Prezydium to obszar wewnętrznej strony pierścienia łączącego okręgi. Znajdują się tutaj ambasady ras uznających zwierzchnictwo Cytadeli, a także wiele sklepów, lokalów rozrywkowych czy drogich mieszkań, na które pozwolić sobie mogą najbogatsi. Znajduje się tu także Wieża Cytadeli.

Re: [WIEŻA CYTADELI] Pomieszczenia prywatne

14 lis 2017, o 14:48

Pomieszczenia prywatne nie zmieniły się od kiedy Vex był w nich po raz ostatni. Wysyłając krótkie potwierdzenie do Irissy, mógł spodziewać się jej już na miejscu, lecz minęło dobre pięć minut nim przeszła przez inne drzwi niż te, których użył on by dostać się do środka - teraz, tak jak i poprzednio, gdy zaprowadziła go tu Tela Vasir.
- Porucznik Viyo, miło was widzieć - jej usta wygięły się w idealnie dopracowanym, politycznym uśmiechu, do którego łatwo było przywyknąć. Widniał na twarzy większości polityków występujących przed kamerami lub opinią publiczną. - Mam nadzieję, że urlop się wam przysłużył.
Podeszła wolno do mężczyzny, dłonie splatając ze sobą za plecami. Nie wyglądała na uzbrojoną, choć na pewno gdzieś pod jej zewnętrznym odzieniem przypięty był generator tarcz. Widma Vasir nie było bym im potowarzyszyć, byli więc zupełnie sami.
- Na Palavenie dość dużo się działo w tym czasie. Zresztą, na Cytadeli jeszcze więcej - westchnęła bezgłośnie, z niewypowiedzianą frustracją. Ciężko było ocenić, czy również jest wyćwiczona, czy w pełni rzeczywista. Wpatrywała się w Viyo bez żadnej krępacji. - Słyszałeś co się wydarzyło. Bardzo smutne wieści, z pewnością, choć przyznam, że wywołały we mnie pewne uczucie ulgi. To okrutne, odczuwać to i jeszcze się do tego przyznawać, ale cały incydent na AZ-99 był bardzo delikatną sytuacją, mogącą zmienić wszystko na obecnej arenie politycznej. Również dla ciebie mogło to mieć poważne reperkusje.
Odwróciła się, kończąc swoją uważną obserwację, by ruszyć powoli do przodu, przechadzając się po małym, choć schludnym pokoiku z iluminatorem prezentującym wnętrze Prezydium oglądane z jednego z okręgów - obraz może wybrany losowo, a może pod wpływem decyzji Irissy.
- Będę z tobą szczera, Vexariusie. Patrząc na tę sytuację, w zależności od tego, jak się zakończyła, mogłeś wznieść się bardzo wysoko lub upaść bardzo nisko - zatrzymała się, uśmiechając w nieco inny, bardziej realistyczny sposób do turianina. - Jak myślisz, zakończyła się dla ciebie w dobry, czy w zły sposób?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8656
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Pomieszczenia prywatne

14 lis 2017, o 19:36

Pięć minut oczekiwania na Radną Irissę porucznik spędził wpatrzony w wyświetlany na iluminatorze obraz, myślami błądząc gdzieś daleko. Nie skorzystał z dostępnych foteli ani stołu, wiedząc, że i tak nie usiedzi na nich w oczekiwaniu na nadejście asari, więc po prostu stał z jedną ręką w kieszeni skórzanej kurtki, w drugiej bezwiednie obracając niemożliwie przetarty już tranzystor. Na Elpis spędził kwadrans zastanawiając się czy powinien ubrać oficjalny mundur Hierarchii na to spotkanie, czy może swój zwyczajny uniform. Radny Quentius wspomniał, że jego urlop się kończy, więc oznaczało to powrót do wojska, do łańcucha dowodzenia, do reguł pośród których operował trzy czwarte swojego życia.
Gdy sobie to uświadomił, coś w nim się skrzywiło. Zanim się obejrzał, szedł już ulicami Prezydium ubrany w ten sam cywilny strój, w którym szlajał się po ulicach Omegi lub swojego domu.
- Radna Irisso - odezwał się, kiedy w końcu drugie drzwi się rozsunęły i do środka weszła asari, bez towarzystwa starszego turianina. Obrócił się do niej, wsuwając blaszkę do kieszeni, zaplatając dłonie za plecami i prostując się. Skłonił się krótko i odwzajemnił jej uśmiech, chociaż jego akurat był szczery. Ze wszystkich polityków Radna Irissa do tej pory zasłużyła u niego na największy szacunek i nie mógł jej nic zarzucić. Nawet jeżeli zdawał sobie sprawę, że większość jej akcji miała z pewnością chłodno wykalkulowane podłoże, a nie oparte takie na sentymencie.
- Niezbyt. Ale chciałbym o nim porozmawiać, jeżeli będzie pani miała chwilę - odpowiedział na jej uprzejmość, śledząc ją spojrzeniem.
- Niestety ostatni czas byłem bez dostępu do extranetu. Nie zdążyłem jeszcze nadrobić wszystkich wieści, poza tą przekazaną przez Radnego Quentiusa, ale zdaję sobie sprawę, że mogło to wywołać... co najmniej podzielone nastroje - odezwał się powoli. Czy wydarzyło się coś jeszcze? Czy kobieta miała tylko na myśli polityczną falę, która przeszła po galaktyce po zabójstwie Adiustora? Drugie było prawdopodobnie wystarczające, żeby wzniecić kilka mniejszych lub większych ognisk, zarówno w Przymierzu jak i w samej Hierarchii.
Oderwał wzrok od spojrzenia asari, przenosząc go na obraz wyświetlany na iluminatorze, bardziej z potrzeby zawieszenia go na czymś innym.
- Adiustor Valokarr nie był tym samym turianinem, którego Hierarchia straciła lata temu - odezwał się w końcu po dłuższej chwili milczenia, błądząc spojrzeniem po strzelistych wieżach Prezydium i różowych koronach drzew ozdobnych. - Problem w tym, że ci, którzy nie widzieli go na AZ-99, prawdopodobnie by w to nie uwierzyli. A jego nienawiść, chociaż uzasadniona, była szalenie niebezpieczna. Nie dla mnie, ale dla wszystkich w galaktyce, zarówno po stronie Hierarchii jak i Przymierza - mruknął pod nosem. - Chociaż dla mnie pewnie też - dodał w końcu, wzruszając ramionami. Nie myślał o tym wcześniej, ale mógł przecież spodziewać się, że Valokarr spróbuje go zniszczyć. W końcu obiecał mu to na AZ-99.
Po pytaniu Irissy oderwał wzrok od wyświetlacza, przenosząc go z powrotem na kobietę. Nie odpowiedział od razu.
- Pani, nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie - odezwał się w końcu, z ociąganiem. - O to samo można zapytać człowieka, któremu amputowano rękę i zastąpiono ją nowoczesną, cybernetyczną protezą. Z jednej strony stracił rękę, ale z drugiej jego nowa posiada precyzję chirurga, potrafi gnieść kamienie i ma wbudowany korkociąg. Jeżeli zapytać go tuż po operacji, odpowie że to największa tragedia, ale jeżeli zapytać go po roku, to pewnie nie zamieniłby jej na starą.
Potarł brew w roztargnieniu. Metafora nie była może zbyt dokładna, ale czuł się tak samo. Już teraz zastanawiał się czy nadal chce wracać do armii. Nawet nie chodziło o ich decyzję o odsunięciu go na bok, ale...
Jego cybernetyczną protezą była nowo nabyta swoboda. Coś, czego jego stara ręka nie miała.
Opuścił dłoń i wyprostował się, odwzajemniając spojrzenie Radnej.
- Szczerość za szczerość, pani. Gdy zdecydowałem się stanąć po stronie Teli na AZ-99, oczekiwałem, że skończy się to dla mnie sądem wojskowym i byłem na to gotowy. Wiedziałem, że wracając na Palaven w najlepszym wypadku mogę zostać dyscyplinarnie zwolniony ze służby i wsadzony do więzienia, a w najgorszym rozstrzelany za zdradę i masowe morderstwo. Więc patrząc z tej perspektywy: tak, skończyło się to dla mnie w dobry sposób. Czy ostateczna decyzja Hierarchii zabolała? Jak cholera. Czy teraz, wiedząc jak to wszystko się ułoży, postąpiłbym inaczej? Nadal nie.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1112
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 16.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Pomieszczenia prywatne

16 lis 2017, o 22:07

Pomimo trudnego tematu ich rozmowy, Radna nie wyglądała na spiętą. Ciężko było wyczytać cokolwiek z przykrytej maską twarzy, na której tkwił ten sam, wyćwiczony wyraz. Prawdopodobnie kobieta przywoływała go odruchowo, miała w końcu lata doświadczenia - a w przypadku asari dyplomatki, może nawet setki lat.
- Przypadek Adiustara był bardzo smutną, tragiczną wręcz historią, ale muszę przyznać, że nieco cieszę się z tego, że wreszcie się zakończył - westchnęła, na moment spuszczając wzrok na podłogę, choć szybko wróciła do uważnego obserwowania swojego rozmówcy. Czytała z jego twarzy więcej, niż mógł przekazać jej za pomocą słów. - Valokarr był zasłużonym generałem, lecz to, co mu się przytrafiło, odmieniłoby nawet najtwardszych żołnierzy Hierarchii. Powrócił jako turiann pełen nienawiści i żądzy zemsty. Jego koniec był nieunikniony i myślę, że dobrze zdawał sobie z tego sprawę. Nie był osobą, która chciała zacząć na nowo, z dala od koszmarów przeszłości. Nie byłby w stanie. Mógł tylko upaść, a przed tym pociągnąć za sobą wszystkich, których zdołałby.
Milczała, uważnie słuchając jego metafory, która sprawiła, że kobieta uśmiechnęła się w tajemniczy sposób. Cokolwiek miała na ten temat do powiedzenia, postanowiła tego w tej chwili nie mówić. Skinęła delikatnie głową, wypowiadając ciche Ciekawe w formie przytaknięcia.
Odchrząknęła, powracając nieco trzeźwiejszym tonem z chwilowego zamyślenia. Splecione za plecami dłonie rozłączyły się tylko po to, by kobieta odruchowo splotła palce przed sobą.
- Mam jeszcze kilka minut nim będę musiała powrócić do swoich zajęć. Jeśli jest jakaś paląca i nagła sprawa, którą chciałbyś przedyskutować, to mów, śmiało. Jeżeli może to poczekać, chciałabym wrócić do sedna i powodu tego spotkania. Nie jest nim smutna śmierć generała.
Nabrała powietrza do ust - ton jej głosu natychmiast pozbył się smutku, który w niego tchnęła z polityczną finezją kilka minut wcześniej. Teraz mówiła w sposób podniosły, zdeterminowany.
- Z oczywistych powodów, wasz okres kwalifikacyjny na Widmo został zamrożony na czas trwania tej całej sytuacji. Nie wiedzieliśmy, jak to wszystko się skończy i nawet wasza przyszłość, poruczniku, w armii wydawała się niepewna. Teraz jednak nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy cały ten proces nadal wstrzymywać - uśmiechnęła się lekko, oszczędnie, przechodząc od czegoś, co podchodziło niemal pod spotkanie towarzyskie, do rozmowy stricte biznesowej. - Widmo Vasir przesłała nam obszerny raport z dwóch misji, na których działaliście razem. Uświadomiła nam, a przynajmniej mi, kilka kwestii. Zdecydowałam się wnieść wasz wniosek bezpośrednio przed urząd Rady Cytadeli.
Nie mówiła wiele więcej, ani nie zdradzała swoich motywów. To reprezentant turian powinien przedłożyć czyjąś kandydaturę i z determinacją działać, by została ona rozpatrzona pomyślnie. Tymczasem turiański radny nie reagował tak szybko.
- Posiedzenie Rady już się odbyło w trakcie waszego lotu. Prywatne, nim przedstawimy decyzję opinii publicznej i dopełnimy ceremonii. Niestety, nie udało nam się ustalić konsensusu. Stąd nasze spotkanie - kiwnęła głową, wskazując na pomieszczenie, w którym się odbywało. - Radny Quentius powstrzymał się od głosowania nie podając przyczyny. Myślę, że mógł chcieć czekać na waszą rozmowę.
Uśmiechnęła się dość szczerze w kierunku turianina. Taka informacja była niesamowicie wartościowa i ona, jako radna, nie miała żadnego obowiązku by jej udzielać.
- O tej godzinie powinieneś znaleźć go w jego biurze w Ambasadzie, lub kwaterze tutaj, w wieży cytadeli - zakończyła, niemal obojętnym tonem głosu, jakby nie zdawała sobie sprawy z wagi słów, które wypowiadała.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8656
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Pomieszczenia prywatne

17 lis 2017, o 12:21

Turianin milczał podczas odpowiedzi Radnej Irissy, bo nie musiał mówić nic więcej. Zgadzał się z nią w kwestii Valokarra. Jej ocena starego turianina była niestety bardzo trafna, ale wątpił, żeby jego właśni rodacy widzieli sprawę w tym samym świetle.
Skinął głową na jej przyzwolenie odnośnie drugiego tematu, ale posłusznie się z nim wstrzymał, przynajmniej do końca obecnej rozmowy. Minuty nie zbawią ani Klendagonu ani nie powstrzymają Girbacha. Wyczuwając zmianę w tonie kobiety, odruchowo się wyprostował. Gdy wyjawiła powód spotkania, zachował kamienną twarz, ale w głębi duszy skrzywił się nieznacznie. Powiedzenie, że jego przyszłość była "niepewna" było jak powiedzenie, że Adiustor nie darzył ludzi zbytnią sympatią. Zbyt łagodna prawda.
Kiedy jednak Radna wspomniała ponowne przedłożenie wniosku na Widmo, nie mógł ukryć zaskoczenia, które przemknęło w jego spojrzeniu. Z więcej niż jednego powodu.
- Jestem wdzięczny za zaufanie, pani - odpowiedział powoli, ostrożnie dobierając słowa. Czy zgłoszenie turiańskiego kandydata przez asari było precedensem? Z pewnością mogło powodować kolejne komplikacje, z których Radna musiała zdawać sobie sprawę. Może stąd wynikał brak konsensusu i ostrożność Quentiusa. Myślenie, że Radni działają jednogłośnie i wyłącznie ku większemu dobru galaktyki, bez mrugnięcia okiem stawiając ją ponad własną rasę, było równie naiwne co bezcelowe. Może Radny Turian zastanawiał się po której stronie będzie stał Viyo. Może wolał mieć Widmo, które w pierwszej kolejności będzie wolało odpowiadać pod nim, niż pod resztą Rady.
Już raz wybrał jedną asari ponad swojego rodaka. Może nie powinien winić mężczyzny za wątpliwości.
- Dziękuję - odpowiedział po chwili ciszy. Nie sprecyzował czy chodzi mu o zgłoszenie jego wniosku czy o ostrzeżenie, które zapewniła mu kobieta, ale łatwo było się domyślić, że chodziło o obie te rzeczy. Świadomość, że Quentius będzie go oceniać podczas spotkania była istotną informacją.
Z którą nie wiedział jeszcze co zrobić.
Chociaż wyglądało to na koniec rozmowy, nie ruszył jeszcze w stronę wyjścia. Po chwili ociągania aktywował omni-klucz, na tyle krótko, żeby wywołać raport, który przygotował jeszcze na Elpis i udostępnić go kobiecie.
- Na chwilę obecną nie mam przełożonego, któremu mógłbym to przekazać - odezwał się w końcu. - A nie chcę tego zostawić w ten sposób, nie w momencie, gdy za jakiś czas może mieć to skutki na potencjalnie globalną skalę. Podczas mojego "urlopu" zetknąłem się z człowiekiem, w którego ręce wpadło wyjątkowo groźne urządzenie. Nie zdążyłem dociągnąć tego do końca przed wezwaniem. Wszystko jest w raporcie.
Deaktywował urządzenie i opuścił rękę. Chciał pożegnać się z kobietą i ruszyć do wyjścia, ale zawahał się na uderzenie serca.
- Radna Irisso... - odezwał się z powoli. - Nigdy nie miałem przyjemności poznać Radnego Quentiusa osobiście. Mogę zapytać co pani o nim sądzi?
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1112
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 16.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Pomieszczenia prywatne

17 lis 2017, o 17:56

Kiwnęła głową, gdy podziękował za położone w nim zaufanie, jednocześnie lekko się prostując. Nie musiała tłumaczyć się ze swoich decyzji, dlatego też tego nie robiła. Stała, wpatrując się w niego wyczekująco, czekając na jakąś reakcję. Dopiero gdy wypowiedział słowa podziękowania, wyraz jej twarzy się zmienił, sugerując bliskie zakończenie rozmowy.
Zmarszczyła jasne brwi słysząc krótkie sprawozdanie z tego, co wydarzyło się na piaszczystej planecie. Jej zainteresowanie było umiarkowane.
- Rzucę na to okiem w wolnej chwili - zaczęła ostrożnie, tym samym nie do końca zapewniając o swoim pełnym zaangażowaniu. Może coś, co mogło być potencjalnie urządzeniem masowej zagłady, w obliczu ostatnich wydarzeń przestało być dla niej takim szokiem. - Ale nie wiem, czy będę w stanie coś z tym zrobić. Wracasz z Hawking Eta, prawda?
Jurysdykcja Rady nie rozpościerała się na całą galaktykę. Mógł tylko liczyć na to, że radna spróbuje coś z tym zrobić - lub wziąć sprawy w swoje ręce. Zakładając, że nie było już za późno. Girbach z pewnością dotarł już do Oka, pytanie tylko z jakim skutkiem i czy wrócił z niego żywy.
Ruszyła powoli w stronę drzwi, jeszcze nie chcąc wyjść, ale szykując się do tego. Jego pytanie ją zaskoczyło, na sekundę wytrącając z równowagi i zaburzając spokój na jej twarzy.
- Quentius - zaczęła, urywając. Jej klatka piersiowa uniosła się w głębokim westchnięciu. - Jest wyrozumiały. Jest patriotą, oczywiście, ale nie zapomina o wadze, jaką odgrywa pokój w galaktyce.
Zerknęła na turianina, w głowie oceniając, ile powinna powiedzieć, a ile zostawić dla siebie.
- Niestety Hierarchia przypiera go do muru. Nie był zwolennikiem tuszowania całej tej sytuacji. Na pewno teraz jest wściekły. - zakończyła w dziwny sposób, jakby słowa, które pierwszy wpadły jej na myśl, były nieco inne niż te, które koniec końców wypowiedziała.
- Powodzenia, poruczniku.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8656
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Pomieszczenia prywatne

17 lis 2017, o 19:11

- O nic więcej nie proszę. Po prostu dobrze byłoby, żeby ktoś miał na niego oko - odparł turianin, ponownie zaplatając dłonie za plecami i przyjmując swobodną pozycję. Nauczył się już przyjmować najgorszy możliwy scenariusz - jeżeli Girbach dotarł do Oka, to istniało prawdopodobieństwo, że udało mu się je przejąć. A to stwarzało potencjalne zagrożenie.
Coś, co na chwilę obecną spadło na dalszy plan.
Obserwował spojrzeniem Radną, gdy ta zbliżała się do drzwi. Widok zaskoczenia, które na chwilę przebiło się przez jej wykalkulowaną maskę, uznał za małą ciekawostkę. Nawet jeżeli była bez znaczenia. Po jej odpowiedzi kiwnął oszczędnie głową, ponownie dziękując - tym razem jednak już bez słów. Nawet ta drobna informacja była istotna. Szczególnie dla niego, szczególnie w takiej sytuacji.
Odprowadził kobietę wzrokiem do drzwi, po czym sam również ruszył na korytarz. Aktywował omni-klucz, wywołując odpowiedź do Radnego Quentiusa.

Sir,

Jestem w Prezydium.

Vexarius Viyo


Gdy tylko wiadomość poszła w eter, opuścił rękę i zatrzymał się. Drzwi za jego plecami zasunęły się z sykiem, pozostawiając go względnie samego na korytarzu, jeżeli nie liczyć pozostałych pracowników okręgu, kręcących się tu i ówdzie w sobie tylko znanych obowiązkach. Oczekując na instrukcje zwrotne od Radnego zacisnął i rozluźnił pięści, wpatrując się przez chwilę w swoje dłonie. Jego myśli błądziły jednak zdecydowanie dalej, chociaż z całej siły starał się trzymać umysł z daleka od tematu, który wyjawiła mu Radna.
Od przyszłości, która mogła się przed nim rysować.
Od możliwości, które oznaczała.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1112
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 16.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Pomieszczenia prywatne

18 lis 2017, o 02:09

Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8656
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Poprzednia strona

Powrót do Krąg Prezydium

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość