Stolica, skolonizowanego przez asari, Illium. Nowoprzybyłym jawi się jako piękne, niekiedy doskonałe miasto, co często potrafi zmylić - tutejsi mówią, że Nos Astra potrafi być równie zdradliwe i niebezpieczne, co Omega. Często porównywane jest do Noverii przez swoje zaangażowanie w politykę handlu.

Re: Plaża Tai'lar

30 sie 2019, o 13:46

Albo młode małżeństwo miało już wystarczającą odporność na ludzi usiłujących się z nimi kłócić, albo na samą Jaanę, albo po prostu za bardzo się spieszyli, by kontynuować tę dyskusję, kiedy decyzja została już podjęta. Prawdopodobnie gdyby Annika jeszcze chwilę stała w miejscu, Kristian wyperswadowałby jej pomysł towarzyszenia mu i również zmuszona by została do powrotu na statek, a tego przecież nie chciała. Uniosła tylko groźnie palec, rzucając dziewczynie ostatnie niezadowolone spojrzenie przez ramię, dając do zrozumienia, że temat jeszcze nie jest skończony, po czym już więcej się nie odwracała.
- Chciałabym być tak pewna swoich umiejętności jak ty - mruknęła Suyrrae pod nosem, w odpowiedzi na zaczepkę. Będąc asari, powinna być również biotykiem. Natura jednak postanowiła ją skrzywdzić i odebrać jej dostęp do tego, do czego powinna go mieć od urodzenia, zaszczycając ją bolesnym, ale efektownym wybuchem nabudowanej biotyki raz na bardzo długi czas. Może była w stanie stanowić jakieś wsparcie ratunkowe, albo przy odgruzowywaniu okolicy, ale to by było na tyle. W tym mógł pomóc każdy, nawet Tommy.
- Martwią się tylko o ciebie - odezwał się ostrożnie Tommy, ruszając w stronę jednego z wyjść z plaży, tego prowadzącego na postój taksówek. - Nie denerwuj się na nich.
- Nie mów tak, bo się tylko wkurzy - mruknęła do niego cicho Suyrrae, po raz pierwszy w sumie odzywając się do chłopaka. Momentalnie zorientowała się, że to zrobiła, choć chyba nie planowała i wycofała się, zatrzymując na moment, by wylądować gdzieś za ich plecami. Rudzielec jednak zerknął na nią przez ramię, uśmiechając się lekko.
- Jestem Tommy - rzucił. - A ty?
- Su... Suyrrae.
- Cześć, Susuyrrae.
Asari mruknęła coś po cichu i wsunęła ręce w kieszenie pożyczonej bluzy, skupiając się na Brandy, podskakującym teraz obok niej z zadowoleniem. W pysku trzymał mokry patyk z kawałkiem fioletowego glona uwieszonym na jego końcu. Najwyraźniej planował zabrać go ze sobą do domu.
- Kto to ten Khari? Jest spoko? - spytał Tommy, odwracając się z powrotem do Jaany i ignorując wszystkie jej ewentualne wcześniejsze pretensje i wylewane żale. - Może poproś żeby napisał za dwadzieścia minut, że jesteś. Ja mam lepszy pomysł.
Otworzył przed nimi drzwi taksówki, a sam zajął miejsce przed panelem sterowania. Brandy wskoczył, naturalnie, obok niego, zostawiając dziewczynom tylne siedzenia. Chłopak stęknął, poprawiając się w miejscu i obrócił się do Ritavuori.
- Myślałem, że moglibyśmy polecieć od razu. Główne lądowisko jest po drugiej stronie budynku niż plaża. Taksówka nas tam dowiezie nawet bez łamania zabezpieczeń systemu. To znaczy... ee... - podrapał się nerwowo w tył głowy, orientując się poniewczasie, że może nie powinien o takich rzeczach rozmawiać z nieznajomymi. - No, albo możemy polecieć na ten wasz statek, jak chcecie się przebrać w coś suchego i porozmawiać z tym Kharim, a potem dopiero z powrotem. Nie musisz robić wszystkiego co ci mama powiedziała.
Sięgnął do panelu i aktywował systemy taksówki, wybierając ten adres, na jaki zdecydowała się Jaana.
- Swoją drogą, wygląda mega młodo. Jak cię urodziła musiała mieć jakieś... - zamilkł, bo matematyka nie do końca mu się zgadzała. - Czekaj...
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9232
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Plaża Tai'lar

14 wrz 2019, o 11:36

Fukała, wzdychała i burczała pod nosem jeszcze przez dobrą chwilę, połowę rzucanych w jej kierunku słów puszczając mimo uszu. Słyszała co mówili Tommy i Suri, ale nie reagowała, bo też jak mogła reagować, skoro była tak zła? Nie znosiła, gdy traktowano ją jak dziecko, a już tym bardziej do skrajnych frustracji doprowadzało traktowanie jej jak chore dziecko. Dziecko wymagające opieki. Dziecko mające siedzieć w bezpiecznym miejscu, bo poza nim będzie działa jej się krzywda. Jeszcze kilka godzin temu, na pokładzie Kuguara, w zasadzie prawie że skłaniała się do podobnej oceny, bojąc się trochę wyjścia na zewnątrz po przejściach na Omedze, ale teraz - teraz, gdy w grę wchodziło bezpieczeństwo i troska jej bliskich szybko stało się jasne, że podobne przemyślenia w przypadku Jaany nie były zbyt trwałe. Wystarczyło postawić ją w sytuacji wymagającej działania, a niepokój o samą siebie przestawał być aż tak ważny. No i z pewnością już jej nie paraliżował.
- Jest spoko - odpowiedziała zdawkowo na pytanie o Khariego, naburmuszona ładując się potem do taksówki. Potrzebowała chwili, by uzmysłowić sobie, co dokładnie powiedział do niej rudy. Gdy sens jego wypowiedzi już jednak do niej dotarł, zamrugała raz i drugi, spoglądając na chłopaka bardziej przytomnie.
Czyli jednak nie był taką posłuszną sierotą, za jaką trochę zbyt szybko go wzięła?
Zmarszczyła nosek, myśląc szybko. Pojechanie od razu do budynku kusiło, ale... No właśnie, czy było najrozsądniejsze? Analizując wszystkie za i przeciw, Jaana doszła do wniosku, że z jednej strony nie byłoby to takie złe. Nie musiała brać broni - nawet przekonana, że w ruinach mogą zastać jakiś syf wymagający siłowej interwencji, mogła poprzestać na tym, co miała ze sobą. Biotyce i omni-ostrzu. Z drugiej strony, miała tylko tyle, a po wydarzeniach na Omedze bardzo, ale to naprawdę bardzo nie chciała pchać się gdzieś niechroniona. Bez pancerza, goła i wesoła. Eksplozje teoretycznie mogły być naturalne - gaz czy cokolwiek innego dziwnego, nad czym mogli pracować czy eksperymentować w firmowych laboratoriach. Z drugiej strony, Ritavuori osiągnęła już ten poziom paranoi, który wręcz zmuszał ją do zakładania najgorszego. Że jakieś walki, jakieś zamachy, jakiś ocean gówna, w którym ktoś będzie mógł chcieć zrobić im krzywdę.
- Najpierw na statek. Muszę się przebrać... Wszystkim nam by się w sumie przydało - zarządziła więc ostatecznie. Nie miała pewności, że po dotarciu na Kuguara będą mieli możliwość od tak opuszczenia jego pokładu - powstrzymać mógł chcieć ich sam Khari albo też, na przykład, ci którzy zażądali unieruchomienia statku - ale musiała przynajmniej spróbować.
Mogła być gotowa do działania, ale musiała przystąpić do tego... No, chociaż trochę rozsądnie. Przynajmniej spróbować w ten sposób.
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 219
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Plaża Tai'lar

16 wrz 2019, o 20:26

Tommy na pewno nie zastanawiał się nad tym, w co Jaana zamierza się przebierać. Założył zapewne, że chce pozbyć się mokrych ciuchów na rzecz czegoś suchego - tego samego zresztą wymagała Suyrrae, która teraz ostrożnie wyciągnęła rękę do Brandy i głaskała labradora po czubku odwróconej do nich głowy. Mimo tego przyjaznego gestu, wydawała się tak samo zestresowana sytuacją, jak Ritavuori. Zerkała na nią co jakiś czas, niepewnie, szukając w jej profilu spokoju, jakiego ta dla niej nie miała.
- Za piętnaście minut będziemy z powrotem na miejscu - rzucił cicho rudzielec. Być może szukał jakiegoś zapewnienia, pocieszenia, ale wszystkie "nie martw się" wyjątkowo tu nie pasowały. Nie był w stanie niczego jej obiecać i nic zmienić. Nie wiedział, co stało się z jej ludźmi, którzy nie odbierali połączenia, czy uda się ich znaleźć i czy w ogóle było do czego na tę plażę wracać. Asari musiała też zdawać sobie z tego sprawę, więc nie odzywała się na wszelki wypadek, stając się jeszcze bardziej małomówna niż zwykle. Stracenie części załogi na powierzchni, na planecie takiej jak Illium, podczas zwykłej rozmowy biznesowej, wydawało się bardziej niż nierealne.
Prowadzona przez Tommy'ego taksówka w pewnym momencie poderwała się w górę, wyskakując z głównego sznurka pojazdów lecących w stronę portu i niezbyt legalnie ruszając gdzieś górą, nad wszystkimi. Chłopak zerknął przez ramię, upewniając się, że akurat żadne służby porządkowe nie poleciały za nimi, ale chyba byli póki co bezpieczni. Lawirując między budynkami, na azymut kierując się w stronę portu, w końcu dotarli do miejsca, w którym sylwetka budynku pojawiła się na horyzoncie. Rudzielec płynnie wleciał z powrotem w ciąg pojazdów, jakby nic się nie wydarzyło, a potem zgodnie z zasadami ruchu spłynął na portowy parking.
Nie spytał, czy ma tu na nie poczekać, czy może mógłby im towarzyszyć. Po prostu ruszył za Jaaną, zakładając, że przecież nie każe mu tu tkwić w niepewności przez nie wiadomo ile czasu. No i pewnie podświadomie chciał zobaczyć statek, o którym rozmawiali zanim wszystko się posypało.
Wejście na Kuguara tak po prostu okazało się jednak niemożliwe. Gdy po przejściu labiryntu korytarzy dotarli do hangaru, w którym statek był zadokowany, drzwi przed nimi okazały się zwyczajnie zamknięte, a panel obok nich świecił się na czerwono. Stojąca obok, ubrana w mundur portowej straży asari uniosła głowę znad datapadu, wbijając zdziwione spojrzenie w trójkę młodzików.
- Zabłądziliście? - spytała ostro.
- Nie, my jesteśmy stamtąd - odparła Suyrrae, gestem wskazując pomieszczenie za zablokowanymi drzwiami.
- Kuguar? - strażniczka wyłączyła datapad i opuściła go, przesuwając po nich wzrokiem, z jednego na drugie. Młodziutka asari, ciemnowłosa, naburmuszona ludzka dziewczyna, rudy chłopak i czarny pies. - Statek jest zamknięty. Nie ma wstępu, dopóki nie przeszukają pokładu.
Jaana poczuła rękę Tommy'ego, obejmującą ją za ramię i przyciągając ją do siebie w opiekuńczym geście.
- Musimy wejść teraz - odezwał się z większym przekonaniem, niż to, które dało się usłyszeć w głosie Suyrrae wcześniej. - Moja siostra ma atak astmy. Ma problemy z oddychaniem. Potrzebuje inhalatora.
Dłoń chłopaka ścisnęła Ritavuori za ramię, w niemy sposób sugerując współpracę.
- Trzeba było wziąć go ze sobą.
- To astma uczuleniowa. Alergiczna. Nie wiedzieliśmy, że zaatakuje. Coś tu musi na nią źle wpływać - mówił, podczas gdy asari z powątpiewaniem obserwowała Jaanę.
- Do szpitala z nią, w takim razie.
- Nie zdążymy. Gdzie jest najbliższy szpital? Ile się tam będzie lecieć? Piętnaście minut? Tutaj ma lek na miejscu, przecież tak nie można, dziewczyna się udusi i to będzie pani wina! Jaana, w porządku? Chcesz usiąść?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9232
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Plaża Tai'lar

20 wrz 2019, o 19:30

Przez zaskakująco wiele długich chwil łudziła się, że skoro już podjęli jakieś konkretne decyzje, to teraz wszystko pójdzie łatwo i z górki. Że, skoro opracowali już solidny plan, nic nie stanie na drodze do realizacji go. Podobne myślenie było naprawdę nietypowe dla kogoś, kto przecież przeszedł już wiele i kto widział już wiele planów bynajmniej nie idących z górki. W tym momencie Jaana wydawała się jednak iść przez życie jak dziecko we mgle, bo gdy dotarli do doków i do Kuguara, wydawała się być absolutnie szczerze zaskoczona nowymi trudnościami.
- Serio? - burknęła cicho jeszcze zanim zbliżyli się do statku, zaraz po dotarciu do doków, gdy jej wzrok padł na nienaturalny nadmiar ludzi w okolicy korwety. Co jasne, nie oczekiwała odpowiedzi na to w pełni retoryczne pytanie. Zaciskając zęby, czuła, jak zaraz po zaskoczeniu przewagę zaczyna zdobywać irytacja.
Przecież nie mieli czasu, żeby bawić się tu w jakieś... Podchody jakieś, no! Negocjacje czy cholera wie co jeszcze. Chciała wejść na statek. Musiała wejść na statek. Naprawdę nie wiedziała, za jakie grzechy jest karana tym razem.
Ritavuori była już w nastroju najprostszym możliwym - w pełni bojowym i w pełni nierozsądnym. Dobrze więc, że miała przy sobie kogoś, kto miał w głowie trochę więcej oleju, a przy tym wystarczająco dużo zimnej krwi, żeby przejąć inicjatywę. Wprawdzie jeszcze na początku, gdy Tommy tylko się odezwał, chciała zaprotestować, rzucić odruchowo, że co on pierdoli, że jaka astma, że czasu, kurwa, nie mają - ale zreflektowała się wystarczająco szybko, by nie spalić scenki. Gdzieś w jej głowie zaiskrzyły odpowiednie styki, gdzieś zajaśniało i Jaana pojęła, do czego zmierza rudzielec. Pojęła i postanowiła, że chyba muszą spróbować, no bo tak jakby średnio mają inne opcje, nie?
Podjęła więc grę. Nie wiedziała, na ile przekonująco wyglądała, naśladując atak, który widziała kiedyś w jednej z klinik Cerberusa, ale musiała wierzyć, że bardzo. Że wystarczająco, by wpuścili ich na Kuguara, bo przecież na tym im zależało. Gdy tak wytrzeszczała oczy, charczała niewyraźnie i wpijała kurczowo dłoń w przedramię Suri, jakby usilnie walcząc o oddech, modliła się do wszystkich bogów - w których, tak szczerze mówiąc, nie do końca wierzyła - by nie musiało to trwać nie wiadomo ile. Czuła się beznadziejnie głupio, a im dłużej musiała odstawiać ten teatrzyk, tym bardziej była rozdrażniona.
- Mu... Muszę le... Leki - wymamrotała średnio wyraźnie, starając się brzmieć jakby jej drogi oddechowe coraz bardziej odmawiały posłuszeństwa i wyglądać na bledszą niż w rzeczywistości. Zamachała ręką jakby panicznie, szukając punktu zaczepienia i zachwiała się teatralnie, strzelając na boki rozognionym spojrzeniem.
Mam nadzieję, że nas wpuścicie, skurwysyny, pomyślała przy tym bojowo, jednocześnie dochodząc do wniosku, że jak się nie złapią na astmę, to może im po prostu eksplodować.
Biotyczne wybuchy wprawdzie wciąż wymykały jej się spod kontroli, ale hej, nieokiełznana eksplozja powinna przynajmniej zrobić odpowiednie wrażenie, nie?
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 219
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Plaża Tai'lar

20 wrz 2019, o 20:10

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9232
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Plaża Tai'lar

9 paź 2019, o 11:28

Zamilkła jak trup, jak zimny posąg, jak drzewo, kamień czy cokolwiek innego, co nie było szczególnie gadatliwe. Odkąd władowali się do taksówki i ze zdumieniem stwierdziła, że Tommy też jednak potrafi coś więcej, niż tylko sprzedawać gry i rzucać patyk psu, nie odzywała się w zasadzie nawet jednym słowem. Umiejętności Ainswortha skwitowała krótkim ładnie, by potem wbić wzrok przed siebie, w szybę taksówki i przesiedzieć tak całą drogę na plażę.
Jeśli dotąd nie było po niej widać lęku, to teraz stało się aż nadto jasnym, jak bardzo Ritavuori jest zestresowana. Jak bardzo boi się o siebie, ale też, chyba przede wszystkim, o załogę Kuguara zamkniętą gdzieś w tych ruinach.
Gdy dotarli na miejsce, skinęła głową powoli, wysłuchując instrukcji rudzielca. Jeszcze zanim wstała z siedzenia, spojrzała na chłopaka i uśmiechnęła się blado.
- Dzięki - rzuciła krótko, ale nieco cieplej niż wcześniejsze wyrazy uznania dla zdolności chłopaka. Potem zamilkła na chwilę, jakby niezdecydowana, by wreszcie odetchnąć cicho i odezwać się po raz kolejny:
- Wrócimy szybko - zapewniła z większym przekonaniem, niż faktycznie czuła. - Z moimi ludźmi i twoją siostrą.
Jeszcze przez moment spoglądała na piegusa, by wreszcie obejrzeć się na Suri i skinąć lekko głową.
- Chodźmy - zarządziła, w kolejnej chwili wychodząc z taksówki, rozprostowując plecy i starając się nie zastanawiać, dlaczego jest tu tak cicho i spokojnie. W miejscu po katastrofie nie powinno tak być.
Ruszyła do budynku zgodnie ze wskazówkami Tommy'ego, za załom, do wejścia. Na ten moment nie miała co planować - musiały najpierw dostać się do środka, a dopiero potem zastanawiać, co dalej. Jedyne, co pozwoliła sobie zrobić już teraz, to na moment uruchomić omni-klucz i wklepać krótką wiadomość do Bjorna.

Możesz łaskawie dać jakiś znak życia, gnoju?


Przebiegła krótkie zdanie wzrokiem jeszcze raz i zacisnęła zęby, wyłączając potem narzędzie. Nie mogła się dekoncentrować. Nie mogła się zastanawiać. Musiała coś robić. Wejść do środka, do budynku i działać, inaczej oszaleje.
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 219
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Plaża Tai'lar

13 paź 2019, o 22:44

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9232
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Plaża Tai'lar

13 paź 2019, o 23:10

Skoro Jaana nic nie mówiła, Tommy również milczał. Nie była to jednak niezręczna cisza, wywołana brakiem tematów do rozmowy. Kontynuowanie teraz beztroskiej dyskusji, jaką prowadzili wcześniej, było wyjątkowo nie na miejscu. Całkiem możliwe też, że nie do końca wiedział jak teraz się do niej odnosić, skoro nie była zwyczajną nastolatką poznaną na plaży.
Faktycznie, miejsce katastrofy nie powinno być tak ciche. Nie pojawili się ratownicy, a na pewno nie w takiej ilości, w jakiej powinni. Nie przyjechały maszyny, by pomóc w odgruzowaniu i nikt nie zajął się organizacją ruchu w okolicy. Po prostu odcięli wszystko holograficznymi taśmami i zabronili podchodzić do budynku. Na szczęście nie od ich strony - tutaj Tommy mógł spokojnie wylądować i dać im możliwość dostania się do środka, zanim ktoś ze służb porządkowych pojawi się i rozstawi słupki taśmy również tutaj. Nikt jednak nie szykował się do szturmowania tylnego wejścia. Łatwiej było dostać się przez część, która się urwała i od tego też zaczęto - Ritavuori słyszała odległe rozmowy, dźwięk piłowanych belek czy pojedyncze aktywności biotyczne. Ale to wciąż wydawało się ciche. Zbyt ciche na katastrofę, jaką było.
Tommy uśmiechnął się lekko, słysząc jej obietnicę i skinął głową. W jego oczach nie było jednak radości. To był gest zapewnienia połączonego z bezradnością, na jaką był skazany dopóki musiał siedzieć w taksówce i czekać na zbawienie.
- Uważajcie na siebie - poprosił tylko, wzruszając chwilę później ramionami, gdy doszedł do wniosku, że potrafią o siebie zadbać. Prawdopodobnie nie widział różnicy w jakości ich pancerzy, ani nienaturalności, z jaką poruszała się Suyrrae. Dla niego po prostu były teraz młodocianymi najemniczkami, zarówno Jaana, jak i towarzysząca jej asari. Przez chwilę jeszcze obserwował je w milczeniu, wymieniając się spojrzeniem z ciemnowłosą dziewczyną, by w końcu skinąć głową w bliżej nieokreślonym kierunku. - Będę czekać na kontakt gdzieś niedaleko. Powodzenia.
Taksówka odleciała, zostawiając je same na obmywanym wodą urwisku. Za nimi było jeszcze dobre kilkadziesiąt metrów do morza, ale T'Hato nie rwała się do ruszania w tamtą stronę. Z kolei w przeciwnym kierunku, do drzwi, podeszła już znacznie chętniej. Zerknęła Jaanie przez ramię, nie przez wścibskość, ale własną niepewność, licząc na to, że na jej omni-kluczu znajdzie choć kilka odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Nie znalazła. Zamiast tego szybko przeczytała wiadomość i odwróciła wzrok, udając, że wcale nie zauważa, iż nikt nie odpisywał. Ani wcześniej, ani teraz. Ritavuori mogła prosić o znak życia, ale były to prośby zupełnie czcze.
Asari pierwsza podeszła do panelu i wpisała podany przez chłopaka kod. Kontrolka panelu zmieniła kolor na zielony, a wejście rozsunęło się, zapraszając je do jasno oświetlonego, błękitnego korytarza, przyjaźnie witającym pracowników w tylnej, przeznaczonej dla nich części kompleksu. Nikt nie pilnował przejścia, nikt nie stał tuż za progiem, mogły więc wejść i ruszyć w kierunku, jaki wydawał im się najbardziej sensowny. Minęły pierwsze pomieszczenie, podpisane jako schowek, potem drugie i trzecie - szatnię i małą kuchnię. Wszystkie puste, bo przecież każdy tu obecny ruszył na ratunek poszkodowanym. Nie był to czas i miejsce na jedzenie, zmienianie stroju czy mycie podłóg.
- Myślisz, że ich znajdziemy? - spytała cicho Suyrrae, wypowiadając myśli Jaany na głos. - To duży ośrodek, i do tego zawalony. Mogą być wszędzie. Nawet nie wiemy w którą stronę iść.
Korytarz rozwidlał się potem - jedna jego część szła w lewo, druga nieco w prawo, na pierwszy rzut oka w stronę urwiska. Na ścianie naprzeciwko wisiała tabliczka informacyjna: w lewo znajdowały się laboratoria, winda i tajemnicze części budynku, nazwane literami od I do L, natomiast ruszając w prawo można było trafić do kliniki i części konferencyjnej.
- Tommy mówił, że jego siostra pracuje w laboratoriach. Chociaż pewnie już jej tam nie ma.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9232
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Poprzednia strona

Powrót do Nos Astra

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości