Prezydium to obszar wewnętrznej strony pierścienia łączącego okręgi. Znajdują się tutaj ambasady ras uznających zwierzchnictwo Cytadeli, a także wiele sklepów, lokalów rozrywkowych czy drogich mieszkań, na które pozwolić sobie mogą najbogatsi. Znajduje się tu także Wieża Cytadeli.

Re: Przestrzeń Publiczna

26 sie 2013, o 21:56

Widząc wzrastające napięcie między Salarianką a Yaghiem którym mieli się opiekować asari odchrząknęła i odezwała się chcąc zmienić trochę tok rozmowy. Wiadomo przecież było jak bardzo Yaghowie potrafią być drażliwi i co si dzieje kiedy się zdenerwują.
- Są jeszcze jakieś miejsca które chciałbyś zwiedzić. Może jakiś bardziej rozrywkowy obiekt. Podsunęła chcąc rozładować napiętą atmosferę.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8701
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń Publiczna

26 sie 2013, o 22:18

Kiru nie mogła nie zauważyć, że asari wyraźnie zaniepokoiła się coraz gęstszą atmosferą między nią a salarianką. Najwyraźniej próbowała przenieść akcję w inne miejsce by uniknąć bójki w Prezydium.
- Dlaczego nie? - yahganka postanowiłą podjąć tę grę - Czy znasz jakieś ciekawe miejsce?
ObrazekObrazek

GG: 43573518
Zarówno do mnie jak i do mojej postaci należy zwracać się używając rodzaju żeńskiego.
Kiru Heidr Varah

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 503
Dołączył(a): 3 cze 2013, o 23:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 29.493
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Przestrzeń Publiczna

27 sie 2013, o 14:28

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Tas znalazła zadanie, które powinno być dla niej odpowiednie.
Przymierze poszukuje kogoś, kto odzyska dane wykradzione przez hakerów-terrorystów. Osoba ta, zobowiązana jest nie sprawdzać niczego co jest w tych danych, ani w żadnym razie ich nie niszczyć. Grupa złodziei danych ma siedzibę na planecie Tuntau. Korzystają ze specjalnych narzędzi "wysysających" dane z niedużych odległości. Przymierze prawdopodobnie zniszczyło by po prostu bazę terrorystów, ale narzędzia też usuwają pliki ze źródła. Mówiąc krótko, robi kopię danych a oryginał usuwa od razu z serwera źródła.
Przymierze chce też jedną kopię tego narzędzia, by dowiedzieć się na jakich zasadach działa, jak omija zabezpieczenia i jak usuwa plik z głównego serwera, by nie dało się go odzyskać z żadnego źródła.

Ich baza jest ukryta gdzieś na Tuntau. Nie wykonują żadnych prac na tej planecie. Ustawili tam tylko bazę, ale na szczęście Przymierze zdołało ją zlokalizować. Przymierze potrzebuje kogoś z zewnątrz, bo grupa złodziei danych była by wstanie wykryć ich statek i uciec z danymi, albo je zniszczyć.
ObrazekObrazek

Jesteś głównym bohaterem swojej historii, nie pobocznym kogoś innego.-Aracz Haracz
Kieł to postać z gry, na chacie proszę pisać mi Aracz :D
Araczowe GG:47473736
Trup tak bardzo - bedzie nowapostać
Kieł

Avatar użytkownika
 
Posty: 123
Dołączył(a): 9 sie 2013, o 20:01
Miano: Artur Mistrz
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Badacz
Kredyty: 0.030

Re: Przestrzeń Publiczna

27 sie 2013, o 15:09

- RK, widzisz to?
RK-01: Potwierdzam. Jaki jest powód tego zapytania?
- Jesteś odcięty od interwencji zewnętrznych, tak?
RK-01: Potwierdzam. Jedyne połączenia są zespolone z twoim ośrodkiem nerwowym.
- Dobrze... Nie chciałabym, by twoja platforma została unieszkodliwiona. Co ze statkiem?
RK-01: Analiza... Analiza zakończona. Prawdopodobny efekt: Przeciążenie urządzenia transferującego dane.
- Keelah... Co wy tam naładowałyście!
RK-01: Brak danych. Ta platforma jest odcięta od konsensusu.
- A więc skąd wiesz takie rzeczy o statku?
RK-01: Ta platforma została wyposażona w dane na temat pojazdu "Kula" w celu umożliwienia transportu. Sugeruję przeprowadzenie skanu pamięci, stwórco Tas'Neda. Już o tym mówiliśmy.
- Racja... Przyjęłam. Koniec sesji.

Tak więc ta misja była... no cóż, świetna. Prawdopodobnie mało przeciwników naraz, szansa na zyskanie przydatnego urządzenia... I jeszcze pozytywne powiązania z Przymierzem, które przez te 8 lat urosło w siłę!

Tas'Neda szybko wyruszyła w stronę statku.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek
Bonusy:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Wyświetl wiadomość pozafabularnąWyświetl wiadomość pozafabularną

Statystyki broni własnej roboty:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Even seen a drunk quarian?
Tas’Neda nar Rayya


 
Posty: 186
Dołączył(a): 22 sie 2013, o 14:50
Miano: Tas'Neda nar Rayya
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Quarianka
Zawód: Podróżnik
Status: Łażenie po Żniwiarzu.
Kredyty: 5.500
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Przestrzeń Publiczna

28 sie 2013, o 17:04

Asari odetchnęła z zauważalną ulgą. Kiedy dowiedziała się o Yaghu odwiedzającym Cytadelę i o jej przydziale, właśnie do grupy której zadaniem miało być dopilnowanie by w czasie tej wizyty nie doszło do żadnego incydentu, nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. Była młoda miała sto siedemdziesiąt dwa lata. i jak wszystkie asari w jej wieku była ciekawska, wydawało jej się nawet, ciekawością przewyższała większość inne asari. Być jedną z pierwszych które mogły spotkać na właśnie oczy Yagha, nawet porozmawiać, wypytać o życie na Parnacku, być niczym ambasadorka galaktycznej cywilizacji wobec dzikich Yaghów. Sama myśl o takiej przygodzie była podniecająca.
Jak to jednak w życiu bywa, okazało się że nie ma róży bez kolców i przydzielono tą Salariankę. Ona chyba kompletnie nie rozumiała powagi ich zadania. To od nich przecież zależało jak ta młoda rasa będzie postrzegać Cytadelę, a Shira jak prawdziwy wojskowy póki co robiła najgorsze wrażenie jak tylko mogła.
- Neo Flux to bardzo porządny lokal. Świeżo po remoncie, jeśli tylko uda nam się znaleźć taksówkę powinniśmy znaleźć się tam w ciągu niecałej godziny. Jest on w innym okręgu. Cytadela jest podzielona na sześć takich okręgów. Obecnie jesteśmy w Prezydium. Neo Flux jest w Kithoi. Mają bogatą ofertę alkoholi, muzyka jest bardzo dobra, a sam klub jest na tyle duży, że mimo dużej liczby gości, prawie nigdy nie jest tam tłoczno. - Asari zapewne mogła tak gadać jeszcze jakiś czas, ale w końcu znudzona Salarianka chrząknęła dość głośno przerywając jej. Teraz Kiru mogła wreszcie coś powiedzieć, nie musząc przekrzykiwać niebieskoskórej, której twarz przybrała lekko ciemniejszy wyraz w tej chwili.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8701
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń Publiczna

28 sie 2013, o 21:03

Asari była zdecydowanie zbyt gadatliwa jak na gust Kiru. Prawdopodobnie gdyby salarianka, dla odmiany niemal bez przerwy milcząca jak głaz, nie zdołałaby wtrącić nawet słowa. Zastanawiające było, że wcześniej obserwowała raczej odwrotną tendencję; z asari z trudem można było wyciągnąć informacje a dwunożnym płazom niemal nie zamykały się usta. Widać Cytadela naprawdę była przeciwieństwem Omegi.
- Brzmi nieźle - odpowiedziała mając nadzieję, że ten Neo Flux nie okaże się równie głośny, jeśli nie głośniejszy niż Zaświaty. W przeciwnym wypadku ból głowy ma niemal gwarantowany. -Prowadź.
ObrazekObrazek

GG: 43573518
Zarówno do mnie jak i do mojej postaci należy zwracać się używając rodzaju żeńskiego.
Kiru Heidr Varah

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 503
Dołączył(a): 3 cze 2013, o 23:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 29.493
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Przestrzeń Publiczna

8 wrz 2013, o 19:03

Nathaniel oparł się o barierkę i po raz któryś dzisiejszego dnia spoglądał na piękne jezioro w Prezydium. Pomimo ogromnych zniszczeń w trakcie walki o Cytadelę z gethami, Prezydium ponownie odzyskało swój blask i wdzięk. Trzydziestotrzylatek przebywał w potężnej stacji kosmicznej ulokowanej w Mgławicy Węża, już czwarty dzień. Po ukończeniu szkolenia N1, najmłodszy członek rodziny Blacków został wysłany na Cytadelę w celu, rozluźnienia się przed kolejnymi zadaniami. Porucznik westchnął. Wolałby już walczyć z kroganinem niż marnotrawić czas na tej stacji. Ale rozkaz to rozkaz. Nat odepchnął się delikatnie od barierki i ruszył w stronę przytulnej kawiarni, którą mijał po drodze. Może mała kawa poprawi mu dziś humor.

z/t Kawiarnia Apollo
ObrazekObrazek
Nathaniel Black

Avatar użytkownika
 
Posty: 113
Dołączył(a): 18 sie 2013, o 18:58
Miano: Nathaniel Black
Wiek: 33
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Porucznik Przymierza, N1
Lokalizacja: dd
Kredyty: 15.450
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Przestrzeń Publiczna

21 maja 2014, o 18:35

Jasper szwędajac się po mieście trafiła w końcu na ładny placyk z jeziorkiem zaraz obok, więc postanowiła właśnie tutaj się ulokować choćby na jakiś czas. Podobało jej się to miejsce - a szczególnie to, że jest tu nawet całkiem zielono. Wybrała sobie jedną z ławeczek, taką najbardziej wśród trawy i drzewek, po czym usadowiła się na niej wygodnie. Zastanawiała się przez chwilę czy może i czy przede wszystkim będzie jej się chciało zrobić coś z nowym nabytkiem... choć może lepiej przy tym nie grzebać? Nie wiedziała jeszcze.
Życie trochę przykrzyło jej się ostatnio. Ludzie coraz rzadziej przychodzili do niej by ulepszyć jakiś gadżet w coś fajniejszego, patrząc na coraz to nowsze technolgie, jakie można było dostać w każdym sklepie. Choć było to trochę dziwne - za drożej trzeba było zachować sztywne ramy funkcji, zaś za najtańsze można byłoby pójść do Jasper i zlecić jej personalizację tego pod własne potrzeby. Czarnowłosa nie pojmowala trochę tego rozumowania, choć zapewne ludzie wychodzili z idei "po co się męczyć?".
Nie narzekała chyba na brak pieniędzy. Może i zakup broni uszczuplił jej portfel, jednak nie do zera, poza tym ona nie była jakąś zakupoholiczką coby pieniędzy potrzebowała od zaraz. Zawsze może znaleźć jakieś ciekawe zlecenie, nawet niekoniecznie z jej branży, coby się może sprawdzić? Chociaż prostszym rozwiązaniem byłoby wejście do baru, zrobienie kilku efektowniejszych ruchów na rurze i kasa już by się znalazła... ale to chyba bardziej robiła dla frajdy, niżeli dla pieniędzy. Szczęśliwie jednak została obdarzona urodą i nie najgorszym ciałem, więc parę groszy mogło wlecieć.
Lecz po co teraz zawracać sobie głowę błahostkami, skoro mogła nacieszyć się spokojem, zielenią i roślinami wokół. Zadarła głowę nieco w górę i wpatrzyła w holograficzne niebo, łudząco podobne do naturalnego błękitu.
ObrazekObrazek
Jasper Relly

Avatar użytkownika
 
Posty: 21
Dołączył(a): 15 maja 2014, o 22:47
Wiek: 24
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Kredyty: 5.000

Re: Przestrzeń Publiczna

21 maja 2014, o 21:01

Szeol nadal szukał roboty. Nie chciał zostawać tutaj na dłużej, bo szczerze powiedziawszy nie przepadał za tym miejscem... No przynajmniej dla siebie nie widział tutaj miejsca, lecz dla swej matuli już tak. Jest tu pięknie, zielono i powietrze wydaje się czystsze niż te, które wdycha się na Omedze. Nawet światło było tutaj jakieś lepsze, emitowało spokojem i jakimś dobrem. To pozorne bezpieczeństwo też było dobre i gdyby Gwen nadal żyła, to na pewno postarałby się dla niej o lokum na tej stacji. Niestety rzeczywistość dała mu w kość, zabierając najbliższą mu osobę. Pieprzony los.
Szedł przez prezydium i nasłuchiwał problemów tutejszych mieszkańców. Nie zaczepiał ludzi, aby czasami nie zwrócić na siebie uwagi, SOC na karku nie było mu potrzebne. Wszystko było takie spokojne, nikt nie miał problemów. Przeklinał to miejsce, które jak na razie trzyma go tutaj, bo jak wydostać się stąd z dwudziestoma kredytami na koncie? Co najwyżej może polecieć na gapę, lecz wtedy nie dostanie swojego cudeńka do rąk i wyrzuci prawie dwadzieścia tysięcy kredytów w błoto - nie mógł pozwolić sobie na takie coś.
Usiadł na pierwszej wolnej ławce, siedział i patrzył na wszystko wokół. Modlił się w duchu o coś do roboty, bo jak nie, to spędzi noc na tym pieprzonym prezydium. Siedział trochę zdegustowany obecną sytuacją, nie mając nadziei na spotkanie przyjaznej twarzy.. Chociaż wszystko prysło w jednej chwili, jak bańka: na przeciwległej ławce, siedziała dziewczyna ze sklepu z bronią. Również była zatroskana i wyglądała na tutejszą, wiec może miała coś na sumienia, co on mógł załatwić za pomocą swoich mięśni. W końcu to łowca głów, a nie pieprzony fryzjer-pedał z jakiegoś cytadelowskiego sklepiku dla bogaczy.
Wstał więc i podszedł do ławki. Nie był pewien siebie, aczkolwiek chęć spędzenia nocy w wyrku była o wiele silniejsza niż wstyd. Trzeba było pracować na siebie.
- Szeol, Szeol Gate jestem. Ten od karcenia w sprawach broni. Miło panią znowu widzieć, aczkolwiek niepokoi mnie fakt, że jest pani troche zatroskana. - Starał się wysławiać elokwentnie, aby czasami nie zaczęła krzyczeć, że ją napastuje. Tego by akurat nie chciał. - Tak sie składa, że znam się na załatwianiu problemów. Jestem łowcą gł.. nagród. Czy mógłbym się przysiąść?
Czekał na przyzwolenie albo odmowę. Jeżeli ciemnowłosa się zgodzi, to sie oczywiście przysiądzie.
Nadal miał nadzieję, że coś się tu znajdzie. Może ta kobiecina ma coś do załatwienia i akurat będzie potrzebowała osiłka do tej roboty. Cholera, jakże byłoby to wspaniałe.
ObrazekObrazek


ObrazekObrazekObrazekObrazek

Osiągnięcia postaci, informacje dla MG

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Szeol Gate

Avatar użytkownika
 
Posty: 141
Dołączył(a): 16 maja 2014, o 17:45
Miano: Szeol Gate
Wiek: 27
Klasa: Szturmowiec.
Rasa: Człowiek.
Zawód: Łowca głów, pilot
Lokalizacja: Dominikana (posiadłość)
Kredyty: 22.020
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Przestrzeń Publiczna

21 maja 2014, o 22:17

Podczas gdy Jasper siedziała sobie spokojnie na ławce nikomu nie wadząc, usłyszała kroki zbliżające się w stronę jej miejsca. Powoli opuściła głowę i widok nieco ją zdziwił, bowiem to, co ujrzała na pewno nie było czymś - a raczej kimś - czego się spodziewała. Mianowicie w jej stronę szedł mężczyzna ze sklepu, który tam chciał jej powytykać niektóre fakty dotyczące zakupu broni i wiążącymi się z tym umiejętnościami. Jasper zmarszyła lekko brwi, jednak nadal nic nie mówiła. Czyżby facet znowu chciał prawić jej morały na temat prawidłowego posługiwania się pistoletem? Otóż, ku zaskoczeniu czarnowłosej nic takiego się nie stało. Przedstawił się, widocznie starając się być kulturalnym i w miarę miłym. Poczekała aż skończy, po czym spojrzała mu prosto w oczy chcąc wyczytać jakieś intencje czy co, pobawić się w wróżkę może.
- Tak, poznaję pana. - powiedziała z bardzo delikatnym uśmiechem na ustach, więc nikomu nie było dane stwierdzić, czy jest bardziej złośliwy czy też rozbawiony - Można się przysiąść. W sumie czemu nie. - powiedziała, po czym spojrzała przelotem na miejsce na ławce obok niej. Nieszczęśliwiec jeszcze nie wiedział, że ona również nie jest w tej chwili jakoś dziana i martwi się właśnie o swój portfel. Czemu jednak miałaby od razu go oddelegować, skoro może uda mu się jakoś umilić jej tę chwilę czasu spędzonego w jakże miłej przestrzeni.
- Jestem Jasper i chyba największy problem tkwi w tym, że źle pan odczytał moje myśli... zaraz, w sumie to przejdźmy na Ty, chyba po to mi się przedstawiłeś, nie? Więc, Szeolu, przykro mi, lecz mój problem nie tkwi w żadnej osobie, którą trzeba by było załatwić. - powiedziała po chwili, poczekawszy na to, aż mężczyzna się do niej przysiądzie. Miała iskierkę nadziei, że nie rozczaruje go tym tak, że sobie od niej pójdzie. W końcu był jedną z nielicznych osób, które z własnej, nieprzymuszonej woli zagaiły do niej, a to już był swego rodzaju wyczyn.
ObrazekObrazek
Jasper Relly

Avatar użytkownika
 
Posty: 21
Dołączył(a): 15 maja 2014, o 22:47
Wiek: 24
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Kredyty: 5.000

Re: Przestrzeń Publiczna

22 maja 2014, o 14:52

Za przyzwoleniem kobiety, Szeol siadł obok niej. Oczywiście zachował odpowiedni dystans, aby ta nie czuła się przytłoczona jego osobą. Mimo, że był osiłkiem i nawet na takiego wyglądał, to jednak potrafił używać mózgu i nie zdawał się jedynie na móżdżek... Chociaż czasem i tego potrafił się posłuchać; od czasu do czasu każdego mężczyznę wzywa zew. Bardzo niebezpieczny i nieprzewidywalny, a kiedy już dorwie się do ofiary, to dynamiczny i szybki... To jednak wada tego drapieżnika, że kiedyś musi skończyć... Kiedyś znaczy zaraz, w kilka minut. Drapieżnik niedoskonały, niestety.
Gate już przygotowywał się do tego, że problem młodej kobiety, będzie długim wywodem i jedynie trzy ostatnie zdania będą tak naprawdę zleceniem na jej byłego mężczyznę. Lecz rzeczywistość okazała się zupełnie inna, ba, mężczyzna zawiódł się na swoim instynkcie. Może naprawdę Cytadela to miejsce pozbawione zmartwień, utopia dla bogatych, potężnych i szanowanych mieszkańców kosmosu? Szeol powoli zaczynał w to wierzyć, wierzyć w piekło po tej stronie. A w dodatku chyba się właśnie w nim znalazł.
- Ależ oczywiście, dlatego też mówię, że jestem łowcą nagród - powiedział dość niepewnie przez to, że ciemnowłosa od razu wyskoczyła z likwidowaniem osób. A tak w cale nie było; Szeol wyłapywał tylko groźnych przestępców, nie bawiło go krzywdzenie zwykłych cywili - Dlatego pytam też, czy.. W sumie to jeżeli pani... Yyy... Jasper, jeżeli nie masz nic do zlecenia, to trudno. Nawet najlepszym zdarza się pomylić w ocenie czegoś.
Czyli noc na prezydium, ciekawe co na to SOC, pomyślał, a następnie zaśmiał się do dziewczyny, jakby z tego, co mówił.
ObrazekObrazek


ObrazekObrazekObrazekObrazek

Osiągnięcia postaci, informacje dla MG

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Szeol Gate

Avatar użytkownika
 
Posty: 141
Dołączył(a): 16 maja 2014, o 17:45
Miano: Szeol Gate
Wiek: 27
Klasa: Szturmowiec.
Rasa: Człowiek.
Zawód: Łowca głów, pilot
Lokalizacja: Dominikana (posiadłość)
Kredyty: 22.020
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Przestrzeń Publiczna

24 maja 2014, o 16:13

Mężczyzna - ku nawet małym zadowoleniu Jasper - nie odszedł ze spuszczoną głową na wieść, iż kobieta nie ma dla niego nic do zlecenia.
- Racja. - powiedziała po chwili - Dobrze, że nie pracujesz w branży, w której taki błąd w ocenie kosztowałby cię życie. - oznajmiła, po czym odwróciła się i spojrzała na wprost lekko nieobecnym wzrokiem, jak to miała w zwyczaju robić kiedy myślała nad czymś.
Och, ile to razy i jej zdarzało się pomylić... szczególnie na początku swoich zabaw z majsertkowaniem. Skutkowało to często osmoloną twarzą i nie tylko, nierzadko jakimś poparzeniem czy przecięciem - ale co poradzić, taka już jest ta praca. Każda ma swoje uroki, o których czasem wolelibyśmy nie wspominać. Jasper jednak bardzo lubiła swój zawód i nie wyobrażała sobie zmienienia go na inny. Tutaj błędy jednak były dopuszczalne, przynajmniej z początku. Teraz popełnienie błędu było karą, przy większym mechaniźmie to jak szukanie igły w stogu siana... bo co, bo nie działa? I to właśnie jest najgorsze, świadomość, że popełniło się błąd przez nieuwagę lub co najgorsze niewiedzę. Oczywiście, wszyscy się uczą cały czas, jednak Jasper nie lubiła tego faktu, niestety.
- Łowca nagród? Pewnie w sumie ciekawa profesja... musisz dużo podróżować, co? Co Cię sprowadza na Cytadelę? - zapytała chcąc podtrzymać rozmowę. Szeol nie wyglądał na tutejszego, więc może dowiedziałaby się czegoś - a nuż zepsuł mu się statek i musiał się z tego powodu zatrzymać? W takim wypadku Jasper miałaby chociaż co robić, jeżeli w ogóle pozwoliłbt kobiecie dotknąć swej maszyny, o którą wszyscy tak dbają i traktują czasem jak oczko w głowie. Zdarzają się oczywiście tacy, co to traktują to jaki statek i tylko statek, jednak bywały odstępy od normy.
ObrazekObrazek
Jasper Relly

Avatar użytkownika
 
Posty: 21
Dołączył(a): 15 maja 2014, o 22:47
Wiek: 24
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Kredyty: 5.000

Re: Przestrzeń Publiczna

25 maja 2014, o 18:40

Jego praca łowcy głów była naprawdę niebezpiecznym zajęciem. A ryzyko potęgowało to, że takich jak on było wielu i pewna część z nich należała do najemników, co dawało im przewagę; łatwy dostęp do szerokiej gamy uzbrojenia, prawdziwe przeszkolenie, potężne kontakty i zazwyczaj jeden najemnik-łowca miał za sobą watahę kompanów. A trzeba przyznać, że szczególnie takim bogactwo uderza do głowy... Wtedy nie liczą się ludzie, a zysk.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz. - Zaśmiał się szczerze, słysząc opinię Jass. chociaż to nie był śmiech do rozpuku. Jak robić z siebie jakiegoś niepoczytalnego, to tylko przy swoich ludziach. Jej twierdzenie nie było obraźliwe, ani nie posiadało negatywnego wydźwięku. Było raczej sformułowane na podstawie szczątkowych informacji i domysłów, co często zdarza się ludziom niewtajemniczonym. - W moim zawodzie można spotkać naprawdę złych skurwieli.. A jest jeszcze gorzej, kiedy właśnie taki ktoś jest poszukiwany i ma przy sobie kolegów równie skurwiałych, co on. Naprawdę cholernie niebezpieczna zabawa, ale nigdy się nie nudzę.
Oparł się o oparcie ławki. Cytadela wyglądała o niebo lepiej, kiedy z kimś się rozmawia. Ba, można powiedzieć, że jest jako-takim miejscem na osiedlenie się. Chociaż z drugiej strony brak konkretnego miejsca w całym tym uniwersum jest fajne; wieczne podróże, ciągle nowe przygody i twarze. To uzależniało.
- Nie, u mnie nie można się nudzić. Zawsze jestem w ruchu i w sumie mi to nie przeszkadza, nie miałem dla kogo się osiedlić. Prawie jak Ardat-yakshi w znaczeniu przenośnym, bo ja nie zabijam podczas stosunku, tylko jestem jak wiatr; ciągle gdzieś indziej. - mówił, a niezadowolenie w jego glosie rosło - A sprowadza mnie tutaj Przymierze i rozwalony statek handlowy przez piratów. Utknąłem tu, mówiąc krótko.
To prawa, utknął tu na dłuższy czas. Dopóki żadna robota się nie znajdzie, to będzie tutaj tkwił aż do usranej śmierci... Może i nawet dłużej. Takie uroki tej pieprzonej Cytadeli, że jak jesteś kimś więcej lub mniej - zależy od istoty oraz jej pojmowania - od urzędnika czy sklepikarza, to trudno tu o jakąś robotę. Chyba, że mówimy o czarnym rynku, tam zawsze jest co robić... Ale nie każdy lubi mieć brudne sumienie.
- Aczkolwiek nie zatrzymuje już pani i puszczam, abyś mogła zająć się swoimi sprawami. Miło się gawędziło.
Nie znał praktycznie Jass i nie chciał się jej naprzykrzać. Przecież te Cytadelowskie byty były zawsze bardzo zabiegane oraz, jak zdołał zauważyć, zatroskane... Lecz to nie jego bajka zajmować się ich rozwiązywaniem dla hobby. No chyba, że ktoś mu by za to zapłacił.
Szeol przeszedł na drugą ławkę, oddaloną trochę od dziewczyny, ażeby go nie widziała i myślała, że się zmył z tych okolic. Jednakże nadal tu był, czekał na jakieś zlecenie, które pomoże mu się stąd wydostać.
ObrazekObrazek


ObrazekObrazekObrazekObrazek

Osiągnięcia postaci, informacje dla MG

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Szeol Gate

Avatar użytkownika
 
Posty: 141
Dołączył(a): 16 maja 2014, o 17:45
Miano: Szeol Gate
Wiek: 27
Klasa: Szturmowiec.
Rasa: Człowiek.
Zawód: Łowca głów, pilot
Lokalizacja: Dominikana (posiadłość)
Kredyty: 22.020
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Przestrzeń Publiczna

29 maja 2014, o 11:20

JAK GROM Z PODŚWIETLANEGO NIEBA


Udział biorą: Szeol Gate, Jasper Really

Mistrzuje: Ahri'Zhao vas Orionis





Zabijając czas każde na swojej ławeczce, łowca nagród i mechaniczka chcąc nie chcąc chłonęli sztucznie generowane piękno ogrodów Prezydium. Rzadko kiedy nachodziła kogoś związana z tym refleksja, lecz tak naprawdę każdy element tego momentu: lekki wietrzyk przepływający wzdłuż Kręgu, ciepło bijące na wysunięte z cienia stopy, świergot egzotycznych ptaków i plusk abstrakcyjnej fontanny - wszystko to zostało wyliczone i wytworzone przez ukryty gdzieś superkomputer odpowiedzialny za utrzymywanie klimatu Prezydium. Nie przeszkadzało to jednak cieszyć się pięknem chwili - jedynie Szeol miał wątpliwości, czy gdy w Kręgu zapada w końcu noc robi się zbyt chłodno, by przespać ją na wygodnej skądinąd parkowej ławce.
Nad niekończącym się parkiem przepływała oczywiście podniebna arteria komunikacyjna Prezydium, ale szum niewielkich silniczków napędzających miejsce transportery zlewał się z dźwiękowym tłem i nie przeszkadzał w wypoczynku. Teraz jednak dźwięk jednej z maszyn przekroczył granicę nie nachalności i powoli wwiercał się w ucho. W końcu trudno było go ignorować, zwłaszcza że zdecydowanie narastał. Nim Szeol i Jasper zdążyli zidentyfikować źródło hałasu, przeleciało ono tuż nad ich głowami, strącając na nich płaszczyk niewielkich zielonych listków kosztownych drzewek.
Ustawiwszy się nad przeciwległym brzegiem akwenu, tuż pod mocno wysuniętym tarasem a kilka metrów nad powierzchnią wody, zawisł Kodiak. Chociaż X3M, potocznie zwane skycarem, było tu o wiele popularniejsze, widok UT-47 nie zadziwiał. Prom pełnił na Cytadeli dokładnie tą samą rolę, co w reszcie galaktyki, a więc funkcjonował jako trudny do zatarcia wół roboczy. Korzystało z niego również SOC, z jednej strony jako organizacja paramilitarna doceniając jego liczne pragmatyczne zalety, z drugiej w trosce o wizerunek nie mogące sobie pozwalać na przesadne luksusy. Ten konkretny Kodiak nie należał jednak do służb porządkowych - chociaż z pewnością do kogoś należeć musiał, nic na jego bezpłciowo pomalowanym kadłubie nie sugerowało konkretnego właściciela.
Statek przez kilkanaście sekund utrzymywał się nad powierzchnią wody, tworząc na jej powierzchni wysokie, rozchodzące się koliście zaburzenia. Siedzący na ławeczkach - traf chciał, że jedynie osoby w najbliższej okolicy - widzieli akurat idealnie prawy profil statku. Zważywszy na to, co miało wydarzyć się za chwilę, wybrali sobie najgorsze możliwe miejsca.
Na moment przed tym, jak prom ruszył z miejsca, z jego pokładu wyleciały dwie rzeczy. Jedną z nich była spora czarna torba, która z pluskiem wpadła do wody ale zaraz wynurzyła się i zaczęła dryfować po jej powierzchni. Drugim obiektem był nieco większy od torby Volus w biało-bordowym pancerzu. On także wywołał średnio doniosły plusk, lecz w przeciwieństwie do sakwy nie wynurzył się samoczynnie. Nim dwa ludzkie mózgi przetrawiły co właśnie się wydarzyło, szum silników już się oddalał.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8701
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń Publiczna

29 maja 2014, o 21:58

Mężczyzna nieco rozgadał się o swoim zajęciu, opowiadając Jasper o tym, jakich to niemiłych osobników można spotkać parając się w tym zawodzie. Iskierka nadziei zaczęła się w niej tlić jednak wtedy, gdy w parze poszły słowa "zepsuty" i "statek". Może faktycznie jej wyobraźnia w zmowie z losem postanowili spłatać jej takiego figla, by a nóż trafiła jej się jakaś robota k w gratisie dozgonna wdzięczność tego, który statek dzięki niej by odzyskał? Kto wie.
Już miała odzywać się, że jest mechanikiem i chętnie zerknie na statek Szeola, lecz ten chyba stracił ochotę na rozmowę z dziewczyną i postanowił sobie pójść. Jasper przez moment nie wiedziała jak zareagować. Taka okazja,a ona ma pozwolić by przeszła jej koło nosa? Lecz znowu nim zdążyła coś powiedzieć, mężczyzna ulotnił się i prawdopodobnie zniknął całkiem z okolic akwenu. Czarnowłosa znów została sama, acz samotność jej nie przeszkadzała - mogła się wyciszyć, pomyśleć, posłuchać ogdłosów wykreowanej przez technologię "przyrody"... lecz kto by się czepiał, brzmiały realistycznie, więc przy odrobinie chęci można było je za takie wziąć.
No właśnie, jeżeli już jesteśmy przy dźwiękach, trzeba zauważyć, że od dłuższej chwili nasilał się pewien coraz to bardziej irytujący dźwięk warkotu jakiegoś latającego pojazdu. Kiedy był cichy był jeszcze w miarę do zniesienia, lecz teraz wzbudzał taką frustrację, że Jasper już podnosiła się z ławki chcąc znaleźć sobie inne, przede wszystkim ciche miejsce. Nagle ni z tąd ni z owąd owy pojazd pojawił się kilka metrów nad wodą, pozwalając Jasper dobrze się mu przyjrzeć przynajmniej z boku. Wyglądał całkiem zwyczajnie i nie wyróżniał się z pozoru niczym, więc czarnowłosa uznała to za błąd, przypadek lub w ekstremalnie pechowym przypadku zagubienie się pilota na Cytadeli. Zatrzymał się nad powierzchnią i tak zastygł na chwilę, dopóki nie otworzyły się drzwiczki i nie wyleciała z nich torba - prosto do wody. Czemu wyrzucali torbę? W głowie Jasper już rodziły się scenariusze, że to na pewno jakieś informacje, które nie powinny dostać się w niczyje ręce... no ale zaraz, przecież każdy je teraz z wody może wyłowić.
No może mógłby, gdyby nie Volus, który zaraz za torbą także skoczył do wody. Może chciał dopilnować, by cała jej zawartość zamokła do stanu całkowitego nieużytku? Jasper zaciekawiona podniosła się ze swojego miejsca, acz nie podeszła do akwenu tylko zaczęła okrążać go powolnym krokiem.
ObrazekObrazek
Jasper Relly

Avatar użytkownika
 
Posty: 21
Dołączył(a): 15 maja 2014, o 22:47
Wiek: 24
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Kredyty: 5.000

Re: Przestrzeń Publiczna

30 maja 2014, o 11:27

Ulotnił się. Co będzie zawracał gitare Jass? Lepiej było sie zmyć, niż znajmować czas mieszkance Cytadeli, która niekoniecznie była zapalona do rozmowy? No przynajmniej tak to wyglądało, więc sie oddalił i odpuścił zagadywanie; trzeba przecież szukać robot, sama nie przyjdzie.
Poszedł na ławke oddaloną nieco od poprzedniego miejsca. Nie to, że sam nie miał ochoty na rozmowę - Szeol zwyczajnie nie
lubił sie narzucać innym. Z racji tego ulokował sie na ławce, nadal szukając osoby z problemami... A tych niestety brakowało.
Dzień mijał, a Cytadela nadal kipiała spokojem. Troche to irytowało w momencie, kiedy potrzebujesz zajęcia, lecz z drugiej strony było to bardzo przyjemne. Chociaż nic nie jest bez skazy i wszystko ma swoją ciemną strone.
Prezydium do pewnego czasu było cichym i spokojnym miejscem, lecz monotonie przerwał nieoznaczony kodiak. Przecież te pieprzone cholery nie mogą tu latać, pomyślał, kiedy zauważył zatrzymujący sie prom nad wodą. Mimo, że był tutaj jedynie chwile, to wiedział, iż to niecodzienny widok na Cytadeli. - Pewnie jakieś pieprzone porachunki - powiedział sobie pod nosem, szybko streszczając sytuacje.
Podszedł do barierki, aby zobaczyć co jest w wyrzuconej torbie, lecz zaraz, niespodziewanie, spadł do wody kosmita - on nie wynurzył sie, jak torba. Było to pewnie dość ekstytujące dla obecnych tu, bo przecież nie zawsze takie rzeczy sie widzi. Lecz sam był przyzwyczajony do tego typu wydarzeń, dlatego bez większego namysłu skoczył do wody, aby uratować tego kogoś. Oczywiście przedtem zdjął z siebie buty, spodnie i koszule, żeby samemu nie pójść na dno.
ObrazekObrazek


ObrazekObrazekObrazekObrazek

Osiągnięcia postaci, informacje dla MG

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Szeol Gate

Avatar użytkownika
 
Posty: 141
Dołączył(a): 16 maja 2014, o 17:45
Miano: Szeol Gate
Wiek: 27
Klasa: Szturmowiec.
Rasa: Człowiek.
Zawód: Łowca głów, pilot
Lokalizacja: Dominikana (posiadłość)
Kredyty: 22.020
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Przestrzeń Publiczna

30 maja 2014, o 23:53

Szeol Gate:

Zostawiwszy na trawiastym brzegu większość swego obecnego dobytku, Szeol zdecydował się ruszyć na ratunek nieznanej istocie. Kontakt z wodą przeszył skórę mężczyzny drobnym dreszczem - sadzawka była, jak na niemal letni klimat Prezydium, zaskakująco zimna; nie zachęcała do kąpieli. Z drugiej strony niezwykle dostojni mieszkańcy Kręgu pewnie i tak nie zwykli umilać dnia sobie i obserwującym ich ze swych biur przełożonym spontaniczną kąpielą w fontannie.
Gate nieźle nastraszył ławicę pstrokatych ryb, które na jego widok rozpierzchły się w popłochu. Gdy sprzed oczu uciekły już bąbelki jakie wytworzył wskakując do sadzawki, łowca nagród mógł poszukać wzrokiem volusa w tarapatach. Zaraz zlokalizował go na dnie, kilka metrów od siebie. Zbiornik nie był może zbyt głęboki - chociaż najemnik stojąc może ledwo wystawałby nad - ale niewiele wody potrzeba było do utopienia volusów. Okrąglutki obcy upadł plecami do góry i szamotał się bezowocnie próbując jako pierwszy w historii swego gatunku wykazać się w sportach wodnych. Wyciekała z niego mała struga bąbli, sącząca się gdzieś z okolic maski. Płynąc ku topielcowi Szeol szukał w pamięci jakichś informacji na temat sprawności voluskich kombinezonów w roli akwalungów lecz nic nie znalazł. Nie warto było więc zwlekać. Mężczyzna dopadł w końcu do drobnego xeno i spróbował go jakoś pewnie chwycić. Tu pojawiły się dwa problemy: po pierwsze volus wraz ze swą skorupą nie należał do najlżejszych; po drugie spanikowany i nie mogący widzieć co dokładnie się dzieje zaczął wiercić się jeszcze mocniej. W pewnej chwili mężczyzna dostrzegł, że jedna z większych rur składających się na strój ochronny obcego zaczepiła o pokrętło kontrolujące bliżej nie określoną funkcję fontanny.

Jasper Relly:

Kobieta jak gdyby nigdy nic niespiesznym krokiem zaczęła przechadzać się wzdłuż brzegu. Czy to z braku ochoty czy empatii nie ruszyła na pomoc volusowi. Zaraz z resztą zrobił to na jej oczach poznany niedawno najemnik; niczym dżentelmen rzucił się w toń zamiast niej, pozwalając jej zachować suche włosy i ubranie. Tak jak obcy, Szeol zniknął zaraz pod skrzącą się w sztucznym świetle Prezydium taflą i dalej nie dało się już z pozycji Jasper obserwować jego ruchów. Jedynym widocznym śladem zamieszania pozostała dryfująca po powierzchni torba - czarna sakwa nie bez wyraźnie rysującego się kształtu. Skoro pływała nie mogła być wypełniona niczym jednocześnie dużym i ciężkim. Amorfizm sugerował raczej większe ilości drobnych elementów lub skromną zawartość, ale rozmiar i cała nietypowość sytuacji sugerowała pierwszą opcję. Z werdyktem trzeba się było jednak wstrzymać: szczelne zapięcie i skrajna nieprzeźroczystość wyglądającego na wytrzymały materiału nie pozwalały na zbyt wiele domysłów.
Mechaniczka spokojnie szła wzdłuż brzegu, a niewielki prąd utrzymujący się w fontannie spychał tajemniczą torbę w jej stronę. Gdyby tendencja ta utrzymała się, za kilka chwil kobieta powinna była być w stanie sięgnąć po przepływająca wzdłuż brzegu pakunek nie narażając się przesadnie na nieprzyjemne spotkanie z chłodną wodą. Tymczasem na tarasie powyżej i ścieżce wokół zaczęli pojawiać się pierwsi gapie.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8701
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Przestrzeń Publiczna

1 cze 2014, o 17:53

Szeol bez większego namysłu dał nura w staw. Nie wiedział jak głęboka jest ta woda, lecz był pewien, iż powinien uratować tonącego volusa. Większość z tych istot była okropnymi, zadufanymi w sobie skurczybykami... no przynajmniej ci na drodze Gatea takimi się okazywali. Jednakże nie patrzył teraz on przez pryzmat większości, obudziła się w nim ta pieprzona cząstka bohatera, obrońcy uciśnionych, a to nie pozwalało stać bezczynnie. Przecież przez jakiś pieprzony impuls trzeba narażać własne życie dla kogoś, kogo nigdy się nie widziało.
Jako człowiek potrafił pływać, a w przeciwieństwie do kosmicznych beczułek robił to nieźle. Dlatego też nie miał trudności z oszacowaniem sytuacji i znalezieniem pokrzywdzonego, a nawet dopłynięcie do niego było bułką z masłem. Niestety problemem okazał się sam volus, który mimo braku umiejętności pływania, starał się uratować swoje życie.. A może i stracić? Gruby nieznajomy strasznie się szamotał, co nie pomagało Szeolowi w akcji ratowniczej, a dodatkowo trochę ważył.
Dlaczego bycie dobrym tyle kosztuje, pomyślał. Starał się uspokoić kosmitę, aby móc wygodniej wydostać go z tego gówna. Najpierw puknął go w szybkę hełmu i podpłynął tak, żeby nieznajomy mógł go zobaczyć. Nawet gdyby się nie udało uspokoić grubego, to ten nawet w tej sytuacji spróbuje go odczepić od fontanny. Cholerny pech go prześladował.

__
Przepraszam za słaby post, nie mam ochoty dziś pisać.
ObrazekObrazek


ObrazekObrazekObrazekObrazek

Osiągnięcia postaci, informacje dla MG

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Szeol Gate

Avatar użytkownika
 
Posty: 141
Dołączył(a): 16 maja 2014, o 17:45
Miano: Szeol Gate
Wiek: 27
Klasa: Szturmowiec.
Rasa: Człowiek.
Zawód: Łowca głów, pilot
Lokalizacja: Dominikana (posiadłość)
Kredyty: 22.020
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Przestrzeń Publiczna

3 cze 2014, o 21:06

Jasper dostrzegła, że Szeol, który z porozu oddalił się z placówki - przynajmniej zgodnie z przekonaniem Jas - wcale tak daleko się nie znalazł. Ku jej niemałemu zdziwieniu, mężczyzna nagle znalazł się spowrotem niedaleko akwenu, a co najlepsze momentalnie wskoczył do wody za volusem. Jak się okazało, wyżej wymieniony posiadał nikłe umiejętności pływackie, więc albo był skazany na utonięcie albo na wybawienie przez jakiegoś dobrego ducha. Na jego szczęście znalazł się bohater, który zechciał wybawić go z - trzeba przyznać, niemałej opresji.
W trakcie gdy Szeol postanowił pobawić się w nurka i jednocześnie ratownika, tajemnicza torba pozosawiona została samopas. Jasper zauważyła dość szybką tendencję przemieszczania się jej coraz to bliżej linii brzegu sadzawki - a konkretniej w kierunku jej miejsca postoju. Ciekawa była, czy torba w ogóle do niej dopłynie, lecz jeszcze bardziej interesowała ją jej zawartość. Co takiego może być w środku? Takie rzeczy, które owiane były tajemnicą, zawsze były najbardziej interesującymi i budzącymi największe zaciekawienie wśród wszystkich. Te odkryte rzeczy z czasem zdawały się być już nudne, a nawet niektórzy mogli pokusić się o określenie "stare".
Jasper podeszła nieco w stronę brzegu, licząc cicho na to, że torba podpłynie do niej. Zawahała się przez moment, czy nie zanurzyć nóg by po nią podejść jeżeli prąd nie przyniesie jej wystarczająco blisko, by mogła po nią sięgnąć, lecz nie okazała się być taka zdesperowana by to zrobić. Uczyniła kilka kroków w stronę linii wody i przyllęknęła tuż przy niej, gotowa wyciągnąć rękę po nową, pływającą zagwozdkę.
ObrazekObrazek
Jasper Relly

Avatar użytkownika
 
Posty: 21
Dołączył(a): 15 maja 2014, o 22:47
Wiek: 24
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Kredyty: 5.000

Re: Przestrzeń Publiczna

3 cze 2014, o 23:07

Szeol Gate:

Pokłady energii jakie volus wkładał w każdy ruch musiały brać się z przepełnienia organizmu adrenaliną bądź z możliwości utrzymania oddechu - jeśli nie to, obcy już dawno powinien być opaść z sił. Nie oznaczało to jednak, że można go było tak po prostu zostawić na dnie sztucznego jeziora. Z resztą Gate i tak już przemókł więc mógł chyba ukończyć akcję ratunkową.
Pomogło spokojne podejście do topielca. Zamiast szarpać się z nim siłowo, Szeol postanowił uspokoić go manifestacją swej obecności. Zadziałało - widząc, że tajemnicza siła to nie niezbadany, zamieszkujący sadzawki Prezydium potwór z horroru klasy D, osobnik uspokoił się. Samemu wskazał nawet utrzymujący go w miejscu punkt, który łowca głów zdążył już sam zauważyć. Wspólnym wysiłkiem mężczyźni - o ile bezpiecznie było zakładać jakąkolwiek płeć obcego - zdołali wyciągnąć istotny dla środowiskowego skafandra element spomiędzy części instalacji fontanny. W samą porę zaczęli nakładem sił obojga przemieszczać się wzwyż - płuca Szeola podniosły już raban o nowy haust powietrza.
Na powierzchni fizyka niewiele się zmieniła - volus dalej był o wiele gęstszy od wody i trzeba było pomocy z zewnątrz by nie opadł z powrotem na dno. Ciągnięty w stronę brzegu zaczął się jednakże - jak na możliwości przefiltrowanego przez skafander głosu - od razu wydzierać - Torba! <kyhym> Gdzie jest <kyhym> torba?!

Jasper Relly:

Tocząca się nieopodal walka o voluskie życie niespecjalnie poruszyła Jasper, która nie dała się wytrącić z sielankowego nastroju bogatej okolicy. Mając w prawdzie na uwadze akcję ratunkową wykonywaną przez świeżo nabytego znajomego, zaczaiła się spokojnie na zbliżającą się do niej torbę. Cokolwiek kryła w sobie musiała być przecież dość ważna, aby ktoś zaryzykował dla niej własne życie. Chyba, że lot volusa nie był do końca dobrowolny - wtedy i tak była dość znacząca, bo skłoniła kogoś do próby zabójstwa. Na jej wyłowieniu prawdopodobnie trudno byłoby wyjść źle.
Kobieta darowała sobie niezbyt kuszący ją kontakt z wodą - zamiast tego postawiła na cierpliwość. Delikatny prąd przepływający przez sadzawkę wciąż kierował sakwą ku mechaniczce a nadchodzące od szamoczących się mężczyzn wzburzenia dodatkowo spychały ją ku brzegom. Relly przykucnęła na skraju zbiornika, gdzie idealnie przystrzyżona przez Opiekunów trawa ustępowała już pola syntetycznym tworzywom antypoślizgowym okalającym oczko wodne. Z ręką wyciągniętą ku lazurowej tafli czekała aż w jej zasięgu znajdzie się choć mały trok tajemniczej torby.
Moment nastąpił w chwilę po tym jak kobieta usłyszała na ścieżce za sobą pierwsze przyspieszone kroki i zaniepokojone komentarze. O mało brakowało a rozproszyłoby to jej uwagę lecz gdy tylko poczuła muśnięcie szorstkiego, roboczego raczej materiału mocno upięła się go paznokciami. Serce zabiło nieco mocniej kiedy nieomal straciła równowagę - na szczęście zaraz przyciągnęła zdobycz do siebie i odzyskała wyważoną postawę. Wtedy spod przeciwległego brzegu sadzawki przyleciały słowa - Torba! <kyhym> Gdzie jest <kyhym> torba?!

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8701
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Krąg Prezydium

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość