Prezydium to obszar wewnętrznej strony pierścienia łączącego okręgi. Znajdują się tutaj ambasady ras uznających zwierzchnictwo Cytadeli, a także wiele sklepów, lokalów rozrywkowych czy drogich mieszkań, na które pozwolić sobie mogą najbogatsi. Znajduje się tu także Wieża Cytadeli.

Re: Kawiarnia Apollo

1 sie 2014, o 11:45

Illium było miejscem, gdzie życie pędziło szybko i jeśli tylko ktoś umiał dostosować się do jego tempa, niewątpliwie pokocha to miejsce. Cytadela była zgoła inna. Dawała szansę życia w wielkiej metropolii, ale jednocześnie nie zmuszała, aby być ciągle w jej centrum. Tutaj persony były na równi rozpoznawalne, co anonimowe. I być może nie stanowiła ona centrum dla handlu a także nie stwarzała tak wygodnych warunków do prowadzenia własnych interesów, nie mniej jeśli ktoś miał już swoje małe imperium, to czy przypadkiem nie był już znudzony zbyt łatwą dostępnością na Nos Astral wszystkiego, co sobie tylko ubzdurał? Z biegiem czasu wszak znikają pewne wyzwania, motywujące oraz napędzające całą machinę. Od wszystkiego ma się ludzi, kontakty, placówki.
- Ładnie to sobie wszystko rozplanowałeś, jednakowoż będziesz potrzebował lepszego argumentu niż ten, że jestem radną, abyś mógł prowadzić negocjacje ze mną. Stać Cię na coś lepszego, niż pójście na łatwiznę.
Czy to było wyzwanie? Ciężko stwierdzić, gdyż dźwięczny głosik Iris skutecznie maskował tak oczywiste intonacje, które biznesmen bądź polityk od razu wyłapywałby swoim czujnym słuchem. Parsknęła śmiechem, co zmusiło ją do przysłonięcia ust.
- To... dobrze. Wprawdzie nie miałabym nic przeciwko odwiedzenia tej ciekawej na swój sposób planety, nie mniej oni nie mogliby być zadowoleni z mojej wizyty.
Przez chwilę śledziła jego kroki, które ucięły się przy barierkach. To nie do końca tak wyglądało, jak twierdził Diego, nie mniej nie zamierzała go wyprowadzać z błędu. Gdziekolwiek Iris nie zapragnęłaby pójść, za nią zawsze ktoś podąży. Tylko bardziej dyskretnie. Nie ma możliwości ucieczki. Po chwili wahania również wstała, ale nie podeszła. Wystawiła twarz ku sztucznemu słońcu, cicho wzdychając w duchu.
- Kusisz, aby jednak dać się na namawiać... Nie mniej, zgoda. Zaskocz mnie.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: Kawiarnia Apollo

20 sie 2014, o 11:58

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Kawiarnia Apollo była znana głównie z tego, że uchodziła za najbardziej znaną kawiarnię w kręgu. O konflikt logiczny leżący u podstawy tego twierdzenia nikt nie pytał, bo któż zaryzykowałby towarzyskie faux pas lub utratę składanej często z miesięcznym wyprzedzeniem rezerwacji?
Mimo wszystko nie było niemożliwym zatrzymać się w Apollo pod impulsem chwili - zwłaszcza kiedy znało się ludzi, którzy znali ludzi, którzy znali odpowiednich ludzi. Jeżeli tych ostatnich znało się osobiście, to już bez większego skrępowania można było przyjść do kawiarni o dowolnej porze i wskazać który stolik ma zostać zwolniony trybie ekspresowym. Właśnie to takich osób Bothar Hun nie należał.
Nie ściągnąłby tu jednakże dwójki nowych towarzyszy, gdyby nie był częścią lobby volusów dostatecznie wpływowych, by mieć w Apollo swój własny stolik - i nie chodziło tu wyłącznie o napis rezerwacja. Ze względu na przeciętny wzrost obywatela galaktyki i w miarę podobny układ stawów większość ras zadowalało dzielenie ze sobą tych samych krzeseł i foteli. Istniały niestety dwa wyjątki od reguły - Elcorzy również nie widzieli problemu by skorzystać z tych miejsc, ale każde takie posiedzenie generowało nowe koszta umeblowania - ostatecznie te dość ustępliwe olbrzymy uznały za stosowne przy dłuższych spotkaniach po prostu przycupnąć na podłodze. Na przeciwnym końcu problemu stali volusowie - stali dość dosłownie, gdyż w większości przypadków nie byliby w stanie zająć miejsca przy stole bez dość kompromitującej prośby o podsadzenie a żeby wystawać ponad blat musieli prężyć się na baczność. Ze względu na pewną tendencyjność w zatrudnieniu wiele ogólnogalaktycznych spółek specjalnie obniżało jednakże swoje stołki przedstawicieli handlowych tak, aby mogli zająć je volusowie, efektem czego w lokalach o odpowiedniej renomie co raz rzadziej brakowało miejsca odpowiedniego do ich spotkań biznesowych.
Całe to biologiczno-polityczne zaplecze tłumaczyło fakt, że Szeolowi i Jasper przypadły miejsca na wysokich na kilkanaście centymetrów pufach ustawionych wokół stolika kawowego o morderczej dla piszczeli wysokości. Bothar usadowił się przy nim wygodnie i jednym gestem w stronę przechodzącego akurat kelnera złożył zamówienie. - Czy otrzymam w końcu <kyhym> tę torbę?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8702
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Kawiarnia Apollo

30 sie 2014, o 01:21

Szeol nie spodziewał się, że kiedyś kobieca zarozumiałość przyda się w życiu.. A tym bardziej nie spodziewał się, że czcze groźby załatwią mu pracę, ale w tym fachu można było wszystkiego się spodziewać - w końcu owy volus to tylko mała baryłka, która przy odpowiedniej ilości włożonej siły, mogła zamienić się w zabójczą kulkę do kręgli. A właśnie takich ludzi zwykle się chroniło i często przed zazdrosnymi byłymi żonami.
Kosmita był na tyle sprytny, aby wyprowadzić dwójkę ludzi z miejsca, gdzie zmierzało SOC. Gdyby nie ten chytry interes, który nieładnie ubił Gate, to pewnie poszedłby w swoją stronę i nie zamartwiał żadnym funkcjonariuszami, ani życiem volusa. Jednakże sprawy potoczyły się zupełnie inaczej; teraz mężczyzna musiał uważać na nadpobudliwą Jassper, aby ta nigdzie go nie utopiła.
- Cieszę się, że zarobię ta tym widowisku - stwierdził. - Przynajmniej dziś nie będziemy mieli doszczętnie popsutego dnia.. Wszyscy tak sądzę.
Miejsce do omówienia zawartości torby i wręczenia ewentualnej nagrody za schwytanie jej oraz ochronę dupy kosmity, ludzie mieli dostać gdzieś na miejscu. Mała, gruba istota prowadziła ich z dala od funkcjonariuszy SOC i sumie Gate nie miałby nic do tego, gdyby nie fakt, że jest cały mokry. Chociaż z drugiej strony nic gorszego już nie mogło się zdarzyć - Szeol wykorzystał pech na jeden dzień i może zapożyczył go z kilku dni w przód... Nie zdziwiłoby go w sumie, gdyby to była prawda.
Volus zaprowadził ich do jakiejś kawiarni, gdzie miały toczyć się dalsze rozmowy.
W porządku, pomyślał gorzko mężczyzna, ciągnij mnie po kawiarniach, kiedy wyglądam jak zmokły pies. Złamas.
Przez swój mokry strój nie czuł się komfortowo w miejscu, gdzie wszyscy wyglądali pięknie i schludnie. A on? Szkoda gadać.
Łowca czuł na sobie spojrzenia zdegustowanych klientów, lecz musiał je wytrzymać. Robota była i trzeba było ją wykonać dokładnie; przecież tak bardzo zależało mu na wyrwaniu się z Cytadeli. Nawet wielkie krzesła nie złamały jego dość słabej woli ucieczki stąd i zapomnienia o tym zdarzeniu.
- Postoję. Jeżeli Jassper zamierza się rzucić, to lepiej, abym stał. - Sprytnie wywinął się od siadania praktycznie na ziemi.
ObrazekObrazek


ObrazekObrazekObrazekObrazek

Osiągnięcia postaci, informacje dla MG

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Szeol Gate

Avatar użytkownika
 
Posty: 141
Dołączył(a): 16 maja 2014, o 17:45
Miano: Szeol Gate
Wiek: 27
Klasa: Szturmowiec.
Rasa: Człowiek.
Zawód: Łowca głów, pilot
Lokalizacja: Dominikana (posiadłość)
Kredyty: 22.020
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Kawiarnia Apollo

7 wrz 2014, o 23:18

Dziewczyna wraz z Szeolem została zaprowadzona przez volusa do kawiarni. W dodatku - ku zaskoczeniu Jasper - zostali zaprowadzeni do kawiarni nie pierwszej lepszej, bowiem była to znana - i powszechnie uważana za najtrudniej dostępną od ręki dla szarych i marnych człowieczków - kawiarnia Apollo. Szeol znalazł się tu zapewne z powodu, iż Bothar chciał jak najszybciej umknąć służbom cytadeli... choć jest też prawdopodobieństwo, iż faktycznie boi się on Jasper i potrzebuje ochroniarza. Druga opcja byłaby lepsza dla dziewczyny, jednak trzeba przyznać, że to raczej ta pierwsza jest prawdziwa. Raczej nikt nie chciałby użerać się z kimś na oczach SOC, którzy zaraz mogą zgarnąć delikwentów za zakłócanie jakiegoś spokoju czy jeszcze inną rzecz którą wymyśliliby od czapy. No ale cóż, dla mężczyzny wyszło na dobre - wpadnie mu trochę pieniądza praktycznie za znikomy wkład w swoją robotę. Znikomy, bo czarnowłosa niekoniecznie chciała wdawać się w jakiekolwiek bójki z kimś trzy razy niższym od siebie... to nawet nie to, że byłoby to co najmniej dziwne, lecz może nawet trochę uwłaczające, że ktoś tak rosły i bezlitosny postanowił znęcać się nad biednym i bezbronnym volusem. Aczkolwiek, może i jej wpadnie coś w zamian za odzyskanie cennej dla kosmity torby. A może dostanie też coś ekstra jeżeli nie będzie agresywna!
Kiedy wszyscy w trójkę weszli do kawiarni, Bothar zaprowadził ich do stolika zarezerwowanego specjalnie dla volusów... zważając na to, że Jasper do niskich nie należała, by mieć głowę na jego poziomie musiała usiąść na ziemi, a i tak w takiej konfiguracji była nieco wyżej niż jej rozmówca. Szeol odmówił siadania wymigując się sprytnie ochroną swojego pracodawcy, jednak czarnowłosa wolała już zająć miejsce na ziemi od stania przez nie wiadomo ile czasu. Kto wie, przez ile będą się toczyły te rozmowy?
Volus w tym miejscu widocznie nabrał swoistej pewności siebie, bowiem już bezpardonowo zapytał się Jasper o torbę. No dobra, fakt faktem obiecała mu, że odda, jednak nie powinien on zapominać o tym, że przecież jeszcze przed chwilą była gotowa mu tę torbę zabrać, a widząc jego wcześniejsze zachowanie miała też nad nim pewną mentalną przewagę, więc może trochę grzeczności by jej się należało...
- Oczywiście, że oddam. - powiedziała patrząc na niego z góry - Jednak zgodnie z obietnicą powinieneś nieco rozwinąć tę historię o zawartości tej całej paczki. Dopiero wtedy ci ją zwrócę, kiedy dotrzymasz swojej części naszej niepisanej umowy.
ObrazekObrazek
Jasper Relly

Avatar użytkownika
 
Posty: 21
Dołączył(a): 15 maja 2014, o 22:47
Wiek: 24
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Kredyty: 5.000

Re: Kawiarnia Apollo

13 wrz 2014, o 23:51

Osadzony wygodnie na niewielkiej pufce, haczykowatymi palcami stukając o blat stołu, Bothar, którego jeszcze nie tak dawno trzeba było wyciągać z dna miejskiej sadzawki, miast wodą faktycznie zaczął ociekać pewnością siebie. - Ziemskie plemię, <kyhym> nie ucz volusa dobijać interesów. - skrytykował Jasper delikatnie grożąc jej palcem, co było zagraniem wręcz zbyt odważnym jak na sytuację, w której przecież się znajdował. Pozostawiało to w kobiecie nieprzyjemne uczucie, że jej niewysoki rozmówca wie nieco więcej od niej. - Dowiesz się wszystkiego <kyhym> w swoim czasie. Ale widzisz, tak się <kyhym> składa, że przemiły pan z ochrony, któremu <kyhym> pomogłem zaoszczędzić mała fortunę przy <kyhym> rozliczeniu podatkowym jest mi teraz winień <kyhym> przysługę. - co tłumacząc volus wskazał na rosłego mężczyznę w ciemnym uniformie, który, siedząc przy jednym z najbliżej alei połóżonych stolików, nonszalancko palił papierosa leniwym wzrokiem wodząc wokół. - Obawiam się, że w takiej <kyhym> sytuacji nawet pomoc Twojego przemiłego <kyhym> znajomego nie będzie już tak konieczna. - nie wykonując żadnego zbędnego ruchu wprawny bankier otworzył swój omni-klucz i nie zerkając na niego wpisał weń kilka komend, które podsumowało ciche kliknięcie na kluczu Szeola, powiadamiające o zasileniu jego konta. W tym momencie rozmowę przerwało zjawienie się kelnera, który czyn prędzej ulotnił się, pozostawiając po sobie na stoliku trzy kawy. - A skoro tak, to może <kyhym> pozbędziesz się ciężaru, napijesz <kyhym> kawy, a ja, zgodnie z umową, <kyhym> odpowiem wam na kilka pytań.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8702
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Kawiarnia Apollo

15 wrz 2014, o 12:21

Robienie za ochroniarza to w sumie nie taka zła fucha, jeżeli trzeba kogoś chronić przed zwykłą kobietą. A jeszcze fajniejsza, kiedy fuche dostajesz na mniej niż godzinę i dostajesz za to całkiem pokaźną sumkę... Żeby to takie zadania zawsze się trafiały, to życie byłoby takie piękne, bezproblemowe. Marzenia.
Szczerze powiedziawszy to Szeol był zdumiony zaistniałą sytuacją. Zaniemówił. Nie spodziewał się tak szybkiego końca kontraktu pomiędzy nimi.. Oczywiście Gate nie narzekał na taki szybki zarobek; najwidoczniej volus był zbyt bogaty i mógł sobie pozwolić na godzinnego ochroniarza. Jednakże z drugiej strony zaintrygowały go mroczne sprawy Cytadeli, przez co trochę żal było mu opuszczać Jasper i śmiesznego, obrzydliwie bogatego grubaska. Lecz nic już nie mógł poradzić, teraz to nie były jego sprawy, w które nachalnie nie chce się pchać - zrobił swoje i może odejść.
- Tak więc co? Dziękuję za owocną współprace i wspólne pływanie. Niezapomniane wrażenia - Szeol spojrzał na swój omni-klucz, aby sprawdzić stan konta. Po wykonanej czynności spojrzał na Jasper i sam wklepał coś w swe urządzenie, udostępniając jej dane kontaktowe do siebie (email, rozmowy "telefoniczne"). - A ty, dziewczyno, wołaj mnie w razie potrzeby. Wiszę ci przysługę za zarobek. Nie chwal się znajomością ze mną, będziesz miała z tego więcej kłopotów niż przyjemności.
Rzeczywiście swoją oślą zawziętością, przyczyniła się do tych dwóch tysięcy kredytów. A w dodatku miała własne zdanie i potrafiła je obronić, co łowcy się podobało - mógł jej za to raz uratować tyłek, zasłużyła.
- A teraz żegnam wszystkich zebranych. Uważajcie na siebie, bo sprawa zaczyna nieprzyjemnie śmierdzieć... Ale nic nie widziałem, słyszałem i tyle samo powiem. Powodzenia.
Szeol opuścił prestiżową kawiarnię, udając się po prostu przed siebie. Jeszcze nie wiedział co przyjdzie mu robić, bo ostatnia robota rozleciała się jakoś w trakcie i tak niefortunnie, że mężczyzna wyszedł na minusie. Na domiar złego znalazł się na Cytadeli, gdzie posiadał całe zero kontaktów... I gdzie tu teraz znaleźć robotę?
Cholerna Cytadela.

z/t
ObrazekObrazek


ObrazekObrazekObrazekObrazek

Osiągnięcia postaci, informacje dla MG

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Szeol Gate

Avatar użytkownika
 
Posty: 141
Dołączył(a): 16 maja 2014, o 17:45
Miano: Szeol Gate
Wiek: 27
Klasa: Szturmowiec.
Rasa: Człowiek.
Zawód: Łowca głów, pilot
Lokalizacja: Dominikana (posiadłość)
Kredyty: 22.020
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Kawiarnia Apollo

26 wrz 2014, o 21:26

Jakby w odpowiedzi na modlitwy Szeola omniklucz mężczyzny rozbłysnął sygnałem odebranej wiadomości. Zastrzeżony adres extranetowy raczej nie wzbudził podejrzeń najemnika, wielu klientów wolało pozostać anonimowych. Było to wpisane w ryzyko zawodowe zaszczytnej najemniczej branży. Natomiast treść wiadomości niosła spłukanemu mężczyźnie obietnicę dodania do konta bankowego kilku, a może nawet więcej, kredytów.

Szanowny panie Gate

Moje nazwisko nie jest ważne. Mam dla pana zlecenie, które być może wyda się panu interesujące, jednak jestem człowiekiem zajętym. Przez najbliższą godzinę będę czekał w Barze po Ciemną Gwiazdą. Jeśli zechce pan wysłuchać mojej oferty proszę usiąść przy stoliku z lewej strony baru.


Krótkiej notki, jak należało się spodziewać nie wieńczył żaden podpis. Tylko od Szeola zależało czy zaryzykuje i wysłucha oferty tajemniczego zleceniodawcy.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8702
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Poprzednia strona

Powrót do Krąg Prezydium

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość