Tomcat

27 lip 2017, o 23:12

Obrazek


Work in progress
ObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazekObrazek
Cassius Pallatius

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 9 maja 2017, o 11:59
Miano: Cassius Pallatius
Wiek: 40
Klasa: Inżynier
Rasa: Turianin
Zawód: Wolny Strzelec/Doktor Inżynier
Lokalizacja: Illium
Status: Ex-Podporucznik 26 Legionu Herbowego
Kredyty: 3.000

Re: Tomcat

28 sie 2017, o 22:16

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Salarianin chyżo odebrał swój ładunek, a właściwie cały jego obecny dobytek, z obszaru celnego. W sumie miał ze sobą dwa średniej wielkości pojemniki (około 2mx0,5mx0,2m), w których ukrywał swoją broń z zapasam amunicji, elementy pancerza oraz nieduży zestaw podstawowych narzędzi medycznych, które towarzyszą mu jeszcze od czasów "pracy" na Omedze. Oprócz tego zabrał też ze sobą dwie nieduże walizki pełne ubrań na zmianę i podstawowych przyborów higieny osobiste. Wszystko to pchał na jednym wózku, który powoli mijał kolejne, wymalowane na filarach, numery doków. Na korytarzu było nadspodziewanie pusto przez co numery, które mruczał do siebie, niosły się dość osobliwym echem:
- 85... 86... 87... 88! To tutaj! Przynajmniej tak dane wysłane przez Cassiusa wskazywały. - dalej mówił do siebie.
Śluza dająca dostęp na pokład ich statku była zamknięta, zaś ekran pokazujący dane dokującej jednostki był dziwnie niepełny. Czyżby nie dopełnili obowiązku rejestracji jednostki? A może po prostu jest świeża? Samemu Valelo sama sylwetka jednostki również wiele nie mówiła. Okręt bojowy to na pewno nie był, jednak powinien ich dowieźć na miejsce od tej niebieskiej... No tej, no, nieważne.
Próbował nawiązać połączenie przez interkom. Raz, drugi, trzeci - jednak nikt nie odpowiadał. Skontaktował się więc bezpośrednio z Cassiusem inicjując wideorozmową przez swój omniklucz:
- Panie Cassiusie, proszę mnie wpuścić na pokład. Profesjonalizm nie znosi opóźnień a mamy plany do zrealizowania! Och, jakże szczęśliwy jesteś, że zatrudniłeś mnie jako waszego przełożonego. Przyda wam się trochę biznesowej etykiety w salariańskim stylu! A ja wcale nie liczę sobie tak drogo! Część mojej pracy będzie pro bono, gdyż lubię spełniać dobre uczynki.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 49
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Illium
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750

Re: Tomcat

1 wrz 2017, o 21:28

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Cassius faktycznie był już na statku, jednakże niekoniecznie w sytuacji pozwalającej na interakcje z interkomem, przez który próbował skontaktować się Valelo. Najwyraźniej batonik jego ludzkiej towarzyszki, który turianin pochłonął dużo wcześniej znów dał o sobie znać. Szukając wyjścia z tej sytuacji, Pallatius wylądował tam gdzie nawet doktor inżynier chodzi piechotą.
Interkom był dość słyszalny nawet w toalecie, toteż Cassius uderzył otwartą dłonią w drzwi przed nim i krzyknął po Jill:
- Eee! Jill! Znowu słuchasz tej cholernie alternatywnej muzyki z Ziemi?! To może być T’Lais! I w ogóle, to…
Ku jego zaskoczeniu, omni-klucz zaświecił się, zwiastując nadchodzącą wideo konwersację. Nadawcą był nikt inny jak sam profesor. Turianin momentalnie spiął się, co nieco pomogło w jego trudnej sytuacji. Mamrocząc pod nosem prawdę objawioną o bólu istnienia i braku spokoju, odebrał połączenie.
- Chwila, moment! - zastygł w nagłym przypływie koncentracji. Nic dziwnego, że w takiej chwili słowa salarianina mogły uciec uwadze dekstrobiałkowca. Cassius zreflektował się sekundę po Edernie. - Co? Tak, tak. Też się cieszę. Zaraz wpuszczę, tylko tego… Niedysponowany jestem! - rozłączył się.

Kilka minut trwała cała procedura ale w końcu Cassius pojawił się na korytarzu T1-T5, po drodze szukając Jill. I chociaż jej nie znalazł to przynajmniej otworzył drzwi płazowi. Stanął we framudze niczym chuda postać z horrorów ludzi.
- Wszystko robić samemu, varren to kopał… Witam, witam, profesorze. Nie krępuj się, wchodź. - oszczędnym ruchem ręki zawiadomił Valelo, by ten podążał za nim. - Nie wiem czemu Jill nie otworzyła, pewnie coś robiła. Pokażę kajutę. Zakwateruje się pan z T’Lais w jednej, my w drugiej. Nie jest to pierwsza klasa ale idzie przeżyć.


Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazekObrazek
Cassius Pallatius

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 9 maja 2017, o 11:59
Miano: Cassius Pallatius
Wiek: 40
Klasa: Inżynier
Rasa: Turianin
Zawód: Wolny Strzelec/Doktor Inżynier
Lokalizacja: Illium
Status: Ex-Podporucznik 26 Legionu Herbowego
Kredyty: 3.000

Re: Tomcat

4 wrz 2017, o 00:24

Jillian od momentu przybycia na statek nie próżnowała ani chwili. Miała dużo pracy! Pozbieranie lewoskrętnego prowiantu z całego statku i poukrywanie go w bezpiecznych miejscach poza zasięgiem przyszłego salariańskiego pasażera zajmowało w końcu trochę czasu, prawda? Przezorny zawsze zabezpieczony, a skoro osobnik dopuścił się wobec niej tak niedorzecznej pomyłki jak wzięcie jej za pachołka, to nie wiadomo czy i przypadkiem nie zabłądzi do jej zapasów żywności. Ot, pasty energetyczne mogła zostawić, ale swoje ciastka, batoniki, deserki, czekoladki, energetyki i inne skarby, bez których nie mogła żyć? Mowy nie ma.

Kiedy interkom zabrzmiał po raz pierwszy, jeszcze nie ukończyła procedur bezpieczeństwa. Zaklęła cicho pod nosem i dopchnęła do ostatniej skrytki co się dało. Gdy interkom zabrzmiał po raz drugi, zaklęła jeszcze głośniej i pozostałe zapasy upchnęła do kieszeni kurtki, którą wciąż miała na sobie. Raczej nie zdążyłaby dopaść do następnego schowka, a nie chciała zwiększać ryzyka, że salarianin połapie się gdzie co jest. Dwa batoniki do kieszeni się nie zmieściły. Interkom rozbrzmiał po raz trzeci, w takt nawoływań Cassiusa. Nie było wyjścia. Jillian z płonącym w oczach obsesyjnym zacięciem i determinacją wepchnęła oba batoniki naraz do ust. Nie podzieli się. Nie ma opcji. Ten cały Edern na pewno czyhał tylko na okazję, by dobrać się do jej łakoci. Profesor, też coś! Znała się na takich jak on. Z pewnością był oszustem mamiącym turiańskich inżynierów, by później okradać ich lewoskretnych towarzyszy z jedzenia. O tak, przejrzała go! Nie było wątpliwości.

Kiedy Cassius przechodził koło drzwi jej pokoju do śluzy, oba batoniki były juz bezpieczne w żołądku Jill, a ona sama otrzepała się z okruszków, które następnie rozkopała dla zatarcia śladów. Poprawiła na szybko włosy, ot, że niby nie biegała przed chwila po całym statku, a następnie wyszła w sam raz by zobaczyc jak jej kompan wprowadzał na statek Wroga Publicznego Numer Jeden.
- Witamy na pokładzie, panie Edern. - powitała go, przybierając w miarę obojętny ton, choć jej oczy czujnie rejestrowały wszelkie przejawy niepożądanych zachowań. Nie spuszczała z niego wzroku ani na moment. Nie da mu tej szansy, o nie! Jej jedzenie jest jej i nikt nie będzie się bezkarnie do niego dobierał, ot co!
ObrazekObrazek
Jillian O’Brien

Avatar użytkownika
 
Posty: 10
Dołączył(a): 12 lip 2017, o 02:43
Miano: Jillian O’Brien
Wiek: 26
Klasa: Adept
Rasa: ludzka
Zawód: pilot, wolny strzelec
Lokalizacja: Illium
Kredyty: 3.000

Re: Tomcat

5 wrz 2017, o 00:09

Asari długo nie przychodziła, ale z drugiej strony trochę wyglądała na taką, która potrzebowała więcej czasu na przygotowanie się do wylotu. Może nie miała czasu zastanowić się nawet, co powinna ze sobą wziąć. Może obawy o siostrę pojawiły się niespodziewanie i nasiliły się w takim tempie, że w ciągu kilku godzin postanowiła znaleźć statek i polecieć za nią. W tej chwili można było jedynie przypuszczać.
W końcu jednak i ona pojawiła się w doku. Teraz nie miała na sobie sukienki, a typowy dla asari kombinezon. Nie należał on do szczególnie skromnych, ale na pewno było jej tak wygodniej. Spokojnie poczekała przy śluzie, aż zostanie wpuszczona, a potem weszła do środka, wnosząc sporej wielkości walizkę. Od razu położyła ją przy wejściu, rozglądając się wokół, zapoznając się ze statkiem.
- Jestem, przepraszam, że musieliście czekać - odezwała się, rozglądając się za turianinem. To on w końcu wyraził ostateczną zgodę na taką umowę, jaką zawarli, założyła więc, że jest tutaj kapitanem. Uśmiechnęła się do niego. - Nie wnoszę na pokład nic, czego nie powinnam. To znaczy... z góry uprzedzam, mam tu pancerz i broń, bo nie wiem czego się spodziewać, ale nie nałożyłam na siebie - podkreśliła, unosząc wyprostowane dłonie do góry i obracając się w miejscu, jakby chciała dać im do zrozumienia, że im nie zagraża. No, nie wspominając o drobnym fakcie bycia biotykiem, ale w ten sposób każda asari stanowiła niebezpieczeństwo.
- Gdzie mogę to zanieść? Lot trochę potrwa, jeśli jest taka możliwość, to chciałabym mieć kawałek miejsca dla siebie. Jeśli nie, to... hm - rozejrzała się ponownie, oceniając Tomcata. - To wtedy... przestawię to gdzieś w kąt i może...
Wzruszyła ramionami i weszła dalej, zakładając, że nie każą jej stać przy śluzie przez następne półtorej doby. Uruchomiła omni-klucz, na którym pojawiła się lokalizacja w Progu Valhalli, tak, jak mówiła przedtem. Przesunęła pytającym spojrzeniem po całej zgromadzonej trójce.
- Komu mam przesłać dane nawigacyjne? Pani jest pilotem? - zgadła, wbijając ostatecznie wzrok w Jillian. Uśmiechnęła się do niej. - Znałam kiedyś ludzkiego pilota. Dość blisko. Widzę podobieństwa, chociaż jeśli się mylę, to przepraszam.
Usiadła na pierwszym lepszym wolnym miejscu, do którego została zaprowadzona, czy to była mesa, czy kajuta, czy kawałek barierki w maszynowni - nie wyglądała, jakby zamierzała narzekać, bo nie była tutaj dla luksusów. Choć na pewno w mesie czułaby się najlepiej.
- Załatwiłam nam jeszcze priorytet wylotu. Nie będziemy musieli czekać, musicie tylko podać moje nazwisko. T'Lais - przypomniała.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Tomcat

5 wrz 2017, o 02:14

Wyraźnie odetchnął z ulgą, kiedy został wpuszczony przez Cassiusa do środka. Przez chwilę trapiła go myśl, że w skutek tak szybkiego przebiegu wydarzeń ktoś mógł go spróbować zwieść aby udał się w przeciwną stronę. Ale w końcu to byłaby ich strata, gdyż nikt z nich zdawał się nie mieć chociażby odrobiny pojęcia o archeologii. Co do sedna, Valelo zdawał sobie sprawę, że nie jest żadnym autorytetem w tej dziedzinie, lecz tutaj zebrani niekoniecznie powinni posiłkować się tą wiedzą.
Salarianin z wyraźnym entuzjazmem wszedł na pokład statku, samemu wnosząc do środka pojemniki, które wiózł na wózku, kładąc je w pierwszym wolnym miejscu, gdzie zdawały się nikomu nie przeszkadzać. Podczas kilku chwiejnych kroków zawartość zabrzęczała w środku wydając wyraźny dźwięk uderzania o siebie szkła oraz materiałów kompozytowych. Nie pomagała mu też sytuacja, w której zdawał się być cały czas bacznie obserwowany przez tę całą koleżankę Cassiusa, Jill. Stawiając bagaż na kupie starał się ukradkiem spoglądać na nią co chwila by wychwycić czy ciągle ona rzuca w kierunku niego spojrzenia. Być może ostatnio zbyt przesadzał z rynkolem i przez obniżony nastrój wywołany nieudanymi eskapadami na Tuchance i Illium wyindukował sobie pewne stadium schizofrenii paranoidalnej, jednak w tym momencie dałby głowę, że rzeczywiście jest coś na rzeczy. Po wykonaniu czynności starał się uciąć ciszę mówiąc do niej:
- Pani O'Brien, z góry przepraszam, jeżeli to jedynie insynuacja, ale proszę pamiętać, że jestem również licencjonowanym psychologiem. A poufność pomiędzy pacjentem a lekarzem to rzecz święta, której będę chronić do utraty tchu. Więc... w razie gdyby pojawiły się problemy... Proszę pamiętaj, że mamy zadanie do wykonania i na nim musimy się skupić.- mówił powolnym tonem starając się ważyć dokładnie każde słowo. Zmierzył ją jeszcze raz ostentacyjnym spojrzeniem od stóp do głów i ruszył w stronę wyznaczonego mu przez Cassiusa miejsca.
Upłynęło kilkanaście minut zanim w jego kwaterze pojawiła się jego chwilowa współlokatorka, pani T'Lais. Wyłączył holograficzny interfejs omniklucza, na którym czytał parapsychologiczny poradnik pod tytułem "Jak wrobić drella w morderstwo tak by sam wszystko wziął na siebie", usiadł na swoim łóżku i w zgarbionej pozycji rzekł do asari, patrząc się jednocześnie cały czas w ziemię:
- Dobrze się znam na innych. Ten turianin i ziemianka wydają się być trochę zagubieni, ale myślę, że pod moim kierownictwem odzyskamy pani siostrę całą i zdrową. Jeżeli ma pani jakieś lęki, bądź inne wewnętrzne problemy, które mogłyby narazić kogokolwiek z nas to proszę mnie informować. Jestem lekarzem, w tym i psychologiem. To moja praca. Ale jeżeli wszystko gra to czy mogłaby pani powiedzieć coś więcej na temat położenia pani siostry? Czego możemy się spodziewać?
Wtem kątem oka dostrzegł jak przed wejściem do ich pokoju przebiega varren:
- No nie! - wykrzyknął - Tego się nie spodziewałem i również nie pisałem się na to! Czemu tu są zwierzęta?! Czy wiecie ile paskudztw one roznoszą? Na tak małej powierzchni to niebywałe zagrożenie!
ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 49
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Illium
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750

Re: Tomcat

6 wrz 2017, o 16:29

Turianin, po krótkim wprowadzeniu Valelo, zostawił salarianina w jego kajucie a sam zniknął w niedużym pomieszczeniu gospodarczym. W nim zwykł szukać samotni gdy chciał oddać się swojemu nałogowi - Extranetowi. W przeciwieństwie do Ederna, Cassius pogrążył się w rozgrywce Citadel Heroes II.
Dopiero przybycie T’Lais oderwało dekstrobiałkowca od obiektu swoich westchnień i narzekań, czyli terminalu. Niezadowolony wyłączył maszynerię i wyściubił nos ze swojej kryjówki, by po chwili powędrować do śluzy i wpuścić czekającą asari. Nie obyło się oczywiście bez mamrotów niezadowolenia, wszakże właśnie niszczyli nexus wroga. W końcu wpuścił on Zinne, stając obok jej pełnej walizki.
- Nie ma problemu. - mruknął. - Czekanie ma swoje zalety… To wspaniale, że przyniosła pani pancerz i broń. Jeśli mogę pozwolić sobie na odrobinę szczerości, brak wyposażenia uznałbym za oznakę głupoty. - jego wzrok przesunęły się po ciele obracającej się asari, oceniając… Jej stopień przygotowania! Fakt biotyki go ani trochę nie dziwił, wszakże była to rzecz normalna u rasy niebieskoskórych kobiet. Skinął na zakończenie prezentacji. - Wszystko jest w jak największym porządku. Z bagażem za mną.
Ruszył tuż przed asari, prowadząc ją przez korytarz do jednej z dwóch kajut. Obecnie tej gościnnej.
- Zakwaterowaliśmy panią wraz z profesorem Edernem. Łóżka są oczywiście oddzielne. Obawiam się, że ciężko tu o pełną prywatność. Toaleta jest dość dobrym miejscem, gdy chce się uciec od zgiełku… Wszystkiego.
Nie powiedział nic o swojej komórce, w której zwykł grać. To była jego kryjówka, a nie jakiejś tam asari.
- Tak, koordynaty do Jillian. - zwrócił się do swojej partnerki, wskazując głową Zinne. - Zajmiesz się już wszystkim, prawda? Startuj jak tylko możesz. Przy okazji, podziękowania dla pani T’Lais za ogarnięcie nam priorytetu. Przynajmniej nie stracimy czasu. Niech się pani czuje swobodnie czy coś.
Wtem Pallatius usłyszał krzyki Valelo na temat varrena, który właśnie przemknął przez korytarz w kierunku lobby. Nerwowo poruszył bocznymi szczękami.
- Hola, hola! - odparł głośno. Ruszył z wolna do kajuty płaza, co by stanąć we framudze. - Profesorze! To nie jest zwierze. Admirał Tiberius jest pełnoprawnym członkiem załogi naszego okrętu i zasługuje na szacunek! I na pewno nie na imię “Pimpuś”, duchy pomóżcie. - pogroził krótko palcem nim przyjął znów dość obojętną postawę.
Ostatnio edytowano 9 wrz 2017, o 14:21 przez Cassius Pallatius, łącznie edytowano 1 raz
ObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazekObrazek
Cassius Pallatius

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 9 maja 2017, o 11:59
Miano: Cassius Pallatius
Wiek: 40
Klasa: Inżynier
Rasa: Turianin
Zawód: Wolny Strzelec/Doktor Inżynier
Lokalizacja: Illium
Status: Ex-Podporucznik 26 Legionu Herbowego
Kredyty: 3.000

Re: Tomcat

7 wrz 2017, o 15:06

- W drodze wyjątku jestem w stanie wybaczyć panu tę insynuację - powiedziała zimno Jillian, jeżąc się w duchu na trochę zbyt poufale brzmiące "proszę pamiętaj" ze strony salarianina, po czym odeszła w swoją stronę. W trakcie gdy Cassius pogrążał się w rozgrywce a Valelo w lekturze, kobieta po raz ostatni dokonała kontroli statku, aby upewnić się, że żadne przykre niespodzianki nie zakłócą im podróży. Kiedy wykluczyła obecność usterek i oceniła poziom paliwa w zbiorniku jako maksymalny, wyciągnęła wafelek z kakaowa masą i zaczęła powoli jeść. Wtedy tez poczuła w wewnętrznej kieszeni kurtki jakiś ruch.
- Hej, Manfred - powitała zaspane stworzonko, które postanowiło zaszczycić sobą świat. Podetknęła mu pod nos wafelek, którym od razu szczur się uraczył łamiąc tym samym wszelkie zasady higieny, jednak Jill nie przeszkadzało to w dalszym spożywaniu słodycza. Wcinając na spółkę ze swoim podopiecznym, postanowiła opowiedzieć mu co działo się, gdy spał. - Na pokładzie jest bardzo podejrzany salarianin, niejaki Edern. Miej na niego oko, jak będę pilotować. Mam uzasadnione podejrzenia, że chce się dobrać do naszych drogocennych...
I wtedy właśnie przyszła T'Lais. Manfred wdrapał się na ramię Jill, by mieć dobry punkt obserwacyjny, zaś sama kobieta uważnie wsłuchała się w rozmowę Cassiusa z klientką. Z wypowiedzi towarzysza wyciągnęła więcej informacji, niż zapewne on sam starał się przekazać, skrupulatnie odnotowując w myślach, by w stosownej chwili powiedzieć mu, co o tym wszystkim myśli. Aktualnie jednak skupiła się na zadaniu, czyli na danych nawigacyjnych przesłanych przez asari.
- Owszem, jestem pilotem. Możemy o tym porozmawiać w kokpicie, bo nie ma co zwlekać ze startem. Zapraszam jak tylko się pani rozgości. Cass - spojrzała na turianina. - Nie wątpię, że zadbasz o potrzeby naszych gości.
Już chciała odejść, kiedy rozległo się salariański lament.
- Jeśli nie odpowiadają panu warunki podróży, to jest najlepszy moment, by opuścić pokład. - rzuciła Edernowi. - Później może już nie być okazji.
Nie przyglądała się dłużej, czy samozwańczy psycholog spełnił jej pobożne życzenie, bo zdecydowanie bardziej interesowała ją nadchodząca podróż. Niby robiła to w kółko, ale każdy lot budził w niej emocje, zwłaszcza taki, gdzie liczyła się szybkość. Sprawnie wskoczyła na siedzenie pilota i odpaliwszy panel sterujący, nawiązała połączenie z kontrolą lotu. Powołując się na nazwisko klientki poprosiła o pozwolenie na start, a gdy juz wszystko było załatwione, wyruszyli.
- No to w drogę! - zakomenderowała, przemierzając statkiem hangar, a gdy tylko Tomcat wydostał się na wolność, Jillian rozkręciła silniki, z radosnym "łuuuhu!" sięgając niemal ich maksymalnej mocy.
ObrazekObrazek
Jillian O’Brien

Avatar użytkownika
 
Posty: 10
Dołączył(a): 12 lip 2017, o 02:43
Miano: Jillian O’Brien
Wiek: 26
Klasa: Adept
Rasa: ludzka
Zawód: pilot, wolny strzelec
Lokalizacja: Illium
Kredyty: 3.000

Re: Tomcat

19 wrz 2017, o 20:32

Asari rozglądała się niepewnie, nie do końca radząc sobie z powstałym zamieszaniem. Tutaj varren, tam szczur, jeszcze gdzie indziej salarianin krzyczący z niezadowoleniem i usiłujący ją oprowadzić turianin. Może wyobrażała sobie to inaczej. Prawdopodobnie gdyby udało się jej znaleźć inny statek, dostałaby kawałek pryczy i nikt nie zawracałby jej głowy do momentu dotarcia do celu. Tutaj jednak tak po prostu nie dało się uzyskać ciszy i spokoju. Nie w chwili, gdy każdy z obecnych na pokładzie miał tak wiele do powiedzenia. Valelo w szczególności.
Uśmiechnęła się do niego krzywo, gdy wspomniał o jej lękach i wewnętrznych problemach, z całą pewnością nie zamierzając dzielić się nimi z obcym salarianinem, nieważne jakimi świetnymi umiejętnościami mógł się pochwalić. Pokręciła głową, odnosząc walizkę do przydzielonej sobie kajuty i wracając zaraz po tym do pozostałych.
- Nie wiem właśnie czego się spodziewać, bo po prostu przestała się odzywać. Nie była na tyle głupia, by dać się zjeść przez faunę albo florę. Nie ma tam też żadnej kolonii, żadnych mieszkańców, którzy mogliby mieć z tym coś wspólnego. Atmosfera nie sprzyja osiedlaniu się. Miała polecieć swoim małym statkiem, na którym spędzałaby noce i w kilka dni znaleźć ten artefakt. Ale nie mam kontaktu ani z nią, ani z jej statkiem. Jakby zniknęła, a przecież jej nie wessało - podrapała się po skroni, wzdychając ze zmęczeniem. - Jeśli chodzi o kwestię psychologiczną, nie mam nic do dodania. Jest spokojna, zorganizowana. Bardziej, niż ja.
Po chwili przeszła do kokpitu, podając właściwe koordynaty Jill. Przesłała jej dane, wskazujące na planetę Alrumter w gromadzie Voyager. Faktycznie, nie były to znane okolice, żadna z ras nie postanowiła założyć tam kolonii, bo atmosfera i temperatura panująca na powierzchni się do tego nie nadawała. Teraz jednak nie mieli wyjścia, jak polecieć tam i znaleźć starszą T'Lais. W końcu za to Zinne im płaciła. Zerknęła na szczura, ale nie zareagowała, być może przyzwyczajona do widoku akurat takich stworzeń.
- Jeśli będziecie mieli jakieś pytania, wiecie gdzie mnie szukać - powiedziała jeszcze, chwilę później znikając w kajucie, którą wybrano dla niej i dla Valelo. Nie zamknęła jednak za sobą drzwi, zostawiając możliwość kontaktu, gdyby ktoś ją wołał, albo czegoś od niej potrzebował. Ze swojej torby wyjęła butelkę jakiegoś fioletowego napoju i datapad, który włączyła i zajęła się czytaniem. W końcu czekało ich kilka godzin lotu, jakoś musiała sobie ten czas zorganizować.
Oni też mogli. Jeśli mieli schodzić na powierzchnię - a było to całkiem prawdopodobne - musieli przygotować pancerze, upewniając się, że są one w stanie szczelnie zabezpieczyć ich przed mroźnymi wiatrami Alrumter. Pozostało mieć nadzieję, że broń nie będzie im jednak potrzebna.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Tomcat

19 wrz 2017, o 23:37

- Cholerny pchlarz... Jeszcze tego tu brakowało. - wycedził ciszej przez zęby tak, że tylko stojąca obok Zinne zdołała cokolwiek usłyszyeć. - No dobrze, zatem pozostaje mi tylko przywitać się z Admirałem Tiberiusem i to już będą wszyscy członkowie załogi, prawda? Prawda? - kontynuował już zwykłym tonem, trzymając prawą rękę w wewnętrznej kieszeni jego kurtki. Obracał tam pomiędzy swoimi palcami kompozytową rękojęścią skalpela zasilanego niewielkim polem efektu masy. Było to jedno z narzędzi z jego podręcznego zestawu medycznego, które czasami służyło mu jako nóż podczas konsumpcji w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Odbijało się to oczywiście na czystości urządzenia, ale przecież nikt nie umierał w tym danym momencie. Zdenerwowany pojawieniem się varrena Valelo nagle przypomniał sobie jak podczas studiów ksenobiologii zawsze przydzielano go do grupy przeprowadzającej sekcje nad pyjakami i innymi podobnymi, mało szlachetnymi, zwierzątkami, które zwieziono na Sur'Kesh z wielu zakątków galaktyki. Chował osobisty uraz do prowadzącego za to, że nigdy nie było mu dane pokroić varrena, lecz teraz dziwnym zrządzeniem losu może uda mu się nadrobić zaległości. W końcu czego nie robi się dla nauki. Ale będzie zaprzątał tym sobie głowę później, jak na statku będzie nieco mniej osób.
Westchnął głęboko i wrócił na swoje łóżko w kajucie. Próbował kontynuować swoją lekturę, jednak zapomniał zaznaczyć na omni-kluczu miejsca, w którym ostatnio skończył czytać. W tym wypadku natychmiast mu się odechciało dalszego czytania. Westchnął znowu i z innej wewnętrznej kieszeni kurtki wyjął piersiówkę wypełnioną rynkolem i odkręcił zakrętkę, która z metalicznym łoskotem upadła na podłogę. Wyciągnął rękę z nią w kierunku pani T'Lais i zapytał:
- Dobrze, rozumiem. Nic co by drastycznie zmieniło parametry misji. Tymczasem - dziargnie pani sobie łyka? - powiedział nonszalancko. Po usłyszeniu odpowiedzi sam wziął łyka, podniósł zakrętkę i schował piersiówkę na swoje pierwotne miejsce.
Resztę czasu Valelo siedział obok pojemnika ze swoim pancerzem, którego wieko zasłaniało jego zawartość dla stojących przy wejściu i zaczął bez słowa sprawdzać dopasowanie klamer części osłaniającej jego korpus. Po raz kolejny widok starych emblematów Zaćmienia powodował u niego krzywą minę.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 49
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Illium
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750

Re: Tomcat

25 wrz 2017, o 15:46

- Niezupełnie. -odparł szczerze do Valelo i rzucił krótkie spojrzenie w kierunku kokpitu. - Jest jeszcze Manfred, szczur. To chyba tyle.
Turianin skwitował wszystko twardym spojrzeniem jego zielonych oczu, którym uraczył zarówno płaza jak i asari, po czym wyszedł, zostawiając oboje samych sobie. Krótkim ruchem rąk uruchomił na swoim omni-kluczu odtwarzacz muzyki, raz jeszcze przywołując klasyczny synthwave, co by dodał animuszu w ich podróży. Nie przejmował się za bardzo nowymi gośćmi, dlatego też podłączył się do głośników w lobby Tomcata.
Dlaczego tam? Powodem był fakt, iż Cassius musiał przygotować swój pancerz. Po pamiętnej przygodzie z kalibracją działa i zestrzeleniem One Soul, Pallatius podchodził bardzo serio do tego typu zadań. Rozłożył części swojej czarnej jak smoła zbroi i jako certyfikowany inżynier rozpoczął przegląd.
- Tyfy tyfy. - mruknął w momencie, gdy z głośników rozbrzmiał elektroniczny scratch.
Gdy tylko stan jego warstwy ochronnej był zadowalający a wszystkie zakamarki przejrzane, złożył wszystkie części na miejsce a sam zaś powędrował po swój przenośny terminal. Chciał w pierwszej chwili zamknąć się w swojej kanciapie i tam oddać się przyjemności z gry ale dobre wychowanie wzięło górę. Może ktoś z nowych będzie go potrzebować? A Jill jest zajęta pilotażem, jak to ona. Turianin zwykł nie przeszkadzać swojej partnerce podczas sterowania ich okrętem. Dzięki temu latała spokojniej, a przynajmniej tak sobie wmawiał Cassius.
Dekstrobiałkowiec zaparzył sobie ciemnej, smolistej substancji, która działa zupełnie jak kawa, tyle, że na istoty z lewoskrętnym DNA i zasiadł w głównym lobby przy okrągłym stole. Tam też w spokoju oczekiwał końca podróży, przeglądając Extranet i pijąc. Chyba, że ktoś coś, cholera, chciał.


Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazekObrazek
Cassius Pallatius

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 9 maja 2017, o 11:59
Miano: Cassius Pallatius
Wiek: 40
Klasa: Inżynier
Rasa: Turianin
Zawód: Wolny Strzelec/Doktor Inżynier
Lokalizacja: Illium
Status: Ex-Podporucznik 26 Legionu Herbowego
Kredyty: 3.000

Re: Tomcat

10 paź 2017, o 22:51

Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 7195
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04


Powrót do Prywatne jednostki

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości