Ojczysta planeta ludzi wkracza w złoty wiek - rozwojowi ulega przemysł, handel i sztuka. Postawiono na ekologię i lepiej zagospodarowano teren, dzięki czemu wszystkim, teoretycznie, żyje się lepiej, choć prawdę mówiąc stale rośnie przepaść między biednymi i bogatymi mieszkańcami.
LOKALIZACJA: [Gromada Lokalna > Układ Słoneczny]

[Tel Awiw] Magazyn InteFam 324

31 mar 2016, o 17:12

Wycofany z użytku magazyn firmy InteFam o wymalowanym na jego ścianie na czarno numerze 324. Niegdyś służył do przechowywania starych części komputerowych, które InteFam skupywało na złom elektroniczny w ramach swojej kampanii mającej na celu poprawę środowiska na Ziemi, zaczynając od Tel Awiwu. Kampania ta jednak okazała się być ogromnym fiaskiem i kosztowała firmę horrendalne kwoty pieniędzy - był to jeden z powodów, dla których InteFam zbankrutowało rok później.
Magazyn oznaczony jest jako do sprzedania, choć wnętrza nigdy nie opróżniono. Ma charakter zamknięty i jest podzielony na jedną, główną halę oraz trzy pomniejsze składziki. Znajduje się w nim kilka okien, jedno, normalne wejście służbowe, oraz drzwi garażowe wraz z podjazdem, gdzie ustawiała się ciężarówka a złom był wypakowywany, a następnie ustawiany w głównej hali.
Magazyn stoi dość na uboczu centrum Tel Awiwu, wraz z wieloma podobnymi sobie, należącymi do różnych firm bądź osób prywatnych. Nie wyróżnia go zbyt wiele. Jak większość miejsc w tej strefie, jest obserwowany przez przydrożne kamery monitoringu, które dotychczas nie odnotowały niczego więcej niż pojawiających się, białych plam na dachu i beżowych jego ścianach, za sprawą okolicznej fauny latającej.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8626
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Tel Awiw] Magazyn InteFam 324

2 kwi 2016, o 14:31

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Lot był krótki, spędzony w miękkim fotelu zaraz przy tym, na którym siedziała Talia. Dagan pozwolono siedzieć przy oknie - choć urodziła się w Izraelu, wśród otaczających ją agentów Mosadu była nowa. Nie była "stąd". Równie dobrze mogła być turystką. Miała więc dwanaście minut na podziwianie Tel Awiwu z góry - a był on w istocie pięknym miastem. W dali błyszczało wybrzeże i szafirowe wody, z bliska jednak zasłaniały je drapacze chmur. Pokryte reklamami i neonami, nawet za dnia niektóre błyszczały mocniej niż słońce, przykuwając uwagę przechodniów lub przelatujących pasażerów promów.
Śmigłowiec Mosadu nie poruszał się wyznaczonymi kanałami powietrznymi. Mając specjalne uprawnienia, nie musiał przebijać się przez całe morza taksówek i innych pojazdów, którymi ludzie dostawali się właśnie do pracy czy do domu. Szybko trafili do tej bardziej industrialnej części miasta, która, choć nie tak majestatyczna jak centrum, wciąż przykuwała wzrok. Rebecca rozpoznała miejsce, w które lecieli, od razu - snop czarnego jak smoła dymu wydobywał się wciąż z już dogaszanego budynku, jednej z wielu prostokątnych kostek widzianych przez nią z góry. Wylądowali nieopodal magazynu, nie mając wiele miejsca - pilot klął głośno na stojące w pobliżu wozy straży pożarnej oraz karetki. Przybyły na miejsce zdarzenia szukając rannych. Dagan nie dostrzegła żadnego z wózków, noszy, ani nawet panoszących się w tłumie policjantów medyków i sanitariuszy. Nikogo.
- Isaiah, odeślijcie policję - warknęła Talia, widząc już przed sobą pierwszych funkcjonariuszy, którzy spoglądali z niechęcią na oddział specjalny. W tym momencie ich jurysdykcja się skończyła.
Nawet gdy Shafir ją wyprzedził, by porozmawiać z dowódcą, musiała wyciągnąć z wewnętrznej kieszeni kurtki odznakę, którą machnęła mu lekceważąco przed oczami i przeszła dalej, pozwalając Rebecce podążać za sobą.
Wkroczyli poza świecące się, policyjne taśmy, prosto w już ugaszone zgliszcza. Dach był całkowicie spalony, dym powoli się przerzedzał, a ze środka wychodzili ostatni, wycofywani sanitariusze. Wcześniej nie mogła ich dostrzec, gdyż skryci byli w środku. Teraz wynosili na zewnątrz na noszach ciała. Martwe, nie ranne. Jedno, drugie, trzecie. Mijali Rebeccę z kamiennymi twarzami, na ustach mieli aparaty oddechowe. Nie zwracali na resztę uwagi, pochłonięci swoją pracą.
Isaiah ich dogonił, tak, jak poleciła Talia. Wyglądał dość ponuro, zresztą o agentce Wechsler też ciężko było powiedzieć, że wciąż była obojętna i zdeterminowana. Gdy dostrzegła wynoszone ciała, zbladła, obserwując każde nosze i katując się widokiem spalonych pancerzy. Może próbowała rozpoznać ludzi, którzy na zawsze zostali pogrzebani w ceramicznych, nadtopionych skorupach.
- Zabezpieczymy miejsce, poczekajcie tutaj - mruknął mężczyzna, zakładając na głowę hełm. Dłuższe włosy spięte miał w koka, żeby nie przeszkadzały mu w walce. Wojskowymi gestami dłoni przekazał reszcie swoich podwładnych, że mają przystąpić do działania.
Wechsler stała bezradnie przed wejściem garażowym spalonego budynku, z którego pozostała głównie betonowa skorupa. Wciąż stał na miejscu, choć wnętrze całe było osmolone. Był zbyt solidnie zbudowany, żeby miał zawalić się po wybuchu porównywalnym do eksplozji kilku ładunków C4, które wystarczyły, by zabić wszystkich w środku.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8626
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Tel Awiw] Magazyn InteFam 324

2 kwi 2016, o 17:24

Jakkolwiek zabawny wydźwięk mogło mieć zaoferowanie jej miejsca przy oknie, Rebecca nie miała oporów, by z niego skorzystać. Bo, szczerze mówiąc, rzeczywiście była trochę turystką. Izrael opuściła dobre kilka lat temu, od tego czasu kolejne miesiące spędzając na Mnemosyne, Cytadeli i pokładach kolejnych okrętów. Wizyty na Ziemi, jeśli miała na nie czas, były sporadyczne i sprowadzały się w zasadzie tylko do kilku dni w Vancouver, w bliższej lub dalszej okolicy Siedziby Głównej Przymierza. Rodzinnej Jerozolimy nie widziała od dnia, kiedy jako nastolatkę zabrano ją z uniwersytetu, a Tel Awiwu czy innych dużych miast, które mogła kiedyś odwiedzić - jeszcze dłużej. W efekcie teraz, siedząc w wygodnym fotelu śmigłowca, automatycznie wbiła wzrok w okno i chłonęła. Nie była może nie-wiadomo-jak wielką patriotką, tym niemniej powrót do ojczyzny musiał na niej zrobić wrażenie. Gdyby jeszcze okoliczności były nieco bardziej sprzyjające, mogłaby się nawet z tego cieszyć.
Tak czy inaczej, oddanie się obserwacji sprawiło, że podroż upłynęła jej bardzo szybko, niemal w mgnieniu oka. W jednej chwili dopiero co zajmowała wskazane jej miejsce, by w drugiej mierzyć się już z widokiem smolistego słupa dymu, wyraźnie wskazującego, gdzie znajduje się ich cel. Podczas lądowania prześlizgnęła się wzrokiem po wozach zebranych tu służb, nie mogąc się opędzić od myśli, że choć ekip rzeczywiście trochę było - patrząc po liczbie pojazdów - to okolica była zbyt... spokojna. Miejsca wypadków nigdy takie nie są, zawsze jest chaos, bieganie w tę i z powrotem. Tu jednak podobnych scenerii nie było. Cisza, względny spokój. To niepokoiło bardziej niż standardowe okoliczności katastrof.
Po opuszczeniu śmigłowca nawet nie kryła zainteresowania. Agentom pozostawiając całą techniczną część pracy, podążyła bez słowa za Talią rozglądając się przy tym na wszystkie strony. Brak zamieszania na zewnątrz prędko został wyjaśniony - wszystko, co ważne, działo się w środku. Pożar został ugaszony, a jeśli chodzi o rannych... Tych nie było. Przynajmniej nie wynoszono ich - już lub jeszcze - z magazynu. Spoglądając na kolejne ciała zacisnęła zęby i potrząsnęła lekko głową. To nie wyglądało dobrze, ani trochę.
Gdy tylko Isaiah oddalił się wraz ze swoim oddziałem, Rebecca zatrzymała się u boku Talli i, spoglądając na nią tylko kątem oka, szybko zajęła się sobą. Oczywiście, nie zamierzała się nigdzie wyrywać, dopóki jej nie pozwolą, jej omni-klucz wciąż przecież jednak pracował. Teraz, gdy znaleźli się bliżej miejsca zdarzenia, program lokalizujący może okaże się skuteczniejszy? Nawet, jeśli było to mało prawdopodobne, Dagan nie zamierzała rezygnować z prób - przynajmniej dopóki w niczym jej one nie przeszkadzały. Zerknęła więc kontrolnie na ekran klucza, po chwili znowu unosząc wzrok na magazyn. Chciała tam wejść. Chciała wejść i zobaczyć... Cokolwiek. Bo nie wierzyła, żeby nie było tam zupełnie nic, żadnej wskazówki. Ludzie zawsze zostawiają przecież ślady, takie lub inne. Jeśli agenci się nie mylili, jeśli to rzeczywiście miała być do niedawna potencjalna lokalizacja kolejnego fragmentu kodu... Coś tu było. Musiało być.
STRÓJ CYWILNY PANCERZ NPC GG 1317043

ObrazekObrazek

+ 35% do obrażeń od mocy technologicznych
- 10% kosztu użycia mocy technologicznych
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
75% szans na powalenie przy ataku omni-ostrzem
+ 15% do obrażeń przeciw pancerzom, 25 cm penetracji
+ 40% tarcz
+ 15% w rzutach na dostęp do baz Przymierza
+ 30% premii technologicznej


Wyświetl wiadomość pozafabularną

Obrazek
Rebecca Dagan

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 446
Dołączył(a): 22 maja 2013, o 19:42
Miano: Rebecca Dagan
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Chorąży Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.190
Medale: 3
Determinacja (1) Medal za długą służbę (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: [Tel Awiw] Magazyn InteFam 324

3 kwi 2016, o 16:55

Skutek tajnego rzutu MG z siedziby Mosadu:
triggered < 30
Hawk wylosował/a 1d100:
89
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8626
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Tel Awiw] Magazyn InteFam 324

3 kwi 2016, o 17:11

Wokół, istotnie, było dość pusto. Poza służbami bezpieczeństwa, nie pojawili się przypadkowi przechodnie, nie było też prasy i paniki, jaką mogła siać. Cały teren został odcięty - w końcu wykonywana operacja, podczas której doszło do tego tragicznego wypadku, była utajnioną akcją Mosadu. Nie było mowy, żeby ktoś dopuścił tutaj dziennikarzy, przybyły tylko służby ratunkowe, a kilka przecznic wokół magazynu zostało odciętych przez policję.
Cokolwiek Rebecca chciała zobaczyć na swoim omni-kluczu, nie pojawiło się. Żadnych efektów. Program namierzający wciąż działał, usiłując zlokalizować osobę, do której został wysłany, lecz jak na razie bez żadnego skutku. Isaiah wrócił po kilku minutach, sam, zostawiając swoich ludzi w osmolonym wnętrzu. Zdjął z głowy hełm, wkładając go sobie pod pachę. Jego twarz była spocona - wnętrze musiało wciąż być gorące. Spoglądał tak samo ponuro jak wcześniej na Wechsler, z jedną różnicą - wcześniej jego rysy łagodziła gdzieś głęboko skryta nadzieja. Teraz zniknęła.
- Kończą wynosić ciała. Nie ma Gavriela, tylko nasi - odezwał się dość sucho, choć Talia nie wyglądała na urażoną. Skinęła głową w potwierdzeniu i ruszyła do przodu, zerkając na Rebeccę by upewnić się, że Dagan idzie za nią.
Z jednej strony wiadomość, którą zakomunikował im Shafir, była dobra, z innej zła. Zła z tego prostego powodu, iż istniała spora szansa na to, że niczego się nie dowiedzą. Niczego nie znajdą, żadnych poszlak, żadnych nawet dowodów na to, że agent Dagan postawił kiedyś nogę wewnątrz magazynu oznaczonego numerem 324. A jednak gdyby znaleziono go tutaj, byłby zwyczajnie martwy. Może dowiedzieliby się czegoś więcej, ale resztka nadziei na odzyskanie go całego, nawet niekoniecznie zdrowego, zniknęłaby tak jak wcześniej uciekła z twarzy Isaiaha.
Przed wejściem do środka, Talia odebrała od stojącego obok medyka dwie, małe maski, z której jedną wręczyła Rebecce. Mężczyzna idący wraz z nimi podziękował - wewnątrz wciąż dało się oddychać, po prostu nie było to przyjemne. Było duszno, w powietrzu unosił się zapach palonego plastiku, który szczypał w oczy, a pył drażnił gardło, osiadając na podniebieniu. Wechsler stanęła w głównej hali - pośród dziesiątek, setek metalowych odłamków, które przyjęły na siebie uderzenie. W kątach pomieszczenia zachowały się stare, elektroniczne sprzęty, może nieco osmolone i potłuczone przez falę uderzeniową, ale przecież gdy trafiły do tego składu złomu to już nie działały. Teraz też nie powinny.
- Rozejrzę się po tylnych pomieszczeniach, sprawdźcie główną halę. Tu doszło do eksplozji - wydała swoisty rozkaz Talia stojącemu dowódcy oddziału, po czym przeniosła wzrok na Rebeccę. - Możesz się tu rozejrzeć. Tylko pamiętaj, niczego nie kombinuj.
Nie wspomniała już o słowie harcerza. Zostawiła ich samych, ruszając od kilku, małych pomieszczeń na tyłach magazynu. Po całym budynku pałętali się agenci, Dagan mogła poszukać czegoś na własną rękę, ruszyć za Talią, albo też za Shafirem, który skierował się do centrum tego zniszczenia, gdzie podłożone zostały ładunki.
Tak czy inaczej, przy ilości otaczającego ich złomu, szukanie odłamków, które miały jakąś wartość, można było porównać do szukania igły w stogu siana.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8626
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Tel Awiw] Magazyn InteFam 324

3 kwi 2016, o 19:27

Nie ma Gavriela. Nie wiedziała, czy bardziej powinna się z tego cieszyć czy bardziej tym martwić. Z jednej strony znaczyło to bowiem, że ojciec nie padł ofiarą wywołanej nadejściem agentów eksplozji, z drugiej - wciąż mógł dogorywać gdzieś w ciemnym zaułku, do którego nigdy nie trafią. Ambiwalencja uczuć była w tym momencie tak silna, że Dagan zdolna była skrzywić się tylko w gorzkim grymasie i potrząsnąć lekko głową. To... Nie. Nie zastanawiaj się nad tym, na co nie masz wpływu.
Tak czy inaczej, mogła wejść do magazynu. Pamiętając o narzuconych jej ograniczeniach po raz kolejny skinęła tylko głową, potwierdzając, że nie ma zamiaru robić niczego, co mogłoby kogokolwiek narazić - poczynając od niej samej, przez agentów aż po szersze grono potencjalnych ofiar, gdyby ewentualnie wirus przedostał się na zewnątrz, do sieci. Pozostawiając system lokalizujący w działaniu - wyłączyć go zawsze przecież zdąży - podążyła za Talią, a gdy ta pozwoliła jej rozejrzeć się po hali, zatrzymała się i odetchnęła głęboko. No dobra. To gdzie dokładnie coś wybuchło?
Szukanie odłamków było bez sensu, podobnie jak skupianie się na jakichkolwiek innych szczegółach. Środowisko, jakim była zrujnowana teraz hala, było cholernie trudne jeśli chodzi o odkrywanie czegokolwiek, jeśli więc w ogóle mieli na coś liczyć, to na ogóły. Od nich przynajmniej wypadało zacząć. A co było tutaj najłatwiejszym - przynajmniej w teorii - do uchwycenia ogółem? Samo miejsce wybuchu. Każda eksplozja ma przecież to do siebie, że ma swoje źródło, teren wokół którego zniszczony jest znacznie bardziej niż odrobinę choćby dalsza okolica.
Rozglądając się więc uważnie Rebecca starała się z jednej strony nie wchodzić w drogę innym agentom, z drugiej zaś rzeczywiście coś zrobić, cokolwiek zobaczyć. Zerkała wszędzie, gdzie się dało, tym niemniej nie zamierzała zaglądać pod każdy element składający się na to złomowisko, przynajmniej nie od razu. Musiała mieć jakiś punkt zaczepienia, a tym mogło być właśnie miejsce, w którym eksplodowało... co właściwie? Bomba? Jakaś szczególnie silna mina, granat?
W pewnym momencie zdecydowała się też na wykorzystanie własnej sondy. Przywołane urządzenie, choć docelowo bojowe, nadal posiadało zdolność przybliżania obrazu w pewnym zakresie oraz nagrywania tego, co widzi. W efekcie idąc w jedną stronę, Dagan - za pośrednictwem omni-klucza - mogłaby widzieć też drugą. Problem tylko w tym, czy może. Sonda teoretycznie do niczego się nie podpinała, ale skoro miała być posłuszną, nie utrudniać pracy i pytać o zgodę...
- Mogę rozejrzeć się tu sondą? - Normalnie zapytałaby Talii, skoro jednak ta znikła na zapleczu, Rebece pozostało zaczepić pierwszego agenta jakiego miała pod ręką. - Czy to już będzie kwalifikowało się jako kombinowanie? - Jasne, sami przedstawiciele Mosadu korzystali zapewne z dronów i innych tego typu zabawek uważając to za coś oczywistego, ale... Cóż, ona nie była z Mosadu. Była tu obca. I póki co wolała pytać nawet o oczywistości, jeśli tylko miało to uchronić ją od błędnego zinterpretowania jej poczynań przez szpiegów. Wolała, żeby wzięli ją za społeczną idiotkę niż potencjalną terrorystkę, bo z tą pierwszą łatką mimo wszystko żyło się łatwiej, nie?
Tak czy inaczej, gdyby pozwolono jej uruchomić sondę, zrobiłaby to i puściła ją na mały rekonesans po hali, sama ponownie nieco bardziej skupiając się na znalezieniu tego najbardziej poszkodowanego przez eksplozję miejsca.
STRÓJ CYWILNY PANCERZ NPC GG 1317043

ObrazekObrazek

+ 35% do obrażeń od mocy technologicznych
- 10% kosztu użycia mocy technologicznych
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
75% szans na powalenie przy ataku omni-ostrzem
+ 15% do obrażeń przeciw pancerzom, 25 cm penetracji
+ 40% tarcz
+ 15% w rzutach na dostęp do baz Przymierza
+ 30% premii technologicznej


Wyświetl wiadomość pozafabularną

Obrazek
Rebecca Dagan

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 446
Dołączył(a): 22 maja 2013, o 19:42
Miano: Rebecca Dagan
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Chorąży Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.190
Medale: 3
Determinacja (1) Medal za długą służbę (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: [Tel Awiw] Magazyn InteFam 324

5 kwi 2016, o 23:56

Skutek tajnego rzutu MG z siedziby Mosadu:
triggered < 35
Hawk wylosował/a 1d100:
39


Zlokalizowanie miejsca wybuchu:
<70
Hawk wylosował/a 1d100:
20


Poszlaki:
<25, <50, <70
Hawk wylosował/a 3d100:
68, 20, 20
Rzut kością

Avatar użytkownika
 
Posty: 652
Dołączył(a): 17 paź 2013, o 21:03

Re: [Tel Awiw] Magazyn InteFam 324

6 kwi 2016, o 00:15

Żaden z napotkanych przez Rebeccę agentów, którzy usłyszeli jej pytanie, nie spojrzał na nią ani z dezaprobatą, ani z oburzeniem. Niektórzy kompletnie ją zignorowali, studiując pod lupą wyświetlaną na omni-kluczu jakieś odłamki. Dwójka mężczyzn jednak nawiązała z nią kontakt wzrokowy i obojętnie wzruszyła ramionami - rób sobie co chcesz.
Sonda posłusznie się aktywowała, materializując przed kobietą i rozświetlając najbliższe otoczenie. Zgodnie z poleceniem Dagan, ruszyła naprzód, prowadząc niemal własne, odrębne poszukiwania w czasie, w którym jej właścicielka usiłowała z jej pomocą znaleźć coś, co mogłoby nakierować ją na miejsce, w którym doszło do eksplozji.
Nie było to trudne zadanie. Rebecca, zaczynając z innej pomieszczenia niż Isaiah, dostrzegła pierwsze wskazówki - to, w jaki sposób ułożony był złom, zmieciony falą uderzeniową. Które ścianki archaicznych komputerów były bardziej osmolone od innych. Wreszcie, pochłonięta omni-kluczem i sondą, niemal wpadła w miejsce wybuchu, przy którym stanął właśnie dowódca oddziału specjalnego.
- Gavriel mówił, że masz do tego talent - zagadnął, nie uściślając jednak o co mu chodzi. O akcje Mosadu? O ładunki wybuchowe i eksplozje? Czy może zauważył jej drona i chodziło mu o jej smykałkę do inżynierii i techniki? - Co myślisz o tym?
Wskazał ręką osmolone szczątki, przy których przykucnął. Rebecca, jeśli również się pochyliła, dostrzegła coś, co wyglądało na bardzo zniszczony fragment zapalnika. Za ewentualnym przyzwoleniem Shafira przeskanowała części, szukając trafienia w extranecie - i tym razem jej się poszczęściło. Bomba, która zmiotła agentów, pozbawiając ich życia, była bardzo prosta w obsłudze, wykonana na podstawie tutoriala znalezionego przez Dagan w tej mniej legalnej części sieci, do której nie dało się zawędrować klikając gdzieś przed przypadek. Strona była napisana w języku chińskim, translator zadziałał jednak natychmiast.
Po kilku minutach głębszego szukania, Rebecce udało się dokonać kolejnego odkrycia. Autorem artykułu nie był chińczyk. Był nim Izraelski haker, który, oprócz bardzo skomplikowanego ID, podpisywał się pseudonimem Null. Program lokalizujący, który posiadała, po pewnych udoskonaleniach w bardziej zacisznym rejonie, pozwalał obejść zabezpieczenia jego adresu sieciowego - być może nawet uzyskałaby jego lokalizację w chwili publikacji artykułu.
Ktoś mruknął coś do ucha Isaiaha przez komunikator, sprawiając, że stracił on na sekundę zainteresowanie terenem eksplozji. Szybko jednak wrócił wzrokiem do stojącej przed nim kobiety, wpatrując się w nią wyczekująco. Zupełnie jakby testował jej zdolności.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8626
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Tel Awiw] Magazyn InteFam 324

9 kwi 2016, o 13:28

Gdy nikt nie zgłosił zastrzeżeń wobec jej zamiarów - co więcej, mało kto w ogóle na nie zareagował - Dagan wzruszyła lekko ramionami i zainicjowała równoległe przeszukanie drugiego końca hali. Nie szukała poklasku, wystarczyło jej, że nikt nie wystąpił z żadnym zakazem. Chciała się w końcu przydać, a nie było jakimś wielkim sekretem, że specjalnością Rebeki mimo wszystko jest konstruowanie, programowanie i obsługa mobilnych platform - bojowych, ale użytkowych również. I choć tutaj była obca - agentom jej specjalizacja mogła więc nie być aż tak znana - to nie zmieniało to faktu, że chciała swoje atuty wykorzystać. To, że nikt jej w tym nie przeszkadzał, było jej bardzo na rękę.
Tak czy inaczej, gdy sonda ruszyła na swoją własną, małą ekspedycję, Rebecca zajęła się swoim najbliższym otoczeniem. Rozglądając się po zniszczonym wnętrzu, krok za krokiem podążała w stronę, która wydała się być najbardziej prawdopodobną jeśli chodzi o zlokalizowanie miejsca eksplozji. Wykorzystując ułożenie złomu jako specyficzne ślady oraz podpierając się wyraźnymi różnicami w stopniu uszkodzeń poszczególnych obecnych w okolicy sprzętów brnęła przed siebie, unosząc głowę dopiero wtedy, gdy nieoczekiwanie znalazła się na miejscu. Nie było wątpliwości, to właśnie tutaj znajdowało się to feralne coś. Obecność Isaiaha w tej chwili tylko to potwierdzała.
- Do czego? - To być może nie był odpowiedni moment na pogawędki, tym niemniej pytanie wymknęło jej się samo. Bo niby o czym miał opowiadać jej ojciec? W pozostawionym przekazie zasugerował, że może chodzić o podejście do Nefilima - ale w tym momencie raczej nie to miał na myśli dowodzący. O co więc chodziło? Zbieranie poszlak, analizę otoczenia? A może w ogóle o coś innego, na co Dagan w tej chwili nie wpadła? To naturalne, że chciała wiedzieć.
Tym niemniej nie zajmowała się tą kwestią nazbyt długo. Ważniejsze było w końcu zadane jej pytanie i... No właśnie, skoro dotarła już do miejsca eksplozji, to najwyższa pora mu się przyjrzeć. Nie było co liczyć na jakieś spektakularne szczątki, cokolwiek jednak musiało tu być, prawda? Przecież właśnie po to szukała tego miejsca. Żeby znaleźć jakikolwiek ślad. Pochyliła się więc najpierw, by później, znalazłszy kawałek zapalnika - no, a przynajmniej tak to wyglądało - ostatecznie przy nim przykucnąć i przyjrzeć się uważniej. Przyjrzeć i sprawdzić, po raz kolejny posiłkując się extranetem. I co? Cóż, strzał w dziesiątkę. Znalezienie instruktażu nie było trudne, jeśli wiedziało się, gdzie szukać. I nie, żeby Dagan była domorosłą terrorystką - po prostu technika była jej życiem i jeśli poszerzanie wiedzy na tym polu wymagało zaglądania w mniej legalne rejony sieci, to Rebecca nie wahała się ani chwili.
- Samoróbka, dość prosta - stwierdziła więc krótko, gdy translator zrobił swoje i chińskie znaczki wymienił na znacznie bardziej zrozumiałe pismo. - Montowana na podstawie chińskiej instrukcji... - Zmarszczyła brwi. W porządku, tutorial rzeczywiście był po chińsku, ale autor już z Chin nie pochodził. Null. Znała? Nie, chyba nie. Co nie znaczyło, że nie mogłaby tego sprawdzić. Nie tutaj, oczywiście - w magazynie wciąż lepiej było spożytkować czas na rozejrzenie się po kątach - ale potem, gdzieś indziej. W siedzibie Mosadu albo gdziekolwiek, gdzie nikt by jej nie przeszkadzał, przynajmniej przez kilka chwil.
- ...ale autorem tutoriala jest ktoś z naszych. Z Izraela. "Null", tak się podpisał. - dokończyła tymczasem po chwili wahania. Początkowo miała zamiar nie podawać pseudonimu, z drugiej strony - pracowała z fachowcami. Isaiah równie dobrze mógł już dowiedzieć się tego sam, a teraz... No właśnie. Dlaczego miała wrażenie, że ją sprawdza?
Tak czy inaczej, miała pseudonim. Miała ID. I miała - nie przy sobie wprawdzie, ale w siedzibie Mosadu - listę tutejszych hakerów podejrzanych o współpracę z Chinami. Rozwiązanie nasuwało się samo - wypadałoby znów do tej listy zerknąć, porównać i sprawdzić, co więcej mogłaby z niej wywnioskować.
To jednak później, bo teraz wciąż mieli magazyn do przeszukania. Rzucając kontrolnie okiem na obraz rejestrowany przez sondę, na wciąż pracujący program lokalizacyjny - aktualne poszukiwania musiałaby wyłączyć, gdyby chciała zająć się autorem artykułu o bombie, na razie jednak jeszcze się za to nie zabierała, więc... jeszcze kilka chwil, kilka ostatnich prób - wreszcie ponownie uniosła wzrok na Isaiaha. Zadał jej pytanie. Odpowiedziała. Jeśli rzeczywiście w jakiś sposób ją testował, to... Cóż. Powiedzmy, że mogła przez moment potraktować go jako nauczyciela.
STRÓJ CYWILNY PANCERZ NPC GG 1317043

ObrazekObrazek

+ 35% do obrażeń od mocy technologicznych
- 10% kosztu użycia mocy technologicznych
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
75% szans na powalenie przy ataku omni-ostrzem
+ 15% do obrażeń przeciw pancerzom, 25 cm penetracji
+ 40% tarcz
+ 15% w rzutach na dostęp do baz Przymierza
+ 30% premii technologicznej


Wyświetl wiadomość pozafabularną

Obrazek
Rebecca Dagan

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 446
Dołączył(a): 22 maja 2013, o 19:42
Miano: Rebecca Dagan
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Chorąży Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.190
Medale: 3
Determinacja (1) Medal za długą służbę (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: [Tel Awiw] Magazyn InteFam 324

12 kwi 2016, o 16:52

Skutek tajnego rzutu MG z siedziby Mosadu:
triggered < 40
Hawk wylosował/a 1d100:
36
Rzut kością

Avatar użytkownika
 
Posty: 652
Dołączył(a): 17 paź 2013, o 21:03

Re: [Tel Awiw] Magazyn InteFam 324

12 kwi 2016, o 17:06

Isaiah wzruszył ramionami, odwracając wzrok. Przez chwilę szukał odpowiednich słów - może po prostu nie pamiętał dokładnie sformułowania, którego użył Gavriel, by opisać jej talenty. A może nie chciał używać takich samych z własnych powodów.
- Do rozwiązywania problemów natury technicznej - parsknął śmiechem, sugerując, że nie mówi do końca poważnie, tym samym umykając dosadnej odpowiedzi na jej pytanie.
Przykucnął tuż obok zapalnika, również z uwagą mu się przyglądając, choć nie odebrał jej go z rąk. Po prostu patrzył, słuchając tego, co miała mu na ten temat do powiedzenia. Może sam nie miał na ten temat zbyt wielkiego pojęcia, a już na pewno nie dotarłby do takich samych informacji co ona tak szybko. Prawdopodobnie zrobiliby to dopiero technicy Mosadu, już po ich powrocie do biura.
- Chińskiej? - skrzywił się nieco. Nie chciał zazębiania się historii. Prawdopodobnie przypadkowe incydenty byłyby lepsze do przełknięcia niż doskonale zorganizowana, możliwie wspierana przez chiński rząd organizacja. Wypuścił powietrze z ust, odbierając od niej zapalnik bardzo delikatnie, jakby był ze szkła, które on w każdej chwili mógł zgnieść rękawicą pancerza bojowego. Nawet, jeśli ten właśnie zapalnik przeżył przecież cały wybuch, w przeciwieństwie do żołnierzy.
Odłożył go po chwili na miejsce, to samo, w którym go znaleźli. Wyprostował się, wstając z powrotem i przenosząc spojrzenie na Rebeccę. Kiwnął głową z uznaniem, choć z jego twarzy nie mogła zbyt wiele wyczytać - albo nigdy wcześniej nie słyszał o tym hakerze, albo doskonale to ukrywał.
- Jeden z naszych. Talii się to nie spodoba - mruknął, marszcząc przy tym brwi. - Jesteś w stanie go zlokalizować?
Jakby w odpowiedzi na to pytanie jej omni-klucz piknął cicho, sygnalizując dość uniwersalny komunikat. Ten jednak okazał się być przeciwieństwem zwykłej wiadomości - program lokalizujący skończył działanie. Przed jej oczami stanęły zaszyfrowane współrzędne geograficzne lokalizacji, które chętnie oprogramowanie na jej omni-kluczu chciało rozwikłać, by podać jej końcowy efekt. Przy odpakowywaniu danych istniało jednak ryzyko przedostania się niechcianego oprogramowania, o czym system ją poinformował, oczekując potwierdzenia dalszego działania.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8626
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Tel Awiw] Magazyn InteFam 324

12 kwi 2016, o 20:56

Problemy natury technicznej. Parsknęła cicho i pokręciła głową. Niech będzie i tak. Nie zamierzała drążyć tej kwestii, niezależnie od tego, czy owo zbagatelizowanie tematu wynikało z luk w pamięci Isaiaha czy może z celowego ominięcia faktycznego wyjaśnienia. To nie było jakoś szczególnie istotne i w tym momencie odpowiedź nie była pannie Dagan potrzebna do szczęścia. Zapytała z czystej ciekawości i w tej chwili mogła uznać, że ciekawość ta została względnie zaspokojona.
W ciszy czekając, aż Sharif przetrawi to, co powiedziała i czym słowa te mogły ewentualnie skutkować, wyprostowała się, odetchnęła cicho i rozejrzała dokoła bez zbędnego zainteresowania. To tylko sposób na zajęcie się czymś przez te kilka chwil, nic ponadto. Gdy Isaiah również wstał, nie miała problemu by ponownie skoncentrować na nim uwagę, zauważyć skinienie głową - podświadomość podsunęła Rebecca ulotne, aczkolwiek przyjemne uczucie satysfakcji - i kontynuować rozmowę. Bo jak komentarza na temat zadowolenia czy nie Talii nie zamierzała rozwijać - przecież to oczywiste, nikt nie lubił, jeśli winnym okazywał się ktoś z własnego podwórka - tak na kolejne pytanie już jak najbardziej mogła i zamierzała odpowiedzieć.
- Tak są... - urwała w pół deklaracji. Marszcząc czoło w wyrazie konsternacji uniosła rękę z omni-kluczem, musnęła palcami wybudzony teraz terminal i gwałtownie wciągnęła powietrze.
- Tak sądzę. Myślę, że bym mogła. Ale teraz... - Pokręciła lekko głową. Mimo wszystko chyba się nie spodziewała, a teraz, w ostatniej chwili, coś się rzeczywiście udało. Gdyby była sama, machnęłaby pewnie ręką na całe to ostrzeżenie o niepożądanym oprogramowaniu i czym prędzej sprawdziła uzyskane dane, ale teraz... Profesjonalizm i posłuszeństwo odbijało jej się czkawką.
- Ojciec. Chyba namierzyłam omni-klucz ojca - wyrzuciła wreszcie, jednocześnie podsuwając omni-klucz Isaiahowi, tak, by mógł zobaczyć, z czym mają do czynienia i przed czym ostrzegał ją system. - Musimy to sprawdzić - stwierdziła dość kategorycznie, jak gdyby to rzeczywiście od niej zależało. Ale przecież to było oczywiste, nie? Musieli rozszyfrować dane. Musieli zobaczyć, co się za nimi kryje. Nawet, jeśli to miałby być adres tego magazynu. Nawet, gdyby klucz ojca miał się poniewierać gdzieś tu, w okolicy. Musieli się tego dowiedzieć. Musieli zorientować się, gdzie szukać.
- Dajcie mi sprzęt, na pewno macie coś zabezpieczonego wystarczająco, by przechwycić wszystko, co mogłoby chcieć dostać się do sieci wraz z danymi. - Jej omni-klucz podobnego bezpieczeństwa nie gwarantował, ale przecież... To był Mosad. Jedna z najbardziej znanych agencji wywiadowczych świata. Musieli przecież dysponować czymś podobnym, prawda? Oczywiście, sama Rebecca nie miała na to dowodów, nie mogła mieć, ale nie dopuszczała do siebie myśli, że może być inaczej. Jeśli oni nie mieliby podobnie bezpiecznych stanowisk to kto miałby je mieć?
- Znajdę go. Znajdę ojca i, równolegle, tego hakera. - Uniosła wreszcie spojrzenie znad wyświetlacza i wbiła je w Isaiaha. Determinacja i upór mieszały się w dość równych proporcjach z zamaskowaną prośbą. Dajcie mi miejsce do pracy, a zrobię to wszystko. Naprawdę. Dam radę.
Z tego wszystkiego zapomniała o innych obecnych w magazynie agentach, o samej Talii czy choćby nawet o swojej sondzie, krążącej w dość leniwym tempie po hali.
STRÓJ CYWILNY PANCERZ NPC GG 1317043

ObrazekObrazek

+ 35% do obrażeń od mocy technologicznych
- 10% kosztu użycia mocy technologicznych
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
75% szans na powalenie przy ataku omni-ostrzem
+ 15% do obrażeń przeciw pancerzom, 25 cm penetracji
+ 40% tarcz
+ 15% w rzutach na dostęp do baz Przymierza
+ 30% premii technologicznej


Wyświetl wiadomość pozafabularną

Obrazek
Rebecca Dagan

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 446
Dołączył(a): 22 maja 2013, o 19:42
Miano: Rebecca Dagan
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Chorąży Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.190
Medale: 3
Determinacja (1) Medal za długą służbę (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: [Tel Awiw] Magazyn InteFam 324

18 kwi 2016, o 23:13

Reakcja Shafira na znalezisko Rebecci była głównie złożona z szoku. Nie poruszał temat poszukiwań jej ojca, nawet nie wspominał o Gabrielu, a ona nagle stwierdziła, że go znalazła. Nic więc dziwnego, że potrzebował chwili na przeanalizowanie jej słów i wyłapanie ich sensu. Dopiero po krótkiej chwili jego brwi z wysoko uniesionych powróciły na swoje miejsce, a mężczyzna odchrząknął, szukając odpowiedzi.
- Co? - spytał dość głupio, choć przecież nie wymagał od niej powtórzenia tych kilku, lakonicznych komunikatów, które mu dała. A przynajmniej tak według niego brzmiały - nie czuł bowiem tej mieszanki emocji, która wypełniała jej wnętrze. Mógł ją sobie tylko wyobrazić, o ile w ogóle próbował. - Czekaj, nie... Czekaj chwilę.
Odwrócił się bokiem do kobiety, lustrując wzrokiem teren wokół nich. Uruchomił omni-klucz, a ściślej mówiąc komunikator, by wybrać na nim odpowiedni numer. Uniósł go do ust, bo we wszechobecnym gwarze trzymany na wysokości pasa mikrofon odbierał szum tła tak, jakby był równie istotny co wypowiadane przez Isaiaha słowa, będące jego częścią.
- Potrzebujemy cię tutaj.
Nie uściślił, kogo zawołał - tego dowiedziała się Rebecca chwilę później, gdy zza zakrętu wyszła ku nim Talia. Kobieta poruszała się szybko, lawirując między pracownikami i agentami Mosadu, którzy sprawdzali miejsce eksplozji jak i okoliczne rupiecie, których w magazynie było pełno. Isaiah szybko, w dwóch zdaniach wyjaśnił kobiecie sytuację - przeniosła swoje świdrujące spojrzenie na Dagan, by chwilę później sama uruchomić komunikator i opuścić ich grono by odbyć rozmowę. Wróciła kilkanaście minut później.
- Nie damy rady zrobić tego w polu - skomentowała prośbę o zapewnienie Rebecce sprzętu tu i teraz. - Leah mówi, że to cholernie niebezpieczne. Isaiah może wrócić z tobą to Mosadu, jeśli chcesz zrobić to teraz. Przełączyć ci ją teraz?
Mówiła szybko, chaotycznie, jakby zbyt pochłonięta swoim myślami by skupiać się na łatwym do odgadnięcia formowaniu zdań. W jednej chwili stwierdziła, że coś, co chciała robić Dagan, było według Leah cholernie niebezpieczne, w drugiej zaproponowałą Dagan powrót do siedziby z Isaiahiem, w kolejnej spytała o to, czy przełączyć na kanał komunikacyjny Rebecci agentkę Cohen, co wiązało się z przyjęciem propozycji powrotu z Shafirem.
- Ja tu jeszcze zostanę - dodała po chwili, przenosząc na moment wzrok na oczekującego rozkazów i decyzji Dagan mężczyznę. Powróciła potem spojrzeniem do Rebecci. - Nie wiem, czy nastawiałabym się tak na znalezienie dzięki temu Gavriela. Próbowaliśmy go wcześniej zlokalizować, bez skutku. Co zrobiłaś?
Oczywiście, wszystko wydawało się być niemal zbyt proste. Rebecca odpaliła swój program lokalizujący, czego Mosad z pewnością próbował dokonać już wcześniej, jednak to właśnie jej urządzenie podchwyciło omni-klucz jej ojca. Zwykły przypadek, a może istniało jakieś połączenie?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8626
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Tel Awiw] Magazyn InteFam 324

23 kwi 2016, o 13:11

Od Shafira mniej zdziwiona była tylko dlatego, że sam fakt szukania ojca nie był dla niej niespodzianką - wiedziała w końcu do czego zaprzęgła swój omni-klucz. Samo to, że dostała jednak jakiś sygnał, że złapała jakąś lokalizację akurat wtedy, kiedy zaczęła rozważać już rozważać zaprzestanie tego typu poszukiwań - tak, to było zaskakujące, dosłownie ją oszołomiło. Zresztą, agenci przecież na pewno Gavriela szukali. Na pewno skorzystali ze wszystkich posiadanych możliwości, by znaleźć miejsce pobytu swego pracownika. Dlaczego więc im się nie udało, a Rebecce już tak - przynajmniej jeśli założyć, że otrzymany wynik skanu rzeczywiście był prawidłowym, odpowiadającym miejscu pobytu Gavriela?
Posłusznie czekając na przybycie kogoś, kogo zawezwał zaskoczony Isaiah - jak się okazało, chodziło o nikogo innego, jak po prostu o Talię - czerwonowłosa wbijała spojrzenie w wyświetlany wciąż przez omni-klucz komunikat ostrzegawczy. Było trochę tak, jakby ktoś założył jej klapki na oczy, ograniczając pole widzenia - nie liczyło się nic innego poza tym, co mogłaby zrobić, gdyby miała odpowiednie stanowisko pracy. Nawet, jeśli magazyn krył jeszcze jakieś przydatne rzeczy do odkrycia, które Dagan mogłaby w jakiś sposób wykorzystać, chorąży nie była już w stanie myśleć szczególnie rozsądnie. Zapatrzona w konieczność rozszyfrowania współrzędnych, pod jakimi przebywać miał ojciec - a przynajmniej jego omni-klucz - oraz dowiedzenia się czegoś więcej o hakerze, autorze instruktażu do zmontowania bomby, straciła zdolność robienia wszystkiego krok po kroku. Jedynym, co w tej chwili zrobiła w kierunku odkrycia ewentualnych dalszych informacji, było po prostu pozostawienie aktywnej sondy jeszcze przez kilka chwil.
Tymczasem po nadejściu Wechsler, po czasie, jakiego potrzebował Sharif by wyjaśnić kobiecie sytuację i jeszcze kilkunastu minutach, jakich sama Talia potrzebowała na odbycie rozmowy Rebecca uniosła powoli głowę by spojrzeć na agentkę. Kiwnąwszy głową na znak, że w terenie rzeczywiście nie da się zorganizować odpowiednio bezpiecznego i wydajnego stanowiska, mimowolnie zacisnęła jedną z dłoni w pięść, starając się w tym prostym geście zawrzeć całe swoje poddenerwowanie i zaskoczenie.
- Tak... Tak. Połącz mnie - rzuciła krótko w odpowiedzi, tym samym potwierdzając, że nie zamierza zostać w magazynie. Nie chciała też jednak wracać do Mosadu w ciemno - potrzebowała rozmowy z agentką Cohen po to, by dowiedzieć się, z czego tak naprawdę będzie mogła skorzystać. Bo chyba coś jej dadzą, prawda? Chaotyczna wypowiedź Talii niewiele wyjaśniała, ale skoro oferowano jej teraz kontakt z Leah, to być może będzie mogła mieć jakiś dalszy udział. Powiedzieć, czego potrzebuje, omówić strategię działania i już na miejscu po prostu usiąść do pracy. Dwie rzeczy wymagały sprawdzenia i Rebecca zamierzała zająć się tym osobiście, czy to się agentom podobało czy nie.
Sprowadzona na ziemię kolejnymi słowami Talii mrugnęła dwa razy, potrząsnęła lekko głową, jakby wypędzając z niej niepotrzebne myśli i ponownie spojrzała na Wechsler.
- Ja tylko... - Pytanie kobiety uzmysłowiło jej, jak żałośnie i naiwnie miała brzmieć jej odpowiedź. W porównaniu do agentów dysponowała naprawdę marnymi środkami, a jednak to jej udało się złapać jakiś sygnał. To było zastanawiające. Lista rzeczy do sprawdzenia powiększyła się o trzecią pozycję. - Program lokalizacyjny. Skorzystałam z kodów omni-klucza ojca i... Włączyłam skan jeszcze w Mosadzie. - Zacisnęła zęby, ponownie spoglądając na wyświetlany komunikat. Nigdy nie zastanawiała się nad tym, czy w ogóle i jak bardzo ojciec mógł się o nią troszczyć, ale... Myśl, że to on w jakiś sposób mógł zapewnić im możliwość nawiązania kontaktu zawsze i wszędzie musiała się pojawić, na kilka chwil rozgościć się wśród innych analizowanych tematów.
STRÓJ CYWILNY PANCERZ NPC GG 1317043

ObrazekObrazek

+ 35% do obrażeń od mocy technologicznych
- 10% kosztu użycia mocy technologicznych
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
75% szans na powalenie przy ataku omni-ostrzem
+ 15% do obrażeń przeciw pancerzom, 25 cm penetracji
+ 40% tarcz
+ 15% w rzutach na dostęp do baz Przymierza
+ 30% premii technologicznej


Wyświetl wiadomość pozafabularną

Obrazek
Rebecca Dagan

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 446
Dołączył(a): 22 maja 2013, o 19:42
Miano: Rebecca Dagan
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Chorąży Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.190
Medale: 3
Determinacja (1) Medal za długą służbę (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: [Tel Awiw] Magazyn InteFam 324

26 kwi 2016, o 10:39

Odpowiedź Rebecci chyba nie wywarła na Talii oczekiwanego efektu. Kobieta westchnęła tylko, niezadowolona z dokładających się do całej sprawy pytań, ale machnęła ręką, przenosząc wzrok na Shafira. Porozumieli się bez słów - obydwoje kiwnęli głową, a mężczyzna wyminął Wechsler, stając naprzeciw Dagan. Agentka spojrzała na czerwonowłosą przelotnie.
- Przełączam cię. Lećcie szybko - potwierdziła, a jej omni-klucz się aktywował. Urządzenie Rebecci zrobiło to samo, wraz z komunikatorem. Shafir przeszedł obok kobiety, ruchem dłoni polecając jej, by ruszyła za nim w stronę wyjścia z magazynu. W międzyczasie odezwała się Cohen.
- Rebecco, nie grzeb w tym komunikacie póki tu nie dotrzemy - rzuciła Leah stanowczo, już na przywitaniu, na wszelki wypadek gdyby Dagan sama na to nie wpadła. Uruchomiła w końcu program lokalizacyjny nie mówiąc o tym nikomu z nich, co sprawiało, że może niekoniecznie mieli powód by jej nie ufać, ale by podejrzewać, że robi niektóre rzeczy bez porozumienia z nimi, bo nie widzi powodu za komunikowaniem wszystkiego. Isaiah wyprowadził ją z osmolonego budynku, kierując się w tłum zgromadzonych agentów i ratowników, tuż poza linią policyjną, połyskującą nawet w świetle dnia.
- Możemy stworzyć ci odrębne i całkowicie odcięte od extranetu środowisko, ale po to musisz wrócić do Mosadu - kontynuowała. Jej głos brzmiał nieco twardziej niż wtedy, gdy witała się z Rebeccą po raz pierwszy. Może to po prostu komunikator i jego jakość, a może przejęcie tym odkryciem. - Będziesz musiała przekazać mi swój omni-klucz. Będziemy musieli go wyczyścić, jeśli... będzie się dało.
Westchnęła cicho. Isaiah, nawet jeśli słuchał słów Cohen, to nie dawał tego po sobie poznać. Wymienił się kilkoma zdaniami z mężczyzną stojącym przy helikopterze, który zmierzył Rebeccę od stup do głów, po czym zaprosił ich oboje do środka. Następnie szepnął pilotowi ich następny cel lotu, a po kilku sekundach drzwi za Dagan się zamknęły.
- Znajdź mnie na minus jedynce, zaraz tam będę - dodała na koniec Leah, rozłączając się, by dotrzeć na odpowiednie piętro i wszystko przygotować zanim Rebecca trafi do Mosadu.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8626
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04


Powrót do Ziemia

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość