Za centrum uważa się jeden z górnych poziomów stacji, na którym znajdują się nie tylko budynki mieszkalne, ale i stacje dokowania dla statków, Targ Omegi czy osławiony już klub "Zaświaty".

Re: Stacje dokowania

25 kwi 2013, o 14:40

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Prom wylądował wreszcie, a Vicca od razu się skrzywiła, widząc znienawidzony krajobraz stacji, z której odleciała nie taki dawny czas temu. Wysiadajac z pojazdu nawet nie przystanęła, żeby rozejrzeć się po otoczeniu. Tutaj, jeśli ktos się rozgladał, to znaczyło, że szukał kogoś do ciemnych sprawek lub miał coś do ukrycia przed Arią.
Teraz tylko musiala znaleźć drania, który się osmielił wysłac jej wiadomość. Owszem, wiedziała, kto to, ale on miał to do siebie, że krył się gdzieś zawsze. Gwizdnęła, opierając się o jedna ze ścian. Przyjdzie tu wcześniej czy później... Nienawidziła mieć przysług u tego typka...
... który pojawił się niemal momentalnie obok. Uniosła brwi, spoglądając sobie na tą parodię faceta, któremu w końcu stopili usta czymś niemiłym. Paskudny widok.
- No? - ponagliła.
Pokazal jej interfejs omni z wyświetlonym zadaniem. Zabawne.
- I to jest cała twoja przysługa? Dołączyc do ogólnego werbunku, coby sprobować zabić jednego z tych większych zakapiorów stacji?
Kiwnął głową. Pokazał jej jeszcze punkt werbunkowy. Zaświaty... Pięknie...
"Maxilii nie ma tam obecnie, jeśli to cie martwi." Taka wiadomość pokazała sie na jego omni-kluczu.
- Więc będę kuć żelazo póki gorące... Dobra, zobaczę, co sie da zrobić. Ale bez względu na rezultat dług spłacony.
Kiwnął głową. Uznała wiec, że nie ma co tak sterczeć i ruszyła w stronę, która była najodpowiedniejsza, jeśli to wszystko chciała juz mieć za sobą.

zt
ObrazekObrazek
Vicca Ulianov

Avatar użytkownika
 
Posty: 275
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:59
Wiek: 21
Klasa: adept
Rasa: human
Zawód: kurier/kobieta pracująca
Kredyty: 48.150
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Operacja Archanioł (1)

Re: Stacje dokowania

30 kwi 2013, o 18:44

Plugawa, śmierdząca Omega. Już na sam widok stacji zawieszonej w próżni Palmirze zrobiło się niedobrze. Obiecywała sobie, że nigdy więcej tutaj nie wróci. Nie tam, gdzie każdy zakamarek przypominał jej o tym, jak dawniej pracowała w Zaświatach. Nie tam, gdzie bliska była żyć z vorchami w rynsztoku. Kiedyś nawet jeden z nich podał jej kartofla, widząc, że chudsza jest od co poniektórych młodych tej rasy.

Ale czego nie robi się, żeby przetrwać? Operacja Archanioł była dla Palmiry wielka szansą na zdobycie znajomości, zarobienie trochę pieniędzy i może kiedyś dzięki temu będzie mogła wreszcie pokazać wszystkim tym, którzy w nią wątpili, że poradziła sobie i ... i... i gardzi wszystkimi! Tak, o tym palmira lubiła mysleć najbardziej.

Tak miło nastrojona wyszła z promu w kierunku centrum...

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Palmira Nache

Avatar użytkownika
 
Posty: 609
Dołączył(a): 26 gru 2012, o 14:26
Miano: Palmira Nache
Wiek: 230
Klasa: szturmowiec
Rasa: Asari
Zawód: niezależna badaczka
Kredyty: 27.650
Medale: 2
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

17 cze 2013, o 16:52

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Tuż po wylądowaniu transportowca, zmęczona podróżą Kate opuściła statek. Mozolnym krokiem ruszyła w stronę wyjścia z doków, rozglądając się obskurnej stacji. Nie była zadowolona z powrotu na Omegę. Mimo jej długiej nieobecności nic się tam nie zmieniło. Chcąc odpocząć wyruszyła do najbliższego baru.
ObrazekObrazek
Ice

Avatar użytkownika
 
Posty: 39
Dołączył(a): 13 cze 2013, o 19:29
Miano: Kate Morgan
Wiek: 26
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Brak
Status: ex-Błękitne Słońca
Kredyty: 14.632

Re: Stacje dokowania

5 sie 2013, o 19:16

No to pora było się pożegnać z Omegą. Ostatnim przystankiem błękitnego była stacja dokowania, w której przebywał transportowiec lecący na Cytadelę. Nie był on kolosalnej wielkości, aczkolwiek był dobrze pilnowany. Kraiven stanął w tłoku, który przeciskał się do wejścia. Stał tam z dobre dwie godziny a gdy wreszcie wsiadł, zajął swoje miejsce w promie, opuścił Omegę i Układ Terminusa.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Obrazek

ObrazekObrazek
| +55% obrażeń od broni | +20% obrażeń od strzałów krytycznych | +1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni |
| +20% pancerza | 30% przywróconej maksymalnej mocy po utracie tarcz, pochłaniając przy tym 2 dawki omni-żelu |
| (15% jeżeli dostępna jest tylko 1 dawka omni-żelu) |
Obrazek |Obrazek| "Słowa" | Obrazek | "Myśli" | Obrazek | Obrazek

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
William Kraiven

Avatar użytkownika
 
Posty: 677
Dołączył(a): 17 gru 2012, o 22:19
Lokalizacja: Cytadela
Miano: Will
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Horyzont
Status: ex-Przymierze, Były komandos "Delta", Były porucznik SOC, Były najemnik Błękitnych Słońc. Uważany za zmarłego.
Kredyty: 62,872
Medale: 5
Rekrut (1) Arbiter (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Podstawowe szkolenie (1)

Re: Stacje dokowania

5 sie 2013, o 20:59

W końcu dotarła do doków i wybrała ten, z którego odlatywały promy na Illium. Trochę poczekała na odprawę i wolne miejsce, ale opłaciło się. Lekko poddenerwowana wciąż rozglądała się, czy przypadkiem nikt nie zwraca na nią szczególnej uwagi. Gdy już znalazła się w środku transportu, odetchnęła. Wybrała sobie miejsce na swoje klamoty, po czym uzbroiła w cierpliwość. Lot nie powinien być długi.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
BONUSY: -10% do kosztów użycia mocy, +40% do obrażeń od mocy, +10% premi technologicznej, +10 punktów dodatniego modyfikatora raz na 4 tury

ObrazekObrazek



Fenenna Tocco

Avatar użytkownika
 
Posty: 278
Dołączył(a): 25 mar 2013, o 01:02
Miano: Fenenna Tocco
Wiek: 22
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik Błękitnych Słońc z rangą sierżanta
Status: poszukiwana przez biologicznego ojca - Adama Moore'a
Kredyty: 15.495
Medale: 2
Ostatni świadek (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

27 sie 2013, o 22:17

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Kiedy wyszła ze statku, rozejrzała się, bardziej z przyzwyczajenia, niż konieczności. Może i Omega była niebezpieczna, ale nie aż tak, prawda?

- Keelah Lai! Jak mnie tu długo nie było... - powiedziała, przeciągając się.
RK-01: Minimum osiem lat i miesiąc, stwórco Tas'Neda.
- RK, to było pytanie retoryczne... Ech, mniejsza. Przyjęłam, koniec sesji.

Po tej krótkiej konwersacji quarianka sprawdziła ekstranet, a następnie udała się w stronę Dystryktu Kima.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek
Bonusy:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Wyświetl wiadomość pozafabularnąWyświetl wiadomość pozafabularną

Statystyki broni własnej roboty:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Even seen a drunk quarian?
Tas’Neda nar Rayya


 
Posty: 186
Dołączył(a): 22 sie 2013, o 14:50
Miano: Tas'Neda nar Rayya
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Quarianka
Zawód: Podróżnik
Status: Łażenie po Żniwiarzu.
Kredyty: 5.500
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

28 sie 2013, o 18:25

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Niestety, Tas'Neda zauważyła że wszystkie zlecenia były oznaczone w sposób, który sugerował, że nie trzeba już więcej ludzi do nich... Wróciła więc do statku, jednocześnie cicho mówiąc do siebie.
- Wiesz, RK? Tak sobie myślę, że może za bardzo staram się wejśc w swoją dawną rolę.
RK-01: Brak danych. Sprecyzuj.
- Brałam zlecenia, ryzykowałam życie... jak myślisz, czy nie lepiej zając się czymś kreatywnym?
RK-01: Możliwe.
- No właśnie... chyba mam pewien pomysł... Ale, najpierw, co myślisz o małej wycieczce?
RK-01: "Kula" zapewnia ci tą możliwośc.
- Mhm... co myślisz o Palaven?
RK-01: Brak danych.
- Nieważne... po co się ciebie pytam... Koniec sesji.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek
Bonusy:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Wyświetl wiadomość pozafabularnąWyświetl wiadomość pozafabularną

Statystyki broni własnej roboty:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Even seen a drunk quarian?
Tas’Neda nar Rayya


 
Posty: 186
Dołączył(a): 22 sie 2013, o 14:50
Miano: Tas'Neda nar Rayya
Wiek: 35
Klasa: Szpieg
Rasa: Quarianka
Zawód: Podróżnik
Status: Łażenie po Żniwiarzu.
Kredyty: 5.500
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

25 paź 2013, o 09:50

Podróż nie trwała długo. Dzięki przekaźnikom masy mogła być na tyle zredukowana, że Prometeusz w szybkim tempie znalazł się w Mgławicy Omega, przemierzając po drodze dwie strefy Drogi Mlecznej. Wkrótce oczom pilota ukazała się stacja. Wyglądała jak poatomowy grzyb. Sama Ellen nigdy nie widziała jej na własne oczy, ponieważ do tej pory nie wyściubiała nosa poza Ziemię, chyba, że w celach rekreacyjnych, ale wtedy wybierała jakieś malownicze planety, więc z podziwem obserwowała jej kształt zza fotela pilota w kokpicie.

Statek z typową dla siebie gracją znowu wsunął się w strefę lądowania. Ellen nie miała zamiaru zakładać na rozmowy pertraktacyjne pancerza, ale nie zaszkodziło mieć przy sobie Predatora na wszelki wypadek. Poza tym standardowo prosty, drogi garnitur i włosy związane w koński ogon. Prosto i schludnie, tak, jak lubi.

Wraz ze swoim asystentem Alexem oraz jednym ochroniarzem wyszła na pokład Omegi. Ten nie zachwycał już tak, jak widok stacji z zewnątrz. Szary, podłużny korytarz wydawał się mroczny i brudny. A wokoło mnóstwo stworzeń wszelkich narodowości. Gdyby nie to, że Ellen była tutaj z niezapowiedzianą wizytą, pewnie mogłaby obawiać się jakiegoś porwania, ale na szczęście była po części incognito.

- Alexie, prowadź do Zaśwatów.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek
Ellen Vickers

Avatar użytkownika
 
Posty: 44
Dołączył(a): 7 lip 2013, o 12:46
Miano: Ellen Vickers
Wiek: 38
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Dyplomata
Postać główna: Palmira Nache
Status: agentka Cerberusa
Kredyty: 73.000
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

11 lis 2013, o 18:45

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Gdy już zapasy były uzupełnione Nex uznał, że przyszedł czas najwyższy czas zmianę scenerii przynajmniej na jakiś czas. Chwilowo miał dość smrodu Omegi i niekompetencji zleceniodawców/biorców, a jednocześnie dużo kredytów, które chciał dobrze spożytkować. Dlatego kupił bilet na prom odlatujący do Illum gdzie podobnie jak na tej stacji mało było rzeczy, których nie można byłoby kupić za odpowiednią cenę. Po dokonaniu transakcji szybko odszukał właściwy peron, a następnie zajął miejsce na statku. Oczywiście przy oknie licząc, że choć przez chwilę uda mu się zdrzemnąć.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
What Can Change The Nature Of A Man??

ObrazekObrazek

~ Strój cywilny ~ Pancerz Bojowy ~

Bonusy: +35% obrażenia od mocy biotycznych, +25% siła od mocy biotycznych, -25% koszt mocy biotycznych, +10% do celności Upiora, +30% moc tarczy, +1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni, +20% siła pancerza

Obrazek
Nexaron Dragonbite

Avatar użytkownika
 
Posty: 660
Dołączył(a): 13 sty 2013, o 18:28
Miano: Nexaron Dragonbite
Wiek: 26
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 29.625
Medale: 8
Rekrut (1) Kat (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Archanioł (1) Operacja Szalony Geniusz (1) Operacja Psychopata (1)

Re: Stacje dokowania

20 lis 2013, o 11:36

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Zostawiając za sobą zapyziałą dziurę, którą Mudd zwykł nazywać swoim małym królestwem, Gedeon skierował się do doków. Przygotowania nie zajęły mu długo, oczekiwanie na pojawienie się "sponsora" już tak. Minęła grubo ponad godzina, nim volus przytaszczył swoje walcowate jestestwo na górne poziomy. O dziwo nie pojawił się sam. W skład jego orszaku wchodziła dwójka ochroniarzy, których dostrzegł jako pierwszych - Wufei Chang i Corax. Bez dwóch zdań dwójka najbardziej niezrównoważonych najemników jakich widziała Omega. Azjatę powszechnie nazywało się Mnichem. Idealnie wygolona głowa, od stóp po ramiona pokryty tatuażami z chińskimi smokami, lubił ogień, a może po prostu zapach palonego mięsa? Trudno było ocenić sądząc po tym jak zazwyczaj przebiegały jego zlecenia. Miał też fiksację na punkcie broni białej, choć nie tak wielką jak jego turiański towarzysz. Corax po prostu lubił dźgać, ciąć, podrzynać gardła i inne tym podobne aktywności wymagające użycia poczciwej brzytwy. Jeśli naprawdę kogoś nie lubiłeś, dzwoniłeś właśnie do niego. Nieszczęśnik kończył z dobrą setką chirurgicznych nacięć i nigdy nie umierał wcześniej niż przed zadaniem ostatniego z nich. Przy całej swojej wiedzy i ekspertyzie mógł równie dobrze zostać wysoko postawionym agentem hierarchii, ale niestety na drodze stanęły mu liczne problemy natury psychologicznej. Wystarczy wspomnieć, że w przeszłości zdarzyło mu się oskórować pewną nieszczęsną asari, tylko po to by następnie powiesić ją używając jej własnej skóry przed jednym z barów w dystrykcie Kima.
Gedeon miał mieszane uczucia. Nie wiedział co strzeliło im do łbów żeby współpracować z Muddem, ale nie ulegało wątpliwości, że na pewno nie wynajmowałby ich tylko dla ochrony. Jego uwagę szybko odwróciła jednak ruchoma platforma, która podążała w ślad za trójką. Leżało na niej coś, co Sulh rozpoznał od razu. Urządzenie zwane Batariańskim Jeżem nie było częstym widokiem i na pewno sprzętem, które zdobyć łatwo. Zadziwiająco prosta konstrukcja. To w zasadzie kapsuła ratunkowa do której jakiś szaleniec przyspawał silniki manewrowe oraz cztery potężne ramiona zakończone sporej wielkości wiertłami. Mechanizm był prosty, zespół abordażowy wchodził na pokład i był wystrzeliwany w kierunku celu. Kiedy docierał na miejsce Jeż przytwierdzał się do poszycia okrętu i wykorzystując dodatkowe ostrza w centralnej części, wycinał sobie drogę na pokład. Problem polegał na tym, że gównem za cholerę nie dało się sterować. Będąc w środku stawałeś się więc bajecznie łatwym celem dla systemów obronnych. W tym wypadku sprzęt mógł jednak okazać się istnym błogosławieństwem. Platforma którą miał zaatakować była otoczona przez gęsty pas meteorytów, który utworzył się na skutek rozłupywania większych ciał niebieskich podczas prac wydobywczych. Przy odrobinie szczęścia istniała więc szansa na przedarcie się pozostając jednocześnie niezauważonym. Przy oszczędnym korzystaniu z napędu, gospodarze mogli wziąć ich po prostu za kolejną dryfującą w przestrzeni skałę.
- Tak, tak, jak mówiłem mam tu jeszcze kilka długów do ściągnięcia - Mudd badawczo przyjrzał się Gedeonowi, następnie przenosząc spojrzenie na jego okręt, by ponownie wrócić do najemnika. - Zdobyłem obiecane ładunki wybuchowe, udało mi się nawet załatwić to cacko i kilka rąk do pomocy.
Tu skinął głową wpierw na mnicha, a później turianina. Obaj po prostu badawczo przyglądali się Sulhowi, po czym Corax zdecydował się odezwać.
- Za ile wyruszamy? - Obwieszony ostrzami mieszkaniec Palavenu zdawał się w ogóle nie brać pod uwagę, że Gedeon mógł nie być fanem zabierania nieoczekiwanych pasażerów. Jego niewielkie, żółte oczy uważnie lustrowały za to jego postać. Mimowolnie plecy Tau przeszło to niezbyt komfortowe mrowienie. Dziwne uczucie kiedy tak uważnie przygląda ci się osoba bez wątpienia podświadomie dostrzegając miejsca gdzie można umieścić kawałek hartowanej stali, by wywołać możliwie jak największe i zdecydowanie najdłużej trwające cierpienia. Wufei póki co milczał, bardziej skupiony na analizowaniu przy pomocy omni-klucza konstrukcyjnego ustrojstwa, które przytargali ze sobą do doków. Dopiero po chwili sam postanowił włączyć się do rozmowy.
- Kapsuła zdaje się być gotowa, to nasz środek transportu?
Azjata odwrócił się i dokładnie obejrzał okręt należący do Tau, kiwając przy okazji z uznaniem głową. Póki co widocznie nie miał zamiaru wyrażać swojej opinii słowami. Zamiast niego do głosu doszedł Mudd, który jak to on w obliczu szansy na spory zarobek, wyraźnie się niecierpliwił.
- W pojeździe znajduje się wszystko o co prosiłeś - zmienił nieco temat, by po chwili z lekkim zmieszaniem dodać. - Prawie wszystko ... niestety nie udało mi się dostać żadnych modyfikacji do broni, które nie wyglądałyby jakby miały się za chwilę rozlecieć. Wolałem nie ryzykować, sam rozumiesz, to zbyt ważne zlecenie.
Po tym jak volus wreszcie zamilknął, zapanowała dość niezręczna cisza. Gedeon musiał przyznać, że został trochę zaskoczony tym swoistym rozmachem z jakim Mudd podszedł do sprawy. Z drugiej strony nie był do końca przekonany co do wizji współpracy z dwoma najemnikami. To nie on im płacił, robił to volus i Sulh nie był na tyle głupi by zacząć się łudzić, że nie mieli się go pozbyć w sekundę po tym jak ostatni z piratów pożegna się z życiem. Z drugiej jednak strony mogli okazać się przydatni, choćby na początku. No i cholera wie jak zareaguje Mudd na ewentualną odmowę Gedeona.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Stacje dokowania

20 lis 2013, o 12:26

Zmierzył wzrokiem najpierw Mudda, zastanawiając się, jak bardzo i jak szybko musiał wysilać swój ptasi móżdżek oraz tą dwójkę by zgarnąć to co potrzeba. W każdym razie zaczął mieć lekkie wątpliwości, ale w gruncie rzeczy nie miał zamiaru dać po sobie tego poznać. Schował dłonie pod pachy i przyjrzał się temu co udało się załatwić. Nawet był zaskoczony, w tak krótkim czasie to nie zdążyłby nawet porządnie zrobić kółka po mieście. Volus potrafił się zakręcić i to wyjaśniało, jakim cudem jeszcze utrzymywał to swoje cudaczne stanowisko.
- Wszystko pięknie. Dwie sprawy. Pierwsza: Gdzie ja mam zamiar sobie tego jeża wsadzić? - machnął ręką w stronę swojego statku, tak naprawdę nie miał gdzie go podwiesić a przerobione komory ładunkowe miały zaspawane główne drzwi, wzmocnione dodatkowo pancerzem, z tyłu zostawały tylko dwa włazy o przekroju półtora metra. - Mam nadzieję, że macie kotwy magnetyczne, bo inaczej to zostaje tutaj. - odsunął się na bok, dając im ocenić jak sami chcą to zamontować. Póki co musiał współpracować, nie był całkowicie przekonany, że Mudd chce go sprzątnąć, bo znając jego chciwość... To chciał być pewien, że nie umknie mu żaden najmniejszy kredyt schowany w bucie czy skarpecie. Z drugiej strony chciwość prowadziła do naprawdę pochopnych decyzji. Musiał się przygotować lepiej, bo jeżeli ni miał być osobą która z tej misji wraca to skóry tanio nie sprzeda, a potem jeszcze wywróci Mudda na drugą, ładniejszą stronę. Wziął głębszy wdech i kontynuował - Druga. Normalnie uznałbym, że nie ufasz w moje kompetencje. Wiem, że twoich chłopców nie będę musiał niańczyć, ale też nie licz na to, że jak coś pójdzie nie tak, to będę ich specjalnie ratować. Nie mniej... Doceniam ich... - zmierzył Coraxa wzrokiem i kiwnął głową. - "Kompetencje: pod kątem obecnego zadania. - zrobił krótką przerwę i przeprostował palce, strzelając stawami. - Teraz sądzę, że przydałoby się jeszcze kilkadziesiąt litrów wybielacza. Bo sprzątanie tej stacji zajmie tydzień.
Tak naprawdę nie miał zamiaru oddawać im całej roboty, ale sytuacja zrobiła się nieciekawa, w ich przypadku jeden mógł drugiemu pilnować zadu. On tej przyjemności nie miał, więc w myślach szybko przeanalizował kilka scenariuszy, zwłaszcza ostatni, w którym zdecydował się wziąć jeża. Miało to swoje konkretne powody.
Poluzował zaczepy hełmu i ściągnął go, drugą ręką ściągając podchełmową balaclave z głowy i spoglądając na Turianina twarzą w twarz, kompletnie ignorując to, że jego głowa wyglądała jak nieco niedopieczony kotlet. Uśmiechnął się, powodując, że syntetyczna warstwa skóry naciągnęła się i pękła na policzku, odsłaniając płat różowego mięsa, a potem spojrzał na Mnicha, skinając lekko głową, a na samym końcu obrócił się do volusa, przybierając nieco poważniejszy wyraz twarzy.
- Mudd. Dobra robota. Naprawdę w porządku, najwyżej zrezygnuje z przestrzeliwania zamków grodzi. I tak jest więcej niż sądziłem, że da radę załatwić. A swoją drogą, z takim zapleczem możesz już zamawiać sprzątaczkę. - uśmiechnął się odsłaniając zęby i narzucił sobie kominiarkę na twarz a potem zerknął na dwójkę najemników. - Ja dowodzę na statku, poza statkiem róbcie co chcecie. Tylko mi o tym powiedzcie. Nie jest mi na rękę, że muszę was targać, ale to znacząco uprości nam sytuację. Mudd, następnym razem od "tego" - wskazał ręką na sprzęt i dwójkę najemników. - Zaczynaj jak chcesz zrobić coś raz a dobrze. A teraz naprzód. Zaczepcie to jakoś tak by nie spadło podczas startu i zbieramy się, czas to pieniądz. - uruchomił omni-klucz, wbijając polecenie do statku by otworzył dolny właz towarowy, ostatecznie będzie leciał z otwartymi drzwiami luku. Gruz lecący dookoła stacji skutecznie zbije ich echo, nawet jeżeli będą lecieć z wielkim kartoflem pod spodem.
Nie podobało mu się to, ale miał podstawowy plan, który teraz trzeba było znacznie zmodyfikować, nie przewidział, choć teraz wydało mu się to całkiem oczywiste, że volus będzie chciał upewnić się, że wyjdzie czysto na zysk. Zaplanował już sobie dwie wersje, teraz już tylko musiał poczekać na rozwój wypadków i dostosować ewentualne poprawki.
Gedeon Sulh

Avatar użytkownika
 
Posty: 17
Dołączył(a): 11 lis 2013, o 18:17
Lokalizacja: Wrocław
Miano: Gedeon Tau Sulh
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Terrorysta
Status: Ex T-3, poszukiwany przez Przymierze za dezercje i sabotaż ze skutkiem śmiertelnym, morderstwo z premedytacją.
Kredyty: 20.000

Re: Stacje dokowania

21 lis 2013, o 12:58

Widocznie kończąc diagnostykę, Wufei wskoczył na platformę, która transportowała kapsułę, by chwilę później zniknąć w jej wnętrzu. Potrzebował tylko kilku sekund, by ten osobliwy pojazd wydał z siebie szereg charakterystycznych dźwięków i zaczął wyraźnie podrygiwać, by niedługo potem nastąpił zapłon i silniki uniosły go nieznacznie ponad platformę. Azjata widać znał się na rzeczy, bo sprawnie przemieścił barkę nad okręt Sulha, by chwilę później rozpięte do granic ramiona dosłownie go objęły.
- Utrudnia pilotowanie, ale gwarantuje, że utrzyma się na swoim miejscu - Chang wydostał się z kapsuły, by z dumą usiąść na niej wygodnie w pozycji lotosu. Jak na osobę, która wyglądała niczym sprzed dobrych kilkunastu stuleci, Wufei zdawał się nie mieć problemów ze współczesną technologią. - Elektromagnesy zamontowane w ramionach utrzymają go na swoim miejscu, o to nie musisz się martwić. Batarianie budowali je tak, by raz przytwierdzone, nie dały się łatwo oderwać.
Co do jednego miał rację, pilotowanie z jeżem "na plecach" mogło stanowić wyzwanie, ale na szczęście misja nie zakładała walki w przestrzeni kosmicznej, a na pewno nie w swoim początkowym stadium. Później nie będzie musiał się już martwić jaki los spotka ten nieoczekiwany prezent od Mudda.
Sam volus stał się aktualnie dziwnie milczący. Widocznie możliwość spojrzenia na twarz Sulha bez osłaniającego jego oblicze hełmu, było dla pokurcza średnio przyjemnym doświadczeniem. Nerwowo pokiwał tylko głowom i ruszył w kierunku platformy wcześniej przewożącej jeża, by uzgodnić z pracownikiem doków jakieś szczegóły. Turianin, który nie drgnął ani o milimetr uraczył natomiast Tau kolejnym badawczym spojrzeniem. Dopiero kiedy upewnił się, że ich obecny pracodawca jest dostatecznie daleko by nie słyszeć co mówią, postanowił się odezwać.
- Słyszałem o tobie - każde słowo wypowiadał powoli, akcentując poszczególne sylaby z niebywałą starannością. - Liczę, że masz jakiś plan.
Następnie tylko skinął mu delikatnie głową, by nie czekając na odpowiedź, wyminąć go i ruszyć w stronę okrętu. Widocznie on też nie miał zamiaru tracić czasu. Wufei również zeskoczył z okrętu, nie omieszkując wykonać pokazowego salta. O dziwo całkiem spora wysokość nie zrobiła na nim najmniejszego wrażenia, spadł bowiem niemal na równe nogi, lekko tylko zginając kolana. Jakiś rodzaj wszczepów albo protez? Gedeonowi na chwilę obecną brakowało niestety informacji by móc to stwierdzić.
Ładunki wybuchowe zostały już załadowane na pokład, jeż również spokojnie czekał na odpowiedni moment na swój sposób uroczo przytulony do jego okrętu. Mudd wciąż natomiast uzgadniał coś z pracownikami doków, choć sądząc po tych nerwowych spojrzeniach, które co raz posyłał Tau, ten mógł raczej stwierdzić, że volus jest zbyt przerażony by w ogóle do niego podejść.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Stacje dokowania

25 lis 2013, o 17:12

Westchnął i przeciągnął lekko kark, czując przyjemne chrupnięcie. Miał faktycznie nadzieje, że jeż nie zmieni zdania i w połowie drogi nie zdecyduje polecieć swoim torem. Z Muddem nie było sensu rozmawiać, nie w tej chwili. Przemiał w ustach kilka słów i odwrócił się idąc bezpośrednio do włazu.
- Takiego wała... - skwitował na temat tego wszystkiego.
Żołnierze mieli wpajane, ze z zasady nie wracają z misji, a wszelkiego rodzaju odstępstwa od normy miały być traktowane jako zaskakująco szczęśliwy zbieg okoliczności. Tylko jakoś niespecjalnie pociągała go obecna misja, zwłaszcza w kontekście jej ostatnich zmian.
Stanął pod włazem i uderzył pięścią w zrzutnik drabiny, patrząc jak zsunęła się z metalicznym zgrzytem z włazu, wdrapał się, stukając głośno butami a potem wciągnął drabinę i uderzył w przycisk hermetyzacji włazu, odsuwając się nim górna klapa nasunie się na krótki korytarz łączący ją z zewnętrzną półtonową pokrywą.
Minął skrzynie pieprzniętą byle jak w idącym w kształcie litery V korytarzu łączącym tylne ładownie i pomieszczenia załogi z kabiną walki elektronicznej oraz kokpitem.
Skręcił w bok do kilku metalowych szafek i odpiął pistolet który zabrał Muddowi i wrzucił go do szafki, zatrzaskując ją łokciem.
Westchnął i ruszył do kabiny pilota, mijając Coraxa który chyba z ciekawością przyglądał się ciasno zapchanemu elektroniką kokpitowi. Wskazał mu ręką fotel drugiego pilota, przed którym znajdował się zasłonięty płachtą system kontroli ognia.
- Zapoznaj się z tym, możliwe, że się przyda. A Turianie mają jakąś dziwną smykałkę do obsługi wszystkiego czym można zestrzelić innych. Wybijemy się na orbitę, ustawimy kurs a potem ... No a potem pogadamy o wszystkim, mój plan zakładał robotę po cichu w pojedynkę, trzeba będzie go trochę zmodyfikować. - rzucił rozwijając ekrany holograficzne i dłońmi przesuwając panele na boki, drugą ręką przeciągnął dźwignię, podciągając 40mm płyty pancerne zasłaniające oszklenie kokpitu, co wprawiło go w lekkie drgania.
Rozejrzał się i chwycił za ster a potem przeciągnął dźwignie silnika do maksimum, zwolnił kotwy i pchnął maszynę w stronę wylotu z doków, włączył tylko identyfikator pojazdu by nikt w niego nie wleciał patrząc tylko przed kabinę.
Gedeon Sulh

Avatar użytkownika
 
Posty: 17
Dołączył(a): 11 lis 2013, o 18:17
Lokalizacja: Wrocław
Miano: Gedeon Tau Sulh
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Terrorysta
Status: Ex T-3, poszukiwany przez Przymierze za dezercje i sabotaż ze skutkiem śmiertelnym, morderstwo z premedytacją.
Kredyty: 20.000

Re: Stacje dokowania

25 lis 2013, o 21:06

- Modyfikować? Po co modyfikować? - Wufei, który pozostając niezauważony dopóki sam nie postanowił zwrócić na siebie uwagi, wyminął zgrabnie Coraxa i usiadł na miejscu, który wskazał wcześniej turianinowi sam Sulh. - Mój przyjaciel nie jest wielkim fanem stereotypów.
Dodał co spotkało się tylko z lekceważącym prychnięciem ciemnoskórego giganta. Panowie zdawali się znać na tyle dobrze, że poziom niepokoju Gedeona nieco się podniósł. Miał więc przed sobą bandę piratów, a za sobą dwójkę najemników. Między młotem a kowadłem nigdy nie nabrało dla niego tak dosłownego znaczenia. Na szczęście tak długo jak pilotował, nikt nie miał zamiaru wbijać mu noża w plecy ... a przynajmniej tak przypuszczał. Skupiając się na swoim aktualnym zadaniu wyprowadził maszynę poza granicę Omegi, przedzierając się przez zwyczajowo niemały ruch wokół stacji i popędził w pustkę kosmosu.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Stacje dokowania

2 lut 2014, o 17:29

Statek zatrzymał się w jednym z doków stacji. Daumenstock wszedł do kabiny pilota i złapał za oparcie fotelu pilota.

- Dobra, ja idę pogadać z dostawcą. Będę zaraz na płycie lotniska przy ładowni, więc nawet nie myśl o wychodzeniu ze statku. - ostrzegł Marcusa ostrym tonem. - W ogóle najlepiej nie wyłaż z kokpitu i nie węsz, bo dostaniesz wpierdol.

Po tych słowach wyszedł i nie czekał na jakąkolwiek odpowiedź ze strony de Silvy.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Stacje dokowania

2 lut 2014, o 18:32

Oni naprawdę sporo od niego oczekiwali, jeśli Marcus miał pilotować i ewentualnie uciekać tym kawałkiem złomu. Cholera, oni chyba naprawdę nie znali się na przemycie i myśleli że dadzą mu byle jaki statek i każą pilotować robić na nim cuda. Banda debili z naczelnikiem więzienia na czele, a do tego jeszcze jego przydupas ze swoimi rozkazami. "Buźka" mógł sobie mówić co chciał, ale sam tego statku nie doprowadzi bez uszczerbku poprzez blokady celników. Do tego potrzebował właśnie Marcusa.
Nie chcąc oczywiście siedzieć bezczynnie w kokpicie opuścił go i ruszył na obchód po statku. Jeszcze w Czyśćcu dość pobieżnie rozejrzał się po nim, ale teraz postanowił zrobić to trochę dokładniej. Zgarnął oczywiście komunikator, aby słyszeć ewentualnie narzekania i wrzaski "Buźki" gdy ten będzie czegoś chciał od Marcusa jak wróci. Już podczas lotu wyciągnął dokładniejsze plany z komputera na temat rozmieszczenia pomieszczeń w statku. Teraz tylko sprawdzał czy wszystko się z tym planem zgadza. Nie omieszkał oczywiście poszukać szafek, w których może znalazłby coś interesującego i przydatnego. Obejrzał sobie również lepiej ładownie i czy jest w podobnym stanie jak reszta statku czy może jednak trochę lepiej utrzymana. Nie spieszył się, ale i nie był beztroski. Nie miał bowiem zamiaru dać się zaskoczyć nagłym atakiem "Buźki" podczas swojego spaceru. Zaklął w duchu. Omega, raj dla takich jak Marcus, którzy potrzebowali wytchnienia, odpoczynku, relaksu i rozrywki. Mekka wszystkich spragnionych wrażeń i niech żałuje ten, kto nigdy choć raz jej nie odwiedził. A teraz on sam potrzebował godziny na załatwienie tutaj swoich spraw i może udało by się ją zdobyć podczas załadunku towaru. Znał realia i o ile nie było to paru więźniów czy też pasażerów to transport do ładowni zwykle zajmował trochę czasu. Zwłaszcza jeśli miał wypełnić ten statek.
Jadranth, jego znajomy kupiec na Omedze. Poznał go jakiś rok po tym jak zaczął szmuglować towary dla zainteresowanych. Okazał się niezłym pośrednikiem w zdobywaniu nowych zleceń dla wolnych pilotów, a do tego miał swoje biuro nieopodal doków. Można było również u niego zaopatrzyć się w różne wyposażenie. Ha, skoro on nie może wyjść na zakupy, to zakupy przyjdą do niego. Wróciwszy do kabiny pilota, włączył kodowany kanał i odnalazł częstotliwość jakiej używał kupiec. Niektórych rzeczy się nie zapominało i na wszelki wypadek wysłał również hasło rozpoznawcze jakiego sam używał do kontaktów.
- Jadranth, zgadnij kto wrócił i potrzebuje twoich usług. Nie udawaj jak zwykle, że jesteś zajęty i odezwij się jak najszybciej. Mamy mały interes do obgadania. - wrzucił wiadomość tekstową i wysłał do adresata po czym rozłożył się wygodnie w fotelu, opierając nogi na pustym pulpicie przed sobą. Teraz należało już tylko czekać na odpowiedź.
ObrazekObrazek

Bonusy:
+20% obrażenia od mocy, +20% do Tarcz, +5% na krytyka

Marcus de Silva

Avatar użytkownika
 
Posty: 328
Dołączył(a): 13 sty 2014, o 16:40
Miano: Marcus de Silva "Scarecrow"
Wiek: 35
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Przemytnik
Postać główna: Nakmor Gavos
Lokalizacja: Treches
Status: "Poszukiwany przez Radę i dwie bezimienne organizacje"
Kredyty: 12.432
Medale: 2
Ostatni świadek (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

2 lut 2014, o 23:16

Pod nieobecność Stocka Marcus zrobił obchód statku, czego ten kategorycznie mu zabronił. Wnętrza statku nie były zbyt przyjemne: obdarte, z wystającymi przewodami, miejscami brakowało osłon w ogóle. Pod korytarzem, który łączył statek z olbrzymią ładownią, znajdował się korytarz serwisowy z dostępem do silnika, ale schodzenie tam wiązałoby się dla Silvy z ubrudzeniem się smarem lub innym szajstwem, więc nie wszedł do ciemnej dziury i nie oglądał silnika. Za to skierował czmychnął do ładowni, po drodze zahaczając o kajuty i szatnie. Oczywiście w szafkach w szatni nic przydatnego nie leżało, żadnego opancerzenia ani broni. To samo w kajucie sypialnej, która składała się tylko z dwóch koi i małej szafki nocnej.

Ładownia była olbrzymią halą, szeroką i długą, ale stosunkowo niską. Wzdłuż ścian Marcus zauważył małe czujniki, które stosowano do wytwarzania sześciennych pól siłowych. Rozplanowano je w kilku rzędach przecinanych korytarzami, żeby można było robić obchód. Właz ładowni był otwarty szeroko na doki, po tym, jak wcześniej dokonano dekontaminacji, ale na razie nikt nic przez niego nie wnosił do środka. Kątem oka Marcus zauważył, że wejściu na doki stał Daumenstock z jakimś mężczyzną w pancerzu Błękitnych Słońc. Słowa ich rozmowy rozchodziły się echem do hali ładowni.

- W sumie 150. - mówił mężczyzna w pancerzu. - Zamówienie od batarian. Status ściśle tajny. Starajcie się ominąć kontrole, bo to będzie wam ciężko wyjaśnić, co bardziej upierdliwy celnik zrobi wam problemy, a zlecenie opiewa na bardzo wysoką kwotę, więc nie chcemy strącić ładunku.

Po tych słowach mężczyźni zaczęli zbliżać się w kierunku Marcusa, więc ten musiał się wycofać do środka statku. Silva ruszył więc do kokpitu i próbował połączyć się z salarianinem, który mógłby przemycić dla niego chociażby broń. Niebawem, zanim Daumenstock wrócił, otrzymał od niego odpowiedź.

- Pewne rzeczy się nie zmieniają, stary druhu. Zawsze wierzyłem, że taki stały klient jak ty wróci szybko. Czego ci potrzeba od starego Jadrantha?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Stacje dokowania

3 lut 2014, o 00:36

Wygląd wewnętrzny statku nie zaskoczył go a jedynie potwierdził obawy co do jego stanu i przydatności na dłuższą metę. A to była zła nowina na te całe przewożenie towarów. Rozmowa "Buźki" z innym Błękitnym była interesująca. Zamówienie dla batarian, liczba 150 i bardzo wymagane unikanie celników i kontroli. Marcus postawiłby sporą sumkę na to, że chodziło o transport niewolników. Nie dażył czterookich sympatią, ale niewiele też go obchodziło co robią w swoim zakątku galaktyki. Nie miał w tym żadnego interesu, osobistego czy finansowego. Wróciwszy do kokpitu z satysfakcją odczytał wiadomość od salarianina. W końcu jakaś dobra wiadomość od czasu rozmowy z naczelnikiem więzienia. Wnet też zabrał się za odpisywanie.
- Stali klienci zawsze wracają do solidnych partnerów handlowych. Pomijając szczegóły, które lepiej wyjaśnić przy kolejce lub dwóch, potrzebuję paru rzeczy dostarczonych przez kuriera pod wskazany adres w jednym z doków. Omni-klucz Bluewire, generator tarcz wzmocniony jeśli masz na stanie, a jak nie to nawet podstawowy będzie dobry, po 5 jednostek medi i omni-żelu, porządne ubranie - dwa komplety, wymiary moje powinieneś mieć, bo brałem u ciebie podobne kilka razy. Przydałby się też podstawowy pancerz i M-27 z pochłaniaczami. A i na koniec parę racji żywnościowych z dużą ilością batonów energetycznych i butelka czegoś mocnego. Kredyty za to odejmij od mojego rachunku u ciebie. Wciąż pamiętam o tej okrągłej sumce, odłożonej na koncie na czarną godzinę i teraz właśnie taka nastała. Podejrzewam że nie wystarczy na wszystko, ale znamy się nie od dziś więc możesz być pewien, że resztę kredytów dostaniesz przy najbliższej okazji. - Zamówienie na sprzęt i odrobinę luksusu. Jak znał Jadrantha, to powinien mieć sporo różnego towaru na składzie. A znał go całkiem dobrze, podobnie jak salarianin jego samego. Nieraz robili wspólne interesy z przewozami i zawsze dobrze na tym wychodzili. Po chwili dodał też jeszcze parę informacji do wiadomości z ostrzeżeniem no i oczywiście numerem doku, gdzie aktualnie znajdował się statek - Mogą być ewentualne problemy przy doręczeniu przesyłki do rąk własnych. Więc może wyślij kogoś odpowiedniego przy takiej robocie. Kroganina, który nie będzie przejmował się jednym ochroniarzem zwanym Daumenstock, albo speca od włamań który przemknie w kamuflażu. I wdzięczny byłbym za jak najszybsze dostarczenie tego zamówienia. - skończywszy pisać wcisnął wysyłanie. I wykasował z pamięci logi tej wymiany wiadomości tak na wszelki wypadek. I znów pozostało mu oczekiwanie.
ObrazekObrazek

Bonusy:
+20% obrażenia od mocy, +20% do Tarcz, +5% na krytyka

Marcus de Silva

Avatar użytkownika
 
Posty: 328
Dołączył(a): 13 sty 2014, o 16:40
Miano: Marcus de Silva "Scarecrow"
Wiek: 35
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Przemytnik
Postać główna: Nakmor Gavos
Lokalizacja: Treches
Status: "Poszukiwany przez Radę i dwie bezimienne organizacje"
Kredyty: 12.432
Medale: 2
Ostatni świadek (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

3 lut 2014, o 11:10

Daumenstock nie wracał jeszcze przez długi czas. Nie przychodziła też żadna odpowiedź od salarianina, więc Marcus nie wiedział, na czym stał. Nie mógł też zbytnio spacerować po statku, ponieważ z ładowni dobiegały głosy kroków i rozmów, w każdej chwili mógł wejść ktoś niepożądany, a wtedy jego dalsze uczestnictwo w misji stanęłoby pod wielkim znakiem zapytania i pewnie musiałby wrócić do celi w Czyśćcu, a tego nie chciał. Dlatego też jedyne, co mu pozostawało, to rozłożyć się wygodnie w fotelu, pobawić się czymkolwiek, co znalazł w kokpicie, popstrykać monetą i czekać.

W końcu nadeszła wyczekiwana wiadomość od Salarianina:

W jednej ze środkowych skrzynek w szatni na statku masz zostawiony sprzęt. Strzelba była za duża, więc masz predatora, musi ci wystarczyć. Tak samo pancerz, dałem ci tylko napierśnik z wbudowanym generatorem tarcz, trochę zużyty, ale podejrzewam, że i tak nie zwróciłbyś mi go w nienaruszonym stanie. Dodatkowo masz omni-klucz (bez omni-ostrza, nie jestem instytucją charytatywną) i jeden medi-żel. Więcej "dostawca" nie chciał wziąć ze sobą, powiedział, że to by go spowolniło i naraziło na wykrycie. Ale przyznaj, że fachowiec z niego, zorientowałeś się, że był na statku? Rozliczymy się za wszystko na Omedze, kiedy pojawisz się u mnie osobiście. I liczę na dobry napitek.


Nim Marcus zdążył wrócić, w kokpicie pojawił się znów Daumenstock. Wszedł do środka pewnym krokiem.

- Dobra, załatwione. - powiedział - Możemy ruszać. Wyznacz kurs na Nexus Hadesu.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Stacje dokowania

3 lut 2014, o 14:13

Istotnie, wysłał fachowca skoro Marcus ani też "Buźka" nie zorientowali się o nieproszonym gościu. Szkoda tylko, że "dostawca" nie przyniósł wszystkiego ale dobre było i tyle. Przeniesienie sprzętu do kokpitu stanowiło mały problem, ale do rozwiązania zatem był dobrej myśli. Wiedział już też gdzie tutaj schowa broń aby miał do niej szybki dostęp, zaś napierśnik postanowi po prostu założyć pod ów obszerny kombinezon jaki mu się trafił na ubranie.
Teraz zaś zajął się wytyczeniem trasy na Nexus Hadesu. Włączywszy navcom (komputer nawigacyjny) zaczął kolejną eliminację pod względem warunków i zagrożenia. Odrzucił z miejsca te bardziej znane i zamieszkałe układy, potem te mniej odwiedzane ale też pilnowane. Nie spieszył się, zwłaszcza że nie miał pod ręką swoich logów i nie był pewien czy coś się nie zmieniło przez ostatnie 5 lat jego nieobecności. Ostatecznie jednak wybrał trasę, która dla niego wydała się najpewniejsza, mimo minimalnego zagrożenia ale w każdym rejsie przecież takie występowało, gdziekolwiek by się leciało.
Pierwszym celem była Mgławica Pylosa. System Nariph, w którym znajdywał się przekaźnik masy był mały. Stacja paliwowa i dwie niezamieszkane planety, z których jedną miał zamiar wykorzystać do rozładowania napędu. Pod względami kolonialnymi nie był to system zbyt interesujący, zaś mała liczebność ewentualnych mieszkańców w pozostałych systemach sprzyjała planowi Marcusa. Swoją drogą akurat ten pierwszy punkt trasy zdawał się być najłatwiejszy, potem zaczynały się schody. Masyw Feniksa i małe zagrożenie ze strony gethów. Blisko przekaźnika leżała Ishassara, na której można było bez obaw napełnić silniki wodorem oraz spokojnie i szybko rozładować napęd. Wgłąb systemu nie było sensu się zapuszczać, zaś odwiedziny sąsiadujących Chomosa, Salahiela, Typhona równało się samobójstwu. Gethy, problem z nimi był taki, że trudno było coś wywnioskować odnośnie ich działania. Raz działały jedne numery, za drugim razem inne. Tym razem Marcus postanowił zadziałać trochę niestandardowo przeciw nim. Sztuczka działała przeciw ludziom, więc i raz powinna zadziałać przeciw maszynom. Po dotarciu do systemu, nabrać trochę rozpędu i dolecieć do planety lotem balistycznym, na wyłączonych silnikach i prawie wszystkich systemach. Na orbicie dopiero miał włączyć na nowo silniki manewrowe.
Mając wytyczoną trasę i plan działania, pora było ruszyć ten kawałek wraku. Sprawdziwszy czy paliwa jest pełen zbiornik wystartował, załatwiwszy odruchowo całą procedurę pozwolenia i opuszczenia doków Omegi.
- Do zobaczenia za niedługo. - mruknął do siebie, kierując te słowa do stacji. Skupił się teraz na wyznaczeniu trasy do tutejszego przekaźnika masy. Potem już dotarcie do niego zajmie im około trzech-czterech godzin, zatem będzie miał czas trochę się zdrzemnąć i przemycić towar od salarianina do kokpitu. Do tego ostatniego wystarczyło wybrać dogodny moment gdy "Buźka" będzie po drugiej stronie statku, pilnując ładunku. Ba wystarczyło nawet wywołać mały problem w maszynowni, który ten powinien sprawdzić i się nim zająć skoro był gościem od wszystkiego poza pilotażem. I właśnie to ostatnie postanowił wybrać. Sygnał na czujnikach o awarii w maszynowni, cholerna czerwona lampka na kontrolkach zwiastująca że coś się sypie na tym latającym wraku. Sprawdzenie tego zajmie "Buźce" pewnie kwadrans góra, zatem to dość czasu na mały szmugiel Marcusa.
ObrazekObrazek

Bonusy:
+20% obrażenia od mocy, +20% do Tarcz, +5% na krytyka

Marcus de Silva

Avatar użytkownika
 
Posty: 328
Dołączył(a): 13 sty 2014, o 16:40
Miano: Marcus de Silva "Scarecrow"
Wiek: 35
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Przemytnik
Postać główna: Nakmor Gavos
Lokalizacja: Treches
Status: "Poszukiwany przez Radę i dwie bezimienne organizacje"
Kredyty: 12.432
Medale: 2
Ostatni świadek (1) Medal za długą służbę (1)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Centrum Omegi

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość