Za centrum uważa się jeden z górnych poziomów stacji, na którym znajdują się nie tylko budynki mieszkalne, ale i stacje dokowania dla statków, Targ Omegi czy osławiony już klub "Zaświaty".

Re: Stacje dokowania

22 lut 2014, o 14:17

Przechadzki po uliczkach Omegi zdecydowanie nie należały do ulubionych rozrywek Jamesa. Mężczyzna miał przez chwilę wrażenie, że jego ubrania prześmiardły "zapachem" jaki towarzyszy zakamarkom tejże stacji. Pomimo, że przyjaciółka Williamsa, Aria T'Loak cały czas siedzi w Zaświatach, nie miał zamiaru zawracać jej głowy. Niewątpliwe asari zajmowała się teraz jakimiś lewymi interesami, a gdyby dowiedziała się, że na terenie Omegi doszło do zabójstwa, w którym uczestniczył nie kto inny jak sam Darkah, na pewno nie byłaby zadowolona. Póki co trzeba było trochę wyluzować po ostatnich wydarzeniach jakie miały miejsce w życiu Jamsa i nie pokazywać się w Zaświatach przez najbliższy czas. W tym celu tęgi mężczyzna postanowił udać się do stacji dokowań, by tam złapać jakiś transporter, który przetransportuje go na Cytadelę. Nie było to miejsce, w którym kryminalista może czuć się swobodnie, lecz na bank będzie tam bezpieczny i kto wie, może właśnie tam, czekała go jakaś przygoda. Williams wsiadł do transportowca, w którym było pełno nieludzi. Teraz wystarczyło poczekać, aż statek ruszy i obierze kurs na Cytadelę.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek


Zabiję go, bo mnie wkurwia...- Asaia
Darkah

Avatar użytkownika
 
Posty: 289
Dołączył(a): 2 cze 2012, o 12:20
Miano: James Williams
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Snajper, Nawigator
Status: ex-Błękitne słońca (wysoko położony dowódca), Uznany za zmarłego.
Kredyty: 3.170
Medale: 2
Kat (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

18 kwi 2014, o 22:32

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Dotarcie do Omegi zmodyfikowanym myśliwcem było całkiem przyjemne. Fotele były na tyle wygodne, że Fen zaczęła się zastanawiać, ile poprzedni właściciel zarabiał. Jednak wciąż odmawiała sobie snu. Chciała wrócić do siebie i tam odpocząć we własnej pościeli.
Zadokowała w prywatnych przedziałach Błękitnych i czekała już na nią ekipa. Musiała niestety wprowadzić myśliwiec do środka, by mogli go przemalować. Nie była mistrzem sterów, ale jakoś dało radę, nawet jeśli budowa maszyny była niecodzienna.
Wysiadła z pojazdu, zbierając swoje rzeczy i spojrzała na speców.
- Róbcie swoje. Chce ładne kolorki - powiedziała siląc się na żartobliwy ton. Tak na prawdę wcale nie miała ochoty na zabawy. Poprawiła torbę na ramieniu i przystanęła przy wyjściu, by spojrzeć przez ramię, jak spece rozpoczynają pracę. Po chwili jednak wyszła.
Przeszła przez kolejną halę Słońc, po czym opuściła siedzibę.

[zt]


EDIT

Jej wolna chwila nie trwała zbyt długo, a miała nadzieję wrócić do bazy po przemalowaniu statku. Nie wiedziała też, czy jej zwierzchnicy zgodzą się, by to ona została pełnym właścicielem przerobionego myśliwca. Teraz jednak wróciła po coś innego, a raczej po kogoś. Kiedy tylko dotarła do mieszkania i zdoała się ogarnąć, dostała wiadomość od jednego ze przełożonych. Miała odebrać jakies dwie panienki, które dopiero co skończyły trening na Korlusie. Wiadomość zawierała krótkie informacje na temat obu dziwczyn. Fen jakoś nie pasowała funkcja nianki, ale co miała zrobić. Z jakiegoś powodu inni najemnicy stwierdzili, że jak jest biotykiem to powinna zająć się jej podobnymi. Martwiła ją jedna rzecz, ale postanowiła to rozwiązac potem. Statek z Korlusa powinien pojawić się lada chwila.
Zmierzając w stronę doków, przywitała się z paroma znajomymi. Znała większość najemników Błękitnych przebywających na Omedze, ale i tak wolała tych, z którymi była w stanie pracować. Fen zajeła miejsce na skrzyni tuż wy wyjściach z doku. Na szczęście dostała też zdjęcia obu podopiecznych.
Westchnęła cicho i uzbroiła się w cierpliwość, a by sobie w tym pomóc włączyła omniklucz i jakąś gierkę.
BONUSY: -10% do kosztów użycia mocy, +40% do obrażeń od mocy, +10% premi technologicznej, +10 punktów dodatniego modyfikatora raz na 4 tury

ObrazekObrazek



Fenenna Tocco

Avatar użytkownika
 
Posty: 278
Dołączył(a): 25 mar 2013, o 01:02
Miano: Fenenna Tocco
Wiek: 22
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik Błękitnych Słońc z rangą sierżanta
Status: poszukiwana przez biologicznego ojca - Adama Moore'a
Kredyty: 15.495
Medale: 2
Ostatni świadek (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

7 maja 2014, o 18:38

Cathe stała oparta o jeden z względnie czystych fragmentów metalowego panela, stanowiącego coś na kształt ściany w doku Błękitnych Słońc. Choć holozegarek na jej omnikluczu wskazywał że jest już grubo po dziesiątej wieczorem, dla niej i Rose dzień dopiero się zaczynał. Odgarnąwszy włosy, które już któryś raz w ciągu ostatnich paru minut opadły na jej oczy, wyciągnęła paczkę papierosów z jednej z wielu kieszeni płaszcza i ostrożnie wysupławszy z niej cienką fajkę, wetknęła ją do ust. Mrucząc coś niewyraźnie, zaczęła grzebać wolną ręką po kieszeniach, w poszukiwaniu zapalniczki.
-Wiesz że tego nie lubię... mogłabyś naprawdę przestać palić.-usłyszała znajomy kobiecy i bardzo markotny głos po prawej stronie- Śmierdzisz potem jak papierośnica...
-Przyganiał kocioł garnkowi. Żebym nie wspominała, kto co wieczór musiał wypić trzy kieliszki wódki i smakował potem jak sklep monopolowy, w godzinach szczytu.
Słysząc niezadowolone i teatralnie obrażone prychnięcie, uśmiechnęła się lekko w końcu chwyciwszy w opancerzone palce upragniony skarb. Mocno już wytarta i porysowana, służyła jej wiernie od roku. Maruda... sama wręczyła mi pierwszą paczkę i zapalniczkę na urodziny. A teraz smęci... przebiegło jej przez głowę, gdy zgrzytała urządzonkiem, w próbie skrzesania iskry. W końcu gdy pojawił się nikły, czerwonawy płomieniek, pospiesznie przystawiła do niego koniec papierosa, zaciągając się delikatnie. W sumie nie miała powodu by akurat teraz zapalić. Skwitowawszy są tą myśl kolejnym wzruszeniem ramion, rozejrzała się ponownie po doku. Tłocznie, głośno...i nudno pomyślała obserwując nieustający wyładunek i załadunek niezliczonych partii sprzętu i rekrutów. Tłumy rozumnych istot nieodmiennie kojarzyły się jej z wyjątkowo długim i paskudnym wężem, który spasiony bo posiłku przelewał się we wszystkie strony. Bleeh... wolę tu stać. Zdecydowanie podsumowała swój cichy wywód i zerknęła na Rose. Tak jak się spodziewała, jej towarzyszka nie zwracała na nic zbyt wiele uwagi. Cicha i spokojna wpatrywała się w nią, badawczym wzrokiem. Gdyby dobrze jej nie znała, mogłaby odnieść wrażenie iż jej kochanka w tym momencie zastanawia się nad kolorem ściany za nią, lub czymś równie nieistotnym dla okazania ostentacyjnej arogancji. Jednakże po tylu latach bez problemu mogła dostrzec lekki błysk w jej fiołkowych oczach i delikatnie uniesione kąciki ust, świadczące o jej dobrym nastroju. Strzepnąwszy pył, zaciągnęła się znowu i zgiąwszy lewą nogę, oparła stopę o ścianę. Stukając palcami wolnej dłoni w takt muzyki, którą posłyszała w jednym z mijanych klubów zaczęła cicho i nie melodyjnie nucić pod nosem. Nie przeszkadzało jej to jednak zupełnie. Rozglądając się żywo, dostrzegła w końcu kobietę, o czarno-czerwonych włosach, która wyraźnie skupiała się na kolorowych obrazach wyświetlanych przez omniklucz. Odepchnąwszy się lekko od ściany, skinęła lekko głową, wskazując na nieznajomą i szepnęła:
-To chyba nasza nowa szefowa... podejdziemy, czy jeszcze chwilę poczekamy? Wygląda na zajętą...
-Chodźmy już lepiej.-odpowiedziała krótko blondynka i ruszyła spokojnym krokiem w stronę siedzącej.
Rose była już trochę zmęczona tym wszystkim. Późno kładła się spać i jeszcze wcześniej wstawała, a niekończące się testy i brak choćby elementarnej wolności, czy prywatności zszargał jej nerwy do granic wytrzymałości. Czasem miała już ochotę coś rozwalić; rozsmarować biotycznym uderzeniem po całej powierzchni ściany i odetchnąć z ulgą. Nie okazywała tego jednak, dobrze wiedząc jak zareagowałaby Cathe. Już i tak wystarczyły jej zatroskane i smutne spojrzenia rudzielca za każdym razem, gdy wieczorem pękały jej naczynka krwionośne w nosie i musiała leżeć z odchyloną głową. Kochana jest, ale doprowadza mnie tym czasem do szału. Bez sensu jest martwić się każdym i wszystkim. Im szybciej to zrozumie, tym lepiej dla niej skonkludowała, idąc przed siebie. Nie zwracała zbytnio uwagi na otoczenie, skoncentrowana na siedzącej na skrzyni kobiecie. Całkiem ładna... i wygląda na starego wyjadacza. Ciekawe czy jest tak zgorzkniała jak cała reszta. Westchnęła lekko. Nie miała zamiaru za dużo mówić... nie teraz. nagadała się zdecydowanie za wiele, w ostatnich miesiącach i teraz pragnęła odrobiny ciszy. Szkoda tylko że nie mogła jej dostać. Stanąwszy przed kobietą, nie odezwała się ani słowem i spojrzała tylko przez charakterystyczne okulary, na Cathe, która wysunęła się do przodu i jednocześnie chrząknęła, znowu poprawiając włosy i przydeptując wypalonego papierosa.
-Ekhm... przepraszam. Pani Fennena Tocco?
Catherine Roussel

Avatar użytkownika
 
Posty: 16
Dołączył(a): 28 mar 2014, o 17:14
Miano: Cathe
Wiek: 19
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Saper, Inżynier-pirotechnik
Postać główna: Ananthe’Viroccum vas Eboracum
Kredyty: 20.000

Re: Stacje dokowania

7 maja 2014, o 19:01

Gierka nie była jakaś bardzo wymagająca, ale Fen wciągnęła się na tyle by odciąć się od zewnętrznych bodźców. Musiała przyznać, że nawet taka chwila wytchnienia była jej potrzebna, zwłaszcza że dawno nie przespała odpowiedniej ilości godzin. Czuła zmęczenie, które próbowała odepchnąć od powrotu z Toolak.
Niestety jej spokój został przerwany. Podniosła wzrok znad omniklucza i spojrzała na dwie dziewczyny, które stanęły przed nią. Od razu rozpoznała najemniczki, których zdjęcia miała we wcześniej otrzymanych danych. Rose jednak wyglądała na kogoś w jej wieku, ale Cathe musiała mieć kilka lat mniej. Teraz Fen zaczęła sie zastanawiać nad tym, jak ona wytrzyma z dwiema biotyczkami. Z tego co wiedziała, obie towarzyszki były szkolone w Grissomie nim trafiły do Błękitnych. Tocco miała tylko nadzieję, że nie zaczną rozmów na ten temat. Nie lubiła wspominać momentu w którym jej życie nieco się posypało nim trafiła do Słońc.
- Tak, to ja. Cathe i Rose jak się domyślam - odezwała się i lekko skrzywiła, gdy jej wirtualny przeciwnik właśnie wygrał grę. Wyłączyła omniklucz i wstała ze skrzyni. - Mówcie mi Fen - wyciągnęła dłoń w stronę najpierw Rose potem Cathe, by się porządnie przywitać. Kiedy miały to za sobą, przeciągnęła się, bo siedzenie na tej skrzyni nie było zbyt wygodne. - Jak pewnie już wiecie, mam się wami zająć na czas pobytu na Omedze. Byłyście już kiedyś na stacji? - zapytała, bo nie wiedziała, czy je oprowadzać dokładnie, czy też może sobie darować wycieczkę turystyczną i od razu zabrać dziewczyny do mieszkalnego. - A i macie jakiś większy bagaż, czy tylko to co macie ze sobą? - dodała, patrząc na ich rzeczy. Musiała przyznać, że Cathe wyróżniała się w tym płaszczu, który niekoniecznie pasował to hałastry w niebieskich pancerzach, która się krzątała po dokach.
BONUSY: -10% do kosztów użycia mocy, +40% do obrażeń od mocy, +10% premi technologicznej, +10 punktów dodatniego modyfikatora raz na 4 tury

ObrazekObrazek



Fenenna Tocco

Avatar użytkownika
 
Posty: 278
Dołączył(a): 25 mar 2013, o 01:02
Miano: Fenenna Tocco
Wiek: 22
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik Błękitnych Słońc z rangą sierżanta
Status: poszukiwana przez biologicznego ojca - Adama Moore'a
Kredyty: 15.495
Medale: 2
Ostatni świadek (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

7 maja 2014, o 19:52

Cathe uśmiechnęła się lekko i przyjaźnie patrząc na Fen. Wygląda sympatycznie... i chyba już trochę tu pracuje skonkludowała patrząc na jej ciało i ruchy. Niewątpliwie miała przed sobą najemnika, który już niejednego się imał. Trochę zmartwiło ją tą skrzywienie się, ale najprawdopodobniej było to spowodowane jakimś zdarzeniem, w grze, którą miała włączoną na omnikluczu. Sama lekko westchnęła. Już nie pamiętała nawet kiedy ostatnim razem miała okazję w coś pograć, albo chociaż poczytać, nie wspominając o wspólnym wyjściu dokądkolwiek. Gdy najemniczka podeszła do nich i wyciągnęła rękę, chwyciła ją dosyć pewnie, choć bez większej siły i potrząsnęła na powitanie:
-Cathe, albo jak kto woli Cat.-mówiąc to mrugnęła porozumiewawczo do Rose- Wiemy, nikt o niczym innym nie tłukł nam do głowy, przez całą podróż.-uśmiechnęła się odrobinę szerzej- Byłyśmy tu... może dwa miesiące, ale mówiąc szczerze równie dobrze mogło nas tu nie być-westchnęła lekko. Co jakiś czas przenosiła ciężar ciała z nogi na nogę i nadal rytmicznie bębniła bezgłośnie palcami o udo.- Choć orientujemy się w miarę, jeśli chodzi o dystrykty i co w nich jest... przeważnie. Ja nie mam głowy do takich spraw, ale Rose to prawie chodząca mapa, więc nie powinno być problemu.-po chwili zerknęła na torbę, o której istnieniu prawie zapomniała- Tak to wszystko... wiem że tego nie wiele, ale nie miałyśmy czasu w trakcie szkolenia... na cokolwiek. - czekając na odpowiedź poprawiła lekko swój płaszcz i gruby pas, który utrzymywał go w pasie.
Rose uścisnęła pewnie dłoń Fenneny i powiedziała spokojnym lekko chrypiącym głosem:
-Po prostu Rose.
Słuchając monologu Cathe, który graniczył wręcz ze słowotokiem. Znam ją od małego, a nadal nie rozumiem jak ona to robi. pomyślała, uśmiechając się lekko. Sama nigdy nie miała potrzeby tyle mówić, nie wspominając o kontaktach z innymi. Wolała skupić się an tym co akurat robiła, lub po prostu słuchać. Na wzmiankę o kocie, odmrugnęła lekko i uśmiechnęła się szerzej, z błyskiem w oku. Tak, kotka... która zapędza się tam gdzie nie powinna pomyślała trochę czule, ale i ironicznie. Cóż, miała do tego prawo, w końcu była od niej młodsza. Miała tylko nadzieję, że nikt nie będzie wypytywał jej nagle o przeszłość. Ani okres w Akademii, ani to co było wcześniej nie były dla niej szczególnie przyjemne... w szczególności to co wcześniej.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Ostatnio edytowano 7 maja 2014, o 20:48 przez Catherine Roussel, łącznie edytowano 1 raz
Catherine Roussel

Avatar użytkownika
 
Posty: 16
Dołączył(a): 28 mar 2014, o 17:14
Miano: Cathe
Wiek: 19
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Saper, Inżynier-pirotechnik
Postać główna: Ananthe’Viroccum vas Eboracum
Kredyty: 20.000

Re: Stacje dokowania

7 maja 2014, o 20:30

Uśmiechnęła się lekko, ale bez przesady. Już na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, kto w tej grupie będzie zazwyczaj mówił. Fen nie była tylko pewna czy to zniesie. Ostatnio wolała ciszę za towarzystwo. Może rozgadana kompanka pomoże jej dojść do ładu we własnej głowie i odciągnie od ostatnich zmartwień. Rose wydawała się milczkiem i możliwe że to ona będzie uspakajać swoją towarzyszkę.
- W takim razie pójdziemy od razu do mojego mieszkania bez ociągania się- westchnęła cicho, bo możliwe, że żadnej z nich nie będzie się podobało to, co zaraz powie. - Dowództwo niestety nie przydzieliło wam jeszcze kwatery. Póki tego nie zrobią, będziemy kotłować się u mnie.
Wyciągnęła papierosy i po chwili paliła już jednego, nawet nie pytając, czy im to przeszkadza. Dym raczej nie mógł im przeszkadzać, bo fajki miały lekko cynamonowy zapach.
- No to się zbieramy - powiedziała, kierując się w stronę wyjść. - A i z takich podstaw, które pewnie już wam mówiono, ale dla świętego spokoju powtórzę - zaczęła, zerkając na obie dziewczyny przez ramię i zaciągnęła się papierosem. Wraz ze słowami z jej ust wydobywał się dymek. - Na razie jestem waszym opiekunem, więc wszystkie sprawy kierujecie do mnie. Jeśli dostaniemy wspólną misję, to oczywiście macie wypełniać moje polecenia. Jeśli dostaniecie misje osobną macie wypełniać rozkazy przydzielonego zwierzchnika. Uważajcie na chłopców w bazie. Potrafią zaleźć za skórę. Jesteście po szkoleniu, więc pewnie dadzą wam trochę czasu na aklimatyzację i odpoczynek. - Zamyśliła się na chwilkę, szukając w pamięci tego, o czym nie powiedziała. - A i w jedzenie musicie same się zaopatrzyć, pokaże wam parę miejsc gdzie nawet tanio można kupić coś dla biotyków. Na pytania odpowiem w mieszkaniu.
W czasie jej mowy zdążyły wyjść z bazy i dotrzeć do taksówek. Fen aktywowała jedną, rzuciła fajka na ziemię i zgasiła jednym przydepnięciem. Zajęła miejsce kierowcy. Kiedy wszystkie były w środku, podniosła maszynę do góry i skierowała pojazd w strone dzielnicy mieszkalnej.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
BONUSY: -10% do kosztów użycia mocy, +40% do obrażeń od mocy, +10% premi technologicznej, +10 punktów dodatniego modyfikatora raz na 4 tury

ObrazekObrazek



Fenenna Tocco

Avatar użytkownika
 
Posty: 278
Dołączył(a): 25 mar 2013, o 01:02
Miano: Fenenna Tocco
Wiek: 22
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik Błękitnych Słońc z rangą sierżanta
Status: poszukiwana przez biologicznego ojca - Adama Moore'a
Kredyty: 15.495
Medale: 2
Ostatni świadek (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

12 cze 2014, o 22:59

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Poszukiwany przez Derieta statek okazał się być średniej wielkości srebrną fregatą, której kadłub zdobiło trudne do rozszyfrowania logo gangu. Jednostka ta wyglądała, zwłaszcza ze względu na kształt, na przystosowaną do szybkiego poruszania się a kilka par działek zapewniało załodze odpowiednią siłę ognia. Biorąc pod uwagę wartość takiego statku mało prawdopodobne było by Tyzuris i jego ludzie weszli w jego posiadanie w legalny sposób.
Arlea już na niego czekała, ukryta za jednym z filarów, obserwowała wejście. Kiedy drell zbliżył się do niej geste wskazała mu wejście.
- Kilka minut temu wybiegło stamtąd dwóch turian, dlatego powinniśmy założyć, że reszta załogi już wie o śmierci Tyzurisa – bez żadnych wstępów zdała raport. - od tego czasu nic się nie działo, ale nie sądzę by zostawili statek bez żadnej ochrony. Jakieś pomysły?
Sprawa ze statkiem nie wyglądała zbyt ciekawie; nawet jeśli mogli oprzeć się na planach innych jednostek tego typu, to nie znali rozkładu pomieszczeń tego konkretnego modelu, poza tym żadne z nich nie wiedziało jakie niebezpieczeństwa mogą czekać na nich w środku.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Stacje dokowania

12 cze 2014, o 23:26

Deriet przybiegł do portu kilka minut po Arlei, która przebrała się już w swoje normalne ciuchy. To że akurat stąd wybiegło dwóch piratów oznaczało że prawdopodobnie tylko ci którzy zostali na statku byli na tyle trzeźwi by pomóc tamtym w Zaświatach. oczywiście to było logiczne, ale dalej było tylko spekulowaniem.
Wysłuchał uważnie asari i włożył na głowę hełm z noktowizorem. Jeśli było ciemno to włączył ten tryb i przyjrzał się dokładnie statku. Oczywiście włamanie na statek powinno przebiegnąć po kilku dniach planowania, ale w tym zawodzie często idzie się na spontanie. W innym razie wzięliby chociaż palnik by się przewiercić przez podłogę. Drell zagryzł wargę i zamyślił się przez chwilę. Szkoda że ona nie ma żadnych błyskotliwych planów, a myśleć musiał tylko on. No ale życie nie jest feir i trzeba się dostosować.
- Zakładam że ktoś w środku został. Jest środek nocy, więc może będzie spał, szczególnie że ci trzeźwiejsi pewnie wybiegli. Oczywiście w takim przypadku to tylko gdybania. Palnika nie mamy więc zostaje shakowanie panelu wejściowego lub wejście od dołu, lub od góry gdzie powinno być kilka włazów bezpieczeństwa. Oczywiście te też będą zamknięte ale otwarcie takiej klapy nie powinno być problemem. Alarmu czy też strażnika nie załatwimy z zewnątrz więc zamartwianie się tym teraz nie ma żadnego sensu. Czyli mój plan jest taki, wchodzimy na statek po tych chwytakach i szukamy tam klapy. Musi tam gdzieś być bo statki nigdy nie mają jednego wyjścia, na wypadek gdyby coś się stało z głównymi. Jeśli nie będzie od góry to ja za pomocą mojego sprzętu przejdę na spód i tam na pewno coś znajdę. Postaram się wtedy otworzyć ci główne drzwi od środka. Wchodzimy potem na korytarz i rozdzielamy się. Szukamy dwóch rzeczy, kajuty kapitana w której powinien być jego komputer, oraz mostka gdzie powinien znajdować się główny komputer. Dlatego ty zaczniesz przeczesywać pomieszczenia od góry a ja od środkowego pietra, na dole zwykle są kajuty zwykłych załogantów, magazyny czy silniki co nas nie interesuje. Tyle planu można wykombinować na podstawie tych informacji. Masz lepszy czy działamy?
Po tych słowach spojrzał na nią uważnie i jeśli nie miała nic przeciw włożył kolejne sztylety za pas i zaczął zakradać się pierwszy w stronę statku wypatrując w szybach strażników. Pobieżnie też zobaczył czy światła są w środku włączone czy nie. Jeśli nie to można uznać że nikogo tam nie ma albo że śpią.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

13 cze 2014, o 22:31

- No to do roboty. Będę cię osłaniać. - nie wysiliwszy się na dalsze komentarze Arlea ruszyła za podążającym w stronę statku Derietem.
Niestety plan agenta dotyczący wykrycia potencjalnego zagrożenia dzięki oknom z miejsca spalił na panewce. Parra nie miała nic wspólnego z luksusowymi wycieczkowcami, czy statkami dyplomatycznymi gdzie duża liczba panoramicznych okiem byłaby cechą pożądaną. Jednostka przed nimi miała służyć do walki i szybkiej ucieczki, wyposażony w mocne poszycie, którego nie wypadało osłabiać dużą ilością szklanych płyt. Miało to też swoje dobre strony; jeśli ktoś pozostał za statku, nie będzie w stanie ich zobaczyć o ile nie dysponuje kamerami przesyłającymi obraz z zewnątrz statku. Wspinaczka na chwytak nie sprawiła wygimnastykowanemu drellowi najmniejszych problemów uświadomił sobie jak jego działania muszą wyglądać z boku. Na swoje nieszczęście przed podjęciem próby wdrapania się na cudzy statek zapomniał o najważniejszej rzeczy dla każdego szpiega; działającym kamuflażu. Zabójca mógł mieć tylko nadzieję, że ktokolwiek mógłby ich teraz obserwować; czy to właściciele sąsiednich statków czy możliwa ochrona doku, wezmą ich za członków załogi Tyzurisa lub techników, którym zlecono dokonanie napraw.
Jak można było się spodziewać, górna część poszycia Parry, przynajmniej w miejscach do których Deriet mógł łatwo dotrzeć, okazała się całkowicie gładka; nie było widać na niej żadnych rys ani otworów mogących skrywać wejście do korytarza serwisowego.
Uprzednio dając znak towarzyszce drell uruchomił uprząż i wzorem bohatera dawnych ludzkich kreskówek z pajęczą zwinnością ruszył badać spód statku. Tu miał więcej szczęścia; już po kilku sekundach jego oczy natrafiły na niewielką kwadratową płytę zabezpieczoną zamkiem szyfrowym, najprawdopodobniej prowadzącą do korytarza serwisowego pod ładownią.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Stacje dokowania

13 cze 2014, o 23:16

Wiadomość dla Derieta

Za kilka dobrych godzin mam lot. Może przekimałabym u ciebie na statku jedną noc? Jak będę na Omedze to zadzwonię, chyba, że robisz coś istotnego.
Palmi.
Palmira Nache

Avatar użytkownika
 
Posty: 609
Dołączył(a): 26 gru 2012, o 14:26
Miano: Palmira Nache
Wiek: 230
Klasa: szturmowiec
Rasa: Asari
Zawód: niezależna badaczka
Kredyty: 27.650
Medale: 2
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

14 cze 2014, o 00:21

Drell nie włączył kamuflażu poniewa była ciemna noc więc raczej mało kto zaglądał do doków na spacer. Mimo wszystko na dachu nie znalazł ani jednego wejścia, a zatem musiało być na spodzie. Niczym pająk spełzł na brzuch statku i zaczął go przeszukiwać. W końcu znalazł to czego szukał, ale zamek był na kod. Ciężko by mu się pracowało w takich warunkach nad manualnym otworzeniem zamka jednakże te pacany zostawiły wystarczająca wskazówkę by ktoś nie miał problemów z wejściem. Jako znawca hakowania i przechodzenia przez wszystkie zabezpieczenia drell od razu rozpoznał szyfr Enigmy, przecież to jest podstawa szyfrowania. Mimo to ciężko by było go złamać bez tej wskazówki. A tak to bez namysłu wpisał kod: "1113122113", a wejście powinno stanąć przed nim otworem po czym już na kamuflażu wpłynąć do środka i poszukać cicho jak myszka głównych drzwi bazując na ich umieszczeniu z zewnątrz, od wewnątrz nie powinno być problemów z otworzeniem by arari do niego dołączyła. W międzyczasie otrzymał też maila od Palmiry na którego szybko odpisał.
"Idealnie, będę cię oczekiwał, mam nadzieję że po robótce spotkamy się na dłużej. Chciałbym cię już zobaczyć.
Deriet"
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

14 cze 2014, o 14:36

Tunel serwisowy używany przez Derieta okazał się być wąską niemal pionową rurą zakończoną włazem znajdującym się około dwóch metrów nad głową drella. Na szczęście projektant statku przyjął poprawkę na konieczność używania pełnego kombinezonu, także zabójca mógł bez problemu obrócić się by skorzystać z wbudowanej w ścianę drabinki. Taki sam uśmiech losu zdecydował, że znajdująca się u szczytu pokrywa nie była w żaden sposób zabezpieczona, wystarczyło lekkie muśnięcie umieszczonego w jej centrum przycisku by metalowa płyta wsunęła się w ścianę otwierając drogę do pomieszczenia powyżej.
Zachowując najwyższe środki ostrożności drell powoli wychylił się z tunelu. Mimo panującego w pomieszczeniu półmroku od razu zorientował się, że trafił do małej ładowni lub magazynu. Niemal całą dostępną przestrzeń zajmowały zarówno kontenery, zarówno sięgające do sufitu olbrzymy jak i ich nieco mniejsze wersje z trudem dorównujące zabójcy wzrostem oraz ustawione w równych rzędach niewielkie skrzynie. Żaden z pojemników nie posiadał oznaczeń mogących powiedzieć cokolwiek o jego zawartości, jednak biorąc pod uwagę charakter statku na jakim się znajdowały, było niemal pewne że wypełniają je zgromadzone przez załogę Parry łupy. Rozglądając się pomieszczeniu drell zauważył, że tylko jedna z trzech lamp, położona bezpośrednio nad drzwiami po jego prawej, działa. Pozostałe źródła światła zostały zniszczone lub wyłączone dla zaoszczędzenia energii, ze swojej pozycji Deriet nie był w stanie właściwie ocenić.
Wyglądało na to, że jedyną drogą wyjścia z ładowni, poza tunelem serwisowym, były zauważone wcześniej przez Derieta drzwi. Rażąca oczy jasną zielenią kontrolka niemal przywoływała drella by otworzył wrota i ruszył na dalsze badanie statku jednak cichy głosik gdzieś z tyłu jego głowy podpowiedział mu, że nie wie czy za obserwowanymi drzwiami ktoś na niego nie czeka.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Stacje dokowania

14 cze 2014, o 14:51

I tym oto sposobem dotarł do magazynu pełnego skrzyń. Szkoda że w adnotacji do misji baza nie poinformowała go w jakich pudach była ich broń. jest wysokie prawdopodobieństwo że cała broń została złożona tutaj chyba że było to bardzo dawno temu. Przed pójściem dalej Drell postanowił sprawdzić największe kontenery. Podszedł wiec do nich i próbował po cichu otworzyć by zajrzeć jakie pudła czy rzeczy były w środku. Zapewne broń byłą składowana w dużych pudłach z logiem Bsów więc za takimi też się rozglądał. Co chwila też nasłuchuje czy ktoś z drugiej strony drzwi prowadzących dalej nie otwiera ich. Jeśli kontenery są na zamek stara się otworzyć zamki sposobem włamywacza. Skoro Niebiescy chcą odzyskać broń to znaczy że musieli jej stracić naprawdę sporo, a wiec jeśli zachowywali chociaż jako taki porządek to będą składować broń razem. Czyli naturalnym wyborem było przejrzenie największych kontenerów. Jeśli tam niczego nie będzie na razie olewa resztę i idzie do drzwi, nasłuchuje pod nimi czy nikt tam nie chodzi i powoli otwiera i wychodzi na korytarz ozywając kamuflaż a w jednym reku ma zwykły nóż, a w omnikluczu włączone ostrze.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

14 cze 2014, o 22:31

Na nieszczęście dla Derieta żadna ze skrzyń znajdujących się w ładowni nie nosiła na sobie błękitnego loga jego mocodawców. Jednak jego ciekawość została nagrodzona; gdy po krótkiej szarpaninie z zamkiem kontenera wieko odsunęło się pod stopy drella wypadło kilkanaście sztuk rozmaitej broni. Zabójca nasłuchiwał przez chwilę sprawdzając czy huk wywołany jego działaniami przyciągnął uwagę załogi statku. Gdy przez kilka chwil nic się nie wydarzyło drell przystąpił do badania swojego znaleziska. Nawet bez liczenia można było ocenić, że rzeczywista liczba karabinów, pistoletów i strzelb, włączając te na podłodze wynosi nawet pięćdziesiąt sztuk. Radość jaką mógł odczuwać zabójca na widok odnalezionego skarbu została natychmiast przyćmiona przez stan w jakim znajdowała się broń. Egzemplarze leżące pod jego nogami nosiły ślady wypaleń, uderzeń, miażdżenia a nawet drobnych wybuchów, których ślady wyglądały jakby coś rozsadziło broń od środka. Bez poświęcenia dłuższej chwili na ocenę każdej sztuki broni z osobna nikt, nawet najbardziej doświadczony inżynier, nie mógłby ocenić czy którakolwiek z nich nadaje się do użytku, ale niewykluczone było, że wśród tej sterty może było znaleźć prawdziwe skarby.
Pozostałe kontenery, zawierały nie mniej interesujące przedmioty jakimi były około kilogramowe pakunki z czerwonym piaskiem. Może gdyby Deriet był narkomanem lub funkcjonariuszem wydziały antynarkotykowego byłby właśnie w raju, ale w przebiegu jego misji nie było na razie miejsca na zabawę przy użyciu zawartości ładowni.
Kiedy w pełnym rynsztunku znalazł się na korytarzu do jego uszu dotarł syk otwieranych drzwi gdzieś po jego prawej stronie.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Stacje dokowania

14 cze 2014, o 23:22

Deriet spokojnie przejrzał zawartość kontenerów i już ucieszył się gdy znalazł jakąś broń w wielkiej ilości gdy okazało się ze to był złom. Te pukawki nie nadawały się do użycia i pewnie były po prostu śmietnikiem piratów którzy nie chcieli tego marnować i pewnie poleci na skup złomu czy czegoś takiego. Zdecydowanie nie była to broń błękitnych. Deriet mógłby jeszcze przejrzeć resztę ale wolał wpuścić tutaj asari i by ta zaczęła szukać od góry, a on od dołu więc zaryzykował i wyszedł na korytarz. Gdy tylko to zrobił usłyszał syk otwieranych drzwi po swojej prawej. Automatycznie włączył kamuflaż, stanął w miejscu i czekał na pojawienie się przeciwnika. Jeśli będzie wystarczająco blisko to stara mu się wbić omni ostrze w szyję by nie mógł nikogo zawiadomić krzykiem o intruzie.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

15 cze 2014, o 22:56

Nie od dziś wiadomo, że jeśli coś idzie zbyt gładko, to z całą pewnością niedługo wszystko się spieprzy. Na początku wszystko szło zgodnie z planem Derieta; batariański załogant niespiesznie opuścił pomieszczenie, skręcając w stronę przeciwną do drella odwracając się do niego placami. Zabójca mógł niemal przysiąc, że widzi tarczę namalowaną na szyi pirata, wręcz zachęcającą by ktoś z niej skorzystał i uderzył w cel. Ułamek sekundy przed tym jak Deriet ruszył by wyeliminować cel coś go powstrzymało, jakiś pierwotny instynkt ostrzegający przed znacznie gorszym zagrożeniem. Ta jedna sekunda zwłoki okazała się być dla drella wybawieniem, które uratowało go przed wbiegnięciem prosto pod nogi drugiego osobnika.
Nie było pewne czy zabójca kiedykolwiek, czy to na żywo czy na obrazku, widział podobną istotę. Obcy, mający na oko około trzech metrów wzrostu niemal dotykał głową sufitu, z uwagi na jego posturę od biedy można by wziąć go za ciężko zmutowanego kroganina gdyby nie dziwaczny trójkątny kształt ust i cztery pary oczu.
Gdy tylko wielkolud wyszedł pomieszczenia zatrzymał się w pół kroku, jakby coś go zaalarmowało i utkwił wzrok w nieruchomej i na szczęście wciąż niewidzialnej sylwetce Derieta. Przez kilkanaście sekund wpatrywał się w miejsce drella jakby przewiercając go wzrokiem, najprawdopodobniej szukając tego co wcześniej zwróciło jego uwagę. Na szczęście dla zabójcy batarianin zwrócił uwagę na dziwne zachowanie towarzysza zanim wyłączył się kamuflaż taktyczny Derieta.
- Karg co ty robisz? - zapytał podchodząc jednocześnie również kierując wzrok w odpowiednie miejsce.
- Wydawało mi się, że coś widziałem – osobnik nazwany Kargiem odpowiedział i nie przerywając obserwacji sięgnął po przewieszonego przez plecy Windykatora – A to najlepszy sposób na sprawdzenie – to mówiąc wycelował lufę karabinu w pustkę korytarza, najwyraźniej mając zamiar wystrzelić serię by ujawnić pozycję Derieta.
- Zwariowałeś?! - na szczęście dla drella u batarianina odezwały się fragmenty instynktu samozachowawczego – Chcesz strzelać na statku? A jak coś uszkodzisz? Nic tu nie ma – wskazał ręką korytarz – Udziela ci się paranoja kapitana, od czasu ataku na błękitnych też wszędzie widzi zabójców. Lepiej chodźmy na górę zanim reszta wszystko wypije.
Jego towarzysz zaśmiał się nieprzyjemnie.
- Masz na myśli tych słabeuszy w niebieskich mundurach? Tacy jak oni nie odważyli by się odgryźć – stwierdził tonem dobitnie sugerującym co myśli o organizacji Derieta – Masz rację, może powinniśmy się upić zanim przyjdą ci „zabójcy"; żeby wyrównać szanse.
Dziwna para ruszyła w przeciwną do drella stronę korytarza i dopiero gdy echo ich kroków ucichło Deriet mógł na krótką chwilę odetchnąć z ulgą.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8338
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Stacje dokowania

15 cze 2014, o 23:17

Dobrze że miał taki dobrze wyrobiony instynkt bo inaczej czekałaby go walka z dwoma przeciwnikami. To nawet by nie była walka bo by zarżnął jednego, a drugi wpakował mu kule w plecy. Podczas wymiany zdań między dwoma piratami wstrzymał nawet oddech, ale był gotów do kucnięcia w razie gdyby ten chciał pociągnąć za spust. W końcu jednak sobie poszli gdyż jeden odciągnął swojego kamrata od strzelenia niewidzialnemu drellowi prosto w brzuch.
Deriet odetchnął gdy tamci się oddalili ale też potwierdziło się to że większość załogi dalej nie wie o śmierci kapitana, oraz że piją na górze. Było ich więcej niż czterech na statku co zmieniało postać rzeczy gdyż było ich o wiele więcej niż się spodziewał. Dwie osoby przeszczekując to więcej szans na wykrycie wiec Drell postanowił sam przeszukać pomieszczenia. Odczekał chwilę aż tamci wejdą na górę po czym zakrada się do pomieszczenia z którego wyszli, czyli do tych po prawej. Poczekał wcześniej aż odnowi mu się kamuflaż i wchodzi do środka. Szuka też komputera jakiegokolwiek, bo jeśli są połączone siecią wewnętrzna to z każdego komputera będzie mógł ściągnąć dane o lokalizacji ładunków. Jeśli komputera tam nie będzie to wraca na korytarz i sprawdza każdy pokój który przewinie się aż do schodów wyżej. Przed wejściem do pokoi zawsze nasłuchuje jakichś odgłosów ze środka. Postanawia znaleźć te dane i zmyć się nim tamci w ogóle zorientują się o jego obecności.
Jeśli na parterze nie znajdzie tych danych melduje się cicho Asari poprzez komunikator żeby go ostrzegła jakby ktoś nadchodził od zewnątrz.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

16 cze 2014, o 00:29

Lot nie trwał długo, w jego czasie Palmira i William nie rozmawiali ze sobą zbyt wiele. Gesty i słowa mężczyzny za bardzo przeczyły wszystkiemu, co mówił i robił wcześniej i temu, co zdziałać powinny ostre jak bicz słowa szczerej do bólu Nache. Kiedy jeszcze przed odlotem powiedział, że cieszy się z powodu ich spotkania, zaśmiał się pierwszy raz pogodnie i szczerze, zupełnie inaczej niż wcześniej... Aż zrobiło się asari głupio. Jakby była bezlitosną jędzą, która karmi swoje ego, niszcząc pewność siebie drugiego człowieka. Spojrzała wtedy niepewna i speszona w oczy Williama, nic już z tego nie rozumiejąc. Potem położył jej swoją rękę na dłoni, a ona zadawała sobie wciąż pytanie:

"O co ci, u diabła, chodzi?"

Pozwoliła mu potrzymać się chwilę, choć zesztywniała w tym momencie i czuła się bardzo niepewnie, a gdy tylko nadarzyła sie okazja, wyswobodziła swoją dłoń. Przymknęła oczy, ręce założyła na piersi i tak siedziała całą drogę, trochę przysypiając i co jakiś czas wyglądając przez okno na malownicze widoki Galaktyki.

Kiedy prom zatrzymał się, wyszła powoli ze statku, a w doku rozprostowała kości, wyciągając się jak kocica.

- Tia, wszystkie drogi prowadzą na Omegę. - stwierdziła, po czym ziewnęła. Potem obróciła się przodem do Williama. Nie wiedziała, co ma mu powiedzieć. Czuła, że odrobinę przesadziła, ale oczywiście nie na tyle, żeby go przepraszać. Kłuło ją tylko to, że on tak łagodnie zareagował na wszystkie jej szorstkie słowa. - Honorowy William - powiedziała, łapiąc go za kołnierz skórzanej kurtki i ciągnąc lekko do siebie, jakby go chciala poprawić. - Nie wiedziałam, że taki z ciebie ostatni rycerz Galaktyki. - powiedziała z lekkim przekąsem, podnosząc powieki, żeby móc spojrzeć mu w oczy. Starała się być słodka, żeby zrekompensować mu w taki subtelny sposób wcześniejsze złośliwości. - Mam nawet pewien pomysł, jak mógłbyś zrealizować swoje idealistyczne marzenia. Ale to rozmowa na kiedyś indziej. - powiedziała, puszczając go, ale dalej patrząc mu w oczy. - To... ja będę się powoli zbierała. Umówiłam się, ale... jutro moglibyśmy się spotkać się już pod siedzibą Blue Suns. Co ty na to?
Palmira Nache

Avatar użytkownika
 
Posty: 609
Dołączył(a): 26 gru 2012, o 14:26
Miano: Palmira Nache
Wiek: 230
Klasa: szturmowiec
Rasa: Asari
Zawód: niezależna badaczka
Kredyty: 27.650
Medale: 2
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1)

Re: Stacje dokowania

16 cze 2014, o 01:28

Kiedy asari wyślizgnęła się z jego dotyku, znów poczuł to dziwne uczucie. Znajomy ból mu towarzyszył, choć tak naprawdę nie wiedział dlaczego. To przecież było normalne zachowanie względem niego. Posunął się znów za daleko, więc na co on liczył? Może znowu na załagodzenie sytuacji? Nie wiedział. Myśli ciągle krążyły w jego makówce nie dając mu spokoju. Zwłaszcza te obrazy doświadczone podczas połączenia z asari. Kraiven miał zdecydowanie problem i cholera wie jak miał sobie z tym poradzić. Toteż uznał, że najlepiej się z tym prześpi. I bardzo dobrze mu to zrobiło. Spał jak zabity. Widocznie był wykończony. Gdy spał, miał skrzyżowane ręce na piersi, a głowę skierowaną nieco do góry i opierającą o oparcie siedzenia. Nawet przez sen widać było, że coś usilnie o czymś myślał, nie dając sobie spokoju. Kiedy wreszcie dotarli, obudził się od komunikatora statku o dotarciu. Otworzył oczy i przetarłszy je palcami swojej dłoni, kierując następnie na dół i zasłaniając swoje usta, ziewając. Spojrzał na asari, uśmiechając się pogodnie, po czym spojrzał przez okienko na mroczną i podświetloną na czerwono poświatę Omegi. Od razu zniknęła ta jego aura spokoju i opanowania. Znów poczuł się nieswojo i dziko, mrużąc przy tym oczy. Gdy prom wreszcie zacumował, wysiadł wraz z Nache. W przeciwieństwie do Cytadeli, mieli przed sobą jeden prosty i zaokrąglony korytarz, prowadzący do centrum stacji. Błękitny dalej miał zmrużone oczy, widząc już dwie mordy batarian przy wyjściu. Ochroniarze doków Ahri'T'Loak. Jednak po chwili, Nache odwróciła jego uwagę od nich, spoglądając nieco i rozchmurzając się znów tym samym. Nie był jednak tak pogodny jak wcześniej. Kompletnie się zadziwił, wyszczerzając oczy jak ta złapała go za kołnierz kurtki i pociągnęła do siebie. Patrzyli znów sobie w oczy i wyraźnie, znów poprawiła mu samopoczucie. Chłodna obojętność zniknęła niczym pyłek na wietrze, zastępując go ponownym pragnieniem, rządzą, a nawet...czymś jeszcze. Kiedy chciała go puściła, ten jednak nie dał za wygraną. Objął ją z zaskoczenia i przyciągnął do siebie, chcąc pocałować ją namiętnie, nie puszczając przez długi czas. Miał znowu gdzieś czy naruszył jej "prywatność". Jednakże, kiedy ją całował, czuł się wspaniale, jakby wszystkie złe myśli odpłynęły. Mimo to, musiał przestać w pewnym momencie. To szło zdecydowanie za daleko. Odkleił delikatnie i powoli swoje usta od niej, nachylając głowę bliżej ku niej i opierając swoje czoło o nią, odpowiadając szczerze i pogodnie - Uważaj na siebie, Nache - odparł, po czym dalej wpatrywał się w jej oczy. Nie chciał jej zostawiać, ani się z nią rozstawać. Chciał z nią być na tyle długo ile się da, ale niestety nic nie trwa wiecznie. Toteż kiedy ona odchodziła z jego objęć, on dalej ją trzymał za rękę, aż w końcu puścił ją ostatnim koniuszkiem palców.
Obrazek

ObrazekObrazek
| +55% obrażeń od broni | +20% obrażeń od strzałów krytycznych | +1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni |
| +20% pancerza | 30% przywróconej maksymalnej mocy po utracie tarcz, pochłaniając przy tym 2 dawki omni-żelu |
| (15% jeżeli dostępna jest tylko 1 dawka omni-żelu) |
Obrazek |Obrazek| "Słowa" | Obrazek | "Myśli" | Obrazek | Obrazek

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
William Kraiven

Avatar użytkownika
 
Posty: 677
Dołączył(a): 17 gru 2012, o 22:19
Lokalizacja: Cytadela
Miano: Will
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Horyzont
Status: ex-Przymierze, Były komandos "Delta", Były porucznik SOC, Były najemnik Błękitnych Słońc. Uważany za zmarłego.
Kredyty: 62,872
Medale: 5
Rekrut (1) Arbiter (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Podstawowe szkolenie (1)

Re: Stacje dokowania

16 cze 2014, o 09:58



Kiedy Palmira chciała już puścić kołnierz kurtki Williama i odsunąć się, ten zareagował w sposób, jakiego nie mogła się spodziewać. Przyciągnął ją do siebie silnie, aż uderzyła lekko o jego twardy tors. I nim się obejrzała, już całował ją namiętnie. Była osłupiała, że skuliła się lekko i znieruchomiała, paraliżowana wszechogarniającym uczuciem. Pożądania? Tęsknoty? Czy czegoś jeszcze? Wszystko działo się tak szybko, jak w bajce lub śnie. A czy nie tego właśnie pragnęła jeszcze parę godzin temu w hotelu? Kiedy rozdygotana patrzyła bezradnie w jego oczy? Czy nie marzyła o tym, by wziął ją w ramiona, okazał siłę i stabilność, jakiej jej w życiu brakowało? Ale wtedy tego nie zrobił. A czasu się nie cofnie.

Dopiero po sekundzie czy dwóch doszło do Palmiry, co tak naprawdę się stało. Próbowała lekko wyswobodzić się z uścisku, ale to wszystko na nic, gdyż Kraiven trzymał ją tak mocno, jakby bał się, że zaraz mu ucieknie. A kiedy sam uznał, że to wystarczy, oderwał się od Nache, która patrzyła na niego swoimi wielkimi, niebieskimi oczami zdezorientowana i rozbita. Asari nie myślała kompletnie nic w tej chwili. Ogarnęła ją pustka, bo już nic z tego nie rozumiała. I przez chwilę nie chciała tego nawet analizować. Przez jakiś czas nie ruszyła się jeszcze z miejsca. Opuściła wzrok, wpatrując się w ręce, które William wciąż trzymał w swoich, kiedy opuścił głowę niżej, opierając na niej swoje czoło niżej.

W końcu Palmira odetchnęła głęboko, obiecując sobie w myślach, że pomyśli o tym wszystkim, ale później. Nie teraz i nie za godzinę. Może jutro?

- Ty również. - odwzajemniła z poważną i jakby nieco zmartwioną miną, a potem, bez zbędnych słów, zaczęła się oddalać, zrywając połączenie ich rąk. Oddalała się w swoim kierunku, idąc do doku, w którym stacjonował Przyczajony. Tylko raz odwróciła się jeszcze, masując swoje czoło, po tym dziwnym, męczącym dniu, żeby zobaczyć, czy William również odszedł.

z/t
Ostatnio edytowano 16 cze 2014, o 15:07 przez Palmira Nache, łącznie edytowano 1 raz
Palmira Nache

Avatar użytkownika
 
Posty: 609
Dołączył(a): 26 gru 2012, o 14:26
Miano: Palmira Nache
Wiek: 230
Klasa: szturmowiec
Rasa: Asari
Zawód: niezależna badaczka
Kredyty: 27.650
Medale: 2
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Centrum Omegi

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość