W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

[Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

23 cze 2018, o 19:09

Obrazek


Przez niespełna cztery lata swojego istnienia HydroLab - prywatna inwestycja rozrywkowa pozostająca niezmiennie w rękach multirasowego zarządu - zaskakująco prędko rozrósł się do rozmiarów małego miasta. Ochrzczony nieszczególnie oryginalną nazwą kompleks zaczynał jako pojedyncza konstrukcja do złudzenia przypominająca przeźroczystą, chomiczą kulę siłą przyklejoną do oceanicznego dna, aktualnie jednak niemal zupełnie odciął się od swej historii. Pierwszy budynek wciąż wprawdzie istnieje - służy jako oblegane przez fanatyków biologii morskiej obserwatorium pozwalające podziwiać przepływające w pobliżu splątane sieci wodorostów czy stawonogi różnych kształtów - teraz jednak z trzech stron otoczony jest labiryntem modułów przeróżnego zastosowania.
To, co się nie zmieniło, to specyfika placówki - choć posiada lab w nazwie, kompleks to przede wszystkim atrakcja turystyczna dla pasjonatów. Dla zafascynowanych morzami i oceanami znalazłoby się niejedno lepsze miejsce do spędzania urlopów - takie, w którym dałoby się obserwować ławice barwnych ryb czy pływać pomiędzy galaretowatymi, fosforyzującymi meduzami - HydroLab wciąż ma jednak rzeszę swych fanów. Wystarczy odrobina naukowego zacięcia, by bawić się tu nie gorzej niż w znacznie bardziej luksusowych, nastawionych na zachwycanie turystów miejscach.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

23 cze 2018, o 19:36

Obrazek

Ariel
Mistrz Gry: Rebecca Dagan
Gracz: Valelo Edern


Tara Fellsek nie była kimś, kogo Valelo spodziewałby się spotkać na Omedze, nie było jednak mowy o pomyłce. Kobieta, która zaczepiła go w dokach była dokładnie tą, którą pamiętał - choć może nieco szerzej uśmiechniętą i bardziej pewną siebie niż wtedy, gdy rozstawali się z Zaćmienie. Był jakiś zabawny zbieg okoliczności w tym, że dołączyli do organizacji mniej więcej w jednym czasie i opuścili ją również niemal wspólnie. Gdyby ktoś się głębiej nad tym zastanawiał, mógłby próbować dopatrywać się w tym jakiegoś większego planu - takiego jednak nie było. Ot, po prostu zbieg okoliczności, że i Edernowi, i pannie Fellsek działalność na rzecz organizacji sprzykrzyła się w podobnym momencie.
Tak naprawdę Valelo nawet szczególnie Tary nie znał. To znaczy, nie - nie do końca. Nie przyjaźnili się, ale na polu pracy zawodowej trochę wspólnej historii jednak im się zebrało. Fellsek była zdolnym inżynierem, ale wtedy, za czasów kariery salarianina - przede wszystkim jednym z bardziej cenionych kurierów Zaćmienia. Mówiło się, że nie było rzeczy, której nie potrafiłaby załatwić - czy chodziło o przemyt do lub z Omegi, czy o dyskrecję w przekazywaniu wrażliwych informacji. Czy też o całkiem legalną działalność transportową, którą również się, oczywiście, zajmowała.
Nie ukrywajmy jednak, współpraca Valelo z Tarą nie była mimo wszystko czymś, co pozwoliłoby Edernowi spodziewać się ponownego spotkania z Fellsek teraz, gdy ich drogi dawno się już rozeszły.
I wiecie co? To rzeczywiście był przypadek. Tara na niego nie czekała, nie miała dla niego propozycji nie do odrzucenia, nie snuła planów, w które mogłaby salarianina zaangażować. No, przynajmniej na początku, bo po kilku drinkach wypitych w marnej spelunie tuż przy dokach okazało się, że może jednak mogliby coś zrobić. Razem. Z korzyścią dla obojga.
Tara nie powiedziała, co jej chodzi po głowie. W ogóle zresztą niewiele o sobie mówiła - ot, jakieś ogólniki, po których Edern nadal tak naprawdę nie wiedział, czym dziewczyna zajmowała się przez czas, odkąd widzieli się po raz ostatni. Z tej perspektywy fakt, że jej słowa przekonały go do wycieczki na Yamm wydawał się być... Cóż, w dużej mierze nieprawdopodobny. Mało konkretów, sytuacja wyglądająca na co najmniej naciąganą. Kto by się w coś takiego ładował?
Może ktoś, kto i tak nie mógłby zostać na Omedze dłużej - ktoś, kto w zasadzie już teraz musiał ją opuścić.
A może ktoś, komu intuicja podpowiadała, że za słowami będzie fajnie, zobaczysz, jakimi uraczyła go Tara, może kryć się rzeczywiście coś... fajnego? Tak po prostu?
Zresztą, ostatecznie - co złego może wyniknąć z wycieczki dla odmiany dla przyjemności, a nie w pogoni za bliżej niesprecyzowanymi interesami? No nic. HydroLab był po prostu ciekawym miejscem, którego Valelo nie dane było jeszcze odwiedzić. Skoro nadarzyła się okazja do nadrobienia zaległości, może zwyczajnie warto było z niej skorzystać.

Mimo tego po dotarciu na miejsce Edern mógł czuć się rozczarowany. To znaczy - HydroLab był dokładnie tym, czym miał być i wyglądał dokładnie tak, jak przedstawiano go w broszurach reklamowych. Rozległy kompleks przyklejonych do oceanicznego dna modułów z fantazyjną, kilkupiętrową (i zupełnie nieergonomiczną, uwzględniając koszty utrzymania) budowlą w samym centrum i równie ekstrawagancką, przeźroczystą kulą na południowym krańcu terenu. Trudności w dotarciu do placówki też były takie, przed jakimi uprzedzano - prom, na pokładzie którego podróżował Valelo, przez kilka długich chwil walczył z szalejącym nad oceanem wiatrem nim wreszcie udało mu się opaść na płytę lądowiska, do której przycumowane były jednostki podobne, ale przystosowane do transportu pasażerów aż na samo dno zalewiska. Nawet nie mając dotąd problemów z chorobą morską, w tej chwili Edern nie czuł się najlepiej i poważnie powątpiewał w swe chęci do dalszych kontaktów z HydroLabem.
Potem jednak było lepiej. Podróż na dno była dla odmiany zaskakująco łagodna i dosyć szybka, gdy zaś obwieszczono dotarcie do celu i możliwość opuszczenia podwodnych promów, salarianin czuł się już niemal odświeżony po przygodach nad powierzchnią wody. Odświeżony i gotowy na spotkanie z placówką.
Ta zaś już od progu uderzała gwarem typowym dla turystycznych przybytków. W głównym hallu HydroLabu odwiedzających było wprawdzie mniej niż w nieco mniej ambitnych miejscach, wciąż jednak czuło się atmosferę lokalu rozrywkowego. Samo centrum sali zajmował holograficzny projektor w zapętleniu wyświetlający obrazy co ciekawszych stworzeń, jakie można było odnaleźć w tych skrajnie trudnych warunkach, jakie oferował tutejszy ocean - wokół niego zaś tłoczyła się grupka dzieci różnych ras, przekrzykująca się w próbach skomentowania hologramu dziwacznego skorupiaka, który właśnie został wyświetlony. Pod ścianami hallu ustawiono czasową wystawę fotografii podwodnych krajobrazów, wzdłuż której przechadzała się kolejna grupka turystów. Stojąc na progu HydroLabu, Valelo mógł dostrzec wiele, bardzo wiele twarzy o zróżnicowanym stopniu znaczącego je zaciekawienia.
Problem polegał na tym, że żadna z tych twarzy nie należała do Tary.
Ostatnio edytowano 25 cze 2018, o 19:32 przez Mistrz Gry, łącznie edytowano 1 raz
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

24 cze 2018, o 03:35

- Na przodków, czemu u licha się zgodziłem z nią spotkać? Co ta nieopierzona dziewczyna znowu wymyśliła?! - mówił sam do siebie w myślach Valelo. Jeszcze nie wiedział, czy żałuje swojego przyjazdu, ale był wdzięczny losowi, że udało mu się w końcu po coś wyrwać z obskurnej Omegi. Istniało w zasadzie poważne ryzyko, że jego wątroba nie wytrzymałaby kolejnych paru miesięcy spożywania dykty "po taniości" z lokalnych spelun. Oszczędności nie zostało mu wiele, tęsknił za dawnym luksusem, a zwłaszcza za smakiem ulubionego rynkolu. Po tej myśli wziął łyka bliżej niezidentyfikowanej berbeluchy ze swojej piersiówki, po którym przeszedł go dreszcz. Może i nie smakuje najlepiej, ale ważne aby chociaż trochę sponiewierało.

Po jednym łyku czuł jednak jakby nieco bardziej "przejrzał na oczy". Przecież do tej pory ma nieuregulowany stosunek służby w Zaćmieniu. Co jeżeli ktoś go przejrzał? Chce się zemścić? Odebrać dług? W sensie, żadnego długu nigdy nie było, gdyż kula ognia nie tworzy per se zobowiązań cywilnoprawnych... No ale jednak. Podczas tej ostatniej myśli salarianin miał szeroko otwarte oczy i patrzył się w dal, stojąc bez ruchu, niczym żołnierz z zespołem stresu pourazowego.
- Nieważne, bez znaczenia. Skup się, skup się. Tara pewnie będzie miała jakiś biznes. Szybka robota i postawisz się na nogi. A jak nie to sobie pozwiedzasz. - mruczał po cichutku do siebie. Rozejrzał się dookoła jeszcze raz by zobaczyć czy nie będzie jej gdzieś w pobliżu. Następnie wzrok jego przykuły elementy wystaw tego muzeum. Jakieś hologramy czy wystawy fotografii nie pobudziły jednak zmysłów Valelo - widok ich skomentował cichutkim westchnieniem nad ograniczonymi horyzontami ludzi, do których trzeba przemawiać prymitywnymi formam wizualnymi. Salarianin zdecydowanie preferował oddziaływanie na emocje i inne zmysły niż wzrok, przez co podszedł do pierwszej lepszej osoby wyglądającej na pracownika obsługi i spytał o drogę stołówki/baru/restauracji obsługującej gości tego ośrodka. Na Tarę należy póki co poczekać. O ile dobrze go zna, to będzie wiedzieć gdzie go szukać.
ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 72
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Yamm
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

25 cze 2018, o 19:31

Nawet, jeśli urzędująca w punkcie informacji kobieta - ludzka, młodziutka, niewysoka, kruczowłosa - zdziwiła się nieco pierwszymi potrzebami salarianina, nie pokazała tego po sobie. Nawet, jeśli w głowie zagościło jej pytanie, czy naprawdę jedzenie jest tym, co HydroLab ma najlepszego i najciekawszego do zaoferowania, nie pozwoliła mu wyjść na zewnątrz, zamiast tego z promiennym uśmiechem wskazując gościowi drogę do restauracji. Zgodnie z udzielonymi przez dziewczynę informacjami, na terenie placówki mieściło się kilka lokali mogących wyjść naprzeciw potrzebom Valelo, najbliższy zaś mieścił się zaś tuż za rogiem - dosłownie, jak się szybko okazało.
Edern musiał pokonać zaledwie parę kroków, by w jednym z odchodzących od głównego hallu korytarzy znaleźć wspomnianą restaurację. Położona tuż obok sporego sklepiku z pamiątkami - przeważnie kiczowatymi, choć być może dałoby się znaleźć tam coś nieco mniej tandetnego niż gumowe rekiny (których w okolicznych oceanach nawet nie było) czy plastikowe modele HydroLabu - była dokładnie taka, jakiej można by oczekiwać. Nieszczególnie luksusowa, ale też daleka od podrzędnej meliny, wabiła rozpisanym na tablicy, średnio bogatym menu, uśmiechniętą obsługą i, akurat w tej chwili, całym zestawem wolnych stolików.
Valelo nie dane było jednak w spokoju zastanowić się, na co konkretnie miałby ochotę. Ledwo zdołał pochylić się nad jednym z restauracyjnych pulpitów wyświetlających ofertę posiłków, silne klepnięcie w ramię odwróciło jego uwagę od listy dań.
- Zawsze ta sama kolejność, co? - rzuciła Tara jak gdyby nigdy nic, jednocześnie z impetem rzucając torbę przy najbliższym stoliku, tym samym rezerwując im miejsce. - Nawet niewątpliwe uroki lądowania nie pozbawiły cię apetytu, jestem szczerze zdumiona - Uśmiechnęła się szerzej, w kolejnej chwili zerkając już przez ramię salarianina na pulpit z menu.
- Nie bierz zapiekanki z małży, brzmi fancy, ale jest obrzydliwa - doradziła z miną znawcy, ostatecznie rozpierając się na jednym z krzeseł przy stoliku.
- A tak w ogóle, mamy do pogadania. - Uniosła brwi w znacząco konspiracyjnym wyrazie. - Bo wiesz, co tu mają? Glony.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

26 cze 2018, o 12:12

Menu alkoholowe w restauracji było nadzspodziewanie bogate dla salrianina. Aż trzy rodzaje rynkolu! Kto by pomyślał. Nim zdążył się jednak całkowicie zastanowić czy woli natychmiastowe przepalenie trzewi, czy powolną, aczkolwiek na swój sposób bardzo przyjemną, agonię, z ciągu myślowego wyrwało go klepnięcie w ramię. Obrócił się natychmiastowo i ujrzał swoją dawną znajomą z Zaćmienia - Tarę Fellsek. Nie okazał jej zbytniej radości na przywitanie. Wciąż miał mieszane uczucia wobec tej całej wycieczki. Gdyby nie ciężkie czasy, to w ogóle by zignorował wiadomości od jakiejś tam pani kurier. Za kogo ona w ogóle się uważa? Niestety jednak, nawet znamienita osobistość jaką jest profesor Valelo Edern musi grać takimi kartami jakie ma.
- Panno Fellsek... - rzucił flegmatycznie i ciągnąc sylaby - Bo to jest pani prawdziwe imię, prawda? Wiele czasu upłynęło odkąd ostatnim razem współpracowaliśmy. Zmieniłem od tego czasu branżę na nieco bardziej "rejestrowaną". Zacząłem pomagać ludziom. Uzupełniłem edukację. Jestem już profesorem, a nadto otrzymałem honory z wielu innych ośrodków naukowych. I to nie tylko w dziedzinie biologi. - mówił dalej spokojnie. Splótł ręce przed sobą na stoliku - Proszę mi wybaczyć, że się powtarzam, ale przeprowadziliśmy już tę rozmowę lata temu przy okazji zachowania prawidłowego "łańcucha dowodzenia" w Zaćmieniu. Panno Fellsek, mów mi "panie profesorze". - wzdychnął ciężko - Słyszała przez te lata pani o Illium i mnie? O profesorze, który pomaga ludziom? Weteranom? Wszystkim? Miałem gratulacje od lokalnych władz, wstęp na salony, uściski dłoni sportowców i innych celebrytów. A teraz? Siedzę tu. Jakże fortuna potrafi się drastycznie obrócić...
- Zatem proszę, kontynuuj. - powiedział żwawo wykonując jednocześnie gest wyprostowaną ręką po usłyszeniu o tematyce jego tego spotkania - Czym wyróżniają się tutejsze glony? I jaki związek z nimi ma akurat HydroLabs?
ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 72
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Yamm
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

27 cze 2018, o 16:49

Tara teatralnie przewróciła oczami. Tak jak wtedy, w Zaćmieniu, tak i teraz jej podejście do oficjalnych stopni, tytułów, hierarchii było dosyć swobodne. Podobnie beztrosko podchodziła też zresztą do samej postawy Ederna - nie wyglądała na szczególnie poruszoną swoistą arogancją i butą salarianina, a gdy jednak sięgnęła po zażądany przez niego tytuł, którym powinna się do niego zwracać, brzmiało w tym więcej żartu niż faktycznego szacunku. Teraz jednak niewiele można było z tym zrobić - w Zaćmieniu zawsze można było ewentualnie posłużyć się biurokracją organizacji, tam bowiem faktycznie wiązały ich jakieś oficjalne zależności zawodowe, które teraz jednak nie istniały. I Fellsek, i Valelo działali teraz na własną rękę i żadne nie było zależne od drugiego - i żadne też nikomu w tej chwili nie podlegało.
- W porządku... profesorze - rzuciła więc niby ugodowo, w rzeczywistości jednak nie przywiązując większej wagi do monologu salarianina. Wymienione osiągnięcia Ederna - o których równie dobrze słyszała bądź też nie, trudno było stwierdzić, kobieta bowiem nie odpowiedziała w końcu, czy poczynania Valelo z ostatnich lat były jej znane - nie zrobiły na niej większego wrażenia i dziewczyna... Cóż, najzwyczajniej w świecie zbyła tę listę przysłowiowym machnięciem ręki.
- Właśnie, glony - podjęła natomiast temat. Pochylając się przez stolik ku salarianinowi uruchomiła swój omni-klucz i manipulując przy nim chwilę, w końcu wyświetliła skromny, ubogi rysunek będący niczym innym, jak wzorem chemicznym.
Wzorem, którego salarianin nie był w stanie zidentyfikować.
To znaczy - nie było tak, że niczego w nim nie kojarzył. Był w stanie opisać wiązania, nazwać elementy składowe związku, z grubsza przewidzieć możliwe konsekwencje strukturalne i fizykochemiczne obecności w substancji określonych ugrupowań chemicznych. Mając chwilę, mógłby dokonać szacunkowej, ale względnie pełnej charakterystyki związku. A jednak nie wiedział, co widzi. Wyświetlony przez Tarę wzór był czymś nowym, substancją, o której Valelo nigdy przedtem nie słyszał.
- Otóż tutejsze glony mają to. To znaczy - nie wszystkie. Większość to te standardy, o których wiadomo, te paliwowe. Ale niektóre - w zasadzie jeden konkretny gatunek - mają to - powtórzyła, nie wygaszając jeszcze wzoru. - Wiesz, co to jest...profesorze? - Uniosła lekko brwi, po chwili uśmiechając się szelmowsko. - Pieniądze. W tym... tym czymś kryje się majątek. Prawdopodobnie.
Wyłączając w końcu schemat, Tara ponownie odchyliła się na krześle.
- HydroLab? HydroLab ma to gdzieś u siebie. Te glony - i ten związek. - Fellsek popukała lekko palcami w blat stolika. - Może o tym nie wiesz... - Tara z uporem trzymała się formy ty. - ...ale to też placówka naukowa. Rozrywkowa głównie, tak, ale mają też swoje pracownie. Bardzo dobre pracownie. Bardzo nowoczesne, bogate, pełne projektów pracownie.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

28 cze 2018, o 04:39

Słuchał Tary z założonymi na klatce piersiowej rękoma. Dodatkowo wzdychał i ostentacyjnie przewracał oczami zawsze wtedy, kiedy wypowiadała ona słowo "profesorze" z tą, jak mu się zdawało, lekceważącą manierą. Powoli zaczynał żałować, że się tu zjawił. Nie dość, że jest ostatnio jeszcze większym wrakiem psychicznym niż dotychczas, co doprowadziło w pewnym stopniu do amplifikacji jego psychoz, to jeszcze musi słuchać jak ktoś z niego po prostu drwi. Oglądał bez entuzjazmu obraz wyświetlony przez jej omni-klucz. Nie rozpoznawał tego związku chemicznego, lecz był całkiem pewien, że przy odpowiednim przygotowaniu i zapewnieniu odpowiedniej biologicznej próbki zdołałby opracować ten materiał.
Salarianin widocznie ożywił się dopiero przy dźwięku słowa "majątek" oraz "pieniądze". To jest to czego teraz potrzebował. To jest w zasadzie klucz do jego serca, oprócz pochwał i zaszczytów, rzecz jasna. Z błyskiem w oku rzucił, pstrykając jednocześnie palcami sobie obok głowy:
- Panno Fellsek, to słowa wielkiej wagi. Skąd ta pewność co do właściwości tych glonów? Jako co one mają służyć, jeżeli nie paliwo? Co to znaczy "to"? - pochylił się nad stolikiem, trzymając ręce na blacie, i mówił przyciszonym głosem - Skąd pani o tym wie? Chyba nie proponuje mi pani pracy w HydroLabs, prawda?
Pytań było więcej niż odpowiedzi. Valelo jednak dalej do końca nie wiedział o co chodzi Tarze. O wykradnięcie przepisu spod wody? Nielegalny połów? Opracowanie nowej, przemysłowej metody produkcji, albo syntezy... czegoś. Jedyne co wiedział, to to, że potrzebuje koniecznie wyciągnąć od niej więcej informacji.
ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 72
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Yamm
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

29 cze 2018, o 16:10

Tara doskonale wiedziała, jak trafić do salarianina - przemawiał za tym rozbawiony uśmiech, gdy Edern ożywił się na dwa ewidentnie celowo użyte słowa. Pieniądze. Majątek. Któż by nie dał się im skusić? Zresztą, ostatecznie, wspólna przeszłość, jaką mieli, była przeszłością w pewnej części najemniczą. Zaćmienie było jedną z tych organizacji, które - umówmy się - nic nie robiło charytatywnie i nie istniało dlatego, że ktoś miał takie hobby. Zaćmienie miało zarabiać. Przynosić zyski. Umacniać pozycję tworzących ją ludzi, turian czy salarian wśród innych ich pobratymców. Skoro i Tara, i Valelo spędzili tam jakiś czas, jasnym było, jakie motywy nimi kierowały i jakie były im najbliższe.
- Jako coś lepszego - rzuciła tymczasem Fellsek, przekornie odpowiadając na pytanie Valelo. To oczywiste, że salarianin był zainteresowany. Skoro glony nie były tymi, z których żyła większość Yammu - nie zapewniały energii paliwowej, najcenniejszego tutejszego surowca - to co w takim razie miały oferować? Czym miał być ten związek, który Fellsek ewidentnie uważała za cenniejszy niż inne, które można było uzyskać z tutejszych prostych organizmów? Jasnym było, że Edern chciał to wiedzieć, równie jasne szybko stało się jednak też i to, że kobieta nie zamierza wszystkim się dzielić - a przynajmniej nie od razu. - Mam podstawy sądzić, że ta substancja bardzo zabawnie wpływa na ludzi... Wróć, nie tylko ludzi. Na nas. Wszystkich. - Bliżej niesprecyzowanym gestem wskazała, co ma na myśli - przedstawicieli wszystkich ras rozumnych, nie tylko ludzkiej. - Tak zabawnie, że ktoś mógłby chcieć za to zapłacić. Dużo.
Na kolejne pytanie Ederna Fellsek roześmiała się szczerze.
- Nie, HydroLab to nie moje podwórko. Natomiast... - Kobieta odetchnęła lekko. - Rzeczywiście proponuję pracę. Nie współpracę, ale pracę - dla mnie. - W jej głosie przebrzmiała nieco twardsza nuta, która kazała salarianinowi zastanowić się przelotnie, czym teraz zajmuje się Tara. Bo kurierem już z pewnością nie była, nie mogła być.
- Nie jestem chemikiem czy biologiem, nie znam się na tym. Uważam jednak, że ten projekt się tutaj, w HydroLabie, zmarnuje. Wykorzystam go lepiej - Lekkim ruchem głowy wskazała omni-klucz, na którym jeszcze przed chwilą wyświetlała wzór strukturalny związku. - Potrzebuję tylko specjalisty. A ty, zdaje się, chwilowo nieszczególnie masz czym się zająć. - Fellsek uniosła lekko brwi. A więc chyba przynajmniej częściowo orientowała się w sytuacji Valelo. - Chcę cię zatrudnić. Za godziwe pieniądze. - Parsknęła cicho z rozbawieniem. - Wynagrodzenie stosowne do doświadczenia i zaangażowania w projekt, i tak dalej, i tak dalej.
Ostatnio edytowano 7 lip 2018, o 20:22 przez Mistrz Gry, łącznie edytowano 1 raz
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

29 cze 2018, o 19:43

Za każdym razem, kiedy Tara zwracała się do niego "na ty", Valelo lekko drgała lewa powieka. Z zewnątrz przypominało to tik nerwowy, lecz jednak salarianin ledwo wytrzymywał taką zniewagę wymierzoną w niego. Sam był osobą, która niezwykle trudno znosiła współpracę na równych warunkach, nie wspominając już (przodkowie brońcie!) o byciu pod czyjąś komendą. Lata rządzenia się na swoim folwarku, na Illium, odcisnęły na Valelo pewne despotyczne piętno, którego już nigdy nie zdoła zostawić za sobą. W tym wypadku zdecydowanie nie chciał aby widać po nim było jego wzburzenie emocjonalne. Drżące ręce schował pod stół, gdzie jedna z nich mimowolnie wędrowała do kieszeni, gdzie pomiędzy palcami obracał swój skalpel. Nie miał oczywiście zamiaru jej zaatakować, ale pewien kontakt z przedmiotem zapewniającym mu kontrolę nad sytuacją, chociażby iluzoryczną, uspokajał go.
- Dobrze... - rzekł cicho - Zgadzam się. - Ale musi pani zrzucić z siebie tą całą zasłonę dymną. Kim pani właściwie teraz jest? Skąd pani ma takie informacje? - kontynuował cicho i nieco łamiącym się głosem.
- Nie mam problemu z materiałem, ani ewentualnymi konsekwencjami jego dystrybucji. Potrzebuję tylko wiedzieć więcej, ponieważ zakładam, że wszystko jest już ustawione? I potrzebujesz tylko moich umiejętności?
Oczywiście warunki współpracy z Tarą, jakiekolwiek one nie by nie były, Valelo nie uznawał za w pełni wiążące. Na razie się zgadza z tym co ona proponuje, ponieważ w zasadzie to nie ma innego wyboru. A okoliczności mogą się zawsze zmienić. I tego z upragnieniem upatrywał salarianin.
- To jakie są następne kroki? - zapytał ostatecznie.
ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 72
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Yamm
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

7 lip 2018, o 20:35

Fellsek roześmiała się lekko, tak, jak gdyby Edern opowiedział jakiś żart. Nie było w tym nadmiernej arogancji, za to pełno zwyczajnego rozbawienia.
- Ależ nie mogę tego zrobić - odpowiedziała beztrosko na żądanie zrzucenia zasłony dymnej. - Jaki byłby ze mnie człowiek biznesu, gdybym od tak odkrywała wszystkie swoje karty?
Kobieta rozprostowała się wygodniej na krześle. Milcząc przez krótką chwilę, ostatecznie musiała jednak podjąć decyzję o udzieleniu salarianinowi choćby części informacji o sobie. Być może mieściło się to w jej pojęciu bycia fair, a może po prostu zdawała sobie sprawę, że jeśli będzie z uporem milczeć i nie powie zupełnie nic, Valelo może zmienić zdanie.
- Nadal jestem kurierem, w jakimś sensie. Odbieram przesyłki od jednych, przewożę do drugich... - rzuciła jak gdyby nigdy nic, czyniąc to jednak tonem, który kazał wątpić w legalność tych działań. Kurier, jasne. Prędzej przemytnik. Człowiek od brudnej roboty. Na pewno nie zwykły listonosz. - Od czasu rozstania się z naszymi wspólnymi znajomymi działam jednak na własną rękę. Mam swoich ludzi i pracuję na swoją markę. To zdecydowanie bardziej opłacalne niż bycie dziewczynką na posyłki.
Tara uśmiechnęła się leniwie.
- Skąd wiem? To proste. Mam po prostu lepszych znajomych niż kiedyś. Lepiej poinformowanych. Bardziej wpływowych. - Wzruszyła lekko ramionami. Jej beztroska była... Cóż, w jakiś sposób irytująca. Fellsek sprawiała wrażenie, jakby nic z tego, co mówiła, nie było dla niej tak naprawdę istotne. Jakby była to po prostu jedna z banalnych historyjek opowiadanych sobie przy spotkaniach towarzyskich dla rozluźnienia atmosfery.
- Potrzebuję twoich umiejętności - przytaknęła. - Oczekuję, że będziesz w stanie zabezpieczyć próbki, a potem wyprodukować tego więcej. Tyle, ile będzie potrzeba, w jak najczystszej postaci. Będziesz miał do dyspozycji odpowiednią pracownię, nie powinno niczego zabraknąć. - Fellsek zmarszczyła lekko brwi, jakby się nad czymś zastanawiając. - Być może też chciałabym to przebadać. Nie znam procedur, ale ty z pewnością będziesz wiedział, co zrobić. Działanie, toksyczność, skutki uboczne.
Gdy umilkła, po krótkiej chwili stało się jasne, że na ten moment nie powie już nic więcej - nie w kontekście specyfiki pracy. Wszystko nadal było niejasne, pytań wciąż było więcej niż odpowiedzi, Tara uznała jednak najwyraźniej, że będzie jeszcze czas na dalsze rozmowy. Jeśli w ogóle zamierzała rozmawiać, a nie tylko wydawać konkretne, pozbawione tła merytorycznego polecenia.
- Teraz pójdziemy na wycieczkę. Ostatecznie to HydroLab, placówka rozrywkowa, nie? - Wstając z miejsca, Fellsek uśmiechnęła się jak gdyby nigdy nic. Zgarniając z podłogi plecak ponownie zarzuciła go na ramię, przedtem wyciągając zeń dwa zaskakująco staromodne, papierowe bilety z wizerunkiem podwodnego kompleksu. - Mamy wykupione miejsca na zwiedzanie placówki. Przejdziemy się - zawiesiła głos na chwilę. - A potem spróbujemy zboczyć na ścieżkę, która zainteresuje nas bardziej niż ta oficjalna.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

10 lip 2018, o 12:20

Twarz Valelo okraszał dość sztuczny i wymuszony uśmiech, co w połączeniu z kiwaniem głową na znak politowania zdecydowanie nie mogło wzbudzać zaufania. Zawsze miał problemy z powstrzymaniem się od negatywnego okazywania emocji, ale nawet niedoświadczony obserwator dałby radę zobaczyć wylewającą się z niego frustrację. Salarianin był przecież kiedyś wielkim dobrodziejem Illium, a dzisiaj ledwie dostaje propozycji umowy o dzieło!
- Cieszę się, że udało się pani awansować. - skłamał bez mrugnięcia okiem. Skłamał, ponieważ najchętniej by ją znowu widział w roli człowieka na posyłki pod jego światłym zarządem. - Jeżeli pani się upiera, to nie będę już więcej dociekał. Proszę tylko wiedzieć, że ja już swoje wiem i przeżyłem w tym środowisku. Więc... w zasadzie zasady współpracy są mi już znane. - ciągnął dalej głosem bez entuzjazmu, myśląc o swoim upokorzeniu.
- Próbki, synteza, bezpieczeństwo, skutki uboczne. Wszystko da się zrobić, jeżeli tylko ta pracownia będzie odpowiednia. Nawet może mogę pokazać pani jak należy przeprowadzać nieco prostsze testy aby nikt później nie wprowadził pani w błąd. - westchnął - Ale to i tak zależy od jakości i ilości próbki, którą dostanę. Mogę dokonać cudów, aczkolwiek będzie mi potrzebne do tego trochę czasu i przestrzeni. Chyba nie należy robić tego na wyścigi, prawda?
W końcu wziął jeden bilet od Fellsek, która właśnie wstała, westchnął cichutko i podążył za jej śladem, nie mogąc doczekać się już momentu, w którym uda mu się doprowadzić tę farsę do końca. Korzystnego wyłącznie dla niego, oczywiście. Idąc powoli rozglądał się na lewo i prawo, próbując przyjrzeć się wystawom, lecz głowę zaprzątała mu wyłącznie Tara.
- Jak ona w ogóle śmiała zatrudniać swojego byłego przełożonego!? Niesamowity tupet, zero szacunku dla hierarchii społecznej. Ma niewyobrażalne szczęście, że kontaktuje się ze mną akurat teraz. Ja jeszcze jej pokażę... Moje będzie na wierzchu, a ona jeszcze o tym nie wie! - kontynuował w myślach.
ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 72
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Yamm
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

24 lip 2018, o 12:54

Tara wydawała się usatysfakcjonowana, więc albo dała się zwieść potulnej zgodzie salarianina na przedstawione warunki pracy, albo też nie przykładała szczególnej wagi do tego, co może myśleć sobie teraz Edern, nawet jeśli jego myśli stałyby w jawnej sprzeczności z jej własnymi zamiarami. Niezależnie od tego, co stało za jej aktualnym wyrazem twarzy, Fellsek faktycznie uśmiechała się lekko, gdy lekkim ruchem głowy wskazała kierunek, w którym powinni podążyć - ku wyjściu ze stołówki, znów na główny hall, w którym gromadziła się już powoli wycieczkowa grupa.
Jak się okazało, poza Tarą i Valelo chęć zwiedzenia placówki wyraziły na ten moment jeszcze cztery osoby - dwoje ludzi, kobieta i mężczyzna, oboje w średnim wieku, oraz młoda (cóż, przynajmniej pozornie, z wyglądu) kobieta asari z kilkuletnią (jeśli przekładać jej wzrost i zachowanie na wiek ludzkich dzieci) córką. Zebrani w jednym miejscu, tuż przy drzwiach z matowego, przyciemnianego szkła prowadzących wgłąb placówki, nie rozmawiali ze sobą, jak jeden mąż z zaciekawieniem zerkając jednak ku zamkniętemu przejściu. Te zresztą zamknięte nie pozostało długo - ledwie Tara i Valelo zdążyli dołączyć do małego zgromadzenia, drzwi rozsunęły się gładko, przepuszczając przewodnika mającego oprowadzić grupę po placówce - postawnego turianina o charakterystycznie szarym, metalicznym niemal pancerzu - oraz promiennie uśmiechniętą, ludzką hostessę która miała sprawdzić im bilety.
Tak wstępna wyprawa, jak i znaczna część wycieczki upłynęły w zasadzie bez większych atrakcji. Gdy wszyscy zostali wpuszczeni już za szklane drzwi, przewodnik ruszył przodem, opowiadając kolejno o historii HydroLabu - od chwili pojawienia się pomysłu, by coś takiego założyć, przez kolejne etapy rozwoju placówki aż po dzień dzisiejszy - i jego aktualnej działalności. W drodze przez stosunkowo szerokie, lśniące niemal sterylną czystością jasne korytarze wyliczał certyfikaty uzyskane przez placówkę oraz znamienitych gości, celebrytów różnych ras, którzy okazali dotąd zainteresowanie HydroLabem. Od tematu samej placówki odchodził jedynie w specjalnie przygotowanych salach wystawowych, ekspozycje których - złożone z holograficznych obrazów, interaktywnych filmów, ustawionych figur i innych, przeróżnych form zobrazowania tematu - prezentowały dosyć szeroko informacje dotyczące samej planety, Yammu, jej ekosystemów, bogactw oraz potencjalnych możliwości, które mogły się jeszcze kryć w podwodnych odmętach.
Przez cały ten czas Tara niewiele mówiła, uczestnicząc w wycieczce jak każdy inny turysta. Z zaciekawieniem oglądała ekspozycje i z uwagą wodziła wzrokiem za przewodnikiem, chłonąc jego słowa. Do pełnego zaangażowania brakowało chyba jedynie, by zaczęła radośnie podskakiwać wokół wielkiej makiety szczególnie barwnej kępy glonów, wokół której w pewnym momencie w podobny sposób zaczęła tańczyć mała asarii, trajkocząc coś przy tym w niezrozumialym dla Valelo języku, może jakimś zapomnianym dialekcie albo wręcz wymyślonej, dziecięcej mowie.
Nim Fellsek wreszcie wróciła do tematu, który ich tu przyprowadził, Edern miał już pełne prawo wyhodować sobie rosnącą w zastraszającym tempie irytację.
- Tam - rzuciła krótko, nie fundując żadnego wprowadzenia do tematu i w żaden bezpośredni sposób nie wskazując, że mówi o czymś innym niż wycieczka. - Tam będzie dobrze.
Podążając za jej spojrzeniem, Valelo mógł dostrzec proste, szare drzwi - jedne z wielu, jakie już dotąd minęli, podobnie jak wszystkie wcześniej oznaczone jaskrawą tabliczką Przejście dla personelu. Nieupoważnionym wstęp wzbroniony. W drzwiach nie było nic charakterystycznego i można było tylko podejrzewać, że Tara zapoznała się wcześniej z jakimiś planami placówki by wiedzieć, którędy będzie im najlepiej dostać się do niedostępnej dla zwiedzających części laboratoryjnej.
Mimo to samo wskazanie drzwi było średnią pomocą - mieszcząc się mniej więcej po środku szerokiego korytarza, naprzeciwko dużej, przeszklonej ściany sztucznego akwarium służącego za ekspozycję różnych gatunków glonów i alg porastających dno planety, było raczej trudnym celem. Nie wyglądało na to, by było gdzie się schować, a otwarte dobieranie się do szyfrowego zamka z pewnością nie byłoby mile widziane przez mijanych czasem pracowników HydroLabu czy samego przewodnika grupy.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

25 lip 2018, o 17:27

Cały czas Valelo wodził błędnym wzrokiem po suficie, wzdychając i chrząkając ostentacyjnie, tak by Tara zrozumiała jak bardzo mu się nudzi i jak bardzo jest zniecierpliwiony. Za każdą nową wystawą, za każdym nowym pomieszczeniem coraz bardziej zjadała go od środka irytacja. Po co ta cała szopka? Chyba ona nie chce upokorzyć salarianina jeszcze bardziej, zabierając go na całą wycieczkę dla dzieci najpierw? No i jej ten cały dziecięcy entuzjazm... Nieprofesjonalne!
Paradoksalnie największą sympatią w tym pokoju Valelo obdarzał turiańskiego przewodnika. Już po paru jego zdaniach salarianin wydedukował, że posiada on całkiem rozległą wiedzę. Ale oczywiście, jeszcze wiele nauki przed nim aby doszedł on do poziomu profesora Ederna. Turianin też zapewne musiał mieć kłopoty, że skończył jako gadająca głowa, opowiadająca różnym ludziom w kółko to samo.
Salarianin właśnie beznamiętnie patrzył na tańczącą małą asari. Spoglądał w pustkę. A im dłużej w nią spoglądał, tym bardziej ona go przenikała. Z transu wyrwała go dopiero sama Tara wskazując na właściwe drzwi. Valelo poczuł chwilową ulgę. Nawet na jego twarzy można było zaobserwować pewien grymas, który był rzeczywiście szczerym uśmiechem. Nie potrafił wskazać czemu, ale nawet w żaden sposób nie kwestionował jej decyzji. Skinął głową twierdząco w jej stronę i udając rutynowe zajrzenie do ekstranetu zaczął pisać wiadomość do Tary na omni-kluczu:
Sprawdzę drzwi. W razie gdybym potrzebował czasu - zrób scenę.

Odszedł nieco od grupki prowadzonej przez przewodnika w stronę drzwi. Udawał zainteresowanie ekspozycją, poruszając się leniwym krokiem i oglądając wszystko dookoła. Kiedy żadne spojrzenie nie było zwrócone na niego, włączył kamuflaż taktyczny i szybko doskoczył do właściwych drzwi. Najpierw spróbował chwycić za klamkę i otworzyć drzwi we właściwą stronę. Bo czy zawsze na pewno szyfr jest aktywny? Jeżeli będą zamknięte to spróbuje szybko zbadać poziom trudności otwarcia owego zamka, zanim kamuflaż opadnie.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 72
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Yamm
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

22 sie 2018, o 18:42

Kamuflaż taktyczny, < 55 (30 + 5x5 = 55)
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
90


Tajny rzut 1, < 15
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
81


Tajny rzut 2, < 5
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
87
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

22 sie 2018, o 19:04

Plan był dobry - ukrycie się pod maską kamuflażu taktycznego dałoby możliwość zbliżenia się do drzwi niepostrzeżenie i czas na to, by sprawdzić, z czym ma się do czynienia. Tok rozumowania Tary najwyraźniej był podobny, bo odczytując wiadomość od Valelo - zachowując się przy tym tak, jakby zaczęła przeglądać nudne portale informacyjne, bo wycieczka powoli zaczęła ją nudzić - nieznacznie, ledwo zauważalnie skinęła głową. Edern zauważył to tylko dlatego, że przez chwilę po prostu się kobiecie przyglądał.
Salarianinowi nie pozostało więc nic innego, jak przystąpić do pracy. Kątem oka widział, jak Fellsek przemieszcza się niby to znowu poświęcając się mijanym miejscom, a tak naprawdę zasłaniając Valelo tak, by nie odbijał się on za bardzo w szkle akwarium. Oczywiście, Edern wciąż musiał być ostrożny, bo wciąż można go było zauważyć - wystarczyło, by ktokolwiek obejrzał się przez ramię - tym niemniej Tara wyraźnie starała się, by nikt nie wpadł na pomysł śledzenia poczynań salarianina, by nikomu nawet przez myśl nie przeszło, by się nim zainteresować.
- A te tutaj? - zapytała nawet w międzyczasie, wskazując na jeden z gatunków glonów oddalony od ekspozycji tak, że chcąc mu się przyjrzeć, wycieczka musiała niemal przykleić się do szyby. Fellsek wiedziała co robi. - Nie wyglądają jak gatunki, które widziałam w państwa folderze, to jakieś nowe?
Valelo nie miał czasu, by wysłuchać odpowiedzi. Tara zdobywała mu czas, ale nie mogła robić tego wiecznie - tak naprawdę miał tylko parę chwil. Skupiając się więc na własnym zadaniu i rozmowę grupy pozostawiając sobie w tle, przepływającą gdzieś za jego plecami, uruchomił omni-klucz, wybrał odpowiedni program kamuflażu i...
Nic. Zupełnie nic.
Być może była to jakaś drobna usterka, może jedno z tych zacięć systemu, które czasem mu się zdarzały. Niezależnie od powodów, faktem pozostało, że kamuflaż nie odpalił się, co skutecznie utrudniało zadanie. Mimo tego naprawdę stratą okazji byłoby zupełnie nic nie zrobić w chwili, w której Tara całkiem efektywnie zajęła towarzystwo. Valelo odruchowo sięgnął więc ku drzwiom - wcześniej upewniwszy się, że faktycznie nikt na niego nie patrzy - i pociągnął lekko za klamkę. Ani drgnęły. Na sprawdzenie zamka szyfrowego nie starczyło mu czasu - mógł zaryzykować manualną próbę otwarcia, ale zajęcie się szyfrem było czynnością bardziej skomplikowaną i, w obliczu obecności świadków, zbyt niebezpieczną, by podjąć się jej bez aktywnego kamuflażu. Tak czy inaczej, przynajmniej jedno było jasne - mimo początkowych nadziei szczęście nie sprzyjało im na tyle, by móc tak po prostu dostać się dalej.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

27 sie 2018, o 03:12

Stojąc przy drzwiach Valelo był pod pewnym wrażeniem, które wywarła na nim Tara. W wyjątkowo sprawny i naturalny sposób potrafiła ściągnąć na siebie całą uwagę obsługi, aby on sam miał wolną drogę. Wszystko to brzmiałoby wyjątkowo dobrze... gdyby on sam nie nawalił. Z niewiadomego powodu kamuflaż taktyczny nie chciał się włączyć. Przez pewien czas uderzał, niczym w gorączce, palcami część omni-klucza odpowiedzialną za włączenie tego elementu wyposażenia. Brak natychmiastowego rozwiązania problemu wytrącił go nieco z równowagi. Ten deficyt musiał koniecznie nadrobić, sięgając do piersiówki z wewnętrznej kieszeni kurtki i pociągając dużego łyka. Manualna próba otwarcia zamka wydaje się na teraz nieco zbyt ryzykowna. Zostawmy to na później, albo w jakiejś ostateczności.
Salarianin zaczął szukać alternatywy. Miał talent do wmawiania ludziom różnych kłamstw z wyniosłą i poważną miną przy pomocy czynnika autorytetu. Trzeba by spróbować, ale potrzebuje lokalnych rekwizytów. Valelo rozgląda się czy w pomieszczeniu nie leżą jakieś skrzynki z narzędziami lub czy wcześniej nie widział gdzieś drabiny. W końcu wszędzie wpuści się kolesia z drabiną, jeżeli będzie się zachowywał tak, jakby tu należał. Istnieje jeszcze opcja przebrania się za pracownika HydroLab i udawania pierwszego dnia w pracy. Ale tak jak i w poprzednim przypadku, salarianin zaczął się zastanawiać czy nie widział po drodze jakiejś szatni lub wolno leżących fantów.
Do Tary wysłał jedynie wiadomość:
Nie jest dobrze. Sprzęt zawiódł, a zamek jest silniejszy niż przewidywałem. Spróbuję improwizacji. Co do reszty - tak trzymaj.
ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 72
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Yamm
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

26 wrz 2018, o 10:29

Tara w żaden sposób nie okazała, czy dotarła do niej wiadomość od Valelo, ale już samo to mogło być tak naprawdę odpowiedzią - skoro nie oglądała się zaniepokojona i nie próbowała śledzić poczynań salarianina, można było wyjść z założenia, że daje mu czas na działanie, sama wciąż w miarę możliwości angażując resztę grupy. Nie byłoby dobrze gdyby ktokolwiek ze zwiedzających czy, jeszcze gorzej, oprowadzający ich przewodnik zauważył zniknięcie Ederna, stąd Fellsek robiła wszystko, by nikt nie miał szczególnej okazji tego zniknięcia dostrzec. Nadal zajmowała grupę pytaniami, doskonale udając - a może nie udając? - zainteresowaną oglądaną ekspozycją, dzięki czemu Valelo mógł - póki co - w spokoju zastanowić się, co dalej.
Szybkie oględziny okolicy nie przyniosły jednak przełomowego odkrycia - na sterylnie niemal czystym korytarzu nie stały żadne skrzynki, żadna drabina, zupełnie nic przydatnego, co mogłoby zapewnić salarianinowi przykrywkę. Podobnie mężczyzna nie mógł przypomnieć sobie, by mijali jakiekolwiek pracownicze szatnie... Za to po raz wtóry pokonując w myślach przebytą trasę prędko wyłapał coś, co przedtem nie miało aż takiego znaczenia. W jednym z pomieszczeń - dużej, przestronnej sali z jakąś specyficzną formacją skalną umieszczoną po środku jako posąg - rzeczywiście zetknęli się z pracownikami. Para ludzi minęła ich wprawdzie szybko, pogrążona w dyskusji, która wtedy nie wydawała się w żaden sposób istotna, zastanawiając się jednak teraz, Valelo był w stanie przypomnieć sobie przynajmniej, który z odchodzących od sali korytarzy wybrali. Z zadowoleniem mógł też wspomnieć, że uniformy ludzi różniły się - kobieta musiała być inżynierem czy serwisantem, jej kombinezon był prosty, szary, zaopatrzony w godny podziwu zestaw kieszeni; towarzyszący jej z kolei mężczyzna, sądząc po klasycznym białym fartuchu, musiał reprezentować grono tutejszych naukowców.
Pamiętając to, salarianin miał się czego chwycić, wciąż jednak nie rozwiązywało to w pełni problemu. Korytarz, w którym wtedy zniknęła para nie był tym, którym podążyła grupa zwiedzających. Z jednej strony można było wprawdzie ostrożnie założyć, że turyści podczas wycieczki zatoczą względne koło po placówce i wrócą właśnie tamtą ścieżką, którą jakiś czas temu wybrali pracownicy HydroLabu - z drugiej strony jednak to mogło jeszcze potrwać, albo też założenia okazałyby się mylne. W takiej sytuacji może lepiej byłoby po prostu cofnąć się do wspomnianej sali i próbować samodzielnie odnaleźć pracowników - a przynajmniej zobaczyć, czy rejony, w które się udali, nie ułatwią dostania się wgłąb placówki? To wymagałoby wprawdzie ostatecznego rozdzielenia się z prowadzoną przez przewodnika grupą i wiązałoby się ze znacznym ryzykiem - Edern z własnego doświadczenia wiedział, że nieuprawnione włóczenie się po strzeżonych placówkach badawczych rzadko kiedy kończy się dobrze - było to jednak jakieś rozwiązanie, które można było rozważyć. Pozostawał też wariant trzeci - po raz kolejny spróbować zmierzyć się z zamkniętymi drzwiami. Usterka kamuflażu mogła być w końcu chwilowa, prawda?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Przestrzeń Nubijska > Kalabsha > Yamm] HydroLab

1 lis 2018, o 00:49

- Cholera, cholera, cholera! - denerwował się w myślach Valelo. Tarze szło całkiem nieźle, tymczasem on zawodził na całej linii... Chwila, Valelo zawiódł? Nie, nie. Tak być nie może. To wina tego sklepu skąd salarianin kupował części. To na pewno przez nich ten cały kamuflaż nie chce się włączyć. On im jeszcze pokaże czym się kończy wciskanie takiego sprzętu klientom! Ale... teraz są ważniejsze rzeczy. - Skup się! Drzwi! Drzwi! - pokrzykiwał sam na siebie w swojej głowie. Oddalenie się w poszukiwaniu alternatywnych rozwiązań lub wejść wydawało się zbyt ryzykowne na tą chwilę, zwłaszcza że jeszcze miał trochę czasu. Należało zdecydowanie jeszcze trochę posiłować się z tymi drzwiami. Wziął głęboki oddech i spróbował włączyć kamuflaż jeszcze raz. Następne w kolejce będzie obejście zamka.

A jeśli i to zawiedzie? Cóż, trzeba będzie Tarę zostawić samą i pójść za tamtymi pracownikami placówki. Może skądś od nich uda się zdobyć przebranie, wejściówkę, cokolwiek. Przemocą lub bez niej. Dla niego liczy się efekt.
ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 72
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Yamm
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750


Powrót do Galaktyka

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość