Baza danych to dział, do którego wklejamy nasze karty postaci z tym, że w tym przypadku jesteśmy w stanie je dowolnie zmieniać, aktualizować i dopisywać w historii z biegiem czasu nowe wydarzenia.

Tarrith Tellus

3 sty 2016, o 23:55

Kiedy stawka jest dostatecznie wysoka, prawo przestaje się liczyć.


173

MIANO Tarrith Tellus Dron Aeoghr Haron Mannovai

DATA UR. 30 Maj 2150 (w przeliczeniu na ludzki kalendarz)

MIEJSCE UR. Planeta Mannovai, miasto Aeoghr

RASA Salarianin

PŁEĆ Mężczyzna

OBYWATELSTWA Unia Salarian

SPECJALIZACJA Szpieg

PRZYNALEŻNOŚĆ Unia Salarian/OZS

ZAWÓD ex WIDMO, kapitan OZS



Genetyka, Medycyna, podstawowe szkolenie wojskowe ( w tym kurs pilotażu małych i średnich promów), szkolenie OZS (w tym kurs pilotażu statków kosmicznych klasy fregaty i informatyka).

Kajuta oficerska salariańskiej fregaty Dorlern na orbicie Sur’Kesh


Starszy salarianin, o nietypowym, czerwonym, kolorze skóry. Jego pociągła twarz, naznaczona blizną przecinającą wargi, zwykle wyraża skupienie, jak przystało na naukowca, lub gniew, co przystoi wojownikowi. Ludzie często porównują jego wygląd do niegdyś znanego aktora, Clinta Eastwooda. Jest to zapewne spowodowane dość wydatnym łukiem brwiowym, odruchem unoszenia jednej z brwi i zrzędliwy wyraz twarzy. Jego znakiem charakterystycznym pośród salarian, poza czerwoną skórą, są drobne, złote plamki na skórze całego ciała, ciemniejsze pręgi, wyglądające trochę jak płomienie, albo pręgi drapieżnego kota i złota obwódka wkoło ust. Jego postawa jest dynamiczna, nawet jak dla salarian, co oznacza, że zawsze porusza się szybko i gwałtownie, jakby pod wpływem silnych emocji, chociaż tych prawie nigdy nie okazuje. Niestety od kiedy nie jest Widmem jego możliwości fizyczne znacznie się pogorszyły, czasami bolą go plecy, lewa noga niekiedy się nie zgina, a stare blizny i urazy bolą kiedy jest w chłodnym miejscu, lub kiedy ciśnienie zmienia się na niższe.
Nie lubi cywilnych ubrań, więc zwykle można go spotkać ubranego w ubiór laboratoryjny, mundur, lub pancerz. Chociaż od lat nie jest już agentem OZS, na jego mundurze i pancerzu wciąż widnieją ich odznaki i oznaczenia stopnia kapitana. Na hełmie ma wymalowaną podobiznę demona, połączenie uosobienia zła w różnych galaktycznych cywilizacjach, wyposażoną w rogi, macki, kły i wiele innych odrażających lub przerażających części. Wiele osób z różnych ras wyraża przerażenie, strach lub chociaż niepokój, po ujrzeniu tego wizerunku.
Wzrost i waga: 193 cm, 79 kg
Skóra/karapaks: Czerwona, z żółtymi łatkami i kilkoma bliznami.
Oczy: Jasnobrązowe tęczówki.
Włosy: brak
Znaki szczególne: Czerwona skóra, blizna na twarzy.


Chimeryczny, w ludzkim zakresie tego słowa. Jednego dnia potrafi coś badać, po czym się znudzić i zostawić to na kilka tygodni, po czym znowu do tego wrócić, po drodze badając dziesiątki innych rzeczy. Najbardziej jednak pasjonują go quarianie i ich problemy z odpornością. Jeśli może, to stara się zdobyć jak najwięcej materiału do badań, nie zważając na moralne konsekwencje. Często bada głównie pobrane od ochotników próbki tkanek, ale niekiedy w jego pracowni można znaleźć zwłoki. Jest chyba jedną z niewielu osób, które wiedzą jak quarianie wyglądają bez kombinezonów. Chodzą słuchy, że czasami w wydzielonej części ładowni trzyma żywych quarian, na których robi eksperymenty.
Zdaje się nie posiadać wyrzutów sumienia. Jego zdaniem wszystko co robi, ma miejsce dla większego dobra. Bez problemów jest zdolny torturować i zabić niewinną osobę. Z łatwością przychodzi mu kłamstwo, wymyślanie wiarygodnych historyjek i manipulowanie innymi. Zresztą mało kto ma coś przeciwko rozmowie z nim, bo chociaż nie wygląda sympatycznie, słuchanie jego głosu wymawiającego ekspresowo, z nienaganną precyzją każde słowo sprawia przyjemność, a słuchanie jego poleceń radość. Jego osoba przyciąga swą wyjątkowością i wspaniałością. Tak przynajmniej twierdzą ci, którzy byli jego podwładnymi.
Ma o sobie ogromne mniemanie, co częściowo jest uzasadnione przez jego dokonania i to kim jest. Uwielbia czuć się docenianym i czczonym, ale nie przepada za tradycyjną, salariańską uległością względem samic. Oczywiście jest uległy i posłuszny swojej Dalatrassie, ale niechętnie i tylko jej. Kiedy jest zmuszany do posłuszeństwa, albo pozbawiany należnych (jego zdaniem) honorów, potrafi wpaść we wściekłość.
Zainteresowania: Quarianie, długowieczność salarian, emocje innych istot żywych, poezja vorcha (zwłaszcza tomik autorstwa Vraska i Nykka z Dreleg), magia starożytnych plemion Quarian i Volusów, ludzkie zwyczaje godowe, krogańskie tańce i śpiewy ludowe, hanarskie legendy sprzed kultu Rozbudzaczy, nieśmiertelność i wiele, wiele innych.
Lęki: Lęk przed śmiercią ze starości.
Przyzwyczajenia/zwyczaje: Godzinna medytacja w środku dnia i słuchanie elkorów recytujących wiersze, to taki rodzaj samoumartwienia. Rozmowa z Fredem w najmniej odpowiednich chwilach.
Uzależnienia: Cygara.
Znaki szczególne: Rozmawia z Fredem, niemal nie odczuwa strachu, przyjemność sprawia mu cierpienie innych, jego celem jest nieśmiertelność jego ciała.


Mannovai to jedna z pierwszych kolonii założonych przez salarian, od niepamiętnych czasów leżąca w centrum ich skrawka galaktyki. Tam właśnie narodził się młody Territh Tellus. Był kłopotliwym dzieckiem, które często dewastowało szkolne pracownie i biblioteki, a nawet wdawało się w bójki. Jako dorosły nic się nie zmienił, więc dla pohamowania agresji i niespokojności, dziwnej nawet jak dla jego rasy, zaraz po studiach wstąpił do wojska gdzie odbył właściwe szkolenie bojowe, połączone z intensywnym kursem pilotażu. Przy okazji też, za sprawą pojawienia się w jednym z salariańskich układów flotylli quarian, zainteresował się tą rasą, zwłaszcza ich ubogim układem odpornościowym. Jego praca na ten temat, oraz kilka rozpraw na temat krogan i genofagium, pochodzących jeszcze z czasów studenckich, zainteresowały innego salarianina z OZS, mianowicie Mordina Solusa, który zaprosił swego niemal równieśnika do współpracy nad ulepszeniem już istniejącej zarazy dotykającej krogan. Territh początkowo przyjął ofertę i doskonale się wpasował w zespół, ale po dość krótkim czasie znudziło go to i postanowił odejść, by poszukać innego wyzwania.
W czasie służby w OZS przeprowadził kilka udanych akcji, oraz kilka niezbyt udanych. Do najbardziej spektakularnych sukcesów należy odbicie porwanej dalatrassy, razem z większością jej świty i okrętem dyplomatycznym. Dokonał tego w pojedynkę, ale tylko przez zwykły przypadek. Miał być jednym z ochroniarzy kobiety, co w połączeniu z degradacją o jeden stopień miało być karą za niesubordynację i samowolę w czasie poprzedniej misji. Kiedy piraci weszli na pokład, właśnie robił obchód inżynieryjnej części okrętu. Gdy zorientował się w sytuacji, przyczaił się w kanale wentylacyjnym, reszta lekko uzbrojonej i opancerzonej ochrony nie stanowiła większego wyzwania dla batarian, krogan i ludzi, po czym korzystając z inżynieryjnych paneli, przejął kontrolę nad częścią systemów statku. Serią pozornie przypadkowych alarmów i awarii, zmusił większość piratów do oddzielenia się od dostojników, po czym odizolował ich w zamkniętych przedziałach i upiekł, uruchamiając silniki na część ciągu, oraz przekierowując ciepło do odciętych przedziałów. Później, korzystając z włazów bezpieczeństwa i ochłodzonych już kanałów wentylacyjnych, dostał się do pomieszczenia, gdzie znajdowali się jeńcy, oraz przywódca napastników, kroganin. Najpierw, korzystając z omni-ostrza i zwykłego pistoletu zabił, lub chociaż obezwładnił obstawę pirackiej załogi, a potem zajął się hersztem. Gad dał się łatwo sprowokować, przez co się odsłonił. Territh był jednak szybszy, przez co zdążył uniknąć szarży kroganina, oraz przestrzelić od tyłu kolana atakującego, który wyrżnął głową w gródź. Salarianin podszedł i zakazał gadowi się ruszać, lecz ten nie usłuchał i skończył z kilkoma dodatkowymi dziurami w głowie. Część załogi okrętu zginęła w wyniku ataku piratów, część przez przekierowanie gorąca do wnętrza okrętu. Całe szczęście udało się ocalić samicę.
Wcześniejsza misja, w której wykazał się niesubordynacją, miała na celu likwidacje groźnej grupy salarian z odłamu Lystheni, którzy zagrażali bezpieczeństwu Unii. Zadanie było proste, znaleźć, pojmać lub zabić, zniszczyć bazę, dostarczyć we wskazane miejsce tych co przeżyli. Systemy bezpieczeństwa były jednak zbyt dobre, więc dowódca postanowił czekać na posiłki. Territh jednak nie chciał czekać i wbrew rozkazom wkradł się do środka przez jeden z szybów wentylacyjnych. Okazało się, że pewnie przez niedopatrzenie, nie były one zabezpieczone. Udało mu się wkraść do głównej serwerowni i przeprogramować roboty tak, by uśmierciły każdego, kto był w obiekcie. Gdy odczyty w pomieszczeniach, w których ukrywały się cele zniknęły i pozostał tylko jeden, w odciętym pokoju, salarianin wyłączył roboty i bez skradania przeszedł głównymi korytarzami, pośród zwłok i nieaktywnych maszyn, do ostatniego żywego punktu. Udało mu się przekonać, że jest jednym z ochroniarzy, oraz że wyłączył roboty i mogą już uciec do nowej kryjówki. Kiedy ukrywający się salarianin otworzył drzwi, pobiegli we dwóch w kierunku lądowiska, z uszkodzonym wcześniej przez oddział OZS promem. W czasie próby odpalenia go, wyciągnięty z kryjówki salarianin gadał jak najęty, opowiadając o położeniu drugiej bazy, o tym co chcieli zrobić, jak zrobić i czemu. Kiedy jednak prom nie startował, „uratowany” pojął co się stało. Było już zbyt późno, gdyż Territh grzecznie podziękował i nacisnął spust pistoletu, pozbawiając życia ostatni z celi. Tylko przez jego urok osobisty udało mu się uniknąć wydalenia z OZS. Poza degradacją i oddelegowaniem do ochrony dalatrassy, otrzymał medal.
Samica, która została przez niego uratowana z rąk piratów, w porozumieniu z rodem Tellus, zezwoliła Territhowi na zostanie ojcem jednego z lęgów, co miało stanowić sojusz między oboma rodami i nagrodę dla salrianina. Skutki były jednak dużo dalsze.
Uwzględniwszy obie duże operacje, wykształcenie, profil psychologiczny i wsparcie polityczne ze strony rodów, zaproponowano mu służbę jako agent WIDM, na co Territh szybko się zgodził i przystąpił do misji próbnych. Było to zaraz po otrzymaniu zaszczytu ojcostwa i awansie na kapitana, przez co Tellus stał się jeszcze bardziej pyszny.
Jedno z pierwszych zadań jako kandydat na WIDMO polegało na infiltracji gangu w okręgu Shalta, towarzyszyła mu turiańska widmo, Shaelia Sarxirus. Nadzorując działania niewielkiej grupy funkcjonariuszy SOC, do których dołączyła jego opiekun, odkrył obecność batarian dysponujących przemyconym arsenałem jądrowym. Natychmiast przeanalizował plany kompleksu produkującego wykrywacze dymu, po czym szczegółowo zaplanował operację przechwycenia lub unieszkodliwienia broni, oraz przywódców gangu, którzy właśnie awansowali na terrorystów. W akcji wzięło udział jedenastu funkcjonariuszy podzielonych na dwie grupy, po pięciu i sześciu, dowodzenie nad mniejszą objął sam Territh. Nie było czasu czekać na wsparcie, więc jedynie przed wyruszeniem poinformował Radę o zaistniałej sytuacji i zażądał śledztwa w służbach celnych, w sprawie określonego funkcjonariusza, który prawdopodobnie przepuścił ten przemyt. Na miejscu byli po dwudziestu trzech minutach. Do obiektu weszli po kolejnych dwóch. Droga przez szyby wentylacyjne zajęła im sześć minut i siedem minut. Grupa pierwsza, dowodzona przez WIDMO zlikwidowała strażników oraz zabezpieczyła magazyn B06 z pobliskimi pomieszczeniami. Grupa druga oczyściła korytarz, toaletę, kuchnię i stołówkę. Zajęło im to cztery i trzy minuty. Kolejne dwie minuty zajęło hakowanie systemu i kolejną minutę wprowadzanie zamętu oraz wywoływanie alarmów w odległych miejscach. Pięć minut zajęło przemykanie do kolejnych miejsc, dwie minuty oczyszczanie. Grupa pierwsza nie napotkała oporu, grupa druga wdała się w krótką strzelaninę z batarianami. Po kolejnych dwóch minutach grupa druga napotkała wracające ze zmyłki siły wroga i związała je w walce. Grupa pierwsza bez komplikacji dotarła do magazynu z broją i podjęła walkę ze znajdującymi się tam siłami batarian wspieranych przez Krwawą Hordę. Po trzech minutach dołączyła do nich druga grupa, w której brakowało jednej osoby, jeden funkcjonariusz był ciężko ranny i kolejny lekko. Mimo przewagi liczebnej wroga, udało się przebić do głowic i po trzech minutach zagrozić detonacją całego arsenału. Trzy niewielkie głowice nie spowodowałyby wielkich zniszczeń w tej lokalizacji, ale z pewnością spowodują śmierć terrorystów i ich popleczników, jednocześnie uniemożliwiając im osiągnięcie celu. Dało to chwilę czasu na opatrzenie rannych. Z dwunastu osób zostało dziesięciu żywych, z czego trzech ciężko rannych i dwóch lekko. Spokój trwał dziesięć minut, po których kroganie, pchani chęcią odwetu na salarianach i kilku turianach, którzy byli w atakujących oddziałach, przerwali zawieszenie broni i ruszyli do szturmu. Ktoś mógł powiedzieć, że to był piękny widok, pięciu krogan szarżujących jednocześnie w kierunku schronienia wroga. Skończyło się mniej poetycko, bo potraktowano ich salwą z dwóch granatników wydobytych ze skrzyń, które stały niedaleko. Po minucie pięciu krogan leżało martwych. Zostało dziesięciu batarian i około dwudziestu vorcha, wciąż przypuszczających chaotyczne ataki. Batarianie zaczęli się wycofywać, o czym świadczył niknący skuteczny ostrzał. Na ich nieszczęście, każde dostępne wyjście było już obstawione przez funkcjonariuszy SOC, którzy po krótkiej wymianie ognia, wreszcie aresztowali terrorystów. Incydent nazwano Operacją Kuahili, od nazwy fabryki, a potem częściowo utajniono, podając do informacji mediów, że rozbito gang i aresztowano skorumpowanych urzędników. W wyniku dalszego śledztwa aresztowano turiańskiego urzędnika celnego nieprzychylnego ludziom i ustalono, że celem ataku miała być strefa Shin Akiba w okręgu Zakera.
Kolejne zadanie wymagało dużej mobilności, więc zaopatrzył się w niewielki statek dysponujący napędem masy, trochę broni i ruszył w Układy Terminusa. Najpierw miał wyśledzić grupę batarian odpowiedzialną za przygotowanie ataku na Cytadelę, a potem spróbować współpracy z nimi. To nie było trudne, bo w Zaświatach na Omedze kilku batarian usiłowało uspokoić pijanego kolegę, który wykrzykiwał, że jak dowie się kto przeszkodził w użyciu atomówek w Cytadeli, to osobiście mu łeb rozwali. Territhowi zajęło około pół godziny i sześćdziesiąt kredytów uzyskanie przychylności terrorystów, którzy stwierdzili, że potrzebny im w ekipie mózgowiec, a on wygląda na bystrego, więc jak przyjdzie jutro w określone miejsce, poda hasło, to pogadają z szefem. Tak też się stało. Doskonale przygotowane dane osobowe, łącznie z podrobionymi dyplomami wyższych uczelni, spodobały się Anvur Gord'darowi, kapitanowi batariańskiego okrętu, który właśnie znajdował się w jednym z doków. Przez tydzień udowadniał swoją przydatność w praktyce, i raz nawet dokonał zabójstwa handlarza prochami, który zbyt blisko współpracuje z Arią, po czym udawał roztrzęsienie i przy salwach śmiechu wprowadzono go na pokład. Wcześniej jednak otrzymał wiadomość, że batarianie porwali młodszą córkę dalatrassy, która była głową jego rodu. Miał przeczucie, że dziecko będzie w rękach tych terrorystów, których właśnie infiltrował. Znaleźli się na planecie, którą nazywali Draddia, gdzie w starej kopani znajdowała się naprawdę imponująca baza mieszcząca około dwóch setek najemników i piratów różnych ras, oraz około pięćdziesięciu batarian. Przez tydzień pomagał w przygotowaniach czegoś co wyglądało jak kolejna akcja dywersyjna, może nawet jak początek wojny. Słyszał coś o planecie Elizjum i transportach na Torfan. Pracowała z nim para quariańskich inżynierów na wygnaniu, z którymi się zaprzyjaźnił, a ich córka nazywała go wujkiem. Nie wrócili do floty, bo chcieli mieć więcej niż jedno dziecko. Dla Tellusa to była pasjonująca znajomość, bo zaufali mu na tyle, że poznał quariańskie dziecko, stając się chyba jednym z niewielu, którzy mogli poznać wygląd tej rasy i do tego młodego przedstawiciela. Obiecał im dobrze płatną pracę i bezpieczeństwo, w zamian za pomoc w uzyskaniu pewnych informacji. Nie trwało to długo, kiedy odkrył parę ciekawych rzeczy. Po pierwsze, w głębi kopalni znajdowały się generatory, których detonacja może doprowadzić do zawalenia obiektu. Po drugie, jego statek przetransportowano z Omegi i zamknięto w jednym z hangarów. Po trzecie, system był kontrolowany przez WI, która nadzorowała trzy pomniejsze WI kontrolujące swoje systemy. Po czwarte, faktycznie była tu porwana salariańska samica. Kolejny tydzień zajęło pisanie programu, który miał wprowadzić zamieszanie i przeciążyć generatory. Wszystko było pomyślane tak, że przez około godzinę nikt nie powinien rozwiązać problemu, a do przeciążenia generatorów wystarczy czterdzieści pięć minut, w sprzyjających warunkach piętnaście minut. W ciemności i zamieszaniu quarianie mieli dostać się do hangaru, a salarianin miał odbić porwaną. Wszystko przebiegło bez problemów. Zaraz po opuszczeniu hangaru przez statek, Tarrith detonował ładunki wybuchowe, które miały za zadanie zawalić hangary i uniemożliwić pościg. Kilka chwil później, kiedy byli już bardzo wysoko, nastąpiło tąpnięcie i cały kompleks się zapadł. Z całego zajścia udało się uratować przyszłą dalatrasse, wszystkie dostępne dane o planowanym ataku na ludzką kolonię, trójkę quarian i pluszową zabawkę małej salarianki, która jednak straciła rączkę. Dziewczynka dała urwaną futrzaną kończynę zabawki swemu wybawicielowi, który pod ciężkim ostrzałem przeskoczył do przestrzeni Cytadeli, gdzie natychmiast dostał wsparcie od salariańskiego radnego. Nie wiadomo co się stało z danymi, ale ludzie się o tym chyba nie dowiedzieli. Quarianie dostali od Tarritha niewielki frachtowiec, zatrudnili jeszcze kilka osób i zaczęli pracę jako kupcy w koloniach, które chciały coś od nich nabyć. Łapka pluszowego zwierzątka wyglądającego jak króliczek dostała imię Fred.
Po wydarzeniach zwanych Skylliańskim Blitzem i po ataku Przymierza na Torfan, w obrębie wpływów Cytadeli pozostało kilka placówek batariańskich, przypuszczających pirackie ataki na statki Ras Rady, głównie na statki ludzi. Raz czy dwa razy doszło do detonacji batariańskich ładunków jądrowych podobnej mocy i typu co te unieszkodliwione wcześniej w Operacji Kuahili. W tych atakach zniszczono ludzki frachtowiec oraz stację paliwową, razem z trzema okrętami, które właśnie uzupełniały zapasy. Z zebranych przez Przymierze danych i uzyskanych w czasie wcześniejszych akcji wywiadowczych, udało się ustalić, że Torfan przeżył jeden z oficerów batariańskich, któremu udało się zebrać nieco ocalałych żołnierzy i utworzyć niewielką grupę piratów, która dysponowała wykradzionymi z jakiejś batariańskiej bazy głowicami jądrowymi, których ponoć miało być dwadzieścia, czyli dość by roznieść w pył dwa okręgi Cytadeli, Prezydium, albo dwa duże miasta. Dzięki informacjom uzyskanym przez inne WIDMO, ustalono położenie bazy piratów i personalia ich przywódcy. Był to Anvur Gord'daro, stary znajomy Tarritha, który był nieobecny w bazie na Draddii, kiedy ta została zniszczona. Rada Cytadeli wydała rozkaz zniszczenia zagrożenia, w tym celu powołując oddział złożony z pięciu WIDM, w którym znalazł się również Tellus. Operacją dowodził młody i ambitny turianin Arizz Karotucs, jego zastępcą była biotyczka asari Saleiora T'Veynas, snajperem było jedyne na chwilę obecną drellskie widmo Enis Salyakh, inżynierem bojowym był salarianin Chaleck Olozari, za pozyskiwanie informacji odpowiadał Territh Tellus. W pierwszych dniach 2179 roku niewielka fregata przechwycona od oddziału najemników zbliżyła się do bazy używanej przez piratów i przemytników, a zarządzanej przez Anvura, po czym zadokowała i zaczęła uzupełnianie zapasów paliwa oraz żywności, co miało zająć około godziny. Załoga ruszyła do określonego miejsca dawnej kopalni wydrążonej w asteroidzie krążącej wokół czerwonego olbrzyma, po drodze zabezpieczając i likwidując ewentualne przeszkody. Na miejscu Territh skrytobójczo uśmiercił dwóch strażników, a dwóch kolejnych zastrzelił z odległości Enis. Weszli do pomieszczenia, które miało być centrum dowodzenia stacji, gdzie spodziewali się zastać kapitana Gord'daro, ale zamiast tego zastali zablokowany system, zegar odliczania i armię robotów strażniczych, na monitorach było widać odlatujące statki. Stacja była stracona, Anvur Gord'daro uciekł, system właściwie nie istniał, misja skończyła się niepowodzeniem. Po ciężkich walkach z robotami, w których zginął Chaleck, a Saleiora została ciężko ranna (zmarła w szpitalu na Cytadeli, nie odzyskawszy przytomności), dotarli na okręt i odlecieli dosłownie w ostatniej chwili, bowiem cały zgromadzony arsenał jądrowy detonował, zamieniając asteroidę w gruz. Z raportów przedstawionych Radzie przez Karotucsa i Salyakha, oraz z ich zeznań wynikało, że przez rażące zaniedbanie i niesubordynację Tarritha Tellusa misja została ujawniona wrogu, a członkowie oddziału ponieśli śmierć. Zapoznano się też z raportem salarianina, jego przebiegiem służby oraz zeznaniami, w których zarzucał niekompetencję w dowodzeniu turianinowi. Relacje dwóch widm miały jednak większą wagę i Tarrith został dyscyplinarnie pozbawiony statusu widma.
Przez jakiś czas prowadził badania i obserwacje związane z rasą quarian, albo badał procesy starzenia salarian. Za fundusze, które płynęły z jego pozycji społecznej i otwartości umysłu, zakupił i zmodernizował opuszczoną stację wydobywczą na sobie tylko znanym gazowym olbrzymie. Co jakiś czas potrafił zniknąć na dłużej, by zamykać się w tej kryjówce i prowadzić swoje badania, co wiązało się ze znikaniem salarian podróżujących samotnie, nawet samic, które z jakiegoś powodu wybrały życie poza rodem. Quarianie również znikali, ale na nich nikt nie zwracał uwagi. Wielu przedstawicieli tej rasy ginęło w czasie Pielgrzymki.
Ostatnio powrócił do OZS jako kapitan, gdyż dowództwo wojsk Unii Salarian chciało móc korzystać z jego doświadczenia. Niedawno też dowództwo OZS, w porozumieniu z władzami Unii, zdecydowało się dać mu w dowództwo fregatę z załogą. Sam jednak zdecydował podmienić kilku członków załogi, na zaprzyjaźnionych quarian. Dowództwu się to nie podobało, ale taką podjął decyzję i nie miał zamiaru ustępować.



Dorlern jest lekką i szybką fregatą, trudną do namierzenia, ale systemy maskujące ma słabsze od SSV Normandia, a pośród salariańskich okrętów nie wyróżnia się zbytnio na tym tle. Okręt ma cztery poziomy liczone od lądowiska i zbrojowni na najniższym poziomie, do kajuty oficerskiej na najwyższym. Na poziomie drugim od dołu mieściła się ładownia, główne działa i pomieszczenia inżynieryjne. Na poziomie trzecim mieścił się centrum dowodzeni (mostek, kokpit pilota, centrum operacyjno-komunikacyjne) oraz pomieszczenia załogi (sypialnie, toalety, mesa). Dorlern wyposażono w jedno działo typu Thanix, którego projekt uzyskano od turian. W maszynowni pracuje Arren'Shalfa i jego żona Ferna'Nortel, quarianie zaprzyjaźnieni z Territhem. Zaadaptowano dla nich fragment ładowni, gdzie mogą wychowywać swoje dzieci, bo mają ich już dwójkę, starszą córkę Rashe, która postanowiła pielęgnować tradycję przodków i udała się na pielgrzymkę, by później spróbować dołączyć do flotylli, oraz małego synka Seeviego.



- Fred
- laska z ergonomicznym uchwytem

Opcjonalnie, pozostałe ciekawostki odnośnie postaci.

ObrazekObrazek
Tarrith Tellus

Avatar użytkownika
 
Posty: 25
Dołączył(a): 30 gru 2015, o 00:53
Miano: Tarrith Tellus
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Kapitan OZS
Lokalizacja: Fregata Dorlern w dokach Cytadeli
Status: śmierć z przyczyn naturalnych
Kredyty: 3.930

Powrót do Baza danych

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość