Prezydium to obszar wewnętrznej strony pierścienia łączącego okręgi. Znajdują się tutaj ambasady ras uznających zwierzchnictwo Cytadeli, a także wiele sklepów, lokalów rozrywkowych czy drogich mieszkań, na które pozwolić sobie mogą najbogatsi. Znajduje się tu także Wieża Cytadeli.

[WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

8 wrz 2016, o 08:30

Przydzielony zbiegłej z obiektu AZ-99 apartament nie należy do najwystawniejszych pomieszczeń Wieży Cytadeli, przeznaczonych dla wysokiego stopnia delegatów i dygnitarzy. Jego wystrój jest dość prosty, lecz elegancki, a wyposażenie odpowiada poziomem pozostałej części Prezydium, na które widok rozpościera się przez szerokie na całą ścianę okno, dające złudne wrażenie przestronności pokoju, w którym się znajduje.
Mała, ładna łazienka, aneks kuchenny i wieki stół, zajmują sporą część tej kawalerki, pozostawiając w salonie miejsce na sprzęty elektroniczne, kilka białych szafek oraz średniej wielkości łóżko. Z każdego miejsca apartamentu, poza łazienką, można obserwować projekcję nieba i chmur Prezydium, i wypełniające ten krąg budynki. Szesnaste piętro nie daje zbyt wielkiego wglądu na ulicę przed wieżą, sprawiając, że tłumy wydają się być zaledwie stawami mrówek, ale to nie ludzie są imponującym widokiem na zewnątrz.
Ładny apartament skutecznie odwraca wzrok od ochroniarzy rozrzuconych po całym szesnastym piętrze, które zostało częściowo zamknięte, ograniczając liczbę pozostałych lokatorów do minimum. Mieszkanie Lindsay Forest jest jasne, eleganckie i położone w prestiżowym miejscu, lecz jego drzwi pozostają zamknięte - również dla niej, jak i większości potencjalnych odwiedzających.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

15 wrz 2016, o 21:09

Pomieszczenie było jasne - światło uderzyło po oczach przyzwyczajonego do półmroku wieży Cytadeli porucznika. Sączyło się przez ogromne, rozciągnięte na całą szerokość apartamentu okno, ukazujące przelatujące przed oczami obserwatora promy na tle zieleni i sztucznego nieba Prezydium.
Gdy drzwi się za nim zasunęły, siedząca na łóżku postać drgnęła. Lindsay Forest uniosła głowę znad własnego omni-klucza, w który wcześniej wpatrywała się z fascynacją. W oddali brzmiała cicha muzyka wypływająca z przygaszonego ekranu zawieszonego na ścianie naprzeciw łóżka, na małej ściance oddzielającej aneks kuchenny od sypialnianego.
- Vex!
Kobieta natychmiast dezaktywowała urządzenie i uśmiechnęła się szeroko, wstając na równe nogi. Wyglądała zupełnie inaczej w tym dziennym świetle, na tle eleganckiego apartamentu. Niemal jak młoda dziewczyna, a nie postarzona przez mrok podziemnej placówki pani doktor. Ubrana była w suknię - długą, luźną, z rodzaju tych, jakie znaleźć można było w każdej szafie asari zamieszkujących Prezydium.
Bosymi stopami pokonała odcinek łączący łóżko z drzwiami i rzuciła się turianinowi na szyję w krótkim, przyjacielskim uścisku. Nie wyglądała na przygniecioną jarzmem uwięzienia, ani niezadowoloną z jego odwiedzin. Wręcz przeciwnie - choć zaskoczona, wyglądała na zadowoloną.
- Nie spodziewałam się - wyjaśniła swoje zachowanie, z powrotem cofając się na bezpieczny dystans i opadając na łóżko, które spełniało najwyraźniej funkcję kanapy. - Co u ciebie?
Kliknięcie w kuchni i zmiana koloru diody na ekspresie do kawy sprawiły, że podskoczyła w miejscu, znów podrywając się na równe nogi i przechodząc do jadalni.
- Na Boga, zapomniałam. Chcesz się czegoś napić, zjeść? - spytała, co brzmiało dość niewinnie biorąc pod uwagę fakt, że prawdopodobnie jej lodówka nie była wyposażona w jedzenie w wersji dekstro. Wyciągnęła z rozmachu dwa kubki, na razie wlewając kawę z dzbanka tylko do jednego. - Kawy? Wody? Herbaty? Soku?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

16 wrz 2016, o 12:19

Przez całą drogę do apartamentu rozmyślał nad tym co zastanie na szesnastym piętrze, śledząc spojrzeniem mijanych ochroniarzy i podążając za milczącym towarzystwem Wilsona. Czy strażnicy wiedzieli kogo i w jakim celu pilnują? Z jakiegoś powodu założył, że Lindsay znajdzie się w otoczeniu asari, ale wśród nich widział również ludzi, takich jak mężczyzna, który go prowadził. Ogorzała twarz i stara blizna świadczyła o tym, że człowiek był weteranem przynajmniej kilku walk. Czy Radna wybrała go osobiście? Niewątpliwie miała do nich zaufanie, skoro przydzieliła ich do ochrony.
Środki, które wykorzystano do zapewnienia Lindsay bezpieczeństwa, sugerowały, że ktokolwiek tym dowodził, wziął sobie do serca ważność uwolnionej kobiety. Kiedy mijali kolejne drzwi i kolejne poziomy zabezpieczeń, turianin stopniowo się uspokajał. Dyscyplina oznaczała profesjonalizm. Kobieta była w dobrych rękach, nawet jeżeli jej ochrona nie była zbyt rozmowna. Jej reakcja i samopoczucie wciąż pozostawały zagadką, ale przynajmniej była bezpieczna. Jak ptak w złotej klatce.
Kiedy w końcu dotarli do drzwi na szesnastym piętrze, a te rozsunęły się z sykiem ukazując przestronne, jasno oświetlone pomieszczenie, porucznik zmrużył oczy. Podziękował towarzyszącemu mu ochroniarzowi i wszedł do środka, pozwalając by przejście zamknęło się za nim.
Chwilę później jego pytania znalazły swoją odpowiedź.
- Doktor Forest... - odezwał się zaskoczony, gdy młoda dziewczyna uwiesiła się na jego szyi. Odwzajemnił jej uścisk, a na jego usta wpłynął uśmiech, kiedy się odsunęła. - Dobrze wyglądasz.
W tych dwóch słowach kryło się znacznie więcej niż mógł powiedzieć. Gdy widzieli się ostatnim razem, dziewczyna była wymizerowana, wstrząśnięta i wciąż nafaszerowana mieszaniną farmaceutyków - zarówno tych otumaniających, które podali jej wcześniej koledzy po fachu, jak i tych pobudzających, które zaaplikowała sobie sama po przebudzeniu. A w postępujących minutach była świadkiem porwania, śmierci ochroniarzy, rozłamu w grupie jej wybawców i detonacji całego ośrodka wraz ze wszystkimi, którzy pozostali w jego pomieszczeniach i podziemnym laboratorium. Był pewien, że ją to załamie, a nowy świat przytłoczy; że znajdzie ją nieszczęśliwą, wpatrującą się w pustą przestrzeń i nie potrafiącą poradzić sobie z przeszłością. Widział to już wcześniej, po Raitaro. W wykonaniu Daniela Rocheforda.
Zamiast tego zastał młodą dziewczynę, żywą, uśmiechniętą i pełną energii. Zafascynowaną nowym światem i nowym życiem. Była to miła odmiana, która utwierdziła go w przekonaniu, że wtedy na AZ-99, w pokoju oddzielonym pancerną szybą, podjął dobrą decyzję. Był turianinem, ale wątpił, by Lindsay odzyskała pełnię życia w zamknięciu na jego planecie, pełną szarości i metalicznych iglic.
Pytanie dziewczyny wyrwało go z zamyślenia, uświadamiając mu, że zwlekał z odpowiedzią.
- Wciąż żyję i od dwóch tygodni nikt do mnie nie strzelał, więc mogę powiedzieć, że całkiem nieźle. Niewątpliwy postęp w moim życiu - powiedział, uśmiechając się lekko. Gdy dziewczyna zaczęła się krzątać energicznie po kuchni, zaśmiał się cicho i ruszył z miejsca, podchodząc do okna.
- Turianie mają inną dietę niż ludzka. Przyswajamy tylko posiłki oparte na prawoskrętnych aminokwasach, tak jak quarianie. Wasz sok i kawa przemieliłyby mój żołądek - wyjaśnił jej, ale bez urazy w głosie, a raczej z rozbawieniem. Oparł się barkiem o framugę, śledząc Lindsay uwijającą się przy kubkach. - Ale woda będzie w porządku, dzięki.
Przez kilka dłuższych chwil przyglądał się jeszcze dziewczynie. Jej entuzjazm i dobre samopoczucie sprawiał, że po raz pierwszy od dawna serce ściskało mu coś innego niż zimne szpony. Pośród tych wszystkich ostatnich porażek przynajmniej jedno życie udało im się ocalić w pełni.
- To ja powinienem pytać jak u ciebie. Jak sobie radzisz w nowym świecie? Odkryłaś już coś ciekawego?
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1125
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

21 wrz 2016, o 20:35

Uśmiechnęła się szeroko słysząc jego komplement i kiwnęła głową - może mało skromnie, a może po prostu doskonale wiedziała, że choćby przyszedł do niej przed jej porannym prysznicem, to wciąż będzie wyglądać i czuć się tysiąc razy lepiej niż gdy widzieli się po raz ostatni. Pełne cierpienia wspomnienia zastąpione były nadzieją, która skrzyła w jej oczach, niemożliwa do niezauważenia.
- Ty również - odpowiedziała mu, krzątając się po kuchni i słuchając, co dalej do niej mówił a jednocześnie przechodząc do lodówki, z której wyciągnęła mały, czarny garnuszek. Nacisnęła znajdujący się na jego uchwycie przycisk, a z wnętrza naczynia wydobył się cichy syk. Wlała spienione, lekko fioletowe mleko z owoców rosnących na Thessii do wnętrza białego, wysokiego kubka, po czym odłożyła naczynie obok, dolewając do napoju czarnej, mocnej kawy z wnętrza dzbanka. - Cieszę się - dodała na wieść o tym, że ostatnio nikt do niego nie strzelał. W jej życiu może nie panował jeszcze spokój, ale zniknęły z niego największe zmartwienia. Pewnie ciężko byłoby jej uwierzyć, że u niego nie było lepiej.
Zastygła w trakcie odkładania dzbanka z powrotem do ekspresu gdy przypomniał jej o turiańskiej diecie. Odłożyła naczynie nieco glośniej niż planowała, wolną reką uderzając się lekko w czoło.
- Boże, faktycznie - westchnęła głośno, sięgając do lodówki by odłożyć do niej czarny garnuszek i wyjąć butelkę wody. - Nie jestem... przyzwyczajona. Mało turian tu przychodzi.
Podała mu wodę, przechodząc z powrotem do sypialni i siadając na krawędzi łóżka, z którego odgarnęła datapady tak, by mógł obok niej usiąść. Kubek oparła sobie o udo, wpatrując się w niego wyczekująco - jakby miał przynieść jej informacje, których nikt inny nie chciał ich udzielić.
- To znaczy... odwiedził mnie jakiś śledczy, turiański. Otoczony ochroniarzami. Ale nie pozwolili mu się do mnie zbliżyć i no... nie było dość przyjemnie - wzruszyła ramionami, uśmiechając się nieco sztucznie, uprzejmie, choć pewnie wspomnienie to nie budziło w niej zbyt pozytywnych emocji. Wystarczyło jednak pytanie o nowe odkrycia, a na twarzy znów zawitał jej entuzjazm.
- Jeszcze czego! Od tygodnia mam ograniczone połączenie z extranetem. Czytam. Codziennie czytam, nie masz pojęcia jakie to fascynujące - zerknęła na leżące obok datapady, obracając się przodem do turianina i pociągając nogi pod siebie. - Cytadela, przekaźniki masy, te wszystkie rasy... Bioinżynieria jest na tak wysokim poziomie, nie tylko tutaj, ale też na Ziemi! Czuję się jak neandertalczyk, którego ktoś wrzucił w dwudziesty drugi wiek - westchnęła głośno, obracając głowę w stronę okna i obserwując przewijające się za nim promy. - To taki praczłowiek - dodała rzeczowo, pamiętając o tym, że pewnie Viyo nie ma pojęcia o czym ona mówi. Przeniosła wzrok z powrotem na turianina, nagle uśmiechając się w nieco bardziej nieśmiały sposób.
- Próbowałam dowiedzieć się, jak się z tobą skontaktować, ale nikt mi nie pozwolił - powiedziała cicho, przenosząc zamyślony wzrok na brązową powierzchnię gorącej kawy. - Chciałam ci podziękować.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

22 wrz 2016, o 18:07

Vex śledził spojrzeniem dziewczynę krzątającą się w kuchni, uśmiechając się przy tym nieświadomie. Ciężko było nie zarazić się jej entuzjazmem, zupełnie jak w przypadku młodej Sones. Zamknięcie w Cytadelowym apartamencie, chociaż było prywatnym więzieniem, najwyraźniej nie przeszkadzało jej w poznawaniu świata na nowo i cieszeniu się znaleziskami. Przez moment rozważał nawet, by porzucić swoje pytania i nie wymuszać na niej powrotu myślami do AZ-99 i do wydarzeń, których była częścią.
Przez moment.
- Spotkanie ze śledczymi z reguły nie należy do przyjemnych. Bez względu na rasę – odparł na jej wzmiankę o spotkaniu. Oderwał się od okna, gdy uprzątnęła łóżko i przysiadł na jego krawędzi. – Chociaż rzeczywiście, moi rodacy potrafią być… dodatkowo nieprzyjemni. Jesteśmy rasą militarną, od małego szkoloną do wojny i do traktowania wszystkiego jako potencjalne zagrożenie. Ja też przez to przeszedłem po powrocie do domu – dodał.
Kiedy Lindsay wspomniała o nowościach technologicznych, roześmiał się cicho. Rzeczywiście, dla kogoś kto pracował na komputerach ze starymi matrycami w monitorach i w kompleksie o starych, ledowych lampach, dzisiejszy postęp techniki musiał wydawać się oszałamiający.
- Trochę ci zazdroszczę. Sam, jak byłem mały, również non stop siedziałem z nosem w extranecie, przeglądając wszelkie nowinki, które tylko wpadły mi w oko. Mój ojciec był inżynierem. Pół młodości spędziłem w jego warsztacie, grzebiąc przy dronach i pomagając mu programować sondy naprawcze – odparł, opierając ręce za plecami, na miękkim materiale łóżka. Przeniósł wzrok na okno, błądząc spojrzeniem po odległych budynkach i śmigających między nimi promach. Słońce leniwie ogrzewało okrąg Prezydium, ale inteligentne materiały w oknach automatycznie dostosowywały swoje ułożenie, by zminimalizować rażące promienie, ułatwiając spoglądanie na odległą, płonącą gwiazdę.
- Nie musisz – powiedział po ostatnich słowach dziewczyny, z powrotem przenosząc na nią wzrok. – Jeżeli już, to my ci powinniśmy dziękować. Widziałem zapiski o tym co zrobiłaś, o tych turianach, którym próbowałaś pomóc i o innych pracownikach placówki, których próbowałaś przekonać, że wasi więźniowie to coś więcej niż zwierzęta i obiekty testowe.
Pochylił się do przodu, przenosząc ręce i opierając łokcie o własne kolana, łącząc dłonie na butelce z wodą. Przekrzywił nieznacznie głowę.
- Niemniej… Ja również nie miałem dostępu i nie mogłem się z tobą skontaktować, chociaż próbowałem. Wiem, że prawdopodobnie wypytywali cię już tysiąc razy i na tysiąc sposobów, ale… Nie ukrywam, że też mam pytania, które mnie męczą. Chcesz się wymienić? – dodał, uśmiechając się krótko.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1125
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

22 wrz 2016, o 20:33

Kiwnęła głową, powracając spojrzeniem do okna - dla osoby, która życie spędziła w zamkniętym pod ziemią ośrodku, taki widok musiał być fascynujący. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że znajdowali się na stacji, a na zewnątrz była zieleń, błękitne niebo, przewijające się gdzieś w gorze chmury i słońce. Wszystko to w skróconym, specyficznym cyklu, który wydawał się panować wszędzie, choć tak naprawdę obowiązywał wyłącznie w Prezydium.
- Zazdrościsz? - spytała zdziwiona, spoglądając na niego spod uniesionych w zaskoczeniu brwi. Pewnie, biorąc pod uwagę całokształt jej położenia, ciężko było jej w to uwierzyć. Dopiero po sekundzie zaskoczyła, gdy trafiła do niej myśl sugerująca prawidłowe odczytanie jego słów. - Czy ja wiem? Uczenie się tego jest świetne, ale chyba wolałabym już to wiedzieć. Poza tym ja zazdroszczę ci dorastania w tym świecie. Jest pełen cudów, których nigdy nie poznam wszystkich.
Ostatnie zdanie wypowiedziała ze smutkiem w głosie, który zapiła natychmiast kawą, już nieco ostudzoną na tyle, by mogła to zrobić bez ryzykowania poparzeniem języka. Najpierw upiła mały łyk, na próbę, po czym wzięła większy i odłożyła kubek z powrotem na miejsce, opierając go o swoją nogę.
- Czytałam o waszej planecie. Wydaje się być... specyficzna. Ale piękna, na swój sposób - mówiła szczerze, nie z uprzejmości, choć ten sam, łagodny uśmiech towarzyszył jej od samego początku jego wizyty. W pewien sposób był niemal nienaturalny w zestawieniu z ostatnimi wspomnieniami Lindsay, które posiadał Viyo. Z drugiej strony wydawał się pasować do niej w stu procentach.
- Próbowałam. Ale oni nie chcieli słuchać. Nikt nie chciał - westchnęła głośno, odgarniając włosy za ucho gdy niemal wpadły jej do kawy, gdy pochyliła się nieco, znów spoglądając w nią, a może w jasną pościel, na której siedzieli. - Przecież to nie były zwierzęta. Zwierzęta były u góry. A jednak was przedstawiali nam jako najgorszych na świecie. Najeźdźców, barbarzyńców.
Pokręciła głową, a jej uśmiech zbladł. Powrót wspomnieniami do tamtych momentów nie był łatwy i sugerował katastrofę, dlatego szybko zakończyła temat.
- Nie dziękuj mi. Nic nie zrobiłam. Tylko próbowałam - mruknęła, unosząc kubek do ust by zatkać je samej sobie gorącym napojem. Czasem niektóre kwestie i własne poglądy lepiej było przemilczeć, szczególnie te samokrytyczne, co ona właśnie robiła. Gdy odsunęła kawę od ust i zerknęła na turianina, słuchając jego dalszych słów, szybko wrócił do niej spokój ducha.
- Możemy się wymienić - zaśmiała się, odwracając na łóżku nieco bardziej w jego stronę, uważając, by nie rozlać przy tym napoju. - Ale ostrzegam, że będę wypytywać o głupoty.
Wbiła w niego wyczekujący wzrok, prostując się przy tym, jakby w oczekiwaniu na pytanie jej ciałem owładnęło napięcie.
- Ty pierwszy.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

22 wrz 2016, o 22:58

Słowa dziewczyny przywołały mu wspomnienie innej rozmowy, którą odbył nie tak dawno temu. Zaśmiał się cicho, odkręcając korek butelki.
- Jakiś czas temu miałem podobną konwersację z jedną asari. Rozmawialiśmy na temat długowieczności i jej wad oraz zalet - odpowiedział, przekładając zakrętkę do wolnej dłoni. - Też używałem podobnych argumentów co ty, o poznawaniu świata i jego cudów, o zwiedzaniu planet i uczeniu się nowych rzeczy. Zresztą, poznałaś ją - dodał, pstrykając palcami. - Pierwsza niebieskoskóra, którą spotkałaś.
Upił kilka łyków wody, po czym zakręcił butelkę i odłożył ją na łóżko za swoimi plecami. Kiwnął głową na wyjaśnienia Lindsay, doskonale rozumiejąc powody dla których ludzie z placówki mogli tak przedstawić turian. Mieli na nich eksperymentować, badać ich fizjonomię, stworzyć wirusa. Traktowanie ich jak zwierzęta, jak obiekty wręcz, było metodą na skłonienie pracowników, by uwierzyli, że ich praca nie jest nieludzka i sadystyczna. Nawet wypisali na co drugiej ścianie to nieszczęsne hasło, o którym tak dyskutował z Olgą Sidorchuk, a które miało usprawiedliwiać ich czyny.
- I taka jest. Stalowy klejnot galaktyki - powiedział pod adresem Palavenu, przewracając oczami. "Wasza planeta jest... specifyczna" brzmiało bardzo podobnie do tego co mówiła większość ludzi, starając się znaleźć jakieś ładne określenie na ojczyznę turian, które jednocześnie nie obraziłoby ich rozmówcy. Ale ona zdawała się mówić szczerze, gdy wspominała o jej uroku. Uśmiechnął się pod nosem. - Byłem również na waszej, chociaż przyznam, że nie miałem okazji obejrzeć jej najładniejszych rejonów.
Podmorskie głębiny też były na swój sposób piękne. O ile nie nakładały się z obrazami opuszczonych, podwodnych stacji, niepoczytalnych techników z maczetami i eksplodującymi, termalnymi szczelinami.
- W porządku. - Zastukał palcami po kolanie, zastanawiając się, które z pytań zadać najpierw. Ciężko było wybrać coś neutralnego na start, coś co od razu nie przyciągnęłoby czarnych chmur, które nieubłaganie musiały po jakimś czasie zawisnąć nad rozmową. W końcu, wzorem dziewczyny, obrócił się bardziej w jej stronę. - No dobra, skoro już zaczęliśmy rozmawiać o technologii, to mam jedno z tej tematyki. Ile wiesz o tej piramidzie, która znajdowała się nad waszym ośrodkiem? Udało wam się odkryć kto ją zbudował, kiedy, w jakim celu? Rozgryźliście przeznaczenie tego wielkiego, szklanego komina w środku?
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1125
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

23 wrz 2016, o 22:17

Uśmiech na twarzy Lindsay potwierdził, że istotnie pamiętała kim była dziwna, niebieskoskóra, łysa kobieta z mackami na głowie. Tela Vasir była charakterystyczna jak na asari, lecz dla Forest, która z tą rasą w tamtym momencie do czynienia miała po raz pierwszy, musiała wyglądać jak bardzo dziwna forma człowieka.
- Tela, tak - przytaknęła, kiwając głową. - Odwiedziła mnie kilka dni temu. Specyficzna kobieta - uśmiechnęła się, znów używając tego określenia, choć tym razem nie wyglądało to tak, jakby szukała jakiegokolwiek, które nie obrazi rozmówcy lub osoby, którą tak określała. - Ale bardzo ją lubię.
Uniosła kubek do ust i wzięła porządnego łyka kawy, której z wnętrza ubyło na tyle, by kobieta nie musiała martwić się o jej wylanie za każdym razem, gdy gwałtowniej ruszy ręką.
- Stalowy klejnot galaktyki - powtórzyła, jakby sprawdzając, jak to określenie brzmi w jej własnych ustach, wypowiedziane miękkim, kobiecym głosem wyzbytym turiańskich wibracji. - Trafnie.
Słuchała jego pytania, na jej twarzy coraz bardziej widoczna była ekscytacja. Może wydarzenia, które rozegrały się pod piramidą, nie polepszały jej humoru, ale sama piramida z pewnością to robiła. Poprawiła się w miejscu, wiercąc, jakby nagle zaczęło ją nosić gdy czekała, aż dokończy swoje pytanie, by mogła na nie odpowiedzieć.
- Nie wiem wiele. Ale była fascynująca, rozgryźliśmy ją w pewnym momencie na tyle, na ile mogliśmy - uśmiechnęła się szeroko, non stop spijając odrobinę ciemnego napoju z wnętrza białego kubka, w przerwach, które robiła w trakcie formułowania swojej odpowiedzi. - Była ośrodkiem wojskowym, samowystarczalnym. Piszę na jej temat pracę naukową.
Zwiesiła na moment wzrok, choć wygladała na dumną z siebie - nawet spoglądając w kawę chętniej, niż patrzyła w tej chwili na siebie.
- Ten... komin. To prawdziwy fenomen. Nigdy tego nie widziałam, ale znaleźliśmy tak wiele materiałów... Nagrania, schematy. Myślę, że z odpowiednią pomocą uda mi się przystosować tę technologię. Już znalazło się kilka firm zainteresowanych współpracą... - mówiła nieco niesmiało, choć w jej oczach widać było ogień. Zaczęła się nieco mylić w słowach, wypowiadać pośpiesznie, z ekscytacją. - To generator. Ogromny generator. I jeżeli moglibyśmy go odtworzyć, może zaopatrywać całe kolonie w energię. A działa naprawdę w sposób... niesamowity.
Westchnęła, odgarniając powracające w stronę jej twarzy, brązowe kosmyki włosów.
- Mogę ci pokazać - zasugerowała cicho, zerkając w jego stronę i uśmiechając się przebiegle. - Gdy tylko wytłumaczysz mi jak działa ta wasza dekstro dieta w kwestii całej galaktyki. Czy już ktoś kiedyś umarł, bo zjadł coś ze złego dyspozytora?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

24 wrz 2016, o 13:09

Przekrzywił nieznacznie głowę, gdy usłyszał o Vasir. A więc minął się z nią o kilka dni? Dobrze było jednak wiedzieć, że Widmo żyje i ma się dobrze. Gdyby spróbował pozyskać tą informację na własną rękę, prawdopodobnie natknąłby się na mur "Przykro nam, informacje o lokacji i stanie Widma Vasir są tajne".
- Tak, ja też - mruknął po słowach dziewczyny, przez chwilę uśmiechając się do własnych myśli. Przesunął wzrok z powrotem na okno, uciekając myślami do Palavenu. Kiedy ostatnim razem opuszczał planetę tuż po przesłuchaniu, budziła w nim tylko niechęć i gorycz, ale teraz, po kilkunastu tygodniach rozłąki, ponownie budziło się w nim przywiązanie do rodzinnej ziemi. Nawet jeżeli nadal nie dotyczyło to jego rodaków.
- Pracę naukową? - zaśmiał się cicho, obracając twarz w stronę dziewczyny. Niewiele osób potrafiłoby przekuć własne, straszne wspomnienia w rozprawkę technologiczną. Zakładając, że Rada pozwoli jej ją wydać, biorąc pod uwagę status polityczny wydarzeń na AZ-99. - Doktor Forest, jestem pod wrażeniem. Nie słyszałem jeszcze, by praczłowiek pisał prace naukowe - dodał, ale kącik ust uniesiony między żuwaczkami jasno mówił, że żartuje, przekomarzając się z dziewczyną. Jej wyjaśnienie na temat mitycznego komina sprawiło, że zastukał złączonymi opuszkami palców o siebie w zamyśleniu. Ekscytacja, chcąc nie chcąc, zaczynała mu się nieco udzielać, szczególnie że widział urządzenie na własne oczy.
- Generator? No jasne - mruknął, ponownie widząc przed oczami ogromny, pionowy tunel przez który się przebijali. Czy przez przezroczysty materiał nie szły przypadkiem drobne włókna, których nie potrafili zidentyfikować? - Czekaj, daj mi zgadnąć. Indukcja elektromagnetyczna na ogromną skalę? Jak wielka zwojnica?
Pokręcił głową i zaśmiał się na sprytny zabieg dziewczyny, gdy zasugerowała dalsze wyjaśnienia. Ale pytanie za pytanie, sam to zasugerował. Wyprostował się, opierając dłoń o łóżko.
- Z pewnością, chociaż nie jest to aż tak częste jak można byłoby myśleć - odpowiedział. - Wiele waszych produktów również zawiera prawoskrętne aminokwasy, a jednak żywicie się nimi bez przeszkód. Nasze organizmy po prostu nie tolerują takiego jedzenia i nie czerpią z niego żadnych wartości odżywczych. Mógłbym zjeść włóczkę wełny i miałoby to taki sam skutek jakbym spróbował wasz makaron - prawdopodobnie bym się pochorował, mniej lub bardziej w zależności od tego ile bym go zjadł. Przypomina to reakcję alergiczną. Jedni reagują słabiej, jedni silniej - dodał, wzruszając ramionami. - Tacy quarianie, rasa która również podziela naszą potrzebę prawoskrętnej diety, mają bardzo słaby układ immunologiczny i dla nich rzeczywiście takie jedzenie mogłoby się skończyć śmiercią. Tak jak dla człowieka silnie uczulonego na... - Tu żołnierz przerwał, bo napotkał pewną drobną barierę rasową. Podrapał się po płytkach skórnych na policzku. - Na coś, na co bywacie uczuleni.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1125
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

24 wrz 2016, o 17:32

Zaśmiała się głośno gdy nazwana została praczłowiekiem - choć do neandertalczyka było jej daleko, wcześniej sama użyła tego porównania. A teraz planowała wstrzelić się w świat naukowy, dysponując tą jedną i jedyną wiedzą, której nie mógł posiadać nikt inny - tą skrytą pod ruinami ośrodka X-2139, na planecie oznaczonej jedynie kilkoma znakami. To jedno dawało jej przewagę, zakładając, że wcześniej nikt na innych planetach nie odnalazł takiego wynalazku, jakim był komin. Skoro powiedziała jednak, że odkąd tylko może, przeczesuje extranet w poszukiwaniu informacji wszelakich, a planuje pisać na temat technologii ośrodka pracę, musiała już to sprawdzić.
- Będę pierwsza - uśmiechnęła się, wracając na moment do spijania swojej wciąż ciepłej kawy, jednocześnie z lekkim rozbawieniem słuchając jego tezy. - Nic takiego. - jej odpowiedź zabrzmiała tajemniczo, a kobieta uruchomiła omni-klucz, choć nie był w stanie podejrzeć co tak naprawdę na nim robi. Może szukała informacji, które chciała mu pokazać, a może po prostu sprawdzała odruchowo skrzynkę - choć była w pełni uziemiona tutaj, a jej wiadomości musiały być filtrowane, wciąż miała jako taki, anonimy kontakt ze światem wirtualnym.
- Czujecie od razu, czy jecie coś złego? - zastanowiła się, podrywając wzrok znad uruchomionego urządzenia i przenosząc go na turianina. - W sensie smakuje wam nasze jedzenie i dopiero potem zauważacie, że jest źle? Czy wiecie od razu?
Parsknęła śmiechem gdy wspomniał o quarianach, choć też wyglądało na to, że nie opuściło ją skupienie. O nich musiała wiedzieć znacznie mniej niż o turianach. W końcu nie badali ich w ośrodku.
- Jak ludzie uczuleni na orzeszki - dokończyła za niego pierwszym, co musiało przyjść jej do głowy. - Wiem o co chodzi.
Przysunęła się nieco bliżej, tym samym pozwalając mu zerknąć na zawartość swojego omni-klucza. Rząd zaszyfrowanych plików o nazwach, które niekoniecznie zawierały znane mu symbole, nic mu jednak nie mówił.
- Spójrz - zachęciła go, wybierając sama jedno z nagrań.

Hologram wyświetlony przez omni-klucz nie był mały. Wręcz przeciwnie - obraz rozproszył się tak mocno, że wyświetlany był właśnie na ścianach, nawet na siedzącym Viyo. Szary, nic niemówiący im szum spowił ich otoczenie i wypełnił uszy, delikatnie zagięty na tam, gdzie na ścianie kończyły się meble. Odbijał się nawet od szyb, pokrytych specjalną powłoką, dzięki której Lindsay mogła obserwować świat, lecz nikt nie mógł obserwować jej.
Obraz pojawił się nagle. Pełen zakłóceń zarówno obecnych w audio jak i video. Zgrzyty raniące ich błony bębenkowe kazały ustom się skrzywić, lecz Forest rozglądała się po pokoju jak oczarowana, choć nie mogła widzieć tego po raz pierwszy.
Dopiero po chwili z zakłóceń rozpoznał kształty ciemnych pomieszczeń. Korytarze obiektu na AZ-99. Obraz drgał, zmieniał się, przybliżał, sugerując, że ktokolwiek stworzył nagranie, musiał poruszać się razem z kamerą. Fragment kadru był zakryty nieregularnym, ciemnym kształtem, sugerującym umieszczenie urządzenia do nagrywania w hełmie.
Postać mijała drzwi, bądź dziwne wnęki. Cienie przemykały obok niej, zbyt szybko, by stare nagranie pozwalało im się wyostrzyć. Wszystko brzmiało przytłumienie, choć co jakiś czas jeden ton wybijał się ponad tę dźwiękową barierę, niczym wystrzał przebijając ciszę.
Obraz objęła zakrwawiona łuna. Cienie przyspieszyły, ich przyspieszony chód zmienił się w bieg. Postać, której oczyma patrzyli teraz na świat, poszła za ich przykładem. Ściany zaczęły się trząść, podłoga zmieniać położenie. Gdzieś po ich prawej stronie, tam, gdzie w rzeczywistym apartamencie Lindsay znajdowało się okno, musiał stać komin. Komin, który teraz był źródłem tych dziwnych, czerwonych błysków. Ten, na który postać uparcie nie patrzyła, poruszając się dalej, w sobie znanym tylko celu.
Bariera dźwiękowa zniknęła w jednej sekundzie. W jednym, ogłuszającym wystrzale, który wstrząsnął światem, sprawiając, że ich bezimienny bohater rzucił się przez drzwi do oszklonego pomieszczenia, po którym teraz, na AZ-99, zostały tylko gruzy. Zwrócił swój wzrok w stronę serca piramidy, a nagranie jak na złość znów objęły zakłócenia, pozwalając turianinowi poznać tę tajemnicę dopiero ułamek sekundy później.
Komina nie było. Nic nie wskazywało na obecność niewidzialnych okowów, niemal niezniszczalnego szkła, które więziło znajdujący się wewnątrz twór generatora wirowego.
Ktoś coś krzyknął, choć równie dobrze na tym etapie to sam Viyo mógł doszukiwać się sylab, całych słów, wychwytywanych z zawodzenia wiatru. Monstrum przed nimi wydawało się rozsadzać piramidę od środka. Pożerać całą materię wokół, chwytać ją, rozdzierać na strzępy, skręcać swą łamiącą prawa fizyki siłą. Rozszalałe tornado wypełniało ich uszy obłędnym rykiem, wypełniało całą ich rzeczywistość, skąpaną w urywanych, krwistych poblaskach i zawodzeniu wiatru.
- Ktoś ich zaatakował - szept Lindsay ledwo przebił się przez te horrendalne dźwięki, gdy obraz coraz bardziej zaczął się urywać. - Chyba je wypuścili. Na zewnątrz, przez górę.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

24 wrz 2016, o 18:33

Porucznik nie poganiał dziewczyny, obserwując jak przesuwa palcami po holograficznym wyświetlaczu, wywołując niedostępne dla jego wzroku funkcje i przeszukując foldery w poszukiwaniu tego co chciała mu pokazać.
- Zwykle po kilku do kilkudziesięciu minutach - odparł na jej pytanie, chociaż jego myśli krążyły dookoła nowo pozyskanej informacji. Generator zdolny wytworzyć energię pozwalającą na zasilenie całego kompleksu, całej kolonii wręcz? Nic dziwnego, że kilka firm wykazało zainteresowanie taką technologią. W takim projekcie na kilometr można było wyczuć potencjalne pieniądze. - Zależy od produktu. Ale tak, możemy je posmakować. Wasze marynowane kurki? Delicje. Ale ponad dziesięć lat temu kosztowały mnie cztery godziny torsji i dietę opartą na sucharach przez następne dwa dni, dziękuję bardzo. Nie uwierzysz jak często na wielorasowych imprezach dochodzi do pomyłek, które potem kończą się boleściami, jękami i okupacją toalety. Wystarczy postawić dwie patery serów obok siebie i problem gwarantowany, szczególnie jeżeli takiemu przyjęciu towarzyszy duża ilość alkoholu.
Przerwał, gdy pokój rozświetlił się od holograficznej projekcji. Przysunął się bliżej Lindsay, żeby spojrzeć na nagranie na jej omni, ale zaraz podniósł wzrok na akcję rozgrywającą się wszędzie dookoła. Ściany kompleksu X-2139 były znajome, nawet jeżeli spowijała je siatka zakłóceń i energicznego potrząsania obiektywem kamery - na tyle, by porucznik poczuł nieprzyjemny uścisk na sercu. Reszta nagrania jednak niemal od razu zadusiła to uczucie, gdy ciekawość wzięła górę.
- Więc kompleks nie zawsze był pełen bestii, które spotkaliśmy po drodze - zauważył cicho, rozpoznając drogę, którą biegł operator kamery. Zmarszczył brwi po pierwszym przytłumionym huku; szkarłatna łuna, która rzucała długie cienie na cały pokój, co i rusz oświetlała twarz towarzyszącej mu dziewczyny oraz jego własną, nadając im nienaturalnej, groźnej barwy. Nie, zdecydowanie nie wyglądało to na indukcję elektromagnetyczną. Poruszył niecierpliwie palcami, jakby chciał własnoręcznie obrócić głowę "kamerzysty" w stronę komina, gdy ten biegł równolegle do interesującego go obiektu.
Kiedy ten w końcu to zrobił, Viyo zamarł.
Wpatrywał się w milczeniu w rozszalałe tornado, w chaotycznie wirujący twór czystej energii, który wyglądał jak bestia schwytana w okowy niewidzialnego więzienia, szarpiąca się i zawodząca przeciągłym rykiem. Generator sprawiał monumentalne i przygniatające wrażenie, przywodząc na myśl czarną dziurę - obiekt tak obcy, że wręcz zaginał świat dookoła siebie. A przecież było to tylko nagranie. Jakie wrażenie musiał sprawiać w rzeczywistości?
- Byłem pewien, że obalono mit generatorów wirowych - odezwał się w końcu, nagle ochrypłym głosem. Nagranie wyraźnie mówiło jednak co innego. - To jest... I mówisz, że zdobyliście na tyle materiałów, że potrafiłabyś stworzyć coś takiego?
Potrząsnął głową. Nic dziwnego, że dziewczyna mówiła o zasilaniu całych kolonii. Pochylił się nieco ku nagraniu, próbując dostrzec więcej szczegółów, więcej różnic z jego ostatniej wizyty.
- Gdy byłem tam ostatnio, całość otaczała pseudo-szklana materia - zauważył, wyciągając rękę w stronę okna i zataczając nią krótki okrąg, pokazując o które miejsce mu chodzi. Może nie było jej jednak widać ze względu na jakość nagrania. - Zdobyliście jakieś informacje na temat twórców tego urządzenia? Nie próbowaliście go uruchomić?
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1125
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

24 wrz 2016, o 18:51

Lindsay długi czas nie odpowiadała, przyglądając się obrazowi, który musiała znać na pamięć. Mając takie nagranie pewnie oglądała je wielokrotnie, może jeszcze na AZ-99. Może poza turianami badali również piramidę, a przynajmniej robiło to kilka osób znudzonych tym nietypowym, choć standardowym dla nich życiem.
- Nie wiem - westchnęła, ściszając nagranie, które teraz wypełnione było zawodzeniem. Wrzaskami wydobywającymi się z tego horyzontu zdarzeń zamkniętego w niewidzialnym więzieniu. Wrażenie musiało być niesamowite - stania przy barierce na którymś z pięter naprzeciwko tego demona. - Góra tej piramidy była płaska. Z tego co wiem, żywiło się energią słoneczną. AZ-99 nie od zawsze była przykryta trującymi oparami - westchnęła, bo nagranie się skończyło. Przywołała panel na swoim omni-kluczu, przełączyła kilka opcji i ustawiła nagranie na zapętlanie się.
- To było prawdziwe perpetuum mobile. Wyobrażasz sobie, co można by zrobić z czymś takim?
Wpatrywała się w obraz jak zaczarowana. Jakby widziała wizję przyszłości w świecie, który dopiero poznawała. Przyszłości jeszcze dalszej niż ta, w którą tak brutalnie ją wtrącono.
- Mam schematy. Niektóre, kilka. Niewiele. Potrzebujemy lat na rozpracowanie ich technologii, dzięki której tak wydajnie przetwarzali energię słoneczną, by zasilić ten generator na całe noce. Na pewno nie chodził tak intensywnie zawsze. To są... jedne z ostatnich nagrań, jakie udało nam się zdobyć.
Wyglądała nie na zasmuconą, lecz rozczarowaną. Przez jej twarz przebiegł cień złości w pewnym momencie, jakby pożerała ją frustracja.
- Nie mogliśmy nic więcej zdobyć. Nie ma mowy o uruchomieniu tego. Nie z tymi potworami na zewnątrz. Miały tam gniazdo, straciliśmy sporo ludzi, którzy próbowali wyściubić nosa zanim dorwie ich ktoś z S-ki - przeniosła wzrok na Viyo, patrząc na niego spod zmarszczonych brwi, jakby czuła się obrażona przez niewypowiedziane myśli, które mogły przychodzić mu do głowy. - Kilka osób próbowało uciec. Promy były zbyt dobrze strzeżone, a na zewnątrz tylko te potwory - westchnęła, przecierając dłonią twarz. - Pomyśleć, że taki cud techniki mieliśmy tuż ponad nami, a zmarnowaliśmy lata na krojenie innych istot.
Zatrzymała monitor w momencie, w którym pośród zakłóceń, w oddali, za kilkoma szybami widniała sylwetka wiru. Połysk na krawędzi komina udowadniał istnienie tej bariery, która gołym okiem, na takiej jakości nagraniu, była niemal niewidoczna.
- Piramida się zawaliła szybko. Jeszcze zanim przybyły nasze pierwsze statki. Panele były już uszkodzone. A z tymi potworami nie sposób było przeprowadzić jakichkolwiek prac naprawczych. Mało co zdobyliśmy, bo Przymierze wolało obecność tych zwierząt wykorzystać, a nie je wytępić - zamyślona wpatrywała się w ścianę, na której błyszczał fragment jakiegoś przedwiecznego panelu. - Nie jestem pewna, kim byli. Ruiny wyglądają na podobne do proteańskich i tak zostały nazwane w extranecie, ale czy nie wykorzystaliby tej technologii więcej niż raz, na innych planetach?
Swoje pytanie skierowała do Viyo, jakby miał prawo znać na nie odpowiedź. Napiła się zapomnianej kawy, rozglądając po pomieszczeniu.
- Nie wydaje mi się. Może to była jakaś rasa żyjąca równo z nimi. Albo przed nimi, albo po. Jak asari i ludzie. Za kilkadziesiąt tysięcy lat, ktokolwiek po nas przyjdzie i znajdzie nasze szczątki, pewnie też nie będzie w stanie rozpoznać różnicy między nami po samych budynkach.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

24 wrz 2016, o 19:47

Perpetuum mobile. Sławny, teoretyczny twór, który pomimo wielu prób, nigdy nie został stworzony w pełni bez względu na to, która rasa próbowała się tego podjąć. Porucznik potarł palcami zabliźnioną żuwaczkę.
- Wszystko. Poczynając od miniaturyzacji i upchnięcia tej technologii w statki kosmiczne, poprzez zapewnienie tańszej energii setkom kolonii, a na zrobieniu z siebie wroga wszystkich energetycznych gigantów, które nie dostaną na to patentu, kończąc - odpowiedział, uśmiechając się lekko. Błądził spojrzeniem po zapętlonym nagraniu, pokazującym co chwilę ten sam, szkarłatny twór generatora, słuchając opowieści dziewczyny. Ile więcej mogli odkryć, gdyby zamiast eksperymentowania na jego krewniakach, skupili się na odtworzeniu urządzenia? Gdyby ich pracodawcy, zamiast naciskać na wytworzenie wirusa, wysłaliby wsparcie do wytępienia skocznych bestii i przywrócenia świetności piramidy z czasów, gdy jeszcze działała?
- Mam nadzieję, że ci się uda. Naprawdę - powiedział w końcu, odrywając wzrok od nagrania i spoglądając z powrotem na dziewczynę. - Nigdzie wcześniej nie zarejestrowano czegoś takiego. Kto wie, może dzięki temu za kilka lat będę mógł posłuchać w telewizji o prężnie rozwijającej się Forest Industries? - dodał, uśmiechając się półgębkiem. - Dostarczającej tanią, efektywną i przyjazną środowisku energię wszędzie tam gdzie jest potrzebna? "Save forests with Forest Industries!"?
Sięgnął za plecy, ponownie podnosząc butelkę i odkręcając zakrętkę, by móc upić łyk. Od oglądania generatora przy pracy zaschło mu w ustach, ale teraz umysł powoli zaczął przyzwyczajać się do faktu, że na obecną chwilę taka technologia nadal jest poza ich zasięgiem. Może jednak nie na zawsze, kto wie.
- "S-ki" w rozumieniu funkcjonariuszy ochrony? - zapytał, wracając myślami do określenia, które dziewczyna użyła w trakcie opowieści. Opuścił butelkę, przez chwilę obracając ją w palcach. To mu przypomniało o jeszcze jednym pytaniu.
- Powiedz mi... znałaś kogoś z tego ośrodka, kto się nazywał Tanya? - zapytał w końcu, wywołując własnie omni-narzędzie. Jeżeli imię nic nie mówiło dziewczynie, być może zrobi to zdjęcie uchwycone przez kamerę monitoringu, które wciąż miał na swoim urządzeniu, a które planował wyświetlić.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1125
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

24 wrz 2016, o 20:19

Wzruszyła ramionami, uśmiechając się coraz szerzej. Ciężko było powiedzieć, czy Forest Industries jej pasuje i czy w ogóle celowała w tak odległe, oraz wielkie przedsięwzięcie, ale z pewnością miło jej było o tym słuchać. Słysząc jego propozycję motta, nie potrafiła się nie zaśmiać.
- Byłoby miło wyciągnąć jedną, dobrą rzecz, jaką dała nam ta planeta - zgodziła się, na moment oddając marzeniom, które mogły nie być tak proste do spełnienia, jak sobie wyobrażała. Nie przeszkadzało jej to jednak. Nie wyglądała na zmartwioną tym, że rada może nigdy nie pozwolić jej upublicznić tych materiałów, ani przesłać ich komukolwiek innemu. Mogła nawet nie zainteresować się tym, co miała im do przekazania - w ciągu najbliższych miesięcy najlepszym, na co mogła liczyć, to potajemne dofinansowanie i przekazanie kilku zaufanych osób do prywatnego ośrodka, a i tak wydawało się to być ekstremalnie pozytywną wizją przyszłości. Znacznie łatwiej było zakopać to, co miała do powiedzenia Lindsay Forester, wraz z planetą, na której mieszkała i eksperymentami, w których mogła brać mniejszy lub większy udział. Zatuszowanie sprawy było zbyt ważne.
- Tak, ochrona. I władza jednocześnie - westchnęła głośno, wpatrując się nieustannie w zastygnięte w jednej klatce tornado. Przez nieustannie wyświetlany wokół obraz, wewnątrz było dość ciemno - zupełnie przeciwnie do widoku, jaki zastał Vex przy wchodzeniu do apartamentu doktor Forest, skąpanego w świetle dnia wyświetlanego w całym Prezydium.
Gdy podjął nowy temat, znów uniosła urządzenie i dezaktywowała nagranie, wyłączając je i swój omni-klucz zarazem. Wewnątrz znów zrobiło się jasno, niemal tak bardzo, że raziło przez chwilę w oczy.
Dokończyła swoją kawę, wciąż jednak siedziała z kubkiem w dłoni, spoglądając na niego zaciekawiona przez dłuższą chwilę. Zastanawiała się wyraźnie nad tym, skąd mógł to imię znać i dlaczego tak właściwie o nie pytał.
- Znałam jedną. Biedna dziewczyna - mruknęła, prostując się i siadając po turecku na krawędzi łóżka. - Zginęła kilka miesięcy temu gdy pod jednym z korytarzy w centrum pękła rura z gazem. W tym kilkoro ludzi i przewożonych z laboratorium turian.
Pokręciła głową do własnych, niezbyt przyjemnych wspomnień. Powracanie do wydarzeń z ośrodka nie musiało być łatwe, nawet jeśli Tanya niczego wielkiego dla Lindsay nie znaczyła.
- Dlaczego pytasz? - zainteresowała się, wbijając w niego ciekawskie spojrzenie.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

24 wrz 2016, o 20:47

Blask światła, który na powrót oświetlił wnętrze apartamentu, na dobre odegnał wspomnienia zniszczonego ośrodka i wizje przyszłości związanej z niemożliwą, przeczącą prawom fizyki energią. Turianin zamrugał kilkukrotnie, mrużąc do czasu aż przyzwyczaiły się do jasności. Podziemny, rozświetlony szkarłatnym światłem kompleks zniknął, zastąpiony przez nowoczesne meble, ciepłe promienie słońca i prywatne promy, śmigające między strzelistymi budynkami za oknem.
- Dlatego, że nie zginęła. A przynajmniej nie wtedy, nie w tamtym wypadku - odpowiedział na pytanie Lindsay. Mimo wszystko wywołał zdjęcie kobiety z Lyesii i wyświetlił je przed sobą, pokazując przez chwilę dziewczynie. Jej opowieść uzupełniała drobne luki z historii, którą śledził na Thessi. Już wtedy zastanawiał się jak Tanyi udało się uciec i nie wzbudzić tym pogoni. Teraz wiedział.
- Pomogła wydostać się z ośrodka jednemu turianowi i uciekli razem z planety. Łączyło ich uczucie, pomimo tego wszystkiego co się tam wydarzyło - powiedział z ociąganiem, wygaszając omni-klucz. - Myślałem, że może będziesz chciała wiedzieć. Że nie byłaś jedyna, której nie podobało się to co tam robiliście. Chociaż ta opowieść akurat nie ma szczęśliwego zakończenia - dodał, wzruszając ramionami. Dopił wodę i zgniótł pustą butelkę, zakręcając zakrętkę na wygiętym, plastikowym korpusie. Uśmiechnął się ponownie do dziewczyny.
- Dobrze, dość pytań o ośrodek. Pewnie wypytali cię o wszystkie możliwe rzeczy jeżeli chodzi o osoby odpowiedzialne za tamten cały pomysł i jego finansowanie, więc nie będę tego powtarzał - dodał, prostując się. - Ale! Byłem trochę nieuczciwy i zadałem ci tyle pytań, a ty tylko jedno. Wal.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1125
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

24 wrz 2016, o 21:05

Lindsay wyglądała na zaszokowaną wieściami o ucieczce Tanyi. Choć Radna Irissa zapewniła i Vexa, i Telę, że doktor Forest zostanie przesłuchana w danym czasie, musialo to mieć miejsce jeszcze zanim poznali imię zbiega z planety o oznaczeniu AZ-99. Nic więc dziwnego, że nie dostarczyła dwójce żadnych przydatnych informacji jeszcze gdy byli na Illium. Teoretycznie nikt nigdy z ośrodka nie uciekł, Lindsay więc nie miała o żadnym takim incydencie pojęcia. Ot, ludzie umierali co jakiś czas z różnych powodów, od niesubordynacji, przez wypadki, aż po kwestie naturalne. Ale do teraz nie mogła mieć pojęcia, że za jednym z takich wypadków kryło się więcej.
- Ja... Dziękuję - kiwnęła mu głową, dopiero zbierając się do kupy po otrzymaniu takiej wiadomości, której się nie spodziewała.
Szeroki uśmiech zastąpiony był wyrazem niepewności, z jakim Forest obserwowała własną pościel, lub wnętrze pustego kubka, słuchając krótkiej historii, którą miał jej do przekazania Vex. Z pewnością nie spodziewała się takich informacji. Tela Vasir prawdopodobnie nic jej na ten temat nie powiedziała, bowiem szok kobiety był zbyt przekonujący. Asari mogła nie wiedzieć, czy powinna - z prawnego bądź etycznego punktu widzenia. Viyo nie mógł wiedzieć jak przebiegało ich spotkanie. Może Vasir sprawdziła tylko, czy Lindsay żyje i czy traktują ją dobrze, po czym odmruknęła pożegnanie, wyszła i nigdy więcej się z doktor nie skontaktowała, trzymając swoje obawy dla siebie i nie dając po sobie poznać, że los Lindsay ją interesuje.
- Przykre, że nie spotkało ich pozytywne zakończenie - przygryzła wargę, gryziona mało przyjemnymi odczuciami. Uniosła spojrzenie znad pustego naczynia, wbijając je w Vexa. Już wtedy na jej twarzy pojawiło się niewypowiedziane jeszcze pytanie, które nie mogło łatwo przejść jej przez gardło. Uśmiechnęła się słabo i mało przekonująco, gdy pozwolił jej spytać o coś innego, skoro on wyczerpał już swój limit - przynajmniej na razie. Ale gdy wreszcie otworzyła usta, jej głos nie brzmiał wesoło, tak jak wcześniej. Wspomnienia piramidy i reperkusje wydarzeń, które miały w niej, lub pod nią, miejsca, co chwilę do niej wracały, sprawiając, że jej humor balansował na granicy dobrego i złego.
- Vex... - zaczęła niepewnie, nie wiedząc, czy może zadać to pytanie - lub czy jemu pozwolono udzielać na nie odpowiedzi. - Czy to, co dzieje się w Lyesiii... To nasza sprawka?
Jej ciało się napięło, gdy kobieta zaczęła odczuwać stres, czekając na odpowiedź, która mogła jej nie ucieszyć. Ciężko było stwierdzić, czy mówi tylko o sobie i reszcie ludzi, którzy stworzyli atakującego turian wirusa, czy też również o Vexie - który pomógł im wydostać się z piramidy, a być może tym samym uwolnić tego wirusa na wolność.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

25 wrz 2016, o 12:34



O Vasir można było mówić wiele, ale nie to, że otwierała się sama z siebie. Nadal doskonale pamiętał ile wysiłku i ostrożnych podchodów wymagało przebicie się przez jej emocjonalny pancerz, którym była otoczona odkąd się spotkali. Może teraz wyglądało to nieco inaczej, ale i tak nie sądził, żeby asari spotkała się z Lindsay i sama z siebie się uzewnętrzniła. Dziewczyna powiedziała jednak, że bardzo ją polubiła. Może więc przy ich spotkaniu było coś więcej niż zdawkowe "jak się czujesz?"? Po jej pytaniu wiedział już, że Widmo przemilczała Lyesię i na pewno miała ku temu swoje powody.
Może po prostu nie chciała zrzucać tego ciężaru na uśmiechniętą, pogodną Lindsay. Może on też nie powinien, przemknęło mu przez głowę, gdy zobaczył jak entuzjazm dziewczyny gaśnie w oczekiwaniu na jego odpowiedź.
- Jeżeli pytasz czy to co się stało na Lyesii miało związek z tym co zostało stworzone na AZ-99, to tak - odpowiedział w końcu, unikając jej wzroku i spoglądając z powrotem na okno. Jakiś prom zanurkował szybko między wyznaczonymi w powietrzu pasami, odbijając po spirali na inny krąg i znikając między budynkami; kawałek dalej ciężki, wieloosobowy bus turystyczny sunął leniwie po łuku, pozwalając swoim pasażerom na oglądanie sławnej Wieży Prezydium.
- Ale nie jest to ani twoja, ani nasza sprawka. Wirus wydostał się na długo przed tym jak przylecieliśmy na planetę i uwolniliśmy ciebie oraz Mata - kontynuował, błądząc wzrokiem po srebrnych iglicach, a myślami kilka tygodni wstecz. - To właśnie dzięki tobie wiedzieliśmy już z czym mamy do czynienia i mogliśmy zacząć działać, ograniczyć straty do minimum.
Uniósł dłoń do twarzy i potarł palcami płytki na nasadzie nosa, przymykając oczy. Lindsay zasługiwała na prawdę, nawet jeżeli ta była nieprzyjemna i bolesna. Udowodniła już, że potrafi dostrzegać światło tam, gdzie w większości zalegała ciemność.
- Mówiłem, że opowieść Tanyi nie ma szczęśliwego zakończenia - powiedział w końcu, uśmiechając się smutno. Wyprostował się po chwili i pokręcił głową, jakby odpędzał czarne myśli; jakby zdecydował, że nie będzie po raz kolejny roztrząsał i poddawał się wydarzeniom z Illium.
- Ale może wszystkie inne będą miały - stwierdził, wyciągając dłoń i ściskając delikatnie ramię Forest. - Może z tego całego pierdolnika wyjdzie coś dobrego. Świat zyskał nowego, błyskotliwego naukowca, doktor Forest, naukowca, który być może wniesie do niego coś niesamowitego.
Jego usta ponownie skrzywiły się w uśmiechu, teraz już jednak nieco pogodniejszym. Cofnął dłoń i podniósł się z łóżka.
- Poza wiedzą o malowidłach jaskiniowych.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1125
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

26 wrz 2016, o 22:14

Lindsay zamarła, gdy częściowo udzielono jej odpowiedzi na jej pytanie. Mimowolnie jej dłonie zacisnęły się w pięści, a jej wzrok stał się nieco bardziej nieobecny niż wcześniej. Mógł sobie wyobrazić, jak szybko pędzą w jej głowie teraz myśli, jak jedna teoria skacze do kolejnej, jeszcze gorszej, nie dając umysłowi wytchnienia. W oczach kobiety widać było smutek, jak i przerażenie - wyczekiwała jego słów jak zatroskana rodzina osoby operowanej czekająca na lekarza i potwierdzenie o udanym zabiegu. Z tym, że Forest spodziewała się złych informacji. Jej uśmiech zniknął kompletnie, choć najpierw zbladł, gdy zapomniała go zdjąć ze swojej twarzy aż nie zniknął sam.
- Ahm - odmruknęła mało przekonująco gdy spróbował przedstawić to w nieco lepszej wizji niż ta, którą musiała mieć w głowie. Jej rola w historii jako osoba, dzięki której sytuacja w Lyesii wyglądała lepiej niż mogłaby, gdyby nie odnaleźli Lindsay i tego ośrodka, brzmiała dość dobrze. Nic dziwnego, że ciężko było jej ją przyjąć.
Ukryła na moment twarz w dłoniach, wzdychając ciężko, przytłumienie. Zawisła w tej pozycji na dobre kilka sekund, opierając łokcie o swoje kolana i pochylając się nad nieskazitelną podłogą, od której odbijały się padające na Prezydium promienie słońca.
Tanya, choć nie mogła znaczyć wiele, nagle zawładnęła myślami Forest, sprawiając, że ta przestała zwracać tak wielkiej uwagi na przemawiającego do niej turianina. Tak potężna dawka tak poważnych informacji wywarła na niej ogromne, lecz mało przyjemne wrażenie. Kobieta odkryła wreszcie twarz, wypuszczając wstrzymywane w płucach powietrze z ust. Dopiero wtedy spojrzała trzeźwo na Vexariusa, jakby widziała go po raz pierwszy.
- Może wyrówna szalę plusów i minusów zanim zostanie zlinczowany za swoją przeszłość - odpowiedziała mu, uśmiechając się słabo.
Jej omni-klucz piknął, zwiastując otrzymanie nowej wiadomości, lecz nie zainteresowała się tak szybko urządzeniem. Patrzyła na turianina wciąż roztargniona, choć ten krótki kryzys, który musiała przeżyć, wydawał się mijać.
- Mam sesję z psychologiem za piętnaście minut - powiedziała nagle, zerkając na omni-klucz, tylko sprawdzając tytuł powiadomienia. Zaśmiała się gorzko, przeczesując palcami włosy. - Chyba nie zamierzam rozmawiać z nią o dzisiejszej wizycie.
Wiadomości, które otrzymała, musiała najpierw sama spróbować ułożyć sobie w głowie nim w ogóle poczuje potrzebę podzielenia się nimi z kimkolwiek.
- Chyba, że w ogóle mam nic nikomu nie mówić, nigdy? - spytała niepewnie, obserwując reakcję Vexa. - To ściśle tajne, czy coś takiego? Widmo Vasir niczego mi nie powiedziało - wstała z oporem, odstawiając wcześniej pusty kubek na podłogę. - Ale dziękuję, że ty to zrobiłeś.
Ostatni, przeznaczony dla niego uśmiech był szczery, choć delikatny. Pojawił się gdy tylko przyjaźnie go uścisnęła, podobnie jak przy powitaniu, gdy była kompletnie zaskoczona jego wizytą.
- I dziękuję za odwiedziny - parsknęła śmiechem, odsuwając się by zgarnąć z ziemi naczynie, gotowa wynieść je do kuchni. - Dam znać, kiedy następnym razem będę na Cytadeli - dodała żartobliwie i puściła mu oczko, usiłując zamaskować wrażenie, jakie wywołały na niej te rewelacje.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Lindsay Forest

27 wrz 2016, o 18:38

Obserwował w milczeniu reakcję Lindsay, przyglądając się jak zaciska pięści i patrzy w dal. Nie wiedział o czym myśli, ale nie trzeba było być telepatą, by się tego domyśleć. Żałował, że podzielił się z nią prawdą, że zrzucił na nią część tego ciężaru. Widok światła przygasającego w jej oczach nie był warty tej wiedzy, nawet jeżeli ona mogła uważać inaczej.
Może dlatego Vasir nic nie powiedziała.
Westchnął ciężko i pokręcił głową. Były sytuacje, w których jego własny język doprowadzał do katastrofy, ale ta była dużo bardziej nieprzyjemna. Kiedy dziewczyna zakryła twarz dłońmi i przygarbiła się do kolan, zareagował o kilka sekund za późno. Zaczął wyciągać dłoń, żeby jakoś ją pocieszyć (Poklepać niezdarnie po ramieniu? Objąć?), ale w międzyczasie Lindsay zdążyła dojść do siebie.
- Niech spróbują – mruknął, kiedy wspomniała linczowanie. Przyglądał się jej twarzy, teraz bledszej o pół tonu. – W razie czego masz mój numer.
Wrzucenie dziewczyny pod polityczny autobus nie byłoby niczym zaskakującym, gdyby od tego ważyły się losy galaktyki. Chociaż sama myśl zdawała się bluźniercza i zdradziecka, jakoś nie miał wątpliwości, że turiański Radny lub zwolennicy generała Valokarra nie mieliby ku temu oporów. Ba, nawet niektórzy ludzcy politycy zrobiliby to bez mrugnięcia okiem, jeżeli oznaczałoby to wznowienie Wojny Pierwszego Kontaktu.
Kiedy tak się zmienił, że bardziej ufał Radnej asari, niż własnym rodakom?
- Wolałbym, żebyś nie mówiła – potwierdził po chwili milczenia. – Wie o tym Widmo Vasir, wiem o tym ja, wie o tym Radna. Nie wiem kto jeszcze, ale podejrzewam, że tylko najbardziej zaufani ludzie z jej otoczenia. „Nigdy” może nie jest w pełni prawdziwe, ale... jeszcze nie teraz.
Przyjął jej uścisk, tym razem bez zaskoczenia. Kiedy się odsunęła, spojrzał na nią w ciszy, po czym pokręcił głową, odwzajemniając jej uśmiech.
- Zapamiętam to – odpowiedział, ruszając do wyjścia. - Prześlę ci namiar na komunikator mojego statku, żebyś mogła do mnie pisać. Wiadomości pewnie będą przechodziły przez tonę filtrów i cenzury, ale nie będę miał nic przeciwko informacjom, że żyjesz. Albo, że odkryłaś jakiś nowy, fascynujący serial telewizyjny lub skończyłaś swoją pracę naukową.
Po drodze rzucił zgniecioną butelką do kosza w kuchni, po czym zatrzymał się po drzwiach i odwrócił ponownie w stronę dziewczyny. Posłał jej krótki uśmiech.
- Trzymaj się, doktor Forest.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1125
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)


Powrót do Krąg Prezydium

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość