Prezydium to obszar wewnętrznej strony pierścienia łączącego okręgi. Znajdują się tutaj ambasady ras uznających zwierzchnictwo Cytadeli, a także wiele sklepów, lokalów rozrywkowych czy drogich mieszkań, na które pozwolić sobie mogą najbogatsi. Znajduje się tu także Wieża Cytadeli.

Re: Apartament Asai Cassi - 149

24 lut 2014, o 22:04

- Jasne.- w tej chwili wysunął jeszcze jednego papierosa w kierunku asari.- Nie przyszedłem Cię zamordować, poza tym co do za morderca, który nie daje ofierze jakiejkolwiek możliwość obrony. Zabijanie wymaga finezji...- powiedział z uśmiechem, mając nadzieję, że to jakoś rozluźni atmosferę. Wyświetl wiadomość pozafabularną
- Pomijam fakt, że Ty jako asari jesteś uzbrojona dwadzieścia cztery godziny na dobę.- dodał.
Darkah miał nadzieję, że Asaia zaakceptowała tę informację i to, że od zabójcy dzieli ją stolik. Williams mimo wszystko miał naprawdę dobre chęci. Nie chciał skrzywdzić kogoś, kogo tak naprawdę nie znał, a wydawał mu się bliżsi niż niektórzy jego przyjaciele.
- Przepraszam, że nie powiedziałem tego od razu. Zasługiwałaś na szczerość, a ja wolałem to jakoś odwlec. Lepiej dowiedzieć się późno, niż wcale.- rzekł, podsuwając asari zapalniczkę, z której wydobywał się jasnożółtawy ogień.
ObrazekObrazek


Zabiję go, bo mnie wkurwia...- Asaia
Darkah

Avatar użytkownika
 
Posty: 289
Dołączył(a): 2 cze 2012, o 12:20
Miano: James Williams
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Snajper, Nawigator
Status: ex-Błękitne słońca (wysoko położony dowódca), Uznany za zmarłego.
Kredyty: 3.170
Medale: 2
Kat (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Apartament Asai Cassi - 149

24 lut 2014, o 22:17

Skinęła głową, bez słowa przyjmując papierosa. Oparła się i paliła go w milczeniu. Kiedy patrzyła na prezydium za barierką jej balkonu, wydawało się, że to jakiś zupełnie inny świat. Było tam tak spokojnie... Czuła się podminowana i serce, które wcześniej waliło jej jak oszalałe, teraz zaczynało nieco zwalniać.
- Wiesz, proponując ci nocleg naprawdę się tego nie spodziewałam - powiedziała w końcu. - Co za ironia losu. Zaproszenie do domu mordercy, gorzej być nie może - uśmiechnęła się wreszcie, chociaż tylko kącikiem ust.
Zgasiła papierosa w popielniczce i podniosła się z krzesła. Mijając Jamesa i biorąc po drodze swój kubek, weszła do sypialni. Odwróciła się do niego i kiwnęła głową, dając do zrozumienia, żeby poszedł za nią.
- Chodź - rzuciła z westchnieniem. - Kawa ci stygnie.
+10% DO OBRAŻEŃ W WALCE WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE PRZY ATAKU OMNI-OSTRZEM
ObrazekObrazek
THEME - BATTLE - RAGE - CASUAL - ARMOR
Wiedza to tylko sąd, któremu ufasz dostatecznie, by na nim opierać swoje działania.
Skype - ganazowana. GG - 50192100, ale trzeba na mnie nakrzyczeć, żebym je włączyła.
Asaia Cassi

Avatar użytkownika
 
Posty: 171
Dołączył(a): 15 lut 2014, o 21:29
Miano: Asaia Cassi
Wiek: 246
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Status: Ex-lekarz Drugiej Floty Asari
Kredyty: 3.850

Re: Apartament Asai Cassi - 149

24 lut 2014, o 22:37

James nie odezwał się słowem i ruszył za Asaią do kuchni. Atmosfera była dość napięta. Wszystko wskazywało na to, że asari przez najbliższy czas nie będzie czuła się bezpiecznie w obecności Williamsa. No cóż, mężczyźnie pozostało siedzieć cicho i czekać na rozwój wydarzeń. Kiedy oboje weszli do kuchni, Darkah zaczął rozglądać się za swoją porcją jedzenia. Szczerze powiedziawszy był bardzo głodny, a skoro miał opuścić ten lokal w najbliższym czasie, warto by się najeść.
- Chciałem Cię jeszcze raz przeprosić. Nie wiedziałem, że tak wyjdzie. Mimo wszystko uważam, że dobrze się stało. Przynoszę na siebie nieszczęście. Ciąży na mnie jakieś fatum.- rzekł łapiąc za kubek kawy i biorąc łyka napoju.
ObrazekObrazek


Zabiję go, bo mnie wkurwia...- Asaia
Darkah

Avatar użytkownika
 
Posty: 289
Dołączył(a): 2 cze 2012, o 12:20
Miano: James Williams
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Snajper, Nawigator
Status: ex-Błękitne słońca (wysoko położony dowódca), Uznany za zmarłego.
Kredyty: 3.170
Medale: 2
Kat (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Apartament Asai Cassi - 149

24 lut 2014, o 23:12

Asaia postawiła Jamesowi talerz na brzegu stołu, po czym nalała sobie szklankę wody i usiadła przy przeciwległym rogu. Włączyła datapad, wyświetlił się na nim tekst. Bardzo starała się sprawiać wrażenie, że faktycznie go czyta. Kątem oka jednak cały czas obserwowała jedzącego mężczyznę. Długo jednak nie wytrzymała. W pewnym momencie odłożyła datapad i wstała od stołu, znikając za ścianą.

Weszła do salonu i nachyliła się nad podłogą, podnosząc z niej brązowy koc, pod którym James spał. Złożyła go, przyglądając się pancerzowi leżącemu na sofie. Odpędzała wszystkie myśli, które przychodziły jej do głowy. Zaniosła koc na górę i położyła go na łóżku. Weszła do łazienki i przemyła twarz wodą, żeby się trochę uspokoić.

Wróciła do kuchni i usiadła z powrotem przy stole.
- Jak będziesz brał prysznic, uprzedzam, woda na początku leci lodowata - znów udała, że bardzo zainteresowała ją czytana książka. - Znajdziesz sobie nocleg już na dziś, prawda? - uśmiechnęła się niepewnie, nadal patrząc w datapad. - Sam rozumiesz, muszę trochę przetrawić... wiesz. Poza tym, najwyraźniej moje kanapy nie są wystarczająco wygodne - uniosła wzrok na sekundę. W jej oczach przez moment było widać iskierki wesołości.
+10% DO OBRAŻEŃ W WALCE WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE PRZY ATAKU OMNI-OSTRZEM
ObrazekObrazek
THEME - BATTLE - RAGE - CASUAL - ARMOR
Wiedza to tylko sąd, któremu ufasz dostatecznie, by na nim opierać swoje działania.
Skype - ganazowana. GG - 50192100, ale trzeba na mnie nakrzyczeć, żebym je włączyła.
Asaia Cassi

Avatar użytkownika
 
Posty: 171
Dołączył(a): 15 lut 2014, o 21:29
Miano: Asaia Cassi
Wiek: 246
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Status: Ex-lekarz Drugiej Floty Asari
Kredyty: 3.850

Re: Apartament Asai Cassi - 149

24 lut 2014, o 23:40

- Nie będę Ci już dłużej siedział na głowie. Postaram się poszukać jakiegoś taniego hotelu.- odpowiedział.
- To prawda, Twoje kanapy są za miękkie.- uśmiechnął się szczerze.
Jedzenie i kawa powoli się kończyły. Czas się zbierać, wziąć prysznic i zabrać swoje rzeczy. Po dokończeniu posiłku, James podziękował i odstawił brudne naczynia do umywalki.
- To ja pójdę wziąć prysznic i będę uważał na lodowatą wodę.- rzekł uśmiechając się.

James wziął ręcznik, który wczoraj dała mu Asaia i ruszył w kierunku łazienki. Tam odkręcił wodę pod prysznicem i z początku faktycznie była lodowata, ale z czasem robiła się coraz cieplejsza. Kiedy woda miała już odpowiednią temperaturę, Williams wszedł pod strumień wody i stał tak przez pięć minut, rozmyślając na wszystkim.
ObrazekObrazek


Zabiję go, bo mnie wkurwia...- Asaia
Darkah

Avatar użytkownika
 
Posty: 289
Dołączył(a): 2 cze 2012, o 12:20
Miano: James Williams
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Snajper, Nawigator
Status: ex-Błękitne słońca (wysoko położony dowódca), Uznany za zmarłego.
Kredyty: 3.170
Medale: 2
Kat (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Apartament Asai Cassi - 149

25 lut 2014, o 00:10

Asaia skinęła głową i odprowadziła mężczyznę wzrokiem. Próbowała wrócić do czytania, ale nie była w stanie, nie mogła usiedzieć w miejscu. Potrzebowała wyjść z domu, wyjść gdziekolwiek. Wstała i postanowiła zadzwonić do siostry.
- Halo? - odezwał się jej zaspany głos.
- Seara? Co dziś robisz? - spytała.
- Nic konkretnego jeszcze, wieczorem idę do pracy. Czemu dzwonisz tak rano?
- Za godzinę będę u ciebie - odparła. - Ogarnij się.
- Ale o co...
Asaia rozłączyła się, ignorując początek pytania. Tłumaczenie nie miało sensu, chciała po prostu zająć się czymś przed pracą, żeby nie wypominać sobie głupoty przez cały dzień. Z góry słyszała szum prysznica. Nie bardzo wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Posprzątała po śniadaniu i usiadła z datapadem na jednej z czerwonych sof, tej, która nie była zarzucona rzeczami Jamesa. Po dłuższej chwili udało się jej wdrożyć z powrotem w tekst. Czytając, czekała.
+10% DO OBRAŻEŃ W WALCE WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE PRZY ATAKU OMNI-OSTRZEM
ObrazekObrazek
THEME - BATTLE - RAGE - CASUAL - ARMOR
Wiedza to tylko sąd, któremu ufasz dostatecznie, by na nim opierać swoje działania.
Skype - ganazowana. GG - 50192100, ale trzeba na mnie nakrzyczeć, żebym je włączyła.
Asaia Cassi

Avatar użytkownika
 
Posty: 171
Dołączył(a): 15 lut 2014, o 21:29
Miano: Asaia Cassi
Wiek: 246
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Status: Ex-lekarz Drugiej Floty Asari
Kredyty: 3.850

Re: Apartament Asai Cassi - 149

25 lut 2014, o 00:25

Po szybkim prysznicu, James wyszedł z toalety ubrany w ten sam podkoszulek, lecz inne bokserki. Z racji tego, że był podróżnikiem, nie mógł pozwolić sobie na zbyt dużą ilość ubrań przy sobie. W drodze do salonu, gdzie czekały na niego jego rzeczy, nadal wycierał głowę ręcznikiem. Gdy doszedł do celu, ujrzał asari siedzącą na jednej z sof, która coś czytała. James zignorował ten widok, starał się jej nie przeszkadzać. Szybko podszedł do swoich rzeczy i zaczął się powoli ubierać. Pancerz wydawał się być cięższy niż zwykle, a to wszystko przez to, że tej nocy był wyspany. Założył na siebie, swoją zbroję i schował wczorajsze rzeczy do torby, w której trzy czwarte zawartości to broń.
- A więc... cóż chyba czas się powoli żegnać. Nie powinienem Ci zaprzątać dłużej głowy.- powiedział półgłosem do Asai.
ObrazekObrazek


Zabiję go, bo mnie wkurwia...- Asaia
Darkah

Avatar użytkownika
 
Posty: 289
Dołączył(a): 2 cze 2012, o 12:20
Miano: James Williams
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Snajper, Nawigator
Status: ex-Błękitne słońca (wysoko położony dowódca), Uznany za zmarłego.
Kredyty: 3.170
Medale: 2
Kat (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Apartament Asai Cassi - 149

25 lut 2014, o 00:38

Wstała, odkładając datapad na stolik.
- Tak... Muszę dziś jeszcze załatwić trochę spraw, więc... - skrzyżowała ręce. - Cóż, jakbyś kiedyś przechodził koło szpitala, możesz mnie odwiedzić. Tylko najlepiej nie na noszach, dobrze? - uśmiechnęła się. - A gdybyś przypadkiem znalazł się w tych okolicach, to... jeśli będę w domu... zawsze mogę zrobić ci kawę, czy coś. Pod warunkiem, że rozbroisz się przed wejściem.
Przestąpiła z nogi na nogę i odchrząknęła.
- Miło było poznać - dodała. - Bo było, mam na myśli wczoraj. Dziękuję za odprowadzenie do domu i... hmm... przepraszam, że się tak nawaliłam. Wiesz, naprawdę zwykle nie zapraszam nieznajomych tak po prostu do domu. I tak na odchodne... życzę ci, żeby udało ci się znaleźć to, czego tu szukasz. W sensie, na Cytadeli.
Westchnęła. Gadam bez sensu.
+10% DO OBRAŻEŃ W WALCE WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE PRZY ATAKU OMNI-OSTRZEM
ObrazekObrazek
THEME - BATTLE - RAGE - CASUAL - ARMOR
Wiedza to tylko sąd, któremu ufasz dostatecznie, by na nim opierać swoje działania.
Skype - ganazowana. GG - 50192100, ale trzeba na mnie nakrzyczeć, żebym je włączyła.
Asaia Cassi

Avatar użytkownika
 
Posty: 171
Dołączył(a): 15 lut 2014, o 21:29
Miano: Asaia Cassi
Wiek: 246
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Status: Ex-lekarz Drugiej Floty Asari
Kredyty: 3.850

Re: Apartament Asai Cassi - 149

25 lut 2014, o 00:46

- Złap oddech.- powiedział, uśmiechając się.- Pewnie, że Cię kiedyś odwiedzę. Takich znajomości nie można tracić, no i nie masz mnie za co przepraszać. Każdy ma dzień idealny na narąbanie się.
James wyciągnął rękę w kierunku Asai, by się z nią pożegnać. Być może zobaczą się jeszcze w przyszłości, ale nic nie jest pewne. Los płata różne figle.
Williams włączył swój omni-klucz, który rozbłysł pomarańczowym światłem i zaczął coś przy nim szperać.
- Gdybyś kiedykolwiek, czegokolwiek i cokolwiek potrzebowała, odezwij się do mnie. Przybędę jak najszybciej będę mógł i zrobię to o co mi poprosisz. Należy Ci się to. Prześlę Ci dane na Twój omni-klucz.
Kiedy informacje już się przesłały, Williams zrobił jeszcze jedną rzecz, a mianowicie położył na stoliku nieotwartą paczkę papierosów.
- Zaoszczędzisz sobie wydawania pieniędzy na trucie się.- uśmiechnął się i ruszył w kierunku wyjścia.
Jeszcze raz rozejrzał się po mieszkaniu, którym był zachwycony, spojrzał na asari.
- Bywaj.- rzekł, otwierając drzwi, będące wejściem i jednocześnie wyjściem parceli.
ObrazekObrazek


Zabiję go, bo mnie wkurwia...- Asaia
Darkah

Avatar użytkownika
 
Posty: 289
Dołączył(a): 2 cze 2012, o 12:20
Miano: James Williams
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Snajper, Nawigator
Status: ex-Błękitne słońca (wysoko położony dowódca), Uznany za zmarłego.
Kredyty: 3.170
Medale: 2
Kat (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Apartament Asai Cassi - 149

25 lut 2014, o 01:06

Asaia uśmiechnęła się do wychodzącego mężczyzny.
- Trzymaj się - powiedziała i zamknęła za nim drzwi. Westchnęła głęboko i wróciła na sofę, kładąc się na niej wzdłuż. Wcale nie była taka miękka, jak twierdził James. Położyła obie ręce na twarzy i leżała tak przez chwilę, po raz kolejny kontemplując nad swoją głupotą.
W końcu wstała. Podniosła papierosy ze stolika i podeszła do szafy, żeby wetknąć paczkę między ręczniki. W przeciągu ostatnich dwunastu godzin spaliła więcej, niż przez ostatnie dziesięć lat. Chyba nie będę opowiadać tego Searze, pomyślała. "Hej, wiesz co? Wczoraj upiłam się w Czyśćcu, obraziłam azjatyckie rodzeństwo, zabrałam sobie na noc mordercę do domu i paliłam sobie z nim na balkonie." Coś czuję, że poprzestanę jednak na propozycji wspólnych zakupów.
Asaia poczekała jakiś kwadrans, wsunęła wysokie buty, narzuciła na siebie kurtkę i wyszła, zamykając za sobą mieszkanie.
+10% DO OBRAŻEŃ W WALCE WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE PRZY ATAKU OMNI-OSTRZEM
ObrazekObrazek
THEME - BATTLE - RAGE - CASUAL - ARMOR
Wiedza to tylko sąd, któremu ufasz dostatecznie, by na nim opierać swoje działania.
Skype - ganazowana. GG - 50192100, ale trzeba na mnie nakrzyczeć, żebym je włączyła.
Asaia Cassi

Avatar użytkownika
 
Posty: 171
Dołączył(a): 15 lut 2014, o 21:29
Miano: Asaia Cassi
Wiek: 246
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Status: Ex-lekarz Drugiej Floty Asari
Kredyty: 3.850

Re: Apartament Asai Cassi - 149

12 mar 2014, o 20:54

Słysząc słowa Asai, Ajia płynnym ruchem odepchnęła się od barierki i obróciła w stronę wyjścia. Nadgoniwszy tych parę kroków, dzielące ja od asari zaczęła truchtać u jej boku. Choć jej towarzyszka nie należała do najwyższych przedstawicielek swojej rasy, miała wyjątkowo zamaszysty krok, przez co dziewczyna musiała dosyć szybko przebierać nogami. Ewidentnie jej to jednak nie przeszkadzało, a wręcz można było odnieść wrażenie, że jest to naturalne dla niej tępo. Spoglądając lekko w górę, by widzieć twarz towarzyszki uśmiechała się, tylko delikatnie unosząc kąciki ust. Jednakże w jej oczach można było w tym momencie dostrzec wesołe iskierki. Słysząc o udawania roześmiała się szczerze i powiedziała przyjaznym tonem:
-Nie musisz udawać... naprawdę, sama byś bez problemu znalazła drogę... zresztą wstyd się przyznać, ale sama nadal się tu gubię. Cóż, miejmy nadzieję że tym razem trafimy tam gdzie chcemy.
Drellka za przykładem asari, również rozglądała się po kawiarence. Widząc jak ich miejsce zajmuje inna parka, Ajia uśmiechnęła się do siebie. Niezależnie od wszystkich małych i dużych tragedii, świat nadal będzie się kręcił i żył... ta myśl zawsze ją uspokajała, a widok spokoju i radości na twarzach innych dodatkowo pogłębiał ten efekt. Słysząc wzmiankę o balkonie powiedziała wesoło:
-Wierzę Ci na słowo... z mojego balkonu niestety widać tylko kawałek parku i inne bloki...
Ajia celowo wybrała najprostszą i jedyną znaną sobie drogę w okolicę, w której przypuszczała że znajduje się blok Asai. Przechodząc przez niewielkie mostki i parczki, drellka rozglądała się wokół, z zaciekawieniem. Choć była tu już parę razy, zawsze czuła zafascynowanie grą świateł i artyzmem tego miejsca. Choć wokół spacerowały dziesiątki innych istot, dziewczyna miała wrażenie jakby była sama w tym miejscu, a wszystkie te przyciszone odgłosy należały jedynie do delikatnych szmerów natury. Wręcz uwielbiała noc, gdy wszyscy nagle zwalniali, nabierali dystansu i spokoju... wszystko wtedy upodabniało się do spokojnego snu, w którym nie musiała się niczego obawiać. Oczywiście wiedziała ze to tylko złudzenie... niestety lata pracy z najgorszym elementem odzierają z podobnych marzeń. Mimo to lubiła czasem sobie tak pomarzyć, nawet jeśli było to nieprawdą. Czuła się wtedy, jakby na chwilę przekroczyła wrota prowadzące do innego, być może lepszego świata. W takich momentach była wyjątkowo otwarta na swoje wspomnienia, jakby odruchowo odsłaniając najwrażliwsze ze swoich blizn. Lata spędzone na Kahje, nieliczne przyjaźnie, związek z Akią... czasem też przypominała sobie o czymś innym, smutnym bądź bolesnym. Otrząsnęła się jednak z tych myśli, nie chcąc popadać w depresję... nie w tym momencie. Widząc jak jej towarzyszka zaczyna przejmować inicjatywę i prowadzić ją w stronę jednej z alejek parku, Ajia uśmiechnęła się i podążyła za nią. Widząc jak ta zwolniła, spojrzała na nią zaciekawiona, ale nic nie mówiła. Westchnęła w myślach... Ehh, bogowie, dlaczego nie mogliście mi dać jakiejś większej dozy intuicji? Teraz nie wiem nawet co powiedzieć... zawsze to tak się kończy... ktoś coś mówi, ja słucham, ale jak ja mam coś powiedzieć tu już nic.... Mogła się tylko pocieszać, że jej nieliczni znajomi i przyjaciele lubi spędzać z nią czas... a przynajmniej tak się jej zdawało. Może było im tylko niezręcznie wyprowadzić ją z błędu? Znowu westchnęła, ale tym razem na głos, choć bardzo cicho. Znowu czuła się źle, choć jeszcze nie paskudnie... musiał być z niej fatalny towarzysz. Słysząc słowa Asai uśmiechnęła się kapkę blado i powiedziała:
-Cóż, na pewno pamięta mnie... po ostatnim razie chyba proponował mi pracę... albo coś w tym stylu... a przynajmniej tak mi się zdaje. Wiesz... inni widzowie byli zadowoleni, problem był raczej ze mną i pobudką rano.
Spojrzawszy we wskazanym kierunku, przyspieszyła kroku by nadążyć za Asaią.
Ajia Paran

Avatar użytkownika
 
Posty: 97
Dołączył(a): 7 gru 2013, o 10:59
Miano: Ajia Paran
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Drellka
Zawód: Sierżant SOC
Postać główna: Ananthe'Viroccum vas Eboraccum
Kredyty: 43.000

Re: Apartament Asai Cassi - 149

12 mar 2014, o 22:26

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Po stwierdzeniu Ajii, asari roześmiała się szczerze.
- Pozostaje nam mieć nadzieję, że dziś za barem będzie stał ktoś inny - rzuciła.
Wąski mostek nad parkingiem wyprowadził je na niewielkie patio między trzema apartamentowcami. Przy barierkach stały duże donice z kwiatami. Zza jednej z nich chybotliwie wyszedł volus w eleganckim kombinezonie. Minął je i rzucił ciche "dzień dobry" do asari, wyraźnie się spiesząc.
- Dzień dobry - odparła z uśmiechem i po chwili konsternacji odwróciła się za nim, jakby chciała jeszcze coś powiedzieć, ale machnęła ręką w rezygnacji. - Mój sąsiad - wytłumaczyła Ajii. - Mam niejasne przeczucie, że to on jest odpowiedzialny za zarysowanie mojego samochodu, ale nie mam okazji go o to spytać. Teraz już go nie będę gonić... Patrz, prawie biegnie. To musiał być on, jest napędzany wyrzutami sumienia.
Pokręciła głową i ruszyła dalej. Asaia wprowadziła drellkę do apartamentowca i przez długi korytarz do windy. Wcisnęła przycisk z dwunastką, drzwi zamknęły się, a w pomieszczeniu zaczęła cicho grać spokojna muzyka fortepianowa.
- To jest nowość - skomentowała ją asari. - Jeszcze tydzień temu w windzie była cisza. Nie wiem, kto to wymyślił.
Oparła się o ścianę i przejrzała w lustrze. Jej odbicie uśmiechało się do niej zadziornie. Zaczęła zastanawiać się, czy aktualny makijaż nadaje się na wieczorne wyjście i doszła do wniosku, że cokolwiek upoluje w szafie, będzie należało do jej siostry, więc do kompletu najlepiej zadziała papierowy worek na głowę. Wtedy może nikt jej nie rozpozna.
Drzwi windy rozsunęły się i kobiety weszły na niewielki korytarz, prowadzący do drzwi mieszkania Asai. Otworzyła je, zapaliła światło i wykonała zapraszający gest.
- Hmm... rozgość się - powiedziała.
Kiedy Ajia wchodziła do pokoju, asari rozejrzała się pobieżnie i doszła do wniosku, że poza kocem przewieszonym przez oparcie jednej z kanap, kubkiem po kawie i datapadem na stole, wszystko jest w porządku. Przynajmniej tu nie mam się czego wstydzić, pomyślała, zarzucając kurtkę na wieszak. Zdjęła buty i postawiła je przy ścianie.
Przechodząc przez pokój, mimo wszystko zgarnęła kubek ze stołu, z zamiarem odniesienia go do kuchni. Jej wzrok padł na zdjęcia wiszące przy lustrze. Miała cichą nadzieję, że Ajia nie będzie zadawać pytań, w szczególności o zdjęcie fregaty. Westchnęła cicho. Kto normalny oprawia zdjęcie okrętu i wiesza na ścianie...? Oczywiście, że będzie zadawać pytania. Chociaż jak zastanowiła się dłużej, stwierdziła, że być może nie byłoby to tak straszne, jak w innych przypadkach.
Odwróciła się do Ajii, trzymając kubek w rękach.
- No więc... tutaj mieszkam. Tak. I to jest... yyy... parter mieszkania - przewróciła oczami. - Sama widzisz. Usiądź sobie, albo pochodź, jeśli chcesz, tam jest kuchnia, jakbyś czegoś potrzebowała... Na datapadzie jest książka mojej matki, możesz przejrzeć początek, jeśli masz ochotę. Kryminał. W każdym razie, ja idę na górę i wracam za dziesięć, góra piętnaście minut.
Weszła do kuchni i odstawiła kubek na blat.
- Na balkon się wchodzi z sypialni, więc będziesz musiała trochę poczekać, ale jak się już ogarnę w miarę, to Cię zawołam - uśmiechnęła się jeszcze do drellki i ruszyła po schodach na górę.
+10% DO OBRAŻEŃ W WALCE WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE PRZY ATAKU OMNI-OSTRZEM
ObrazekObrazek
THEME - BATTLE - RAGE - CASUAL - ARMOR
Wiedza to tylko sąd, któremu ufasz dostatecznie, by na nim opierać swoje działania.
Skype - ganazowana. GG - 50192100, ale trzeba na mnie nakrzyczeć, żebym je włączyła.
Asaia Cassi

Avatar użytkownika
 
Posty: 171
Dołączył(a): 15 lut 2014, o 21:29
Miano: Asaia Cassi
Wiek: 246
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Status: Ex-lekarz Drugiej Floty Asari
Kredyty: 3.850

Re: Apartament Asai Cassi - 149

13 mar 2014, o 18:55

Podążając za Asaią, Ajia rozglądała się wokół, jakby instynktownie szukając znajomych elementów w nowym otoczeniu. Patio znajdujące się przed apartamentowcami wyraźnie przypadło dziewczyny do gustu, choć niewiele różniło się od tego, jakie znajdowało się przed jej mieszkaniem. Schludnie poukładane doniczki z kwiatkami, przywiezionymi z najrozmaitszych części galaktyki, zacienione ławki i mural, znajdujący się na jednej ze ścian tworzyły przyjemną, miejsko-swojską atmosferę w tym miejscu. Widząc jak zza jednej z rabatek wytoczył się wyjątkowo kulisty volus, drellka uśmiechnęła się odrobinę szerzej. Wymamrotawszy w odpowiedzi powitanie, zaciekawiona spojrzała na wyraźnie zafrasowaną czymś Asaię. Odwróciwszy się za jej przykładem, dostrzegła pędzącego na przykrótkich nóżkach volusa. W tym momencie bardzo przypominał jej spasione zwierzątko, które ludzie nazywali chomigiem... może chemikiem? Nie była pewna, choć widok był co najmniej zabawny. Po chwili jednak ponownie pół biegła u boku Asai, uśmiechając się z iskierkami w brązowych kręgach oczu. Wchodząc do korytarza, na którego końcu umieszczono windę, Ajia przez chwilę miała wrażenie jakby pomyliła bloki. Moment później, zaczęła jednak dostrzegać niewielkie różnice, które zburzyły tą iluzję; inne rośliny, brak znajomego pęknięcia na ścianie, czy obrazek wiszący przy drzwiach; wszystko to mówiło, ze jest tu pierwszy raz. Wsiadając do windy, zajęła miejsce w prawym rogu, optycznie najbardziej oddalonym od drzwi. Słysząc muzykę, Ajia na chwilę przymknęła oczy, stukając prawie bezgłośnie palcami o poręcz w rytm muzyki. Po chwili powiedziała:
-U mnie niestety tego nie nie ma... w sensie muzyki. W sumie całkiem przyjemny dodatek, choć z czasem może być irytujący... szkoda że nie znam autora. Przeważnie nie mam czasu słuchać muzyki... chyba że w klubie, albo tak jak teraz. -westchnęła-Szkoda... a przynajmniej tak mi się wydaje.
Spokojne tony, jakie wydobywał z siebie nieznany jej instrument, wywołały u niej kapkę melancholiczny stan. Z lekka nostalgią, przypominała sobie niektóre z wydarzeń z przeszłości... przez chwilę znowu stała w niewielkim pokoju na Kahje, spoglądając w gwiazdy. Wyglądały zupełnie inaczej niż niebo na Cytadeli, o czym miała się dowiedzieć za parę dni. To była jej ostatnia noc na ojczystej planecie... Z łóżka, z którego wstała dobiegł cichy szelest pościeli, gdy jej siostra przewróciła się odsłaniając nieświadomie nogę. W momencie Ajia poczuła na odkrytej skórze delikatny powiew chłodnego i wilgotnego powietrza z zewnątrz. Matka często upominała ją by nie siadała przy oknie, jednak teraz nie miało to znaczenia... Choć nie spotkało jej tutaj prawie nic dobrego, czuła dziwne napięcie, które nie pozwalało jej zasnąć. Dziwne, zawsze zdawało się jej, że będzie się cieszyła tego dnia, a gdy przyszło co do czego... sama już nie wiedziała. Westchnąwszy, oparła brodę na ramionach i zapatrzyła się w niebo... Ocknąwszy się z tej krótkiej retrospekcji, usłyszała ciche pikanie, oznajmiające dojechanie na wybrane piętro. Westchnąwszy cicho, odepchnęła się od ściany i ruszyła w ślad za asari. Uśmiechnąwszy się do niej, gdy ta skinęła na nią ręką, weszła do środka. Stanęła w dosyć sporym pokoju, łączącym w sobie aneks kuchenny, jadalnię i pokój dzienny. Jak na gust Aji wszystko było odrobinę nazbyt ascetycznie, choć parę drobiazgów ocieplało klimat tego pokoju. Nie odwracając wzroku, za przykładem towarzyszki rozpięła magnetyczne zamki w butach i już po chwili musiała się powstrzymywać by nie podskakiwać na lodowatej, kamiennej posadzce. Zupełnie zaabsorbowana rozglądaniem się, podążyła za Asaią w tempie pozwalającym tej na ewentualne pozbycie się niechcianych przedmiotów. Po chwili jednak drellka stanęła przy jednej z kanap i poczekała aż właścicielka mieszkanka wróci. Wolała niczego nie ruszać, pod jej nieobecność... w końcu była tu gościem. Słysząc jej słowa, uniosła kąciki ust w przyjaznym uśmiechu i powiedziała cicho:
-Ładnie tu... naprawdę. Przyjemne mieszkanko...-westchnęła, po czym dodała, widząc jak ta wchodzi po schodach- Dobrze... posiedzę sobie tu.
Potarłszy ramiona, zaczęła powolutku spacerować po pokoju, przyglądając się wszystkiemu. Nie rozumiała kapkę, czego miała się niby wstydzić jej towarzyszka. Całe mieszkanko zdawało się wręcz sterylnie czyste i schludne, jakby wyjęte z obrazka. Idąc, ściągnęła z dłoni rękawiczki i schowawszy je do wewnętrznej kieszeni płaszcza, zaczęła muskać opuszkami palców niektóre przedmioty, by móc poczuć ich fakturę. Dla innych mogłoby się to wydawać dziwne, czy wręcz nachalne, jednak Ajia lubiła nie tylko widzieć ale i "czuć" przedmioty które ją otaczały. Zatrzymała się na chwilę przy trzech fotografiach zawieszonych nad czerwoną roślinką. Przekrzywiwszy lekko głowę, przyjrzała się pierwszej z nich, przedstawiającej dwie asari, pozornie ze sobą nie spokrewnione. Drellka prawie natychmiast rozpoznała Searę, a po chwili namysłu doszła do wniosku, że druga kobieta, zdecydowanie starsza była matką jej towarzyszki. Są prawie tak różne, jak ja i Akia... dziwne, choć chyba nie aż tak jak się wydaje...pomyślała przenosząc wzrok w dół. Dosyć spory obrazek przedstawiał ze wszystkimi detalami fregatę asari. Przyglądając się bliżej nie dostrzegła nic więcej, choć obrazek wydawał się jej wyjątkowo ważny, przy czym było to raczej instynktowne przeczucie, niż spostrzeżenie. Ostatnia fotografia przedstawiała Asaię i jakiegoś drella, w dosyć intymnej pozie. Przez umysł dziewczyny przebiegła myśl, że wyglądają ślicznie, jednak po chwili się zasępiła. Możliwe, że dlatego Asaia zaczęła badać zespół Kaplera... wyjaśniałoby to również te nieliczne, smutne spojrzenia i ton głosu. Ajia poczuła ukłucie żalu i współczucia, dla towarzyszki. Choć wątpiła, by jego okazanie jakoś pomogło, być może poza oskarżeniem jej o wścibskość, to nadal nie zmieniało to realności tego uczucia. Odsunąwszy się od ściany, drellka potarła ramię, w bezsilnej próbie odgonienia od siebie myśli od siostrze. Nie widziała jej od paru dni, a dopiero teraz zaczęła myśleć co się z nią dzieje. Czuła się winna, a dodatkowo zmartwienie pogłębiało ten stan. Dopiero myśl, że jej nagłe pojawienie się, tylko zirytowałoby jej druga połówkę, powstrzymała ją przed nagłym opuszczeniem mieszkania Asai. Westchnąwszy usiadła na jednym z foteli i nie wiedząc za bardzo co robić zaczęła czytać książkę na datpadzie. Nie lubiła za bardzo kryminałów, już dosyć miała ich na co dzień. Mimo to lektura okazała się na tyle wciągająca by pochłonąć drellkę na prę następnych minut...
Ajia Paran

Avatar użytkownika
 
Posty: 97
Dołączył(a): 7 gru 2013, o 10:59
Miano: Ajia Paran
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Drellka
Zawód: Sierżant SOC
Postać główna: Ananthe'Viroccum vas Eboraccum
Kredyty: 43.000

Re: Apartament Asai Cassi - 149

13 mar 2014, o 20:30

Asai wydawało się, że w sypialni panował większy chaos, gdy rano wychodziła do pracy. Albo wyzdrowiałam z pedantyzmu, albo moja podświadomość wie, że nie zdążę już tu posprzątać, pomyślała. Za każdym razem karciła się, kiedy zostawiała ubrania na podłodze, czy niezaścielone łóżko, tylko, że nic to nie zmieniało. Straszliwie ją irytowało, że nie jest w stanie utrzymać tego pokoju w takim porządku, jak resztę domu, ale nie była w stanie nic z tym zrobić.
Nucąc cicho i zupełnie nieświadomie melodię z windy, pochylając się co chwilę, zebrała z podłogi kilka ubrań z dni poprzednich i złożyła je na krześle w kącie sypialni. Skórzana sukienka, która walała się gdzieś wśród nich, była w opłakanym stanie. Asari uniosła ją przed sobą do góry i obejrzała. Pomięta, śmierdząca dymem papierosowym i do tego zaplamiona drinkiem, którego najwyraźniej na siebie rozlała jeszcze w Czyśćcu. Cholera, to się do niczego nie nadaje. Westchnęła. Złożyła ją i odłożyła na sam szczyt sterty ubrań.
Szybko zaścieliła łóżko i przykryła je brązowym kocem. Zmierzyła pokój krytycznym spojrzeniem i doszła do wniosku, że wygląda nawet przyzwoicie. Otworzyła drzwi balkonowe i świeże powietrze owiało ją, wpadając do środka. Z jednego z mieszkań pod nią dobiegała cicha muzyka. Nie była pewna, ale chyba słyszała lekko zmodyfikowaną harfę. A może coś, co ludzie nazywali czelestą...? Ciężko jej było stwierdzić przy szumie wody i liści. Odwróciła się z powrotem do pokoju.
- Błagam, niech się okaże, że Seara kierowała się bardziej moim gustem, niż swoim, przy dawaniu mi "ubrań do ludzi" - powiedziała do siebie, podkreślając ostatnie trzy słowa z przekąsem. - Jeśli nie, cóż, będziemy bawić się świetnie.
Podeszła do komody i otworzyła najniższą z szuflad. Po jej lewej stronie, zamknięte jeszcze, leżały pudełka z nadrukowanymi nazwami sklepów, które Asai nic nie mówiły. Wyciągnęła je i zaczęła otwierać jedno po drugim.

Kiedy skończyła je rozpakowywać, na jej twarzy malowała się wściekłość. Z niedowierzaniem patrzyła na ostatnią z czterech sukienek (jeśli można było to COŚ w ogóle nazwać sukienką) i jedyne, o czym mogła myśleć, trzymając ją w rękach, było rozważanie jak zabić siostrę. Zdążyła szybko dość do wniosku, że z jej zwłokami w szpitalnym prosektorium nawet przez jakiś czas mogłaby spokojnie kontynuować pracę. Gwałtownie podniosła się z łóżka, chwyciła jedno z pudełek i wykrzykując wyjątkowo brzydkie wyrażenie, jakie usłyszała u jednego ze swoich krogańskich pacjentów, który wybitnie nie chciał być leczony, z całej siły wyrzuciła opakowanie przez balkon. Usłyszała, jak z pluskiem wpada w jakiś zbiornik wodny na dole. Przez chwilę patrzyła jeszcze w nieokreślony punkt, próbując się uspokoić i czekając, aż błękitna poświata wokół niej zniknie. Wtedy wściekłość zastąpiła rezygnacja. Chwyciła wszystkie ubrania, które znajdowały się w pudełkach i powoli zeszła po schodach na dół.

- Popatrz na to - powiedziała do Ajii z czystą rozpaczą na twarzy, wchodząc do salonu. - To kupiła mi siostra, albo oddała, sama nie wiem, w każdym razie była przekonana, że je na siebie nałożę. No popatrz. Wyobrażasz sobie mnie w czymś takim? - spytała płaczliwie i odrzuciła na kanapę trzy sukienki, unosząc przed drellką jedną z nich.
Była uszyta z niemal przezroczystego materiału. Przez cztery jego warstwy, Ajia mogła zobaczyć prawie dokładnie sylwetkę asari stojącą z tyłu. Gdyby Asaia nałożyła to na siebie, każdy centymetr jej ciała byłby widoczny przez tę cienką mgiełkę.
- Równie dobrze mogłabym pójść nago - odrzuciła ją na bok i podniosła następną. - A to? Błagam!
Rozciągnęła przed drellką coś, co miało nie do końca określony krój, ale definitywnie miało dekolt. I to nie byle jaki. Sięgał niżej, niż pępek, a dwa kawałki materiału zasłaniające krytyczne części ciała połączone były jedynie wąskim, skórzanym paskiem pod biustem. Asaia odrzuciła i to, żeby podnieść coś, co zalśniło w świetle lamp.
- Popatrz - jęknęła. - Bardziej tandetnego spandeksu nie mają tancerki w najgorszych klubach. To chyba jakiś żart - opadła na kanapę obok Ajii. Na twarzy miała wyraz kompletnej rozpaczy. - Naprawdę miałam nadzieję, że jak poproszę Searę o zrobienie zakupów za mnie, to nie wyskoczy z czymś takim. Nie mam więcej ubrań, które nadają się na wyjście. Jedyna sensowna sukienka jest brudna i pomięta. Przecież dwie trzecie moich ubrań jest jeszcze na Thessii.
Jęknęła jeszcze raz i osunęła się po oparciu. Była wściekła na siostrę, a jeszcze bardziej była wściekła na siebie, że kiedykolwiek przyszło jej do głowy prosić ją o pomoc i to akurat w tym temacie. I czuła się strasznie głupio w stosunku do Ajii. Po pierwsze przez to, że naprawdę nie miała w co się teraz ubrać. Po drugie - przez swój wybuch emocji. Seara często doprowadzała ją do szału. Westchnęła raz jeszcze i rzuciła błyszczące, bordowe coś na drugą kanapę.
- Przepraszam - powiedziała cicho. - Nie mam pojęcia, co mam teraz z tym zrobić. I ze sobą.
+10% DO OBRAŻEŃ W WALCE WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE PRZY ATAKU OMNI-OSTRZEM
ObrazekObrazek
THEME - BATTLE - RAGE - CASUAL - ARMOR
Wiedza to tylko sąd, któremu ufasz dostatecznie, by na nim opierać swoje działania.
Skype - ganazowana. GG - 50192100, ale trzeba na mnie nakrzyczeć, żebym je włączyła.
Asaia Cassi

Avatar użytkownika
 
Posty: 171
Dołączył(a): 15 lut 2014, o 21:29
Miano: Asaia Cassi
Wiek: 246
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Status: Ex-lekarz Drugiej Floty Asari
Kredyty: 3.850

Re: Apartament Asai Cassi - 149

14 mar 2014, o 16:01

Książka, którą pozostawiła na pastwę drellki Asaia, okazała się całkiem wciągająca. Trudno powiedzieć by Ajia śledziła akcję z zapartym tchem, jednak specyficzny humor i pewna nierealistyczność zagadek przypadły jej do gustu. Zdecydowanie zabawnie było dowiedzieć się jak inni wyobrażają sobie jej pracę. Z delikatnym uśmieszkiem, rozweselającym jej kapkę dziecięce oblicze czytała kolejne strony. Choć minął może kwadrans, od zniknięcia Asai na piętrze, drellka skończyła już dosyć spory fragment kryminału. Ekspresowe wręcz czytanie, jakiego nauczyła się na studiach, bardzo pomagało w jej pracy, choć wymagało pewnego rodzaju skupienia. Wtem z lektury wyrwały ją kroki, dobiegające od schodów. Przywróciwszy stronę, na której zastała książkę, wyłączyła datpad i usiadła w normalniejszej pozycji, prostując do tej pory podkulone pod siebie nogi. Patrząc na Asaię, skuliła się odruchowo, nieznacznie wprasowując się w oparcie. Wściekłość z jaką spojrzała na nią asari zdecydowanie zaskoczyła drellkę. Dopiero po chwili zrozumiała, że to tatuaże tworzą takie wrażenie, zaś jej towarzyszka jest po prostu zrozpaczona. Uspokoiwszy się trochę, usiadła wygodniej i spojrzała z zaciekawieniem i współczuciem na niebieskoskórą. Nic nie mówiąc, z poważną miną przyjrzała się kolejno prezentowanym przez Asaię elementom odzieży. Po chwili jednak musiała zasłonić usta, by parsknąć śmiechem gdy wyobraźnia podsunęła jej wizję statecznej asari w mgiełkowatej koronce opinającej ją w talii. Choć z pewnością byłby to pociągający widok, to w kontraście z jej tatuażami tworzyłby lekko groteskowy obraz. Nie wspominając już o wątpliwej intymności takiego rozwiązania... Kolejne wdzianko ewidentnie stanowiło dopełnienie sukieneczki. Bardzo cienkie paski, wykonane z przeźroczystego materiału zostały połączone w jakiś niepojęty dla niej sposób kawałkiem skóry, który chyba w teorii miał zakrywać sutki... ale niestety tylko chyba, bo gdyby Ajia go założyła, to najprawdopodobniej nie spełniłyby swojego zadania, nie mówiąc już o Asai, która była daleko bardziej kształtna. Drellka jednak szybko się uspokoiła, widząc jak nieszczęsna gospodyni opada obok niej na fotel. Dziewczyna naprawdę jej współczuła, a niestety nie miała nawet jak poradzić w całym tym ambarasie. Sama była raczej kiepska w kupowaniu czegokolwiek, a poza tym za słabo się znały, by oferować pomoc w takim zakresie... zresztą przeważnie sama Ajia potrzebowała porad... Westchnąwszy, odruchowo objęła ramieniem asari i powiedziała przyjaznym tonem, który powinien załagodzić całą sytuację:
-Nie masz za co przepraszać... naprawdę. Świetnie wyglądasz, a nie ma sensu wpadać w rozpacz, bo twoja siostra to bezguście... -po sekundzie namysłu pośpiesznie dodała- bez urazy dla niej... nie przejmuj się, możemy pójść kiedy indziej na tego drinka, jeśli będziesz miała ochotę... zresztą zawsze można by skoczyć do jakiejś przyjemnej restauracji, albo baru zamiast klubu. -po chwili namysłu dodała- W sumie to moja wina... gdybym Ciebie nie zaprosiła, nie wkurzyłabyś się i nie byłoby całego problemu. To ja raczej powinnam przepraszać...-westchnęła. Zresztą, zawsze można podejść do tego pozytywnie... choć chwilowo nie mam pomysłu jak...
Ajia Paran

Avatar użytkownika
 
Posty: 97
Dołączył(a): 7 gru 2013, o 10:59
Miano: Ajia Paran
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Drellka
Zawód: Sierżant SOC
Postać główna: Ananthe'Viroccum vas Eboraccum
Kredyty: 43.000

Re: Apartament Asai Cassi - 149

14 mar 2014, o 17:31

Asari uniosła ręce w geście rozpaczy i opuściła je, wzdychając.
- Przecież to nie Twoja wina. Gdybyś mnie nie zaprosiła, nie znalazłabym tego - skrzywiła się. - Teraz przynajmniej mam sensowny powód, żeby zamordować siostrę - szybko rzuciła okiem na Ajię, dodając - nie to, żebym faktycznie planowała to zrobić, tak tylko mówię. W razie gdybyś się nad tym zastanawiała. Nie nasyłaj na mnie połowy SOC.
Na jej twarzy z powrotem pojawił się lekki uśmiech. Uniosła nogę i lekko kopnęła jedną z sukienek, zsuwającą się z sofy, wrzucając ją z powrotem na siedzenie. Co ja mam teraz zrobić? Nie może przecież powiedzieć Ajii tak po prostu, żeby poszła do domu, zresztą wcale nie chciała tego robić. Z drugiej strony, wychodzić znów, do kolejnej restauracji, czy nawet baru? Nie miała już siły. Krótki stres spowodowany przez niespodzianki w szafie sprawił, że teraz miała po prostu ochotę zostać tutaj, usiąść i nie zastanawiać się już więcej nad planami na wieczór. Tak najzwyczajniej, zostać w domu i napić się wina.
W sumie...
Spojrzała na Ajię i uśmiechnęła się do niej szeroko.
- Mam pomysł - powiedziała i położyła dłoń na ręce obejmującej ją drellki. - Faktycznie, można do tego podejść pozytywnie.
Podniosła się z sofy i poszła do kuchni. Szybko zajrzała do dwóch szafek. Z jednej z nich wyjęła kieliszki i przetarła je ścierką. W drugiej stały dwie smukłe, czerwone butelki wina, przywiezione jeszcze z Thessii. Chwyciła jedną z nich i postawiła na blacie koło kieliszków. Kiedy z lekkim oporem udało się jej ją otworzyć, z kieliszkami w jednej ręce, a winem w drugiej, wróciła do salonu. Postawiła wszystko na stole i wzruszyła ramionami.
- Substytut, ale może wystarczający - powiedziała. - Nie mam innego pomysłu w tym momencie. Może jakiś przyjdzie do głowy w miarę opróżniania butelki. Niestety, to jest jedyne, co posiadam. Wino przywiezione jeszcze z domu. Nie można go dostać tu, na Cytadeli, więc o ile nie byłaś na Thessii, to masz okazję spróbować czegoś nowego. Starego nowego. Rozumiesz.
Zepchnęła stroje przyniesione z góry w sam róg sofy, żeby zajmowały jak najmniej miejsca i nie przyciągały wzroku, bo ich widok nadal nieco ją irytował. Usiadła z powrotem obok Ajii i pochyliła się nad stolikiem, nalewając wina do kieliszków. Trunek miał ciemnoczerwony kolor, lekko wpadający w fiolet i osadzał się na ściankach, mimo, że nie był gęsty. Pachniał słodko i cierpko jednocześnie. Asaia podniosła kieliszki i wręczyła jeden drellce, po czym napiła się ze swojego. Wino było takie, jakie lubiła najbardziej. Nie bez powodu przewiozła je przez pół galaktyki.
Plany na wieczór się zmieniły, ale nie przeszkadzało jej to. Zwykle irytowały ją komplikacje i sytuacje, gdzie musiała szybko się dostosowywać do nowych planów. Nie tym razem.
- Cóż... wspominałam o widoku z balkonu - uśmiechnęła się. - Chcesz się tam przenieść? Na balkon?
+10% DO OBRAŻEŃ W WALCE WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE PRZY ATAKU OMNI-OSTRZEM
ObrazekObrazek
THEME - BATTLE - RAGE - CASUAL - ARMOR
Wiedza to tylko sąd, któremu ufasz dostatecznie, by na nim opierać swoje działania.
Skype - ganazowana. GG - 50192100, ale trzeba na mnie nakrzyczeć, żebym je włączyła.
Asaia Cassi

Avatar użytkownika
 
Posty: 171
Dołączył(a): 15 lut 2014, o 21:29
Miano: Asaia Cassi
Wiek: 246
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Status: Ex-lekarz Drugiej Floty Asari
Kredyty: 3.850

Re: Apartament Asai Cassi - 149

14 mar 2014, o 18:32

Ajia uśmiechnęła się zdecydowanie rozbawiona słowami Asai. Czy naprawdę wszyscy myślą, że SOC to jakaś inkwizycja? W sumie chyba powinnam coś powiedzieć, ale... ehhh wymamrotała w myślach. Westchnąwszy, powiedziała przyjaźnie:
-Bogowie, już pędzę... sama czasem mam kogoś ochotę zdzielić, a wcale nie znaczy to że to zrobię, nie? Zresztą jestem po pracy... naprawdę, SOC nikogo nie zamyka za same zamiary... zresztą sądzę że gdybyś to zrobiła, sąd mógłby Ciebie wypuścić, uznając za okoliczność łagodzącą działanie pod wpływem emocji i bezguście twojej siostry...-gdy dotarło do niej co powiedziała, zasłoniła dłonią twarz- Bogowie... co ja gadam? Przepraszam... teraz naprawdę musisz myśleć o mnie dziwne rzeczy...
Westchnąwszy, opuściła ręce i ponownie oparła się o oparcie kanapy. Na jej policzkach wykwitł delikatny rumieniec, choć maskował go przyjazny uśmieszek. Lekko zwęrzone po długim wpatrywaniu się w ekran, brązowe okręgi jej oczu przypatrywały się Asai. Czy wszystkie siostry się tak od siebie różnią? Ja i Akia... Asaia i Serana... jakbyśmy z jakiegoś powodu starały się udowodnić że nie jesteśmy tą drugą, nawet jeśli inaczej wyglądamy... westchnęła w myślach, po czym przeniosła spojrzenie na stertę ubrań, leżącą na fotelu. Cóż, jedno musiała przyznać: wszystkie te "ubrania", o ile można by nazwać tak te przeźroczyste kawałki materiału, bardziej nadawałyby się do szafy jakiejś striptizerki, czy tancerki egzotycznej, niż jej towarzyszki. Możliwe że był to jakiś niesmaczny dowcip, próba dopieczenia siostrze, jednak taki motyw umykał zrozumieniu Ajii. W końcu były pewne granice... Z jakichś przyczyn zrobiła się teraz kapkę rozleniwiona, jakby wszystko skłaniało do lekkiego zwolnienia i zastanowienia się. Wtem z zamyślenia wyrwały ją słowa Asai i dotyk jej dłoni na ramieniu. Uśmiechnąwszy się przepraszająco, zabrała swoją rękę i zaciekawiona spojrzała na asari. Czekając na rozwój wydarzeń, jeszcze raz rozejrzała się wokół, na niczym jednak nie zatrzymując wzroku. Po chwili z kuchni dobiegło parę nieokreślonych dźwięków i stuków, po których do salonu wróciła Asaia, niosąc butelkę wina i dwa kieliszki. Słysząc jej słowa, drellka uniosła delikatnie kąciki ust się i powiedziała:
-Nie, nigdy tam nie byłam... w sumie do niedawna znałam tylko Cytadelę i Kahje...-nazwa jej ojczyzny zabrzmiała kapkę sucho, jakby dziewczyna niekoniecznie za nią tęskniła- Na pewno musi tam być piękniee...-mówiąc to przyjęła od asari jeden z kieliszków, wypełnionych fioletowo-karmazynowym płynem. Delikatny cierpko-słodki aromat jaki roztaczało, nie kojarzył się drellce z niczym znanym, choć się jej spodobał. Nie było w nim również czuć alkoholu, co dobrze rokowało... choć z drugiej strony sama dobrze wiedziała jak to bywa z trunkami cór Thessii... Upiwszy łyczek, przez chwilę przytrzymała go w ustach, by móc poczuć smak trunku. Tak jak zapach był egzotyczną mieszaniną cierpkiej słodyczy i paru dodatków, których nie potrafiła rozpoznać... i to bardzo smaczną mieszaniną. W sumie cały wieczór zapowiadał się bardzo przyjemnie... Wtem jej omniklucz zabuczał głucho, psując całą atmosferę. Odstawiwszy kieliszek, wymamrotała Przepraszam po czym włączyła urządzenie. Praktycznie za jednym zamachem przeczytawszy całą wiadomość, prawie nie zaklęła niczym krogański najemnik. Zamiast tego wymamrotała tylko Amonkiro... mogliby chociaż urlopy zostawić w spokoju... po czym dokończyła w myślach Kurwa! Przecież ledwo wróciłam z misji... obiecali mi dwa dni spokoju... dwa cholerne dni! Czy to tak dużo?!. Widać było po niej, ze jednocześnie jest wściekła i skonsternowana. Po chwili zapanowała nad sobą trochę i z kapkę pobladłą twarzą podsunęła dłoń z omnikluczem w stronę Asai mówiąc:
-Nie wiem komu znowu podpadłam, ale mam wezwanie na misję... oraz podobny dokument dla Ciebie, z Huerty... kazali mi Ciebie odnaleźć... zabawne... zostałaś oddelegowana jako medyk pokładowy, a naszym pilotem ma być koroner... -zaśmiała się z bardzo delikatną nutą histerii w głosie, po czym znowu się opanowała- I tyle na temat urlopów, oraz miłych wieczorów... kiedyś zabiję kogoś z dowództwa...
Ajia Paran

Avatar użytkownika
 
Posty: 97
Dołączył(a): 7 gru 2013, o 10:59
Miano: Ajia Paran
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Drellka
Zawód: Sierżant SOC
Postać główna: Ananthe'Viroccum vas Eboraccum
Kredyty: 43.000

Poprzednia strona

Powrót do Krąg Prezydium

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość