Cytadela to ogromna stacja kosmiczna, skonstruowana ponad 50 milleniów temu, będąca polityczną, finansową i kulturową stolicą galaktyki i Rady Cytadeli. Dzieli się na sektor Prezydium, z ambasadami ras i Wieżą Cytadeli wewnątrz, oraz mieszkalne sektory okręgów.
LOKALIZACJA: [Mgławica Węża > Wdowa]

Rdzeń Cytadeli

29 kwi 2014, o 19:00

Obrazek

Rdzeniowa, główna część stacji kosmicznej Cytadela, będąca podstawą, z której wysięgają ramiona Okręgów. Uznawana jest za nieodkrytą "ziemię niczyją" - potencjalnych ciekawskich odstrasza jej konstrukcja, pełna ciasnych korytarzy o dziwacznej, dezorientującej strukturze geometrycznej, nierzadko prowadzących do pewnej śmierci w wirniku lub płuczce plazmowej. Warunki te sprawiają, że strefa ta jest trudna (lub nawet niebezpieczna) do eksploracji, a co dopiero do zagospodarowania.

Jedynymi oznakami "życia" w rdzeniu Cytadeli są Opiekunowie. Spekuluje się, że gdzieś w trzewiach tej strefy znajduje się ich "dom", albo nawet zautomatyzowana fabryka, w której tworzeni są nowi.

Na temat rdzenia powstało wiele miejskich legend, nierzadko obejmujących takie kryjące się w niej, hipotetyczne cuda, jak proteańskie skarby, archiwa pełne wiedzy, maszyny spełniające życzenia, a nawet - wedle najbardziej niedorzecznych pogłosek - ukryta forteca ocalałych, żywych Protean.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Rdzeń Cytadeli

29 kwi 2014, o 19:40

W głębiny
Wyświetl wiadomość pozafabularną


Czas podnieść tyłek, Sidorchuk - Nadzwyczajne Reagowanie znowu musi uratować Cytadelę. Podczas tej robótki powinnaś czuć się jak w domu, bo czeka Cię uratowanie skóry człowiekowi. Zobaczymy, jak wdzięczny będzie komuś ze swojego gatunku.

Szukasz Normana Isaacsa, biznesmena z Shin Akiby. Przedwczoraj nie wrócił do domu z pracy, a jego rodzina otrzymała anonimową wiadomość od, jak się okazało, anonimowego porywacza. Nie przedstawione zostały żadne żądania okupu, wiadomość zawierała tylko dwa zdania: "Dziękuję Wam. Zaopiekuję się Waszym ukochanym Normanem". Żona Isaacsa zgłosiła sprawę do SOC. Radiowe połączenie z omni-kluczem Normana i odczyt oznaków życia wykazały, że nasz biznesmen jest jeszcze jak najbardziej żywy.

Problemem jest jego lokacja. Z tego, co ujawniły nam skany, sygnał z jego klucza dochodzi z przednich partii rdzenia Cytadeli, co oznacza, że nie możemy wysłać tam byle żółtodziobów - dlatego właśnie sprawa została zgłoszona do Nadzwyczajnego Reagowania. Padło na ciebie, Sidorchuk. Wybacz, że nie będziesz miała czasu na urlop.

W skrócie: wejdziesz do cześci technicznej Cytadeli przez punkt wejścia 2332B. Udasz się w kierunku, z którego dochodzi sygnał omni-klucza Normana Isaacsa. Nie znamy tożsamości sprawcy, nie wiemy, czy działa sam, czy ma kumpli. Masz przechwycić Isaacsa i wyprowadzić go do "cywilizowanej" części Cytadeli.

I tak, będzie Ci się należała za to premia.

Powodzenia, Sidorchuk. Idziesz na nieznane lądy. Wróć w jednym kawałku.

---Egzekutor Pallin


Olga przeczytała wiadomość od Pallina po raz n-ty, kiedy właz wejścia 2332B zatrzasnął się za nią z głuchym hukiem, przywodząc na myśl zamykające się odrzwia grobowca. Dookoła panowała niemal całkowita ciemność; jedynie przy podłodze znajdowały się cieniutkie, podłużne, niebieskie LEDy, mające w tym mroku wskazywać drogę wzdłuż rozciągającego się przed nią, długiego korytarza. Miała szczęście, że jej Windykator miał w standardzie wbudowaną latarkę - przynajmniej mogła punktowo oświetlać sobie otoczenie.

Do miejsca, w którym się znalazła, instynktownie podeszła nieufnie, choć czort wiedział, czy słusznie. Kto wie, co mogło czaić się w tych głębinach? Na Ziemi krążyły durne bajki o zwierzątkach domowych, które po spuszczeniu do kanałów urastały do monstrualnych rozmiarów w toksycznych wodach, a potem pijane szambonurki rozpuszczały plotki o wielkich krokodylach i szczurach... Pozostawało mieć nadzieję, że i tutaj okaże się to tylko głupią bajdą. Jak na razie, jedyną oznaką... cóż, czegokolwiek... były jedynie cichutkie dźwięki, które dochodziły z oddali i odbijały się echem wśród zimnego, metalowego korytarza. Rozpoznałaby to stukanie wszędzie. Gdzieś tam znajdował się Opiekun. Może to i dziwnie zabrzmi, ale nawet z takiej "znajomej twarzy" należało się cieszyć.

Omni-klucz Olgi wydał z siebie cichutkie, leniwe "bip". Oznaczało to, że sygnatura omni-klucza Isaacsa jest jeszcze daleko. Po otwarciu holo-wyświetlacza i systemu GPS Cytadeli, nie otworzyła się żadna mapa - wszak rdzeń był terenem niezbadanym i nieomapowanym. Jednak ustawiony został waypoint. Trójwymiarowa, holograficzna strzałka określała dokładny kierunek, z którego dochodził sygnał porwanego. Ale jak się tam dostać? To już musiała Olga jakoś wymyślić...
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Rdzeń Cytadeli

29 kwi 2014, o 20:02

Na urlop może i nie liczyła - powiedzmy sobie szczerze, zgrabne stópki postawiła na Cytadeli stosunkowo niedawno i realizm, którym mogła się poszczycić, pozwalał pożegnać się albo z awansem, albo z odpoczynkiem (i jasne, że Olga wybierała w tej chwili mniej snu i mniej wolnego) - ale też nie sądziła, że przyjdzie jej trafić do kanałów. Bo czym innym miała nazwać te korytarze, o których istnieniu połowa społeczeństwa międzyrasowej stolicy mogła nie zdawać sobie sprawy? To, że Cytadela istniała i tętniła życiem - było faktem. To, na jakiej zasadzie działa, gdzie przebywają Opiekunowie, gdy chwilowo rezygnują z roli obiektu dekoracyjnego w jednym z publicznych zakątków Cytadeli - tak, to akurat mało kogo zapewne interesowało. Zaprzątanie sobie głowy wiedzą, która przeciętnemu obywatelowi do niczego nie była potrzebna byłoby zwykłym marnowaniem zasobów intelektualnych.
I tak, nie ma co ukrywać - Sidorchuk dotychczas należała do tej właśnie, mniej chwalebnej połowy. To znaczy, może nie całkiem, bo o tym, że Cytadelę posiadała swe mniej cywilizowane ostępy, wiedziała. Wiedza ta jednak kończyła się na czysto teoretycznych dywagacjach, bo Oldze nie dano było ujrzeć podobnych kątów na żywo - aż do teraz. Kłamstwem byłoby przy tym twierdzenie, że z powodu braku podobnej wycieczki nie sypiała spokojnie, a teraz, gdy wrota zatrzasnęły się za nią na głucho, odetchnęła z ulgą i skakała z radości.
Jedynym, co odmalowywało się na twarzy Rosjanki, to powątpiewanie. Świecąc sobie latarką trochę na lewo, trochę na prawo, po raz któryś odtworzyła sobie w głowie treść wiadomości od Pallina, by potem upewnić się, że jest w czarnej, nazwijmy to wprost, dupie. W jeszcze czarniejszej był przy tym zapewne poszukiwany osobnik, którym miała się zająć. A skoro oboje byli w tym samym, mało sympatycznym miejscu... Tak, to był już jakiś punkt zaczepienia.
Punkt zaczepienia, który jednak nie mówił jej, gdzie iść. To miały jej powiedzieć sygnały z omni-klucza Normana. Przednia część rdzenia, tak? Rzuciła okiem na wyświetloną strzałkę, orientacyjnie wyznaczony kierunek. Dobra. W porządku. Do boju, soldat. Uratuj porwanego, uratuj siebie, to może przestaną przypominać ci, że jesteś ziemskim szczeniakiem.
Póki co nie miała szczególnej swobody wyboru kierunku, więc nie zwlekając ruszyła ostrożnie rozciągającym się przed nią korytarzem. Jedyny towarzyszący jej w tej chwili dźwięk - poza odgłosem własnych kroków - nieco podnosił na duchu. Opiekun. Potrafiła marudzić na nie tak, jak wszyscy, którzy nie zdołali się jeszcze do nich przyzwyczaić, ale w tej chwili była wdzięczna wszystkim istniejącym i nieistniejącym bogom za te dziwne stworzenia. Przynajmniej nie była tu sama... Och, tak, w ogóle nie była sama. Ale Opiekun przynajmniej nie będzie chciał jej zabić, czego nie można powiedzieć o innych, których mogła tu spotkać.
so much grenade!

ObrazekObrazek
75% na odrzucenie przy walce wrecz
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
- 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 10% celności broni przy użyciu celownika (+ 2 PA)
- 20% cen w sklepach

Olga Sidorchuk

Avatar użytkownika
 
Posty: 147
Dołączył(a): 8 sty 2014, o 20:04
Miano: Olga Sidorchuk
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: służbistka SOC, pion Nadzwyczajnego Reagowania
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.570

Re: Rdzeń Cytadeli

29 kwi 2014, o 22:44

Korytarz, który okazał się mieć konstrukcję łukowatą, zakręcającą pod malutkim kątem w lewo, zaskoczył ją długością... i akustyką. Dobre 100 metrów przeszła, mijając oświetlane tylko jej latarką nieznane pulpity, przełączniki i okablowania, których lepiej było pod żadnym pozorem nie ruszać, zanim zlokalizowała źródło dźwięków - rzeczywiście był to Opiekun. Olga napotkała go na rozdrożu w kształcie krzyża, z jedną drogą biegnącą dalej, w przód, i dwiema odbiegającymi na boki. Biomechaniczny stwór w żaden sposób nie zareagował ani na jej obecność, ani na świecący na niego snop światła. Stał sobie tylko na wlocie korytarza po lewej, w typowej dla swojego gatunku pozycji grzebania w jakimś mechanizmie na ścianie.

Tylko tym razem mechanizm ten był bardzo konkretny, a przynajmniej tak się Oldze wydawało. Niewielka konsola, obsługiwana w tej chwili przez Opiekuna, wyświetlała nad sobą holograficzny ekran, na którym widniały zamiast liter nieznane policjantce glify - kto wie, być może z pisma rasy, która żyła na Cytadeli nawet przed asari. Doskonale jednak rozpoznała samą konstrukcję urządzenia, bo podobne (choć z interfejsami przetłumaczonymi na zrozumiały język) urządzenia rozrzucone były tu i ówdzie po całej Cytadeli. Był to terminal informacyjny. Normalnie korzystali z niego tylko turyści, jednak instynkt Olgi podpowiedział jej, że może, być może, uda jej się z tego terminalu ściągnąć coś w rodzaju mapy przyległych korytarzy technicznych, nawet gdyby miała być opisana w tym dziwacznym języku.

Wszelkie próby uzyskania dostępu do terminalu za pomocą omni-klucza spaliły jednak na panewce. Holograficzna rękawica cały czas pokazywała błąd: "z urządzenia korzysta obecnie inny użytkownik".
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Rdzeń Cytadeli

30 kwi 2014, o 08:52

Jeśli instynkt cokolwiek jej podpowiadał, zwykle mu ufała. Niezależnie, czy chodziło o zidentyfikowanie uczuć osoby, z którą rozmawiała - strach czy może tylko lekki niepokój? - o wybór sposobu dotarcia do jakiegoś miejsca - kolejka, prom czy może po plebejsku, piechotą? - czy też, tak jak teraz, o kwestię nieco bardziej istotną, intuicja raczej jej nie zawodziła. Raczej, bo trudno po czymś tak nieuchwytnym, jak szósty zmysł oczekiwać niezawodności. Ostatecznie jednak zestawienie efektów zawierzenia owemu instynktowi wychodziło na plus, toteż Sidorchuk nie wahała się teraz przed podobnym zaufaniem. Skoro i tak nie miała bardziej konkretnego punktu zaczepienia, musiała sobie taki znaleźć - a skoro tak, równie dobrze mogła zacząć od terminalu.
To znaczy, zacząć mogłaby, gdyby nie Opiekun. Jego obecność, która dotąd była raczej pokrzepiająca, w tej chwili stała się problemem. Po kilku nieudolnych próbach skorzystania z konsoli bez ingerowania w egzystencję stworzenia Rosjanka westchnęła ciężko, poirytowana. Zawsze pod górkę, co? A to dopiero początek.
Dobrze, zastanówmy się więc. Mamy Opiekuna i okupowaną przez niego konsolę, którą dość skutecznie blokuje. Co więc zrobić, by zwierzak zajął się czymś innym? A czym zajmują się w ogóle jego pobratymcy? Na to nietrudno było odpowiedzieć - Opiekunowie dbali o to, by Cytadela funkcjonowała, w dodatku funkcjonowała nie byle jak, ale prawidłowo. W związku z czym oczywistym stawał się wniosek, że jeśli nagle działać tak, jak trzeba przestanie, to wtedy taki oto stwór o ośmiu odnóżach powinien zająć się usterką, konsolę pozostawiając w spokoju.
Był tylko jeden problem - Olga nie była inżynierem a jej przeszkolenie w kwestiach technicznych było tylko podstawowe, dotyczące bardziej naprawy uszkodzonej w ferworze walki broni niż jakiegokolwiek większego systemu zapewniającego spokojne życie milionom istnień. Skąd więc miała wiedzieć, czy przecinając na chybił trafił któryś z kabli, nie odłączy nagle zasilania w jakimś szczególnie newralgicznym sektorze - na przykład tym obejmującym swym zasięgiem nie tylko sklepy czy banki, ale i szpital? Pal licho, gdyby wiedziała, że jedyną szkodą, jaką może spowodować, będzie wyłączenie światła - to dałoby się przeżyć. Wolałaby jednak nie mieć na sumieniu awarii respiratorów czy większej katastrofy w dokach.
Z drugiej strony Cytadela musiała mieć jakieś systemy awaryjne, schematy działania w podobnych sytuacjach. I był jeszcze Opiekun. Wedle jej nieśmiałych założeń powinien zająć się awarią w jednej chwili, nie dopuszczając do większego zamętu w bardziej cywilizowanych partiach stacji.
Odetchnęła cicho. W obliczu niezrozumiałego języka na ekranie konsoli i rozterek moralnych pewna była tylko tego, że nie może tracić czasu stojąc tu bezproduktywnie i użalając się nad swym położeniem. To nie był przecież weekendowy wypad rekreacyjny. Wydaje się więc, że nieszczególny miała wybór.
Od razu rezygnując z rozcinania jakiegokolwiek z kabli - jeszcze tego było trzeba, by padła tu rażona dawką energii, której jej organizm nie byłby w stanie przyjąć - wolała pobawić się jednym z tych dziwnych pulpitów o nieznanym przeznaczeniu. Nie zamierzała przecież fundować Opiekunowi rozrywki na długie godziny - wystarczyłoby jej, gdyby odszedł choćby na pół minuty, by mogła sama podłączyć się na jego miejsce. Opcji, że jemu komunikat błędu by się nie wyświetlał - że zamiast tego stwór mógłby ją zwyczajnie wyrzucić z sieci - nie rozważała, woląc martwić się wtedy, kiedy będzie już czym.
A więc - do dzieła. Był pulpit, były jakieś przełączniki w pobliżu. Nie dając sobie czasu na rozmyślenie się, Sidorchuk pacnęła dłonią jeden z nich, swój cel wybierając na chybił trafił. I tak nie miała pojęcia, do czego do służy, mogła więc tylko mieć nadzieję, że nie zrobiła nic, co mogłoby komukolwiek zaszkodzić - czy to obywatelom Cytadeli, czy to jej samej.
so much grenade!

ObrazekObrazek
75% na odrzucenie przy walce wrecz
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
- 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 10% celności broni przy użyciu celownika (+ 2 PA)
- 20% cen w sklepach

Olga Sidorchuk

Avatar użytkownika
 
Posty: 147
Dołączył(a): 8 sty 2014, o 20:04
Miano: Olga Sidorchuk
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: służbistka SOC, pion Nadzwyczajnego Reagowania
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.570

Re: Rdzeń Cytadeli

30 kwi 2014, o 17:10

Decyzja o nienaruszaniu kabli mogła okazać się słuszna - co prawda był to tylko terminal informacyjny, jednak skoro majstrował przy nim Opiekun, to kto wie, może stwór tylko używał go, aby otwierać jakieś newralgiczne procesy, których przerwanie mogło się źle skończyć. Przez cały czas, kiedy Olga rozmyślała nad rozwiązywaniem swojej rozterki, Opiekun dalej głaskał delikatnie holograficzne wyświetlacze, stoicki jak kamień, niewzruszony, z idealnym zen, jakie osiągnąć umiał tylko jego gatunek podczas rozpieszczania swoich ukochanych maszyn.

Plan Olgi polegał na czymś, co niemal przypominało złośliwy, dziecięcy wybryk - ale jednak mogło zadziałać. W końcu naciśnięcie *czegoś* musiało mieć *jakiś* efekt. Drobną przeszkodą okazała się jednak niewielka wiedza Olgi - i w ogóle społeczności Cytadeli - na temat Opiekunów, i właśnie przez tą niewiedzę policjantkę można usprawiedliwić ze zdziwienia i szoku, kiedy poczuła potworny ból przedramienia, sięgając do terminalu.

Opiekun ją uderzył. Ta jego niepozorna, trójpalczasta łapka wystrzeliła ku jej ręce błyskawicznie niczym język kameleona, uderzając w nią z całej siły swych biomechanicznych, wspomaganych włóknami węglowymi mięśni. Ów prawy prosty odrzucił jej rękę na bok, jakby dostała w nią kulą - jednego mogła być pewna, siniec będzie w tym miejscu potworny. Ten atak całkowicie ją zaskoczył; z drugiej strony, skąd mogła wiedzieć? Obywatele Cytadeli nie próbowali nigdy majstrować przy terminalach obsługiwanych przez Opiekunów, a w całej historii stacji nie odnotowano chyba ani jednego przypadku bójki z Opiekunem... Będzie musiała dodać to wydarzenie do swojego raportu. Być może dowództwo zaostrzy wtedy sankcje za przeszkadzanie tym dziwnym stworzeniom.

Po tym niespodziewanym ataku, Opiekun wrócił do swojego zajęcia. Nie wykonał żadnego więcej ruchu przeciwko niej; tylko dalej głaskał holo-kontrolki, jakby nic się nie wydarzyło. Jego prosty, mechaniczny umysł uznał, że ostrzeżenie zostało wysłane. Nietrudno domyślić się, że całe zajście wywowało w Oldze różne odczucia, na zdziwieniu począwszy, a na gniewie skończywszy.

Na dodatek uszy Rosjanki zaalarmowały ja o czymś jeszcze. Z tyłu, z głębi miniętego korytarza, usłyszała znajomy, głuchy trzask zamykanego włazu. Zupełnie, jakby do rdzenia Cytadeli wszedł za nią ktoś jeszcze...

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Rdzeń Cytadeli

30 kwi 2014, o 18:08

Sapnęła zaskoczona. Uderzył ją. Ten mały, koślawy, zielony... Przecież Opiekunowie nie biją! Przecież to takie apatyczne, zafiksowane na punkcie Cytadeli stworzenia pozbawione zdolności przewidywania! Tak przynajmniej sądziła do tej chwili, bo już w kolejnej, rozmasowując ofensywnie potraktowane ramię, miała co do tego poważne wątpliwości. Bo jednak ją uderzył. Widział, co robi i zwyczajnie trzepnął ją ostrzeżenie. Chryste, czy ktokolwiek w to uwierzy, jeśli zawrze to w raporcie?
To były jednak rozważania na później - teraz bowiem problem zajętego terminala wciąż był nierozwiązany. Najłatwiej może byłoby zastrzelić pokrakę, ale... To jakoś nie pasowało. Stworzenie może i dziwne, może i bardziej agresywne, niż by się wydawało, ale w końcu dbało o bezpieczeństwo stacji. Trudno było oskarżać je o reakcję obronną, gdy Olga zamierzała pogmerać przy jednym z pulpitów. Olga jednak wciąż potrzebowała się do panela dostać, w związku z czym wciąż należało jakoś oderwać Opiekuna od jego dotychczasowego zajęcia.
Tylko jak? Jak to zrobić, by nie zafundował jej kolejnego lewego bądź prawego sierpowego? Wystrzelić, a może od razu rzucić granat? Nie bądźmy śmieszni. Te korytarze miały taką akustykę, że jeśli gdzieś tam faktycznie przetrzymywany jest porwany osobnik, równie dobrze mogłaby przez megafon uprzedzić o swej obecności. Wszelkie czynności generujące hałas wykreśliła więc bez wahania.
To może, dla odmiany, okazać się cywilizowaną i nawiązać próbę kontaktu? Skoro to-to takie było inteligentne i przewidujące, może zechce zareagować na uprzejme Przepraszam, czy mógłby pan... pani... No, ty, czy mógłbyś... mogłabyś... Parsknęła cichym śmiechem na samą myśl. Tak, jasne. I potem co, zacznie swój raport od: Po nieudanej ingerencji w procesy przeprowadzane przez Opiekuna podjęłam decyzję o konieczności zawarcia bliższej znajomości z tym wciąż obcym nam gatunkiem?
Sarknęła z niezadowolenia. Dlaczego to wszystko musiało być tak skomplikowane już od samego początku? W tym momencie skłonna była iść na ślepo, bez żadnej mapy, podpierając się tylko orientacyjną znajomością kierunku.
Nim jednak ostatecznie zaprezentowała brak rozsądku, znów jej uszy połechtał znajomy dźwięk - i tym razem nie był to kolejny Opiekun. Chyba nie. Wolałaby może jakieś wsparcie, albo coś... Ostatnim, czego jej było trzeba, to kolejny, ośmionożny awaturnik lub, tym bardziej, ktoś, kto strzeli jej w plecy w najmniej odpowiednim momencie.
Wracając zaś do jej problemu - skoro nie mogła spowodować nieznacznej choćby usterki własnoręcznie, skoro wykluczyła także możliwość oddania strzału w jeden z pulpitów, to może wystarczy drops? Zwykła miętówka jako podstawowe narzędzie sabotażysty. Olga wciąż bowiem liczyła, że cokolwiek by się nie działo, Opiekun powinien to sprawdzić - każdy nowy dźwięk, każde niepokojące zawirowanie powietrza. I wciąż też miała nadzieję, że sięgania po cukierka nie potraktuje tym razem jako próby zamachu.
Gdyby więc faktycznie nie zafundował jej kolejnego ciosu trójpalczastą łapką, wtedy miętówka poszybowałaby niewielkim łukiem ku nafaszerowanej technologią ścianie, zamierzenie - w kierunku któregoś z kabli, bo takie uderzenie powinno wygenerować nieco mniej hałasu niż radosne odbijanie się od pulpitu.
so much grenade!

ObrazekObrazek
75% na odrzucenie przy walce wrecz
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
- 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 10% celności broni przy użyciu celownika (+ 2 PA)
- 20% cen w sklepach

Olga Sidorchuk

Avatar użytkownika
 
Posty: 147
Dołączył(a): 8 sty 2014, o 20:04
Miano: Olga Sidorchuk
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: służbistka SOC, pion Nadzwyczajnego Reagowania
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.570

Re: Rdzeń Cytadeli

30 kwi 2014, o 20:03

Akia kolejną noc jak to zwykle bywa spędziła na "odpoczywaniu po pracy" w barze albo już na samym parkiecie spoglądając na co poniektóre istoty dosłownie jak na kolejną ofiarę swoich czterech kątów. Jej siostra wybyła kolejny raz poniesiona duchem jakiejś dziwnej przygody albo też próbowała jej udowodnić , że sama całkowicie da sobie bez niej radę. Akia na początku nie była zadowolona, ba była wściekła z tego powodu, ze ta młodsza o chwilę gówniara tak sobie coraz częściej pozwala na samowolki jednak po pewnym czasie, gdy drellka wpadła w wir praca - impreza całkowicie przestała się wkurzać na Ajię. Może dlatego, że nie musiała teraz patrzeć na te maślane oczy pełne smutku i zazdrości gdy sama złapała sobie kogoś na ofiarę, a ona na trzeciego możliwe, że się dołączy. Zazwyczaj to robiła, ale też zdarzały się sytuacje, gdzie Akia pozwalała jej dopiero gdy sama na dobre się rozkręciła.
Dzień miał się zacząć normalnie. Wstała z łóżka. Spojrzała czy aby odpowiednio w nocy pozbyła się balastu, z którym spędziła ostatnie kilka godzin po imprezie. Nawet tym razem trafiła się asari, która zadbała o to, żeby taksówka zajechała po nią zaraz przed świtem toteż drellka miała dużo miejsca na swoim łóżku aby się wyspać. Szybki prysznic, porządne śniadanie i można było się odziać i wyjść do roboty, a w niej samej czekała już na kobietę niespodzianka. Miła czy nie miła było to zlecenie od Chellicka. Ktoś został porwany przez anonimowego isiotę, który myśli, że coś podobnego ujdzie mu na sucho na Cytadeli. Drellka nawet nie ukrywała, że ma już w myślach pomysł w jaki sposób doprowadzi przed wymiar sprawiedliwości tego porywacza, a jesli jednak coś "niespodziewanego" się wydarzy to też miała pewien plan jak ładnie strzelić mu w łeb albo rozsmarować na ścianie. Ot Akia zawsze wolała już mieć zarys planu coby nie działać chaotycznie jak co poniektórzy.
Misja oczywiście została przez nią przyjęta bez zająknienia. Pani Sierżant musiała jeszcze tylko odziać się w odpowiedni ekwipunek i nic nie stało na tym aby wyruszyć.
2332B, takie oznaczenie miało wejście, do którego skierowano funkcjonariuszkę gdy ta była gotowa już do działania. Jedyną pomocą póki co był teraz tej sygnał omni klucza Normana, człowieka co został porwany.
Gdy tylko drellka miała otworzyć właz nagle naszły ją wspomnienia z jednej z misji.
Drzwi zamykają się zaraz za mną. nie będzie już odwrotu jeśli pogonię za nim. Ajia została po drugiej stronie. Dźwięk strzałów i krzyki innych funkcjonariuszy brzmią jakby były specjalnie wytłumiane przez przeciwnika. Kroki człowieka są coraz bardziej ciche. Wstaje i biegnę za nim. Musi zostać zneutralizowany albo zabity. Modlitwa do bogów przewija się przez myśli tak jak wizje jego rozszarpanego ciała na ścianie. Jestem coraz bliżej. Słysze jak dyszy, jak opada z sił. Chce podnieść broń jednak nie może. Jego mięśnie odmawiają mu posłuszeństwa. Zbliżam się powoli. W tle słychać kolejny wytłumiony wybuch i krzyki wszystkich rannych. Cały budynek zatrząsł się pod wpływem eksplozji. Jego błagalne oczy patrzą na mnie i proszą o litość. Patrzą coraz słabiej gdy kolejny raz lądują na ziemi po zderzeniu ze ścianą. Pistolet przy jego głowie wywołuje u niego przerażenie, które znika tak szybko jak jak ten zdążył umrzeć zaraz po wystrzale...
Drellka wyrwała się z tego wspomnienia i przyłożyła dłoń do czoła kręcąc lekko głową. Nie było lepszego momentu chyba aby wróciły sceny z misji, gdzie Ajia o mały włos a nie zostałaby wysadzona wraz z tymi idiotami co szmuglowali piaskiem i opłacili nie tych najemników co trzeba. Chwilę dała sobie na uspokojenie myśli i otworzyła w końcu właz 2332B przygotowując wcześniej już broń by w razie czego nie zostać zaskoczoną jak to na początku bywało na szczęście nie śmiertelnie. Powoli swe kroki skierowała zatem w prosto w stronę korytarza, nie omieszkała sobie nawet przyświecić latarką, którą oparła zaraz nad pistoletem wycelowanym prosto przed siebie. W tej oto pozycji bojowej postanowiła póki co zwiedzać i iść za sygnałem Normana.
Akia Paran

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 8 gru 2013, o 21:59
Miano: Akia Paran
Wiek: 28
Klasa: Adept
Rasa: Drell
Zawód: Sierżant SOC
Postać główna: Qeirana Aecterus
Kredyty: 4.730

Re: Rdzeń Cytadeli

30 kwi 2014, o 22:54

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Rdzeń Cytadeli

5 maja 2014, o 18:40

Heroiczna walka z Opiekunem dość szybko musiała zejść na plan dalszy, bo w korytarzu rozległy się... kroki? Tak, to musiały być kroki, w dodatku czynione przez istotę jeśli nie ludzką, to przynajmniej dwunożną - nie miała więc dotyczenia z kolejnym zielonym uparciuchem. Z kimże jednak? Odgłos dochodził od strony, od której sama niedawno nadeszła, toteż ów ktoś musiał przybywać z bardziej cywilizowanych rejonów Cytadeli. Nie było to, oczywiście, równoznaczne z dobrymi intencjami przybysza, ale przynajmniej pozwalało mieć nadzieję, że nie została jeszcze wykryta przez główny obiekt jej zainteresowania: tandem porywacz-porwany (choć równie dobrze mogło to być trio, kwartet lub w ogóle dzikie stado).
Zainteresowanie Olgi Opiekunem nie osłabło, tym niemniej póki co pozostawiła go samemu sobie, nie traktując go już kolejnym powiewem świeżości w postaci miętowych dropsów. Zwróciła się za to w kierunku widzianej już przedtem części korytarza i...
- Jezu, nie świeć mi po oczach. - Zasłaniając wspomniane patrzałki przedramieniem, poczuła ulgę. Co z tego, że przybyłą kojarzyła tylko z widzenia? Nie musiała znać jej imienia, by rozpoznać z niej funkcjonariuszkę SOC. Czyżby więc wsparcie? Szczerze na to liczyła. Dobrze byłoby, gdyby rzeczywiście narzuconą miały współpracę, a nie wyścig szczurów - choć niepożądany, to jednak dość typowy w szeregach stróżów prawa.
Tak, dobrze, kogo więc my tu mamy? Nie pamiętała nazwiska, ale rzut oka na pancerz i widniejące na nim emblematy uświadomił jej przynajmniej stanowisko przybyłej. Sierżant. Cóż, to, że każdy, kogo spotkała, piastował nieco wygodniejszy i wyższy stołek, przestało już Rosjankę dziwić. W końcu była tą nową, nic dziwnego, że by spojrzeć na innych funkcjonariuszy, musi zadzierać głowę.
- Przydział od Pallina? - Zazwyczaj nie należała do tych odzywających się w pierwszej kolejności, najwyraźniej jednak widok odzianej w te same barwy istoty pobudził jej śmiałość. Ten stan nie potrwa zbyt długo, mimo to zdąży zadać kilka pytań. Trzy, cztery... A może, realistycznie patrząc, tylko jedno. Potem znów wróci nieśmiałość i nabyty, maskujący ją introwertyzm nie pozwalający jej zawierać bliższych znajomości.
so much grenade!

ObrazekObrazek
75% na odrzucenie przy walce wrecz
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
- 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 10% celności broni przy użyciu celownika (+ 2 PA)
- 20% cen w sklepach

Olga Sidorchuk

Avatar użytkownika
 
Posty: 147
Dołączył(a): 8 sty 2014, o 20:04
Miano: Olga Sidorchuk
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: służbistka SOC, pion Nadzwyczajnego Reagowania
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.570

Re: Rdzeń Cytadeli

6 maja 2014, o 21:42

Kroki stawiała powoli, ale były one dosyć spore. Chciała szybko dostać się do swojego celu, załatwić porywacza no i wykonać swoją pracę by mieć później znów więcej czasu na porozbijanie się po klubach czy barach dodatkowo oczywiście łowiąc sobie "ofiary na noc". Mimo wszystko to nie jest jednak tak, że Akia nie lubiła swojej roboty. Wręcz przeciwnie, drellka uwielbiała ją za możliwość wyżywania się na przestępcach pod przykrywką ochrony innych i przemocy potrzebnej do złapania delikwenta. Zawsze gdy takowi zginie to można przecież powiedzieć, że sam się o to prosił atakując funkcjonariuszkę SOC, ale oczywiście nie można było tak tego nadużywać. Szkoda było czasem zabijać od razu, ale na szczęście kobiecie takie myśli przechodziły bardzo szybko.
Szczerze powiedziawszy spodziewała sie kogoś z SOC spotkac po drodze, ale była wręcz pewna, że będzie to o wiele dalej niż dopiero co w korytarzu, który jest zaraz przy wejściu przez właz 2332B. Mimo wszystko na początku wolała jednak sprzymierzyć się z nowo poznaną kobietą, bo jeśli sobie skoczyłyby do gardeł już na początku to misja na pewno nie skończyła by się szybko już nie mówiąc o tym, że pewnie jedna by zginęła w potyczce, a druga musiałaby odpowiadać przed sądem zawodowym. Akia nie miała za bardzo ochoty stać przed przełożonym swoim i mówić coś w stylu "wie pan, wypsło się i umarła rozchlapana na ścianie. Moja biotyka? no może miała mały udział..". Drellka uśmiechnęła się pod nosem rozbawiona własnymi myślami i dopiero wtedy opuściła latarkę nie świecąc już Oldze w oczy, a na jej twarzy pojawił się pewny siebie uśmieszek. Sama kobieta reprezentowała się się całkiem nieźle. Dopasowany strój, przygotowany odpowiednio podręczny ekwipunek. Dosłownie była chyba szkolona do tego kim teraz jest. Samo jej zachowanie świadczyło też o tym, że doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich umiejętności albo też była aż nadto pewna siebie, chociaż pewnie wyjdzie to wszystko podczas walk.
- Aż takie wrażliwe oczy mają ludzie? Nawet nie wiedziałam. Może to dlatego macie te śmieszne... "mroczki" przed oczami po wyjściu z klubu. - jej głos był rozbawiony, ale też jeszcze jako tako przyjazny i niezłośliwy. Póki co też drellka opuściła broń gdy zobaczyła, że Olga faktycznie jest z SOC. Nie schowała jej jednak bo wiadomo. Nieuzbrojona przeżyje na pewno krócej.
Słysząc pytanie o przydział swój wpierw Akia zaczęła się zastanawiać co tu robił ktoś od Pallina. W końcu nie zajmował się on pionem śledczym, jednak chwilę później dotarło do niej co wcześniej mówił jej przełożony. Nie ma to jak porządny wyścig szczurów, do którego używa sie przede wszystkim swoich pionków, które nie mają nawet cienia szans by odmówić swoim "panom".
-Od Chellicka. - odparła i zerknęła przy okazji na opiekuna po czym odpaliła swój Omni - klucz sprawdzając gdzie dokładnie kieruje ją sygnał Normana. Pomimo tego, że sama Akia wiedziała doskonale czemu turianin wysłał ją tutaj i co nim kierowało, ta stwierdziła, że nie będzie od samego początku ukazywać wszystkich swoich kart czy informacji i żeby rozpocząć nieco milej wspołprace dodała jeszcze do swojej wypowiedzi kilka zdań.
- Uznano, że w tej sytuacji Pion śledczy może okazać się dobrym wsparciem jeśli sprawa zajdzie o wiele za daleko. Dodatkowo potrafię komuś przestrzelić łeb jeśli będzie na tyle głupi by w ogóle z nami walczyć. No i oczywiście lepiej jest gdy ma się dodatkowe pary oczy by spoglądać na tyły, nie?
Akia Paran

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 8 gru 2013, o 21:59
Miano: Akia Paran
Wiek: 28
Klasa: Adept
Rasa: Drell
Zawód: Sierżant SOC
Postać główna: Qeirana Aecterus
Kredyty: 4.730

Re: Rdzeń Cytadeli

7 maja 2014, o 09:22

Mówi się, że najważniejsze jest pierwsze wrażenie, a tego Olga nie odniosła najlepszego. Może to postawa drellki - nazbyt pewna siebie, może arogancka a z pewnością okraszona wyższością - sprawiła, że Rosjanka nie wróżyła ich znajomości szczególnie sympatycznej przeszłości, może sposób jej wysławiania się, a może też same słowa, jakie padały z ust przybyłej. Sidorchuk może nadinterpretowała, trudno jednak było nie uznać ostatniego z komentarzy sierżant za w pewien sposób jej uwłaczający. Jedno ze zdań wypowiedzianych przez drellkę brzmiało przecież tak, jakby sugerowała, że Olga zdolna do przykładowego przestrzelenia łba nie jest. Ach, ale to przecież jasne. Rosjanka była nową. Nic dziwnego, że nie tylko jej nie doceniano, ale wręcz traktowano jak kulę u nogi, nieporadne dziecko.
- Z pewnością lepiej. - Ostatecznie na wszystkie tłumaczenia przybyłej wzruszyła tylko ramionami, nie racząc skomentować jej wcześniejszej zgryźliwości. Olga mogła być bowiem nieśmiałą, ale raczej nie pokorną - z tego ostatniego zdążyła wyrosnąć w czasie swej pracy pod przewodnictwem Unii Europejskiej. Otoczona niemal zawsze wyłącznie funkcjonariuszami płci brzydkiej, musiała nie tylko oswoić się z ich wyrośniętym ego, ale też umieć sobie z nim radzić, by nie zginąć zbyt prędko. A że człowiek istotą jest o szerokich zdolnościach adaptacyjnych, to i Sidorchuk do podobnego środowiska się zaadaptowała. Wciąż była stworzeniem ufnym i dobrodusznym, ale przynajmniej znacznie czujniejszym, niż niegdyś.
- Skoro reprezentujesz Pion Śledczy, to może wiesz więcej niż ja? - Uniosła lekko brwi. - Może w swych utajnionych archiwach macie na przykład dokładny plan tych korytarzy. - Ruchem głowy wskazała skrzyżowanie przed nimi. Nie wiedziała wprawdzie, po co komu miałyby być takie plany, ale skoro Pion Śledczy mógł trzymać akta dawno zakończonych spraw, to mógł też gromadzić informacje pozornie nieprzydatne - takie, których Pion Nadzwyczajnego Reagowania zwykł sam nie zdobywać, lecz otrzymywać właśnie od detektywów.
Tymczasem Rosjanka w myślach upewniła się, że to drellka powinna iść przodem. Z taką pewnością siebie i wyższym stanowiskiem, jakie zajmowała, pewnie nie będzie miała nic przeciw - pozostawienie Olgi z tyłu byłoby dla niej tylko dodatkowym sposobem na podkreślenie, jak mało ważna jest Rosjanka. Sama Sidorchuk wolała zaś funkcjonariuszki za swymi plecami nie mieć. Ot, powiedzmy, intuicja. Zresztą, jako nieco ciężej uzbrojona - pancerz również miała standardowy, ale bardziej masywny, typowy dla walczących na pierwszej linii - nadawała się lepiej do ochrony tyłów. Choćby nawet drellka była biotyczką - czego Olga przecież nie wiedziała - jej zdolności lepiej sprawdzą się w obliczu zagrożenia, które da się zawczasu dostrzec. Na utajnioną salwę w plecy trudno byłoby zareagować dostatecznie szybkim wzmocnieniem bariery.
Tego tematu jednak Rosjanka jeszcze nie poruszała. Póki co nigdzie przecież nie szły, bo wciąż pozostawał Opiekun, którego trzeba było odciągnąć od konsoli... Więc jak, miętówki pomogły?
so much grenade!

ObrazekObrazek
75% na odrzucenie przy walce wrecz
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
- 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 10% celności broni przy użyciu celownika (+ 2 PA)
- 20% cen w sklepach

Olga Sidorchuk

Avatar użytkownika
 
Posty: 147
Dołączył(a): 8 sty 2014, o 20:04
Miano: Olga Sidorchuk
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: służbistka SOC, pion Nadzwyczajnego Reagowania
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.570

Re: Rdzeń Cytadeli

7 maja 2014, o 12:56

Kobiety nie skoczyły sobie nawzajem do gardeł, jeśli nie w sensie dosłownym, to zawodowym - a to można uznać za dobry znak. Drellka, choć z innego wydziału SOC, mogła diametralnie zmienić całą sytuację dla Olgi, chociażby w mapowaniu obszaru; dużo się w końcu słyszało o drellskiej pamięci absolutnej, więc o ile Akia nie była fajtłapką nie orientującą się w terenie, to mogła się bardzo przydać przy ucieczce z tego zapomnianego przez bogów i ludzi miejsca.

Taktyka z miętówkami... nie podziałała. Opiekun co prawda zatrzymał się jak zamrożony na sekundę czy dwie, dając policjantce nadzieję, jednak po chwili wrócił do majstrowania przy panelu. Był bezmyślnym technikiem, a nie jednostką patrolową - to zadanie, według jego oprogramowania, należało do istot organicznych i... bardziej autonomicznych. W końcu to w ich interesie leżała ochrona Opiekunów; można było powiedzieć, że ten tutaj bezczelny bio-mech uznawał ich obecność, jak na ironię, za dowód bezpieczeństwa i ufał, że to właśnie Olga i Akia pójdą sprawdzić podejrzany dźwięk. Niestety, okres jego czujności był stanowczo za krótki, by dało się w tym czasie zdalnie uzyskać dostęp do urządzenia. Sytuacja robiła się, lekko mówiąc, irytująca.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Rdzeń Cytadeli

9 maja 2014, o 01:58

Drellka faktycznie nie była fajtłapką i wiedziała doskonale, że jeśli będą musiały uciekać to ona może okazać się kluczem do wolności. Wiedziała również, że te korytarze w rdzeniach Cytadeli nie należą do najbardziej przyjaznych toteż nic dziwnego, że chwilę dłuższą czasu Akia poświęciła na rozglądaniu się w okół czy ten jakby to powiedział ktoś od niej katalogowaniu otoczenia i zapamiętywaniu drogi powrotnej.
Dopiero po chwili kobieta postanowiła znów spojrzeć na Olgę gdy w głowie zdążyła sobie wszystko ułożyć jak według niej powinno.
- Mapa tych korytarzy byłaby świetna nie powiem jednak nie dano mi jej o ile nawet takowa jest na użytek Pionu Śledczego. - spojrzała na ludzką kobietę i wzruszyła ramionami. Zbliżyła się do niej jak i do opiekuna co jakiś czas świecąc latarką w stronę korytarza, którego nie zdążyła jeszcze dzisiaj zwiedzić, a znając życie na pewno to zrobi toteż lepiej się dowiedzieć wcześniej czy jakaś pokraka z bronią, czy inaczej by nazwać porywacza nie łazi tam gdzieś właśnie i nie czeka aż dwie panienki nagle wpadną w jego sidła. Drellka podejrzewała, bah nawet była pewna, że dla takiego kretyna jak ów porywacz dwie babki złapane w jego pułapkę i całkowicie zdane na jego decyzje odnośnie ich życia czy godności to całkiem łakomy kąsek, który niejednego mężczyznę by skusił.
-I podejrzewam, że wiemy tyle samo. Sama sprawa jest dosyć świeża i póki co wysłano aktualnie tylko mnie aby zbadać ją przynajmniej pobieżnie i określić skalę niebezpieczeństwa czy to dla porwanego czy nawet dla całej Cytadeli. Nigdy nie wiadomo co takim gwiazdeczkom jednego wydania wiadomości przyjdzie do łba by zaistnieć jako "ten zły typek" jeszcze przynajmniej w jutrzejszym nadaniu. - drellka uśmiechnęła się na chwilę rozbawiona po czym wróciła do swoich małych oględzin otoczenia. Spojrzała w zastanowieniu na opiekuna, potem na Olgę by po chwili znów na stworzeniu jej wzrok spoczął.
-Może on będzie w stanie dostarczyć nam jakąś mapę? Te małe gnojki w końcu doskonale wiedzą co się wyrabia na Cytadeli, gdzie i kto z kim. - wskazała na opiekuna patrząc pytająco na Olgę.
-A nawet jeśli nie będzie chciał to cóż. Są różnie inne sposoby na to. - kobieta schowała swoją latarkę, a jej dłoń zabłysnęła od mocy biotycznej, która zapewne wycelowana w stronę stworzenia zamieszkującego i pracującego nad systemami Cytadeli, rozsmarowałaby go na pobliskiej ścianie prawdopodobnie ze skutkiem śmiertelnym dla biedaka.
Akia Paran

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 8 gru 2013, o 21:59
Miano: Akia Paran
Wiek: 28
Klasa: Adept
Rasa: Drell
Zawód: Sierżant SOC
Postać główna: Qeirana Aecterus
Kredyty: 4.730

Re: Rdzeń Cytadeli

9 maja 2014, o 18:14

Skoro Opiekun swego zielonego ciałka nie ruszył nawet wtedy, gdy ciszę korytarza przerwały ciche uderzenia miętówek w pobliską ścianę, nie pozostało nic innego jak pomyśleć o bardziej ambitnym rozwiązaniu. Takim, które dla odmiany mogłoby się powieść. Teraz jednak były we dwie i we dwie też mogły myśleć. Bo choć Sidorchuk teorii o zagrożeniu dla całej Cytadeli w tym momencie nie podzielała - przedwczesne domysły nie były tym, co pochwalano w jej uprzedniej pracy - i choć generalnie nie przewidywała dla nich dwóch przyjaźni aż po grób, nie przeszkadzało jej to z sierżant współpracować. Skoro obie tu były, stanie po tej samej stronie barykady było lepsze od szarpania sobie gardeł.
Słów drellki wysłuchała więc z uwagą, by potem skinąć lekko głową.
- Nie sprawdzałam go, ale możliwe, że istotnie ma jakąś mapę. Wprawdzie... - zawahała się, by w końcu westchnąć. - One nie są normalne w podstawowym tego słowa znaczeniu i szczerze wątpię, by korzystały z map, tym niemniej cholera wie, co mają wgrane w te małe, zielone łebki. - Wzruszyła lekko ramionami. - Niemniej, większe nadzieje pokładałam i pokładam w konsoli... - Ruchem głowy wskazała sprzęt, przy którym wciąż majstrował Opiekun. - ...tylko że tego nie da się ruszyć, póki ten tu blokuje miejsce.
Zamyśliła się na chwilę. Osobiście nigdy nie miała po drodze z techniką, włamywaniem się do pilniej strzeżonych zakątków extranetu czy czymkolwiek innym wymagającym ścisłego myślenia, ale ta drellka... To w końcu Pion Śledczy. Była spora szansa, że ich wszystkich tam przeszkalano w jakichś podstawowych manipulacjach ze sprzętem, że pokazywano im extranetowe ścieżki, o których istnieniu Sidorchuk nie miała pojęcia.
- Myślisz, że mogłabyś go jakoś... zablokować? Zająć czymś? Ostatecznie nawet, jeśli nie miałby mapy, albo miał, ale nie udałoby się jej pobrać, może dałoby się go odciągnąć. Powiedzmy, ogłuszyć w extranecie. - Rosjanka tego nie potrafiła i wcale nie zamierzała się z tym kryć, stąd podobne pytanie. - W razie powodzenia mogłaby wtedy ponownie spróbować podłączyć się pod konsolę.
Ich zasadniczy w tym momencie problem polegał na tym, że nie było wiadomo, na jakiej zasadzie funkcjonują Opiekunowie - czym tak naprawdę są. To stąd brały się te problemy związane z nieudolnymi próbami podjęcia współpracy ze stworzeniem.
Na widok biotyki skrzywiła się mimowolnie.
- Proponuję nie przerabiać go jednak na dżem. Jest bardzo prawdopodobne, że po uśmierceniu tego tu wszystko, co posiada, się wyłączy... Zdobycie dostępu do konsoli nie będzie wystarczającym zyskiem. Przecież nawet nie wiemy, czy jest na niej cokolwiek przydatnego. - Wzruszyła ramionami. - I naprawdę jestem skłonna uwierzyć, że zabicie Opiekuna potraktowane zostanie jako zdrada stanu.
Prawda zaś była taka, że Olga nie widziała nic radosnego w zadawaniu bezsensownej śmierci - a morderstwo Opiekuna, gdyby się udało, taką właśnie śmiercią by było. Bezsensowną, zupełnie zbędną, nie mającą żadnych usprawiedliwiających ją podstaw.
so much grenade!

ObrazekObrazek
75% na odrzucenie przy walce wrecz
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
- 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 10% celności broni przy użyciu celownika (+ 2 PA)
- 20% cen w sklepach

Olga Sidorchuk

Avatar użytkownika
 
Posty: 147
Dołączył(a): 8 sty 2014, o 20:04
Miano: Olga Sidorchuk
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: służbistka SOC, pion Nadzwyczajnego Reagowania
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.570

Re: Rdzeń Cytadeli

9 maja 2014, o 19:09

Drellka spojrzała na kobietę teraz nie kryjąc tego, że bya lekko niezadowolona, że w tym momencie jej biotyka na niewiele się zda. Fakt faktem nie należy zabijać Opiekunków nawet jeśli rzucenie granatów w ich okolicy mogłoby całą sytuację od razu rozwiązać. Trzeba zawsze starać się te stworzenia ocalić od jakiegokolwiek uszczerbku na zdrowiu. Akia westchnęła i dłoń jej "zgasła". Podeszła bliżej do zielonego mecho-stworka i przyjrzała się mu. Nigdy wcześniej nie musiała pracować z tymi brzydalami bo zazwyczaj kwestią techniczną w pełni zajmowała się się jej siostra bliźniaczka Ajia. Zazwyczaj to panna inżynier zajmowała się wszystkimi kwestiami tego typu, a Akia oczywiście jak to ona albo pokazywała złapanemu gdzie jego miejsce albo starała się osłaniać pracującą od pocisków czy to z broni czy to z biotyki. Na samo to wspomnienie oczy kobiety zmieniły się na takie charakterystyczne dla drelli gdy wracają do swej przeszłości za pomocą pamieci absolutnej, która to została im dana przez naturę.
Ich liczebność zaczyna rosnąć. Cały poprzedni skład został wyeliminowany jednak pomimo tak ogromnych strat on nie chciał przestać się bronić. Ajia wciąż pod wpływem strachu starała się dostać do głównego systemu obronnego w ich bazie. Nie mogła tego zrobić od razu. Chwyciłam broń i musiałam zabić ich wszystkich. Strzały padały nieubłaganie przerywając każdą sekundę ciszy jaka mogłaby powstać w pomieszczeniu. Ajia krzyczała, denerwowała się, a z terminalu obok wciąż leciały iskry, przed którymi musiała się bronić. Nie mogłam jej pomóc. Musiałam wciąż niszczyć kolejne jednostki. Gdy miało być ich o wiele mniej znów pojawiła się kolejna grupa od niego. Nie czuł wyrzutów sumienia w poświęcaniu ich wszystkich. Krzyki umierających nie robiły na nim wrażenia, a Ci co chcieli uciekać od walki zabijani byli przez niego własnoręcznie. Martwe ciała wypadały przez okna i rozbijały biegnących do nas. Ajia znów krzyczy. Znów awaria i znów ma mało czasu zanim zasilanie padnie całkowicie pomimo użycia awaryjnego. On chce odciąć nas od całkowicie od wsparcia i drogi ucieczki. Kolejni zabicie przez moją falę uderzeniową. Inni zrzuceni za kontenery przy pomocy rzutu. Nigdy do nad nie podejdą, wszyscy zostali porozrzucani martwi czy też nie. Ajia w końcu otworzyła szyb...
Drellka wyglądała jakby odpłynęła przy tym wspomnieniu jednak dosyć szybko opamiętała się i spojrzała na Olgę wzruszając przy tym delikatnie ramionami.
- Wybacz. To nie pierwszy raz. - rzuciła od tak. W końcu dla niej takie wizje to codzienność, ale zauważyła, że większość innych ras różnie na to reaguje, a już ludzie fiksują przy tym najbardziej. Wolała zatem zachować jeszcze resztki jakiegokolwiek dobrego wychowania czy odpowiedniego podejścia.
- Myślę, że szybciej będzie poszukać innej konsoli, która aktualnie nie jest obsługiwana przez opiekunów. W moim przypadku zwykle czymś takim zajmuje się moja partnerka w SOC jednak aktualnie jest ona poza zasięgiem Cytadeli.
Akia przeszła kilka kroków dalej zerkając w dalszą cześć korytarza po czym wróciła do kobiety i z dziwnym uśmieszkiem odezwała się znowu. Chyba była nieco rozbawiona.
- W tym całym porywie bycia formalnym o czymś raczej zapomniałyśmy. Akia Paran. Drellka jak widać i adept zarazem. - wyciągnęła do niej nieuzbrojoną rękę. - - Łatwiej będzie Ci mnie wołać gdy coś zacznie się dziać.
Gdy tylko się już przedstawiła to idąc dalej korytarzem chyba chciała pokazać, ze faktycznie jej pomysł ze znalezieniem nowego terminalu jest tutaj najlepszym wyjściem gdyż sama jak wcześniej powiedziała nie wie jak ruszyć czy ugryźć problem z Opiekunem.
Akia Paran

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 8 gru 2013, o 21:59
Miano: Akia Paran
Wiek: 28
Klasa: Adept
Rasa: Drell
Zawód: Sierżant SOC
Postać główna: Qeirana Aecterus
Kredyty: 4.730

Re: Rdzeń Cytadeli

10 maja 2014, o 17:18

Olga o innych rasach wiedziała niewiele ponad to, że w ogóle istnieją. Całe dotychczasowe życie prowadząc na Ziemi miała świadomość, że we wszechświecie nie są sami - to już dawno stało się tak oczywiste, że poddawanie tematu w wątpliwość było objawem niestabilności umysłowej - tym niemniej nigdy dotąd nie dane jej było spotkać przedstawicieli gatunku innego niż jej własny, ludzki. Dopiero powołanie do SOC, a w związku z tym przymusowa wycieczka na Cytadelę umożliwiły Sidorchuk kontakt międzyrasowy i sprawdzenie informacji dotychczas zasłyszanych co najwyżej podczas rozmów, którym zdarzyło się zboczyć na tematy społeczne.
To, że sierżant Paran była przedstawicielką takiej właśnie, nieznanej tak naprawdę Oldze rasy, było oczywiste. Łatwo było więc zrozumieć niepewność odmalowaną na twarzy Rosjanki, gdy jej towarzyszka jak gdyby wyłączyła się na parę chwil a jej oczy zmieniły wygląd. Oczywiście, pani żołnierz była na tyle taktowna, by o nic nie pytać, pomimo że na usta cisnęło jej się pytań bardzo wiele. Ostatecznie jednak luki w wiedzy lepiej czasem uzupełniać samemu, toteż dziewczyna lekkim skinieniem głowy przyjęła tylko oświadczenie drellki, że to nie pierwszy raz, prędko przechodząc do spraw bieżących.
- W porządku. - Prawda jest taka, że choć Olga mogła jeszcze trochę liczyć na to, że sierżant poradzi sobie w tej sytuacji lepiej od niej samej, świerzynki, to z pewnością rozważała już koncepcję kontynuowania wędrówki, póki co - na ślepo. To z pewnością będzie szybsze, przynajmniej początkowo. Potem zaś być może uda im się zdobyć plany w sposób nieco łatwiejszy i nie wymagający szczególnych zdolności technicznych czy... społecznych. Bo choć Sidorchuk była niezłą manipulatorką (sama nie lubiła tego określenia, ale jak inaczej nazwać zdolność opanowania słowem nawet najbardziej spanikowanych osobników? Wmawiała im to, w co na ten moment powinni uwierzyć i tyle) to jej talenty nie obejmowały pertraktacji z czymś tak dziwnym, jak Opiekunowie.
- Olga Sidorchuk - Bez wahania uścisnęła wyciągniętą dłoń Akii, tymczasowo karabin dzierżąc w drugiej ręce i podpierając go lekko o bok. Chwilę później zaś broń znów spoczywała tak, jak powinna, a Rosjanka zerkała ku czekającemu je skrzyżowaniu. Skoro zamierzało się stąd ruszyć, dobrze by było wybrać kierunek. Dziewczę pozwoliło więc sobie spojrzeć na ubogi w detale plan i zaznaczoną na nim pozycję docelową. Ostatecznie spojrzała na drellkę. - Tamtędy będzie chyba najlepiej, nie? - Ruchem głowy wskazała korytarz dający na ten moment największe szanse na to, że będzie prowadził w pożądanym przez nie kierunku, wskazywanym przez namierzony sygnał. - Idź przodem, jeśli możesz. - To nie była komenda, jaką mogłaby wydać podwładnej. Podwładnej, której na ten moment przecież nie posiadała. Nawet szeregowe sekretarki spoglądały na nią spod byka, bo była... Och tak. Nową. Teraz jednak to była prośba. Zwykła propozycja, którą można było odrzucić.
Gdy zaś drellka mimo wszystko nie zaprotestowała, Sidorchuk bez wahania ruszyła za nią wybranym nieco na ślepo korytarzem.
so much grenade!

ObrazekObrazek
75% na odrzucenie przy walce wrecz
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
- 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 10% celności broni przy użyciu celownika (+ 2 PA)
- 20% cen w sklepach

Olga Sidorchuk

Avatar użytkownika
 
Posty: 147
Dołączył(a): 8 sty 2014, o 20:04
Miano: Olga Sidorchuk
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: służbistka SOC, pion Nadzwyczajnego Reagowania
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.570

Re: Rdzeń Cytadeli

11 maja 2014, o 20:34

Zniszczenie Opiekuna byłoby, naturalnie, najskuteczniejszym wyborem, ale ostatecznie funkcjonariuszki postanowiły trzymać się etosu swojej posady i zostawiły stwora w spokoju; fakt ten mógł zaprocentować, jeśli ich przełożeni przeczytają o nim w raporcie. Decyzja ta zostawiła jednak je obie bez cennych informacji, więc wybrać drogę musiały za pomocą samej kobiecej intuicji. Czy im ona pomoże - to się miało dopiero okazać. Ze wszystkich ich broni tylko karabin Windykator posiadał wbudowaną latarkę, także, niestety, Akia była zdana na Olgę, jeśli chodziło o oświetlenie wśród ciemnych korytarzy Rdzenia, których jedynie podłoga była lekko, leciutko oświetlona przez niebieskie LEDy, które wyznaczały kanty między podłożem a ścianami. Kobiety obrały drogę na wprost, gdyż właśnie ta wiodła w generalnym kierunku znacznika Normana Isaacsa.

Zaledwie po 15 minutach spaceru korytarzem, podczas których nie wydarzyło się prawie zupełnie nic, Olga jako pierwsza wyczuła coś na swojej miękkiej, niechronionej drellską łuską skórze - przeciąg. Lekki, ale zawsze, jednak nie nasilał się on w miarę podążania dalej tą samą drogą. Wreszcie kobiety napotkały prawdopodobnego winowajcę, a raczej winowajców tego delikatnego powiewu. Przed nimi droga się rozszerzała, by wreszcie przerodzić się w cztery spore, walcowate, poziome szyby z rzędami wiatraków - musiała być to turbina powietrza, zapewne jedna z wielu, które wspomagały oddychanie w tych przeklętych korytarzach. Gdyby nie te wiatraki, powietrze dookoła nich zapewne byłoby bardzo sztywne i nieprzyjemne do przetwarzania przez płuca. Kobiety mogły jednak zachować spokój - ostrza wiatraka, ułożony w kształt krzyża, poruszały się... bardzo powoli. Dość powoli, by tak po prostu przejść między nimi. Z tego, co udało się oświetlić Oldze Windykatorem, w każdym szybie musiałyby przejść przez pięć wiatraków, ale biorąc pod uwagę ich mozolną prędkość obrotu, będzie to dziecinnie proste.

Olga jednak zauważyła jeszcze coś. Między każdym z tych szybów była gruba ściana, to oczywiste, jednak na jednej z nich, drugiej od lewej, znajdował się napis! Nie, nie napisany krwią, jak się najpierw mogły obawiać, tylko normalną, czarną farbą, choć z pewnością pisany był na szybko i w pośpiechu. Poświecenie na litery zdradziło, że słowa zapisane na ścianie brzmiały "ŚCIEŻKA PRAWEGO CZŁOWIEKA".
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7932
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Rdzeń Cytadeli

13 maja 2014, o 19:13

Poza brakiem dokładniejszej mapy cała wyprawa nie wiązała się z większymi problemami... Z czego Olga nieszczególnie się cieszyła. Nie wierzyła, by podobne zadanie miało być łatwym - gdyby było inaczej, nie wysyłaliby tam nikogo, nawet służbistki, z Nadzwyczajnego Reagowania - a skoro teraz szło jak pomaśle, zadławić się będzie trzeba później. Podoba wizja z oczywistych względów niezbyt się jej podobała. Poruszanie się na nieznanym terenie można było jeszcze ścierpieć, ale już walkę w podobnych warunkach - nieszczególnie. A że mogło obyć się bez walki? Nie bądźmy śmieszni, mało którą akcję udaje się rozwiązać pokojowo i nawet rozwinięte zdolności manip... dyplomacji nie są w stanie temu zaradzić.
W każdym razie, Sidorchuk tak się zagalopowała w swym pesymizmie, że w reakcji na przeciąg - drellka, zdaje się, nie odczuła go od razu? - gotowa była wystrzelać... kogoś. Nie ważne, kogo. Tego, kto dmuchał... Oh, whatever. Wyklinała więc w duchu swą paranoję aż do chwili, gdy dotarły do wiatraków - które nie wyglądały szczególnie groźnie - i do napisu, który był już znacznie mniej przyjemny i był argumentem przemawiającym za zarządzeniem postoju.
Zrównawszy się w tej chwili z drellką, Rosjanka przez parę dłuższych chwil wpatrywała się w nietypowy przekaz, jak gdyby próbując wydobyć z niego co najmniej trzecie dno. Ostatecznie westchnęła z rezygnacją.
- Odnoszę wrażenie, że ktoś tu bawi się w Boga... - Nie podejrzewała, by sierżant szczególnie dobrze stała z ludzkimi systemami wiary, ale to chyba nie miało większego znaczenia. - Nie zdziwiłabym się, gdyby to było... - Wykonała w powietrzu znaczący gest, poszukując odpowiedniego określenia. - Sąd ostateczny. Wejdziemy między te, o... - Ruchem głowy wskazała na wiatraki. - ...a ktoś znający nasze grzechy przerobi nas na mielonkę, przyspieszając ich pracę.
Olga naprawdę wolała nie sprawdzać, na ile jej podejrzenia są wydumane i niezgodne z rzeczywistością. Bo gdyby jednak okazały się choćby w jednej trzeciej słuszne, prawość Sidorchuk mogła okazać się nie wystarczającą. Dobrze więc chociaż, że była człowiekiem. Przynajmniej jedno określenie z tego zwrotu do niej pasowało.
- Może poszłybyśmy innym szybem? - zapytała z powątpiewaniem. Szczerze wątpiła, by napis odnosił się tylko do konkretnego przejścia, ale może...?
Jedynym plusem w tej sytuacji był fakt, że były na dobrej drodze. Chyba. W każdym razie miały jakikolwiek punkt zaczepienia, a to już coś.
so much grenade!

ObrazekObrazek
75% na odrzucenie przy walce wrecz
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
- 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 10% celności broni przy użyciu celownika (+ 2 PA)
- 20% cen w sklepach

Olga Sidorchuk

Avatar użytkownika
 
Posty: 147
Dołączył(a): 8 sty 2014, o 20:04
Miano: Olga Sidorchuk
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: służbistka SOC, pion Nadzwyczajnego Reagowania
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.570

Re: Rdzeń Cytadeli

14 maja 2014, o 19:11

Drellka faktycznie poczuła powiew powietrza dopiero chwilę później co nieco ją zbiło z tropu ponieważ w takim miejscu w ogóle nie spodziewała się, że wyczuje cokolwiek takiego. Zanim nie dostrzegła wzrokiem winowajcy wyglądała tak jakby zaraz miała się przygotowac do potencjalnej walki. To chyba już wychodziło z jej doświadczenia, gdzie zazwyczaj walki toczyła po bunkrach czy zamkniętych przestrzeniach gdzie podobne zjawiska świadczyły o otwieranym włazie czy bramie, gdzie potencjalna pomoc czy w ogóle sami przeciwnicy mogli przejść i ich zaatakować bez większego problemu.
Szczerze powiedziawszy napis w ogóle nic nie mówił drellce. Nie interesowala się prywatnie jakoś więcej ludzmi niż to, że są niektórzy z nich, którymi można bardzo łatwo zakręcić i przespac sie z nimi gdy Ci wypiją już jednego drinka. Tak zwany łatwy seks za mało kredytów. Już nawet asari więcej sobie biorą za taką zabawę a przynajmniej więcej alkoholu i słodkich słowek trzeba na nie wywalić.
Także po słowach Olgi Akia spojrzała na nią mało co rozumiejąc , a jej wzrok można określić mianem "pytającego". Wzruszyła pani sierżant ramionami na znak, że kompletnie nie ma pojęcia co świeżak do niej mówi stąd też dziwiłą się nieco, że akurat ten z napisem przykuł jej uwagę, chociaż fakt, że był w ogóle jakoś oznaczony mógł wiele mówić. Drellka pokiwała lekko głową na znak zgody i gdy już chciała wejść do tego konkretnego szybu wskazanego przez Sidorchuk to ogromnie zdziwiła się znów gdy kobieta zmieniła zdanie.
- Może po prostu potraktujmy to jak zaproszenie, a same płaty wiatraka można czymś zaklinować zeby na czas naszego przechodzenia nie zaczeły się kręcić szybciej i nie poszatkowały nas? - spojrzała na kobiete oczekując jej decyzji.
- Ja jestem skłonna przejść tą drogą.- oznajmiła po krótkiej pauzie wskazując jej na szyb z napisem.
Akia Paran

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 8 gru 2013, o 21:59
Miano: Akia Paran
Wiek: 28
Klasa: Adept
Rasa: Drell
Zawód: Sierżant SOC
Postać główna: Qeirana Aecterus
Kredyty: 4.730

Następna strona

Powrót do Cytadela

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość