W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

31 maja 2017, o 07:28

Turianin uniósł brwi po komentarzu kobiety, przez chwilę przyglądając się jej w milczeniu, licząc, że coś rozwinie.
- Wspomnienia z Terminusa? – zapytał tylko, przesuwając palcami po holograficznym wyświetlaczu. Wciąż nie wiedzieli jaką przeszłością Diana mogła się poszczycić, ale wychowanie w zewnętrznych Układach z pewnością zapewniało takie atrakcje o jakich mówiła. To jak trafiła na Klendagon pozostawało zagadką, ale życie już tak miało, że potrafiło wrzucić niektórych na zupełnie inne szlaki niż podążali do tej pory.
- Wszyscy nosimy blizny – dodał w końcu, wracając spojrzeniem na swoje omni. – Ale jeżeli ci to poprawi nastrój, to nie wyglądasz jakby twoja twarz miała wcześniej styczność z fragmentem geologicznej bazy.
Gdy Diana odpowiedziała mu na temat burzy, skinął głową. Na tyle zwłoki mogli sobie pozwolić.
- To dobrze. Im szybciej znajdziemy to całe oko, tym lepiej. Chociaż mam wrażenie, że i klendagońska doba może nam nie starczyć na wszystko co przydałoby się zrobić – mruknął, krzywiąc się nieznacznie. Naprawić przekaźnik zerwany wcześniej przez wichurę i wszystko co ulegnie uszkodzeniu w trakcie burzy, odnaleźć Oko, przejrzeć nagrania, stworzyć program do wybudzania... Uwzględniając przerwę na posiłek i sen, wyglądało na to, że nie będzie im się nudzić.
- Przejrzeliśmy tylko parę logów. Nie wiem co Brown robi w tej chwili – odparł, kiedy Vesser podjęła temat kapsuły. Może odpoczywał po oberwaniu fragmentem planety w głowę albo naprawiał swój pancerz? A może zaszył się w kantynie i zapijał smutki? – Ale przydałoby się sprawdzić resztę. Możemy tam podejść – podsunął, spoglądając przelotnie w stronę kobiety. Dla niego priorytetem był w tej chwili program, na wypadek gdyby mieli nagły nawrót amnezji, ale nie miał nic przeciwko multitaskingowi. Szczególnie jeżeli to Diana będzie przeglądać zapisy, a on słuchać przy swojej pracy.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+15% do celności (implant)+5% do obrażeń od broni i mocy bojowych+20% (+50%) do obrażeń w walce wręcz
+75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem+20% do celności od celownika termicznego III (+2PA)

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 619
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Porucznik w 3. Oddziale Specjalnym
Lokalizacja: Klendagon
Status: Kandydat na Widmo. Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 45.000
Medale: 5
Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Purpurowa gwiazda (1)

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

5 cze 2017, o 12:44

Skinęła lekko głową na jego odpowiedź. Powinna się tego domyślić - Ja'antian był żołnierzem, o śmierć musiał ocierać się nie raz. Westchnęła i przysiadła na łóżku, splatając palce trzymanych na kolanach dłoni.
- Powinieneś wiedzieć, co dokładnie stało się tam, na pustyni... - zaczęła cicho, nie patrząc na turianina. - Ale uprzedzam, że sama nie jestem w stanie do końca tego wszystkiego ogarnąć. - Przerwała na chwilę aby nabrać oddech i zebrać myśli. Jak powinna to przedstawić? Częścią swej świadomości zdawała sobie sprawę, że niektóre wydarzenia które pamiętała i które zostały odsłonięte lub odkryte w trakcie "seansu" z Vexem nie mogły się wydarzyć i musiały być jakąś ułudą czy zwidą. Ale musiała przedstawić wszystko, żeby dać pełny ogląd sytuacji.
- Gdy dotarliśmy z Carlosem do wzmacniacza, wykopaliśmy go z piachu i już mieliśmy wracać do bazy. Wtedy... Dostrzegłam jakiś przedmiot. Raczej to był błysk metalu czy szkła, odblask od czegoś zagrzebanego w piachu kawałek dalej. Wyglądał jak... jak zagrzebany częściowo hełm. Pomyślałam, że to może być ktoś z zaginionych i... poszłam tam. - westchnęła ponownie. Opowiadanie wydarzeń sprawiło, że Tori po raz trzeci zaczęła przeżywać to samo wydarzenie. Jej wspomnienia, odświeżone przez sesję połączenia były tak żywe i prawdziwe. Wpatrywała się w swoje dłonie, których palce nerwowo rozplatała i składała ponownie, ale nie widziała tego. Czuła, jakby ponownie znalazła się na pustyni, słyszała ogłuszający ryk wiatru, czuła uderzenia piasku i wichury napierające na rozpostartą przez nią biotyczną barierę, czuła, jak jej stopy zapadają się w sypki, drobny piach.
- To był pancerz... Częściowo go odkopaliśmy, ale gdy zajrzałam przez szybę wizjera... zobaczyłam swoją własną twarz. To byłam ja, martwa, w obcym pancerzu! - oderwała spojrzenie od swoich dłoni i spojrzała na turianina. W jej oczach wciąż malował się ten sam strach i niedowierzanie jak wówczas, gdy na pustyni dokonała tego szokującego odkrycia. - Jej... moje oczy były martwe, ale wpatrzone we mnie. I wtedy poczułam... czy raczej usłyszałam jakiś... Nie, to nie był głos. Bardziej wrażenie, że ktoś chce mi coś powiedzieć, coś przekazać... i to pochodziło właśnie od tej leżącej postaci - znów odwróciła spojrzenie i sięgnęła wewnątrz siebie, analizując wspomnienie.
- Potem... nagle... ta druga ja, te zwłoki... poruszyły się. Wstały z piachu i zaczęły z krzykiem uciekać. Pobiegliśmy za nią, na ile starczały nam siły. Wkrótce zniknęła jednak z pola widzenia, rozmyła się w szalejącym piachu i wietrze... Ale my szliśmy dalej. Słyszałam coraz wyraźniejszy... jakby głos, namawiający do dalszej wędrówki. Jakby... jakaś obca siła pchała nas naprzód, zamieniając w bezwolne marionetki, mamiąc nas i wskazując nam cel. "Oko Saa'rvasa" - to ciągle słyszałam w głowie. I widziałam je... Taką... taką formację skalną, przypominającą faktycznie oko... - znów przerwała na chwilę, nie wiedząc, co jeszcze powinna powiedzieć.
- To w zasadzie wszystko. ten nakaz marszu do tego miejsca był tak silny, że całą wolą chciałam tam dotrzeć. Nie liczyły się ani alerty pancerza, ani pojawiające się uszkodzenia. Ani świadomość, że w końcu skończy się tlen. Do tego stopnia, że gdy Carlos chciał mnie zatrzymać, zaatakowałam go, uwierzysz...?
Pokręciła głową, odganiając od siebie ponure myśli. Czym była ta siła? Co z tego wspomnienia było prawdą, a co ułudą? Przecież uciekające zwłoki Tori nie mogły być prawdziwe... A ten głos? Wizja formacji skalnej?
- Nie rozumiem nic z tego. Vex jest teraz w komunikacyjnym, starają się z Dianą znaleźć to... to Oko. Choć nie wiem, czy chciałabym, by je znaleźli. Chciałabym tylko, żeby ta burza się już skończyła... Chcę już wyjechać z tej cholernej kupy piachu... - pochyliła się i objęła dłońmi skronie, zamykając oczy. Była to prawda. Dopiero w tym momencie uświadomiła sobie, że to jest jej największe pragnienie - wyjechać z Klendagonu. Nie obchodził jej już los zaginionych, dochodzenie ani istota tej tajemniczej siły. "Popełniłam błąd" - pomyślała - "nie powinnam była tu przyjeżdżać. Powinnam zostać w Huercie i bawić się dalej w lekarza..."
Jednak jakiś wewnętrzny głos szeptał jej, że musiała się tutaj znaleźć. Że była tu potrzebna. Że nic nie dzieje się przypadkiem, a Athame kierując losami wszystkich sprawiła, że to właśnie ona znalazła się tu i teraz. W jakim celu?
ObrazekObrazek
Tori Te’eria

Avatar użytkownika
 
Posty: 111
Dołączył(a): 15 sie 2016, o 22:18
Miano: Tori Te'eria
Wiek: 163
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: [Hawking Eta -> Century] Klendagon
Kredyty: 3.750

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

7 cze 2017, o 21:03

Słuchał jej historii ze skupieniem, nie odzywał się, nie chciał jej przerywać. W całej tej opowieści było coś niezwykłego, co trudno zrozumieć, choć nie jest niemożliwe. Omamy wzrokowe mogły być spowodowane widmem śmierci jakie nad nimi krążyło, kiedy byli na zewnątrz. Równie dobrze filtry mogły być nieszczelne i mózg z niedotlenienia produkował dziwne obrazy. A może jest tego inna przyczyna? Trudno było teraz to sprawdzić, w tych warunkach, z tym sprzętem, bez naukowców. Dywagacje na ten temat jak do tego doszło wydawały się Ja'antianowi bezcelowe i pozbawione sensu. Nie było możliwym dojść do pewnych wniosków, można było tylko coś przypuszczać.
Turianin odwrócił się, żeby podejść do swojego łóżka, gdzie przystąpił do dalszego ściągania pancerza. Powoli odczepiał kolejne elementy zbroi. Gdy już został w samej bieliźnie sięgnął do leżącego na koi podkoszulka i spodni, które wcześniej tu porzucił. Przez cały czas, w którym asari mówiła, Actthan starał się być odwrócony do niej bokiem. Co jakąś chwilę potakiwał na znak, że słucha jej słów.
Rozumiał, że jest to dla niej duża trauma i będzie jej z tym kiepsko, w końcu nie była żołnierzem. W przeciwieństwie do niego ona jako lekarz potrzebowała empatii. Żołnierze byli szkoleni do tego, żeby zabijać możliwie jak najskuteczniej. Na polu walki nie ma sentymentów, nie ma żalu, ani współczucia. W wojnie chodzi o to żeby wygrać, nie ważne, czy zamorduje się z zimną krwią dziecko trzymające karabin, czy dorosłą osobę. Przez to mniej dotkliwie przeżywało się takie sytuacje. Jednak mimo wszystko było to skrzywieniem psychicznym, jakby na to nie spojrzeć.
- Dawno temu, może dziesięć lat temu, dostałem propozycję lotu próbnego na jakimś prototypie. Wiedziałem jakie było ryzyko, ale się zgodziłem, uważając to za dobre wyzwanie... czułem się jak pionier... - powiedział z westchnięciem w stronę Tori. - Procedura startowa ruszyła i nie było odwrotu... pierwsze minuty były dobre, wszystko szło zgodnie z planem... wykonałem kilka akrobacji i manewrów, dla sprawdzenia czy wszystko działa i nie ma zbyt dużych przeciążeń na części. Przez stopień utajnienia projektu latałem nad jakąś niezamieszkaną planetą, na moje szczęście dało się tam oddychać. W pewnym momencie coś się posrało w jonizerze, lub okolicy. Nie było to nic groźnego z początku, ale reakcja łańcuchowa doprowadziła do kolejnych uszkodzeń. Całość zaczęła sypać się lawinowo, zanim zdążyłem zareagować, doszło do eksplozji, uszkodzonej na początku części. Eksplozja naruszyła zbiorniki i całość pierdolnęła w wielkiej kuli ognia. Została mi po tym pamiątka - przeciągnął ręką po bliźnie na lewym policzku. - Gdyby nie pancerz już bym nie żył. Nie widziało mi się roztrzaskać razem z maszyną, więc pociągnąłem dźwignie katapultacji. Kolejne eksplozje, więcej odłamków, kilka z nich nawet mnie poraniło, mniejsze lub większe. Pancerz krzyczał o krytycznych obrażeniach i ogólnym uszkodzeniu skorupy. - Turianin wzdrygnął się na samo wspomnienie tamtej chwili. Pamiętał tamto przerażenie, tą grożącą śmierć. - Żeby nie było kolorowo, oczywiście po wylądowaniu musiałem natknąć się na zwierzynę... Nie miałem broni, więc czym prędzej uciekałem. Akcja ratownicza zajęła pięć dni, musieli kilka razy skanować planetę, żeby mnie znaleźć po śladzie genetycznym. Nie mam pojęcia jak udało mi się wtedy przeżyć, ale to był łut szczęścia. - Pilot po raz kolejny westchnął, po czym usiadł na swoim łóżku. Schylił głowę, wpatrując się w podłogę, odtwarzał w pamięci to i inne wspomnienia z różnych lotów, czy to w wojsku, czy na statku pirackim. Lata ocierania się o śmierć wytworzyły jakąś odporność, albo po prosu spaczyły mu umysł, jedno z dwóch. Z tej perspektywy tamte sytuacje wydawały się głupie, nie błahe, ale po prostu głupie. Actthan zaśmiał się cicho pod nosem, żeby chwilę później podnieść wzrok na asari.
- Chyba powinienem powiedzieć, żebyś się tym nie przejmowała, że już po wszystkim, ale powiem co innego... - mimowolnie przygryzł dolną wargę, zbierając myśli. - Najlepiej będzie jeżeli się czymś zajmiesz, niekoniecznie alkoholem - spojrzał w kierunku leżącej obok kobiety butelki whyski i skrzywił się. - Najlepiej jakaś prosta praca, nie wiem, na przykład zmywanie podłogi, skręcanie jakiś prostych elementów. Fizyczne prace są dobre, ale jeżeli wolisz, możesz pisać, czytać, lub liczyć. - Turianin wykrzywił się w grymasie przypominającym uśmiech. - Albo jeżeli wolisz mogę tu zostać i z Tobą pogadać, jeśli chcesz... - dopowiedział przyciszonym głosem, spuszczając wzrok.
Ja’antian Actthan

Avatar użytkownika
 
Posty: 115
Dołączył(a): 19 sie 2015, o 18:46
Miano: Ja'antian Actthan
Wiek: 36
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianie
Zawód: Pilot myśliwca Siódmej Floty Turian, Porucznik.
Lokalizacja: [Hawking Eta -> Century] Klendagon
Kredyty: 6.565

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

7 cze 2017, o 22:36

Będzie lakonicznie. Zebrał się do kupy i poszedł sprawdzić co się odpierdala. Smęty i inne bzdety jakoś nie pasowały do niego, więc zaskakująco łatwo je z siebie strzepną, jakby to były płatki kwiatów, nie coś co zaczynało przypominać powoli psychozę, albo inną chujnię. Był częścią tej nieszczęsnej zbieraniny niedojebanych psychopatów, którzy z własnej woli pozwalają robić sobie krzywdę albo torturować się siedzeniem na tym zadupiu. W życiu przeżył gorsze traumy niż to dzisiaj, albo tak mu się zdawało. Postrzelił kumpla, dał się postrzelić, widział setki truposzy, zabijał i widział jak jego kumple ginął. To siada na mózg i potrafi nieźle namieszać. Wyjścia są dwa, albo będziesz się do końca życia budził w nocy z krzykiem, bo wciąż na nowo przeżywasz koszmary służby, albo zamienisz się w nieczułego dupka odtrącającego wszystkich i szydzącego z uczuć. Carlos prawdopodobnie zamienił się w to drugie, pewnie też dlatego żona od niego odeszła. Nie mniej jest częścią drużyny, piątym kołem u wozu, które nic nie wie i niczemu nie służy, ale jednak kołem.
Nie bardzo miał pomysł gdzie iść, więc poszedł za głosami rozmów. To chyba była Diana i jeden z turiańców. Wszystkie te mordeczki brzmią dla niego tak samo, jakoś nie potrafił rozpoznać po głosie.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazekObrazek
Carlos Brown

Avatar użytkownika
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 lip 2016, o 17:05
Miano: Carlos Brown
Wiek: 49
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: [Hawking Eta -> Century] Klendagon
Kredyty: 3.660

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

12 cze 2017, o 11:57

Sama rozmowa o bliznach i wspomnienie niegdyś nienaruszonego tatuażu sprawiło, że kobieta znów uniosła dłoń do twarzy by ostrożnie zbadać jej powierzchnię palcami. Nie miała tu zbyt wielu luster czy powierzchni, w których mogłaby dostrzegać swoje odbicie, przyzwyczajać do tego, jak teraz uległo lekkiej zmianie. Wyciąganie omni-klucza non stop mijało się z celem, nie potrzebowała tego widoku, choć podświadomie dzięki niemu byłaby w stanie do tego szybciej przywyknąć, a co za tym idzie - wyjść z szoku.
- Między innymi - odparła lakonicznie, zbierając się powoli do wyjścia z centrum medycznego.
Westchnięcie odbiło się echem od ścian, choć ciche w zamiarze, wyraźnie odbijając się od wycia wiatru na zewnątrz. Zatrzymała się przed drzwiami, odwracając głowę w kierunku Viyo, jakby nie chciała, by rozmowa na ten temat opuściła to pomieszczenie, lub była kontynuowana w innym - szczególnie, jeśli mieli spotkać więcej osób, w tym Carlosa, przed którym kobieta niekoniecznie chciała się uzewnętrzniać, tak samo zresztą jak przy turianinie.
- Nie obchodzi mnie to - odparła zaskakująco ponuro, kończąc temat blizn i skupiając się na tym, czego świadkiem byli wcześniej, a w czego centrum znajdywali się teraz.
Kiwnęła głową, otwierając przed nimi drzwi i wychodząc na skąpany w lekkim blaski jarzeniówek, sporadycznie przecinanym mrokiem.
- Carlos, a ty co tu dalej robisz? - zdziwiła się, zapominając na sekundzie o słowach Vexa, gdy oboje wpadli na nieco wypranego z sił żołnierza - wypadem, jak i własnymi, emocjonalnymi rozterkami. - Zdejmijże ten pancerz, trzeba go naprawić. Chodź.
Obu pociągnęła za sobą do centrum medycznego, głosem nieznoszącym sprzeciwu. Zgarnęła leżący przy wejściu pancerz, który należał do niej, po czym rzuciła go na jedno wolne łózko, jakby zmiana miejsca miała jej coś dać. I tak musiała go zanieść do kwater, na co na razie się nie zanosiło.
- Któryś z turian może ci go później naprawić - mruknęła Vesser, wskazując na miejscami uszkodzone fragmenty pancerza Browna. - Żyjesz w ogóle?
Z tym lakonicznym pytaniem przeszła do naprawionej już kapsuły medycznej, uruchamiając omni-klucz by zacząć dobierać się do zgromadzonych na niej logów i nagrań.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7023
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

13 cze 2017, o 07:21

Turianin oderwał się od terminala, przestając się o niego opierać i ruszając za kobietą. Paroma kliknięciami zminimalizował własny wyświetlacz, sprawiając, że blask omni-klucza przygasł do zaledwie cienkiej, szarej obręczy dookoła jego przedramienia. Zabrał leżące luzem rękawice. Po kilku krokach zostawili za sobą centrum komunikacyjne, wychodząc na korytarz i niemal wpadając przy tym na Carlosa.
- Dobrze, żeby był w jednym kawałku za kilka godzin. Będzie ci potrzebny - poparł Dianę lakonicznie. Jego wzrok prześlizgnął się po twarzy człowieka, szukając na niej objawów jego wycieczki po pustyni lub urazów związanych z oberwaniem kamieniem. Niby kapsuła ochrzciła go mianem zdrowego, ale i tak każdemu przydałby się odpoczynek po ich przejściach. – Wracamy na pustynię jak tylko burza się uspokoi.
W centrum medycznym niewiele się zmieniło. Niebieska krew Tori wciąż barwiła w niektórych miejscach materiał jednej z kapsuł medycznych, a po posadzce walały się fragmenty pociętych fragmentów jej koszulki. Porucznik położył rękawice na najbliższej szafce z medykamentami, a sam przysiadł na krawędzi stacji, którą nie tak dawno temu udało się im odblokować. Ponownie wywołał swoje omni, wracając do przerwanej pracy i spoglądając od czasu do czasu na logi odkrywane przez kobietę.
- Wysyłaliście kiedyś jakieś ekspedycje w stronę tamtych formacji skalnych? - odezwał się po kilku minutach ciszy, wracając do ich poszukiwań w centrum komunikacyjnych. Jego myśli nadal krążyły dookoła tego tematu oraz tego co mogą znaleźć za kilka godzin. Jak daleko tamten teren znajdował się od miejsca, które Vesser wcześniej podała im jako miejsce, w którym „zgubiła” resztę załogi? - Lub w trakcie poszukiwań?

Wyświetl wiadomość pozafabularną
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+15% do celności (implant)+5% do obrażeń od broni i mocy bojowych+20% (+50%) do obrażeń w walce wręcz
+75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem+20% do celności od celownika termicznego III (+2PA)

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 619
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Porucznik w 3. Oddziale Specjalnym
Lokalizacja: Klendagon
Status: Kandydat na Widmo. Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 45.000
Medale: 5
Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Purpurowa gwiazda (1)

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

13 cze 2017, o 14:24

Czas zacząć mamusiowanie? Dawno nikt tak go nie traktował, chyba tylko jego była, bo w wojsku raczej nie łatwo trafić na kogoś kto będzie się troszczył, nawet przelotnie. Spieprzysz coś, ty masz przejebane, przełożony ma za zadanie cię opieprzyć i zadbać byś nie popełnił więcej błędu. Zwykle przez degradację, zawieszenie, areszt albo dodatkowe przeszkolenie.
- Żyję, żyję. Zbytnio się tym przejmujesz.
Machnął ręką i zdjął kilka blokujących się fragmentów. Miał problem ze zgięciem łokcia, jakby coś go blokowało, pewnie piach albo kamyk tarł. Najgorzej jednak oberwał hełm.
- Jest tu gdzieś zestaw naprawczy? Muszę wymienić wizjer, załatać pękniecie i kilka uszkodzeń czujników w hełmie.
Wyjaśnił i siadł sobie na jakimś krześle czy czymś takim. Nie wiedział co się dzieje, ale nie specjalnie go to obchodziło, byle by nie zginął a będzie dobrze. Ale o przeżycie to sam musi zadbać, nie?
- Skoro znowu idziemy na pustynię, to coś znaleźliście?
Zerknął na turiańca. Diagnostykę swojego pancerza zrobił już wcześniej, teraz tylko go połatać, ale oczywiście nikt nie ma ochoty zużywać własnych zasobów na naprawy, jeśli znajdzie się sponsor i jego magazyn. A co do objawów... Spory siniec na skroni był dostatecznym dowodem oberwania w głowę sporym głazem, ale ani to, ani wściekły atak nieświadomej niebieskiej nie były dość wstrząsające by poruszyć Carlosa. Trup i wspomnienie śmierci już tak.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazekObrazek
Carlos Brown

Avatar użytkownika
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 lip 2016, o 17:05
Miano: Carlos Brown
Wiek: 49
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: [Hawking Eta -> Century] Klendagon
Kredyty: 3.660

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

19 cze 2017, o 01:58


Nastała długa chwila milczenia, asari nic nie mówiła. Czyżby jego pytanie zapędziło ją w takie zakłopotanie, że nie potrafiła w żaden sposób odpowiedzieć? Ale że niby propozycja rozmowy? To głupie. Ja'antianowi wydawało się, że Tori patrzy na niego pobłażliwym wzrokiem z tym swoim delikatnym uśmiechem. Turianin podniósł wzrok na nią na kilka chwil, ale nie zauważył żadnych oznak pobłażliwości, zakłopotania, lub tym podobnym. Twarz lekarki wyrażała głęboką zadumę, można było przypuszczać, że asari, albo przyswaja sobie historię, którą Actthan opowiedział, albo zastanawia się nad jego późniejszą propozycją.
Tori wpatrzona była nieobecnym wzrokiem w ścianę obok pilota. Dało się z łatwością zauważyć oznaki intensywnego zamyślenia, milionów kalkulacji, jakie przeprowadzał jej mózg. Brak choćby cienia uśmiechu, lub grymasu złości, po prostu liczenie. Actthan przyłapał się na wpatrywaniu w jej twarz, myśląc, że nie powinna tego zauważyć, była zbyt zajęta sobą. Szybko opuścił wzrok z powrotem na podłogę, karcąc się w myślach. Po chwili wróciło otrzeźwienie, kiedy zdał sobie znowu sprawę z tego, że zachowuje się jak dziecko. Po raz kolejny zaśmiał się z siebie pod nosem. Irracjonalizm tej sytuacji go porażał, nie było w tym co robi nic logicznego.
Czy to jest w ogóle możliwe, żeby Antian się zakochał? Nie, nie ma takich szans, zbyt krótko znał Tori, żeby można było powiedzieć o zakochaniu. Zainteresowanie i zauroczenie już prędzej. Na tym etapie nawet trudno przewidzieć co może dalej rozwinąć się między nimi. Mogli się zaprzyjaźnić, zakochać, albo znienawidzić, rozwiązań było bardzo dużo i raczej bezsensowne było szukanie teraz pewnej odpowiedzi. Nawet gdyby chcieć znaleźć stuprocentową odpowiedź, było to niemożliwe, ponieważ relacja dopiero się między nimi zaczęła budować. Ale czy Actthanowi odpowiadałby jakiś związek?
Porucznik podniósł znowu spojrzenie na asari. Wpatrywał się w nią kalkulując możliwość zakochania. Z jednej strony był to bardzo dobry pretekst do opuszczenia w końcu armii, przejścia na zasłużoną emeryturę, niech młodsi się wykażą teraz. Poza tym dochodzi fakt, że byłoby do gdzie się udać, a nie szukać na szybko czegokolwiek. Idąc dalej, Tori jest jak na razie bardzo miłą osóbką, z którą się przyjemnie rozmawia, potrafi postawić na swoim, pomimo swoich licznych słabości. Do tego jest bardzo kobieca. Z drugiej jednak strony nie znali się jeszcze na tyle. Nie wiadomo, czy w ogóle się polubią, nie mówiąc o niczym więcej. W związku potrzebne są dwie osoby, Ja'antian nie czuł się na tyle pewnie, żeby wiedzieć, czy podoła. Pilot zdał sobie przykrą sprawę z tego, że od praktycznie trzydziestu sześciu lat jest kawalerem, nie licząc epizodu z Ket, który i tak trudno nazwać związkiem. Dodajmy do tego jego specyficzny charakter, po części wytworzony przez wojsko, z innej strony przez piractwo. To mogło różnie się zakończyć, ale chyba warto zaryzykować, prawda? Myśląc logicznie, jeżeli to nie to czego oboje szukali, a dowiedzą się tego już po przeprowadzce, to turianin zostanie całkowicie z niczym, o ile do tego czasu nie znajdzie sobie jakiejś zastępczej pracy. Ale kto powiedział, że w miłości trzeba kierować się logiką?
Cisza która przecinała teraz powietrze dawała się coraz bardziej we znaki. Coraz głośniej dało się słyszeć żywioł panujący za ścianami. Demon piasku szalał w najlepsze za tytanowym pancerzem ich bazy. Gdyby teraz wyjść na zewnątrz, prawdopodobnie w ciągu niecałej minuty można byłoby umrzeć. Piach w krótkiej chwili obdarłby całą tarczę z energii, bez przeszkód rozerwałby wszelkie bariery, tym samym wyczerpując właściciela i przedarłby się przez ceramiczne płytki do środka. Elementy pancerza zaczęłyby odpadać, lub po prostu ulegałyby całkowitemu zdarciu. Inteligentna skorupa co prawda zaczęła by odizolowywać uszkodzone miejsca, ale nie na wiele by to się zdało, w końcu pancerz by się poddał. Następnie piasek niczym małe igiełki zacząłby ściągać skórę, powodując przy tym tyle bólu, że aż trudno to opisać. Wszystko działoby się dość szybko, ale tak czy owak śmierć nie należałaby do najprzyjemniejszych.
Pilot odchrząknął delikatnie zwracając na siebie nieobecną uwagę asari. Otworzył usta jakby chciał coś powiedzieć, ale zamarł w bezruchu, nie wydając z siebie najcichszego dźwięku. Najzwyczajniej w świecie nie wiedział dokładnie co chciał powiedzieć. Jeszcze parę razy próbował coś wykrztusić, cokolwiek, nawet takie "ładną mamy dziś pogodę" byłoby czymś pomimo głupoty. Bez pozytywnych skutków turianin całkowicie zamknął szczęki. Na jego twarzy dało się zauważyć dużą chęć powiedzenia czegoś, przerwania ciszy jaka zapanował między nimi, przez co wpadł w całkowite zakłopotanie. Mógł tylko czekać, aż Tori zacznie coś mówić. Będzie to dla niego wybawieniem od męczarni, jakimi jest ten krótki moment.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Ja’antian Actthan

Avatar użytkownika
 
Posty: 115
Dołączył(a): 19 sie 2015, o 18:46
Miano: Ja'antian Actthan
Wiek: 36
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianie
Zawód: Pilot myśliwca Siódmej Floty Turian, Porucznik.
Lokalizacja: [Hawking Eta -> Century] Klendagon
Kredyty: 6.565

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

19 cze 2017, o 12:43

Kobieta nie wyglądała, jakby miała zamiar kontynuować mamuśkowanie. Wyraziła swoją troskę, a zarazem obawę związaną ze stanem pancerza, jak i samego znajdującego się w środku opancerzenia Carlosa. Po tym, jej wzrok powrócił do omni-klucza, choć nie odwracał on jej uwagi. Wciąż uczestniczyła w rozmowie.
- Powiedzmy - westchnęła, zawiedziona tym, że nie jest w stanie energicznie odpowiedzieć potakująco na pytanie Browna. Uniosła spojrzenie na Vexariusa, na sekundę się na nim zatrzymując. - Nie pamiętacie tego, co się stało, ale udało nam się wydostać kilka rzeczy z głowy Tori.
Odchrząknęła, przeglądając zawartość kapsuły, która, choć już aktywna, wciąż działała z oporem, wyrzucając niezrozumiałe błędy przy przeglądaniu archiwalnych zapisów.
- Oko Saar'vasa. Ta nazwa z kartki, którą znaleźliście. Tori szła w kierunku formacji skalnej, która przypominała oko, choć tylko z odpowiedniej perspektywy - dodała, przesuwając palcami po holograficznym panelu, jadąc w górę i dalej, przeglądając na szybko logi i kiwając głową sama do siebie gdy natrafiała na te, które kojarzyła.
Dopiero słysząc pytanie turianina znów poderwała głowę do góry i lekko potrząsnęła głową.
- Ciężko powiedzieć. Przy poszukiwaniu, tak. Ale nie wszędzie da się Bestią dotrzeć, a pod żadnym pozorem nie pozwalano nam jej opuszczać bez powodu. W niektóre miejsca trzeba by najpierw dotrzeć na piechotę, wspinać się po skałach. Wysyłaliśmy tam tylko drony i sondy, ale wszystko wygląda w normie.
Wzruszyła lekko ramionami, wracając spojrzeniem do panelu, jakby wolała skupiać się na elektronice niż na odwzajemnionym spojrzeniu Vexa.
- W burzy nikt i tak by tam nie dotarł na piechotę z miejsc, w których znikali ludzie, albo gdzie urywał się z nimi kontakt. My jesteśmy najbliżej, a i tak Tori i Carlos by tam nie dotarli. Nie... żywi.
Nic dziwnego, że kobieta niechętnie brała taką opcję pod uwagę, tak jak i pozostali. Po tylu dniach, tygodniach, szanse na znalezienie zaginionych całych i zdrowych były wręcz zerowe, ale kobieta z pewnością jeszcze się z tym nie pogodziła.
Zamarła ponad panelem i zmarszczyła brwi, spoglądając na jedno nagranie.
- Ostatnie nagrania są... dziwne - wydusiła z siebie niechętnie spoglądając na znajome twarze na nagraniach. - Przydałaby się nam Tori, bo wyniki badań też są anormalne.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7023
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

19 cze 2017, o 17:42

Viyo zdawkowo skinął głową po wyjaśnieniu, które kobieta udzieliła Carlosowi. Pomimo tego co odkryli, nie było tego wiele. Jej streszczenie zasadniczo podsumowywało wszystkie znaleziska.
- Nadal nie wiemy czym był spowodowany wasz letarg – dodał tylko, spoglądając przelotnie na Dianę. Wspominanie o szeptach i tajemniczych głosach nie wyglądało na dobry pomysł. A w każdym razie nie na taki, który wnosiłby cokolwiek do konwersacji.
Kiedy opowiedziała o poszukiwaniach, przetrawił jej słowa w milczeniu. Mógł zaproponować, żeby wysłali sondy jeszcze raz, tym razem między ostatnią lokacją zaginionych, a przybliżoną lokacją Oka, ale czy był w tym sens? Minął miesiąc, a burza mogła rozrzucić ciała na całe kilometry, a potem zasypać toną piachu. Jeżeli poprzednia ekipa rzeczywiście ruszyła w tą samą drogę co Tori i Carlos, to ich los był już przesądzony.
Mimowolnie potarł nasadę nosa, przymykając oczy. Coraz ciężej było wierzyć w ich cudowne ocalenie. Teraz szukali raczej prawdy, a nie ocalałych.
- Możesz skorzystać z narzędzi, które używaliśmy z Accthanem do rozebrania sond. Chyba są jeszcze w szatni. Albo w kajutach – powiedział na pytanie mężczyzny, wracając myślami do chwili obecnej. Ostatnia uwaga Diany sprawiła jednak, że podniósł wzrok znad omni-klucza, a potem sam oderwał biodra od kapsuły i przysunął się do kobiety, żeby stanąć za nią.
- Pokaż.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+15% do celności (implant)+5% do obrażeń od broni i mocy bojowych+20% (+50%) do obrażeń w walce wręcz
+75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem+20% do celności od celownika termicznego III (+2PA)

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 619
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Porucznik w 3. Oddziale Specjalnym
Lokalizacja: Klendagon
Status: Kandydat na Widmo. Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 45.000
Medale: 5
Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Purpurowa gwiazda (1)

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

22 cze 2017, o 11:01


Kobieta niechętnie sięgnęła do konsoli, odsuwając się przy tym odrobinę, by zrobić więcej miejsca Vexowi. Szybko rozpoznał on, dlaczego tak się zachowywała - konsola wyświetlała obraz nagrany przez małą kamerę umieszczoną przy kapsule medycznej. Pokazywała ona podbiegającego do niej mężczyznę, azjatę. Medyk poprzedniego zespołu praktycznie wskoczył do środka, uderzając przy tym czołem o metalowy fragment.
Fuji Naimyo, lekarz pokładowy - wykryły systemy kapsuły. Mężczyzna odwrócił się nagle przodem do obiektywu, choć był on tak mały, że nie mógł w takim stanie go dostrzec. Otworzył usta, zbierając się do krzyku, który rozległ się w całej stacji hukiem.
Hukiem, po którym światła zgasły.
- Kurwa mać - warknęła Diana, zduszona przez ryk zawodzącej wokół nich burzy. Viyo mógł dostrzec ją w blasku krwistych świateł awaryjnych, włączanych i wyłączanych co chwilę.
Drzwi do centrum medycznego zatrzasnęły się w trybie awaryjnym, więżąc ich w środku. Kapsuła medyczna straciła zasilanie w chwili, w której padły również światła.
- Ja'antian, Tori! - krzyknęła Diana do własnego komunikatora, który również dawał trochę światła.
Zamknięci, bez światła, energii i świadomości tego, co działo się wokół nich, odczuwali skutki szalejącej wokół burzy jeszcze bardziej. Żywioł zawodził, wcześniej na moment zapomniany, teraz znów stanowiąc bezpośrednie zagrożenie dla ich życia.
Światła zgasły również w mesie, w kajutach. Na korytarzach. Drzwi prowadzące na korytarz zatrzasnęły się, więżąc Tori i Ja'antiana w innej części małego kompleksu. Stacja przeszła na zasilanie awaryjne, utraciwszy główne jego źródło, prawdopodobnie na skutek tego, co działo się na zewnątrz.
- Drzwi nie otworzą się bez zasilania - warknęła kobieta, od razu do nich doskakując.
Nie było to zwykłe, dwuskrzydłowe przejście, ale szczelna, gruba śluza, której siłowe otworzenie nie miało być możliwe, nawet przy wspólnym wysiłku ich trojga. - Główny generator musiał paść. Może rozwaliło jedną ze ścian? Ale dostalibyśmy jakiś komunikat... - westchnęła Vesser, kucając przy drzwiach, choć na moment spojrzała na swój pancerz. Obok był Carlos, we własnym.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7023
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

24 cze 2017, o 13:15

Turianin pochylił się nad ekranem kapsuły, wpatrując się w twarz lekarza. Kolejny członek ekspedycji, którego los pozostał nieznany, kolejny który zachowywał się nietypowo. Wciąż pamiętał logi wyciągnięte kilka godzin wcześniej, te świadczące o próbach człowieka do przeprowadzenia ekstrakcji czegoś z własnej czaszki, czegoś czego medyczna kapsuła nie potrafiła dostrzec. Czy było to rozwiązanie, na które wpadł mężczyzna, a które im umykało? Czy może kolejny objaw psychozy, tym razem skierowany jednak na fałszywe poczucie bycia czymś "zainfekowanym"?
Nie dane było im jednak poznać rezultatu. Stacja zawyła i uderzenie serca później wszystko zgasło - światła, terminal kapsuły, główne zasilanie. Mięśnie Vexa momentalnie się napięły, gdy niespodziewanie znaleźli się w całkowitej ciemności, a ryk burzy przybrał na sile; trwało to zaledwie kilka sekund, po których czerwony blask świateł awaryjnych ponownie rozżarzył się na ścianach, dając odrobinę widoczności.
- Jasna cholera - mruknął turianin, odrywając dłonie od martwego ekranu kapsuły. Podniósł czujny wzrok na kobietę, która doskoczyła do drzwi, sprawdzając czy się otwierają. W szkarłatnym świetle cienie wydłużały się, tworząc powykrzywiane, nienaturalne obrazy na ścianach.
- Przez ile czasu awaryjny generator może podtrzymywać systemy filtrujące powietrze? - odezwał się po długiej chwili milczenia, przyglądając się jak Diana ogląda drzwi. Odepchnął się od kapsuły i podszedł do niej, by również przyklęknąć i ocenić ich szanse na otwarcie przejścia bez zasilania.
- Są tu inne wyjścia? - zapytał, gdy doszedł do tych samych wniosków co kobieta. Nie było szans, żeby wyszli tą samą drogę, którą weszli. Położył dłoń na metalowej powierzchni, przez chwilę przesuwając nią po grubej warstwie stali. - Szyby techniczne? Właz między warstwy hermetyzujące, taki jak na korytarzu?
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+15% do celności (implant)+5% do obrażeń od broni i mocy bojowych+20% (+50%) do obrażeń w walce wręcz
+75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem+20% do celności od celownika termicznego III (+2PA)

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 619
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Porucznik w 3. Oddziale Specjalnym
Lokalizacja: Klendagon
Status: Kandydat na Widmo. Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 45.000
Medale: 5
Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Purpurowa gwiazda (1)

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

24 cze 2017, o 23:41

Światła zgasły. Jak nastrojowo się zrobiło, jeszcze tylko każdemu dać po świeczce i będzie jak w latach dziewięćdziesiątych. Dziewięćdziesiątych wieku dziewiętnastego!
- Żesz kurwa mać... JA TU PANCERZ NAPRAWIĆ USIŁUJĘ!
Warknął, dezaktywując omniklucz i rozglądając się za czymkolwiek. Nie miał zamiaru siedzieć bezczynnie, kiedy znowu coś się pierdoli. Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, wystarczy tylko pomyśleć lub użyć dość siły.
- Dwie sprawy. Gdzie jest główny generator i co zamyka te drzwi? Jak siłownik hydrauliczny albo pneumatyczny,
wystarczy spuścić ciśnienie i będzie można próbować przesunąć. Jak jest silnik i pas lub zębatki, wystarczy przyłożyć trochę energii i odpalić silnik.

Standardowa sytuacja przy awaryjnym otwieraniu włazów. Zwykle mają siłownik, albo taki silniczek, marines powinien wiedzieć jak dostać się do pomieszczenia, jeśli zostało ono zablokowane przez utratę zasilania. To też przydatne przy abordażu. Łatwiej naprawić jeden przewód, niż łatać dziurę w poszyciu.
- Ktoś musi najpierw jednak zająć się generatorem. To priorytet, jeśli chcemy wrócić do cywilizacji. No chyba,
że ktoś potrafi wstrzymywać bardzo długo oddech...

Marudził dalej. Nie lubił się nad sobą rozczulać, a tym się niedawno zajmował. Sytuacje kryzysowe to zupełnie inna sprawa. Wydawanie rozkazów to czysta rozkosz, chociaż nie jest to tak fajne jak jest się zamkniętym i nie może się nic zrobić by stanowić przykład dla żołnierzy. Bezczynność bywa gorsza od śmierci, bo czasami kończy się niezawinionymi śmierciami.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazekObrazek
Carlos Brown

Avatar użytkownika
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 lip 2016, o 17:05
Miano: Carlos Brown
Wiek: 49
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: [Hawking Eta -> Century] Klendagon
Kredyty: 3.660

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

30 cze 2017, o 01:50

Ja'antian siedział na swojej koi, w milczeniu przenosząc wzrok to na Tori, to na podłogę. Nie wliczając samego faktu, że minęło dużo czasu odkąd padły ostatnie słowa turianina, Actthanowi ta chwila wydawała się wiecznością. Głupie, dość dziecięce skrępowanie przeszywało jego cały organizm, niczym strzał z Czarnej Wdowy. Pilot chciał coś powiedzieć, jakoś przerwać ten letarg, ale nie wiedział co ma mówić. Zaczynać jakąś rozmowę o sobie, a może zadawać tysiące pytań na temat niedawnych wydarzeń. Można było coś o sobie opowiedzieć, w sumie mogło to pomóc asari, która wydawała się mimo wszystko na taką, która potrzebowała rozmowy. Najlepiej, aby rozmowa była o niczym, aby było poruszony każdy temat, żeby lekarka mogła skupić się na np Antianie. Możliwe, że w ten sposób uda jej się jakoś wyjść z tego cało, przynajmniej psychicznie, co fizycznie, będzie trochę większy problem. A co jeśli będzie na odwrót?
Skrępowany turianin wstał ze swojego łóżka, podszedł do swojej szafki i wyciągnął z niej jednego batona energetycznego, jakiego zabrał ze stołówki z głównej stacji.
- Idę zobaczyć, co tam u reszty. Jak chcesz to chodź ze mną, jak nie, to nie - puścił niepewny uśmiech w stronę Tori.
Nie chcąc męczyć asari dłużej niż jeden dzień, Ja'antian wyszedł z pomieszczenia z batonem w buzi.
Turianin nie zaszedł daleko, kiedy śluza od medycznego zamknęła się przed nim z trzaskiem i sykiem. Pilot zaklął paskudnie pod nosem.
- Pójdę zająć się głównym generatorem, tylko gdzie on jest?
Ja’antian Actthan

Avatar użytkownika
 
Posty: 115
Dołączył(a): 19 sie 2015, o 18:46
Miano: Ja'antian Actthan
Wiek: 36
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianie
Zawód: Pilot myśliwca Siódmej Floty Turian, Porucznik.
Lokalizacja: [Hawking Eta -> Century] Klendagon
Kredyty: 6.565

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

3 lip 2017, o 01:40

Tori siedziała w milczeniu, wsłuchana w opowiadaną przez turianina historię. Porucznik w swoim życiu przeżył zdecydowanie więcej i miał zdecydowanie inne przygody niż ona sama, a to spowodowało głęboką refleksję. I także trochę zazdrość... W jakim wieku mógł być Ja'antian? Trzydzieści? Czterdzieści lat? W skali wieku asari byłby dzieckiem. W skali wieku turian - dorosłym mężczyzną, z bagażem edukacji, doświadczeń, przygód i wspomnień, których Tori dotychczas nie miała i raczej mieć nie będzie. Jej własne życie - w skali turiańskiej z kolei bardzo długie - musiałoby mu się wydawać bardzo nudne. Nie przeżyła jak do tej pory przygód, nie doświadczyła związanych z nimi emocji, nie przeżyła miłosnych uniesień, nie poczuła bólu złamanego serca. Zawsze myślała i wierzyła w to głęboko, że takie rzeczy są jeszcze przed nią. Choć sama nie była pewna, czy tego właśnie pragnie. Z jednej strony spokój i stabilizacja wydawała się czymś właściwym i do tego dążyła, z drugiej - to właśnie chęć przeżycia przygody i sprawdzenia się w ekstremalnych warunkach sprawiła, że znalazła się właśnie na Klendagonie. I już przy pierwszych problemach pragnęła powrotu do swojego poukładanego i zaszufladkowanego życia. Czy potrafiłaby zmienić się? Sprawić, by jej życie było dynamiczne, zmieniające się jak w kalejdoskopie? Właśnie tak jak życie Ja'antiana, czy... Vex'a? Wzdrygnęła się lekko na wspomnienie emocji i obrazów których doświadczyła podczas połączenia z drugim turianinem. Było w tym coś pociągającego, niemal jak narkotyk, dostarczającego adrenaliny i wrażeń, ale także dawało przykład jak niebezpieczne i groźne takie życie może być. Czy tego właśnie sama pragnęła? Czy chciała, by jej własne życie było pełne ryzyka, najeżone niebezpieczeństwem i przygodami?
Zdawała sobie sprawę z przedłużającej się ciszy, ale nie potrafiła nawiązać dialogu. Owszem, chciała, by Ja'antian został przy niej, dodając jej otuchy i poczucia bezpieczeństwa, ale jakoś...nie potrafiła tego wyartykułować. Bo co miała powiedzieć? Że się boi, że nie jest pewna przyszłości własnej i całego zespołu? Przecież zdążyła już to powiedzieć. Zdążyła już pokazać, jak żałosnym i mało znaczącym członkiem zespołu była. Była conajmniej trzy- jak nie czterokrotnie starsza niż pozostali, jednak jej bagaż doświadczeń, wiedza i umiejętności które mogła wnieść były znikome.
Cisza zaczynała ją krępować. Już chciała się odezwać, gdy Turianin wstał, podszedł do swojej szafki, po czym żując baton energetyczny ruszył do drzwi. Skinęła głową na jego propozycję i wstała z łóżka chcąc iść za nim, jednak niemal od razu zrozumiała, że musi jeszcze przynajmniej przez chwilę pozostać w pomieszczeniu. Wyglądałaby zdecydowanie głupio paradują po stacji owinięta tylko w kąpielowy ręcznik... Odwróciła się w kierunku swojej - wciąż jeszcze otwartej - szafki, chcąc wybrać ubrania które miała zamiar na siebie wciągnąć po prysznicu, jednak nim zdążyła dokonać przeglądu jej zawartości, nagle oślepła. Dopiero po sekundzie czy dwóch zdała sobie sprawę z faktu, że to nie ona straciła wzrok, tylko ich stacja z jakiegoś pogrążyła się w całkowitych ciemnościach. Czerwienią rozjarzyły się awaryjne światła dając jednak wystarczająco silne światło by nie wejść na pobliską ścianę i by móc ocenić zarysy pomieszczenia, a nie do tego, by móc swobodnie funkcjonować. Oczy asari rozszerzyły się strachem. Co się stało? Atak? Awaria? a może... przed oczami Tori znów stanęła scena ze wspomnienia - wstające z piasku jej własne zwłoki, zaczynające ucieczkę w bliżej nieokreślonym kierunku... Niemal siłą powstrzymała cisnący się jej do gardła krzyk przerażenia. Ściany naparły na nią zdwojonym nagle rykiem burzy i asari zakryła dłońmi uszy, starając się uciszyć ten znienawidzony dźwięk.
Okrzyk Diany wywołującej przez komunikator Torii i Acctchan'a otrzeźwił ją trochę. Przypomniała sobie o posiadaniu omni-klucza, aktywowała go więc i w jego nikłej poświacie wyciągnęła z szafki swoją, leżącą na wierzchu kupki ubrań, białą tunikę w której chodziła już wcześniej. Przez myśl przebiegła jej irracjonalna myśl, że ubiera ją zapewne ostatni raz, bo nie zdążyła wziąć prysznica i zapewne uwala ubranie swoją własną krwią z wciąż jeszcze świeżej rany. Mimo to naciągnęła ją na gołe ciało i dopięła suwak pod pachą. Zawahała się - sytuacja była zdecydowanie nietypowa i wymagała nietypowego podejścia. Wymacała w szafce swój szeroki, czarny pasek którym ścisnęła się w pasie - po to, by mogła do niego przypiąć generator tarcz i Falangę. Zważyła pistolet w dłoni. Miała nadzieję, że nie będzie musiała go używać, ale wiedziała, że będzie czuła się bezpieczniej mając ją przy sobie. Upewniła się, że pochłaniacz ciepła jest włożony, a broń zabezpieczona, po czym przypięła pistolet do paska, obok generatora tarcz.
Wciąż posiłkując się słabą poświatą omni-klucza podeszła do wyjścia i uderzyła dłoną w miejsce na drzwiach, gdzie powinna palić się aktywująca je kontrolka, lecz - jak można się było spodziewać - nic się nie stało. Dzwi pozostawały głuche, ciche i - zamknięte.
- Halo!? - krzyknęła - Czy ktoś mnie słyszy?! Ja'antian? Diana? Vex?
Odpowiedzią była głucha cisza. Cwyciła więc ponownie w dłoń swój pistolet i trzykrotnie uderzyła jego rękojeścią w pancerz drzwi. Zaczynała panikować, a to nie wróżyło zbyt dobrze.
Komunikator odezwał się głosem Ja'antiana i Tori odetchnęła. W myślach zbeształa samą siebie za swoją głupotę - zamiast drzeć się jak opętana i walić w zamknięte drzwi powinna od razu skorzystać z radia. Aktywowała komunikator, przymknęła na chwilę oczy i spróbowała uspokoić się na tyle, by jej głos nie drżał zbyt mocno.
- Co się stało z zasilaniem? Jestem zamknięta w kwaterach i nie mogę otworzyć drzwi... Wszyscy są cali?
ObrazekObrazek
Tori Te’eria

Avatar użytkownika
 
Posty: 111
Dołączył(a): 15 sie 2016, o 22:18
Miano: Tori Te'eria
Wiek: 163
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: [Hawking Eta -> Century] Klendagon
Kredyty: 3.750

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

3 lip 2017, o 11:58

Accthan, pomimo swoich chęci, nie zdążył. Drzwi zatrzasnęły się przed jego nosem, a czerwone światła alarmowe spowiły pomieszczenie w krwistych barwach. Zawodzenie wiatru jak gdyby się wzmogło. Jakiś specyficzny huk dobiegł zza drzwi, może z korytarza, a wyobraźnia podsuwała im obojgu najgorsze obrazy.
- Generator jest w trzecim pomieszczeniu technicznym - odparła Diana, łapiąc nagle swój pancerz, po krótkiej chwili zawieszenia. - Nie wiem. Zależy czy przebiło ścianę. Jeżeli burza jest już w pomieszczeniu technicznym to lepiej zakładajcie pancerze.
Uruchomiła komunikator by odpowiedzieć słyszymy was na nawoływania Ja'antiana i Tori. Nerwy były po niej widoczne, teraz jeszcze bardziej niż na pustyni. Wcześniej wydawała się być pewna otoczenia, znajomości stacji i ich bezpieczeństwa na tym terenie. Fakt, że nie potrafiła się opanować, mógł wyprowadzać z równowagi bardziej niż wszystko inne.
- Szyby idą sufitem. Widziałeś, jak góra tam wygląda. To nie film szpiegowski - krzyknęła, a jej głos ledwo co przebił się przez wycie wiatru. - Ja'antian, Tori! Jesteście w kajutach, prawda?
Odwróciła się, zastygając na moment, gdy w połowie stała już ubrana w pancerz.
- Przez omni-klucz mogę połączyć siebie lub kogokolwiek z technicznym. Viyo, dałbyś radę przekierować moc z systemów podtrzymywania życia do drzwi, na krótką chwilę? - spytała głośno, z włączonym komunikatorem. Tak, by pozostała dwójka mogła ich również słyszeć. - Musielibyście założyć pancerze, ale moglibyśmy wyjść i rozeznać się w sytuacji.
Ryk burzy był głośny. Wydawał się być dwa razy donośniejszy niż wcześniej, gdy niemal dało się o niej zapomnieć, ale ciężko było stwierdzić, czy to faktycznie przez stan ścian i przebicie się przez jedną z nich, czy to przez ich podatną na stres wyobraźnię.
- Zgram wszystko z kapsuły w tym czasie! - ryknęła, a z korytarza dobiegł kolejny, niepokojący huk. - Brown, masz szczelny ten pancerz?!
Carlos, choć jego pancerz nie był w idealnym stanie, widział, że dziurę w hełmie jest w stanie załatać omni-żelem z zasobnika przy pasku, może dwoma. Nie przetrwa dzięki temu tak długo jak w nowiutkim opancerzeniu, ale dawało to szansę na odpalenie znów systemów podtrzymywania życia pancerza i przeżycie wystarczającej ilości czasu na zewnątrz.
Diana doskoczyła do kapsuły, a jej palce natychmiast sprawnie pomknęły po holograficznej klawiaturze. W tym czasie Viyo otrzymał dostęp do wypełnionej czerwonymi alarmami i powiadomieniami infrastruktury systemów stacji badawczej, w której się znajdowali. Niektóre sektory, odcięte od zasilania, były wyciemnione, niedostępne dla niego, ale do części mógł się dostać. W tym do kontroli zasilania awaryjnego i tego, jak energia była dystrybowana.


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7023
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

3 lip 2017, o 13:48

- Zaraz...
Warknął i zaczął aplikować żel. Najpierw spokojnie zalał dziurę oraz dopilnował by wszystkie pęknięcia były wypełnione, automatyczny program diagnostyczny jednocześnie obchodził uszkodzone układy starając się zachować maksymalną sprawność. Dobrze, że w hełmie był tylko komunikator, ekranik i inne gadżety, które chociaż użyteczne, nie są niezbędne. Później zaaplikował jeszcze cienką warstwę, która miała utworzyć coś w rodzaju plastra dodatkowo zabezpieczającego miejsce uszkodzenia. Taki sam numer kiedyś zrobił z napierśnikiem, miało być tymczasowo, ale zostało na dłużej. Cholerne kredyty... Żel szybko związał i wytworzył awaryjne połączenia kilku systemów. Poszły dwie tubki, ostrożności nigdy zbyt wiele, nie?
- Już. Wyłazimy wentylacją, czy jak?
Mruknął zakładając hełm i uruchamiając komunikator wewnętrzny. Sprawność nie była stuprocentowa, wyświetlane dane lekko śnieżyły, przychodzące i wychodzące rozmowy lekko szumiały. a wizjer był pęknięty, mimo wszystko pancerz pozostawał szczelny. Na jakiś czas musi wystarczyć.
ObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazekObrazek
Carlos Brown

Avatar użytkownika
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 lip 2016, o 17:05
Miano: Carlos Brown
Wiek: 49
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: [Hawking Eta -> Century] Klendagon
Kredyty: 3.660

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

3 lip 2017, o 18:16

Porucznik drgnął, gdy wewnątrz stacji coś zawyło i powoli cofnął dłoń od drzwi. Może to wyobraźnia płatała mu figle, zmotywowana do podsuwania koszmarnych obrazów przez ciemność rozświetlaną co jakiś czas czerwonymi światłami, a może to burza w końcu się o nich upomniała. Może po otwarciu stalowego przejścia ponownie przywita ich huk wirującego piachu i morderczego żywiołu, tym razem jednak rozrywającego budynek od środka. Uderzenia kamieni i piasku o ściany stacji przypominały ciosy potwora próbującego dorwać się do wnętrza.
Ryk był ogłuszający, ledwo słyszał słowa Diany mimo, że stała tuż obok. Nie próbował przekrzyczeć żywiołu, żeby jej odpowiedzieć, więc tylko skinął głową, gdy spoglądała w jego stronę. "Dam", tyle mówił jego wzrok. Bo czy miał inne wyjście? Nie mieli środków, żeby przebić się przez drzwi na drugą stronę, nie byli też w stanie przebić się przez ściany, ani skorzystać z wąskich luk między poszyciem. Mogli czekać aż burza ustanie, ale kto wie co jeszcze się do tego czasu nie spierdoli?
Podniósł się, by ostrożnie przejść z powrotem pod kapsułę medyczną i podnieść swój hełm oraz rękawice. Jeden z plusów tego, że ciągle coś robił, ciągle próbował coś rozwiązać lub naprawić - zwyczajnie nie miał czasu się rozebrać. Zaczepy kliknęły, gdy nasunął obydwa elementy pancerza na swoje miejsce; ochronna warstwa hełmu stłumiła nieco ryk wichury, a rozświetlająco się stopniowo fragmenty HUDa umożliwiły dostrzeżenie czegoś więcej w pomieszczeniu.
Cała sytuacja była boleśnie znajoma. Po raz kolejny nasunęły mu się podobieństwa do Raitaro i do wędrówki po dnie oceanu, w otoczeniu eksplodujących kominów termalnych i pękającego podłoża.
Przymknął oczy, czując jak adrenalina pulsująca w żyłach powoli zaczyna być nieznośnie bolesna. Wdech. Jeden... dwa... trzy. Wydech. Jeden... dwa... trzy. Wdech...
Otworzył oczy akurat, gdy wyświetlacze hełmu wróciły do życia. Bez słowa włączył latarkę na ramieniu pancerza, a potem wywołał omni-klucz, czując jak jego gnające serce powoli wraca do akceptowalnego, nieco przyspieszonego rytmu, przyduszone butem dyscypliny. Połączenie z dostępem od Diany było już aktywne, cierpliwie czekając na jego reakcję.
Rzucił okiem na strukturę systemu, po czym zaczął przesuwać palcami po wyświetlaczu, odblokowując poszczególne węzły sieci, by przygotować przekierowanie energii z awaryjnego systemu na ten odpowiadający za zasilanie drzwi w skrzydle medycznym. Kiedy Diana i Carlos nałożyli hełmy, dał im znać, żeby włączyli również komunikatory wewnętrzne. Było to łatwiejsze niż próby przekrzyczenia burzy.
- Słyszałem, że to nie film szpiegowski, Brown! - rzucił na pytanie mężczyzny, ale lustrzana maska skryła jego oszczędny uśmiech. Kolejne uderzenie żywiołu o ściany stacji skutecznie wybiło z głowy wszelkie żarty, sprawiając, że turianin spiął się mimowolnie.
- Nie wiem na ile wystarczy tego zasilania! - odezwał się, ruszając pod drzwi. - Bądźcie gotowi! Pójdę pierwszy?
Jeżeli energii starczy tylko na utrzymanie drzwi otwartych przez parę sekund, przyda się ktoś, kto będzie mógł naprawić generator.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+15% do celności (implant)+5% do obrażeń od broni i mocy bojowych+20% (+50%) do obrażeń w walce wręcz
+75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem+20% do celności od celownika termicznego III (+2PA)

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 619
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Porucznik w 3. Oddziale Specjalnym
Lokalizacja: Klendagon
Status: Kandydat na Widmo. Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 45.000
Medale: 5
Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Purpurowa gwiazda (1)

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

6 lip 2017, o 14:05

Odpowiedź Diany i słyszalna przez kanał łączności wymiana zdań między nią, Vexem i Carlosem uspokoiły nieco Tori - wystarczająco, by opanować panikę. Wciąż jednak nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Do swojego pancerza nie miała dostępu - znajdował się wciąż w pomieszczeniu medycznym, a Tori nie wiedziała na ile poważnie był uszkodzony podczas wędrówki przez pustynię, odłamkami i stalowym prętem, który starał się ją przebić na wylot. Spojrzała w kierunku, w którym powinien wciąż się znajdować Ja'antian - miała nadzieję, że turianin pójdzie po rozum do głowy i ponownie włoży dopiero co zdjęty pancerz.
Naładowana adrenaliną, nie wiedząc co ze sobą zrobić, przeszła kilka niepewnych kroków w głąb pomieszczenia, po czym wróciła pod drzwi. Czuła się jak w klatce, zamknięta, zdenerwowana i wystraszona ponad wszelką miarę. Czerwone, pojawiające się i znikające oświetlenie awaryjne nadawało całemu pomieszczeniu atmosfery grozy i tajemnicy, a ryk wiatru przypominał pobyt bezpośrednio na pustyni. Tori odetchnęła ciężko przypominając sobie ponownie swoją wyprawę z Carlosem po oderwany wzmacniacz. Wówczas również odgłosy burzy zdawały się atakować ich ze wszystkich stron, zagłuszając wszystko wokół i odcinając ich od świata. Wówczas pomocna okazała się biotyka, ale na co jej umiejętności mogłyby się przydać w tej chwili? Chyba, że...
Aktywowała latarkę w swoim omni-kluczu i w jej skromnym świetle przyjrzała się dokładniej drzwiom, oceniając ich konstrukcję, mocowanie i mechanizm działania. W głowie zaświtała jej pewna myśl - mogła spróbować użyć biotyki by spróbować je otworzyć lub... uszkodzić. Wówczas być może miałaby możliwość wyjścia z pomieszczenia.
Cofnęła się kilka kroków, w świetle latarki jeszcze raz spojrzała na drzwi, po czym skoncentrowała się na swoim celu. Nie miała pojęcia jak mogłaby otworzyć drzwi używając swoich umiejętności - mogła tylko próbować je uszkodzić lub wysadzić z mocowań. W Akademii Wojskowej widziała instruktorki biotyką rozszarpujące stalowe płyty lub niemal bez trudu przenoszące je z miejsca na miejsce, ale zdawała sobie sprawę - zarówno wówczas, jak i teraz - że do takich umiejętności jej bardzo daleko. W chwili obecnej mogła tylko mieć nadzieję, że jej umiejętność Rzutu pozwoli wygenerować na tyle silne pole biotyczne, żeby wygiąć lub oderwać fragment drzwi na tyle duży, by asari mogła się przez niego przecisnąć na zewnątrz.
Skupiła swoją uwagę na dolnym rogu drzwi po czym użyła całej swojej dostępnej siły woli, by wysłać kulę biotycznej energii w to miejsce. I jeszcze raz. I jeszcze...
Ostatnio edytowano 9 lip 2017, o 16:24 przez Tori Te’eria, łącznie edytowano 1 raz
ObrazekObrazek
Tori Te’eria

Avatar użytkownika
 
Posty: 111
Dołączył(a): 15 sie 2016, o 22:18
Miano: Tori Te'eria
Wiek: 163
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: [Hawking Eta -> Century] Klendagon
Kredyty: 3.750

Re: [Hawking Eta -> Century] Klendagon

6 lip 2017, o 16:35


Huk i wycie wiatru wydawały się wzmagać z każdą sekundą, a wraz z nim rosło zdenerwowanie. Nawet założenie na siebie pancerza nie było zadaniem łatwym - ręce chciały odmówić posłuszeństwa, szczególnie u Diany, która, choć musiała mieć go na sobie niemal tak często, jak dwójka żołnierzy w pomieszczeniu, teraz z trudem dopinała wszystkie zaczepy, śpiesząc się tak, jak tylko mogła.
Po tym zniknęła w tyle pomieszczenia. Choć skutków burzy nie było widać wewnątrz pokoju, jej ryk sugerował, że już tu była. Otaczała ich zewsząd. Z każdą chwilą, w której musieli tego słuchać, utwierdzali się w przekonaniu, że huragan mógł uszkodzić stację poważniej, niż założyła z początku Vesser.
System, do którego dostęp otrzymał turianin, był stary. Bardzo stary. Pierwsze próby wykrzesania ekstra energii poza tą, którą mieli, spełzły na niczym. Próba wyselekcjonowania konkretnych drzwi - również. Jego zdalny dostęp ograniczał się do różnych sekcji, do których mógł doprowadzić lub przekierować prąd. Przekierowanie energii do wszystkich śluz wewnętrznych lub zewnętrznych było tym, co mogło otworzyć te drzwi.
OTworzyłoby jednak również drzwi, przed którymi stała Tori i Ja'antian. Zbyt grube i solidne, by byli w stanie je uszkodzić bez pokaźnej ilości środków wybuchowych, które prawdopodobnie zmiotłyby również ich. Jeżeli burza była na zewnątrz, to jak na razie dobrze szło im w powstrzymywaniu jej - lecz generator zapasowy miał dość krótki czas życia, a oni nie mogli go nawet dokładnie określić. Liczyła się każda sekunda, każda chwila.
- Zgrane! - krzyknęła Diana, rzucając się do łóżka, z którego natychmiast, w szaleńczym wręcz zrywie, zerwała poszewkę, by złożyć ją na trójkąt i szczelnie obwiązać sobie dolną część twarzy, zakrywając usta i nos. Jej hełm nie nadawał się obecnie do niczego - może poza niebezpieczną dekoracją przypominającą o mało przyjemnym incydencie. - Tori, Ja'antian! Jest za głośno. Chyba rozwaliło nam ścianę...
Urwała, gdy jej własne słowa przestały się całkiem przebijać przez huk. Przez komunikator, dwójka uwięziona w kajutach usłyszała tylko części, wyrywki, z których musieli wysnuć wnioski.
Mieli bowiem jeden pancerz - ten należący do turianina. Asari pozostał w skrzydle medycznym, poważnie uszkodzony. Vesser dostrzegła go dopiero po chwili, nieomal się o niego potykając, w półmroku rozświetlanym alarmowymi sygnałami.
Nawet tak potężny huk na zewnątrz nie był w stanie zagłuszyć jej przekleństwa.
- Możesz otworzyć jedne drzwi? - ryknęła, stając centymetry oddalona od Vexa, do którego też się nachyliła. Ale odpowiedź turianina nie miała być satysfakcjonująca. - Burza jest na zewnątrz. Czujesz to? - jej dłoń oparła się o gruby, niezniszczalny właz, który zdawał się lekko drżeć pod palcami. Ale przede wszystkim - był zimny. Bardzo zimny. Niemal tak jak atmosfera Klendagonu.
- Tori nie przeżyje bez pancerza. Musimy ją zgarnąć i dostać się do Bestii - oznajmiła, łapiąc Carlosa i przysuwając do siebie tak, żeby wszyscy, choć ledwo, mogli się usłyszeć. - Po wyciągnięciu ich z kajut, wszyscy do śluzy. I do pojazdu. Jest tuż przy wyjściu.
Skinęła głową, gdy wszyscy zrozumieli. Z oporem, dając cenne sekundy dwójce osób w kwaterach, jak i sobie samej.
Wraz z otwarciem drzwi, jęk wietrznej bestii ogłuszył, piasek z prędkością pocisku oślepił, a wiatr niemal powalił. W pomarańczowym półmroku korytarza, wiatr, niczym gęsta, pędząca na nich chmura, wypełniał całe pomieszczenie, zapierając dech w piersiach nawet opancerzonym mężczyznom.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7023
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Galaktyka

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość