Shalta nazywany jest okręgiem przemysłowym - to właśnie tutaj wytwarza się 70% wszystkich produktów produkowanych na Cytadeli. Okręg ten zatrudnia największy odsetek pracowników rocznie spośród pozostałych czterech.

Fergusson Engineering

21 maja 2015, o 22:11

Obrazek




Cytadelska filia Fergusson Engineering nie różni się zbytnio od setek innych założonych na stacji. Głównym zadaniem tutejszego personelu jest zarządzanie i koordynacja działań brygady RC.
Wkroczywszy do lobby goście witani są widokiem przytulnie urządzonej poczekalni, recepcji z logiem firmy oraz kilku par drzwi prowadzących do dalszych zakątków placówki. Te miejsca, dostępnie wyłącznie za okazaniem przepustki pracowniczej lub na specjalne zaproszenie, skrywają serce placówki; centralę RC.
Dalej położone pomieszczenia biurowe są siedzibą kierownictwa różnego szczebla, odpowiedzialnego za wszelkie aspekty funkcjonowania tak placówki jak i samej brygady. Wszelkie konflikty jak i sprawy przewinień popełnionych przez pracowników są rozwiązywane właśnie w tym miejscu.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7341
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Fergusson Engineering

22 maja 2015, o 22:01

Miejsce znane mechatronikowi bardzo dobrze. Chyba nawet bardziej, niż jego własny dom. Idąc w stronę budynku nie ciekawiło go już nic, bo znał tę okolicę znakomicie. Jego marny los znów skierował go do jakże nudnego z zewnątrz budynku filii Fergusson Engineering. Architekci tych miejsc nie przejmują się tym, że budynki wszystkich dywizji wyglądają identycznie. Różni je jedynie znak dywizji na szyldzie. Pokręcił głową, kiedy przystanął na chwilę przy drzwiach, aby dopalić papierosa. Trochę mu to zajęło i miał też czas, by zastanowić się nad tym, po co Aluminiowy Łeb go wezwał. Byłoby cudownie wiedzieć o tym jeszcze przed przyjazdem, ale to kwestia pewnie tak drażliwa, że samą tematykę można poruszyć jedynie w cztery oczy. Mogło zatem chodzić o dwie kwestie. Ktoś w końcu wpadł na wykazy oficjalnie i nieoficjalne wykazy magazynu załogi sprzed 4 lat, kiedy to obecny koordynator dywizji dowodził załogą RC-1690, albo chodziło o pewny doroczny proceder, który jakoś dziwnym trafem od jakiegoś czasu nie dopadł jeszcze załogi Matta. No cóż, gdyby wiedział, że jego fucha na Venus jest pewna zapewne już by się tym nie przejmował, wszedłby do gabinetu Christophera i jakby nigdy nic złożył na jego ręce wypowiedzenie umowy o pracę, jednak dopóki nic nie jest jeszcze do końca nagrane, musiał pilnować, aby jego sprawy w Fergusson Engineering były uporządkowane, klarowne i czyściutkie jak anielska łza. Wyrzucił niedopałek do popielnicy, znajdującej się przed wejściem i wszedł do środka.
To co zobaczył wewnątrz było zaledwie ciszą przed burzą. W dalszych pomieszczeniach budynku działy się rzeczy, które można było porównać jedynie z chaosem, z którego powstała Gaja i Uranos. Taki panował tam rozpierdol. W holu jednak, porządek jak się patrzy. Podłogi były tak wylizane, że można było z nich jeść. Matt cieszył się, że podeszwy jego butów były czyste, bowiem nie chciał się narazić obecnie miłosiernie tu panującemu konserwatorowi powierzchni płaskich, który wręcz z pedantycznym i fanatycznym zaparciem utrzymywał doskonałą czystość powierzchni płaskich i poprzecznych (choć nie wiadomo, czy ich konserwacja leżała w jego zakresie obowiązków...Cóż, zakładowa zagwozdka tutejszych pracowników nie znalazła jeszcze szczęśliwca, który poznałby odpowiedź na to pytanie). Hank, bowiem tak miał na imię tenże konserwator, co też było napisane na naszywce na jego cudownym, równie czystym i pedantycznie wyprasowanym na kancik białym kombinezonie, spoglądał na schludność znajomego mu osobnika, który wszedł właśnie do siedziby firmy. Tutejsza ochrona nie była tak przerażająca i chłodna jak to spojrzenie, towarzyszące przy wejściu do środka. Oparty o miotłę jegomość pewnie w poprzednim wcieleniu był czarownicą, bowiem ta miotła przypominała te latające, z potężnym silnikiem odrzutowym.
-Siemasz... ... ... ...Hank.-Choć pierwsze słowo zostało wypowiedziane z niemałym entuzjazmem, lecz po wymianie spojrzeń, inżynier czuł, że jego nogi powoli zamieniają się w kamień, dlatego przerwał ten proceder i ruszył w stronę drzwi prowadzących do serca budynku. Do centrali. Wszedł przy pomocy służbowej przepustki, którą przyłożył do czytnika. Zgiełk jaki panował w tym miejscu był ogromny. Przynajmniej setka ludzi prowadziła pełną koordynację dywizji, na jednej ze ścian była wyświetlana ogromna mapa galaktyki, na której naniesiono aktualne pozycje poszczególnych załóg. Matthew nie był przyzwyczajony do takiego tłumu w tak ciasnym pomieszczeniu, choć klaustrofobiczne przestrzenie panowały na pokładzie Eagle'a i osiem osób tam był już niezłym tłokiem.
Że też się jeszcze tutaj nie pozabijali...
Pomyślał, obserwując przekrzykujących się ludzi. To zdecydowanie nie były jego klimaty, choć nie należał do cichych osób. Niemniej jednak, postanowił nie czekać i jakby nigdy nic udać się do biura koordynatora. Założył na szyję smycz z przepustką, aby każdy wiedział, że nie jest tutaj nieproszonym gościem, tylko liderem jednej z nieaktywnych załóg, obecnie widniejącej na mapie jako status: nieznany. Co również go zdziwiło. Wszedł po schodach na górę tego potężnego pomieszczenia, spoglądał w okna biur zajmowanych przez ważniejszych lub mniej ważnych "pierdzących w stołki", jego jednak interesowało tylko jedno pomieszczenie, które w końcu pojawiło się na jego horyzoncie.
Koordynator dywizji RC
Christopher Law

Nie miał zwyczaju pukać do drzwi, czy też czekać na zaproszenie. Będąc totalnie świadom tego, że może wpaść nie w porę. W gabinecie mogła znajdować się tzw. "podbiurkowa" koordynatora, lub po prostu...Mógł oglądać "filmy przyrodnicze" dla umilenia czasu. No cóż. Jego to nie interesowało, otworzywszy drzwi, rzekł by wywołać godne siebie zamieszanie.
-Siemka Chris! Czego dusza pragnie, co?-Cały czas musiał pamiętać o tym, że znana wszystkim ksywka tutejszego zarządcy nie jest przez niego samego lubiana. Po prostu źle mu się kojarzyła, choć była bardzo zabawna. Przynajmniej dla pracowników MJS.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: Fergusson Engineering

23 maja 2015, o 22:26

Niestety w dość skromnie urządzonym gabinecie Lawa nic z tego co wyobrażał sobie Matt. Dawny przełożony widocznie nie miał zamiaru w ten sposób uatrakcyjnić mechanikowi pobytu w swoim biurze.
- Drinka na plaży w jakimś ładnym zakątku i panienki albo dwóch. – uśmiechnął się słysząc powitanie Tarczynskiego .- Ale niestety muszę zadowolić się tobą, Zamknij drzwi i siadaj. – Coś w tonie mężczyzny podpowiedziało Mattowi, że sytuacja jest poważna. To przeczucie potwierdziły następne słowa Christophera i mechanik mógł jedynie zastanawiać się co tym razem mógl przeskrobać. - Mamy poważny problem, i dowództwo podjęło pewne działania naprawcze. – powiedział z westchnieniem sugerującym, że „poważny” oznacza „kosztowny”. Pytanie tylko kto będzie musiał za niego zapłacić. - Dwa dni temu jedna z naszych jednostek popełniła błąd, który doprowadził do zderzenia holowanego okrętu ze stacją paliw. Jej właściciel żąda naszych głów, ale – postukał czubkami palców w blat biurka, zapewne szukając odpowiednich słów - osobą, która odpowiadała za podłączenie układów holowniczych był krewny naszego prezesa. –wyjaśnił dając do zrozumienia, że szef już się postara by jego krewniaka nie spotkała krzywda. Jednak to nadal nie wyjaśniało jaki związek z całą sprawą miała osoba Matta. - Ktoś musi odpowiedzieć za ten incydent, a skoro chłopak tego nie zrobi… Cóż, góra podjęła decyzję o zrzuceniu winy na Yuri Wasiliewa. – Law wyrzucił jednym tchem. Przekazywanie informacji, że jeden z członków załógi byłego współpracownika prawdopodobnie skończy w więzieniu nie mogło być rzeczą łatwą. - Z uwagi na jego nałóg i przeszłość uznali, że jest idealnym, kandydatem. Decyzja została już podjęta, ale chciałem żebyś dowiedział się pierwszy.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7341
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Fergusson Engineering

23 maja 2015, o 22:58

Cóż za zawód. Mogłoby się tyle ciekawych rzeczy wydarzyć, a tak...Jego wejściu towarzyszyło jedynie to nudne syknięcie automatycznych drzwi. Co za niefart, można byłoby pomyśleć, ale szczerze powiedziawszy myśli inżyniera klarowały się w ten sposób.
Chyba bym rzygnął, jakby teraz walił kapucyna...
Bezceremonialnie usiadł na krześle opozycyjnym do miejsca koordynatora dywizji i spojrzał na niego pytająco, czekając na to, co Christopher ma mu do przekazania.
-Zadowolić mną? O kurwa, myślałem, że nie bawi Cię kakaowy pociąg...A tu takie zaskoczenie. Tak między nami...Nie kręcą mnie takie zabawy, ale jak chcesz ogarnę Ci jakąś lateksową lalę z kurewsko wielkim wibro. Wygrzmoci Cię tak, że Ci biodra poprzestawia.-Słowotok Matthewa świadczył o ogromnej sympatii do swojego przełożonego, którego zresztą znał już bardzo wiele lat. Szanował go, aczkolwiek jak każdy z pracowników MJS, swoje miał za uszami. Law chyba miał najwięcej z nich wszystkich. Dalszy wywód koordynatora wprowadził mechatronika w niemałe osłupienie. Podniósł brwi w geście zdziwienia i pokręcił głową z niedowierzaniem. O czym on w ogóle mówił? Na co oni znowu wpadli? Znaleźli sobie ofiarę w najlepszym załogancie załogi Matta. Wiedział, że korporacja rządzi się swoimi prawami. Doskonale zdawał sobie sprawę, że jak się uprą to przedstawią kogokolwiek jako miażdżypaszczę przebraną za Batmana, ale robić takie zamieszanie. I to jeszcze wśród jego załogi? To była jakaś farsa, którą Matt musiał skomentować. Chodziło tu w końcu o dobro jego ludzi, których zasłoniłby własną piersią w sytuacji zagrożenia.
-Pojebało was na wiosnę? Wyjebać Cegłę dla jakiegoś obszczymurka z rodziny prezesa? I co...Przydzielisz mi jakąś świeżynkę, która z heftowaniem miała tyle wspólnego co Ty z Twoją wyimaginowaną karierą w branży porno, tak?-Trudno było mu wyzbyć się emocji w takim momencie. To prawda, Yuri pił. Dużo, ale nigdy nie zawiódł zaufania Matta. Był zawodowcem, wykonywał swoją robotę fachowo i z doskonałą jakością. Takiej osoby jak Cegła, będzie ze świecą szukać. Matthew zresztą uważał, że jego załoga w tym składzie jest niezastąpiona, ale po zwolnieniu Skippera trochę się pozmieniało.
-Czyj to pomysł? Pewnie tej dyrektorskiej analkondy z fajnym cycem...Ta suka nawet nie wie, kogo chce wywalić na zbity ryj. A właśnie!-Tu na chwilę się zatrzymał, bowiem musiał dobrze rozważyć to czy chce tą kwestię poruszyć. Był to bardzo grząski grunt i był doskonale świadomy tego, że w tą sprawę również i on był zamieszany. Częściowo, nie tak jak umoczony po same dupsko człowiek siedzący naprzeciwko niego.
-Na kogo zwaliłbyś winę, kiedy chodziłoby o Twój drobny interesik? Na mnie? Na Żyletę? A może dałbyś obciąć swój aluminiowy łeb i poniósł konsekwencje? Ja pierdolę. Powiedz tym kurwom z zarządu, że się na to nie zgadzam. Cegła jest taką fachurą, że nie można się go od tak pozbyć i chuj mnie obchodzi jak to zrobisz, ale...Masz to zrobić. Myślałem, że jesteś po naszej stronie. Byłeś jednym z nas i doskonale wiesz, że trafiłbyś do pierdla, gdyby wszystko wyszło na jaw. Byłbyś dymany w dupsko bez wazeliny tak często, że miałbyś kurwa tam hangar dla pancerników i przestań mi tu gadać, że decyzja zapadła. Znajdźcie innego winnego. Wyjebcie...Nie wiem, tego lidera 1124...Mają chujowe wyniki.-Próbował jakoś zmienić tor postępowania koordynatora. Zdawał sobie sprawę, że to właśnie on wskazał potencjalnego kozła ofiarnego, dlatego też musiał zareagować i spróbować swoich dyplomatycznych sił, choć doskonale wiedział, że niekoniecznie wszystko musi pójść po jego myśli. Walnął jeszcze pięścią w biurko. To co się właśnie stało było dla niego nie do pomyślenia.
-Jebnij Ty się w łeb...-Mruknął na koniec. Był wkurwiony i po jego minie było to widać. To chyba było oczywiste.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: Fergusson Engineering

24 maja 2015, o 21:49

Rzut na to czy słodki głosik Matta słyszała połowa Cytadeli; 50
Kiru Heidr Varah wylosował/a 1d100:
95
Rzut kością

Avatar użytkownika
 
Posty: 652
Dołączył(a): 17 paź 2013, o 21:03

Re: Fergusson Engineering

24 maja 2015, o 22:17

- Może, a raczej na pewno ich pojebało, ale przypuszczam, że od dawna szukali okazji by pozbyć się Wasiliewa, podobnie jak innych pracowników z problemami. – nie ulegało wątpliwości, że osoby pokroju Cegły, i połowy załogi Matta, nie bardzo pasowały do wizerunku korporacyjnego specjalisty. Z tego powodu, pomimo ich niezaprzeczalnych kwalifikacji, wydawały się idealnymi kandydatami na kozły ofiarne przy incydentach takich jak ten. Rejestry statków można było sfałszować a za odpowiednią zapłatę świadkowie zeznają nawet, że statek pilotował radny turianin przebrany za różowego króliczka. – Tak, Mary Trant na pewno miała w tym swój udział. Wiesz jaka jest cięta na ciebie i twoją załogę. – tajemnicą poliszynela było jak bardzo pieszczotliwie nazwana przez Matta dyrektorka segmentu MSJ nie przepada za nim i jego załogą nie do końca normalnych jednostek. Niestety dla niej wyniki osiągane przez jego brygadę były zbyt dobre by mogła uzasadnić wręczenie im wypowiedzenia ze skutkiem natychmiastowym. – Myślisz, że mnie bawią takie akcje? – zapytał krótko, starannie ignorując pięść Matta lądującą na jego biurku. – Ze chętnie wystawię kogoś z twojej załogi? Niestety muszę cię rozczarować, nikt nie uznał za stosowne zaprosić mnie do ostatecznej selekcji kandydatów. I obawiam się, że jeśli spróbujesz jawnej walki z zarządem narobisz sobie kłopotów przykro mi, ale taka jest prawda.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7341
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Fergusson Engineering

24 maja 2015, o 22:56

To prawda. Załoga Matta była zlepkiem wyrzutków. Niemniej jednak byli jednymi z najlepszych fachowców w dywizji i od tak nie mogli się ich pozbyć. Potrzebowali na nich bardzo mocnego haka, ale traktują się jak rodzina. Na pokładzie Eagle'a i poza nim, wyznawana jest zasada "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Nie było technicznej możliwości na to, aby zmusić ich do zwrócenia się przeciwko któremukolwiek ze współpracowników. Tej chorej lojalności wobec swoich nauczył ich właśnie Chris, który według Matta stanął po przeciwnej stronie barykady. Przekabacili go lepszymi pieniędzmi i innymi przywilejami związanymi z kierowniczym stanowiskiem.
Matthew doskonale znał ten korporacyjny proceder, który miał miejsce od wielu lat. Wielokrotnie słyszał o podobnych zagraniach. Pozbywaniu się niewygodnych pracowników, osób, które psuły wizerunek firmy. Co prawda, załoga Matta pozostawiała wiele do życzenia. Często nie stosowali się do protokołów reprezentacyjnych, ale cechowała ich ogromna fachowość i doskonałe wyniki w efektywności wykonywanej pracy. Niemniej jednak, inżynier nigdy nie sądził, że to chamskie zagranie dotknie właśnie jego ludzi. Wyciągnął oskarżycielsko palec w stronę koordynatora i rzucił.
-Ile razy Cię prosiłem, abyś w raportach przymknął oko na Cegłę? ILE KURWA?! Nie wiem czy w chuja ze mną lecisz, czy się z własnym fiutem na łby pozamieniałeś, ale gdybyś w raportach nie dał powodu do zwolnienia Cegły to pewnie ten kurwiszon go nie wytypował. Ja pierdolę...Zmieniłeś się...Jesteś takim samym kutasiarzem jak Ci na tych wyższych stołkach.-To był ryk wściekłości, wymieszanej z żalem dla swojego poprzedniego dowódcy. Nie sądził, że ludzie mogą zmienić się do tego stopnia. Nie poznawał Chrisa, który całkiem niedawno przecież był mentorem Matthewa i przygotowywał go do przejęcia dowodzenia nad załogą RC-1690. Nerwy wzięły górę...Inżynier wstał z miejsca, wyciągnął paczkę fajek i zapalniczkę. Nietrudno było się domyślić, że jakby nigdy nic zapali papierosa. Dokładnie tak samo, jak jego dawny przyjaciel po fachu.
-Słuchaj! Wiesz dlaczego oni mnie nie lubią? Bo, kurwa, robię swoje i mam w głęboko w dupie ten cały łańcuszek pierdolonej, wzajemnej adoracji. A wiesz co nas różni? To, że właśnie...Ja nie liże tej analkondzie dupska tak dobrze, że nie musi się podcierać. Doskonale wiesz, że to nie musiało tak wyglądać.-Kolejne oskarżenie. Trudno było mu opanować emocje, pokręcił głową. Zaciągnął się papierosem. Odczuwany przez niego gniew nie można było przyrównać do jakiegokolwiek innego gniewu, jaki do tej pory odczuwał. Miał za sobą bardzo ciężkie doświadczenia na stacji Raitaro, o których na szczęście nikt w koncernie się nie dowiedział, bo już dawno zostałby wywalony na pysk. Czuł się odpowiedzialny za swoją załogę, musiał zrobić wszystko co w swojej mocy, aby czuli się bezpiecznie. Być może nawet kosztem własnej kariery. Nie wiedział jeszcze jak tej całej sytuacji zaradzi, ale na pewno znajdzie jakiś sposób.
-Po moim trupie, czaisz? Po moim trupie...I wiesz co Ci powiem. Pocałuj Mary ode mnie w dupę przy następnej okazji lizania...-Stwierdził, że w tym miejscu nie ma co czekać na jego odpowiedź. Będzie to kolejna porcja korporacyjnego bełkotu. Jakby nigdy nic, wyszedł z gabinetu. Po co? Przecież nie zamierzał stać bezczynnie i patrzeć, jak jego załogant traci pracę. Na to nie mógł pozwolić. Skoro sprawa się rypła, to ktoś za to musiał beknąć. A na pewno nie Yuri.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: Fergusson Engineering

25 maja 2015, o 21:28

- Gdyby Cegła tyle nie chlał może udałoby się go kryć. Myślisz, że ludzie z zarządu są głupi i ślepi? – zapytał retorycznie. Jakkolwiek Matt czy ktokolwiek inny nie próbowałby ukrywać nałogu załoganta to pewnych rzeczy nie dało się zatuszować. Ludzie mieli oczy a pracownicy od czasu do czasu musieli przechodzić badania okresowe, a pewnych skutków alkoholizmu nie dało się przeoczyć. – Masz rację i dlatego też musisz uważać. Prawdopodobnie będą szukali na ciebie haka – chociaż Law również nie wiedział o wydarzeniach na Ziemi można było tylko spekulować czy jeśli zarząd Fergussona okaże się wystarczająco zdeterminowany zdoła dotrzeć do raportów z misji na Reitaro. A stamtąd był tylko mały krok do przyklejenia pracownikowi łatki niestabilnego psychicznie z racji przeżytej traumy i niezdolnego do pracy na okręcie.
Zanim Chris zdołał chociażby wziąć oddech by zripostować ostatnią z wypowiedzi mechanika, Tarczynski odrzucił z impetem krzesło i skierował się do drzwi w duchu żałując, że ich budowa nie pozwala nimi efektownie trzasnąć.
Wychodząc z impetem niemal zderzył się z nikim innym jak jej wężowością analkondą; Mary Trant. Szczupła kobieta o wyglądzie typowej korporacyjnej harpii zlustrowała Matta spojrzeniem znad okularów z ciemną prostokątną oprawką.
- Jak miło cię widzieć Tarczynski – powiedziała głosem wręcz ociekającym słodyczą – Czyżbyś poznał już najnowsze wieści?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7341
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Fergusson Engineering

25 maja 2015, o 22:04

Kiedy drzwi gabinetu Lawa syknęły za nim głośno, jakby czuły, że osoba, która je otwierała jest mocno zdenerwowana, Matthew wpadł na jednego z biurowych pracowników. Jakoś niespecjalnie przejął się faktem, że w wyniku zderzenia biednemu, bogu ducha winnemu jajogłowemu wypadły wszystkie teczki jakie taszczył na swoje stanowisko pracy. Był tak zdenerwowany, że jego stopnień poznawania był ograniczony. Zresztą, w tej sytuacji chyba wszystkich widział jako potencjalne osoby uwikłany w cały Ceglany Spisek i szczerze powiedziawszy, gdyby zaraz miała wybuchnąć bomba, on uciekłby i niewiele by zrobił, by pomóc obecnym tutaj ludziom.
A weź spierdalaj...
Skomentował tylko strąconego przez siebie pracownika biurowego i jakby nigdy nic, udał się w kierunku wyjścia. A przynajmniej taki miał zamiar. Coś poszło nie po jego myśli. W jego polu widzenia znalazła się osoba odpowiedzialna za to całe zamieszanie. Mary Trant. Gdyby nie był to budynek korporacji i byliby poza przestrzenią Rady prawdopodobnie wkomponowałby ją w poszycie Eagle'a. Teraz jednak, musiał się powstrzymać, ale na pewno faktu jej pojawienia się nie mógł zlekceważyć. Wszak to wszystko działo się przez nią.
Zostawiła gniazdko na Ziemi i tutaj zamierza spiskować...Suka jedna?
Pomyślał i gdy tylko zmniejszał się dystans między nimi, Matthew miał już przygotowany cały arsenał słów jaki zamierzał wystrzelić prosto w jej twarz. Miał zamiar ją zrównać werbalnie z ziemią, powiedzieć co o tym wszystkim myśli...Nawet kosztem ewentualnej nagany za niesubordynację wobec osoby o wyższym stanowisku. Będąc jednak świadom swojej mocnej pozycji w tym sektorze korporacji, Matt miał coś do powiedzenia. Jako lider załogi odpowiedzialnej za jedne z najlepszych wyników jakościowych w poprzednim i w tym roku, wiedział, że nie mogą się go pozbyć od tak. Nawet jeśli był odrobinę zbyt...szczerzy - tak to dobre słowo, był zbyt cenny dla tej dywizji. Przynajmniej tak myślał, zresztą wielokrotne dyplomy i wpisywanie załogi RC-1690 w firmowej gazetce jako wzór dla wszystkich załóg jeśli chodzi o jakość i planowość wykonywanych napraw. Wyciągnął palec w jej stronę i zderzył się nim z jej klatką piersiową. Popełniła pierwszy, zasadniczy błąd. Przekręciła jego nazwisko.
-Po pierwsze! Tarczansky, a nie Tarczynski...Po drugie PAN TARCZANSKY! Czaisz, lala?!-Warknął do niej, okazując jej jakże ogromny szacunek i chęć uprzejmości, która mimo wszystko jakoś nie chciała wyjść przez jego usta. Nie tym razem, wielokrotnie dawał za wygraną. Tym razem, nie da wyeliminować kluczowego załoganta.
-Słyszałem. I wiesz co Ci powiem? Pierdol się...Gówno wiesz o mojej załodze i, kurwa, nie masz prawa decydować o tym, kto będzie w niej pracował. Coś Ci powiem, Trąd...Załatwię Cię tak, że nawet gangbang z całym zarządem Ci dupy nie uratuje. I to nie jest groźba...To obietnica.-Jeśli Matt mógł już komukolwiek grozić, to na pewno nie jej. Niemniej jednak, mechatronik należał do ludzi, którzy nie puszczają słów na wiatr. Jeśli powiedział już, że ją załatwi, to zrobi wszystko, aby to uczynić. Niech sobie pani dyrektor nie myśli, że jest cholera wie kim. Może zadzierać z każdym, ale nie z załogą RC-1690. Tarczansky wszedł na wyższy poziom nerwicy. On był już wkurwiony, dlatego też mówił to co mu ślina przyniesie. To był idealny dowód.
-Aha...Law już na Ciebie czeka, mam nadzieję, że się dziś nie podcierałaś...Rzekomo taką najbardziej Cię lubi.-Rzekł to, gdy zbliżył się na wysokość jej ucha. Uznał teraz, że jego rola tutaj się skończyła. Przede wszystkim, musiał skontaktować się ze swoimi ludźmi i poinformować ich o całej sytuacji. Wyminął szefową, sygnalizując, że to co ma jej do powiedzenia w ogóle go nie interesuje. Zszedł na parter pomieszczenia i podszedł do drzwi, którymi całkiem niedawno wszedł do pomieszczenia. Przyłożył przepustkę do czytnika i kiedy się otworzyły, wszedł do holu. Aktywował swój omni-klucz i aplikację komunikatora, po czym wysłał wiadomość do najważniejszych ludzi ze swojej załogi. Żylety, Scootera i Cegły.
Kurwiszony spiskują przeciwko nam!
Wiadomość o tej treści wysłał do wskazanych wcześniej osób. Myślał, że to wystarczająco ich zainteresuje i szybko przyślą odpowiedzi na wezwanie do "broni". Doskonale zdawał sobie sprawę z jedności swojej załogi i miał nadzieję, że tym razem nie zawiodą.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: Fergusson Engineering

19 cze 2015, o 15:10

Jak widać, Fergusson nigdy nie da się chwilę ponudzić. Może to i lepiej, że został wezwany w charakterze świadka. Być może to i lepiej, to idealna okazja do tego, by zdobyć kilka informacji o przebiegu całej sprawy. Samo zebranie komisji świadczyło już o tym, że jest już w zaawansowanym stadium. Jeszcze trochę i wręczą Cegle dokumenty informujące go o jego zwolnieniu dyscyplinarnym. W wyniku emocjonalnego związania z załogą, podczas poprzedniej swojej wizyty w centrali, Matt użył bardzo wielu ostrych, niezbyt przychylnych kierownictwu słów. Co prawda, jego renoma i wizerunek w korporacji był bardzo dobrze znany niemal wszystkim pracownikom tutejszego oddziału i wyższym dyrektorom związanym bezpośrednio z MJS. "Bardzo bezpośredni, związany mocno z załogą, lojalny wobec swoich pracowników i niezbyt przychylny wobec swoich przełożonych. Pozostawiony w firmie dlatego, że jest jednym z najlepszych liderów MJS i wykręca najlepsze wyniki...". Cytat wyjęty prosto z raportu koordynatora przesłanego do dyrektorki regionalnej. Mechatronik był świadomy swojej silnej pozycji w dywizji, lecz wiedział, że jak każdy dobry lub gorszy lider, nie ma tak na dobrą sprawę nic do powiedzenia i wszystkie oceny kwartalne, roczne nie mają nic do rzeczy. Decyzję i tak podejmie góra. Jeśli ktoś będzie niewygodny i tak wyleci, no chyba, że prezentuje ogromne umiejętności techniczne. A Matt wielokrotnie udowadniał, że on i jego załoga nie mają sobie równych.
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego...Zagraj tak jak w Oscarowej produkcji...Dasz radę, ziomuś.
Powtarzał sobie w głowie, mijając próg centrali. Oddychał nerwowo, choć starał się uspokoić. Serce waliło mu jak nigdy, nawet nie zauważył stojącego na warcie Hanka, zresztą jego wzrok mógłby sprawić, że Tarczansky uciekłby jeszcze zanim pojawiłby się w sali konferencyjnej. Zgodnie z zaleceniami Żylety, zastąpił swój dotychczasowy strój bardziej profesjonalnym, który świadczyłby o jego oddaniu sprawie. O tym, że pogodził się z losem Cegły i uznał, że takie po prostu są koleje losu. Co prawda Ci, którzy go znali, doskonale wiedzieli, że on nigdy nie daje za wygraną. Tym bardziej, jeśli w grę chodził los jego przyjaciela, jakim niezaprzeczalnie był Wasiliew. Ubrany w garnitur czuł się jak więzień we własnym ciele. Nienawidził ich, choć rzekomo wyglądał w nich naprawdę nieźle.
-Kurwa, że też dałem się na to namówić.-Powiedział, poprawiając kołnierzyk koszuli i krawat. Widać było, że reprezentacyjny outfit jedynie spina Tarczansky'ego i wzrost chęci zmiażdżenia twarzy komisji była kolosalna, jednak nie można było dawać za wygraną. Nic z tych rzeczy. Mruknął jeszcze kilka przekleństw, przed wejściem do sekcji dla personelu placówki, odchrząknął i pokręcił głową.
Pełna profeska, nie drap się po jajach, wyglądaj na przejętego...Pełna profeska.
Pomyślał, gdy przyłożył przepustkę do czytnika i wszedł do środka. Poczuł, jakby wszyscy pracownicy tej filii rzucili na niego swoje spojrzenia. To wrażenie było tak uwłaczające, że gdyby nie chodziło tutaj o Cegłę, prawdopodobnie powybijałby wszystkich jedną ze swoich słynnych wiązanek złożonej ze znanej mu doskonale łaciny podwórkowej. Mechatronik potrząsnął głową i nie bacząc na spojrzenia ludzi, których mijał udał się w stronę sali konferencyjnej.
Trzeba było się odprężyć, zajrzeć do toalety przed wejściem do środka, coby zrzucić z siebie cały ciężar tego spotkania. Oczywiście lekkie spóźnienie było w jego naturze, ale doradzono mu, aby rozegrał rolę jak najbardziej przejętego sprawą pracownika. Zupełnie niepodobną do swojej osoby. Stanął jeszcze przed drzwiami, odetchnął ciężko i otworzył je.
-Witam szanowną komisję.-Rzucił tonem tak uniżonego, wiernego sługi, że było to aż zabawne. Co prawda, słowa te bardzo ciężko przechodziły mu przez gardło, ale musiał sprawić wrażenie takiego. Aby Trant i jej koleżkowie nie pokapowali się, że coś jest nie tak. Jedynym słabym ogniwem tej komisji był Law, który znał Tarczansky'ego na tyle długo, aby zorientować się, że to tylko pozory i albo mechatronik zdobywa dla reszty czas, albo to inny element jego misternego planu. Zasiadł na przygotowanym dla niego krześle, poprawił jeszcze marynarkę.
-Przyszedłem najszybciej jak mogłem, bo wiem, że niektórym bardzo się śpieszy na codzienne igraszki w swoim gabinecie.-No nie mógł się powstrzymać przed drobnym atakiem werbalnym, skierowanym do Analkondy, na którą spoglądał podczas wypowiadania tych słów. Odchrząknął jeszcze i położył ręce na blacie, krzyżując je tak jak reszta komisji. Na jednym z portali extranetowych przeczytał, że przyjęcie podobnej pozycji do rozmówcy świadczy o szczerych intencjach i chęci zażegnania konfliktów. Miał nadzieję, że łykną to jak młode pelikany. Uśmiechnął się jeszcze blado, czekając na ewentualne pytania ze strony komisji.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: Fergusson Engineering

21 cze 2015, o 20:04

Członkowie komisji nie zniżyli się do odpowiedzi na grubiańskie powitanie Matta, jedynie przewodniczący graniczył się do zapisania czegoś na datapadzie. Niestety treści notatki mechanik nie mógł przeczytać. Także brew Lawa uniosła się nieco na widok niecodziennego stroju podwładnego, na szczęście mężczyzna w żaden sposób nie skomentował tego faktu. Z kolei jedyna kobieta w pomieszczeniu, Analkonda, wpatrywała się w Tarczankiego wzrokiem kota, który dorwał się do śmietanki, nie dalo się nie zauważyć delikatnego uśmiechu błąkającego się na ustach Trant. Prawdopodobnie dyrektorka była pewna, że już wygrała tę rozgrywkę. Ostatni z korporacyjnych mącicieli, człowiek z ramienia Fergussona, nie zaszczycił gościa jedynie przelotnym spojrzeniem by natychmiast wrócić do studiowania dokumentów.
- Proszę spocząć – Johanson wskazał Mattowi krzesło z niewielkim stolikiem stojącym naprzeciwko stołu komisji. Gdy Tarczansky zajął miejsce przewodniczący wcisnął przycisk nagrywania na omnikluczu – Rozpoczynamy przesłuchanie świadka w sprawie incydentu HK 234-Stacja 15. Proszę podać nazwisko i zajmowane stanowisko – zwrócił się do Matta. Mimo, że wszyscy zebrani dokładnie wiedzieli kim jest przesłuchiwany, na nagraniu powinno się znaleźć jego potwierdzenie własnej tożsamości, prawdopodobnie na użytek przyszłego zebrania komisji. Uzyskawszy odpowiedź Matta Johanson kontynuował – Jak długo Yuri Wsiliew był członkiem pańskiej załogi?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7341
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Fergusson Engineering

21 cze 2015, o 20:42

Grubiańskie powitanie? Było ono przecież pełne ogłady i subtelności. Nowa twarz Tarczansky'ego nie podobała mu się. I to bardzo. Już po samym zachowaniu komisji, chciał wstać i przywalić wszystkim i każdemu z osobna. Tak dla zasady, aby obliznęli się trzy razy i może wytrzeźwieli. Niemniej jednak, w ten sposób jeszcze szybciej zakończyłby sprawę, a tego rzecz jasna nie chciał. Szczególnie ta chęć bezinteresownej przemocy tyczyła się Mary.
Jestem ciekawy czy ten kurwi uśmieszek dalej będziesz miała na ryju, jak wygarniemy Ci to i owo...
Przemknęło mu w myślach. Odchrząknął jeszcze i wysłuchał komisji. Nie wiedział w sumie, co go bardziej irytuje. To, że i tak każdy jego słowa będzie miał głęboko gdzieś czy to, że Law zmienił stronę barykady, a może sama obecność Trant, która powinna w tym czasie uprawiać czynności zgodne z jej przydomkiem lub sadystycznie gwałcić jakąś asari. Minęło zaledwie kilka sekund obecności przed komisją, by mechatronik miał już jej totalnie dość. Cały czas pamiętał o wskazówkach swoich podkomendnych, którzy zabraniali mu wszelkich gwałtownych, subtelnych jak worek cementu słów, tak bardzo znanych przez nich.
Serce waliło mu jak młot. Zszargane nerwy dawały o sobie znać, zimny pot pojawił się na jego czole. Miał wrażenie, jakby od tych zeznań zależały losy całej galaktyki. Dłonie zaczęły mu się trząść, w myślach puszczał takie wiązanki i naprawdę dobrze, że nie wypowiedział ich na głos. Prawdopodobnie ktoś z komisji padłby wtedy na zawał, a Trant mogłaby wtedy wywalić Matta za obrażanie ludzi na wyższym stanowisku. Rzecz jasna, dyscyplinarnie.
Nie daj im się podpuścić. To tylko chwilka, chwilunia...Kurwa...A jak coś spierdolę, będę tutaj siedział całą wieczność. Co za dupki...Ale ja wam jeszcze pokażę, skurwysyny...
Powiedział w myślach. Dość długo zwlekał z odpowiedzią na pytania. Bardziej od zastanawiania się nad wypowiedzią, Matt bardziej starał się opanować swój niewyparzony język. Gdyby tego nie zrobił jego słowa brzmiałyby mniej więcej tak.
"Dobra kurewki z komisji, słuchajcie! Wiem co kombinujecie i powiem wam, że na to nie pozwalam. Wybiła dla was godzina wpierdolu! Zrozumiano?! Gońcie się, leszcze! Na razie! Cześć! Pa!"
Dlatego też bardzo długo opanowywał wściekłość, by móc wziąć głęboki wdech i rzetelnie odpowiedzieć.
-Nazywam się Matthew Franciszek Tarczansky, jestem liderem załogi MJS o identyfikatorze RC-1690.-Poszło łatwo. Kolejne pytanie. Kolejny wdech. Dobra, kilka wdechów. Kilkanaście. Kilkadziesiąt. Spojrzał na Trant, na Lawa. Opuścił na chwile wzrok i skrzywił usta w grymasie niemałej wściekłości, by chwilę później jak najbardziej zmienić to na najbardziej profesjonalny wyraz twarzy w jego życiu. Niestety, tak się nie dało. Po zwróceniu spojrzenia ku komisji, Matt zabrał się za odpowiedź na kolejne pytanie. Choć było krótkie i rzeczowe, Matt chyba za bardzo poleciał z tematem.
-Pracuję z nim...7 lat, od 3 lat jestem jego przełożonym. Jest najlepszym spawaczem jakiego znam i naprawdę, KURWA, nie wiem po co odstawiacie tą całą szopkę. Wiem, że macie program zapobiegający alkoholizmowi, trzeba było go wysłać na terapię, a nie przykrywać jakiegoś oszołoma z prezesowskiej rodzinki, który drążek kierunku pomylił chyba z wibratorem moim załogantem i jak mi zaraz spróbujecie zaprzeczyć, to naprawdę...Wyjdę z siebie. Wiem, że i tak moje zdanie macie głęboko w dupie, bo wszystkie sznurki zostały pociągnięte, ale...Proszę was jak normalnych ludzi, a nie korporacyjne androidy, abyście może zmienili modus postępowania, co? Chcecie kompletnie niewinnego człowieka wywalić na zbity pysk? On ma rodzinę, trójkę dzieci...Za co on ich pośle do szkoły, co? Law! Powiedz coś do cholery, zamiast patrzeć się jak sroka w gnat!-Wróóóóóóóóóć! Czyżby Matt kogokolwiek o coś prosił? W tej firmie znany był z tego, że zazwyczaj brał sprawy w swoje ręce, a tym razem bezradnie prosi komisję o przyjrzenie się sprawie ponownie? Wątpił w swój misternie uknuty plan czy była to świadoma zmiana postępowania tak, aby kompletnie zdezorientować członków komisji, którzy o Mattcie wiedzą przecież wystarczająco dużo. Albo zrobił to dlatego, aby ujrzeć na ustach Analkondy jej ostatni wyraz satysfakcji i dać jej poczucie wygranej, zanim wybije dla niej ostatni dzwon.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: Fergusson Engineering

21 cze 2015, o 21:41

- Dziękujemy za wyczerpującą odpowiedź panie Tarczansky, jednak prosimy ograniczyć się jedynie do odpowiedzi na zadane pytanie. – przewodniczącemu nawet powieka nie zadrgała podczas tyrady Matta. Widać był już przyzwyczajony do różnorakich wybuchów oskarżonych oraz ich przełożonych podczas wieloletniej kariery zawodowej. Wyraźnie nie zamierzał również wdawać się w omawianie łzawych historyjek o głodujących dzieciach Cegły. - Świadek potwierdził, iż Yuri Wasiliew pracował pod jego kierownictwem, przed przeniesieniem do załogi HK 234. – spojrzenie jakie w trakcie wypowiadania tych słów rzuciła mu Analkonda utwierdziło go w przekonaniu, że może się bardzo zdziwić słysząc zapis z tej rozmowy, który zostanie odtworzony przed komisją dyscyplinarną. Tymczasem Law wskazał wzrokiem przewodniczącego i pieska Fergussona po czym niemal niezauważalnie pokręcił głową dając do zrozumienia, że cokolwiek Tarczansy zrobi nie może dać się nagrać w roli nieszanującego przełożonych furiata bo Analkonada bez wątpienia wykorzysta to w odpowiednim czasie.
- Od jak dawna pan Wasiliew ma problem z alkoholem? Czy zdarzało mu się popełniać błędy w stanie upojenia? - Trant bez wahania przeszła do ofensywy, ledwie powstrzymując się od wybuchnięcia śmiechem słysząc błagania Matta.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7341
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Fergusson Engineering

21 cze 2015, o 23:06

Musiał się opamiętać i nie pozwolić na to, aby emocje wzięły nad nim górę. Ciężko było zachować równowagę, wiedząc że sprawa dotyczy jego przyjaciela. Jak tu się nie denerwować, skoro wszystkie jego słowa będą wykorzystane przeciwko Cegle. Pytania postawione są w taki sposób, aby postawić Yuriego w jak najgorszym świetle i jakkolwiek się na nie odpowie, to skończy się fatalnie. Musiał też mieć na uwadze to, że nie może gadać tego co ślina mu na język przyniesie. W końcu podobne postępowanie może się toczyć przeciwko niemu. A tego raczej nie chciał, tym bardziej, że to mogłoby zaprzepaścić jego szansę na transfer do innej drużyny.
Nikt nie jest sobie wstanie wyobrazić jak tytaniczną, wewnętrzną pracę wykonywał właśnie Tarczansky. Za wszelką cenę dusił w sobie wszystkie durne komentarze, odzywki, wyzwiska. Dał się ponieść przy pierwszym pytaniu. Dał się podpuścić przez głupawe spojrzenie Trant i bezlitosny profesjonalizm przewodniczącego komisji. Tym razem nie da się wyprowadzić na manowce. Poznał ich taktykę i mógł teraz przewidzieć ich ruchy. Zdecydowanie będą niestrudzenie próbować wyprowadzić go z równowagi. Gest Lawa jakby utwierdził go w tym przekonaniu.
A pocałujcie wy mnie w dupę
Rzucił w myślach i poprawił swoją pozycję na krześle. Jeszcze nigdy nie czuł się tak osaczony. Spojrzenie czterech nieprzychylnych mu osób sprawiało, że siedzisko wydawało się być nabite gwoździami. Zdecydowanie, to doświadczenie zdecydowanie mógł wpisać w rubrykę tych, których już nigdy nie będzie chciał powtórzyć. Skrzywił usta, myślał nad odpowiedzią. Taką, która nie dałaby im satysfakcji. Po chwili namysłu, odrzekł.
-Czy popełniał błędy? Hmmm...W tym momencie można zadać sobie pytanie natury ludzkiej egzystencji, tak? Czy ktokolwiek z nas nigdy nie popełnił błędu? Oczywiście, że wszyscy je popełniamy. Jedni żenią się z nieodpowiednimi kobietami, drudzy natomiast przegrywają fortunę w kasynie. A czy przy alkoholu? To też bardzo ciekawa kwestia, bo w wielu przypadkach potwierdzono, że upojenie to pojęcie względne. Jedni piją mniej, drudzy więcej. Po to by czerpać inspirację, albo siać zamęt w pubach. W przypadku Rosjan trudno określić czy to po prostu ich stan umysłu czy faktycznie alkoholizm. Wiadomo, dla nich 40 kg to nie waga, 40 km to nie dystans, a 40% to nie wódka. Nie wiem, nigdy nie byłem świadkiem jego...Jak to pani Trant ujęła...stanu upojenia u pana Wasiliewa.-Po tej jakże wyczerpującej odpowiedzi, uznał, że czas się zamknąć. Miał też nadzieję na to, że zmusi Trant do ofensywy i w końcu wyprowadzi ją z równowagi. Wiedział, że jest nerwowa, wiedział, że jest sadystką. Długo nie wytrzyma, bo doskonale wiedział, że w gruncie rzeczy ona jest taka sama jak on. Nerwowa choleryczka, ale różniły ich fetysze. Ona lubiła gwałcić, natomiast Matt po prostu lubił cycki. Zasadnicza różnica, prawda?
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: Fergusson Engineering

23 cze 2015, o 23:24

Zgodnie z przewidywaniami Matta Analkonda zmrużyła oczy a jej usta na krótką chwilę zacisnęły się w wąską kreskę. Niestety zanim dyrektorka zdążyła rzucić jakimś jadowitym komentarzem została bezlitośnie uprzedzona przez przewodniczącego.
- Panie Tarczansky, proszę mi powiedzieć, co pan próbuje osiągnąć? – Johanson prawdopodobnie nie po raz pierwszy spotykał się ze struganiem wariata podczas przesłuchania dlatego w przeciwieństwie do Analkondy zachował stoicki spokój. – Takim zachowaniem na pewno nie pomoże pan oskarżonemu. Czy odpowie pan na pytanie pani Trant tak, jak mamy prawo wymagać tego od profesjonalisty czy mamy zanotować, że uchyla się pan od odpowiedzi? – w tym momencie stało się jasno, że przewodniczącego komisji prawdopodobnie nie da się wyprowadzić z równowagi. Na takie stanowisko nie wybiera się kogoś kto łatwo ulega emocjom i daje się sprowokować byle wybrykiem. Z drugiej strony mężczyzna, w przeciwieństwie do Analkondy, nie wydawał się być z góry uprzedzony do Matta i Cegly.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7341
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Fergusson Engineering

24 cze 2015, o 16:08

Zdał sobie sprawę, że trochę popłynął. Za bardzo. Szczerze powiedziawszy, nie wiedział co nim teraz kierowało. Emocje? Zdążyły trochę odpuścić. To raczej chęć zabicia czasu napędzała go do tego, by głupio odpowiadać. Oczami wyobraźni widział jak miota się po swoim hotelowym pokoju i czeka z niecierpliwością na wieści od znajomego Scootera. Teraz mógł trochę sobie pogadać, pograć Trant na nerwach. Grymas jej twarzy wywołał u Matta uśmiech satysfakcji. Jednak tylko na chwilę.
I co? I co? Łyso Ci?
Przemknęło mu przez głowę. Przewodniczący komisji jednak bardzo szybko uziemił Tarczansky'ego. No nie da się pocieszyć chwilowym zwycięstwem. Małym, w dość nieznaczącym starciu, ale zawsze jest to jakiś rodzaj zwycięstwa. Spojrzał na Johansona. Mruknął coś pod nosem. Najwyraźniej nie zrozumiał tego, co Matt powiedział. W sumie, inżynier też nie do końca wiedział, co miał na myśli. Może to i lepiej, bo wtedy chyba ryknąłby śmiechem z głupoty, jaką właśnie przedstawił komisji. No cóż, sytuacja nie należała do tych zabawnych, a poza tym wzięliby prawdopodobnie za niepoczytalnego, albo naćpanego. A tego nie chciał. W tej całej sytuacji nie zamierzał doprowadzić do postępowania dyscyplinarnego z jego osobą na pierwszym planie. To nie wchodziło w rachubę. Po chwili dumania i słuchania przewodniczącego, Matthew pokiwał głową. No tak, na pewno w ten sposób nie pomoże Cegle. Położył ręce na blacie, pochylił się w stronę komisji i skrzywił usta w grymasie zmieszania. Chwila szczerości? Wygląda na to, że ten moment nadchodził nieubłaganie. Spojrzał na Trant, puszczając jej oczko, bo chyba tego typu odpowiedzi się na pewno nie spodziewała. Mogła raczej uważać, że inżynier będzie ściemniał na korzyść swojego przełożonego. A teraz?
-No dobra...Pił...A raczej pije. Czasami przesadza.-Rzucił, spoglądając przewodniczącemu prosto w oczy. Tym raczej nie uratuje Cegły, ale...Miał nadzieję, że może tym wyznaniem nieco zmiękczy komisję, chociaż nie samą Analkondę, która z góry założyła, że wygrała.
-Jednak...Jak się schlał jak wieprz, to nigdy nie przychodził do roboty. Mam ukończone wszystkie niezbędne szkolenia do zastąpienia go, więc jakoś sobie radziliśmy. Zresztą, nawet jeśli próbowałby pracować, to na pewno...To wie Law, nie pozwoliłbym mu na to. Nie ma więc mowy o tym, aby mógł popełnić błąd w sztuce, skoro nie miał dostępu do narzędzi, a tym bardziej do jednostki naprawianej. Z jednej strony go rozumiem, żona mu umarła, nie radzi sobie z tą sytuacją. Z drugiej strony rozumiem, że trochę to przeszkadza w naszym fachu. Ale uwierzcie mi, Yuri już nigdy nie spojrzy na flaszkę i ja o to zadbam.-Kiedy skończył wypowiedź, oparł się i założył ręce na klatce piersiowej. Był pewien, że zastąpienie tego cyrku szczerymi odpowiedziami da jakiś pozytywny efekt. Tym bardziej, że przewodniczący komisji nie wyglądał na uprzedzonego do Wasiliewa. Nie oceniał. Stoicki spokój, zatem trzeźwo, całkowicie obiektywnie oceniał sytuację. Z drugiej strony wiedział, że sprawa z góry jest ukartowana i wszystkie kroki zostały przedsięwzięte. Czyli nic nie mogło bardziej zaszkodzić. W czystej teorii.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: Fergusson Engineering

24 cze 2015, o 23:27

Analkonda znów wyglądała jakby chciała zadać jakieś podchwytliwe pytanie, zanim zdążyła otworzy usta ubiegł ją niezawodny przewodniczący komisji.
- Czy mam rozumieć, że wiedział pan o problemie podwładnego? – w głosie mężczyzny pojawiła się nuta niedowierzania. W sumie trudno mu się dziwić, że nie mógł uwierzyć iż Matt nie wziął się za Cegłę wcześniej. – Proszę zatem powiedzieć; dlaczego nie skierował go pan na leczenie? – nie dało się ukryć, że w tej kwestii Tarczansky zaniedbał swoje obowiązki dowódcy jednostki, przynajmniej z punktu widzenia firmy. Z drugiej strony gdyby Yuri dostał profilaktycznie po dupie już wcześniej to cała ta farsa nigdy by się nie wydarzyła – Jeśli pan Wasiliew nie był w stanie sam poradzić sobie ze śmiercią żony firma mogła mu zapewnić fachową pomoc. – być może była to prawda i faktycznie Cegła mógł swego czasu skorzystać z pomocy z zewnątrz jednak takie rozwiązania miały jedną zasadniczą wadę; zostawiały ślad w papierach. A na to tylko czekały korporacyjne rekiny pokroju Analkondy.
- Czy mogę? – zapytała słodko tak, że jej glos niemal ociekał lukrem. Otrzymawszy pozwolenie otworzyła leżącą przed nią teczkę. – Mam tutaj raporty z badań okresowych Yuri Wasiliewa. Jak panowie widzą badania wykonane w obrębie jednostki dowodzonej przez pana Tarczanskiego nie wykazały żadnych odchyleń od normy. – niemal oblizał usta przechodząc do drugiej części wypowiedzi – Z drugiej strony testy przeprowadzone w zewnętrznych placówkach wskazują na znaczne problemy zdrowotne, które mogły być skutkami alkoholizmu.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7341
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Fergusson Engineering

26 cze 2015, o 01:05

-Tak, wiedziałem. Myślałem, że się opamięta i przez to nie reagowałem.-Odrzekł przewodniczącemu. Wiedział, że zrobił źle. Powinien był działać, kiedy jeszcze nie było na to za późno. Być może wtedy nie byłoby tej całej akcji i wszyscy żyliby długo i szczęśliwie. Jakby nie patrzeć, było to w tej sytuacji trochę winy Matta, jednak nie zamierzał tego otwarcie obwieszczać. To nie tak, że nie chciał się przyznać. Przy Analkondzie wszystkie słowa mogą zostać wykorzystane przeciwko niemu, zatem musiał uważać na to, co mówi, a i tak powiedział za dużo.
-Wtedy nie było tak głośno o tych programach pomocy pracownikom. Nie te czasy, wie pan o co chodzi.-Wszystkie problemy zaczęły się wtedy, kiedy tego typu pomoc pracownikom dopiero wchodziła w życie. Trudno było się załapać, bowiem były to początki wszystkich tego typu działań. Informacje o nich były szczątkowe i jako lider, Matt nie za bardzo wiedział jak napisać wszystkie wnioski i przede wszystkim jak nakłonić Wasiliewa do skorzystania z pomocy. Teraz wiedział, że mógł być w tej sytuacji bardziej zaborczy i siłą go tam wysłać. Inżynier w tym momencie nie zawaha się użyć siły w jego prywatnej terapii alkoholizmu.
Kiedy Trant przejęła głos, Matthew wsłuchał się dokładnie w jej słowa. Wyskoczyła niczym łoś z bagien. O czym ona biadoliła? Mechatronik nie miał o tym zielonego pojęcia. Żyleta musiała dokonywać samowolki, Matt w swoich raportach kierowanych do Lawa wielokrotnie wspomniał o tym, że Cegła znowu się zapomniał. Co jak co, w tej sytuacji musiał działać zgodnie z procedurami, to nie była złośliwość. Myślał wtedy, że Christopher w jakikolwiek sposób zareaguje. Obetnie mu premię, nada naganę, która może potrząśnie Cegłą. Ten jak widać, nie zrobił nic i nawet nie zamierza ratować sytuacji, choć w jego gestii również leżało to, aby jego pracownik w jednej z jego najlepszych załóg, był w dobrej formie psychicznej i fizycznej. Bezpodstawne oskarżenia skierowane w bezczelnie w jego stronę, Matt skwitował to głębokim, głośnych westchnięciem. Czuł jak gotuje się w nim krew, jak adrenalina uderza jego ciało z siłą młota samego boga błyskawic. Nie mógł dać się ponieść emocjom, lecz było trudno je powstrzymać. Skrzywił usta w grymasie potężnego gniewu, zmarszczył brwi i pokiwał głową. Nie wierzył w to co słyszał.
Będziesz błagać o litość, kurwiszonie jeden...
Rzucił obelgę w myślach, mając teraz przed oczami miliony sposobów na to, jak uprzykrzyć jej życie. Ona musiała naprawdę nienawidzić tej załogi. Gardzić ludźmi. Nie dziwota, że w jej sadystycznej naturze, zabija dla zabawy inne istoty. Nie wiedział, skąd u niej taka chęć zniszczenia jego załogi. Pogrążenia jej w kłopotach, być może postawienia przed sądem? Za co? Co oni jej takiego uczynili? Przecież nigdy nie wchodzili jej w drogę, choć to i owo komentowali w swoim, kameralnym gronie. Nie potrafił sobie tego wyjaśnić. Milczał. Czekał na to, aż ona zakończy swój bezlitosny bełkot. Wiedział jednak, że musiał też porozmawiać z Żyletą, bowiem to ona odpowiadała za okresowe badania pracowników w trakcie kontraktów. Nie miał pojęcia o tym, że zatajała jego faktyczny stan zdrowia. Szczerze powiedziawszy, myślał nawet o tym, że to kolejny podstęp w stronę całkowitego unicestwienia załogi RC-1690. Niemniej jednak, musiał to wszystko wyjaśnić.
-Pani Trant. Nie wiem, skąd pani ma te informacje, ale ja nie mam żadnych informacji o tym, żeby Beckett zatajała faktyczny stan zdrowia Yuriego. Co prawda, badania okresowe nie przechodzą przez moje ręce i lecą od razu do kierownictwa. Niczego nie sugeruję, ale śmierdzi mi tu jakimś szachrajstwem.-Szybka riposta w celu zredukowania zniszczeń. Miał nadzieję, że skuteczna.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Re: Fergusson Engineering

2 lip 2015, o 12:47

Przewodniczący nie skomentował słów Matta o trudnościach w dostępie do programów pomocowych, jedynie zapisał coś w notatniku.
- Sprawa możliwości fałszowania badań okresowych przez panią Beckett nie jest przedmiotem tego dochodzenia.
– mężczyzna brutalnie uciął dalszą dyskusję na niewygodny dla Matta temat. Jednak z jego tonu, a także miny Analkondy, można było wywnioskować, że do listy rzeczy jakie muszą zrobić po włamaniu do serwerów Fergussona powinni dodać dowody na fałszerstwo Trant. W przeciwnym razie mogło się okazać, że za jakiś czas spotkają się w podobnym gronie z tym, że tym razem sprawa będzie dotyczyła Żylety.
- Proszę powiedzieć, czy pan Wasiliew miał skłonności do samowolki? – wyglądało na to, że wreszcie doszli do kluczowego pytania w całej tej farsie zwanej przesłuchaniem. Było jasne, że zarząd Fergusona najbardziej ucieszyłby się z jednoznacznie twierdzącej odpowiedzi, która pozwoliłaby mu pozyskać kolejny dowód na „winę” Cegły. Delikatny uśmiech na twarzy Analkondy tylko potwierdzał ten stan rzeczy. W jej wzroku Tarczansky wyczytał nieme ponaglenie by jak najszybciej opowiedział o miłości Wasiliewa do działania na własną rękę by mogła bez przeszkód udać się do gabinetu w znanym Mattowi celu.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7341
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Fergusson Engineering

3 lip 2015, o 01:15

Nie no, ja go zabiję. Ja po prostu gnoja upierdolę...
Przeklął w myślach Cegłę, dzięki któremu znajdował się w tym miejscu. Gdyby nie pił, cała ta sytuacja nie miałaby miejsca. Matt miewał przed oczami coraz to ciekawsze wizje leczenia jego alkoholizmu. Na pewno nie należały one do najprzyjemniejszych...Przynajmniej dla samego Yuriego. Matt już zadba o to, by na pewno spawacz nie sięgnął po kieliszek.
Emocje opadły, nie miał ochoty zabić komisji i spreparować ich tak, aby były ozdobą na pokładzie Eagle'a. Nie, wręcz przeciwnie. Uznał, że wzniosłe emocje nie wprowadzą tutaj niczego dobrego. Poza tym, na zemstę przyjdzie jeszcze czas i Trant w końcu beknie za swoje czyny. Czy te związane z rasizmem lub z fałszowaniem danych. Na szczęście nie pokapowała się, że Matt coś kombinuje. Jeszcze. Inżynier obawiał się, że Christopher został zanęcony jej ładnym biustem i szczodrym tyłkiem do tego, aby być po jej stronie barykady. Bał się, że po całym przesłuchaniu, Aluminiowy Łeb natychmiast pobiegnie do Trant powiedzieć jej o swoich podejrzeniach. Jeszcze ładnie zamerda ogonkiem i obrazek będzie kompletny. Skąd u Tarczansky'ego takie przeczucie? Cóż, znał Chrisa wiele lat i vice versa. Oboje znali swoje mocne i słabe strony i mechatronik pomimo swoich usilnych starań przed swoimi ludźmi nie ukryje tego, że ma coś za uszami. Obłuda nie należała do jego mocnych stron.
-Ja to wiem, ale ten przebrzydły kur...Znaczy pani Trant chyba tego nie rozumie.-Niemal dał się ponieść, ale z niewiadomych przyczyn ton przewodniczącego komisji działał na inżyniera kojąco. Co prawda, w życiu nie chciał być tak nieczuły i pozbawiony jakiejkolwiek empatii jak ten gość, ale w tej sytuacji, naprawdę w duchu dziękował mu za to, że nie jest takim kutasiarzem na jakiego z daleka wygląda. Jako, że pan Johanson nie stoi po żadnej stronie barykady, jest o swojej własnej. Obiektywnej, trzeźwo patrzył na sytuację. Mógł wręcz zauważyć to, że Analkonda próbuje ugrać w tym wszystkim coś dla siebie. Może chciała odświeżonej wersji załogi RC-1690? Na ten identyfikator trzeba sobie zasłużyć i wszyscy o tym wiedzieli. W tej dywizji nie ma miejsca dla przydupasów, lizodupów i innych tego typu ludzi. Tutaj liczy się drużyna i jej umiejętności. Jeśli ona tego nie rozumie to...
Niech spierdala...
Rzucił w myślach, spoglądając na Trant najbardziej miłym spojrzeniem, na jaki w tym momencie mógł sobie pozwolić. A mina wyglądała raczej tak, jakby Matt zaraz miał jej zrobić lobotomię szpikulcem do lodu. Po chwili w pełni skupił się na pytaniu przewodniczącego, zwrócił się w jego stronę i odpowiedział.
-Samowolka? Szczerze? W poważaniu mam te wszystkie procedury i protokoły działań. W praktyce zawsze jest inaczej i nie wiem, co myślał sobie gościu, który je pisał, ale musiał mieć dobrego dilera...Ale do rzeczy. W pewnych kwestiach Cegła, znaczy...Wasiliew zna się lepiej ode mnie. Czasami zrobił coś bez mojej wiedzy, ale po fakcie zawsze mnie informował. Trochę opóźniony węzeł służbowy, ale lepsze to, niż oskarżenie niewinnego pracownika, prawda?-Nie mógł się powstrzymać przed drobnym atakiem słownym na komisję. Nabrał wrażenia, że nie powinien być tutaj tylko, dajmy na to...Grać w pokera ze Scooterem w trakcie oczekiwania na wirus. W każdym razie, zanotował sobie w głowie, że muszą poszukać na Trant jeszcze więcej haków. Tak, aby ją znokautować i zmiażdżyć pod naporem jej własnych spisków. Może wtedy się nauczy tego, żeby uważać z kim się tańczy.
ObrazekObrazek



Premia technologiczna: +20%
Bonus do tarcz: +15%
Bonus do celności strzelby: +5%
Zwiększenie siły i obrażeń od mocy technologicznych: 15%
Zwiększenie obrażeń zadawanych przez Spalenie: 10%
Matthew Tarczansky

Avatar użytkownika
 
Posty: 298
Dołączył(a): 23 lis 2014, o 21:31
Miano: Matthew Tarczansky
Wiek: 32
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Oficer Techniczny
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 10.880
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Taktyk (1)

Następna strona

Powrót do Okręg Shalta

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość