Prezydium to obszar wewnętrznej strony pierścienia łączącego okręgi. Znajdują się tutaj ambasady ras uznających zwierzchnictwo Cytadeli, a także wiele sklepów, lokalów rozrywkowych czy drogich mieszkań, na które pozwolić sobie mogą najbogatsi. Znajduje się tu także Wieża Cytadeli.

Re: Neuschwanstein restaurant

16 lis 2015, o 19:08

To, co stało się na Venus, nie można zmienić. Tak jak wielu jeszcze innych mało przyjemnych incydentów, ani przyjemnych w ogóle. Nie oznaczało to jednakże, że Iris musiała się z tym pogodzić i współżyć z jakimś wewnętrznym demonem. Wręcz przeciwnie - odcięła się od tego. Tak po prostu. Nie rozpamiętywała, nie wracała w myślach. Co prawda czasami dopadały ją sny, w których znów przeżywała wszystko na nowo, jednakże świadoma nigdy nie pozwalała sobie na powrót do tego, co powinno zwyczajnie zostać za nią. Podziękuje za możliwość siedzenia w domu bezczynnie, czekając, aż tylko zaczną się skradać nieproszone wspomnienia.
Skrzywiła się, jako że odpowiedź Matthewa wcale nie zabrzmiała tak, jak powinna. Tak naprawdę w ogóle jej nie powinno być, a przynajmniej nie w formie wymuszającej, aby jednak się ustosunkowała do dla niej zamkniętego tematu.
- Nawet jeśli tak ma wyglądać mój wypoczynek, wolę taki, niż organizować wyjazd, na którym i tak nie będę sama.
I to było naprawdę wszystko, co miała do powiedzenia. Nie chciała i nie zamierzala kontynuować. Fel radziła sobie sama, zresztą Matthew i tak by nie zrozumiał. Nigdy wszak nie był na jej miejscu.
Cicho westchnęła w duchu, kradnąc chwilę na milczenie, kiedy saczyła ostatnie łyki herbaty. Miała wielką ochotę zamówić jeszcze jedną, tyle że nie mogła wygospodarować więcej czasu niż godzina.
- W porządku. Choć wątpię, abyś znalazł tutaj coś, co będzie chociaż smakiem imitować znane Ci piwo.
Ludzka ekspansja była dynamiczna i wywierała coraz większy wpływ, acz na Cytadeli uszczknęli tylko namiastkę tego, co inne rasy przez wiele poprzednich stuleci. Dlatego też należało się liczyć z pewnymi brakami. Może i taka kawa była już coraz bardziej popularna, nie mniej jeśli chciało się posiadać puszukę na własność, należało ją sprowadzać z Ziemi.
- Wiesz, Ci developerzy mają swoje oferty również w innych częściach Cytadeli. Grunt, to znaleźć solidną firmę. W końcu zakup mieszkania to inwestycja na lata, prawda?
Podparła policzek na dłoni. Czas nieubłaganie zaczynał o sobie dawać znać. Aż chciało się spytać gdzie uciekła ta godzina. Minęła tak szybko, że nawet nie zauważyła. Jak to się mówiło o dobrym towarzystwie?
- Będziesz musiał mi zdać relacje z wyniku, a tymczasem... Muszę wracać, Matt.
Chcąc nie chcąc, podniosła się z miejsca. Kiedy Tarczansy zrobił to samo, wspięła się na palce i musnęła ustami jego policzek.
- Dziękuje za miłe popołudnie.
Mruknęła i już bez ociągania skierowała się do wyjścia. Rachunek został uregulowany, z kolei Fel zarzuciła płaszcz na ramiona. Powinna już zacząć się zastanawiać nad gościem, który niebawem zjawi się w ambasadzie.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: Neuschwanstein restaurant

17 lis 2015, o 17:13

Wydarzenia na Venus zebrały swoje żniwo. W postaci kilku załogantów, których śmierć wprowadziła osłupienie ocalałych. To zaś z kolei odbiło swe piętno na ich psychice. To oczywiste, że trudne było się pogodzić ze stratą swoich kolegów, na dodatek w tak tragicznych okolicznościach. Jedynym pocieszeniem mógł być fakt, że zginęli niemalże bezboleśnie, bowiem we śnie, nie czując tego jak życie uchodzi z ich ciał. Przede wszystkim, trzeba było pójść do przodu i zapobiec podobnym wydarzeniom. Nie tylko poprzez powiększenie ilości żołnierzy na pokładzie, jak zostało udowodnione, to właśnie pracownicy maszynowni ruszyli na ratunek Radnej, okazując odwagę i męstwo oraz chęć przetrwania. Co prawda, ominięcie działania toksyny było po części skutkiem szczęścia. Jednak ich późniejsze działania były kompilacją umiejętności i determinacji. Jedyne co poszło nie tak, to...Emocjonalny wybuch gniewu Matta. Co do reszty, nie miał sobie nic do zarzucenia. Można powiedzieć, że dzięki tej akcji zaczął nawet dogadywać się z Dagan, która i tak zresztą została przydzielona do innego okrętu. Może to i lepiej?
-W sumie, otoczona kordonem ochrony raczej trudno będzie odpocząć.-Przyznał jej rację. Jej pozycja społeczna bez wątpienia należała do kłopotliwych. Matthew do instytucji Radnego czuł nie tylko podziw i ogromny szacunek. Widział, jak wiele trzeba poświęcić dla tego tytułu, dla tej władzy, bezsprzecznie potężnej.
-Oto to już się nie bój, w najgorszym wypadku, zajrzę do walizki Cegły.-Doskonale wiedział, w którym bagażu Yuri trzymał swoje wynalazki. Wiedział też, że dla jego dobra, lepiej byłoby gdyby jej zawartość zniknęła. Puścił jej przy tym oczko. Co prawda, zawsze mógł się bardzo postarać i poprosić siostrę o wysłanie kilku butelek Guinessa lub jakiegoś dobrego pilznera. Wszystko było kwestią tego, czy Radna będzie zainteresowana kolejnym spotkaniem, a resztę aranżacji będzie mogła zostawić dla swojego kreatywnego inżyniera.
Bezsprzecznie poczuł moc Radnej. Najwyraźniej potrzebował mocnego kopa, by odczuć na nowo barwy świata. Te pozytywne, będące wizytówką Tarczansky'ego, który uważał, że nie ma tego złego...
Co na dobre, by nie wyszło.
Musiał jej podziękować w inny sposób, niż tylko werbalny, za wsparcie jakiego mu udzieliła. To chyba oczywiste. Butelka dobrego wina będzie dobra? Myślał, że tak. Nabrał sił do tego, by walczyć dalej. Miał w końcu dla kogo. Rodzona córka to nie byle jaki cel. Uśmiechnął się szeroko, oderwał się od filiżanki, kiedy Iris poinformowała go o tym, że wychodzi. No cóż, nawet nie zauważył, kiedy minęła godzina. Co prawda, Matthew mógłby tu posiedzieć jeszcze kolejną godzinę z nią. W końcu miał urlop, mógł nie mieć napiętego harmonogramu. Bo kto go zmusi do tego, by było odwrotnie.
-Może i na lata, ale...sama widzisz...w Chicago to akurat się nie nasiedziałem.-Powiedział, śmiejąc się trochę z siebie. Jakby nie patrzeć, Matthew nie przesiaduje w swoim mieszkaniu, w Chicago. Wielu mogłoby zadać pytanie, dlaczego jeszcze nie sprzedał tego mieszkania. Co prawda, cały czas się nad tym zastanawiał, skoro i tak większość spędzanego czasu pożytkował tu, na Cytadeli. Musiał podjąć kolejny krok, to było oczywiste, choć niewiele osób wie, jak bardzo kosztowny on będzie i jak bardzo Matt się tego boi. Wstał razem z nią. W odpowiedzi na jej krótki pocałunek, Matthew objął ją po prostu jednym ramieniem. Tak po przyjacielsku, na znak starych dobrych czasów, choć tak naprawdę, coś wewnętrznie go pchało do poczynania nieco śmielej. Cały czas jednak się powstrzymywał. Nie mógł, zresztą najbardziej bał się jej reakcji. Musiał po prostu poczekać na lepszy moment, o ile w ogóle taki nastąpi.
-A myślałem, że któryś mecz obejrzysz ze mną. Nie ma sprawy, służba nie drużba.-Służba dla dobra galaktyki rzecz jasna. Matthew uśmiechnął się lekko. Odprowadził ją jeszcze wzrokiem do drzwi i już nie zasiadając przy stoliku, inżynier po prostu dopił resztki kawy znajdujące się w filiżance. To już typowe dla niego działanie, szczególnie gdy jest w biegu i wszystko musi być skończone na "wczoraj". Z naładowanymi do pełna bateriami, potężną motywacją do walki oraz chęcią załatwienia wszystkich przykrych obowiązków związanych z wynajęciem prawnika i obraniem podstawowej strategii walki, Matthew wyszedł z lokalu, rzecz jasna wcześniej uiszczając opłatę za swoją kawę.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: Neuschwanstein restaurant

20 lis 2015, o 00:42

Prawo ojca: Wstęp



Przepych najznamienitszej restauracji na Cytadeli zdawał się doskonale pasować do osoby Angusa McDougalla. Starszy Szkot, wraz ze swoimi ochroniarzami, zajął miejsce w loży odpowiedniej do dyskretnego omawiania interesów. Na przykrytym nieskazitelnie białym obrusem stoliku stała samotna szklanka wypełniona w jednej trzeciej bursztynową cieczą; doskonałą półwieczną whiskey Macallan. Obok niej zajmowała miejsce przepiękna kryształowa popielniczka, gdzie oparte o brzeg dymiło leniwie równie doskonałe cygaro Behike BHK 56. Otaczanie się tego rodzaju luksusowymi dobrami bez wątpienia sprawiało staruszkowi przyjemność, jak również onieśmielało przeciętnego rozmówcę na równi z atmosferą restauracji.
Sprawy dotyczące opieki nad dziećmi na pewno nieczęsto znajdowały się w kręgu zainteresowań Angusa, jednak Richard Sullivan nie pożałował kredytów. Zupełnie jakby młody biznesmen, i dziedzic fortuny, podejrzewał iż biologiczny ojciec dzieciaka może sprawiać problemy.
Oczywiście takie drobne przeszkody były dla Szkota niczym. On i jego ludzie miażdżyli korporacje, niszczyli życia i przekazywali z rąk do rąk fortuny bez mrugnięcia okiem. Jak zwykły mechanik, mógłby Stanowic jakąś przeszkodę? Był robakiem, którego wystarczyło zmiażdżyć podeszwą drogiego, wypolerowanego buta.
Pocieszony wizją najłatwiejszych kredytów w jego karierze Angus wrócił do delektowania się trunkiem.
Tymczasem Matt bez wątpienia nie spodziewał się, że tak szybko wróci do luksusowego lokalu. Jednak otrzymana niedawno wiadomość od adwokata Elizabeth zmusiła go do porzucenia snucia planów wakacyjnych na rzecz stanięcia oko w oko z diabłem.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Neuschwanstein restaurant

20 lis 2015, o 01:16

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Nie spodziewał się, że zawita do tego miejsca tak szybko. Obiecał sobie, że już nigdy nie przyjdzie tutaj ze względu na horrendalne ceny widniejące w karcie. Piętnaście kredytów za czarną kawę? Ktoś najwyraźniej miał nie po kolei w głowie, skoro dyktował takie ceny. Co prawda, była to restauracja dla szeroko rozumianej elity, osób bogatych, wpływowych, których Matt był totalnym zaprzeczeniem. Warto jednak pamiętać, że jego nazwisko jest rozpoznawalne, można powiedzieć, elitarne...Nawet jeśli on sam do tego wąskiego grona ludzkości już nie należy, to warto pamiętać o jego korzeniach i bezwzględności przypisanej do tego nazwiska, której Mattowi już nie brakuje. W przeciwieństwie do ilości posiadanych kredytów, nieruchomości i innych materialnych bzdur, które przynoszą jedynie pozorne szczęście. Jeśli już przyświecał mu jakiś cel, można było być pewnym jednego. Będzie walczył. Do ostatniej kropli krwi, do ostatniej łzy czy kropli potu. Choćby miał wrócić na tarczy jedno było pewne. On będzie cały czas stał na straży swoich ideałów, planów i nikt, dosłownie nikt nie stanie mu na drodze, o czym wiedziało już Fergusson Engineering.
Początkowo podłamany sytuacją, w końcu stanął z parteru dzięki Iris i uświadomił sobie, że udowadnianie światu swojej słabości, jaką była jego córka i skrajne emocje, jakim dał się ponieść jest nie warte zachodu. Podniósł się z wolą walki. Miał do tego prawo. Był obywatelem jak każdy inny, mógł żądać uznania jego praw w sądzie i to też zamierzał zrobić. Wielu pewnie odpuściłoby sobie tą sytuację. Wielu pewnie nie chciałoby walczyć z tym bezwzględnym systemem. Matthew jako wieczny buntownik, zamierzał stawić mu czoła, a wiadomość o chęci spotkania z prawnikiem Elizabeth. No cóż, była idealną okazją do wyeksponowania swojej siły, woli walki i drapieżności. W pewien sposób, czuł się teraz wygranym. Chciał rzucić rękawice, był bardzo zdeterminowany do tego, by to uczynić. Miał już ja w dłoniach, wystarczyło ją tylko posłać w twarz oponenta. Jako, że nie mógł tego zrobić swojej byłej żonie, to jej prawnik będzie idealnym celem.
Czas się zabawić...
Mruknął, dopalając papierosa przed wejściem do restauracji. Niedopałek wrzucił do najbliższego kosza na śmieci, mając cichą nadzieję na to, że nie podpali przez to jego zawartości. Oczywiście, swoją prezencją...Nie przedstawiał statusu innych bywalców tego lokalu. Luźne spodnie, obuwie sportowe, nawiązujące krojem do tych koszykarskich, czarna bluza i czerwony bezrękawnik. Włosy zaś pozostawały w nieładzie, co było dla niego typowe. Powoli odczuwał niechętne wobec niego spojrzenia, słyszał już te komentarze, na które jedyną słuszną odpowiedzią było słowo "spierdalaj", jednak za nic świecie nie zamierzał się nieproszony odzywać. Podszedł do concierge'a i zapytał.
-Byłem umówiony z...Takim prawniczkiem...Jak on się nazywał...Niech to...Wyleciało mi z głowy...Mc...Donald?-Nie było to nazwisko, jakie figurowało na pewno w księdze gości, jednak milczący, wyraźnie zdegustowany jegomość w końcu znalazł podobne nazwisko w "bazie danych" i beznamiętnie wskazał Matthew'owi drogę do jego stolika, do którego inżynier natychmiast się udał. Pewny krok to na pewno to, czego Angus się nie spodziewał. Z daleko widać było, że to osoba dość kontrowersyjna i przede wszystkim, pewna siebie, z którą trzeba było się liczyć. Nie był zwyczajnym robaczkiem, nigdy nie uznawał się za taką osobę. Czuł się nawet lepszy od innych ludzi z jego dawnego otoczenia, bowiem miał odwagę podążyć własną ścieżką, z której bądź co bądź był bardzo zadowolony. Podszedłszy do stolika, inżynier wyciągnął dłoń w stronę prawnika. Miał na uwadze fakt, że to nie byle kto. Należał się mu szacunek, nie zamierzał go besztać i używać wyszukanych epitetów. Gdzie się podział Matt którego wszyscy znamy i kochamy? Chyba postanowił zmienić strategię, w końcu gra nie toczyła się o byle co. Chodziło o jego córkę.
-Witam.-Mruknął jakby beznamiętnie. Nie traktował swojego potencjalnego oponenta w żaden szczególny sposób. Miał działa, które chciał wytoczyć. Uznawał to spotkanie jako sparing, jako prezentacja siły i możliwości, które wbrew pozorom były duże. Oczywiście, wiedział o Angusie wszystko to, co powinien. Bezlitosny prawnik, fachowiec i manipulator. Posiada wielu wrogów, ale też wielu wpływowych przyjaciół. Matt miał kontakty z Radną, jednak ich nie zamierzał wykorzystać jako argument. Był kreatywny, nietuzinkowy i na pewno potrafił zaskoczyć.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: Neuschwanstein restaurant

20 lis 2015, o 01:40

Obrazek
Pojawienie się Matta na swój sposób uspokoiło Angusa, przynajmniej nie musiał wysyłać chłopaków żeby go znaleźli i wręczyli papiery do podpisania. Był kurewsko niezadowolony z tego że musi zajmować się według niego niegodną dla niego sprawą. Od lat zajmował się sprawami firm które reprezentował, nie pamiętał już kiedy zajmował się tak zwykłą rzeczą jak czyjeś problemy rodzinne. Gdyby nie jego koleżka, czyli ojciec faceta tej całej Elisabeth, który poprosił go by zajął się tym osobiście bo to dla niego ważne etc. Spotkał się z jego synem, dał mu zniżkę 10 procent i wziął się za robotę. Gówno go obchodziło jaka była ich motywacja, ale ktoś musiał to zrobić. Kiedy Matt przekroczył tylko próg restauracji jego ochrona już go o tym poinformowała. Wstał i czekał na jego wejście. Zdobył jak najwięcej informacji o nim, cóż z tego co udało mu się zdobyć był pewien że sprawa jest dla niego z góry przegrana ale jeśli chciał walczyć...cóż trza było być profesjonalistą i robić swoje.
-Witam Panie Tarczansky, Angus MacDougal.
Powiedział ściskając jego rękę. Był to ten rodzaj uścisku po którym można było poznać mężczyznę nie za silny, nie za słaby. Wskazał mu miejsca po przeciwległej stronie stołu, po czym sam usiadł. Upił łyk whisky i złapał za cygaro. Machnął ręką na jednego ze swoich ludzi by przynieśli mu aktówkę.
-Za nim przejdziemy do mniej przyjemnych spraw, napije się pan czegoś?
Machnął ręką do kelnera by ten podszedł do jego gościa, oczywiście za wszystko płacił Angus.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1015
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: Neuschwanstein restaurant

20 lis 2015, o 02:09

Trafiły na siebie dwie pewne osobistości. Twarde i nieugięte. Nie znał powódek, jakimi kierował się Angus. Może nawet i nie chciał ich znać. Był przekonany, że jedną z nich były pieniądze. W końcu każdy prawnik nie pomaga za darmo swoim klientom. Zawsze chodzi o to, by wydoić jak najwięcej. Znał takich jak on, jego ojciec miał u swego boku całą rzeszę prawników, chroniących jego interesy. Robili to całkiem sprawnie, każde ewentualne zagrożenie ze strony kontrahentów znikało szybciej, niż się pojawiały. Nie wiedział jednak jednej rzeczy. Skąd Elizabeth wytrzasnęła kasę na prawnika tej klasy? Po czym Matt wnioskował, że był jednym z najlepszych w tym fachu? W trakcie swojego researchu zauważył bardzo pewną prawidłowość. Większość jego oponentów, jawnie w ekstranecie, życzyła mu śmierci. Wielu puścił z torbami, wielu z nich pozbawił majątku, nie widział jednak jego doświadczenia w tak delikatnej sprawie jak ta. Jednego można było być pewien. Ta krwiożercza bestia pewnie jest nadzwyczajnie zabójcza i gotowa do tego, by wyciągnąć na jaw wszystkie brudy, które zdążył wyciągnąć z ciemności. Matthew był bardzo ostrożny. W końcu zadbał o to, że w trakcie transferu do innego pracodawcy, jego teczka z Fergusson Engineering była pozbawiona jakichkolwiek skaz. Jeśli Analkonda nadal chce żyć bezpiecznie, razem ze swoimi fetyszami, lepiej by nikomu o tym nie wspominała.
Zasiadł naprzeciwko Angusa. Chwilowo milczał, obserwując jegomościa. W ten sposób raczej nie wyłapie jego słabości. Nie oceniał książki po okładce, nie starał się tego robić. Jednak twarz prawnika mówiła mu wyraźnie.
Jesteś kawałem skurwysyna.
Chciał załatwić tą sprawę szybko. Miał jeszcze kilka spraw na głowie, chociażby kontakt ze SWOIM prawnikiem, który z tego co było mu wiadomo właśnie pisał pozew do sądu. Musiał to zrobić, aby odzyskać córkę. Wiedział, że wiele spraw jest przeciwko niemu. Od dwóch lat nie widział się fizycznie z córką. Potajemne kontakty przez ekstranet to tylko półśrodek, wymuszony przez byłą żonę, która uniemożliwiała mu widywanie się z córką. To zdecydowanie działało na jego niekorzyść. Był gotowy na wszelki cios. On chwilowo nie miał żadnego rękawa, był odsłonięty. Można było walić w gębę inżyniera ile wlezie. Jednak nikt nie powiedział, że nie uniósł gardy i nie jest gotowy na atak. To wszystko było tylko kwestią czasu.
-Mój ojciec mawiał, że do interesów potrzebna jest trzeźwa głowa. Pozwoli pan, że odmówię.-Nie urwała mu się ani jedna kurwa, ani żaden z epitetów, będących znakiem rozpoznawczym inżyniera. Musiał podejść do tej delikatnej sprawy z zimną krwią, nie dając temu prawnikowi kolejnych dowodów, które nie pozwoliłyby Mattowi na utrzymanie praw rodzicielskich.
-I od razu pana uprzedzę. Nie ma mowy o żadnych kompromisach, ugodach i tym podobnych. Forma w jakiej zostałem powiadomiony o tym "postępowaniu" jest co najmniej, haniebna i niegodna dorosłego człowieka. To zwyczajna potwarz dla mnie i proszę poinformować moją szanowną byłą małżonkę, że może mnie pocałować w...-Tu odchrząknął, bowiem wyczuwał już pojawiające się na języku sformułowania jakich na pewno nie chciał użyć, dlatego też postanowił przerwać, na chwilę.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: Neuschwanstein restaurant

20 lis 2015, o 02:24

Obrazek
Słysząc motto ojca Matta lekko się zaśmiał, teczka już leżała na stole.
-Kiedy to nie są interesy Panie Tarczansky, my tutaj mówimy o losach dziecka.
Teczka była pełna dokumentów. Chwilę je przeglądał szukając tych które miał nadzieje że jego gość je podpisze.
-Proszę posłuchać, jako reprezentant pańskiej żony niestety i tak muszę zaproponować ugodę. Tak to niestety wygląda.
Podał mu papiery, nie było na nich za dużo. Typowy papier z hasłami "zrzekam się prawa do dziecka, bla bla bla robię to dla jego dobra etc". Zastanawiało go dlaczego ona musi go aż tak nienawidzić żeby ugoda którą zaproponowała wyglądała jakby nie była ugodą ,a rozkazem.
-A co do sposobu przekazania informacji o tym, byliśmy u pana na "stancji" co okazało się bez owocne. Dlatego właśnie musieliśmy spotkać. Słyszałem że jest pan w gorącej wodzie kąpany więc gdybym poinformował pana w sposób. "Tutaj prawnik pańskiej żony, proszę się ze mną spotkać" raczej pan by to olał, to znaczy tak mówiła pana ex-żona. Więc zostało postanowione przekazanie tej informacji w bardziej...
Zatrzymał się na chwilę i zaciągnął cygarem. Suchość w ustach ugasił swoją ukochaną whisky.
-Dosadnie. Jeśli dobrze zgaduje będzie się pan odwoływał prawda?
Nie byłby zaskoczony, zresztą kto by nie walczył o dziecko? W sensie rozumie że niektórzy by się nawet cieszyli że mogą się pozbyć bachora. Jednak jemu się chciało walczyć? Logiki w tym nie było żadnej. Przynajmniej dla niego.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1015
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: Neuschwanstein restaurant

20 lis 2015, o 16:35

Mówimy tutaj o losach dziecka. Dla Ciebie to i tak tylko biznes...
Odpowiedział mu w myślach. Trudno było mu opanować, gnieżdżące się w nim emocje. Najchętniej dałby mu w twarz, ale istniało kilka ale. Po pierwsze. Prawdopodobnie miał ze sobą obstawę, którzy zmasakrowaliby go jak lewaka w XXI wieku. Po drugie. To na pewno nie wpłynęłoby na postępowanie, do jakiego chciał dążyć w sądzie. W którym obecnie nie miał żadnych szans. Oj Matt, ty Don Kichocie. Cały czas pod prąd. Cały czas walczyć z wiatrakami. Nie nudzi Ci się to? Naprawdę? Tarczansky jednak cały czas musiał udowadniać swoją wartość. Nie tylko innym, przede wszystkim sobie. Wielu uznawało go za nieudacznika. Zaprzepaścił szansę bycia dziedzicem ogromnej fortuny. Dlaczego? Dla wolności? Dla możliwości bycia sobą? Dla swojego obecnego życia, które i tak było gówno warte? Inżynier nie oddałby tego co ma za żadne skarby, bo wszystko czego dokonał było tylko i wyłącznie jego zasługą. Nie pieniędzy jego ojca, ani ojcowskich wpływów. To było jego i choć wyglądało to gównianie, warto było.
Podany mu dokument, Matthew chwycił w dłonie. Przeczytał go od deski do deski, uśmiechając się lekko pod nosem. Cały ten tekst brzmiał jak żart. To nie była ugoda. To było pogwałcenie jego praw. Chamska próba odebrania ich i zmuszenia go do porzucenia swojej córki. Farsa.
-To chyba jakiś żart, co nie?-Spytał, odkładając papier na stół. Dla niego cały ten dokument mógł posłużyć co jedynie jako papier toaletowy. Na pewno nie zamierzał tego podpisać. Nie miał jak odeprzeć zarzutów, jakimi obsypała go jego żona. To była prawda. Gdyby zwyczajnie poprosili go o spotkanie, Matthew zapewne by się na nim nie zjawił, a jeśli już by to zrobił to zapewne ze strzelbą w ręce, siłą próbując wywalczyć swoje prawa. Może i był zwyczajnym inżynierem, jednak jego wola walki niekiedy przewyższała niektórych żołnierzy.
-Zacznijmy od tego, że Elizabeth ma zbyt duże mniemanie o sobie. Wielokrotnie dała mi o tym znać. Niech zgadnę, powiedzmy tak. Nawet jeśli chciałbym się dogadać, to chętnie pozostawiłbym obecny stan rzeczy. No może poza jednym wyjątkiem, gdyby ex-żona pozwoliła mi się spotykać z Isą. Innej możliwości nie przewiduję.-Tu ponownie chwycił za dokument i jeszcze raz go przejrzał. Tym raczej bardzo pobieżnie. Po chwili spojrzał na prawnika. Był zbyt pewny siebie, wyglądało na to, że nie docenia Tarczansky'ego, który dla Isy poruszyłby niebo i ziemię. Po chwili krótkiej wymiany spojrzeń, Matt podarł ten bezwartościowy kawałek papieru i rzucił go na stół. Mogłoby się wydawać, że to jest właśnie rękawica, którą rzucił przeciwnikowi. Na pewno ją podejmie, jednak na pewno nie liczył na taki obrót spraw. Pewnie chciał, aby wszystko przebiegło bez zbędnych przeszkód.
-I tak...Jak to się mówi, widzimy się w sądzie, a ten świstek może pan podać mojej żonie, z najlepszymi życzeniami i pozdrowieniami...-Pytanie tylko, czy ten ruch był najrozsądniejszy. No cóż, czas pokaże.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: Neuschwanstein restaurant

20 lis 2015, o 17:24

Obrazek
Spojrzał na porwaną kupkę dokumentów. Spojrzał na Matta zawiedziony, nie dla tego że zachował się jak dziecko było mu po prostu smutno że dojdzie do nieprzyjemności w sądzie. Rozsiadł się na krześle i zaciągnął się cygarem. Spodziewał się że to nie mogło pójść prosto więc niestety musiał w końcu zaatakować. Oparł łokcie na stole i zaczął tyradę.
-Posłuchaj Matthew, pozwól że przedstawię twoją sytuacje. Twoja żona zarabia więcej od ciebie, nie tyle co zarabia tyle co ma od swojego faceta, więc może zapewnić dziecku lepszy byt niż ty. Mieszkasz ze swoją załogą, która muszę przyznać do normalnych nie należy, nie żeby to mi przeszkadzało ale sędzinie będzie. Nie utrzymywałeś stałych kontaktów z córką, wiesz jak to będzie wyglądać? Jakbyś walczył tylko po to żeby Elisabeth zrobić na złość. Takie rzeczy naprawdę źle wyglądają.
Linczował go, gierki gierkami ale chciał przedstawić jego sytuacje. Żeby zrozumiał że nie ma prawie szans na wygraną i żeby lepiej odpuścił sobie to co nieuniknione. Musiałby znaleźć prawnika cudotwórcę albo ex-żona oddała by mu córkę. Pociągnął łyk whisky by zaraz potem się zaciągnąć.
-Wiem też o tym przyjaźnisz się z radną, jednak to ci nie pomoże. Dziecko urodziło się na ziemi więc dotyczy ją prawo ziemskie, twoja była żona złożyła pismo w Chicago, więc tam zapewne odbędzie się rozprawa.
Nie uśmiechał się, nie wyglądał już jak zwykły starszy facet tylko jak rasowy skurwiel. Dlaczego zawsze dochodziło do tego że musiał być takim chujem? Zazwyczaj w sprawach w które kochał wszyscy pracowali profesjonalnie, to całe babranie się w prywatach czyjejś rodzinki nie działało na niego najlepiej. Użeranie się z jakąś pizdą i jej cipowatym facetem jeszcze musiał dojść do tego uparty muł mechanik. Dlaczego się na to zgodził? Miał oczywiście dług wdzięczności u swojego znajomego ale chyba nie aż taki.
-Do tego zostaniesz skierowany na badania psychologiczne oraz zostanie przeprowadzony wywiad środowiskowy. Poprosiliśmy śledczych na cytadeli oraz prywatnych detektywów by się tym zajęli. Matt zadam ci tylko jedno pytanie. Co ty chcesz osiągnąć? Wiem że chcesz dziecko, ale po co? Prowadzisz niebezpieczne życie, chcesz też ryzykować życie dziecka?
Spytał, chciał to wiedzieć. Przynajmniej mógł się dowiedzieć czy potrafi rozumować jak człowiek czy po prostu będzie się stawiał nie bacząc na małą Isabelle.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1015
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: Neuschwanstein restaurant

20 lis 2015, o 21:25

Zachował się jak dziecko? Być może. Tylko jak nieuczciwym trzeba być, by oferować drugiemu człowiekowi taki deal? Tak słaby. Intratny tylko w jedną stronę. Matthew naprawdę chciał załatwić tą sprawę polubownie, nie angażując w to sadu, jednak czytając dokument zrozumiał, że nie ma szans na takie rozwiązanie. Jedynie sąd może rozstrzygnąć tą sprawę. Nie było innego rozwiązania. Kiedy Angus jakby nigdy nic zamierzał przedstawić sytuację Matta, w dość ofensywny sposób, inżynier póki co wydawał się przyjmować "krytykę" na klatę. Jakby pociski miotane w niego z ogromną siłą, w ogóle nie robiły na nim wrażenia, chociaż...
Doskonale wiedział w jakiej sytuacji się znajduje. Wiedział, że jego szanse na dowiedzenie swoich praw w sądzie są niższe od zera. Jednak czy to od razu determinuje to, że Matt musi się poddać? Przez całe życie walczył o swoje i tym razem miał postąpić odwrotnie? Musiał postępować ze swoim wewnętrznym przekonaniem. Czuł, że musi to zrobić. Przede wszystkim nie dla siebie, lecz dla Isy. Instynkt ojcowski podpowiadał mu, że dzieje się coś złego, a manewr w wykonaniu byłej żony to tylko próba odsunięcia inżyniera od tego. Być może nawet nie jej próba, a gacha Elizabeth. W ogóle. Kim ten gościu w ogóle był? Naprawdę, zastanawiał się kim jest nowy facet Elizy. Ciekawy był czy jest tak samo podły jak ona? Na pewno. Skoro wynajął słynnego adwokata diabła do tego zadania. Na wszystkie zarzuty, które bardzo mocno uderzyły w jego ego, Matthew zareagował w sposób odbiegający od norm, do jakich przyzwyczaił swoich załogantów. Niemniej na pewno mina zrobiła się zdecydowanie bardziej poważna, wrogo nastawiona, a nawet posępna. Mechatronik, pochylił się w stronę prawnika i jego wypowiedź skwitował krzywym uśmieszkiem.
-Po pierwsze, gościu...Pan Matthew, jeśli już. Po drugie, w skali Cytadeli zarabiam na tyle dużo, aby zapewnić dziecku edukację w prywatnej budzie, wysłać ją na studia i wynająć jej mieszkanie gdziekolwiek sobie tego zapragnie. Czujesz to? Gdyby kredyty były papierowe, to raz w miesiącu mógłbym się nimi podetrzeć dla czystej zabawy.-Jego ton zrobił się zdecydowanie bardziej agresywny. Daleko było do tego, by w jakikolwiek inny sposób uszkodzić prawnika. Na przykład przy pomocy prawego sierpowego wkurwionego ojca, którym poczęstował nie tak całkiem dawno temu jednego z piratów na Arsufie. Jednak jego słownictwo zdecydowanie było mniej wyrachowane, mniej przemyślane i wyważone co poprzednio.
-Na dodatek wali mnie to kim jest jej gach. Może zasiadywać w pieprzone radzie Przymierza. To ja jestem jej ojcem, to mnie łączy z nią więź nie tylko krwi, ale też emocjonalna. Moja załoga jest jaka jest, to fakt, ale daleko jej od fałszu w jakim żyje Eliza, ten cały laluś i Ty MacDonald.-Kontynuował. Chwilę później, wrócił do swojej poprzedniej pozycji zajmowanej na krześle. Wyglądał na całkowicie wyluzowanego, choć wewnątrz się gotowało. Chciał wyrzucić całą frustrację z siebie. Cały ból jaki w nim siedział. Żal, który czuł do żony przez to, że nie pozwalała widywać mu się z córką. I przede wszystkim, wściekłość. A te ostatnie uczucie było w nim najsilniejsze. Za żadne skarby nie zamierzał dać się podejść i ryknąć na niego.
-Masz dzieci? Na pewno masz, wyglądasz mi na takiego, co płaci kolosalne alimenty...Nie chciałeś kiedyś przytulić swojego syna czy swojej córki? Zaprowadzić jej do szkoły? Mieć wpływ na jej wychowanie? Pokazać jej co jest dobre, co jest złe...Zresztą, w Twoim wypadku chyba kręgosłup moralny złamany jest w kilkudziesięciu miejscach, bez urazy. Mój fach nie jest niebezpieczny, proszę Cię. Słyszałeś kiedyś o tym, żeby jakikolwiek inżynier okrętowy brał udział w strzelaninie? Nie bądź śmieszny. Mam prawo, zamierzam je wykorzystać, walczyć...Ty walczysz dla kasy, ja walczę o córkę, którą cholernie mocni kocham i ona mnie też. Rozumiesz to, amigo? Czy trzeba Ci to inaczej wytłumaczyć?-Co prawda, Matt chyba był jednym z niewielu przedstawicieli swojego fachu, który ostatnimi czasy dość regularnie sięga po broń, jednak nigdy jako atakujący. Robił to zawsze w sytuacji zagrożenia i strasznie nie lubił tego robić. Do tej pory miewał koszmary senne, o których nikomu do tej pory nie mówił, bał się jednak, że w trakcie tych badań psychologicznych ta sprawa wyjdzie na jaw. Nie uważał tego za schorzenie. Uważał to za naturalny mechanizm obronny jego organizmu na użycie przemocy. Matthew nie był urodzonym mordercą, bardzo przeżywał fakt, gdy musiał pociągnąć za spust lub posłać kogoś do piachu przy pomocy płomieni. Sumienie go gryzło, to chyba zrozumiałe, było to oznaką człowieczeństwa, którego w tych czasach jest tak niewiele.
-To wszystko? Mam jeszcze kilka spraw do ogarnięcia, a siedzenie tutaj i patrzenie na takiego zakapiora jak Ty...To nie najlepsze zajęcie.-Dodał na koniec. Uznał, że sprawa jest jak najbardziej wyjaśniona i nie musiał tutaj niczego dodawać. Jeśli Angus nie będzie miał nic przeciwko, Matthew po prostu się oddali. A nawet jeśli będzie miał. To cóż, też pójdzie w swoją stronę. Nie miał ochoty spędzać czasu z tym klakierem Elizabeth.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: Neuschwanstein restaurant

20 lis 2015, o 22:18

Obrazek
Zaśmiał się, najzwyczajniej w świecie wybuchł śmiechem. Myślał że facet dłużej wytrzyma jednak dał się złapać na haczyk jak mała rybka. Po czym poznawał że klient już przegrał? Kiedy tracił nerwy, kiedy atakował personalnie zamiast używać argumentów. Piękny przykład osoby która chce iść swoją drogą, tyle że prędzej czy później ta droga ich wyrucha tak mocno, że aż kukle będą swędzieć.
-Panie Matthew.- Zaakcentował słowo "Panie" w taki sposób że można było wyczuć w tym nutkę śmieszkowania.- Oczywiście że mam dzieci, powiem panu że mam naprawdę szczęśliwą rodzinę. Żona wierna mi, dzieci mnie kochają. Bo widzi Pan, przy wyborze kobiety trzeba stosować starą dobrą taktykę czyli...-Oparł się wygodniej o krzesło i zaciągnął się cygarem, kiedy kończył złotą myśl wypuszczał dym z ust.-Trzeba myśleć głową ,a nie kutasem wtedy można uniknąć problemów jakie ma Pan.
Słychać było śmiech co niektórych ochroniarzy, Matt powinien wiedzieć że to nie są byle piraci ,a pojeby z CAT6. Chłopcy tani nie są, ale jeśli trzeba wykonać swoja robotę zrobią to bez mrugnięcia okiem.
-Pan chyba nie rozumie, ja mam w dupie pana córkę, mam w dupie pana i pana byłą żonę.
Za każdym razem akcentował słowo "pan" skoro jego gość tak bardzo tego wymagał.
-Robię to tylko dlatego że mnie o to poproszono, najchętniej omijał bym sprawy w których dwójka na tyle smutnych ludzi nie potrafi sobie czegoś wyjaśnić między sobą jak dorośli ludzie. Po rozmowie z pana ex-żoną, a potem z panem wnioskuje tylko jedno. Zrzucacie cały czas winę na kogoś innego. "A bo on tak podróżuje i olewa dziecko" albo "Ona nie pozwala mi się spotykać z dzieckiem".
Jednak najbardziej zabolało go słowo zakapior, gdzie on zakapior. Może morda mało urodziwa ale to nie znaczy że jest jakimś pieprzonym bandytą, po prostu wykonuje swoją pracę.
-Chłopie wyhoduj w końcu jaja, gdybyś chciał się widywać z córką to byś już wcześniej o nią walczył. A jedyne co robisz to jesteś kosmiczną pomocą drogową i zauważasz problem dopiero jak ex-żona ci o tym przypomina. Idź, bardzo proszę. Ogarniaj swoje sprawy, mam nadzieje że jedną z nich jest pożegnanie się w duchu z dzieckiem. I tak na koniec ma pan już adwokata czy też zostawia to pan na ostatnia chwilę? Weź moja wizytówkę.
Położył jedną na stole.
-Dasz ją swojemu człowiekowi, bo nie widzę sensu żeby więcej ze sobą rozmawiać.
Zaciągnął się cygarem, rozmowa była skończona. Teraz wszystko było w rękach Matta.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1015
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: Neuschwanstein restaurant

21 lis 2015, o 00:57

Nikt nie wie, jak Matthew chciał zmyć ten uśmieszek z fałszywej gęby prawnika. Co prawda, w wielu przypadkach miał rację, nie zamierzał jednak być oceniany przez taką gnidę jak on. Był o wiele lepszy od niego. Nie miał pieniędzy. Może i był dla niego śmieciem, ale z pewnością miał więcej godności niż ten człowiek. Adrenalina zaczęła buzować w jego żyłach, popędzając go do czynów, które znamy z Arsufa. Powstrzymał się jednak. Nie zamierzał sobie robić więcej kłopotów i przyczepiać sobie kolejnej etykiety szaleńca. Może i był lekko stuknięty, nadpobudliwy, zbyt emocjonalnie podchodził do pewnych spraw, ale...Był tylko zwyczajnym człowiekiem. To chyba było jasne, prawda? Zrozumiałe, że poddał się emocjom, kiedy chodziło o jego córkę, prawda? O córkę, o którą się troszczy, którą kocha.
Miał to w dupie. Dla niego to był czysty biznes, przynajmniej zagrał w otwarte karty, choć inżynier wiedział to od początku. Chłodne podsumowanie jego dotychczasowego żywota, Matthew skwitował tylko łagodnym, potulnym uśmiechem. Jakby nie patrzeć, Angus również dał się ponieść emocjom. To dawało mu pewien obraz adwokata. Podobnie jak mechatronik, jego również dało się wyprowadzić z równowagi. Jednak on nadal był na wygranej pozycji w ogólnym rozrachunku.
Inżynier nie zamierzał wykonywać żadnego gwałtownego ruchu. Nie miał zamiaru już więcej z nim dyskutować? Bardzo dobrze. Miał nadzieję, że zobaczy jego zdziwioną minę na sali sądowej, kiedy jegomość usłyszy wyrok zupełnie odmienny od oczekiwanego. Tymczasem, trzeba było się zmywać. Były sprawy o wiele ważniejsze, niż zadawanie się z tym pajacem. Osiągnął swój cel. Rzucił rękawice i nie zamierzał tego pojedynku przegrać. Angus może i był silną osobowością, wpływową i sądząc po jego ochronie, bardzo przezornym. Byli komandosi? Do tego stopnia zapatrzeni w kredyty, by pracować dla takiego sukinsyna? Świat naprawdę schodził na psy, szkoda tylko, że to było korzystne dla takich ludzi jak MacDougall. Spojrzał na rzuconą mu przed chwilą wizytówkę, gdy tylko wstał z miejsca i skrzywił usta w grymasie zamyślenia.
Wziąć czy nie wziąć? Oto jest pytanie...
Zachodził w głowę, chwilę później jednak zgarnął ją ze stołu i jakby nigdy nic schował ją do kieszeni. Miał nadzieję, że jego prawnik nie będzie takim sukinsynem jak on. Ten był szczególnym przypadkiem. Typowym karierowiczem. Na odchodne, rzecz jasna postanowił się z nim pożegnać. W końcu wypadało, prawda?
-Wiesz czym się różni adwokat, który odniósł sukces od ulicznej kurwy? Uliczna kurwa nie klęknie do brudnego fiuta za żadne pieniądze. Trzymaj się. Życzę szczęścia.-Mruknął na odchodne i puścił mu oczko, co było chyba zapowiedzią walki na wszystkie możliwe sposoby, a zaufane osoby wiedziały, że Matt nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój cel. Tym bardziej dla Isy. Co prawda, zabicie kogokolwiek kłóciłoby się z jego kodeksem moralnym, ale gdyby został do tego zmuszony. No cóż. Wtedy nie miałby wyjścia. Chwilę później, wyszedł z lokalu. Pewien swego, odrobinę podirytowany, jednak dalej chcąc walczyć. Ba! Po tym spotkaniu jego chęci wzrosły dwukrotnie.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: Neuschwanstein restaurant

22 lis 2015, o 22:07

W tym samym momencie na omniklucza Matta, Iris i wielu innych ludzi na Cytadeli pojawiła się ikonka informująca o otrzymanej wiadomości.

Iris
Szanowna Pani Fel

Uprzejmie informujemy iż tegoroczny wjazd integracyjny dla pracowników zatrudnionych przez Radę Cytadeli odbędzie się w najbliższy weekend w kompleksie hotelowo-rozrywkowym Azure. Planowany wylot; piątek dziesiąta rano, dok nr. 8
Przy pakowaniu prosimy pamiętać o wygodnym obuwiu i ubraniach.


Następna wiadomość mogła ją nieco zaskoczyć gdyż jeśli jej kolega z Rady chciał z nią porozmawiać nie musiał wysyłać jej wiadomości na omniklucz. Chyba, że przesłana informacja nie nadawała się do przekazania w cztery oczy

Pani Fel

Jako, że jest pani najmłodszą stażem radną zgłosiliśmy panią jako ochotniczkę na przedstawiciela Rady, gdyż tradycja nakazuje by jedno z nas wzięło udział w wyjeździe integracyjnym. Powodzenia.


Matt
Szanowny Panie Tarczansky

Uprzejmie informujemy iż tegoroczny wjazd integracyjny dla pracowników zatrudnionych przez Radę Cytadeli odbędzie się w najbliższy weekend w kompleksie hotelowo-rozrywkowym Azure. Planowany wylot; piątek dziesiąta rano, dok nr. 8
Przy pakowaniu prosimy pamiętać o wygodnym obuwiu i ubraniach.

Chwilę później na ich urządzania dotarła kolejna wiadomość, prawdopodobnie wysłana automatycznie do wszystkich uczestników wyjazdu.
Wyświetl wiadomość pozafabularną

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Neuschwanstein restaurant

24 lis 2015, o 20:38

Matthew przez ostatnie dwa dni wracał do swojego służbowego mieszkania tylko po to aby się wyspać, ewentualnie...Wypić kawę. Taką zwietrzałą, raczej niesmaczną i spalić spokojnie papierosa. Resztę dnia umilały mu odgłosy Cytadeli. Świszczące pojazdy, ogromna zgraja ludzi i nieludzi panoszących się po ulicach stolicy galaktyki. To było coś nieprawdopodobnego. Czuł się jak mały szczur w kołowrotku, który musiał biec tempem jemu podobnych, aby nie stracić przypadkiem swojej pozycji. Co prawda, był na urlopie, jednak daleko było mu do odpoczynku. Cały czas poświęcał innym, koniecznym czynnościom. Spotkanie z prawnikiem, tu znowu wizyta u lekarza, nawet po cichaczu, udało mu się wyrwać na małą konsultację techniczną w sprawie statku wyposażonego w silnik jego poprzedniego pracodawcy. Ot, mała, kilkunastominutowa pogadanka o tym, co mogło się zepsuć. Nic nadzwyczajnego, ale jednak te sto kredytów cieszy. W każdym razie, inżynier powoli zaczął kierować się w stronę utęsknionego domostwa, ciesząc się z tego, że wypije kawę, spali papierosa i może odrobinę pogra w Krogan Street Fight III na swojej nowiuteńkiej konsoli. Z tego, co wyliczył wyszło, że starczy mu czasu na odrobinę zabawy. Nawet wypicie jakiegoś piwka z chłopakami z lokum.
Znajdował się właśnie na wysokości znanej mu już restauracji. Od poprzedniej wizyty w tym miejscu, zaczął je odbierać jako zły omen. Zwiastun czegoś nieprzyjemnego. Wtedy jego omni-klucz oznajmił odebranie nowej wiadomości. Miał wrażenie, jakby serce stanęło mu na chwilę w miejscu, obleciał go strach, myśląc o tym, kto go tym razem (nie)kocha. Uruchomił go i od deski do deski, mechatronik przeczytał wiadomość. Przynajmniej nie było tu ani jednego zdania o jego córce, co było w tym wypadku dość pozytywnym zaskoczeniem. Oczywiście, gdyby była to jakaś przykra wiadomość. Skrzywił usta, jakby trochę pokiwał głową na boki. Nie wiedział co o tym wszystkim myśleć.
Nie był wrogiem integracji, wręcz przeciwnie, przy każdej przychylnej okazji, namawiał swoich współpracowników na wspólny wypad do pubu. Na przechylenie kieliszka alkoholowego zapoznania. Natomiast wyjazdy integracyjne, nie były szczytem jego marzeń. Do tej pory w pamięci miał wyjazd integracyjny zorganizowany przez Fergusson Engineering. Głowa bolała go przez trzy dni, cały tydzień zresztą miał wycięty z życiorysu...Kierownictwo nie wiedziało ile jest dwa dodać dwa...Totalny armagedon. Jako, że Matt odrobinę dorósł, nie zamierzał przeprowadzać drugi raz podobnej imprezy na sobie. To byłoby zwieńczenie życia dla jego wątroby. Poza tym, zdawał sobie sprawę, że jeśli gdziekolwiek pojedzie, to prawdopodobnie razem z nim zjawią się Cegła i Scooter. A to oznacza, że prawdopodobny wypoczynek Matta zamieni się po prostu w niańczenie dwóch oszołomów.
-Pięknie, kurwa, pięknie.-Skomentował cicho pod nosem i pokręcił głową. Do piątku miał jeszcze czas, jednak wypadało się już spakować. Zaraz, zaraz. Przecież Matthew do tej pory żyje na walizkach.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Poprzednia strona

Powrót do Krąg Prezydium

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości