Ojczysta planeta ludzi wkracza w złoty wiek - rozwojowi ulega przemysł, handel i sztuka. Postawiono na ekologię i lepiej zagospodarowano teren, dzięki czemu wszystkim, teoretycznie, żyje się lepiej, choć prawdę mówiąc stale rośnie przepaść między biednymi i bogatymi mieszkańcami.
LOKALIZACJA: [Gromada Lokalna > Układ Słoneczny]

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

21 sie 2017, o 01:37

- Mogę cię pobić, jeśli z tym poczujesz się lepiej - odparła złośliwie, przypominając mu o tym nieistotnym fakcie, że po tym, jak zrzucił drobną i bezbronną kobietę z wózka, ona nadal zdołała zrobić mu krzywdę. Nieszczególnie dużą, choć pałała żądzą mordu, ale zawsze.
- A - mruknęła tylko, orientując się, że faktycznie usłyszała już odpowiedź na swoje pytanie. Przetarła twarz dłonią, próbując się do końca obudzić. Jutro, to znaczyło, że miała dużo czasu na doprowadzenie się do stanu używalności. I może znalezienie tu kogoś, kto pożyczy jej choćby eyeliner, albo kredkę do oczu. Miała wrażenie, że wygląda teraz jak kret. Nie pamiętała, kiedy ostatnio wychodziła gdziekolwiek bez makijażu. Oczywiście, doskonale wiedziała że dla żadnego z obecnych tu mężczyzn nie miało to znaczenia, bo oni ledwo zauważali pewnie, że Lex ma twarz, a Roy to już w ogóle nie ogarniał pod tym względem życia, ale na pewno poczułaby się trzysta razy lepiej. Westchnęła.
- Roy chrapie. I pierdzi w nocy - skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, wydymając usta z niezadowoleniem. Przeniosła spojrzenie na brata, udając sfrustrowaną, choć w jej oczach błyszczało rozbawienie. Wolała spać z nim, niż z obcymi ludźmi. Przynajmniej jemu mogła zaufać, przy nim zasnąć spokojnie. Najwyraźniej nie podzielał jej zdania, widocznie niezbyt zachwycony.
- Marzy mi się prysznic i coś normalnego do jedzenia - przyznała.
Dwa dni na chwilę obecną wydawały się wiecznością. Dwa dni w towarzystwie brata i Hogartha. Coś czuła, że będzie miała większą ochotę, by palnąć sobie w łeb, niż przez cały ostatni dzień. Gdy Keegan się roześmiał, spojrzała na niego ze zdziwieniem. A zdziwienie przerodziło się w przerażenie, kiedy zupełnie źle zrozumiał jej ostatnie pytanie.
- Nie, nie, nie - wyprostowała się, wyciągając palec wskazujący w stronę rozmówcy. - Ja na następne kilka godzin miałam dwa plany: pierwszy zakładał zebranie się i wylot stąd do Nowego Orleanu. Drugi zakładał, że znajduję łóżko i przesypiam w nim następne dziesięć lat. Jak chcesz, żebym gdziekolwiek teraz poszła i robiła coś konstruktywnego, to musisz mnie bardzo dobrze przekonać. Chętnie się dowiem, na jakiej technologii pracujecie, ale czy to musi być teraz? - z powrotem skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, marszcząc brwi podejrzliwie. - Czy teraz będziesz wykorzystywał fakt, że jesteś wyższy rangą, żeby zmuszać mnie do rzeczy, których nie chcę robić? To kurewsko niesprawiedliwe, tak tylko chciałam powiedzieć. Jestem podporucznikiem od siedmiu minut, nie jestem na to gotowa.
Opadła na oparcie, rozkładając ręce w rezygnacji. Przeniosła wzrok na brata, który wyglądał, jakby nie miał nic przeciwko. Skąd ci ludzie mieli tyle energii. Może dostali leki, których Lex nie dano, bo w końcu była na detoksie. A może właśnie to fakt, że psychotropy wypłukiwały się z jej organizmu, zostawiał ją w stanie takiej bezsilności i zmęczenia fizycznego. Nigdy nie próbowała ich odstawić, więc nie wiedziała jakie to miało skutki. Tak czy inaczej, czuła się bardziej zmęczona, niż po ciężkiej libacji. A takich w życiu przeszła sporo i wcale nie czuła się po nich fantastycznie. A może po prostu miała dłuższą dobę, niż oni. To też by miało sens, biorąc pod uwagę, że ostatnio spała na Hekate, prawie trzydzieści godzin temu. No i teraz, w szpitalu, ale to się nie liczyło.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

21 sie 2017, o 02:10

- Oczywiście, że będę wykorzystywał swoja rangę Podporucznik. To rozkaz twojego przełożonego żołnierzu i masz go wykonać, co do joty.
Uśmiechnął się znowu złośliwie. Nie wiedziała czy sobie z niej żartował czy mówił serio. Jednak obydwaj byli pełni energii i gotowości do działania. Nawet Roy, który jeszcze kilkanaście godzin wcześniej budził się z najgorszego kaca, teraz był najbardziej energicznym człowiekiem w okolicy.
- Żołnierz Przymierza nie czuje zmęczenia siostrzyczko.
Powiedział radosny Roy. To był cytat z typowego filmu o żołnierzach, jakie Roy uwielbiał, jako nastolatek. Tyle zaczynała rozumieć. On to traktował jak świetną zabawę. Właśnie spełniało się jego największe marzenie. W oczach miał wręcz iskierki radości. To był cały on.
- Dobrze powiedzenie!
Odpowiedział Keegan. Jednak on znowu miał minę jakby zaraz miał wybuchnąć ze śmiechu ze względu na jej brata. Był taki niewinny, że, aż słodki. Jak typowy szeregowy, który trafia na wojnę, ale dalej wierzy w swoje ideały i takie tam. No wręcz sama słodycz. Major zebrał się ze swojego miejsca i podszedł do nich.
- Gotowi ubrać się w wasze ostatnie pancerze?
Spytał. To był kolejny cytat z filmu. Roy, aż podskoczył na swoim miejscu. Wstał na miejscu i zasalutował. Po raz kolejny młody mężczyzna naprzeciwko niego starał się nie wybuchnąć mu śmiechem w twarz. Sytuacja stawała się z minutę na minutę coraz bardziej komiczna. Szczególnie zachowanie jej brata, który jeszcze parę godzin temu walczył w miasteczku. Teraz był tak szczęśliwy jakby miał zaliczyć najpiękniejszą kobietę na świecie.
Całą grupka wyszła na zewnątrz budynku. Zabrał ich po raz kolejny do zbrojowni. Dam wydali im sprzęt, ale tylko Royowi. Wyglądem przypominał on to, co miał na sobie wcześniej Keegan. Czyli naprawdę dobrej, jakość i nowoczesny sprzęt. Radosny mężczyzna od razu założył na głowę beret. Był gotowy na akcję, stamtąd też przejął go instruktor. Był wyższy od jej brata oraz o wiele lepiej zbudowany, ale mógł być koło 40. Nawet nie chciała wiedzieć jak go przecierają na tym teście sprawnościowym.
Ona wraca z najmłodszym Hogarthem ruszyła do działu technicznego. Ten był w dziwnym miejscu. Zeszli metalowymi schodami na dół. Całe zejście było na zewnątrz i znajdowało się obok tarasu. Sam mężczyzna dużo nie mówił. Trudno było określić czy był na nią zły, czy zachowywał się teraz jak typowy żołnierz.
Weszli do podziemnego korytarza. Po chwili dotarli do pomieszczenia, które wyglądało to jak mały hangar. Po bokach stały skrzynie oraz kontenery. Po pomieszczeniu jeździły z automatyzowane wózki widłowe. Mijając kilka z nich dotarli do metalowych drzwi. Keegan przyłożył do nich kartę, a te się przed nimi otworzyły. To, co zobaczyła Alexis o mało ją nie zabiło. Laboratoria, HK czy Cerberusa mogły się schować. Najnowocześniejszy sprzęt, wszędzie kręcili się inżynierowie. Niektórzy z nich w typowych ciuchach roboczych, inni w mundurach.
- I jak ci się podoba?
Zapytał ją jej dowódca. To miejsce było ogromne, a ilość różnych sprzętów oraz narzędzi walących się tu i ówdzie. To był istny raj dla każdego, kto kochał takie rzeczy.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8464
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

21 sie 2017, o 11:07

Patrzyła na Roy'a z coraz większym politowaniem, aż w pewnym momencie nie wytrzymała i tylko schowała twarz w dłoni. Nie mogła na to patrzeć, żenada była zbyt wielka. Jej brat zachowywał się jak idiota, jakby to była jedna wielka zabawa. A nie była. I Lex w przeciwieństwie do niego zdawała sobie z tego sprawę.
- Roy, możesz przestać się egzaltować, jakbyś miał dwanaście lat i pierwszy raz w życiu zobaczył cycki? - poprosiła, wypowiadając te słowa praktycznie w swoją rękę, bo nie mogła na to patrzeć. Kurwa mać, facet po trzydziestce a podskakuje w miejscu jak podlotek. Było jej za niego wstyd, ale przecież nic nie mogła z tym zrobić.
- Och, zamknij się - mruknęła, gdy z kolei Keegan wyskoczył z cytatem. - Majorze Hogarth.
Ale posłusznie podniosła się z miejsca i ruszyła za nim. Może i tak było lepiej, kiedy dawali jej coś do roboty to miała czym zająć swoje myśli. Nie zastanawiała się teraz co obecnie robi Simon i czy mogłaby go gdzieś dorwać, żeby wydrapać mu oczy. Nie myślała o tym, co wydarzyło się kilka godzin temu w zrujnowanym miasteczku nieopodal i jak popierdolone jej życie było. Po prostu skupiała się na tym, żeby wykrzesać z siebie jeszcze trochę siły.
Szła obok niego, z trudem nadążając, bo była zmęczona i miała krótsze, niemechaniczne nogi. Nie odzywała się już, bo nie mieli ze sobą o czym rozmawiać. Kiedy jednak dotarli na miejsce, jej oczy zaświeciły się, a zmęczenie odeszło w niepamięć. Przypomniała sobie, pod jakim wrażeniem była, kiedy po raz pierwszy weszła do fabryki Cerberusa. Pracowała tylko nad mechami, ale miała dostęp do wielu innych rzeczy i była w szoku, jak wielka różnica jest pomiędzy Hahne-Kedar, a nimi. Pamiętała, jak stanęła na pokładzie Hekate, a napakowany mechanik z tatuażem na łysej czaszce oprowadził ją po maszynowni. Kochała potem spędzać tam czas. Wszystko było nowe, nowoczesne, intuicyjne i dawało niesamowicie dużo możliwości. Ciekawa była, czy Belford w ogóle zdawał sobie sprawę z tego, jakim arcydziełem dowodził.
I teraz przeżywała po raz kolejny to samo. Wsunęła ręce do kieszeni swojego wojskowego kombinezonu, powoli przechodząc pomiędzy pracującymi tam inżynierami. Najchętniej wszystkiego by dotknęła, ale przecież nie mogła. Z zamyślenia wyrwał ją Keegan. Drgnęła i uniosła na niego spojrzenie.
- Co tu jest? - spytała. - Nad czym pracują?
To nie mogła być fabryka, bo skrzydło techniczne było zbyt małe, by je na to przeznaczyć. Poza tym byli w środku walki. Zajmowali się więc naprawą i użytkowością sprzętów bojowych? Tęskniła za pracą nad pancerzami. W tym odnajdywała się fantastycznie, lepiej nawet niż w mechach i obsłudze statku. Mogłaby tym też zajmować się teraz, w przerwach od akcji bojowych, na które pewnie wcześniej czy później zostanie wysłana. Ale nie zamierzała prosić Keegana o cokolwiek. Da sobie radę ze wszystkim, w końcu była wszechstronnie uzdolnionym technikiem. Tak przynajmniej słyszała, jak ktoś o niej mówił i chyba nawet nie był to Roy.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

21 sie 2017, o 20:00

Keegan oprowadzał już wzdłuż stoisk. Większość zajmowała się naprawami pancerzy, jednak nie były to jakieś zwykłe załatania dziur czy odmalowywania, oj nie. Sprzęt, którym oni się zajmowali się był o wiele bardziej nowoczesny, a przez to delikatny. Wiec wszystko było przeprowadzane wiec z chirurgiczna precyzją, a nie mówiąc już o narzędziach. Wszyscy byli skupieni, jednak po całej sali roznosił się dźwięk muzyki. Nie jednego rodzaju, a kilku. Wszystko to sprawiało, że otaczał ją istny chaos, a jednak był w tym jakiś rytm. Typowy dla inżynierów.
- Lepiej, jeśli opowie ci o tym ktoś inny.
Zaśmiał się Keegan. Prowadził ją jednak dalej. W głąb kompleksu inżynieryjnego. Powoli zmieniał się też wystrój. Teraz wszędzie wisiały haki, a na nich mechy. Były sprawdzane przez ekipę stojącą obok. Otaczali mecha podpiętego pod jakieś dziwne urządzenie. Chyba go programowali.
- Powinniśmy już wprowadzić OS 101.10 do systemu i sprawdzić czy działa. Chłopaki z robotyki, mówią, że dzięki niemu zwiększymy ich wydajność oraz system celowania.
Usłyszała śmiech kobiety. Stała zaraz za nią. Była ogromna, wyższa nawet od Keegana. Do tego strasznie umięśniona, pomimo tego wciąż wyglądała naprawdę kobieco. Może to ze względu na naprawdę delikatna urodę oraz długie czarne włosy w stylu Pin-up. Kombinezon miała upaprany w smarze oraz innych dziwnie pachnących substancjach.
- Oj tak sprawdźmy to. Ostatnim razem, kiedy to zrobiliśmy, o mało nie zginąłeś Harry.
Głos też miała bardzo kobiecy. Podeszła do proponującego zmiany mężczyzny i klepnęła go silnie w plecy. Ten prawie poleciał do przodu lądując na mechu, wyprostował się i cały zaczerwienił na twarzy. Ona skądś ją znała. Nie była tylko pewna skąd. Dopiero, kiedy, podeszli do nich bliżej przedstawił ich sobie.
- Szef naszego działu inżynieryjnego Nadia Ivanienko.
Dopiero teraz coś jej przeskoczyło w głowie i uruchomiło pewne stare wspomnienia. Była znana, cholera była pieprzoną legendą. Złote dziecko nowoczesnej inżynierii pod każdym względem. Pisali o nich w miesięcznikach, była jej idolem. W pewnym jednak momencie po prostu zniknęła ze sceny i nikt nie widział, co się z nią działo. Cóż, teraz już wiedziała.
- Zostawię ją w twoich rękach dobrze Nadiu?
Dodał jeszcze, już miał się zbierać, kiedy kobieta podeszła do niego i przed nim uklęknęła. Ściągnęła z niego spodnie siłą. Przyglądała się jego nogom. Złapała za klucz narzędzie wielofunkcyjne. Rozpoczęła jakaś niewielką konserwację nóg. On tylko westchnął, lekko czerwony na twarzy. Kiedy skończyła, wyprostowała się i klepnęła go z całej siły w dupsko. Zostawiając ślad smaru oraz swojej ręki na jego pośladku.
- No zbieraj się cukiereczku. Daj znać jakby coś się z nimi psuło.
Mężczyzna założył spodnie. Skinął do niej tylko głową. Chyba wstrzymywał się od bólu, bo klaps był naprawdę głośny i siarczysty. Pewnie gdyby nie metalowe nogi to pewnie szedłby teraz całkowicie inaczej. W końcu zniknął z jej zasięgu. Miała przed sobą tylko tą ogromną kobietę.
- W czym mogę ci pomóc kochanieńka?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8464
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

21 sie 2017, o 23:05

- Pewnie tak - parsknęła śmiechem w odpowiedzi na jego stwierdzenie. Keegan teraz był znacznie mniej irytującym towarzyszem, zwłaszcza, że wszystko już zostało wyjaśnione i nie było między nimi żadnych niedopowiedzeń. Nadal był prostakiem i za nim nie przepadała, ale wcześniej już bywało gorzej. Teraz mogła obok niego iść, nie zastanawiając się nad tym, jaką krzywdę mogłaby mu zrobić. Generalnie przeszła jej agresja. Może przez to, że była zmęczona.
Przeniosła wzrok na kobietę, gdy ta się pojawiła, zresztą trudno było tego nie zrobić. Zajmowała jakieś dziewięćdziesiąt procent dostępnej przestrzeni i wcale nie przez to, że była gruba. Lex przy niej wyglądała jak dziecko. Wsunęła ręce do kieszeni, marszcząc brwi. Nie miała jeszcze do czynienia z ludzką kobietą tego wzrostu. Z turianką owszem, ale to było coś innego.
- Nadia Ivanienko - powtórzyła, wyciągając do niej rękę. - Lex Crimson.
Nie mogła udawać, że nie zna jej nazwiska. Znali je praktycznie wszyscy, którzy mieli cokolwiek wspólnego z inżynierią. Nie wiedziała tylko, że gdy zniknęła, zaczęła pracować dla Przymierza. Raczej wydawało się jej, że po prostu kariera kobiety się skończyła, bo nie miała wystarczająco wiele talentu, by przekroczyć pewien próg umiejętności. Była miło zaskoczona, głównie faktem, że się z tej informacji ucieszyła.
Gdy spodnie Hogartha wylądowały na podłodze, Lex oparła ręce na biodrach i parsknęła śmiechem, ostentacyjnie oceniając mężczyznę spojrzeniem. W końcu nie miał się gdzie przed nią schował. W końcu jednak ciekawsze od niego okazały się jego protezy, które były naprawdę dobrej jakości. Crimson nie miała zbyt wiele do czynienia z implantologią i całą resztą pokrewnych dziedzin, co nie zmieniała faktu, że potrafiła docenić kawałek dobrego sprzętu. Z satysfakcją obserwowała później jak Keegan, upokorzony, odchodzi. Dopiero gdy wysoka kobieta odwróciła się bezpośrednio do niej, z powrotem uniosła głowę.
- Tak, ja... - podrapała się w skroń, rzucając jeszcze jedno spojrzenie za odchodzącym Hogarthem. Nie miała siły myśleć, nie miała siły na interakcje międzyludzkie, a tu miała rozmawiać o swojej przyszłości. Powiedzmy. - Generalnie sama nie wiem. Hogarth mnie tu przyprowadził, żebym zobaczyła, na jakiej technologii będę pracować. Jestem... z linii T.
Co ona właściwie miała powiedzieć? Kurwa, ledwie wiedziała jak się nazywa, a swojego stopnia i przydziału jeszcze do końca nie przyswoiła. Ech, najchętniej by się po prostu napiła i poszła spać. Kiedy będzie jej to dane? Pewnie za te nieszczęsne dwa dni. Za długo.
- Co tu robicie? Chętnie bym przyjrzała się pracy. Postaram się nie przeszkadzać. I tak jestem tak padnięta, że nie dam rady zrobić nic konstruktywnego, więc mogę posłuchać, a potem pójść spać - westchnęła. - Chyba, że chcesz mnie sprawdzić, albo masz to zrobić, wtedy okej, też mogę.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

21 sie 2017, o 23:29

Kobieta uważnie ją słuchała. Oceniała wzrokiem. Chyba nie sprawiało jej to jakiegoś problemu, że dostała nowego świeżaka na jakiś czas do swojego działu. Teraz musiała się trochę zastanowić jak ją wykorzystać. Pewnie nie była pierwsza, która tak tu przyprowadzili bez żadnego backgroundu ani informacji o umiejętnościach. Jak zawsze musiała to ocenić sama.
- Z linii T? No proszę, tak byle pierdół nie biorą, więc pewnie coś tam wiesz. Chodź. Dokończcie to wszystko, ale nie ważcie się nawet instalować nowego OS.
Spojrzała na nich z delikatnym uśmiechem. Tym razem była oprowadzona o wiele bardziej szczegółowo, niż jakby po prostu tędy przechodziła. Kobieta starał się opowiadać o wszystkim, czym tu się zajmują.
- Spokojnie, my nie jesteśmy tacy jak ci na górze. Nie musisz nic udowadniać, jeśli będziesz najzwyczajniej słaba to zginiesz od sprzętu tutaj. Kilku się już takich zdarzyło.
Zaśmiała się. Wszyscy pracowali bardzo wydajnie, według jakiegoś dziwnego systemu. Każdy dział pracował w swojej grupie, ale co jakiś czas szybko się zmieniali lub konsultowali się z innymi grupami. Jakby, każdy tutaj liczył się ze zdaniem innych.
- Zajmujemy się w sumie wszystkim. Zaczynając od konserwacji, po wytwarzanie i opracowywanie nowoczesnych technologii. Czasami zajmujemy się inżynierią wsteczna technologii innych ras. Jednym z naszych głównych projektów jest teraz pomniejsze rdzenia typu Tantalus, bez utraty energii.
Spojrzała na ją zakłopotaną miną. Pewnie nigdy nie słyszała, czym to może być. Jakby nie patrzeć przez ostatni czas spotkała tak dużo nowoczesnej technologii, że chyba nigdy nie zdąży wszystkiego nadrobić.
- Rdzeń tego typu był zamontowany na Normandii. Wiesz ten słynny statek Sheparda, niektórzy z nas w tym ja pracowaliśmy przy jego budowie. Dlatego, też zniknęłam z widoku. Praca tutaj daje ogromną radochę, ale większość osób i tak będzie miała w dupie, kto to stworzył lub ulepszył. Ważne, że działa.
Weszli po metalowych schodach na metalowe przejście nad całym mrowiskiem inżynierów. Teraz mogła dojrzeć jak podzielone były działy. Robotyka, protetyka, biotechnika, rusznikarstwo. W tym miejscu dla kogoś jak ona nie dało się nudzić. Poczuł silny uścisk na swoim ramieniu. Była to Nadia. Spojrzała na nią.
- No to teraz powiedz coś o sobie. Czym się wcześniej zajmowałaś i takie tam. Chciałabym też wiedzieć, dlaczego wybrałaś linie T. Nie jesteśmy za bardzo popularni.
Puściła jej ramię i oparła się o poręcz. Przyglądały się wszystkiemu, co się działo na dole.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8464
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

22 sie 2017, o 00:21

- Selekcja naturalna - Lex parsknęła śmiechem. Tutaj mogła rozmawiać inaczej, porozumiewać się w temacie, na który miała coś do powiedzenia i nie nienawidziła nikogo. Wręcz przeciwnie. Nadia była najlepszym towarzyszem na chwilę obecną, jakiego Lex mogła sobie wymarzyć. Nie była w żaden sposób związana z tym wszystkim, co się wydarzyło, a nadal mogły ze sobą normalnie porozmawiać. Jakby jednak coś wspólnego ze sobą miały. Bo, jakby nie patrzeć, to jednak miały, choć Crimson nie zdarzyło się być przydzieloną do tak dużych projektów, jak Nadii.
- Słyszałam o tym statku - przyznała. - Wiem, jaki ma rdzeń. Pracowałam na statku, który był prototypem Normandii SR2, spędziłam na nim kilka dobrych miesięcy. Tantalus sprawdzał się świetnie.
Nie zamierzała wspominać o Cerberusie, bo nie wiedziała, jak kobieta do tego podejdzie. Albo do faktu, że bezpośrednio po opuszczeniu ramion tej cudownej organizacji, Lex dostała stopień oficerski i przydział do oddziałów T. Nie, o tym nie musiała wspominać.
Skinęła głową, gdy Nadia wyjaśniła jak to się stało, że zniknęła ze świata zewnętrznego. Doskonale rozumiała jak to było, zająć się pracą i nie myśleć o niczym innym. Sama też miewała takie tygodnie, że nie miała nawet czasu na odpoczynek i nie dlatego, że nie mogła, ale po prostu nie chciała się odrywać od tego, czym obecnie się zajmowała. Przypomniał się jej Chase. Nienawidził, jak tak robiła.
- Robiłam staż w HK, potem dostałam pracę w Shadow Works. Potem... miałam kilka lat przerwy i później przydział na statku, jako technik okrętowy. Pracowałam nad konstrukcją mechów, potem nad ich oprogramowaniem, jako technik to właściwie wiadomo. Ale najwięcej czasu spędziłam z pancerzami. Na ich temat wiem wszystko. Widzę modele, których nigdy w życiu nie widziałam na oczy i wiem, z jakich warstw są zrobione naramienniki i z których materiałów są łączenia. A przynajmniej wiem, z jakich powinny być, jeśli twórcy korzystali z minimum logiki. Od dłuższego czasu nie mam z tym bezpośredniego kontaktu, ale jestem ze wszystkim na bieżąco. Zbieram informacje o prototypach, przyznam że nie zawsze z legalnych źródeł - uśmiechnęła się lekko. - Ale gdybym mogła do tego wrócić, chyba nie potrzebowałabym niczego więcej.
Dlaczego wybrała linię T? Bo kiedyś pijana babka w barze opowiadała jej o swojej pracy. Bo postanowiła zrobić na przekór swoim przekonaniom i niechęciom i zdecydować się na Przymierze, tylko dlatego, że mogła. Bo była pojebana, choć nie do końca, bo mogła odstawić leki.
- Nie wiem - przyznała. - Nie zastanawiałam się nad tym. Brzmiała jak jedyna słuszna, innych nawet nie rozważałam. To potrafię dobrze, po co szukać czegoś innego?
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

22 sie 2017, o 02:12

Słuchała jej uważnie. Wytarła swoje dłonie dokładnie o kombinezon, a z jednej z kieszonek wyciągnęła paczkę papierosów. Poczęstowała Lex, a potem sama wzięła jednego dla siebie. Odpaliła go, by potem podać zapalniczkę kobiecie. Chwilkę się jeszcze zastanawiała, za nim parsknęła śmiechem.
- To się robi niewiarygodne. Te transfery między Cerberusem, a Przymierzem stają coraz bardziej idiotyczne. Kiedyś, robili to rzadziej, a teraz nagle coraz więcej ich ludzi przekabacają na naszą stronę.
Poprawiła swoje przedramiona na metalowej poręczy. Była naprawdę potężna w porównaniu z małą kobietką stojącą obok niej. Nie krytykowała jej, po prostu stwierdzała pewien fakt. Precedens, który musiał trwać już od jakiegoś czasu. Nie mogła mieć tylko pewności, dlaczego tak się działo. Praca dla Człowieka Iluzji nie była taka zła, miała wiele profitów i na pewno była bardziej opłacalna finansowo. Pomimo tego z tego, co mówiła Nadia, coraz większa ilość ich ludzi przenosiła się do Przymierza.
- Shadow Works? To całkiem dobra rekomendacja. Robiłaś pod Martinezem czy Krugerem?
Zapytała obracając się. Teraz opierała się o poręcz plecami. Wygięła się do tyłu, aż strzeliły jej kości. Wyprostowała się, wracając do delektowania się papierosem. Była chyba to pierwsza osoba, oprócz Connela, która traktowała ją jak równą. Bez żadnego wywyższania się czy zachowywania się jak najgorszy cham. Może, działała inaczej na Lex bo też była kobietą. Nie wiadomo.
- To dobrze. Akurat pracujemy nad kilkoma nowocześniejszymi wersjami naszych standardowych pancerzy dla służb specjalnych. Dostaniesz kilka prototypów dzisiaj do sprawdzenia oraz pewnie do testowania w terenie. Wiesz jak jest. To, że wywalimy w nie ileś tam kul na terenie testowym, nie znaczy, że w boju okażą się najlepsze.
Zaciągnęła się ponownie, wydymając usta przy wypuszczaniu dymu. Przejechała dłonią po swoich włosach. Zastanawiała się jeszcze nad czymś, by w końcu rzucić papierosa na ziemię i go przygasić ciężkim podkutym butem. Odbiła się od poręczy do pozycji pionowej. Poklepała ją po plecach, tam samo mocno jak tamtego inżyniera.
- Dobra czas pokazać ci zabawki. Keegan wysłał mi już wstępne założenia wasze operacji, więc czas żebyś dobrała sprzęt.
Ruszyli znowu w dół. Oczywiście tam gdzie był największy kocioł, czyli do głównego łącznika wszystkich sekcji. Dopiero stamtąd skierowali się do niewielkiej wielkości magazynu. Tutaj na półkach leżały prototypy różnego sprzętu. Każdy z nich miał przyczepioną karteczkę identyfikacyjną z opisem i nazwą.
- Wybieraj co tylko chcesz żołnierzu.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8464
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

22 sie 2017, o 02:41

Uśmiechnęła się, powstrzymując się jednak od westchnięcia ulgi. Czyli nie będzie musiała martwić się o to, że coś się wyda. Była jedną z wielu podobnych, a Nadia nie wydawała się tym ani trochę przejęta. Z chęcią przyjęła papierosa i zaciągnęła się nim z nieukrywaną przyjemnością. Potrzebowała tego. Przy odpalaniu zorientowała się, że trzęsą się jej ręce, ale to mogła być kwestia zwykłego, fizycznego zmęczenia. Albo odstawienia leków. Tak czy inaczej, dym tytoniowy w płucach uszczęśliwił ją w tej chwili nadzwyczaj mocno.
- Pod Krugerem - odparła. Nie wiedziała, jakie to ma znaczenie, ale skoro kobieta o to pytała, to zapewne jakieś miało.
Nie czuła teraz tego, że wylądowała w miejscu, w którym nie chciała być, z ludźmi, których nie chciała znać. To była jak rozmowa o pracę, a nawet pierwsza rozmowa już w tej właściwej pracy. Ciekawe, ile czasu tu zagrzeje miejsce, zanim ją stąd wypierdolą i będzie musiała zaczynać od nowa.
- Lubię prototypy - uśmiechnęła się do Nadii, nie ukrywając już zadowolenia.
Poszła za nią, rozglądając się wokół. Po drodze gdzieś rzuciła papierosa i też go przydeptała, czując, jak jej plecy po zamaszystym klepnięciu zaczynają protestować. Ale z drugiej strony zauważyła też, że wbrew pozorom mimo coraz większego zmęczenia, zaczyna odzyskiwać siłę. To coś, co rozpylili w powietrzu, już całkowicie opuszczało jej organizm.
Po wejściu do magazynu momentalnie poczuła się jak dziecko, które dorwało się do prezentów pod choinką. Noż kurwa, to było marzenie. Zaczęła od pancerzy, szukając czegoś po pierwsze w swoim rozmiarze, po drugie lekkiego, jak jej poprzedni, a po trzecie - zrobionego z najlepszych włókien i materiałów. Skoro miała na sobie nosić prototyp, choćby podczas następnej akcji, chciała wiedzieć, że to coś dobrego. Potem zgarnęła jeszcze kilka innych części, raczej mniejszych, bo nie chciało się jej nosić ze sobą skrzyń z napierśnikami. Rozejrzała się też za lepszą bronią, niż pistolecik, z którego taki ubaw miał przedtem Keegan. Karabin, z którego korzystała, został chyba gdzieś tam, pod gruzami zawalonego budynku. Na broni się w miarę znała, ale nigdy nie była nią zainteresowana jakoś szczególnie mocno. Byle działało i możliwie dobrze napierdalało.
- I co Keegan mówił na temat założeń operacji? - spytała, przeglądając sprzęt. Była przekonana, że Nadia już doskonale wie, jakie pojęcie o technice ma Lex, wyciągając wnioski wyłącznie z tego, jakie elementy wybierała. - Dlaczego tu są sensory na złączach? To nie ma sensu - rzuciła w międzyczasie, pokazując kobiecie utwardzane rękawy. - Mówił czego się spodziewać? Bardzo chętnie przetestuję sprzęt, ale wolałabym, żeby okazał się niepotrzebny. Mam dość po tym gównie w miasteczku. Nie wiem czy mówił, zawalił się pod nami cały pierdolony budynek.
Dobrze było z kimś tak po prostu porozmawiać, z kimś kto nie traktował jej jak worka ziemniaków, albo małej psychopatki. Może dlatego w końcu zaczęła mówić więcej, niż dotąd.
- To jest... - podniosła jedno z pudełek z rękawicami. - Mogę to rozłożyć? W sensie rękawice, mogę je rozebrać? Potem poskładam.
Jebać wszystkich trzech Hogarthów, jebać Roy'a, Simona i całą resztę. Była w niebie.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

22 sie 2017, o 05:34

Kobieta stała oparta o ścianę, zaraz obok drzwi. Obserwowała Lex z delikatnym uśmiechem. Zresztą, kto by się nie uśmiechnął. Zachowywała się teraz trochę jak Roy wcześniej. Jak małe dziecko wpuszczone do sklepu z zabawkami, a w bonusie dostało pozwolenie na zabranie takiej ilości zabawek ile tylko będzie chciało. Istny raj dla inżyniera z pasją.
-Nic specjalnego. Zwykłe wejście, wyjście. Tyle, że nie będziecie się włamywać do byle domu, a do małej twierdzy. Wiemy, jako tako, jakie mogą być tam zamontowane zabezpieczenia oraz systemy ochronne, ale raczej nic ponad wasze siły. Do tego chłopaki z działu komputerowego piszą właśnie jakiś bardzo silny program, żeby wam pomógł z systemami.
Zaśmiała się słysząc, po co były złączą na sensorach. Chyba szybko się uczyła albo miała zdolności technicznie większe niż zakładała na samym początku. Wyglądała na zadowoloną. Pewnie wolała mieć kompetentnych ludzi w zespole. Zakładając, że to ona może być jej głównym przełożonym podczas swojej służby dla Przymierza.
- Spokojnie, nie lecicie tam nikogo zabić. To ma być czysta robota. Pamiętaj, nie wszystkie operacje zakładają wymordowanie wszystkiego na swojej drodze. Ta wymaga finezji i kogoś, kto zna się na robocie inżyniera. Czyli idealnie ktoś taki jak ty. Bo nie chce mi się wierzyć w to, że Keegan poradziłby sobie z taką ilością technologii.
Westchnęła tylko, kiedy wspomniała o zawalającym się budynku. Wzruszyła ramionami i rozłożyła ręce w geście rezygnacji. Chyba starała się jej przekazać wiadomość w stylu „specyfika pracy” albo „nic specjalnego”. Na to musiała się przygotować Lex. To nie był zwykły zakład pracy i dobrze o tym wiedziała. Tutaj nikogo nie wzrusza, że wcześniej mogła przeżyć piekło. Dla większości z nich pewnie to był dzień, jak co dzień.
- Serio chcesz to rozłożyć?
Spytała podchodząc do Lex. Przyjrzała się wszystkiemu, co zebrała, a trochę tego było. W jej oczach pojawił się trochę taki matczyny wzrok, kiedy widzi jak jej dziecko zaczyna się czymś interesować. Zabrała ją ze sobą do jednego z wolnych stanowisk. Miała tam wszystkie potrzebne narzędzie, a jeśli nie, to mogła po prostu spytać jakiegokolwiek innego inżyniera, czy ma to na swojej stacji roboczej.
- Słuchaj, mam jeszcze kupę roboty. Pobaw się ile chcesz, ale potem posprzątaj po sobie, a niepotrzebny sprzęt odstaw do magazynu. Przy okazji – wskazała palcami na ziemię. Zauważyła, że przez pomieszczenie przechodzą kolorowe pasy. – Każdy pas prowadzi do innego skrzydła bazy. Pewnie potem będzie chciała się udać do obszaru mieszkalnego, więc idź wzdłuż zielonego.
Machnęła do niej ręką i udała się gdzieś w głąb tego małego mrowiska. Teraz mogła zostać sama i trochę się wyluzować po tym wszystkim co ją spotkało w ciągu ostatnich kilku godzin. W razie jakiś problemów, zawsze mogła spytać kogokolwiek na miejscu. Jakby nie patrzeć, nie była już gościem, a pracownikiem.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8464
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

22 sie 2017, o 13:17

No nie powiedziałaby raczej, że zachowuje się jak Roy, bo nie robiła z siebie debila, a faktycznie przeglądała rzeczy, które ją interesowały. Nie podskakiwała, jakby ją varren w dupsko użarł, tylko po to, żeby zasalutować gościowi, który jeszcze pół godziny wcześniej rzucał nią przez cały taras. Nie, to było czysto profesjonalne zainteresowanie i nie mogli jej tego teraz odmówić. Skoro Nadia ją tu przyprowadziła, musiała się pogodzić z faktem, że tak to teraz będzie wyglądało.
Zapomniała o swoim zmęczeniu i o wszystkim, o czym myślała wcześniej. Praca uspokajała ją bardziej, niż leki i skuteczniej niż alkohol pomagała wypchnąć z głowy niewygodne myśli. Lex skinęła tylko głową, słuchając konkretów czekającej ich misji. Ciekawe, że od Keegana się tego nie dowiedziała, a dopiero z drugiej ręki. Świetny był z niego major, świetny dowódca. Dziesięć na dziesięć. Westchnęła cicho. Dobrze przynajmniej, że był tu ktoś, kto postanowił podzielić się z nią tymi informacjami. Ciekawa była o jakim programie była mowa.
- Chętnie się dowiem, co piszą - poprawiła pudełka na stosie sprzętu, który ułożyła i zabrała wszystko, wychodząc z magazynu. Teraz wyglądała jeszcze bardziej komicznie, idąc w ten sposób obok prawie dwumetrowej kobiety, niosąc z dziesięć kilo sprzętu, ale zupełnie jej to nie interesowało.
Postawiła wszystko na wolnym stanowisku i podsunęła sobie stołek, na którym usiadła. Rozejrzała się wokół. Wyglądało trochę jak jej miejsce pracy w Hahne-Kedar, chociaż tam wszystko było znacznie mniej uporządkowane i miała trochę więcej miejsca. Inna sprawa, że z jej biurkiem łączyło się biurko Chase'a, a cały jego burdel, który podobno tworzył się sam, ostatecznie zsuwał się na jej stanowisko i zajmował jego połowę. Kiedyś było to skrajnie irytujące, teraz było tylko nostalgicznym wspomnieniem. Odsunęła to od siebie, otwierając skrzynkę z pancerzem, który wybrała dla siebie. Miała nadzieję, że nie rozwali się jej w najmniej spodziewanym momencie, a prototypy czasem tak miały. Wolała więc sama wszystko sprawdzić i upewnić się, że nie wychodzi w byle gównie.
- Dzięki, Nadia - powiedziała, otwierając kolejne szuflady w poszukiwaniu innych narzędzi, niż omni-klucz. Czasem się przydawały. Uniosła jeszcze wzrok na kobietę. Nawet nie przyszło jej do głowy, żeby odzywać się do niej inaczej, niż na ty, zresztą tamta nie protestowała. Lex zmarszczyła brwi, przyglądając się jej dokładniej. Była pomalowana? Była. - Spalili wszystkie moje rzeczy. Łącznie ze zwykłymi ciuchami i kosmetykami. Macie tu jakiś... nie wiem... sklepik? Potrzebuję żelu pod prysznic, szamponu i kredki do oczu. Spytałabym Hogartha, ale on jest zbyt twardy, żeby kąpać się w czymś innym, niż krew swoich wrogów - dodała z przekąsem.
Jeśli dostała informację, której potrzebowała, podziękowała i zajęła się pracą. O ile można było tu mówić o pracy. Nie wiedziała jeszcze, ile będzie zarabiać. Nie wiedziała ile godzin dziennie i gdzie będzie musiała spędzać, by robić to, co kazało jej robić Przymierze. Nie wiedziała, czy to stanowisko będzie teraz należało do niej, czy jest tu tylko tymczasowo. Musiała kogoś spytać i prawdopodobnie najlepiej byłoby spytać Keegana. Co nie znaczyło, że miała na to ochotę. Skupiła się więc na tym, co sprawiało jej przyjemność, do momentu, w którym nie dawała już rady usiedzieć na stołku i utrzymać oczu otwartych. Zgarnęła wtedy wszystko i odniosła na miejsce, poza pancerzem, który posprawdzała i który wzięła ze sobą do części mieszkalnej. Znalazła jeszcze sklep, o ile faktycznie gdzieś taki był, po czym dowiedziała się które pomieszczenie przeznaczone jest dla niej i dla Roy'a i tam też zaniosła wszystkie swoje rzeczy. Poszła wziąć prysznic, krótki, żeby nie zasnąć na stojąco, ale zimna woda była orzeźwieniem, którego potrzebowała. Zmyła z niej wszystkie emocje, dobre i złe, pozostawiając tylko skrajne wykończenie fizyczne. W końcu zajęła jedno z łóżek i owinąwszy się kołdrą, zwyczajnie poszła spać. Nie interesowało jej ani to, co dzieje się na zewnątrz, ani Roy, ani tym bardziej Hogarth. Jeśli czegoś od niej chciał, to ją obudzi. Jeśli jutro będą musieli wylatywać, to też ją obudzi. Z błogim uczuciem spokoju, którego nie odczuwała już od bardzo dawna, wpadła w czekające, ciepłe ramiona Morfeusza.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

22 sie 2017, o 18:20

Wracając do części mieszkalnej udało się jej znaleźć kantynę, w której żołnierze za swoje pieniądze mogli kupić rzeczy, jakich wojsko im nie zapewniało. Bez problemu mogła tam kupić żel pod prysznic czy szampon, ale coś takiego jak kosmetyki raczej nie należały do ich asortymentu. To było wojsko, mało, kogo obchodził ich własny wygląd podczas pracy.
Ich pokój nie wyglądał źle. Dwa łóżka, duża szafa, małe biurko z krzesłem. Obok znajdowała się małą toaleta. Problemem było to, że nie znajdowało się tutaj żadne okno. Byli pod ziemią, więc kiedy zgasiła światło ogarnęła ją niesamowita ciemność. Przynajmniej materac był bardzo wygodny. W nocy nie obudził jej Roy, ani jego chrapanie. Po prostu błoga cisza.
Koło 7 rano pokój zaczął powoli się rozjaśniać. Lampy imitowały światło słoneczne, a na ścianie pojawił się obraz wschodzącego słońca. Roy spał twardo obok. Miał lekko podbite oko i kilka siniaków. Musiał od razu paść jak wrócił, bo leżał na pościeli tylko w majtkach i koszuli. Wyglądał jak trup. Dopiero po jakimś czasie się przebudził.
- Hey.
Odpowiedział krótko pozwalając siostrze skorzystać z prysznica pierwszej, jeśli chciała, to podczas porannej to toalety mogła usłyszeć, że ktoś wszedł do środka ich pokoju. Dopiero po chwili usłyszała głos Keegana. Nie było w niej nutek drwin czy jego typowej podłości. Mówił dość głośno informując Roya jak wygląda sytuacja.
- O godzinie 6 rano dostaliśmy meldunek o opuszczeniu willi przez Admirała Stanforda. Wróci dopiero za parę dni, ponieważ został wezwany do Vancouver przez ministra obrony. Przez ten czas musimy wykonać swoje zadanie. Rozpoznanie, przygotowanie planu oraz wkroczenie do środka. O godzinie 9: 00 podstawiony zostanie nam transport na teren misji. Przygotujcie się do tego poważnie.
Ostatnie zdanie powiedział tak, że aż zawiało chłodem. Jednak miał coś wspólnego ze swoim ojcem. Potem usłyszała już tylko zamykane za nim drzwi. Mieli trochę czasu by się wyszykować, zjeść cos, a nawet skoczyć jeszcze na papierosa. Nawet nie chciała wiedzieć, co musiał czuć najmłodszy Hogarth. Dostał dość poważną misję, na którą musiał zabrać dwójkę rekrutów. Do tego nie miał pewności czy w ogóle dobrze będą wykonywać jego rozkazy. Nie była to łatwa praca.
- Jestem głodny.
Powiedział Roy leżąc na łóżku. Wyglądał tak jak ona dnia poprzedniego. Jak zwłoki. Nie chciała nawet wiedzieć jak bardzo nim wytarli podłogę sprawdzając jego sprawność fizyczną jak i mentalną. Czytał coś na datapadzie. Widocznie czekał, aż łazienka się zwolni.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8464
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

22 sie 2017, o 19:36

Cóż, trudno, pomaluje się jak jakimś cudem w końcu wróci do domu. Postanowiła przestać o tym myśleć, bo tylko ją to frustrowało. Zresztą nie miała siły na rozważanie teraz swojego makijażu, zasnęła w jakieś trzy sekundy, czując, jak zapada się w bezdenną otchłań snu. Nawet nie zdążyła sprawdzić która jest godzina, czy na zewnątrz jest już ciemno, czy jasno, nie policzyła ile godzin będzie spała. Ale to nie było ważne. Była skłonna teraz przespać całe swoje życie.
No i tak jak myślała, obudzenie się było tragedią samą w sobie. Jęknęła cicho, niezadowolona z faktu, że zaczyna się kolejny dzień, po czym przekręciła się z brzucha na bok, odwracając się w stronę brata. Nie pamiętała już, kiedy budziła się obok niego. Minęło z dziesięć, jak nie piętnaście lat. Owszem, widziała go śpiącego, ale zwykle ona była wtedy w stu procentach obudzona, a on odsypiał kaca. Tak samo zresztą, jak wczoraj. Trudno było w ogóle uwierzyć, że to wszystko wydarzyło się dopiero jeden dzień wcześniej.
- Mmmhm - odmruknęła na jego powitanie, odgarniając włosy z twarzy. Westchnęła i podniosła się z trudem, od razu idąc do łazienki. Po drodze zgarnęła ręcznik i zniknęła za zamkniętymi drzwiami, zbyt zirytowana porankiem, by z bratem o czymkolwiek porozmawiać.
Wyłączyła wodę w prysznicu, gdy usłyszała głos Hogartha, by dobrze zrozumieć każde jego słowo. Ktoś tu miał też kiepski humor dzisiaj. Może leki przeciwbólowe puściły. Kiedy usłyszała o dziewiątej, sprawdziła godzinę. Mieli jeszcze trochę czasu. Wróciła do mycia się, gdy tylko drzwi za majorem się zatrzasnęły. Potem wyszła spod prysznica, uczesała się tak, by wygodnie było jej z włosami pod hełmem, a na koniec ubrała się w to, w czym spała, bo oczywiście zapomniała zabrać czegokolwiek innego.
- Ja też - odparła na pierwsze słowa Roy'a, gdy tylko opuściła łazienkę. - Jak było? Przetyrali cię mocno? Możesz iść się myć.
Otworzyła walizkę z pancerzem, ciesząc się, że wybrała lekki model, z wbudowanym kombinezonem. Nie miała tutaj swojego, bo - cóż - spalili go. Zostając w bieliźnie i bluzce na ramiączkach, zaczęła wciągać go na siebie. Nie był najlepiej uszyty, bo odstawał jej lekko na ramionach i przy szyi, ale to nie miało znaczenia. Przynajmniej znalazła swój rozmiar. Zapięła go, poprawiając ułożenie rękawów. Potem wpięła w pasek generator tarcz.
- Dziwnie się czuję, nie mając przy sobie nic - zauważyła, kiedy Roy wyszedł z łazienki. Siedziała już na brzegu łóżka, przeglądając extranet w poszukiwaniu bliżej nieokreślonych informacji. - Nie mam nawet broni. Dobrze, że to znalazłam. Chcesz iść na tę stołówkę?
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

22 sie 2017, o 21:09

Brat spojrzał na nią zmęczonym wzrokiem. Sen mu nie pomógł za dużo. Machnął tylko ręką, jakby nie chciał rozmawiać o tym, przez co musiał wczoraj przejść. Po prostu wstał z miejsca i powolnie skierował się pod prysznic. Nie zamknął drzwi od łazienki, więc mogła słyszeć, o czym mówi.
- Najpierw podpytali mnie o parę pierdół. Jak sobie radzę ze stresem lub z dużym wysiłkiem fizycznym. Odpowiedział im szczerze, czyli, że zajebiście, nie? Wiec uznali, że to sprawdzą. Wiesz, że mają specjalna skalę? Uznali moje zajebiście, jako najwyższym poziom. Kazali mi tak długo przechodzić tor przeszkód, aż osiągnąłem ten poziom. Bez żadnych przerw. Kończyłem, podchodził do mnie instruktor, mówił, co robiłem źle i od nowa. I tak, aż do 1 w nocy, kiedy w końcu mi się udało. Powiedzieli mi, że jak wrócimy z misji, to trafię już na kolejną skalę. Mam złe przeczucia siostro.
Zakręcił wodę. Owinął się ręcznikiem i wszedł do pokoju. Miał więcej siniaków niż się spodziewała. Na kolanach, łokciach i w niektórych miejscach tułowia. Dokonał swojego wyboru zostania żołnierzem linii S, więc trenowali o jak żołnierza tego korpusu. Co niestety do najłatwiejszych zadań nie należało. Nic dziwnego, że większość ludzi preferowało zawód najemnika, tam wystarczyło umieć strzelać. Tutaj trzeba było być najlepszym we wszystkim.
Jej brat zabrał świeżą bieliznę i kombinezon do łazienki. Gotowy wszedł do głównego pokoju, gdzie zaczął przebierać się w pancerz Przymierza. Musiała przyznać, że naprawdę dobrze w nim wyglądał. Na pewno lepiej niż zazwyczaj. Tak bardziej. Elegancko i profesjonalnie. Coś, czego nie widziała od bardzo dawno. Chyba podczas baru maturalnego jej brata.
- Pewnie, że chce iść. Jestem cholernie głodny po wczoraj.
Wyszli, więc z pomieszczenia. Na zewnątrz stał mężczyzna. Zaraz obok ich drzwi. Było tam miejsce na plakietkę. Wymieniał ją. Teraz wyświetlały się tam ich stopnie, inicjał imienia oraz nazwisko. To był ich pokój. Nie musieli się wiec martwić o ich rzeczy tam. Mieli na jakiś czas tutaj przydział, jak i własną kwaterę. To już coś.
Idąc w stronę stołówki nie mijali zbyt wielu żołnierzy. Prędzej podstawową grupę obsługującą tą bazę. Nikt z nich nie przejawiał jakiegokolwiek zmęczenia lub oznak marudzenia. Wszyscy po prostu kierowali się w tym samym kierunku. Do miejsca gdzie będą mogli napełnić puste brzuchy. Dochodząc na miejsce, ktoś im wskazał, gdzie maja się udać. Sama stołówka była podzielona na dwa pomieszczenia. Jedno dla oficerów i wyższej kadry, a druga dla zwykłych żołnierzy. Nie chodziło tutaj o pokazanie, kto jest lepszym, a zwykłe odseparowanie żołnierzy, gdyż w oficerskiej zazwyczaj były poruszane całkowicie inne tematy.
Miejsce gdzie mieli zjeść śniadanie wyglądało dość normalnie. Prawie tak samo jak ta druga stołówka. Różniła się tylko, jakością jedzenia. Prawdziwa wędlina i ser, płatki, mleko, pieczywo. W bemarach grzały się dania na ciepło. Ekspres do kawy oraz bojler z wrzącą wodą. Było dużo wolnych miejsc, co oznaczało, że spora ilość wyższych stopniem była poza bazą. Nawet Hogartha tutaj nie było. Cokolwiek się z nim dzisiaj działo, na pewno nie znaczyło dla nich nic dobrego.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8464
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

22 sie 2017, o 22:53

- Nie słyszałam, jak wróciłeś - odparła. To znaczyło, że musiała pójść spać przed pierwszą, czyli na pewno spała więcej, niż sześć godzin. To już jakiś sukces. Przesunęła spojrzeniem po sylwetce brata. Nie wyglądał najlepiej, ale widziała go w gorszym stanie. Cóż, tak się podjarał tym, że teraz był częścią Przymierza, że w sumie przydał mu się kubeł zimnej wody. Ona niby wiedziała, na co się pisze, ale nie dostała żadnej ciężkiej roboty do odwalenia. Wręcz przeciwnie, odpoczęła sobie przy tym, odciążyła ciało i umysł, grzebiąc w sprzętach, które zrobił ktoś inny. Pewnie wcześniej czy później czekał ją trening, liczyła tylko na to, że nie tak ciężki jak ten, który wczoraj przeszedł Roy. Ona zresztą nie radziła sobie ze stresem zajebiście, wręcz przeciwnie.
Dopiero w momencie, w którym zauważyła oznaczenia Przymierza na jego pancerzu, zorientowała się, że na swoim też takie ma. Była zbyt skoncentrowana na jego konstrukcji, by zwrócić jakąkolwiek uwagę na jego wygląd. Pokręciła głową. Nie docierało to do niej nadal. Gdzieś w środku czuła, że zaraz zrobią jej testy psychologiczne, albo sprawnościowe i powiedzą, że może wypierdalać. Ręce Hogartha nie mogły sięgać aż tak daleko. Może dlatego postanowiła się nie przyzwyczajać.
W stołówce zrobiła sobie mocną kawę i nałożyła sobie do jedzenia trochę jakiejś warzywnej potrawki, która stała w jednym z podgrzewanych pojemników. Do tego zgarnęła dwie kromki chleba i usiadła przy stole naprzeciwko Roy'a. Nie rozglądała się, bo nie była zainteresowana niczym poza swoim talerzem. Jedzenie było wyjątkowo pasjonujące, zwłaszcza po wczorajszym dniu, w którym ostatecznie zapomniała, że jest głodna i teraz odczuwała tego konsekwencje. Poszła nawet po dokładkę. Potem wypiła kawę i też zrobiła sobie drugą. Dwa śniadania to było coś, czego potrzebowała tak samo, jak snu.
- Powinnam się przejść do Nadii - mruknęła znad kubka. - Taka inżynier. Mówiła, że piszą dla nas program na dzisiaj. Chyba trzeba go odebrać przed wylotem. Poza tym nie mam broni. Z czym ty lecisz?
Nie chciała znów usłyszeć od Hogartha, że biega po świecie ze swoim małym pistolecikiem. Kurwa, była mała, każda broń w jej rękach wyglądała na dwa razy większą niż w rzeczywistości, więc jego komentarz był bez sensu. Chociaż i tak ją zirytował. Z karabinem czuła się dobrze, może więc powinna znaleźć jakiś tutaj. Tylko niekoniecznie chciała korzystać z prototypów akurat jeśli chodziło o broń.
- Wiesz gdzie tu jest zbrojownia? - spytała. - Kto to wydaje? Nie mam kasy na kupienie sobie nowego sprzętu, ale chyba jak spalili wszystko co miałam, to wiszą mi nowy, co nie?
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

23 sie 2017, o 00:41

Jej brat zajadał się ciepłymi paróweczkami i jajecznicą. Chociaż nie jadł tak szybko jak swoja siostra. Szczególnie, że kiedy poszła po dokładkę on dopiero kończył połowę swojego jedzenia. Co jakiś czas popijał kawę. Grzebał w swoim daniu. Chyba jeszcze dalej dochodził do siebie po wczorajszym treningu.
- A dostałaś taki rozkaz by odebrać ten program?
Uśmiechnął się do niej. Wciąż przypominał jej o tym, że są w wojsku, a nie jakąś większą grupa zajmującą się najemnictwem, gdzie każdy mógł zajmować się, czym chce. To Hogarth dowodził ich zespołem, więc jeśli nie otrzymała rozkazu odebrania programu to mijało się z celem. Pewnie sam już to zrobił, a resztę briefingu pewnie usłyszą na pokładzie statku albo już na miejscu.
Nagle roześmiał się sie siostrze prosto w twarz, słysząc, że nie ma pieniędzy na nowy sprzęt.
- No to chyba logiczne, że dostaniesz od nich uposażenie. Przecież to by było idiotyczne gdybyś sama sobie w wojsku musiała kupować sprzęt i broń.
Odsunął od siebie talerz, kiedy w końcu zjadł wszystko. Dopił kawę i czekał na siostrę. Kiedy byli gotowi do drogi ruszyli już na zewnątrz. Stali znowu na tarasie. Roy odpalił papierosa rozglądając się po okolicy. Szukał kogoś wzrokiem. No i w końcu pojawił się Major. Keegan dalej minę jakby mu ktoś nasrał do śniadania, po prostu nie był sobą. Trudno go było wręcz poznać. Sprawiał całkowicie inne wrażenie.
- Transport za chwilę będzie.
Wskazał ręką na skrzynie stojące obok lądowiska. Nie miały za dużo oznaczeń, ale mogła się domyślać, że znajdowało się tam wszystko, czego potrzebowali.
- To wszystko poleci z nami. Broń, sprzęt techniczny oraz do obserwacji. Na miejscu zostanie wam przydzielona broń ze skanerem biometrycznym.
Słyszała kiedyś o tym. Miała to być przyszłość dla policji oraz wojska. Broń, która strzela tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jej prawowity właściciel naciskał na spust. Niestety nie zostało to wprowadzone do większej produkcji ze względu na wysokie koszta oraz małe zainteresowanie ze strony służb porządkowych. Hogarth wyciągnął z kamizelki mały pendrive i rzucił go w stronę Alexis.
- Możesz przejrzeć kod, a nawet go ulepszyć, jeśli uznasz, że potrafisz. Chwilowo nie jest on gotowy do uruchomienia, bo trzeba dopisać podstawowe komendy startowe aplikacji. Nadia mówiła, że raczej sobie z tym poradzisz.
Wzruszył ramionami, jakby mało go interesowała warstwa techniczna ich nowej misji. On miał ją tylko przygotować i nadzorować.
- Pytania?
Spojrzał po swoich przełożonych. Sam odpalił papierosa, czekając z całą resztą na transport.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8464
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [USA, Droga Międzystanowa 70] Stacja Benzynowa

23 sie 2017, o 02:03

- Nie - mruknęła pod nosem. Faktycznie, zapomniała, że tutaj wszystko działało na zasadzie zero-jedynkowej. Kazali ci przyjść? Masz być. Nie kazali ci przychodzić? Ma cię nie być. Dobra, cokolwiek, pewnie w takim razie wyślą im ten program, kiedy będzie potrzebny. Postanowiła więc nie przejmować się rzeczami, które nie powinny jej obchodzić.
- No nie wiem, kurwa, nigdy nie... - odparła z oburzeniem, po czym zorientowała się, że jest trochę za głośno, więc pochyliła się nad swoim talerzem, znacząco zmniejszając wolumen głosu. - Może cię zaskoczę, ale nigdy nie byłam w wojsku. Cholera ich wie. Zresztą, kurwa, nic nie wiem. Jakąś umowę bym podpisała może? Dokument bym dostała jako dowód przydziału? Informację o żołdzie, nie wiem, o zniżkach na konwentach tatuażu, kurwa całą resztę. A nie wszystko na zasadzie "chcesz być w Przymierzu? Ano to spoko, hehs, masz tu stopień i spierdalaj".
Sfrustrowała się, ale ostatnie słowa wypowiedziała już praktycznie do swojego kubka z drugą kawą. Nie spodziewała się, że Roy będzie miał na to jakąkolwiek odpowiedź. Odstawiła potem naczynia po swoim śniadaniu i wstała, kierując się tam, gdzie jej brat, czyli na taras. Nie wspominała go dobrze i cieszyła się, że tym razem czuje się znacznie lepiej. Nawet nastrój miała lepszy, do momentu, w którym pojawił się Keegan. Westchnęła bezgłośnie.
Złapała pendrive, obejrzała i schowała go do kieszeni. Czekało ich jeszcze kilka godzin lotu, więc będzie miała czas na przeglądanie kodu. Skinęła głową.
- Dam sobie radę - w tej chwili bardziej interesował ją skaner biometryczny. Fajnie by było przestawić go kiedyś w broni Hogartha tak, by reagował też na Lex. To mogłoby być całkiem zabawne.
Pokręciła głową, przechodząc do skrzyń i siadając na jednej z nich. Nie chciało się jej stać. Nie miała też żadnych pytań. Nie teraz. Może była wyjątkowo nieprzewidująca, ale doszła do wniosku, że jak coś jej przyjdzie do głowy, to będzie pytać na bieżąco. Przecież nie musiała w tej chwili poruszać tematu każdej możliwej wątpliwości. Ona też czekała na transport, tak samo jak pozostała dwójka. Keegan nie był już teraz taki nieznośny, może dlatego, że musiał zająć się czymś innym, niż przypierdalanie się do Crimson. Jego myśli zajmowało w tej chwili dowodzenie tą dwójką popaprańców, które musiało być dość stresujące. Uśmiechnęła się do siebie. Nie, nie planowała specjalnie sprawiać mu kłopotów, ale jeśli się to wydarzy, to nie miała na to wpływu.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Poprzednia strona

Powrót do Ziemia

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość