Wbrew pozorom Błękitne Słońca wcale nie usiłują ukryć swojej działalności na Korlusie - bazy także nie. W końcu po co, skoro jest tak dobrze strzeżona, że praktycznie nikt nie może się do niej dostać bez zezwolenia? Zajmuje kilka budynków, połączonych ze sobą, wyraźnie stworzonych przy wykorzystaniu części wraków.

Baza i okolice.

21 wrz 2012, o 20:10

Obrazek


Baza na Korlusie była jednym z pierwszych miejsc, gdzie Błękitne Słońca zbudowali we wczesnych latach 2080 roku swoje zaplecze. Chcieli stworzyć duży ośrodek szkoleniowy oraz liczne magazyny zbrojeniowe. Jako, że organizacja nie posiadała zbyt dużo takowych baz w systemach Terminusa, rekruci musieli podróżować do Skyliańskiego Pogranicza na treningi. Terminusowa baza operacyjna mogła mniej skomplikować działania na jej terenach i zapewnić organizacji duży przyrost pieniędzy.
Planeta ta, mimo wcześniejszych złych doświadczeń, była idealnym miejscem. W przeciwieństwie do Omegi, przestrzeń nie była na wagę złota, a inne duże organizacje najemnicze, nie miały na niej dużo przyczółek. Ogromna przemysłowa gospodarka, oparta na rozkładaniu i odnawiania starych okrętów i broni, pozwalała Słońcom na oferowaniu ochrony mnóstwom firm. Ochrony, które były bardzo ceniona ze względu na oszałamiający czynnik przestępczości Korlusa. Przechwycone eksperymentalne bronie używane przez Krogan i najemników, były badane i dekonstruowane, tworząc to nowsze "środki zaradcze". Baza jako pierwotny mały fort, zbudowany na podstawach wraków okrętów i krążowników kosmicznych, sterczących samotnie dookoła jałowej ziemi, wzrósł do wielkości mega-struktury, ciągnąca się od powierzchni do podziemi. Z kompletem pojazdów pancernych i latających, mogli zapewnić sobie spokój i bezpieczeństwo za murami i drutami kolczastymi. Po najemniczych bandach, buntownikach a skończywszy na krogańskich najeźdźcach, usytuowanych w licznych przyczółkach na powierzchni planety.
Kiedy Omega może być maszyną pieniężną w systemie Terminusa, Baza na Korlusie była bez wątpienia kolejną ważną placówką wsparcia i obrony w całej strukturze Terminusa.
Obrazek

ObrazekObrazek
| +55% obrażeń od broni | +20% obrażeń od strzałów krytycznych | +1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni |
| +20% pancerza | 30% przywróconej maksymalnej mocy po utracie tarcz, pochłaniając przy tym 2 dawki omni-żelu |
| (15% jeżeli dostępna jest tylko 1 dawka omni-żelu) |
Obrazek |Obrazek| "Słowa" | Obrazek | "Myśli" | Obrazek | Obrazek

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
William Kraiven

Avatar użytkownika
 
Posty: 677
Dołączył(a): 17 gru 2012, o 22:19
Lokalizacja: Cytadela
Miano: Will
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Horyzont
Status: ex-Przymierze, Były komandos "Delta", Były porucznik SOC, Były najemnik Błękitnych Słońc. Uważany za zmarłego.
Kredyty: 62,872
Medale: 5
Rekrut (1) Arbiter (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Podstawowe szkolenie (1)

Re: Baza i okolice.

21 wrz 2012, o 20:12

Gwen i Pajączek:

Lot „Pająkiem” może nie okazywał się specjalnie wygodny, ale też nie sprawiał, że odechciewało się wszelakich podróży kosmicznych na przyszłość. Tak czy siak, osoby z klaustrofobią mogłyby poczuć się już nieco nieswojo. Statek był niewielki, a w tej chwili jedynym obsługującym go był Dymitriew. Jego ślady było widać wszędzie. Na metalowej podłodze walały się niedopałki papierosów, gdzieniegdzie też mogła zauważyć porozrzucane łachy, foliowe torebki z proszkiem, którego składu Gwen wolałaby nie znać, dla własnego zdrowia psychicznego. Raz czy dwa potknęła się też o jakąś zaginioną puszkę piwa podłej jakości. Gdyby pobieżnie przejrzała skład, prawdopodobnie doszłaby do wniosku, że większa dawka mogłaby służyć za truciznę na szczury. Dlatego też z ulga przyjęła komunikat WI, iż zbliżają się do wyznaczonego wcześniej celu. Za wizjerem statku malował się post-apokaliptyczny krajobraz Korlusa. Z orbity planeta prezentowała się co najmniej ponuro. Posiadała kolor smętnej, zanieczyszczonej wody Gangesu, gdzieniegdzie poprzecinana jedynie jaśniejszymi plamami szarości. Jak większość planet i planetek w Systemie Terminusa, posiadała historię raczej ponurą i przepełnioną mordami, dragami i kosmicznym śmieciem. Niewielki hologram przed nimi przedstawiał pomniejszenie planety a migająca biała kropka wskazywała miejsce do którego mieli się udać. Samo centrum bazy Błękitnych Słońc, gdzie znajdował się też placówka naukowa, wskazana przez dane na komputerze pani Kortman.

Willy i Aristow:

Lot okrętem Przymierza okazał się dużo wygodniejszy, niż cała zabawa na Ekunie razem wzięta. Jakiekolwiek zadrapania, rany i inne dolegliwości zostały opatrzone na tyle na ile pozwalał kilkugodzinny lot. Dostali też dwie kajuty do swojej dyspozycji, gdzie na spokojnie mogli wypocząć i podładować baterię. Obudzono ich jakieś pół godziny przed dokowaniem. Przymierze bynajmniej nie zamierzało zabawić w Układach Terminusa zbyt długo, a już na pewno nie na planecie pozbawionej jakiekolwiek roślinności a posiadającej zbyt wiele smogu i porozbijanych statków. Kiedy tylko posadzono maszynę a mężczyźni znaleźli się na lądzie, okazało się, że Wojskowy statek nawet nie zamierzał wyłączać silników. Do Williego i Ariostowa po chwili namysłu dołączył Byk. Ułożył wielką dłoń na ramieniu Dymitriewa.
- No, przeżyliśmy razem piekło na Ekunie, dociągniemy tą sprawę do końca a potem oblejemy sukces sporą ilością wódki. – Skomentował, po chwili unosząc wzrok i obserwując niezbyt przyjaźnie wyglądającą okolicę. Palcem wskazał jakąś niewielką budkę, przy której stało kilka mocno zużytych łazików. – O tam, chyba możemy wypożyczyć coś, co dostarczy nas na miejsce. Macie te koordynaty?


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8656
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Baza i okolice.

22 wrz 2012, o 10:34

Gwen za pierwszym lotem nie zwracała na to uwagi, o tyle za drugim niespecjalnie odzywała sie do towarzysza podróży... Właściwie nie odzywała sie prawie wcale, a jeśli już, to burzyla idealny obraz Gwen, jaki się wyrysował w Pajączku, głównie lekkim jąkaniem i niechęcią do kontaktu wzrokowego. Tym niemniej, krajobraz statku przypominał jej pomniejsze uniwersyteckie laboratoria, te których nie oddawano na cele prezentacji. Zatloczone, pełno różnych przedmiotów... Gdyby to były probówki i części zlomu, walające się tu i ówdzie, to czułaby sie jak w domu. A tak... Mogl tylko sie cieszyć, że nie była pedantką.
Komunikat o zblizaniu się do celu powitała jako lekką jedynie ulgę. Właściwie to zapowiadało kolejne wcielanie ise w idealny dla Pajaczka obraz, co na dłuższą metę moglo być meczące. Ale w koncu byla w pracy... co wcale nie znaczyło, że to musiała lubic. Nie ta dziedzina.
- Wyląduj gdzieś, gdzie nas nikt nie zauważy, ale nie w środku bazy, błagam - już weszła w tryb pracujący. - Przydalby się jakiś plan stacji, inaczej będziemy biegać na ślepo.
ObrazekObrazek
Gwen Xiang

Avatar użytkownika
 
Posty: 58
Dołączył(a): 27 lip 2012, o 20:29
Wiek: 32
Klasa: strażnik
Rasa: człowiek
Zawód: naukowiec
Postać główna: Vicca Ulianov
Status: doktor cybernetyki, NIE JEST agentem Cerberusa, jest tylko naukowcem ~~'
Kredyty: 26.000
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Baza i okolice.

22 wrz 2012, o 14:28

Pierwsza część roboty była za nimi. Teraz, po kilku godzinach spędzonych na przygotowywaniu sprzętu, łataniu rany na ramieniu a nawet krótkiej drzemce wycieczka dotarła w końcu na Korlus.
Krótkie oględziny okolicy potwierdziły tylko to, co Willy wiedział już wcześniej o wyglądzie planety. Nic, tylko złom a do tego cholerny upał, który już zaczął działać chłopakowi na nerwy. Na szczęście McNeil postanowił jednak do nich dołączyć, więc istniała spora szansa że zwiną się z tego złomowiska całkiem szybko.
- Święte słowa Byku. Bierzmy się za robotę, a po drodze spróbujmy nie wpakować się w podobne gówno co tam. Koordy mamy, nawet w dwóch kopiach. - Odpowiedział Bykowi. Następne zdanie skierował do Dymitra. - Chyba, że nie zrobiłeś kopii dla siebie, co szefie?
ObrazekObrazek
Willy

Avatar użytkownika
 
Posty: 47
Dołączył(a): 19 cze 2012, o 19:16
Miano: Willy
Wiek: 23
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Żołnierz
Kredyty: 15.000

Re: Baza i okolice.

22 wrz 2012, o 17:15

Spojrzał na Gwen.
- Mówisz, że mam nie lądować na środku, napierdalać do wszystkiego jak kroganin na widok cycków asari, tylko rozgrywamy to na chłodno? Mi pasuje, może nawet wrócimy cali i zdrowi z tego kurwidołka.
Odpalił skan okolicy, wszak nie miał jak pojawić się a i tu nie był. Przy okazji wysłał zapytanie do Cerberusa o plany tego miejsca. A na razie po prostu zniżył pułap z dala od bazy i poniżej radarowej. Jak grzeczny i ułożony agent, co słuchał ludzi na szkoleniu.
- Póki czekamy to wypada się ładnie ubrać, uzbroić po zęby i mieć nadzieję iż da radę to zrobić.
Nie zachowywał się zwykle, wyszczekany, wredny i głośny. Koniec końców byli u końca misji, on miał tego dosyć a poza tym jakikolwiek błąd oznaczał Galaktykę bez boskiej postaci Pajączka.
Dymitriev Rasputov

Avatar użytkownika
 
Posty: 64
Dołączył(a): 11 lip 2012, o 14:30
Miano: Dymitriev Rasputov
Wiek: 49
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Agent
Kredyty: 1.000

Re: Baza i okolice.

22 wrz 2012, o 20:24

- Po wszystkim proponuję się udać na Ziemię do Moskwy, miasta gdzie się wychowałem. Znam tam kilka miejsc, gdzie można się i dobrze napić i dobrze zabawić, dla każdego coś się znajdzie - odpowiedział Bykowi Aristrow, który sprawdził stan swojej broni. Powiedzenie nazwy swojego miasta sprawiło, że zebrało mu się na wspomnienia, w jego głowie pojawił się obraz wszystkich budynków, które mijał będąc w nim przez wiele lat. Szybko jednak porzucił te wspomnienia, byli teraz Korlusie miejscem zwanym jako cmentarzysko statków. Dymitra nie zdziwiło to, że statek Przymierza nie zgasił silników, tak samo jak oni nie chciał przebywać w tym miejscu zbyt długo jednak wie, że wiele może się zdarzyć i warto być ostrożny, dobrze obserwować teren wokół siebie. - Byku, ty się na tym znasz, sprawdź który z nich jest najlepszy do jazdy, w razie czego spraw aby dał z siebie więcej. Spokojnie też posiadam koordynaty, lepiej mieć kilka kopii, tak na wypadek niespodziewanych wydarzeń - odpowiedział wielkolud do pozostałej dwójki żołnierzy, po czym podszedł do budki obok stojących łazików, chciał sprawdzić, czy nie znajdzie w niej lub w pobliżu czegoś ciekawego.
ObrazekObrazek
Dymitr Aristow

Avatar użytkownika
 
Posty: 117
Dołączył(a): 21 cze 2012, o 20:04
Miano: Dymitr Aristow
Wiek: 28
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Żołnierz Przymierza
Lokalizacja: SSV Norad
Kredyty: 24.450
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Purpurowa gwiazda (1)

Re: Baza i okolice.

24 wrz 2012, o 20:43

Gwen, Pajączek:
Przyjemne pikanie skanera uspokajało, jak większość osób podróżujących w kosmosie. Dopóki silnik przyjemnie mruczał a nie krztusił się spalinami i wszystkie pikające urządzenia, wysyłały miarowy rytm, nie mieli się czego obawiać. Gorzej jeśli wszystko wokół piszczałoby z taką częstotliwością, jakby R2-D2 właśnie szczytował. Kiedy ponownie zerknęli na czytniki, pokładowa WI wskazała im najdogodniejsze miejsce lądowania. Płaski teren, ukryty pomiędzy wrakami na tyle, by nie znaleziono ich zbyt szybko a do tego oddalone od miejsca docelowego na tyle minimalnie, że nie pogubią się na nieznanej planetce. Pająk osiadł może niezbyt miękko, bo maszynką zatrzęsło, ale udało im się ustać na nogach. Teraz pozostało jedynie otworzyć właz a rozciągnie się przed nimi paskudny, gorący, pustynny krajobraz pełen gruzu i kosmicznego śmiecia. Wiatr hulał dookoła statku, unosząc piasek i okrutnie wpychając go do oczu, ust, uszu i nosa.
Słabo wydeptana ścieżka za jednym z wraków prowadziła prosto w stronę Bazy Błękitnych Słońc.

Willy, Aristow:
Wielkolud jedynie zarechotał rubasznie, po czym pocierając dłonią o dłoń podbiegł do miejsce, gdzie stały pojazdy. Żaden z nich nie wyglądał z zewnątrz specjalnie ciekawie, ale osoby obeznane w pirackim półświatku, zdawały sobie doskonale sprawę, że często był to zabieg celowy. Im gorzej wyglądała maszyna, tym mniej kusiła do kradzieży. Po krótkiej rozmowie z wychudzonym, wysuszonym sprzedawcą, Byk zamachał ręką w ich stronę, aby podeszli bliżej. Zaraz znaleźli się przy łaziku typu Grizzli. Modelu mocno poobijanego, noszącego ślady licznego przemalowywania a także z pozostałością starego, niezbyt udanego graffiti głoszącego „Vork, ty Bródasie.” Trudno było jednoznacznie stwierdzić czy kujący w oczy błąd był zabiegiem celowym i zwiastującym niedouczonego artystę. Byk kilkukrotnie naciskał guzik z boku maszyny ale drzwi w końcu otworzyły się z wyraźny, nieprzyjemnym dla uszu zgrzytem. Wyraźnie wszechobecny piasek musiał powłazić w szyny i opóźniać mechanizm.
- No, panowie, wskakujcie i niech któryś przegra mi koordynaty na omni-klucz. Łatwiej będzie mi tym cholerstwem operować. I dajcie znać, jak będziecie gotowi do drogi.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8656
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Baza i okolice.

24 wrz 2012, o 21:30

Pajączek ubrał się jak na misję, w miarę możliwości przepisowo. Zabrał też cały swój śmiercionośny majdan, tak aby nikt nie odstrzelił mu chudej i brzydkiej dupy.
- Dobra Gwen, jak przeżyjemy ten pierdolnik to będzie cud, orzeszki i koka. A jak nie to będzie chujnia, grzybnia i vorcheskie striptizerki.
Snajperkę miał w gotowości, sam też nie szedł dumnie wyprostowany tylko starał się trzymać łeb przy glebie.
- Jak kurwy kocham, mam nadzieję że dyscyplinarka dobierze się do dupy Rudego Cwela i odda ją krogańskim najemnikom jako cel do ćwiczenia gwałtów. Ale mniejsza, trzymaj się drugiej flanki. Nie masz strzelać bez mego sygnału. Plan jest banalny, włazimy, jumamy co nasze, kradniemy Kortmana i wypierdalamy w podskokach. Tak więc rozpoczynamy operację hops-hops
Dymitriev Rasputov

Avatar użytkownika
 
Posty: 64
Dołączył(a): 11 lip 2012, o 14:30
Miano: Dymitriev Rasputov
Wiek: 49
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Agent
Kredyty: 1.000

Re: Baza i okolice.

26 wrz 2012, o 10:55

- Jak to przeżyjemy, to ja biorę się za jakąś przyjemniejsza robotę. Przykładowo projektowanie sztucznych rączek. Albo wymusze swój statek badawczy i nikt nie będzie mi przeszkadzał...
Czyli miala sie trzymać na uboczu i nie strzelać bez rozkazu? Jej to pasowało. Gdyby tylko nie zachowywał sie jak psychopata na glodzie, to wszystko byloby w porządku. Z cichym westchnieniem podążyła ścieżynką, tęskniąc za zamkniętym i zapełnionym pomieszczeniem laboratorium. Gdyby nie te wraki, to zapewne miałaby agorafobię już na starcie. Nie podobało się jej tu. Ani trochę.
Zaczęła iść sobie ścieżynką, robiąc za... No własnie, znowu miała pilnować jego tyłka? To się zaczynało robić nudne... Poza tym, ścieżynka była jakaś podejrzana.
- Ty tu jesteś od strzelania. I spradź, czy nie ma czujników.
ObrazekObrazek
Gwen Xiang

Avatar użytkownika
 
Posty: 58
Dołączył(a): 27 lip 2012, o 20:29
Wiek: 32
Klasa: strażnik
Rasa: człowiek
Zawód: naukowiec
Postać główna: Vicca Ulianov
Status: doktor cybernetyki, NIE JEST agentem Cerberusa, jest tylko naukowcem ~~'
Kredyty: 26.000
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Baza i okolice.

26 wrz 2012, o 12:04

Willy uśmiechnął się na wspomnienie o Moskwie. Pamiętał jeszcze rozmowę z Dymitrem we Fluxie i to, co wtedy usłyszał na temat miasta. - Jasne, czemu nie. Po naszej ostatniej rozmowie i tak miałem zamiar się tam wybrać – Odpowiedział. Chyba właśnie zaplanowali kolejną wycieczkę do piekła.
Słowa Byka wyrwały go z dalszych rozmyślań o tym, co zrobią później. Na to i tak jeszcze będą mieli czas. W odpowiedzi skiną tylko głową i wskoczył od razu do pojazdu. Gdy zajął już miejsce przesłał McNeilowi koordynaty - Dobra, gotowe. Jak dla mnie możesz ruszać. - Stwierdził po zakończeniu przesyłania.
ObrazekObrazek
Willy

Avatar użytkownika
 
Posty: 47
Dołączył(a): 19 cze 2012, o 19:16
Miano: Willy
Wiek: 23
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Żołnierz
Kredyty: 15.000

Re: Baza i okolice.

26 wrz 2012, o 20:18

Dymitrowi zbytnio nie przeszkadzał stan maszyny, którą mieli udać się do swojego celu, najważniejsze było, że łazik był na chodzie i mógł ich tam zawieść. Wielkolud wszedł do pojazdu jako ostatni, po czym zajął jedno z wolnych miejsc, które były w maszynie, zaczepiając swoją broń na plecy. - Ja jestem gotowy, ruszaj kiedy będziesz chciał. Jesteś pewien, że ta maszyna jest najlepsza z tych wszystkich ? - Aristrow powiedział do Byka, gdy cała ich trójka zajęła już swoje miejsca w pojeździe.
ObrazekObrazek
Dymitr Aristow

Avatar użytkownika
 
Posty: 117
Dołączył(a): 21 cze 2012, o 20:04
Miano: Dymitr Aristow
Wiek: 28
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Żołnierz Przymierza
Lokalizacja: SSV Norad
Kredyty: 24.450
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Purpurowa gwiazda (1)

Re: Baza i okolice.

3 paź 2012, o 16:59

Z każdym krokiem czuli coraz większe, mimowolne zmęczenie. Piasek poruszany niewyczuwalnym na skórze wiatrem wpadał im do oczu, uszu i ust za każdym razem kiedy próbowali się odezwać. Słońce grzało z każdego kierunku i cienie rzucane przez wraki statku nie dawały wiele ulgi czy osłony. Piekielna planeta. Cmentarzysko statków. Celne, alternatywne nazwy dla Korlus, echem rozbrzmiewały w ich umyśle kiedy krajobraz je potwierdzał i doświadczali efektów środowiska. Ścieżka nosiła ślady czterech kół, ale usadowionych stanowczo zbyt blisko siebie aby był to typowy łazik, zapewne używano tutaj nowoczesnych modeli czterokołowców. W ten sposób poruszali się o wiele szybciej i łatwiej było zaskoczyć potencjalne ofiary. Podobna świadomość wcale nie pozwalała im poczuć się lepiej a jedynie podsycała zalążki paranoi. Według niewielkiej mapki na omni-kluczu znajdowali się zaledwie kilkaset metrów w linii prostej od budynku, którego koordynaty znaleźli na komputerze pani Kortman. Niestety prosta droga wcale nie okazała się dostępna. Kluczyli teraz w labiryncie statków, starając się kierować w właściwym kierunku. Nim jednak zdążyli się obejrzeć, dotarł do nich niezaprzeczalny fakt. Zgubili drogę. Omni-klucz niby wskazywał usytuowanie statku ale nie brał pod uwagę, że trasę przecinały setki metalowych wraków. Nim zdołali przeanalizować obecną sytuację, nagle usłyszeli huk a jakieś dwadzieścia centymetrów przed nogami Pajączka pojawił się sporych rozmiarów lejek w piaszczystym podłożu. Kiedy rozbiegane spojrzenie odruchowo omiotło okolicę, zauważyli, że na szczycie jednego z wraków siedział młody chłopak. Ubrany był nietypowo, bardzo nowocześnie. Jeśli porównać jego strój do czegokolwiek, można było go uznać za zmodernizowany strój mechanika. W dłoni trzymał M-99 Szable. Trudno było stwierdzić, jak wszedł w posiadanie tak drogiej, niebezpiecznej broni. Jednak mieli świadomość, że była celna i silna. Gdyby chciał już odstrzeliłby im łby. Na jego twarzy dodatkowo znajdowała się nietypowa maska. Jak mogli się domyślić, raczej przeznaczona do filtrowania powietrza niż dostarczania tlenu.
- Witamy na Korlus. Zazwyczaj goście starają się jednak wejść głównym wejściem. Czego chcecie? Jak ładnie wyśpiewacie, to może was nie odstrzelę. Ciebie nie żałuje. – Tutaj muszką wskazał na Dymitrieva. – Ale blond laleczki byłoby mi szkoda.
***
- Sugerujesz, że wpakowałbym nas do jakiegoś gówna? To prawie czołg, nie łazik. Wytrzymały, może niezbyt szybki ale za to najczęściej używany model na tej planecie. Nie będziemy specjalnie rzucać się w oczy, a przecież o to nam chodzi. – To musiało być jedno z dłuższych zdań, jakie Byk wypowiedział od początku ich spotkania. Nie żeby był głupi, ale sprawiał raczej wrażenie człowieka czynu niż przesadnej papli. Przez chwilę grzebał przy kokpicie, przełączając jakieś guziczki, nim silnik zakrztusił się kilka razy, drzwi zatrzasnęły się z zgrzytem a maszyna ruszyła powoli przed siebie. Istniał stanowczo jeden plus podróży tym transportem mimo niewielkiej przestrzeni, w której zarówno Dymitr jak Byk zajmowali sporo ponad trzy czwarte powierzchni. Pozostawali odcięci od tumanów pyłu i piasku, które podziwiać mogli przez niewielki wizjer z przodu. Po kilkunastu wiązankach i waleniu w konsolę, ich kierowcy udało się nawet uruchomić klimatyzację, dzięki czemu wszechobecne gorąco i duszność już im tak nie doskwierała.
- Przeszukajcie miejsca pod siedzeniami. Może będą tam odpowiednie maski. Jak wyleziemy na zewnątrz, łatwiej będzie oddychać w tym pyle. Powinniśmy dojechać w okolice terenów Błękitnych Słońc za jakieś pół godziny. – Zasugerował. Gdy wykonali polecenie, okazało się, że maski faktycznie są, ale niestety w liczbie podwójnej, przez co nie starczy ich dla całego trio. Poruszali się powoli do przodu i w sumie nie było tu wiele do roboty. Mogli rozmawiać lub spróbować zagrać w partyjkę znalezionymi razem z maskami, kartami do gry. Na szczęście maszyna była stabilna i nie trzęsło nią jak nieboskie stworzenie. Za oknem jedyne co można było podziwiać, to ogrom ilości wraków porozrzucanych po okolicy. Znajdowało się tutaj wszystko. Do starych fregat Przymierza po krążowniki Rady. Nic dziwnego, że tutejsi najemnicy uchodzili za jednych z bogatszych. Sama sprzedaż sprzętu z dwudziestu metrów kwadratowych mogłaby ustawić przeciętnego szaraczka do końca życia.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8656
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Baza i okolice.

3 paź 2012, o 21:05

Gdyby mogla, powiedzialaby, że Piaskowy Dziadek wpychał jej piach na chama. Ale owym piachem skutecznie ją planeta zatykała, więc milczała. Nie była przygotowana na cos takiego i pewnie nigdy nie bedzie przygotowana na surowe warunki. Aż marzyła o laboratorium... Tak chciała wrócic do chlodnej, niemalze sterylnej przestrzeni... Cholera, nawet statek Pajaczka był przyjemniejszym miejscem, niż to.
Źle się tu czuła. Na tyle źle, że nie mogła zauważyć jakichkolwiek oznak, że są śledzeni. A mogli być. I wtedy to sie stało, huk wystrzału i lej przed Pajączkiem. Wiedziała, po prostu wiedziała! Naprawdę!
I glos. Gość był stosunkowo młody, ale lej świadczył o dobrej broni. Tylko gdyby nie rzucił tej uwagi o blond laleczce...
- Chcemy komuś zrobić niespodziankę samym przybyciem - jej ton glosu świadczył o lekkin zirytowaniu, przemieszanym z niepokojem. - Jeśli zacziesz strzelać, to nam go ściągniesz i popsujesz niespodziankę.
W sumie nie kłamała...
ObrazekObrazek
Gwen Xiang

Avatar użytkownika
 
Posty: 58
Dołączył(a): 27 lip 2012, o 20:29
Wiek: 32
Klasa: strażnik
Rasa: człowiek
Zawód: naukowiec
Postać główna: Vicca Ulianov
Status: doktor cybernetyki, NIE JEST agentem Cerberusa, jest tylko naukowcem ~~'
Kredyty: 26.000
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Baza i okolice.

4 paź 2012, o 19:31

O lejek. Lejek, znaczy się jakiś buc pragnie sobie postrzelać. Chwila szukania. Jest i buc. Ha! Niemniej jednak, sytuacja była w miarę dobra, przybysz nie miał na sobie stroju Błękitnych Słońc.
- Robimy imprezę niespodziankę. Mój kumpel cholernie się zdziwi jak nas tu zobaczy, ale gwarantuję, impreza będzie zajebista, jakiej jeszcze tu nie mieliście. Oczywiście możesz iść z nami albo też nie iść i dać nam robić co trzeba. A i lepiej uważasz co mówisz przy Lalce. Ostatni facet, który nazwał ją blond laską odkrył co można zrobić za pomocą pistoletu. - Pajączek się wyszczerzył radośnie- Odstrzeliła mu jaja, wsadziła w dupę i jak się wysrał to kazałą mu to zeżreć. A potem przestała być miła
Dymitriev Rasputov

Avatar użytkownika
 
Posty: 64
Dołączył(a): 11 lip 2012, o 14:30
Miano: Dymitriev Rasputov
Wiek: 49
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Agent
Kredyty: 1.000

Re: Baza i okolice.

5 paź 2012, o 09:22

- Nie jestem żadnym specem od pojazdów nie to co ty, więc dlatego się ciebie pytam. Skoro tak zachwalasz ten łazik to ci wierze na słowo - odpowiedział Dymitr kierowcy maszyny w której się znajdowali. Jego relacje z Bykiem na Cytadeli oraz na początku misji na Ekunie nie należały do najlepszych, nie był zadowolony z tego, że musi współpracować z takim człowiekiem jak on. Wszystko zmieniło się po tym, gdy z tych, którzy ocaleli z katastrofy ich promu oraz ataku snajperów, zostały tylko 3 osoby, McNeil, Cohen, oraz Aristrow. W tej chwili Dymitr mógł powiedzieć nawet, że zaczął lubić tego gościa, bardzo się on na tamtej planecie przydał, jak również jego wiedza o pojazdach i zdolności do wyciągania wiadomości od innych. Dwie maski na trzy osoby nie było czymś co szczególnie zadowalało wielkoluda, będzie musiał zdecydować, jako najwyższy stopniem żołnierz w tej grupie, kto z nich otrzyma je. Istniała szansa, że podczas ich drogi do bazy Błękitnych Słońc, spotkają mała grupę, która będzie miała maski, będą oni mogli od nich je wziąć, zostawiając zapewne niezbyt przyjemny widok po tym spotkaniu. - Proponuję grę, ten który przegra, stawia pozostałej dwójce pierwsze trzy kolejki, gdy pójdziemy się napić po skończonej misji na tej planecie. Kto jest za tym pomysłem ? – powiedział Dymitr, który właśnie zaczął tasować znalezione przy maskach karty do pozostałej dwójki żołnierzy, chcą w tej sposób zająć się grą na czas tej podróży.
ObrazekObrazek
Dymitr Aristow

Avatar użytkownika
 
Posty: 117
Dołączył(a): 21 cze 2012, o 20:04
Miano: Dymitr Aristow
Wiek: 28
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Żołnierz Przymierza
Lokalizacja: SSV Norad
Kredyty: 24.450
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Purpurowa gwiazda (1)

Re: Baza i okolice.

8 paź 2012, o 14:43

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8656
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Baza i okolice.

15 paź 2012, o 19:36

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Gwen, Pajączek:

- Ostra kobitka? Mirr, lubię takie. A co do waszej wizyty. Hm, niespodziankę koledze szykujecie, co? Nie przyjechaliście na aukcję? Szkoda, rozkazano mi nie strzelać i wpuszczać jedynie tych, którzy przyjechali w interesach. Wiecie, to nic osobistego. Chyba, że no wiecie, zdradzicie mi imię przyjaciela. Wtedy dwa razy się zastanowię, nim wyparuje was moim działkiem. – Rzucił młody chłopak, szczerząc się za maską. Niespecjalnie widzieli ten grymas z dzielącej ich odległości, ale jakoś można było się domyślić z kontekstu, że tak właśnie było. Kolejny podmuch napełnił ich usta piaskiem, tak, ze krztusili się dobre kilkanaście sekund. Pajączkowi kojarzyło się to z upartym rakiem płuc, z którego leczył się regularnie a Gwen z… Jej właściwie nie kojarzył się z niczym. To było zupełnie nowe doświadczenie dla kobiety większość czasu spędzającej w sterylnym laboratorium nad próbkami innym szkiełkiem. – Rany, kiepsko jesteście przygotowani na Korlus. Prawie mi was żal. – Dodał chłopak, opierając jedną dłoń za sobą, za to drugą, z bronią wciąż celując w blondynkę. Trudno było stwierdzić, od czego zależała selekcja. Prawdopodobnie od tego, że widocznie była bardziej cennym elementem tego duetu. Zacmokał na koniec z zniecierpliwieniem. Zapewne dla efektu. Tak, to był typ efekciarza. Niestety na poparcie swoich humorków miał zbyt dobrą broń.

Willy, Aristow:

Za pomysłem byli wszyscy. Maszyna leniwie przesuwała się po terenach pustynnych. Słyszeli jedynie chrzęst piasku pod mocnymi kołami. Gra była dość wyrównana. Trzy stawki wygrał Willy, dwie Atistow, podobnie jak Byk, który jednak co jakiś czas musiał skupiać się na kierowaniu. W pewnym momencie maszyna się zatrzymała a Byk zerknął na nich przed potężne ramię. Za wizjerem widzieli sporą bramę, złożona z gratów statków, głównie płyt poszycia i okablowania. Prezentowała się dość post-apokaliptycznie. Ale pasowała do klimatu planetki.
- No, Panowie, oto przed nami baza Błękitnych Słońc. Tutaj szefem jest niejaki Rorekh. To podobno największy batariański skurwysyn jakiego nosi galaktyka i ma problemy z temperamentem. Musimy obmyślić plan jak dostać się do środka, przechwycić co nasze i zwinąć się nim szefunio zauważy. Jakieś pomysły? – Zagaił, bębniąc serdelkowatymi palcami o brzeg fotela.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8656
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Baza i okolice.

15 paź 2012, o 19:53

Pajączek był spokojny. Gówniarz powoli działał mu na nerwy. A to nie jest zbyt dobre kiedy ma się do czynienia z psychopatą na głodzie. Oczywiście w genialnym planie przeszkodził mu cholerny piach. Po prostu miał go dosyć. Tak więc spokojnie rozważył różne scenariusze. Od najprostszego, w którym mówił o kogo chodzi do tego w którym po prostu wracał na statek i mówił szefowi, iż ma się iść i pierdolić ze wszystkich sił. Wygrała opcja numer trzy. Opcja była w stylu Pajączka i zakładała trzy rzeczy. Po pierwsze był to Skok Adrenaliny, który miał pozwolić Pajączkowi na skupienie się. Na to aby stać się jebanym kutasem w oczodole wszechświata czy innego rodzaju sushi, sosem tao czy też po prostu aby mieć chwilkę dla siebie. Wszak broni nie odrzucił, chłopaczek mu nie kazał. I dlatego też Pajączek złożył się do strzału z zamiarem uszkodzenia gnoja. Jak uszkodzenie okazałoby się śmiertelne to byłoby bosko. Po strzale dopiero zamierzał się odturlać i wtedy też rzucić sakramentalną komendę:
- Lalka! Gleba! I napierrrrrdaaaaaaaaalaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaać!
Dymitriev Rasputov

Avatar użytkownika
 
Posty: 64
Dołączył(a): 11 lip 2012, o 14:30
Miano: Dymitriev Rasputov
Wiek: 49
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Agent
Kredyty: 1.000

Re: Baza i okolice.

16 paź 2012, o 16:37

Gwen chciała być miła. Bardzo chciała być miła. Ale w tych warunkach jej "pracowe" alter-ego powoli zmieniało się w alter-ego strzelnicowe, a wtedy juz raczej miło być nie mogło. W dodatku to na nią się facet chciał połakomić i ona miała celownik na siebie... A tego już nikt nie mogł przewidzieć.
- Jasne, zaraz ci powiem... - Gwen juz była nastawiona agresywnie, kiedy szybkim krokiem usunęła się z toru celownika, uruchamiając sondę bojową.
Widząc ruch, powinien strzelić w jej kierunku, a to już zezwoli sondzie polecieć na niego. Prawdopodobnie będzie na tyle zajęty, że jeśli uda się jej zejsć z obszaru, to - nie bacząc totalnie na konsekwencje - uruchomi spustoszenie. Oczywiście, to bedzie problem, jeśli wcześniej sonda nie zdejmie tarcz... Chyba, że Pajaczek coś wymyśli. W sytuacjach zagrozenia Gwen zwykle działała, zanim pomyślała...
ObrazekObrazek
Gwen Xiang

Avatar użytkownika
 
Posty: 58
Dołączył(a): 27 lip 2012, o 20:29
Wiek: 32
Klasa: strażnik
Rasa: człowiek
Zawód: naukowiec
Postać główna: Vicca Ulianov
Status: doktor cybernetyki, NIE JEST agentem Cerberusa, jest tylko naukowcem ~~'
Kredyty: 26.000
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Baza i okolice.

16 paź 2012, o 18:54

Dymitr na słowa Byka oparł swoje łokcie o kolana, gdy siedział na fotelu, po czym podparł swoimi dłońmi podbródek i zaczął zastanawiać się nad tym jak mają oni wejść do bazy. Po chwili zamknął oczy, nie chciał aby podczas wymyślania planu cokolwiek go rozproszyło. Mogli spróbować zrobić to samo co na Ekunie, jeden z nich mógłby wejść jakimś tunelem wentylacyjnym, a pozostali poszukali jakiegoś bocznego rzadko używanego wejścia i w ten sposób dostali się do środka. Było jednak kilka rzeczy. które sprawiały, że zrobienie powtórki z poprzedniej planety było znacznie trudniejsze. Skoro odbywa tutaj się aukcja, której przedmiotem jest zaawansowana broń o nazwie Vendetta, to pewnie ochrona lepiej pilnuje tego budynku. Nie znali żadnych wejść bocznych czy szybów, a podczas ich poszukiwania ktoś ich odkryje, zrobi się nieprzyjemnie, a szansa na wykonanie misji będzie prawdopodobnie bliska zeru. Warto wziąć pod uwagę możliwość, że ich nie znajdą od razu, a będą oni w środku, a nie są w posiadaniu schematu pomieszczeń. Będą mogli wtedy złapać jakiegoś nieuważnego strażnika i przy użyciu perswazji pozyskać to co oni potrzebują. Szkopuł w tym, że mogą szybko odkryć brak jednego z nich, włączy się alarm, a licytacja będzie już zakończona. Rozmyślając dalej nad sposobem dostania się do środka, w pewnym momencie wpadł Dymitrowi do głowy pomysł, który wydał mu się być szalony. - A gdyby tak wjechać tak od strony głównego wejścia i udawać, że jesteśmy członkami pewnego gangu, którzy wiedzą o tym przedmiocie i są zainteresowani jego kupnem... A jesteśmy w mundurach Przymierza, ponieważ to nasza przykrywka lub jesteśmy wtyką u nich - powiedział Aristrow, po czym otworzył lewe oko, aby zobaczyć reakcje towarzyszy na jego plan.
ObrazekObrazek
Dymitr Aristow

Avatar użytkownika
 
Posty: 117
Dołączył(a): 21 cze 2012, o 20:04
Miano: Dymitr Aristow
Wiek: 28
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Żołnierz Przymierza
Lokalizacja: SSV Norad
Kredyty: 24.450
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Purpurowa gwiazda (1)

Następna strona

Powrót do Baza Błękitnych Słońc

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość