Baza danych to dział, do którego wklejamy nasze karty postaci z tym, że w tym przypadku jesteśmy w stanie je dowolnie zmieniać, aktualizować i dopisywać w historii z biegiem czasu nowe wydarzenia.

Charles Striker

11 wrz 2015, o 21:55

Some people tell me that I need help. Some people can fuck off and go to hell


404

MIANO Charles Striker

DATA UR. 27 I 2157

MIEJSCE UR. Miami, USA (Ziemia)

RASA Człowiek

PŁEĆ Meżczyzna

OBYWATELSTWA Ziemskie

SPECJALIZACJA Żołnierz

PRZYNALEŻNOŚĆ Społeczność galaktyczna

ZAWÓD Najemnik/Sektor Ochroniarski



Wyższe wojskowe

Brak danych


Charles jest bardzo wysokim i muskularnie zbudowanym mężczyzna, można by go było porównać do szafy. Pomimo swojej wielkości porusza się wystarczająco zwinnie, potrafi więc być nawet wymagającym przeciwnikiem wobec mniejszych i szybszych. Jego ciało od szczęki w dół wygląda jak pole bitwy gdzie tatuaże walczą z bliznami o to kogo widać lepiej. Większość tatuaży reprezentuje style więzienne lub gangsterskie. Największą bliznę ma na plecach,która idzie wzdłuż kręgosłupa. Kiedyś jego twarz mogła być uważana nawet za przystojną, jednak teraz wygląda jak wrak. Znaczy się nie jest aż tak źle, ale jednak ludzie odwracają wzrok gdy go widzą. Oczy ma puste i zimne, może to przez kolor?Albo przez to co przeszedł? Nie wiadomo, jednak rozmówcom trudno mu spojrzeć prosto w oczy nie zdradzając swojego strachu przed nim. Przez większość czasu chodzi w pełnym ciężkim pancerzu,a w wolnym czasie, nosi luźniejsze ubrania.
Wzrost i waga: 210cm, 130kg
Skóra/karapaks: Biała
Oczy: Ciemny brąz,prawie czarne.
Włosy: Ciemno brązowe. Mają może z parę milimetrów długości.
Znaki szczególne: Ślady poparzeń na twarzy,oraz dwie większe blizny. Jedna na idąca wzdłuż szczęki do podbródka, druga na prawiej skroni. Niezadbana, średniej długości broda


Nie jest problematycznym człowiekiem, jest bardzo pragmatyczny. Kiedy wykonuje swoją robotę zawsze wykonuje ją do końca. Nigdy nie podejmuje większego ryzyka jeśli nie jest to potrzebne. Jest bardzo cierpliwy,potrafi odczekać naprawdę długo za nim przystąpi do działania, aby mieć pewność że wszystko przebiegnie po jego myśli,a jeśli nie to będzie miał plan awaryjny. Prawdziwy z niego "Control-Freak". Praca nauczyła go że milczenie jest złotem, a obserwacja najlepszą bronią. Uwielbia czarny humor, nawet w najgorszej sytuacji potrafi sobie zażartować. Charles jest inteligentnym mężczyzna, pomimo wyglądu niedźwiedzia zmutowanego z człowiekiem posiada ogromną wiedzę na temat polityki międzygalaktycznej oraz ras je zamieszkujących. Stara się nigdy nie rozstawać z bronią, nawet jeśli miałby to być mały nóż schowany w bucie. Często mówi że nie boi się śmierci i jest to prawdą, przez lata podejmował się misji które zabiły w nim ten strach.
Zainteresowania: Szachy, sytuacja polityczna w galaktyce oraz klasyczna literatura. W ostatnim czasie ma na to mniej czasu, ale uwielbia gotować.
Lęki: Wszystkie związane z "Zespółem stresu pourazowego."
Przyzwyczajenia/zwyczaje: Po każdej wykonanej misji czyści i sprawdza broń.
Uzależnienia: Papierosy.
Znaki szczególne: Bardzo często ściska dłoń w pięść nawet gdy nie ma wrogich zamiarów.


Od urodzenia był wielki, kiedy opuścił łono matki lekarze nie mogli w to uwierzyć że taki kawał dziecka wyszedł z kobiety. Już wtedy ważył 6kg i miał około 70 cm długości. Pierwsze lata życia spędził ze swoimi rodzicami w USA, były to lata pełne sielanki i radości. Ojciec pracował w zbrojeniówce, matka zajmowała się domem. Jako dziecko był dość radosnym, ale za to naprawdę dużym szkrabem. W wieku 10 lat, ojciec dostał propozycję pracy w Rosenkov Materials w Rosji. Była to szansa nie do odrzucenia ,a do tego naprawdę lukratywna. Dla Charlesa skończyły się wszystkie przyjaźnie z Michaelami,Brianami czy Alexami. Teraz jego koledzy w szkole dla pracowników Rosenkov to byli Misza,Borys albo Szaszka. Dopiero w wieku 12 lat nauczył się płynnie mówić po rosyjsku, w szkole wykazywał się jak tylko mógł, oceny jak i jego kondycja były zawsze szczytowe. Oprócz przewagi fizycznej nad rówieśnikami, posiadał również świetne zdolności strategiczne. Został dostrzeżony przez łowców talentów Rosenkov, którzy wybrali go do specjalnego konkursu dla najlepszych uczniów. Został poddany wielu testom sprawnościowym oraz radzenia sobie w grupie. Został uznany za obiecującego kandydata do pracy w korporacji. Obiecano mu ufundowanie nauki w najlepszej rosyjskiej szkole wojskowej, po zakończeniu nauki. Zgodził się. Wtedy jeszcze nie wiedział jaki błąd popełnił i jak wyglądają wojny między korporacjami. Nauka na uniwerku minęła jak z palca strzelił, a wtedy trafił pod skrzydła oddziału ochrony. Składał się z byłych żołnierzy przymierza lub najemników. Dopiero tam poznał smak prawdziwego bojowego treningu. Do dziś pamięta słowa swojego dowódcy „Złamię was wszystkich, każdego po kolei . Potem was złożę, odbuduję, naprawię i stworze z was prawdziwych skurwysynów”, nazywał się Crunt, kroganin najemnik Krwawej Hordy. Był jednym z dwóch nowych nauczycieli , drugi nazywał się Djarum i uczył ich taktyki ,geopolityki oraz o korporacjach. Cały kurs zajął niecały rok, większość trafiła do zwykłych oddziałów ochrony i rozesłano ich po różnych systemach, niestety czy stety Charles miał to szczęście że trafił do oddziałów specjalnych. Do tych tajnych oddziałów, co niby nie istnieją ,a każdy wie ze korporacje je posiadają do załatwiania ich czarnych sprawy. Stał się cieniem więc wszelkie informacje o nim zostały usunięte, a rodzina została poinformowana że nie żyje, zginął podczas treningu. Oczywiście w taki sposób ze nic z niego nie zostało. Ich działania były nie zawsze takie jak się wszystkim wydaje, że niby po cichu albo niczym super agenci wykradający informacje. Większość operacji w których uczestniczył polegały na szybkim i brutalnym blitzkriegu. Oddziały były wybierane losowo, aby każdy o sobie wiedział jak najmniej na wypadek gdyby coś poszło nie tak. W jednostce spędził niecałe 4 lata, do czasu misji w której wszystko się zjebało. To miała być prosta akcja, szybki wjazd i kradzież prototypu broni Hahne-Kedar. Operacja była zaplanowana idealnie, budynek wzięli szturmem za dnia. Mimo wszystko operacje w dzień, przynoszą podobne rezultaty jak te które są wykonywane w nocy. Przebili się przez ochronę, jak nóż przez masło, dotarcie do prototypu zajęło im niecałe 10 minut czyli tyle ile zaplanowali. I wtedy zaczęły się schody, czyli śmierć dowódcy. Jednak większe zaskoczenie okazało się że zrobił to członek ich oddziału. Zdołał jeszcze zastrzelić dwóch swoich byłych kolegów nim strzelił Charlesowi w hełm i zaczął uciekać. Strzał nie był śmiertelny, trafił go w bok głowy rozcinając tylko skórę. To była kwestia czasu za nim ochrona zgarnęła nieprzytomnego mężczyznę. Obudził się w szpitalu z zaszytą głową, nad nim stali ludzie z Rosenkov Materials mówiąc, że dużo nie mogą zrobić ,a tym bardziej mu pomóc, ale udało im się „Usunąć problem”. Poinformowali go też, że od tego momentu nie ma nic wspólnego z korporacją i umywają ręce od tej sytuacji. Wiedział że tak będzie, był na to gotowy od samego początku tej pracy. Do więzienia trafił niecały 3 dni po wypisaniu ze szpitala. Jadąc autobusem myślał czy naprawdę puszczają go wolno? Przecież nikt normalny nie wypuścił by go po tych wszystkich informacjach i misjach które wykonał dla swoich pracodawców. Niestety prawda była o wiele gorsza, trafił do najgorszego pierdla na Ziemi de facto prywatnego więzienia. Codziennie próbowali go zabić opłaceni przez korporacje skazańcy jednak zawsze udało się mu ich powstrzymać czy to obezwładnić czy zabić. W ciągu 2 lat wspiął się w hierarchii więziennej, co sprawiło że po pół-rocznej odsiadce mało kto chciał już na niego polować. Należał do rosyjskiego więziennego gangu "Solntsevskaya Brotherhood", tam go wytatuowali i przyjęli jak swojego. Gdzie udało mu się zdobyć range "Krysha", była ona zarezerwowana dla brutalnych "Enforcerów" i przebiegłych. Nigdy nikomu nie opowiedział o swojej współpracy z Rosenkov, opowiadał zawsze że spieprzył zlecenie i dlatego tutaj wylądował.Wtedy pokochał grać w szachy, czasami grał z innymi więźniami ale najczęściej grał sam ze sobą. Podczas odsiadki został u niego stwierdzony PTSD. Z dnia na dzień stawał się coraz bardziej agresywny,drażliwy oraz zestresowany. W nocy śniły mu się koszmary związane z najbardziej przerażającymi operacjami, twarze zabitych przez niego ludzi. Wiele razy myślał o samobójstwie, jednak zawsze udało mu się otrząsnąć.W wiezieniu spędził 2 lata za nim został wykupiony i zwolniony. Nigdy nie poznał swojego „wybawcy. Po wyjściu z paki starał się jak najszybciej opuścić Ziemie. Została mu już tylko nadzieje że RM przestanie próbować go zabić, o ile prędzej sam się nie zabije. Nadzieja przecież umiera ostatnia ,nie?




Omni-klucz "Primo"
20 tysięcy kredytów.
Paczka papierosów oraz zapalniczka Zippo.

-Pobił kiedyś Kroganina w walce na pieści, przypłacił to prawie życiem, ale jak sam mówi „Warto było”.
-Brak jakichkolwiek danych związanych z jego osobą po ukończeniu studiów.
-Doskonale gotuje,serio.
-Lata spędzone w jednostce oraz więzieniu wytworzyły w nim zachowania socjopatyczne.
-Zna kilka języków: Rosyjski, Perski oraz Arabski.

Ostatnio edytowano 13 lip 2017, o 17:07 przez Charles Striker, łącznie edytowano 9 razy
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1017
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: Charles Striker

18 wrz 2015, o 19:32

Operacja „Stłuczka”

Odprawa
-Zadanie jest proste chłopcy.
Mówił dowódca jednostki ,kiedy powoli Kodiakiem zbliżali się do Chicago. Miasto było jak zawsze zachmurzone, wielkie jezioro plus rzeki robiły swoje.
-Naszym celem jest świeży nabytek Hahne Kedar Shadow Works. Przesyłam wam wszystkim jej Dossier.
Wszyscy komandosi uruchomili swoje omni-klucze, pomieszczenie wypełniło się pomarańczową poświata.
-Od dzisiaj będziemy prowadzić obserwacje. Wszystko ma wyglądać na wypadek więc macie wiedzieć wszystko o jej trybie dnia. Gdzie je, gdzie śpi, kto ją rucha, jej rodzina i tak dalej. Od dzisiaj jesteście jej cieniem. Zrozumiano?!
Krzyknął do swoich ludzi by usłyszeć tylko gromkie.
-SIR, YES SIR.
Plan
Wystarczył tydzień by wiedzieli o niej wszystko. Rozkład jej dnia miał już każdy, wtedy nastąpił przełom w sprawie gdy jeden z żołnierzy poinformował dowódcę o kradzieżach części z fabryki.
-Pomysły?
Wszyscy byli ubrani w normalne ubrania czekała ich właśnie burza mózgów. Niewiarygodne było to jak wiele Rosenkov Materials na nich poświęcał pieniędzy. Potrzebne były samochody cywilne? 12 różnych pojazdów. Potrzebne były ubrania? Dostali 2 pełne ciężarówki ubrań w tym ubrania robocze Hahne Kedar.
-Może by tak kula w silnik?
Zaproponował jeden z żołnierzy, wszyscy na niego spojrzeli. Był nowy, nie wiedział jak wygląda ta praca. Nikt nic nie odpowiedział.
-Może porwiemy jej brata?
Zaproponował drugi.
-Nie, za dużo roboty i mogło by się spierdolić. Nie mam zamiaru się potem babrać z naszym odpowiednikiem z Hahne Kedar.
Odpowiedział dowódca rozsiadając się wygodnie na fotelu.
-Hit and run.
Dowódca skierował wzrok na wielkiego mężczyznę siedzącego na kanapie, w jego dłoni tlił się papieros.
-Mów Psycho.
Zarządził szef. To był jeden z jego ulubieńców. Idealny, wręcz stworzony do tej pracy. Charles „Psycho” Striker pracował dla RM już prawie 2 lata. Uważano go za wybitnego żołnierza, jednak problematycznego. Wstał z kanapy i podszedł do wyświetlacza.
-Z raportu Rivery wynika że raz na jakiś czas wynoszą sprzęt z siedziby. To byłby idealny moment ataku.-Obok niego wyświetliła się mapa Chicago, a dokładnie kilka przecznic gdzie ma znajdować się cel.-Użyjemy do tego transportowego skycara, wystarczająco duży by zabrać ich tam gdzie chcemy.-Zakreślił palcem koło obok piętrowego parkingu.-Uderzymy tutaj, kiedy będą wystarczająco blisko z lewej strony wbije się w nich transporter. Ich auto wyląduje na parkingu. Będziemy mieć około 5 minut za nim zareaguje ochrona Hahne Kedar lub miejscowe służby. Na miejscu będą czekać nasi ludzie, którzy będą mieli za cel sprawdzić czy udało się ją zabić ewentualnie dokończyć dzieła. Będziemy też potrzebować trupa, najlepiej kogoś kto pracuje w transporcie. Trzeba będzie zostawić w środku ciało kierowcy.
Po pomieszczeniu przeniosło się wolne klaskanie.
-Brawo, to jest plan.-Dowódca uśmiechnął się do swoich ludzi. To mogło zadziałać i będzie wyglądać na wypadek. -Jeszcze trochę Striker i podpierdolisz moje miejsce.-Zaśmiał się-A teraz słuchać,Ty i Radic będziecie prowadzić ciężarówkę. Reszta będzie czekać na parkingu z ciałem. No dobra chłopcy, czas rozpocząć zabawę.
Atak
Czekali w ciężarówce już parę godzin. Czuł się dziwnie bo kazali mu założyć specjalne ubranie które uchroni go przed wypadkiem, co najwyżej złamie sobie rękę albo żebro. Radic siedzący obok wyglądał dokładnie tak samo, czuli się jak szproty w konserwie.
-Ty, Striker. Myślałeś kiedyś nad tym by przestać pracować dla korporacji?
Spytał go, podjadając sandwicha kupionego po drodze.
-Wiesz ze nie możemy.
Odpowiedział gasząc papierosa na desce rozdzielczej. Spojrzał na omni-klucz, po czym odpalił silnik i złapał silniej za kierownice. To musiało być idealne zgranie. Sky-car celu śledził ich wóz, spojrzał na mapę. Według wyliczeń powinien uderzyć idealnie.
Ruszyli.
Po kilku sekundach mieli pojazd przed sobą. Uderzenie było naprawdę silne. Czas zwolnił, przez chwilę widział twarz swojego celu. Radic uderzył głową w deskę ale specjalny kask uratował go przed zabiciem się. Charlesa za to wyrwało z siedzenia i zatrzymał się na przedniej szybie. Potem czas przyśpieszył . Wbili się w parking wraz z autem, oni zatrzymali się na górze kiedy auto spadło na dolny parking. Udało im się opuścić o własnych siłach ciężarówkę, zobaczyli jak z pobliskiego auto wybiegło parę osób wraz z plastikowym workiem. Kiedy do nich dobiegli, wyciągnęli ciało. Co jak co, idealnie go przygotowali do pośmiertnej roli. Ślad odbitej na głowie kierownicy robił wrażenie. Wsadzili go do środka, kawałkami mózgu oraz krwi wysmarowali przednią szybę. Minęły 3 minuty, słychać było już syreny.
-Nie mamy czasu sprawdzić czy żyje, spadamy stąd. Po takim wypadku nie ma szans na przeżycie.
Powiedział jeden z żołnierzy, jednak Charles się nie zgodził i o własnych siłach zszedł na dół. Poinformował tylko chłopaków aby zostawili samochód i wrócili na pieszo. Radica mieli zostawić w Aucie na tylnym siedzeniu i tak zemdlał po tym uderzeniu. Oni byli ubrani po cywilnemu więc mogli to na spokojnie zrobić. Kiedy dotarł na dół zobaczył zmasakrowany samochód. Drzwi były urwane więc mógł zobaczyć rzeź która wydarzyła się w środku. Kierowca czyli brat ofiary, leżał oparty o kierownicę. Drugiego mężczyznę przebiły metalowe części, gdzieś pośrodku jego klatki piersiowej wystawała duża część mecha. Jak widać przed śmiercią chciał ochronić dziewczynę i zrobił to własnym ciałem. Odsunął go od niej. Dziewczyna leżała oparta o drugie drzwi, wyciągnął do niej rękę by sprawdzić puls. Gdy nagle coś go chwyciło za biceps.
-Proszę nie rób tego.
Usłyszał cichy głos. Był to chyba jej narzeczony z tego co pamiętał z dossieru.
-Wiem kim jesteście, nie róbcie jej krzywdy. Błagam.
Charles spojrzał znów na niego, widać było że każde słowo sprawia mu ból. Po kącikach ust spływała krew, oddychał ciężko i świszczał. Jak widać metal przebił mu płuco.
-Proszę…
W jego oczach zobaczył łzy, które mieszały się z krwią. Zaczęła mu się trząść ręka, odsunął rękę od ciała mężczyzny i zaczął gładzić kobietę po zakrwawionych włosach. Charles wyłonił się z samochodu, wyciągnął z kieszeni papierosa by zaraz potem go odpalić. Syreny były coraz głośniejsze. Patrzył jak mężczyzna głaska ją i cicho rzęzi. Czuł jakby coś w nim pękało, zawsze tak było. Za każdym razem widok taki jak ten sprawiał że się łamał. Widział jak ostatkami sił mężczyzna próbuje przenieść swoją rękę na policzek kobiety. Gdy ta nagle opadłą bezwładnie na kanapie. Jego głowa opadła w dół, widział jak krew nie może zakrzepnąć przez łzy. Odwrócił się, kiedy dotarł na schody służby HK i ratunkowe wjeżdżały na parking. Wrócił do auta, Radic spał. Rozłożył siedzenie do końca i patrzył w podsufitkę auta. Wysłał tylko krótki komunikat do dowódcy. „Śmierć celu niepotwierdzona”.
Pogrzeb.
Leżał na dachu budynku. Ceremonia właśnie trwała. Patrzył przez lornetkę na żałobników, a obok leżał specjalnie przygotowany karabin snajperski strzelający granatami wraz z tłumikiem. Czuł się dziwnie. Jakby syndrom sztokholmski, tylko na odwrót. Znał prawie każdego tutaj z obserwacji. W jego ustach tlił się papieros, to nie było dla niego łatwe szczególnie po tym jak zobaczył całą sytuacje w samochodzie. Najlepsze było to ze dowódca nie był na niego zły, rozumiał że nie zdążył tego sprawdzić, ze każdemu się zdarza. Jednak musiał to skończyć, rozkaz to rozkaz. Tym razem otwarcie mu powiedzieli że ma to zrobić głośno, miał tylko jeden prosty cel zabić wszystkich. Odłożył lornetkę, i wziął w dłonie karabin. Zaczął układać broń na ramieniu. Kontynuował obserwacje, czekał na rozkaz. Widział jak płakała, jak obejmuje ją brat, jak za nią stoją rodzice i obejmują rodziców jej narzeczonego. Gdyby nie rękawiczki chyba broń wyślizgnęła by mu się z rąk. -Striker, masz zielone światło. Odbiór. -Usłyszał w słuchawce głos szefa. Wycelował w głowę dziewczyny. Miał problemy z oddychaniem. Na cholerę mu to było? Czemu nie wykończył ich od razu? Dlaczego pozwolił swojej dobrej stronie na ten akt pierdolonej miłości w aucie?.-Szefie, nie wiem czy to ma sens. Odbiór.- W słuchawce cisza, wiedział ze go słucha .-Dziewczyna już ledwo kontaktuje, badania lekarskie lekarskie nie zostawiają na niej suchej nitki plus i tak chcą już wyrzucić z pracy. Chciałbym wnieść prośbę o zmianę decyzji wobec celu. Odbiór.- Czekał na odpowiedź, palec miał już na spuście. -Przerwać misje. Pion decyzyjny wyraził zgodę. Odbiór. - Położył broń na boku i oparł na niej głowę. –Zrozumiano.-Po krótkiej ciszy usłyszał głos dowódcy.
- Wracaj do domu Charles.

Notka z „Operacji Stłuczka”
Cel Alpha nie został wyeliminowany, jednak utrata narzeczonego Chase’a Rodgers’a doprowadziła do załamania nerwowego i utraty pracy. Pion decyzyjny postanowił uznać misję za udaną. Akta zostaną utajnione i umieszczone w archiwach.
Z wyrazami szacunku Pułkownik B. Hogarth.
"
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1017
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: Charles Striker

18 wrz 2015, o 19:33

Obserwacja

O jakie było jego wielkie zdziwienie kiedy dostał rozkazy. Nie mógł uwierzyć że będzie musiał obserwować firmę w której wcześniej zatrudniony był jego ojciec nim odszedł do Rosenkov Materials. Trudno mu opisać rodzinę ex-szefa ojca, bo ostatni raz jak ich widział było to prawie paręnaście lat temu kiedy był małym szkrabem. Jednak praca to praca, wyruszyli następnego dnia po zapoznaniu się z wytycznymi. Cóż większość chłopaków mu zazdrościła bo dostał najprzyjemniejsze zadanie czyli obserwacje Villi. Więc siedział sobie na pobliskim wzgórzu, wyposażony w sprzęt z tactical cloakiem i obserwował. Dziwnie się czuł w stroju w którym go w sumie nie widać. Nocami włamywał się na teren posiadłości, nigdy nie był w środku ale pluskwy były na tyle nowoczesne że wystarczyło je montować przy oknach. Jak na naprawdę małe gówno kręciły oraz nagrywały dźwięk w naprawdę dobrej jakości. W samochodzie, pół kilometra dalej na zamkniętym parkingu stał stary camper do którego wracał i oglądał życie rodzinne mieszkańców. Nie wiedział że mieli dzieci, w sumie co go to interesowało jak miał może z 10 lat? Cóż więc owa rodzinka to klasyczne 2+2. Syn który próbował wkręcić się w rodzinne interesy. Córka chodzący ideał. Nie, nie chodzi o wygląd, tylko o wiedze i talent. Ojciec był przykładnym mężczyzną z żyłką do interesów. Mamuśka chyba tez pracowała w firmie, bo na elektronice znała się tak samo dobrze jak mąż.
Odpalił papierosa i usiadł przed wyświetlaczem. Nie pamiętał już kiedy ostatni raz spał normalnie. W nocy zwiad, w dzień obserwacja. Znowu nie zjadł swojej racji żywnościowej, siedział tylko z kawą i papierosem. Słuchał rozmów między bratem a siostrą, co jak co ale była dla niego jakąś chyba pierdoloną podporą albo kolumną, nie znał się. Nie miał rodzeństwa i w sumie dobrze. Już widok załamanych rodziców na jego pogrzebie był wystarczająco dobijający. Zaciągnął się, wziął łyk kawy i wypuścił dym z płuc. Na swój sposób wkurwiała go ta idealność rodziny. Nie wkurwiało go bogactwo, bolało go że on w sumie nigdy nie miał dobrych kontaktów z rodzicami. Kontakt zaczął mieć dopiero w wieku 20 lat co i tak mu gówno dało bo niedługi czas potem był już dla nich martwy. Najbardziej go wkurwiały ich wspólne śniadania, siedzieli sobie rozmawiali o technologii, nowinkach etc. Wszyscy tacy kurwa szczęśliwi. Właśnie obserwował jeden z takich poranków. Oparł głowę o rękę. Gdy nagle do campera wbiegli ludzie z jego oddziału. Nowy rozkaz brzmiał że trzeba znaleźć haki na nich, jakie było zdziwienie kiedy Charles im odpowiedział że są czyści jak łza. Oni też nie mieli lepszych informacji, z infiltrowali firmę i też gówno znaleźli. Wyszli mówiąc mu tylko żeby czekał na dalsze rozkazy. Kolejne dni mijały, a on znał już ich dzień. Słuchał jak siostra pomaga bratu w interesach. Podpowiadała mu jak sobie radzić w biznesie lub jak założyć własny interes. Za to starsi pracowali, kurwa oni tylko pracowali. Siedzieli w warsztacie, w sumie na terenie były prawie 3 takie budynki. Jeden od mechów, drugi od uzbrojenia ,a trzeci bodajże od jakiś nowinek czy coś w tym stylu. Czasami wpadali ludzie z przymierza co tez mu gówno dawało, bo zazwyczaj były to wizyty towarzyskie z których gówno można by było wyciągnąć. Właśnie zbierał się do zwiadu, rodzice wyjechali gdzieś. Córki też nie było, zwinęła się przed 20. Został tylko brat, ale jedną osobę raczej bez problemu uda mu się ominąć. Jak zawsze wskoczył przez płot na teren posiadłości, szedł sobie spokojnie przez teren posiadłości szukając jakiś otwartych drzwi lub okna. Kiedy był już na tyłach budynku zauważył że drzwi które prowadziły na taras z basenem były otwarte. Wszedł do środka i nagle stanął jak wryty. W środku było od zajebania ludzi, zobaczył jakiś napis „Szczęśliwej podróży!”. Jasna kurwa, pomyślał. To była jakaś impreza niespodzianka. Usłyszał kroki za sobą i odskoczył na bok. Do środka weszły jeszcze 2 osoby i zamknęły za sobą drzwi. No to jest w dupie. Kiedy on to przeoczył? Chrzanić to, musiał sobie jakoś poradzić. Jedynym plusem było to że przy takiej ilości ludzi nie było problemu z cichym poruszaniem się, mógł chodzić normalnie. Miał tylko nadzieję że nikt się o niego nie odbije. Udało mu się dojść do schodów prowadzących na górę. Wszedł po nich szybko. Wbiegł do gabinetu ojca. Podbiegł jak najszybciej do komputera, odpalił go. Zaczął szukać ręką sprzętu do hakowania. Spojrzał na boczną kieszonkę przy kombinezonie, nie miał go. Kurwa nie miał. Znowu spojrzał na komputer który prosił o podanie hasła. Usiadł na fotelu i położył głowę na klawiaturę. Dobra musiał to zrobić starym, mało sprawdzającym się sposobem czyli wpisaniem hasła z dupy. Wpisał imię córki zaskoczyło za pierwszym razem. Takiego fartu nie miał od dawna .Naprawdę? Wziął się do roboty, wyłączył zabezpieczenia sieci. Po chwili zauważył ze ktoś zaczyna pobierać pliki z komputera, widać chłopaki z centrali muszą go obserwować. I pewnie toczą z niego świetną bekę ,za jego świetny profesjonalizm. Kiedy pliki był w połowie, usłyszał na korytarzu głośne „NIESPODZIANKA”. Zabrzmiało to jakby tam siedziała armia ludzi. Kurwa jest ich więcej? Zapytał się w myślach. Wyłączył komputer po robocie, ale teraz jak stąd wyjść skoro okna były też otwierane na hasła, bez sprzętu był w dupie. Otworzył drzwi od gabinetu i wyszedł na korytarz. I wtedy uderzył dźwięki muzyki, była tak głośno że mógłby napierdalać młotem do wyburzeń w ścianę i nikt by nie zauważył. Jak ten dzień mógłby być jeszcze gorszy? Oczywiście że mógł, usłyszał syntetyczny głos w słuchawce „Niski poziom energii”. Widział jak kostium wariuje, i raz na jakiś czas pokazuje staje się widzialny by zaraz potem być niewidzialnym. „Co tu się odpierdala?” powiedział pod nosem. Sytuacja stawała się krytyczna. Gdy nagle ktoś popukał go w ramię, odwrócił się i zobaczył kolesia już tak nawalonego że ledwo stał na nogach. Widać że chciał coś powiedzieć, ale jedyne co usłyszał to głośne beknięcie i fala rzygów która poleciała na jego kostium. Zaraz potem zatoczył się i wylądował w takiej pozycji, że raczej nie było to możliwe dla żywego człowieka. Zasnął. Smród był straszny, wręcz trudny do opisania. Wszedł do pokoju synu i otworzył szafę, modlił się żeby chociaż jeden ciuch na niego wszedł. Wyłączył osprzęt i zaczął go z siebie ściągać. Stał w samych gaciach i przeglądał szafę. Nie wiedział jakim cudem udało mu się odnaleźć coś większego niż rozmiar M. Wziął jakieś jego bojówki, które jako jedyne weszły na niego w pasie. Założył wszystko na siebie, zostawił tylko buty od kombinezonu. Wyglądały dość normalnie więc z tym nie powinno być problemu. Wziął jakiś jego stary plecak i wrzucił swój osprzęt do środka. Znowu wrócił na korytarz, zwłoki melanżowicza nawet się nie ruszyły spał w najlepsze. Spojrzał na zegarek, była już 23. Jakim cudem? Zszedł po schodach, miał tylko nadzieje że potraktują go jak każdego innego imprezowicza w najgorszym wypadku wypierdolą go z imprezy. Spojrzał na salon połączony z kuchnią, to był jakiś pieprzony mordor. Syf jak cholera, zgony leżały tu i ówdzie. Na stole, blacie kuchennym lub ziemi leżały puste butelki po alkoholu. Coś go uderzyło w bok, przechodziła obok niego właśni ego „córka”. W rękach niosła kratę wódy, spojrzał na nią. Czuł się dziwnie bo był tutaj chyba najwyższy.-Co się tak patrzysz może byś pomógł damie?- Spytała, wziął od niej kratę. I przeniósł dokładnie tam gdzie chciała, a potem usłyszał od niej pytanie którego nie chciał usłyszeć, tym bardziej że obok stał jej brat.-No to co wielkoludzie, pijemy!- Nawet nie wiedział kiedy mu polali. Wziął kieliszek w dłonie i wypił naraz, zaproponowali mu popite ale tak dobrej wódy nie chciał przepijać. I to był chyba błąd, bo polali mu od razu następnego, a potem jeszcze jednego i tak to trwało. We trójkę zrobili jedną flaszkę, jakoś za bardzo go to nie ruszyło zresztą przy takiej budowie jak on mało go rusza, ale już niewielki stan podpicia czuł. Dowódca go zabije, ale chuj jak szaleć to szaleć. I tak musiał się wtopić w tłum. Dziewczyna poszła tańczyć, a jego i jej brata otoczyła grupka ludzi. Pili, aż Charles powiedział „Stop i że idzie zapalić.”. Wypuścili go na taras, stał i palił. Czuł się dziwnie, głos zwany jako Rosenkov mówił mu żeby zawijał dupsko w troki i wracał do campera, kiedy drugi bardzo cichy i bardziej jego podpowiadał żeby został. Odwrócił się i zobaczył jak córa tańczy z flaszką w ręce, a synek bajeruje jakaś laskę. Przypomniał mu się okres studiów, gdzie podobnie spędzał czas. Usiadł sobie na ławce, rozłożył ręce po całej długości i odchylił głowę by spojrzeć w niebo. W ustach tlił się papieros, a w myślał właśnie kolejny burdel. Taki był finał każdej sytuacji w której robił coś innego niż zabijanie, ewentualnie wtedy kiedy miał czas na rozmyślania. Do tego wódka zrobiła swoje. Przymknął oczy, gdy nagle usłyszał radosne krzyki imprezowiczów i wszyscy wybiegli na taras skacząc do basenu. Spojrzał na ludzi w basenie ich szczera radość działała na niego dwojako zarazem chciał być jak oni, a zaraz chciał być sam. Dziwny był z niego człowiek. –Wszystko dobrze?- Spytała dziewczyna. Spojrzał na nią, w ogóle jakich cudem nikt nawet go nie pytał kim jest? Pierdolony człowiek niedźwiedź, a wszyscy go traktują jakby był spoko typem.-Tak wszystko w porządku, słuchaj będę się zbierał. Świetna impreza ale jednak kiedyś trzeba skończyć.-Ona tylko skinęła głową i wróciła do swoich. Przeszedł powoli przez dom do drzwi wejściowych, zatrzymał się tylko przy ramce gdzie znajdowało się zdjęcie rodzinne. Złapał za ramkę i mu się przyjrzał. Naprawdę im zazdrościł, odwrócił się jeszcze by spojrzeć na imprezę. Odstawił zdjęcie i wyszedł z Villi, dziwnie się czuł bo zazwyczaj kręcił się tu na zwiadach, a teraz można by powiedzieć że był gościem. Podszedł do bramy, ochroniarz mu ją otworzył i skinął do niego głową. Charles skinął do niego i był już poza posiadłością. Teraz tylko dłuższa trasa wzdłuż drogi by dojść do campera i pójść spać. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Kiedy dotarł na miejsce i wszedł do środka, zauważył migającą lampkę na komputerze. Właśnie dotarła nowa informacja z góry.
Nowy cel: Wycofać się, połowa celów została wykonana. Więcej nie możemy zrobić.
Pułkownik B. Hogarth.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1017
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: Charles Striker

18 wrz 2015, o 19:33

Dzień wolny

Długo czekał na swój urlop. W końcu jednak się udało, dostał przepustkę i możliwość wybrania sobie miejsca urlopu. Był zaskoczony że Rosenkov chciał mu wszystko zasponsorować, ale co się dziwić? I tak mu nie płacili, w sumie był niewolnikiem ale o kontrakcie innym razem. Urlop spędzał w Kapsztadzie, na swój sposób był zakochany w tym afrykańskim kraju. Dostał apartament z widokiem na Ocean, lepiej być nie mogło. Siedział właśnie w kuchni, przygotowując sobie kolacje. W sklepie zakupił prawie kilo wyśmienitej wołowiny z afrikandera. Świetna miejscowe mięso, za którym na swój sposób tęsknił. Uwielbiał gotować, była to jego pasja. Gdyby nie jego praca, zapewne teraz by pracował jako kucharz, robiąc to co kocha. Do wszystkiego podchodził jak do rytuału, wszystko musiało mieć swoje miejsce. Na środku kuchennego blatu znajdowała się wielka drewniana deska, nad nią przyprawy, po lewej stronie noże, po prawej popielniczka, papierosy i zapalniczka. Właśnie zaczęły się wiadomości ANN. Wszyscy zachwycali się jakimś chłopaczkiem przymierza. Cholera jak można poświęcić komuś tyle czasu antenowego? Właśnie miał dostać order od członka rady. Telewizja czekała z kamerami na rozpoczęcie uroczystości. Wrócił do mięsa. Zaczął je kroić w 250g steki, dla większości ludzi jest to trudne jednak on to robił ze swoistą gracją. Kiedy skończył zaczął je ostukiwać pięściami, aby były bardziej delikatne. Wziął świeżo kupioną oliwę z oliwek i oblał nią wołowinę. Sięgnął ręką po moździerz do którego wsypał sól oraz kuleczki pieprzu. Wszystko idealnie zmielił i posypał. Sprawdził ziemniaki w piekarniku, powoli robiły się idealnie złote. Za nim będą gotowe będzie mógł zabrać się za smażenie mięsa. Przełożył wszystko na rozgrzaną patelnie grillową, i smażył go bardzo krótko. Dokładnie minutę, stek wysmażony na bleu uważał za najlepszą rzecz na świec. Dużo osób pytało jak on może to jeść, cóż nie każdy może wyhodować jaja żeby jeść prawie surowe mięso. Z piekarnika wyjął ziemniaki i ułożył je na talerzu zaraz obok dwóch steków. Resztę mięsa schował do lodówki. Właśnie miała zacząć się ceremonia, zabrał szybko talerz i fajki. Usiadł przed telewizorem. Słuchał tych formułek, jak ludzie wiwatowali. Niezły cyrk trzeba przyznać. Odkroił sobie kawałek mięsa i zaczął go rzuć w ustach. Zaskoczył go wygląd mężczyzny, ot taki blond chłopaczek. Może w jego wieku. Zastanawiał się nad swoim życiem. Pokręcił głową. Myślenie zawsze nie było jego mocną stroną, w sensie myślenie o swoim życiu. Jadł i oglądał. Nastąpiło wręczenie medalu przez panią radną. Co on by zrobił by chociaż na chwilę mógł się zamienić się z nią lub z nim na miejsca. Zobaczyć jak to jest być kimś kogo się podziwia, w sumie jak to jest być tym dobrym. Odstawił jedzenie, wziął paczkę papierosów i wyszedł na balkon. Odpalił papierosa i spojrzał na ocean. W jakiś sposób go to uspokajało. Spojrzał na zapalniczkę na której znajdował się wygrawerowany napis:

I am a sinner
Who is probably going to sin again
Lord forgive me
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1017
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: Charles Striker

18 wrz 2015, o 19:45

Operacja "Tabula Rasa"

Dzień wcześniej.
Gabinet wyglądał dość staroświecko. Udekorowany jak dla Cara, a nie dla postępowego prezesa firmy Rosenkov Materials. Mężczyzna patrzył przez wielkie okno na fabrykę, produkcja trwała w najlepsze. Co jak co, ale Shepard przyczynił się do wzrostu zapotrzebowania na sprzęt wojskowy w całej galaktyce. Fakt inne firmy nie próżnowały, ale od tego już mieli wyznaczonych ludzi. Po pomieszczeniu zaczął się nieść dźwięk komunikatora. Oprócz rodziny, dzieci i kochanki miało ten numer tylko paru wysoko postawionych współpracowników oraz klienci specjalni. Właśnie dzwonił jeden z nich, a to mogły być albo dobre wieści albo złe. Zazwyczaj są złe.
-Witam panie Rosenkov.
Odezwał się głos po drugiej stronie wyświetlacza. Głos który rozpoznał by wszędzie.
-Witaj Jack.- Odpowiedział –W czym mogę ci pomóc?
Drugi mężczyzna dogasił papierosa i podszedł bliżej kamery.
-Mamy problem.- Odpalił kolejnego papierosa. –Ktoś włamał się do naszej bazy danych, akurat do plików finansowych. Są tam wszystkiego kwoty jakie przelaliśmy na wasze konta. Czy mógłbyś zająć się tym problemem?
Nastąpiła krótka cisza. Nie wiedział co odpowiedzieć, ale jeśli jakiekolwiek dane o współpracy Rosenkov Materials i Cerberusa dotarły by do przymierza, zaliczyli by największy spadek cen akcji w historii firmy.
-Dobrze zajmę się tym.
Nacisnął przycisk na wyświetlaczu, by zaraz obok pojawiła się twarz pułkownika Hogartha.
-Zbieraj ludzi, mamy kod czerwony.
Jerozolima.
Czarne samochód przejeżdżał właśnie obok bramy damasceńskiej. Stare budynki oraz zabytki były świetnie zachowane. Co jak co, ale rząd Izraela wiedział jak dbać o własne dziedzictwo. Interesującym widokiem było obserwowanie jak stare budowle, stoją obok nowoczesnych. Odbili na drogę obok cmentarzu Mamilla by kawałek dalej dojechać do placu Tsarfata. W środku siedziało trzech mężczyzn, dwóch z przodu jeden z tyłu. Byli ubrani w to co teraz zapewne nosili studenci, czuli się dziwnie skoro przez ostatnie parę miesięcy nie nosili prawie niczego innego niż mundur.
-Czaisz? 17-letnia żydówka wyruchała Cerberusa.- Powiedział kierowca skręcając w ulicę Zalmana Shne’ura.- Co to ma być? –Spytał swoich kompanów, jeden z nich od razu odpowiedział.-A skąd mam wiedzieć? Może użyła jakiegoś koszernego wirusa?- Zaśmiał się, siedział z tyłu i zakładał tłumik na Paladina.- No chyba cię pojebało, wchodzimy bez broni. Bo uwierz mi ale wtedy żadnymi szeklami się z tego nie wykupimy.-Powiedział wielki mężczyzna siedzący z przodu. Pokręcił głową z niezadowolenia i odpalił papierosa. Samochód wjeżdżał właśnie do Givat Ram, nie mogli używać broni szczególnie że była do dzielnica rządowa, jeśli coś by się tu stało nigdy by im się nie udało uciec.-Dobra, wysadź nas przed.-Spojrzał na mapę miasta na gps-ie wmontowanym w samochód.-Tutaj przed synagogą Goldsteina.- Kierowca skinął głową i odpowiedział.- Będę was obserwował i przekazywał informację, nasi hakerzy powinni przejąć kamery oraz systemy ochronne tylko na jakiś czas za nim ktoś się skapnie że ktoś tam siedzi.
Akademiki.
Psycho i jego towarzysz szli przez teren akademików Uniwersytetu Hebrajskiego. Według informacji które przed chwilą otrzymał wiedział ze dziewczyna jest na zajęciach. Teraz najważniejsze było usunąć dane, weszli do jednego z domów studenta. Podrobioną kartę przyłożył do czytnika, ich ludzie otworzyli je i weszli do środka.-Pokój 111-Usłyszał w słuchawce. Wspięli się na 1 piętro, szukając drzwi. Mieli dużo szczęścia że większość studentów była poza campusem lub na zajęciach. Stali przed drzwiami, spojrzeli na czytnik kart czekając aż zapali się zielone światełko. Trochę minęło za nim się otworzyli-Mają dobre zabezpieczenia.-Tylko tyle usłyszał w słuchawce za nim wkroczyli do środka. Mniejszy mężczyzna zaczął przeszukiwać pokój, w tym czasie Charles włączył komputer i podłączył do niego silny program którego celem było złamanie wszelkich zabezpieczeń, aby następnie usunąć z niego wszystko. Widział jak bardzo powoli rusza się pasek-Co ta dziewczyna miała na tym kompie?- pomyślał.-Czysto, tu nic nie ma.-Warknął drugi mężczyzna. –Jedyną ciekawą rzeczą którą znalazłem była seksi bielizna.-Wzruszył ramionami, a w ręce trzymał jej stanik i majtki-Pojebało cię do reszty?- Spytał go niedźwiedź.-Wiem że nastolatki są w twoim typie ale kurwa weź to zostaw, jebany zwyrol.- Zaśmiał się i kiedy zobaczył ze wszystkie pliki oraz informacje zniknęły odłączył urządzenie.-Dobra spadamy teraz, Margon gdzie jest dziewczyna?- Zadał pytanie do słuchawki, odpowiedź nie była najlepsza.-Piszę jakiś egzamin, czekaj… widzę na tablicy czas...kończą za godzinę pośpieszcie się.
Szkoła inżynierii i informatyki.
Coś było nie tak, kiedy opuścili akademik niedaleko wylądował Kodiak przymierza. Jednak kiedy przeszli kawałek dalej zobaczyli jak żołnierze próbują się dostać do akademika który właśnie opuścili.-Co jest?- Spytał swojego kolegę i usłyszał głos. –Chłopaki mamy problem, grupa niebieskich właśnie wchodzi na teren Uniwerku. Widzę że nie tylko my się dziewczyną interesujemy. Dzwonie do dowództwa, misja trwa dalej.-Zatrzymali się, pojawienie się niebieskich zawsze znaczyło ze sytuacja opanowana zmieniała się w sytuacje przejebaną. Zaczęli biec, najszybciej jak mogli.
Dotarcie tam zajęło im góra 5 minut. Wbiegli do środka wydziału, głos w słuchawce kierował go w stronę miejsca gdzie dziewczyna miała egzamin. Zobaczyli jak z Sali wyprowadza ja jakiś nauczyciel, mógł się jej przyjrzeć. Pieprzona małolata, jak ona to zrobiła? Za cholerę nie mógł tego odgadnąć. Szli za nią, aż dotarli do dyrekcji. Czekali. Co innego mieli do roboty? I wtedy zobaczyli jak jakiś oficer niebieskich wyprowadza ją z gabinetu, przeszli obok nich. Tym razem usłyszał w słuchawce głos Hogartha. -Wycofać się, nie podejmować żadnej akcji. – Spojrzał na kolegę i skinął do niego głową. Szli spokojnie za nimi, aż dotarli do wyjścia. Tam ich drogi się rozeszły.
Gabinet Hogartha
-Dobrze się spisaliście z danymi, ale martwi mnie że Zamirowi udało się ja pozyskać.-Powiedział pułkownik, on plus 3 agentów siedziało w jego gabinecie.- Widzicie chłopcy, nie mieliście żadnych szans z nim. Dobrze że nie doszło do rozlewu krwi. Świetnie to wykonaliście, oczywiście na tyle na ile mogła pozwolić sytuacja. Odmaszerować.- Mężczyźni wstali i wyszli. Jemu zostało tylko jedno, przesłać raport do utajnienia i wydać rozkaz obserwacji dziewczyny.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1017
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: Charles Striker

20 wrz 2015, o 16:58

Karty

Siedzieli już 5 dzień w bazie na Cytadeli. Trudno było to nazwać bazą, bardziej magazyn który mieli pilnować. Chyba wywiad zjebał po całej linii, bo nic się działo. Dosłownie nic, więc wieczory spędzali na graniu w karty które Korhonen zabrał ze sobą. Małe skrzynki służyły im za krzesła, za to duża skrzynka jako stół. Tym razem była kolej Dreshnera na tasowanie i rozdanie kart. Perez inżynier, włączył muzykę na swoim omni-kluczu. Granie trwało w najlepsze. Karty rozdane każdy wziął swoje.
-Ej opowiadałem wam o Simonsie? Może z nim pracowaliście, taki kurwa dzieciak jeszcze.-Powiedział Dreshner patrząc w swoje karty. „Szlag, znowu nic nie wygram” pomyślał Striker patrząc w swoje karty. Właśnie zaczął lecieć kawałek „Spirit In The Sky Norman”. -No mów Dreshner, chętnie sobie posłuchamy.- Zaśmiał się Perez, biorąc łyka z piersiówki.-No to słuchajcie młody był na urlopie, postanowił że pójdzie zaruchać. Więc wbija do baru i szuka. A wiecie jak jest, Rosenkov na urlopie płaci nam za wszystko. To znaczy w granicach zdrowego rozsądku. –Mężczyzna spojrzał swoje karty i przejechał ręką po głowie. Charles wyjął paczkę fajek i poczęstował nią Korhonena. Odpalili papierosy.-No i jest w tym barze i widzi ją. Piękną rudowłosa laseczka, twarz jak z bajki , a ciało takie że szarpałbyś jak varren pyjaka. –Zaśmiał się i położył karty na skrzynce.-Więc wiecie nie próżnował, od razu do niej wyskoczył. To była jakaś francuska czy coś, no nie ważne. Dosiadł się do niej i leci z bajerą. Zamawia drinki, mówi że zajmuje wysokie stanowisko w RM no ogólnie wszystko co miało sprawić że będzie cieknąć jej z pizdy jak z mordy miażdypaszczy.- Wszyscy się zaśmiali, to byli faceci każdy głupi tekst który opisywał sex bawił ich.-I nagle laska wstaje, daje mu buzi w policzek i mówi- Zaczął udawać damski głos z francuskim akcentem.-Przyjdź tutaj jutro mon ami.- Zaśmiał się -I wiecie jak większość by sobie odpuściła, to ten nie bo albo się zakochał, albo naprawdę chciał ją nabić. No ale słuchajcie.- Zabrał piersiówkę od Pereza i wziął łyka, gdyż zaschło mu w gardle. -No i wpada następnego dnia do baru i czeka na nią. Siedzi i siedzi, i wchodzi. Ubrana w czarną obcisła sukienką, to Simons już stracił rozum. Zabierał ja wszędzie gdzie tylko chciała. Opera, teatr, restauracje. Szastał kartą jak kretyn. Jebany nawet kupił jej chyba ciuchy na najbliższy rok.- Wszyscy siedzieli uśmiechnięci, atmosfera była naprawdę dobra dzisiaj.- No i w końcu mówi jej że kończy mu się urlop i musi wracać do Rosji. No to ona z hasłem.- Tutaj znowu wkracza francuski akcent.-Duke, mon cheri zabierz mnie do siebie. Pożegnajmy się tak jak na amants przystało.- Pokręcił głową. –Zabrał ja do apartamentu i wiecie zaciąga ją już do łóżka, a to rzuca na łóżko i ściąga sukienkę. Stoi tam w bordowej koronkowej bieliźnie, prawie chłopakowi rozerwało spodnie. A tu nagle laska z tekstem że musi się odświeżyć i powiesić sukienke. Był tak zachwycony że odpowiedział tylko.- Dreshner zrobił minę przygłupa.-Tak.- Wszyscy czekali na finał tej historii i położyli swoje karty na prowizorycznym stoliku.-No i ta jak sarenka wyskakuje z pokoju , a ten się rozbiera i leży nagi w łóżku czekając na nią. Tylko wiecie, leży tak już prawię z godzinę, a woda pod prysznicem się ciągle leje. Więc wstaje i idzie do łazienki przy salonie i kurwa niespodzianka! Laski nie ma, wiec jej szuka. Dzwoni komunikator a tam Hogarth drze mordę „CHUJU NA CO TY WYDAŁEŚ WŁAŚNIE 300 TYSIĘCY KREDYTÓW!”.- Wszyscy wybuchli śmiechem.- Wraca do Rosenkova, a ci wkurwieniu i mówią mu że będzie musiał to spłacić te wydatki czyli wydłużyli mu kontrakt o 10 lat jeszcze.-Wszyscy ucichli, nie spodziewali się że mógł za to dostać aż tak wielką karę.-I co zrobił?- Spytał Striker. Perez wziął karty i zaczął je tasować. Dreshner spojrzał po nich po czym się uśmiechnął, chociaż bardziej to był pół-uśmiech.
-Odmeldował się.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1017
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: Charles Striker

2 paź 2015, o 04:10

Przemyślenia

Dlaczego nie mogły go spotykać miłe rzeczy? Zawsze sobie zadawał to pytanie. Kiedy jego koledzy zajmowali się szpiegostwem, udawali się na bale lub służyli jako osobista ochrona on dostawał coraz gorsze zlecenia. Nie pamiętał już nawet kiedy ostatnio spotkał kogoś znajomego, jakby nie patrzeć nie miał ich prawie wcale ale czasami się zdarzało że pracował z tymi samymi ludźmi. A teraz? Teraz wszystko się zmieniło, stał się pupilkiem korporacji. Ten który zrobi wszystko, ten który nie boi się pobrudzić rąk, gdy inni zawiodą wyślij jego. Był już zmęczony, nawet nie odbył połowy swojego kontraktu, a już stawał się wrakiem. Gdy wracał z kolejnych misji, czuł się coraz bardziej pusty. Był duchem, cieniem, widmem dawnego siebie. Ludzie się go bali, pamiętał jak kiedyś ludzie z placówki specjalnej traktowali go jak towarzysza broni, w tym momencie nawet boją się odezwać. Stał się potworem wiedział o tym. Widzicie, każdy uważa że źli ludzie nie zastanawiają się co robią, że spływa to po nich. Jednak każdego prędzej czy później dopada własne małe piekło, cała zabawa polega na tym by w nim nie utknąć. Niestety bohater tej historii z każdą kolejną misja zatracał się we własnym szaleństwie. Nie wiedział już co jest dobre, a co złe. Bo pomyślcie, jak można czuć się dobrze po zamordowaniu niewinnych ludzi, a potem dostać pochwałę od dowództwa za wybitne osiągi? Wyciągnął z kamizelki papierosy i zapalniczkę, po otwarciu paczki starał się ich nie ubrudzić krwią którą miał na rękach. Zresztą nie tylko na rękach, ona była wszędzie. Mieszała się z jego własną, to nie była najłatwiejsza misja. Żadna nigdy nie była łatwa, od momentu kiedy ruszał na misje samodzielnie. Zastanawiał się czaszami czy oni robią to specjalnie, żeby zdechnął potwór którego stworzyli. Jednak on zawsze wracał, poobijany, ranny, ledwo żywy. Czasami tracił przytomność od utraty krwi lub zmęczenia, lecz zawsze budził się w tej samej sali w korporacyjnym szpitalu. Kiedyś miał nadzieje że ten koszmar się skończy, że już się nie obudzi. Jednak zawsze dochodził do siebie i wracał tam gdzie inni nie chcieli. Odpalił papierosa, trzymał go tylko ustami. Na twarzy miał ślady walki, z kącika ust spływała mu krew. Jedno oko miał zalane krwią, naderwane ucho i rozciętą skórę na skroni. Wszyscy czasami zadają sobie to jedno pytanie pułapkę, co by było gdyby? Charles wpadł w nie jakby był krową na polu minowym. Pamiętał misję gdzie musiał współpracować z agentem z Hahne-Kedar. Ahh co to była za kobieta, idealna w każdym swoim calu. Macie czasami tak że spotykacie kobietę swojego życia, dogadujecie się, tworzylibyście idealną parę ale jednak nie. Choćbyś spotkał tysiące innych kobiet to zawsze będziesz myślał tylko o tej? To nie była ona, a może i by byłą gdyby nie to że prawie się pozabijali przez własne korporacje. Jakoś tak wyszło że nigdy się nie dowiedział. Zastanawiał się co u rodziców, czy może przypadkiem mu rodzinka rodzeństwa nie sprawiła. Tego też nigdy nie mógł się dowiedzieć, każdy kto stawał się cieniem tracił dosłownie cały kontakt z rodziną, nie docierało do niego żadna informacja. Czy dla bezpieczeństwa ich czy może agentów? Nikt nie wiedział. Popiół z papierosa spadł na kamizelkę i nasiąknął krwią. Musiał wracać i znowu czekać na kolejny rozkaz. Czasami obserwował takich ludzi jak Shepard. Czy mu imponowali? Nie, bardziej chodziło że tacy jak on robią coś ważnego, znaczą coś dla reszty ludzkości. Miał umiejętności które by pomogły w dobrych celach ale…
-Dobij mnie w końcu ty pieprzony skurwysynie
Obok Charles’a na ganku leżał pół-żywy mężczyzna. Z rozciętego brzucha lała krew, nogi miał połamane. Żołnierz wstał i zbliżył się do niego. Uniósł nogę i z resztka swojej siły docisnął jego krtań do ziemi.
Właśnie przez to nigdy nie spotykały go miłe rzeczy.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1017
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)


Powrót do Baza danych

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość