcej niż trzech słów i dotyczącą czegoś istotnego. Rozmowa z ich dwójką stała się jednak na tyle trudnym zadaniem, że pomimo całego usilnie utrzymywanego spokoju, na czole mężczyzny zaczęła rysować się pojedyncza żyłka, świadcząca o narastającej frustracji. Póki co pozostawała jednak jedynym dowodem na to, że Shukin nie radzi sobie z nerwami. Jego usta rozciągnęły się w uśmiechu, takim jak zawsze, choć tym razem ten uśmiech nie sięgnął oczu. Jasne spojrzenie przeniosło się na młodego żołnierza, który właśnie skończył trening siłowy i wskoczył na chwilę na bieżnię, przyglądając się im z zainteresowaniem.
Z ust Alexandra wyrwało się suche parsknięcie, a jego dłoń przecięła powietrze w geście rezygnacji. Pokręcił głową, nie do końca tak zadowolony z odpowiedzi, jak można się było spodziewać. Może i Dagan zebrała się w sobie do jakichś konkretów, ale komentarze Strikera skutecznie zniechęciły go do dalszych prób nawiązania porozumienia.
- Wiecie co, pierdolcie się - warknął. - Z kim ja, kurwa, pracuję.
Odepchnął się od maszyny, przy której stał i ruszył w stronę wyjścia z okrętowej siłowni. Sam fakt, że się w niej znaleźli, był na tyle bzdurny, że w sumie mógł spodziewać się równie mało sensownej rozmowy. Mimo to, liczył na odrobinę profesjonalizmu, nawet jeśli usiłował osiągnąć swoje efekty za pomocą mniej lub bardziej wyrafinowanego humoru. Nie doczekał się jej jednak - na pewno nie ze strony Charlesa, który może poznał go już zbyt dobrze, by chcieć z nim poważnie rozmawiać, albo po prostu miał jego prośby głęboko w poważaniu. Frustracja Shukina nie mogłaby być bardziej widoczna.
- Idę się przejść. Nie bój się, Rebecca, nie narobię problemów. Wątpię, żebym był w stanie dogadać się z kimś na tym okręcie gorzej, niż z wami. Wy sobie milczcie nawzajem, prężąc mięśnie, czy jakie tam mają rozrywki tacy jak wy. Widzimy się za cztery i pół godziny w hangarze, czy gdzie tam macie prom - warknął i poszedł w swoją stronę, dobrze wiedząc, że żadne z nich za nim nie pobiegnie.
Ewidentnie nie zamierzał się starać na siłę, jeśli jego próby nawiązania kontaktu z tymczasowymi współpracownikami spełzły na niczym. Jeśli więc nie mieli sobie nic więcej do powiedzenia, nie zamierzali niczego ustalać przed opuszczeniem Wizny, ani nie chcieli z powrotem dogadać się z Shukinem, mieli ten czas całkowicie dla siebie i mogli go spędzić w tak upragnionym odosobnieniu.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8658
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [II] Kwatery załogi

wczoraj, o 23:15

Przyglądanie się Shukinowi zaczynało mu sprawiać coraz większą przyjemność. Koleś się irytował szybciej niż asarska tancerka na widok beznadziejnego napiwku. Nie spędzili jeszcze tak dużo czasu razem, a facetowi dość szybko spięła się dupa. Przynajmniej Striker wiedział już z czym ma do czynienia i będzie musiał dość mocno uważać na swojego towarzysza podczas misji. Inną sprawa była ta ruda autystka. Jeśli nie będzie im wchodzić w drogę przy wykonywanej misji to może nie będzie musiał dokończyć czegoś co zlecono mu lata temu.
Złapał za swoją torbę z ciuchami. Nie zamierzał tutaj siedzieć sam wśród tylu żołnierzy Przymierza. Nie żeby mu przeszkadzali, ale z jego wyglądem raczej mało kto będzie chciał w ogóle z nim porozmawiać. On zresztą też nie był zbyt dobry w zdobywaniu znajomości. Kiwnął tylko głową do Dagan i ruszył za swoim człowiekiem.
Dogonił go dość szybko. Jakby nie patrzeć jego nogi były na tyle długie, że pozwalały mu pokonywać duże odległości sprawniej niż zwykłemu człowiekowi. W końcu kiedy go dogonił spojrzał na niego już całkowicie poważnie i trudno było już zauważyć ten nastrój śmieszkowania co wcześniej.
- Shukin nie jesteśmy tutaj aby szukać sobie przyjaciół. – Rozejrzał się zdawkowo aby sprawdzić czy nikt nie będzie zbytnio podsłuchiwał ich rozmowy. Szukał po kieszeniach czegoś. Pewnie tego co zawsze czyli papierosów. – Nie mogę przy niej gadać ani przy nikim czym się wcześniej zajmowałem. Myślałem, że góra ci wytłumaczyła.
Rzucił do mężczyzny z wyrzutem. Inną sprawą była jego rodzina i bliscy, którzy akceptowali jego przeszłość, ale w miejscu takim jak to, gdzie każdego kompas moralny był czysty jak łza, nie miał czego zbytnio szukać. Nie mówiąc już o tym, że większość z tych dzieciaków pewnie z wielką przyjemnością zamknęłaby go za kratkami. Niestety tylko ci na górze rozumieli, że ludzie tacy jak on czy Shukin to zasób, który warto mieć dla siebie.
- Jeśli chcesz mogę ci przekazać parę informacji o Dagan. W sumie mogę ci o niej opowiedzieć całkiem dużo. – W końcu znalazł papierosy. Trzymał je w wolnej ręce, kierując siebie jak i mężczyznę w stronę messy. – Nie denerwuj się jej zachowaniem. Ma jakieś tam spektrum autyzmu, nie pamiętam dokładnie. Pochodzi z Izreala. Jej ojciec gdzieś tam zaginął. Ma chyba teraz koło 23 lat? Nie pamiętam. Dawno temu czytałem jej dossier.
Wchodząc do Messy odpalił od razu papierosa. Potrzebował tego jak tlenu. Zresztą już dawno temu dym stał się częścią jego ciała.
- Nie chce przy niej gadać, bo kilka lat temu miałem ją zabić w imieniu firmy dla której pracowałem.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1009
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Poprzednia strona

Powrót do SSV Wizna

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość