Virmir to porośnięta bujną roślinnością planeta położona na granicy Trawersu Attykańskiego. Dzięki pozycji orbitalnej w tzw. wewnętrznej strefie życiowej wokół jej równika rozciąga się szeroki pas wilgotnych obszarów tropikalnych.
LOKALIZACJA: [Sentry Omega > Hoc]

Przestrzeń kosmiczna w okolicach Vimiru

24 wrz 2013, o 14:52

Przestrzeń kosmiczna wokół Vimiru jest doskonałym miejscem dla potencjalnych dorobkiewiczów, których główne źródło zarobku polega na piractwie. Co prawda sam Vimir to planeta niezamieszkała lub też nie będąca szczególnym punktem zainteresowania handlowców, ale przebiegający przez te tereny szlak handlowy i bliskość Układów Terminusa sprawiają, że statki piratów czy łowców głów nie są tutaj rzadkością.





Zastanawialiście się kiedyś, co dzieje się z największymi zwyrodnialcami Galaktyki? Nie, nie trafiają do więzienia, to byłoby za proste. Oni są werbowani do pirackich statków, a doskonałym okazem jednego z nich jest MC.202 Red Havoc, należący do pewnego anonima, a przynajmniej tyle wiadomo o nim publicznie.

Tak oto świeżo zwerbowana załoga statku dryfowała w okolicach przenośnika masy przy Vimirze, mając chętkę na jakiś łatwy do ogołocenia salariański frachtowiec, których sporo przelatywało na trasie do Cytadeli czy Omegi. Wśród tej zacnej trupy znaleźli się ciekawi osobnicy, ale tylko mężczyźni. W końcu baba na pokładzie przynosi ponoć pecha, a w zasadzie na tym statku nawet najbardziej waleczna i męska kobieta skończyłaby ostatecznie bardzo źle. Ale sama byłaby sobie winna, nikt by jej nie zapraszał, a chłopcy nie umieliby się powstrzymać.


Za sterami statku siedział niejaki James Clinton. Atrakcyjny, trzydziesto paro letni mężczyzna. Nosił półdługie blond włosy, a te w połączeniu z błękitnymi oczami i szerokim uśmieszkiem sprawiały, że chłopak budził zaufanie. Być może to właśnie dlatego stał się seryjnym mordercą i gwałcicielem. Po prostu za łatwo przychodziło mu zawsze zawieranie nowych znajomości. Ale w ramach sprostowania, szczególnie lubował się w młodych chłopcach. Z przyczyn czysto etycznych nie przytoczymy jego ulubionego powiedzonka odnośnie nastolatków i ich dziurek. W każdym razie w tym momencie założył on nogi na kokpit, na uszach nosił słuchawki, a kątem oka zerkał na wskaźniki, oczekując pojawienia się jakiegoś godnego uwagi obiektu w zasięgu radaru.

- Szefie...- rzekł w końcu, stękając do Bardaka i opuszczając słuchawki niżej na ramiona.- Możemy zrobić już przerwę? Dupa mnie boli od tego siedzenia. - Po tym powiódł wzrokiem po reszcie ekipy. Kroganin z varrenem, jakiś paskudny meksykaniec.- "Ale... z braku laku torba na głowę i za ojczyznę"- pomyślał, a głośno dodał do meksykanina przeglądającego holograficznego świerszczyka- A to nie mnie powinna boleć, co Chico?- mrugnął do niego rubasznie i uśmiechnął się szeroko.


Enrico Iglesias, którego imię i nazwisko w tych czasach nie przypominało już niestety nikomu słynnego stulecie temu muzyka, wcale nie znał sie na żartach. W zasadzie nie grzeszył rozumem i pewnie dlatego nie wiedział, kiedy ktoś mówi serio a kiedy dowcipkuje. I w tym momencie łypnął wzrokiem na nowego kolegę i mruknął pod nosem.

- Żebym nie musiał zapoznać twojego rowa z moją maczetą.- syknął w odpowiedzi, bo też jak nie wiadomo co powiedzieć, można komuś pogrozić. Zwykle się sprawdzało.

Enriko był pochodzenia meksykańskiego. Z wyglądu większość ludzi dawało mu zdrowo po pięćdziesiątce. Gdy Bardak jednak czytał jego "CV", mężczyzna podał wiek poniżej trzydziestego roku życia. Prawda leżała gdzieś po środku. Nie wiadomo, czy Iglesias nie potrafił liczyć czy nie pamiętał, ile wiosen miał na kartu, ale czy to ważne? Miał gnata, i to nie byle jakiego gnata, strzelbę Patroszyciela. A to, skąd wzięły się obrzydliwe szramy na jego twarzy to już drugorzędna sprawa, tym bardziej, że miał naprawdę doskonałe referencje.

- Ja bym na przykład poszedł jaką rozróbę zrobił w tego...- brakowało mu słów.- na Vimir albo na jakieś dziwki poszedł. Dawno już nie miałem baby...- westchnął, zamyślając się.


- Przestańcie, kurwa, pierdolić.- warknął nagle kroganin. Nazywał się Gbur Havek i jego imię mówiło o nim wszystko. Był raczej małomówny. A jego wyraz twarzy zwykle wyrażał niezgłębioną pustkę. Nie miało to też większego sensu, pytanie go o jego zdanie na jakiś temat. On chciał zwykle coś rozpierdolić. Albo najlepiej spalić, a znany był w Galaktyce jako piroman-kleptoman. Jeśli w wiadomościach podawano, że jakiś budynek spłonął, a wszelkie drogocenne przedmioty zostały ukradzione, to musiał być Gbur. A towarzyszył mu zawsze jego wierny varren, który wabił się "Ty". A przynajmniej Havek inaczej się do niego nie zwracał. I chociaż zwierzę to wyglądało na pokojowe, a do właściciela się łasiło, nic bardziej mylnego. Już przy rozmowie kwalifikacyjnej Bardak był świadkiem tego, jak owo "słodkie zwierzątko o świecących oczkach" odgryzło jakiemuś przypadkowemu facetowi jaja. Dosłownie. I to też zaważyło na tym, że Gbur dołączył do ekipy. - Ile można czekać. Mieliśmy tu mieć co zaatakować!- warknął do Bardaka z wrogim wyrazem twarzy. Widać było, że miał ochotę się pobić lub pokłócić i właśnie znalazł sobie doskonały pretekst.



Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń kosmiczna w okolicach Vimiru

24 wrz 2013, o 18:00

Bardak w tym czasie przechadzał się po mostku dowodzenia, kierując wzrok na wąski wizjer przy kokpicie. Mogło by się zdawać że czegoś wypatruje, jednak cudem było by nawiązanie kontaktu wzrokowego z czymkolwiek. Odległości w kosmosie były... cóż... większe niż wszędzie indziej i spotkanie się dwóch statków akurat pośrodku niczego nie było raczej prawdopodobne. Nawet jeśli był to szlak handlowy, to frachtowce mijały ich o tysiące, a czasem nawet dziesiątki tysięcy kilometrów. Przy odrobinie szczęścia sensory okrętu Bardaka w porę coś wykryją, tak by jego jednostka miała szansę ofiarę przechwycić. Teraz jednak nic się tu nie działo...
-Cisza! -waknął Żelazna Pięść
Chciał wynająć samych batarian, by stworzyli karną i zdyscyplinowaną załogę, która widzi w swoim kapitanie kogoś komu można zaufać... jednak Omega okazała się wyjątkowo wyzbyta tego rodzaju osobników. Z obecnych na mostku nie ufał dosłownie nikomu - wszystko to były menty i zboczeńcy najłagodniej to ujmując.
-Clinton. Utrzymuj kurs, nie chcę marnować paliwa, dlatego chcę pozostać w zasięgu pola grawitacyjnego Virmiru. Mamy sporą szansę coś tu upolować. Choćby jeden z tych salariańskich statków naukowych.
Faktem było iż widzieli już taki jeden, minął ich jednak w takiej odległości, że nie byli w stanie go doścignąć, toteż nie podjęli nawet pościgu.
-Iglesias! I ty kroganinie. -zwrócił się do reszty- nie macie nic lepszego do roboty niż siedzieć tu i przeszkadzać mojemu pilotowi? O ile się nie mylę nie należy to do waszych zadań!
Bardak dobrze wiedział iż faktycznie nie mieli żadnego zajęcia. Nudzili się i trudno im się dziwić. Dryfowali już po tym systemie od dwóch tygodni, bez żadnej zdobyczy. Postanowił jednak tu pozostać.
Bardak Vak’ahk

Avatar użytkownika
 
Posty: 15
Dołączył(a): 15 wrz 2013, o 13:11
Klasa: Żołnierz
Rasa: Batarianin
Zawód: Pirat
Kredyty: 15.000

Re: Przestrzeń kosmiczna w okolicach Vimiru

25 wrz 2013, o 11:19

- Właśnie.- burknał ponuro Gbur, podnosząc się z ławki. Za nim wstał i jego wierny varren. - Obiecywałeś, że będzie co rabować.- ciągnął, krok po kroku zbliżając się do batarianina.

- I gwałcić.- dorzucił Enrike, zerkając kątem oka na kroganina.

- A tu, jak to mawiają, ani rybka ani pipka- skomentował James, nie ruszając się z miejsca, ale za to uśmiechając się perfidnie.

Kroganin stanął twarzą w twarz z Bardakiem.

- Lepiej, żebyś znalazł nam zajęcie. - kontynuował, a na statku zapanowała grobowa cisza. - Chcę coś puścić z dymem, a póki co do wyboru mam tylko ten statek.- groził, sprawdzając na jak wiele może sobie pozwolić- A może to ja byłbym lepszym kapitanem?- skończył, oczekując reakcji batarianina. Nie ulegało najmniejszej wątpliwości, że próbował presją przejąć dowodzenie.

Enrike udawał, że nie widzi zajścia. Gapił się tępo w biust asari na rozkładówce, ale wysłuchiwał każdego rzuconego słowa, najwidoczniej rozważając, po czyjej stronie miałby stanąć. Natomiast James całkiem wyłączył się z rozmowy. Założył słuchawki na uszy i nasłuchiwał ciszy kosmicznej.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń kosmiczna w okolicach Vimiru

25 wrz 2013, o 18:48

Bardak otaksował kroganina. Musiał coś zrobić, bo jeśli teraz się cofnie, straci w oczach załogi i może to być bezpośrednią drogą do buntu.
Żelazna Pięść miał na siebie założony pancerz, dość nieprzyjemny egzemplarz z wieloma ostrymi krawędziami i nader wszystko - mocnymi rękawicami. Musial działać szybko, zmarkował więc szybki cios lewą pięścią na bok kroganina, jednak wkładając siłę w realne uderzenie wyprowadzone na tę jego paskudną mordę. Nie byłą to dla niego pierwszyzna i szczerze mówiąc bardziej obawiał się varrena, który mógł wpłynąć na wynik pojedynku. Wyprowadzając ciosy, postarał się więc by od varrena oddzieliło go cielsko korganina, zamierzył okrążyć przeciwnika w ten sposób, by cały czas pozostawać po właściwej stronie.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Bardak Vak’ahk

Avatar użytkownika
 
Posty: 15
Dołączył(a): 15 wrz 2013, o 13:11
Klasa: Żołnierz
Rasa: Batarianin
Zawód: Pirat
Kredyty: 15.000

Re: Przestrzeń kosmiczna w okolicach Vimiru

26 wrz 2013, o 15:18

Batarianin wyprowadził jeden cios w bok, otarł się tylko o pancerz kroganina, nie wyrządzając mu żadnej krzywdy. Za to uderzenie w twarz sprawiło, że ostrza przy rękawicy wtopiły się w miękką tkankę skóry Gbura. Kilka stróżek krwi spłynęło mu po policzku.

Po tym batarianin uskoczył w bok, chowając się przed varrenem, który cały czas nie spuszczał z oczu jego krocza. Pierwsze ugryzienie nie zrobiłoby mu co prawda krzywdy, ale odpowiednie wtopienie kłów i mocne szarpnięcie mogłyby urwać pancerz i odsłonić najdroższe klejnoty Bardaka.

Tymczasem kroganin wpadł w furię. Jego oczy zapłonęły wszystkimi ogniami i Bardak mógłby przysiąc, że usłyszał w tym momencie trąby piekielne. Zawył wybuchając żądzą krwi i dając się ponieść szaleństwu. Wyciągnął ręce przed siebie, chcąc złapać batarianina za twarz, a następnie wystosować typowe krogańskie uderzenie w czoło, a następnie ogłuszonego przyprzeć do ściany.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń kosmiczna w okolicach Vimiru

27 wrz 2013, o 21:41

Bardak nie mógł pozwolić by kroganin go pochwycił, bo to mógł być koniec. Koniec walki, koniec jego dowództwa i jednocześnie koniec jego życia.
~Nigdy nie powinienem zatrudniać tego durnia -przeleciała batarianinowi przez głowę

Żelazna Pięść, którego pięść najwyraźniej była niedostatecznie twarda, cofnął się z nadzwyczajną biorąc pod uwagę jego rozmiary prędkością do tyłu i przywierając plecami do ściany, poczekał na moment gdy łapy przeciwnika prawie go dosięgały, wtedy właśnie kucnął, zmieniając nagle poziom walki i rzucił się na krganina, chcąc go chwycić w pół, po czym wykonać chwyt, który wybił by tą bestię z równowagi. Budowa fizyczna kroganina o dziwo mogła być w tym przypadku zaletą, był on bowiem nieco jak żółw w skorupie, niebezpieczny od frontu.

Jednak próbując tej fikuśniej sztuczki, musiał pamiętać o varrenie, na którego atak mógł być teraz odsłonięty, krzyknął więc do reszty załogi:
-Kto ubije tę bestię, dostanie premię! -wrzasnął wściekle- Strzelać!
Najgorsze było to, iż jego taktyka nie zostawiała prawie żadnego marginesu na błąd...
Bardak Vak’ahk

Avatar użytkownika
 
Posty: 15
Dołączył(a): 15 wrz 2013, o 13:11
Klasa: Żołnierz
Rasa: Batarianin
Zawód: Pirat
Kredyty: 15.000

Re: Przestrzeń kosmiczna w okolicach Vimiru

28 wrz 2013, o 18:53

Bardak wycofywał się bezpiecznie do tyłu, plecami przywierając co ściany. Wyczekał odpowiedni moment, uchyliła się dosłownie w ostatniej chwili i parł na brzuch olbrzymiego kroganina. Próbował wyprowadzić go z równowagi, co niestety nie było zbyt proste ze względu na jego dużą masę, więc Gbur uniósł ręce i łokciami próbował przyłożyć batarianinowi w kark.

Enrike i James wymienili porozumiewawcze spojrzenia. Przez sekundę jakby mierzyli się wzrokiem i oczekiwali własnych reakcji, gdy nagle obaj bez mrugnienia okiem i z prędkością światła wyciągnęli z kabur broń i zaczęli ostrzał biednego varrena. W jego ciało trafiło sporo naboi, więc ten z piskiem wybiegł z kokpitu, a za nim pchany żądzą krwi Enrike z karabinem w łapach.

- Ej, Gbur, daj se już spokój.- burknął do niego uspokajająco James, chowając pistolet znów na swoje miejsce. Nie gonił varrena, trudno powiedzieć czy dlatego, że nie zależało mu aż tak bardzo na premii czy bał się Enrike i jego nieobliczalności.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń kosmiczna w okolicach Vimiru

1 paź 2013, o 17:19

Żelazna Pięść zrozumiał w końcu, że bójka z akurat tym kroganinem może wcale nie była najlepszą ideą. Było jednak trochę późno by się z tego pomysłu całkiem wycofać.
Dlatego szybko się wyprostował i zmienił swoją pozycję, by odsunąć się od trochę bardziej powolnego cielska kroganina. Plan był teraz taki, by wycofać się na drugi koniec pokoju i w spokoju wyjąć broń. Jeśli pięści nie działały, to może groźba pod postacią lufy, przemówi do tej bezmózgiej bryły. Bardak zasadniczo nie chciał zabijać tego osobnika, a jedynie ukrócić jego wybryki i umieścić go w zamknięciu.
Bardak Vak’ahk

Avatar użytkownika
 
Posty: 15
Dołączył(a): 15 wrz 2013, o 13:11
Klasa: Żołnierz
Rasa: Batarianin
Zawód: Pirat
Kredyty: 15.000

Re: Przestrzeń kosmiczna w okolicach Vimiru

5 paź 2013, o 10:25

Bradak otrzymał dwa silne ciosy łokciami wielkiego kroganina. Dopiero po tym udało mu się skorzystać z okazji, żeby się wyprostować. Jednocześnie starał się wycofać do pokoju obok, ale i Gbur miał podobny zamiar, tym bardziej, że gdzieś z wnętrza statku dochodziły dźwięki strzelaniny i warkotu varrena. W końcu nieco zdezorientowany przeciwnik złapał Bardaka za ramiona i przycisnął do ściany.

- Każ mu się wycofać. - syknął, bo najwidoczniej zależało mu trochę na tym, żeby szkolony w walce varren przeżył.

W tym samym momencie James podniósł się na prześle i usiadł prosto. Zupełnie ignorując całą bójkę poprawił słuchawki na uszach i wpatrywał się w radar. Zapisał współrzędne.

- Mamy coś!- krzyknął na całe gardło.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń kosmiczna w okolicach Vimiru

10 lip 2015, o 12:14

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Pomysł Borysa na odlecenie od pola asteroid mógł uratować mu skórę - w innym wypadku jedynie marnowałby paliwo by wprowadzać korekty kursów i unikać zabłąkanych fragmentów skał, które dość już mu utrudniły życie w ciągu ostatnich godzin.
FTL pozostał nieaktywny w trakcie tego żmudnego lotu, przypominającego symulatory lotów, w których zawsze przeszkód znajdowało się więcej niż faktyczny pilot mógłby ich odnaleźć w przestrzeni kosmicznej. To skała po lewej, to po prawej, jak na wyższych poziomach trudności - Takarow jednak szybko odnalazł drogę przez pola o mniejszej częstotliwości występowania fragmentów asteroid i dość łagodnie wysunął się poza ten obszar.
Wisząc w przestrzeni kosmicznej, widział w oddali punkt - planetę Virmir. Była ona mała, jak i nieuznawana za zbyt mocno zaludnioną. Świat usłyszał o niej więcej podczas wojny gethów, Borysowi również była znana.
Niemniej, w tym miejscu czekał i czekał. Wiedział, że barka nie będzie miała wystarczająco paliwa by robić obchód po systemie i wrócenie do tego miejsca. Mimo wszystko, była statkiem bardzo małym, jak i niewykorzystywanym do transportu na szeroką skalę.
Minęły już dwie, nudne godziny, a nie znalazł się ani jeden sygnał, potwierdzający zbliżanie się do Takarowa jakiegokolwiek statku. Od niego teraz zależało, czy zechce poczekać dalej, czy też spróbuje innego manewru.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń kosmiczna w okolicach Vimiru

14 lip 2015, o 00:23

Sytuacja robiła się z godziny na godzinę coraz gorsza. Nie dość że ledwie co Borys wyleciał z pola asteroid, to jeszcze nie zdołał odebrać nic, praktycznie nic. Jedyna rzecz, jaką poprawiało mu i tak zdewastowany humor, była odległa planeta, Virmir.
- Chociaż tyle...
Myśląc, co robić dalej, obliczył w pamięci, że pomimo tego że nadal znajdował się w Trawersie Attykańskim, szanse że "kumple" z Terminusa zamienią jego żywot w koniec bądź marną egzystencję niewolnika wynosiły tak na oko... Cóż, "wysokie" dobrze pasuje do wyniku, co pogorszyło jego nastrój.
Dlatego więc nie mając innej możliwości (uwzględniając mało paliwa do lotu podświetlnego oraz to, że w gromadzie Sentry Omega, właśnie w układzie Hoc znajdował się na szczęście Przekaźnik Masy), postanowił zaryzykować. Postanowił rozwinąć na tyle dużą prędkość zużywając najmniej paliwa jak się da, a następnie "podryfuje" w kierunku przekaźnika masy.

Przy okazji, postanowi wyłączyć nadmiarowe systemy, aby jeszcze bardziej zaoszczędzić paliwo - najważniejsze było to, aby sensory oraz nadajnik mogły działać bez problemu, aby w ostateczności wezwać pomocy.

ObrazekObrazek

"Calm the f*ck down and think!" - A. Jensen [DX:HR]

Bonusy: BRAK
Borys Tokarow

Avatar użytkownika
 
Posty: 323
Dołączył(a): 3 cze 2013, o 10:12
Miano: Borys Tokarow
Wiek: 26
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Freelancer
Lokalizacja: StarCaster
Status: ex-Zaćmienie, (poszukwany za zabójstwo współpracowników)
Kredyty: 4.150
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Przestrzeń kosmiczna w okolicach Vimiru

19 lip 2015, o 22:30

Hawk wylosował/a 1d100:
15

A<30<b<85<c
Rzut kością

Avatar użytkownika
 
Posty: 652
Dołączył(a): 17 paź 2013, o 21:03

Re: Przestrzeń kosmiczna w okolicach Vimiru

19 lip 2015, o 22:33

Minęło sporo czasu, a Borys zdążył już stracić resztki nadziei. Barka górnicza nie miała zbyt wielu "zbędnych" systemów - tak właściwie to nie miała ich w ogóle większej ilości, jakichkolwiek. Stąd ciężko byłoby mu wyłączać sobie podtrzymywanie życia, choć mógł zaoszczędzić drobnostki na "udogodnieniach dla pilota".
Niemniej, po niespełna trzech godzinach, gdy przekaźnik masy wciąż był jedynie małym, odległym punkcikiem, niewiele różniącym się od reszty pełnego gwiazd kosmosu, odbiornik zatrzeszczał, gdy powolne urządzenia tego małego statku odfiltrowywały wiadomość, która... nie zawierała niczego szczególnego.
Szum i urywki komunikacji statków niezidentyfikowanych, znajdujących się w sporym oddaleniu - zaledwie echa faktycznych konwersacji. Ledwo dało się zrozumieć słowa, Borys mógł być jednak pewien, że szansa na to, by te statki dalej były w pobliżu, byłą ekstremalnie mała.
Poczuł głód i znużenie. Zmuszony skorzystać ze swoich racji żywnościowych - batonów proteinowych, o ile w ogóle je miał, czekał dalej, wręcz nie wierząc w swojego pecha. Żaden statek nie odezwał się, nawet jeśli w ogóle minął milczącą barkę Borysa poza zasięgiem jej krótkich radarów.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń kosmiczna w okolicach Vimiru

23 lip 2015, o 21:16

No dobrze, teraz sprawy trzymały się granicy pomiędzy "to koniec", a "jest totalnie przesrane".
Niestety, racje awaryjne niestety nie wystarczą do końca podróży, a przekaźnik masy nadal był baaardzo daleko...

- No po prostu zajebiście...

Dlatego więc, w obliczu pewnej śmierci, postanowił swój koniec przełożyć na później (przynajmniej na niewielki czas). Dlatego więc, nie mając już praktycznie nic do stracenia, postanowił wysłać SOS, nadal dryfując w kierunku przekaźnika masy.

- Mam nadzieję że nikt z Terminusa nie przyleci do mnie... Oby reaktor był zdatny do wysadzenia.

ObrazekObrazek

"Calm the f*ck down and think!" - A. Jensen [DX:HR]

Bonusy: BRAK
Borys Tokarow

Avatar użytkownika
 
Posty: 323
Dołączył(a): 3 cze 2013, o 10:12
Miano: Borys Tokarow
Wiek: 26
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Freelancer
Lokalizacja: StarCaster
Status: ex-Zaćmienie, (poszukwany za zabójstwo współpracowników)
Kredyty: 4.150
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Przestrzeń kosmiczna w okolicach Vimiru

23 lip 2015, o 23:59

A<80<B<90<C

Hawk wylosował/a 1d100:
58
Rzut kością

Avatar użytkownika
 
Posty: 652
Dołączył(a): 17 paź 2013, o 21:03

Re: Przestrzeń kosmiczna w okolicach Vimiru

24 lip 2015, o 00:11

Kolejna godzina minęła Borysowi na oczekiwaniu. Oczy z wolna się przymykały a w pustym żołądku burczało, kiedy mężczyzna z chwili na chwilę czuł się coraz gorzej.
Wręcz nienaturalne wydawało się więc nagłe trzeszczenie odbiornika, który zaczął wychwytywać nadchodzące sygnały, a komputer pokładowy wychwytywać informacje.
- Tu SSV Grunwald do barki górniczej A41241F. Czy ktoś mnie słucha?
Głos mężczyzny rozbrzmiał w kabinie pilota, przyspieszając bicie serca Takarowa i sprawiając, że nadzieja w nim odżyła.
- Wchodzimy na kurs przechwytujący, lecz wycofamy się jeśli nasze czujniki rozpoznają jakiekolwiek wrogie sygnały bądź wykryją ładunki wybuchowe. Wtedy barka zostanie zniszczona. To pierwsze i ostatnie ostrzeżenie.
O ile Borys wiedział, jego wehikuł nie posiadał zamontowanego zestawu samobójcy, mógł więc być o to spokojny. Jeśli tylko potwierdził, że w ogóle żyje jako pilot tego statku, SSV Grunwald po kolejnej chwili zgrabnie przejął miniaturową barkę, z zamiarem eskorty na planetę Virmir, z której barkę odebrać miała firma, wraz z należną jej częścią surowców.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04


Powrót do Virmir

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość