Liria jest stolicą Thessii, przy tym jednym z największych "dzieł" asari. Jej pięknu jest w stanie dorównać jedynie Nos Astra, czyli kolonia asari na Illium. Wysokie budowle o eleganckich kształtach podkreślają urodziwość planety i, pomimo tego, że jest ona pokryta budynkami, widząc taki krajobraz wcale nie tęskni się do obrazu żywej natury.

Apartament 273

3 cze 2018, o 18:01

Apartamentowiec Liria Residence położony jest w centrum dzielnicy handlowej Reone. Wysoki, o smukłej budowie zakończonej odbijającą promienie słoneczne iglicą podnosi standard otaczających go hoteli. Apartament 273 to eleganckie, luksusowo urządzone mieszkanie o wielkości, która zaspokoiłaby potrzeby pięcioosobowej rodziny. Przedpokój łączy się z salonem i kuchnią, do których większość światła wpada przez duże okna balkonowe. Widok z nich jest imponujący - posąg bogini wyłania się spod parku pod nim, zwracając na siebie uwagę bardziej niż krzykliwe billboardy oblepiające wszystkie centra handlowe. Szkło jest przyciemniane z drugiej strony, zapewniając lokatorce spokój i prywatność.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8702
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Apartament 273

4 cze 2018, o 21:22

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Choć temat ich rozmów skakał z słodkiego do gorzkiego, Selzia była pod wrażeniem umiejętności Dubois i było to odmalowane na jej twarzy przez resztę pobytu w parku. Chętnie ruszyła do postoju taksówek, zabierając rudowłosą za sobą i orientując się w okolicy, by jak najszybciej dotrzeć do najbliższego promu. Postój miał kilka miejsc, z czego większość była pusta, ale udało im się znaleźć skycara. Asari otworzyła rachunek i wstukała destynację w dobrze znanej Irene dzielnicy Reone.
- Może na wszelki wypadek zrobimy kilka kółek. Gdyby mieli tu przylecieć ci z Illium - zasugerowała łagodnie, wstukując dodatkowe kilka destynacji do panelu taksówki. Opłata naliczała się proporcjonalnie, ale Selzia nie wyglądała jakby jej to przeszkadzało. Rozsiadła się wygodnie w fotelu i obserwowała okolicę. Lot z kilku minut wydłużył się do kilkunastu, ale nie wystarczył, by dokończyła swój napar. Z niemal połową w ręce wysiadła ze skycara na dachu jednego z budynków. W oddali rudowłosa widziała centrum handlowe, do którego razem z Shani poszły podczas ich pierwszego spotkania i wysoki posąg asari, który widziała zarówno z daleka, jak i bardzo bliska nieraz.
- Nigdy nie znudzi mi się ten widok - uśmiechnęła się jej towarzyszka, podchodząc do barierki i wdychając świeże, pachnące powietrze. Odczekała kilka sekund nim skierowała się do windy, wybierając odpowiednie piętro.
Apartament Nyxanni nie wyglądał na tani w utrzymaniu. Przestronny przedpokój prowadził do ogromnego pomieszczenia, pełniącego rolę salonu, jadalni i kuchni. Z niego wychodził osobny korytarz, na sypialnię z antresolą, dwa dodatkowe pokoje i łazienkę. Naprzeciwko kanapy znajdowało się oszklone wyjście na kwadratowy, duży balkon, ogrodzony metalowymi barierkami i przeźroczystymi, szklanymi ściankami. Na jednej ze ścian powieszona była drewniana konstrukcja z kwiatami, pod którą stał stolik i cztery fotele.
Shani siedziała na sofie, ale słysząc odgłos otwieranych drzwi poderwała się z miejsca, odrzucając pilot od wielkiego telewizora, na którym leciały wiadomości lokalne.
- Irene! - ucieszyła się na widok rudowłosej, skracając dzielący je dystans szybko tylko po to, by mocno ją przytulić na powitanie. Teraz, bez zakłóceń hologramu komunikatora, jej zmęczenie było tym bardziej widoczne, a uśmiech, choć szczery, pozbawiony werwy i rozbawienia, którą miał na ogół. - Jak podróż? Nie spotkałaś już tamtych z Illium, prawda?
Selzia minęła Irene w przejściu, wchodząc do kuchni odgrodzonej wyspą. Odłożyła na blat swój niedokończony napar i zamiast tego otworzyła lodówkę, wyciągając z niej dzbanek z czymś innym, zmrożonym. Odstawiła go koło kubka i odwróciła się, by z szafki wyjąć trzy, kryształowe szklanki.
- Spytaj ją jak tu dotarła - zaproponowała rozbawiona, rozlewając coś, co wyglądało jak lemoniada do każdego z naczyń. Shani odsunęła się wreszcie, unosząc zaintrygowana brwi i spoglądając na Dubois podejrzliwie.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8702
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Apartament 273

4 cze 2018, o 23:07

Zdecydowanie popierała decyzję asari, dotyczącą oblecenia miasta na wszelki wypadek w kółko. Nie zauważyła w parku, by ktokolwiek się im przyglądał, a lustrowała otoczenie dość intensywnie. Ostrożności jednak nigdy nie było zbyt wiele. Gdy wysiadła z taksówki, znajdując się przed wejściem do budynku, rozejrzała się z uznaniem.
- Ładne miejsce - przyznała, uśmiechając się do Selzii.
Nie zdziwiło jej, że asari mieszkała w apartamentowcu o wysokim standardzie. Pasowało to do niej i nawet jeśli Irene nie zdążyła poznać jej zbyt dobrze, to było to po niej widać. Jej wiek pozostawał zagadką. Nie była już podlotkiem, więc na pewno była już po setce. Ciekawe co takiego przyciągnęło ją do Shani, bo choć poznały się gdy dziewczyna była pod wpływem narkotyku, więc po prostu potrzebowała zaspokojenia - z tego co pamiętała - to z jakiegoś powodu zostały razem. I były razem do tej pory.
Dubois nie miała czasu rozejrzeć się po mieszkaniu, bo gdy weszła do środka, od razu jej spojrzenie natrafiło na Assaf. Kiedy w końcu na jej twarzy pojawił się ten uśmiech, który Irene doskonale pamiętała, nie mogła się powstrzymać przed odwdzięczeniem się tym samym. Nie znała jej dobrze, ale stęskniła się za nią. Za tą jedną z dwóch osób, z którymi wiązały się jej najlepsze wspomnienia. Objęła ją i przytuliła do siebie mocno, starając się nie zwracać uwagi na to, ile smutku i zmęczenia kryło się w jej spojrzeniu. Uścisk zawsze sprawdzał się w tym najlepiej. Kiedy się kogoś przytulało, można było ukryć przed nim swoją twarz.
- Nie spotkałam - odparła, odsuwając ją od siebie i przeciągając spojrzeniem po jej sylwetce. Chyba schudła, albo po prostu ogólnie zmizerniała.
Gdy Selzia nawiązała do jej podróży, Irene parsknęła śmiechem i przeszła w głąb mieszkania, kładąc swoją torbę gdzieś przy ścianie. Potem usiadła na kanapie i stopniowo zaczęła zdejmować z siebie pancerz. Nie zamierzała w nim tutaj siedzieć, nie było sensu, mogła zostać w samym kombinezonie. Po locie była zmęczona i obolała.
- Przyleciałam prywatnym statkiem - odpowiedziała. - Sama, z pomocą Isis. Pożyczyłam od jakiegoś turianina, w sumie bez jego zgody, ale pewnie ktoś nim odleci na Illium, jak już się zorientują do kogo należy opuszczona korweta w porcie - z rozbawieniem zerknęła na asari. - Nie, nie umiem pilotować. Nie robiłam tego wcześniej. Nazir uczył mnie trochę, ale to i tak było największe ryzyko, jakie podjęłam od dłuższego czasu. No, ale doleciałam. Selzia, strasznie mi głupio, ale masz coś do jedzenia? Coś normalnego, nie rogalika? Jak nie, to muszę coś zamówić.
Złożyła elementy swojego pancerza obok siebie, wzdychając cicho. Generator tarcz zostawiła na pasku i coś jej mówiło, że raczej długo go już nie zdejmie.
- Ciebie już nikt nie szukał, Shani? - spytała. - Odkąd napisałam do ciebie minęła prawie doba. Nie miałaś problemów?
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1529
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Apartament 273

4 cze 2018, o 23:43

Choć słońce jeszcze nie zachodziło a wieczór dopiero się rozpoczynał, Shani wyglądała na gotową do wejścia do łóżka - a może po prostu niedawno z niego wyszła. Ubrana była w luźne, komfortowe ubrania, przy których pancerz Dubois wydawał się być straszliwie niewygodny. Słysząc jej krótką historię o kradzionym statku, przez chwilę wyszczerzyła się na swój dawny sposób, a w jej oczach odmalowało się zaskoczenie. Selzia w końcu zareagowała podobnie.
- Żartujesz - parsknęła śmiechem, ruszając za rudowłosą wgłąb mieszkania i prowadząc ją do kanapy. Na stole obok lub podłodze wylądowała torba Irene, podczas gdy Shani zajęła swoje poprzednie miejsce, biorąc pilota do ręki i ściszając kanał wiadomości. - Szkoda, że tego nie widziałam. Nie wiedziałam, że umiesz latać, nawet tak podstawowo. Nazir nic nie mówił. Jak trudne to jest?
Selzia wkroczyła z do salonu z dwiema szklankami w dłoniach, kładąc je na niskim, szklanym stoliku kawowym przed dwójką swoich gości. Po tym wróciła do kuchni po własną, lekko cierpką lemoniadę smakującą podobnie do ziemskiego granatu i zatrzymała się słysząc pytanie Irene.
- Nic się nie dzieje - zaśmiała się, uruchamiając omni-klucz bez patrzenia do lodówki. - Zamówimy coś. Mam wczorajsze ciasto jeśli chcesz na szybko coś zjeść.
Wykonała ruch dłonią w powietrzu i ekran telewizora zasłonił pomarańczowy interfejs z jakiejś Liryjskiej restauracji, który wywołała swoim urządzeniem.
Shani tymczasem nieco zbladła. Przeniesienie tematu na nią sprawiało, że nie miała na kim skupić swojej całej uwagi. Wzruszyła ramionami symulując swobodę, przez którą łatwo było przejrzeć niepokój.
- Nie. Jestem tutaj cały dzień, nic się nie działo - odpowiedziała po krótkiej chwili, intensywnie wpatrując się w menu, które wywołała Nyxanni. Asari wybrała dla siebie jedną z pozycji i już otwierała usta, by uzmysłowić im, że mogą wybrać dla siebie co chcą, kiedy Assaf jej przerwała. - Wezmę sałatkę z Tilasemu, dzięki.
Sięgnęła po swoją lemoniadę, obejmując ją obiema dłońmi i wpatrując się w jej zawartość nie decydując się na wzięcie łyka. Jej emocje wydawały się być przygaszone, stłumione. Wciąż szczere i wychodzące prosto z jej serca, ale skryte w cieniu ostatnich wydarzeń, który odseparował dziewczynę od rzeczywistości, z którą niegdyś połączona była tak mocno.
Selzia westchnęła, widząc to lub wyczuwając lekką konsternację w powietrzu.
- Pomóc ci, Irene? - spytała łagodnie, podchodząc do kanapy i stając obok. - Thessiańska kuchnia jest myląca. Szczególnie nazewnictwo.
Napiła się własnej lemoniady zapominając o leżącym na stole w kuchni naparze. Jej wzrok przesuwał się po częściach pancerza, które zdjęła z siebie Irene, podziwiając go. Shani już miała okazję go zobaczyć, a przynajmniej nie była w na tyle dobrym stanie by teraz docenić ten widok, gdy rudowłosa miała go na sobie.
- Drzwi do łazienki to te pierwsze po prawej w korytarzu jeśli chcesz się odświeżyć zanim przyjdzie jedzenie - dodała zachęcająco, ręką wskazując korytarz.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8702
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Apartament 273

5 cze 2018, o 09:19

- Bez Isis bym sobie nie poradziła - przyznała Irene. - Wysłała mi wszystkie parametry techniczne statku i podręczniki, miałam kilkanaście godzin żeby to poczytać. Pomogła przygotować się do skoku, a to było najgorsze. Czy trudne? - zastanowiła się moment. - Nie wiem. Chyba tak, ale byłam zbyt zestresowana, żeby o tym myśleć.
Złapała za szklankę z napojem i od razu opróżniła ją do połowy. Była w ciężkim stanie po tak długim locie bez posiłku ani wody. W tej chwili wypiłaby i zjadła chyba wszystko, co tylko Selzia postawiłaby przed nią, choćby to było i surowe mięso. Mimo to pokręciła lekko głową w odpowiedzi na propozycję ciasta. Nie chciała teraz kolejnej słodkości, takiej, jaką był też rogalik. Chciała zjeść, nie delektować się deserami. Za to pomoc przy zamówieniu przyjęła chętnie.
- Coś z mięsem i warzywami - poprosiła. - Nie znam się na tutejszym, wiem tylko że jadłam udko z Gin'Su poprzednim razem i mi smakowało. Tylko całego nie zjem. Może być coś podobnego.
Zerknęła w stronę łazienki, by po chwili namysłu skinąć głową. To był dobry pomysł. Z krótkim stęknięciem wstała i podeszła do swojej torby, by wyjąć z niej kosmetyczkę, ręcznik i świeże ubrania. Zdjęła z siebie pancerz, ale jakoś nie wpadła na to, by przebrać się w zwyczajne rzeczy, codzienne, takie na które nie da się go założyć z powrotem. Może to jednak nie był taki tragiczny pomysł. Póki co teoretycznie były bezpieczne, nawet jeśli duże okna apartamentu na to nie wskazywały.
- Dziękuję - uśmiechnęła się lekko. - Zaraz wracam.
Zniknęła w łazience, w której od razu rozpuściła związane dotąd w kucyk włosy i zrzuciła z siebie kombinezon. Zmyła makijaż i weszła pod strumień chłodnej wody, który dużo bardziej ją orzeźwił, niż by to zrobił, gdyby był gorący. Kosmetyki do mycia ciała i włosów miała swoje, więc nawet nie rozglądała się w ich poszukiwaniu, zwłaszcza, że znajdowała się w mieszkaniu asari, która mogła ich w ogóle nie posiadać.
Z łazienki wyszła dobre dwadzieścia minut później, ubrana w spodnie i swoją ulubioną ciemnozieloną koszulę z głębokim dekoltem - co akurat nie było niczym dziwnym, innych dekoltów praktycznie nie miała. Jej wilgotne włosy opadały na ramiona i plecy, bo pozwoliła im wyschnąć samym. Chyba nigdzie im się nie spieszyło. Na pasku od spodni przypięty miała generator.
Wrzuciła swoje rzeczy do torby, a potem zgarnęła do niej również pancerz, żeby nie leżał tak na środku, zajmując miejsce i zaburzając porządek mieszkania. Potem sięgnęła po szklankę z napojem i dopiła go do końca, dopiero wtedy z ulgą siadając na kanapie i po raz pierwszy, odkąd opuściła hotel w Nos Astrze, znajdując w sobie odrobinę spokoju. Zerknęła na Shani i po chwili namysłu przysunęła się do niej, by ją objąć.
- Przykro mi z powodu twojego taty - powiedziała cicho, przytulając ją do siebie. - Żałuję, że nie wiedziałam. Że nie mogłam tu być.
Nie nalegała na dłuższą kontynuację tego tematu, jeśli dziewczyna nie chciała. Puściła ją, jak tylko ta choćby drgnęła, dając do zrozumienia, że bliskość Irene powoduje jakikolwiek dyskomfort. Może nie chciała o tym w ogóle rozmawiać.
- Co teraz? - spytała, unosząc wzrok na Selzię, jakby to ona miała znać na to odpowiedź.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1529
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Apartament 273

5 cze 2018, o 17:59

- Isis, Isis. Słyszałam o niej tyle razy, gdzie jest teraz? Czemu nie może nam pomóc?
- To długa historia, Selzia - nagłe pytanie asari sparowała od razu siedząca na kanapie dziewczyna. Wzrok wbity miała w ekran z menu, tym samym nie wyglądając na otwartą na dyskusję, z czego Nyxanni nie była zadowolona. Skrzyżowała ręce na wysokości klatki piersiowej i lustrowała Assaf spojrzeniem, nim nie przeniosła go na Irene, która również wiedziała co nieco o sztucznej inteligencji. Wydęła usta w wyrazie swojego braku akceptacji tego, jak potoczyła się rozmowa na ten temat, ale nie dopytywała, powstrzymując się przed tym.
Skinęła głową przyjmując preferencje rudowłosej i przesunęła listę w górę i w dół, na szybko przeglądając pozycje.
- Wezmę coś podobnego - odpowiedziała, zastanawiając się przez krótką chwilę przed wybraniem pieczeni ze zwierzęcia, którego Dubois tak czy siak nie znała.
Prysznic był odświeżający. Dzięki niemu jej ciało nieco otrzeźwiało po kilku godzinach niespokojnego snu na mało wygodnym fotelu w kokpicie turiańskiej korwety. Łazienka w mieszkaniu Selzii nie odstawała standardem od reszty pomieszczeń, choć utrzymana była w bardzo minimalistycznym stylu - znalezienie w niej kosmetyków byłoby wyzwaniem, bo wszystkie były skrzętnie pochowane po szafkach o białej, lśniącej powierzchni.
Gdy wróciła do salonu, menu zniknęło, pokazując z powrotem obraz wiadomości, choć teraz był zatrzymany. Godzina na dole nie pasowała do tej, którą pokazywał omni-klucz Irene. Program dotyczył innego czasu, a może i daty. Musiał być nagraniem odpalonym przez Shani, która chwilowo ignorowała leżącego obok pilota. Popijała swoją lemoniadę siedząc obok Nyxanni, z której twarzy zdążył zniknąć już grymas.
Dziewczyna wydawała się zaskoczona nagłym gestem ze strony Dubois. Już otwierała usta by zacząć inny temat rozmowy ale zamilkła, odwzajemniając łagodnie przyjacielski uścisk. Kiwnęła głową, w ciszy przyjmując wyrazy współczucia ze strony rudowłosej ale nie odsuwała się tak szybko, nie wyrażając ze swojej strony sprzeciwu. Dopiero gdy Irene odsunęła się po kilku dłuższych chwilach, dostrzegła w spojrzeniu Assaf smutek. Uśmiech już do niej nie wracał, jakkolwiek wymuszony byłby wcześniej.
- Dzięki - odrzuciła krótko, oszczędnie, wracając do popijania swojej lemoniady. Siedząca obok Selzia zerknęła na dwójkę przelotnie, nie wtrącając się ani nie zakłócając ich rozmowy w tym momencie, w którym nie miała niczego od siebie do dodania. Dopiero słysząc pytanie drugiej z kobiet, obróciła się w miejscu, opadając na oparcie kanapy i zerknęła na zegarek. Jedzenie powinno niedługo przyjść.
- Irene? - Shani zaczęła miękko, choć jej głos się zmienił. Lekko drżał od szukających ujścia emocji, żądzy odpowiedzi na dręczące dziewczynę pytania. - Wiem, że nie masz z nim kontaktu. Wiem, że też nie wiesz co się dzieje dookoła. Ale proszę, bądź ze mną szczera. Pracowałaś z nim.
Westchnęła, nerwowo ściskając szklankę tak, aż jej knykcie pobielały. Nyxanni widząc to interweniowała, sięgając by odebrać dziewczynie naczynie, które ta bez chwili zawahania oddała w zamian za to łapiąc za pilota. Aktywowała nagranie starych wiadomości, sprawiając, że prezenterka na ekranie odżyła, w absolutnej ciszy wygłaszając informacje lokalne.
- Jeszcze miesiąc temu wszyscy bawiliśmy się w Phobii. Wiedziałam, że ma swoje skurwiałe sekrety. Szanowałam to. Ale teraz? - jęknęła, wskazując na telewizor. Jeszcze przez kilka sekund ukazywał niewinną twarz asari o jasnoniebieskiej skórze. Selzia nawet nie patrzyła w tamtą stronę, jakby widziała to niepierwszy raz. Ekran nagle poczerniał, pokazując nagranie z późnej pory, zarejestrowane na kamerze monitoringu. Pokazywało fragment opancerzonej postaci schowanej za rogiem budynku, z czymś, co wyglądało jak karabin w ręce. Nagranie było krótkie, teoretycznie mogło oznaczać wszystko, ale gdy chwilę po jego zakończeniu z powrotem oczy rudowłosej dostrzegły znany jej list gończy, sens wyciszonego materiału stał się jasny. - Terrorysta? Zbrodnie przeciwko ludzkości? Co to w ogóle, kuźwa znaczy? Przeciwko komu konkretnie?
Z każdym słowem Assaf trzęsła się coraz mocniej. Odrzuciła pilot na bok, pozwalając prezenterce mówić dalej, z tym samym, tępym wyrazem twarzy opisującej poszukiwanego zbiega jak pogodę, której segment prowadziła kilka minut wcześniej.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8702
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Apartament 273

5 cze 2018, o 18:40

Mogła się spodziewać, że wcześniej czy później padnie to pytanie. Że będzie musiała się tłumaczyć za Nazira. Tak samo jak wcześniej spodziewała się, że ją znajdą, to i to jej nie zaskoczyło. Ale mimo to nie zaplanowała sobie odpowiedzi i wyjaśnień, które mogłyby usatysfakcjonować wszystkich - zarówno pytającą, jak i Khouriego. Splotła dłonie i oparła je o kolana, opuszczając na nie swój wzrok. Musiała na moment skupić myśli, żeby zastanowić się od czego zacząć.
- Nie jest terrorystą - warknęła, a brzmienie jej głosu zaskoczyło ją samą. Odetchnęła i z powrotem spojrzała na Shani. Widok jej wyrazu twarzy sprawił, że przez krótką chwilę nie potrafiła się odezwać.
- I co ja mam ci powiedzieć? Mogę wam wszystko wyjaśnić i narazić się na jego wściekłość, bo to są rzeczy, których nie powinno się mówić. Nawet mi nie chciał powiedzieć, a dobrze wiesz, Shani, że łączyło nas coś więcej, niż fakt, że byłam jego technikiem okrętowym.
Nie wiedziała dlaczego zaczęła używać czasu przeszłego. Myśl, że mogłaby go już nie znaleźć, nie spotkać więcej, szybko pojawiła się w jej głowie, a zaraz po tym została z niej świadomie wypchnięta. Zerknęła na obraz i zmarszczyła brwi, usiłując zorientować się co takiego się na nim dzieje. Nie miała pojęcia.
- Nie ma żadnych pieprzonych zbrodni przeciwko ludzkości - warknęła. - Wręcz przeciwnie. To jest...
Zamilkła. Zarówno Shani, jak i Selzia musiały widzieć, jak bardzo Irene walczy z myślami. Nie ukrywała, że wszystko wie, ale najchętniej poprosiłaby, żeby mu zaufały i po prostu pogodziły się z nieświadomością. Nie mogła jednak tego zrobić. Żadna z nich już by się na to nie zgodziła. Poza tym były jedynymi, kogo Irene miała, kto mógłby im w czymkolwiek pomóc. Bez nich zostałaby całkiem sama. Zacisnęła nerwowo dłonie na swoich kolanach, po czym wstała. Jej cichych kroków prawie nie było słychać, gdy krążyła po pomieszczeniu, usiłując sobie poukładać wszystko w głowie. Zerknęła na omni-klucz, na zieloną kontrolkę połączenia.
- Isis, ja im powiem - ostrzegła SI. Potem zatrzymała się i oparła ręce na biodrach, przenosząc pełne determinacji spojrzenie na Assaf. - I tak już jest za późno na tajemnice. Nazir miał sekrety, którymi nie dzielił się nawet ze mną, ale nie dlatego, że nie chciał. Nie mógł. Jego nigdy nie wywalili z wojska, Shani. Przenieśli go do tajnych operacji jakiś czas temu. Nie wiem, co wam mówił, że był ochroniarzem, czy inne cholera wie co, ale to była tylko przykrywka - po chwili namysłu skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. Odgrodzona czuła się bezpieczniej. Z jakiegoś powodu bała się, że zaraz to na nią spadnie gniew obu kobiet. - Na jednej z tych jego misji się spotkaliśmy. On... był odpowiedzialny za rzeczy, których oficjalnie wojsko zrobić nie mogło, rozumiecie? Ten rodzaj żołnierza, którego nie pokazuje się na billboardach propagandowych. Przymierze, ono... ono go wykańczało, Nazir był pustą skorupą, kiedy go poznałam. Chciał uciec, ale miał to zrobić później dopiero. To miała być ostatnia misja, Selzia, o tym mówiłam - rozłożyła ręce w geście bezradności, spoglądając na asari. - Po niej miał wrócić, mieliśmy przerobić Crescenta i zająć się czymś, co będzie mu pozwalało żyć. Uciec. Jedyną jego zbrodnią przeciwko ludzkości było właśnie to człowieczeństwo, które nie pozwalało mu dłużej tak funkcjonować.
Przeszła do swojej torby i wyciągnęła z niej swoje wiśniowe papierosy, których teraz potrzebowała bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Spojrzała pytająco na właścicielkę mieszkania i jeśli ta nie wyraziła sprzeciwu, Irene odpaliła jednego z nich.
- Nie wiem, co się działo teraz. Nie mam z nim kontaktu odkąd mnie odstawił i poleciał w swoją stronę. Już ty wiesz więcej, Shani. Nie mam pojęcia co kazali mu zrobić, co poszło nie tak i dlaczego nie wrócił. Wiem tylko, że to nie jego wina. Wykorzystywali go, a teraz robią z niego kozła ofiarnego. I doprowadzą do jego śmierci, bo tak najwygodniej. Oni wszyscy w tych oddziałach i tak są zbędni. Traktowani jak środki do celu, których utrata jest codziennością. Chciałam, żeby tam nie leciał - usiadła na kanapie, opuszczając wzrok na papierosa. - Ale musiał. Nie było czasu przygotować się na coś innego.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1529
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Apartament 273

5 cze 2018, o 21:58

Selzia z dwójki kobiet siedzących wraz z Irene była tą, która starała się zachować spokój. Wydawała się mieć dystans, którego tak Shani potrzebowała. Dziewczyna przejmowała się wszystkim po tysiąc razy bardziej niż powinna, rzucając na Khouriego gdy ten odmawiał udzielenia jej jakichkolwiek odpowiedzi. Nyxanni nawet opowiadając o ojcu Assaf Irene, dwie godziny wcześniej, zachowywała się taktownie. W tej chwili jednak słowa rudowłosej sprawiły, że prychnęła cicho, dźwięcznie. Tak krótko i szybko, że gdy Dubois przeniosła na nią wzrok, uprzejmość wróciła na twarz asari, nie pozostawiając po ostatnim dźwięku żadnego śladu.
- Nie wiesz nawet, czy żyje. Jego wściekłość jest najmniej istotna w tej chwili - wytłumaczyła spokojnie, czując, że jest im to winna skoro już wydała z siebie dźwięk sugerujący niezadowolenie. Zakręciła szklanką z lemoniadą w środku, a raczej jej resztką, dopijając ją w dwóch małych łykach.
Shani milczała, wpatrując się w Irene intensywnie. Oddychała ciężko, wydymając usta co jakiś czas, jakby z trudem powstrzymywała się przed przerwaniem Dubois. Na dźwięk imienia Isis asari siedząca obok znów niemal niewidocznie westchnęła, łącząc kolejne fakty ze sobą i tworząc teorie, tak jak wcześniej hamując własną dociekliwość.
Dopiero gdy Irene mówiła dalej, z każdym kolejnym zdaniem, złość z Shani parowała zastąpiona niezrozumieniem. Dziewczyna zmarszczyła brwi, odwracając niewidoczny wzrok ku telewizorowi. Prezenterki twarz była niczym z kamienia, wyrzeźbionego w jeden, konkretny sposób. Przez nią ciężko było określić bez dźwięku i podpisów czy nadal mówi o zbiegu w Lirii czy jednak przeniosła się na temat szczeniaczków, lub Thessiańskiego odpowiednika słodkiego zwierzęcia.
- Ale... - zaczęła, starając się poskładać wszystko to do kupy, co przychodziło jej z trudem.
- Wszyscy wiedzieliśmy, że wywalili go z wojska. Kto zgodziłby się na coś takiego? Zniesławienie, wieczne sekrety? Brudną i ciężką pracę bez żadnego uznania? - pytanie Selzii zawisło w powietrzu gdy Shani usiłowała poskładać własne. Asari wydawała się być zaintrygowana tym, co przekazywała im rudowłosa, nawet jeśli niekoniecznie zgadzała się z pobudkami, które musiały sterować Nazirem.
- Mogę? - spytała brunetka, wyciągając rękę ku paczce wiśniowych papierosów. Gdy tylko otrzymała jednego, poprosiła o odpalenie go i zaciągnęła się lekko, wykorzystując ten gest jako kupienie sobie potrzebnego na refleksję czasu. - Dlaczego? Okłamywał mnie. Nas wszystkich. Przecież mógł powiedzieć cokolwiek. Nie musiał nas unikać, nie... nie musiał przyjeżdżać raz na rok, odcinać się. Pustą skorupą? Użyłam tego samego określenia. Pamiętasz? Wtedy, w kawiarni. Albo w parku. Nie wiem. Tym był dla mnie od ostatnich kilku lat. Dlaczego nie odszedł?
Odpowiedzi przyniosły tylko więcej pytań i problemów, w dodatku takich, których Irene nie była w stanie rozwiązać. Assaf wydawała się zdawać z tego sprawę. Pochyliła głowę, chowając spojrzenie za ciemnymi, kręconymi włosami, omiatając spojrzeniem białą podłogę pod nimi.
- Tak nie traktuje się żołnierzy - odezwała się cicho Nyxanni, rezygnując z prób wyrwania Shani z tej katatonicznego stanu w chwili, w której był w pełni uzasadniony. - Żadna z asari nie zostałaby w oddziałach, w których tak traktuje się podwładnych. Coś musiało pójść nie tak. Ale ci... ci ludzie, którzy znaleźli was najpierw - urwała, ostrożnie dobierając słowa. Przesuwała spojrzeniem po grzbiecie pochylonej dziewczyny, która drgnęła przypominając sobie o trzymanym w dłoni papierosie.
- Wyglądali na żołnierzy? Nie wiem. Nie wyglądali na najemników. Mieli na sobie pancerze. Bez oznaczeń, ale podobne do siebie. Wojskowy sprzęt. Drogi - odparła gorzko, podnosząc wreszcie głowę by wypuścić dym z płuc ku sufitowi. - Spotkaliście się na misji? Czy ty też...? - spytała, obracając głowę ku Irene, nie precyzując sensu pytania ani tego, jakiej odpowiedzi oczekiwała. Może sama do końca nie zdawała sobie z tego sprawy.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8702
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Apartament 273

5 cze 2018, o 22:29

Nie potrafiła odpowiedzieć na ich pytania. Było ich zbyt wiele, a decyzje, które zostały podjęte, nie były podjęte przez Irene. Gdyby tylko mógł być tutaj Nazir i wszystko wytłumaczyć. Z drugiej strony, gdyby on tutaj był, ta rozmowa w ogóle nie miałaby miejsca. Pokręciła głową bez słowa, gdy Selzia wyraziła swoje powątpiewanie. Nie wiedziała jak jej to wytłumaczyć. Asari żyła dłużej, a jednak Francuzka miała wrażenie, że z tą stroną rzeczywistości mogła nigdy nie mieć do czynienia.
- Nie wiem. Nie miał wyjścia - odezwała się w końcu cicho. - Tak przynajmniej mówił.
Uniosła wzrok na Shani i zmarszczyła brwi. Może pamiętała, choć nieświadomie. Skądś w końcu to sformułowanie wzięła, nie pojawiło się w jej głowie znikąd. W końcu przypomniała się jej rozmowa w kawiarni i pokiwała lekko głową, potwierdzając słowa dziewczyny.
- Nie wiem, Shani. Ja... poznałam go przecież dopiero kilka miesięcy temu. Lubię myśleć, że miałam na niego dobry wpływ. Że przy mnie zaczął się uśmiechać, przestał wyglądać jak trup. Przestał żyć od przepustki do przepustki. Pytałam go dlaczego nie odszedł, mówił, że nie może. Że działania, za które był odpowiedzialny, były do tego stopnia ryzykowne, że gdyby zobaczyli jakiekolwiek zawahanie z jego strony, od razu na wszelki wypadek podpięliby pod niego kilka zamachów terrorystycznych, a za jego głowę wyznaczyli nagrodę. I widzicie, co zrobili? Dlatego chcieliśmy się przygotować. Tak, żebyśmy mogli zniknąć z radaru Przymierza, żeby on nie musiał robić więcej tego, czego od niego wymagano.
Westchnęła, spoglądając teraz na Selzię. Jak miała jej to wytłumaczyć, żeby nie znienawidziła ludzkiej rasy po całości? Irene nie wiedziała, czy wojsko asari funkcjonuje w ten sam sposób, ale miała prawo przypuszczać, że owszem.
- Miałaś kiedyś coś wspólnego z wojskiem? - spytała. - Nie wiem, jak jest u was. Wiem, że Przymierze ma swoje ciemne kąty, do których lubi zagrzebywać najgorsze problemy. W nich są tacy jak Nazir, albo prywatni kontraktorzy. Zarówno jedni, jak i drudzy są poświęceniem, na które ludzkie wojsko jest gotowe od momentu ich zatrudnienia.
Skinieniem głowy potwierdziła słowa Shani. Pancerze tych, których widziała na Illium nie wydawały się przymierzowe, choć mogła się mylić. Dawno nie miała z nimi do czynienia.
- Coś musiało pójść nie tak. To miała być misja doprowadzona do końca, nie wiem, może w jakiś sposób dowiedzieli się że Nazir rozważa odcięcie się. Może ktoś zaobserwował zmianę w jego zachowaniu. Może to moja wina, bo za bardzo się przy mnie zmienił - ostatnie słowa wypowiedziała zanim ugryzła się w język. Znów opuściła wzrok na swoje dłonie. - Teraz to ogłoszenie jest wszędzie. Widzę je średnio trzy razy dziennie. Każdy może na niego zapolować, jeśli wie jak. Jeśli ma chociaż jeden punkt zaczepienia. Jest w gorszej sytuacji niż ja pół roku temu, a ja sama nie byłam w najlepszej. A teraz... teraz nawet nie umiem sobie wyobrazić co się z nim dzieje.
Sięgnęła po szklankę, ale zorientowała się, że jest pusta, więc cofnęła rękę. Za to ponownie zaciągnęła się swoim wiśniowym papierosem. Lubiła ten zapach, gdy mieszał się z zapachem konwalii. Khouri też to lubił. Gdy padło pytanie o nią samą, skrzywiła się lekko. O sobie akurat mówić nie chciała, zresztą tu nie było czego opowiadać.
- Nie. Ja nie mam z Przymierzem nic wspólnego i nigdy nie miałam. Poprzednie zlecenie Nazira to było zabicie jakiegoś psychopaty, dla którego musiał pracować najpierw przez chyba rok, czy dwa, zanim tamten mu zaufał na tyle, żeby Nazir mógł wprowadzić wspaniały plan Przymierza w życie. Ja byłam wypadkową. Tamten człowiek mnie chciał, Nazir mnie dla niego znalazł. Potem wszystko potoczyło się już trochę inaczej, niż ktokolwiek planował, a ja zostałam z nim, nawet po tym jak to wszystko się skończyło. Nie wiem w sumie dlaczego.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1529
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Apartament 273

5 cze 2018, o 23:50

Z ich dwójki, Shani wyglądała na bardziej przekonaną od swojej partnerki. Lekko kiwała głową, gdy wszystko w jej głowie zaczęło nabierać sensu. W końcu o to chodziło. O odpowiedzi, które dawały choć trochę satysfakcji w tym mrocznym miejscu, w którym było o nią ciężko, a w którym znalazła się Shani. O ułożenie części układanki, zachęcające do złożenia reszty.
- Powiedzielibyście mi przed tym? Przed zniknięciem i olaniem wszystkich dla własnego bezpieczeństwa? - spytała nagle, bardzo cicho. Odgarnęła przydługą grzywkę z oczu, zbierając się do kupy od razu po tym. - Nie, przepraszam. Nie o to chodzi.
Sięgnęła po swoją lemoniadę i szybko dopiła jej zawartość. Jak raz, gdy Irene zadała swoje pytanie Selzii, ciszę przerwał melodyjny dzwonek do drzwi. Asari poderwała się z miejsca, odstawiając swoją szklankę na stół koło pozostałych, pustych naczyń. Ruszyła do wyjścia obserwowana przez Shani bardzo uważnie. Sprawdziła przez wizjer korytarz nim zdecydowała się otworzyć je na połowę szerokości, odbierając paczkę z gotowym jedzeniem od dostawcy i zamykając mu przejście przed nosem nim zdążył dokończyć wypowiadanie słowa smacznego.
- Wiem, że łączyło was coś więcej. NIe zachowywaliście się jak technik okrętowy i kapitan. Bez urazy - skomentowała asari, ruszając do kuchni i odkładając paczkę na blat, by wyjąć sztućce i własne, kwadratowe talerze. Szybko przeniosła je na stolik kawowy jako opcję, po czym wróciła do lodówki z pustymi szklankami Irene i Shani, które napełniła od nowa lemoniadą. - Dzięki tobie zmienił się na lepsze. Nigdy nie używaj tego i słowa wina w jednym zdaniu - dodała kategorycznie, wracając do salonu. Chętnie sięgnęła do opakowania by wyjąć swoją porcję dania. Widząc brak zainteresowania ze strony Assaf, wyjęła jej pudełko i postawiła obok, umożliwiając Irene dobranie się do jej jedzenia.
- To takie niesprawiedliwe. To wszystko. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Ty wiedziałaś, gdzie pracuje i jak ryzykuje, ale ja nic. To spadło na nas tak nagle - w miarę, gdy mówiła zaczynała coraz bardziej się jąkać. Zaciągnęła się dymem papierosowym, strzepując nadmiar popiołu na swój pusty talerz, co Selzia puściła mimo oka. - To jakiś koszmar. Chciałabym, żeby już się skończył.
Otworzyła swoje pudełko, obojętnie spoglądając na swoją sałatkę. Wyglądała barwnie i kolorowo, z czego dominującą barwą była zieleń. W tym ziemskie i Thessiańskie dania tego typu nie różniły się od siebie ani trochę.
- Nazir załatwiał coś z kartelem. Zamierzam wrócić do Phobii i wyciągnąć od Mullera co dokładnie - rzuciła nagle, a raczej burknęła, bo nie można tego było nazwać inaczej. Nyxanni zamarła z widelcem w połowie drogi do ust. Z jego końca sterczał kawałek soczystego, czerwonego mięsa i jakkolwiek nie cieszyłaby się na widok pysznej potrawy, w jednej chwili w jej oczach odmalowała się wściekłość na wieść o ambitnym postanowieniu Assaf.
- Nie, nie wrócisz tam - odpowiedziała stanowczo, odkładając sztućce na talerz i prostując się w miejscu. Cały jej dystans znikł jak za odjęciem dłoni. - Wiesz, jak to się skończyło ostatnim razem.
Shani również usiadła prosto, jak drut. Zgasiła papierosa o wieko pudełka jako najbliższą powierzchnię, którą można było spisać na straty. W jej oczach pojawiło się to samo zacięcie, które Irene dostrzegła z samego początku, widząc kuzynkę Khouriego po raz pierwszy po tak drugim czasie.
- To się nie skończy samo z siebie, Selzia - warknęła w odpowiedzi, z agresją, która nie leżała w jej naturze. - Mam tu zamieszkać? Czy siedzieć w domu i czekać, aż jakiś inny psychol zobaczy ogłoszenie, znajdzie mój dom i wystrzela mnie, i moją rodzinę?
Postać asari zamarła w jednym ruchu, ale jej mimika delikatnie się zmieniała w miarę, gdy kobietę ogarniała coraz większa wściekłość. Jej łuki brwiowe i wytatuowane w ich miejscach tatuaże zbliżyły się do siebie, marszcząc w wyrazie niezadowolenia.
- Wracając do Phobii żeby wypytać Mullera o Khouriego równie dobrze możesz sobie zacząć kopać grób - syknęła. - Broniłam go zawsze, Shani. Zawsze kiedy żaliłaś się nocami o tym, jak cię traktuje. Jakim jest gnojkiem, że nie odpisuje na wiadomości. Zajęty jest, mówiłam. Zapracowany, powtarzałam. Kocha cię, jesteś jego najbliższą rodziną. Ale teraz, to wszystko co się dzieje... Nie chciał twojej pomocy. Nie chciał cię w to wpieprzać a ja nie pozwolę, żebyś wbrew temu wpieprzała się w to sama.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8702
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Apartament 273

6 cze 2018, o 00:09

Przygryzła policzek od środka, orientując się po fakcie, że niepotrzebnie tak bardzo dała się ponieść emocjom i tyle ze swoich myśli wypowiedziała na głos. Jej problemy powinny zostać w jej głowie, bo były jej problemami. Nie ich wspólnymi. I jeśli źle się czuła z tym, że mogła przynieść Nazirowi takiego samego pecha, jak wszystkim pozostałym, to sama musiała sobie z tym poradzić. Sama.
- Oczywiście, że tak, Shani, błagam cię - Irene przewróciła oczami, uznając to za rzecz absolutnie oczywistą. To jednak było dość niezwykłe w jej przypadku. Ona z reguły znikała bez ostrzeżenia i nie zostawiała za sobą żadnych śladów. Problemem Assaf było już dojście do wniosku, czy rudowłosa mówiła do niej szczerze, czy też niekoniecznie.
Słowa Selzii wywołały u Irene wyłącznie wzruszenie ramion. Nie chciało się jej wdawać w dyskusję na temat tego, że tego wieczora, jak się poznały, Dubois była już na etapie bycia kompletnie zobojętnioną na to, co ludzie powiedzą. I tamtą noc w Enigmie spędziła nie bawiąc się w zachowywanie hamulców. Nic więc dziwnego, że zachowywali się jak para. W tamtą i kolejną noc tą parą oficjalnie byli i niczego nie ukrywali. Irene wspominała o tym, co było wcześniej, jak tłumaczyła się Shani, co teraz nie miało już najmniejszego znaczenia.
Czuła się źle, chociaż to nie ona powinna. Assaf miała trochę racji, twierdząc, że wszystko byłoby inaczej, gdyby wiedziały wcześniej. Gdyby Khouri nie ukrywał przed nią wszystkiego. Może jej ojciec wciąż by żył, bo potrafiłaby zabezpieczyć siebie i jego. Złapała swoje danie, mimo złego samopoczucia psychicznego czując niczym nie powstrzymany głód. Zabrała się za jedzenie, nie przyglądając się nawet co takiego dostała. Nie miało to znaczenia, było ciepłe i sycące. No i mięso chyba jej smakowało, nie miała czasu się nad tym dłużej zastanowić.
- Nie wiem, dlaczego nas rozdzielił - odezwała się w końcu. - Może byłoby inaczej, gdybym została na Thessii, albo przynajmniej mogła na nią wrócić. Nie rozumiem go. Przepraszam, Shani. Nie jestem w stanie ci odpowiedzieć na to wszystko. Nie wiem jak.
Ona też chciała, żeby to się skończyło. Gdzieś z tyłu jej głowy pojawiła się ta migocząca, kusząca myśl, że może jednak lepiej będzie zniknąć i pozwolić problemowi rozwiązać się samemu. Nigdy nie była dobra w dokańczanie swoich spraw, o co zresztą Khouri się na nią wściekał. To było tak dawno temu, aż trudno było uwierzyć, że wydarzyło się naprawdę.
- Nie skończy się samo z siebie - przyznała, wtrącając się w słowną przepychankę dwóch kobiet. Westchnęła ciężko i popiła obiad słodkim napojem. - Nazir nie chciał niczyjej pomocy. Mojej też nie, jak widać. Ale ja...
Jej dłoń z widelcem na chwilę znieruchomiała. Wpatrywała się w kawałek mięsa, usiłując jakoś inaczej sformułować myśl, która cisnęła się jej na język. Nie udało się jej.
- Ja nie mam nic do stracenia. Miałam tylko jego - powoli wróciła do jedzenia, z determinacją odmalowaną na twarzy. - Ja pójdę do Phobii. Porozmawiam z Mullerem.
Ostatnie ich spotkanie nie skończyło się najlepiej i Irene wcale nie miała ochoty na kontakt z tym człowiekiem, ale jeśli miał on ją doprowadzić do Khouriego, trudno. Pytanie tylko czego będzie od niej chciał w zamian.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1529
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Apartament 273

6 cze 2018, o 00:46

Pozostałe kobiety nie dostrzegły niczego dziwnego w nagłej wylewności Irene. Nie zdążyły poznać jej na tyle dobrze by wiedzieć, że to nie jest nic dla niej normalnego. Że na ogół nie wypowiadała się tak o innej osobie, niewielu przylepiając łatkę tak ważnych, by zdołali wpłynąć na nią w taki sposób. Shani wydawała się być nieco pocieszona tym, że nie była osamotniona na froncie osób, które wciąż chciały Nazirowi pomóc. Selzia trzymała dystans póki życie siedzącej obok niej dziewczyny znów nie stało się zagrożone - przynajmniej według niej.
- To ma większy sens teraz. Shani nie miała mu jak pomóc w jego sytuacji. Zresztą, niczego o jego sytuacji nie wiedziała. Musiał bać się tego, co może się stać - odpowiedziała asari na wątpliwość Dubois, pozwalając sobie na spekulacje tam, gdzie Assaf nie potrafiła silić się na własną odpowiedź. - Wiedział co stało się w jej domu później. Na jego miejscu czułabym winę. I nie chciała dopuszczać nikogo innego, kto może ucierpieć.
Wzruszyła ramionami, tym drgnięciem odcinając własne podejście of tego, które musiał mieć Khouri. Mężczyzna nie miał w zwyczaju działać chaotycznie. Przed zwykłym wejściem na galę tutaj, na Thessii, przygotowywał się wielokrotnie dla samego uspokojenia własnych nerwów. Odcięcie pozostałych osób dla samego odsunięcia się nie wydawało się być prawdopodobne.
Obie milknęły po ostatnich słowach ich towarzyszki. Selzii ewidentnie zrobiło się głupio. Odsunęła wzrok, wracając do jedzenia i wciskając do ust nadziane na widelec mięso, jakby ten ruch finalnie oddzielił ją od pozostałych i pozwolił na ochłonięcie we względnym odosobnieniu. Shani za to długo wpatrywała się w rudowłosą. Wydawała się być przygnębiona, ale słowa Dubois wywołały w niej inną, ciężką do opisania reakcję. Jakby w pewien sposób wydawała się Irene rozumieć, choć ona miała do stracenia wciąż sporo, o czym Nyxanni przypomniała jej przed chwilą.
- Nie chcę, żebyś ryzykowała i robiła to sama. Chcę pomóc. Boję się, co może ci się stać - powiedziała cicho po dłuższej zwłoce. Asari odsunęła się od rozmowy całkowicie, obserwując je za to i wsłuchując się w ich wymianę zdań, szczędząc sobie komentarzy w stylu tych, które powiedziała wcześniej. Nietrudno było odgadnąć, że dla niej lepiej byłoby, gdyby zajęła się tym rudowłosa, ale wcale nie była z tego powodu zadowolona. Ciężko było jej się dziwić. Wiele osób postawionych zostało między młotem a kowadłem.
- Nie będzie sama.
Omni-klucz Irene nie miał prawa odezwać się sam z siebie. Isis nie zakończyła połączenia, które wykonała godziny temu, gdy korweta wkroczyła do Mgławicy Ateny, przemierzając pustkę kosmosu z Irene za sterami. Teraz słuchała tego, co się dzieje, możliwie cały czas, lub od chwili, w której Dubois poinformowała ją o swoich planach odkrycia niektórych sekretów żołnierza, który łączył ją, Irene i Shani jednocześnie.
- Słuchałaś cały czas? - dziewczyna uśmiechnęła się lekko. Syntetyczny głos musiał przywodzić wspomnienia. Dobre wspomnienia, z nie tak dawna, choć wydawały się pochodzić sprzed lat. Ignorowała pytający wzrok Selzii, która nie była w stanie powiązać imienia Isis z losowym, nieco specyficznym kobiecym głosem, ale biorąc pod uwagę jej wyraz twarzy, była bardzo bliska wyciągnięcia odpowiednich wniosków.
- Tylko trochę. Przykro mi z powodu twojego ojca. Nie jesteś w tym sama. Wszystkie chcemy go odnaleźć. I zrobimy to.
- Cześć, Isis - przywitała się Nyxanni, wreszcie łącząc wszystkie fakty ze sobą. SI jednak zignorowała jej powitanie, milknąc.
- Nie przejmuj się, jest nieśmiała - pocieszyła ją dziewczyna, opadając na oparcie kanapy z uśmiechem na ustach.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8702
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Apartament 273

6 cze 2018, o 08:52

Nie chciała, żeby jej słowa zabrzmiały tak depresyjnie. Zapomniała jednak, że nie wszyscy funkcjonowali tak, jak ona. Że Shani i Selzia nie były osobami, które rozumiały każde wypowiedziane przez nią zdanie tak, jak powinny rozumieć. Takiego człowieka znała tylko jednego i w tej chwili nie miała z nim kontaktu. To, że Irene nie miała poza Nazirem nikogo, nie było dla niej niczym niezwykłym. Wolała nie mieć zależności. Dopiero odkąd to z nim postanowiła zostać na dłuższy czas, rozwinęły się jakieś bliżej nieokreślone głębsze uczucia, a w jej życiu pojawiła się jeszcze Shani, Francuzka zorientowała się, że w jej planie coś poszło niej tak i nie była już sama. Pogodziła się z tym, była z nimi szczęśliwa poprzednim razem, gdy byli w Lirii, ale to nie znaczyło, że nie poradziłaby sobie w życiu bez ich obecności. Do samotności była przyzwyczajona, a tymczasowe towarzystwo można było znaleźć wszędzie. Nic z tego nie wypowiedziała jednak na głos, dochodząc do wniosku, że tłumaczenie się nie ma sensu.
Uśmiechnęła się za to, gdy Isis postanowiła się w końcu wtrącić. Wiedziała, że SI ich słucha, choć nie była pewna czy cały czas. Ale dawała jej tę możliwość, więc i jej głos jej nie zaskoczył.
- Martwi się tak samo jak ja. Chciałam, żeby była na bieżąco z wiadomościami na temat Nazira i z ustaleniami.
Trochę pocieszył ją fakt, że żadna z kobiet nie oburzyła się i nie zaprotestowała, gdy zorientowały się, że są podsłuchiwane przez SI. Irene wciąż nie wiedziała jak dobrze Selzia zna naturę Isis. Ale ta wyraziła właśnie swoje emocje i potrzeby, więc chyba stała się ona jasna. Dubois nie widziała zresztą jakieś ogromnego szoku na twarzy asari.
- Widzisz, Isis mi pomoże. Uratowała mnie już na Illium. Może więcej, niż ci się wydaje - uśmiechnęła się do kuzynki Khouriego. - Będzie ze mną cały czas, tak jak teraz. A ja obiecuję relacjonować ci wszystko na bieżąco. Będę szyfrować wiadomości, więc zagrożenie, że znajdą was na ich podstawie, powinno być praktycznie zerowe.
Dojadła do końca, bo to jednak był jej priorytet. Dopiero wtedy podziękowała cicho, odstawiając pojemnik i oparła się wygodnie na kanapie, splatając ręce na nareszcie napełnionym brzuchu. Teraz mogła zacząć myśleć, kiedy żołądek przysysający się do kręgosłupa nie zaprzątał jej głowy.
- Potrzebuję jeszcze z pół godziny, żeby odpocząć po tym wszystkim. Posiedzieć. Potem pójdę do Ericha. Spytam go w sumie gdzie go znajdę - jej omni-klucz rozświetlił się zielonym blaskiem i jeśli żadna z nich nie zaprotestowała, widząc lepsze rozwiązanie, Irene napisała krótką wiadomość do Mullera z informacją, że jest na Thessii i chciałaby się dziś spotkać. - Powiedzcie mi wszystko, co wiecie, bo na pewno wiecie więcej ode mnie. Z czymś muszę do niego pójść.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1529
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Apartament 273

6 cze 2018, o 12:25

Sałatka Shani pozostała nietknięta, ale pozostałe dania znikały w zastraszającym tempie. Mięso, które zamówiła Irene Selzia okazało się być miękkie, rozpadało się w ustach. Spakowało podobnie do wołowiny bez jej naturalnej, charakterystycznej tekstury. Mogłoby być nawet smaczne gdyby nie to, że temat ich rozmowy pozbawiał go naturalnych aromatów. Ciężko było nacieszyć się dobrym obiadem gdy jednocześnie dyskutowało się o rzeczach, które odbierały apetyt. Assaf była tego najlepszym przykładem.
- Ile wiesz, Isis? - spytała, wpatrując się w omni-klucz Irene, najlepszą reprezentacją sztucznej inteligencji jaką teraz była w stanie znaleźć. - Wiesz o jego misji? Gdzie jest?
- Wiem o jego misji. Wiem, że jest na Ziemi. Ostatnio był w Szanghaju ale to mogło się zmienić.
Selzia odłożyła sztućce, zamykając pudełko. Zdecydowała się nie przenosić swojego dania na talerz, więc sprzątanie było znacznie prostsze. Wstała i ruszyła do kuchni, zabierając po drodze śmieci i wracając z niedopitym naparem w ręce. Nie usiadła na kanapie tylko stanęła z boku, przyglądając się dwójce pozostałych kobiet.
- Ja też szyfrowałam naszą rozmowę. A znaleźli cię od razu - uśmiechnęła się smutno, wyraźnie przybita tym faktem. - Nie wiem czy to mój omni-klucz, czy podsłuch w domu. Czy ktoś mnie obserwuje. Nie wiem. Może lepiej wysyłaj wiadomości do Selzii.
- Shani jest pod obserwacją. Przekazując jej nowe wiadomości w sprawie Nazira możemy ryzykować przekazaniem ich osobom niepożądanym. Komunikacja z Selzią Nyxanni wydaje się być rozsądniejsza.
- Zna moje nazwisko. Świetnie - fuknęła asari, poirytowana trzymaniem w ciemności nawet w tak irracjonalnej chwili.
- Wyjaśnię ci później wszystko. Obiecuję - pocieszyła ją dziewczyna, czekając, aż wzrok jej partnerki zmięknie, a ona ze zrezygnowaniem kiwnie głową przystając na taki warunek.
Wiadomość od Mullera przyszła niemal od razu i była krótka, acz treściwa.
Daj mi godzinę, jestem w Phobii.

- Możesz odpocząć dłużej, jeśli potrzebujesz. Mogę cię przenocować, jutro też jest dzień - zaproponowała Nyxanni, krzyżując ręce na klatce piersiowej i opierając plastikowy kubek z naparem o swoje przedramię. - Możesz tu też zostawić część rzeczy żeby nie dźwigać tej torby. Czuj się jak u siebie.
Shani zmarszczyła brwi, rozmyślając nad tym, co mogło przydać się Irene w sprawie Ericha ale przychodziło jej to z trudem. Jej staż w kartelu nie był zbyt długi, nawet jeśli znała Mullera od dłuższego czasu. Zawsze traktował ją w nieco inny sposób niż chociażby Irene. Może przez to, że wiedział o ewidentnych, rodzinnych więzach między Assaf i Khourim, oraz podejście żołnierza do jego obecności.
- Muller to megaloman. Ambitny na dodatek. Nadworny piesek Zhei Castiglione, ale taki, który czuje się przez to lepszym od wszystkich innych. Nie wiem, co mogłabyś mu zaoferować ani czego mógłby chcieć. Pieniądze go nie kupią.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8702
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Apartament 273

6 cze 2018, o 12:55

Chyba nigdy nie była akurat w Szanghaju, chociaż sporo miejsc na Ziemi zwiedziła. Nie miała jednak pewności, czy w ogóle tam ją poniosą poszukiwania Nazira. Kto wie, czy nie był teraz jeszcze gdzieś indziej. W miejscu, które nawet sztucznej inteligencji nie przychodziło do głowy.
- W takim razem będę pisać do Selzii - obiecała cicho.
Z jednej strony wolała pracować sama, czuła się lepiej gdy na jej głowie nie wisiało bezpieczeństwo innych. Łatwiej jej będzie funkcjonować ze świadomością, że nie ryzykuje życiem kuzynki mężczyzny, którego zamierzała znaleźć. Z drugiej jednak dobrze było mieć wsparcie. Ale nie miała prawa go żądać. Shani była w stanie, który nie sprzyjał takim akcjom, nie sprzyjał rozsądkowi i jakimkolwiek bojowym działaniom, których mogli się doczekać.
Westchnęła cicho, widząc wiadomość od Mullera. Zastanawiała się, jak ją potraktuje, kiedy się spotkają. Gdy widzieli się ostatnim razem, mężczyzna zachował się niekoniecznie uprzejmie w jej stronę, a ona odmówiła mu tego, czego chciał. Rozstali się w nieszczególnie przyjaznej atmosferze, która mogła ciągnąć się do tej pory. Kto wie, czy nie będzie chciał w ramach rekompensaty za informacje dostać tego, czego nie dała mu wtedy. Spochmurniała. Nie wiedziała, jak sobie z tym wtedy poradzi, ale będzie martwiła się jeśli do czegoś takiego w ogóle dojdzie. Może jak nie przyjdzie odstawiona, w obcisłej sukience i wysokich szpilkach, tylko w codziennych ubraniach, jak te, które teraz miała na sobie, mężczyzna powstrzyma swoje popędy. Chociaż przeczucie mówiło jej, że powinna mieć na sobie jednak coś więcej. Odpisała szybko, jednym słowem.
Będę.

- Mówi, że za godzinę będzie. Pójdę do niego, potem wrócę. Powinnam się przebrać? - skinęła głową w stronę torby. - W pancerz?
Zmarszczyła brwi, spoglądając w dół, na napój, który trzymała w dłoni.
- Ja wiem, czego mógłby chcieć. Przy naszym poprzednim spotkaniu dość konkretnie dał mi to do zrozumienia, całując mnie bez mojej zgody i szarpiąc, kiedy chciałam wyjść. Mam tylko nadzieję, że jak będzie trzeźwy, to podejdzie do tego rozsądniej. Nie ma zbyt wiele rzeczy, które mogłabym mu zaproponować. Nie mam praktycznie niczego, co może go interesować, a wątpię, żeby zgodził się na przysługę w zamian za informacje. To raczej nie ten rodzaj człowieka.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1529
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Apartament 273

6 cze 2018, o 13:12

- W klubie obowiązują ścisłe zasady dotyczące bójek, szczególnie z udziałem broni. Będziesz w nim bezpieczna, nikt nie chce narazić się Castiglione. Wciąż musisz uważać w drodze do i z - odparła asari, dopijając swój napar i ruszając do kuchni żeby wyrzucić pojemnik po nim do śmieci.
Z jakiegoś powodu, Shani wydawała się być zaskoczona tym, co o Mullerze miała do powiedzenia Irene. Uniosła brwi, lustrując ją chwilę wzrokiem, starając się dopasować jej opinię o Erichu do tego, jakie ona miała wyobrażenie mężczyzny z niewygodnym do zaakceptowania skutkiem.
- To okropne. Nie wiedziałam, że tak cię potraktował - skomentowała ze złością, wreszcie sięgając po swoje pudełko z sałatką i przygotowany dla niej widelec. - Co za kutas.
Selzia przetoczyła wzrokiem po suficie, spodziewając historii jak ta. Niepierwszej tego typu, o której słyszała lub której była świadkiem. Wciąż wywołała jej zniesmaczenie.
- Głośno szczeka ale nie gryzie. Uznał, że jesteś kolejną klientką klubu, którą zobaczy raz czy dwa i oczaruje swoją ważną pozycją. Może teraz przekona się, że tak nie jest.
Muller nie należał do najprzyjemniejszych ludzi, których dzięki Nazirowi i Shani poznała. Jego słabości leżało w wygórowanym ego, które jednak miało w sobie nieco podparcia w faktach.
- Nie wiedziałam, że jest z niego taki burak. Mnie raczej nie posłucha jeśli go poproszę - prychnęła Shani, przeżuwając kawałek sałatki. - Może Isis ci pomoże?
- Nie widzę jak - sparowała SI od razu.
Zapadła cisza, w trakcie trwania której pozostałe kobiety zamyśliły się, usiłując znaleźć rozwiązanie problemu, który za pięćdziesiąt minut miał uderzyć rudowłosą.
- Może nastrasz go wojskiem. Na pewno nie wie, że Nazir w nim jest i to Przymierze go szuka - Assaf wzruszyła ramionami, odpychając od siebie emocjonalną rozterkę związaną z tym, że sama dowiedziała się tego dopiero kilkanaście minut temu. - Phobia działa dzięki temu, że jest w ukryciu. Przynajmniej globalnie.
- Uwaga Przymierza na Castiglione mogłaby jej zaszkodzić - asari dokończyła jej myśl. - Nie wiem czy to kupi. Warto spróbować w ostateczności. Muller nie wie, czym zajmował się Nazir i dlaczego go ścigają. Możemy dorobić do tego dosłownie wszystko. Przekonać, że udupi to też jego, albo klub.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8702
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Apartament 273

6 cze 2018, o 14:18

Frustracja Shani być może by ją usatysfakcjonowała, ucieszyłaby się wręcz, że jest po jej stronie, ale nie potrafiła potraktować jej słów poważnie. Głównie przez wspomnienia, jakie wywołały. Nie powstrzymała się przed parsknięciem śmiechem, które wyjątkowo tu nie pasowało. Od razu pośpieszyła z wyjaśnieniem.
- Shani, wiedziałaś. Rozmawiałyśmy o tym w Phobii, zaraz po tym jak od niego wyszłam. Ale nie dziwię się, że nie pamiętasz, skoro podsumowałaś naszą rozmowę pogłaskaniem mnie po włosach i poinformowaniem mnie, że jestem śliska. A potem zasnęłaś, opierając się o moje... o mnie.
To było jedno z tych dobrych wspomnień. Wtedy stan Assaf rozbawił ją do tego stopnia, że zapomniała o swoich nieprzyjemnych przeżyciach sprzed kilku minut. Teraz też wywołał uśmiech na jej twarzy. Pijana Shani była przeurocza i nikt nie przekonałby Irene, że jest inaczej.
- A potem wysłałaś mi listę zakupów, informującą mnie, że zamierzasz kupić Selzię i psa.
Może i jej to poprawi humor. Nie było sensu się dołować, nie teraz, kiedy jedyną potrzebną im emocją była determinacja. To było najważniejsze w tym momencie, żeby w ogóle udało im się dojść do jakichś sensownych informacji na temat Nazira, a ostatecznie do niego. Z uśmiechem wyciągnęła kolejnego papierosa, teraz już chcąc zapalić na spokojnie, skoro poprzedniego zgasiła w połowie, bo przyszło jedzenie.
- Niezły pomysł. Nie przejmuj się tym tak, Shani. Narzekam sobie tylko. Poradzę sobie, tak jak ze wszystkim innym. To tylko zwykły człowiek, a każdy ma jakieś słabości. Jego słabością jest to, czym się zajmuje. A pewnie też parę innych by się znalazło - pokręciła głową. - Isis mi nie pomoże, ale tu jej nie potrzebuję. Po prostu myślałam na głos.
Zerknęła na torbę. W sumie wparowanie tam w pełnym pancerzu mogłoby ściągnąć na nią uwagę, której by nie chciała. Może generator jej wystarczy. Teraz i tak nie zdejmie go z siebie przez najbliższy miesiąc, zwłaszcza gdy już wkręci się w to głębiej, szukając Khouriego.
- Ile czasu zajmie mi dotarcie stąd do Phobii? - sięgnęła do walizki i wyciągnęła z niej Tłumiciela, którego przypięła sobie do biodra. Potem wygrzebała też krótką kurtkę, by póki co rzucić ją na kanapę obok siebie.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1529
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Apartament 273

6 cze 2018, o 14:48

Przypomnienie tamtego wieczoru było zbyt absurdalne by którakolwiek z nich zachowała poważną minę. Obie parsknęły śmiechem, choć tylko jedna była zaskoczona. Selzia musiała bardzo dobrze pamiętać stan, w którym była Assaf w tamtym czasie, szczególnie że pomagała ją eskortować, a Irene i Nazir zakładali się o to, kto będzie musiał dziewczynę nieść do promu.
- Nic nie pamiętam - odparła z nutą zawodu w głosie. - Tyle mnie przegapiło.
Pokręciła głową, wracając do jedzenia sałatki. Uspokoiła się nieco po ich rozmowie dotyczącej Khouriego. Złość z niej wyparowała, a podtrzymywany trochę na siłę uśmiech wrócił na jej usta, co jakiś czas zasłaniany pochłanianą szybko sałatką.

- Okej. Mam nadzieję, że nic złego ci się nie stanie. Martwię się po prostu. - odstawiła sałatkę na stół, wycierając usta długim rękawem bluzki. - Pisz cokolwiek by się nie działo. Do Selzii, jak ustaliłyśmy.
Asari przytaknęła, otwierając omni-klucz by ustanowić połączenie z zielonym urządzeniem Irene i nawiązać kontakt, który później im się przyda.
- Piętnaście, dwadzieścia minut o tej porze. Masz jeszcze chwilę - odrzuciła, przy okazji sprawdzając godzinę. Shani w tym czasie zgarnęła z powrotem pilota od telewizora i wyłączyła nagranie, puszczając zwykłe wiadomości z tego wieczora w Lirii. Prezenterka się zmieniła, tak jak sceneria miasta za nią. Światła wewnątrz apartamentu Selzii dostosowały się do jasności w środku, przez co nawet nie zorientowały się kiedy słońce schowało się za horyzontem, kąpiąc fragment nieba w karmazynowych barwach.
- Dziękuję za wszystko - westchnęła Assaf, po raz kolejny pochylając się do rudowłosej by ją uściskać. Doceniała to, że nie jest w swojej sytuacji osamotniona, nawet jeśli ceną było martwienie się o stan zdrowia Irene, która wyruszała na poszukiwanie odpowiedzi bez niej.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8702
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Apartament 273

6 cze 2018, o 18:30

- W takim razie zostawię u was torbę, jeśli mogę - skinęła głową w stronę swojego bagażu. Nie zajmował dużo miejsca, co było dość zaskakujące, gdy człowiek zdawał sobie sprawę z tego, że w tej samej, do połowy teraz zapełnionej torbie, Irene potrafiła przenosić cały swój dobytek z miejsca na miejsce. One jednak o tym nie wiedziały, ani Shani, ani Selzia. Teraz większość jej ubrań znajdowała się w pustej kajucie na Crescencie, nie wiadomo gdzie. Przez chwilę chciała spytać Isis gdzie jest, ale uznała, że lepiej będzie, jeśli zrobi to niekoniecznie w towarzystwie.
Kobiety nie powiedziały jej zbyt wiele. Zostały wpakowane w sam środek syfu Khouriego bez żadnej wiedzy na jego temat. Nic dziwnego, że były na niego złe. Każda miała ku temu więcej powodów, niż Irene była w stanie wyliczyć. Westchnęła bezgłośnie, zaciągając się dymem i przenosząc wzrok z powrotem na ekran. Jej wzrok jednak nie skupił się na wyświetlanych obrazach, ale przeszedł gdzieś na wylot, bo jej myśli błądziły po zupełnie innych tematach. Łatwo było mówić, by myśleć o planach, a nie o zagrożeniach. O tym, co było pewne, a nie o domysłach. Francuzce trudno było jednak skupić się na swoim rozsądku, bo nigdy nie miała go zbyt wiele. Cholernie się bała, choć nie wiedziała czego. Normalnie zebrałaby się już dawno i poleciała w swoją stronę, odcinając się od każdego problemu, który miała. Teraz jednak te problemy się nawarstwiały, coraz mocniej przywiązując ją do miejsca w jej życiu, z którego nie mogła tak po prostu zniknąć. Z jakiegoś powodu nie potrafiła. I nie poznawała siebie, co przerażało ją dodatkowo.
Drgnęła, kiedy Shani ją przytuliła. Przełożyła papierosa do lewej dłoni, by objąć dziewczynę prawą ręką. Poczuła się zmieszana. Niewiele w życiu zrobiła dla innych ludzi. Praktycznie nic. Kierowała się hedonistycznym egoizmem i uważała to za doskonałe rozwiązanie. Nawet jeśli zdarzyło się jej wyświadczyć komuś przysługę, musiała mieć w tym coś dla siebie. Tutaj prawdę mówiąc nie miała, bo nawet jeśli uda się jej znaleźć Nazira, to całkiem możliwe, że będzie już martwy, a ich ścigać nie przestaną. Nie wiedziała skąd bierze się wdzięczność i w swoim egocentryzmie nie potrafiła wywnioskować przyczyny takiego zachowania Shani.
- Co? Ja... - słowa zamarły jej w gardle, nie chcąc wyjść na zewnątrz. - Przecież nie masz za co. Nie mogłabym zrobić nic innego - poza kolejną ucieczką. Ale tego już nie dodała na głos.
Czuła się naprawdę niezręcznie. Nie pamiętała, kiedy ostatnio ktokolwiek jej za coś dziękował. Pewnie ostatnio Nazir, kiedy uratowała go przed spłonięciem w pancerzu. To było... dziwne. Nie była przyzwyczajona. W jej życiu trzy magiczne słowa - no, może dwa, nie licząc "proszę" - nie zdarzały się zbyt często. A jeszcze dziwniejsze było to, że tym razem skierowane były one do niej.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1529
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Apartament 273

6 cze 2018, o 21:17

Selzia rozłożyła ręce na boki, dając jej do zrozumienia, że nie widzi nic przeciwko. Jej torba mogła zostać tam gdzie była, Nyxanni to nie przeszkadzało - zresztą, gdyby tak było to w ogóle by tego nie proponowała. Jej salon był ogromny, jedno miejsce zawalone przez małą torbę podróżną nie robiło żadnej różnicy.
Shani dojadła swoją sałatkę i podziękowała asari kiwnięciem głowy, zamykając pudełko. Zanim Selzia zdążyła dojść do stołu, dziewczyna złapała za opakowanie i widelec, i wstała żeby posprzątać po sobie dla odmiany. Wyrzuciła plastik do kosza na śmieci, przemyła widelec i dopiero wtedy wróciła na kanapę, siadając z powrotem koło Irene.
- Prześlę ci kod do windy na wszelki wypadek. Możesz ją zabrać kiedy będziesz chciała - rzuciła Nyxanni, okazując tym samym większe zaufanie niż można by się spodziewać. Może dlatego, że winda dawała Irene dostęp na odpowiednie piętro, ale nie wpuszczała jej do mieszkania jeśli wcześniej nie zostało otwarte. - Odprowadzić cię na lądowisko?
Kod wylądował na jej omni-kluczu od razu, a urządzenie zachowało go do swojej małej bazy danych haseł.
Shani uśmiechnęła się nieco szerzej widząc zakłopotanie w oczach Irene, choć wywołało jej zaskoczenie. Chyba dopiero teraz zaczęła dostrzegać cechy Dubois, których nie widziała wcześniej. Dopiero teraz rudowłosa wypowiadała rzeczy, które miesiąc wcześniej pewnie pozostawały w sferze niewypowiedzianych myśli. Teraz zastanawiała się długo nad niektórymi odpowiedziami, w chwili, która dla obu z nich była próbą.
- Mam za co. Nie jesteśmy rodziną, nie znamy się nawet tak długo. Ale pomagasz przy sprawie, która jest dla mnie bardzo ważna. I ty też zresztą jesteś. Nie chciałabym, żeby ci się coś stało. Ryzykujesz, żebym ja nie musiała - wyjaśniła, nie wahając się przy wyrażaniu swoich uczuć. Zawsze była ekspresyjna, nie tylko pijana i uczepiona cudzego ramienia, wyrażając swoją miłość do każdego, kto zagadał do niej jako pierwszy. - Dziękuję. Jesteś wielka.
Uśmiechnęła się nieco szerzej, co z drugiej strony wyzbyło twarz Selzii z napięcia. Asari stanęła obok, podchodząc do nich kilka kroków bliżej, tak jak zbliżał się czas odlotu.
- Wezwę ci taksówkę - zaproponowała, włączając omni-klucz żeby w kilku kliknięciach zamówić pojazd na lądowisko na dachu budynku.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8702
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Następna strona

Powrót do Liria

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość