Ojczysta planeta ludzi wkracza w złoty wiek - rozwojowi ulega przemysł, handel i sztuka. Postawiono na ekologię i lepiej zagospodarowano teren, dzięki czemu wszystkim, teoretycznie, żyje się lepiej, choć prawdę mówiąc stale rośnie przepaść między biednymi i bogatymi mieszkańcami.
LOKALIZACJA: [Gromada Lokalna > Układ Słoneczny]

[Indie, Bombaj] Lotnisko

29 lip 2013, o 15:45

Obrazek


Mumbaj lub inaczej Bombaj jest stolicą indyjskiego stanu Maharasztra, położonego na wyspie Salsette, na Morzu Arabskim i jest jednym z najbardziej uprzemysłowionych miast we wciąż słabo skomunikowanych i technologicznie zacofanych Indiach. Kiedy w całej Galaktyce powszechne stały się omni-klucze, w tym zakątku świata wciąż najpopularniejsze są telefony komórkowe i komputery stacjonarne, a wszelkie nowinki techniczne pozostają do dyspozycji jedynie bogatych szejków. Jednak wbrew pozorom Indie są wspaniałym rarytasem turystycznym, ponieważ tutaj, jak w niewielu już ostatnich miejscach na planecie Ziemi, część ludności wciąż żyje w niemalże dziczy, parając się hodowla kóz.

Mumbaj wraz z miastami satelitarnymi tworzy wielką konurbację miejską. To w tym mieście znajduje się jedyny port kosmiczny Indii, z którego dalszą podróż należy odbywać innymi środkami komunikacji.

Dzięki rozwiniętym ośrodkom finansowym i przemysłowym poziom życia jest tu wyższy niż w innych częściach kraju, przyciąga on imigrantów z różnych zakątków Azji. Przez taki układ rzeczy mieszają się tu najróżniejsze kultury, religie i tradycje. Mumbaj jest uznawany za stolicę kinematografii indyjskiej. Tutejsze wytwórnie produkują rocznie najwięcej filmów na świecie.




Po otrzymaniu odpowiednich pozwoleń, Przyczajony płynnym łukiem wylądował na jednej z przydzielonych platform lotniczych. Z góry Deriet widział całkiem ładne, nowoczesne miasto. Gdy statek opadł na płytę lotniska, a trap został spuszczony, drell udał się do terminala, żeby zapłacić za postój albo zarezerwować pas na tak długo, jak to będzie konieczne. Ku zaskoczeniu Kenta pani w punkcie informacyjnym obwieściła mu, że wszelkie opłaty zostały z góry opłacone przez pana Khurasha Khana. W związku z tym nie pozostawało mu nic innego jak wyjść na wolną przestrzeń, gdzie czekać miał na niego zapowiedziany Hrithik Roshan.


Na lotnisku stały tłumy oczekujących na przylot gości. Wokoło ludzie przytulali się witając, wyrażali radość spotykając dawno nie widzianych krewnych. Deriet roglądał się wokoło, aż w końcu zauważył mężczyznę z tabliczką

Derhiet Khent


Chłopak wyglądał dość osobliwie. Był ubrany w jeansowy bezrękawnik, a na czole czarne włosy okalała czerwona chusta. Nie był to ani modny ani ładny strój. Widać było, że nie Hrithik nie grzeszył bogactwem, ponieważ przyszedł na lotnisko w zasadzie bez żadnego obuwia. Jedyne, co za nim przemawiało, to błękitne, ufne oczy i muskulatura, mogąca konkurować z kształtnymi mięśniami drella. Roshan rozglądał się wokoło, nie wiedząc najwidoczniej, kogo ma wyczekiwać.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8658
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

29 lip 2013, o 16:05

Lądując Drell dopalił kolejnego peta i zgasił go w popielniczce. Ziemia go zaskakiwała za każdym razem. Była tak nisko jeśli chodzi o rozwój technologiczny ze to aż było dosyć smutne. No ale mało to Derieta obchodziło. To nawet dla niego lepiej, ponieważ jego sabotaż nie miał ostatnio żadnych problemów z wyłączeniem kamer czy wykrywaczy metalu na lotniku gdy chciał przemycić broń.
Teraz mógł zrobić to tak samo i bez problemu wnieść broń, ale najpierw musi zobaczyć co to za robota. Może wcale nie będą potrzebna snajperka. Oczywiście wziął ze sobą dwa noże i pokazał je na wyjściu. Wszak wnoszenie noży raczej nie jest nielegalne.
Dodatkowo wziął torbę ze swoim strojem do pracy i noktowizorem, a na siebie założył hawajską koszule i zwykłe, czarne Jeansy.
Gdy zobaczył tabliczkę ze swoim imieniem tak przeinaczonym, uśmiechnął się krzywo, ale podszedł do mężczyzny.
- Widzę że na mnie czekasz, ja jestem Deriet Kent.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

29 lip 2013, o 16:53


- Panie Kent!- chłopak trochę się zawstydził, bo też nie spodziewał się zobaczyć drella, a chyba nigdy wcześniej nie widział na oczy kogoś, kto tak bardzo odbiega wyglądem od ludzi. Złożył ręce jak do modlitwy na wysokości mostka, po czym zaczął robić delikatne pokłony głową.- Wybaczy pan, spodziewałem się spotkać kogoś zupełnie innego...- zaczął się tłumaczyć.- Pan Khurash nie mógł przywitać pana osobiście. Niestety miał ważne sprawy do załatwienia. Ja mam być na pańskie posługi i mam zabrać pana do Baku. Nazywam się Hrithik Roshan, ale może mi pan mówić po prostu Ros.- Po tym zerknął na niewielką torbę, w której Kent trzymał swoje ubranie.- Czy to aby cały pański bagaż? Będziemy jechać przez dwanaście godzin do rezydencji. Czy to aby na pewno wszystko, co chce pan wziąć?- dopytywał, nie chcąc w żaden sposób urazić drella słowami czy zachowaniem.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8658
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

29 lip 2013, o 17:19

Drell przyjrzał się temu człowiekowi dziwnie widząc jak ten składa pokłony. Cóż, co kraj to obyczaj, a sam Deriet nie zamierzał przeszkodzić mężczyźnie przed robieniem z siebie widowiska. Chociaż może tak nakazuje ludzka kultura? kto to wie.
- Domyślam się że spodziewałeś się człowieka. Moja rasa to jakiś problem? - Drell uniósł lekko brew. - Widzę że nie. No dobra Ros, prowadź mnie, a przy okazji możesz mi powiedzieć coś o Panu Khurashu oraz co to jest to całe Baku.
Drell postanowił zaryzykować i pojechać bez broni palnej. Jeśli uzna że do zadania przyda się większa siła ognia to wróci po swoją zabawkę mimo iż to jest 12 godzin drogi.
- Tak to wszystko na razie. - zważył torbę w swojej dłoni. W środku miał cały swój strój maskujący, rękawice do wchodzenia po ścianach, linę , zestaw noży, zwykły strój na przebranie i portfel.
Normalnie wziąłby też snajperkę która potrafi rozłożyć na części pierwsze by mu sie zmieściła, ale musiałby powtarzać tą głupia zabawę z oszukiwaniem bramek wykrywających metal, a na to nie miał ochoty póki nie dowie sie o co chodzi.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

29 lip 2013, o 18:05


Hrithik nie robił widowiska. Kiedy Deriet obejrzał się wokoło, wielu ludzi tak właśnie witało się w tych stronach, lekko kłaniając się jeśli chcieli wykazać szacunek wobec kogoś wyżej postawionego, ojca lub męża.

- O nie, nie panie Khent- Ros zrobił wielkie oczy, a pot wystąpił mu na czoło, kiedy usłyszał pytanie, czy to problematyczne, że Deriet jest drellem- Nie przeszkadza mi towarzystwo jaszczura. O matko!- uderzył się w czoło płaską dłonią, załamując się z powodu swojego niewyparzonego języka.- Błagam, niech pan nie mówi, że nazwałem go jaszczurem. Pan Khan wygnałby mnie z domu!

Roshan kłaniał się jeszcze trochę w pas przed Derietem, ale ostatecznie ocierając spocone czoło z marsową miną, zły na siebie, wyprowadził go na zewnątrz poza terminal lotniska i prosto na ulice Bombaju. Tam wyjął z własnej torby parę sandałów, które ze stukotem rzucił na chodnik, a potem nałożył na stopy.

Deriet i Ros kroczyli bez zatrzymania uliczkami Bombaju. Kent od razu odczuł odmienność klimatu w tym miejscu. Wokoło było wilgotno i gorąco, a słońce niemal w zenicie grzało go w nieosłoniętą głowę. Roshan nie zwracał na to uwagi, ale najprawdopodobniej tylko dlatego, że przywykł do tych warunków. Wszystko to potęgował wszechobecny beton i oszklone ściany drapaczy chmur.

Bombaj był bardzo nowoczesnym miastem, porównywalnym z Nowym Jorkiem czy nawet samą Cytadelą. Panował tu jednak swoisty kontrast. Po ulicach jeździły najnowsze pojazdy prosto z salonów, a chodnikami kroczyli ludzie podobni Hrithikowi, czasem bez butów, w używanych ubraniach nie z tej epoki. Kobiety natomiast zakładały na siebie kolorowe sari, długie, wzorzyste szpule materiału oraz całe mnóstwo ozdób i bransoletek, które dzwoniły przy każdym kroku.

- Pan Khan to wspaniały człowiek.- ciągnął Ros, zerkając z zaciekawieniem co jakiś czas na drella i dziwne wypustki na jego twarzy.- To on jest właścicielem Baku i okolic. Bardzo majętny i wpływowy, ale przy tym dobry dla swoich pięciu żon, żadna go nie opuściła!- wszystko to mówił z nieukrywanym podziwem dla opisywanego mężczyzny. - Ma pięciu synów i córkę, wszyscy wykształceni i niezwykłej urody, szczególnie Anjali, jego córka. Sam pan zobaczy. - ciągnął, prowadząc Derieta w różne uliczki miasta, a czasem przepychając sie przez ludzi, niektórych obrzucając jakimś hinduskim przekleństwem.-To, co pan Kahn uczynił dla mnie to błogosławieństwo. Przygarnął mnie, gdy matka moja zmarła i traktuje jak syna! Gdyby nie on, pewnie żyłbym w slumsie jak ci wszyscy mijani żebracy.- o biedocie miasta wyraził się z równie zaciekła nienawiścią jak o panie Khanie z dozgonną wdzięcznością. - Baku to posiadłość pana Khana, przekazywana z pokolenia na pokolenie. Dziś prowadzimy tam ekskluzywny ośrodek wypoczynkowy, tylko dla bogatych i wpływowych.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8658
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

29 lip 2013, o 18:30

Na słowa o jaszczurze Derietowi żyłka wystąpiła na czoło jednak się pohamował z wypowiedzeniem gorzkich słów do faceta bez butów. Z tego co usłyszał idąc zrozumiał tyle że w tym mieście jest podział na wpływowych i zamożnych oraz na żebraków i nędzarzy. Było to praktycznie wyczuwalne w całym mieście.
Nie było to jednak sprawą Drella. On nie przyjechał zbawić całego świata, a jedynie samemu zarobić. Beznamiętnie podchodził do innych ludzi. Każdy jest tym kogo sobie wywalczy.
Zdziwił go jednak fakt posiadania pięciu żon. TO też jakiś obyczaj w tym kraju?
- Pięć żon? To tutaj tak można? Nigdy nie słyszałem o planecie w której można mieć tyle żon czy mężów. - zainteresował się Dr4ell kiedy przechodzili miedzy kolejnymi ulicami. - A całą tą drogę będziemy szli pieszo? I dlaczego wszyscy ubierają się tak skromnie i niemodnie skoro miasto wygląda tak nowocześnie? Przecież to aż się rzuca w oczy.
Drell poprawił torbę na ramieniu i wznowił podróż. Miał nadzieję że nie będą zasuwać 12 godzin piechotą, bo to nawet kogoś takiego jak Drell jego postury i kondycji by wykończyło.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

29 lip 2013, o 20:12


Hrithik popatrzył na Derieta zdziwionym wzrokiem. Co prawda ten nie był człowiekiem, ale Rosowi chyba nie przeszło przez myśl, że w innych krajach czy na innych planetach może dominować inna kultura niż indyjska.

- Pięć to mało?- zapytał, nie wiedząc, czy drell żartuje czy kpi. - Nie, panie, na pieszo to chyba by nas dzikie zwierzęta zeżarły...- powiedział nie udając obaw o to, że drell mógłby chcieć faktycznie iść na pieszo.- Pan Khan chciał przyjechać po pana limuzyną, ale na drogach panują zamieszki. Nie chcielibyśmy, aby zabili pana ci okrutni islamiści zanim dojedzie pan do Baku. - powiedział, prowadząc Derieta dalej przez niezliczone ilości zakątków i uliczek.

Nagle Roshan zrobił się cały czerwony na twarzy.

- Może i mam stare ubrania, ale jestem uczciwym człowiekiem. Dostałem te ubrania od Pana Khana i dziękuję mu za tę łaskę.- syknął wyraźnie wzbudzony do drella, powstrzymując się przed wybuchem złości.

Ostatecznie Deriet i Ros doszli do ogromnego budynku, na którym widniał wielki, hinduski napis "Dworzec główny". Nie był to ani nowy ani odrestaurowany budynek, właściwie cały tynk z niego oblazł, a drewniane drzwi stały całkiem otworem, z gdzieniegdzie powybijanymi szybami.

Deriet i Ros skierowali sie do środka. Wewnątrz na peronach tłoczyły się tłumy ludzi, głównie biednych. Wszyscy jak na gwałt pchali się do podjeżdżających pociągów, a w jednym z rogów Kent zauważył nawet krowę, której kilkoro mężczyzn oddawało cześć.

Obrazek


Roshan zatrzymał się na chwilę przy papierowej rozpisce na ścianie, urwanej lekko od dołu. W tym czasie nagle zza rogu wyłonił się czarnoskóry mężczyzna. Nie miał na sobie koszulki, a na nogach tylko jeansowe, wytarte spodenki do kolan. Na nogach dziurawe trampki. Zbliżył się do Kenta, pukając go w ramię i przechylając się do jego ucha.

- Hej, jaszczur, wanna get some drugs?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8658
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

29 lip 2013, o 20:50

Im bardziej mężczyzna opowiadał Derietowi o tej niecodziennej kulturze tym bardziej Drell się dziwił. Arystokracja, biedota, zamieszki, to wszystko już znał z innych planet ale w życiu nie pomyślał o pięciu żonach czy o dzikich zwierzętach tak blisko ośrodków cywilizacji. Dodatkowo ten człowiek mówił o swoim panu jak o bogu. Deriet od razu powiązał to z niewolnictwem, ale to chyba miało zupełnie inne podłoże. Ten człowiek chyba uważał że służba to jego psi obowiązek.
Mimowolnie zadrżał przypominając sobie swe rodzinne strony gdzie jego właśni rodzice oddali go na służbę do Hanra, a ta służba miała być jego powodem do dumy. Wielu Drellów jest wdzięcznych Hanarom za tę łaskę że mogą im służyć,ale nie Deriet. Czyżby społeczeństwo ludzkie i Drellowskie miało aż tyle cech wspólnych?
Zielony potrząsnął głową i wtedy na peronie podszedł do niego człowiek o czarnej skórze powiedział coś co Omniklucz przetłumaczył od razu.
Przesłuchał wiadomość w swoim języku po czym odpowiedział.
- Nie dzięki. Nie potrzebuję narkotyków. A teraz wybacz, śpieszymy się. - rzekł ostrożnie mimo wszystko śledząc ruchy czarnoskórego.
Sprzedawcy narkotyków dzielą sie na dwa rodzaje. Są tacy którzy chcą sprzedać i są tacy którzy chcą sprzedać po czym zakosić portfel lub wsadzić kosę między żebra. Lepiej było uważać gdy się takim odmawia.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

29 lip 2013, o 22:29

Czarnoskóry mężczyzna nie ukrywał niezadowolenia. Prychnął na drella odchodząc na bok, ale faktycznie zmierzył wzrokiem jego torbę, szacując, czy może zawierać coś cennego. Ostatecznie oddaliła się pod jeden z wielu filarów i łypał na Derieta wzrokiem.

Krowa, której kilku mężczyzn oddawało cześć, gapiła się na drella wielkimi, krowimi oczami, jakby zastanawiając się, czy powinna się go obawiać, ale zważywszy na to, że nikt w okolicy nie uciekał, postanowiła się nie ruszać.

Wtedy to po torach wjechał pociąg. Narobił wokół hałasu, a wraz z nim na peron wciągnął silny wiatr, rozwiewając koszulę Derieta na wszystkie strony. Wyglądał jak nie z tej epoki. Co prawda sama lokomotywa była całkiem nowoczesna, ale przyczepionych miał co najmiej dwadzieścia wagonów towarowych bez zadaszenia i na sporym podwyższeniu. Nikomu to jednak nie robiło różnicy z tego, co zauważył drell. Ludzie rozpychali sie łokciami, żeby tylko dostać się do środka.


- Ten jest nasz.- oznajmił Ros, po czym równie entuzjastycznie pobiegł w stronę jednego z wagonów.- Pośpieszcie się, Panie, bo zajmą nam miejsca!- zakrzyknął, a w jego głosie dało się słyszeć, że nie żartuje.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8658
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

29 lip 2013, o 22:41

Gdy czarnoskóry się odsunął Drell miał wreszcie czas by rozejrzeć się po peronie. Wtedy też dojrzał krowę i wzruszył ramionami. Deriet nie znał ras zamieszkujących ziemię. Musiał pomyśleć że to inna, inteligentna rasa mimo iż pachniała dosyć brzydko.
Gdy podjechał pociąg wszyscy zaczęli się do niego wpychać. Nie było żadnej kolejki, tylko czysty chaos. Gdzie trafił nasz biedny drell. Czy na pewno w takim miejscu mogą mu zaoferować szczodrą zapłatę za jego usługi?
Gdy usłyszał słowa swojego przewodnika to sam zaczął iśc za nim w kierunku wagonu. Jeśli ktoś wszedł mu pod nogi to Drell po prostu odpychał go. Szybko pojął reguły tej gry i zamierzał się do niej stosować. Nie przestawał się rozpychać póki nie znalazł się w środku. Pilnował też swojej torby jak oka w głowie trzymając ja mocno.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

29 lip 2013, o 23:22

Drell przepychał sie do jednego z wagonów, nie zważając na nic i na nikogo. Odpychał każdego bez względu na wiek i płeć. W końcu, gdy udało mu się wskoczyć do środka, czym prędzej popchnął kobietę z trzyletnim dzieckiem, żeby tylko nie zajęła mu miejsca. Po tym klapnął na ostatnim wolnym skrawku przestrzeni, zajmując niewielki kawałek obok siebie dla Rosa torbą.

Niebawem Ros dołączył do Derieta, a pociąg ruszył ze stacji. Już wydawało się, że ten rozpędzi się chociaż do stu kilometrów na godzinę, ale wtedy lokomotywa zwolniła, pozostając na prędkości nie przekraczającej czterdzieści kilometrów na godzinę.

Niewiele czasu zajęło lokomotywie opuszczenie miasta. Niebawem wjechała w dzikie ostępy, lasy i mroczne tunele.


Ros rozłożył sie wygodnie z rękami za głową.

- Możesz się zrelaksować, podróż trochę zajmie i nie ma przystanków. - oznajmił, po czym wyprostowasł nogi na tyle, ile się dało.

Po prawej stronie od drella stała kobieta z trzylatkiem, próbując go czym zainteresować. Wokoło siedzieli głównie mężczyźni w turbanach i długich, białych szatach.

- Panie, spójrz tam.- powiedział Roshan, wskazując gestem głowy na wyjątkowo urodziwą hinduskę w krótkiej, odkrywającej zgrabny brzuch bluzeczce i szerszych spodniach, wzdymających się na wietrze co jakiś czas. Prężyła się na swoim miejscu, trochę najwidoczniej nudząc się lub myśleć o czymś. Od nosa po ucho ciągnął się złoty naszyjnik, świecąc co jakiś czas oślepiająco.

Obrazek
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8658
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

29 lip 2013, o 23:38

Jak wszyscy to wszyscy. Jakby była normalna kolejka to Drell też by zachowywał się normalnie, ale nie miał zamiaru robić z siebie jedynego fair wśród całej zgrai tych którzy chcieliby to wykorzystać. Tak więc, dzięki swojej sile przebił się na jedno z wolnych, siedzących miejsc i usadowił wygonie.
Nie przejął się matką z dzieckiem. Co go to obchodziło, jakby chciała usiąść to pewnie i by ustawił bo nie jest gnojem, ale sam nie będzie się fatygował.
W sumie niczym ona nie różni się od niego. Dobre wychowanie to jedno, a robienie z siebie zbawiciela który chce pomóc wszystkim to drugie. Równie dobrze mógłby ustapić miejsca wszystkim w tym pociągu.
Gdy przewodnik zwrócił uwagę na młodą, urodziwą kobietę drell sam też spojrzał na nią i zlustrował ją wzrokiem. Była całkiem zgrabna, jednakże dla Drella to nie miało większego znaczenia. Niech eksponuje swoje ciało, Drell będzie patrzył z przyjemnością ale to niczym więcej go nie zaciekawiła.
Usadowił się wygodniej i przyglądał się póki pociąg nie zatrzyma się lub nic się nie stanie.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

30 lip 2013, o 00:31

Podróż ciągnęła się w ślimaczym tempie, a po obu stronach pociągu drell mógł obserwować indyjskie klimaty. Czuł się zapewne jakby znalazł się w jakiejś innej bajce. Jeszcze przed chwilą siedział w kokpicie swojego statku i latał w przestworzach, a zaledwie kilka godzin później znalazł się w całkiem innym świecie, gdzie cywilizacja powoli zanikała, bo też z każdym kilometrem takie własnie odnosiło się wrażenie. Gdy na przedmieściach spotkać można było jeszcze nowoczesne budowle, im dalej w głusz tym coraz rzadziej widywało się jakiekolwiek oznaki życia. W pewnym momencie Deriet zauważył nawet zbudowaną z kamienia chatę krytą strzechą, przed którą siedziała staruszka oparta o własnej lasce.

Jazda pociągiem trwała już kilka godzin, dopiekając Derietowi jak to tylko możliwe. Już nawet widok hinduski go nie zadowalał, bo słońce piekło niemiłosiernie, powietrze było duszne i wilgotne, a wokoło latały komary w towarzystwie zapachów śmierdzących i niedomytych ludzi w wagonie.

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Hinduska rozciągnęła się jak kocica na leżąco, ręce wyciągając za siebie. Zerkała cały czas zainteresowana na drella spod swoich podkreślonych czarnym tuszem długich rzęs. Interesował ją, był kimś innym i kimś, kto potrafił zadbać o swoje miejsce na tym pociągu wypełnionym hienami. Zaczęła nucić całkiem przyjemnym lecz jednocześnie egzotycznym głosem jakąś tutejsza pieśń, nie spuszczając go z oka.


- Chyba się jej Pan spodobał.- powiedział w końcu Roshan, również podziwiając kobietę, bo też była jedną z nielicznych atrakcji tutaj.

W końcu kobieta czując jakby przypływ pewności siebie, podniosła się giętkim ruchem do góry, aż stanęła w pełni okazałości, kręcąc powoli niby to od niechcenia biodrami. Umilała sobie tę chwilę dalej śpiewając, prawie jak syrena rozpięta na skale na środku morza. Wszyscy w pociągu jak jeden mąż patrzyli wtedy na nią i jej pokryte drobnymi kropelkami potu ciało, naprężające się jak dzikiej kocicy. Kiedy już wyciągnęła się całkiem, położyła ręce powoli po obu swoich bokach. Ruszyła uważając na wszystkich w stronę Rosa i Derieta. Jakiś mężczyzna w roku statku wyciągnął bębny, wygrywając kobiecie rytm. Ta natomiast stanęła dokładnie przed drellem i jego kompanem i w lekkim tańcu zapraszała do siebie.

Roshan spojrzał pytającym wzrokiem na Derieta "Idziemy?". Wyrywał się do góry, całkiem rozochocony.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8658
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

30 lip 2013, o 01:45

Upał był straszny, a dodatkowo w pociągu było o wiele za dużo osób. Drellowi juz nawet nie chciało się patrzeć na Hinduskę. Chciał po prostu być na miejscu i zajać sie zadaniem .Nie spodziewał się że będzie tu tak gorąco. Musiał jednak wytrzymać i nawet nie stęknął od tego upału.
Widać dziewczynie też się nudziło,a dodatkowo słońce i upał wpłynął na jej chęć pokazywania swych kształtów. W tym momencie nie różniła się niczym od tancerki z zaćmienia, mimo że było fajnie popatrzeć.
Widać dziewczyna obrała go sobie na cel, ponieważ zaczęła przesuwać sie w jego kierunku kręcąc swoim biodrami w rytm muzyki. Dziwny to był kraj, albo to był cześć spisku.
Drell nie wierzył w takie czary i od razu zorientował sie że gdy tylko wstanie to po chwili nie będzie miał miejsca i zapewne portfela razem z torbą.
Gdy Roshan spytał mnie o pozwolenie machnąłem ręką przyzwalająco.
- Chcesz to idź, ja podziękuję mimo iż jest na co popatrzeć. Przyjechałem tu do pracy. - powiedziawszy to Deriet wyciągnął paczkę fajek i zapalił papierosa obserwując zabawę. Cały czas rekę miał na torbie.
Chętnie by sie zabawił ale przyjechał tu do pracy, a nie na zabawę w pociągu pełnym biedaków którzy z chęcią pozbawili go wszystkiego. Mimo wszystko nie odrywał wzroku od ponętnej Hinduski.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

30 lip 2013, o 21:27

Natomiast Roshan wcale nie zamierzał odmawiać. Rozochocony wstał i dołączył do kobiety. Wspólnie śpiewali tę samą pieść, najwidoczniej znaną dobrze w tych stronach. Tańczyli w zabawny sposób, nie dotykając się ani razu, a rozgrywając między sobą grę, w której jedna osoba zaprasza do tańca, a druga zwodzi, po czym role się odwracały. Rytm pieśni i jej wyraz sprawił, że niemal każda osoba w wagonie poza drellem wstała, dołączając do tańca. Być może na tych terenach panowała bieda i zacofanie technologiczne, ale jak widać, ludzie potrafili zabawić się w inny sposób, jednocząc się również w pewien metafizyczny sposób.

Nagle całkiem niespodziewanie pociąg zaczął się zatrzymywać, a wszyscy stojący zaczęli się przewracać. W końcu stanął w miejscu, gwiżdżąc upiornie. Wszyscy wokoło spojrzeli po sobie, nie wiedząc, co się właśnie zdarzyło. Pociąg znajdował się za osłoniętym z obu stron krzakami wielkim zakręcie, a Roshan i Deriet siedzieli na jednym z ostatnich wagonów, więc nie mogli dojrzeć lokomotywy.

Roshan pozbierał się na czworakach i zbliżył do Derieta.


- Ten pociąg nie powinien się tu zatrzymywać.- oświadczył, a sekundę później słychać było w oddali dźwięki wystrzałów z karabina i piski kobiet.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8658
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

30 lip 2013, o 21:44

Drell ze zdziwieniem przyglądał się jak wszyscy wokoło zaczęli tańczyć. Tego też jeszcze nigdy nie widział na żadnej planecie. Nawet gdy był wcześniej na Ziemi to żaden człowiek nie zachowywał się jak ci tutaj. Przez chwilę Drell rozważał czy aby do nich nie dołączyć gdy nagle pociąg stanął wywracając wszystkich. to chyba nie był planowany przystanek co też potwierdził jego przewodnik.
Ze stoickim spokojem Drell zgasił papierosa i wstał. Jeśli ktoś miał problemy ze wstaniem Drell mu pomógł po czym wyjrzał za okno wagonu by zorientować się w sytuacji.
Usłyszał strzały i krzyki. Od razu nasunęła mu się mysl że do bandyci.
- Czy napady to u was też tradycja ? - Drell uniósł brwi zwracając się do Roshana. - Widzę że będę miał rozgrzewkę.
Następnie gdy otrzymał odpowiedź ruszył do drzwi które prowadziły bliżej lokomotywy.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

31 lip 2013, o 12:51



Roshan spojrzał na Derieta zastanawiając się, czy żartuje czy jest poważny. Poszedł jednak wiernie za drellem w stronę lokomotywy. Musieli się przepychać przez przestraszony tłum. Nie było w tych wagonach czegoś takiego jak drzwi, ale długim susem można było spokojnie przeskoczyć z jednego na drugi. Po kilku minutach widzieli z odległości około trzech wagonów ten najbliżej lokomotywy, skąd dobiegały hałasy. Na pociąg weszło około pięciu mężczyzn ubranych w turbany zakrywające i długie białe szaty. Każdy trzymał w ręku staromodny karabin, wyglądający jakby miał ze trzysta lat.

Obrazek


Mężczyźni gromadzili się wokół ludzi, najwidoczniej ich terroryzując. Co dziwne, nie podchodzili do żadnej z milczących kobiet. Wybrali sobie na cel jakiegoś mężczyznę, którym zaczęli szarpać.

Roshan wyciągnął z tylnej kieszeni spodni traperski nóż.

- To Islamiści. Szukają Żydów. Zwykły terror i skrajny rasizm. - powiedział poważnie.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8658
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

31 lip 2013, o 14:45

Razem z człowiekiem Drell przeciskał się przez wszystkie wagony. Nie miał zamiaru mieć opóźnienia oraz nie chciał tez by go obrabowano. Domyślał się że nie ma w pociągu nikogo kto by się mógł postawić bandytom więc padło na niego. Przechodzili z wagonu do wagonu zbliżając się do miejsca skąd dobiegały krzyki.
Deriet wyciągnął oba noże gdy tylko znaleźli się blisko. Miał nadzieję że nie ma ich tutaj kilkudziesięciu. W końcu ich zobaczyli, pięciu mężczyzn,a każdy z nich uzbrojony w broń która musiała pochodzić chyba z technologii która górowała tu kilkaset lat wcześniej. Takie pociski na pewno miałyby problem z przebiciem tarcz Drella, ale nie ma na sobie pancerza.
Spojrzał przelotnie na swojego towarzysza który wyciągnął nóż i zmarszczył brew. Drell powątpiewał czy ten potrafił w ogóle walczyć. Dodatkowo zazwyczaj walczył sam i nie miał pojęcia o walce w zespole.
- Ubezpieczaj mnie.. - powiedział tylko.
Przypomniał sobie lata treningów jakie spędził w walce nożami.Grunt to dobrze manipulować kamuflażem. Jeśli zaatakuje się będąc w nim to całą moc spadnie i nie włączy się jej znów przez chwile. Jednakże gdy podejdzie sie do wroga, wyłączy wbije sztylet i włączy znów to tak można w kombinacji nawet do pięciu razy. Deriet miał nadzieję że ci goście nie zaczną strzelać na oślep ponieważ nie było tu dużego pola do manewrowania.
Szybko włączył kamuflaż i podbiegł do najbliższego przeciwnika. Szybko wyłącza kamuflaż na sekundę, próbuje wbić nóż gościowi w szyję, włącza go znów i leci do następnego. Za priorytet wybiera sobie tych którzy według niego stanowią większe zagrożenie i zaczynają celować w miejsce w którym stał. Robi tak dopóki wszyscy nie będą martwi lub nie zmusza go do ukrycia sie by zregenerować kamuflaż. Często zmienia tor biegu, by nie było łatwo im go namierzyć.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

31 lip 2013, o 16:35


Roshan został w miejscu lekko zdezorientowany, bo też nagle stracił drella z oczu. Nie mógł go ubezpieczać, bo miał tylko nóż, ale starał się niezauważony przemknąć bliżej, żeby w razie czego zainterweniować.

Tymczasem Deriet przechodził między ludźmi, co wyglądało dość dziwnie i wszyscy wokoło robili wielkie oczy, bo też jakąś niewidzialna siła rozpychała ich na boki. W końcu doszedł do najbliższego napastnika, który również patrzył w próżnię przerażonymi oczami, oczekując, co się właśnie wydarzy. Wtedy drell wyłączył kamuflaż, wbił mu nóż w szyję i chciał znów włączyć maskowanie, ale jak się okazało, musiał odczekać niemal siedem sekund zanim moc ponownie będzie możliwa do użycia.

Dźgnięty mężczyzna złapał się za szyję, oblewając go własną krwią. Zaczął coś charchać, ale szybko padł martwy na podłogę. Wszyscy w wagonie westchnęli. Reszta napastników spojrzała po sobie w milczeniu. Potem przytaknęli sobie wzajemnie, wcelowując karabin w drella, wykrzykując:

- Zabić tego zielonego jaszczura. Niech Allah pośle go w piekielne odmęty skąd przybył! Hialla!
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8658
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Indie, Bombaj] Lotnisko

31 lip 2013, o 17:23

Deriet żałował teraz że nie wziął swojego całego zestawu noży. Musiał zatem zaimprowizować. Mężczyźni może posiadali zacofaną technologię, ale ta na pewno podziurawiłaby Drella jak sito gdyby ten stał. Musiał zadowolić się tym co miał i nie dać się zabić.
Teraz już nie było odwrotu. Coś krzyknęli ale zielono skóry nie zrozumiał co. Nie miał czasu czekać na tłumaczenie omniklucza.
Korzystając z możliwości że coś krzyczeli Drell włączył kolejny program, a był nim Wzrost Adrenaliny. Czas na chwilę zwolnił a Deriet wycelował uważnie po czym cisnął oboma nożami w najbliższych przeciwników którzy celowali w niego.
Gdy czas znów wrócił do normalnego biegu Drell rzucił się do tyłu starając się uniknąć ewentualnych kul(chowając się za jakąś przeszkdą) i czeka aż mu się moce zregenerują.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Następna strona

Powrót do Ziemia

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość