Stolica, skolonizowanego przez asari, Illium. Nowoprzybyłym jawi się jako piękne, niekiedy doskonałe miasto, co często potrafi zmylić - tutejsi mówią, że Nos Astra potrafi być równie zdradliwe i niebezpieczne, co Omega. Często porównywane jest do Noverii przez swoje zaangażowanie w politykę handlu.

Plaża Tai'lar

3 lip 2019, o 20:11

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Bez problemu zmieścili się całą czwórką do jednej taksówki. Dla Ritavuori i T'hato zostały dwa tylne siedzenia, ale że obie szczególnie wysokie nie były, siedziało im się bardzo wygodnie. Suyrrae powstrzymywała entuzjazm, bo nie chciała wyjść na nienormalną, ale widać było, że każde mijane miejsce Nos Astry, w szczególności te, które rozpoznawała z vidów czy wiadomości, robiło na niej ogromne wrażenie.
Jaana zresztą też mogła docenić pogrążoną w ciepłym, popołudniowym świetle panoramę miasta, która była niesamowitą odmianą po ostatnich wydarzeniach. Bo gdzie byli dotąd? Na statku, potem na Omedze, potem znów na statku. Nie mieli zbyt często możliwości pobiegać boso po piasku i pozachwycać się kolorem chmur, albo beztrosko wydać kredyty na to, co akurat w ofercie miały stoiska - a nie na kolejne ulepszenia do Kuguara.
Nawet początkowo niechętna do plaży Annika chyba zaczęła doceniać ten wybór, gdy taksówka wyrzuciła ich na lądowisku kilkadziesiąt metrów dalej i mogli ruszyć wąską alejką między poszarpanymi skałami w stronę, z której docierał do nich wiatr i charakterystyczny szum wody. Owinęła się mocniej kurtką, choć nie było wcale zimno, a Kristian objął ją, choć wcale go o to nie prosiła. Ot, dziwactwa małżeństw.
Plaża była wszystkim, czego Ritavuori mogła się spodziewać i jednocześnie czymś absolutnie obcym. Udeptana ścieżka w końcu przeszła w sypki, jasnoszary piach, a ten, im bliżej wody, tym bardziej był zbity i wilgotny. Morze - lub ocean, dziewczyna w sumie tego nie wiedziała - było wzburzone, a skłębione fale rozbijały się o skały kilkanaście metrów od brzegu i do plaży dopływały już spokojniej. W zasięgu wzroku mieli może raptem pięć, sześć osób, trzy z jednej strony i chyba dwie z drugiej, choć tamci siedzieli daleko i ciężko było stwierdzić ilu ich dokładnie jest. Między nimi, a Jaaną, przy brzegu taplało się stado długonogich, granatowych ptaków. Silny, choć dość ciepły wiatr podnosił i targał jej ciemne włosy. Suyrrae tego problemu nie miała. Póki co zresztą stała w miejscu i od dwóch minut wpatrywała się we własne buty, do połowy zasypane piachem.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Plaża Tai'lar

7 lip 2019, o 12:28

Im bliżej było opuszczenia pokładu Kuguara, tym bardziej zdawkowo wcinała się w monolog Surryae. Nie, będziesz mogła mieć swojego badyla, tylko sama będziesz musiała o niego dbać, bo z tych jełopów raczej nikt nie będzie o tym pamiętał. No i nie może śmierdzieć. Ta roślinka w odpowiedzi na pytanie o trochę zieleniny przy łóżku szybko ustąpiło miejsca znacznie krótszemu i bardziej napiętemu Lybeck ma coś do załatwienia na pytanie o Bjorna. Nagła małomówność Jaany nie była przy tym spowodowana nagłą niechęcią czy zmęczeniem słowotokiem Suri, nie.
Ritavuori zaczynała się po prostu denerwować.
Nie spodziewała się, żeby na plaży coś ich zeżarło, albo żeby w ogóle zadziało się coś złego, mimo to wizja poznawania nieznanego, choć ekscytująca, była też w jakiś sposób niepokojąca. Jaana zaczynała się czuć niepewnie, a jak się czuła niepewnie, to się spinała. Nie czuła się bezpiecznie na nowych terytoriach i jak zawsze starała się sprawiać wrażenie, że jest zupełnie inaczej - zawsze była hop do przodu, brawura narastała jej proporcjonalnie do stopnia nieznajomości miejsca, w którym mieli się pojawić - tak teraz jakoś średnio jej to wychodziło. To chorowanie i rekonwalescencja chyba tak głupio się odbijały, na pewno to.
Tak czy inaczej, całą podróż na plażę spędziła w zaskakującym milczeniu. Odpowiadałaby, gdyby ktoś ją o coś pytał, sama nie wykazywała jednak inicjatywy do dyskusji. Przyglądała się mijanym widokom z zaciekawieniem, w duchu, gdzieś w kącie kłębiła się jeszcze ta typowo młodzieńcza ekscytacja, ale poza tym wszystkim Marjaana czuła się przede wszystkim dziwnie. Po ostatnich wydarzeniach pozostał jej jakiś niepokój i potrzebowała czasu, by się go pozbyć.
Gdy dotarli na plażę, widok powitała z cichym sapnięciem zaskoczenia i fascynacji. To było... No, inne. Inne niż cokolwiek, co miała dotąd okazję widzieć. Z panoram naturalnych znała w sumie przede wszystkim pola uprawne i jeszcze więcej pól, bo potem to niemal wszystko sprowadziło się jej do białych, sterylnych korytarzy i zamkniętych pomieszczeń. W kontraście z tym wszystkim morze było zaskakująco otwarte i takie... Wolne? Dawało poczucie wolności - dziwnej, nieoczekiwanej wolności.
Gmerając przez chwilę butem w piasku, Marjaana ruszyła wreszcie z wahaniem ku wodzie. Przyglądała się plaży, morzu, niebu, chmurom, ptakom. Wreszcie obejrzała się na Suri.
- Hej, nie idziesz? Woda pewnie nie będzie jakaś wybitnie ciepła, ale może chociaż stopy da się pomoczyć - rzuciła, sama czyniąc potem kolejne kilka kroków ku linii brzegu. Przyglądała się falom przez moment, potem, w przypływie spontaniczności kucając nagle i wpychając dłoń w wilgotny piasek i w wodę, gdy ta w kolejnym przypływie obmyła ten fragment plaży. Wrażenia były dziwne, ale... Fajne. Po prostu fajne. Szalenie sympatyczne.
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 210
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Plaża Tai'lar

8 lip 2019, o 17:40

Asari w milczeniu wpatrywała się w swoje jasnoszare buty, pewnie ciesząc się, że sięgają ponad kostkę i nie nabierają piachu. A może po prostu widok piasku, w który zagłębiały się podeszwy, był dla niej czymś tak nietypowym, że musiała poświęcić mu więcej swojej uwagi. Uniosła wzrok dopiero w chwili, w której zorientowała się, że Jaana mówi do niej. Uśmiechnęła się, choć ten uśmiech wyglądał inaczej, niż wszystkie, na które pozwalała sobie do tej pory. A może to było coś w jej niebieskich oczach. Przez jedną, krótką chwilę dziewczyna patrząc na nią mogła odczuć, że Suyrrae jest starsza od niej prawie czterokrotnie, starsza od połowy członków załogi, która się nią zaopiekowała.
Wystarczyło jednak, by asari wyrwała się ze swojego zamyślenia i podbiegła do Ritavuori beztrosko. Względem czasu, jaki dany był jej rasie, nadal pozostawała tylko panną, nastolatką, dodatkowo niedoświadczoną przez życie. Może niektóre w jej wieku zaczynały rozważać karierę w klubach. Ona dopiero zaczynała poznawać świat, który dotąd widziała tylko na vidach, albo we wczesnym dzieciństwie, jakiego zbyt dobrze nie pamiętała.
Woda była chłodna, ale nie jakoś strasznie lodowata. Faktycznie dało się pochodzić boso po brzegu i to też postanowiła zrobić Suyrrae. Odpięła zaczepy butów i zsunęła je z nóg, a potem schyliła się, by podwinąć spodnie chociaż do kolan. Dopiero tak przygotowana weszła głębiej w wodę, a z jej ust wyrwał się okrzyk zaskoczenia.
- Jest zimna! - zawołała, ale nie wycofała się, zamiast tego wchodząc jeszcze głębiej, jakby chłód i wiatr nie robił na niej wrażenia. - Chodź tutaj!
Podskoczyła w miejscu, gdy rozbita o jedną ze skał fala ochlapała jej plecy. Mimo podwinięcia spodni, raczej nie wyjdzie stamtąd w suchych ubraniach. Kristian obserwował ją z nieukrywanym rozbawieniem, podczas gdy Annika zupełnie nieprzejęta tym, co działo się na plaży, spoglądała na oddalony klif, na którym wznosił się duży, przeszklony budynek. Z dłońmi wsuniętymi w kieszenie nie pamiętała chyba po co tu przyszli, ze swoją standardową poważną, skupioną miną przyglądając się odległemu miejscu.
- Pływałaś kiedyś? - spytała Suyrrae, kiedy Jaana znalazła się bliżej. A jeśli dziewczyna do niej nie podeszła, ona sama wróciła na brzeg. - Myślisz, że to trudne? Nie wydaje się trudne. Podobno jak się nie zepniesz za bardzo, to sama unosisz się na powierzchni. Myślisz, że tu można spróbować?
- Suri, ty lepiej nie próbuj - zaśmiał się Losnedahl.
- Dlaczego?
- Naucz się najpierw w spokojnej wodzie. Poza tym nie masz ubrań na zmianę.
- Przed skałami jest całkiem spokojna!
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Plaża Tai'lar

8 lip 2019, o 18:44

Nie powiedziałaby, że z Suri jest coś nie tak, ale... No, chyba coś było. Znaczy, niby była młoda, niby Ritavuori na co dzień nie miała problemu traktować jej jak swojej rówieśnicy, gówniaka takiego samego, jak ona, i żeby w ogóle postrzegać ją niemal zupełnie jak człowieka - ale były takie momenty, jak teraz na przykład, że dziwnie się na nią patrzyło. Że nagle trzeba było sobie uzmysłowić, że Suyrrae wcale nie jest człowiekiem, że jest asari i całe jej dziedzictwo to spuścizna asari, nie ludzka, i że ma lat czterdzieści, co niby na jej gatunek wciąż było ilością małą, ale w porównaniu z całą załogą Kuguara, kwalifikowało ją jako jedną ze starszych. I to było dziwne, i też, w jakiś sposób, niepokojące.
Całe szczęście więc, że mijało szybko, bo Marjaana nie wiedziała, jak się przy dorosłej Suri zachowywać. Zdecydowanie wolała ją taką, jak przez większość czasu, nieco zawstydzoną, ale, jak się jej pozwoli, paplającą niemal bez przerwy - i czasem też bez sensu. Z taką Suri umiała się dogadać i miło spędzać czas.
Gdy asari zdecydowała się wejść do wody, Jaana nie pozostała z tyłu. Jeszcze przez chwilę moczyła wprawdzie tylko rękę, kontemplując dziwne wrażenia, ale już w kolejnej ściągała własne buty i, zostawiając je na razie na brzegu, radośnie zaszarżowała wgłąb wody. Tę szarżę, oczywiście, przypłaciła gwałtownym wciągnięciem powietrza na pierwsze wrażenie niemal lodu na stópkach - standardowe odczucia przy różnicy temperatur wody i powietrza - potem jednak sapnęła cicho, odpowietrzyła się jak autobus i już było dobrze, już mogła uśmiechnąć się od ucha do ucha i wejść głębiej, dołączając do Suri.
- Nie pływałam - odpowiedziała zgodnie z prawdą, gmerając jedną ze stóp w mokrym piasku pod wodą i wygrzebując coraz większy dołek. - Nie miałam gdzie. Ale to chyba faktycznie nie może być trudne. Ostatecznie historia mówi, że w ogóle na samym początku wszyscy - znaczy, ludzie - byliśmy takimi nieszczególnie złożonymi organizmami wodnymi, no i niby jak kobieta jest w ciąży, to dzieciak w tym brzuchu też się w wodzie unosi. Tak mówią. No więc to pewnie w genach jest i w ogóle, to pływanie - pomędrkowała trochę, potem przyglądając się krytycznie samej Suri. - Nie wiem, jak to jest z pochodzeniem asari, ale patrząc na waszą fizjonomię to od ryb też nie macie daleko. - Wyszczerzyła zęby w szerokim, niewinnym uśmiechu. - Co w zasadzie można by sprawdzić, tę łatwość pływania, ta woda chyba faktycznie nie jest jakaś straszna, żeby nie móc się tu... - przerwała narastający monolog w pół słowa, gdy do dyskusji wciął się Kristian.
- Boże, jaki jesteś nudny - podsumowała go bez wahania, teatralnie przewracając oczyma. - Stary i nudny. Już bym wolała, żeby jednak Bjorn był tu z nami. Albo Khari. Nawet on by się nie zachowywał jak taka kwoka, serio.
Pokręciła głową w wyrazie wybitnej dezaprobaty. W kolejnej chwili zerknęła na Annikę. Ta jakby zupełnie odpłynęła i jakoś tak głupio spoważniała, co przecież też było bez sensu, bo mieli tu odpoczywać.
- Kobita ci się tu nudzi chyba, weź ją zabaw - rzuciła bezczelnie do Kristiana, potem machając ręką do jego żony. - Halo? Ja nie wiem, ale takie TAK BARDZO POWAŻNE wgapianie się w coś to się chyba jednak nie kwalifikuje jako relaks. Co tam jest w ogóle? - Jaana powędrowała spojrzeniem za wzrokiem Anniki, spoglądając na wysoki budynek. - To ta fabryka? Znaczy to, gdzie mieli pójść nasi?
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 210
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Plaża Tai'lar

8 lip 2019, o 20:44

Suyrrae roześmiała się, gdy została poinformowana, że jest jej blisko do ryby i w ramach zemsty zrobiła nogą zamach, który posłał w stronę Jaany więcej wody, niż zakładała to natura. Teraz asari była mokra od tyłu, Ritavuori od przodu i w sumie obie wyglądały mało poważnie.
- Przynajmniej mamy ładne, małe łuski, jak te porządne ryby - odparła T'hato z rozbawieniem. - Wy jesteście gładcy i śliscy. Że też wam nie wstyd.
Ewidentnie nie mówiła poważnie, bo na wszelki wypadek wycofywała się jednocześnie, w razie gdyby Jaana chciała ochlapać ją w ramach zemsty. Miała pole do popisu, jeśli chciałaby uciekać, bo plaża była duża i przestronna, a do skał, na których rozbijała się woda, było dobre kilkanaście metrów od brzegu.
- Nie wątpię, że wolałabyś tu Bjorna - mruknął Kristian cicho, choć wystarczająco głośno, żeby dziewczyna to usłyszała. Co miał na myśli, tego jednak musiała się domyślać. Mogła zakładać drobną złośliwość spowodowaną bliżej nieokreślonymi spostrzeżeniami, lub potraktować to jako narzekanie zgorzkniałego, starszego pana, wybór należał do niej. - On chętnie was nauczy pływać, przy najbliższej okazji. Jutro ma być cieplej.
Pokręcił głową z udawanym oburzeniem, ale odwrócił się do Anniki, po namyśle podchodząc do niej i obejmując ją w pasie. Jego wzrok podążył za jej spojrzeniem, w kierunku nieznanego Jaanie budynku.
- Tak - odpowiedziała krótko. - Mam jakieś złe przeczucia.
- Ty masz zawsze złe przeczucia, jak ktokolwiek idzie coś robić bez ciebie.
Kobieta wzruszyła ramionami, owijając się mocniej kurtką. Jej słowa zwróciły uwagę asari, która rozchlapując wodę przebiegła brzegiem, docierając do Anniki. Ta zmierzyła ją wzrokiem i uśmiechnęła się do niej w końcu.
- Moje spodnie, bluza Jaanki... jak wrócimy z plaży to polecę kupić ci coś więcej. Ubrania ci się przydadzą, co?
- Jaana mówiła, że będę mogła mieć swoją roślinę przy łóżku - zupełnie zmieniła temat Suyrrae. - Będę się nią zajmować. Nie wiem czemu nie macie żadnych roślin na statku. Nie myśleliście o tym nigdy?
- Jakoś nie bardzo - Losnedahl wzruszyła ramionami. - Jak wam się podoba plaża, dziewczyny?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Plaża Tai'lar

9 lip 2019, o 18:02

Straciła na czujności przez to plażowe zrelaksowanie i gdy Suri zafundowała jej prysznic, Ritavuori nie uniknęła ani jednej jego kropli. Oprychała się przy tym, oparskała i uchichrała, oczywiście nie pozostając dłużną i też wzniecając wodne fontanny. W efekcie Kristian miał już powody do zmartwień dwa - lub więcej, jeśli każdą mokrą część garderoby traktować oddzielnie - a Jaana musiała przed samą sobą przyznać, że dawno nie czuła się tak... No, beztrosko. Normalnie.
- A co to niby... - już zaczęła, gotowa się oburzać i protestować na komentarz Losnedahla, potem jednak urywając i dochodząc do wniosku, że w sumie spostrzeżenie lekarza nie było takie złe. Znaczy, nie to, że wolałaby Bjorna, ale że chłopak mógłby nauczyć je pływać. - Ej, w sumie to całkiem nie najgorszy pomysł. W sumie całkiem spoko.
Słysząc komentarz Anniki co do misji pozostałych westchnęła teatralnie i dodatkowo uzupełniła swoje słowa:
- Zakładając, że Annika nie jest jasno... nie, w zasadzie czarnowidzącą wiedźmą i, na przykład, dla odmiany wszystko dzisiaj pójdzie dobrze, a Lybeck wróci w jednym kawałku.
Pluskała się w wodzie jeszcze chwilę, chlapiąc na wszystkie strony mniejszymi lub większymi fontannami, by, gdy wreszcie zdecydowała się na wyjście, być już całkiem mokrą, od góry do dołu.
- Jest fajnie - odpowiedziała Annice i choć była to odpowiedź do bólu zwięzła, cały entuzjazm było po Ritavuori po prostu widać, nie trzeba go było jeszcze ubierać w słowa. - Nigdy nie sądziłam, że będę mogła być na plaży. W sensie, tak po prostu, na wycieczce - dodała sentencjonalnie i wzruszyła lekko ramionami, potem odchodząc parę kroków, by zgarnąć pozostawione na piasku buty i zabrać je ze sobą, gdy ruszyła niespiesznie wzdłuż linii wody.
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 210
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Plaża Tai'lar

10 lip 2019, o 20:02

- Lybeck zawsze wraca w jednym kawałku - zaśmiał się Losnedahl, z sobie tylko znanego powodu. Może wynikało to z jego doświadczeń jako lekarza. Z tego co kojarzyła Jaana, nieczęsto zdarzało się, by Norweg lądował w ambulatorium. Chyba że ktoś go pobił, a on postanowił się nie bronić. Jak całkiem niedawno zresztą.
- Mi się podoba. Podobno moja rodzina ma dom przy morzu. Gdzieś na Thessii - odpowiedziała asari, ale w jej głosie nie było słychać tęsknoty ani żalu, mimo pełnego niepokoju spojrzenia, jakie rzuciła jej Annika. Pewnie rozważali, czy nie powinni Suyrrae oddać rodzinie, ale póki co nikt nie wypowiedział tego na głos. Zresztą jej bliscy już raz oddali ją do kliniki i całkiem prawdopodobne, że zrobiliby to ponownie, gdyby tylko mieli okazję, nawet jeśli leczenie póki co nie przynosiło rezultatów. - Ale nie pamiętam tego. Tyle mi T'kava opowiadała. Że jak skończymy leczenie, to będę mogła tam wrócić. Gówno prawda, jak widać.
Machnęła nogą, chlapiąc wodą w bliżej nieokreślonym kierunku. Potem znów weszła głębiej w morze, zanurzając się do kolan i kontynuując rozmowę z Anniką o ubraniach, wpatrywała się w sposób w jaki fale obmywały jej fioletowe nogi. Nikt nie zaczepiał już Ritavuori, pozwalając jej iść przed siebie. Plaża nie ciągnęła się w nieskończoność, więc wszyscy mieli świadomość, że wcześniej czy później będzie musiała zawrócić. Wiatr chwilowo uspokoił się nieco i mogła przestać wyciągać sobie włosy z oczu i ust. Trójka jej znajomych została za plecami, z każdym krokiem coraz dalej. I czasem dobrze było odpocząć od towarzystwa, na jakie skazana była na Kuguarze. Zastąpić szum otwierających się śluz szumem fal i sztuczne światło jarzeniówek na ciepły blask powoli zachodzącego słońca, a rozmowy i gry wideo - milczeniem w naturze.
Przynajmniej do momentu, w którym ktoś nie postanowił jej zaczepić.
Najpierw usłyszała dźwięk rozjeżdżającego się pod butami piasku, potem poczuła lekkie, zaczepne pukanie w ramię, by w końcu zobaczyć szeroki uśmiech na piegowatej twarzy, okolonej rudymi włosami. Wysoki chłopak, na oko może dwa lata od niej starszy, a może nie, zrównał się z nią i ruszył obok niej wzdłuż plaży, nie pytając nawet, czy jest zainteresowana rozmową.
- Cześć - odezwał się, wsuwając ręce do kieszeni szarej kurtki. Przesunął spojrzeniem po jej sylwetce, pewnie przez fakt, że była cała poplamiona morską wodą. - Nie widziałem cię tu jeszcze. Ludzie rzadko tu przychodzą - zerknął przez ramię, na lekarza i jego żonę, którzy usiedli sobie w oddali na piasku, i na Suyrrae, pochyloną i szukającą czegoś pod wodą. - Jesteście stąd? Z Nos Astry? Jestem Tommy, tak w ogóle.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Plaża Tai'lar

11 lip 2019, o 19:32

Szła, szła, szła. Szła tak długo, aż głosy towarzystwa stały się nieco bardziej stłumione przez fale i odległe, a ją otoczyła cisza. Względna, bo brzmiąca szumem morza i skrzypieniem piasku pod stopami, ale nadal cisza. Coś zupełnie innego od ciągłego nawału dźwięków - czy to ludzkich głosów, czy po prostu tych związanych z pracą okrętowej aparatury - na Kuguarze. Coś, do czego Jaana nie była tak do końca przyzwyczajona. Bo przecież dotąd cisza wcale nie kojarzyła jej się dobrze. Cisza była tym czymś, co towarzyszyło jej w szpitalnych salach. Cisza zawsze brzmiała pikaniem, brzęczeniem, sykiem aparatury medycznej i odległymi, dobiegającymi zza ścian głosami - lekarzy, naukowców czy, wreszcie, innych dzieciaków. Innych eksperymentów, takich jak ona sama. A tu, tu cisza była inna. Przyjemna. Kojąca. Przerywana jedynie...
...obcym głosem? Stukaniem w ramię? Nieproszonym towarzystwem?
Jakby była kotem, to by pewnie zjeżyła teraz sierść niezadowolona. Jakby była psem, to pewnie warknęłaby cicho, ostrzegawczo. A jakby była, na przykład, jeżem, to by odtuptała czym prędzej, odtuptała głośno i stanowczo.
Ale była człowiekiem i zamiast zrobić to wszystko, co powyżej, to przez chwilę spoglądała na chłopaka, nie do końca wiedząc, jak się zachować. Niby nie chciała towarzystwa innego niż te znajome, ale z drugiej strony... No, to tylko chłopak, nie? Jakiś random, raczej nie niebezpieczny. Chyba.
Nastoletnie reakcje wzięły górę nad permanentną czujnością, nieufnością i szeroko pojmowanym instynktem samozachowawczym, w efekcie czego Jaana ostatecznie po prostu się przywitała.
- Cześć - rzuciła krótko, chrząknęła cicho. No dobra. Od bycia trochę bardziej sympatycznym chyba nic się nie stanie, nie? - Jaana - przedstawiła się. - Nie, nie jesteśmy stąd. A ty też jesteś człowiekiem. I też tu jesteś. To dziwne jak na rzadko.
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 210
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Plaża Tai'lar

12 lip 2019, o 20:58

- Jaana - powtórzył chłopak i pokiwał głową ze skupieniem, jakby skupiał się na zapamiętaniu. Może należał do tego charakterystycznego rodzaju ludzi, którzy jeśli tego nie zrobili, trzydzieści sekund po poznaniu kogoś zapominali zarówno twarz, jak i imię. Ritavuori była jednak na tyle charakterystyczna, by twarzą zwracać na siebie uwagę. A może była to kwestia nietypowej fryzury?
- Bo ja jestem stąd - Tommy podrapał się w tył głowy, rozglądając się jednocześnie. - Brandy! Brandy, chodź tu!
Niecałe trzy sekundy później okazało się, że nie przywoływał butelki alkoholu, by ułatwić im pogawędkę, ale psa. Duży, czarny labrador, albo jakaś jego mieszanka, wybiegła spomiędzy skał i radośnie podskakując ruszyła w ich kierunku. Widok ludzkiego nastolatka na plaży pod Nos Astrą był wystarczająco niestandardowy, ale typowy, ziemski pies był już widokiem całkowicie zaskakującym.
- Z psem tu przychodzę. Mieszkam niedaleko. Moja siostra dostała tu staż, to przyjechaliśmy. Na dwa lata - wyciągnięta dłoń chłopaka wskazała jej kierunek miasta, choć mógł pokazywać zarówno stojące przy plaży mieszkalne budynki, jak i najbliższą dzielnicę, znajdującą się kilkanaście kilometrów stąd. - Ale poza samym sobą nie widzę tu za często ludzi. Zresztą rozejrzyj się, dookoła same asari. I wy. No i my.
Pochylił się i poklepał swojego czarnego psa. Ten obrócił się w miejscu, usiłując znaleźć to idealne miejsce, w którym chciał zostać poklepany, a potem pobiegł przed siebie, wracając kilkanaście sekund później z małym kamieniem w pysku. Rzucił go Tommiemu pod nogi, obracając się po tym znów, z zadowoleniem i oczekiwaniem. Chłopak zaśmiał się, schylając się po kamień.
- Tak, Brandy aportuje kamienie. Chcesz mu rzucić? - zaproponował, podając nietypową zabawkę Jaanie, jeśli była zainteresowana. - W każdym razie... nie chciałem ci zawracać głowy, jak byłaś zajęta, w swoim towarzystwie. Ale teraz zobaczyłem, że idziesz w naszą stronę i... - wzruszył ramionami, nie dokańczając. - To na długo tu przyleciałaś?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Plaża Tai'lar

14 lip 2019, o 14:19

Jaana mogła mieć ambicje, by zachowywać się jakoś jak człowiek. By ograniczyć zaufanie - do czego miała pełne prawo - i zachować bezpieczny dystans od obcego, którego przecież... No tak, nie znała. Bo był obcym. I mógł być na przykład terrorystą. Albo typem podstawionym przez te niefajne niebieskie z mackami. Albo, na przykład, mógł rozsiewać coś zakaźnego. Po prostu mógł być nieprzyjemny. No więc Ritavuori miała takie ambicje, żeby, przy całej swojej towarzyskości, zachować się jak człowiek dorosły, odpowiedzialny i umiejący w życie. Człowiek po przejściach, wiecie.
Tylko, że się potem na horyzoncie pojawił pies i całą godność, całe ambicje, całe wszystko szlag trafił.
- Ojeżu, PIESEK! - ni to zawyła, ni zapiszczała Ritavouri, w jednej chwili sprowadzając się do parteru. Tak naprawdę to gotowa była usiąść na dupie czy wytarzać się w piasku, jeśli tego właśnie piesek by chciał, ale póki co po prostu kucnęła. Kucnęła i wyciągnęła ręce jak zachłanne macki, chcąc głaskać, tulić i robić wszystko to, co można robić z pieskami.
Jaana uwielbiała zwierzęta i nie potrafiła zachować się przy nich jak człowiek. Poza jej możliwościami było też zapytanie o zgodę na pomizianie Brandy, ale skoro chłopak proponował jej rzucanie psu kamyka, to chyba pogłaskanie też wchodzi w grę, nie? Musiało wchodzić, bo Ritavuori pogłaskała i potargała uszka, gruchając przy tym rozkosznie nad zwierzakiem wszystkie te infantylne rzeczy, jak jaki jesteś słodki i kto jest taki kochany?
Umówmy się, właściciel czworonoga nie był w tej chwili nawet w połowie tak interesujący jak jego zwierzę.
- Niee, na chwilę - odpowiedziała rudemu, jednocześnie rzucając psu kamyka umiarkowanie daleko w wodę. - Przelotem jesteśmy tylko. Raczej. W sumie nie ja decyduję, ale nie sądzę, żebyśmy tu zostawali. - Wzruszyła lekko ramionami. Jakby trochę pomyślała, to może przyszłoby jej do głowy, że może się robić za bardzo gadatliwa, ale nie pomyślała. Nie myślała. Bo przecież był piesek.
- A twoja siostra co robi? W sensie, co to za staż? - zapytała w ramach podtrzymania rozmowy, choć głównie dlatego, żeby po prostu chłopak nie pomyślał, żeby jednak sobie pójść. Bo jakby poszedł, to by zabrał Brandy, a tego przecież Ritavuori nie chciała.
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 210
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Plaża Tai'lar

15 lip 2019, o 12:27

Brandy był absolutnie uszczęśliwiony atencją, jaką dawała mu Jaana. Uśmiech Tommiego też poszerzył się znacząco, kiedy dotarło do niego jak duży plus w kontaktach z nowo poznaną osobą zapewniało mu towarzystwo czarnego psa. Wyklepany i ukochany labrador przewrócił się na plecy, zbierając na siebie cały możliwy piach i wystawiając brzuch do głaskania. Biorąc pod uwagę jego wygląd i wielkość, mógłby być uważany za groźnego, w rzeczywistości jednak jego przeurocze zachowanie przeczyło wszelkim takim podejrzeniom. Gdy Ritavuori rzuciła mu kamień w wodę, poderwał się i wskoczył w fale, nie przejmując się niczym, nawet nagłym protestem swojego właściciela. Tommy westchnął, przecierając twarz dłonią, ale nic nie powiedział. Może nie chciał, żeby Brandy pływał. W końcu do tej pory pies był suchy.
Kamyk - choć chyba nie ten sam, ale inny, wyłowiony z dna - wylądował przed dziewczyną kilkanaście sekund później. A potem na niej samej, i na stojącym obok Tommym, wylądowała z entuzjazmem wytrzepana z futra woda. Brandy czekał na ciąg dalszy zabawy, nie patrząc nawet na chłopaka, ale skupiając się na Jaanie, bo w końcu to ona pozwoliła mu wbiec w morze.
- Dlatego właśnie nie pozwalam mu pływać - spojrzał chłopak w dół, na swoje ubrania. - Ale teraz to już wszystko jedno.
Parsknął śmiechem i poklepał psa po grzbiecie, by zaraz wytrzeć mokrą dłoń o spodnie.
- Szkoda - odparł na informację o planowanym czasie ich pobytu na Illium. Wsunął ręce do kieszeni i odwrócił wzrok gdzieś w bok. - Nos Astra jest ładna.
Gdy padło pytanie o siostrę, wybudził się z zamyślenia i odwrócił się z powrotem do Ritavuori, po namyśle wzruszając lekko ramionami.
- Medyczny. Studiowała na Ziemi, ale potem chciała zająć się medycyną międzyrasową, a tutaj podobno nauczy się najwięcej, więc przenieśliśmy się na Illium. Mieszkamy tylko we dwoje, także nie miałem za bardzo wyjścia. Znaczy no, miałem, ale nie chciałem zostawać sam na Ziemi, bo to bez sensu. No i zabrałaby Brandy. Nie zostawiłbym go z nią samą, bo by go spasła.
Uśmiechnął się szeroko, ewidentnie żartując. Chyba miał z siostrą całkiem niezły kontakt, a przynajmniej sprawiał takie wrażenie. Zawołał psa do siebie, a potem zaklaskał, robiąc jednocześnie kilka szybkich kroków w jego stronę. Brandy, przekonany że Tommy będzie go gonił, ruszył biegiem po plaży, z radością wystrzeliwując piach spod łap.
- Nie spodziewałem się, że ktoś, kto jest przelotem, będzie spędzał czas tutaj - stwierdził chłopak. - Na plaży. Miasto już się wam znudziło? Czym się... hmm... zajmujecie? Tak ogólnie? Chyba, że nie chcesz mówić, pytam tak o, z ciekawości. Ja pracuję w jednym ze sklepów, miałem zacząć studia na Ziemi, ale Sarah - wzruszył ramionami.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Plaża Tai'lar

16 lip 2019, o 20:58

W porządku, mogła tego nie przewidzieć. To znaczy, nie żeby robiło jej to jakąś wybitną różnicę, ale te całe fontanny wody tryskającej z psiej sierści... Mogła to jednak bardziej uwzględnić, jakoś chociaż przelotnie uzmysłowić sobie, że takie coś może się wydarzyć. No ale nie uwzględniła, nie pomyślała, po prostu nie. Nie było to jakieś wybitnie zaskakujące.
Tommy nie wyglądał jednak, jakby aż tak się tym przejął. Może trochę, ale nie na tyle, by ją zbesztać czy wręcz zawinąć się na pięcie i odejść. A skoro nic tak dramatycznego się nie zadziało, to Jaana nie widziała powodu, dla którego miałaby się przejmować. Od wody się nie umiera - przynajmniej od tej, która moczy ciuchy, a nie, na przykład, zalewa płuca - nie było więc problemu. Można było nadal głaskać pieska - mokrego teraz, ale wciąż tak samo uroczego - nadal rzucać kamyki i nadal korzystać z pobytu na plaży fajniej, niż spodziewała się, że korzystać będzie mogła.
- Medyczny - powtórzyła za chłopakiem i gdzieś z tyłu głowy, bardzo, bardzo daleko z tyłu zabrzęczał jej cichy alarm. Alarm umierający niemal, astmatyczny, ledwo dyszący, ale jednak dzwoniący gdzieś jękliwie. Bo z tym medycznym wszystkim to ostatnio jakoś za dużo miała do czynienia - i za dużo było z tym problemów. Zresztą, nie tylko, że ostatnio, co w ogóle. W ogóle było za dużo problemów z czymkolwiek, co wiązało się z białymi fartuchami. Z drugiej strony jednak to, na miłość boską, może po prostu popadała w paranoję? To też nie byłoby jakoś szczególnie zaskakujące. - Ale w sensie, że co, że gdzieś tu w szpitalu? A wasza rodzina? Nie macie kogoś na Ziemi, że się tak po prostu obydwoje zawinęliście?
Śledząc przez chwilę wzrokiem hasające w pobliżu zwierzę, potem znów spojrzała na rudzielca.
- Robimy w handlu - wypaliła bez zastanowienia na pytanie chłopaka. Nie zamierzała wspominać Cerberusa. Nie zamierzała wspominać najemnictwa, piractwa i niczego, co mogłoby trącić działaniem średnio legalnym, którym się przecież zajmowali. A przynajmniej od którego nie stronili. A handel... Handel był neutralny i hej, wcale nie tak odległy od prawdy, nie? Handlowali przecież, tyle, że nie towarem - zazwyczaj - a usługami. Zawierali jakieś umowy handlowe, dokonywali jakichś deali. Nie kłamała. Nie do końca. - To dlatego miasta nam trochę obrzydły i jak nie trzeba czegoś załatwić, no to o, odpoczywamy gdzieś indziej. Teraz mamy chwilę, to sobie spacerujemy. Trochę ciszy nie zaszkodzi, jak się na co dzień siedzi zamkniętym na statku. - Wzruszyła lekko ramionami.
Nie wiedziała, ile może o nich mówić - o nich, załodze Kuguara - ale instynkt samozachowawczy podpowiadał, że raczej niewiele.
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 210
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Plaża Tai'lar

25 lip 2019, o 16:06

- Tam, w Tantis - Tommy odwrócił się i wyciągnął rękę w stronę przeszklonego budynku, stojącego na klifie. Budynku, do którego własnie wybrała się część ich załogi, w celach załatwienia jakichś spraw. Po co tam polecieli, to pozostawało póki co bez odpowiedzi. Może musieli zrobić coś z polecenia Cerberusa, żeby znów na jakiś czas dali im spokój i pozwolili im swobodnie funkcjonować z Jaaną na pokładzie. A może faktycznie wybrali się tam po leki dla dziewczyn biegających sobie teraz beztrosko po plaży? W każdym razie, gdzieś tam znajdowała się też siostra rudego chłopaka. Zabawny zbieg okoliczności.
- Pracuje jako laborantka czy ktoś tam. Na razie nie ma zbyt wysokiego stanowiska, ale i tak zarabia więcej niż ja kiedykolwiek będę w sklepie z grami - parsknął śmiechem, a Jaana złapała krótkie, zażenowane spojrzenie, jakie jej rzucił. W końcu była dziewczyną. Z pewnością interesowały ją spacery po plaży, zachody słońca i splatanie wianków z kwiatów. Informacja o jego zajęciu wyrwała się mu mimochodem, w związku z czym wydawał się z tego niezbyt zadowolony. Podniósł z ziemi kamień i rzucił nim w wodę. Brandy na szczęście niczego nie zauważył, więc nie wylądował po szyję w morzu, a oni kilkadziesiąt sekund później nie zostali ochlapani po raz kolejny.
- Nie mamy - Tommy wzruszył ramionami. - Znaczy, jest babcia, ale wiesz jak jest z babciami.
Cokolwiek miało to znaczyć, nie wyjaśnił. Za to poklepał Brandy'ego, który do nich wrócił i szedł teraz między nimi, węsząc intensywnie w piachu. Chłopak przyglądał się mu przez chwilę, a między nimi zapadła cisza. Dopiero gdy Jaana zaczęła opowiadać o tym, co przyciągnęło ich na plażę, uśmiechnął się do niej lekko, z odrobiną tego czegoś w spojrzeniu, czego dziewczyna początkowo nie była w stanie rozpoznać. Chwilę jej zajęło zrozumienie, że gdyby się uprzeć, mogłaby to nazwać podziwem, albo zazdrością, albo jednym i drugim. Dla zwykłych ludzi, takich jakim ewidentnie był Tommy, życie na statku innym niż transport publiczny było czymś, co wykraczało poza normy codzienności. Na statkach żyli wojskowi, prywatne jednostki należały do bogatych ekscentryków, a nawet wspomniany przez Jaanę handel raczej nie dotyczył hurtowych ilości znanych produktów, tylko czegoś znacznie ciekawszego. Co ją też czyniło znacznie ciekawszą.
- Życie na statku musi być świetne - stwierdził z przekonaniem. - Lepsze niż być uziemionym na jednej planecie. Ale pewnie zwierząt nie możecie mieć?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Plaża Tai'lar

27 lip 2019, o 18:58

Zmarszczyła lekko brwi. To był zbieg okoliczności, wiadomo, mimo wszystko Jaana stała się już w pewnym stopniu przeczulona. Siostra nowego znajomego pracowała tam, gdzie udała się jej załoga? A ona sama zupełnym przypadkiem spotyka tego tu właśnie teraz, w tym samym czasie, kiedy jej ludzie coś kombinują? Zbieg okoliczności. Ale jednak Ritavuori potrzebowała chwili, by przejść nad nim do porządku dziennego.
- Czym ta firma w ogóle się zajmuje? - zapytała niezobowiązująco. To było pytanie jak każde inne i tylko podświadomie Jaana dążyła ku zdobyciu większej liczby informacji. W załodze nikt nie powiedział jej nic konkretnego, może więc powie coś Tommy? Cokolwiek? - Robią leki czy to jakaś klinika?
Na wzmiankę, że sam rudzielec pracuje w sklepie z grami oczy Ritavuori zabłysły i nagle zmienił się kierunek jej zainteresowania.
- Sklep z grami - powtórzyła - [color=#]Bo wiesz, ja tak jakby szukam gier. Wprawdzie... No, gram na antyku, ale może macie coś ze staroci?[/color] - Skoro już zupełnym przypadkiem tak się dobrze złożyło, że bez wizyty w mieście mogłaby przynajmniej zrobić rozpoznanie w tym, co mogłaby na swoją konsolkę dostać, nie mogła z tej okazji nie skorzystać.
Niespiesznie idąc dalej, szurała stopami po piasku, co jakiś czas wpychając je głębiej w plażę i wzniecając małe piaskowe fontanny. Błądziła spojrzeniem ponad wodą, co jakiś czas zerkała na Brandy, raz obejrzała się też na swoje pozostawione w tyle towarzystwo - kontrolnie, by zobaczyć, jak daleko zostali i czy czymś się zajmują.
- Jest - odpowiedziała potem, ponownie spoglądając na chłopaka. Po chwili jednak zreflektowała się i chrząknęła cicho. - To znaczy... Zazwyczaj jest, chociaż to też nie tak do końca, że świetne. Jest bardzo dużo pracy - przyznała po namyśle. Jaana nie była może tak oficjalnie zatrudniona na jakiejś konkretnej pozycji, ale jednak nie pozwalała sobie na bezczynność. Ostatecznie należała do załogi, a bycie w załodze sprowadzało się do tego, że trzeba było razem z resztą załogi pracować. Żeby wszystko działało, żeby wszystko było dobrze, wiadomo jak to jest. - No i nie masz jako takiego domu. Znaczy... Niby statek jest domem. - Wzruszyła lekko ramionami, nie kończąc w zasadzie i nie wyjaśniając pełni własnych odczuć. Tego, że statek jako dom nie zawsze wystarcza. Że czasem jest ciasno, klaustrofobicznie. I że dla niej samej załoga, choćby najlepsza, mimo wszystko wciąż nie zastępowała rodziny - i nie łagodziła tęsknoty za nią. Jaana udawała, że jest w porządku, ale nie zawsze było. Uwielbiała ludzi z Kuguara, wiadomo, ale to jednak... No, nie zawsze wystarczało, podobnie jak przestrzeń korwety nie zawsze wystarczała.
Na pytanie o zwierzęta westchnęła cicho.
- No nie - rzuciła z rezygnacją. - Nie powinniśmy. Względy bezpieczeństwa, higieny, coś tam. - Wzruszyła lekko ramionami.
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 210
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Plaża Tai'lar

5 sie 2019, o 23:20

- Tak - odpowiedział Tommy, by zreflektować się chwilę później i z uśmiechem dodać: - Znaczy, no. Robią leki.
Brandy otarł się o jej nogi, a sama Jaana cudem uniknęła upadku, w ostatniej chwili łapiąc równowagę, po tym, jak wbił się w nią ciężki pies. Rudy chłopak skarcił zwierzaka i schylił się po mokry kawałek drewna, leżący na ich drodze, by zaraz rzucić go gdzieś w dal, a Brandy, naturalnie, od razu poleciał za nim, dając im kilkanaście sekund na swobodną rozmowę.
- Serio? - Tommy zerknął na Ritavuori z powątpiewaniem, jakby fakt jej zainteresowania jego pracą był zbyt mało wiarygodny, by przyjąć go od razu. - Na jakim antyku? Wątpię, żeby coś dało się znaleźć od ręki, ale jeśli zostaniecie tu jeszcze chociaż kilka dni, to może udałoby mi się coś sprowadzić. W co lubisz grać? Symulatory? Przygodówki?
Mógł tylko zgadywać, przyglądając się jej z nowym zaciekawieniem. Nie dość, że była człowiekiem, mniej-więcej w jego wieku, to dodatkowo okazywało się, że jej zainteresowania przynajmniej częściowo pokrywały się z jego. Wcześniej wydawał się nieco niepewny, nie wiedząc czy zaczepienie nieznajomej nastolatki jest w ogóle dobrym pomysłem i czy będą mieli o czym rozmawiać, żeby zabić nudę oczekiwania na siostrę na pustej plaży, ale teraz stopniowo się otwierał i - co by nie mówić - miał całkiem uroczy uśmiech. Przynajmniej jak na rudego.
Małżeństwo, które przyprowadziło dziewczyny na plażę, szło kilkadziesiąt metrów za nimi, w tym samym kierunku. Nie przyglądali się im jakoś uporczywie, nie ingerowali w nową znajomość, mając do niej pewną dozę zaufania, ale po prostu woleli mieć Jaankę w zasięgu wzroku, skoro nie wiadomo było, czego można się po jej organizmie spodziewać. Suyrrae za to mało subtelnie po prostu wpatrywała się im w tył głowy, brodząc po kolana w wodzie kilkanaście metrów za ich plecami. Ani Tommy, ani Brandy nie zwrócili na nią póki co uwagi i asari chyba wcale nie chciała, żeby to się zmieniło, bo gdy poczuła na sobie spojrzenie Ritavuori, gwałtownie odwróciła wzrok, udając, że niesamowicie interesuje ją horyzont.
- My mamy niewielkie mieszkanie, ale tu niedaleko, więc z tarasu jest widok na morze - chłopak skinął ręką gdzieś w stronę miasta. - Chociaż nie taki, jak sobie pewnie wyobrażasz. Widać trochę wody między budynkami. Mimo wszystko całkiem miło. Chociaż chętnie bym się wybrał gdzieś... gdziekolwiek. Może jak Sarah skończy staż to dostanie jakieś wolne. Polecielibyśmy na którąś z tych planet-ogrodów.
Wsunął ręce z powrotem w kieszenie i odchrząknął, znów zerkając na Jaanę niepewnie. Przez chwilę zbierał się, żeby coś powiedzieć, obejrzał się by sprawdzić gdzie jest pozostała trójka z Kuguara, na widok Suyrrae westchnął, ale skupienie się z powrotem na profilu ciemnowłosej pomogło.
- Czy... gdybyś miała trochę jakiegoś... no, czasu... - podrapał się w tył głowy. - Jeśli nie będziesz mieć pracy czy coś tam, dałabyś się zaprosić na... uuh... no nie wiem, co tam lubisz pić albo jeść, albo skoro lubisz, to może odwiedziłabyś mnie w pracy - uśmiechnął się. - Wypożyczalnię też mamy i możliwość grania na miejscu, kilka dostępnych konsoli i turnieje czasem różn...
Nie było mu dane dokończyć, a Jaanie odpowiedzieć na zaproszenie. Głuchy dźwięk kilku, następujących po sobie wybuchów poniósł się po plaży, wywołując drżenie piachu pod ich stopami. Brandy dopadł do chłopaka i panicznie wtulił się w jego nogi, a zza pleców dotarł do nich pełen przerażenia krzyk Suyrrae. Gdy Ritavuori się odwróciła, zobaczyła już tylko fragment skały osuwający się w wodę, a razem z nim połowa przeszklonego budynku, w którym znajdowali się zarówno członkowie jej załogi, jak i siostra Tommiego. Wszyscy znieruchomieli, do momentu, w którym ostatnie fragmenty budowli się nie zawaliły, albo nie zniknęły ostatecznie w morzu. Dopiero wtedy rozległ się daleki alarm, a skostniały z przerażenia chłopak wystrzelił w tamtą stronę jak z procy.
- Stój - zatrzymał go Kristian, łapiąc go po drodze. On jedyny zachował zdrowy rozsądek, podczas gdy asari panikowała, a Annika zbladła i zamarła. - Nic nie zrobisz.
- Ale tam jest moja...
- Nic nie zrobisz, młody. Jaana! - nie puszczając szarpiącego się Tommiego, Losnedahl ruchem głowy przywołał dziewczynę. - Dzwoń do nich.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Plaża Tai'lar

10 sie 2019, o 10:04

Biorąc pod uwagę, jak duże problemy miała Jaana początkowo, by integrować się z ludźmi - po pobycie w klinikach Cerberusa miała raczej średnie podstawy, by w ogóle chcieć się z kimkolwiek integrować - jej życie z załogą Kuguara i obecne nawiązywanie nowej znajomości szło zaskakująco dobrze. Początkowa nieufność Ritavuori stopniowo topniała, gdy rudzielec coraz bardziej okazywał się być po prostu zwyczajnym, młodym chłopakiem, a sama czarnowłosa zaczynała dochodzić do przekonania, że brakowało jej kontaktów z rówieśnikami. Normalnymi rówieśnikami, a nie doświadczonymi przez życie jak ona.
- Na Nintendo Varii. Tej pierwszej - odpowiedziała, wymieniając nazwę konsolki, która może i nie umarła jeszcze całkiem, ale, biorąc pod uwagę, że doczekała się już trzech następców, nie była też nowością. Varia przypominała trochę jeszcze bardziej archaicznego Switcha, przy czym - co jasne - poprawiono jej technikalia i dodano osiągalne ówcześnie bajery, jak chociażby odtwarzanie gry w postaci małego hologramu. - Gram głównie w RPG. I w bijatyki. Czasem w sportowe, strategie też. W zasadzie... - parsknęła cicho. - W zasadzie we wszystko, co po prostu mi się spodoba. I co mogę jeszcze odpalić na swoim staruszku. - Wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu.
A potem sielanka się zjebała, bo czy nie jest tak zawsze, że jak za długo jest dobrze, to potem musi być... No, źle? Tak z przytupem źle?
W jednej chwili Tommy mówił o planetach-ogrodach, a Jaana stwierdziła, że w zasadzie też by się na taką wybrała, bo to muszą być magiczne widoki i w ogóle; i że musi powiedzieć o tym Kristianowi, znaczy ich pokładowemu lekarzowi, bo jakby ją poparł i powiedział, że taka wycieczka byłaby dobra dla zdrowia, to może polecieliby od razu, może nie musiałaby czekać kolejnych trzech lat, aż się zdecydują. W następnej chwili rudy dukał coś niepewnie o możliwym wyjściu razem, a Ritavuori, zupełnie nie orientując się w relacjach międzyludzkich i nie wyłapując żadnych sygnałów, ani tych subtelnych, ani tych, które przejeżdżają po niej jak walec po zdechłym zwierzaku - cóż, wzruszyła tylko ramionami, stwierdziła, że czemu nie, mogłoby być fajnie, zapytam Kris... i urwała, bo właśnie w kolejnej chwili, tej trzeciej, wszystko się spieprzyło.
To znaczy, budynek się spieprzył, ale to było prawie jednoznaczne ze wszystko.
Jaana najpierw zamarła w pierwszym szoku, by potem rzucić się jak durna ku Kristianowi, Annice i Suri. Nie zapomniała o rudzielcu, ale jakby przestała go świadomie rejestrować. Jakby nagle przestał być ważny. Bo w sumie trochę przestał, nie? Tam przecież byli jej ludzie. Jej bliscy, jej aktualna... No, rodzina. Byli. Tam. W tym, co właśnie się zawaliło.
Nim Kristian zaordynował dzwonienie do ekipy, której status znalazł się nagle pod znakiem zapytania, Jaana zdążyła już zbladnąć najbardziej, jak to było fizjologicznie możliwe. Jej ręce ze stresu zyskały temperaturę lodówkową, a sama dziewczyna czuła, jak jej plecy zaczyna rosić pot.
- Tak. Tak, dzwonię - wydukała, automatycznie odpalając omni-klucz i wybierając numer Bjorna.
Nic im się nie stało, powtarzała w głowie jak mantrę. Nie umarli, dodawała, choć ze średnim przekonaniem.
- No, odbierz - wymruczała, wpatrując się w ekran omni-klucza jak zaczarowana. Ręka, na której miała zamontowane narzędzie, drżała jej wyraźnie. - Odbierz, chujku. - Musiał odebrać. Na wszystkich bogów, istniejących lub nie, musiał odebrać. Musiał... Prawda?
Odrobinę nieprzytomnym wzrokiem zerknęła na Tommy'ego.
- Też do niej zadzwoń - rzuciła krótko. - Do siostry.
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 210
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Plaża Tai'lar

wczoraj, o 21:42

Tommy wydawał się szczerze zainteresowany, może nie tyle samym sprzętem na którym Jaana lubiła grać, ale faktem, że miała takie hobby. Może nie spotkał zbyt wielu osób płci przeciwnej w jego wieku, z którymi mógłby pogadać na ciekawe tematy. Może większość jego znajomych dziewczyn zajmowała się modą i makijażem, a w swoje hobby w mediach społecznościowych wpisywała "podróże małe i duże". Jaana była kimś, z kim miał dużo więcej wspólnego, nawet jeśli dopiero co ją poznawał. Nic dziwnego, że usiłował utworzyć silniejszą nić porozumienia i namówić ją choćby na odwiedzenie go w sklepie, w którym pracował.
To jednak przestało mieć jakiekolwiek znaczenie w momencie, w którym ziemią pod nimi zatrzęsły echa kilku seryjnych eksplozji. Rudzielec odrobinę się uspokoił i zamiast wierzgać w uścisku Kristiana wpatrywał się teraz wyczekująco w Jaanę, jakby jej dodzwonienie się do Bjorna miało świadczyć o tym, że również z jego siostrą wszystko jest w porządku. Mimo to Norweg nie odpowiadał.
- Nie przeklinaj - rzuciła cicho Annika, w dziwnym napadzie matczynej powinności, który nijak nie pasował do sytuacji. Wciąż była blada i wyglądała, jakby miała za moment zemdleć, tak samo jak wszyscy czekając na dochodzący z omni-klucza Ritavuori głos Lybecka.
Zachęcony słowami Jaany, Tommy uruchomił również własny omni-klucz, wybierając ID swojej jedynej obecnej na Illium rodziny i wyszarpnął się z kleszczowego zacisku Kristiana, by odzyskać odrobinę swobody i stanąć obok. Z obu urządzeń dochodził dźwięk połączeń, łącząc się w synchronicznym, regularnym rytmie, na którego przerwanie czekał każdy z nich.
Annika aż podskoczyła, gdy zamiast tego odezwał się omni-klucza jej męża.
- Khari - Losnedahl zmarszczył brwi, by zaraz odebrać. - Co jest? Słyszałeś o wy...
- Jesteśmy uziemieni - przerwał mu zbrojmistrz. - Dostałem informację, że nie możemy ruszyć się z doku. Chcą dostać się na statek i przeszukać go. Wiesz coś o tym? Alamanni nie odbiera, jestem do cholery sam na pokładzie.
- Kurwa mać - warknął lekarz, ale te słowa już nie zrobiły na Annice takiego wrażenia, jak wcześniejszy komentarz Ritavuori. - Masz Bakrylova w celi. Idź do niego, ustalcie coś. Mamy tu gorszy problem.
- Bakrylov? - Ndiyae parsknął suchym śmiechem.
- Khari, nie mam czasu. Spotkanie Alamanniego poszło mocno nie tak.
- Co?
- Budynek wysadzili.
Zbrojmistrz zamilkł na długie kilka sekund.
- Rób co musisz. Zajmę się tym sam. Czekam na informacje - rzucił w końcu krótko, zwięźle, choć Jaana bez trudu wysłyszała napięcie w jego głosie. Potem rozłączył się i znów zapadła cisza, przerywana wyłącznie dźwiękami dwóch omni-kluczy nastolatków i, naturalnie, szumem morza. Gdzieś znad ich pleców wyłoniły się dwa pierwsze skycary, należące do służb porządkowych, zmierzające w kierunku zawalonego budynku.
- ...lo, Tommy - odezwał się w końcu kobiecy głos z urządzenia chłopaka. Rudzielec jęknął, a z poczucia ulgi nogi ugięły się pod nim, tak, że usiadł na piasku. Brandy podbiegł i polizał go po twarzy, zupełnie nieprzejęty całym zamieszaniem. - Tommy, nie mogę teraz.
Dźwięk był przerywany, słowa niewyraźne, ale nie na tyle, by młodej kobiety nie dało się zrozumieć. Obraz póki co nie działał - może zasięg był zbyt słaby.
- Sarah, widziałem wybuch.
- Nic mi nie jest, ale nie mogę rozmawiać. Mamy rannych, ofiary, skoro widziałeś to wiesz jak jest - mówiła szybko, nerwowo. - Leć do domu, muszę zostać.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04


Powrót do Nos Astra

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości