Wbrew pozorom Błękitne Słońca wcale nie usiłują ukryć swojej działalności na Korlusie - bazy także nie. W końcu po co, skoro jest tak dobrze strzeżona, że praktycznie nikt nie może się do niej dostać bez zezwolenia? Zajmuje kilka budynków, połączonych ze sobą, wyraźnie stworzonych przy wykorzystaniu części wraków.

Re: Zarząd bazy

2 lip 2013, o 01:41

Ner słuchał uważnie całej rozmowy, która była prowadzona między Zi, a niebieskim. Również zapamiętywał istotne informacje na temat zlecenia. Im więcej się dowiadywał tym coraz bardziej był pewny, że z tą misją będzie związane niezłe bagno. Lecą na jakieś peryferie, gdzie kolonia nie jest związana z żadnym rządem i w dodatku jest rajem dla przeróżnej maści osobników. W końcu polityka pewnie to umożliwia. Szpiegowi coraz bardziej podobało się to całe zlecenia.
Nie odzywał się do końca rozmowy. Kiedy Zi dała mu znać, że wychodzą ten po prostu ruszył się ku wyjściu ubezpieczając ją jak przystało na ochroniarza. Oby tu wrócili. Ner zawsze swoim zleceniodawcom zastrzegał, że wróci. Szkoda, że tym razem tego nie może zrobić.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Ner'Haras vas Orionis

Avatar użytkownika
 
Posty: 227
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:01
Wiek: 22
Klasa: Szpieg
Rasa: Quarianin
Zawód: Zabójca/Infiltrator
Kredyty: 24.000
Medale: 3
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1)

Re: Zarząd bazy

21 lut 2014, o 01:15

Deriet długo nie odwiedzał bazy. Trzeba było wreszcie odwiedzić miejsce w którym wszystkiego się nauczył. prawda jednak była taka że był w pobliżu, a musiał uzupełnić zapasy. Obecnie nie miał na głowie żadnego zlecenia, a to było dobre miejsce by wychwycić potencjonalnych klientów. Wszak Korlus było główna bazą Bsów. Drellowi powoli kończyły się pieniądze i trzeba było pomyśleć nad nowym zleceniem czy coś.
Drell wysiadł ze statku który usadowił na lądowisku by potem obrać kierunek na budynek zarządu. Najlepiej by się zameldować szefowi placówki zanim zacznie się chadzać w każdą stronę. Lepiej nie sprawiać problemów. Wystarczy zapewne parę słówek i będzie mógł sobie spokojnie pójść do kantyny Błękitnych czy poszperać w terminalu w poszukiwaniu zleceń. Tutaj go uczyli więc pewnie zaraz usłyszy jak weterani drą się na nowych najemników by zrobić z nich coś więcej niż kupę mięsa.
Tak czy inaczej Drell ubrany w czerwoną koszulę i długie, czarne spodnie stanął przed wejściem do zarządu po czym zapukał.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Zarząd bazy

26 lut 2014, o 00:49

"Powstawaj nieustannie, aż owce przemienią się w lwy"
Mistrz Gry: Hawk
Gracze: Deriet Kent, Nakmor Gavos, Cadwyn Beaumont, Ganar Jax


Pojawienie się drella w bazie Błękitnych Słońc nie wywołało większej reakcji wśród obecnie przebywających na jej terenie najemników. Nie było to jednak nic dziwnego - wokoło przewijały się istne tłumy. Ledwo sytuacja uspokoiła się po unicestwieniu nie tyle zagrożenia, co utrudnienia, jakim był "obrońca Omegi" zwany Archaniołem, a kolejne doniesienia o kłopotach wywołały wrzawę. Najwyraźniej "Synowie Euryale" zaczęli być postrzegani jako możliwe niebezpieczeństwo - a przynajmniej tego mógł się domyślać Deriet, zmierzając do siedziby zarządu, położonej w centralnej części terenów należących do organizacji. Dojście do niej skutecznie utrudniała liczba ludzi, przemykająca tu i ówdzie, jak gdyby jeszcze nigdy to miejsce nie gościło takiej liczby osób i tłok stawał się powoli nie do zniesienia. Mimo tych trudności, dość szybko przywitał go blady, niemal już niewidoczny napis "Omega Travel", wypisany na fragmencie statku, który, wznoszący się wysoko w górę i majaczący na tle wiecznie szarego nieba, robił za pokaźnych rozmiarów budynek i fortecę w jednym.
"Pukanie" w obecnej nawet, a wręcz w szczególności w siedzibie zarządu wrzawie, było co najmniej niewystarczające - jak się okazało, tylko według drella. Mimo dość sporego hałasu, jak i masywności drzwi, te otworzyły się niemal natychmiast. Nie dostrzegł on jednak za nimi stojącego dowódcy, a stosunkowo wysoką blondynkę o srogim spojrzeniu i nietypowej fryzurze. Nie wydawała się zaskoczona widokiem drella stojącego naprzeciw niej, w odległości na tyle małej, by każdy inny najemnik cofnął się w wyniku odczucia braku komfortu.
- Po robotę, jak podejrzewam? - wyrzuciła wyzutym z emocji głosem, jednocześnie mierząc drella chłodnym, analitycznym spojrzeniem. Przeniosła wzrok na trzymany w jej ręku datapad, który wydawał się zawierać niemożliwą ilość informacji - ściana tekstu momentalnie zaczęła przewijać się w dół, w tempie, które nie pozwalałoby każdemu, przeciętnemu człowiekowi na przeczytanie wszystkiego. Kobiecie wystarczył jednak tylko rzut oka. - Deriet Kent. Szpieg, drell, nic łatwego, przy tym opłacalnego. - dodała wręcz znudzonym głosem, jak gdyby powtarzała coś, co już dawno wiedziała i było oczywiste. - Coś się znajdzie. "Synowie Euryale" robią prawie tyle samo zamieszania co pieprzony Archanioł. Pytanie tylko, czy wolisz coś ambitnego, czy mam cię odesłać do terminala. - mówiąc o terminalu oczywiście miała na myśli jeden z tych, dzięki którym można było dostać szybko i łatwo jedno z prostszych, jakich Błękitne Słońca dostawały całą masę, a po które najczęściej sięgali rekruci lub zwykli szeregowi. - Coś ambitnego się też znajdzie, ale to zadania, których nie wolno spieprzyć. - dodała, unosząc wzrok znad datapadu. O dziwo, biorąc pod uwagę słowa, jakie wypowiedziała, w jej głosie nie znalazła się ani odrobina złośliwości czy powątpiewania. Zwykła obojętność i wręcz służbowy ton, rzeczowe przekazywanie informacji. Kent mógł mieć pewność, że nie bedzie się musiał z nią użerać. Przynajmniej tyle.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8656
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Zarząd bazy

26 lut 2014, o 12:57

Deriet od wielu lat był stałym pracownikiem Słońc. W końcu to oni go uratowali gdy Krwawa Horda zestrzeliła jego statek nad Krolus. Przez wiele miesięcy pobierał nauki od tutejszych weteranów by w końcu przestać być służącym , a stać się chłodną maszyna do zabijania. Wspomnienia dla Drelli są niczym film który może sobie odtwarzać w każdym momencie ze szczegółami. Bardzo przydatna umiejętność do analizy, ale nie przypominał sobie tutaj takich tłumów kiedy był tu wcześniej. Błękitni musieli rozrastać się w szybkim tempie. A może to był jakiś zlot o którym nic nie wiedział?
Wzruszył ramionami i wszedł do siedziby zarządu gdy tylko drzwi się otworzyły. Od razu stanął prawie nos w nos z ludzką blondynką której nigdy wcześniej nie spotkał, bo przedstawiciele jego rasy mają pamięć do twarzy. Mimo iż stał trochę za blisko sam nie dał po sobie poznać krępacji.
Nie znał jej, ale wygląda na to że ona zna jego. Najwyraźniej w swoim Datapadzie miała o nim wszystkie informacji. Chociaż nie wiedział czy sformułowanie "nic łatwego, przy tym opłacalnego" to miał być jakiś przytyk.
Synowie Euryale, organizacja o której ostatnio jest głośno. Daje się we znaki wszystkim trzem zgrupowaniom równo okradając ich z zapasów. Muszą mieć jakieś wtyki w samych organizacjach ponieważ bez z tego nie byliby tak skuteczni. Wszyscy wskazuja na nich , ale Drell nie słyszał by ktokolwiek podawał jakieś dowody. Zresztą, w każdej historii jest ziarno prawdy.
Teraz skupił się na kobiecie przed nią.
- Ambitne, to coś na co można przeznaczyć czas. Jak dotąd nie spieprzyłem żadnej roboty więc nie będzie problemu prawda? - rzekł tak samo rzeczowo mimo wszystko uśmiechając się kącikiem ust. - Nie widziałem cię tu wcześniej, Zastąpiłaś poprzedniego szefa bazy na stanowisku ?
Nie miał zamiaru się przechwalać, a jedynie stwierdził fakt. Podczas rozmowy nie tracił kontaktu oczy - oczy. Wiedział że nawet najlepsza maska może zdradzić swoje prawdziwe zamiary po oczach. Te odruchy nigdy nie kłamią i są niemożliwe do do zakrycia. Sam Deriet ma z tym problemy, ale mało osób o tym wie.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Zarząd bazy

26 lut 2014, o 21:37

Natasza nawet nie drgnęła - na jej twarzy nie pojawiła się żadna reakcja na wzmiankę o nieskazitelnej "kartotece" Derieta, czyli zakończeniu każdej misji powodzeniem. Najwyraźniej i tego była już świadoma - możliwe, że również za sprawą datapadu trzymanego w jej dłoniach.
- Jeżeli ta nie okaże się twoją pierwszą spieprzoną to faktycznie. Nie będzie - odrzuciła swobodnie, znów głosem nienaturalnie wyzutym z jakiejkolwiek satysfakcji czy ironii, tak idealnie pasującej do treści wypowiedzianych przez nią zdań.
Na moment zatonęła w ścianie przewijającego się znowuż tekstu, którego okazało się być albo jeszcze więcej, albo też uruchomiła inną zakładkę i ten fragment dotyczył czegoś innego. W reakcji na jego następne słowa, uniosła wzrok, bez cienia krępacji spoglądając w "gadzie" oczy drella.
- Gdybym pełniła stanowisko szefa już byś się o tym dowiedział - rzuciła nieco głośniej niż swoje poprzednie słowa. Dopiero teraz Deriet zdał sobie sprawę z jego delikatnego, rosyjskiego akcentu, który akurat w tym zdaniu był na tyle wyraźny, by zwracać uwagę. - Jestem tu by przekazać ci zadanie. Cholerne ważne, więc, jak mówiłam, lepiej, żeby ta robota nie okazała się pierwszą, którą spieprzysz - dodała, wracając wzrokiem do datapadu.
Skinęła głową, nie odrywając wzroku od danych, w jego stronę, samej obracając się na pięcie i ruszając przed siebie korytarzem niezwykle szybkim tempem, tak nienaturalnym, a jednocześnie tak pasującym do tej kobiety. Jak gdyby taka prędkość przebierania nogami, zbliżona wręcz do truchtu, była dla niej całkowicie normalna.
- Jak mówiłam -"Synowie Euryale". Robią zamieszanie, pewnie już o nich słyszałeś. Za każdym razem udawało im się uciec, za cholerę nie wiemy jak. Muszą mieć wysoko postawione kontakty, albo naturalny talent do omijania naszych ludzi, nawet działających pod przykrywką. - nie zwalniając kroku, pruła naprzód, choć ludzi na korytarzu było bez liku, a ona nawet nie zadała sobie trudu by patrzeć na drogę. Jak się szybko okazało - było to zbędne. Deriet, sam potrącony ramieniem przez pędzącego gdzieś najemnika, który raczej wykonał ten ruch przypadkiem, w biegu, a nie z premedytacją i chęcią okazania siły - mógł tylko patrzeć, jak ludzie mimo wszystko usuwają się sprzed jej nóg, by na nią nie wpaść. Najwyraźniej przez ten czas, który on spędzał na Omedze czy innych miejscach poza Korlusem, sporo się zmieniło. Osoby wcześniej nieliczące się nagle znalazły miejsca w zarządzie. A może została przeniesiona? - Tym razem jednak złapaliśmy trop. Grupie zwiadowczej udało się uzyskać nazwę statku, na którym przemycono skradziony nam towar. To już jakaś poszlaka. Jeżeli uda nam się wydusić od tego pieprzonego przemytnika następne informacje, uda nam się dopaść ich kryjówkę. I skradzione rzeczy.
Dopiero teraz Kovakov przystanęła, gdyż korytarz, który swą długość zawdzięczał ostremu zakrętowi, kończył się drabiną prowadzącą na najwyżej położone piętra konstrukcji statku. Natasza jednak nie wykonała żadnego ruchu, po którym mógłby poznać, że ich następny cel jest wyżej. Przeniosła na niego za to swój pełen oczekiwania wzrok - oczekiwania, ale nie na jakąkolwiek reakcję Derieta.
- Jesteś zwiadowcą. Ale wątpię, żebyś chciał siedzieć na stołku zwykłego piechura cały czas. Wyższe stopnie wymagają szeregu innych umiejętności, jak dowodzenie zespołem i umiejętność dostania tego, czego najbardziej potrzeba. Będziesz musiał znaleźć przemytnika i pochwycić bez zabijania go - do czasu, kiedy wydusisz z niego przydatne informacje. Później sami nie wiemy, jak to się potoczy. Gwoli ścisłości... - nachyliła się nieco, znów ignorując jakąkolwiek krępację, jaką mogłaby poczuć ona lub też on. Wydawała się w ogóle nie myśleć w takich kategoriach, a skupiać na czymś zupełnie innym od tak trywialnych rzeczy. - Ci szmaciarze ukradli nam i ładunek, i kredyty, które na niego poszły. Jeżeli przyjmujesz zadanie to nie wracasz, póki jednej z tych rzeczy nie będziesz miał ze sobą. Jasne? - po raz pierwszy od kilku minut, jakie drell spędził w jej towarzystwie, dostrzegł ewenement - jej twarz, a raczej same usta, wykrzywił uśmiech, niesięgający chłodnie obojętnych oczu. Uśmiech, który nawet, jeżeli nie miał być taki z założenia, to z pewnością wydał mu się ironiczny.
- Na resztę szczegółów musimy poczekać. Jeden z członków oddziału, jaki poprowadzisz, zaraz tu będzie - dodała, odsuwając się ponownie, jak gdyby nigdy nic wracając do swobodnego obycia. Nikły uśmiech zniknął natychmiastowo wraz z zalążkami emocji w głosie. Znów wychwycić dało się jej charakterystyczny, subtelny akcent. Spojrzała wymownie na swój omni-klucz, jakby chcąc sprawdzić na nim godzinę, tym samym zrywając jakikolwiek kontakt wzrokowy z Kentem.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8656
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Zarząd bazy

27 lut 2014, o 01:04

~Trzecie drzwi na prawo... Trzecie drzwi na prawo... - Jax powtarzał w myślach jak mantrę to, co przed chwilą przekazał mu jeden z batariańskich najemników. Co prawda zaraz po przyjeździe kroganin zgłosił swoją chęć do podjęcia się misji, ale nie spodziewał się, że Korlus - planeta numer jeden według poradników dla początkujących samobójców, tak szybko złoży mu ofertę. Tym razem głosem planety została niejaka Natasza Kovakov... Przynajmniej tak podpisał się zleceniodawca. Wiadomość miała ton raczej oficjalny, więc trzeba się spodziewać kolejnej sztywniary. Chociaż w tym fachu można było się do tego przyzwyczaić. Ganar usłyszał o tych całych "Synach Euryale" od jednego z pijanych najemników w kantynie, temat wydawał się dość ciekawy. A skoro dowództwo zwraca się do kroganina, zabawa musi być przednia. Baza Błękitnych Słońc była sporych rozmiarów, więc Jax kilka razy zatrzymywał się, aby wypytać nie zawsze przyjaznych najemników o dalszą drogę. Kiedy stanął przed drzwiami zarządu był delikatnie spóźniony, ale przecież jest to cecha każdego szanującego się dżentelmena. Wiedział, gdzie dokładnie ma się udać dzięki navpointowi, który przyszedł wraz z wiadomością. Wystarczyło przedrzeć się przez korytarz pełen najemników. Jaxowi przyszło to z łatwością - mało kto chce się przepychać z kroganinem.
-Przepraszam za spóźnienie.- Jax dotąd nie miał pojęcia jak wygląda jego zleceniodawca. Natasza jednocześnie zaczęła go przerażać jak i pociągać - ot taki krogański fetysz. Dopiero po chwili ujrzał stojącego przy jej boku Drella, którego przywitał skinięciem głowy.
Ostatnio edytowano 27 lut 2014, o 20:03 przez Ganar Jax, łącznie edytowano 1 raz
ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

“One more dance along the razor's edge finished. Almost dead yesterday, maybe dead tomorrow, but alive, gloriously alive, today.”
Ganar Jax

Avatar użytkownika
 
Posty: 21
Dołączył(a): 18 sty 2014, o 21:08
Miano: Ganar Jax
Wiek: 214
Klasa: Strażnik
Rasa: Kroganin
Zawód: Najemnik
Kredyty: 4.640

Re: Zarząd bazy

27 lut 2014, o 16:58

Oschła babeczka, ale przy tym konkretna, a to drell lubił. Nie przyszedł tu bodajże by zaprosić ją na kawę czy drinka. W sumie wpadł tylko pokazać że wpadł uzupełnić zapasy, ale skoro ta od razu zaproponowała mu robotę to kim on jest by odrzucać. Ostatni pobyt u łowców niewolników sprawił że jego cała zbroja poszła do piachu i nie mógł jej znaleźć co było kosztowne dla jego kredytów. Zamiast tego dostał dość dużą ilość przyprawy. Może na Krolusie będzie ktoś kto będzie chciał od niego to odkupić.
Skupił się ponownie na swojej rozmówczyni nie pokazując żadnych emocji więcej niż wcześniejszy uśmiech. Dużo mówiła żeby nie spieprzył roboty, jednakże drell nie miał w zwyczaju nie wypełniać warunków umowy. W sumie nic osobistego, ale ten jest z natury nieprzekupny.
Deriet mimo wszystko był lekko umięśniony. Jego robota wymagała by był wysportowany, tak wiec nie miał trudności z dotrzymaniem kroku Rosjance która ewidentnie chciała go przetestować i zostawić z tyłu. Mimo wszystko ktoś go potrącił na chwilę spowalniając błękitnego. Sam Deriet był dobry w zbieraniu informacji wiec pewnie przed kolejnym spotkaniem dowie się o niej całkiem sporo.
Jej kolejne słowa bardziej przypadły mu do gustu. Ten sam był już weteranem wśród zwykłych szeregowców i wydawało mu się często że ma więcej doświadczenia od niektórych którzy postawieni byli wyżej. Chociaż nie przeszkadzało mu to dopóki dali mu robić wszystko po swojemu. Aż przypomniał sobie ten moment gdy pracował w grupie i inny Błękitny zabił bez potrzeby człowieka który nie był zagrożeniem. Nie lubił takich ludzi i miał nadzieję że tym razem zostaną mu przydzieleni jacyś mniej impulsywni ludzie którzy nie zabija przemytnika z rakietnicy.
Gdy nachyliła sie do niego, nie wykonał żadnego ruchu, chociaż mentalnie był na wszelki wypadek przygotowany do szybkiego wyciągnięcia nożna który miał schowany za paskiem. Przezorny zawsze ubezpieczony.
- Zrozumiałem to od razu, żeby nie wracać bez ładunku lub zapłaty. Ale żeby to zrobić muszę wiedzieć jaka kwotę ukradli jak i szczegóły skradzionego ładunku. - rzekł rzeczowo zakładając ręce na piersi. - Dodatkowo do takiej pracy nie można brać zbyt dużego oddziału ponieważ zbyt wielka grupa przyciąga spojrzenia którego nie chcemy. Rozumiem że te informacje zaliczają się do tych które otrzymamy za chwilę? A zmieniając na chwilę temat, wiesz czy w bazie jest ktoś kto by chciał kupić Czerwony Piasek? Na jednej z misji znalazłem trochę i przydałoby się sprzedać.
Zadawał tylko rzeczowe pytania. Nie za dużo, bo skoro powiedziała ze na następne szczegóły trzeba poczekać to poczeka.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Zarząd bazy

27 lut 2014, o 21:38

Natasza wbrew pozorom nie wyglądała się być kobietą, która w ten sposób chciałaby drella przetestować. Wynikało to między innymi z faktu, iż nie zwracała na niego absolutnie żadnej uwagi w trakcie swojego marszu, zatopiona myślami w tekście, którego przeglądaniem była najwyraźniej zajęta. Mimo wszystko, jeszcze przed przybyciem kroganina, uważnie zlustrowała Kenta w czasie jego odpowiadania na jej pierwszy napływ informacji, które zamierzała mu przekazać. Niestety, po wzmiance o Czerwonym Piasku Deriet mógł być świadkiem, jak jej usta ponownie się wykrzywiają - tym razem w grymasie, którego z pewnością nie chciałby drugi raz u niej oglądać. Coś w tej kobiecie było, co powodowało, że wystarczyło jedno jej lodowate spojrzenie, by człowiekowi minęła jakakolwiek ochota na zadzieranie z tym typem.
- Czy ja ci kuźwa wyglądam na dilera, któremu możesz to opchnąć? Albo kogoś, kto się przejmuje twoim Czerwonym Piaskiem? - warknęła w jego stronę, ściskając mimowolnie trzymany w dłoni datapad na wysokości jej klatki piersiowej, dzięki czemu drell wyraźnie dostrzegł, jak pobielały jej przy tym knykcie. - Mógłbyś nie wyskakiwać z takimi pierdołami w środku pieprzonej odprawy, Kent. Obecnie mam ważniejsze rzeczy do roboty niż interesowanie się twoimi sprawami.
Jej ostatnie słowa zapadły w momencie, w którym obok dwójki pojawił się Jax. W zasadzie mógł tylko domyśleć się, że coś mogło pójść nie tak po jej ostrym tonie i srogiej minie, lecz ta zniknęła natychmiastowo, gdy tylko kobieta dostrzegła zbliżającego się kroganina. Na jej twarzy ponownie zagościła chłodna obojętność, a głos, którego chwilę później użyła by mówić dalej, nie zawierał ani jednej, groźnej nuty z rodzaju tych, którymi jeszcze przed chwilą był przepełniony.
- Kroganinie, to twój dowódca, Deriet Kent. Kent, to Ganar Jax. Członek twojego oddziału. Pójdzie z wami jeszcze Cavil, czeka na zewnątrz. Jest już zaznajomiony z procedurą, ma większe doświadczenie niż którekolwiek z was, więc w razie czego przypilnuje wam tyłków. Przy tym módl się, żeby do takiej sytuacji nie dopuścić. - jej ostatnie słowa skierowane były do Derieta, po czym mógł poznać, że Cavil, kimkolwiek był, lub też była, drugi członek oddziału, najpewniej będzie go sprawdzać. Błękitne Słońca przy tak ważnej misji wolały się ubezpieczać i wysłać kogoś równie, lub nawet bardziej przeszkolonego, by w razie czego wspomógł albo, w dramatycznych przypadkach, ratował sytuację. Nic nowego.
Kovakov natychmiast po zakończeniu pierwszej części "mowy", która stanowiła polową wręcz odprawę, uruchomiła własny omni-klucz, który chwilę później wyświetlił hologram przedstawiający model statku - niewielkiego frachtowca, wypadającego dość przeciętnie i z pewnością niewyróżniającego się na tle innych okrętów o podobnym przeznaczeniu.
- Statek nazywa się "Ilses". Oficjalnie służy do legalnego przewozu towarów i ich dostarczania do ludzkiej kolonii na Eden Prime. Zarejestrowany na niejaką Cadwyn Beaumont. Obecnie położony na Cytadeli. Co ciekawe, mimo tego, że nie wygląda na choćby w połowie tak dobry, jaki powinien być, ma wynajęty dla siebie zamknięty dok. To i tak jest nieistotne, bo towaru na nim na pewno już nie ma. Poszedł dalej, żeby go wyśledzić trzeba będzie znaleźć przemytniczkę. - hologram statku zmniejszył się, obok pojawiły się podstawowe dane na temat kobiety, które zmieniły się w obraz stacji kosmicznej zbyt szybko, by kroganin lub drell byli w stanie uchwycić coś więcej. Natasza szybko dezaktywowała obraz, jak gdyby zależało jej na czasie i sprawnym "odbębnieniu" tej odprawy, by mogli ruszyć dalej. Następnie skierowała spojrzenie na dwoje stojących obok niej najemników. - Na razie nie mamy żadnych informacji na temat jej położenia ale nad tym pracujemy. Wszelkie dostępne już informacje wyślę, będzie czas na zaznajomienie się z nimi w drodze. Jakieś pytania? - ostatnie pytanie rzucone było chyba tylko dla przyzwoitości, na wydechu, przy jednoczesnym, pełnym oczekiwania wzroku wbitym początkowo w Jaxa, a później przeniesionym na Derieta.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8656
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Zarząd bazy

27 lut 2014, o 22:22

Deriet spodziewał się wielu reakcji po stronie Nataszy, ale nie takiej. Aż jej z uszu para leciała ze drell śmiał się wtrącić mimochodem z nią sprawą, tak prywatnie. Od razu sobie zanotował że lepiej jej nie wkurzać zbędnymi pytaniami. Miał tylko nadzieję że powie mu wszystko co trzeba o misji by nie musiał jej ciągnąć za język.
- Zrozumiałem.- rzekł jak na wojskowego przystało, na wzmiankę o pierdołach podczas odprawy.
Ludzie to takie dziwne stworzenia. Denerwują się tak łatwo i prawie bez wysiłku można ich wyprowadzić z równowagi. No ale kim on jest by oceniać swoich przełożonych. Nie miał zamiaru dyskutować o tych pierdołach bo nie było potrzeby sobie grabić mocniej.
Gdy Deriet zobaczył kroganina, nie dał po sobie niczego poznać chociaż wydawało mu się że nie będzie to robota dla szpiega skoro do jego oddziału dołączają przedstawiciela tej rasy. Zlustrował go od góry do dołu i tylko skinął mu głową nie chcąc przerywać Rosjance co pewnie jeszcze bardziej by ja wkurzyło.
Na wzmiankę o weteranie z większym stażem niż on sam od razu zrozumiał że jeśli Deriet powie czy rozkaże coś nie tak to tamten przejmie dowodzenie. Teraz na pewno przekonał się że chcą go testować. Nie podobało mu się to, ale rozumiał. Tak naprawdę drell miał mało misji z innymi członkami BS'ów. Wolał pracować sam, a tu nagle został mianowany na dowódcę oddziału. Musieli mieć jakieś zabezpieczenie.
Podczas dalszej części odprawy słuchał uważnie i zapamiętywał każdy obraz i szczegół. Umysły jego rasy są wręcz stworzone do zapamiętywania, gdyż w dowolnej chwili mogą odtworzyć sobie każdą część życia.
Jeśli statek był na Cytadeli to możliwe i bardzo prawdopodobne że sama właścicielka również. Tak samo jak odbiorca towaru. Jeśli to duży ładunek to też nie mogli uciszyć wszystkich i ktoś musiał coś widzieć. Trzeba będzie pokręcić się koło tego doku. O towar i kwotę za niego już pytał wiec ta babeczka nie wygląda na taką która lubi jak się ją uważa za głuchą. Drell uznał że te informacje przyjdą podczas lotu.
- Jeśli wszystko przyjdzie w drodze to nie mam żadnych. Będziemy potrzebować też dokładnej lokalizacji doku. - poprosił spokojnie trzymając ręce na piersi, następnie jeśli zapowie koniec odprawy to ruszył w stronę wyjścia z siedziby. Będzie trzeba uzupełnić zapasy.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Zarząd bazy

27 lut 2014, o 23:22

Sytuacja hierarchii w oddziale była dość mocno pogmatwana. Najbardziej doświadczony jest niejaki Cavil, ale dowodzić będzie drell. Zatem albo zapowiada się misja na wagę awansu, albo ktoś sobie robi jaja. To drugie można jednak wyeliminować - ani kobieta, ani drell nie wyglądali na żartownisiów. Jeśli zaś chodzi o to pierwsze... To może wypada dobrze wypaść przed Kentem, bo można zyskać silnego sprzymierzeńca. Sama misja zapowiadała się całkiem ciekawie. Przemytnicy, skradziony towar, statki, no i podróż na Cytadelę. Kroganin nie miał być mózgie drużyny, ale pomimo tego, starał się jak najwięcej zapamiętać z odprawy. Szczególnie zainteresował go Frachtowiec. Statek wyglądał dość solidnie. W głowie Ganara pojawiło się kilka pomysłów jak unieruchomić statek, jeśli przyszłoby im uczestniczyć w pościgu. Jax pokręcił przecząco głową na znak, że nie ma żadnych pytań, kiedy został o to spytany. Wystarczy, że będzie wykonywał rozkazy. Może przyda się też trochę improwizacji, ale nie ma się co szarpać, na wszystko przyjdzie czas. Jeżeli będzie to koniec odprawy, wypadałoby pójść się przygotować, ale Jax dopiero co wydał parę ładnych kredytów na nową zabawkę, więc bardziej gotowy nie będzie. Swoją drogą wypadałoby zapytać o wynagrodzenie, ale jeśli misja jest, aż tak poważna, jak podkreślała to Natasza, zapłata również zapowiada się ciekawie.
ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

“One more dance along the razor's edge finished. Almost dead yesterday, maybe dead tomorrow, but alive, gloriously alive, today.”
Ganar Jax

Avatar użytkownika
 
Posty: 21
Dołączył(a): 18 sty 2014, o 21:08
Miano: Ganar Jax
Wiek: 214
Klasa: Strażnik
Rasa: Kroganin
Zawód: Najemnik
Kredyty: 4.640

Re: Zarząd bazy

1 mar 2014, o 17:04

Najwyraźniej brak pytań, za wyjątkiem wspomnienia o potrzebie znania dokładnej lokalizacji doku, był czymś, czego Kovakov oczekiwała. Nie czekając na nic innego ruszyła w stronę, z której jeszcze niecałe pięć minut temu z Derietem przyszli, kierując się, jak kroganin z drellem mogli podejrzewać, w stronę wyjścia z zarządu bazy.
- Statek znajduje się w doku E49 - odrzuciła rzeczowym tonem, nie zaszczycając Derieta spojrzeniem. Prawdę powiedziawszy, wyglądało to tak, jakby kobieta miała się nawet nie przejąć gdyby Kent wraz z Jaxem w ogóle za nią nie podążali. Kontynuowała marsz swoim zwykłym, w porównaniu do takiego uważanego za normalny, szybkim krokiem, aż po kilkunastu sekundach stanęła przy drzwiach, zza których wyszła na spotkanie Derietowi niespełna dziesięć minut temu.
- Wracając do tematu - zakomunikowała dość ostro, choć wyraz jej twarzy nie sprawiał wrażenia, by targały nią jakiekolwiek negatywne emocje. Ponownie zerknęła na swój datapad, omiatając wzrokiem ścianę tekstu w nieprawdopodobnie szybkim tempie, zważywszy na fakt, iż literki wręcz pędziły w dół, zbyt szybko, by nieprzygotowany na to człowiek był w stanie nadążyć z czytaniem. - Skradzionym towarem była broń. Pięć skrzyń z zaopatrzeniem, przeznaczonych na wyposażenie naszej bazy - kontynuowała, na moment odwracając wzrok od natłoku danych i wbijając go w dwójkę najemników stojących przed nią. - Łącznie warte są 150.000 kredytów. Które również przepadły, wraz z osobą, na której konto zostały wysłane - dodała ponuro, co już wyraźnie odbiło się na jej wyrazie twarzy. Najwyraźniej fakt, iż zaopatrzenie to miało iść właśnie do tej bazy, na Korlusie, wywołało u niej większe oburzenie niż mogłoby w przypadku każdej innej. W końcu ona tu stacjonowała, wykonywała swoje obowiązki. Nietrudno było ją w tej sytuacji zrozumieć.
- Cavil będzie czekał przy statku. Czym zamierzasz polecieć? - ton jej głosu zmienił się natychmiastowo wraz ze zmianą tematu. Twarz Nataszy natychmiast spowiła chłodna obojętność, którą darzyła drella od samego początku. - Mam go wysłać na pokład Przyczajonego? - dodała, zerkając na datapad, co mogło utwierdzić Kenta w przekonaniu, że miała tam informacje na temat jego i jego środku transportu, z których skorzystała właśnie przed chwilą po raz kolejny.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8656
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Zarząd bazy

1 mar 2014, o 19:03

Kobieta ruszyła z kopyta w kierunku wyjścia z budynku, A Deriet podążył za nią. Widać że była to rzeczowa kobieta i chciała mieć z głowy całą tą sprawę z odprawą. Widać że bardzo ją gryzło że to skrzynie do jej bazy ukradli. A więc gdzieś w zarządzie była wtyka Synów. Mimo wszystko to nie było teraz jego zmartwieniem, a znalezienie towaru lub pieniędzy. A najlepiej jednego i drugiego. Wtedy drell na pewno by zyskał w oczach szefów. Kroganin na pewno przyda się do załadowania skrzyń jeśli je znajdą. Rosjanka może i nie była szefem bazy, ale była na tyle wysoko że przejmowała się tym że ją okradli. Drell tez byłby zły, w końcu nikt nie lubi jak złodziej okrada złodzieja.
Na wzmiankę o środku transportu ten skinął szybko głową.
- Tak, Przyczajony będzie odpowiedni. Wylecimy jak tylko uzupełnię zapasy po które tu przyleciałem. Niech zjawi się pod włazem za czterdzieści pięć minut. Trzeba złapać tę kobietę zanim całkowicie się zmyje. Rozpoczniemy poszukiwania jak tylko dotrzemy na Cytadelę chyba że w czasie drogi twoi informatorzy poznają jej lokalizację wcześniej. - rzekł rzeczowo. - Za godzinę planuję być już na Orbicie.
Nie zdziwił się ze ta posiada informacje również o jego statku. Wszak został zmodyfikowany tutaj przez inżynierów gdy rozbił się na Krolusie wiele lat temu. Teraz to była zupełnie inna maszyna.
Spokojnie poczekał na jej odpowiedź i jeśli to koniec odprawy ruszył szybkim krokiem w stronę Zbrojowni.
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Zarząd bazy

1 mar 2014, o 20:09

Wszystko zostało już ustalone. Nikt nie zapytał Jaxa o opinię, w końcu był zwykłą płotką, ale to się kiedyś zmieni. Kto wie, może nawet ta misja wzbogaci jego imię o kilka przydomków. W każdym bądź razie był plan. A, nie, nie było planu. Przynajmniej na razie, bo drell nie wyglądał na zwolennika wbijania się na pałę w hordę krogan, chociaż cicha woda brzegi rwie, jak to ludzie mówią. Na wieść o pięciu skrzyniach broni, o wartości 150000 kredytów Ganar zaczął nabierać podejrzeń. Ot - krogańska intuicja. Mniejsza - wyjaśni się to, kiedy już brygada ratunkowa odnajdzie towar. Kroganin przez cały czas był zamyślony, a z rozmowy wyłapywał zaledwie pojedyncze słowa. Z słów Kenta, Jax wywnioskował, że po zakończeniu rozprawy będzie miał jeszcze czterdzieści minut, ponieważ drell chce dokończyć swoje sprawy na Korlusie. Dobre i to - można w tym czasie wypić jeszcze jakiś kubeczek rynkolu. Jako, że nie miał nic do roboty, zaraz po zakończeniu rozmowy z Nataszą udał się w stronę hangaru. Wprawdzie Ganar miał swój własny statek, ale chyba lepiej będzie, jeśli poleci z Kentem w celu omówienia ewentualnego planu.
ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

“One more dance along the razor's edge finished. Almost dead yesterday, maybe dead tomorrow, but alive, gloriously alive, today.”
Ganar Jax

Avatar użytkownika
 
Posty: 21
Dołączył(a): 18 sty 2014, o 21:08
Miano: Ganar Jax
Wiek: 214
Klasa: Strażnik
Rasa: Kroganin
Zawód: Najemnik
Kredyty: 4.640

Re: Zarząd bazy

3 mar 2014, o 00:09

Natasza skinęła głową, jak gdyby odpowiedź, którą otrzymała od Derieta, była tą, której właśnie się spodziewała. W zasadzie był to rzeczywiście dość oczywisty wybór - drell miał w końcu dowodzić zespołem, naturalnie wolałby udać się tam własnym statkiem, a nie transportem wynajętym, należącym do kogoś innego lub, co najgorsze, publicznym.
- Przekażę mu gdzie ma się stawić - odrzuciła natychmiastowo, przenosząc wzrok z datapadu na własną rękę, na której w ułamku sekundy uruchomił się omni-klucz, a następnie - komunikator. Szybka wiadomość, jak Kent i Ganar mogli podejrzewać, poszła chwilę później, zaadresowana do Cavil (Cavila?) - postaci, o której jak na razie żadnemu z nich nie było więcej wiadomo. Nawet Deriet, który teoretycznie w szeregach Błękitnych Słońc mógł być bardziej obeznany niż Jax, nie kojarzył nawet tego nazwiska bądź pseudonimu. Jedynym wytłumaczeniem na taki przyrost liczby nowych osób piastujących wyższe stanowiska, jakie mogło przychodzić mu do głowy, to Archanioł, który przetrzebił szeregi najemników zarówno na Omedze, jak i tych wysłanych jako posiłki, do tego stopnia, iż wiele bardziej doświadczonych wojaków padło, ustępując miejsca w hierarchii nowszym siłom.
- Wyruszacie natychmiast po zakończeniu przygotowań. Maksymalnie godzina, nie możemy ryzykować zniknięciem Beaumont. Już i tak wyśledzenie jej jest kłopotliwe, nie jest dość znaną osobą. Przynajmniej jak na przemytnika - dodała na sam koniec Kovakov, kierując te słowa zarówno do drella, jak i stojącego naprzeciw kroganina. Spojrzała po dwójce raz jeszcze, mimochodem wolną dłoń kierując z tyłu, za plecy, stukając w panel na drzwiach, przy których stała, zwrócona doń plecami. Reakcją na ten gest było ich natychmiastowe otworzenie się. - Powodzenia - zakończyła, już dla chyba zwykłych formalności, bo wypowiedziała te słowa nie patrząc już na żadne z dwójki, a jedynie odwracając się do nich tyłem i przechodząc przez próg nie obejrzawszy się ani na moment.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8656
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Zarząd bazy

3 mar 2014, o 17:07

Drell wybrał swój statek głównie dlatego że parę osób zmieści sie w nim bez problemu, ale także ze wzgledu na to że pole maskujące jest w nim na wysokim poziomie. W razie czego można łatwo uciec lub śledzić inne statki. Gdyby znaleźli towar i byli pod silnym ostrzałem ucieczka nie byłaby taka problematyczna.
Tak czy inaczej Drell planował być na orbicie za godzinę i dołoży wszystkich starań by się wywiązać z tego założenia. Trzeba być punktualnym. Gdy kobieta stuknęła panel za plecami Drell skinął głową i wyszedł przez otwarte drzwi.
- Dobra, nie wiem co chcesz robić , ale masz za godzinę być pod tym srebrnym statkiem. - wskazał na dość sporych rozmiarów transport. - Chcę wylecieć punktualnie lub nawet wcześniej. Strategię omówimy na statku.
Po tych słowach sam się skierował w stronę Zbrojowni, sklepu dla najemników gdzie można było kupić prawie wszystko. Może tam uda mu się opchnąć też ten piasek. Strasznie mu ciąży.

z/t ->zbrojownia
ObrazekObrazek


Bonusy:
Karabin Snajperski: +22.5% obrażeń (przedłużenie lufy IV) , Zmniejszenie kary za celność 12 (Mod skup. V)

Deriet Kent

Avatar użytkownika
 
Posty: 599
Dołączył(a): 23 sie 2012, o 15:18
Miano: Deriet Kent "Maska"
Wiek: 25
Klasa: Szpieg
Rasa: Drell
Zawód: Szpieg Błękitnych Słońc
Postać główna: Deriet Kent
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 25.710
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Poprzednia strona

Powrót do Baza Błękitnych Słońc

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość