Znana ze swych licznych siedzib największych - nie tylko ludzkich - firm propagujących i przodujących w nowoczesnych technologiach, naukowa stolica Ziemi. Właśnie tu, rodzą się często koncepty na nowe projekty, które w przyszłości zasilają asortymenty korporacji. "Białe dzielnice" są także spokojnymi, urokliwymi azylami dla spragnionych ciszy umysłów, oczywiście jeśli mogą sobie na to pozwolić finansowo.

Re: Hotel Ixora

7 cze 2018, o 23:39

Aya uśmiechnęła się i mruknęła coś twierdząco, przeczesując paznokciami krótkie włosy na jego skroni. Długi prysznic to raczej nie było coś, w co Emily byłaby w stanie teraz uwierzyć, ale może będzie się czuła zbyt niezręcznie, by wnikać w to, jak jej najstarszy brat organizował sobie wolny czas. Może zresztą dlatego przestała dzwonić po drugim razie, jakieś pół godziny temu, bo dotarło do niej w czym mogła przeszkadzać. Momentami bywała bardzo niedomyślna, co zaskakiwało, gdy człowiek wiedział, jak wiele informacji potrafi też z kogoś wyciągnąć, kiedy jej na tym zależy.
Pociągnięta z powrotem za nadgarstek Aya usiadła na jego kolanach, spoglądając na niego przez ramię z zaskoczeniem. Z reguły to ona wpadała w ten niezwykle przyjemny rodzaj otępienia, który nie pozwalał się jej odsunąć od niego na krok. Teraz przeszło ono na niego. Jego objęcia jednak bardzo skutecznie przekonały ją do tego, by nie ruszała się z miejsca. Odchyliła głowę do tyłu, opierając ją o ramię Charlesa i wyciągnęła przed siebie skrzyżowane w kostkach nogi. Tak wygodnie ułożona mogła siedzieć tu w nieskończoność. Skóra kobiety wciąż była rozgrzana, choć pewnie tak jak zawsze szybko straci temperaturę. Póki co jednak emanowała ciepłem, które czuł nawet Striker, z reguły stanowiący jej grzejnik.
Ukryci w kącie pokoju, na fotelu przy niewielkim regale z książkami, z jasnym słońcem wpadającym przez spore okno, mogli czuć się prawie jak w domu. Tutaj też już nikt im nie przeszkadzał, ani obsługa, ani rodzina nie dobijała się do apartamentu, dając im czas dla siebie.
- Mogłeś mieć rację - odezwała się w końcu. - Ewoluuje w hotelach. Najpierw w Sendai... nie pamiętam wszystkiego, ale pamiętam dość sporo. Pamiętam, że wpakowałam ci się do łóżka, mimo, że wcale nie wiedziałam, czy mnie z niego nie wyrzucisz - wpatrywała się przed siebie, w holograficzny obraz, który zmienił się i teraz przedstawiał rozległą równinę zieleni. - Potem była Ome... nie, czekaj. Omega była potem, czy przedtem? Miesza mi się już - zastanowiła się moment. - Nie, potem. Czy to mieszkanie Rosenkova na Omedze się liczy jako jeden z hoteli? Dla mnie to nie było nic innego, jak kolejny wynajęty pokój. Wtedy mi powiedziałeś, że mnie kochasz.
Wypowiedziała te słowa miękko, z uczuciem, które musiało to wspomnienie wywoływać. Potem jednak zamilkła, wyraźnie nie wiedząc, o czym powinna wspomnieć dalej.
- Co było później? Nic już, prawda? Montreal - powiedziała niepewnie po chwili zastanowienia. - No nic, za ten raz i tak musimy podziękować twojej siostrze. Gdyby nie ona, nie moglibyśmy skorzystać z... tego luksusowego biurka chociażby.
Wyciągnęła rękę, wskazując mebel, wokół niego porozrzucana była część ich ubrań.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8821
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Hotel Ixora

8 cze 2018, o 00:29

Jej bliskość w tym momencie była wszystkim czego potrzebował w swoim życiu. W życiu nie zakładał, że dojdzie do takiej sytuacji, że znajdzie kogoś kogo nie będzie chciał wypuścić ze swoich ramion. Nie mówiąc już o tym, że znajdzie kogoś kto będzie chciał się w tych ramionach znajdować. Nawet cisza pomiędzy nimi wydawała się być znowu naturalna. Jego palce delikatnie gładziły jej brzuch. Jeszcze kilkanaście tygodni temu nie pozwoliłaby mu na to wstydząc się swoich własnych blizn.
- Nie wpakowałaś mi się do łóżka. To ja cię do niego zaniosłem. Ty mi się wpakowałaś na kolana. – Poczuła jak jego usta uśmiechają się na jej ramieniu. – Wiesz. – Cicho westchnął. – Ten pierwszy pocałunek w Sendai sprawił, że naprawdę poczułem jakbym odnalazł w końcu szczęście w swoim życiu. Dopiero następnego dnia, kiedy zrobiliśmy to jeszcze raz to dotarło do mnie, że chyba to było coś więcej.
Zazwyczaj nie mówili zbyt dużo o swoich uczuciach czy przeżyciach. Nie otwierali się przed innymi, ale kiedy byli razem wszystko wydawało się znacznie prostsze. Nawet opowiadanie o wszystkim było po prostu miłe. Do tego lubił zapach jej skóry. Był naturalnie słodki. Chociaż mogło mu się to tylko wydawać i idealizował ją w swojej głowie jeszcze bardziej.
- Myślę, że się liczy jako pokój hotelowy. – Wspomnienia tamtego dnia szybko do niego wróciły. Ten dzień przybliżył się do siebie jeszcze bardziej, ale zarazem mógł całkowicie zakończyć wszystko co udało im się zbudować. – Pamiętam jak byliśmy wtedy pod prysznicem. Pamiętam z jakim przerażeniem na mnie patrzyłaś. Wciąż nie mogę zapomnieć tego jednego zdania. – Przysunął się do niej trochę bliżej by na nią spojrzeć. – Ty nie możesz mnie kochać. Sam też wtedy byłem zaskoczony, że to się stało. Coś po prostu sprawiło, że cię pokochałem taką jaką jesteś. – Znowu się uśmiechnął się.
Wiedział też, że to wyznanie mogło całkowicie wszystko zepsuć. Przecież sam nie był pewny na czym stoi. Gdyby zareagowałaby inaczej lub gdyby okazało się, że dla niej to tylko jakaś swego rodzaju przygoda to żadne z nich nie poczułoby tego spokoju jak teraz.
- Nasz wyjazd na Islandię. Tam też wszystko sobie ułożyliśmy. Zaplanowaliśmy. – Ten tydzień też należał do najlepszych w jego życiu. Coś czego nigdy nie miał, a w końcu zdobył było czymś niesamowitym. – Możemy jej podziękować później o ile nie urwie mi głowy. – Parsknął cicho śmiechem. Znowu oparł swoje usta o jej ramię. – Wciąż nie wiem co ty we mnie widzisz.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1021
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: Hotel Ixora

8 cze 2018, o 23:29

Aya długo się nie odzywała, ale w jej przypadku nie było to nic dziwnego. Siedziała na jego kolanach, z nogami wyciągniętymi przed siebie i wpatrywała się w holograficzny obraz. Jej głowa oparta była o jego ramię, kątem oka widział więc jej twarz i zamyślone spojrzenie. Może nadal twierdziła, że Charles nie może jej kochać. To zresztą wynikało mocno z jej charakteru. Nawet jeśli przed chwilą jej zachowanie mogło na to wskazywać, nie była osobą zbyt pewną siebie w kwestiach kontaktów z drugim człowiekiem i miała wobec Strikera sporo na sumieniu. Nie musiał pytać, by wiedzieć, że te myśli znów pojawiły się w jej głowie, odbierając jej umiejętność sensownej odpowiedzi.
- Jaką byłam - poprawiła go tylko cicho, nie dodając nic więcej.
Dopiero gdy wrócił temat Islandii, kobieta uniosła lekko brwi i krótko skinęła głową. Islandia wyleciała jej z głowy, może dlatego, że nie do końca traktowała ją jak hotel, tylko trochę jak inny świat. Nie byli tam przy okazji, nie nocowali gdziekolwiek mając inne rzeczy na głowie. Ale Charles miał rację, za każdym razem gdy znajdowali się gdzieś poza domem, ich relacje ewoluowały, dążąc raczej w dobrą stronę. To akurat było raczej naturalne, zawsze byli wtedy oderwani od codzienności i mogli skupić się na sobie nawzajem.
- Urwie - zaśmiała się Hatake i zerknęła na niego spod rzęs. - No ja też właśnie nie wiem. Żebyś ty chociaż gotować umiał.
Odwróciła głowę w jego stronę i pocałowała go w zarośnięty policzek, który teraz znajdował się tuż obok. Potem jednak nie chciała dłużej siedzieć tutaj, rozebrana i odsłonięta przed wzrokiem ewentualnych obserwatorów. Byli na wysokim piętrze, więc szanse na to pozostawały niewielkie, ale mogli mieć swoje paranoje. Kobieta pozbierała swoje ubrania i stopniowo nałożyła je na siebie po kolei, rzeczy Charlesa przy okazji rzucając jemu. Tym razem nie czuła potrzeby pozostawania do niego przytuloną przez kolejne pół godziny, ale jej usta niezmiennie wykrzywione były w lekkim uśmiechu, kiedy z pochyloną głową zapinała kolejne zatrzaski swojej czarnej koszuli.
- Lubię biurka. Myślę, że na swoim, w domu, powinnam zrobić trochę więcej miejsca.
Przesunęła dłonią po blacie, po którym już niczego nie było widać. Co najwyżej cały mebel stał teraz chyba nieco bliżej ściany, nic więcej nie wskazywało na wykorzystanie go w sposób niezgodny z przeznaczeniem. Kobieta przeciągnęła się i ruszyła w stronę wyjścia z gabinetu, przeczesując włosy palcami. Rzuciła mu jeden, ostatni, przeciągły uśmiech, po czym opuściła pomieszczenie.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8821
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Hotel Ixora

10 cze 2018, o 23:17

Pokręcił głową i westchnął cicho gdzieś za nią. To było oczywiste, że złapie go za to co powiedział. Zresztą Charles miał wyjątkowy talent w podkładaniu się jej w tym co mówił. Dla niego wciąż było to jednak coś dobrego. Miał podobne do niej problemy z komunikacją międzyludzką dzięki jednak jej przytykom pracował ciężej na tym by wypowiadał się konkretnie i nie składał poprawnie zdania bez urażania innych. Wciąż czekało go mnóstwo pracy, ale robił coraz większe postępy.
Wspomnienia z Islandii i dla niego były naprawdę ważne. Były pewnego rodzaju potwierdzeniem ich uczuć. Ten czas spędzony tylko we dwójkę wzmocnił uczucie, które przecież miało nie wykiełkować. To przecież wszystko było tylko jednym wielkim zrządzeniem losu dla nich. Mogli się nigdy nie odnaleźć. Dalej prowadzić swoje nieszczęśliwe życia. On pracowałby dalej na kuchni, zabijał lub dał się zabić za kolejną bezsensowną wojenkę. Ona zginęłaby z rąk Burela lub wróciła do Cerberusa do życia, którego tak naprawdę nienawidziła. Tylko czy przypadek sprawił, że dwoje tak innych ludzi mogło odnaleźć w sobie tyle podobieństw. Nie potrzebowali nawet słów by zrozumieć siebie nawzajem.
- Mogę przestać ci gotować ty podła gnido. – Uśmiechnął się, po tym jak pocałowała jego policzek. Chyba też i ich znajomi z przeszłości nie spodziewali się, że ludziach tacy jak oni może być jeszcze tyle czułości. A może właśnie to, że zrzucili z siebie wszystkie maski i blokady emocjonalne doprowadziło do uwolnienia tego co miało im przecież nie być dane. To znaczy jemu. Ona przecież miała prawie męża. Był bardzo dobry w niszczeniu Cerberusowi planów ślubnych ich ludzi.
Przyglądał się jej chodzącej po pomieszczeniu, kiedy w końcu niczym znudzony kot poszła po swoje ubrania. To chyba właśnie ten delikatny sprawiał, że i on czuł się lepiej. Daryl miał racje. Obydwoje wyciągali z siebie to co najlepsze. Miał jak zawsze więcej szczęścia niż rozumu.
Złapał rzucone ubrania. On też po raz kolejny musiał się ubrać. Gdyby Emily uznała, że chce sprawdzić co z nimi to wolał nie otworzyć jej drzwi w samych bokserkach. I tak już pewnie po tym co widziała rano nie mogła mieć o jego zachowaniu zbyt dobrych wyobrażeń. Przeniósł na nią wzrok, kiedy wspomniała o biurku w ich domu. Ta myśl też była mu dziwna. Miał dom. Do tego miał go z kimś kogo kochał. Nawet on nie liczył, że będzie miał tyle szczęścia w życiu.
- W najgorszym wypadku kupimy większe biurko.
Uśmiechnął się. Wiedział, że i tak będą musieli. Mebel w domu był i chyba nieprzystosowany do ilości książek, czytników i kota naraz. A co dopiero o ciężarze kobiety, chociaż ta wydawała się wyjątkowo lekka.
Zabrał się za nią do głównego pomieszczenia hotelowego. Miał zadzwonić do siostry, jednak zamiast tego oparł się po prostu o ścianę i obserwował jak porusza się po pokoju. W ostatnim czasie nie widział jej w tak dobrym nastroju. Zresztą sam nie miał lepszego. Po raz kolejny czuł się szczęśliwy.
- Aya? – Zapytał w końcu po krótkiej chwili, wyciągnął z kieszeni spodni papierosy. – Chciałabyś może znowu gdzieś polecieć za nim podpiszę dokumenty? Wiesz. Znowu gdzieś razem. Tak jak wtedy. Bez tego całego syfu. Bez Cerberusa i Przymierza. Tylko ja i ty.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1021
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: Hotel Ixora

11 cze 2018, o 07:20

- Nie ma sprawy. Wtedy zacznę gotować ja - wzruszyła niewinnie ramionami, chociaż w jej oczach błyszczało rozbawienie. Ostatnio zrobiła już postępy, na Islandii udawało się jej czasem zrobić coś, co nie sprawiało, że Charles miał ochotę przebić sobie czoło własną dłonią. Daleko jej było do jego umiejętności, ale przynajmniej nie przypalała już wody. Jednak zdarzało mu się mieć na nią dobry wpływ, na przykład w aspektach takich, jak ten. Mimo to jednak gdyby mieli na stałe przestawić się na dietę Hatake, skończyliby albo jak dwoje anorektyków, albo o trzydzieści kilo grubsi. Aya w swoich umiejętnościach kulinarnych nie miała opcji pomiędzy.
Gdy wyszedł z gabinetu, Aya na moment zniknęła w łazience. Potem wróciła z rozczesanymi włosami i poprawioną koszulą, by przejść do jednego z foteli i usiąść na nim, aktywując swój omni-klucz. Pomarańczowe światło odbiło się od jej ciemnych oczu, gdy czytała jakąś otrzymaną wiadomość - Striker mógł zobaczyć jej kształt z daleka, ale nie był w stanie jej odczytać. Mógł się też tylko domyślać od kogo ją otrzymała. Ze wszystkich swoich znajomych zrezygnowała, żeby być z nim, więc jeśli to nie był żaden z nich, to mogła być to wyłącznie sfrustrowana Emily.
Słysząc propozycję, kobieta uniosła na niego zaskoczone spojrzenie. Po chwili namysłu opuściła przedramię i zgasiła urządzenie. Wydawała się zdziwiona, nawet jeśli teoretycznie wcale nie powinna.
- Chcesz? - odpowiedziała pytaniem na pytanie. Tak jakby jej towarzystwo nie było teraz warte tyle, ile przed przebudzeniem. Jakby teraz nie zasługiwała na tak spędzony czas. Jej usta po chwili rozciągnęły się w lekkim uśmiechu, wywołanym jego słowami. - Jeśli chcesz, to pewnie. Chętnie. To znaczy, chciałabym. Gdzieś polecieć z tobą.
Odgarnęła włosy z twarzy i przeniosła wzrok gdzieś w bok, lekko zażenowana swoją nagłą nieporadnością. Dobrze wspominała Islandię, nawet jeśli nie do końca pamiętała wszystko. Teraz jednak czas dla siebie mieli za każdym razem, gdy byli razem w domu, pod Bergen. Nikt im tam nie przeszkadzał, nikt się nie wtrącał w ich życie, nie mieli jeszcze nowych zobowiązań, z którymi trzeba by było nauczyć się żyć. Prawdę mówiąc nie potrzebowali wyjazdu, żeby być ze sobą sam na sam. A jednak opuszczenie znajomego miejsca i spędzenie tygodnia gdzieś, gdzie nie musieli robić praktycznie nic, poza dotrzymywaniem sobie towarzystwa, brzmiało całkiem kusząco.
- Gdzie chciałbyś polecieć teraz? - spytała, odwracając się z powrotem do niego i przyglądając mu się z zaciekawieniem. - Może niekoniecznie znowu na Islandię. Może gdzieś indziej. Na jakąś kolonię?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8821
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Hotel Ixora

11 cze 2018, o 19:05

Nie pytał nawet o to od kogo była ta wiadomość. Znali się na tyle dobrze, żeby mogli sobie zaufać nawzajem. Nawet biorąc pod uwagę to co się wydarzyło kiedyś i ile Charles musiał wycierpieć to wciąż ufał i chciał jej ufać. Przecież to dopiero teraz wszystko miało się zacząć na nowo. Na lepsze. Bez kłamstw. Bez tych wszystkich masek. Zaciągnął się papierosem, a dym powoli opuścił jego płuca. Chyba jako Aya nie potrzebowała, aż tak jego bliskości jak Sonya. Ewentualnie wciąż czuła poczucie winy za wszystko co się stało. Cokolwiek to było to nigdy się nie dowie.
Uśmiechnął się do niej ciepło podchodząc w końcu do niej powoli. Jak zawsze kucając przed jej osobą. Często się to zdarzało. Chociaż tym razem było trochę inaczej. Jej nieporadność byłą wyjątkowo urocza. Chciał wierzyć, że zachowywała się tak tylko przy nim. Co akurat mogło być prawdą.
- Oczywiście, że chce. – Złapał ją za rękę, jego kciuk jak zawsze błądził gdzieś po jej niewielkiej dłoni. Uśmiechał się z radością, która trudno było opisać słowami. To po prostu było czuć. Nie zdarzało się to zbyt często. Przy niej stawał się kimś innym. Kimś kim zawsze chciał być. Spojrzał w pewnym momencie lekko w bok. Nie spodziewał się, że kobieta potrafiła być, aż tak słodka. Jako Sonya raczej nie pozwoliłaby sobie na coś takiego, teraz była całkowicie sobą co doprowadzało, że nie potrafił sobie poradzić z emocjami. Tak jak Sonya była okresem przygotowawczym do tego co go miało spotkać.
- Ostatnim razem ja wybierałem. – Westchnął przejeżdżając wolną dłonią po włosach. Musiał być w tym wyjątkowo ostrożny bo niestety w tej ręce trzymał też papierosa. – Może ty być coś wybrała. Sama mówiłaś, że chciałabyś zobaczyć tak wiele miejsc. Chce, żebyś też była szczęśliwa w tych momentach w których możemy gdzieś polecieć razem.
Wciąż się uśmiechał, ale jego ton głos brzmiał podobnie do tego co na Omedze pod prysznicem gdzie okazało się, że darzy ją uczuciami, którymi nie było zwykłe zauroczenie. Pomimo tego, że jeszcze chwilę temu po raz kolejny się do siebie zbliżyli to trudno było zauważyć, żeby Charles w jakikolwiek sposób nie chciał być blisko niej. Nawet w tych jednym ruchu kciuka można było zauważyć jak wiele uczuć w to wkłada.
- Słuchaj. – Zaczął powoli. – Chciałbym cię o coś poprosić.
Zaciągnął się papierosem, a jego oczy skierowały się w końcu w jej stronę. Patrzył prosto na nią lekko zmartwionym wzrokiem.
- Kiedy będę po za domem. Jeśli tylko cokolwiek się stanie. Napisz do mnie dobrze? Nie ważne co się stanie wrócę, dobrze?
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1021
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: Hotel Ixora

12 cze 2018, o 08:21

Kobieta uśmiechnęła się do niego, gdy kucnął przed nią i pozwoliła złapać się za dłoń, choć mógł mieć niejasne wrażenie, że nie czuje się zbyt swobodnie. Nie robił tego przedtem, a przynajmniej nie robił tego po jej przebudzeniu. Nie wyglądała jednak, jakby chciała uciec albo odsunąć się od niego, tak jak wyglądała zazwyczaj gdy coś było nie tak. Po wczorajszej nocy i dzisiejszym poranku praktycznie nie było zachowań, które mogłyby być między nimi zbyt emocjonalne. Teraz więc siedziała tylko, przyglądając mu się z góry i uśmiechając się lekko, choć pozostało jej to lekkie zawstydzenie, które trudno było czymś sensownym wytłumaczyć.
- Mogę? – upewniła się, a jej myśli widocznie poszybowały od razu w stronę miejsc, które mogliby odwiedzić tylko we dwoje. I pewnie skończy się na tym, że wybierze kolejne chłodne miejsce, w którym będą spędzać czas w spokoju, z daleka od zgiełku i zamieszania dużych miast. Znał ją już na tyle, by wiedzieć, że do Hiszpanii albo na inne słoneczne wyspy nie każe mu z nią lecieć.
- Zastanowię się.
Gdy padła prośba, kobieta zmarszczyła lekko brwi, nie wiedząc do końca jak na nią odpowiedzieć. Nie dlatego, że czuła się niezręcznie, ale przez fakt, że jej sytuacja była dość problematyczna i w rzeczywistości mogła nawet nie zdążyć się do niego odezwać, jeśli coś poszłoby nie tak. Striker musiał o tym wiedzieć. Westchnęła jednak i skinęła głową.
- Jeśli będę miała jak – może nie były to słowa, których Charles się spodziewał. Uspokajająca obietnica, która zapewniłaby go, że kobieta będzie bezpieczna w wynajmowanym przez nich domu. Nie była w stanie tego mu dać. Może zresztą lepiej, że powiedziała w ten sposób, niż miałaby go okłamywać. Etap kłamstw i obietnic bez pokrycia był już dawno za nimi. - Wiesz jak jest. To już nie będzie praca najemnika, zlecenia, z których mógłbyś się wyrwać na tydzień i do nich wrócić, albo zrezygnować z nich całkiem w połowie. Będziesz miał lepsze warunki, ale coś za coś. Nie będziesz mógł przecież przylecieć w każdej chwili, bo mi się będzie coś wydawać, albo będę miała jakiś problem.
Zsunęła się po fotelu w jego stronę, by pochylić się nad nim i pocałować go krótko. Mimo, że jej słowa nie były najprzyjemniejsze, to jednak kąciki jej ust uniesione były w lekkim uśmiechu.
- Przecież znasz mnie. Nie zrobię nic głupiego. Poza tym, nic się nie musi wydarzyć, a ty masz jeszcze prawie miesiąc dla siebie. Możesz myśleć o tych najbliższych tygodniach, a nie o tym, co nas czeka potem? Zobacz, gdzie jesteś teraz - ruchem głowy wskazała mu widok za oknem. - Chodźmy, zbierzmy się powoli. Emily pisała już nawet do mnie. Strasznie przepraszała, że nam przeszkadza, ale polecieli do jakiegoś tam parku, w którym mogą na nas poczekać. Chcesz lecieć z nimi?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8821
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Hotel Ixora

14 cze 2018, o 20:37

Dopiero teraz docierało do niego to, że pomimo wczorajszej nocy oraz tego co przed chwila się wydarzyło Aya wciąż miała problem z własnymi uczuciami. Nie spodziewał się, że potrafi się tak wstydzić. Nie wiedział jak musiał wyglądać jej poprzedni związek, ale przecież sama mówiła, że z nim jest inaczej. Lepiej. Może gdyby Charles dalej był w Rosenkovie to zachowywałby się podobnie jak Benji? Nie. Na pewno wtedy nie miałby czasu szukać miłości, a co dopiero być takim jakim jest teraz. W tamtym czasie nawet by pewnie na nią nie spojrzał zbyt pochłonięty myślami którymi z nikim się nie dzielił. Może nawet nie zauważyłby jak piękna jest.
Mógł zakładać taką reakcję. Nie różniła się, aż tak bardzo od Sonyi jakby chciała. Wciąż przecież nie wszczepili jej pełnej zmiany osobowości. Większość cech pozostała nienaruszona. Dalej była tą samą chłodno kalkującą osobą. Zresztą on też taki był, ale jak się okazywało wystarczyło tylko żeby była obok by stał się nowym lepszym człowiekiem.
-Zależy jaka misja. – Westchnął. – Będę ich własnością, ale jeśli staną mi na drodze między mną, a tobą to zabije ich wszystkich.
Chyba to była ta cecha, która irytowała wszystkich dookoła. Jego słowa brzmiały wyjątkowo prawdziwie, a zazwyczaj swoje obietnice zawsze spełniał. Przecież to wszystko zrobił bo jej obiecał. Obiecywał, że zawsze będzie przy jej boku. Chyba, że zginie. Z tym musiała się pogodzić. Póki co nie było lepszego rozwiązania niż Przymierze.
- Znam i wiem, że ty nie zrobisz nic głupiego. – Kolejny raz westchnął. Widać było na jego twarzy, że się martwy. Nie było to coś co inni widzieli na co dzień, ale Aya mogła się do tego trochę przyzwyczaić. Przypominał wtedy trochę starego siebie pod względem tego wyjątkowo smutnego lekko szklistego wzroku. Ścisnął jej rękę trochę mocniej. – Ja…
Chciał powiedzieć coś więcej. Nie chciał jej stracić, ale jakie miał prawo do powiedzenia tego skoro za miesiąc miał wrócić na pracy z której może nigdy nie wrócić. Nie miał prawa tego od niej wymagać. Miała też rację. Do tego czasu miał jeszcze kilka tygodni wolnego. Powinien wykorzystać ten czas jak najlepiej, a nie zamartwiać się jak głupi o scenariusze, które mogą się nigdy nie wydarzyć.
- Możemy wybrać się z nimi. Nie wiem, kiedy znowu spotkam Emily lub Daryla. – Powoli wstał wciąż trzymając ją za dłoń. Musieli się jeszcze przygotować do wyjścia.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1021
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: Hotel Ixora

14 cze 2018, o 21:05

Aya roześmiała się, dając Charlesowi w ten sposób do zrozumienia, jak bardzo sztampowo mogły zabrzmieć jego słowa. Ale mimo to nie wyglądała na oburzoną, zniesmaczoną, czy zażenowaną. Po prostu, od wczoraj śmiała się dużo częściej. Tak samo zresztą jak przedtem, zanim sprawa z Majesty nie posypała im całego starannie ułożonego życia. Wtedy też Striker często słyszał jej śmiech, w szczególności na Islandii. Później stał się on czymś wyjątkowym, na co czasem musiał czekać kilka dni. Teraz jednak kobieta wyraźnie wracała do siebie.
- Ty co? - spytała, zachęcając go do dokończenia zdania. - Nie martw się tak.
Przyciągnęła dłoń, którą zaciskał na jej palcach, do swojego policzka. Drobny gest, który był dużo bardziej intymny i znaczący więcej, niż większość innych, czasem na pierwszy rzut oka poważniejszych. Kiedy mężczyzna się podniósł, Aya też wstała, by spleść dłonie na jego karku i przyciągnąć go do kolejnego krótkiego, niezobowiązującego pocałunku.
- Będziemy się żegnać, jak przyjdzie co do czego. Teraz zajmijmy się tym, co przyjemne. Może nie tak przyjemne jak przed chwilą, ale nadal ciekawsze od tego, co proponujesz ty.
Jej uśmiech rozjaśniał pomieszczenie, które i tak było pełne prześwitujących przez pionowe rolety promieni słońca. Z powrotem była tą beztroską kobietą, która obudziła się obok niego dziś rano. Która nie chciała, żeby wyjeżdżał, bo planowała spędzić jeszcze jakiś czas z nim. Nie pytała o zlecenie proponowane przez Susan, bo najwyraźniej doszła do wniosku, że skoro Charles chce polecieć gdzieś z nią, to sobie tę akcję odpuszcza i po prostu czeka na podpisanie umowy z wojskiem.
- Może przylecą w odwiedziny. Zaprowadzimy ich do salki treningowej. Na pewno im się spodoba - zaproponowała, nie do końca poważnie. Może Daryl niekoniecznie, ale gdyby Emily była dana możliwość obejrzenia jednego z ich sparingów, całkiem możliwe, że zeszłaby na miejscu na zawał. Ta wizja wydawała się wyjątkowo bawić stojącą przed nim, czarnowłosą kobietę. Była naprawdę w wyjątkowo dobrym nastroju, ale trudno było się jej dziwić, po tym, co działo się z nią niecałe dziesięć minut temu. Tylko Charles z bliżej nieokreślonej przyczyny zaczynał znów obawiać się, że ją straci.
- Chodźmy. Amsterdam czeka. Trzeba pozwiedzać porządne miasto, zanim wrócimy do swojej dziury - skinęła głową w stronę wyjścia z apartamentu.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8821
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Hotel Ixora

14 cze 2018, o 22:14

Nie dokończył. Nie tyle co nie miał odwagi, ale miała racja. Nie powinien się po prostu martwić nad rzeczą tam bardzo w przyszłości. Powinien się cieszyć, że udało im się wyjść z tego wszystkiego bez szwanku, a do tego dalej byli razem. Do tego jej uroczy śmiech sprawiał, że trudno mu było samemu się nie uśmiechnąć. Chyba tym razem to ona wyciągała go z tych pochmurnych myśli. Te krótkie pocałunki oraz gesty znaczyły dla niego naprawdę wiele. Obydwoje nie należeli do najbardziej wygadanych ludzi wiec nadrabiali to w inny sposób.
- Popadanie w depresje teraz mija się z celem. – Parsknął śmiechem. Jej uśmiech był zaraźliwy. Jej zachowanie też było inne i działało na Charles’a uspokajająco. Kilka razy przez ten czas zastanawiał się jakby to było gdyby ona nie wstąpiła do Cerberusa, a on nie wylądował w Rosenkovie. Gdybanie na takie tematy było jego specjalnością, ale nie poruszał tego tematu wiedząc, że kobieta trochę twardziej stąpa po ziemi niż on i bardzo szybko uświadomiłaby go, że to nie ma sensu.
- To na pewno. Nic tak nie poprawia relacji rodzinnych jak obserwowanie najstarszego brata, który spuszcza wpierdol swojej kobiecie. – Cicho się zaśmiał patrząc na nią tym samym spojrzeniem co zawsze. Było w nim jednak trochę więcej ciepła? – Wtedy już na pewno dostalibyśmy plakietkę patologicznego związku.
Jego humor też zaczynał wracać do normy. Ściągnęła go na ziemie w momencie, kiedy znowu odpływał myślami w rejony do których nie powinien zaglądać nigdy. Wciąż czekało go dużo pracy na swoim myśleniem i podejściem do życia, ale teraz miał w końcu kogoś kto chciał w tym wspierać. Zresztą obydwoje mieli przed sobą dużo zmian nad którymi będą musieli pracować. On też zamierzał ja wspierać w każdym momencie.
- Nie mów o naszym domu dziura.
Lekko spochmurniał, ale raczej niezbyt na serio. W sumie była to dobra przenośnia. Ich nowe miejsce znajdowało się dość daleko od innych domów, a co dopiero o miastach i miasteczkach. Było trochę na odludziu. Nie mieli jednak innego wyjścia. Nie wiedział jak dobra w ukrywaniu się była Aya, ale jemu to wychodziło wyjątkowo dobrze przez te kilka miesięcy.
Przytulił ją przed wyjściem ten ostatni raz za nim wyjdą. W każdym jego geście można było wyczuć potrzebę bliskości jakiej nie okazywał nigdy przedtem. Chciał spędzić te kilkanaście dni tylko i wyłącznie z nią. Cieszyć się jej osoba. Zacząć wszystko na nowo. Nowy rozdział. Z nią u boku. Nie potrafiłby jej tego powiedzieć. Nie teraz. Miał nadzieję, że ten gest powie wszystko.
Nigdy nie spodziewał się, że spotka kogoś takiego jak ona.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1021
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 32 600
Medale: 6
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1)

Re: Hotel Ixora

15 cze 2018, o 13:08

- Postarałabym się zrobić tak, żeby to kobieta spuściła wpierdol jej najstarszemu bratu. Wtedy może Emily poczułaby się lepiej - zaśmiała się Aya i przeszła do drzwi apartamentu, by zabrać się za nakładanie swoich wysokich butów. W szpilkach była dużo wyższa, ale nadal nie dorównywała wzrostem Strikerowi. Jej zimowe buty sięgały nad kolana, nadając sylwetce kobiety dodatkowej smukłości, którą tylko podkreślał ściągnięty w pasie czarny płaszcz. Była elegancka odkąd ją poznał, nawet na co dzień. Pod tym względem zupełnie do niego nie pasowała. Wydawała się jednak nie zwracać na to uwagi, nie licząc tego pojedynczego smutnego spojrzenia, którym uraczyła go dziś rano, no i kilku komentarzy gdy lecieli na spotkanie z Emily. Zazwyczaj jednak było jej wszystko jedno, co Charles przy niej nosił.
- Dlaczego? To jest dziura, w okolicy nic nie ma - wzruszyła niewinnie ramionami. - Ale bardzo tę dziurę lubię. Zwłaszcza porankami. Zwłaszcza z tobą.
Zapięła płaszcz i pozwoliła się przytulić, odwzajemniając uścisk tak samo, jak zawsze. No, chyba że akurat była zła, ale teraz nie była. Pocałowała go jeszcze, pozwalając sobie na te dodatkowe chwile bliskości, od których powstrzymywali się, gdy byli w towarzystwie jego rodziny. Teraz jeszcze mieli czas dla siebie, bez nikogo obserwującego i oceniającego ich zachowanie, a także reagującego skrajną egzaltacją na wszystko, co mogło wydawać się wzruszające. Mówiąc w skrócie, nie było tu Emily.
Dobrze wiedział, że Hatake nie mówi poważnie, nazywając miejsce, w którym mieszkali, dziurą. Może mógłby w to uwierzyć, gdyby nie potrafiła przesiadywać godzinami na klifach, zapatrzona przed siebie. Gdyby nie dbała o ten dom bardziej, niż o cokolwiek, co chyba w życiu miała - a przynajmniej od tego, o czym wiedział Striker. Wciąż nie był ich, nie kupili go, bo byłoby to zbyt duże ryzyko, w razie gdyby faktycznie musieli nagle się gdzieś przenieść i zniknąć, co pozostawało ich stałym zagrożeniem. Już i tak ryzykowali wiele, zostając na Ziemi. Ale nawet wynajęty dom byli w stanie przystosować tak, by móc się w nim czuć jak u siebie.
- Lubię, kiedy robisz tę minę - stwierdziła cicho, odsuwając się lekko i podając mu kurtkę. - Chodź, niech nie czekają jeszcze dłużej. Mam nadzieję, że Emily nie będzie zadawać zbyt wielu pytań. I że jest tam z Darylem, nie z Tadem.
Drzwi apartamentu zamknęły się za nimi, a oni chwilę później opuścili hotel. Chłodny wiatr rozwiał ciemne włosy Ayi i osadził drobinki śniegu na głowie i ramionach Charlesa. Łatwo było nie myśleć o tym, co czekało ich za kilka tygodni, gdy teraz mieli siebie nawzajem i Amsterdam do zwiedzenia.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8821
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Poprzednia strona

Powrót do Amsterdam

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość