Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

24 lut 2018, o 21:14

To raczej nie był zwykły statek linii komercyjnych. To nawet nie był po prostu statek. Tak chyba wyglądała przyszłość turystyki galaktycznej. Nawet, kiedy dotarła do portu mogła zauważyć, że wejścia na statek pilnuje dwójka mężczyzn ubranych w typowe dla marynarki uniformy. Do tego kolejka do wejścia na pokład była dłuższa niż zwyczajowa kolejka do damskiej toalety w czyśćcu w czasie największego ruchu. Więc musiała teraz słuchać rozmów najbardziej zwyczajnych istot, które pojawiły się w tej galaktyce. Tematy jak dzieci, praca, zarobki i inne bardzo przyziemne tematy były czymś normalnym. Prawie tak samo normalnych jak wrzask dzieci biegających po okolicy i ich rodziców starających się je jakoś upilnować.
Warto jednak było poczekać w kolejce bo środek okazał się być bardziej luksusowy niż mogło się wydawać. Kiedy już załatwiła wszystkie formalności w recepcji jeden z boyów zaprowadził ja do kajuty. Prowadził ja przez kręte korytarze statku. Najpierw mijali sklepy i różne ośrodki rozrywki. Dosłownie jakby ktoś przeniósł w skali jeden do jeden całą dzielnicę Silversun Strip i zamontował ją na statku. Dopiero potem dotarli do wąskiego korytarza gdzie znajdowały się drzwi do pokoi gościnnych.
Trzeba było przyznać, że Przymierze miało gest bo pokój, który dostała na pewno należał do tych z wyższej półki i na pewno był droższy niż wszystkie kredyty, które miała przy sobie. Ogromne łóżko, telewizor, łazienka większa niż niejeden normalny pokój na ziemi oraz… walizka leżąca stoliku. Turiański Boy zostawił jej bagaż i szybko się zwinął.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8613
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

25 lut 2018, o 01:16

Raczej nie tak planowała sobie wyjście z klubu tej nocy. Po pierwsze, miała być dużo mocniej znietrzeźwiona, a po drugie, miała mieć znacznie lepszy nastrój. Ale też nie zakładała, że wyniesie ze sobą butelkę drogiego wermutu, który z bliżej nieokreślonych przyczyn kupili tamci mężczyźni. Prawdę mówiąc nawet nie do końca wiedziała kim byli. Część z Przymierza, czy wszyscy z Przymierza? Brat Emmy też był wojskowym, czy po prostu tak jakoś wyszło, że przyszedł tam z nimi? Była wtedy zbyt skonsternowana widokiem świeżego zdjęcia Hounda, by skupić się na tym, co mówili i jak się przedstawiali. I prawdę mówiąc nadal była. Nie rozumiała tego i dopóki nie dowie się w czym problem, to na pewno w jej nastawieniu nic się nie zmieni.
Zamyślona, nie poddawała się frustracji, która potrafiła atakować przy takich kolejkach. Ale miała nad czym się zastanawiać i łatwo było jej odwrócić myśli od niewygody oczekiwania. Zresztą kiedy w końcu znalazła się w środku, była wdzięczna Przymierzu, że nie musiała lecieć jakąś obskurną jednostką wojskową, w której nawet nie byłoby dla niej sensownej kajuty, tylko musiałaby się gnieść na twardej koi. Chociaż w sumie nie wiedziała, ile czasu potrwa lot. Nie sprawdzała.
- Dziękuję - uśmiechnęła się uroczo do chłopaka, który pomógł jej z walizką, po czym zablokowała za nim drzwi, gdy wyszedł i rozejrzała się dookoła. Kopnięciem dosunęła swój bagaż pod ścianę i ściągnęła z siebie krótką kurtkę, by rzucić ją na łóżko.
Usiadła na moment obok niej, podpierając się rękami za plecami i unosząc wzrok na sufit. Pierwszy raz od naprawdę dawna czuła się szokująco osamotniona. Jak nie ona. Chyba przez tę ciężką chmurę, która zawisła nad jej głową tak niespodziewanie. To nie miało prawa się wydarzyć, a jednak widziała zdjęcie Hounda, definitywnie jego, bo przecież nie miał on brata bliźniaka, ani klona. Poprzednio, gdy musiała zmierzyć się z tym strachem, miała kogoś obok. Kogoś, kto zajął się całym planem i kontrolowaniem tego, żeby się nie złamała. Teraz było inaczej.
- Gdzie ty jesteś - rzuciła w eter cicho, wzdychając, i przeniosła wzrok na obcą walizkę.
Z reguły przed akcjami była podekscytowana. Lubiła sporadyczny zastrzyk adrenaliny, lubiła widzieć, jak rozwijają się jej umiejętności, wszystko jedno z jakiej grupy talentów, pod warunkiem że było to coś, co ją interesowało. Ale teraz było zupełnie inaczej. Nawet leżąca na stole walizka, która z reguły zaaferowałaby ją dość pozytywnie, teraz była tylko rzeczą. Pewnie jakiś sprzęt od Przymierza. A może nie. Musiała ją przeskanować, zanim otworzy. To też zresztą zrobiła od razu, gdy tylko ta myśl przyszła jej do głowy. I jeśli skan nie wykazywał żadnych nieprawidłowości, wstała i podeszła do stołu, by ją otworzyć.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1499
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 5.615
Medale: 4
Rekrut (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

28 lut 2018, o 21:19

Walizka była po prostu najzwyklejszą walizką. Żaden ładunek wybuchowy, żadna pułapka. Nic co sprawiałoby aby ten przedmiot codziennego użytku miał zrobić jej jakąkolwiek krzywdę. Jednak to co było w środku wydawało się już o wiele dziwniejsze niż mogła zakładać. W środku znajdował się datapad otoczony czarną gąbką. W sumie cały środek walizki był nią pokryty. Chyba Przymierze bardzo sobie ceniło swoją elektronikę. Do tego samo urządzenie wyglądało jak nowe i na pewno nie zostało wyprodukowane przez jakąkolwiek firmę jaką znała. Nawet nie miało żadnych oznaczeń.
Uruchomione urządzenie wyświetliło jej logo jednostki, która musiała zajmować się tą całą operacją. Oznaczenie wydawało się na swój sposób znajome. Mogła skojarzyć to oznaczenie, kiedy kilka lat temu wybuchła potężna afera związana z wykorzystywaniem zewnętrznych kontrahentów przez Przymierze przy wykonywaniu zleceń rządowych. Nastąpiło wtedy wiele zmień w rządzie aby sprawić aby procedura wykorzystywania „prywatnych kontraktorów” była bardziej legalna. Jak widać ta cała afera wcale nie wpłynęła, aż tak źle na tą jednostkę.
Nagle przed jej oczyma wyświetliła się umowa o pracę o której wcześniej wspominał Champ. Wszystko było elektroniczne a cała umowa miała tylko dwie strony. Co było dość ciekawe. Nie było też dodatkowych kruczków prawnych czy innego prawniczego bełkotu, który można było znaleźć nawet przy zakupie lodówki na raty. Wszystkie punktu dokładnie wskazywały czego od niej wymagają oraz do czego zastrzegają sobie prawa. Szczególnie ostatni paragraf mówił dość wyraźnie, że jeśli zostanie złamana umowa poufności to zostanie pociągnięta do odpowiedzialności prawnej. Co mogło znaczyć dosłownie wszystko. Od wylądowania w najbliższym więzieniu po wylądowanie w najbliższym rynsztoku z przestrzeloną głową. Pewnie od tego też mieli swoich ludzi.
Jeśli miała jakiekolwiek pytania związane z umową mogła wcisnąć przycisk, który miał ją połączyć z „konsultantem”. Cokolwiek to miało znaczyć.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8613
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

1 mar 2018, o 21:36

Uśmiechnęła się pod nosem. Poufność miała akurat opanowaną do perfekcji. Prawie każda umowa, którą w swoim życiu podpisywała, miała to zastrzeżenie wyszczególnione. O niczym, co robiła przez ostatnie lata, nie mogła tak po prostu opowiedzieć pierwszej napotkanej osobie. Hej, wiesz co, świetnie się bawiłam, jak wykradałam prototyp broni z eleganckiej gali na Thessii. A co robiłam wcześniej? A, nic ciekawego, mordowałam najemników i wysadzałam ich statki.
Jak widać, nieskutecznie.
Westchnęła i podpisała umowę, odsyłając ją z powrotem, po czym wrzuciła datapad do swojej torby. Wypchana czarną gąbką walizka do niczego się jej nie mogła przydać, więc zamknęła ją i postawiła gdzieś pod ścianą. Potem rozejrzała się po pomieszczeniu, a jako że nie znalazła tu niczego, co by ją zainteresowało bardziej od łóżka - a spać się jej jeszcze nie chciało - to zmieniła wygodne podróżne buty na wysokie szpilki, zostawiła kurtkę na materacu i opuściła swój piękny pokój, zamykając go za sobą.
Nawet nie wiedziała czego szuka. Pewnie baru, jak zawsze. Jeśli o to chodziło, była monotematyczna. Z reguły gdy ludzie widzieli samotną kobietę przy kontuarze, podchodzili, by zagadać. Nieważne, czy były to osoby tej samej, czy przeciwnej płci, nieważne czy planowali zaciągnąć ją do łóżka czy po prostu porozmawiać. To było dobre miejsce na nawiązywanie znajomości. A jakoś musiała zabić ten czas, który miała spędzić na pokładzie królowej Marii i z całą pewnością nie zamierzała tego robić w samotności. Gdy nie miała nikogo, kto odwróciłby jej uwagę od powrotu starych stresów, zaczynała się zamartwiać i panikować. Przecież nie o to tutaj chodziło. To na pewno był jakiś błąd, to zdjęcie, tylko musiała polecieć tam, gdzie jej kazali, i sprawdzić to na własne oczy. Idąc już po korytarzu w bliżej nieokreślonym kierunku, ściągnęła gumkę z włosów, rozpuszczając je z ciasnego kucyka, w który je związała dla wygody i pozwoliła im luźno spływać na ramiona.
Nie myśleć o tym, co ją czekało. O człowieku, którego mogła spotkać ponownie.
Nie myśleć o wszystkim, co miało wydarzyć się za kilkanaście godzin.
Miała swój sprzęt, swoją broń, wszystko, czego potrzebowała, w walizce w swojej kajucie. Przez najbliższe pięć do sześciu godzin nie musiała nawet być trzeźwa.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1499
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 5.615
Medale: 4
Rekrut (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

4 mar 2018, o 20:50

Po podpisaniu dokumentów datapad po prostu wydał z siebie dźwięk potwierdzenia przyjęcia podpisu. Od tego momentu na czas wykonania tej misji była narzędziem Przymierza. Stała się przedłużeniem ręki. Przynajmniej było to lepsze niż spanie w jakimś obskurnym hotelu i przygotowanie listy przedmiotów jaka byłaby jej potrzebna do przetrwania tego niezbyt przyjemnego okresu bez Nazira oraz kredytów. Na pewno lepiej byłoby się zabawić i wyruszyć w tango gdzieś na statku. Tak też zresztą zrobiła.
Przeszła tą samą drogą mijając gości tego statku. Trzeba było przyznać, że różnorodność zebranych tutaj osobowości był dość ciekawy. Czasami mijała typowe rodziny z dziećmi, czasami zakochanych, a czasem ludzi o wyglądzie mężczyzny, którego poznała kilka godzin temu w barze. I to chyba było dość dziwne. Większość takich typów kierowała się w stronę jednego z kasyn. Nie wyróżniało się za bardzo w tym strasznie kolorowym głównym pomieszczeniu statku. Oprócz tego mogła tam jeszcze znaleźć różnego rodzaje restauracje, sklepy czy inne turystyczne pułapki. Trzeba było przyznać, że osoba, która zapłaciła za budowę tego wszystkiego musiała mieć sporo gustu.
Kiedy przechodziła obok tego kasyna mężczyzna, który stał przed nim podszedł do niej powolnym krokiem, a potem skinął do niej głową.
- Nie spodziewaliśmy się nowego gościa o statucie VIP-a podczas dzisiejszego przelotu. – Wyciągnął spod pazuchy kartę dostępu i wręczył kobiecie. – Gdyby czegokolwiek Pani potrzebowała zapraszamy.
Uśmiechnął się pięknym białym uśmiechem i wskazał na drzwi wejściowe do święcącego neonami pomieszczenia. W jakiś dziwny sposób wręcz zapraszało ją do środka. Chociaż ludzie w środku wyglądali naprawdę dziwnie. Może wszyscy byli ubrani w cywilne ciuchy ale poruszali się w ten dziwny sposób oraz wygląd co niektórych z nich rzucał się mocno w oczy.
Na przykład dwóch mężczyzn stojących przed lokalem. Jeden z nich był ogromnym czarnoskórym mężczyzną. Mówiąc ogromnym nie mam tu na myśli osoby dobrze zbudowanej. Miał ogromną nadwagę ale miał też około 190 centymetrów wzrostu. Wyglądał jak ludzka kula ale z twarzy przypominał najbardziej niegroźną i pozytywną osobę w okolicy. Stojący obok niego palący mężczyzna już nie. Miał blond włosy przechodzące w rudy. Krótka broda oraz mocno wystająca szczęka. Do tego obydwaj byli ubrani w bardzo luźne ubrania chociaż prezentowali się dość stylowo. Pewnie nie zawiesiła by na nich oka na dłużej niż pięć sekund gdyby nie hasło, którym rzucił jeden z nich.
- Słyszałeś, że Przymierze dało nam kontraktorom pierwszeństwo w polowaniu na Khouri’ego? Myślałem, że jak wrzucili informacje o nim do systemu to wszyscy się na niego rzucą, a tu popatrz jak kochany potrafi być nasz rząd.
Rzucił blondyn zaciągając się wręcz potężnie papierosem. Oparł się wygodniej o przeszklone szyby kasyna. W środku trwała chyba dobra impreza połączona z utratą potężnych wręcz ilości kredytów.
- Kurwa Jaime. Dobrze wiesz, że nie ma takiej opcji żeby on to przeżył, nie?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8613
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

4 mar 2018, o 21:20

Przyjęła kartę od nieznajomego, spoglądając na niego niepewnie, ale potem uśmiechnęła się do niego, jednym z tych wyćwiczonych uśmiechów, które potrafiła z siebie wykrzesać na zawołanie. Nie miała pojęcia, czy faktycznie dzięki Przymierzu ma tu statut VIP, czy mężczyzna postanowił jej taki nadać, kiedy ją zobaczył. W sumie dobrze, że ubrała się odpowiednio, zanim weszła na pokład. Obserwując gości tego statku dochodziła do wniosku, że wybranie swojej ulubionej, eleganckiej ciemnozielonej sukienki było doskonałą decyzją, choć początkowo zastanawiała się, czy nie powinna postawić na wygodę i nałożyć spodni. Ale skoro miała sobie jakoś zorganizować całe kilkanaście godzin, musiała wyglądać w miarę sensownie.
Schowała kartę i ruszyła w stronę wejścia. Lubiła kasyna, bardziej niż jakiekolwiek inne kluby. Lubiła emocje, które czuła w miejscach takich jak to i nawet teraz w jej niezbyt gęsto zapełnionych jeszcze planach pojawiła się szybka partia w kwazara. Czy wygra, czy przegra, nie miało to zbyt wielkiego znaczenia - ważniejsze były emocje, których przy tym doświadczała. A jeśli mogła zagrać przeciwko komuś żywemu, nie maszynie, to już w ogóle było fantastycznie.
Uśmiech nie znikał z jej twarzy, gdy wchodziła do lokalu, ale nazwisko, które usłyszała od nieznajomych sprawiło, że prawie się zabiła, potykając się o własne nogi, kiedy te postanowiły się zatrzymać.
Chyba sobie kpicie.
Miała wrażenie, że życie się z nią bawiło, podrzucając jej na raz jedyne dwie osoby, do których kiedykolwiek czuła się naprawdę przywiązana. Do jednej w bardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu, do drugiej zdecydowanie nie, ale mimo to trzeba było przyznać, że Khouri i Hound z jej punktu widzenia mieli ze sobą trochę wspólnego.
Wycofała się i wyciągnęła z torebki jednego ze swoich wiśniowych papierosów, wracając przed wejście kasyna. Zapaliła i zaciągnęła się dymem, opierając się o ścianę nieopodal rozmawiających mężczyzn. Nie chciała się wtrącać, przynajmniej jeszcze nie teraz. Myśli pędziły przez jej głowę jak stado koni, sprawiając, że zastanawiała się, czy nie powinna rzucić tego wszystkiego i dogadać się z nimi, a potem polecieć na polowanie na Nazira. Oczami wyobraźni widziała już, jak pomaga im go znaleźć, a potem w ostatniej chwili zmienia strony i pozbywa się kontraktorów, z Nazirem odlatując w stronę zachodzącego słońca. Martwiła się o niego, naturalnie, ale przecież wiedziała, że gdyby cokolwiek złego się mu stało, Isis dałaby jej znać.
Bo dałaby, prawda?
Wypuściła w górę strużkę dymu. Niestety niespełna dziesięć minut temu podpisała umowę z pieprzonym Przymierzem, więc musiała się z niej wywiązać. Ale posłuchać teraz mogła tak czy inaczej.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1499
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 5.615
Medale: 4
Rekrut (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

4 mar 2018, o 21:42

Mężczyźni dalej kontynuowali swoja rozmowę ale im dłużej się im przysłuchiwała tym bardziej mogła żałować tej decyzji. Przecież rozmawiali o mężczyźnie, który dla Irene znaczył więcej niż ktokolwiek inny na tym świecie. Jedyna osoba, którą mogła nazwać kimś kogo kocha. Życie jak zawsze postanowiło jednak wrzucić do tego wszystkiego swoje pięć groszy.
- To zależy. Nazir był chłopakiem z B więc upolowanie go jest też pieprzonym samobójstwem. Nie mówiąc już o tym, że trzeba go będzie najpierw znaleźć, a to już znacznie większy problem. I tak ma farta, że Przymierze nie wysłało za nim jego byłych kompanów. Kurwa, powiem ci, że nie chciałbym wylądować między Nazirem, a pieprzonym oddziałem rzeźników z B.
Jaimie pokręcił głową z szeroko otwartymi oczyma. Pomimo tego, że byli chętni do wyruszenia na to polowanie to chyba nie chciało im się marnować na to czasu albo własnego życia. Przecież to nie było byle jakie wyeliminowanie jakiegoś watażki wojennego na jakimś zadupiu kosmosu, gdzie większość jego ludzi nie wiedziała nawet w którą stronę trzymać karabin. Do tego dochodziły jeszcze inne nieprzyjemności jak sojusznicy czy inni najemnicy, którzy będą wspierać Nazira.
- A, weź kurwa przestań. I tak nie zamierzamy nawet na niego ruszać. Przecież uznaliśmy już, że zajmujemy się prostymi zleceniami, za które dobrze płacą. Za niego pewnie weźmie się śmietanka, która w drodze po niego wyrżnie się nawzajem. Czysty kurwa idiotyzm. Za każdym razem kończy się to tak samo. Banda idiotów stara się ustawić do końca życia poszukując swojego świętego Graala, a zazwyczaj się to kończy jakaś deus ex machiną, gdzie z dupy pojawiają się jego sojusznicy. Szkoda kurwa gadać.
Machnął ręką ogromny mężczyzna, którego imienia nie zdążyła jeszcze poznać. Chociaż im dłużej się mu przyglądała tym bardziej nie mogła uwierzyć w to, że jest kontraktem. Był przecież zbyt gruby na żołnierza. Wyglądał jakby zjadł swój poprzedni oddział. Co ciekawe na twarzy, aż tak grubo nie wyglądał.
- Micheal, do chuja. To nie jest hanarski film akcji tylko prawdziwe życie. Prędzej ktoś go zapierdoli i będzie po problemie. Tyle koniec. Żadnych dupeczek, które pojawią się finalnie i zabiją kontraktora. – Prychnął śmiechem. – Teraz już wiem na co wydajesz pieniądze siedząc w pokoju. Pewnie napierdalasz same VOD z romantycznymi filmami akcji?
Spojrzał na dużego faceta jego kompan karcącym wzrokiem i kręcąc głową. Tamten tylko wzruszył ramionami jakby mu nie przeszkadzało na co wydaje pieniądze. Jak widać nie wszyscy najemnicy muszą być chodzącymi macho, a w dłoniach nosząc dosłownie wiadra testosteronu, potu, krwi i spermy. Pewnie w środku i tacy byli. Chociaż znając życie, właśnie tacy zazwyczaj długo nie przeżywali w tym interesie.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8613
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

8 mar 2018, o 11:54

Paląc papierosa znacznie wolniej, niż zazwyczaj, czuła jak jej wnętrzności przewracają się do góry nogami i tył na przód. Nie powinna była tu zostawać, nie powinna tego słuchać. Z jednej strony dobrze wiedziała, dlaczego doceniają umiejętności Khouriego, bo widziała go w akcji, ale zdawała sobie też sprawę z tego, że takich jak on było więcej. Dużo więcej. Za dużo. A ona nie wiedziała nawet gdzie on teraz jest i co ze sobą robi. Nie pisała do niego, ani nie dzwoniła, bo dobrze wiedziała, że gdyby mógł, to sam by się z nią skontaktował. Przecież nie zostawiłby jej tak po prostu samej sobie, zabierając się ze swoim statkiem na drugą stronę galaktyki i zaczynając sobie nowe życie, z dala od Przymierza i od niej. Nie tak się umawiali. Poza tym jej się nie zostawiało, to ona była od znikania.
Przez moment kusiło ją, by się odezwać, ale wiedziała, że nie może. Wyznając komukolwiek, kto byłby choć trochę zainteresowany polowaniem na Khouriego, że go zna, skazałaby się na ten rodzaj zainteresowania, którego wyjątkowo nie chciała. No i wcale by Nazirowi w niczym nie pomogła, wręcz przeciwnie. Sfrustrowana bardziej, niż powinna, zgasiła spalonego gdzieś do połowy papierosa w popielniczce stojącej obok mężczyzn i odwróciła się na pięcie, by wejść do kasyna. Miała kilka sposobów na odreagowanie negatywnych emocji i dobra partia w kwazara była jednym z nich. Odsunąć swoje myśli od tego, od czego odsuwała je przez ostatnie tygodnie i liczyć na to, że problem wcześniej czy później się rozwiąże. Chociaż słowa dwóch nieznajomych sprawiły, że na jej sercu zawisł ciężki kamień, jakiego dotąd chyba nigdy nie czuła. Wszystko było nie tak. Życie, które w końcu zaczęło jakoś się układać, postanowiło z rozpędu kopnąć ją w cztery litery. Chociaż nie, kopnięcie jeszcze nie nastąpiło, ale z jakiegoś powodu czuła, że lada moment skończy się jej dobra passa.
Zamówiła sobie pierwszego lepszego drinka, który podobał się jej z wyglądu na terminalu, po czym razem z nim usiadła do maszyny do kwazara. Powinna korzystać ze swojego wrodzonego szczęścia, dopóki to jej nie opuściło. Potem będzie juz za późno. Wpłaciła trzysta kredytów i zaczęła grę.

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Zaklęła pod nosem i z niezadowolonym fuknięciem wstała od maszyny. Wyglądało na to, że jej szczęście kończyło się dokładnie w tym momencie. I z jakiegoś powodu czuła, że za moment wszystko się posypie jak domek z kart. A nieudany kwazar był tego pierwszą oznaką.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1499
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 5.615
Medale: 4
Rekrut (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

11 mar 2018, o 20:15

Kiedy gasiła papierosa w popielniczce dwóch mężczyzn zaczęło się jej przyglądać. Nie było to jednak spojrzenie do, którego mogła być przyzwyczajona. Coś na kształt tego co spotkało ją w barze. Nie wyglądało to na zainteresowanie typowe dla większość mężczyzn czyli jak może wyglądać nago w łóżku, a bardziej jak swego rodzaju zainteresowanie, którego powinno się unikać. Jednak, kiedy od nich odeszła wchodząc do środka ci stali dalej w miejscu i o czymś dyskutowali.
W środku atmosfera już była całkowicie inna. Tutaj trwała zabawa. Parkiet, maszyny do kwazara, kolejki do baru. Coś czego raczej nie spodziewała się po wykwalifikowanych najemnikach. Każdy jednak musiał czasem odreagować. Szczególnie, że ludzie tutaj zebrani robili to prawie codziennie. Jedną z chyba najbardziej widocznych ale niepasujących do tego miejsca rzeczy był wielki telebim, który wskazywał gdzie znajduje się statek, a gdzie będzie jego kolejna stacja. Lecieli na Bekenstein. Potem na Illium, potem jeszcze dalej. Pewnie w każdym z tych miejsc wysiadała partia najemników. Dziwny system miała ta organizacja ale musiała chyba działać dość sprawnie skoro stać ich było na takie luksusy.
Przegrana w kwazara była kolejną oznaką, że chyba powinna przestać grać w to machlojstwo w najbliższych dniach. Chociaż większa niespodzianką było wielkie ramię czarnoskórego mężczyzny, który oparł się o maszynę i przyglądał się jej.
- To ona? – Zapytał blondyna, który stał po jej lewej stronie.
- To ona.
- Ale na pewno?
- No wygląda jak na zdjęciu.
- Wiesz ile teraz ma rude włosy? Może to nie ona.
- A widzisz tutaj inną rudą kretynie?
Skwitował blondyn kręcąc głową niepocieszony poziomem percepcji swojego przyjaciela. Musieli raczej ze sobą współpracować długo skoro pozwalali sobie na takie interesujące dialogi. Zresztą mogła już zobaczyć to wszędzie.
- No dobra, skoro to ona. – Przewrócił oczyma mężczyzna o większej tuszy i przyjrzał jej się z szerokim uśmiechem. Naprawdę wyglądał wyjątkowo niegroźnie. – Micheal Render, tamten to Jaime Meline. Lecimy razem z tobą na Bekenstein.
Podał jej bardzo znajomy datapad, który zostawiła w pokoju. Był tam krótki opis nadchodzącej misji oraz zdjęcia zespołu kontraktorów. Ich zdjęcia były znacznie bardziej profesjonalne, kiedy jej było troche rozmazane i chyba zrobione w momencie, kiedy odpaliła swoje urządzenie.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8613
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

14 mar 2018, o 23:04

Przez chwilę siedziała sobie przy maszynie, czekając aż zdejmie jej z konta kredyty za grę, a potem podniosła swoją wysoką szklankę z drinkiem i przeniosła spojrzenie na mężczyzn, którzy definitywnie rozmawiali o niej. No subtelnością to nie grzeszyli, ale z drugiej strony przynajmniej było to lepsze, niż przyglądanie się jej z daleka przez godzinę, zanim się taki ktoś zbierze do tego, by podejść i do niej zagadać. Tego nie lubiła. To ona była od obserwowania ludzi, nie odwrotnie.
- Ona siedzi metr od was i wszystko słyszy - zauważyła, upijając łyka ze swojej szklanki i unosząc z irytacją brwi. Już nawet nie chodziło o subtelność, ale pewne podstawy kultury mogliby zachować. A może po prostu była sfrustrowana przegraną i denerwowało ją byle co. Chciała swoje kredyty z powrotem. A przynajmniej część. Może więc dlatego wpłaciła kolejne dwieście kredytów, a może po to, by nie wdawać się w dyskusję z mężczyznami, którzy najwyraźniej nie umieli ustalić czy ona to ona.

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Westchnęła, widząc siedemnastkę, która pozwalała jej tylko odebrać swoje dwieście kredytów z powrotem, więc nie ryzykowała dalej. To nie był jej dzień. Cóż, przynajmniej nie przebiła dwudziestki i nie odeszła od maszyny wściekła, bo to by był kiepski początek podróży. Uniosła wzrok z powrotem na nich, wydymając usta z niezadowoleniem i przyjmując od nich datapad. Skrzywiła się, zauważając swoje zdjęcie, na którym nie wyglądała do końca najlepiej w życiu. Inna sprawa, że nie zdarzało się jej wychodzić zupelnie źle - kwestia genów.
- Robienie komuś zdjęć bez ich zgody też nie jest za bardzo kulturalne - zwróciła im uwagę. - Ale widzę, że zawód nie wymaga od was pod tym względem szczególnego wysiłku.
Odrzuciła im datapad i westchnęła jeszcze raz, odgarniając włosy z twarzy.
- Przepraszam. Przegrałam, to jestem marudna - wyjaśniła zgodnie z prawdą. - Irene. Miło was poznać. I miło, że będę miała jakieś towarzystwo na najbliższe kilka godzin. Chociaż czy towarzystwo będzie miłe, to się jeszcze okaże.
Posłała im zupełnie szczery, wyćwiczony uśmiech, który potrafił pojawić się na jej twarzy niezależnie od nastroju. Jednocześnie obserwowała ich, szukając w ich oczach tego, czego nie mówiły słowa. Vertigo miało w tym spory udział. Nauczyła się doceniać swój implant nie tylko w chwilach, gdy usiłowała znaleźć właściwe argumenty w negocjacjach, ale i w życiu codziennym.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1499
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 5.615
Medale: 4
Rekrut (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

16 mar 2018, o 20:04

Nie zachowywali się kulturalnie. Nawet nie zachowywali się profesjonalnie. Wyglądali jakby mieli wszystko gdzieś. Chociaż mogli po prostu sprawiać takie wrażenie przez ich wygląd. Na pewno dość mocno wyróżniali się na tle reszty. Zresztą wszyscy tutaj zebrani mieli pewne cechy, które sprawiały, że wyglądali jak masa aniżeli cokolwiek innego. Ci od cichych robót upiększeni implantami czy innymi operacjami, czy najemnicy których wyraz twarzy mówił, że nie zabili kogoś od 15 minut i strasznie ich to irytuje.
Obydwaj spojrzeli na jej maszynę i niczym synchronizowana maszyna wzruszyli ramionami w tym samym momencie. To raczej nie była ich wina, że nie szło jej w kwazara. Jednak jak to się mówi. Kto nie ma szczęścia w kartach ten ma szczęście w miłości. Chociaż Irene ta zasada chyba nie dotyczyła. W końcu Michael parsknął śmiechem.
- Nie robiliśmy ci foteczek. To datapad potrzebował cię w bazie danych. – Spojrzał na swojego kompana. – Zresztą nie jesteś w moim typie żebym ci cykał zdjęcia z daleka. – Ocenił jej figurę i pokręcił głową. – Za mało krągłości, a ty jak sądzisz Jaimie?
Spytał swojego kompana, a ten tylko wyszczerzył się jak głupi i wzruszył ramionami. Nawet nie chciała wiedzieć jak długo ze sobą współpracowali ale coś sprawiało, że dało się wyczuć wręcz od razu, że pomiędzy mężczyznami byłą swego rodzaju bardzo dziwna nić zrozumienia. Jakby dosłownie czytali sobie w myślach.
- Wolę latynoski. – Parsknął śmiechem. – Zresztą mówią, że rude to podłe. Tutaj to się chyba sprawdza.
Złapał lecący datapad. Dla nich chyba była to jakaś nieziemska zabawa. Chociaż mogli po prostu się tak zachowywać. Cholera wie ile lat siedzieli w tym interesie i może właśnie takie podejście do wszystkiego pozwoliło im uniknąć pewnego rodzaju podejścia do spraw super poważnie. Wręcz z kijem w dupie. Mogła mieć tylko nadzieję, że na misji będą się zachowywać inaczej.
- Przynajmniej nie jesteś jedna z tych szpieg lasek, których kręci się tutaj od cholery. Posiedzisz z takimi dziesięć minut i już masz ochotę im urwać głowę. – Rzucił większy mężczyzna. Tym razem zabrzmiał dość poważnie. – Dosłownie.
Jeśli postanowiła się rozejrzeć to bardzo szybko mogła zrozumieć co mężczyzna miał na myśli. Wyćwiczone uśmiechy, gesty oraz zachowania. Trochę Irene, kiedy była w lepszym nastroju. Co ciekawe jej implant nie wykrył w oczach mężczyzn jakiegokolwiek zainteresowania seksualnego jej osobą. Po prostu traktowali ją jak członka załogi. Nic ponad to.
- Dostałaś już informację o tym co masz mówić na kontroli dokumentów na Bekensteinie?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8613
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

17 mar 2018, o 23:18

Wzruszyła ramionami, nie skupiając się już dłużej na kwestii zdjęcia. I tak lepsze było niewyraźne niż wyraźne. Nie znalazła się w swoim życiu na zbyt wielu fotografiach i miała nadzieję, że tak zostanie. W ten sposób było łatwiej. Ostatnie porządne zdjęcia miała jeszcze z Ziemi, z jakichś wakacji nad morzem, sztucznie uśmiechnięta, w kapeluszu z szerokim rondem. To były dziwne czasy i wcale nie wspominała ich z tęsknotą.
Uśmiechnęła się nieco szerzej, gdy ciemnoskóry mężczyzna poinformował ją, że ma za mało krągłości. Chciała zasugerować, że mógłby jej oddać trochę swoich, ale postanowiła nie nastawiać go przeciwko sobie na samym początku. Nie znała go jeszcze na tyle, by wiedzieć na jakie złośliwości może sobie pozwolić. A kiedy w temacie wypowiedział się drugi z nich, Irene zaśmiała się cicho. Może i tak było lepiej, nie będzie to tworzyło między nimi dziwnego napięcia, gdy będą pracować razem. Z reguły ona nie miała tego problemu, ale czuła go z drugiej strony. Tutaj może będzie potrafiła przez tę krótką chwilę poczuć się tak, jakby pracowała z kimś kto nie traktuje jej jak potencjalnego ogrzewacza do łóżka. Od razu zmieniło się też jej nastawienie. Przestała starannie kontrolować swoją mimikę, każdy ruch swojego ciała, a pozwoliła sobie na swobodę, która nie zdarzała się jej często. Może w towarzystwie Nazira, albo gdy leciała na jakieś extranetowe zlecenia z ludźmi, których nie miała spotkać nigdy więcej i chciała tylko dostać swoje kredyty.
- Sprawdza się jak najbardziej - potwierdziła, zsuwając się ze stołka przed maszyną i ruchem głowy wskazując stolik nieopodal. - Siądźmy, żeby nie zajmować kwazara. Może ktoś inny chce przegrać swoje pieniądze.
Jeśli się zgodzili, skierowała się tam i zajęła jeden z foteli, rozsiadając się wygodnie i zakładając nogę na nogę. Wciąż jeszcze miała swojego drinka, więc oparła go sobie o kolano.
- Nie. Ale chętnie się dowiem, jeśli wy macie te informacje - wzruszyła lekko ramionami. - Macie coś wspólnego z Przymierzem? Nie wiem po co wojsko wynajmuje dodatkowych ludzi. Jakby nie mieli swoich wystarczająco wiele. Syn tych porwanych jest przecież żołnierzem - napiła się, przenosząc spojrzenie z jednego z mężczyzn na drugiego. - Możliwe, że mi to mówili, ale nie słuchałam wtedy zbyt uważnie.
Uśmiechnęła się przepraszająco, rozkładając ręce. Jej rozmowa z bratem Pixie i całą resztą w klubie była zupełnie jednostronna, podczas gdy Irene stała jak słup soli i wpatrywała się w jedno zdjęcie, zupełnie odcięta od rzeczywistości. Prawdę mówiąc nie do końca wiedziała, na co się zgodziła, tak niezależnie od Hounda, ale póki co Queen Maria całkiem się jej podobała. Gdyby nie spieprzone automaty do kwazara.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1499
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 5.615
Medale: 4
Rekrut (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

22 mar 2018, o 22:17

Obydwaj ruszyli za nią w stronę wolnego stolika. Wyglądali teraz jak jej obstawa. Chociaż mogła teraz poczuć wzrok innych zebranych tutaj mężczyzn. Niektórzy patrzyli się na nią dość mało konspiracyjnie. Chociaż kilku w ogóle nie zwracało na niej uwagi jak na przykład jej dwóch nowych towarzyszy. Co ciekawe obydwaj obserwowali całe kasyno. Na pewno byli byłymi wojskowymi. Mieli podobne ruchy do każdego kogo spotkała w tym zawodzie i miał jakieś powiązania z Przymierzem.
Zajęli miejsca po boku kobiety jednak tak jak wspominali wcześniej nie była chyba naprawdę w ich typie. Michael rozsiał się na fotelu jakby był w domu, a nie w drogim kasynie. Wyciągnął przed siebie nogi i skrzyżował dłonie na klatce piersiowej. Za to Jaime siedział prawie na samym końcu siedziska ciągle przyglądając się wszystkim, którzy kręcili się w okolicy. Chyba kogoś szukał wzrokiem.
- My mamy udawać przedstawicieli firmy żywieniowej produkującej specjalną papkę dla emerytów siedzących w lokalnych ośrodkach. – Uśmiechnął się Micheal– Nawet zrobili nam ulotki. –Pokazał jej na swoim datapadzie grafikę, którą ktokolwiek projektował chyba płakał. Wyglądała jakby zrobił ja ktoś całkowicie bez talentu. Chociaż patrząc na rynek takiego jedzenia to nie można go było sobie wyobrazić z ogromnymi profitami. – Do tego moje rozmiary pasują idealnie do tej roli. Ponoć grubasy jak ja szybciej wzbudzają zaufanie.
Roześmiał się rubasznie. Gdyby nie jego ruchy to, aż trudno było sobie go wyobrazić jako kontraktora. Co dopiero byłego żołnierza. To było tak nierealistyczne, że aż trudno było w to uwierzyć. Chociaż nie takie pewnie rzeczy już widziała w swoich podróżach po całym kosmosie. Może facet był po prostu anomalią, która nie miała prawa istnieć. Nagle drugi mężczyzna wypatrzył swoją ofiarę i zaczął do niej machać ręką. Jedna z kelnerek podeszła do niego.
- Dwa razy whisky na kamieniach, jakiś fancy drink dla koleżanki. Pewnie chcesz coś zjeść spaślaku?
- Koktajl krewetek poproszę.
- Wiedziałem, że będziesz chciał żreć.
Pokręcił głową Jaimie chociaż na jego twarzy miał szczery uśmiech. Zachowywali się jak bracia. Może bardziej jak kuzyni. Na pewno jak ludzie, którzy byli sobie bardziej bliscy niż tylko znajomość od pracy. Można było wręcz poczuć przy nich tą dziwnego rodzaju atmosferę otwartości i ogólnej bardzo pozytywnej aury. To musiała być dla niej swego rodzaju nowość po ostatnich przeprawach.
- Obydwaj byliśmy w wojsku dobre dziesięć lat. Potem Micheal miał wypadek i rozwalił sobie kręgosłup. Wtedy też tak się spasł bo się nic nie ruszał. Odeszliśmy z wojska bo nas po prostu przestało to bawić. Plus pieniądze na kontraktach są lepsze niż służba.
Wzruszył ramionami. Kelnerka po raz kolejny pojawiła się z nikąd z ich zamówieniem. Przed nimi postawiła szklanki z brunatnym napojem, a przed tym większym wylądował jeszcze potężny wręcz talerz krewetek. Za to ona naprawdę otrzymała fancy drink. Nawet nie wiedziała jak to nazwać ale z środka wręcz wysypywały się w owoce. W smaku był bardzo odświeżający i naprawdę trudno było znaleźć w nim posmak alkoholu. Idealny cichy zabójca.
- Nie wiem kim jest synek, mnie interesuje tylko to aby wyciągnąć jego starych i spieniężyć umowę.
Powiedział Render jedząc. Potem spojrzał po zebranych i przewrócił oczami widząc minę Jaimego. Przesunął koktajl pomiędzy wszystkim. Jego towarzysz bardzo szybko złapał za jedną.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8613
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

23 mar 2018, o 21:37

- Co? - spytała z niedowierzaniem, zaglądając w ulotkę, którą podsunął jej Michael. Jęknęła z zażenowaniem, gdy ją zobaczyła, bo wyglądała, jakby jej twórca korzystał z programów sprzed stu lat i sam miał mniej-więcej tyle samo. A do tego był upośledzony na umyśle i niewidomy. Pokręciła głową, wzdychając ciężko. - To jest dramat. Każdy z nas zrobiłby lepszą w dziesięć minut. Prędzej współczucie wzbudzimy, niż zaufanie z taką grafiką. Co to jest, ten żółty napis? W ogóle go nie widać na tym tle.
Zaśmiała się, przesuwając spojrzeniem po dość sporej sylwetce Rendera. Miał rację, nie wyglądał groźnie. Ewentualnie można było się bać co by było, gdyby na kimś usiadł. W chwili obecnej wyglądał tak sympatycznie, że chyba lepiej było ulotek nie pokazywać wcale, żeby tego efektu nie psuć.
- To smutne, ale trudno - wzruszyła ramionami, godząc się już z przykrywką, która została jej narzucona i skupiła się na kelnerce, którą przywołał drugi z mężczyzn. Zerknęła na swoją szklankę. Była już prawie pusta. Szybko dopiła resztkę drinka i odstawiła naczynie na stolik.
- Jest elasa? - spytała, nie rozglądając się nawet za kartą drinków. Przy ich stole nie było terminalu, na którym mogłaby sprawdzić co kasyno jeszcze oferuje poza tym, co już piła. Gdy kelnerka potwierdziła, Irene skinęła głową. - To poproszę.
Lekki uśmiech nie znikał z jej twarzy, gdy słuchała ich rozmowy. Nie wtrącała się, bo za krótko jeszcze ich znała, by pozwolić sobie na takie same docinki, które jednak mimowolnie cisnęły się jej na język. Nie poczęstowała się też krewetkami, bo jakoś nie była głodna. Jeśli chodziło o jedzenie, to miała lepsze i gorsze dni. W te lepsze potrafiła pochłonąć ogromne ilości, w te gorsze nic nie przechodziło jej przez gardło. Za bardzo się stresowała teraz by jeść, nawet jeśli udawało się jej nie myśleć o potencjalnym spotkaniu z żywym trupem.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1499
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 5.615
Medale: 4
Rekrut (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

30 mar 2018, o 21:27

Render wzruszył wielkimi ramionami. Pewnie to nie był pierwszy raz, kiedy otrzymali tak idiotyczną przykrywkę od swoich mocodawców. Zresztą, ktoś na pewno na górze musiał zrobić znacznie więcej fałszywych informacji co do tego kim mieli być. Kto by miał siłę jeszcze zrobić dla nich profesjonalne ulotki. Do tego ponoć jechali tam zabawiać emerytów i starszych ludzi. To prawda w dzisiejszych czasach dożywali oni wręcz niesamowitych lat ale niektóre rzeczy po prostu się nie zmieniały. Aby sprzedawać swoją żywność nie musieli przecież być super PR-ową firmą. Wystarczyło, że jedzenie było smaczne. Chociaż i tak żadnych próbek ze sobą nie zabierali. Chyba.
- Wyślij to chłopakom w agencji. – Parsknął śmiechem Jaime. – Pewnie wyślą nam jeszcze gorszą wersję tego co już mamy.
- Ostatnio chodzą bardzo nie w sosie.
- To prawda. Zachowują się co najmniej jakby cała galaktyka miała się rozpaść w przeciągu najbliższych miesięcy. Zresztą może coś w tym jest. Atak na Cytadele, Cerberus, Gethy. Żyjemy w dziwnych czasach. Tylko czekać, aż powstanie jakaś kolejna sekta końca świata czy innego gówna.
Mówił to dość poważnie. Jeśli dość tajemne jednostki wojska nie za bardzo były zadowolone z tego co się działo to mógł mieć. Rację. Oczywiście co do tego, że żyli w ciekawych czasach. Sekta brzmiała idiotycznie w czasach takie jak te.
Po kilku minutach pojawiła się kelnerka z jej elasą. To był statek wycieczkowy wiec pewnie mieli czego tylko dusza chciała dla każdego pasażera. Obydwaj mężczyźni na chwilę zamilkli kierując wzrok znowu w jedno miejsce. Mianowicie na grupę ludzi siedzących niedaleko nich. Nagle obydwaj zrobili miny, które można było określić jako zniesmaczone.
- Pieprzony McCormick i jego chołota.
- Zasraniec.
- Kupa gówna.
- Czyli to oni chcą lecieć po Nazira. Popierdoliło ich.
Drużyna siedząca obok nie wyglądała zbyt groźne ale ich „dowódca” wyglądał jak jeden z tych pięknych chłopców z propagandowych plakatów Przymierza. Od razu można było stwierdzić, że coś nim jest nie tak. Sposób w jaki się zachowywał przy swoim stole wskazywał wręcz na człowieka zbyt pewnego siebie. Jej towarzysze musieli o tym wiedzieć.
- Słyszałaś o polowaniu na tego turka?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8613
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

4 kwi 2018, o 10:37

Gdy padło pytanie o Nazira, Irene poczuła, jak pity przez nią alkohol podchodzi jej do gardła. Nie była gotowa na ten temat i chyba nigdy nie będzie. Mężczyzna wciąż był dla niej niewiadomą, nie odzywał się i nie kontaktował z nią, choć podejrzewała, że gdyby chciał, to mógłby to zrobić. Isis zaszyfrowałaby wiadomość, tak by nie dotarła do nikogo innego, a Irene mogłaby ją sobie odszyfrować sama. Z jakiegoś powodu jednak Khouri wolał pozostać od niej całkowicie odcięty. Może jej nie ufał, kto wie, choć wydawałoby się, że po wszystkim co razem przeszli mógłby już darzyć ją pewną dozą zaufania.
- Nie - odparła swobodnie, choć czuła, jak jej wnętrzności wykręcają się na lewą stronę. - Dawno nie przeglądałam listów gończych w ekstranecie, zresztą nie zajmuję się tym z reguły. Raczej zleceniami kurierskimi, jak nie mam co ze sobą zrobić.
Czy popierdoliło ich dlatego, że Nazir był tak niebezpieczny, czy dlatego, że polował na niego ktoś jeszcze gorszy? Mogła się tylko domyślać. Miała ochotę uruchomić omni-klucz i zadzwonić do niego, nieważne obok kogo teraz siedziała i kto mógłby to usłyszeć. Nieważne kto kontrolował jej połączenia i jakie mogło to przynieść skutki. W tej krótkiej chwili chciała tylko usłyszeć jego głos.
Ale przeszło jej dość szybko. Dużym haustem wypiła sporą ilość swojego drinka na raz i przeniosła spojrzenie na Michaela.
- Jakiego Turka? - spytała, licząc na to, że otrzyma trochę informacji na jego temat.
Może oni wiedzą coś, czego nie było jej dane się domyślać. Co przez ostatnie tygodnie braku kontaktu jakoś jej umknęło, albo co było wiadome wyłącznie oddziałom Przymierza, czy takim jak właśnie oni. Wciąż jednak zachowywała pozory obojętności, jakby rozmowa ta była tylko pogawędką, która miała zapełnić im czas pozostały do lądowania. Nie miała tylko pewności czy aby na pewno chce o tym słuchać. To jednak było silniejsze od niej.
- Na mnie też kiedyś polowali - uśmiechnęła się lekko. - Nie wspominam tego najlepiej. Ale na szczęście było, minęło. Ludzie popełniają błędy - wzruszyła niewinnie ramionami, nie dookreślając, czy mówi o swoich błędach, czy tych, którzy na nią polowali.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1499
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 5.615
Medale: 4
Rekrut (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

5 kwi 2018, o 20:46

Mężczyźni po wyrzuceniu z siebie jakiś dziwnych pokładów negatywnej energii skupili swoją uwagę już tylko na Irene. Wyraźnie byli zaskoczeni, że zajmowało się zleceniami kurierskimi. Na pewno nie były tak dobrze płatne jak zlecenia za czyjąś głowę ale pewnie i z tego dało się jakoś wyżyć. Gdyby jednak widzieli stan funduszy Irene w ostatnim czasie to pewnie by zwątpili w rentowność takiego życia. Milczeli przez krótką chwilę, to znaczy Jaime milczał bo Michael był zbyt zajęty konsumowaniem swojego posiłku. Cisza przy stole na początku mogłaby się wydawać nieznośna gdyby nie to, że wokół nich ciągle się coś działo więc zawsze znalazła się grupa ludzi na której można było zawiesić oko.
- Nazir Khouri. – Z kieszeni kurtki wyciągnął papierosy Meline. Przy odpalaniu papierosa westchnął ostentacyjnie. – Ponoć przejebał sobie ściągając sobie na głowę najgorszego wroga, a mianowicie rząd. Na jego miejscu nie pokazywałbym się w miejscach publicznych. – Wypuścił dym przez nozdrza, aby chwile potem upić łyk whisky. – Najpierw wyruszą po niego gnidy. Nieudacznicy, którzy biorą każde możliwe zlecenie bo przecież zabicie kogoś wydaje się takie proste.
Wskazał palcem na mężczyznę, którego wcześniej obrażali dość głośno. Ich wyraz twarzy wskazywał jednak, że przestali już zachowywać się tak jak wcześniej. Byli poważniejsi. Zachowywali się już tak jak typowi żołnierze, którzy swoje przeżyli i widzieli. Pewnie nie pierwszy raz obserwowali takie sytuacje. Mówili, że robią już w tym interesie już jakiś czas wiec musieli dobrze znać przekrój ludzi, którzy się tym zajmowali.
- Pierwsze grupy pewnie zginą, a wtedy suma za jego głowę zacznie rosnąć. –Odsunął od siebie talerz Render. – Kwota zacznie rosnąć wprost proporcjonalnie do ilości ludzi, którzy nie dali mu rady. Wtedy już polecą po niego profesjonaliści albo rząd ściągnie list gończy. Póki co musi im, aż tak nie zagrażać skoro zrobili tylko tyle aby się go pozbyć. Gdyby był prawdziwym problemem rozpoczęli by poszukiwania na pełną skalę.
Znowu zamilkli na dłuższą chwilę. Nie przyglądali się jej jak większość pewnie zebranych tutaj mężczyzn. Byli zbyt zajęci obserwowani tego co się działo wokół nich. Trudno było powiedzieć czy byli naprawdę takimi profesjonalistami, czy po prostu zajmowali się tym bo pieniądze były tego warte. Ich zachowanie zmieniło się bardzo szybko. Wszystko w zależności od tego na jaki temat przyszło im rozmawiać.
- Każdy je popełnia. – Kolejny raz odezwał się czarnoskóry mężczyzna. – Problem polega na tym, czy błąd który się popełniło wkurwił wystarczająco potężnych ludzi. Jeśli nie to dobrze, w innym wypadku wiesz jak jest.
Na wielkim telebimie w sali wyświetlił się komunikat w którym WI informowała wszystkim pasażerów, że powoli zbliżają się na Bekenstein. Nikt nie zbierał się ze swoich miejsc. Wychodziło na to, że to tylko oni wysiadają na tej stacji. Zresztą, po tym co mogła usłyszeć o tej planecie nic dziwnego, że nikomu się nie śpieszyło by ją zwiedzać. Nawet na zewnątrz turyści nie wyglądali na zainteresowanych tym miejscem.
- Gotowa do drogi? – Zapytał Jaime gasząc papierosa w świeżo postawionej przed nim popielniczce.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8613
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

6 kwi 2018, o 23:15

Na początku słuchała z nieukrywanym zainteresowaniem, licząc na to, że otrzyma jakieś sensowne informacje. Coś, co pomoże jej uporać sobie z brakiem Nazira w swoim życiu. Nigdy nie sądziła, że będzie się czuła źle przez fakt bycia samej, ale widocznie coś się jej w głowie poprzestawiało po ostatnich miesiącach. Spodziewała się, że dowie się gdzie on teraz może być, albo w co takiego się wpakował, że nie może się z nią skontaktować. Ale z chwili na chwilę była coraz bardziej zirytowana, aż w pewnym momencie wydęła usta w niezadowoleniu, które mogli sobie interpretować jak tam chcieli, i przeniosła wzrok na wysoką kobietę w czerwonej sukience, która usiadła do tej samej maszyny, przy której Irene nie tak dawno straciła kilkaset kredytów.
Oni niczego nie wiedzieli. Nie mieli pojęcia o czym mówią, Khouri był dla nich tylko twarzą z ogłoszenia i może kilkoma ogólnikowymi informacjami, którymi ktoś się z nimi podzielił. Ponoć ściągnął sobie na głowę rząd. To wiedziała. I hipotezy, co teraz będzie. Takie mogła snuć sobie sama. Zdenerwowali ją tylko. Dopiła swoją elasę do końca i ze stuknięciem odstawiła szklankę na stół. Straciła ochotę na tę rozmowę i na pewno nie zamierzała sama z siebie kontynuować tego tematu, skoro ich wiedza ograniczała się do plotek. Te mogła znaleźć sobie wszędzie.
Gdy w końcu zaczęli dolatywać na Bekenstein, nie odetchnęła z ulgą. Z jednego stresu w drugi. Gdzieś tam znajdował się Hound, albo jego klon, albo jego ożywione martwe ciało. Albo jakiś pieprzony android. Irene w myślach przeszła już chyba wszystkie możliwe teorie spiskowe, co jedna to bardziej absurdalna. Miała wrażenie, że głowa jej eksploduje od zastanawiania się co na tych cholernych zdjęciach robił Hound. Więc nie była pozytywnie nastawiona na lądowanie, a już na pewno nie na samą misję. Ciekawa była tylko kiedy spotkają się z Pixie i Rebeccą. Przynajmniej one były znajomymi twarzami.
- Nie - odparła krótko, zgodnie z prawdą i wstała. - Idę po swoje rzeczy do kajuty. Spotkamy się gdzieś przed zejściem z pokładu.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1499
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 5.615
Medale: 4
Rekrut (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Statek Wycieczkowy "Queen Maria"

10 kwi 2018, o 19:24

Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8613
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04


Powrót do Prywatne jednostki

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość