Prezydium to obszar wewnętrznej strony pierścienia łączącego okręgi. Znajdują się tutaj ambasady ras uznających zwierzchnictwo Cytadeli, a także wiele sklepów, lokalów rozrywkowych czy drogich mieszkań, na które pozwolić sobie mogą najbogatsi. Znajduje się tu także Wieża Cytadeli.

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

27 sie 2014, o 20:26

Szło mu na tyle sprawnie, że nie musiał w zasadzie się nad tym specjalnie skupiać, jednakowoż nie chciał przypadkiem zamiast skórki od ziemniaka odkroić sobie palca.
- Wytrzymam i ufam twoim zdolnościom. – uśmiechnął się przelotnie wracając do ziemniaków, a potem i kolejnych warzyw, które już wcześniej mu wskazała. – Staraj się nie zwracać uwagi na protesty mojego żołądka.
Być może Iris tego nie słyszała, ale Diego wyraźnie czuł jak z każdą chwilą kiszki przewracają mu się coraz bardziej. Powinien zdecydowanie zjeść coś wczoraj wieczorem albo chociaż dzisiaj rano, bo zapachy, które powoli zaczęły wkradać się w jego nozdrza tylko potęgowały to uczucie.
Poważnie w pierwszym momencie na wspomnienie o koszuli na twarzy Diego pojawił się ten jakże wymowny wraz twarzy, ale Iris zdecydowanie za szybko wszystko sprostowała, aby mógł jakkolwiek do tego nawiązać. Zaśmiał się jedynie rozpinając guziki.
- Ty wiesz, że to nie jest głupi pomysł. – powiedział odkładając nóż i powoli, jakby z przekąsem zaczął rozbierać się w kierunku do niej. Doskonale wiedział, że nie będzie zwracała na niego uwagi, ale jakoś nie mógł się powstrzymać. Chociaż wcale nie należało zakładać z góry jakiegoś scenariusza, bo zaraz go znów czymś zaskoczy. Z prowokacyjnym uśmiechem na twarzy i w rytm muzyki, która grała tylko w jego głowie wyciągnął rękę z jednego rękawa, potem odwrócił się i wyciągnął z drugiego. Odłożył koszulę przewieszając ją przez krzesło. – Poza tym, mówisz tak jakbyś jeszcze nie widziała mnie bez koszuli.
Podszedł obok i podniósł pokrywkę wkładając niemal głowę do środka próbując wyniuchać trochę aromatu. Tak, wiedział, że tym wcale nie pomaga, ale jakoś strasznie do to bawiło. Odwrócił się i objął ją od tyłu przyglądając się jak jej ręce sprawnie dodają kolejne składniki.
- Deser? – udał przez chwilę zamyślenie. – Wciąż chodzi za mną to ciasto, z tym, że trzeba będzie długo czekać, znów się brudzić i tak dalej. Nie masz jakiś lodów, śmietany i truskawek?
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 358
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Nos Astra
Kredyty: 12.950

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

27 sie 2014, o 20:47

- Czyli to był Twój żołądek? Myślałam, że zbiera się na burze...
Łypnęła na niego jednym okiem. Niestety, albo i starty, pogoda na Cytadeli była zawsze taka sama - słonecznie i ciepło za dnia, z kolei po zmroku utrzymywała się nadal dość wysoka temperatura, co wcale nie przeszkadzało, gdyż zrywał się sztucznie generowany, lekki wiaterek.
Kiedy już wszystko się ładnie zarumieniło, poprosiła Rodrigueza o odkorkowanie butelki wina, którym to podlała mięso i warzywa, nadając zapewne im niepowtarzalny smak. Ale nie było nawet mowy o tym, aby spróbować zanim wszystko będzie już gotowe oraz dopieszczone. Jakoś specjalnie nie skomentowała jego zapowiedzi, że zamierza zrzucić z siebie koszulę, dopiero kiedy zaczął jak gdyby nigdy nic rozbierać się przed nią, subtelnie uniosła jedną brew, niewzruszenie obserwując ten krótki pokaz. Oczywiście niewzruszenie tylko pozornie, nie mniej Diego nie musiał o wszystkim od razu wiedzieć.
- Widziałam Cię nie tylko bez koszuli, nie mniej nie jest to propozycja, abyś pozbył się też spodni.
Uśmiechnęła się do niego co najmniej figlarnie, tak jak i figlarny stał się błysk w jej oku. Kiedy Diego uniósł pokrywkę, ta wymierzyła w jego osobę drewnianą łyżką.
- Ostrzegam Cię, zaraz pomyślę, że próbujesz podjadać...
Opuściła ją dopiero, kiedy i ten zostawił w spokoju garnki. Trzeba było przyznać, że Rodriguez wybrał sobie dogodny moment, gdyż ta właśnie sprawdzała miękkość ziemniaków i nijak nie mogłaby go nawet zdzielić, gdyby miała coś przeciwko znalezieniu się tak blisko niego. Ta tylko oparła się o niego, skoro musiała jeszcze kilka minut poczekać.
- Wydaje mi się, że znajdziesz w lodówce wszystko, o co pytasz. Mam nastawić robota kuchennego czy sobie poradzisz?
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

27 sie 2014, o 21:18

Musiał przyznać, że zapach coraz intensywniej wkradał się do jego nosa sprawiając, że powoli pobudzała się i jego ślina. Zgodnie z poleceniem podał butelkę wina, którą wcześniej otworzył. W zasadzie takie życie mogłoby mu odpowiadać, z tym, że w napiętym grafiku Iris zapewne takie dni jak dziś zdarzały się bardzo rzadko. Z Diegiem było trochę inaczej, bo w każdej chwili mógł wpaść do apartamentu, który zresztą miał zaraz za drzwiami gabinetu, odpocząć między spotkaniami i wracać do pracy. Często natomiast zdarzało się, że Rodriguez miał wolne wieczory, na które planował sobie swoje własne upodobania.
- Pachnie bosko. – powiedział drapiąc się po klacie, która wyraźnie muśnięta przez ciepłe powietrze w kuchni nie zdradzała sprzeciwów tego, że jest zupełnie nieokryta. Może nie był jakoś specjalnie umięśniony, bo jakoś nie pracował specjalnie nad swoją sylwetką w siłowniach jak wspomniani już panowie w mundurach, jednak gdzie niegdzie, co miało się zarysowywać to się zarysowywało. – Nie będę przecież jadł w samych bokserkach, chociaż tobie może i by to pasowało.
Stał i czekał aż wszystko wreszcie dojdzie i będzie mógł zagłuszyć głód, który od kilku chwil tak nieustępliwie go atakował. Cieszył się mimo wszystko, że Iris wybrała mięso, bo jak na mężczyznę przystało był bardzo mięsożerny. Co prawda niemal z równą chęcią zjadłby rybę, bo gustował w nich, jednak wołowina to było to, co wręcz ubóstwiał. Iris przecież nie mogła o tym wiedzieć, jednak ze wszystkich mięs i potraw w galaktyce wybrała jego ulubioną. Przeznaczenie?
- Poradzę sobie, ale pozwolisz, że zrobię to dopiero po jedzeniu, bo zaraz zjem ciebie. – przygryzł lekko jej ucho na udowodnienie tego, że wcale nie żartuje. No dobrze, trochę jednak żartował i wcale się z tym nie krył. Niemniej faktycznie bita śmietana z lodami i truskawkami mogła sprawić, że oboje znajdą się potem w całkiem innym nastroju. No i jeszcze to wino…
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 358
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Nos Astra
Kredyty: 12.950

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

27 sie 2014, o 23:32

Uśmiechnęła się pod nosem. Miał racje, pachniało naprawdę nieźle, a fakt, że to w głównej mierze jej zasługa, był dość miły dla jej kobiecej próżności. Teraz, kiedy ją obejmował, nie było tak łatwo złapać i odcedzić ziemniaki, nie mniej jak na kobietę zaradną przystało, poradziła sobie z tą małą trudnością. Dodała wcześniej wyjęte masło oraz mleko, aby następnie wszystko wymieszać na gładkie puree oraz doprawić pieprzem ziołowym, odrobiną zieleniny. Pozostało dać jeszcze chwilę mięsu, właściwie aby odpoczęło, bo już dawno płytę ustawiła na najniższy z możliwych stopni. Iris przeciągnęła się leniwie i uśmiechnęła jeszcze szerzej, kiedy usłyszała niewinne spostrzeżenie Rodrigueza.
- Mniemam, że w samych bokserkach byłoby Ci tak samo do twarzy, jak w garniturze.
Zabębniła palcami w jego tors, kiedy niespodziewanie znalazła się przodem do mężczyzny. Ale długo nie mógł nacieszyć oczu jej osobą tak blisko, bowiem Iris wycofała się, aby swobodnie odstawić mięso i raz jeszcze wszystko doprawić, już ostatecznie, kiedy kosztowała jak dobre wyszło.
Nie spodziewała się tego, że lekko ugryzie ją w ucho. Na swój sposób działało to... tak, jak ucieszyłoby Diego-amanta, nie mniej nie było teraz czasu na takie subtelne pieszczoty, gdyż już nawet Iris słyszała jego burczenie w brzuchu.
- Nakryj lepiej do stołu, jeśli chcesz już jeść...
Szybko wyjaśniła mu gdzie są talerze, sztućce oraz kieliszki do wina. I kiedy Rodriguez zajmował się przygotowaniem stołu, ona wszystko wyłożyła na miski oraz półmiski, które następnie również znalazły się na blacie. Chyba nie musiała dodawać, aby częstował się śmiało, skoro siedział już taki wygłodniały?
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

28 sie 2014, o 07:37

Zrobił wszystko jak mu poleciła, przy okazji okrywając się z powrotem koszulą. Być może i miała rację, że było mu do twarzy, jednak nie wyobrażał sobie jakby miał to zrobić. Chociaż kusiło go by wprawić ją w to drobne zakłopotanie, to porzucił tę myśl.
Ostatnim, co Diego zrobił było nalanie wina do kieliszków, po czym usiadł grzecznie przy stole czekając, jak na dżentelmena przystało, aż Iris pierwsza sobie nałoży. Sam też wcale nie krępował się z wrzuceniem na talerz sporej ilości tak bosko pachnącego mięsa jak i całej reszty dodatków. Z racji tego, że był leworęczny trzymanie sztućców wyglądało u niego dość osobliwie, ale nie zrażał się niczym. Wolał to zrobić w ten sposób niż na siłę jeść prawą ręką, jeszcze wszystko by wywalił i na stół i na spodnie, a w tedy już zdecydowanie musiałby je zdjąć.
- Rozumiem, że przez żołądek do serca. – powiedział przełykając kolejny kęs i popijając winem. Smakowało wybornie, zarówno jedno jak i drugie, dlatego Diego stwierdził, że Iris musiała być naprawdę żoną idealną. Oczywiście powstrzymał się od tego typu komentarza, aczkolwiek umiejętności kulinarne zanotował gdzieś głęboko w pamięci. – Bo jeśli tak, to właśnie jestem cały twój.
Nie zajęło mu długo zjedzenie swojej porcji i jeszcze dodatkowej dokładki. Naprawdę był głodny i wszystko, co było wsunął ze smakiem, pamiętając oczywiście, że musi zostawić jeszcze miejsce na deser. Poczekał, aż Iris skończy i zaoferował się, że pozbiera naczynia. Cóż, skoro go nakarmiła to on też mógł zrobić chociaż tyle.
Pomijając oczywiście fakt, że zaraz wziął się na obiecane lody. To również nie zajęło mu długo, wszak wystarczyło tylko ubić śmietanę, nałożyć wszystko do miseczek i voila! Część truskawek pokroił w małą kostkę a na samą górę położył jedną całą. Nawet jeśli Iris chciała mu pomóc przy tej jakże zajmującej czynności, to jej na to nie pozwolił. Wskazał jedynie kanapę w salonie i kazał grzecznie czekać.
- Proszę bardzo. – podał gotowy deser razem z łyżeczką i usiadł zaraz obok niej. Poprawił tylko rozpiętą koszulę, co by za dużo w tym momencie nie odsłaniała. Iris miała się skupić na jego daniu, nie na nim samym. – Swoją drogą, nie wiem, co planowałaś, ale posiadanie w lodówce śmietany i truskawek jest co najmniej podejrzane.
Uśmiechnął się znacząco, po czym wpakował sobie do ust łyżeczkę lodów.
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 358
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Nos Astra
Kredyty: 12.950

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

28 sie 2014, o 17:39

Zachowajmy pewne pozory przyzwoitości, czyżby właśnie nie o to chodziło Diego? Nic dziwnego, że swoimi manierami podbijał serca kobiet.
Iris już bez ociągania usiadła przy stole, ale oczywiście najpierw musiała się upewnić, że wszystko leży na swoim miejscu i wygląda równie dobrze. Może i nie było to niezbędne, jak i potrzebne, nie mniej dbała o szczegóły takie, jak właśnie równa zastawa na stole oraz o obecność jakiegoś elementu dekoracyjny, na który dzisiaj idealnie pasował bukiecik fiołków w wazoniku. Być może ta zakrawająca o pedantyzm maniera irytowałaby współbojowników, jednakowoż przecież Iris mieszkała tutaj sama.
Nie musiała mu życzyć smacznego, widząc, jak ten zajada zdrową porcje. Z uśmiechem sama zjadła swoją porcje, będąc może bardziej krytyczna wobec smaku, nie mniej ten jej nie zawiódł. Z przyjemnością po jedzeniu sięgnęła po kielich z winem, którego upiła najpierw niewielki łyk na skosztowanie, a dopiero po chwili większy, właściwy.
- Nie przyzwyczajaj się. Umiem ugotować naprawdę dobrze tylko nieliczne potrawy... No ale może zawsze dasz mi powód, abym chciała pogłębić swój kulinarny warsztat.
Nie dodała na ten temat nic więcej, zasłaniając się winem, które sączyła. Diero po chwili wstał, chcąc przygotować deser. Siedziała jeszcze chwilę w tym samym miejscu, po czym przeniosła się na kanapę, po drodze zgarniając zarówno wino, jak i szkło. Jeśli wypiją później po jeszcze jednej lampce, nikomu nie stanie się krzywda, prawda? Rodriguez nie kazał na siebie długo czekać i po chwili w jej ręku pojawił się pucharek z lodami udekorowanymi w myśl wyobraźni mężczyzny. Kto by pomyślał, że taki prosty deser, okaże się być tak dobry.
- Podejrzane? No wiesz! Truskawki, jak i inne owoce są tam z ostatniej przesyłki z Ziemi. U nich trwa teraz lato, grzechem byłoby nie wykorzystać go i nie sprowadzić nieco świeżych owoców. Z kolei śmietana zawsze może się przydać, na przykład do zabielenia sosu. Nie wiem co Ty sobie pomyślałeś...
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

28 sie 2014, o 18:20

Był najedzony, ale z wyraźnym zainteresowaniem zajął się kolejnymi porcjami lodów. Już dawno nie próbował czegoś równie słodkiego, no może poza ustami Iris. Przez chwilę rozważał czy by jej tego przypadkiem nie powiedzieć, jednak wreszcie powstrzymał się. Czy przypadkiem nie za bardzo było by jej rozkosznie w tej chwili? Zapomniał tylko, że nie należy pucharka broń boże opierać na brzuchu, bo to grozi tymczasowym oziębieniem tejże, odkrytej w tej chwili okolicy. Wzdrygnął się tylko lekko, śmiejąc z własnego nieskojarzenia tak oczywistych rzeczy.
- No oczywiście, że chodzi mi przecież o sos. A o cóżby innego? – uniósł jedną brew odwracając leniwie głowę w stronę radnej. No oczywiście, że nie chodziło mu przecież o sos! Ale przecież nie powie jej tego tak bezpośrednio, bo jeszcze gotowa go znów zdystansować i co wtedy? Diego już zaczął powoli wyczuwać, w jakiej sytuacji należy uniknąć dwuznacznych komentarzy, mimo, że idealnie się tam wpasowywały. Trochę z ubolewaniem przyjmował fakt, że ta sprawia wrażenie niewzruszonej na niektóre jego teksty, które przecież były tak idealnie dopieszczone w każdym calu. Niemniej jednak gdzieś od czasu do czasu miewał przebłyski, że mimo wszystko co nieco ją porusza.
- Tutaj jest wieczne lato. Trochę brakuje mi zimy, takiej prawdziwej europejskiej zimy ze śniegiem. – pozwolił sobie zauważyć oblizując czubek palca, który nieopatrznie wsadził do bitej śmietany. – Byłem kiedyś przelotem na Noverii, ale tamta zima mnie zwyczajnie deprymuje. Lubię lato i ciepło słońca czy tego tu na Cytadeli, czy tego, co wstaje codziennie rano na Nos Astrze, ale zima to coś zgoła innego.
Proszę bardzo, Diego jednak potrafił rozmawiać na tematy inne niż te oczywiste dla jego osoby. Zwłaszcza teraz, kiedy był z Iris coraz częściej zdarzało mu się mówić o czymś innym. Co prawda wciąż nie odpuszczał w kwestii uwodzenia i tych jego dwuznaczności, niemiej miało to jedynie na celu rozgrzanie atmosfery. Oczywistym było, że pragnął jej dotyku czy tym bardziej swojego na niej, jednak nie oznaczało to wcale wkraczania w strefę bardziej intymną. Na wszystko przyjdzie czas, ale tylko wtedy, jeśli ona będzie chciała. Na siłę niczego nie osiągnie.
- Miło by było usiąść w zimowy wieczór przy kominku z herbatą. – chyba właśnie w Diegu powoli zaczynała się odzywać natura romantyka, a co ważniejsze, taka, która jeszcze nie została odkryta. – I piękną kobietą.
Specjalnie nie dodał, kogo ma na myśli, no ale to przecież było oczywiste.
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 358
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Nos Astra
Kredyty: 12.950

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

28 sie 2014, o 20:46

Oblizując w sposób możliwie najmniej erotyczny łyżeczkę, Iris prawie że parsknęła śmiechem, kiedy usłyszała jego niewinną odpowiedź. Jakoś nie chciało się wierzyć, że ten Rodriguez nie pomyślał o czymś zupełnie innym. Oczywiście nie zamierzała go wyręczać i teraz szeptać zbereźne możliwości na uszko. Mniemała, że jego bardzo bujna wyobraźnia poradzi sobie bez konieczności ingerowania Iris.
-No, no. O sos. Oczywiście oboje mamy na myśli ten sam sos?
Nie dała mu szans zobaczyć odpowiedzieć, bezceremonialnie wpychając do ust Diega truskawkę. Był to jeden z dwóch możliwie przyjemnych sposób, aby skutecznie zamknąć mu usta.
Radna wyprostowała nogi, rozsiadając się na być może większej części kanapy, nie mniej spokojne popołudnie, gdyż czas nieubłaganie leciał do przodu, zaczynało ponownie ją rozleniwiać. Wyciągnęła nogi przed siebie, zerkając na Diego, do którego siedziała teraz tyłem. Chyba nie miał jej za złe tego, że podarowała mu cała, dorodną truskawkę?
- Czy przypadkiem na Horyzoncie nie ma pór roku zbliżonych do ziemskich?
Zainteresowała się, gdyż sama z utęsknieniem wspominała zimy. Najbardziej ten jej okres, który zbiegał się ze świętami bożego narodzenia. Od wielu, wielu lat już ich nawet nie praktykowała, nie mniej u niej w domu ubieranie choinki było czymś obowiązkowym, tak samo jak wypatrywanie pierwszej gwiazdki i lepienie figur w śniegu dla świętego Mikołaja. Iris cicho westchnęła, zanurzając ponownie łyżeczkę w lodach.
- Pamiętam, że każda zima kończyła się dla mnie przeziębieniem. Chyba już dla samej zasady witałam pierwsze dni wiosny z katarem i bólem gardła.
Pozwoliła sobie, aby oprzeć się ramieniem o ramię Rodrigueza, a także kontynuowała.
- Herbatą? Jak dla nie kakao. Ale co do kominka zgadzam się w zupełności.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

28 sie 2014, o 21:29

No i co on miał zrobić? Kiedy miał akurat doskonałą odpowiedź na jej pytanie o sos w mgnieniu oka poczuł na swoich ustach truskawkę, będąca idealnym wyrażeniem tego, że ma się w końcu zamknąć i nie gadać głupot. Mimo wszystko przyjął ten gest z możliwie jak największą dawką seksowności otwierając usta. Cóż, drobne rzeczy a cieszą.
Przelotnie tylko zerknął znów ciesząc oczy widokiem jej zgrabnych nóg, po czym uśmiechnął się pod nosem i wrócił jak gdyby nigdy nic do swoich lodów.
- Mam ci teraz oddać swoją? Bo jakoś niekoniecznie chciałbym to robić. – powiedział gdyż faktycznie truskawka smakowała mu wybornie. Rzadko poza Ziemią można było dostać prawdziwe owoce, które chociaż wyglądem przypominałby te z ojczystej planety. Już prędzej coś smakowo można było dopasować, ale to nie było dokładnie to samo.
- A co? Wybieramy się na Horyzont następnym razem? W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałem, wolę naszą ziemską zimę. – pozwolił jej się na chwilę oprzeć o siebie. – Kiedy dorastałem w Rio…
Zaczął, ale gdzieś w środku coś go ukuło na te słowa. Może nie powinien tak zaczynać, mówić o tym w ogóle. To mogło rodzić niepotrzebne pytania, wyjaśnienia i prowadzić do jakiegoś współczucia, którego Diego nie potrzebował teraz ani trochę. No ale jednak zaczął już mówić, wypadałoby z tego teraz jakoś wybrnąć, zanim cisza, która zapadła po tych słowach wyda się nienaturalnie długa. Uśmiech z jego twarzy zszedł na chwilę i pojawiło się drobne zamyślenie, świadczące o pewnych sentymentach i niekoniecznie miłych wspomnieniach.
Odchrząknął.
- Kiedy dorastałem w Rio nie mieliśmy prawdziwej zimy. Wiesz, inny klimat. Pierwszy śnieg zobaczyłem w wieku dwudziestu lat, kiedy byłem w Waszyngtonie. – podniósł ramię, tak, że Iris prawie wpadłaby mu na kolana, gdyby nie fakt, że odwrócił się opierając ją sobie o pierś. Teraz oba pucharki z lodami znalazły się prawie na jej brzuchu. Diego jednak nauczony wcześniejszym doświadczeniem sprawnie odgrodził go dłonią od tej części jej ciała.
Uśmiechnął się na wspomnienie o przeziębieniu, coś mu to przypomniało.
- Cóż, nie było mnie wtedy przy tobie, nie mogłem służyć obiecanym rosołkiem. – wsadził palec do swojej śmietany i jednym ruchem wysmarował nos Iris. Ten sam zadziorny nosek, który tak słodko marszczyła przy każdym odsuwaniu od siebie napalonego Rodrigueza.
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 358
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Nos Astra
Kredyty: 12.950

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

28 sie 2014, o 22:05

- Nie, nie musisz.
Wywróciła oczyma z uśmiechem. Była tak wspaniałomyślna, iż dostał jedną dodatkowo i nie powinien właściwie już nic na ten temat mówić, bo jeszcze Iris zmieni zdanie i co wtedy będzie? Zaraz, zaraz... I tak nie byłby w stanie nic więcej dodać, przynajmniej dopóki nie przełknie.
- Cóż. Ja się na pewno na Horyzont wybieram, ale czy Ty również... nie wiem. W każdym razie, jeśli już, wolałabym Noverie na dłuższy pobyt. Może nie jest to to samo, ale zawsze miła odmiana.
Perspektywa planowania wspólnego wyjazdu okazała się być niezwykle miła dla Iris, której ciężko było wyściubić nos poza Prezydium. Fakt, czy w ogóle to dojdzie do skutku i jeśli tak, jak długo będzie musiała czekać na realizacje swoich planów, na pewno i to dość sporo obniżał motywacje, nie mniej w towarzystwie Rodrigueza wszystko wydawało się być takie... prostsze. Mogła nawet na chwilę zapomnieć, jak istotną jest osobistością, kiedy jej myśli zaprzątała codzienność i brak pomysłu na kolejny obiad. Ostawiła już pusty pucharek na pobliski stolik, dopiero teraz dostrzegając, że Diego również otrząsnął się z rozmyślać. Zapewne oczyma wyobraźni widział swoje Rio?
- W Londynie śnieg zimą także nie był popularny, a nawet jak napadał, to bardzo szybko topniał. Za to nie można było narzekać na brak deszczu. Padało zawsze i chętnie. Za tym zdecydowanie nie tęsknie.
No dobrze. Skrycie, również brakowało jej tego okropnego, angielskiego deszczu. Skoro Rodriguez ją do siebie przygarnął, po chwili namysłu Iris już leżała z głową opartą na jego kolanach oraz wygodnie wyciągnięta na kolejnej części kanapy. Sam ją zachęcił, chyba teraz nie będzie się nań patrzeć z... wyrzutem?
Nie zdążyła nic powiedzieć na temat rosołu, gdyż jej nos został ozdobiony bitą śmietaną. Prychnęła, zgarniając ją z nosa i przenosząc nad usta Diega, kreśląc niby wąsy. Tam wyglądała zdecydowanie lepiej.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

28 sie 2014, o 23:03

- Czy ty myślisz, że puszczę cię samą gdziekolwiek? – zaśmiał się. – Czy to Horyzont, czy Ziemia, niech będzie nawet ta nieszczęsna Tuchanka. Nie ma mowy. Skoro już wprowadziłem się bezczelnie do twojego życia, będę tak samo bezczelnie nie opuszczał cię na krok.
I mówił to wszystko całkiem poważnie, chociaż forma zapewnienia o swojej wierności była dość osobliwa. Diego nie miał pojęcia skąd nagle to wszystko wzięło się w jego głowie. Wspólne obiady, plany wyjazdowe, zaraz zaczną planować wspólne mieszkanie… Rodriguez otrząsnął się, jednak te myśli nie sprawiły wcale, że się przestraszył. Wręcz przeciwnie to wszystko było nawet bardzo miłe, zważając na fakt, że wiązał się nie z kim innym, tylko właśnie z Iris. Czas pokaże, czy warto dla tego będzie poświęcić coś więcej niż tylko odrobinę wolnego czasu i swojej troski.
Gdy oparła głowę o jego kolana uśmiechnął się ciepło i zmrużył oczy. Było mu tak przyjemnie, że przez chwilę nawet zapomniał o tym gdzie jest i co się dzieje. Dodatkowo zniknęły wszystkie zamartwienia związane z tym, co jej powiedział o sobie, a czego nie powiedział.
- Jesteś śliczna, wiesz? – zaczął w zupełnie nie podobnym do siebie tonie głosu oblizując się z bitej śmietany. Jego głos był miękki i miał w sobie coś, czego próżno szukać było w Diegu wcześniej. Może właśnie chodziło o tą czułość. Odłożył swój pucharek na stół i wolną rękę swobodnie ułożył na jej brzuchu, rozkładając i składając przy tym palce.
Zamilknął na dłuższą chwilę napawając się tym momentem i wyciągając z niego ile się dało, zanim znów zacząłby paplać bez sensu. Dopiero zaczynało do niego dochodzić, że przecież wcale nie musiał taki być. Cała ta otoczka Rodrigueza, jako aroganckiego zalotnika była jedynie ścianą, za którą Diego odgradzał się od wszelkich uczuć i zobowiązań. Zwłaszcza te drugie sprawiały, że Rodriguez obawiał się bycia ograniczonym, może nawet kontrolowanym. Tymczasem od tych kilku godzin przebywania w towarzystwie Iris zdał sobie sprawę, że wcale nie musiało tak być.
- Co ty mi zrobiłaś? – powiedział chwytając jej dłoń i bawiąc się przez chwilę jej palcami. Była drobna w porównaniu do jego, tak, że niemal mógł ją całą zamknąć w swojej pięści. W jego glosie można było dostrzec odrobinę wyrzutu, ale raczej takiego wdzięcznego niż jakiś pretensji. Otoczka amanta na chwilę opadła, a zastąpiło ją uczucie, z którym Diego nigdy wcześniej się nie spotkał. No dobrze, spotkał raz, ale nie w tej wersji, którą teraz doświadczał z Iris.
- Dobrze, że udało nam się spędzić trochę czasu razem. – zaczął nie przestając przykładać swoich palców do jej dłoni i przeplatać razem z jej palcami. – Dobrze, że zostawiłaś mi tą wiadomość i bardzo dobrze, że zjawiłem się tu dzisiaj.
Jeśli chciała usłyszeć jego szczerość to teraz miała ją zupełnie zapewnioną, przez tą chwilę i ten jeden moment, zanim Diego powróci do kompletnego bycia sobą. Podniósł ją lekko ze swoich kolan i chwycił butelkę wina, nalewając jej i sobie, po czym podał Iris kieliszek. Sam wstał i podszedł do okna, rozpięta koszula poruszyła się delikatnie pod wpływem ruchu powietrza. Nie chciał psuć tej przyjemnej chwili, niemniej musiał uświadomić zarówno jej jak i sobie, ale chyba przede wszystkim sobie jak czas szybko leciał.
- Będę musiał za niedługo wracać, chociaż uwierz wcale tego nie chcę. – pociągnął dwa długie łyki wina i znów na chwilę się zamyślił. Od jakiegoś czasu uśmiech zniknął z jego twarzy. – Pocieszam się tylko myślą, że może za niedługo ty zjawisz się u mnie.
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 358
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Nos Astra
Kredyty: 12.950

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

29 sie 2014, o 00:20

- Spokojnie! Jeszcze chwila i pomyślę, że gotów jesteś przejść jakieś przeszkolenie Przymierza, aby uzyskać na papierze potwierdzenie, że... jako mój prywatny ochroniarz będziesz za mną podążał krok w krok.
Zawtórowała mu zarówno w żarcie, jak i w śmiechu. Nie oznaczało to jednak, że miała coś przeciwko towarzystwu Diega. To, że spędzili dzisiaj cały dzień wspólnie i nie doszło do żadnych zgrzytów było dość dość obiecujące na przyszłość. No tak, przyszłość - myśl ta, że ten dzisiejszy przylot Rodrigueza był początkiem czegoś... więcej, pojawiła się jakoś tak naturalnie w świadomości Iris, że aż na moment ją jednocześnie zdominowała. No tak. To był dobry pretekst, aby nie przyznać przed samą sobą, że to ona przede wszystkim tego chciała.
- Wiem, ale możesz mi o tym powtarzać.
Jak tylko na nią zerknął, ich spojrzenia automatycznie się spotkały. W oczach Iris, tak iskrzących się i o intensywnym kolorze, nie próżno było szukać oznak prawdziwego rozczulenia, kiedy tak obserwowała jego profil, a także wsłuchiwała się w wyraźnie... nowy ton głosu. Brzmienie, który być może było przeznaczony tylko i wyłącznie do jej uszu. Zawsze miała jakieś takie charakterystyczne ciepło w oczach, tyle że nie na widok każdego ono dosłownie się w nich rozpalało.
Co Ty mi zrobiłaś. Aż chciałoby się odpowiedzieć, że przecież nic. Była sobą, on również. Nie musiał zgrywać przed Iris amanta, aby jej zaimponować. Zyskał w pełni zainteresowanie radnej bez tej całej, wygodnej dla niego maski.
- Ja? Chyba tylko pokazałam, że warto.
I ona nie uciekała w tej chwili od szczerości. Potrzebowali jej, jeśli mieli przetrwać żyjąc na co dzień na zupełnie innych stacjach. W pewien sposób było to szaleństwo, gdyż ludzie o ich płomiennych temperamentach nie mieli lekko ze znoszeniem rozstania.
Jej dłoń, na tle jego, wyglądała tak niepozornie, że aż trudno było uwierzyć, że wiele istotnych decyzji uwierzytelnia jej podpis. I jak przyjemna jest w dotyku, kiedy można tak swobodnie sunąć po niej opuszkami palców.
- Wiesz... Myślę, że nawet gdybyś zjawił się po dwóch miesiącach, nie zatrzasnęłabym Ci tak po prostu drzwi przed nosem.
Nie pozwoliła się tak po prostu podnieść. Na moment zatrzymała go, kiedy ten był już bliski sięgnięciu po butelkę, zbliżając swoją twarz do jego. Mógł policzyć wszystkie niebieskie plamki w jej tęczówkach. Zapewne w takich sytuacjach spodziewa się pocałunku, podświadomie już czuje się miękkie wargi na swoich. Ale Iris nie pocałowała go, przesunęła miast tego nosem po jego policzku w wyraźnie pieszczotliwym geście i dopiero usiadła obok, pozwalając Rodriguezowi rozlać wino.
Upiła łyk, obserwując jak ten wędruje do okna. Miał racje, jeśli chciał być na Illium o przyzwoitej porze, co by jutro z rana mógł wstać do pracy, nie powinna go zatrzymywać dla siebie do późna Wszystko na to wskazywało, że co do sekundy będzie znała czas podróży pomiędzy portem w Cytadeli a dokami na Nos Astrze.
- To tylko kilka dni. Nawet nie poczujesz, kiedy zleci.
Odezwała się tuż za jego plecami.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

29 sie 2014, o 10:32

Faktycznie w jej spojrzeniu było coś, co Diega poruszało do głębi. Nie musiał przed nią udawać czy zasłaniać się czymkolwiek i dopiero teraz to zrozumiał. Kiedy tak leżała na jego kolanach trudno byłoby nawet uciec przed jej spojrzeniem, choć wcale nie chciał tego robić. Nawet nie chciał myśleć, co by było, gdyby jednak wszystko potoczyło się tak jak on sobie to zaplanował. Tak jak teraz, było zdecydowanie dużo przyjemniej.
- A warto? – zapytał jakby chciał, żeby go utwierdziła w tym, czego poniekąd się domyślał. Może po prostu chciał to usłyszeć? Atmosfera, która teraz zapanowała teraz w salonie była zgoła inna niż wcześniej. Diego na siłę niczego nie insynuował a Iris go nie zbywała. Tylko dlaczego tak mu się to podobało? Czyżby… Zresztą, nawet gdyby to nie widział w tym niczego złego. Był już w takim wieku, że może warto byłoby wreszcie pomyśleć o czymś poważnym.
Uśmiechnął się, musiało jej zależeć, skoro czekałaby aż dwa miesiące. Rodriguez jednak wtedy chyba by zrezygnował zważając na fakt, że nie tyle by nie chciał, co bałby się jej reakcji stając w drzwiach dwa miesiące od ostatniego spotkania.
- Nie wytrzymałbym aż tyle bez ciebie. – powiedział całkiem poważnie. Gdy jej twarz znalazła się tak blisko niego gdzieś w podświadomości odezwał się na moment stary Diego każąc przyciągnąć ją do siebie, całować tu, teraz na tej kanapie. Nie zważając na nic przeanalizować jej miękkość i jakość w stosunku do pewnych… sytuacji i zachowań. Nie zrobił nic. Przymknął tylko oczy, gdy tak przesunęła nosem po jego policzku. Drobne gesty… jeszcze przez chwilę czuł jej ciepło w tym miejscu.
- Kilka dni? – zapytał nie odwracając się, ale nie liczył na żadną odpowiedź. Zamiast tego po chwili sam dodał: - Myślałem o tobie w każdy dzień przez te dwa tygodnie. Próbowałem te natrętne myśli zagłuszyć innymi kobietami. Chciałem zrobić cokolwiek, może bałem się tego, że twoja osoba tak bardzo wryła się w moją pamięć. A teraz znów zostawię cię na kilka dni.
Dopiero teraz się odwrócił przytulając ją do siebie, na tyle ostrożnie żeby zarówno jego jak i jej wino nie rozlało się czy to na nich czy na dywan.
- To i tak teraz. A potem? – puścił ją dopijając do końca swoje wino i odstawiając kieliszek na stoliku. Usiadł na kanapie i spojrzał na nią. Miał rację, była naprawdę śliczna, ale to nie było wszystko, co pociągało Diega i to też doskonale wiedział.
- Chodź do mnie. – wyciągnął rękę w jej stronę.
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 358
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Nos Astra
Kredyty: 12.950

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

29 sie 2014, o 18:26

- Warto.
Co do tego nie miała żadnych wątpliwości, choć może nie do końca wiedziała o wszystkim i gdyby tylko znała cała prawdę, być może właśnie teraz zawahałaby. Nie mniej, pozostawało jej ufać. Może da to Rodriguezowi do myślenia i raz jeszcze zastanowi się nad tym, czy aby na pewno te niektóre... kontrakty są mu niezbędne do szczęścia. I nie chodziło tutaj o reakcje Iris, a o konieczność przemilczenia pewnych faktów. Najpierw tylko przed nią, następnie przed całym Przymierzem, które zacznie węszyć. Nie będzie mógł tak do końca zrzucić maski.
Westchnęła. Nie wytrzymałby? Wolała już nic nie mówić, gdyż być może wszystko się poukłada tak, że przyjdą miesiące, które wymogą na nich właśnie dwutygodniowe, a nawet i dłuższe rozstania. O ile on mógł dość swobodnie krążyć pomiędzy Illium i Cytadelą, tak Iris nie było to w ogóle łatwe. Znów te pesymistyczne myśli. Nie pozwoliła im zepsuć tej chwili, topiąc je wszystkie w winie, którego łyk upiła.
Wsłuchiwała się w jego słowa, chyba nie bez celowo nawiązujące do tego, co jeszcze przed chwilą zaprzątało myśli Iris. Z jednej strony na swój sposób piękne, utwierdzające ją w przekonaniu, że nie jest obojędna Diego, ale z drugiej strony tak samo niepogodzone z koniecznością rozłąki. Nie będzie jak w tych vidach o pięknych historiach miłości. Uczucia nie zawsze pokonują tak od ręki wszelkie przeciwności.
Pozwoliła się przygarnąć w objęcia, nie mogąc już od dłuższego czasu oderwać od niego wzroku. Zaczynał mówiąc o rzeczach, na które znalezienia odpowiedzi nie było już takie oczywiste.
- A potem, w ramach możliwości, będziemy spędzać wspólnie dni na Illium bądź na Cytadeli.
Odpowiedziała dopiero, kiedy znalazła się na jego kolanach. Mogła jeszcze usiąść na naramienniku, nie mniej nie chciała sobie odbierać tej przyjemności, aby nie znaleźć się znów tak blisko. Pozbyła się po drodze kielichu, tak że mogła wsunąć swoje palce pod jego dłonie.
- Jeżeli zatęsknisz, zawsze jest sposób szybkiego skontaktowania się ze sobą. Może to nie to samo, ale przynajmniej będziesz wiedział, że ze mną wszystko w porządku.
Powędrowała wraz z tymi słowami na mniej więcej wysokości jego nadgarstków, gdzie powyżej aktywowało się omni-klucz.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

29 sie 2014, o 20:20

Nie było tak, że nie chciał jej powiedzieć. Chciał, ale jak powiedzieć komuś, kogo zna się tak krótko i spędza z nim miło czas o tym, czym naprawdę się zajmuje? Oczywiście, że czuł się winny i zastanawiał się nad tym wszystkim. Może gdyby to był ktoś inny, nie tak ważny jak Iris, nie na takim stanowisku, byłoby łatwiej. Ale jak to mówią serce nie sługa.
Ciężko było odpędzić od siebie myśli zarówno te o poczuciu winy związanej z tym, co robił nie do końca uczciwie, jak i te o fakcie, że nie zawsze będzie on mógł być tutaj, a tym bardziej ona z nim na Ilium. Niemniej obiecał sobie w myślach, że jak wszystko dobrze się ułoży, postara się coś na to poradzić.
- Coś poradzimy. – rozchmurzył się wreszcie, uśmiechając ciepło do Iris. Nie było potrzeby teraz, w tej chwili mnożyć problemów, którym i tak prędzej czy później trzeba będzie stawić czoła. Teraz natomiast należało cieszyć się wspólnymi chwilami, a przede wszystkim sobą. Tak jak w tej chwili, kiedy Iris znalazła się na jego kolanach. Spodziewał się być może, że będzie próbowała wymigać od tej bliskości, ale tym razem nie zrobiła tego. Oparł głowę na jej ramieniu rozkoszując się ciepłem jej ciała, tego samego, którego pragnął ponad wszystko jeszcze kilkanaście godzin temu. Jeszcze dwa tygodnie temu.
Nie mówił już nic, przymknął tylko oczy wsłuchując się w ciszę i delikatnie sunął palcami po dłoniach Iris, by po chwili przenieść je na jej udo. Teraz, gdy siedziała mu na kolanach nie miał z tym problemu, nie przejmował się nawet faktem, że może go zdzielić z tego powodu po głowie czy po łapach. Jeśli spojrzałaby teraz w jego oczy, nie doszukałaby się tej samej seksualnej rządzy, co wcześniej. Jedynie samą czułość.
- Oczywiście, że będę tęsknić. – powiedział wreszcie. – Spodziewaj się połączeń co piętnaście minut.
Uśmiechnął się figlarnie prezentując cały szereg swoich zębów. To było pewne, że w tej sytuacji doświadczy chociaż takiego uczucia, jak tęsknota. Ostatnio w ogóle doświadczał całej gamy najróżniejszych uczuć, a żeby było zabawniej, takich, których wcześniej nigdy nie miał okazji poczuć. No i proszę, ten sam Diego, znany ze swoich romansów (bo nie można było tego ukryć) równie mocno jak z zamożności, stał się przy niej zupełnie innym człowiekiem.

Późne popołudnie przyszło szybciej niż zapewne oboje by chcieli. Diego najzwyczajniej w świecie wstał i ruszył w kierunku drzwi, żegnając się przy nich oczywiście należycie. Ilium czekało, a on musiał wrócić jeszcze dzisiaj.
- Będę czekał w takim razie. - powiedział jeszcze raz całując ją na do widzenia, a wychodząc już czuł, że to nie będą zwykłe dni oczekiwania.
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 358
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Nos Astra
Kredyty: 12.950

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

2 lut 2015, o 02:20

Nie ukrywał w sumie, że tylko na to czekał. Z zadowoleniem zapłacił za cały ich, bardzo przyjemny zresztą pobyt w tym uroczym miejscu, po czym z identyczną miną przeszedł do taksówki. Oczywiście jak na Diega przystało pomógł Iris wejść do środka sam obchodząc pojazd i siadając z drugiej strony. Ilium miało w sobie ten urok tak charakterystyczny dla asari, którym zachwycali się wszyscy, którzy mieli okazję spędzić w stolicy planety trochę więcej czasu, ale Cytadela… Cytadela była inna, spokojna i tak bardzo momentami przypominała Ziemię, że miało się ochotę naprawdę zostać tutaj na długi, długi czas.
- Już zapomniałem, że tu jest tak ładnie – mruknął patrząc przez okno i myśląc jeszcze przez chwilę o rodzimej planecie. Dopiero teraz przypomniał mu się pomysł, na który przecież wpadli jeszcze kilka miesięcy temu. Dom na Ziemi, gdzieś nad oceanem, którymkolwiek w zasadzie, ale przynajmniej ich wspólny. I gdyby tylko oboje znaleźli odpowiednio dużo czasu mieliby w pół drogi w zasadzie. Uśmiechnął się, ale nie powiedział nic. Na tą rozmowę jeszcze przyjdzie pora, kto wie, może nawet pojawią się w końcu jakieś decyzje.
Gdy wreszcie dotarli pod wieżę Cytadeli Diego pomógł tym razem radnej wyjść ze środka, po czym przepuszczając ją w drzwiach windy wszedł za nią do środka i oparł się o barierkę. Był dziś bardzo cierpliwy i nie chciał niczego poganiać, chociaż gdzieś w środku pewna skumulowana, nazwijmy to, tęsknota wyraźnie dawała się we znaki.
Funkcjonariusze przy wejściu patrzyli na niego już trochę bardziej tolerancyjnie niż za poprzednim razem, kiedy się tutaj pojawił.
- Pamiętasz jak spotkaliśmy się pierwszy raz? Pocałowałem cię w rękę – przypomniał nawiązując do tego pierwszego ich spotkania w atrium. Tego służbowego i tak bardzo niezobowiązującego. Przynajmniej wtedy, potem sprawy nieco bardziej się pokomplikowały, ale Rodriguez wcale nie narzekał. Nie mógł. – A oni chcieli mnie od razu rzucić na ziemię i rozstrzelać.
Ruszył za Iris w stronę drzwi wejściowych i gdy tylko radna wpuściła ich do środka pierwsze, co to, przywitał się z tym śliniakiem, który prawie powycierał mu się pyskiem w spodnie. Nie wiedzieć czemu jakoś nie przeszkadzało to wcale Brazylijczykowi, uwielbiał tego varrena. Diego zdjął marynarkę i powiesił ją na wieszaku, zdejmując także i buty. Powoli i spokojnie, przecież wcale a wcale do niczego mu nie było śpieszno.
- Nie zabrałem ze sobą zbyt wielu rzeczy, zresztą doszedłem do wniosku, że jak coś to zawsze mogę wyskoczyć gdzieś do sklepu – powiedział poprawiając mankiety od jedwabnej koszuli. Swoją drogą naprawdę można było w tej chwili dojść do wniosku, że Rodriguez się wystroił na to spotkanie bardziej niż był elegancki na co dzień. – Ale liczę, na chociaż ręcznik z twojej strony.
Przeszedł bezceremonialnie przez próg do salonu trochę może ignorując Iris, ale nic oczywiście w tej chwili nie działo się przypadkiem. Przypuszczał, że długo nie pozwoli mu tak bezkarnie bawić się sytuacją i zapewne zemsta będzie jeszcze bardziej dotkliwa, ale jakoś nie mógł się powstrzymać. Rozsiadł się na kanapie rozglądając z ogromnym zainteresowaniem po pomieszczeniu i zabębnił palcami w oparcie. Wciąż i nieprzerwanie uśmiechał się w sposób tak dla siebie charakterystyczny.
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 358
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Nos Astra
Kredyty: 12.950

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

2 lut 2015, o 03:02

Podczas kiedy Diego siedział niemalże z nosem w szybie, Iris rozesłała kilka dyspozycji do swoich pracowników, określając tym samym pracę ambasady na resztę dnia. Może i pozwoliła sobie na oderwane się dzisiejszego dnia od większości obowiązków, nie mniej musiała trzymać rękę na pulsie. A skoro ten chciał jej wyrwać kilka cennych godzin z życia, chciała się upewnić, że o niczym nie zapomniała. Rodriguez musi się jeszcze nieco postarać, aby ta zechciała się dla niego zatracić.
Kąciki jej ust drgnęły, kiedy ten zatrzymał się przed drzwiami i wszedł dopiero za nią. Takie mankamenty nie pozostawały bez echa, ale przecież doskonale o tym wiedział. W windzie zachowała się przykładnie grzecznie, nawet się do niego nie zbliżała, gdyż wiadomości galaktyczne wydawać się pochłonęły cała jej uwagę. Co ciekawe, pomimo tętniącego życia w wieży nikt nie dosiadł się w drodze na x piętro.
Zostawili daleko za sobą sobą ogólnodostępne poziomy. W przestronnym korytarzu mijali już tylko funkcjonariuszy SOC, a także Przymierza. Na jednym takim bogu ducha winnego Iris zawiesiła dyskretnie spojrzenie, po czym wzruszyła ramionami, choć tak naprawdę uśmiechała się w duchu do tych wspomnień.
- Nikt ich nie uprzedził, że nie zamierzasz się stosować do protokołu.
Jak nie trudno było się domyślić, Lord warował przy drzwiach, jako że wyłapał ich kroku. Obecność Diega już nie wywoływała takiej rewelacji, może Iris zwróciłaby na to uwagę i zechciała się nad tym zastanowić, tyle że oczywistości bardzo łatwo przychodziło ignorować.
Z przyjemnością pozbyła się obcasów, już na boso wchodząc na salony. Po drodze zgarnęła informujące o zapisanej wiadomości datapady, tylko pobieżne przeglądając wyłapane przez nie notki. Już miała coś wspomnieć o rozgoszczeniu się, tyle że Diego uprzedził ją i po prostu rozsiadał się na kanapie. Rzuciła mu przeciągłe spojrzenie przez ramię; w świetle słońca wpadającego przez jedną w całości oszkloną ścianę Iris nabierała drapieżności.
- Ręcznik się znajdzie.
Odłożyła unowocześnione tablety, nie mając najmniejszej ochoty dzielić się teraz na swoje sprawy prywatne oraz na pracę. Gdyby Rodriguez chciał naprawdę dokładniej przyjrzeć się pomieszczeniu, być może wyłapałby subtelnie zmiany; zniknęło większość zdjęć, zastąpiły je inne holograficzne lub zwykłe fotografie, na ścianach z kolei pastele. Ostatnie intensywne spotkania utwierdziły Iris, że warto pewne etapy w swoim życiu zatrzasnąć.
- Powinnam zaproponować coś do picia?
W zależności od odpowiedzi, albo wspomniała o alkoholu, którym mógł się swobodnie częstować podczas kiedy ona znajdzie odpowiednie szkło, albo nastawiła ekspres. Iris wyraźnie się nie spieszyła, z kolei do momentu, w którym w końcu usiadła w stosownej od niego odległości, kontynuując jakieś kuriozalne zagrania jakimi sam zaczął swój pobyt na Cytadeli, zdawała się minąć cała wieczność, którą na dodatek bardzo cieszyło wystawianie co niektórej cierpliwości na próbę.
- Ostatnio mówiłeś o elkorskiej wersji Hamleta. Będziesz miał okazje zobaczyć ją na własne oczy, dostałam specjalnie dedykowane zaproszenia na przedstawienie w pierwszych rzędach. W rolach głównych, zwłaszcza w kreacji Ofelii, same sławy, o ile można ufać recenzentom.
Naprawdę zamierzała teraz poruszać temat sztuki, choć akurat te działania były sporne co do klasyfikacji, kiedy siedziała tak blisko, na wyciągnięcie ręki, bezczelnie stęskniona?
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

6 lut 2015, o 00:52

- Zmieniłaś wystrój – bardziej stwierdził niż zapytał wracając wzrokiem do Iris. Ściany i zdjęcia skutecznie przestały go interesować jak tylko pojawiła się w jego okolicach, chociaż usilnie starał się nie dać tego po sobie poznać. Nie tym razem, może, chociaż raz pokaże, że jego cierpliwość jest warta nieco więcej niż radnej by się mogło wydawać. Podążył tylko za nią spojrzeniem nie mówiąc niczego więcej.
- Chętnie – i zgodnie z propozycją i ustaleniem wstał leniwie ruszając się w stronę barku. Było być może wcześnie, ale dobre whisky nie stanowiło dla Rodrigueza żadnego problemu w tym momencie. Miał ochotę wyłącznie na relaks a alkohol i przyjemne towarzystwo radnej było tym, czego dokładnie potrzebował w tej chwili. Być może dziwne dystansowanie się i cała ta szopka były niepotrzebne, ale Diego zaczynał bawić się coraz lepiej. Przynajmniej dopóki Iris nie siadła w dość…dalekiej odległości niż spodziewał się na początku.
- Hamlet… poważnie? – zaczął poprawiając się na kanapie tym samym zmniejszając odrobinę dzielącą ich przestrzeń. Nie to, że zamierzał się teraz poddawać, wręcz przeciwnie, wszystko zaczynało go niesamowicie bawić i nie chciał z tego rezygnować. – W takim razie nie widzę powodu, dla którego miałbym rezygnować z tak… znamienitego? Widowiska.
Pociągnął ze szklanki łyk whisky. Być może nie był to ten sam alkohol, którym Diego raczył się w swoim apartamencie na Ilium, ale i tak przypadł mu do gustu. Zresztą spodziewał się, że Iris raczej w tej kwestii go nie rozczaruje. No i się nie mylił. Rodriguez doskonale zdawał sobie sprawę z faktu, że jeśli tak dalej pójdzie to on będzie pierwszym, który w tym wszystkim wymięknie, ale to nie pozbawiało go wcale motywacji do brnięcia dalej w tę grę.
- Zawsze dostajesz to, czego chcesz? – zapytał nie wyjaśniając, o co mu chodzi. Wiedział, że radna domyśli się tego, co Brazylijczykowi chodziło w tej chwili po głowie i wcale nie będzie musiał szczególnie dawać jej jakichkolwiek znaków. Jedyne, co zrobił, to przysunął się jeszcze kilka centymetrów bliżej zakładając ręce na oparcie sofy.
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 358
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Nos Astra
Kredyty: 12.950

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

9 lut 2015, o 22:00

Delikatnie wzruszyła ramionami. Jeśli chciał, mogła mu z wręcz fotograficzną dokładnością opowiedzieć jak wiele zmian tutaj zaszło. W końcu, co było nie takie częste, czas nie działał na nich niekorzyść. Nie musieli się nigdzie spieszyć, a Fel, jeśli tylko chciała, potrafiła snuć naprawdę barwne i jednocześnie długie opowieści. Nie, wcale nie powinno to zabrzmieć jak rzucona pod nogi rękawica.
Rodriguez sięgnął po whisky, z kolei Iris poprosiła o likier kawowy. Dla niej nie był to koniec dnia pracy, a jeśli ten chciał coś zmienić w jej planach, musiał się bardziej postarać, bo jak na razie jego powalająca aura bezdyskusyjnego przekonania działała dość marnie. Podziękowała, ale naczynie chwyciła tak, że nawet nie było szans, aby ich palce się o siebie otarły. Co ciekawe, wcale nie patrzyła wtedy im na ręce; perfidne zagranie mimo iż ociekało kłamstwem, było nad wyraz autentyczne.
- Hamlet. Sztuki wystawiane najczęściej w starym amfiteatrze cieszą się niezwykła popularnością. Nie grają tam piersi lepsi, hanarski aktorzy muszą być naprawdę nieźli, skoro zyskali możliwość wystawiania swojego przedstawienia na tych deskach... Ponoć utopili morze kredytów w holoefektach.
Oczywiście musiała, inaczej się nie dało, ostatnie zdanie sprowadzić do scenicznego szeptu. Z westchnięciem opadła na miękkie oparcie za swoimi plecami, burząc cały ład spiętych loków. Przez dłuższa chwile milczała, sącząc alkohol. Może i nie patrzyła wprost na Rodrigueza, nie mniej ciężko było się oprzeć wrażeniu, iż robiła to kiedy ten odwracał swój wzrok.
- Nie zawsze.
Cmoknęła. Radna nigdy nie była rozpieszczoną księżniczką, choć kłamałaby gdyby twierdziła, że nie nauczyła się radzić sobie tak, aby to jej było na wierzchu, przy czym cała inicjatywa niby leżała po drugiej stronie.
- Uprzedzając twoje kolejne pytanie - wszystko zależy od tego, jak bardzo mi na tym czymś zależy.
Pełne wargi znów odbiły się na szkle, pozostawiając na nim rysę czerwonej szminki.
theme ~ voice ~ daily ~ armor~

ObrazekObrazek
+ 15% siły i obrażeń od mocy biotycznej
+ 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 40% tarcz
+ 10% obrażeń przeciw pancerzom
+ przerwanie przeciwnikowi rzucania zdolności biotycznej, tym samym się przed nią broniąc (raz na walkę)


Ludzie byli kiedyś bliżej siebie. Musieli. Broń nie niosła daleko...
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1517
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 27.360
Medale: 7
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Apartament Radnej

10 lut 2015, o 00:18

Odstawił szklankę na stolik i odwrócił się przodem do Iris. Owszem bawiły go te ich gierki, ale do czasu. Przecież nie musieli przed nikim udawać, ani tym bardziej panować nad sobą w zaciszu czterech kątów. I chociaż Diego zdawał sobie sprawę, z faktu, że radna wciąż pozostawała radną i pewnie tak czy siak wzywały ją pewne obowiązki, to nie widział problemu z tym, żeby w tej chwili nieco jej tą popołudniową przerwę przedłużyć. Jeszcze o jakieś, powiedzmy kilkanaście minut.
- Poważnie, chcesz dalej rozmawiać o elkorach? – zapytał wsuwając jej dłoń pod włosy i opierając ją na karku kobiety. Uśmiechnął się do siebie, kiedy poczuł jej skórę pod palcami. Tą którą wizualizował sobie podczas samotnego przebywania na Ilium i tę, której strukturę doskonale zapamiętał przez te kilka dni spędzonych razem. Czy to tutaj czy w jego apartamencie na Nos Astrze. Chwycił jej kieliszek i odłożył obok swojej szklanki jednocześnie przysuwając się jeszcze bliżej, tak, że jego zgięte kolano dotykało już udo Iris. – Jakoś ciekawsze rzeczy chodzą mi teraz po głowie.
Nie miał zamiaru już ubierać wszystkiego w ładne gesty czy trzymanie wszystkiego na wodzy. Chyba już dość zabawiła się zarówno jego cierpliwością jak i swoją własną. Znał ją już trochę, wiedział, co oznaczają poszczególne gesty i zachowania Iris. Subtelne zmiany tonu i ten próbujący nie uciekać w jego stronę wzrok. Nie mógł pozbyć się z ust tego dwuznacznego uśmiechu, który tak doskonale odzwierciedlał, o co mu chodzi. Nie musiał niczego przecież mówić, ona również go znała i wiedziała dużo na temat tego jak zachowuje się, w jakiej sytuacji.
- Jak dużo mamy czasu? – zapytał przesuwając dłonią po nodze radnej. Czarne oczy Brazylijczyka nie odrywały się od tych dwukolorowych Iris. Wiedział co robi, zbyt doskonale nawet miał wyuczone pewne gesty i ruchy. Cóż, przeszłość była przeszłością a z tego, co się orientował jej to wcale nie przeszkadzało. Czasem po prostu nie mógł się pozbyć swoich nawyków, ale tak już pewnie zostanie na zawsze. To musiała mu wybaczyć.
Był już wystarczająco blisko, żeby mogła intensywniej poczuć jego wodę kolońską i nutkę zapachu cygar, które nieustannie towarzyszył mu w życiu.
- Już nie udawaj, że tego nie chcesz - mruknął gdzieś na wysokości jej ucha i sam zaciągnął się zapachem perfum radnej.
ObrazekObrazek
///+30% DO ATAKU WRĘCZ///+ 1PA DO ATAKU WRĘCZ///75% SZANS NA OBALENIE///
"Roses are red. Violets are blue. We are Cerberus. Who the fuck are you?"
Diego Rodriguez

Avatar użytkownika
 
Posty: 358
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:00
Miano: Diego Rodriguez
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Biznesmen
Postać główna: Marshall Hearrow
Lokalizacja: Nos Astra
Kredyty: 12.950

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Krąg Prezydium

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości