Liria jest stolicą Thessii, przy tym jednym z największych "dzieł" asari. Jej pięknu jest w stanie dorównać jedynie Nos Astra, czyli kolonia asari na Illium. Wysokie budowle o eleganckich kształtach podkreślają urodziwość planety i, pomimo tego, że jest ona pokryta budynkami, widząc taki krajobraz wcale nie tęskni się do obrazu żywej natury.

Klub nocny Phobia

10 lut 2017, o 18:03

Obrazek

Jedna z popularniejszych i bardziej tajemniczych lokacji, w których spędzić można noc w Thessiańskiej dzielnicy świateł, pubów i klubów. Phobia przyciąga swoją egzotyką, wyłącznie Ziemską obsługą, jak też dość nietypową klientelą oraz ofertą.
Klub znajduje się pod ziemią, a wejście do środka umożliwia bycie zapisanym na specjalnej liście, którą sporządzają konkretne osoby, dobierając uważnie swoich gości. Ostrożność wynika z nielegalnych działalności prowadzonych na piętrach pod tymi przeznaczonymi dla osób postronnych. Klub prowadzony jest przez Adelle Castiglione oraz najbardziej zaufanych jej ludzi spośród złodziejskiego kartelu, którego jest założycielką. Większością spraw, w tym listą gości, zajmuje się jednak jej córka Zhea.
Piętra poszatkowane są korytarzami i ściankami. Klub posiada kilka większych pomieszczeń, w których mieści się łącznie do stu osób. Dla tych gości, którzy potrzebują więcej prywatności, stworzone zostały pomniejsze pomieszczenia i różnej wielkości loże.
Klub nie ma nieskazitelnej opinii. Większość biznesu Castiglione załatwiana jest po cichu, daleko od spojrzeń gości, lecz zdarzały się przypadki osób, którzy z jego wnętrza nie wracali. Miejsce szczyci się również dość łatwym dostępem do wszelkiego rodzaju używek, których przedawkowanie przez niektóre, przyprowadzone tam osoby często kończy się usuwanym w tajemniczy sposób ciałem oraz odwróceniem uwagi policji od miejsca, które odwiedził nieszczęśnik.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Klub nocny Phobia

10 lut 2017, o 19:30


Khouri zebrał się równie szybko co ona - w końcu już gdy przyszła do jego kajuty to była gotowa do drogi. Wstał tylko, rozprostował nieco wymięty materiał koszulki, po czym zgarnął leżącą na kanapie kurtkę, narzucając ją szybko na siebie.
Taksówka nadleciała po niespełna trzech minutach. Uwinęli się z wyjściem, łącznie z wylaniem szampana i wyrzuceniem butelki. Śluza wyglądała tak samo jak wcześniej, Isis tym razem też się odezwała, życząc im udanej zabawy.
Nazir wpuścił ją jako pierwszą, jak zresztą zawsze, do środka, nim samemu usiadł na drugim, wolnym miejscu. Prom poderwał się do lotu - było już dość późno. Na Thessiii dochodziła dwudziesta druga. Ludzie pokończyli już pracę, teraz zajmowali się czasem, jaki im pozostał, wychodząc na zewnątrz lub spędzając go w inny sposób.
Ruch promów był dość spory. Wszyscy przemieszczali się po mieście, szukając miejsca, w którym mogliby zagrzać na dłużej. Przelatując, minęli z góry dzielnicę Reone, którą Dubois znała na razie najlepiej. Nie lecieli do niej - przed nimi pojawiło się większe skupisko świateł, w których na ulicach musiało być jaśniej teraz, niż było w dzień.
- Shani czeka na nas w szesnastej loży - oznajmił Khouri, sprawdzając na omni-kluczu otrzymaną przez dziewczynę wiadomość.
Droga nie trwała długo - nawet jeśli akurat tam, gdzie lecieli, korytarze powietrzne zapchane były najbardziej. Wkrótce prom zaczął zniżać lot - najpierw powoli, skręcając między niektórymi budynkami, aż wreszcie dotarli na poziom gruntu.
Ulica była szeroka - żadne pojazdy naziemne nie przejeżdżały alejami w tej części miasta, choć i tak ciężko było się poruszać przez znajdujące się wokół nich tłumy. Nazir złapał ją lekko za ramię, nie tyle w czułym geście, co prowadząc ją wśród morza asari do jednego z lokali. Nad drzwiami unosił się mały neon z napisem Phobia, wykonanym ekstrawaganckim fontem.
Przed drzwiami stał ludzi mężczyzna - niewysoki, ubrany dość elegancko. Uśmiechnął się do nich oszczędnie, uruchamiając datapad, by sprawdzić listę gości. Nie zapytał o nic Nazira ani Irene, po prostu przejrzał listę gości, jakby doskonale wiedział, kogo ma na niej szukać.
- Życzymy miłego pobytu - rzucił wytrenowanym, uprzejmym głosem, odsuwając się i przepuszczając ich przez drzwi.
Te prowadziły do ciemnego korytarza, idącego od razu skosem w dół. Kilka kolorowych lamp rozświetlało drogę, kąpiąc pomieszczenie w swoim blasku. Już teraz docierała do nich przytłumiona muzyka.
Dotarli do pierwszych drzwi, przez których przejście uwolniło grającą za ścianami melodię, pozwalając jej dotrzeć przez zakłóceń do ich uszu. Bit był ciężki, muzyka miała agresywne brzmienie. Pomieszczenie, do którego się dostali, otaczało sporej wielkości pokój, w którym znajdował się bar i miejsce DJa. W środku nie było jednak miejsca na parkiet, bo zajmowały je rozstawione w równej odległości od siebie kanapy.
- Witamy w Phobii - czarnoskóra kobieta zastąpiła im drogę, uniemożliwiając lepsze rozglądnięcie się po miejscu, z innego punktu. Była dość wysoka i z pewnością skąpo ubrana - mając na sobie jedynie krótki, zasłaniający jedynie stanik, półprzeźroczysty top oraz krótkie spodenki, odsłaniała tym samym niemal całe swoje ciało, pokryte fioletowymi tatuażami, przypominającymi nieco te, które asari zwykły wykonywać na swoich twarzach. Na głowie miała pokaźne dredy, w które wplotła złote, połyskujące w blasku lamp sznurki. Złoto również ozdabiało jej twarz, w postaci dość niecodziennie wyglądających kolczyków w nosie i policzkach. W dłoni trzymała tacę, na której stało kilka małych kieliszków z żółtą zawartością. - Lirin, Thandrix, Ra'a?
Spojrzała na Nazira, unosząc nieco wyżej brew.
Czerwień odbijała się od jej skóry - większość lamp dawała właśnie taką, krwistą poświatę.
- Ra'a - odparł obojętnie, na co kobieta sięgnęła po fioletową tabletkę i wrzuciła ją do jednego z kieliszków. Na ich oczach płyn zmienił kolor na fioletowy. Podała mu powitalnego shota z dodatkiem jakiegoś narkotyku, nie czując potrzeby wyjaśniania co tak naprawdę dostają - Nazir nie wyglądał za to na zaskoczonego. Odebrał kieliszek bez wahania.
- Lirin, Thandrix, Ra'a? - spytała ponownie, patrząc na Dubois. Przesunęła wzrokiem z góry na dół po jej sylwetce, uśmiechając się tajemniczo. - A może hallex?
Nazir czekał z wypiciem własnego napoju do momentu, w którym rudowłosa się zdecyduje. Nachylił się nieco, obracając w jej stronę głowę.
- Nie bierz tego drugiego, bo skończysz jak on - mruknął, wskazując skinieniem głowy na siedzącego na oparciu pustej kanapy mężczyznę w wielkim pomieszczeniu, na które mieli widok. Mężczyzna trzymał się skórzanej powierzchni swojego siedzenia, jednocześnie gibiąc do przodu i do tyłu, z agresją w oczach rozglądając dookoła. Nie wyglądał na zbyt normalnego - jakby wraz z trzeźwością opuściły go również zmysły.
Czarnoskóra nie skomentowała tego, ani nie odwróciła się, by spojrzeć na mężczyznę. Uśmiechała się lekko, wpatrując w rudowłosą i cierpliwie czekając, aż dokona wyboru.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Klub nocny Phobia

10 lut 2017, o 21:54

Wyglądała przez okno promu, prawdopodobnie po raz przedostatni podziwiając miasto z góry. Już poprzednim razem miała okazję zauważyć, jak pięknie wyglądało nocą. I choć prawie każde miasto, które zdążyła w życiu poznać, nocą wyglądało lepiej, tak Liria jednak zajmowała miejsce w top trzy. Wliczyłaby tam jeszcze Nos Astrę i w sumie może Londyn, choć ten się jej nieco ostatnimi czasy znudził. Znów z rozbawieniem zauważyła, jakie problemy Nazir ma z umoszczeniem się wygodnie w taksówce, sama z niewielkim tylko problemem zakładając nogę na nogę. Obserwowała oświetlone, mijane budynki, niektóre rozpoznając, inne nie bardzo. Musiałaby spędzić tu dużo więcej czasu, żeby rozpoznawać wszystkie.
- Mhm - mruknęła tylko, gdy Khouri przeczytał wiadomość od Shani, nie odrywając się od swojego absorbującego zajęcia. W tej chwili i tak nie wiedziała gdzie jest wspomniana loża, bo nie wiedziała nawet gdzie jest klub, więc nie było to nic, czym powinna się interesować. Ważne, żeby Nazir to zapamiętał.
Trafili najwyraźniej do tej bardziej imprezowej części miasta. Świadczył o tym tłum, którego nie pamiętała z innych rejonów. Nawet wokół Enigmy był spokojniej, nieco ciszej. A może tak się jej tylko wydawało, teraz nie była zbyt obiektywna. Nie to, żeby miała narzekać. Uwielbiała tak duże masy ludzi, uwielbiała głośną muzykę, którą zaczynała słyszeć gdy zbliżyli się do klubu. W tej chwili wszystko, czego potrzebowała. Nauczona własnymi skłonnościami mocno trzymała przy sobie jednak torebkę.
Uśmiechnęła się do mężczyzny, gdy ten ich wpuścił, choć zastanawiała się dlaczego nie spytał ich o nazwiska. Może Nazira już znał, a Shani przekazała, że dziś będzie z osobą towarzyszącą. A może opisała ich wygląd, żeby uniknąć nieporozumień. Tak czy inaczej selekcjoner żadnego skanu nie przeprowadził. Najważniejsze było to, że dostali się do środka. Irene rozglądała się z zaciekawieniem, ściągając z siebie jednocześnie kurtkę. Już czuła, że w środku jest gorąco. Muzyka brzmiała nietypowo, sprawiając, że skupiła się na niej na moment, nawet nie wiedząc kiedy podeszła do nich tutejsza pracownica. Dubois zmierzyła ją oceniającym spojrzeniem, ale w żaden sposób nie wyraziła jakiejkolwiek niechęci. Wręcz przeciwnie, odpowiedziała uśmiechem na uśmiech. Taka była rola czarnoskórej, miała przyciągać spojrzenia i zachęcać gości. Na pewno działało, skoro nawet Irene miała problemy z odwróceniem wzroku od złota ozdabiającego jej głowę.
Zerknęła na Nazira, gdy wybierał sobie dodatek do drinka, nie rozpoznając żadnej z podanych nazw. On jednak musiał być tu nie pierwszy raz. Gdy kobieta odwróciła się od niej, przez moment miała wrażenie, że wie o niej coś, czego nie miała prawa wiedzieć. Ale może to była zwykła propozycja, w razie gdyby rudowłosa nie była zainteresowana żadną z pierwszych trzech opcji.
- Ra'a - odparła jednak krótko, decydując się na coś nowego. Parsknęła śmiechem, widząc mężczyznę, który już najwyraźniej odlatywał, radząc sobie w tym sam. Narkotyk wybrała jednak ten, który wybrał też Khouri, na wszelki wypadek, bo w ten sposób miała pewność, że nie skończy tak samo, jak tamten nieszczęśnik. Wolała nie ocierać się o nic niekontrolowanie, kiedy związki chemiczne znajdą się w jej krwioobiegu. A nie chciała też znów tego samego - hallex już brała, nie tylko na Thessii.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1527
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Klub nocny Phobia

10 lut 2017, o 23:55

Kobieta skinęła głową, choć nie od początku sięgnęła po tabletkę. Dała ułamek sekundy Dubois na chwilę namyślenia, po czym sięgnęła po Ra'a, wrzucając do shota. Ten zmienił barwę na taką samą, jak napój Khouriego. Podała kieliszek rudowłosej.
- Miłej zabawy - uśmiechnęła się do niej pod nosem, odwracając się z tacą i ruszając do następnych gości - dwóch asari i ludzkiego mężczyzny, którzy przybyli tuż za Nazirem i Irene.
Mężczyzna wypił szybko zawartość kieliszka. Alkohol był mocny i słodki, ale pozostawiał nieco kwaśny smak. Ciężko było określić, czy to przez tabletkę do niego dorzuconą, czy może oryginalny, żółty napój.
- Chodź, znajdźmy lożę - zachęcił ją skinieniem głowy. Kieliszek odłożył na najbliższej powierzchni płaskiej, koło której przechodzili, ruszając wzdłuż pomieszczenia z sofami. Po lewej mieli połowicznie zasłonięty widok na duży pokój, po prawej otwarte drzwi prowadzące do loży.
Numer szesnasty położony był w niemal samym rogu. Korytarz skręcał i rozwidlał się - w dali widoczna była winda, koło której nie było praktycznie ludzi.
Bo mijało ich sporo gości, różnych ras. Tylko obsługa wydawała się składać wyłącznie z ludzi.
- Jesteście! - krzyknęła Shani, dostrzegając ich z wejścia.
Loża była prostokątna. Na samym środku stał długi stół, natomiast pod ścianami ułożone były fotele i kanapy. Assaf stała przy wejściu, standardowo chcąc rudowłosą przytulić na powitanie. Na sobie miała granatową, krótką sukienkę i botki, a jej fryzura już nieco się rozwaliła. Włosy nabrały naturalnego skrętu.
Wewnątrz siedziała Selzia, dwójka nieznanych Irene, ludzkich mężczyzn, turianin, który był z nimi też w Enigmie, oraz jeszcze jedna asari, o czerwonych tatuażach na twarzy. Ubrana była w dość męski sposób - zerknęła na nich przelotnie, gdy wchodzili do środka.
- Dziękuję, jeszcze raz - mruknęła Assaf, podchodząc do nich bliżej. Nazir zajął miejsce na kanapie przy wejściu i od razu został zagadany przez turianina. - Erich będzie chciał z wami porozmawiać. A przynajmniej z tobą, Irene. Powiedziałam mu jak pomogliście.
Khouri uruchomił omni-klucz, zamawiając sobie jakiegoś drinka - zerknął pytająco na rudowłosą, czy jej też powinien coś dostarczyć.
- Ale ogólnie jak poszło? - spytał znad swojego urządzenia, zerkając na kuzynkę, która, na sam dźwięk tego pytania, rozpromieniła się.
- Dostałam się - szepnęła. Jej słowa niemal nie przedarły się przez nieco stłumioną, lecz wciąż donośną muzykę.
Nazir uśmiechnął się lekko, zamykając panel obsługi baru, gdy wybrał już sobie alkohol.
- Cieszę się.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Klub nocny Phobia

11 lut 2017, o 00:19

Podziękowała kobiecie i idąc śladem Nazira szybko wypiła zawartość kieliszka, by zaraz po tym odstawić go na tę samą półkę, co on. Nie wiedziała, kiedy zacznie działać. Na hallex nie czekała długo, ale wtarła go w dziąsła. Tutaj będzie musiała poczekać, aż tabletka się wchłonie. Powinno pójść szybko, biorąc pod uwagę, że od wyjścia na galę nic nie jadła, poza kilkoma przekąskami zgarniętymi z bufetu. Tak, przypomniało się jej, że jest głodna. Ale tylko trochę, mogła to zostawić na później. Na pewno dało się tu kupić choćby orzeszki do alkoholu, najadłaby się i nimi.
Doszła do wniosku, że ten klub musi być jednym z tych, o których wspominała Shani. Tych, które szczycą się wyłącznie ziemską obsługą - byli ludzcy barmani, ludzkie kelnerki, ludzki selekcjoner i ludzka kobieta, witająca gości z workiem tabletek dla zainteresowanych. I przy tym wszystkim wokół plątało się zadziwiająco dużo przedstawicieli innych ras. Irene jednak trzymała się tylko jednej osoby, szła za Khourim, nawet jeśli po drodze widziała kilka miejsc, w które chętnie by się przespacerowała, żeby sprawdzić co się tam znajduje.
Gdy usłyszała znajomy głos, odnalazła jego właścicielkę spojrzeniem i uśmiechnęła się do niej szeroko. Naturalnie, pozwoliła się przytulić, sama mocno odwzajemniając uścisk. Była jej wdzięczna za tę propozycję, choć to dla Shani miała być najważniejsza zmiana w jej życiu. Przynajmniej na chwilę obecną to na tym zależało jej najbardziej. Irene zyskała tylko pancerz, który pokochała bardziej niż jakąkolwiek sukienkę, którą miała na sobie - dochodziła do wniosku, że naprawdę się jej przestawiły priorytety - Assaf natomiast osiągnęła to, co miało wprowadzić ją w szeregi kartelu.
- Erich? - powtórzyła. Oczami wyobraźni widziała już niezadowolenie Nazira, ale teraz nie miało to znaczenia. Za bardzo zaintrygowało ją to, czego mógł od niej chcieć człowiek, który przyjaźnił się z Shani, a którego jej kuzyn tak bardzo nienawidził. - W porządku. Nie ma go tu - zauważyła, rozglądając się.
Oczywiście nie znała tu niemal nikogo, ale to nie stanowiło dla niej problemu. Potrafiła szybko zapoznać się z towarzystwem, nawet jeśli była sama, a teraz miała jeszcze Nazira, Shani i Selzię.
- To świetnie! Gratuluję, ale nie dziwię się wcale - roześmiała się i zacisnęła dłoń na ramieniu dziewczyny, nie chcąc jej bez przerwy przytulać, a chcąc przekazać jej swoją radość. Obie miały fantastyczny nastrój, choć Dubois bardziej przez to, czego dowiedziała się na Crescencie, ale tutaj nie musiała się tym chwalić. To było święto Shani. - Poradziłaś sobie świetnie.
Skinęła głową do Nazira, nie mówiąc co konkretnie sobie życzy. Było jej generalnie wszystko jedno, teraz wypiłaby i szklankę rynkolu, gdyby jej to zamówił. Nie miało dla niej znaczenia, czy drink będzie słodki, czy kwaśny, czy na wódce, czy na rumie, czy jeszcze na czymś innym. Wyjrzała przez ramię dziewczyny, zaglądając do środka loży.
- Coś się teraz dzieje, czy po prostu świętujemy? Masz jakieś poważniejsze plany na resztę wieczoru, czy po prostu się z nami nawalisz? - uśmiechnęła się, rzucając jednocześnie kurtkę na kanapę obok Khouriego.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1527
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Klub nocny Phobia

11 lut 2017, o 02:47

Shani przytaknęła - Ericha tu nie było, a przynajmniej na razie. Nie dało się tego ukryć. Może dlatego Nazir niemal nie zareagował, ignorując słowa dziewczyny. Zamówił tylko po pierwszym drinku dla ich dwójki, biorąc Irene to samo, co sobie, skoro nie miała ściśle określonych preferencji co do tego, czego chciała się napić.
- Shani, chcesz coś? - zagadnął dziewczynę, jeszcze raz sięgając do menu barowego.
- Weź mi to co sobie - odparła tylko, powracając spojrzeniem do Irene.
Wyglądała na naprawdę szczęśliwą. Z reguły była osobą, na której twarzy przez większość czasu trzymał się uśmiech, ale teraz poza nim widać było prawdziwą radość w jej oczach.
- Nie wiem jak ja wam się kiedykolwiek odwdzięczę - westchnęła, odgarniając włosy do tyłu, gdzie pozostały, trzymając się innych, nieco niedbałych fal. - Jak ten pancerz? Przymierzałaś go? Z tego, co widziałam na zdjęciach, jeszcze wcześniej, wyglądał świetnie.
Turianin zaśmiał się głośno z uwagi, jaką rzuciła Selzia, choć Irene, niebędąca w temacie, nie wiedziała z jakiego powodu. Nazir również przyłączył się do ich dyskusji - obie dziewczyny stały za daleko, żeby miał żywo uczestniczyć w ich rozmowie bez przysłuchiwania się. W muzyce łatwo ginęły słowa.
- Świętujemy. Nic poza tym - obowiązki przyjdą jutro, dzisiaj planuję o nich nie myśleć - zaśmiała się głośno. W międzyczasie turianin burknął coś do Nazira, co względne nie brzmiało zachęcająco, ale Khouri parsknął śmiechem, jakby mężczyzna właśnie opowiedział mu jakiś żart. - Planuję napierdolić się do nieprzytomności. Wzięłaś coś na początku? Wszystkim oferują. Powinni tłumaczyć co czym jest. Gdy byłam tu pierwszy raz, wzięłam Thandrix. To było straszne.
Przetoczyła wzrokiem po suficie, wspominając najwyraźniej mało przyjemne wspomnienia z pierwszej wizyty w Phobii.
- Jedyne co chciałam, to kogoś przelecieć. Albo coś. Mało przyjemne uczucie. Jakbyś nie jadła od kilku dni. Z drugiej strony, wtedy poznałam Selzię - im dalej mówiła, tym jej głos stawał się cichszy. Ponad ramieniem Irene zerknęła na siedzącą przy stole asari, z lekką niepewnością w oczach. Nic nie wskazywało na to, żeby się pogodziły. - Może pogadamy z Mullerem teraz? Póki jesteśmy trzeźwe - uśmiechnęła się, choć widać było, że chwilowe przypomnienie sobie o istnieniu jej partnerki nieco osłabiło jej entuzjazm. Jej uśmiech za to był szeroki i w miarę, jak trwał, to nabierał szczerości, jakby przekonywała sama siebie o tym, że lepiej zostać w dobrym humorze.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Klub nocny Phobia

11 lut 2017, o 12:08

- Pancerz? - powtórzyła, przypominając sobie zdobycz doskonałą, którą miała na sobie jeszcze niespełna godzinę temu. Od razu za nim zatęskniła, ale przecież będzie jeszcze miała czas się nim nacieszyć, jak opuszczą Thessię. - O, nie masz pojęcia jaki jest świetny. Wyściółka ma tak gęsty splot, że prawie go nie widać, a zewnętrzna warstwa nie jest zrobiona z jednego kloca, który ogranicza ruchy o połowę. Łączy się z programem kamuflażu. W życiu nie byłam z niczego bardziej zadowolona, a kradłam różne rzeczy.
Mówienie o tym tak otwarcie i swobodnie nie było czymś, do czego Irene była przyzwyczajona, ale tutaj wydawało się wystarczająco naturalne, by zupełnie o tym nie myśleć. Shani przecież wiedziała, że pancerz był skradziony, doskonale o tym wiedział też Nazir, bo przecież w tym uczestniczył, a cała reszta chyba już swoje słyszała. Łącznie z Mullerem, którego tutaj chwilowo nie było. Dubois zerknęła na Khouriego, rozmawiającego z turianinem, zastanawiając się przez moment, czy znał go już wcześniej. Dopiero gdy dziewczyna zaczęła opowiadać o tutejszych narkotykach, z powrotem zainteresowała się rozmową.
- Brzmi jak plan - roześmiała się, choć napierdalanie się do nieprzytomności niekoniecznie było tym, co chciała zrobić dziś. Napierdolić się mocno, owszem. Ale nie doprowadzając do takiego stanu, w którym nie będzie pamiętać połowy wieczoru i Nazir będzie musiał ją nieść na Crescenta. - Wzięłam Ra'a, przed Thandrixem zostałam ostrzeżona, widziałam już kogoś, kto to połknął. Przykra sprawa. A ten wybrałam, bo Nazir też to wziął. Co się teraz będzie ze mną działo? Mam nadzieję, że nie zasnę - parsknęła śmiechem.
Jeśli to było coś choćby po części podobnego do hallexu, raczej nie będzie narzekać. Liczyła na to, że Shani wyjaśni jej działanie narkotyku, w sumie i tego, i tego trzeciego, którego nie wybrała. Gdyby ich skutki uboczne były bardziej niebezpieczne, niż ocieranie się o krzesła, raczej nie rozdawaliby ich każdemu przy wejściu.
- Możemy iść teraz. Gdzie on jest? - poszła za Shani, jeśli ta ruszyła przed siebie, kierując się do miejsca, w którym podobno czekał Erich. - Nie wiesz, czego ode mnie chce? Kim on jest, tak w ogóle?
Poza tym, że była egzotyczną pięknością, to mężczyzna nie powiedział jej dotąd nic konkretnego. Gdyby wiedziała, że będzie chciał z nią porozmawiać o jej występie na gali, być może rozegrałaby wszystko trochę inaczej. Choć pewnie nie.
- Co się dzieje między tobą a Selzią? - spytała, gdy znalazły się już wystarczająco daleko od asari, by ta na pewno ich nie usłyszała. - Nie pogodziłyście się jeszcze?
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1527
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Klub nocny Phobia

11 lut 2017, o 14:56

Assaf uśmiechnęła się wręcz od ucha do ucha, słysząc słowa Dubois. Musiała się cieszyć nie tylko jej szczęściem, ale też odczuwaną ulgą - skoro rudowłosa naprawdę była zadowolona, to oznaczało, że nie czuła się źle z tym, iż pomogła Assaf w formie, przynajmniej początkowo, wolontariatu. To tylko udowadniało, że jedynym, który niczego nie otrzymał, był Khouri, a ten nie wyglądał na zbyt przejętego. Rozmawiał z turianinem, pozwalając obu kobietom na prowadzenie własnej rozmowy gdzie indziej, w którą się nie wtrącał.
- Ciekawe, czy w ogóle kamuflażu tamta babka używała, czy po prostu wrzucili to tak o - zastanowiła się, opierając ramieniem o framugę drzwi, w których stała, teraz obrócona przodem do loży. - Jak zareagowała w ogóle? Było dużo ochrony przed wami?
Wyglądała, jakby coś, o co też chciała zapytać, to zabiliście kogoś? ale powstrzymała się. Mało przyjemny temat dla ich obecnego charakteru wieczoru, który wolała utrzymać.
- Po Ra'a? Wręcz przeciwnie. To cię utrzyma na chodzie przez najbliższe cztery godziny - parsknęła śmiechem, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej. - Po prostu nie bierz tego ze dwie godziny przed tym, gdy będziesz chciała iść spać. Co do Lirinu, przestałam go brać. Czujesz się po nim świetnie, wielka ekscytacja i w ogóle, ale potem bez niego świat jest do dupy.
Przeczesała palcami włosy. W międzyczasie w wejściu minęła ich kelnerka - stosunkowo niska blondynka, ubrana w czerwony, skąpy uniform, przez który łatwo byłoby ją pomylić ze striptizerką. Na plecach miała ogromny tatuaż skorpiona, który połyskiwał w półmroku, a samo stworzenie poruszało się lekko, jak na reklamie tatuaży w centrum handlowym.
Wręczyła Irene przeźroczysty napój, który okazał się mieć smak podobny do grejpfrutowego. To samo po chwili dostała Shani i Nazir. Jego kuzynka zerknęła na jego profil w zamyśleniu, nim nie przeniosła swojej uwagi na rudowłosą.
- Oj dowiesz się - zaśmiała się, przestępując o krok na korytarz, po którym pałętało się kilka osób. - Gdzieś go tu widziałam.
Rozejrzała się, szukając znajomej postaci, lecz Mullera na razie nie było nigdzie widać. Ruszyła wzdłuż korytarza, prowadząc Dubois ze sobą.
- Jest w zasadzie prawą ręki Zhei Castiglione. Jej matka rządzi tym kartelem. To ich klub zresztą. Nasz, teraz. - w jej głosie pobrzmiewała nuta dumy, którą ciężko było jej ukryć. Szczególnie, gdy nie widziała powodu, by to robić.
Za zakrętem trafili do innego korytarza, w którym również pałętało się sporo ludzi. W oddali, na środku, stał Muller. Ubrany był znów elegancko, rękawy koszuli miał podwinięte. Instruował jedną z kelnerek.
- Nie - odparła krótko na temat Selzii, uśmiechając się do Ericha, który odesłał dziewczynę i odwrócił się w ich kierunku.
Również na jego twarzy pojawił się uśmiech. Wzrok prześlizgnął się z Assaf na Dubois, na której zatrzymał się na dłużej.
- Widzę, że dotarliście - zaczął. Jego głos wydawał się być naturalnie cichy, choć przebijał się bez problemu przez głośną muzykę. - Dobrze. Chcieliśmy z tobą porozmawiać. Ładna robota z Zu.
Uruchomił omni-klucz, by szybko wysłać informację do jakiegoś adresata, którego Dubois nie zauważyła.
- Musimy poczekać na Zheę - stwierdził, rozglądając się, jakby spodziewał się ją tu zastać, ale dopiero miała do nich dotrzeć. - Jak podoba ci się klub?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Klub nocny Phobia

11 lut 2017, o 15:44

- Myślę, że tak o - odparła na rozważania Shani. - Dla niej był zupełnie nieprzydatny, bo to asari, biotyczka. Gówno, nie pacyfistka, swoją drogą, ale w kamuflaż nie weszła, choć to by było pierwsze, co ja bym zrobiła na jej miejscu. Ale nic jej nie zrobiliśmy - uśmiechnęła się do dziewczyny. - Złapałam ją w siatkę. Słyszeliśmy jej oburzone wrzaski jeszcze jak nas zabierałyście z balkonu.
Zaśmiała się, choć gdy Jalessa ją atakowała, nie było jej do śmiechu. Tak samo jak wtedy, kiedy strażniczka groziła jej śmiercią. Ale kuzynka Nazira nie musiała o tym wiedzieć, nie trzeba było jej uświadamiać. Te trudności już jej nie dotyczyły i były przeszłością, do zapomnienia. Najważniejszy był pistolet, pancerz i fakt, że wszystko poszło tak, jak zaplanowali. Shani dostała się do kartelu, Irene miała swój pancerz, a Khouri rzucał Przymierze żeby zająć się czymś rozsądniejszym. No, tego ostatniego nie planowali wszyscy, tylko on sam, ale i tak należało to do tych wielu radości dzisiejszego dnia.
- To w sumie dobrze - uznała, nadal nie czując działania narkotyku. Pewnie wchłaniał się powoli, nie uderzy nagle. Jeśli jednak miał dodać jej jeszcze więcej energii, to obawiała się, że jej euforia przekroczy granice zdrowego rozsądku. Faktycznie dobrze, że do Mullera szli teraz, a nie za pół godziny.
Westchnęła i rozejrzała się za mężczyzną, gdy opuściły lożę. Skoro Shani nie chciała rozmawiać o Selzii, Irene mimo wrodzonej ciekawości nie zamierzała naciskać. Choć chętnie dowiedziałaby się, co było przyczyną sporu. Nawet nie musiałaby się wtrącać, po prostu lubiła wiedzieć, mimo że to nie była jej sprawa. Za to informacje o Erichu ją zaintrygowały. W sumie mogła się spodziewać, że osoba tak arogancka zajmuje jakieś wysokie stanowisko w hierarchii kartelu, to wyjaśniało dlaczego zachowywał się w ten sposób. Nie to, żeby jej to przeszkadzało. Dobrze wspominała taniec z nim w Enigmie i krótką rozmowę, podczas której mniej-więcej poznała przyczyny konfliktu między nim a Nazirem. Komplementy, które Khouri uznał za tanie, Irene uważała za całkiem miłe, nawet jeśli mało oryginalne. Tutaj, wśród tylu ludzi, nie była już jednak egzotyczną pięknością.
Uśmiechnęła się do niego, gdy się do nich odwrócił i podeszła do niego razem z Shani.
- Tak - odparła, choć fakt, że dotarli, był dość oczywisty, zwłaszcza, że Irene przed nim właśnie stała. - A dziękuję. Nie wiem czy by się z tobą zgodziła - zaśmiała się, wspominając niezadowolenie asari. Teraz ją to bawiło, wyobrażenie jak siatka się dezaktywuje i Zu biegnie po schodach na górę, tylko po to, by w towarzystwie swoich nagich kolumn zobaczyć jedynie pusty balkon. - Nie miałam jeszcze okazji się rozejrzeć, dopiero przyleciałam. Ale muzyka mi się podoba.
Przypomniała sobie o drinku i upiła łyka. Nie czuła się szczególnie zaskoczona, ani rozczarowana jego smakiem. Był dobry, jak pewnie większość. Zerknęła na Shani.
- Cieszę się, że wszystko w porządku - dodała, mając na myśli to, co dziewczyna musiała zrobić dla udowodnienia swojej wartości. I fakt, że ją przyjęli. Uśmiechnęła się szeroko. - To jest naprawdę świetny dzień. Liczę na to, że wieczór będzie taki sam.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1527
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Klub nocny Phobia

11 lut 2017, o 16:45

Wspomnienie pacyfizmu Zu wywołało lekkie zdziwienie, ale też rozbawienie u Shani. Ona zapamiętała wizję Jalessy przemawiającej na gali, gdzie wydawała się piękna, opanowana, miła. Wspominała czule przyszłe generacje, myśląc o przyszłości nie tylko swojej, ale też wszystkich pozostałych. Szkoda tylko, że Dubois musiała dostrzec jej drugą stronę- być może prawdziwszą. Tą, którą prezentowała swoim podwładnym gdy nikt inny nie patrzył. Osoby wywyższającej się i pogardliwej. Według niej zniszczyli jej galę, wiec też nie do końca było się czemu dziwić.
- Aż żałuję, że tego nie widziałam - westchnęła, wymijając jakiegoś nie do końca przytomnego mężczyznę, który szedł w przeciwnym kierunku. - Wybacz, że was zostawiłam. Powinnam pomóc, wy pomogliście mi.
Może gdyby sama nie była pod wpływem narkotyku, wyglądałaby na bardziej zgaszoną. Tylko w jej oczach pojawił się brak pewności siebie i wątpliwość co do tego, czy postąpiła dobrze.
Ra'a nie działało szybko. Nie uderzało nagle. Początkowo rudowłosa nawet nie zauważyła, by cokolwiek się zmieniło. Jeszcze gdy rozpoczynała rozmowę z Erichem, wszystko wydawało się być w normie - w końcu w momencie przybycia do klubu jej ekscytacja była ogromna. Z chwili na chwilę czuła się coraz lepiej - jakieś zalegające resztki zmęczenia po całym spędzonym dniu znikały, zastępowane energią, motywacją. Chęcią ruszenia się z miejsca, tańca, rozmowy, spędzania czasu w sposób produktywny. Narkotyk jednak dopiero zaczynał działać, wszystko to było więc dość subtelne, a otaczający ją świat poprawił się tylko odrobinę.
- Nie wątpię - kiwnął głową, z tajemniczym uśmiechem zerkając na rudowłosą z góry, będąc od niej wyższym. - Z tego co wiemy, zawiadomiła już odpowiednie służby. Szukają między innymi pewnej Emmy.
Kąciki jego ust uniosły się nieco wyżej, gdy zerknął na Dubois. Ciężko było jednak ukryć pożądliwość w jego wzroku, gdy przesunął spojrzeniem po jej sylwetce.
- Jasne, że będzie - zaśmiała się Shani, kładąc rudowłosej rękę na ramieniu. - Wrócę do loży. Zhea zaraz tu będzie, a, szczerze mówiąc, dalej mnie trochę przeraża.
Spojrzała pytająco na Irene, chcąc upewnić się, że może bezpiecznie zostawić ją samą z Mullerem do czasu nadejścia drugiej kobiety, po czym odwróciła się i ruszyła do loży.
- Shani wspomniała twoje... umiejętności - zaczął, patrząc na plecy odchodzącej Assaf. - Często robisz takie rzeczy?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Klub nocny Phobia

11 lut 2017, o 20:55

Irene zerknęła tylko na Shani i machnęła dłonią, dając jej do zrozumienia, że nie było o czym rozmawiać. Dobrze to wszystko zrobili, dobrze że się podzielili, dzięki temu dziewczyna skończyła znacznie mniej znerwicowana, niż mogłaby skończyć, gdyby poszła z nimi. Dobrze, że nie widziała karabinu przyciśniętego do skroni Irene i asari, która dwoma uderzeniami biotyki dezaktywowała generator tarcz Irene. Tak było dla niej lepiej.
- Przecież pomogłaś. Przyleciałyście po nas. Gdybyś nie pokierowała Selzii we właściwe miejsce, siedzielibyśmy już w pierdlu - Uśmiechnęła się. Nie była to do końca prawda, bo gdyby skontaktowali się bezpośrednio z asari, też mogłaby po nich przylecieć. Ale Irene liczyła na to, że choć trochę poprawi nastrój Shani, który mimo zażytego narkotyku wciąż nie był najlepszy. A szkoda, będąc bliską jej osobą Selzia powinna być dla niej, w ten wyjątkowo ważny wieczór. Okazać choć trochę wsparcia, minimum zainteresowania, a nie siedzieć i gadać z turianinem. Ciekawe, czy jej choćby pogratulowała. Naturalnie, Dubois zdawała sobie sprawę z tego, że medal ma dwie strony i nie powinna osądzać asari, ale jednak to kuzynka Nazira szła teraz obok niej i wydawała się smutna, podczas gdy nie powinna być.
Skinęła głową do Shani, gdy postanowiła zostawić ich samych, choć początkowo sądziła, że sprawa dotyczy ich obu. Uniosła wzrok na Ericha i odwzajemniła jego uśmiech, choć bez pożądania, które zobaczyła w jego oczach. Wiedziała, że wygląda dobrze, ale nie prowokowała go celowo. Nie miała w tym póki co żadnego interesu. Stała tylko, z wolną dłonią opartą w zgięciu łokcia tej ręki, w której trzymała drinka. Napiła się znów, odprowadzając Assaf spojrzeniem i odwróciła się z powrotem do mężczyzny.
Jego następne słowa z jakiegoś powodu jej nie zdziwiły, choć nie do końca wiedziała czego spodziewać się dalej. Chcieli wcielić ją w kartel, tak samo jak Shani? Ale chyba wiedzieli, że za moment odlatuje i nie będzie w stanie im w niczym pomóc z pokładu Crescenta? Dziewczyna musiała im to powiedzieć, jeśli dowiedziała się, jakie mają wobec rudowłosej plany i nadzieje. Chociaż może domyślała się źle, może chodziło o coś zupełnie innego.
- Dość często - odparła, przestępując z nogi na nogę. - Choć rzadko na tak dużą skalę. Lubię po prostu - przyznała, unosząc w półuśmiechu kącik ust. - Dlaczego pytasz?
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1527
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Klub nocny Phobia

11 lut 2017, o 23:55

Muller nie wyglądał na zniechęconego, nie widząc w jej oczach tych samych emocji, które on miał we własnych na jej widok. Może nie potrafił, lub nawet nie próbował tego ukryć, bo nie widział powodu by tego robić. Wyglądała przecież dobrze, a on nie robił niczego poza tym - jak na razie przecież było dość niewinnie z jego strony.
- Z tego co wiem, radziłaś sobie świetnie. Pomogłaś Shani. Może bez waszej pomocy w ogóle by jej się nie udało - stwierdził, chowając dłonie za swoje plecy, prostując się. Zerknął ponad ramieniem Dubois, spoglądając na kogoś, kto nadchodził zza jej pleców. - To jest Zhea. Zhea, to koleżanka Shani - uśmiechnął się zawadiacko, wskazując na rudowłosą.
Kobieta, która stanęła obok, była wysoka. Na jej twarzy malowało się lekkie znużenie, choć ciężko było określić, czy spowodowane było sytuacją, czy też taki był jej normalny wyraz twarzy.
To, co z pewnością zwracało na siebie uwagę, to jej oczy - dwukolorowe, jedno miało niebieską barwę, drugie połyskało na żółto. Włosy miała rozpuszczone - opadały ciemnymi falami, choć widać było, nawet w słabym, klubowym świetle, że są ciemnofioletowe.
- Miło poznać - mruknęła. Wbrew temu, jak wyglądała, głos miała dość wysoki, melodyjny. - Zastanawialiśmy się wraz z Erichem nad tym, czego dokonaliście w centrum kongresowym. Ładnie wykonane.
Ekscytację i energię Irene podtrzymywał narkotyk. Kobieta za to wydawała się być oszczędna w emocjach, które okazywała.
- Może nie była to robota mistrzowska, ale wymagała pewnej odwagi. I bezczelności skierowanej na właścicielkę centrum - uśmiechnęła się pod nosem, opierając dłonie na własnych biodrach. Miała na sobie ciemną sukienkę, w której w kilku miejscach prześwitywało jej jasne ciało. - Nie pracujemy tylko na Thessii. Nasze zlecenia są różnorodne i gwarantujemy zapłatę za wykonanie ich. Nie mówię o wcielaniu cię do kartelu, ale gdybyś chciała wykonać kilka zadań na boku, możesz odezwać się do Ericha. Coś małego na początek współpracy.
Muller, choć o nim mówiła, odwrócił spojrzenie, marszcząc brwi i spoglądając na kogoś w głównym pomieszczeniu.
- Czy to Ardat-Yakshi? - warknął, odwracając uwagę kobiety od Irene, która spojrzała na siedzącą na kanapie asari. Oczy kobiety były kompletnie czarne, a ona sama siedziała w miejscu, zupełnie nieruchomo. Podobnie jak ludzki mężczyzna niedaleko, leżący z głową zwróconą ku sufitowi. - Myślisz, że nie żyje?
- Sprawdź - poleciła, a mężczyzna natychmiast skinął głową. - Spytaj też kelnerek co brał. Jeśli żyje, zostaw go, asari też. Jeśli nie, pozbądź się ich.
Erich bez wahania wyminął rudowłosą, chwilowo tracąc nią zainteresowanie. Zabrał po drodze przechodzącą kelnerkę, podpytując ją z pewnością o to, o co kazała Zhea.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Klub nocny Phobia

12 lut 2017, o 00:38

Wzruszyła lekko ramionami, uśmiechając się niewinnie. Prawdopodobnie tak było, pewnie Shani nie poradziłaby sobie bez nich, bo to nie była robota dla jednej osoby i Erich powinien o tym doskonale wiedzieć. Może więc częścią jej zadania było udowodnienie, że potrafi też wybrać właściwych ludzi do pomocy. A o ile odnośnie Nazira początkowo można było mieć wątpliwości, bo z reguły nie był zbyt subtelny, to Irene chyba pasowała.
Napiła się drinka i obróciła się w miejscu, gdy zorientowała się, że Muller patrzy na kogoś za jej plecami. Kobieta faktycznie była charakterystyczna, a jej spojrzenie niepokojące, ale Irene doszła do wniosku, że nie jest to przyczyna tego, jak patrzy, a faktu różnokolorowych tęczówek. Spotkała już kogoś takiego. Na moment pogrążyła się we wspomnieniach, usiłując przypomnieć sobie o kogo chodziło. Potem w jej pamięci pojawiła się radna, a razem z nią moment, w którym wylądowali na dnie morza. Tak, radna Fel też miała podobne oczy.
- Wzajemnie - odparła, podając Zhei dłoń. Nie dziwił jej fakt, że kobieta wydawała się trzeźwa, w końcu musiała ogarniać cały ten burdel. Znaczy klub. - A dziękuję.
Uśmiechnęła się do fioletowowłosej, szybko zauważając, że Erich przestał aktywnie uczestniczyć w rozmowie. To z kobietą teraz załatwiała szczegóły, to między nimi odbywało się to, co najważniejsze. On był jedynie pośrednikiem. Nie rozmawiała z głową organizacji, tylko z jej córką, ale i tak to było znacznie milsze od tego, jak załatwił to Handlarz Cieni, kiedy chciał ją pozyskać jako... nawet nie agenta. Prędzej jedną ze swoich wtyczek. Wysłał asari, która niczego jej nie wyjaśniła, a potem ją sprzedał. Cóż, po kartelu przynajmniej nie spodziewała się wierności, zwłaszcza, że - jak usłyszała chwilę później - nie miała do niego należeć, a propozycja była znacznie luźniejsza.
- Poszłoby lepiej, gdyby nie zmiana planów - przyznała, chcąc choćby częściowo wytłumaczyć dlaczego nie wszystko poszło tak gładko, jakby chcieli. - Nie mieliśmy początkowo wchodzić na górę.
Parsknęła śmiechem. Bezczelna była na pewno, zgarnęła pancerz sprzed nosa asari, praktycznie śmiejąc się jej w twarz. Prawie przy tym zginęła, ale cóż, tego nikt poza nią i Nazirem nie wiedział. Spojrzała na Zheę uważniej, gdy zorientowała się, że to, co kobieta mówi, to propozycja. Zerknęła na Ericha i odprowadziła go wzrokiem, spoglądając jeszcze na parę, o której rozmawiali, dochodząc w międzyczasie do wniosku, że słusznie nie lubi asari, skoro jeszcze czasem takie rzeczy odwalają. Prawie o tym zapomniała.
- Współpraca nie brzmi najgorzej - odezwała się w końcu, gdy doszła do wniosku, że już może. - Gdzie działacie? We wszystkich większych ośrodkach? Słyszałam o was już kiedyś?
Mogła, bo sporo czasu spędziła w różnego rodzaju półświatkach. Zwłaszcza za czasów Harpii. Wtedy była ze wszystkim na bieżąco, choć jeśli kartel funkcjonował głównie anonimowo, to raczej było to mało prawdopodobne.
- Coś małego na początek - powtórzyła. - Na pewno się odezwę, chociaż nie wiem jeszcze gdzie wyląduję. To ma znaczenie?
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1527
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Klub nocny Phobia

12 lut 2017, o 01:15

Kobieta oszczędnie skinęła głową, uśmiechając się w podobny sposób. Może szczegółów nie znała, lub wręcz przeciwnie - słyszała je już od Shani i nie potrzebowała, by Irene jej je relacjonowała. A może to nie był cel tej rozmowy więc też nie planowała rozwodzić się na temat tego, czego Irene dokonała ponad programowo. Z pewnością miała tego świadomość.
- Mamy kilka miejsc, do których zawsze możesz wrócić z celem zadania - odparła wymijająco, nie siląc się na podanie żadnych, konkretnych miejsc. Przestąpiła z nogi na nogę, obserwując teraz Ericha, który podchodził do mężczyzny i spojrzał na niego z góry, nim nie nachylił się, pstrykając mu przed oczami.
- Wątpliwe, żebyś znała nas z nazwy. Nie da się ukryć, że mogłaś spotkać naszych... współpracowników i zleceniobiorców. Mamy bardzo wielu kontrahentów i osób zainteresowanych naszymi usługami - przeniosła z powrotem spojrzenie na Irene, dopiero wtedy, gdy Muller mało subtelnie uderzył mężczyznę otwartą dłonią w policzek. Stojąca obok kelnerka ani nie drgnęła - nawet wtedy, gdy mężczyzna się otrząsnął, praktycznie podskakując na kanapie. Chwila trzeźwości przyszła i minęła, bo zwalił się na nią ponownie, otwierając usta. Jego jęki zniknęły w muzyce, która w tamtym pomieszczeniu była głośniejsza. Zadowolony z tego, że jeden z gości jednak nie umarł w barze, mężczyzna odwrócił się od niego i ruszył do jednego z wyjść z pomieszczenia, nie wracając jednak do Dubois i córki kierowniczki kartelu, z którą rudowłosa rozmawiała.
- Galaktyka jest wielka. Nawet w pustej przestrzeni kosmicznej może znaleźć się coś wartego uwagi - odparła tajemniczo, lustrując kobietę wzrokiem, jakby zastanawiała się, czy faktycznie jest tak dobra, jak wspomniała o niej Assaf. I może Muller, choć on akurat Irene w akcji nie widział nigdy. - W razie, gdyby na twoim statku zawiało nudą, masz kontakt do Ericha. Albo ci go da, jeśli nie - uśmiechnęła się lekko, znów w nieco nieprzyjemny sposób. Może i szczerze, ale jeśli tak, to jej naturalny uśmiech nie robił z niej miłej osoby, przynajmniej wizualnie. - Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy, Irene Dubois.
Skinęła jej lekko głową, wycofując się i odwracając, by ruszyć w sobie znanym kierunku - stopy niosły ją w kierunku windy, którą wcześniej widziała rudowłosa. Nim jednak przekonała się, czy Zhea faktycznie tam poszła, kobieta zniknęła za zakrętem, zostawiając Irene, do której agresywny rytm muzyki docierał teraz znacznie bardziej. Fale dźwiękowe wydawały się ją otaczać, a czerwone światła klubu tworzyły specyficzną, napiętą wręcz atmosferę. Gdzieś w oddali słychać było pojękiwania dobiegające z dalekiej, zamkniętej loży. Inna z nich była otwarta, a w środku widać było częściowo taniec striptizerki - ludzkiej, rzecz jasna. O krótkich, niebieskich włosach i ciele pokrytym białymi tatuażami.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Klub nocny Phobia

12 lut 2017, o 12:54

Skinęła głową. Skoro teraz nie było czasu na rozmowy o konkretach, na opowiadanie czym i gdzie dokładnie kartel się zajmuje, to Irene nie zamierzała drążyć. Fioletowowłosa i tak musiała znaleźć dla niej trochę czasu w swoim zapewne napiętym harmonogramie. W końcu była córką właścicielki tego wszystkiego, jeśli starszej kobiety tutaj nie było, to cała odpowiedzialność spadała na nią. Może częściowo na Ericha, ale tego Dubois nie wiedziała. Muller miał talent do skupiania się na Irene do tego stopnia, że nie była w stanie jasno stwierdzić, czy nie powinien teraz przypadkiem zajmować się czymś innym.
- Możliwe - mruknęła. Zdarzało się jej poznawać ludzi, którzy żyli z tego, co ona, chociażby na Omedze, może więc któryś z nich miał coś wspólnego z organizacją Zhei. Ale miała rację. Jak już znajdzie się dla niej coś do zrobienia, wtedy będzie zastanawiać się co zrobić z resztą.
Znów spojrzała na Ericha. Nie, chyba nie miała do niego kontaktu. Powinna z nim porozmawiać, skoro to on miał teraz być jej łącznikiem z kartelem. Przeszło jej przez myśl, że Khouri nie będzie zadowolony, ale z drugiej strony nie musiał o tym wiedzieć. A jeśli nawet się dowie, to przecież sytuacja była trochę inna, niż w przypadku Shani. Irene nie miała dobytku, który mogła sprzeniewierzyć za jego namową, więc część obaw nie miała racji bytu.
- Nie mam. Zaraz z nim porozmawiam - westchnęła, widząc, że jest zajęty. Początkowo chciała zrobić to za moment, jak tylko skończy rozmowę z Zheą, ale potem Erich zniknął gdzieś w jednym z korytarzy i doszła do wniosku, że szukanie go teraz jest bez sensu. Na pewno jeszcze trafi na niego w ciągu dzisiejszego wieczoru, czy to przypadkiem, czy specjalnie. A jeśli nie, poprosi o kontakt Shani. Ona musiała go mieć. Mężczyzna nie powinien mieć nic przeciwko, pewnie chętnie by zabił nudę, gdyby Dubois zaczęła odczuwać ją na Crescencie - w ten, czy inny sposób.
- Dziękuję. Będę o tym pamiętać - odwzajemniła uśmiech, choć jej był znacznie bardziej przyjazny, niż ten, który pojawił się na twarzy Zhei. - Na pewno.
Pożegnała się z kobietą skinięciem głowy i przez chwilę stała jeszcze w miejscu, rozglądając się wokół. Phobia była trochę jak podrzędny klub na Omedze, choć znacznie od takich większa. Tutaj też mogło się wydawać, że nikt nie pilnuje tego, co robią goście, a samo miejsce było lekką sodomią, choć względnie kontrolowaną przez Zheę. Jej wzrok na moment zatrzymał się na niebieskowłosej kobiecie, choć przyglądała się jej dość bezmyślnie.
W końcu jednak drgnęła i ruszyła przed siebie. Nogi nie poprowadziły jej jednak z powrotem do loży, a zupełnie gdzieś indziej - w głąb klubu. Chciała przejść się i rozejrzeć, może jednak spotkać Mullera, a nawet jak się jej nie uda, to po prostu poznać zakamarki Phobii. Zajrzeć na parkiet, zobaczyć co sprzedają w barze (jedzenie), sprawdzić czy są jeszcze jakieś ciekawe pomieszczenia, oferujące coś innego, tak samo jak w Enigmie. Do znajomych mogła wrócić za moment, wiedziała przecież gdzie są.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1527
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Klub nocny Phobia

12 lut 2017, o 20:28


Klub istotnie był duży, choć przestrzenie w nim już nie. Podzielony wieloma ścianami, głównie składał się z loży lub sekcji wydzielonych na specjalne, przeznaczone dla gości rozrywki. Gdy ruszyła korytarzem dalej, zostawiła większą salę za sobą, trafiając za to do większego pomieszczenia, również skąpanego w czerwonym świetle. Także tutaj poustawiane były sofy, choć zdecydowanie jedną trzecią pokoju stanowił spory bar na podniesieniu. Barmanem był mężczyzna, wysoki blondyn o specyficznych, trzech metalowych paskach wyglądających na wszczepione pod jednym okiem. Sprzedawał zarówno przekąski, jak i drinki. Te tworzone były w iście kolorowy sposób, wkładane do maszyny, która, pracując, rozświetlała się milionami kolorów.
Wyjęte z niej szklanki wydawały się mieć zalegającą na dnie chmurę, do której, z shakera, później wlewał napój. Ten intensywnie zaczynał się dymić, choć nic się z niego nie wylewało, a ludzie bez problemu wypijali zawartość, co wskazywało na to, że jednak nie dolał do środka niczego toksycznego.
Znów korytarz zawijał się wokół pomieszczenia. Pod niektórymi lożami stały kobiety z obsługi, pod innymi nie. Nad częścią unosiły się holograficzne napisy, w tej odległości niemówiące jej niczego konkretnego.
Dopiero gdy podeszła do baru, dostrzegła coś specyficznego - grupkę asari tańczącą niepokojąco wolno, co, w porównaniu do szybkiej, grającej muzyki, wydawało się wyglądać dość karykaturalnie.
Jej spojrzenie napotkało wzrok obcej kobiety. Siedziała w fotelu obok baru, z nogą założoną na nogę. Przyciągała uwagę. Na jej twarzy widniały czarne tatuaże, przypominające nieco wojenne. Pod mocno pomalowanymi oczami błyszczały się miniaturowe kamienie, odbijające światło - z takich samych kamieni wydawał się składać jej strój. Długa sukienka, pod którą kobieta nie miała niczego poza własnym, nagim ciałem. Nie skrywała zbyt wiele, co nie odbierało jej pewności siebie, z jaką uśmiechała się w stronę Dubois. Blond włosy splecione miała w gęsty warkocz.
- Nie znam cię - zauważyła donośnie, zagłuszając dźwięki muzyki. Gestem zaprosiła ją na fotel obok. W dłoni miała jeden z dymiących się drinków. - Jesteś nowa. Inna część miasta? Inna planeta?
Poprawiła się na miejscu, lustrując Dubois wzrokiem. Również w jej oczach pojawiła się pożądliwość, choć wydawała się mieć znacznie bardziej agresywny charakter niż ta widoczna u Mullera.
- Pierwszy raz w Phobii?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Klub nocny Phobia

12 lut 2017, o 22:09

Przechadzając się po klubie, rozglądała się z zaciekawieniem. Z jednej strony wyglądał tak, jak wiele innych, z drugiej jednak było coś, czego Irene nie potrafiła opisać, co go od nich odróżniało. Może była to kwestia w stu procentach ludzkiej obsługi. Na Ziemi takich barów można było znaleźć od zatrzęsienia, ale tam też goście byli tej samej rasy. Tutaj większość bawiących się pochodziła jednak stąd, z Thessi. Może w tym rzecz, a może jeszcze w czymś innym. W tym kompletnym braku kontroli, który rzucał się jej w oczy co kilka minut. Najpierw mężczyzna ocierający się o krzesło, potem jęki docierające z jednej z lóż, mężczyzna obok asari, którą podejrzewali o bycie ardat-yakshi, chowające się po kątach pary, które dawno już przekroczyły granice tego, co chciało się oglądać i tancerki, które akurat miały do oglądania wielu chętnych. Irene doszła do wniosku, że powinna się cieszyć z tego, że jeszcze nie słyszała strzałów, albo nikt nikogo na jej oczach nie pobił do nieprzytomności. Mieszanka narkotyków i alkoholu mogła na ludzi wpływać różnie.
Jak tylko zauważyła bar, podeszła do niego i usiadła na jednym z wysokich stołków, przyglądając się pracy barmana. Szybko jednak jej uwagę przyciągnęło menu z przekąskami, z których wybrała sobie jakieś tutejsze suszone owoce - powinny jej wystarczyć, przynajmniej na najbliższe dwie godziny - a po zjedzeniu ich połowy i dopiciu do końca swojego drinka, zamówiła sobie następnego, jednego z tych dymiących.
Przyglądała się tańczącym asari, zastanawiając się co było przyczyną tego, że funkcjonowały trzy razy wolniej, niż otaczający je świat. Ich ruchy momentami wydawały się wręcz hipnotyzujące, może właśnie przez to, że nie pasowały tu do niczego. Dopiero gdy usłyszała stuk szklanki obok siebie, wyrwała się z zamyślenia. Zapłaciła barmanowi i złapała za nowego drinka, zeskakując jednocześnie ze stołka. Wtedy zauważyła ją intrygująca kobieta.
Przyciągała spojrzenia, to trzeba było jej przyznać. Nawet Irene nie była w stanie powstrzymać się przed przesunięciem wzrokiem po jej sylwetce, tylko częściowo zasłoniętej przez błyszczące kamienie. Chciała już powoli wracać do loży, ale po chwili namysłu przyjęła zaproszenie, siadając na sąsiednim fotelu i zakładając nogę na nogę. Pojemnik z owocami odstawiła na stolik, łapiąc jeszcze jednego, zbyt głodna, żeby przestać.
- Nie jestem stąd - przyznała, uśmiechając się do niej. Stwierdzenie, że jest z innej planety, raczej nie miało sensu w przypadku Irene, bo w tej chwili nie czuła się związana z żadną konkretną. - I w Phobii też po raz pierwszy, choć nie jest tak, że nikogo tu nie znam. Ale nie znam ciebie. Irene - przedstawiła się krótko. Dziwne uczucie, używać swojego prawdziwego imienia w miejscach takich, jak to, ale doszła do wniosku, że nie ma się tu przed kim ukrywać. I nie ma też ku temu żadnych powodów. - Czyli ty bywasz tu często. Czemu w takim razie siedzisz sama?
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1527
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Klub nocny Phobia

13 lut 2017, o 01:04

Kobieta trzymała w dłoni swojego drinka, ale nie sięgała po niego zbyt często. Zamiast tego obserwowała uważnie Dubois, nie starając się ukryć swojej ciekawości. Rudowłosa za to otrzymała różowy napój, który sobie zamówiła. Skutki Ra'a powoli zaczynała odczuwać coraz bardziej - chęć zwiedzenia całego klubu, pójścia w jedno, dwa, trzy kolejne miejsca. Szybkiego wypicia alkoholu, spróbowania czegoś nowego. Zmęczenie kompletnie ją opuściło - czuła się tak, jakby obudziła się dziesięć minut temu i gotowa była zacząć nowy dzień, z motywacją do tego i pełnym zapasem energii.
- Irene - powtórzyła, z lekkim, obcym akcentem, którego Dubois nie potrafiła przypisać do żadnego z języków. Uśmiechnęła się ponownie, choć nie wypowiedziała swojego imienia, jakby za bardzo skupiła się na tym, które należało do rudowłosej.
Chmura, która znajdowała się na dnie jej szklanki, chłodziła napój lepiej, niż kostki lodu, jednocześnie zbyt szybko się nie ulatniając. Kobieta zerknęła na to, co rudowłosa trzymała w dłoni, ale nie skomentowała tego. Jej alkohol miał wściekle zielony kolor.
- A czemu nie? - odparła obojętnie, odrywając od niej spojrzenie by przesunąć nim po reszcie pomieszczenia. - Stała obecność innych ludzi może przeszkadzać, przynajmniej mi. Lubię obserwować innych. I nie lubię, gdy ktoś mi w tym przeszkadza.
Dubois najwyraźniej jej nie przeszkadzała - w końcu usiadła tu przez jej skinienie głową, które zarazem było przyzwoleniem. Akurat te kilka chwil chciała spędzić w jej towarzystwie.
- Co cię tu przywiodło, Irene? - zagadnęła, obracając nieco głowę. Swoją szklankę oparła o podłokietnik fotela.
Mniej więcej w tej samej chwili do sali wsunął się Khouri. Mężczyzna wyróżniał się z tłumu, przynajmniej z jej perspektywy - w końcu była to już sylwetka, którą znała. Rozejrzał się, natrafiając spojrzeniem na rudowłosą i uśmiechając się lekko. Uśmiech ten zmienił się w lekki grymas, gdy dostrzegł, z kim siedziała. Może nie podobał mu się wygląd kobiety, a może znał ją i niezbyt lubił. Tak czy inaczej, ruszył do baru, siadając na jednym ze stołków i niemal natychmiast zaczynając konwersację z siedzącą obok niego brunetką, która poprosiła o to samo, co zamówił sobie. Muzyka zagłuszała ich rozmowę, ale nie wydawał się znać swoją rozmówczynię. Czekał tylko na drinka. I być może rudowłosą, przez którą do tego pomieszczenia w ogóle trafił.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Klub nocny Phobia

13 lut 2017, o 09:39

Ktoś mógł uprzedzić ją, że to będzie tak działało. Miała wystarczająco dużo energii sama z siebie, a teraz, z tą energią spotęgowaną przez narkotyk, Irene obawiała się, że nie będzie zbyt dobrą towarzyszką na dzisiejszą noc. Nie tylko dla tej tutaj bezimiennej, ale ogólnie. Już teraz miała ochotę wstać i pójść gdziekolwiek indziej, tylko po to, żeby ruszyć się z miejsca. Sięgnęła po kolejny suszony owoc i wyciągnęła je też do kobiety, częstując ją, jeśli miała ochotę.
- A ty masz jakieś imię? - spytała bezpośrednio, skoro blondynka nie wpadła na to, by przedstawić się sama. Albo tego unikała. W tym momencie jednak Irene wolała wiedzieć z kim rozmawia, choćby częściowo mieć pojęcie jak się do niej zwracać.
Idąc śladem kobiety przeniosła wzrok na klub dookoła. Jeszcze nie tak dawno temu miała takie samo podejście, jak ona. Lubiła obserwować ludzi i zwykle robiła to w samotności, spędzając wieczory i noce bez nikogo u boku. Znajdowała sobie jakąś rozrywkę, a potem szła spać. Była przyzwyczajona do tego trybu życia. Teraz trochę się on zmienił, ale z jakiegoś powodu Irene to nie przeszkadzało.
- Przyszliśmy ze znajomymi świętować małe sukcesy - odparła na pytanie równie wymijająco, co każda odpowiedź jej rozmówczyni. Znów zerknęła na nią, na kamienie odbijające światło klubu i prześwitującą przez sukienkę nagą skórę. Wtedy jej wzrok przyciągnął Nazir, pojawiając się gdzieś za blondynką. Odwzajemniła lekki uśmiech, domyślając się, że kobieta to zauważa, bo przecież Dubois wcale się z tym nie kryła. Nie wiedziała skąd jego nagłe niezadowolenie, mogła się jedynie domyślać. Skinęła głową w stronę Khouriego. - Z nim na przykład.
Z jednej strony chciała kontynuować tę rozmowę, z drugiej jednak zamierzała powiedzieć mu o układzie, który zaproponowała jej Zhea. Nazir musiał znać tu wiele osób, skoro miał jakieś swoje zdanie na temat blondynki i znalazł sobie też towarzystwo przy barze. Ciekawa była ile razy Shani go tu przyciągnęła.
Kobieta nie mogła tu pracować, bo piła. Przynajmniej z tego co wiedziała Irene, zasady w klubach zakładaly że pracownicy są trzeźwi. Tu w sumie mogło być inaczej, ale wcale nie musiało. Jej strój jednak był na tyle wyzywający, że można było ją pomylić ze striptizerką.
Dudniąca muzyka sprawiała, że Irene trudno było usiedzieć w miejscu. Przypomniał się jej taniec z Nazirem w Enigmie i szybko do tego zatęskniła. Za dużo myśli pojawiało się w jej głowie jednocześnie, by była w stanie w stu procentach skupić się na prowadzonej rozmowie.
- Znasz tu każdego? - spytała, trochę nieobecnym spojrzeniem obserwując ludzi wokół. Skoro tak łatwo wyłapała rudowłosą, jako świeżą krew, a Khouri na jej widok skrzywił się wyraźnie, było to całkiem możliwe.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1527
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Klub nocny Phobia

13 lut 2017, o 11:58

Kobieta zerknęła na rudowłosą, chcąc dostrzec jakiś upór, lub ciekawość, przez którą kobieta postanowiła o imię spytać. Uniosła lekko brwi do góry, zastanawiając się najwyraźniej, czy jest sens przedstawiać się dla pięciominutowej znajomości z rudowłosą, która jutro prawdopodobnie do klubu nie wróci, podczas gdy blondynka będzie w nim często.
- Gemma - odparła po krótkiej chwili, unosząc szklankę do ust by upić łyka jasnozielonego napoju. -
Oblizała usta, przenosząc swoje spojrzenie na resztę klubu. Siłą rzeczy natrafiło ono na wchodzącego do pomieszczenia Nazira. Słysząc jej słowa, uśmiechnęła się pod nosem. Nawet jeśli wcześniej chciała spytać, o jakie sukcesy chodziło, teraz wyraźnie przestało to być takie istotne. Może widząc go dostała już odpowiedź na niewypowiedziane pytanie.
- Znam jego - parsknęła śmiechem, ruchem podbródka wskazując na bar. - Ach, Khouri. Dawno go nie widziałam - stwierdziła po dłuższej chwili.
Mężczyzna zajęty był teraz rozmową - kobieta siedząca obok niego zasłaniała mu Irene i Gemmę, siedzące przy jednym stoliku. Musiałby się wychylić, żeby je dostrzec, czego nie robił. - Bardzo dawno w zasadzie.
Obróciła się w jej kierunku, ponownie, z uwagą jej przyglądając, jakby chciała tym samym zrozumieć, co łączyło ją i Nazira, lub też wyczytać co działo się z nim przez ten ostatni czas, gdy go nie widziała. Na twarzy miała paskudny uśmiech.
- Obawiam się, że nie przepada za tym, co robię w życiu - zakręciła w dłoni szklanką. Chmura pozostawała na swoim miejscu, lecz w miarę, jak upływał czas, jej warstwa malała, znacznie wolniej jednak niż topniałyby kostki lodu. - Wciąż pamiętam, jak bronił przede mną tę swoją kuzynkę jak lwica broniłaby młode. Ładna była dziewczyna. Drobna, mała. Może miał rację.
Wzruszyła ramionami, niezainteresowana tym, że Dubois może nie wiedzieć, o czym mówi. Nie planowała sama z siebie o tym rozmawiać.
- Jeśli to twój pierwszy raz w Phobii, spróbuj czegoś innego niż to, co dają na wejściu. Chyba, że jedziesz na Thandriksie, tylko nie zaczął jeszcze dzialać - zmieniła nagle temat, spoglądając w zielone oczy Dubois, spodziewając się dostrzec w jej oczach skutek zażytych narkotyków. - To dobre startery, ale z czymś innym jest ciekawiej.
Do środka pomieszczenia wsunął się jakiś mężczyzna, natrafiając na spojrzenie Gemmy. Wyglądał na zmieszanego, choć też na mało przyjemny typ. Opadł na kanapę koło dwóch asari, które plotkowały wcześniej wesoło, na jego widok jednak uciekając natychmiast na kanapę obok. Na sobie miał płaszcz, krótki, czarny. Siedząc, świdrował spojrzeniem blondynkę, która wyglądała na niewzruszoną.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8695
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Następna strona

Powrót do Liria

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości