Cytadela to ogromna stacja kosmiczna, skonstruowana ponad 50 milleniów temu, będąca polityczną, finansową i kulturową stolicą galaktyki i Rady Cytadeli. Dzieli się na sektor Prezydium, z ambasadami ras i Wieżą Cytadeli wewnątrz, oraz mieszkalne sektory okręgów.
LOKALIZACJA: [Mgławica Węża > Wdowa]

Re: Rdzeń Cytadeli

14 maja 2014, o 19:21

Zaklinować. Gdyby faktycznie unieruchomiły tylko jeden szyb, z pewnością by im to nie zaszkodziło - powietrza powinno pozostać dość, by się nie podusiły - z tym, że...
- Tylko czym? - Uniosła lekko brwi w wyraźnie zdumienia. Jednocześnie pozwoliła sobie zbliżyć się nieco do oznakowanej ścieżki, po drodze rozglądając się jeszcze. Osobiście nie posiadała chyba nic, co mogłoby nadawać się do zatrzymania wiatraków na chwilę. Zakładając, że nie brały pod uwagę ostatecznego ich wyłączenia poprzez wysadzenie, Rosjanka nie bardzo wiedziała, co dokładnie mogłyby zrobić w celu zabezpieczenia sobie drogi.
Mogła natomiast rozwiać nieco niewiedzę drellki co do przedtem wypowiedzianych słów. Nie wiedziała, na ile zieloną interesował ludzki żywot, ale nawet, jeśli ich kultura nic dla niej nie znaczyła - znajomość jej mogła być tak samo przydatna, jak zaznajomienie ze zwyczajami turian czy salarian. To była po prostu taka bądź inna informacja - wiedza, którą można było wycenić. W końcu pracowały dla SOC. A informacje dla SOC to jest to, co tygryski lubią najbardziej.
- Część z nas wierzy, że po śmierci nasz Bóg będzie nas sądził, rzucając na wagę nasze dobre i złe uczynki. Przeważą pierwsze - idziesz do Nieba, przeważą drugie - będziesz się smażyć w ogniach piekielnych. Wiara wiarą, ale wśród żyjących mamy też sporo takich, którzy lubią przyspieszać bieg rzeczy, umiejscawiając przy tym siebie na uprzywilejowanej pozycji. - Wzruszyła lekko ramionami. - Nie mam pojęcia, czy nasz porywacz jest jednym z nich. - Nie mam nawet pojęcia, czy w ogóle istnieje jakiś porywacz, przeszło jej nagle przez myśl. Bo czy to mało mieli wariatów, którzy sami znikali, przysparzając tylko kłopotów bliskim i służbom bezpieczeństwa? Tę myśl zachowała jednak dla siebie, nie mając póki co żadnych podstaw pozwalających domysły potwierdzić bądź odrzucić.
Jeszcze jeden krok w kierunku oznakowanego przejścia. Unosząc Windykatora, poświeciła latarką nieco wgłąb, rozglądając się. Nie sądziła, by zobaczyła coś jeszcze bardziej interesującego, ale nie zaszkodzi sprawdzić.
so much grenade!

ObrazekObrazek
75% na odrzucenie przy walce wrecz
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
- 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 10% celności broni przy użyciu celownika (+ 2 PA)
- 20% cen w sklepach

Olga Sidorchuk

Avatar użytkownika
 
Posty: 147
Dołączył(a): 8 sty 2014, o 20:04
Miano: Olga Sidorchuk
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: służbistka SOC, pion Nadzwyczajnego Reagowania
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.570

Re: Rdzeń Cytadeli

14 maja 2014, o 20:31

Drellka pomimo, ze do dobrze wychowanych nie należy skinęła lekko głową na informację o tej całej ludzkiej religii. Zastanawiała się nawet przez chwilę czy ta rasa, z której pochodzi Olga, nie ma jakiejś listy tych dobrych i złych uczynków co też w zasadzie lekko Akię rozbawiło, ale co się dziwić sama do grzecznych dziewczynek nie nalezy i nie widzi w tym nic złego. Jedna dziewczyna czy dwie w jedną, mężczyzna w drugą.. dla niej nie ma to różnicy jeśli nadal jest to dla niej dobra zabawa.
- Ta religia wydaje się być mocno... konserwatywna i nieprzyjemna dla tych co kochają czerpac z życia co najlepsze jeśli czasem nie wolno nam pozwolić sobie na coś złego. - wzruszyła ramionami, ale nie kontynuowała tematu. Zaczęła rozglądać się za czymś co mogłoby na chwilę chociażby zatrzymać jeden z wiatraków chociaz też wpadła po chwilii na pomysł wyłączenia jednego z nich.
- Może w pobliżu tych wiatraków jest gdzieś panel sterowania? Taki awaryjny do zatrzymywania ich manualnie gdyby cały system wysiadł albo gdyby doszło do jakiegoś skażenia i nie chciano by aby dostało się coś tą drogą. - drellka spojrzała na swoją towarzyszkę pytająco i znów rozpoczęła poszukiwania w tym skupiła się bardziej na okolicach wiatraków.
- Zawsze można też spróbować przejść. Nie kręcą się jakoś szybko i nie sadzę by ktoś od tak monitorował ich ruch skoro jest zajęty swoim małym porywaniem. Chyba, że nie działa sam, wtedy będziemy miały problem. - mówiła rozglądając się po otoczeniu za nawet zwykłym kawałkiem blachy czy drzwiczek, które mogłaby rozmontować i użyć do blokady płatów wiatraka.
Patrząc jak sama Olga coś majstruje przy tym oznaczonym przejściu kobieta poszperała jeszcze chwilę i w końcu podeszła do niej mając nadzieje, że coś znalazła. Zagadnęła do niej po chwili.
- I co? jest tu cokolwiek ciekawego?
Akia Paran

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 8 gru 2013, o 21:59
Miano: Akia Paran
Wiek: 28
Klasa: Adept
Rasa: Drell
Zawód: Sierżant SOC
Postać główna: Qeirana Aecterus
Kredyty: 4.730

Re: Rdzeń Cytadeli

15 maja 2014, o 18:00

Olga była w stanie odpowiedzieć na pytanie Akii dość szybko. Już stąd widziała wyraźnie, że za rzędem pięciu wiatraków coś błyszczało w oddali, tam, po drugiej stronie, jakieś 30 metrów od nich. Holograficzny panel, podobny do tego, przy którym zmagali się z upartym Opiekunem. Ten jednak miał pomarańczowawy kolor, co oznaczało, że odpowiada za jakiś system. Nietrudno było odgadnąć, że właśnie za te nieszczęsne wiatraki. Informacja o obecności czegoś takiego była cenna, jednak nie polepszała ich sytuacji - i tak musiałyby przedostać się przez rząd wiatraków, by dojść do panelu. Może jednak miało być to prostsze, niż się obawiały? Wiatraki, jak wcześniej zauważyły, poruszały się dość leniwie, wywołując w tunelu jedynie ożywczą bryzę. Właściwie dałoby się po prostu przejść na drugą stronę.

Jednakowoż Olga, poświeciwszy także na pozostałe wiatraki, zauważyła jeszcze jedną rzecz. Na każdym z nich, od ich strony, również znajdował się napis. Na pierwszym wiatraku powoli obracały się słowa "ZE WSZECH STRON", na drugim "OTOCZONA JEST PRZEZ", na trzecim "NIESPRAWIEDLIWOŚĆ SAMOLUBNYCH", na czwartym "I TYRANIĘ ZŁYCH", i wreszcie na piątym, ostatnim, "LUDZI". Nie pozostawiało wątpliwości, że było to rozwinięcie napisu, który znajdował się tuż przed wlotem do szybu. Co więcej, po inspekcji pozostałych rzędów wiatraków, kobiety odkryły, że na każdym ich zestawie znajdowały się takie same napisy, dokładnie w takiej sekwencji. Ostrzeżenie? Wiadomość? Oznaczenie terytorium? Drogowskazy?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Rdzeń Cytadeli

16 maja 2014, o 20:16

- Tam jest konsola. - Gdy tylko światło latarki objęło swym zasięgiem holograficzny panel, Olga wskazała go drellce ruchem głowy. - Co nie zmienia faktu, że jest po drugiej stronie, więc... - Wzruszyła ramionami. - Skorzystanie z niego w celu zablokowania wiatraków byłoby jak musztarda po obiedzie, skoro i tak musimy przejść tą drogą nim z niego skorzystamy.
Poświeciła jeszcze dalej, mniej więcej na poziomie gruntu, potem zaś skierowała światło wyżej i... Zmarszczyła brwi i nosek. Powiodła promieniem latarki za obracającym się wiatrakiem - pierwszym, drugim i każdym kolejnym. Nim się zorientowała, na głos składała zdanie rozpisane w częściach na kolejnych elementach wentylacji.
- Ścieżka prawego człowieka ze wszech stron otoczona jest przez niesprawiedliwość samolubnych i tyranię złych ludzi. - Słowa wypowiedziała powoli, by wreszcie unieść brwi w niemym pytaniu, na które jednak ani ona sama, ani też drellska sierżant nie znały odpowiedzi: co to miało znaczyć? Porwanie porwaniem, ale czyżby stał za tym jakiś szczególnie uparty idealista? Fanatyk? Może sekta zaprowadzająca w swym mniemaniu ład i porządek? Niezależnie, kto by to był, Sidorchuk nie czuła się najlepiej z myślą, że mają do czynienia z kimś więcej, niż tylko porywaczem żądnym okupu.
- Nie mam najmniejszego pojęcia, co to znaczy. - Powiedziała wreszcie, jednocześnie oświetlając kolejne rzędy wiatraków. Dostrzegłszy i tam te same frazy, wróciła spojrzeniem do ścieżki, przed którą stały. - I zdaje się, że nie pozostaje nam nic innego, jak po prostu tędy przejść i się dowiedzieć.
Same słowa brzmiały jej wprawdzie jak wyjęte z Biblii - albo przynajmniej na takie stylizowane - ale tym spostrzeżeniem nie miała potrzeby się dzielić - choćby dlatego, że dla drellki byłoby to jeszcze mniej jasne niż dla Sidorchuk.
so much grenade!

ObrazekObrazek
75% na odrzucenie przy walce wrecz
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
- 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 10% celności broni przy użyciu celownika (+ 2 PA)
- 20% cen w sklepach

Olga Sidorchuk

Avatar użytkownika
 
Posty: 147
Dołączył(a): 8 sty 2014, o 20:04
Miano: Olga Sidorchuk
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: służbistka SOC, pion Nadzwyczajnego Reagowania
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.570

Re: Rdzeń Cytadeli

17 maja 2014, o 13:38

Drellka spoglądała tam, gdzie pokazywała jej Sidorchuk i widać po niej było, a w szczególności po jej mimice, że kobieta też uważa, że gdy będą w stanie użyć tego panelu to będzie wtedy ta przysłowiowa musztarda po obiedzie jednak to ni jest aż tak zła sytuacja. Gdyby musiały uciekać albo zatrzymać komuś drogę wystarczy wtedy w jakiś sposób uszkodzić panel co może spowodować, że albo system się wyłączy albo wręcz zaczną te wiatraki szybciej działać i ich pościg skończy się poszatkowany przez płaty. Spojrzała na ludzką kobietę w zamyśle i chyba postanowiła się z nią podzielić owymi spostrzeżeniami.
- Może w tej sytuacji wygląda to dość mizernie gdy ten panel jest po drugiej stronie jednak bierzmy pod uwagę, że to będzie nasza możliwa droga powrotna. Wystarczy, że w jakiś sposób nastawimy go aby w razie czego odciął drogę od nas podczas ewakuacji jeśli taka będzie miała miejsce.
Faktycznie drellka słysząc słowa kobiety o ściezce prawego człowieka nie miała zielonego pojęcia co ona właśnie do niej mówi i z czym to może być związane. Wzruszyła kolejny raz ramionami i spojrzała w stronę wiatraków, które leniwie kręciły się, w zasadzie można powiedzieć że jakby zapraszająco bo przecież przejscie przez nie będzie dziecinnie proste nawet dla najgorszej fajtłapy.
Akia pokiwała kilkakrotnie głową i wskazała jej owe wiatraki raz jeszcze.
- Wydaje mi się, że aktualnie to jedyna droga. Z drugiej strony jak świeciłaś nie widziałam nikogo więc może nic nam nie będzie zagrażało. Pójdziemy najwyżej pojedynczo aby była możliwość w razie czego szybkiego przeskoku do przodu czy też wycofania się bez taranowania się nawzajem.
Drellka obejrzała jeszcze raz wiatraki, aby zobaczyć jak długi są i czy w razie czego będzie można wykonać jakiś skok czy przeturlać się do przodu gdyby zrobiło się już naprawdę gorąco. Wystarczy, że jedna z nich przedostanie się na drugą stronę do panelu, a wtedy już będzie z górki. Akia wyprostowała się i schowała broń by móc mieć obie bronie w gotowości. Zbliżyła się do wiatraka i odwróciła się jeszcze do Olgi.
- Pójdę pierwsza. W razie czego postaram się jakoś wydostać, jeśli nie to cóż.. Niech bogowie mi wybaczą. - rzuciła za siebie do kobiety gotowa kontynuować wędrówkę.
Akia Paran

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 8 gru 2013, o 21:59
Miano: Akia Paran
Wiek: 28
Klasa: Adept
Rasa: Drell
Zawód: Sierżant SOC
Postać główna: Qeirana Aecterus
Kredyty: 4.730

Re: Rdzeń Cytadeli

18 maja 2014, o 20:57

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Rzut kością

Avatar użytkownika
 
Posty: 652
Dołączył(a): 17 paź 2013, o 21:03

Re: Rdzeń Cytadeli

18 maja 2014, o 21:14

Zwinna drellka Akia, jako z natury szybsza, była lepszym wyborem do przechodzenia przez wiatraki, na wypadek jakiejś katastrofy. Jedyne, co musiała robić Olga, to oświetlać towarzyszce drogę latarką Windykatora - dosyć proste zadanie, zwłaszcza, że poszczególne wiatraki były od siebie odległe o zaledwie 5 metrów każdy. Bułka z masłem. Gdyby nie wiatraki, Akia byłaby w stanie pokonać tę odległość zaledwie kilkoma susami, a tak pozostała jej uciążliwa przeprawa przez żałośnie powolne skrzydła. Naturalnie, nic nie mogło pójść zgodnie z planem. Drellka przekroczyła przez jeden z wiatraków bez absolutnie żadnego problemu, co, rzecz jasna, bardzo optymistycznie wróżyło pokonywaniu reszty tej niegroźnej w sumie bariery.

I to był ten moment, kiedy kobiety usłyszały przeszywające... "klik". Akia musiała dziękować boginii Arashu za bezbłędny instynkt, który w chwili wyłapania dźwięku kazał jej natychmiast skoczyć dalej, w otwór, za kolejny wiatrak. Tej samej boginii dziękowała później, że cokolwiek z tyłu jej wybuchło, musiało być najwyżej ładunkiem klasy C3. Od razu domyśliła się, co zawiniło, i przeklęła nieostrożność swoją i ludzkiej kobiety. Po drugiej stronie, przyczepione do skrzydeł wiatraka, niechybnie znajdowały się przyczepione niewielkie miny wykrywające ruch - gdy Akia weszła za wiatrak, stanęła centralnie w promieniu czujnika jednej z min. Drellka odetchnęła bardzo ciężko. Gdyby nie refleks, skończyłoby się na czymś o wiele gorszym, od kilku stłuczeń.

Leżąc na podłodze za drugim wiatrakiem, obejrzała się do tyłu. Ujrzała, że Olga nie miała tyle szczęścia. Eksplozja wyrwała wiatrak z zamocowania, a ten runął do tyłu - prosto na świecącą Windykatorem Olgę, która została następnie przygwożdżona do przeciwległej ściany przez całe to żelastwo, jednocześnie zostawiając Akię bez cennego oświetlenia. Olga jęknęła z bólu. Wiatrak nie rozciął jej na kawałki, jednak czuła pod pancerzem pęknięte żebro - i tak zapewne miała szczęście, że na takich obrażeniach się skończyło. Odepchnęła od siebie wiatrak i chwyciła się za bok. Bolało. Potwornie bolało.

Wbrew obawom kobiet, wiatraki najwyraźniej ani myślały przyspieszyć, aby je pociachać lub wessać do środka. Ale istniało bardzo realne zagrożenie, że inne również były uzbrojone w ten sposób w miny. Na szczęście ten, za którym znalazła się teraz Akia, był od nich wolny.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Rdzeń Cytadeli

20 maja 2014, o 18:30

Miało się tę ludzką intuicję... niewystarczającą jednak, by zareagować tak szybko, jak powinna. Utrudniał to typowy, ciężki pancerz, z pewnością mniej wygodny niż nieco lepszej jakości ekwipunek drellki, ale też nadmierne skupienie nad tym, jak idzie sierżant. Oświetlając jej drogę, Olga zwyczajnie nie była w stanie odskoczyć tak szybko, by uniknąć obrażeń. Oczywiście, Turmfalke obejmowało także przeszkolenie fizyczne, ale mimo wszystko ludzką rzeczą było zagapić się, czy też po prostu - nie móc przeskoczyć swych wrodzonych ograniczeń. Sidorchuk z pewnością nie była szczególnie zwinna. Nie tak jak drell, to oczywiste, ale też nie tak, jak mogłaby być jako ludzka kobieta. Była typem żołnierza, który raczej bierze wszystko na siebie, niż uskakuje i wiruje wokół wroga w dzikim tańcu.
Teraz więc przyjęła na siebie wiatrak. Bolało jak diabli. W duchu wyła jak zbity pies, na zewnątrz krzywiła się tylko bardzo, zgrzytając zębami. Z sapnięciem odepchnęła wiatrak, gwałtownie wciągając powietrze, gdy przeszywający ból targnął jej ciałem. Obmacała się. Nie było krwi na zewnątrz, nie pluła nią także - co sprawdziła, by upewnić się, że organy wewnętrzne nie zostały naruszone. Ale żebro - tak, powinna spisać na straty. Przynajmniej na chwilę.
Uniosła głowę na drellkę. Dobrze, że chociaż ta była cała. Powoli, ostrożnie powracając do wiatraków, znów oświetliła sierżant oraz drogę przed nią.
- Może nie tak finezyjne, jak zaszlachtowanie nas ich skrzydłami, ale też cwane - podsumowała zduszonym głosem, krzywiąc się. - Sprawdź kolejny, jeśli łaska. Rzuć czymś, jeśli masz czym. Jeśli reagują na ruch, przynajmniej załatwimy to od ręki, wiedząc, czego się spodziewać. A jeśli raczej na ciepło, to... - Wzruszyła lekko ramionami. - To dowiemy się tyle, że na ruch nie reagują.
Jeśli chodziło o nią samą, myśl powędrowała do medi-żelu. Wahała się jeszcze - to w końcu tylko żebro. Porównała to jednak z innymi argumentami: obcy teren, porywacz, akcja ratunkowa - i wyszło na to, że powinna być w formie. Oszczędzać? Oszczędzać będzie, gdy rzeczywiście będzie taka potrzeba. Na razie nie było.
Zaaplikowała więc sobie porcję medi-żelu, by w razie kolejnych niespodzianek nie być nie w pełni sprawną, po czym znów spojrzała na drellkę. Tym razem była czujniejsza. Zajęła miejsce umożliwiające jej jakikolwiek manewr obronny, gdyby kolejny wiatrak znów miał stać się pociskiem i oświetlając drogę Akii, obserwowała jej poczynania. Liczyła na to, że obie rozumieją w tej chwili, że to biotyczka sprawdzi się lepiej w dokończeniu pierwszej przeprawy. Była zwinniejsza, więc w bezpośredniej konfrontacji z zaminowanym wiatrakiem miała większe szanse - co zresztą było widać. Olga... Tak, na ten moment zamierzała czekać, aż przejście zostanie sprawdzone do końca - ładowanie się w nie teraz, gdy nie wiedziały, czy znów coś nie wybuchnie, nie byłoby rozsądne. Miałaby z pewnością mniejsze pole manewru niż tu, jeszcze przed ścieżką wentylacyjną. Gdyby więc nic się nie zmieniło, to właśnie drellce postanowiła zostawić sprawdzenie drogi do końca, sama dołączając do niej później.
so much grenade!

ObrazekObrazek
75% na odrzucenie przy walce wrecz
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
- 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 10% celności broni przy użyciu celownika (+ 2 PA)
- 20% cen w sklepach

Olga Sidorchuk

Avatar użytkownika
 
Posty: 147
Dołączył(a): 8 sty 2014, o 20:04
Miano: Olga Sidorchuk
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: służbistka SOC, pion Nadzwyczajnego Reagowania
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.570

Re: Rdzeń Cytadeli

23 maja 2014, o 21:22

Akia skoczyła do przodu oczywiście prawie, że jak żaba. Instynkt podpowiedział jej, że to jedyne wyjście i jak się potem okazało miała rację. Chwilę pozwoliła sobie na odsapnięcie, sprawdziła także czy ma wszystkie kończyny na swoim miejscu. Cóż faktycznie mogła spodziewać się, że cokolwiek takiego jak mina czy inny ładunek, który odpalał się czy przez ruch, czy temperaturę czy nawet przez kogoś zdalnie mógł się pojawić na jednym z tych oznaczonych dziwnymi słowami, które układały się w jeszcze dziwniejsze zdania z jakiś wierzeń z planety ludzi wiatraków.
Widząc po sobie sprawdzając szybko swój stan, że nic jej się nie stało zerknęła za siebie coby sprawdzić co wywołało dodatkowy huk oprócz tego z wybuchu. Sądziła wewnętrznie, że ta ludzka kobieta wykaże się jakimkolwiek sprytem i uda jej się uniknąć lecącego wiatraka czy nawet jego kawałka, który mógł pod wpływem wybuchu miny i rozerwania całości żelastwa polecieć w kierunku Olgi z na pewno niedobrymi planami przygwożdżenia jej do ściany. Syknęła widząc jednak, że nie jest to tak jak sobie wyobrażała. Sam syk zaś miał imitować potencjalne odczuwanie bólu, gdzie Akia stwierdziła zapewne w myślach, że nie należy on do tych pokroju skaleczenia czy kopniaka w tyłek. Delikatnie poruszyła się by się odwrócić w stronę Olgi i krzyknęła w jej stronę starając nie pokazać po sobie w żaden sposób, że jest zła na siebie i na kobietę za to, że żadna nie pomyślała o minach, ale też nie podobało jej się, że sama Sidorchuk jest na tyle toporna, że przyjmuje wszystko na siebie. Nic dziwnego. Sama przyzwyczajona była do tego, żeby jak najwięcej ją minęło już nie mówiąc o tym, że w większości przypadków ostatnio jej biotyka zatrzymywała pociski czy inne podobne ataki wymierzone w jej stronę.
- Jesteś cała? Olga? - rzuciła do niej starając się jak opisano powyżej i starała się dojrzeć czy ta się ruszy czy nie. Widząc jednak, że większość z nią w porządku lekko odetchnęła. Przynajmniej sama będzie chodziła, a drellka nie będzie robiła za tragarza, medyka czy taksówkę do siedziby SOC albo sekretarkę bo trzeba by było zadzwonić po pomoc by ludzką kobietę stąd zabrać. Mimo wszystko była też pod wrażeniem jej wytrzymałości bądź co bądź.
Słysząc słowa Olgi drellka pokiwała głową i odpowiedziała jej pośpiesznie:
- Najwyżej zaraz do Ciebie dołączę, więc możesz próbować mnie złapać. Tylko uważaj. Nie będę leciała prawdopodobnie sama. Kolega twojego wiatraka chyba będzie chciał znów zobaczyć się wtedy z kumplem!
Gdy skończyła do niej krzyczeć o ile trzeba było tak głośno wyciągnęła wtedy kastet z jednej ze swych kieszeni. Cofnęła się też nieco by nie mieć wiatraka za swoimi plecami i postanowiła rzucić kastetem by sprawdzić czy dalej są jakieś miny, które czułe są na ruch. Jeśli nie to przejdzie dalej i będzie tak próbowała sprawdzać aż będzie mogła czysto przejść no i oczywiście nie zapomni zabrać kastetu.
Akia Paran

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 8 gru 2013, o 21:59
Miano: Akia Paran
Wiek: 28
Klasa: Adept
Rasa: Drell
Zawód: Sierżant SOC
Postać główna: Qeirana Aecterus
Kredyty: 4.730

Re: Rdzeń Cytadeli

24 maja 2014, o 02:50

Medi-żel, który zaaplikowała sobie Olga, był rozwiązaniem tymczasowym. Czuła, jak standardowa, prosta WI obecna w jej pancerzu odnajduje neurologiczne źródło bólu i tam próbuje nałożyć gros dawki żelu, jednak ten był przeznaczony do leczenia ran otwartych, a nie złamań. By skleić kość, musiałby zostać nałożony bezpośrednio na żebro, a kobiecie, rzecz jasna, nie uśmiechało się zbytnio rozcięcie sobie klatki piersiowej. Pomysł z medi-żelem nie spalił jednak na panewce całkowicie, gdyż Olga poczuła, jak powoli po jej tkankach rozlewa się kojące ciepło środków przeciwbólowych, zawartych w żelu. Przynajmniej będzie przez to mogła przez kilka godzin normalnie chodzić, jednak będzie też musiała bardzo, ale to bardzo się oszczędzać. Śmierć z powodu luźnego żebra przebijającego jakiś organ... nie była sposobem, na jaki Rosjanka chciałaby odejść. Wreszcie ból zniknął, a policjantka wstała. Utrzyma się. Jakoś.

Metoda Akii z rzucaniem kastetu okazała się całkiem trafna, choć, rzecz jasna, ryzykowna dla samego kastetu. Za pierwszym podejściem - rzuceniem przedmiotu za trzeci wiatrak - czekała ją całkiem miła niespodzianka, bo choć kastet upadł z brzdękiem w przestrzeń, którą powinien obejmować czujnik ewentualnej miny, to jednak nic jeszcze nie wybuchło. Jeszcze. Bo gdy rzuciła go za czwarty, przedostatni wiatrak, musiała skulić się szybko, gdyż inaczej czekałaby ją niechybna dekapitacja pędzącym żelastwem. Kastet uruchomił miny czające się na czwartym wiatraku, ten zaś pomknął w tył, by uderzyć w trzeci i wybić go z ram. Oba kawały metalu upadły na podłogę z ogromnym hukiem, który niewątpliwie był słyszalny wśród tych wszystkich korytarzy na wielką odległość.

Akia wyprostowała się, gdy było już bezpiecznie. Wciąż stał przed nią obracający się wolno, piąty wiatrak, jednak drellka wiedziała, że nie ma na nim min. W końcu ostatni wybuch wytrącił kastet daleko w przód, za ostatni zestaw skrzydeł, nie włączając żadnych min. Oznaczało to, że droga do panelu stała właściwie otworem.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Rdzeń Cytadeli

24 maja 2014, o 18:05

Medi-żel cudownym środkiem nie był, ale wystarczał, by przywrócić człowieka do jako-takiej formy. Skoro mówi się, że ból to jednocześnie sprzymierzeniec, ale i jeden z gorszych wrogów każdego żyjącego stworzenia, można było uznać, że żel, niwelując go, jednak pomógł. Nie skleił złamanego żebra, ale pozwolił wstać i funkcjonować. Jeśli tylko Rosjanka nie miała w planach szarżowania - a z pewnością nie miała - powinna wrócić cała i o własnych siłach, oddając się potem w fachowe ręce lekarzy.
Tymczasem drellka zrobiła, co do niej należało i... Olga odruchowo skuliła się w sobie, gdy jeden z wiatraków urwał się i zachłannie zabierając ze sobą kolejny, z hukiem wylądował na ziemi. No tak, metoda nie była idealna, ale przynajmniej ładunki wybuchowe zostały zneutralizowane. Niebezpieczeństwo na parę chwil minęło... Chyba.
Po oberwaniu poprzednim z wiatraków Sidorchuk była jednak na tyle ostrożna, by nie pomknąć ku sierżant radośnie jak hasające po łące, półnagie dziecko, tylko zbliżyć się powoli, pozwalając sobie jeszcze po drodze zlustrować ściany przed sobą. Nie spodziewała się napotkać tam już nic zagrażającego życiu i zdrowiu, ale nie mogła być pewną - ostrożność zaś nie zawadzi.
- Teraz z pewnością już się nas spodziewają - podsumowała natomiast zbliżywszy się do biotyczki, przy czym jej ton był neutralny, ba! nawet całkiem sympatyczny. Nie miała do swej partnerki żalu, że oznajmiła ich obecność wielkim hukiem, bo też sama Rosjanka pewnie nie zachowałaby się lepiej. Mając do wyboru neutralizację ładunków z wielkim bum! a przechodzenie dalej na oślep z niemal stuprocentową pewnością zostania rozerwanym przy którymś z wiatraków jasnym było, że wolała ten pierwszy wariant.
- Czyli teraz panel, nie? Na ten moment chyba nic więcej nie będzie chciało nas zabić.
Poczyniła więc jeszcze kilka ostrożnych kroków, nie wyrywając się jednak naprzód. Oświetliła im za to drogę, poświeciła na panel - generalnie starała się rozjaśnić jak największy fragment okolicy. Zakładając, że huk upadających wiatraków był wystarczającym sygnałem alarmowym dla porywacza, powinny się spodziewać towarzystwa - jeśli nie zaraz, to za parę chwil. Olga wolała być na to gotowa.
so much grenade!

ObrazekObrazek
75% na odrzucenie przy walce wrecz
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
- 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 10% celności broni przy użyciu celownika (+ 2 PA)
- 20% cen w sklepach

Olga Sidorchuk

Avatar użytkownika
 
Posty: 147
Dołączył(a): 8 sty 2014, o 20:04
Miano: Olga Sidorchuk
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: służbistka SOC, pion Nadzwyczajnego Reagowania
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.570

Re: Rdzeń Cytadeli

24 maja 2014, o 21:21

Akia jak to Akia. Dla niej im większe boom tym lepiej to też trudno było jej spoglądać na swoje dzieło bez większego uśmiechu. Faktycznie szkoda jej było kastetu i miała nadzieje, że gdy tylko będzie po drugiej stronie to uda jej się go znaleźć i może kiedyś jeszcze użyć na czyjejś mordzie w celu jak wiadomo rozbicia szczęki, żeby menda więcej nie paplała pierdół na prawo i lewo gdy była w towarzystwie owej drellki.
Wielokrotnie kobieta dziękowała, że urodziła się taka,a nie na przykład jako turianka, hanarka czy elkorka. Jej giętkie i wyćwiczone ciało wielokrotnie ratowało jej tyłek już nie wspominając, że własnie ten jej trening i instynkt, który urodził się poniekąd za sprawą ojca jej i Ajii wielokrotnie uchronił ją przed śmiercią, taką jak na przykład dekapitacja lecącym kawałkiem wiatraka. Kobieta zerknęła za siebie czy Olga powoli chociażby idzie w jej kierunku i słysząc słowa ludzkiej kobiety uśmiechnęła się nieco paskudnie, a jej w słowach nietrudno było usłyszeć pewną pewność siebie.
- Nawet jeśli się nas spodziewają to nadal mogą być nieźle zaskoczeni. Pierwsza sprawa, że jesteśmy kobietami, a jeśli ta banda, która zorganizowała nam pracę w takich, a nie innych warunkach to w większości mężczyźni to możesz być pewna, że będą bardzo mocno nas nie doceniać. - Akia rozruszała ramie odruchowo i poruszyła głową jakby rozgrzewała się do jakiejś walki bokserskiej.
- A druga sprawa... jeśli to jacyś religijni fanatycy to z tego co wiem wystarczy ich lekko wyprowadzić z równowagi i okaże się t być o wiele lepsze niż jakikolwiek element zaskoczenia... chociaż mogę się mylić co do ludzi. Nie wiem jak to u was wygląda. - spojrzała na Olgę i lekko wzruszyła ramionami po swojej wypowiedzi.
Drellka na pytanie ludzkiej kobiety skinęła lekko głowa i powoli oraz ostrożnie poszła w stronę panelu. Może i nie było już min, ale nadal coś lub ktoś mogło czekać na nie po drugiej stronie zaraz przy panelu albo obok gdzie jeszcze nie mają odpowiedniej widoczności na okolicę. Broń jak zwykle Akia miała przygotowaną pod ręką nie mówiąc już o samej biotyce, którą z chęcią użyłaby na potencjalnego wroga.
- Oby na nas nic przy panelu nie czekało.. chyba, że chce skończyć na ścianie. - oznajmiła powoli zbliżając się do celu
Akia Paran

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 8 gru 2013, o 21:59
Miano: Akia Paran
Wiek: 28
Klasa: Adept
Rasa: Drell
Zawód: Sierżant SOC
Postać główna: Qeirana Aecterus
Kredyty: 4.730

Re: Rdzeń Cytadeli

31 maja 2014, o 23:58

Przejście stało już otworem, toteż Akia i Olga, z niemałą dozą satysfakcji, weszły do niewielkiego pomieszczenia po drugiej stronie wiatraków. Choć nie obyło się bez strat, dzielnie przeszły tą pierwszą próbę, którą postawiły przed nimi trzewia Cytadeli. Gdzieś z tyłu głów czaiła się im jednak świadomość, że dalej może być już tylko trudniej, a także zastanowienie, co by było, gdyby na wcześniejszym rozwidleniu poszły inną drogą. No ale cóż, to już nie był czas na takie czcze rozmyślania - z każdą chwilą Norman Isaacs był w coraz większym niebezpieczeństwie, zwłaszcza, że policjantki absolutnie nic nie wiedziały o porywaczu.

Akia ucieszyła się, gdy znalazła kastet tuż przy panelu kontrolnym. Najwyraźniej był także w całkiem dobrym stanie! Ot, porządna robota metalurgiczna. Sam panel z kolei, niestety, znów mienił się napisami jedynie w tym dziwnym, obcym piśmie, które zauważyły już wcześniej, tam, gdzie zatrzymał je niesforny Opiekun... jednak gdy kobiety próbowały w jakikolwiek sposób uzyskać do niego dostęp za pomocą swoich omni-kluczy, czekała je na poły miła, a na poły niepokojąca niespodzianka. Jakby w natychmiastowej odpowiedzi na połączenie ze współczesnym systemem, na ekranie holo-wyświetlacza pojawiło się okno z napisem "INICJALIZOWANIE SYNERGII". Po tym, zaledwie kilka sekund zajęło panelowi wytworzenie czegoś w rodzaju drugiego systemu, który tym razem jednak operował na bazie słów doskonale znanych obu kobietom.

Natychmiast potem otworzył się automatycznie plik tekstowy. Widniało w nim tylko: "BŁOGOSŁAWIONY TEN, CO W IMIĘ MIŁOSIERDZIA I DOBREJ WOLI PROWADZI SŁABYCH PRZEZ DOLINĘ CIEMNOŚCI, BO ON JEST STRÓŻEM BRATA SWEGO I ZNALAZCĄ ZAGUBIONYCH DZIATEK". Dla Akii niewiele to miało sensu. Olga jednak rozpoznała to jako cytat z Biblii. Kolejny. Po kilkunastu sekundach plik tekstowy zamknął się, odsłaniając normalne menu kontroli wiatraków. Swoją drogą, kobiety widziały od tej strony, że wszystkie ich rzędy również były zabezpieczone minami... oprócz jednego! Jeden z rzędów był całkowicie wolny od min - był to ten obok tego, z którego skorzystały; drugi od prawej. Ech, no tak... "ze wszech stron otoczona jest"...

Tak czy inaczej, dalsza droga prowadziła w ciemność, korytarzem mającym zaledwie 20 metrów - kończył się on... windą towarową. Nie tego typu, która zamyka pasażera w ciasnym pokoiku; był to raczej rodzaj opuszczanej (bądź wciąganej na górę) platformy, wymiarów 5x5. Kontrolka na pokładzie windy wskazywała, że można było nią dojechać na poziomy od 25 do -25 - one, naturalnie, znajdowały się na poziomie 0. Sygnał Isaacsa pochodził jednak z dołu...
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Rdzeń Cytadeli

1 cze 2014, o 19:07

Przy panelu nikt nie czekał, a więc ściany nie zostały potraktowane żadną masą biologiczną. Sama konsola też na zabójczą pułapkę nie wyglądała, nie była też zajęta przez Opiekuna, toteż Sidorchuk pełna nadziei uaktywniła omni-klucz, by się z nią połączyć. Zdziwienia, jakie odmalowało się na jej twarzy na widok inicjalizowania synergii oraz następującego po nim wersu nie sposób opisać. Wprawdzie już po pierwszym zdaniu, jakie odmalowano na wiatrakach powinna spodziewać się kolejnych, utrzymanych w podobnie religijno-fanatycznej atmosferze, a jednak wciąż była zaskoczona. Naprawdę miały być prowadzone przez patetyczne, biblijne cytaty?
- Błogosławiony ten, co w imię miłosierdzia i dobrej woli prowadzi słabych przez dolinę ciemności... - wymruczała pod nosem, jakby sądząc, że powtarzanie napotykanych zdań pomoże jej w ich zrozumieniu. - ...bo on jest stróżem brat swego i znalazcą zagubionych dziatek. - Zawahała się na moment. - To przynajmniej jest całkiem logicznym nawiązaniem do tego, co tu robimy. - Uniosła lekko brwi. Czyż nie szukały właśnie zagubionego? Nie podobała jej się natomiast pierwsza fraza. Cóż z tego, że ona istotnie miała dobre zamiary i szlachetne motywy? Nie sądziła, by to wystarczyło. To nigdy nie wystarczało - nawet, jeśli napotykane zdania świadczyłyby o docenianiu przez porywacza podobnych cnót.
Podczas, gdy samo zdanie było co najmniej niepokojące, tak zorientowanie się, że po prostu źle wybrały ścieżkę było... Deprymujące, skrajnie demotywujące. Ruchem głowy wskazała swe odkrycie - przejście wolne od ładunków wybuchowych - drellce.
- Następnym razem powinnyśmy więcej uwagi poświęcić napotykanym zdaniom. Zdaje się, że to naprawdę są wskazówki. Coś jak... intelektualny tor przeszkód. Chyba. - Chrząknęła cicho, na moment znów spoglądając na panel wiatraków. W tej chwili chyba nie był im szczególnie przydatny, ale dobrze wiedzieć, że w razie co można te cholerstwa wyłączyć lub zmusić do nieco bardziej intensywnej pracy, gdyby wroga chciały zwabić w pułapkę, a same udały się inną drogą. Potem spojrzała ku dalszej części czekającej na nich ścieżki i zerknęła ku windzie.
- Sygnał dochodzi z dołu, poza tym dolina ciemności raczej nie wskazuje na wyższe poziomy. - stwierdziła. - Jedziemy więc na dół? Mogłybyśmy co piętro kontrolować położenie sygnału, by nie przegapić odpowiedniego poziomu.
so much grenade!

ObrazekObrazek
75% na odrzucenie przy walce wrecz
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
- 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 10% celności broni przy użyciu celownika (+ 2 PA)
- 20% cen w sklepach

Olga Sidorchuk

Avatar użytkownika
 
Posty: 147
Dołączył(a): 8 sty 2014, o 20:04
Miano: Olga Sidorchuk
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: służbistka SOC, pion Nadzwyczajnego Reagowania
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.570

Re: Rdzeń Cytadeli

2 cze 2014, o 10:57

Akia uśmiechnęła się do siebie triumfalnie gdy podnosiła swój kastet z ziemi. Oj ten jej mały przyjaciel pomagał jej wielokrotnie i co najważniejsze nigdy nie marudził na swoją robotę. Za to właśnie Akia uwielbiała broń. Pomoże bo musi, nie odezwie się, nie będzie kwestionowała jej wyborów ani tego, że musi kolejny raz albo kogoś poturbować albo pozbawić życia i co najważniejsze jeśli się popsuje to można naprawić albo uzyskać nowy egzemplarz. Oczywiście drellka nie odejmowała nic sobie bo jako biotyczka samą siebie traktowała w pewnym sensie jako broń i wcale jej to myślenie nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie.
Gdy tylko miała już przystanąć przy konsoli i próbować coś zadziałać swoim omni-kluczem to podobnie jak Olga zdziwiła się o ile można to jeszcze tak nazwać. W zasadzie to doznała czegoś podobnego do głupawki, ale nie takiej zabawnej, a takiej, która powstaje gdy wszystko inne do siebie nie pasuje. Spojrzała na ludzką kobietę po chwili gdy pojawił się napis z biblii. Ta synergia nie była jeszcze jakoś zaskakująca, bo widząc co wyprawiała czasem Ajia mogła się wszystkiego spodziewać, ale sam fakt, że wyskoczył nagle jakiś plik z tekstem, który zapewne tylko Olga teraz mogła z czymś połączyć i na dodatek nic nie pieprznęło w nie, ani za nie, ani w ogóle w okolicy mógł wydać się bardzo podejrzany.
-Wszyscy ludzie są tak mocno przywiązani do tego waszego świętego pisma? Czy może trafiłyśmy po prostu na fanatyka? - zapytała i zerknęła w stronę innych wiatraków. Fakt faktem była nieco zdenerwowana, że jeden nie był zaminowany, ba nawet przytaknęła Oldze, że powinny jednak bardziej uważnie spoglądać na wskazówki szaleńca, bo teraz już inaczej go drellka nie nazwie, który postanowił kogoś porwać i zabawić się z funkcjonariuszkami SOC w jakieś pseudo inteligentne gierki. Jednak w głowie drellki malowała się też inna myśl. Sama uwielbia adrenalinę i jak coś pieprzenie to jej się aż mordka cieszy. Ukrywała oczywiście swoje osobiste przemyślenia i to, że nie przeszkadza jej skok przez pole minowe czy ominowane wiatraki bo prawdopodobnie Olga stwierdziłaby wtedy, że sama Akia będzie przez swoje dziwne podejście sprowadzać je w stronę niebezpieczeństwa za często co może być dla obu, albo przynajmniej panny Sidorchuk śmiertelne w skutkach.
Spojrzała w końcu w stronę windy. Zastanowiła się chwilę i wróciła wzrokiem Olgi.
-W takich windach powinno być coś na kształt monitoringu. Może spróbujmy się jakoś przedostać przez ten panel do głównego systemu kamer i zobaczyć czy tam również nie ma nic. Jak skok przez wiatraki się udał w miarę w porządku tak spadek z dwudziestu pięciu pięter może już nie być taki finezyjny. - i jak powiedziała tak spróbowała zrobić. Akia za pomocą omni klucza starała się jakoś dostać przez panel do systemu kamer i najlepiej jeszcze jakby zdołała w jakiś sposób znaleźć te z windy.
Akia Paran

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 8 gru 2013, o 21:59
Miano: Akia Paran
Wiek: 28
Klasa: Adept
Rasa: Drell
Zawód: Sierżant SOC
Postać główna: Qeirana Aecterus
Kredyty: 4.730

Re: Rdzeń Cytadeli

3 cze 2014, o 20:18

Wszystko, co kobiety spróbowały zmajstrować przy panelu, nie wymagało nawet jednej bardziej skomplikowanej operacji omni-kluczem - ot, uzyskać dostęp, otworzyć parę okien, a potem już wszystko szło jak z płatka. W całym systemie nie znajdowało się nawet jedno zabezpieczenie, którego nie mogłaby pokonać ich standardowa przepustka SOC. Kto inny być może miałby problem z tą kontrolką. Funkcjonariuszkom jednak maszyna uległa całkowicie i z chęcią pomagała im, jak tylko mogła.

Dlatego też Olga bez problemu dotarła do funkcji kontroli wiatraków, która oferowała jej opcję spowalniania, przyspieszania, zatrzymywania i wznawiania, ile dusza zapragnie - naturalnie, nie dało się za jej pomocą dezaktywować min, ale zawsze odkrycie tej kontrolki stanowiło jakiś sukces. Tak samo Akia - choć wymagało to pogrzebania nieco w opcjach konta administratora, to dotarła jednak do systemu okolicznych kamer. Trzeba przyznać, że nie było ich wiele. Jedna obserwowała pomieszczenie przed wiatrakami, a jedna to, w którym się teraz znajdowali. Jedna doczepiona była do platformy windy i oferowała stały widok na nią, choć na ekranie pojawiło się również ostrzeżenie, że jeśli winda zmieni piętro, kamera również "przestanie być w zasięgu bezprzewodowego połączenia z niniejszej stacji; kontrolę nad nią przejmie najbliższy panel sterowania". Nic nie pokazywało jednak Akii tego widoku, na którym chyba najbardziej jej zależało - takiego, który pokazywałby spód windy, gdzie mogły ukrywać się potencjalne ładunki wybuchowe z pułapek.

Tak czy inaczej, winda dalej czekała na użytek. Kolejne chwile miały pokazać, czy kobiety zaryzykują zjazd nią... czy też zdecydują się wrócić do rozdroży, tracąc czas, ale potencjalnie unikając katastrofy.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Rdzeń Cytadeli

4 cze 2014, o 18:00

Zaglądając Akii przez ramię, z uwagą przyjrzała się obrazom z kamer. Nie uszło jej uwadze, że pośród ujęć brakowało tego, które przydałoby im się najbardziej, ukazującego spód platformy, gdzie mogły być przymocowane kolejne ładunki. Ładunki, z którymi żadna chyba nie chciałaby się spotkać. Czy w związku z tym mogły ryzykować na ślepo? Sidorchuk wciąż nie mogła opędzić się od wrażenia, że mogą zrobić więcej. Nie tylko wrócić się i szukać innej drogi, ale mimo wszystko znaleźć sposób na upewnienie się, że platforma jest bezpieczna... lub uświadomienie sobie, że jednak nie.
Zmarszczyła czoło i podtrzymując karabin nieco bardziej nonszalancko, zamyśliła się na moment.
- Jak sądzisz, dałoby się unieść tę platformę zdalnie, nie wchodząc na nią? O jeden poziom, może o połówkę. Wtedy mogłybyśmy zobaczyć, czy na dole nie czekają jakieś niespodzianki. - Olga nie miała pojęcia, jakie możliwości dokładnie dałby im panel. Ale skoro już raz dało się wejść w tryb administratora, może i platformę dałoby się ruszyć. Ponadto... - I plany. Nim cokolwiek zdecydujemy, przydałoby się przynajmniej spróbować takie znaleźć i pobrać. - Nie czekając na reakcję drellki, postanowiła taką próbę podjąć. Pozostawiając sierżant kombinowanie nad tym, jak obejść ewentualne zabezpieczenia windy (jeżeli takie w ogóle były), sama uaktywniła omni-klucz, próbując tym razem skorzystać z trybu administratora nie po to, by manipulować wiatrakami czy szukać ujęć z kolejnych kamer, jakie mogły znajdować się w okolicy, ale by odnaleźć coś, co przynajmniej przypominałoby schemat okolicy.
so much grenade!

ObrazekObrazek
75% na odrzucenie przy walce wrecz
+ 10% do obrażeń w walce wrecz
- 10% zmniejszony koszt użycia mocy
+ 10% celności broni przy użyciu celownika (+ 2 PA)
- 20% cen w sklepach

Olga Sidorchuk

Avatar użytkownika
 
Posty: 147
Dołączył(a): 8 sty 2014, o 20:04
Miano: Olga Sidorchuk
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: służbistka SOC, pion Nadzwyczajnego Reagowania
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.570

Re: Rdzeń Cytadeli

4 cze 2014, o 19:59

Akia nie kryła zadowolenia gdy okazało się, że wszystko co sobie zamierzyła zrobić względem konsoli okazało się być dziecinnie łatwe. Na początku nie podejrzewała nawet, że ktokolwiek, kto zakłada takie pułapki i gdzie wszystko wygląda jak zaplanowane wcześniej i dopracowane pod każdym kontem, zapomniał nagle zabezpieczyć jakoś czy zhakować terminale, aby zwykła przepustka SOC nie zadziałała. A tu proszę bardzo nasz porywacz okazał się być taktykiem nie do końca takim co przemyśli każdą możliwą ewentualność. W końcu jednak nic nie może być takie piękne jak się wydawało na początku. Akia przeklęła pod nosem widząc, że kamer nie jest wystarczająco dużo i nie będzie w stanie sprawdzić czy aby winda jest bezpieczna na tyle by mogły przejechać sie nią w dół zaraz za sygnałem Isaaca. Spojrzała po chwili na Olgę, która nawet dobrze prawiła w kwestii przesunięcia windy zdalnie.
- Jestem prawie pewna, że musi być taka możliwość. W końcu gdyby sama winda zacięła się od środka, a raczej system sterujący windą znajdujący się w kabinie to musi być jakiś inny sposób by ją poruszać.
Jak powiedziała tak też postanowiła sprawdzić czy taki system gdzieś tu jest. Miała nadzieję, że i tym razem przepustka SOC okaże się być równie przydatna co wcześniej i będzie mogła zgrabnie przesunąć windę o kilka pięter niżej. W końcu wcale nie musi być bomba czy inne ustrojstwo podłożone zaraz pod kabiną. Zerknęła znów na kobietę gdy ta wspomniała o planach i skinęła jej. No całkiem mądra ta dziewczynka i Akia nawet zrobiła minę z delikatną nutą takiego pozytywnego zaskoczenia. Cóż zapewne na głos jej nie pochwali, ale liczy się i coś takiego. Gdy tylko Oldze uda się dostać do planów drellka będzie zapewne chciała zerknąć i postarać się aby zapamiętać jak najwięcej, ale póki co była zajęta zabawą windą i sprawdzeniem czy ta jest bezpieczna.
Akia Paran

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 8 gru 2013, o 21:59
Miano: Akia Paran
Wiek: 28
Klasa: Adept
Rasa: Drell
Zawód: Sierżant SOC
Postać główna: Qeirana Aecterus
Kredyty: 4.730

Re: Rdzeń Cytadeli

7 cze 2014, o 18:10

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Rzut kością

Avatar użytkownika
 
Posty: 652
Dołączył(a): 17 paź 2013, o 21:03

Re: Rdzeń Cytadeli

7 cze 2014, o 18:19

Kobiety razem wzięły się za operowanie panelem sterowania. Wyniki ich pracy były jednak różne.

Olga od razu spotkała się ze ścianą, gdy tylko spróbowała uzyskać z panelu plany. Ba, żeby tylko ze ścianą! Był to ogromny, kolczasty mur pełen wysięgających po nią, drapieżnych ramion - gdy kobieta próbowała uzyskać swoim omni-kluczem dostęp do archiwum z planami okolicznych tuneli, jedynie refleks pozwolił jej szybko przerwać połączenie. Na jej holo-wyświetlaczu, który nagle przybrał czerwony kolor - niechybny znak, że antywirus bije na alarm - zaczęły same z siebie pojawiać się nieznane linie kodu, a Olga była absolutnie pewna, że nie oznaczają one nic dobrego. Dlatego szybkim ruchem włożyła palec w holograficzne "X" w prawym górnym rogu wyświetlacza, co zapewne było tym jednym ruchem, który uratował cały jej system operacyjny. Serce zaczęło jej walić. Ktokolwiek założył na archiwum to krwiożercze zabezpieczenie, *bardzo* nie chciał, aby ktoś mógł rozeznać się w okolicy.

Więcej szcześcia miała Akia - okazało się, że w porównaniu z zabezpieczeniami na archiwum map, firewall założony na operowanie windą okazał się być dziecinnie prosty, tak, jakby mapy stanowiły dla zazdrosnego mieszkańca tych tuneli o wiele większy priorytet. Drellka bez większego trudu obeszła proste zabezpieczenie hasłem, nie różne od tego, które chroni większość skrzynek mailowych. Otworzyło się okno z menu - policjantka nie zauważyła w jego kodzie żadnych nieciekawych pułapek programistycznych. Droga do majstrowania przy windzie stała otworem.

Bardziej od siły zabezpieczeń interesujący był fakt, że one tu w ogóle były... i to, od kiedy tu były. Z tego, co udało się kobietom odkopać w rejestrze, ostatnia zmiana oprogramowania zaszła zaledwie godzinę temu!
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Cytadela

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość