Stolica, skolonizowanego przez asari, Illium. Nowoprzybyłym jawi się jako piękne, niekiedy doskonałe miasto, co często potrafi zmylić - tutejsi mówią, że Nos Astra potrafi być równie zdradliwe i niebezpieczne, co Omega. Często porównywane jest do Noverii przez swoje zaangażowanie w politykę handlu.

Re: Promenada

12 gru 2014, o 19:35

Vorch? Nie mogła nie parsknąć śmiechem. No tak. Rzeczywiście tylko chodzą i syczą, a w przebłyskach umiarkowanej inteligencji wysławiają się tak, że nie sposób pojąć, o co im tak naprawdę chodzi. Nie, żeby była znawczynią ras innych niż ludzka, ale vorcha przecież już spotkała. Nie miała wobec niego żadnych uprzedzeń, podziwiała też jego wiedzę techniczną, ale... To nadal vorch, a opisowi zafundowanemu przez jasnowłosą trudno było odmówić trafności.
W każdym razie, na ostatnie słowa dziewczyny pokiwała głową ze zrozumieniem, starając się nie szarżować z osądami - bo nastolatka wyglądała, jakby nie miała pojęcia, o czym mówi, cała sytuacja śmierdziała zresztą z daleka, ale kim była Ritavuori, by kogokolwiek tu oceniać?
Zapewniając dziewczynę więc jeszcze, że tak, na pewno pojawi się na czas, odprowadziła ją wzrokiem i dopiero, gdy tamta zniknęła w tłumie, odetchnęła głęboko. No. Czyli chyba znalazła robotę. Jeszcze przez moment wpatrując się z zamyśleniem w nowy kontakt dodany na omni-kluczu - miała bardzo, bardzo wiele pytań, które mogłaby zadać teraz jasnowłosej i pewnie drugie tyle żądań, które mogłaby wysunąć - ostatecznie potrząsnęła lekko głową i dezaktywowała narzędzie. Przecież i tak nie uzyska odpowiedzi, to po co się wysilać? I tak wszystkiego się dowie. Za godzinę, dwie, w sprzyjających okolicznościach - później, gdy okrągłe tysiące kredytów będą leżakowały już na jej koncie. Zobaczymy.
Przeciągnęła się leniwie i, kończąc tym samym swą włóczęgę bez celu, skierowała się do doków. Najpierw na Kuguara, potem... No, potem pewnie poszukać tej łajby, o której mówiła Rose - bo chyba nie warto było czekać, aż ta poda jej numer stanowiska.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 193
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Promenada

23 kwi 2015, o 19:27

Illum, planeta pełna pięknych kobiet, widoków oraz... szemranych interesów, na które można było trafić, jeśli się widziało gdzie szukać. Marcus był już tutaj kilka razy, zatem widział czego można się spodziewać po tym miejscu. Może też dlatego w te rejony też skierował wiadomość jeszcze z Omegi, o poszukiwaniu chętnych archeologów i kolekcjonerów na starożytne artefakty. Miał sporą szansę, że takiego osobnika tutaj spotka. Również wystawił na aukcji sprzęt wspinaczkowy, licząc na niezły dochód ze sprzedaży tego łupu. Teraz też miał znacznie większą wiedzę na temat czasu, jaki go ominął gdy był w więzieniu. Człowiek pierwszym Widmem Rady, zbuntowany turianin, atak gethów na Cytadelę, plotki o rasie Żniwiarzy która ma niby dokonać eksterminacji całego życia w galaktyce. Sporo tego było, ale miał czas podczas dolotu na Illum na uzupełnienie braków w edukacji. W tej chwili też rozważał odwiedzenie tej całej Liary w sprawie sprzedaży artefaktów oraz kopii dysku z rozmowy z piaskiem.
ObrazekObrazek

Bonusy:
+20% obrażenia od mocy, +20% do Tarcz, +5% na krytyka

Marcus de Silva

Avatar użytkownika
 
Posty: 328
Dołączył(a): 13 sty 2014, o 16:40
Miano: Marcus de Silva "Scarecrow"
Wiek: 35
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Przemytnik
Postać główna: Nakmor Gavos
Lokalizacja: Treches
Status: "Poszukiwany przez Radę i dwie bezimienne organizacje"
Kredyty: 12.432
Medale: 2
Ostatni świadek (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Promenada

23 kwi 2015, o 19:54

Marcus
Rzut na spostrzegawczość; 50
Kiru Heidr Varah wylosował/a 1d100:
56
Rzut kością

Avatar użytkownika
 
Posty: 652
Dołączył(a): 17 paź 2013, o 21:03

Re: Promenada

23 kwi 2015, o 20:18

Przelot na Illium poszedł zaskakująco gładko zważywszy na uszkodzenia kadłuba Cassandry, oraz niewiedzę jak szczegółowymi informacjami na temat środka transportu Marcusa dysponowali agenci Rady. O dziwo także samo dokowanie w astro porcie Nos Astry nie sprawiło de Silvie żadnych trudności, poza uszczupleniem jego i tak mocno nadwyrężonego portfela o kilka opłat celnych. Niestety nie dało się nie zauważyć jakimi zaciekawionymi spojrzeniami pracownicy obrzucają nie tylko uszkodzenia Cassandry, ale i jej niezwykły , niezamalowany niczym kolor. Trudno było oczekiwać, że ta jednostka szybko zniknie z ich pamięci.
Istotnie otrzymał od swoich kontaktów kilka namiarów na osoby, które mogły być zainteresowane kupnem antycznych bibelotów, jednak był jeden mały problem, o którym pilot do tej pory zwyczajnie nie pomyślał. Żadna z tych istot nie była skłonna wydać złamanego kredyta bez certyfikatu autentyczności wydanego przez jeden z szanowanych uniwersytetów lub chociaż potwierdzenia wieku przedmiotu przez wyznaczone laboratorium.
Zaaferowany myślami o przyszłych zyskach, oraz trudnościach w ich zdobyciu, Marcus nie zauważył jak para turian kilka metrów dalej wymienia znaczące spojrzenia. Obcy ruszyli powoli za niczego nieświadomą ofiarą, z każdym krokiem odrobinę skracając dzielący ich dystans. Nawet jeśli któryś z przechodniów zauważył co się dzieje niepisana zasada Illium, jaki większości światów, mówiła wyraźnie o niewtrącaniu się w nieswoje sprawy i konsekwencjach odwrotnego postępowania.
Ten dziwny pochód trwał do chwili gdy pilot skręcił w boczną uliczkę docelowo prowadzącą w stronę biura poszukiwane przez niego asari. Moment gdy zniknęli z widoku był tym, w którym czyjaś ręką brutalnie przycisnęła pilota do ściany.
- Kogo my tu mamy – usłyszał za sobą – Jest kilka osób które chciałyby z tobą porozmawiać de Silva.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Promenada

23 kwi 2015, o 21:12

Marcusa irytowało podejście kolekcjonerów, choć wiedział że takie są realia, to jednak nie był zadowolony z tego. Popełnił błąd też przylatując na Illum na Cassandrze nie zadbawszy o zmianę barw czy naprawy - wyglądało na to, że trochę wyszedł z wprawy, "zastał" się, czego wynikiem było zaskoczenie go przez nieznanego osobnika. Obrócił się gwałtownie, nie dając sobą pomiatać a dłoń spoczęła na Szabli, gdy Marcus spojrzał na obcego.
- To niech wyślą zaproszenie grzeczne. - warknął w odpowiedzi przy okazji rzucając okiem na najbliższą okolicę przed sobą. Tego jeszcze brakowało, by natknął się na kogoś nieodpowiedniego po ostatnim rajdzie i znów trafił do więzienia - nie miał zamiaru tam wracać.
ObrazekObrazek

Bonusy:
+20% obrażenia od mocy, +20% do Tarcz, +5% na krytyka

Marcus de Silva

Avatar użytkownika
 
Posty: 328
Dołączył(a): 13 sty 2014, o 16:40
Miano: Marcus de Silva "Scarecrow"
Wiek: 35
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Przemytnik
Postać główna: Nakmor Gavos
Lokalizacja: Treches
Status: "Poszukiwany przez Radę i dwie bezimienne organizacje"
Kredyty: 12.432
Medale: 2
Ostatni świadek (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Promenada

27 kwi 2015, o 21:39

- To jest zaproszenie - warknął turianin celując ze swojego Tłumiciela prost w czoło Marcusa. Nietrudno było stwierdzić, że sytuacja nie wygląda za dobrze; ktokolwiek z nich strzeli to z tej odległości nie ma szans chybić a i tarcze na niewiele się zdadzą. Z drugiej strony żadna ze stron nie zamierzała ustąpić pola. Dla kogokolwiek pracowali napastnicy, czy była to Rada czy klient czy może jeszcze ktoś inny, nie mogli pozwolić by ich tak łato odszukana ofiara wymknęła im się z rąk. Dla Marcusa natomiast powrót do Czyśćca lub jeszcze gorszego miejsca był poza dyskusją.
Nie wiadomo jakby skończył się ten pat gdyby nie nagłe syknięcie drugiego z turian. Odruchowo podążając wzrokiem we wskazanym przez niego kierunku pilot dostrzegł iż jakaś ludzka kobieta gwałtownie gestykulując wskazuje parze policjantów wejście do ich alejki. Funkcjonariusze skinęli głową i ruszyli sprawdzić doniesienie o najprawdopodobniej właśnie okradanym mężczyźnie.
Turianie wyraźnie nie mieli zamiaru wdawać się w walkę z miejscowymi siłami gdyż w momencie gdy Marcus oderwał wzrok od głównej ulicy napastnicy znikali właśnie za przeciwległym rogiem alejki.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Promenada

11 sie 2017, o 00:11

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Valelo skinął głową z uznaniem i nieznacznym uśmiechem w nadziei, że tym razem nie ma do czynienia z kimś o inteligencji pierwotniaka. Wyciągnął do Cassiusa rękę w geście powitania:
- Jest mi niezmiernie miło pana poznać, inżynierze. Nawet pomimo nieco dziwnych okoliczności. - dalej kontynuował - Pozwoli pan, że przejdziemy się chwilę promenadą? Mam już dość tego miejsca. I ci tutaj wszyscy obecni... trochę dziwnie się patrzą. - mówił wolno, zniżając nieco ton - Psują mi reputację.
Przechadzając się wzdłuż barierek usłyszał techniczne pytanie od turianina. Trochę się zmieszał gdyż co prawda znał się nieco na technice, ale to była zupełnie nie jego działka. Budował kiedyś na potrzeby polowe wysięgniki zespolone z nieco podrasowaną WI, ale to trochę odbiega od tego o czym mówi Cassius. A właściwie to o czym on mówi? Syfon energii? To chyba jednostka napędowa, ale cholera wie. Niezależnie jednak od wszystkiego Valelo nie zamierzał się przyznać do niewiedzy. Strzelanie z odpowiedzią też nie wchodzi w grę gdyż istnieje za duży margines błędu. Trzeba zmienić temat! Zatrzymał się więc i leniwie oparł plecami o barierkę, stojąc jednocześnie twarzą do turianina. Zachodzące słońce rzucało swoje promienie na plecy salarianina dając przyjemne ciepło.
- Panie Pallatiusie, konkurencja jest obecnie tak zacięta, że ten sprzęt siłą rzeczy musi być do siebie zbliżony parametrami. Nie zajmuję się niestety zawodowo konserwacją sprzętu okrętowego, dlatego dawno w zasięgu ręki takich elementów nie miałem. A zanim przystąpię do oceny, wolę empirycznie sprawdzić co bardziej spełnia moje oczekiwania. Nie ufam danym specyfikacjom. Jak mniemam pytanie wynikło z pana zawodu? W takim razie powinien już pan mieć wyrobione zdanie, jeżeli jest pan oczywiście dobry w tym co robi. Nie rozumiem celu pytania.
Założył ręce na klatkę piersiową po ponownym poderwaniu się do leniwego marszu wzdłuż promenady i kontynuował rozmowę:
- A jaki jest mości pana cel wizyty na tym świecie? Może potrzebuje pan rady w biznesie? Jako zasłużony przedsiębiorca w tym porcie służę pomocą. Przysługa za przysługę, oczywiście.
ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 49
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Illium
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750

Re: Promenada

14 sie 2017, o 16:25

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Po przyjaznym uścisku dłoni, Cassius ruszył na równi z płazem, przechadzając się po promenadzie Illium.
- Tak to jest z ciemną masą, panie profesorze. - skomentował gawiedź poprzedniego zajścia. - Tacy tylko chcą by coś się działo, co mogą obserwować. U kogoś innego oczywiście. Stąd potem takie gówno w Extranecie jak Thessia Shore, a inteligentne rozrywki stały się niszowe. - na sam koniec pokręcił głową w dezaprobacie dla degrengolady cywilizacyjnej Drogi Mlecznej.
Słuchając dalszej odpowiedzi Ederna, turianin przebiegł wzrokiem po okolicy, zatrzymując się na chwilę dopiero na parze ludzi, będących najpewniej turystami podziwiającymi zachód czy inne widoki. Jednakże jego uwaga cały czas trwała przy słowach salarianina. Odpowiedź była godna przedsiębiorcy, jakim to tytułował się Valelo.
- Zgodzę się, mam wyrobione własne zdanie. - oczy Pallatiusa wylądowały ponownie na rozmówcy. - Celem pytania było poznanie pańskiej opinii, profesorze, jakoby jest to ważne by dbać o siebie w tychże czasach. Hydrostabilizator wraz z syfonem energii jest wykorzystywany w wielu urządzeniach, jednak to healthbary są jednymi z ważniejszych. Należy chronić własne zdrowie przed zgubnym wpływem produktów z Cytadeli i tych sygnowanych przez Radę. - odpowiedź była zupełnie poważna, a temat ciężki.
- Widzi pan, zlecenia kolejnego szukam. Tak się składa, że jestem współwłaścicielem niedużej, dwuosobowej firmy w branży, eghm, spedycyjnej. Posiadamy własną jednostkę, której współwłaścicielem również jestem. A tu, na Illium, łatwo dostać zlecenie na spedycję, handel kwitnie. Jako zasłużony przedsiębiorca powinien pan wiedzieć… - w tym momencie turianin doznał olśnienia. - Może sam pan profesor potrzebuje naszych usług?
ObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazekObrazek
Cassius Pallatius

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 9 maja 2017, o 11:59
Miano: Cassius Pallatius
Wiek: 40
Klasa: Inżynier
Rasa: Turianin
Zawód: Wolny Strzelec/Doktor Inżynier
Lokalizacja: Illium
Status: Ex-Podporucznik 26 Legionu Herbowego
Kredyty: 3.000

Re: Promenada

17 sie 2017, o 15:10

Axis mundi
MG: Irene
Gracze: Valelo Edern, Cassius Pallatius, Jillian O'Brien


Pora dnia sprawiała, że tłum na Promenadzie był całkiem spory. Do tego stopnia, że swobodne spacerowanie nie wchodziło w grę. A może dziś było jakieś święto? To by wyjaśniało fakt, że większość przechadzających się miało na sobie raczej eleganckie ubrania. Bardziej, niż zwykle, a przecież na Illium, w samym centrum, wygląd jednak miał spore znaczenie. Jeśli nie dla wszystkich, to z pewnością dla asari.
Jedna z nich, ta, która szła przed Valelo i Cassiusem, postanowiła nagle, że się tak po prostu zatrzyma. Stanęła w miejscu, sprawiając, że turianin wpadł na nią z pełnym impetem, niestety przerywając rozmowę, którą prowadzili. Asari zachwiała się i stęknęła, ale nie upadła.
- Ugh, przepraszam - powiedziała, momentalnie odwracając się w miejscu. - Przepraszam, nie powinnam była się tak zatrzymywać, to było głupie.
Miała na sobie standardową, modną na Illium sukienkę z odkrytym brzuchem, a jej twarz zdobiły trzy jasne, pionowe tatuaże - dwa biegnące przez czoło i policzki, trzeci na brodzie. Podtrzymała Cassiusa, upewniając się, że nic mu nie zrobiła, choć to nie ona miała metalowy egzoszkielet. Sama wyglądała, jakby stłuczka nie uszkodziła jej za bardzo.
- Usłyszałam waszą rozmowę, to dlatego - wyjaśniła, odsuwając się od turianina i splatając dłonie na brzuchu. - Usłyszałam, że macie statek. I że mogłabym... że można wynająć. O ile do spedycji można zaliczać przewiezienie mnie. Może przejdźmy... tam.
Wskazała barierkę, przy której mogli się zatrzymać bez ryzyka zostania stratowanymi ponownie. Przecisnęli się przez tłum i w końcu znaleźli się w miejscu, w którym znacznie łatwiej było rozmawiać. Asari wyglądała na zestresowaną, choć starała się tego po sobie nie pokazywać.
- Może powinnam się przedstawić, nazywam się Zinne T'Lais. I od razu powiem o co chodzi, żeby nie marnować waszego czasu, potrzebuję przelotu do Progu Valhalli. Najlepiej dzisiaj. Nie mam czasu na zatrzymywanie się po drodze na rozładunki, nie mam też zbyt dużo kredytów przy sobie, ale do jutra mogę mieć. Publiczne transporty tam nie latają, prywatne boją się piratów, bo to Terminus. Dwóch powiedziało mi, że może wylecieć za tydzień, ale nie mogę czekać.
Załamała ręce, spoglądając pytająco to na Valelo, to na Cassiusa. Może nie wiedziała, kogo tutaj powinna przekonywać. Pewnie trafiła na statek turianina, przechadzając się po dokach, ale biorąc pod uwagę, że nie było na nim ani jego, ani Jillian, nie miała kogo zaczepić w doku i spytać.
- Chodzi o moją siostrę, jest naukowcem, poleciała robić przełomowe odkrycie, oczywiście sama, bo nie chciała się z nikim dzielić sukcesem, nie mam z nią od wczoraj kontaktu - wyjaśniła jeszcze. - Chcę tylko polecieć i ją znaleźć. Mam lokalizację wysyłaną przez jej statek.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Promenada

17 sie 2017, o 21:37

Turianin w spokoju, lecz również z małą fascynacją, oczekiwał odpowiedzi towarzyszącego mu profesora Ederna, gdy jakieś niebieskie, mało inteligentne babsko stanęło sobie jak gdyby świat się kręcił w okół niej. Mało tego, zrobiła to na drodze Pallatiusa, który to nieszczęśliwie wpadł na asari. Co prawda kobieta wyraziła swoje ubolewanie i nawet podtrzymała Cassiusa, ten jednak nie omieszkał dać upust własnemu charakterowi:
- No oczywiście, że to było głupie. Chyba nie trzeba uczyć się zasad dynamiki, by wiedzieć, że prędkość zadziała w chwili kolizji. Turianie tutaj chodzą, a tu stanie taka jedna, druga i krzywda się może stać, niech Duchy nas strzegą. - poprawił po raz kolejny swój ubiór, stając prosto. W jednym wydechu wymamrotał cicho. - Macki jej na oczy zachodzą, czy co?
Dekstrobiałkowiec postanowił jednak wysłuchać asari, miast odejść z urażoną miną. Być może pod metalicznym egzoszkieletem znajdował się całkiem miły gość. Albo po prostu nie głupi, bo szybko zrozumiał o co chodziło kobiecie.
Oferta pracy! Ta szukała transportu i dzięki byciu niezwykle wścibską, podsłuchała słowa Pallatiusa. Czy to nie wspaniałe? Zlecenie znalazło się same! Zupełnie odwrotnie niż zazwyczaj.
- A to przepraszam! - odezwał się w zupełnie innym, bardziej pozytywnym głosem. - Jak najbardziej świadczymy usługę transportu osób, nie ma problemu. - zapewnił i skinieniem głowy potwierdził swój udział w wyprawie do spokojnej przystani, jaką niewątpliwie była barierka na promenadzie. - Proszę z nami, profesorze. Może pańska ekspertyza okaże się również pomocna.
W spokoju, tym razem, wysłuchał T’Lais do końca. Nerwowo poruszył bocznymi szczękami, gdy ta wspomniała o braku pieniędzy na teraz. Łatwo było to dostrzec, zupełnie jak Cassius dostrzegł zdenerwowanie kobiety. Może mówiła prawdę ale zasady wolnego rynku były jasne.
- Niezbyt mądrze. - oznajmił, po tym jak los siostry Zinne wyszedł na jaw. - Jednakże, Pallatius&O’Brien to porządna firma, nie możemy pozwolić sobie na jakieś wpadki. Widzi pani, trochę niepoważnym byłoby nie zareagować na fakt, iż dziś brakuje pani środków na wynajęcie naszych usług po normalnej cenie. Dlatego też, jeśli płatność ma nastąpić w dniu jutrzejszym, będziemy musieli doliczyć spłatę za kredyt zaufania. Do tego z zasady nie zajmujemy się ekstrakcją osób z miejsc niebezpiecznych. Za to będzie wymagana dodatkowa zapłata, sama pani rozumie. Mówimy tu o sporej sumce kredytów. - wyłożył wszystko na blat, prawie, że robotycznym głosem. Niczym dobre, firmowe WI. - Jak takie założenia pasują, zorganizuję lot jeszcze dziś. Zadzwonię po swojego pilota. Ach, panie profesorze, proszę się zająć panią przez moment. Może jest coś, w czym może pan pomóc, jako renomowany specjalista.
Oczywistym ruchem rąk i głowy dał znać, by oboje chwilę poczekałi w rozmowie między sobą. W tym czasie Pallatius odszedł na boczek i uruchomił omni-klucz, wywołując nikogo innego jak jego kompankę.
- Jill? Jiiilll? Sprawa jest! Mamy klienta. Tke. No, potrzebuję cię na promenadzie, prześlę ci koordy, dobra? Ale nie zwlekaj tym razem, ja cię proszę. - jak powiedział, tak uczynił. Przesłał swoje namiary na omni-klucz O’Brien, co by ta mogła łatwiej ich odnaleźć.
Ostatnio edytowano 18 sie 2017, o 13:16 przez Cassius Pallatius, łącznie edytowano 1 raz
ObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazekObrazek
Cassius Pallatius

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 9 maja 2017, o 11:59
Miano: Cassius Pallatius
Wiek: 40
Klasa: Inżynier
Rasa: Turianin
Zawód: Wolny Strzelec/Doktor Inżynier
Lokalizacja: Illium
Status: Ex-Podporucznik 26 Legionu Herbowego
Kredyty: 3.000

Re: Promenada

17 sie 2017, o 22:59

Nieprzychylnym okiem patrzył salarianin na asari, która w sposób tak gwałtowny i brutalny przerwała jego rozmowę z Cassiusem. Już prawie miał go sobie owinąć wokół palca, aż tu nagle ktoś inny skupia całą swoją uwagę na sobie. Bezczelne!
Słuchał cały czas oparty o barierkę jak ci dwoje cały czas wymieniają między sobą uprzejmości. Chciał całemu światu obwieścić swoje znudzenie i lekceważenie owej asari poprzez ostentacyjne ziewanie i próbę znalezienia czegoś w wewnętrznej kieszeni górnej części swojego ubioru czegokolwiek, czym mógłby sobie zacząć grzebać w zębach. "Poszukiwania" przerwało mu jednak usłyszenie pewnej frazy, a właściwie słowa kluczowego:
[...]nie mam też zbyt dużo kredytów przy sobie, ale do jutra mogę mieć[...]

[...]dużo kredytów przy sobie[...]

DUŻO KREDYTÓW

Nie zważał co było wcześniej w tym zdaniu, ani to co później. Liczyło się to co najbardziej dotarło do jego uszu. I to, co zmieniło jego postawę względem owej panny T'Lais o równe sto osiemdziesiąt stopni. Z dobrodusznym uśmiechem rzekł:
- Pani najmocniej wybaczy moją pierwotną bierność, ale poruszyła mnie mocno sytuacja pani siostry. Trzeba było od razu zacząć od tego rozmowę! To okropne, jednak wyprawa w tak odległy zakątek również nadszarpnie naszą zdolność finansową. - podszedł bliżej do Zinne i położył jej rękę na prawym ramieniu, w geście współczucia - Nikt nie powinien przechodzić przez niepewność co do losu członka swojej rodziny. Proszę się nie martwić, bez wątpienia pomożemy pani siostrze. - tutaj spojrzał porozumiewawczo na Cassiusa, uśmiech zszedł salarianinowi z twarzy by z wielkim skupieniem patrzyć turianinowi w oczy przez parę sekund. Po chwili jednak znowu wrócił do rozmowy z asari z poprzednią, pozytywną postawą: - Nawet nie wie jakie ma pani akurat szczęście. Właśnie dyskutowaliśmy o warunkach zatrudnienia mnie jako profesjonalnego reprezentanta firmy Pallatius i tego, no... O'Brien'a. Jestem zaszczycony by od tego momentu zacząć dbać o szczęśliwe rozwiązanie pani sprawy. Profesor Edern, do usług!
ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 49
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Illium
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750

Re: Promenada

18 sie 2017, o 13:01

Asari słuchała odpowiedzi, a mina z chwili na chwilę była coraz bardziej niezdecydowana. Z jednej strony widać było, że zależy jej na transporcie, z drugiej jednak każda dodatkowa opłata wymieniona przez turianina wcale nie poprawiała jej nastroju. W końcu wyraz jej twarzy zastygł w czymś pomiędzy radością a rezygnacją. Utkwiła spojrzenie w Cassiusie, przez długą chwilę przyglądając mu się w milczeniu.
- To znaczy... ile? - uruchomiła omni-klucz i sprawdziła coś, najpewniej zawartość swojego podręcznego konta. - Mam przy sobie trzy tysiące.
To nie było zbyt dużo. Część tej kwoty musiała pójść na paliwo, Cassius musiał też zakładać, że Jill będzie chciała swoją część kredytów. Jeśli zamierzali zabrać ze sobą salarianina, o ile do czegoś się przyda, on też będzie chciał otrzymać swoją działkę. Do tego wchodziło ryzyko ataku batariańskich albo i nie batariańskich piratów, niebezpieczeństwo uszkodzenia statku, które całkiem możliwie spotkało właśnie siostrę ich zleceniodawcy, dużo innych problemów, których trzy tysiące raczej nie były w stanie pokryć.
- Do jutra mogę mieć drugie tyle, o ile to wystarczy - uśmiechnęła się Zinne niepewnie. - Jeśli znajdziemy Kiarę, ona też może zapłacić. W razie czego podzieli się zarobkami ze swojego odkrycia, o ile... o ile się jej udało.
Ostatnie słowa wypowiedziała cicho, tak, że prawie zginęły pod szumem tłumu i rozmów mijających ich ludzi. Wizja śmierci siostry przerażała ją bardziej, niż potrafiła przyznać przed samą sobą. Próbowała jednak zachować profesjonalizm, w końcu teraz tylko szukała statku, który zabrałby ją tam, gdzie owa Kiara zaginęła. Skinęła głową, nie zatrzymując turianina, gdy ten postanowił odsunąć się, by zadzwonić do swojego pilota. Przeniosła za to niepewne spojrzenie na Valelo.
- Profesor czego, jeśli mogę spytać? - zerknęła przez jego ramię na Cassiusa. - Moja siostra jest archeologiem. Ostatnio robiła drugą profesurę na Thessii. Ten wyjazd miał być przełomem, który przyspieszy jej karierę. Była głupia, mogła wziąć ze sobą grupę badawczą, nikt by jej nie odmówił potem uznania - przetarła twarz dłonią, z powrotem spoglądając na Ederna. - Ja jestem przedstawicielem handlowym, nie mam pojęcia o tym czym się zajmowała. Nie wiem nawet czego chciała tam szukać.
Skrzywiła się. Być może obecność Valelo faktycznie była tam bardziej potrzebna, niż z początku zakładał. Jeśli ani dwójka, do której należał statek, ani Zinne nie mieli pojęcia o artefaktach - a można było przyjąć, że o nie właśnie chodziło - to salarianin mógł wykorzystać ich niewiedzę do własnego zarobku i własnej kariery. Pytanie tylko, czy nie skończy tak samo jak siostra T'Lais.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Promenada

19 sie 2017, o 04:07

Z całą pewnością, choć bez większego entuzjazmu, Jill musiała przyznać, że Illium było wyjątkowo zatłoczonym miejscem - szczególnie o tej porze. Ewentualnie przeszedł na nią pech Cassiusa, co dodatkowo studziło jej zapał. Od ponad godziny stała w pieruńsko długiej kolejce przed cukiernią "Artillis Muffins", z bezsilnością łypiąc na wycieczkowiczów, którzy bezczelnie wepchnęli się tuż przed nią, oddzielając jej spotkanie z tutejszymi specjałami o kolejny kwadrans oczekiwań. Bąblowe à la pszenne gofry z kandyzowanymi owocami, których nazw kobieta jeszcze nie zdążyła poznać, polane płynną słodyczą tajnej receptury... Łakoć wart grzechu, zwłaszcza dla kogoś takiego jak Jillian. Więc nie mogła, no po prostu nie mogła odpuścić, mimo tak długiej kolejki.

Już było dobrze. Już ostatni klient przed nią kończył realizować zamówienie. Już asari przy ladzie spytała co podać. Już pani pilot otwierała usta, żeby złożyć zamówienie, kiedy nagle...
- Jill? Jiiilll? Sprawa jest.
- No? Co podać?
Babeczka przy ladzie stukała niecierpliwie palcami o blat, a Jill stała skonsternowana, nie bardzo wiedząc co zrobić.
- J-ja poproszę... Ch-chwileczkę... O co chodzi Cass?
- Mamy klienta!
- Wspaniale, a czy to może...
- NASTĘPNY!
- Co? NIE! Ja stałam PONAD GODZINĘ! Cass? Cass, co to za klient? CHWILECZKĘ NO JUŻ ZAMAWIAM!
- Teeee, tu salarianie czekają!
- I asari też! Pogaduchy nie tutaj!
- Jaka klientka? POPROSZĘ TEN CZEKOLADOWY! Jestem na promenadzie, zaraz do was dotrę Z TYM CZERWONYM OWOCEM jaka stawka? I Z POSYPKĄ!
- Proszę stanąć w kolejce jak skończy pani rozmawiać.
- AAAAAAA CASSSS NIECH CIĘ SZLAG!!!

Jill rozłączyła się i rzucając barwnymi przekleństwami na prawo i lewo ruszyła w stronę współrzędnych wysłanych przez Turianina. To nie było daleko, w zasadzie to kilka minutek sprawnego marszu od "Artillis Muffins" co dodatkowo rozjuszyło i tak zagniewaną już Ziemiankę. Mało delikatnie przepchała się przez gęsty tłum, czym zaskarbiła sobie jeden, dwa, a może i nawet dziesięć nieprzychylnych epitetów, aż w końcu dotarła do swojego towarzysza w podróży i wspólnika w biznesie.
- CASS! Lepiej żeby to było zlecenie za CO NAJMNIEJ dziesięć tysięcy kredytów na łebka! Masz pojęcie jak ciężko dostać takie gofry w tej części galaktyki?! Masz pojęcie jak blisko byłam ich smaku? No masz?!
Wdech, wydech. Chwila przerwy. Spokój...
- No? To co to za zlecenie? - spytała ponaglająco i sięgnąwszy do kieszeni po jakiś łakoć, zaczęła go nerwowo żuć.
ObrazekObrazek
Jillian O’Brien

Avatar użytkownika
 
Posty: 10
Dołączył(a): 12 lip 2017, o 02:43
Miano: Jillian O’Brien
Wiek: 26
Klasa: Adept
Rasa: ludzka
Zawód: pilot, wolny strzelec
Lokalizacja: Illium
Kredyty: 3.000

Re: Promenada

19 sie 2017, o 13:17

W ogóle nie obchodziło go co stanie się z siostrą T'Lais. Dla niego mogłaby sczeznąć na jednym z księżyców Palavenu od promieniowania kosmicznego o każdej porze dnia i nocy. To się zupełnie nie liczy. Zupełnie odwrotnie podchodzi jednak do obiecanej wypłaty, chociaż nawet ta została zupełnie przyćmiona przez widmo zawłaszczenia jakichś artefaktów. Nawet się trochę na tym znał, jeszcze z czasów, kiedy produkował podróbki proteańskich relikwii dla okolicznej populacji hanarów. Wystarczająco by ogłosić się ekspertem w tej dziedzinie.
Na pytanie asari odpowiedział grzecznie:
- Moją specjalizacją jest ksenobiologia, z tego też uzyskałem swój pierwszy tytuł profesorski na Sur'Keshu. - powiedział pewnym głosem. Z tej dziedziny przynajmniej nie musiał udawać wiedzy. - Również mam tytuły z inżynierii, ekonomii, psychologii, politologii, farmakologii i medycyny. Nie mamy wieczności jak wy, musimy się sprężać. - dodał z lekkim śmiechem. - Pracowałem kiedyś z ekipą archeologów na Feros, więc przynajmniej z doświadczenia znam się na tym trochę. - skłamał bez cienia zawachania. - Wydaje mi się, że będę mógł jednak pomóc.
Wtem na horyzoncie wyrosła mu znikąd ludzka kobieta, który w sposób zbyt poufały zwracała się do Cassiusa.
- Panie Pallatiusie, musimy porozmawiać w wolnej chwili o skutkach nadmiernego spoufalania się z pracownikami niższego szczebla. - rzekł z nutą moralizatorskiego tonu w głosie. - Proszę załatw sprawę szybko ze swoim gońcem i naciskaj na pana O'Briena by pojawił się na miejscu zbiórki jak najszybciej. Chyba nie mamy czasu do stracenia.
Jednak w im więcej kobieta mówiła do Cassiusa tym bardziej Valelo upewniał się, że jednak doszło do pomyłki w jego ocenie:
- Ach, więc to pani jest naszym brakującym elementem. Najmocniej przepraszam, spodziewałem się jednak... kogoś innego. - rzekł powolnym tempem. - Skoro proces decyzyjny wydaje się być zakończony, pozwolicie że się oddalę w kierunku strefy celnej portu. Muszę odebrać swój bagaż aby załadować go na wasz statek. Panie Pallatiusie, proszę o dostarczenie mi danych identyfikacyjnych statku, w tym miejsca dokowania. Do rychłego zobaczenia. - uniósł ręke w geście pożegniania i oddalił się w kierunku przeładunkowej części portu.
ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 49
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Illium
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750

Re: Promenada

19 sie 2017, o 19:16

- Zarobimy kre-dy-ty. Zaufaj mi, jestem inżynierem. Pallatius bez odbioru. - turianin zakończył w ten sposób rozmowę, niezbyt przejmując się problemem, który niewątpliwie miała Jill. Cassius po prostu nie zdawał sobie sprawy ze skali i powagi zajścia. Wyłączywszy panel omni-klucza, podszedł ponownie do asari i salarianina, by kontynuować rozmowę. Tego drugiego uraczył zaś wzrokiem pełnym zrozumienia. Trzeba zarobić na T'Lais.
Nieznaczny ruch szczęk. Tylko to zdradziło niezadowolenie jakie odczuł na wieść o trzech tysiącach. I drugie tyle? Sześć tysięcy na trzy osoby? Skoro i sam profesor Edern zdawał się dołączać do zlecenia, jako znawca staroci. Sześć tysięcy kredytów nie może być prawdziwe.
- Przepraszam, mówimy o sześciu tysiącach kredytów na głowę, prawda? - postanowił upewnić się. - Jeśli tak, zaliczka w postaci trzech tysięcy, reszta płatne po wykonaniu zadania. To chyba uczciwe?
I wtedy nadeszła ona.
Turianin aż podskoczył na dźwięk głosu Jillian, momentalnie odwracając się w jej stronę. Przez moment można było dostrzec, że Pallatius kurczy się przed niższym człowiekiem. Widocznie bąblowe gofry były faktycznie poważną sprawą. Do tego wszystkiego jeszcze salarianin przyjął ją za gońca. Cassius chciał przekazać spojrzeniem Edernowi, że myli się w tej materii i to bardzo. Było jednak już za późno i to sam profesor zrozumiał, kto tu jest kim.
- Taak... - odezwał się w końcu, nerwowo poruszając szczękami. - Także tego. Pani T'Lais, profesorze Edern. To jest właśnie Jillian O'Brien, moja wspólniczka i pilot naszego statku. Jeden z lepszych jakich znam. Tylko trochę niesforna. - dodał na sam koniec cicho pod nosem.
Turianin podszedł do ludzkiej kobiety i objął ją w ramieniem, pochylając się do ucha rudowłosej i szepnął:
- Pssz. Wal te gofry, mamy tutaj hajs do ogarnięcia. Nie odstrasz klientki.
Wyprostował się zaraz potem, przyjmując weselszy ton. Rozłożył ręce w geście powitania nowej rozmówczyni.
- A więc tak. To jest pan profesor Valelo Edern, poznałem go... Em. Poznaliśmy się w "Wieczności." - wskazał salarianina i dodał cicho. - Swoją drogą, mam tam zakaz wstępu od teraz. Zasrańcy. - Chwilę później wskazał zaś na asari. - A to nasza szanowna klientka, pani Zinne T'Lais, której nieszczęśliwie siostra zaginęła w Układach Terminusa.
Ostatnio edytowano 20 sie 2017, o 02:12 przez Cassius Pallatius, łącznie edytowano 3 razy
ObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazekObrazek
Cassius Pallatius

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 9 maja 2017, o 11:59
Miano: Cassius Pallatius
Wiek: 40
Klasa: Inżynier
Rasa: Turianin
Zawód: Wolny Strzelec/Doktor Inżynier
Lokalizacja: Illium
Status: Ex-Podporucznik 26 Legionu Herbowego
Kredyty: 3.000

Re: Promenada

20 sie 2017, o 00:36

Asari przysłuchiwała się tytułom wymienianym przez Valelo, ale na jej twarzy nie widać było szczególnego zachwytu. Może nie do końca mu wierzyła, co było dość prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że tyle czasu, ile trwało życie salarianina, dla błękitnoskórej trwało tyle, co mrugnięcie. Zinne wyglądała dość młodo jak na przedstawicielkę swojej rasy, ale z pewnością miała więcej, niż dwieście lat. Skoro nie dorobiła się jeszcze tytułu naukowego ani własnego statku, nie mogła być jeszcze w wieku matrony, ale biorąc pod uwagę, że nie tańczyła już w klubie w lateksowym kombinezonie, to lata szalonej młodości też musiała mieć już za sobą.
- To by było wspaniale - ożywiła się, gdy pojawił się temat archeologii. Cała reszta, począwszy od inżynierii, po medycynę nie robiła na niej wrażenia. - Nie wiem co jest problemem, ale pana pomoc byłaby nieoceniona.
Przeniosła wzrok na turianina rozmawiającego z ludzką kobietą. Mało subtelnie zmierzyła ją spojrzeniem, ale w jej wzroku nie było zazdrości ani niechęci. Ot, oceniała ją, tak samo jak oceniła przedtem Cassiusa. Chciała wiedzieć, z kim ma do czynienia. Co by nie mówić, zaczepiła ich tylko dlatego, że usłyszała ich rozmowę. Mogli być właścicielami statku transportowego, ale mogli też należeć do grupy piratów, a wtedy wpakowałaby się dobrowolnie w ogromne gówno. Musiała być bardzo zdesperowana, by chwytać się takich sposobów.
Skrzywiła się wyraźnie, gdy Pallatius źle zrozumiał - albo udał, że źle zrozumiał - jej ofertę cenową. Uruchomiła omni-klucz i wpatrzyła się w niego, z zacięciem wpisując jakąś wiadomość. Potem przeprosiła na moment, pozwalając im dalej ustalać coś między sobą, a sama odeszła kilka metrów dalej, by nawiązać z kimś videorozmowę. Na ekranie wyświetlił się ludzki mężczyzna, ale w hałasie otoczenia nie byli w stanie usłyszeć o czym mówili.
- Dwanaście tysięcy w sumie - powiedziała Zinne, gdy wróciła, rozkładając ręce z rezygnacją. - Nie jestem w stanie w tym momencie zagwarantować wam, że będę miała więcej, ale możemy wpisać w umowę, że jeśli moja siostra... jeśli ją znajdziemy, zapłacę drugie tyle. Do tego mogę dorzucić jednorazową zniżkę na zakupy w Modern Forge, tutaj, w Nos Astrze. Dwadzieścia pięć procent od ceny zakupu. Więcej nie mogę, nie jestem właścicielem. Czy tak możemy się umówić?
Spojrzała pytająco na Cassiusa, widząc że Valelo generalnie zgadza się na wszystko i jest mu wszystko jedno ile zarobi. Potem przeniosła spojrzenie na Jillian, by zorientować się, że się nie znają. Skinęła głową, robiąc krok w jej stronę.
- Zinne T'Lais - przedstawiła się. - Cieszę się, że na was trafiłam. Pani jest O'Brien? Bo Pallatius to turiańskie nazwisko, więc zakładam że...
Wzruszyła ramionami, znów splatając dłonie na wysokości brzucha. Czekała na odpowiedź, licząc na to, że nowa propozycja będzie dla wszystkich satysfakcjonująca.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Promenada

21 sie 2017, o 01:10

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 49
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Illium
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750

Re: Promenada

21 sie 2017, o 11:00

Jillian na moment skamieniała, słysząc tak niewybaczalną obelgę ze strony salarianina. Gońcem? ONA? Kobieta wyciągnęła z kieszeni wyjątkowo twardą landrynkę i patrząc na profesora rozgryzła ją głośno. Ot, lepiej się wyżyć na zębach niż na kimś, kto mógł być potencjalnym towarzyszem podróży.
- Wyżywienie na koszt własny, panie Edern - rzuciła mu zimno, zanim zdążył się oddalić, po czym skupiła swoją uwagę na asari, która niewątpliwie była tą właściwą klientką. Od razu wyciągnęła rękę, by uścisnąć na powitanie jej dłoń. - Witam, pani T'Lais. Jillian O'Brien. Wyrazy współczucia z powodu siostry, ale proszę się nie obawiać, gwarantujemy najszybszą możliwą podróż w każdy zakątek galaktyki, może być pani tego pewna. Jeśli liczy się czas, nie mogła pani trafić lepiej.

Następnie spojrzała na Cassiusa, który omawiał kwestie finansowe. Zdaje się, że wyciągnął z transakcji tyle, ile było możliwe, a że Jill wykazywała się wyższym stopniem empatii i współczucia niż turianin, nie widziała sensu w targowaniu się o więcej.
- Pani wybaczy na momencik, musimy się ze wspólnikiem rozmówić. - zwróciła się do Zinne, po czym odciągnęła Pallatiusa kawałeczek i przyciszonym głosem wyraziła swoje zdanie. - Dwanaście tysięcy na osobę za całą akcję to nawet niezła cena, nawet po odjęciu kosztów podróży. A ten Edern czemu z nami leci? I to pewnie jeszcze za darmo, jak to twój nowy znajomek. Wysadzamy go gdzieś w drodze?

Jako że nie było jej przy wcześniejszych ustaleniach, nawet nie przyszło jej na myśl, że wynagrodzeniem miałaby się dzielić z obcym typem, który wziął ją za pracownicę niższego szczebla. Jill była bardzo pamiętliwa w takich kwestiach. Ale póki co uśmiechała się pogodnie do Cassiusa, zupełnie nieświadoma tego, co ma nastąpić.
ObrazekObrazek
Jillian O’Brien

Avatar użytkownika
 
Posty: 10
Dołączył(a): 12 lip 2017, o 02:43
Miano: Jillian O’Brien
Wiek: 26
Klasa: Adept
Rasa: ludzka
Zawód: pilot, wolny strzelec
Lokalizacja: Illium
Kredyty: 3.000

Re: Promenada

21 sie 2017, o 23:17

Krótkim ruchem przesłał numer doku w kosmoporcie, na omni-klucz Ederna oczywiście. Sam Pallatius nie był przesadnie zadowolony. Dwanaście tysięcy kredytów łącznie, za taką akcję? Chociaż drugie tyle to byłoby już coś. Do tego zniżka w sklepie? Czemu nie! Niechętnie, ale przytaknął asari i pochylił się do swojej kompanki.
- Jill. Ona mówi o dwunastu tysiącach w sumie. Ale jak znajdziemy jej siostrę, będzie drugie tyle. - wyprostował się i teraz już głośno odrzekł:
- To znaczy się, że co, że Pallatius to turiańskie nazwisko? O’Brien to ludzkie. Mniejsza. Pani T’Lais, zgoda na takie warunki. Drugie dwanaście tysięcy za znalezienie siostry. Prześlę w takim razie numer naszego doku na pani omni-klucz? Chyba, że chce pani iść od razu z nami?
Moment poczekał na ewentualną decyzję asari, ale i tak wysłał potrzebne dane na omni-klucz kobiety. Niech ma, na wszelkie ale. Zaraz po tym objął Jill w ramionach, by skierować ją na drogę powrotną. Raz jeszcze nachylił się poufale do wspólniczki.
- Kredytami nie ma co gardzić, Jill, pamiętaj. Aa i ten, profesor? Mieliśmy małe turbulencje w “Wieczności” i razem walczyliśmy z karząca ręką niesprawiedliwości. To dobry salarianin, tylko trochę szalony. Nie ma co go wyrzucać.
Jakby ktokolwiek z nich był normalny. Nie mniej jednak, Cassius udał się na statek by wszystko przygotować do odlotu.


Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazekObrazek
Cassius Pallatius

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 9 maja 2017, o 11:59
Miano: Cassius Pallatius
Wiek: 40
Klasa: Inżynier
Rasa: Turianin
Zawód: Wolny Strzelec/Doktor Inżynier
Lokalizacja: Illium
Status: Ex-Podporucznik 26 Legionu Herbowego
Kredyty: 3.000

Re: Promenada

28 sie 2017, o 22:41

- Dziękuję - asari odetchnęła z ulgą. - Naprawdę dziękuję.
Uśmiechnęła się do ludzkiej kobiety, opuszczając ręce, w tym tę z uruchomionym omni-kluczem. Urządzenie zgasło, skoro nie było już potrzebne. Pozostało się zastanawiać od kogo Zinne pożyczyła kredyty, żeby zapłacić za wynajęty transport. Musiało jej bardzo zależeć na odnalezieniu siostry, ale z drugiej strony trudno było się jej dziwić.
- Nie, teraz... muszę polecieć po swoje rzeczy. Przebrać się, też.
Faktycznie, długa suknia z odsłoniętym brzuchem i wydatnym dekoltem nie nadawała się za bardzo na podróż do Terminusa, w miejsce gdzie mogło wydarzyć się wszystko i na planetę, której się nie znało. Może T'Lais nie posiadała pancerza, ale na pewno przebranie się w wygodny kombinezon było lepszą opcją, niż pozostanie w aktualnym stroju. Poza tym musiała mieć również inne rzeczy do wzięcia. Nawet ze skokami przez przekaźnik, lot we wskazanym przez nią kierunku mógł trwać ponad dwie doby. Nic więc dziwnego, że załoga zażyczyła sobie nieco więcej, niż początkowo im proponowała.
- Proszę o przesłanie numeru doku, tak. Pojawię się maksymalnie za trzy godziny. Jeśli byście potrzebowali czegoś ode mnie jeszcze, to macie do mnie kontakt. Jeszcze raz naprawdę dziękuję. Będę najpóźniej o... - zerknęła na duży zegar, wyświetlający się na jednej z reklam nad Promenadą - ...najpóźniej o siedemnastej.
To znaczyło, że mieli jeszcze trzy godziny na przygotowanie się do podróży, ewentualne zakupy, sprawdzenie trasy i tego, czy Tomcat jest gotowy do lotu.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Poprzednia strona

Powrót do Nos Astra

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość