Stolica, skolonizowanego przez asari, Illium. Nowoprzybyłym jawi się jako piękne, niekiedy doskonałe miasto, co często potrafi zmylić - tutejsi mówią, że Nos Astra potrafi być równie zdradliwe i niebezpieczne, co Omega. Często porównywane jest do Noverii przez swoje zaangażowanie w politykę handlu.

Re: Plaża Tai'lar

30 sie 2019, o 13:46

Albo młode małżeństwo miało już wystarczającą odporność na ludzi usiłujących się z nimi kłócić, albo na samą Jaanę, albo po prostu za bardzo się spieszyli, by kontynuować tę dyskusję, kiedy decyzja została już podjęta. Prawdopodobnie gdyby Annika jeszcze chwilę stała w miejscu, Kristian wyperswadowałby jej pomysł towarzyszenia mu i również zmuszona by została do powrotu na statek, a tego przecież nie chciała. Uniosła tylko groźnie palec, rzucając dziewczynie ostatnie niezadowolone spojrzenie przez ramię, dając do zrozumienia, że temat jeszcze nie jest skończony, po czym już więcej się nie odwracała.
- Chciałabym być tak pewna swoich umiejętności jak ty - mruknęła Suyrrae pod nosem, w odpowiedzi na zaczepkę. Będąc asari, powinna być również biotykiem. Natura jednak postanowiła ją skrzywdzić i odebrać jej dostęp do tego, do czego powinna go mieć od urodzenia, zaszczycając ją bolesnym, ale efektownym wybuchem nabudowanej biotyki raz na bardzo długi czas. Może była w stanie stanowić jakieś wsparcie ratunkowe, albo przy odgruzowywaniu okolicy, ale to by było na tyle. W tym mógł pomóc każdy, nawet Tommy.
- Martwią się tylko o ciebie - odezwał się ostrożnie Tommy, ruszając w stronę jednego z wyjść z plaży, tego prowadzącego na postój taksówek. - Nie denerwuj się na nich.
- Nie mów tak, bo się tylko wkurzy - mruknęła do niego cicho Suyrrae, po raz pierwszy w sumie odzywając się do chłopaka. Momentalnie zorientowała się, że to zrobiła, choć chyba nie planowała i wycofała się, zatrzymując na moment, by wylądować gdzieś za ich plecami. Rudzielec jednak zerknął na nią przez ramię, uśmiechając się lekko.
- Jestem Tommy - rzucił. - A ty?
- Su... Suyrrae.
- Cześć, Susuyrrae.
Asari mruknęła coś po cichu i wsunęła ręce w kieszenie pożyczonej bluzy, skupiając się na Brandy, podskakującym teraz obok niej z zadowoleniem. W pysku trzymał mokry patyk z kawałkiem fioletowego glona uwieszonym na jego końcu. Najwyraźniej planował zabrać go ze sobą do domu.
- Kto to ten Khari? Jest spoko? - spytał Tommy, odwracając się z powrotem do Jaany i ignorując wszystkie jej ewentualne wcześniejsze pretensje i wylewane żale. - Może poproś żeby napisał za dwadzieścia minut, że jesteś. Ja mam lepszy pomysł.
Otworzył przed nimi drzwi taksówki, a sam zajął miejsce przed panelem sterowania. Brandy wskoczył, naturalnie, obok niego, zostawiając dziewczynom tylne siedzenia. Chłopak stęknął, poprawiając się w miejscu i obrócił się do Ritavuori.
- Myślałem, że moglibyśmy polecieć od razu. Główne lądowisko jest po drugiej stronie budynku niż plaża. Taksówka nas tam dowiezie nawet bez łamania zabezpieczeń systemu. To znaczy... ee... - podrapał się nerwowo w tył głowy, orientując się poniewczasie, że może nie powinien o takich rzeczach rozmawiać z nieznajomymi. - No, albo możemy polecieć na ten wasz statek, jak chcecie się przebrać w coś suchego i porozmawiać z tym Kharim, a potem dopiero z powrotem. Nie musisz robić wszystkiego co ci mama powiedziała.
Sięgnął do panelu i aktywował systemy taksówki, wybierając ten adres, na jaki zdecydowała się Jaana.
- Swoją drogą, wygląda mega młodo. Jak cię urodziła musiała mieć jakieś... - zamilkł, bo matematyka nie do końca mu się zgadzała. - Czekaj...
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9216
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Plaża Tai'lar

14 wrz 2019, o 11:36

Fukała, wzdychała i burczała pod nosem jeszcze przez dobrą chwilę, połowę rzucanych w jej kierunku słów puszczając mimo uszu. Słyszała co mówili Tommy i Suri, ale nie reagowała, bo też jak mogła reagować, skoro była tak zła? Nie znosiła, gdy traktowano ją jak dziecko, a już tym bardziej do skrajnych frustracji doprowadzało traktowanie jej jak chore dziecko. Dziecko wymagające opieki. Dziecko mające siedzieć w bezpiecznym miejscu, bo poza nim będzie działa jej się krzywda. Jeszcze kilka godzin temu, na pokładzie Kuguara, w zasadzie prawie że skłaniała się do podobnej oceny, bojąc się trochę wyjścia na zewnątrz po przejściach na Omedze, ale teraz - teraz, gdy w grę wchodziło bezpieczeństwo i troska jej bliskich szybko stało się jasne, że podobne przemyślenia w przypadku Jaany nie były zbyt trwałe. Wystarczyło postawić ją w sytuacji wymagającej działania, a niepokój o samą siebie przestawał być aż tak ważny. No i z pewnością już jej nie paraliżował.
- Jest spoko - odpowiedziała zdawkowo na pytanie o Khariego, naburmuszona ładując się potem do taksówki. Potrzebowała chwili, by uzmysłowić sobie, co dokładnie powiedział do niej rudy. Gdy sens jego wypowiedzi już jednak do niej dotarł, zamrugała raz i drugi, spoglądając na chłopaka bardziej przytomnie.
Czyli jednak nie był taką posłuszną sierotą, za jaką trochę zbyt szybko go wzięła?
Zmarszczyła nosek, myśląc szybko. Pojechanie od razu do budynku kusiło, ale... No właśnie, czy było najrozsądniejsze? Analizując wszystkie za i przeciw, Jaana doszła do wniosku, że z jednej strony nie byłoby to takie złe. Nie musiała brać broni - nawet przekonana, że w ruinach mogą zastać jakiś syf wymagający siłowej interwencji, mogła poprzestać na tym, co miała ze sobą. Biotyce i omni-ostrzu. Z drugiej strony, miała tylko tyle, a po wydarzeniach na Omedze bardzo, ale to naprawdę bardzo nie chciała pchać się gdzieś niechroniona. Bez pancerza, goła i wesoła. Eksplozje teoretycznie mogły być naturalne - gaz czy cokolwiek innego dziwnego, nad czym mogli pracować czy eksperymentować w firmowych laboratoriach. Z drugiej strony, Ritavuori osiągnęła już ten poziom paranoi, który wręcz zmuszał ją do zakładania najgorszego. Że jakieś walki, jakieś zamachy, jakiś ocean gówna, w którym ktoś będzie mógł chcieć zrobić im krzywdę.
- Najpierw na statek. Muszę się przebrać... Wszystkim nam by się w sumie przydało - zarządziła więc ostatecznie. Nie miała pewności, że po dotarciu na Kuguara będą mieli możliwość od tak opuszczenia jego pokładu - powstrzymać mógł chcieć ich sam Khari albo też, na przykład, ci którzy zażądali unieruchomienia statku - ale musiała przynajmniej spróbować.
Mogła być gotowa do działania, ale musiała przystąpić do tego... No, chociaż trochę rozsądnie. Przynajmniej spróbować w ten sposób.
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 213
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Plaża Tai'lar

16 wrz 2019, o 20:26

Tommy na pewno nie zastanawiał się nad tym, w co Jaana zamierza się przebierać. Założył zapewne, że chce pozbyć się mokrych ciuchów na rzecz czegoś suchego - tego samego zresztą wymagała Suyrrae, która teraz ostrożnie wyciągnęła rękę do Brandy i głaskała labradora po czubku odwróconej do nich głowy. Mimo tego przyjaznego gestu, wydawała się tak samo zestresowana sytuacją, jak Ritavuori. Zerkała na nią co jakiś czas, niepewnie, szukając w jej profilu spokoju, jakiego ta dla niej nie miała.
- Za piętnaście minut będziemy z powrotem na miejscu - rzucił cicho rudzielec. Być może szukał jakiegoś zapewnienia, pocieszenia, ale wszystkie "nie martw się" wyjątkowo tu nie pasowały. Nie był w stanie niczego jej obiecać i nic zmienić. Nie wiedział, co stało się z jej ludźmi, którzy nie odbierali połączenia, czy uda się ich znaleźć i czy w ogóle było do czego na tę plażę wracać. Asari musiała też zdawać sobie z tego sprawę, więc nie odzywała się na wszelki wypadek, stając się jeszcze bardziej małomówna niż zwykle. Stracenie części załogi na powierzchni, na planecie takiej jak Illium, podczas zwykłej rozmowy biznesowej, wydawało się bardziej niż nierealne.
Prowadzona przez Tommy'ego taksówka w pewnym momencie poderwała się w górę, wyskakując z głównego sznurka pojazdów lecących w stronę portu i niezbyt legalnie ruszając gdzieś górą, nad wszystkimi. Chłopak zerknął przez ramię, upewniając się, że akurat żadne służby porządkowe nie poleciały za nimi, ale chyba byli póki co bezpieczni. Lawirując między budynkami, na azymut kierując się w stronę portu, w końcu dotarli do miejsca, w którym sylwetka budynku pojawiła się na horyzoncie. Rudzielec płynnie wleciał z powrotem w ciąg pojazdów, jakby nic się nie wydarzyło, a potem zgodnie z zasadami ruchu spłynął na portowy parking.
Nie spytał, czy ma tu na nie poczekać, czy może mógłby im towarzyszyć. Po prostu ruszył za Jaaną, zakładając, że przecież nie każe mu tu tkwić w niepewności przez nie wiadomo ile czasu. No i pewnie podświadomie chciał zobaczyć statek, o którym rozmawiali zanim wszystko się posypało.
Wejście na Kuguara tak po prostu okazało się jednak niemożliwe. Gdy po przejściu labiryntu korytarzy dotarli do hangaru, w którym statek był zadokowany, drzwi przed nimi okazały się zwyczajnie zamknięte, a panel obok nich świecił się na czerwono. Stojąca obok, ubrana w mundur portowej straży asari uniosła głowę znad datapadu, wbijając zdziwione spojrzenie w trójkę młodzików.
- Zabłądziliście? - spytała ostro.
- Nie, my jesteśmy stamtąd - odparła Suyrrae, gestem wskazując pomieszczenie za zablokowanymi drzwiami.
- Kuguar? - strażniczka wyłączyła datapad i opuściła go, przesuwając po nich wzrokiem, z jednego na drugie. Młodziutka asari, ciemnowłosa, naburmuszona ludzka dziewczyna, rudy chłopak i czarny pies. - Statek jest zamknięty. Nie ma wstępu, dopóki nie przeszukają pokładu.
Jaana poczuła rękę Tommy'ego, obejmującą ją za ramię i przyciągając ją do siebie w opiekuńczym geście.
- Musimy wejść teraz - odezwał się z większym przekonaniem, niż to, które dało się usłyszeć w głosie Suyrrae wcześniej. - Moja siostra ma atak astmy. Ma problemy z oddychaniem. Potrzebuje inhalatora.
Dłoń chłopaka ścisnęła Ritavuori za ramię, w niemy sposób sugerując współpracę.
- Trzeba było wziąć go ze sobą.
- To astma uczuleniowa. Alergiczna. Nie wiedzieliśmy, że zaatakuje. Coś tu musi na nią źle wpływać - mówił, podczas gdy asari z powątpiewaniem obserwowała Jaanę.
- Do szpitala z nią, w takim razie.
- Nie zdążymy. Gdzie jest najbliższy szpital? Ile się tam będzie lecieć? Piętnaście minut? Tutaj ma lek na miejscu, przecież tak nie można, dziewczyna się udusi i to będzie pani wina! Jaana, w porządku? Chcesz usiąść?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9216
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Poprzednia strona

Powrót do Nos Astra

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość