Prezydium to obszar wewnętrznej strony pierścienia łączącego okręgi. Znajdują się tutaj ambasady ras uznających zwierzchnictwo Cytadeli, a także wiele sklepów, lokalów rozrywkowych czy drogich mieszkań, na które pozwolić sobie mogą najbogatsi. Znajduje się tu także Wieża Cytadeli.

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

25 mar 2017, o 20:51

Sam Matt był zaskoczony, jak poważnie podszedł do tego tematu. Mógł to obrócić w żart, rozbroić Radną swoją tajną bronią. Uprościć to. Przynajmniej spróbować, żeby tak się wydawało. Niestety, dla inżyniera to było bardzo trudne. Trudniejsze, niż mu się wydawało, bo choćby chciał to zamienić w błahostkę...To nie potrafił. A można nawet zaryzykować stwierdzenie, że nie chciał.
Obserwował Iris ze swojego miejsca, starając się nie wykonywać przy tym żadnych gwałtownych ruchów. Nie chciał, by jego intencje zostały przez nią źle odebrane. Przede wszystkim nie chciał być odebrany za nachalnego. To zresztą była ostatnia rzecz, o którą można było go posądzić.
-Taaa...Przyda się.-Odrzekł Radnej, gdy ta napełniła jego kieliszek, jednak...Chwilę później odebrało chęci do picia. Zbyt wiele razy podchodził do spraw poważnych w podobnym stanie. To pozornie ograniczało jego odpowiedzialność za jego czyny, a teraz chciał wziąć wszystko na klatę. Jak prawdziwy mężczyzna, którym starał się być...Z marnym skutkiem zresztą. Nie wiedząc czemu, pomyślał teraz o swoim byłej żonie i córce. Chyba próbował znaleźć jakieś podobieństwa, uświadomić sobie, że brnięcie w to wcale nie jest najlepszym pomysłem, ale...Nie dawał rady. Nawet jeśli historia miałaby się powtórzyć, to miał zamiar spróbować, wychodząc z założenia, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.
Chwycił za kieliszek, obracając go chwilę w dłoni, obserwując przezroczystą zawartość, by zaraz odłożyć go na stół. Jej pytanie, dość poważne zmusiło go do pewnych rozmyślań. Było to trudne zagadnienie, ale nie było rzeczy, których nie można było przeskoczyć dla dobra ogółu. Przecież kompromis to podstawa, prawda?-Jakby nie patrzeć. Będę zawsze tam gdzie Ty.-Stwierdził, nieco luźniejszym tonem. Podświadomie chciał rozluźnić tą napiętą jak struna atmosferę. Podparł się znów o kolana i spojrzał na Fel, z lekkim uśmiechem.-Przecież jestem oficerem na Twoim statku, nie?-Odparł. To było dość oczywiste, wszak sama podpisała wszystkie stosowne dokumenty związane z jego zmianą stanowiska. Co prawda, mógł dostać inne przydziały, może nawet by się na nie skusił, ale tylko po to, by zachować odpowiedni dystans, choć wiedział, że będzie to trudne.-To wszystko da się znieść, no problemo. Nawet garniak. Pewnie będę marudził, ale może do tego przywyknę. A co do zmowy milczenia...To Ty też paru rzeczy o Venus nie wiesz, więc...W tej kwestii też jesteśmy kwita. Ale mam jeden warunek. Żadnych bankietów w trakcie play-off. Ok?-Parsknął cicho, mając nadzieję, że jego optymistyczne podejście do tematu trochę ją rozluźni. Ba, nawet i jego, bo jakby nie patrzeć...Słowa w tej sytuacji, wypuszczone w tym tonie, sprawiały mu ogromną trudność.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

26 mar 2017, o 22:48

Ten jeden raz była skłonna zgodzic się, ze na trzeźwo to się nie da. Iris bardzo dużą wagę przywiązywała do tego, aby jej życie było poukładane. Nie lubiła niespodzianek, niechętnie też akceptowała zmiany. W znajomych schematach czuła się najlepiej, podczas kiedy na niepewnym gruncie traciła pewność siebie.
Zachowała dla siebie to, że się myli. Niemożliwym było, aby był zawsze tam gdzie ona; nie chciała jednak mnożyć problemów już na samym początku. A może właśnie powinna? Nabrać głęboko powietrza w płuca i wyłożyć kawę na ławę? Powstrzymało ją jednak to, co dostrzegła w zawziętej postawie Matthewa. Wydawał się być zdecydowany wyruszyć na samobójczą misję już, teraz, zaraz.
Iris obeszła blat, który do tej pory traktowała jako bezpieczną, przyzwoitą odległość dzielącą ich dwójkę. Nie chciała, aby emocje zdecydowały. Aby zrobiła cokolwiek pochopnie, co spotka się w niedalekiej przyszłości z przykrą konsekwencją.
- Przetrzepią Cię. Będą rozgrzebywać twój życiorys, wytkną ci wszystkie błędy młodości. Dotrą do twojej byłej żony, do córki, do ojca. Nie będziesz mógł więcej wyjść jak gdyby nigdy nic na piwo do Czyśćca. Na Venus też będziesz na celowniku.
Splotła za plecami ręce. Mogła mnożyć przykłady, dlaczego więc jeszcze się nie wycofał? Dlaczego wciąż stoi tam, na wyciągnięcie ręki i jeszcze rozważa, czy wciąż mu będzie do twarzy w garniaku? Iris zagryzła policzki od środka. Naprawdę powinna powiedzieć Matthewowi, aby już sobie poszedł. Nie chciała być katem, a przecież wyraźnie dawał jej do wiadomości, że jedno jej słowo i już podkłada swoją głowę pod topór.
- ... W trakcie play-off? Że co proszę?
Wyrwało się z jej gardła zamiast subtelnego wyproszenia za drzwi. Podświadomość musiała już podjąć decyzję, mimo iż Iris rękami oraz nogami zapierała się przed nią.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

26 mar 2017, o 23:16

Słowa Radnej nieco wybiły go z rytmu i nieco bardziej optymistycznej postawy. Teraz był przekonany o tym, że ona jest bardziej przerażona tą sytuacją, niż on sam. Nie było się czego dziwić, w końcu to on wparował nagle z buciorami w jej życie uczuciowe. W jej utarte ścieżki, wypracowane schematy. W pewnym sensie ją rozumiał, z drugiej strony...Nie potrafił pojąć jej defensywnej postawy, kiedy to chwilę temu pozwoliła mu na jego śmiały ruch jakoś nie miała większych obiekcji. Teraz? W tej chwili wydawało mu się, jakby żałowała tego bardziej, niż on. Jednak...
...Iris w tej sytuacji traciła więcej, niż on. To ona miała tutaj pozycję, władzę i publiczny szacunek, kiedy on był zwyczajnym człowieczkiem, mogącym wpłynąć na jej cały wizerunek. On nie miał nic do stracenia, ona stawiała na szali zbyt wiele w stosunku do ewentualnych zysków, o ile w tej sytuacji można było o nich mówić. Wymiana kolejnych potencjalnie piętrzących się problemów dawała mu do zrozumienia, że Fel wcale nie jest przekonana do jego wyznania. Przytaknął jej głową, chwycił za kieliszek wódki, bardzo dobrej zresztą i wypił zawartość naczynia naraz. Jednak sytuacja tego wymagała, bowiem atmosfera zamiast się rozrzedzać, coraz bardziej się zagęszczała.
-Czekaj, czekaj...Bo my się chyba nie rozumiemy.-Rzucił, starając się się jej przerwać w połowie zdania, słysząc jednak, że nie przynosi to żadnego skutku, wysłuchał jej do końca. Westchnął ciężko i wstał z wygodnej kanapy, ponownie skracając dystans między nimi. Zbierał się do wyjścia? Czy może zamierzał zrobić coś jeszcze innego? Odczuwał, że w tej chwili nie jest tu miłym gościem, ale mimo wszystko miał zamiar dokończyć, to co zaczął. Bo jakim jest się facetem, który zaczyna, a nie potrafi skończyć?-Przecież w dupie mam to, jak widzą mnie inni. Niech znajdą, niech wywleką...Dla mnie to bez znaczenia.-Znała go, doskonale o tym wiedziała. W oczach wielu ludzi był przegrany, wywlekanie jego prywaty na wierzch nie było jego wymarzoną rzeczą, ale jeśli do tego miałoby dojść, to musiałby to jakoś przełknąć. Co prawda, konsekwencje jego życia prywatnego odbiłyby się pewnie na wizerunku Iris, ale...No właśnie, ale...-Wiadomo, ja tu nie stawiam swojego wizerunku na szali, bo i tak jest spierdolony. Ale jako chyba jedyna osoba w Twoim środowisku, która mówi Ci prawdę i tylko prawdę, chyba zasługuję na nieco więcej, niż wystawianie nieistotnych faktów na wierzch, nie? Bo tutaj nie chodzi o mnie, o Lizzie czy Isę, a tym bardziej o mojego starego. Tu chodzi o nas...To znaczy o mnie i o Ciebie. I do cholery...-Tu chwycił ją delikatne za ramiona. Całkiem śmiało stwierdził z tą szczerością, ale biorąc pod uwagę jej politykowanie i dyplomację, pewnie miał w tym dużo racji.-Przestań się bać.-Dokończył i uśmiechnął się ciepło.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

27 mar 2017, o 21:47

Nie chodziło o nią, o jej pozycje bądź wizerunek. Właściwie nie pomyślał, aby spojrzeć na to wszystko z tej perspektywy, ponieważ nie to było istotne. Za Iris stał sztab zaufanych ludzi, była w stanie poradzić sobie z wieloma rzeczami. Nie mogła jednakże zatroszczyć się o kogoś więcej, dlatego też martwiła się o Matthewa, o to, że zostanie podstawiony w sytuacji, w których nie będzie kompromisów, mimo iż możliwe, że łudził się, że w rzeczywistości okaże się inaczej. Bała się również, że kiedy do głosu dopuści uczucia oraz emocje, w sytuacjach spornych nie będzie w stanie zdystansować się, a także że w końcu sama sprowokuje konieczność wyboru pomiędzy przysłowiowym sercem i rozumem. Kalejdoskop doznań nie dawała jej spokoju.
Kątem oka spojrzała na mężczyznę, który duszkiem wychylił kieliszek. Bez słowa komentarza podsunęła mu butelkę. Nie powinien się krępować, jeśli odczuwał taką chęć. Byli w końcu ludźmi dorosłymi. W pełni odpowiedzialnymi za siebie.
- Nie mów tak.
Przerwała mu w połowie, czego na co dzień się wystrzegała. Osobiście nie tolerowała, jeśli ktoś wchodził jej w słowo, tyle że myśli, których uczepił się Tarczansky i za którymi podążał w jej subiektywnej ocenie nie wiele miało wspólnego z rzeczywistością.
- Może nie wyraziłam się wystarczająco jasno, tak więc na chwilę przestań mówić o mnie i zastanów się nad sobą. Wiem, że nie znosisz świata, w którym żyje. Nie będę wiecznie Radną, aczkolwiek przez najbliższe lata jak najbardziej. Widzisz siebie w tym? Nie przytłoczy Cię to, nie sprawi, że mnie znienawidzisz?
Skoro on był bezpośredni w swoich wyznaniach, Iris również musiała. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby zdecydowali się spróbować, a następnie wszystkie problemy zamiataliby pod dywan. Gorycz w końcu przelałaby czarę.
Lekkie wyładowania mogły załaskotać Matthewa w dłonie. Iris, jak większość biotyków, spinała się, kiedy ktoś niespodziewanie musnął ją ręką bądź złapał za ramię. Radziła sobie z tą swoją nadwrażliwością dotykową, dopóki ktoś na siłę nie próbował ją głaskać. Podniosła spojrzenie na mechatronika. Gdyby to wszystko było takie łatwe...
- Ja się nie boje. Ja jestem przerażona.
Ostatnie słowo wyszeptała mu w usta. W te same, do których po ułamku sekundy zawahania przycisnęła swoje wargi. Czasami naprawdę chciałaby być mniej poukładana, odpowiedzialna, bardziej beztroska. Ale czy wtedy w ogóle Tarczansky mając te siedem lat zaprosiłby ją do zabawy, namawiając, że sprzeciwianie się ojcu i jego nakazom czego nie wolno robić w domu jest fajne?
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

28 mar 2017, o 10:01

Iris zdecydowanie za dużo się przejmowała. Wiedział, że jej zajęcie wymaga pełnego zaangażowania, często pochłaniającego zdecydowanie więcej, niż było to zapisane (gdziekolwiek, przecież Radnych nie wybierali na gębę, prawda?). Owszem, Matthew bał się tego, że w wielu aspektach jego zdanie nie będzie miało większego znaczenia. Wiedział, że niejednokrotnie będzie postawiony przed faktem dokonanym. Nienawidził tego, gdy nie miał możliwości wyboru. Stosowanie do zasad też nie najlepiej mu wychodziło. Był wiecznym buntownikiem, im więcej nakazów i zakazów mu stawiano, tym bardziej się buntował. Wiedział, że jeśli im wyjdzie, niełatwo będzie mu zmienić dotychczasowe nawyki. W końcu, starego psa trudno nauczyć nowych sztuczek, prawda? Dojrzał chyba do konkluzji, że wieczny bunt niczego dobrego nie przynosi. W końcu od bardzo dawna zależało mu na tym, by znaleźć spokojny port, do którego mógłby zadokować kiedykolwiek potrzebowałby wsparcia. Miał nadzieję, że w Iris znajdzie taki port. Nigdy go nie zostawiła, nawet teraz, przy tej całej sytuacji, nie odtrąciła go.
-Ahaaa...To o to chodzi!-Najwyraźniej Sherlock zrozumiał o co jej chodzi. Faktycznie, nie wyraziła się o tym dość jasno, dlatego też w obecnym stanie zawieszenia w czasie i przestrzeni, Matthew miał duże trudności z pojmowaniem tego, co się do niego mówi.-Już mnie to wkurwia.-Parsknął.-Ale z drugiej strony. Może przypomnę sobie stare sztuczki.-Nie przejmował się tym zbytnio. Co będzie, to będzie i nie, nie znienawidziłby Iris dlatego, że prowadziła takie życie, a nie inne. W niej ujęło go coś innego. To co dzieje się po tym, jak przestanie być Radną. Cały czas widział w niej tą chęć do zostawienia całego swojego dotychczasowego życia i rozpoczęcia nowego. Tak jak i on zrobił to wiele lat temu. Czego czasami żałował, wtedy ich losy mogłyby być nieco mniej skomplikowane, niż obecne.-Gdybym nie był na to gotów, pewnie zabrakłoby mi jaj tam na balkonie...-Dodał po chwili. Odczuł wyładowania na jej dłoniach. Nie przejął się nimi za bardzo, teraz przestał się bać i jak to ujęła Radna. Był tak samo przerażony jak ona. Nie chciał jednak, by ona odczuła jego lęk, dlatego też nie zastanawiając się zbytnio, znów przyciągnął ją do siebie. A gdy ułamki sekund później, pocałowała go, zamierzał przeciągnąć ten moment najdłużej jak tylko mógł. Była w tym odrobina szaleństwa, owszem. Całe morze braku rozsądku, nieodpowiedzialności i łapania chwili. Trwał w tej chwili i czerpał z niej tyle ile mógł. W końcu jednak, gdy postanowił dodać kolejne trzy grosze. Przerwał na chwilę, spojrzał na nią, zachowując nadal bardzo krótki dystans, patrząc się głęboko w dwukolorowe oczy Iris.-Może po prostu...Popłyńmy z tym, co?-Nawiązał do dawnych czasów, kiedy to młody Matt namawiał młodziutką Iris do psot właśnie tymi słowami. Zazwyczaj, z pożądanym skutkiem.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

28 mar 2017, o 19:41

Taka już była. Zawsze przejmowała się osobami, które były dla niej ważne, a już na pewno sen z powiek spędzał jej stan Vanessy; jej przyjaciółka i kiedyś ludzkie Widmo po wydarzeniach w ośrodku na Nolani wyszła z ciężkim uszkodzeniem głowy oraz implantu, przez co teraz jest cieniem samej siebie. Dołożyła wszelkich starań, aby zapewnić Nessie najlepszą opiekę medyczną, aczkolwiek rozległość uszkodzeń kory mózgowej i pnia mózgu pogrzebały szansę na nawet minimalną poprawę. Potrafiła przesiedzieć przy kobiecie całą godzinę, a ta tylko uparcie wpatrywała się w jakiś punkt na ścianie. Nikt nie potrafił jednoznacznie stwierdzić, czy kobieta jest świadoma tego, co dzieje się wokół niej.
Wygięła usta. Była pewna, że kto jak kto, ale ona umie jasno i zrozumiale wyrazić to, co ma na myśli. Winę zrzuciła na emocje. Przez nie nie myślała czysto, ciężej także było jej się skupić oraz na bieżąco aktualizować swój słownik leksykalny; w przeciwieństwie do Matthewa, który denerwując się mówił dużo oraz wszystkie to, co mu ślina na język przyniesie.
Miał racje, choć myliłby się, gdyby upierał się, że wie, na co się porywa. Skoro jednak tak bardzo chciał zaryzykować, jak i gotów był na poświęcenie... Iris westchnęła. Oparła czoło na jego ramieniu, bo kiedy adrenalina przestała już szumieć w żyłach, a i emocje zaczęły się wycofywać, poczuła zmęczenie nie tyle pracowitym dnie, co nowymi wrażeniami, których się zupełnie nie spodziewała doświadczyć.
Parsknęła. Była wdzięczna Tarczansky'emu, że wyczuł moment i nawet wykazał się taktem. Sprzed oczu zgarnęła pojedyncze pasma i spojrzała na niego z tej nowej perspektywy. Wciąż nie potrafiła sobie wyobrazić tego, jak to teraz z nimi będzie, podobnie jak trudno jej było uwierzyć, że ramiona, które ją otaczały, że przytulały już po przyjacielsku.
- No nie wiem. Teraz już nie ma ojca, który mógłby zrugać. Jest za to cała Rada i chyba nie zniosłabym konieczności tłumaczenia się przed nimi ze spraw... cóż. Prywatnych.
Pstryknęła go w nos. Potrzebowała rozluźnienia tej napiętej atmosfery. Jeżeli jednak bardzo pragnął jakiegoś namacalnego potwierdzenia to to, że Iris nie odsunęła się od niego i jakoś niespecjalnie stroniła o fizycznego kontaktu powinno być wystarczająco wymowne. Łatwo wypowiadała się na tematy wzniosłe, dyskutowała z przywódcami oraz politykami, nie mniej kiedy przychodziło jej mówić o sobie samej, o tym, co czuje, stawała się zdecydowanie oszczędna w słowach.
- Postaraj się nie zachłysnąć szumem i nie spędzać każdego poranka w telewizjach śniadaniowych.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

29 mar 2017, o 09:22

Znał Iris dostatecznie długo, by wiedzieć jaka była. Za młodu przejawiała objawy nadmiernej odpowiedzialności za innych, zbyt dużej troski oraz braku beztroski. W dzieciństwie musiał bardzo długo ją namawiać, zanim przeszli do przenoszenia słów w czyny. Niemniej jednak, z perspektywy lat to była jedna z najprzyjemniejszych części wszystkich psotniczych przedsięwzięć. Uśmiechnął się w duchu, przypominając sobie to, jak bite (czasami) godziny namawiał Iris do tego, by przyniosła zapalniczkę, albo zapałki, tylko po to, by sprawdzić jak działa system przeciwpożarowy w domu jej ojca.
Dokładnie. Nie znał do końca konsekwencji swojego wyboru. Chciał spróbować, choć wiedział, że będzie to droga przez mękę. Garnitury, bankiety, kolacje dyplomatyczne. Żarty pozbawione krzty humoru, dzięki któremu pranie schnie dwa razy szybciej. Przybierane masek, złożone konszachty, interesy te jaśniejsze i ciemniejsze. W jego świecie wszystko było proste. Albo kogoś nie lubił, albo nie. Albo komuś chciał przefasonować gębę, albo nie. Ewentualnie, już nie chciał, bo już to zrobił. Nie musiał się bać o opinię innych. Teraz większą uwagę będzie musiał przykuwać do tego z kim spędza czas, jak to robi, gdzie się pokazuje i jak wygląda. Co prawda, będzie to trudna metamorfoza dla niego. Zdawał sobie z tego wszystkiego sprawę i na pewno nie zamierzał rezygnować z niektórych rozrywek, które zapewniało mu jego prostsze życie. Zasady są po to, aby je łamać, a serce nie sługa, więc przy odrobinie chęci i zrozumienia, oboje dojdą do jakiegoś kompromisu. W najgorszym wypadku, wypady ze starymi znajomymi będzie organizował tam, gdzie wzrok Rady Cytadeli nie sięga. Był inżynierem, sprytnym. Znał wszelkie techniczne sposoby na to, by się ukryć przed fleszami kamer czy wzrokiem ludzi, których nie chciał widzieć. Znajdzie swoje sposoby na to ewentualne ciche wypady.
-Może i nie ma. Ale są za to miliardy osób, które będą komentować nasze poczynania. Cholera, na samą myśl już mnie szlag trafia.-Bał się nowej roli. Zresztą, chyba każdy na jego miejscu byłby przerażony. Wiedział jednak, że Iris będzie go wspierać i da sobie radę w nowej sytuacji i nowym środowisku. Parsknął na wspomnienie o telewizji śniadaniowej.-Haha! W dzisiejszym odcinku, Matthew Tarczansky opowie o tym, jakich garnków Radna Iris Fel używa w swojej kuchni.-W tej chwili zrobiło się zdecydowanie lepiej. Trzymał w ramionach osobę, na której bardzo mocno mu zależało, śmiali się i dogadywali sobie. Cała napięta sytuacja jakby zniknęła. Czy coś mogło pójść nie tak? Wszystko. To jednak nie oznaczało, że nie mogli spróbować.-Wyobraź sobie, obiektyw na mnie, ja z miną kompletnego debila odpowiadam. A bo ja wiem? Blaszanych?
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

30 mar 2017, o 09:09

Nie ulegało wątpliwości, że Matthew będzie musiał zmienić swoje przyzwyczajenia. Mowy nie było, że uda mu się już dłużej zachować anonimowość. Tam, gdzie pójdzie, prędzej bądź później znajdzie się ktoś, kto zwróci na niego uwagę i w związku z tym nie będzie mowy o sączeniu piwa bądź innych alkoholi w spokoju. Liczyła na jego rozwagę, że nie zachłyśnie się rozgłosem ani nie obrośnie w piórka, aczkolwiek jeszcze będą musieli przeprowadzić nie jedną, poważną rozmowę. Porozmawiać z nim na pewno zechce także kilka osób z jej najbliższego otoczenia, nikt w końcu nie uwierzy, że będzie potrafił się zachować w towarzystwie biorąc pod uwagę subkultury, z którymi się utożsamiał.
Tymczasowo jednakże odsunęła od siebie myśli o przeszkodach, z którymi sama, na własne życzenie, będzie musiała się mierzyć. Miała szczerą nadzieje, że kiedy pierwsze emocje oraz zauroczenie przeminie, Tarczansky’emu nie zabraknie samozaparcia, bo jedno to dojść do jakiegoś porozumienia, a drugie to umieć wcielić je w życie. Nieruszoną zawartość kieliszka przelała do szklanki z grubego szkła, następnie dodała wyciśniętego soku z limonki oraz słodki syrop barmański, który zabarwił całość na piękny, cieszący oko, lazurowy kolor. Matthew raczej nie gustował w kolorowych drinkach, dlatego zostawiła go sam na sam z zawartością barku, a sama w końcu mogła się rozsiąść na kanapie. Zamieszała słomką, próbując. Słodycz równoważyły kwaśne cytrusy.
Słysząc rozbawienie, Iris uniosła subtelnie brew.
- … Zdajesz sobie sprawę, że garnki wcale nie muszą być blaszane, prawda? Osobiście używam z grafitu, ale owszem, są jeszcze ze stali nierdzewnej, emaliowane, czyli popularne blaszane, ceramiczne, aluminiowe, żeliwne, szklane, z powłoką teflonową…
Wymieniała, obserwując minę mężczyzny z chochlikami w oczach. W końcu nie wytrzymała i parsknęła perlistym śmiechem.
- Nie krzyw się tak. To bardzo paskudny grymas, będziesz musiał się pilnować i nie wykrzywiać tak, ponieważ od razu zdradzisz co myślisz… Pamiętasz jeszcze, jakimi sztućcami co jemy, prawda? Może zjemy jutro albo pojutrze razem kolację? Miło spędzimy czas, a i przy okazji odświeżysz sobie pamięć. Zalecę oddać twój garnitur do prania, abyś dostał go z powrotem jeszcze tego samego dnia.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

3 kwi 2017, o 14:15

Dla zachowania zdrowego rozsądku, Iris przede wszystkim musiała pomyśleć o tym, że Matthew nie może zostać zamknięty w klatce. Trzeba mu dać odrobinę swobody, aby nie zdziczał. Znała go długo, doskonale wiedziała, że Tarczansky to dzikie zwierze, które im bardziej chciało się spętać, tym mocniej szarpało i gryzło. Inżynier ze swojej strony mógł zaoferować zmianę swoich dotychczasowych przyzwyczajeń, co wcale nie oznaczało tego, że dla Radnej zmieni je wszystkie i to o 180 stopni. Czułby się niekomfortowo, na siłę starając się dorównać wyższym sferom, których przecież tak nie lubił. Spojrzał na sytuację z innej perspektywy i dostrzegł, że kilka spraw może się skomplikować, jednak jego niepoprawny optymizm kazał mu wierzyć w to, że wszystko jakoś się ułoży. Przede wszystkim, potrzebowali czasu na dotarcie się ze sobą, odnalezienie tej całej sytuacji i ulokowanie się w odpowiednim miejscu. Mechatronik zdawał sobie sprawę, że jest na przegranej pozycji i to zazwyczaj on będzie musiał dokonywać zmian w swoim postępowaniu i to on będzie musiał być tym "elastycznym". Wierzył jednak, że Iris da mu fory. Przynajmniej na samym początku.
Wywód o garnkach nieco go zaskoczył. To była ostatnia rzecz jakiej się spodziewał w tej chwili, co prawda...Było to do przewidzenia, że śmieszkowy nastrój udzieli się trochę Radnej, ale niechaj rozbawianie gawiedzi zostawi jemu i jego poczuciu humoru. Zaśmiał się jednak, by nie dać Iris wrażenia, że jej dowcipy nie są zbyt górnolotne. Przynajmniej w jego mniemaniu. Zostawiony sam na sam z barkiem, spojrzał jedynie na jego zawartość. Uznał, że wystarczająco sporo dzisiaj wypił i nie ma potrzeby, wlewania w siebie kolejnych dawek trucizny. Spojrzał natomiast na zegarek i ujrzał, że jest bliżej do dźwięku budzika w jego omni-kluczu, niż dalej i prawdopodobnie kolejny raz szykuje się nieprzespana noc.
-Serio? To aż tyle ich jest? Cholera. Tyle lat w nieświadomości, myślałem, że nierdzewka wiedzie prym od dekad. A tu chuj.-Wzruszył ramionami i cmoknął, chwilę później przenosząc się obok Radnej i zasiadając obok niej. Na jakże wygodnej, skórzanej kanapie. Kolacja? Nie sądził, że to dobry pomysł. Nie zapomniał o dawnych nawykach, zasadach posługiwania się sztućcami i innymi związanymi z savoir vivre pierdołami, które przez tyle lat nie miały dla niego żadnego znaczenia. Z pewnością, musiał sobie przypomnieć nabyte dawno temu umiejętności, ale z tym bywało podobnie jak z jazdą na rowerze. Nigdy się o tym nie zapominało. Warto było spróbować, ale...No właśnie, ale...-No i wstrzeliłaś się w gówniany czas. Mamy sporo do roboty na Venus, połowę inwerterów musimy wymienić, sprawdzić układy chłodzenia i sterowniki po naszej ostatniej przygodzie coś nie chcą hasać, zresztą...Co ja Ci będę o tym mówił, wystarczy, że wygodnie Ci wozi tyłek. Skończymy pewnie późno wieczorem, no chyba, że taka pora Ci nie przeszkadza.-Praca mechatronika była niemniej ważna od pracy Radnych. Co prawda, od niego nie zależał los miliardów istot w całej galaktyce, ale od niego zależało, by tymi miliardami istot miał kto zarządzać. Nie była to dla niego komfortowa sytuacja, Radnej pewnie zależało na tej kolacji, a on był spętany do swoich obowiązków. Tym bardziej, że jego awans wiązał się nie tylko z dokonywaniem napraw i konserwacji, ale już zarządzaniem całym tym grajdołkiem w maszynowni. Miał nadzieję, że Iris to zrozumie. Skorzystał z okazji, by objąć Iris i przyciągnąć ją do siebie.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Poprzednia strona

Powrót do Krąg Prezydium

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość