Baza danych to dział, do którego wklejamy nasze karty postaci z tym, że w tym przypadku jesteśmy w stanie je dowolnie zmieniać, aktualizować i dopisywać w historii z biegiem czasu nowe wydarzenia.

Diego Rodriguez

25 maja 2014, o 18:43

Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?


491

MIANO Diego Alberto Fabian Rodriguez

DATA UR. 01.06.2151

MIEJSCE UR. Rio de Janerio, Brazylia, Ziemia

RASA Człowiek

PŁEĆ Mężczyzna

OBYWATELSTWA Ziemskie, Ilium

SPECJALIZACJA Szpieg

PRZYNALEŻNOŚĆ Społeczność galaktyczna

ZAWÓD Biznesmen



Brak. Nauczanie indywidualne.



W młodości Diego nie wyróżniał się niczym szczególnym poza kilkoma ciągle widocznymi siniakami. Był chudy z powodu przedłużającego się wygłodzenia i cały czas markotny. Potem w zasadzie niewiele się zmieniło. Jedyne, co było pewne, gdy spoglądałeś na niego to charakterystyczna latynoska uroda – ciemne włosy, brązowa, jakby lekko opalona skóra i niemal czarne oczy. Gdzieś w głębi tego spojrzenia, uważny obserwator mógłby dostrzec odbicie jego dzieciństwa, tak bardzo przepełnionego cierpieniem. Diego nie jest jednym z tych szczycących się swoimi mięśniami typem, jest po prostu szczupły, a przy tym nie za wysoki (178cm). Wcześniej zanim zobaczyło się tego dzieciaka, najpierw można było go poczuć. Teraz jest zadbanym mężczyzną o pociągłej twarzy z zapuszczoną kępką zarostu pod wargą. Zawsze czuć od niego wodę kolońską marki Cuba Paris i podobnie pachnące kubańskie cygara. Aparycji biznesmena dodaje mu niemal codziennie noszony garnitur, których w swojej szafie ma co najmniej siedem.
Wzrost i waga:178cm, 74kg.
Skóra/karapaks:Ciemna karnacja
Oczy:Czarne
Włosy: Krótkie, lekko postawione na żelu.
Znaki szczególne: Brak


Można by pomyśleć, że tak dobrze ustawiony człowiek jak Diego, o takich wpływach i niemałym bogactwie, jest typowym ignorantem. Owszem, posiada coś z cynika i nie ukrywa tego, uznając, że system wartości wszechświata jest po prostu do dupy. Doświadczenia z dzieciństwa nauczyły go, że nic samo nie przyjdzie, a na sukces musisz sam ciężko pracować. To również go zahartowało i sprawiło, że nie przejmuje się losem innych bardziej niż swoim własnym. Należy także podkreślić, że Diego jest stuprocentowym hedonistą. Korzysta ze wszelakich możliwych uciech życiowych i nie żałuje na nie kredytów - od luksusowych promów, po piękne kobiety. Tymi z kolei jest otoczony niemal zawsze, ze względu na swój wrodzony urok osobisty i niezwykłą szarmanckość. Jeśli ktoś lub coś wyprowadzi go z równowagi, potrafi zachować stoicki spokój, jednak dosadnie i stanowczo ukróca wszystkie objawy nieposłuszeństwa. Nie lubi dużo mówić, zazwyczaj jest cichy i nie udziela się, jeśli nie ma czegoś istotnego do powiedzenia.
Zainteresowania: Giełda, marketing, polityka.
Lęki: : Lęk wysokości.
Przyzwyczajenia/zwyczaje: Musi mieć coś w rękach. Zazwyczaj jest to whisky lub cygaro.
Uzależnienia: Palenie.
Znaki szczególne: Nieschodzący z twarzy szelmowski półuśmiech.


Życie jest pasmem nieprzerwanej walki o przetrwanie. Nie ważne czy masz pięć czy pięćdziesiąt lat, po prostu wychodzisz na ring i walczysz, a biada ci, jeśli opuścisz gardę. Diego nie miał wspomnień, wszystkie zatarły się w momencie ucieczki z tego bagna rozpaczy, biedy i wszelkiego kurestwa. Ale gdyby je miał… gdyby miał opowiedzieć o swoim pieprzonym życiu, o dorastaniu i całej reszcie, musiałby zacząć od najgorszego – od swojego dzieciństwa. Dzieciństwa… Jak to pięknie brzmi. Ktoś kiedyś powiedział, że bycie dzieckiem to największe błogosławieństwo człowieka. A on wam powie, że to gówno prawda. Nie tam gdzie się urodził, nie tam gdzie dorastał – nie w Rio.

Urodził się w fawelach. Kto by pomyślał, że w latach świetności ludzkości, gdzie postęp sprawia, że człowiekowi żyje się lepiej, wciąż istnieją takie dziury jak ta, w której on dorastał. Podziały społeczne, kasty, przywileje, wpływy i tak dalej… Matki nie znał, umarła przy porodzie, o czym ojciec skutecznie i przez całe życie mu przypominał. Podobno wcześniej mieli normalny dom, pieniądze, ładne ubrania i dostęp do edukacji. Skąd to wie? Od swojej siostry, której już nie widział 10 lat.

Ojciec…? Stary, zapijaczony sadysta, pogrążony w czarnej rozpaczy po stracie ukochanej żony. Przepił wszystko, dom, pieniądze, nawet swoją córkę… Tak. Sprzedał ją handlarzom niewolników, którzy wywieźli małą gdzieś w czarne odmęty galaktyki. Niczemu niewinną, bezbronną dziewczynkę, córeczkę tatusia. Tato, gdzie moja siostrzyczka? Tato, czemu jej nie ma z nami? Za każde takie pytanie dostawał lanie, niemal do nieprzytomności. Sprzedanie Lisy pomogło ojcu tylko jednorazowo, dostał kasę, przepił i znów szukał okazji. Dlaczego nie sprzedał syna? Proste. Bo mu się to nie opłacało. Diego zapewniał mu stały przypływ gotówki w inny sposób. Nie była to praca, taka, jaką wszyscy sobie wyobrażacie, nic z tych rzeczy. Był dzieckiem, jak zarabiać na ojca mógł sześcioletni chłopiec? Poza tym słowo „praca” nie oddawało w pełni tego, do czego Diego był zmuszany. Potem jeszcze przez wiele lat śniły mu się koszmary: panowie w eleganckich limuzynach, księża po ciemnych kątach plebani i obleśne typy na zapleczach barów czy sklepów. Gdy wracał do miejsca zwanego domem, długo leżał skulony w kącie i wymiotował.

Jak długo dorastające dziecko mogło znosić podobne upokorzenia? Jak długo mogło być posłuszne katu, którego powinno nazywać ojcem? Diego by wam powiedział, że długo – potrzeba czasu, aż w głębi duszy człowieka wykiełkuje ziarenko zwane zemstą, ziarenko tak silne, że rozrywa ci wnętrzności od środka wypełniając każdy centymetr twojego ciała bolesnym uczuciem goryczy i nieustępliwego żalu. Jak wygląda noc, gdy krwią spływa posłanie człowieka, który przez całe życie dostarczał ci cierpienia? Jak tej nocy mienią się gwiazdy oświetlające maleńką dłoń, dzierżącą nóż? Jak wśród mroku błyszczą ciemne oczy, o głębi, w której co niektórzy mogą dojrzeć żądzę śmierci? Kilka pewnych ruchów miękko wchodzących w skórę i rozrywających wnętrzności. Śmierć przynosi ukojenie i przychodzi szybko.

Diego długo błąkał się bez celu, głodny, spragniony i brudny. Gdzieś w środku toczył ze sobą zażarty bój na śmierć i życie. Bo czym było życie, którego on doświadczył? Jednym, wielkim gównem – tak by ci odpowiedział, po czym dodałby, że gdyby wtedy nie poznał Jorge pewnie zgniłby pod domem jakiegoś bogacza, żebrząc o odrobinę chleba. Jorge był dwudziestoparolatkiem, gdy zgarnął go z ulicy i zaproponował pracę w swoim gangu. Ubrał go, nakarmił i doprowadził do staniu ogólnej używalności i możliwości bytowania wśród społeczeństwa. Praca, którą miał się zajmować nie była być może zbyt opłacalna, a tym bardziej bezpieczna, jednak nie mógł nią pogardzić. W końcu wciskanie bogatym dzieciakom hallexu nie należało do trudnych zadań. Zarabiał dla Jorge, a ten z kolei odpalał mu jego działkę i zapewniał dach nad głową. Był jak starszy brat. Nigdy nikt dla niego nie zrobił tyle, co ten dwudziestolatek.

Lata mijały, Diego dorastał, Jorge się starzał, interes się kręcił i wkrótce ten pozbawiony szans na dobre życie chłopaczek dostąpił zaszczytu objęcia stanowiska prawej ręki, wtedy już bossa narkotykowego słynnego na całą Amerykę Południową. Spytacie jak to możliwe? Zasady w tym biznesie są bardzo proste wbrew pozorom, wystarczy dobra reputacja, porządny towar, szczypta tajnego i skutecznego marketingu i przystępna cena. Siatka układów rozrasta się sama, żyje własnym życiem i kontrolowana przez umiejętnie rozstawione i wyszkolone czujki sprawia cuda.

Znajdka Jorge okazała się istnym nieoszlifowanym diamentem. Diego w krótkim czasie załapał funkcjonowanie rynku narkotykowego i wykazał się ogromnym talentem ekonomicznym. Doskonale wiedział gdzie i kiedy należy zwiększyć nakłady, aby koszta zwróciły się nieraz i trzykrotnie. Posiadali własnych dostawców dostępnych na ich wyłączność i nie musieli martwić się o lojalność. W razie problemów wystarczyło co poniektórym dosadnie wytłumaczyć, jakie w tym biznesie panują zasady: kilka trupów, kilka okaleczeń i całość była jak najbardziej pod kontrolą.

Cała ich organizacja działała jak idealnie dostrojony organizm produkujący coraz to więcej kredytów, które z kolei przelewane były na zagraniczne konta i prane starymi, sprawdzonymi sposobami, po czym z powrotem przelewane na inne zagraniczne konta. Jorge, wspomagany działaniami Diego stał się czołowym i najbardziej rozpoznawanym udziałowcem na rynku narkotykowym. Naturalnie jakakolwiek interwencja dotycząca zarówno Diego jak i Jorge, ze strony służb bezpieczeństwa nie była możliwa. Wszystko było sprawnie zatuszowane pod innymi nazwiskami, w końcu Diego postarał się nająć najlepszych hakerów w branży. Zresztą był odpowiedzialny za zorganizowanie personelu do każdej komórki organizacji. W tej kwestii był najlepszy i tego nie dało się ukryć, Jorge zajmował się sprawami wizerunkowymi, a Diego całą resztą. W wieku dwudziestu ośmiu lat miał już pod sobą całą strukturę funkcjonalną podzieloną na odpowiednie komórki, a do każdej z nich przydzielił konkretne osoby odpowiedzialne za swój zakres obowiązków. Całość wyglądała jak idealnie prosperująca firma, czym w zasadzie w rzeczywistości była.

Czas płynął, lata mijały, organizacja się bogaciła inwestując zarobione pieniądze w domy publiczne, kasyna, ochronę itp. Osiągnęli w tym czasie globalną reputację i mieli udziały w niemal każdym kraju. Poniekąd również finansowali rząd brazylijski. Mieli wtyki wszędzie, informacje z pierwszej ręki na temat każdej istotnej osobowości, a co najważniejsze - posiadali niezbędny i ceniony ponad wszystko szacunek. Ziemia stawała się dla nich coraz bardziej zacieśniającym się polem manewrów, należało zainwestować w inne planety, zwłaszcza, że kapitał nie tylko na to pozwalał – wręcz domagał się tego. Kogo więc Jorge mógł wysłać z tak ważną misją? Kto był jego najbardziej zaufanym człowiekiem, któremu mógł powierzyć cały swój biznes? Odpowiedź była prosta i oczywista – Diego Rodriguez.

Brazylijczyk nie musiał długo czekać na rozwój zainteresowania swoją osobą. Pewna bardzo znana i przyjazna ludzkości organizacja, posiadająca swoich agentów w całej galaktyce, zaproponowała mu współpracę. Tu należałoby dodać, że miała to być bardzo opłacalna transakcja, co Rodriguez od razu wyczuł. Poglądy głoszone przez tajemniczego człowieka, który pewnego dnia pojawił się w jego biurze na Ilium, bardzo przypadły Diegowi do gustu. Podzielił więc swoją część kapitału na trzy segmenty i jeden z nich zainwestował w Cerberusa zostając nieoficjalnie członkiem tej organizacji i jednocześnie jej sporym udziałowcem.



Prom UT-47 Kodiak w wersji delux skonstruowany w limitowanym nakładzie jedynie dla vipów. Karoseria w kolorze czarnym idealnie kontrastuje ze złotymi wykończeniami. Posiada wszystkie najnowocześniejsze elementy wyposażenia – od mocnego i bardzo głośnego silnika, po skórzaną tapicerkę dopełnianą drewnianymi elementami. Diego korzysta z niego bardzo często, czując, że to dodaje mu klasy i wywołuje zazdrość wśród większości osobników, w zasięgu wzroku których się znajduje. Diego zatrudnił do pilotażu co prawda profesjonalnego pilota, jednak prom posiada również zamontowaną WI.



Cygara, zapałki i gilotynka w etui.
Pusta śniadaniówka.
Diamentowy przecinak do szkła.
Turiański nabłyszczacz do łusek.

* Jest leworęczny.
* Doskonale tańczy zwłaszcza tańce latynoskie (salsa, rumba, paso doble)
* Dowodem na jego zamożność jest posiadanie, na zasadzie zachcianki, sokoła.
* Niektórzy wołają na niego El Cerebro.
* Uruchomił wszelkie swoje kontakty, by odnaleźć siostrę. Póki co – bezskutecznie.
* Posiada sporą kolekcję broni białej, umie również doskonale się nią posługiwać.

POUFNE
Zakończone

* Sesja z Kiru -> MG: Kiru Heidr Varah Gracze: Alexis Crimson, Iris Fel, Diego Rodriguez, Szeol Gate -> RAPORT
* Empyreus -> MG: Irene Dubois Gracze: Iris Fel, Faerie Nache, Kiru Heidr Varah, Diego Rodriguez -> RAPORT

Trwające
*Blue Eyed Jenny -> MG: Irene Dubois Gracze: Diego Rodriguez -> RAPORT

ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 358
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Nos Astra
Kredyty: 12.950

Powrót do Baza danych

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość