Prezydium to obszar wewnętrznej strony pierścienia łączącego okręgi. Znajdują się tutaj ambasady ras uznających zwierzchnictwo Cytadeli, a także wiele sklepów, lokalów rozrywkowych czy drogich mieszkań, na które pozwolić sobie mogą najbogatsi. Znajduje się tu także Wieża Cytadeli.

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

24 lip 2014, o 13:36

To, że spotkanie zaplanowano w Atrium, nie było przypadkowo wybranym miejscem. Szpital nalegał, aby to ona dopilnowała szczegółów umowy w związku z jej zaangażowaniem w badania nad nową technologią przeprowadzania zabiegów wszczepiania, tyle że Iris nie mogła poświęcić dużo czasu, a jedyną, wolną godzinę, którą udało się jej w dzisiejszym harmonogramie dnia wyłuskać, musiałaby w połowie zmarnować na dotarcie do jakiejś placówki bądź kawiarni w Prezydium. Dlatego też Diego zaproszono do Wieży Cytadeli oraz proszono o nieco cierpliwości. Posiedzenia, zwłaszcza te otwarte, lubiły się przeciągać a Radzie nie zawsze wypadało urywać wypowiedzi interesantów w połowie.
Kiedy Diego relaksował się oraz cieszył oko widokami zza szklanych okien, Iris spieszyła się ze swoimi sprawami, od których po wyjściu z posiedzeń nie można było się odpędzić. Nie wiedziała kto dokładnie będzie czekać. Opis mężczyzny przedstawiono jej pobieżnie, znała jedynie nazwisko oraz nazwę firmy, którą on reprezentował i bodajże nawet był jej głównym udziałowcem. Musiała zdać się na instynkt, tóry na szczęście nie robił sobie z niej żartów.
- Diego Rodriguez?
Usłyszał za swoimi plecami. Drobna kobieta, jak zawsze nienaganna oraz elegancka, stała w stosownej odległości, jeszcze na najniższych stopniach schodów na wyższe kondygnacje. Złote loki upinał wysoki kok, z kolei dwukolorowe, niebieskie oczęta (lewe błękitne, zaś prawe głęboko ciemnoniebieskie) łagodnie lustrowały jego sylwetkę. Owszem, pofatygowała się osobiście, mając już na dzisiaj serdecznie dość swoich asystentów.
Iris nie była jedyną osobą, która zainteresowała się Diego. Mężczyźnie ciężko było się oprzeć wrażeniu, że od dłuższego czasu większość funkcjonariuszy wlepia w niego swe ślepia.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

24 lip 2014, o 13:57

Dzień zapowiadał się naprawdę obiecująco, jednak Diego nie mógł zapomnieć, że w końcu przybywał tu w interesach. Faktem było, że tak poważny kontrakt wolał dopilnować osobiście. Przyglądał się chodzącym w pośpiechu przedstawicielom różnych ras oczekujących zapewne na audiencję u Rady, kiedy z zamyślenia wyrwał go delikatny kobiecy głos. Odwrócił się nie kryjąc zupełnego zaskoczenia.
- Pani radna? – uśmiechnął się unosząc jedną brew i podchodząc nieco bliżej kobiety. – Widzę, że ważne persony lubią osobiście doglądać interesów.
Chwycił jej dłoń i przyłożył do nich swoje usta skłaniając się lekko. Jedyne czym Diego mógł rzeczywiście robić wrażenie, poza oczywiście kredytami, była jego wrodzona szarmanckość. Pomimo rzeczy, którymi zajmował się nieoficjalnie, na oficjalnych spotkaniach reprezentatywnych pozostawał zawsze profesjonalny i uprzejmy. W końcu nic nie zwalniało go z bycia gentelmanem.
- Po prostu Diego. – wyprostował się i poprawił mankiet od garnituru. Osobiście wolał najpierw przejść do przyjemności, a potem do tak zwanej rzeczy, ale w przypadku przedstawicielki samej Rady nie miał pojęcia jak postąpić. Postanowił zaryzykować.
- Cóż, widzę, że nie bez powodu ludzkość ma znaczne wpływy w galaktyce, kiedy mamy taką przedstawicielkę. – zaznaczona aluzja do urody Iris była według niego na miejscu i wcale nie z cyklu tych nachalnych. – Pójdziemy na jakąś kawę czy wolałabyś przejść od razu do interesów? Nie ukrywam, że Cytadela robi na mnie niemałe wrażenie i z chęcią spędziłbym tu trochę więcej czasu… W miłym towarzystwie.
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 358
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Nos Astra
Kredyty: 12.950

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

24 lip 2014, o 21:30

Nie mogła się nie uśmiechnąć, dostrzegać w tych ciemnych oczach szczere zaskoczenie. Jakby na to nie patrzeć, Diego był szczęściarzem. W innych okolicznościach musiałby godzinami przesiadywać w Atrium bądź w ambasadzie, aby zyskać jedynie kwadrans uwagi radnej i to jeszcze w towarzystwie asystentów bądź dyplomatów z Ziemi.
- Poważnie traktuje swoje każde zobowiązania.
Przytaknęła. Jego szarmancki gest wywołał nie małe poruszenie. Słyszał, jak funkcjonariusze zrywają się z miejsca w pełnej gotowości do zareagowania, gdyby się zaraz okazało, że ten zamierza odgryźć rękę radnej bądź ją do siebie niebezpiecznie blisko przyciągnąć. Sama kobieta zachowała się bardziej... normalnej i odpowiedziała szerszym, cieplejszym uśmiechem, gdyż ceniła sobie gatunek wymierających dżentelmenów.
- Iris.
Zgodziła się przejść na ty, co było zwyczajnie praktyczne jeśli mieli przed sobą perspektywę spędzenia wspólnie nadchodzącej godziny. Zresztą, bądźmy szczerzy. Iris nie należała do przesadnych służbistów, a ciągłe przypominanie o jej pozycji poprzez tytulaturę raczej zaczynało się robić irytujące na dłuższą metę.
- Przyznam, że dawno nie stawiałam w stan gotowości służb porządkowych, tak więc z chęcią pozwolę się zabrać na kawę w jakieś urocze i dyskretne miejsce w Prezydium.
To, że nie skomentowała jego komplementu, nie oznaczało, iż puściła go między uszy. Wręcz przeciwnie. Gestem zachęciła Diego, aby ruszyć w stronę windy. O ile ten nie miał pomysłu bądź chciał się zdać na jej doświadczenie, Iris zabrała biznesmena do Apollo. Sprawdzone miejsce, jeśli chciało się dostać odrobinę intymności.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

30 paź 2015, o 19:11

Ostatnie wydarzenia na Ilium sprawiły tylko, że Rodriguez miał serdecznie dość interesów. Dziwactwa dziwactwami, ale to co wymyślił Clarke było już czymś zdecydowanie wyjątkowym. Zostawił więc część dyspozycji do zrealizowania swoim podwładnym i zaproponował Nicole, krótki urlop. Traf nieprzypadkowo padł na Cytadelę, być może chodziło stare sentymenty, a być może o perspektywę faktycznego rozszerzenia działalności. Niemniej jednak po krótkim, jednym dniu ogarniania całego biura i przestawiania spotkań na inne dni, oraz odwoływania wszelakiego rodzaju bankietów i kolacji, Diego mógł skupić się na wyjeździe. Oczywiście pilot jego prywatnego promu jak zwykle był niezawodny i w dniu wylotu wszystko było idealnie upięte na ostatni guzik, a sam Rodriguez wraz ze swoją asystentką mogli zająć miejsce i cieszyć się spokojnym lotem.
Droga na Cytadelę zawsze wydawała mu się dziwnie długa i niemiłosiernie się lubiła rozwlekać. Jeszcze za czasów gdy latał tędy do Iris, w tej kwestii niewiele się zmieniło. Tym razem był w towarzystwie Nicole i nie wybierał się na typowe dla siebie polowanie. Zresztą nie planował nigdy niczego, po prostu dawał się ponieść fantazji i zazwyczaj szybko korzystał z nadarzających się okazji. Co nie znaczyło wcale, że miał pozbawiać się towarzystwa atrakcyjnej kobiety, jaką niewątpliwie była jego sekretarka.
To co najbardziej lubił w podróżach było na zewnątrz. Przelatujące za oknem gwiazdy, które z czasem stawały się jedynie podłużnymi, białymi kreskami sprawiały, że Rodriguez nabierał iście melancholijnego nastroju. Dopiero kiedy w oknie promu pojawiły się charakterystyczne ramiona Cytadeli uśmiechnął się do siebie. Wbrew pozorom lubił to miejsce, chociaż niewątpliwie po poprzednim związku był teraz na nim atrakcją, żeby nie powiedzieć sensacją.
Pierwsze kroki po wyjściu z promu skierował do pobliskiej restauracji by wraz z Nicole zjeść drugie śniadanie. Było popołudnie a to z kolei wiązało się z natężonym ruchem wokół centrum i okolic. Dopiero po posiłku wpadł mu do głowy ciekawy i dość dziwny pomysł. W sumie był całkiem ciekaw jej miny, tak po prostu.
- Może przejdziemy się do atrium? – rzucił odkładając sztućce na bok i wycierając kąciki ust serwetką. – Tam jest całkiem ładnie.
- Diego… - Nicole spojrzała na niego znad talerza. – Mówisz jakbym cię nie znała – uśmiechnęła się lekko i przechyliła głowę, a jej długie blond włosy zsunęły się z ramienia. – Ale chodźmy, lubię te twoje gierki.
Do samego Atrium z centrum nie było wcale daleko, ale przy okazji mogli sobie pozwolić na przyjemny spacer pod rękę. Diego wolał uniknął wszelkich dyskusji na temat tego co łączyło go z radną. Niemniej jednak po prostu lubił jak o nim mówiono. Nieważne w jakim sposób, ważne, że w ogóle.
Wieża Cytadeli była miejscem, gdzie było nieco spokojniej niż samo centrum. Diego podszedł do barierki i oparł się o nią tyłem przyglądając się przechodzącym środkiem interesantom. Gdzieś po jego lewej stronie Rada udzielała audiencji.
- Byłam tutaj kilka razy, ale nigdy z tobą – Nicole usiadła na ławce naprzeciwko i oparła się o nią zakładając nogę na nogę. Faktycznie, Diego nie przypomniał sobie aby tą część Cytadeli zwiedził z nią. Był w wielu miejscach w Galaktyce i niemal zawsze zabierał ze sobą swoją asystentkę. Ale ani razu nie tutaj.
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 358
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Nos Astra
Kredyty: 12.950

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

1 mar 2016, o 04:16

Czarne wieści
Sesja próbna
Gracz: Iris Fel
Mistrz Gry: Bleys Belford



"Panowanie nie może być niewinne"
L. Tołstoj.



Gdy tylko Radna znalazła się na pokładzie korwety dyplomatycznej - zaczęło się. Najpierw w obroty wziął ją personel medyczny sprawdzając najdrobniejszy szczegół jej stanu zdrowia. Następnie dobrał się personel dyplomatyczny i szybko powiadomił Radną, że czeka na nią sporo wiadomości. Iris po zalogowaniu się do systemu Cytadeli została zasypana po uszy mailami. Większość dotyczyła wydarzeń na Pinie - co się stało, czy wyszła bez szwanku, czy i kiedy udzieli wywiadu, czy podejrzewa zamach, oczywiście że to był zamach, tylko kto za tym stał? Litania pytań ciągnęła się bez końca. Nic nowego w takich okolicznościach.
Jednak kiedy Iris odfiltrowała wiadomości pod względem priorytetu na szycie widniały dwa listy. Ten od Rady, o która to została już poinformowana, że Fel wyszła cało z katastrofy. Treść była bardzo enigmatyczna, bowiem wzywała ją do Wieży Cytadeli, by Radna zapoznała się z przedłożonymi jej dokumentami "najwyższej wagi dla bezpieczeństwa galaktycznego". Dlaczego jednak nie przesłano ich bezpośrednio na pokład korwety? Czyżby obawiano się przecieku do tego stopnia?
Drugą wiadomością, którą nadawca miał prawo oznaczyć niemal równie wysoko był mail od Radnej Esheel. Prosiła o spotkanie w cztery oczy, po tym jak Radna Fel zapozna się z treścią przesłanych do jej biura dokumentów, a przed posiedzeniem Rady, które miało odbyć się jeszcze dzisiaj.

Tymczasem Atrium rozbrzmiewało odgłosami popołudnia. Urzędnicy, politycy i petenci spieszyli ze swoim milionem spraw. Wiele istot zwracało uwagę na pojawienie się Radnej i chciało podejść, pozdrowić, okazać wyrazy troski, radości, czy zwykłego zaciekawienia pojawieniem się Iris. Ochrona, która towarzyszyła Radnej już od Venus i została wzmocniona w porcie miała pełne ręce roboty odganiając natarczywych dziennikarzy i ciekawskich.
Na jednym z wyższych pięter Iris wypatrzyła znajomą sylwetkę Quentiusa. Radny dyskutował o czymś z kilkoma niższymi rangą przedstawicielami Hierarchii z korpusu dyplomatycznego. Chyba dostrzegł pojawienie się Radnej Przemierza, bowiem była niemal pewna, że jego spojrzenie padło w kierunku otaczającego ją tłumku. Kilku ludzi przysłoniło jej widok, ale kiedy odeszli, Quentiusa już nie było. Pozostawieni sami sobie turiańscy dyplomaci wyglądali na nieco zaskoczonych. Tylko jeden spośród nich wpatrywał się w Iris, był nim jakiś oficer w mundurze Hierarchii o czerwonym, podobnym do Quentiusa spojrzeniu. Skinął radnej głową w geście pozdrowienia, trwał przez chwilę jakby w zamyśleniu, po czym również oddalił się w cieniste zakamarki atrium.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

3 mar 2016, o 12:46

Z cierpliwością, której można byłoby się po niej spodziewać, znosiła tych wszystkich, skaczących wokół niej ludzi oraz szereg badań, od których przecież i tak by nie uciekła. Chwila wytchnienia przyszła dopiero, kiedy zasiadła przed notebookiem. Łagodnie określono to, co działo się w sekundę po zalogowaniu; Iris splotła dłonie, oparła na nich podbródek i oczyma wodziła po mnożących się treściach, które wyskakiwały w kolejnych okienkach.
Dłuższą chwilę bawiła się w odhaczanie priorytetowych wiadomości, nawet nie łudząc się, że starczy jej doby, aby poświęcić każdej odrobinę uwagi. Naturalnie, dokładnie przeczytała zarówno tę od Rady, jak i od Radnej Asari, przy czym przy tej drugiej uniosła subtelnie brew. Nie proszono o pilne spotkanie, jeśli sprawa nie była… Nagląca. I delikatna.
Z mieszanymi uczuciami oderwała się od komputera. Od Cytadeli dzieliło ich jeszcze co najmniej pół godziny, dlatego też na spokojnie wzięła gorący prysznic i przebrała się, jako że dotychczasowe odcienie pachniało solą morską. Na spokojnie oczekiwała, aż korweta miękko osiądzie w porcie, gdzie jak się spodziewała przywitają ją przede wszystkim blaski fleszy.
Materiał spódnicy szeleścił z każdym lekkim, acz szybkim krokiem. Iris nie oglądała się specjalnie, nie sprawdzała czy dyplomaci oraz funkcjonariusze dotrzymując jej kroku. Im bliżej była ambasady, tym pytania mnożyły się. Tym, których spojrzenia uchwyciła, skinęła głową, pozdrawiając mniej bądź bardziej anonimowe głowy przedstawicieli ras rady oraz ich polityków. Musiała zatrzymać się przy windzie, gdzie została zmuszona poczekać na jej pojawienie się… Kiedy podniosła głowę, dostrzegła turiańskiego radnego. Naturalnie, uśmiechnęła się doń ciepło, tyle że uśmiech ten zastygł na jej ustach, kiedy Quentius bez odzewu oddalił się w tym samym momencie. Mankament ten zapadł jej w pamięć i w konsekwencji z małym ociągnięciem odpowiedziała na pozdrowienie generała z podobnym szacunkiem. Winda w końcu zajechała i Iris w kilka chwil znalazła się na piętrze, gdzie mieściła się ludzka ambasada.
- Czy Radna Asari jest wciąż u siebie?
Zwróciła się do rudowłosej sekretarki, przy okazji zgarniając datapady, o ile jakieś oczekiwały na nią.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

10 wrz 2016, o 15:26

Z: Elpis

Nawet dwa tygodnie w kosmosie wystarczyły by nieco odzwyczaić się od tłumów. Atrium jak zawsze tętniło życiem: byli tu pomniejsi politycy oczekujący u audiencję u tych wyższym szczeblem, ochroniarze, pracownicy Wieży Cytadeli, konsultanci, emisariusze kolonii, stażyści... Między ozdobnymi drzewami o różowych płatkach przechadzali się przedstawiciele wszystkich ras, pilnie obserwowani przez służby Cytadeli.
Vex stanął przy jednej z ław pod ścianą, z rękami w kieszeni przesuwając spojrzeniem po mieszkańcach stacji. Ostatni raz, gdy tu był, prowadziły go komandoski asari, a razem z nim szła Vasir. Obydwoje byli umazani juchą, zmęczeni i wciąż dotknięci tym co się działo na AZ-99. Ledwo pamiętał tamtą drogę. Ciekawe jak zapamiętała ją Lindsay Forest. Czy wspominała ich jako wybawców, czy raczej winiła ich za swoją obecną sytuację i uwięzienie?
Przerwał bezcelową kontemplację i zbliżył się do najbliższego z ochroniarzy, pilnującego wejście do Wieży.
- Hej. Szukam Wilsona - przywitał się na wstępie, zatrzymując przed opancerzonym mężczyzną. - Nazywam się Viyo.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1125
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

15 wrz 2016, o 21:00

Ochroniarz nie wyglądał zbyt zachęcająco. Pobratymiec Viyo spojrzał na niego nieprzychylnie, mierząc od stóp do głów, jakby każdy turianin szukający Wilsona miał stawiać go na baczność.
- A ty czego od niego chcesz? - jego głos zawibrował w irytacji, ale sam strażnik rozejrzał się dookoła, w sposób, który sugerował Vexowi, że zaczął szukać wspomnianego oficera. Przed wejściem do wieży na próżno jednak byłoby mu go szukać - poza przechodniami i kilkorgiem przechadzających się, losowych funkcjonariuszy SOC, wokół nie znajdował się nikt na pierwszy rzut oka warty uwagi. Turianin uruchomił więc omni-klucz, bez względu na to, czy Vexarius mu odpowiedział, czy nie. - Do ciebie, porucznik Viyo. Tak się przedstawił, niby wiesz o co chodzi.
Odpowiedź padła blisko ucha strażnika, zbyt niewyraźna by Vex mógł ją dosłyszeć. Turianin fuknął coś pod nosem po czym przesunął się w bok, umożliwiając intruzowi przejście do atrium za jego pozwoleniem.
Wewnątrz chłodnej hali dostrzegł idącego ku niemu funkcjonariusza w pancerzu SOC, o ludzkiej twarzy. Szatyn z czołem przeciętym wąską, ukośną blizną, wyglądał na weterana wojennego, a zarazem sprawiał milsze wrażenie niż turianin przy wejściu.
- Za mną, poruczniku - odezwał się szorstko, nie czekając, aż Vex dojdzie do niego - wychodząc mu naprzeciw zrównał się z nim i dopiero zawrócił, prowadząc go do jednej z bocznych alejek. Minęli sporą ilość drzwi nim natrafili na jedne bardziej wyróżniające się, które rozsunęły się wykrywając identyfikator zawarty na omni-kluczu strażnika.
Mężczyzna nie mówił nic. Uruchomił jeden z paneli, wprowadził podwójny klucz odblokowujący sterowanie windą, po czym wybrał piętro. Następnie przeszedł przez dwa kolejne poziomy zabezpieczeń nim drzwi windy się rozsunęły, ukazując im skąpany w blasku fioletowych lamp korytarz, wypełniony znanym z atrium zapachem drzew.
Viyo od razu rozpoznał, które drzwi były właściwe. Na niemal pustym korytarzu stali lub przechadzali się wyłącznie mężczyźni w ciemnych uniformach, każdy z pistoletem przy boku, które oko porucznika natychmiast wychwyciło. Przed właściwą kwaterą stało ich dwóch. Spojrzeli na Wilsona i napięcie z ich twarzy zniknęło - dwójka wyraźnie go rozpoznała, co nie przeszkodziło im w upewnieniu się, że kody na jego omni-kluczu są prawidłowe. Dopiero wtedy posłał turianinowi ostatnie spojrzenie, spytał go, czy posiada przy sobie broń - jeżeli tak, to powinien ją oddać na przechowanie i zostanie mu zwrócona gdy wyjdzie - oraz uchylił drzwi, pozwalając mu wejść.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

15 lut 2017, o 23:07

Nie miała informacji o Cegle i Scootera. Pytanie wręcz ją zaskoczyło, ponieważ ciężko było jej wyczuć na jakiej podstawie Matthew podejrzewał, że mogła cokolwiek na ich temat wiedzieć. Nie była nawet bezpośrednim zwierzchnikiem Wenus, aby na jej biurko trafiały jakiekolwiek dokumenty powiązane ze statkiem. Za wszystko odpowiedzialny był pierwszy oficer. To jego powinien podpytywać, ponieważ Iris mogła tylko wzruszyć bezradnie ramionami. Matthew zapewne nie zdawał sobie z tego sprawy, aczkolwiek ostatnie tygodnie były intensywne oraz wypełnione sprawami niezwykłej wagi. Iris zapominała jak się nazywa, tak więc mowy nie było, aby angażowała się w cokolwiek innego, niż priorytety.
W ciszy, chyba że Tarczansky zagadywał, minęła im droga do Prezydium. Wylądowali na prywatnym postoju blisko Wieży Cytadeli. Mechaniczne słońce już dawno skryło się za horyzontem, przez co zaległ słaby mrok, a latarnie rozbłysły. Iris uznała, że skoro ten nie pożegnał się jeszcze i podążał krok w krok za nią niczym wierny cień bądź Widmo, kwestią czasu było, aż w końcu wydusi z siebie to, co leżało mu na trzewiach. Nie naciskała, nie ciągnęła za język. Nie była taka.
Prawie że opustoszałe Atrium nie było codziennym widokiem. Jeszcze godzinę temu panował tutaj zgiełk, słowa ginęły w potoku rozmów, a co do niektórych schodów i przejść musiano się przepychać. Już tylko pojedyncze istoty snuły się skrajem, zapatrzone we własne buty bądź datapady. Światła przygasły, kroki niosły się echem. Iris lubiła tutaj przychodzić nocami, w których nie mogła zasnąć. Siadała wtedy w jednym z zielonych kącików, na miękkich sofach i wsłuchiwała się w tę przyjemną ciszę nęconą jedynie przez szmer płynącej w fontannach wody. Prawdziwa relaksacyjna symfonia. Dziś także zapragnęła, aby zatrzymać się, przysiąść w jednej z bocznych odnóg, jednakże jeśli Matthew chciał rozmawiać, na pewno zależało mu na komforcie poczucia jako takiej intymności. Wspięła się więc wyżej, ale ostatnie stopnie metalicznych schodów pokonała już na boso; Iris, jak gdyby nigdy nic, zsunęła z nóg szpilki i niosąc je w rękach, raz dwa dołączyła do Tarczansky'ego. Wyszli na taras. Znajdowali się na jednych z ostatnich pięter Wież, gdzie dostęp mieli tylko i wyłącznie Radni oraz osoby przez nie upoważnione. U stóp, pod przeszkloną posadzką mieli Prezydium w całej swej okazałości. Widok za milion. Iris oparła się o barierkę, odrzuciła głowę do tyłu oraz przymknęła oczy. Już dawno nauczyła się doceniać momenty, w których może po prostu pomilczeć sama ze sobą. Lub z personą, której po prostu ufa.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

16 lut 2017, o 12:32

-Wtedy na Pinie fala zgarnęła sporo ludzi. Nie tylko naszych. Myślałem, że wiesz coś więcej.-...a najwyraźniej nie wiesz nic. Co było dla niego jeszcze bardziej frustrujące. Nie mógł się od tak pogodzić z zaginięciem sporej części załogi Venus, jak i innych pracowników Prezydium i również zwyczajnych turystów, którzy padli ofiarą tego cholernego ataku. Nikt nawet nie wiedział, kto tego dokonał. Nie było żadnego śledztwa. Przynajmniej żadnego, o którym by wiedział. Miał pewność, że to nie był przypadkowy atak na losową planetę. Bomba atomowa, miliardy istnień...To musiało być powiązane z jakąś większą ideą i chęcią zwrócenia na siebie oczu całej galaktyki. Jednak...sprawa umilkła. Tak jakby nie miała nigdy miejsca. Nie wiedział co było gorsze. Czy ta niepewność związana z niewyjaśnionymi losami jego kolegów i koleżanek, czy to, że nikt nic z tym nie robi. Sprawa zamieciona pod dywan, a reakcja Iris dała mu niestety jeszcze więcej do myślenia.-Czyli...Nikt nic nie robi w tej sprawie? Bum, jebut...Jebło, to jebło i na chuj drążyć temat? Sprawy nie ma?-To było co najmniej dziwne, że nikt w tej materii nic nie robił i Rada nie była informowana o postępach śledztwa. W końcu jedną z ofiar tego zdarzenia była właśnie jedna z nich. Wyjaśnienie tej sprawy w jego mniemaniu powinno mieć wysoki priorytet. Doszło do użycia broni masowego rażenia, setki tysięcy ludzi porwanych przez falę. Ich mała grupa miała ogromne szczęście, że skończyło się w ten sposób.-Dziwne.-Skwitował. Nie chciał kończyć jednak tematu, bo sprawa trapiła go już tyle czasu, a ciągle nie znalazł satysfakcjonujących go odpowiedzi. Jednak resztę drogi do Atrium postanowił milczeć.
Atrium było pięknym miejscem, jednak Matt jakoś nie potrafił specjalnie docenić tego budynku. Według niego wszyscy zajmowali się tutaj sprawami oderwanymi od rzeczywistości. Co prawda, w wielu aspektach nie miał nic do powiedzenia, ale udawało mu się zasłyszeć o tym, nad czym Rada debatuje. Od kogoś z ich bliskiego środowiska. W wielu przypadkach nie miało to wiele wspólnego z ważnymi sprawami. Dlatego też inżynier odbierał Atrium jako zwyczajny budynek, spośród tysięcy innych na Cytadeli. Co prawda, był ładny, okazały, majestatyczny, ale ten majestat właśnie kończył się na aparycji tego budynku.
Kiedy znaleźli się na okazałym, przeszklonym balkonie, Matthew spojrzał w dół. Przyzwyczajony do pracy w przestrzeni kosmicznej i do bezkresu pustki, w jakiej niejednokrotnie przebywał, widok nie robił na nim większego wrażenia. Był ładny, to wszystko. Nic nie mogło się równać z momentem, kiedy od śmiercionośnej pustki dzieliła cieniutka warstwa kombinezonu kosmicznego. To poczucie bycia drobinką w perspektywie całego wszechświata było niepowtarzalne i uderzało tak samo za każdym razem, gdy trzeba było opuścić ciepły i bezpieczny pokład statku, by dokonać naprawy. Oparł się o barierkę, spojrzał w rozciągające się po horyzont okręgi Cytadeli.
-Wiem, że bywam w tej sprawie wkurzający. Ale...Scooter i Cegła są dla mnie jak bracia. Trochę popierdoleni, skrzywieni i nieznośni, ale jednak...-Skoro już oboje mieli spieprzone humory, to mógł sobie ponarzekać. Los ich nigdy nie oszczędzał. Przeżyli wiele i jeszcze wiele mieli do przeżycia. Jeśli Cegła zginął na Pinie, osierocił 6 dzieci. Co prawda, już dorosłych, ale mimo wszystko...Dbał o nie i zawsze wypowiadał się o nich czule, ciepło...Jak prawdziwy ojciec, któremu zależy na swoich dzieciach.-To naprawdę dobrzy kumple i zależy mi na tym, by cokolwiek się w tej sprawie ruszyło.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

16 lut 2017, o 19:55

- Niestety nie więcej niż Ty.
Podkreśliła, bo jak Matthew był łaskaw zauważyć, Iris była Radną. Przedstawicielką Ludzkości w Radzie Cytadeli. Nie specjalistką do spraw terroryzmu. Jak każdy Radny, dostawała ogólnikowo streszczone informacje, które albo były poruszane na posiedzeniu, albo nie, ponieważ odpowiednie służby twierdziły, że wszystko miały pod kontrolą. Nawet, gdyby Rada uparła się, aby dokładnie przebadać temat, temu podobnych spraw było kilkadziesiąt z całej Przestrzeni Rady, przy czym żadna nie była ani odrobinę ważniejsza od pozostałych. Tylko SI byłyby w stanie przemielić je skutecznie, nie istoty ludzkie.
- Robi. Sprawą zajmują się lokalne służby. Może trudno ci w to uwierzyć, ponieważ patrzysz na to przez własny pryzmat, jednakże to, co działo się na Pini, było w ostatnim czasie naszym najmniejszym zmartwieniem.
Ugryzła się w język. Nie chciała, bardzo nie chciała, ciągnąć wątków zamachów, ludobójstwa, bomb atomowych i innych konfliktów. Po stokroć wolała, aby Tarczansky zagadywał ją na błahe tematy, na przykład takie jak opowiadanie o tym, jak przenosi swoje pudła z kątu do kąta w wynajmowanym, służbowym mieszkaniu lub gdzie bawił się w ostatni weekend, ale ten był uparty i nie zamierzał łatwo odpuszczać. Widziała po jego minie, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Iris zagryzła tylko od wewnątrz policzki, walcząc z chęcią kąśliwej uwagi. Końcem końców odpuściła, ponieważ wbrew przekonaniu, jej nie musiało być zawsze na wierzchu.
Spokojem, pięknymi widokami oraz towarzystwem cieszyła się tylko przez chwilę. Mało satysfakcjonującą na dodatek. Z ociąganiem odchyliła głowę, przez ramię zaglądając w stronę mężczyzny. Stał dość blisko, na wyciągniecie ręki. I jak na złość, zamiast uciec od pesymistycznego nastroju, tylko bardziej się w niego pogrążał. Nie do końca podobało się to Iris.
- Wiem, że byli dla Ciebie ważni. Wiem też, że nie warto niczego przekreślać.
Zamknęła to, co chciała powiedzieć w kilku słowach, w duchu prosząc, aby Tarczansky się w końcu opamiętał i rzucił jednym z tych nieśmiesznych, głupich bo głupich, ale przynajmniej rozładowujących atmosferę żarcików zanim pożałuje, że zgodziła się zostać zatrzymaną miast od razu wracać do apartamentu.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

17 lut 2017, o 01:16

-No to chuj, dupa i kamieni kupa.-Stwierdził. Co prawda, długo mógł się rozwodzić na tym tematem. Jednak dalsza konwersacja na ten temat nie miała sensu. Gdybanie o potencjalnym losie jego przyjaciół była zbędna. Najważniejsze było to, by ich los w końcu się wyjaśnił, aby nie trwać w tej bezradności i niewiedzy. Martwił się, to chyba oczywiste. Byli jego przyjaciółmi i trudno było mu wyobrazić sobie pokład Venus bez nich. Pustka w apartamencie pracowniczym, który wynajmowali była przejmująca. Nic się tam nie działo. Było pusto, cicho, głucho. Jedyne życie jakie tam przechodziło, to raz na jakiś czas, wpadająca znajoma oficer łączności. Jednak, to nie było regułą. Mechatronik klepnął dłonią w barierkę i oderwał się od niej, stając w ten sposób naprzeciwko Iris. Zdawał sobie sprawę, że nie chciała słuchać jego żałobnych lamentów. On sam nie chciał o tym myśleć. Nie był typem pesymisty, wiedział, że pewne rzeczy prędzej czy później się ułożą. Z większym lub mniejszym nakładem pracy. Jako, że na sprawę Piny nie miał większego wpływu...Musiał się pogodzić z obecnym stanem sprawy, nawet jeśli są to jakieś ochłapy, a nie prawdziwe informacyjne danie.-Nie no. Jasne. Rozumiem.-Rzucił z bladym uśmiechem.-No co zrobisz? Nic nie zrobisz. Buta w końcu nie zjesz, nie?-Ot, taki żarcik. Adekwatny do sytuacji w jego mniemaniu.
Sięgnął do kieszeni, by wyciągnąć paczkę papierosów. Musiał zapalić, nałóg dusił go już od momentu wejścia J'ango do klubu i przypałętania się do ich stolika. Pociągnął nosem i odpalił papierosa. Zaciągnął się kilkukrotnie szybko i wypuścił chmurę dymu z ust. Jeśli ktokolwiek pogarszał jakoś sztucznej atmosfery na Cytadeli, to był to zdecydowanie Matthew...Przynajmniej był jednym z tych czynników. Chciał zmienić temat na jakiś zdecydowanie luźniejszy.
-A co do dobrych wieści...Rzekłbym nawet zajebistych. Bullsi są w półfinale i zapowiada się, że pójdą dalej.-Jako wierny kibic tej drużyny był niezmiernie rad, gdy tylko usłyszał o tym wydarzeniu. Pewnie Radna nie interesowała się sportem w tym stopniu, co Matthew, ale był to zdecydowanie ciekawszy temat, niż użalanie się nad sobą.-Kendrick James zasadził takiego haka, że Knicksom jaja się cofnęły.-Dodał po chwili, zdając sobie sprawę z dość niefortunnego dobrania słów, parsknął cicho śmiechem. Wydźwięk mógł być zrozumiany dwojako. Niemniej jednak, znany był ze swoich niedyplomatycznych wypowiedzi, wypełnionych po brzegi lokalnym patriotyzmem.-Teraz mogę powiedzieć Owenowi, że może sobie w dupę wsadzić tą swoją koszulkę z autografem Cliffa.-Załoga Venus często była świadkami zepsutych do szpiku kości kłótni między kibicami dwóch przeciwnych drużyn NBA. Tarczansky'ego, zagorzałego fana Chicago Bulls i nawigatora Owena, kibica New York Knicks. Poza sezonem byli dobrymi kumplami, ale w jego trakcie stawali się zażartymi wrogami. Padające wówczas zwroty powodowały więdnięcie uszu. Na szczęście...Problem zakończył się wraz z odpadnięciem jednej z drużyn. W końcu Owen musiał przyznać wielkość byków z Chicago i poprosić mechatronika o łaskę.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

18 lut 2017, o 22:03

Kątem oka powędrowała razem z Matthewem, choć nie od razu okręciła się na palcach tak, aby kiedy podniesie wzrok, móc spojrzeć prosto na mechatronika; wzrok Iris jeszcze przez chwilę błądziło gdzieś na horyzoncie, ale końcem końców odepchnęła się od barierki, obcasy zastukały o posadzkę i Fel skrzyżowała ręce na wysokości piersi.
- Zjeść... Co? Buta? Tak się mówiło w Chicago?
Uniosła subtelnie brew, a kąciki jej ust drgnęły. Nie nadążała za Tarczanskym, za jego słowotokiem, aczkolwiek była wdzięczna, że ostatecznie porzucił temat Piny, który ciągnął się za nimi uczepiony niczym rzep psiego ogona.
Iris obserwowała, jak ten wyciąga paczkę papierosów i bezceremonialnie odpala jednego. Nie potrafiła się jednakże zdobyć na to, aby zwrócić mężczyźnie uwagę. Sama, nie tak dawno, ugięła się i sięgnęła po papierosa, mimo iż uważała samą siebie za kobietę wolną od nałogów. Sytuacja z Hierarchią Turian w pewnym momencie przerosła ją. Konflikty, brak porozumienia z Admiralicją Przymierza, bezradnie rozkładający ręce Udina... Nie wypaliła całej paczki, ale także nie wyrzuciła jej. Wciąż leżała na stoliku w apartamencie, w każdej chwili mogła pochylić się i sięgnąć po nią, choć naturalnie powtarzała sobie, że jest wystarczająco asertywna. Dziś mogła stwierdzić, że konflikt został zażegnany, nie mniej czuła w kościach, że to obłuda i tak naprawdę trwa cisza przed burzą. Nie miała nosa jak Shepard, ale gryzło ją przeczucie.
- W półfinale? Już? Z kim będą grać?
Wyrwana z własnych myśli, potrząsnęła lekko głową, wspominając, że Matthew był zagorzałym kibicem. Do takiego stopnia, że nie raz i nie dwa prowokował otwarcie kłótnie, a nawet wracał do domu z podbitym okiem. Naturalnie, czasy beztroskiej młodości przeminęły, acz Iris miała szczere wątpliwości, czy teraz, sprowokowany, nie wmówiłyby sobie, że tylko pięściami może obronić honoru Bullsów.
- Jak dobrze rozumiem, Cliff gra w drużynie, która odpadła?
Musiał jej wybaczyć, a także uzbroić się w cierpliwość, jeżeli pragnął wyjaśnić zawiłości, ponieważ Fel wydała się zainteresowana, co zdradzał chociażby lekki błysk w oku. Tylko Tarczansky potrafił tak skutecznie oderwać jej myśli od Cytadeli, od całej galaktyki i pozwolić na moment skupić się na ziemskim padole, za którym nieustannie tęskniła.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

19 lut 2017, o 19:29

Ach, ta Iris. Tak nieporadna w posługiwaniu się slangiem i mową potoczną. Tak zabawnie reagująca na pewne uliczne powiedzonka. Parsknął cicho, słysząc jej zdziwioną reakcję i pokiwał z politowaniem głową. Zdecydowanie brakowało jej większego luzu. Od tego przysłowiowego kija wiadomo gdzie, jeszcze nabawi się urazu kręgosłupa. Z przekąsem poklepał delikatnie Iris po jej blond puklach i z całkowicie szczerym uśmiechem na twarzy, odrzekł jej.
-Tak mawia prosty lud, moja droga.-A po chwili roześmiał się szczerze. Jej dziecięca reakcja na takie proste zwroty była przeurocza. Ta ciekawość, zainteresowanie. Coś pięknego po prostu. Zwykłe przysłowie, a ile radości potrafi sprawić.
Wiedział, że palenie w Atrium nie było mile widziane. Kimże jednak byłby Tarczansky, gdyby stosował się do wszystkich nakazów i zakazów. Kto go znał dłużej, doskonale wiedział, że zwykł chadzać swoimi ścieżkami a jego perfekcyjna znajomość regulaminu służy jedynie do naginania go na własną korzyść. Oczywiście, w chwilach, gdy tego koniecznie potrzebował. W gruncie rzeczy, nie był problemowym typem. Rzecz jasna, dla ludzi, którzy wiedzieli jak z nim postępować. Reszta odbierała go raczej jako szorstkiego w obyciu typa. Typa niepokornego. Takiego, który zawsze stawia na swoim. W pewnym sensie, tak właśnie było i choć wiele swoich uczuć chował pod płaszczykiem głupkowatego czasem poczucia humoru...To był tak naprawdę bardzo wrażliwy, nie tylko na uroki niewieście. Nie wiedział, że Iris popala sobie po godzinach, dlatego też ustawił się w bezpiecznym dystansie, aby nie chuchać jej prosto na twarz. To było nietaktowne i takie niegrzeczne, że nu nu.-No, z Heatsami. Trudny mecz, ale moje bysie na pewno dadzą radę.-Powiedział z entuzjazmem. Jako zagorzały, wierny kibic tej drużyny, wierzył w ich sukces. Czekał na niego tak długo, jak i sami zawodnicy, dlatego też jego radość była porównywalna do tego, którzy odczuwali gracze.
Te czasy, kiedy z meczu wracał z porozrywaną koszulką, podbitym okiem czy odrapaną twarzą już dawno minęły. Raczej nie powrócą, bowiem Matthew broni honoru swojej drużyny w sposób dojrzały. A to, że pozwalał sobie na dogadywanie kibicom rywali Bullsów było swego rodzaju...powrotem do korzeni.-Flagowy środkowy Knicksów, podobno Owen zwinął swój ołtarzyk, kiedy spartolił trzy przechwyty. Koszulkę wystawił na TradeNet, ale nikt nie chce licytować.-Matt nabrał powietrza, by rozbrzmieć na pół Atrium przyśpiewką, jaką raczy się kibiców Knicksów. W ostatniej chwili jednak się opamiętał. Nikt nie chciał słyszeć tych barwnych obelg na temat Nowego Jorku i ich słabych graczy. Co prawda, mieli one o wiele lepsze zaplecze i budżet, niż zaniedbani Bullsi, ale nie tylko pieniądze świadczą o wielkości zespołu. Duch walki i rywalizacji, chęć zwycięstwa...Cechy świadczące o prawdziwym sportowcu, a nie o napompowanym kasą gwiazdorze. Trzymając się tematyki koszykówki, Matthew zahaczył do dawnych czasów, kiedy to jeszcze ich rodzice wspólnie spędzali dużo czasu.-Pamiętasz tą kolację z okazji urodzin mojego starego? Tą kiedy miałem podbite oczy, złamaną łapę i odrapaną michę? Ha! To były czasy. Twoja mina, bezcenna.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

27 lut 2017, o 15:39

To prawda. Fel mogła się poszczycić bogatym językiem oraz elokwencją, tyle że na co dzień rozmawiała z istotami wysokiego szczebla, dlatego też znane jej były skomplikowana terminologia na przykład z zakresu ekonomii, podczas kiedy proste, potoczne powiedzonka zacierały się i wypadały nieużywane z pamięci. Mimo iż Iris nie kategoryzowała persony, nie zwracała uwagi na ich wykształcenie oraz pochodzenie to jednak nie trudno było się domyślić, że rzadko obraca się w kręgu prostego ludu jak to mawiał Matt, przez co ich slang był dla niej w większości zagadką. Nie wiele miało to wspólnego ze sztywnością.
- Naprawdę? A aby przypadkiem nie używa niecenzuralnych słów, które nabierają większej funkcji w ich wypowiedziach niż tylko impresyjna oraz fatyczna?
Cmoknęła, odruchowo poprawiając włosy, zwłaszcza zabłąkany, pojedynczy kosmyk, który opadł na jej nos za sprawką zabiegów Tarczansky'ego. Powinien dostać po łapach, ponieważ Fel była wrażliwa na punkcie jasnych pukli, z którymi codziennie prowadziła długie dysputy i które uparły się, aby robić jej na złość, nie dając się okiełznać ani szczotce, ani grzebieniowi. Z drugiej zaś strony Matthew był w tym tak spontaniczny, że nawet specjalnie nie skrzywiła się.
- Już się starasz o przepustkę na wielki finał?
Zagadała, jako że przez myśl jej przemknęło, że bilety na to sportowe wydarzenie oraz cała późniejszą fetę byłyby idealnym prezentem dla mechatronika z okazji zbliżających się urodzin. Pamiętała. Jak zawsze. I nie tylko za sprawą naprawdę dobrej pamięci do liczb oraz dat, co z czystej sympatii.
Iris uniosła brew. Przed oczyma wymalował się jej obraz, do którego właśnie nawiązywał mężczyzna - niecierpliwie szurała nogą po zadbanym, wypastowanym parkiecie. Miała może z dziesięć, jedenaście lat i miętową, letnią sukienkę na sobie. Włosy związała w dwa warkocze, od jednego zgubiła wstążkę. Ojciec Matthewa zapewniał, że syn zaraz do nich dołączy, ale zanim skończył przepraszać za lekkomyślność Tarczansky'ego juniora, drzwi stanęły otworem i do środka wtoczył się obraz nędzy oraz rozpaczy. Parsknęła. Wtedy musiała mieć nieciekawą minę, dziś mogła się już tylko zaśmiać.
- Pamiętam! Twoja mama musiała ci wygrzebywać kamienie z brody. Nie byłam tego wieczoru w stanie nic przełknąć.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

27 lut 2017, o 16:18

Matthew również mógł się poszczycić podobnymi zdolnościami. Pozornie, słownik inżyniera był o wiele bogatszy, niż komukolwiek się wydawało. Prywatne szkoły, zajęcia domowe, lekcje języków obcych...Wpłynęło to bardzo na Matta. Tylko nikt nie powiedział, że Tarczansky lubi używać swoich nienagannych manier, które wbijano mu, prawie dosłownie, młotkiem do głowy. Był bowiem bardzo oporny na tego typu wiedzę.
-Wiele kręgów, nawet politycznych twierdzi, że soczysta kurwa mówi więcej niż tysiąc słów. Poza tym, gdyby politycy stali się bardziej ludzcy ich widok na ekranie nie wkurwiałby mnie tak bardzo. Oczywiście, nie mówię o Tobie. Na Twój widok reaguje uśmiechem od ucha do ucha...A Scooter szykuje chusteczki i chowa się w łazience.-Po chwili parsknął śmiechem. Strasznie podobało mu się dogryzanie Radnej. Zresztą, jakby nie patrzeć, tego typu informacja była niejako ogromnym komplementem. Skoro Radna w ten sposób działała na najlepszego i najdziwniejszego informatyka na pokładzie. Co prawda, można było to rozumieć w dwojaki sposób, ale miał nadzieję, że Iris zrozumie jego pokręcony tok rozumowania w tej kwestii. Znali się tyle lat. Musiała go zrozumieć.
No tak, finał był jego ogromnym marzeniem. O ile, Byczki dostaną się do niego. Miał jednak na to ogromną nadzieję. Mecz o miejsce w finale za tydzień. Mechatronik bardzo chciał dorwać się do miejsca na hali, jednak bilety rozmyły się w mgnieniu oka. Pozostało mu obejrzeć ten mecz na mniejszym ekranie. Oczywiście, w akompaniamencie piwa, nachos i salsy. Samotnie, bo na Cytadeli poza Alexis, obywateli Chicago ze świecą szukać.-No i widzisz, tu zaczynają się schody. Biletów na półfinał już nie ma. Rzucili się na nie jak batarianie na niewolnika, a na finał...Szkoda myśleć, bo żal za dupę ściska.-Stwierdził, wzruszając ramionami. Powoli dopalał papierosa i nie wiedział co zrobić z niedopałkiem. Problem był dość poważny, bo wyrzucając go za siebie, zwali na siebie gniew Rady, Iris prywatnie i bandy ekologów, którzy przychodzą protestować pod Prezydium co jakiś czas. Oparł się o barierkę, licząc na to, że ukradkiem...W jakiś magiczny sposób...Filtr wypadnie mu z dłoni i poleeeeeeci hen, hen daleko. Najlepiej do Shalta, tam nikt tego nie zauważy.
-Ale następnego razu przyniosłem Ci kwiaty z ogródka sąsiadki...Za to, że musiałaś mnie oglądać w tym stanie. Do tej pory trzymam wersję, że stary mi kazał. Tylko, że bez przeskakiwania przez płot do pani Nichols, mniejsza.-Machnął przy tym ręką. Dawne czasy, dobrze było o nich powspominać. Byli dziećmi, beztroskimi, energicznymi...Później zrobiło się zdecydowanie gorzej, gdy Junior zaczął rozumieć, kim jest jego ojciec.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

7 mar 2017, o 20:56

Na pewne rzeczy nie miało się najmniejszego wpływu - rodzina, wychowanie, środowisko.Jedni rodzili się w koloniach, inni na pokładach statku, a jeszcze inni przychodzili na świat w rodzinie z tradycjami, która wywierała duży nacisk, aby zostały one odpowiednio zakorzenione w młodym, chłonnym umyśle. Nie mieszkała na co dzień z rodziną ojca, prawdę powiedziawszy czuła się lepiej w Londynie, w starej kamienicy, zamiast w luksusach Admirała Fel. Nie czuła się swobodnie biegając po marmurach, a czujne spojrzenie małżonki admirała tylko czekało na najmniejsze potknięcie. Los jednakże utarł jej nosa i końcem końców bliżej było jej do ojca, do jego przyzwyczajeń i odpowiedzialności niż do spokojnego, przewidywalnego, londyńskiego życia.
- Nie kończ!
Weszła w słowo Matthowi, który i tak musiał swoje powiedzieć, na co Iris wywróciła oczyma. Jej stosunek do Scottera była... Ambiwalentny. Miał skilla, który służył Wenus, aczkolwiek kiedy mijali się na korytarzach serwisowych, a jego wzrok sunął bezczelnie po jej sylwetce, miała wielką ochotę trzasnąć go porządnym, biotycznym, lewym sierpowym. I tak nikt by nie uwierzył, gdyby ów incydent wypłynął.
Przytaknęła Tarczansky'emu jakby naprawdę rozumiała jego rozżalenia, ale bardzo szybko jej usta wykrzywił łobuzerski uśmiech. Iris przysunęła się do mężczyzny, chcąc podzielić się z nim sekretem, który pod groźbą poważnych konsekwencji nie miał prawa opuszczenia zaufanego, wąskiego grona dwóch person.
- Już nie ma? Naprawdę? Kiedy rezerwowałam miejsca w całkiem przyjemnym sektorze, było ich jeszcze całkiem sporo. No cóż. Pomacham Ci w telebimie, obiecuje!
Dla efektu odwzorowała jego nonszalanckie wzruszenie ramionami, choć tak naprawdę bardzo uważnie przyglądała się mimice mechatronika. Matthew nie potrafił skrywać emocji, jeśli już jakaś targała nim to targała przy okazji całym ciałem. Ciekawe, czy miał jakieś włoskie korzenie.
- Pamiętam! Był to całkiem ładny bukiet stokrotek... Ususzyłam go i potem zabrałam w książce do Grissoma... Moja współlokatorka patrzyła się na te książki jakby zobaczyła skamielinę z czasów protean. Datapady może i są wygodne, ale naprawdę tęsknię za dotykiem papieru między palcami.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

16 mar 2017, o 19:34

Matthew obrał zupełnie inną drogę od Iris, kurczowo trzymając się swoich idei. Co prawda, wielu mogłoby uznać go za idiotę. Mógł sobie bowiem pozwolić na wszystko. Miał bogatego ojca, prawdopodobnie odziedziczyłby jego majątek, gdyby tylko tego sobie zażyczył i oczywiście, podporządkował się regułom życia swojego ojca, Magnusa. O najmłodszych lat, Matthew zamiast salonów bardziej kierował się ku surowemu żelazo-betonowi i wąskim, zatłoczonym uliczkom wielkich miast. Zamiast wystawnych porcelan, wolał puszkę konserw jedzoną na płycie portu kosmicznego. Zamiast opery, wybierał pełny stadion i przyśpiewki kibiców. Wymarzył sobie zwyczajne, swojskie życie. Wielu nazwałoby to tchórzostwem i niechęcią do wzięcia odpowiedzialności za coś zdecydowanie większego. A tu? W mniemaniu Matthew'a, wyglądało to tak, że musiał wykazać się ogromną odwagą przeciwstawiając się ojcu i wziąć pełną odpowiedzialność za swoje życie i dotychczasowe wybryki. Nigdy bowiem nie zamierzał się kryć za armią prawników i ochroniarzy. Co zresztą udowadniał nieraz. Nieraz żałował swoich wcześniejszych decyzji, ale teraz znajdował się w miejscu, które mu odpowiadało i obok osoby, która bez względu na wszystko nigdy nie zostawi go na lodzie. Podobnie jak on jej. Bo stare przyjaźnie nigdy się nie zacierają. A szczególnie takie, pielęgnowane niemal od pieluchy.
-No co?! Nazywam rzeczy po imieniu, w przeciwieństwie do tych otaczających Cię pizdusiów z dyplomacji.-Pozwolił sobie wtrącić. Iris musiała przywyknąć do tego, że Matthew nazywał rzeczy prosto z mostu. Wielu osobom to się nie podobało, ale Tarczansky nie był człowiekiem zdolnym kłamstwa czy matactwa. Wychodził z założenia, że najgorsza prawda jest lepsza od najpiękniejszego kłamstwa.
Uśmiech Iris nie bardzo mu się podobał. Wyczuwał podstęp w tym subtelnym geście. Wiedział, że coś kombinuje, mały Bąbel. To było bardziej, niż pewne. Starał się nie dawać tego po sobie poznać, lecz umiejętności aktorskie Matta leżały na miernym poziomie, w przeciwieństwie do Radnej, która gry polityczne miała schowane u nasady małego palca u stopy. Kiedy w końcu wyjawiła swój sekret, Matthew z udawaną oburzoną miną odrzekł jej.-Aha! A więc to tak! Ogarnęłaś bilety po cichaczu na jeden z najważniejszych meczy w sezonie i zapomniałaś o tym wspomnieć swojemu staremu kumplowi. Na dodatek, największemu fanowi Bullsów. A teraz spójrz przez barierkę.-Rzucił z łobuzerskim uśmiechem na twarzy i po chwili zaczął zbliżać się w stronę Radnej. Wyciągnął w jej stronę ręce i kiedy ujęły jej ramiona, zaczął powoli napierać i iść w stronę barierki. Kiedy dopchnął ją do niej, zbliżył się do niej, by spojrzeć głęboko w jej oczy i dodał.-Wysoko, nie?-Po czym parsknął śmiechem. Oczywiście, nie był wstanie wyrzucić kogokolwiek przez balkon. Tym bardziej Radnej, swojej chlebodawczyni jakby nie patrzeć. To dopiero byłby skandal. Pracownik Rady zrzucić Radną Fel z balkonu, bowiem ta miała bilety na mecz w loży VIP, zapewne. Rozbawiona mina nie schodziła mu z gęby, a sam Matt znów odsunął się na odpowiedni w jego mniemaniu dystans.-To jak? Weźmiesz mnie, nie? Kupię Ci chryzantemy i się dogadamy, ok?-O ile dobrze pamiętał, były to jej ulubione kwiaty. Dlatego też...Była to dobra karta przetargowa.
Ostatnio edytowano 17 mar 2017, o 15:47 przez Matthew Tarczansky, łącznie edytowano 1 raz
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

17 mar 2017, o 07:20

Aby ukryć dyskomfort oraz przytłoczenie tak śmiałym zagraniem Matthewa, zarzuciła mu ręce na szyje, jakby oboje znaleźli się właśnie w romantycznej, intymnej sytuacji; i tak to mogło wyglądać dla osób postronnych, gdyby nie fakt, że stali prawie że na szczycie Wieży Cytadeli, z głową w chmurach. Spojrzała na niego przeciągle, z zawziętością w oczach, a także z chochlikami, od których iskrzyły się one oraz śmiały.
- Punkt za kwiaty…
Była pod wrażeniem. Naprawdę. Nie przypuszczała, że zapamięta ten drobny szczegół. I że już na wstępie użyje go jako swojej karty przetargowej. Był cwany. I bardzo zdeterminowany. Zamierzała wykorzystać tę obserwację.
- … Aczkolwiek to za mało.
Podkreśliła, ponieważ nie zamierzała tanio sprzedać skóry. Dla rozproszenia uwagi przeciwnika, przesunęła opuszkami palców po skórze na jego szyi. Iris – czym zaskoczyła przede wszystkim samą siebie – bardzo szybko odnalazła się w zasadach, jakie narzucił Tarczansky. Domyślała się, że wszystkie chwyty dozwolone znajdowało się na ich piedestale. Inaczej wiatr nie unosiłby jej jasnych pukli, a ona nie tkwiłaby oparta o zimną barierkę zdana na łaski Matthewa.
- Ponegocjujmy.
Zaproponowała uczciwie. Szczytem jej wspaniałomyślności było uniesieniem lekko brwi oraz tym samym zachęcenie mężczyzny, aby pierwszy podał stawkę, którą potem będzie w stanie podbić. Ciekawość – przynajmniej chwilowo – uciszyła zdrowy rozsądek. A może zdecyduje się zagrać vabank?. Lekko przygryzła kącik ust. Niczego nie zamierzała ułatwiać. Zresztą, sam się o to prosił.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Atrium

21 mar 2017, o 15:01

Jej ruch był dla niego kompletnie niespodziewany. Chyba pierwszy raz od jakiegoś czasu dała się poprowadzić przez wodze fantazji. Faktycznie, jeśli ktokolwiek obserwowałby ich z boku, mógłby sobie pomyśleć, że Radna spoufala się ze swoim parobkiem. Mina Matta zdradzała zaskoczenie. Źrenice rozszerzyły się, uniósł szeroko brwi. Szczerze powiedziawszy, parę tygodni temu, fantazjował o takiej sytuacji. Iris miała w sobie coś niepowtarzalnego, nie chodziło tu wcale o jej pozycję, status i respekt jakim darzą ją inni. Gracja, szyk i ta dziwna niewinna iskierka skrywająca się pod często pokerową twarzą. Owszem, Matt chyba jak każdy mężczyzna w galaktyce, twierdził, że Fel jest bardzo atrakcyjna. Ale...W tej chwili, w tym miejscu, miał jakieś nieodparte wrażenie, że nie jest to dobry pomysł. Rozsądek brał górę i miał dziwne przeczucie, że chcąc nie chcąc, nie skończy się to zbyt dobrze. Nie pasował do niej. Jego styl bycia, zawód i reputacja marnotrawnego syna mogłaby mocno wpłynąć na wizerunek.
Kurwa. Co teraz?
Przeszło mu przez myśl. Można było odnieść wrażenie, że inżynier odciął się na chwilę od rzeczywistości. W jego centrum postrzegania rzeczywistości znajdowała się teraz Iris. Odruchowo, nie wiedząc czemu, złapał ją w biodrach i przyciągnął do siebie. Myśli gnały po synapsach jak oszalałe. Tyle rozwiązań, tyle możliwości...Strach? Euforia? Nie wiedział jak zdefiniować targające w nim teraz emocje. Zastygł w tej pozycji na kilkanaście sekund, które dla Tarczansky'ego trwały chyba wieki. Nie odzywał się, a w myślach rozpatrywał chyba milion scenariuszy, do których może dojść. Szczerze powiedziawszy, bał się bliższej relacji. Od czasu rozwodu, nie myślał w tych perspektywach, aby móc się z kimś związać czy chociażby spędzić jedną noc. Co prawda, był samcem i biologii nie dało się oszukać, bowiem zmysłowy gest Radnej zadziałał wyraźnie na niego. Debata z samym sobą trwała w najlepsze. Inżynier stracił pewność nad wszystkim. Pochylił się nad nią, zachowując między ich twarzami dystans, który można byłoby spokojnie zmierzyć łbem szpilki.
Działał odruchowo...Już nie widział Iris jako starej przyjaciółki, której wyrywał łopatkę w piaskownicy. Nie widział jej jako dziewczynki, z którą razem psocili, dokazywali i wprawiali swoich rodziców o zawrót głowy swoimi szalonymi pomysłami. W tej jednej chwili zamieniła się dla niego w pełnoprawną kobietę, taką którą się pożąda, pragnie i pała się paletą wszelkich innych emocji. W jego mniemaniu, był to bardzo poważny krok dla obojga. To zrujnuje ich dotychczasowe postrzeganie siebie nawzajem. Barwna, dziecięca przeszłość rozsypała się niczym szkło. Cala batalia tocząca się w czerepie mechatronika wydawała się już przesądzona. W wyniku swoich głębokich rozmyślań doszedł do pewnych wniosków, a...konkluzję przypadkowo wypowiedział na głos.
-Jebać to...-Wzruszył ramionami i zbliżył się jeszcze bardziej do Iris, przypierając ją ciałem jeszcze bardziej do barierki i jakby tego było mało, znajdując się w tej granicznej odległości między nimi, wykorzystał okazję i ukradł jej jeden, dość nieśmiały i krótki pocałunek.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Krąg Prezydium

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość