Re: Crescent

4 lis 2018, o 00:21

Zatrzymała się, gdy poprosił, chociaż dopiero po kilku pierwszych krokach - gdy miała przekroczyć próg kokpitu i wyjść na korytarz. Westchnęła ciężko i odwróciła się niechętnie, unosząc na niego chłodne spojrzenie. Nie podobało się to, że na nią wrzeszczał. Nie była jego psychicznym workiem treningowym i nie zamierzała nim być, nieważne jak ciężkie rzeczy przechodził. Oparła dłonie na biodrach, spoglądając na niego wyczekująco.
Skinęła krótko głową, gdy ją przeprosił, choć trudno było jej zapomnieć skierowany w nią wybuch sprzed chwili. Był on dowodem na to, że miała rację, obawiając się jego powrotu po tak długim czasie. Nie powinno jej to zaskakiwać. A jednak po wczorajszym wieczorze, choć trudnym dla nich obojga, nie rozumiała skąd brały się w nim te negatywne emocje wobec niej.
Długo milczała. Bardzo długo. Nie było dobrej odpowiedzi na jego wątpliwości. Czy ona wiedziała co teraz robić? Nie miała pojęcia. Może nawet była zagubiona w większym stopniu, niż on. Cisza wypełniła kokpit, spowijając ich dziwnym całunem, który zdawał się zatrzymywać czas. Irene wpatrywała się w Nazira, szukając odpowiedzi w profilu, którym był do niej odwrócony, ale jej tam nie znalazła. Czekała, aż właściwe słowa pojawią się same, ale te nie przychodziły. Była zmęczona. Zaczął się dopiero kolejny dzień, a ona już miała dość.
- Nie jestem twoim wrogiem - odezwała się w końcu cicho, gdy zaczęła odnosić wrażenie, że minęła już wieczność. - Nie atakuję cię. Jestem ostatnią osobą, która mogłaby to robić. Ale nie będę siedzieć grzecznie z zamkniętymi ustami, kiedy coś mi się nie podoba. Nawet jeśli nie mam racji. Jeśli za każdym razem ma to teraz wywoływać takie wrzaski, to tym bardziej nie wiem co dalej.
Przeniosła wzrok dalej, na widok za wizjerem, który zwykle ją uspokajał. Teraz nie działał. Zachowanie Khouriego od rana było czymś, co przekraczało jej i tak marną zdolność empatii. Kiedy robił się agresywny wobec niej, nawet w niewielkim stopniu i tylko werbalnie, zbyt bolesną przeszłość przypominał.
- Volyova też nie jest twoim wrogiem. Ani Widmo. Nie wiem jak wyglądał twój ostatni miesiąc, z jakimi ludźmi miałeś do czynienia, ale musisz teraz obdarzyć tamtą dwójkę chociaż odrobiną zaufania. I dać zaufać sobie. A w tej chwili nawet ja mam wątpliwości, bo nie wiem co się z Tobą dzieje - dodała cicho. - Nie wiem co więcej mogę ci powiedzieć. I tak nie dowiemy się niczego zanim nie wrócą z Noverii, więc możemy po prostu wpisać koordynaty i lecieć robić swoje. Zająć się czymś.
Gestem wskazała pulpit. Ona tych koordynatów nie miała, zresztą nie chciała nawet podchodzić bliżej. Póki co bezpieczny dystans był najlepszym rozwiązaniem - przynajmniej dopóki widziała ewidentną wściekłość w jego oczach. Nie wiedziała jak z nim rozmawiać, gdy był w takim stanie.
- Myślisz, że mi się podoba to, co się dzieje? Twoja twarz w extranecie, możliwe że moja zaraz też? Sytuacja z Shani i jej ojcem? Ryzyko że zaraz zginiesz, bo pominiemy jakąś jedną drobną, ale istotną rzecz? Ukrywanie się przed całą jebaną galaktyką? Współpraca z Widmem i jakąś twoją pojebaną byłą znajomą? To, że mam wrażenie, jakbym Cię nie znała już w ogóle, kiedy się tak zachowujesz? Jakby wrócił człowiek sprzed asteroidy? Nie, Nazir. Nie podoba mi się to. Ale robię dobrą minę do złej gry, bo do wyboru mam jeszcze ewentualnie tylko siedzenie w kajucie i płakanie w kącie, albo wyżywanie się na innych, albo... - skrzywiła się i nie dokończyła. Obiecała Isis, że nie ucieknie. - Ja też nie wiem co robić. Możemy albo przeć do przodu, licząc na to że w końcu do czegoś dojdziemy, albo tonąć w desperacji i bezradności. Próbuję stanowić Ci wsparcie, ale mi tego nie ułatwiasz, kiedy traktujesz mnie jak ją. Volyovą. Bo miałam czelność się czepić, tylko dlatego że nie mam trzech czwartych informacji i posiadam swój punkt widzenia. Wiem, że jest Ci ciężko, ale nie wszyscy patrzą na świat z twojej perspektywy. Podejrzewam, że jesteś to tylko Ty. Mam prawo oczekiwać od ciebie pewnych rzeczy i mam też prawo się mylić, bo jestem tylko człowiekiem. Nie robię ci tego na złość.
Przewróciła oczami, dochodząc do wniosku, że jej monolog chyba był całkowicie zbędny. Nie była najlepsza w radzeniu sobie w sytuacjach takich jak ta, zwłaszcza gdy nie mogła pomóc sobie bliskością fizyczną. Nie mogła - albo nie chciała.
- To się musi kiedyś skończyć - westchnęła ciężko, by po chwili zmusić się do dodania: - W końcu obiecałeś mi Aite i Bekenstein.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1674
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

4 lis 2018, o 19:29

Konflikt między nim a Volyovą był już mocno niepożądany w ich sytuacji, ale kolejne spory z Irene czy Isis wydawały się zmniejszać ich już i tak wątpliwe szanse na wyjście z tego wszystkiego razem, bez szwanku. Zrozumienie tego pomagało się uspokoić, ale nie powstrzymywało wściekłości wywołanej sytuacją, w której się znaleźli. Możliwe odejście z Przymierza było już iskrą, której Khouri potrzebował by zepsuł mu się humor wcześniej. Teraz stali w ognisku, które usiłował przez większość czasu ignorować, skupiając swoje spojrzenie gdzie indziej, a ciepło traktując jako motywację do znalezienia drogi ucieczki. Każdy jednak miał swoje granice, nawet jeśli przesunął je już dalej niż każdy inny człowiek byłby w stanie.
- Staram się - odparł. Napięcie opuszczało jego barki, a złość znikała ze spojrzenia. Uznanie, że przestał to wszystko odczuwać, byłoby naiwnością. Zepchnął negatywne emocje w miejsce, w którym trzymał je wcześniej, zastępując obojętnością te, które dały się przegnać. - Wiem, że tego nie widać, ale próbuję - dodał przez zaciśnięte zęby, sięgając wzrokiem do popielniczki. Dogaszony papieros nie wydawał się wart ponownego odpalania, więc zamiast tego wyciągnął z kieszeni paczkę, a z niej kolejnego, obracając go między palcami przez chwilę.
- Po prostu teraz mamy wystarczająco problemów, a praca z Volyovą tylko ich dołoży. Z Widmem to samo. Sama widziałaś - dodał z rezygnacją, nie probując pociągnąć tego tematu dalej. Nie mieli za bardzo wyboru. Mogli próbować zrobić to wszystko sami, ale wtedy ich szanse na powodzenie stałyby się o połowę mniejsze, co czyniło je niebezpiecznie bliskim zera.
Wspomnienie Bekensteinu i Aite rozjaśniło jego pochmurne spojrzenie do pewnego stopnia. Odpalił końcówkę papierosa, chwilę później wciągając do płuc gęsty dym tytoniowy.
- W ten czy inny sposób - mruknął w odpowiedzi, obracając głowę ku panelowi. - Isis, ile mamy czasu do pierwszego transportu?
Hologram sztucznej inteligencji nieśmiało wychylił się ze swojego urządzenia, migocząc w półmroku. SI miała nieprzeniknione spojrzenie, pozbawione emocji, które mogłyby zdradzać jej podejście do tego wszystkiego.
- Czternaście godzin dwadzieścia osiem minut - odparła od razu. - Sugeruję przechwycenie konwoju w Gromadzie Exodus, z którego wylatuje - dodała, wyświetlając czas nieco ponad pięciu godzin potrzebnych na dotarcie do Gromady Exodus, układu tuż obok tego, w którym byli teraz.
- Skieruj nas do Przekaźnika Masy - poprosił, strzepując nadmiar popiołu do popielniczki.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

4 lis 2018, o 20:27

- Widziałam - westchnęła, opuszczając wzrok na podłogę przed sobą. Wpatrzyła się w łączenie metalowych płyt, jakby było najciekawszym, co kiedykolwiek istniało. - Ale nie widzę innego wyjścia.
Taka była prawda - Volyova ewidentnie była problematyczna, a Widmo stał po jej stronie. Patrzyli na nich ze swojej perspektywy, widząc psychopatę bez uczuć, a obok niego prawdopodobnie równie porąbaną technik, której zachowania też wskazywały na pewne problemy psychiczne. Może dla nich oboje byli terrorystami, z którymi współpraca była złem koniecznym. Co zrobią, jak to wszystko się skończy, a wszystkie trupy, które zostawili za plecami, przestaną być tylko drogą do celu? Wyciągną konsekwencje, bo z kogoś było trzeba, czy pozwolą im odejść w swoją stronę?
Irytowało ją to, że do Khouriego nie docierał jej punkt widzenia. Nie była pewna, czy w ogóle próbował zrozumieć, jak to wygląda z jej perspektywy. Oczywiście, jego życie było teraz jednym wielkim bagnem, które wciągało go coraz głębiej i już kilkakrotnie był bliski zanurzenia się w nim po czubek głowy. Ale teraz nie mógł jej już od tego odciąć, było za późno. Ona też się bała i też potrzebowała przekonania, że to wszystko jest wykonalne i wcale za każdym rogiem nie czeka na nich śmierć. Tymczasem póki co to Irene była od uspokajania, rozluźniania zaciśniętych pięści i ocieplania lodowatego spojrzenia Nazira. Zastanawiała się kiedy straci do tego siłę, choć minęły zaledwie niecałe dwa dni odkąd go znalazła i sprowadziła z powrotem na Crescenta.
Nie wiedziała, co więcej może dodać. Nie potrzebowali pilota, a kokpit przestał być bezpiecznym schronieniem przed stresem, za jakie uznała go pół godziny temu, więc nie było sensu, by dłużej tu siedziała.
- Muszę naprawić pancerz do końca, skoro ma być za czternaście godzin gotowy - odgarnęła włosy z twarzy i zerknęła przez ramię. - Muszą się utwardzić wiązania, nie chcę zabierać go tak na świeżo po remoncie. A dużo mam do zrobienia. Będę w mesie, tak jak wcześniej, gdybyś mnie szukał.
Zanim usiadła do stołu, z powrotem przeniosła na niego wszystkie elementy swojego opancerzenia, mierząc go takim samym, smutnym spojrzeniem, jak za każdym razem, gdy przypominała sobie jak wyglądał przedtem. Nie miała zbyt wiele szczęścia na pierwszej akcji, podczas której miała go na sobie. Odwróciła się jednak od niego jeszcze na chwilę, przeglądając szafki w poszukiwaniu czegoś ciekawszego do picia, niż kawa. Kusiła ją butelka wina, którą znalazła po chwili krzątaniny, ale zrezygnowała, wybierając zamiast niej pierwszy lepszy sok. Byli na statku, ale to wciąż był poranek. Przelała sobie napój do szklanki, wyciągnęła z szuflady zapasową popielniczkę i ze świeżo odpalonym papierosem usiadła do przerwanych napraw.
- Isis - zagadnęła, przypominając sobie słowa sztucznej inteligencji o zagłuszaniu ciszy. - Włączysz mi coś Arvo Pärta? Dawno nie słuchałam.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1674
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

5 lis 2018, o 15:39


Kiwnął głową, patrząc na nią przez krótką chwilę. Może nie był w stanie spojrzeć na to z jej perspektywy, a może patrzył, ale dostrzegał tylko więcej mroku. Nie znał słów, które mógłby powiedzieć, a które przyniosłyby im obojgu ulgę. Tylko czyny.
Crescent wzniósł się ponad ekliptykę, kierując ku Przekaźnikowi Masy. Błękitny punkt z dala już wyróżniał się od pozostałych gwiazd, migoczących na atłasowym tle. Migotał lekko, gdy jego pierścienie przyspieszały, otwierając wrota do kosmicznej krainy zmarłych przed innymi statkami, z pewnością siebie wkraczającymi w pole efektu masy niosące je dalej, wgłąb Drogi Mlecznej. Na pulpicie wyświetliła się kolejka, w której korweta musiała stanąć by poczekać na swoją kolej. Ruch przy Przekaźniku w tej chwili był dość intensywny, o czym Isis poinformowała Khouriego jednym komunikatem. Drugim zaproponowała udanie się do stacji paliw i uzupełnienie zasobów w tym czasie, co potwierdził machnięciem dłoni.
- Daj znać, jeśli będziesz potrzebować pomocy - odparł, choć oboje wiedzieli, że jej nie potrzebowała. Nie był ślepy na wszystko, a już na pewno nie na to, jaki charakter miała obecna sytuacja. Nie zerwał się z fotela by pójść za nią do mesy, rozumiejąc, że potrzebowała odpoczynku.
Może potrzebował go w równym stopniu.
Isis odprowadziła ją spojrzeniem do wyjścia. Nie musiała się przełączać, mogła wyświetlać się zarówno w kokpicie i konwersować z Nazirem, i być w mesie razem z Irene. Pojawiła się przy ścianie, przy której rudowłosa spotkała ją po raz pierwszy i od razu spełniła jej prośbę. Z głośników zaczęła sączyć się cicha, z początku subtelna muzyka, której sztuczna inteligencja nie chciała z początku przerywać. Obserwowała, jak Dubois sięga do części pancerza, jak pieczołowicie wypełnia pozostałe w ceramice luki, wygładza i utwardza nowe szwy, które pojawiły się na powierzchni niegdyś idealnie gładkiego sprzętu.
W pewnym momencie Irene złapała ją nawet na wpatrywaniu się w dal, gdzieś za jej głową, w punkt na naprzeciwległej ścianie, ale nie wiedziała, czy ma to coś wspólnego z muzyką, czy wyłącznie pozbawiona nowych bodźców wizualizacja przeszła w stan uśpienia. Dostrzegając ruch i spojrzenie, Isis przeniosła na nią jasne spojrzenie, nadając mu badawczego charakteru.
- Czy chcesz porozmawiać? - zagadnęła, lekko wybijając się ponad muzykę. - Muzyka jest w porządku? Mogę puścić inny utwór.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

5 lis 2018, o 22:36

Milczenie jej odpowiadało. Siedząc teraz w mesie nie czuła się tak samotnie, jak wtedy, gdy na pokładzie statku nie było Khouriego. Świadomość jego obecności dawała jej spokój i zapewnienie, że jest lepiej, niż było. Nawet jeśli sytuacja nie należała obecnie do najprzyjemniejszych, a wspólne spędzanie czasu jakoś niekoniecznie wchodziło teraz w grę, bo oboje potrzebowali go trochę dla siebie, to jednak wciąż nie funkcjonowała w takiej stałej niepewności, jak wcześniej. Tylko po prostu chciała być teraz sama. Ewentualnie w towarzystwie Isis, z którego choćby próbowała, to nie mogła zrezygnować, o ile nie zamknęłaby się w którejś z kajut.
Teraz jednak muzyka cicho sącząca się z głośników, świadomość że Khouri siedzi w kokpicie i możliwość oderwania się od nieprzyjemnych myśli, dzięki skupieniu się na naprawach, były czymś, co było w stanie ją uspokoić. Niedługo później przestała ciążyć nad nią ciężka chmura tego, co się wydarzyło i co jeszcze miało nadejść, bo istotne było tylko stopniowe usuwanie uszkodzeń z kolejnych elementów. Wsłuchana w płynnie przechodzące między sobą brzmienia, w rozwijające się frazy muzyki, Irene nie pilnowała mijającego czasu. Może faktycznie Isis miała rację, a zabijanie ciszy czasem miało swoje plusy.
Drgnęła, gdy SI się odezwała. Uniosła zielone spojrzenie na jej jasny hologram, przez chwilę przyglądając się jej w zamyśleniu. Wciąż się do niego nie przyzwyczaiła. Naprawdę była śliczna. Może trochę zbyt symetryczna, by uchodzić za żywą kobietę, ale przyjemnie było zawiesić na niej spojrzenie wśród metalowych, surowych ścian statku.
- Nie, jest w porządku - odparła, odkładając przedostatni element na stertę tych wyczyszczonych i naprawionych. Jeszcze pół godziny i pewnie skończy. Zerknęła na zegarek, sprawdzając ile czasu już minęło. Siedziała tu dość długo.
Czy chciała porozmawiać? Rozmawiała od samego rana. I o ile w kajucie kapitańskiej tematy poważne przeplatały się z tymi niekoniecznie istotnymi, tak odkąd ją opuściła, każda kolejna dyskusja spychała ją coraz głębiej w stronę koniecznego marazmu - bo inaczej nie dało się tu funkcjonować.
- A czy ty chcesz porozmawiać? - odpowiedziała pytaniem na pytanie, bo z czegoś słowa SI musiały wynikać. Może chodziło jej po głowie coś, czym nie wiedziała, czy może się podzielić.
Spojrzenie Irene padło na zakrwawione rękawice, których nie miała jeszcze okazji umyć, więc podniosła się z krzesła i przeszła do zlewu, by wypłukać sprzęt pod zimną wodą. Wyczyściła je jedną ze ścierek, którą od razu po tym wyrzuciła do śmieci. Po chwili namysłu naciągnęła jedną z rękawic na lewą rękę. Kontrolki błysnęły, gdy system połączył się z omni-kluczem. Przyglądała się lekko lśniącym opuszkom palców, szukając w nich odpowiedzi na pytania, których bała się zadawać.
- Isis, myślałaś o tym, co nas czeka teraz? - spytała cicho, nie odwracając się. - Liczyłaś może jakie mamy szanse na powodzenie? Na to, że Nazir przestanie być poszukiwany, że Widmo po wszystkim puści nas wolno, że żadne z na... że żadne z nas nie zginie?
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1674
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

6 lis 2018, o 12:18

Każda zasklepiona rana na ceramicznej powierzchni dawała małe poczucie satysfakcji. Niektóre problemy można było naprawić od razu, od ręku, zanim rzucą się w wir niewiadomych, usiłując załatać dziury, których być może nie dało się powstrzymać przed rozrostem. Co do tej jednej procedury przygotowania swojego pancerza mogła być pewna, że się nie zmarnuje. Nawet, jeśli ich szanse miały urosnąć dzięki temu o kilka procent, które w wielkim rozrachunku nie będą miały znaczenia.
Lepiej było być przygotowanym. Umysł się choć trochę uspokajał.
- Puściłam całą playlistę - poinformowała ją, jakby to było coś równie ważnego jak rozmowy o życiu i śmierci.
Trochę czasu już upłynęło im na słuchaniu muzyki. Isis obserwowała ją przy pracy zaciekawiona, a może po prostu to chciała po sobie pokazywać, choć jednocześnie rozmawiała z Khourim na jakieś mało przyjemne tematy. Minęło półtorej godziny, nim rudowłosa przeniosła się do zlewu z rękawicami i stanęła nad nim, patrząc jak brudna krew odzyskuje czerwonego koloru na chwilę przed spłynięciem do odpływu.
- Nie - odparła na jej pytanie, wodząc za nią spojrzeniem gdy przechodziła po mesie, wstając z miejsca po długim czasie siedzenia w jednym krześle. - Ale mogę wysłuchać.
Isis nie była osobą, której uprzejmościowe propozycje i pytania zdarzały się często, ale czasem przemycała je do rozmów, uczłowieczając siebie samą po trochu. Wciąż nie zmieniły się fundamentalne cechy jej osobowości, choć pewnie mogłaby na to wpłynąć gdyby czuła taką potrzebę. Jej wstręt do kontaktów z innymi ludźmi i nieufna, domatorska natura stały na przeszkodzie, blokując niektóre jej możliwości, ale póki nie była sama, nie musiała się przystosowywać.
- Za dużo zmiennych i niewiadomych - odpowiedziała, nie karmiąc umysły Irene liczbami i procentami. Może miała swoje szacunkowe dane, ale były zbyt pesymistyczne by miała podzielić się nimi z podatnym na takie wpływy, ludzkim umysłem, a może faktycznie nie miała pojęcia. - Za to wasze szanse na odzyskanie sprzętu są wysokie. Transporty przewożone są zautomatyzowanymi barkami. Bez pilota. Z jednym mechem w środku - dodała, szukając rzeczy, którymi mogła się podzielić. - Nie są autoryzowane przez Przymierze. Nie oficjalnie. Nie są specjalnie zabezpieczone pod tym względem. Prawdopodobnie chronione są w inny sposób, z którym to ja będę musiała sobie poradzić.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

6 lis 2018, o 13:13

Może nawet lepiej, że nie usłyszała konkretnej liczby. Była wręcz pewna, że to nie byłaby informacja, która poprawiłaby jej humor, wręcz przeciwnie. Czy Isis zrobiła to celowo, czy faktycznie nie była w stanie tego policzyć na tyle dokładnie, by podać Francuzce przybliżoną odpowiedź? Może rzeczywiście zbyt dużo tu zależało od czynnika ludzkiego - i turiańskiego. Irene ściągnęła czystą rękawicę z dłoni i zabrała się za czyszczenie drugiej, choć z tą nie było już tak źle. To lewa, ta od strony omni-klucza i ostrza była najbardziej brudna, tak samo jak wszystkie elementy pancerza znajdujące się po lewej stronie.
- Miło to słyszeć - odparła. - W końcu jakaś dobra informacja.
Nawet jeśli przedtem dzielili się tym, co na omni-kluczach odkryły dwie sztuczne inteligencje, nastrój porannego spotkania sprawiał, że trudno było podejść do tego z pozytywną ekscytacją. Zwłaszcza biorąc pod uwagę jak skończyła się ich dyskusja. Dubois bała się już co się wydarzy, gdy Widmo i Volyova wrócą i przyjdzie im znów spędzić trochę czasu razem. Niebieskowłosa z Nazirem warczeli na siebie jak dwa dzikie psy i tylko resztki rozsądku dzieliły ich od tego, by rzucić się sobie nawzajem do gardeł. I prawdopodobnie ten rozsądek wcale nie należał do nich.
- Miałaś kiedyś do czynienia z czymkolwiek, z czym sobie nie poradziłaś, Isis? - spytała, osuszając drugą z rękawic i odwracając się z powrotem do stołu. Odłożyła je na blat i usiadła jeszcze na moment, by posklejać ostatni z nagolenników. To była żmudna i pracochłonna naprawa. Gdyby oberwała pociskiem, albo gdyby cięto ją omni-ostrzem, miałaby jedno miejsce do załatania i problem byłby z głowy. Biotyka poszarpała jej pancerz w wielu miejscach, setką drobnych pęknięć, nadszarpnięć i na pierwszy rzut oka powierzchownych rys. Ale już kończyła. Może nie wyglądał jak nowy, ale na pewno nadawał się teraz do użytku lepiej, niż te dwie godziny temu.
- Jak statek? Potrzebuje jakichś napraw? - rzuciła mimochodem, składając swój sprzęt tak jak wcześniej, zamykając go w napierśniku i ruszając z nim do swojej kajuty. - Jeśli trzeba, mogę się tym zająć teraz.
Była już dużo spokojniejsza niż rano. Może pomogła jej w tym spokojna muzyka lecąca w tle, a może po prostu chwila względnej samotności. Lubiła towarzystwo, ale były momenty, w których zwyczajnie potrzebowała odrobiny prywatności. Isis jeszcze nie zaczęła jej przeszkadzać - może przez to, że jednak między jej zachowaniami a zachowaniami istot organicznych była jeszcze duża różnica. SI była logiczna i obiektywna, w przeciwieństwie do Khouriego, którego zachowania ostatnimi czasy nie były ani logiczne, ani obiektywne.
- Co robi Nazir? - spytała jeszcze cicho, po wejściu do kajuty nie zamykając za sobą drzwi, by móc nadal porozumiewać się ze sztuczną inteligencją. Rozłożyła pancerz na materacu łóżka, z którego nie korzystała, pozwalając mu wyschnąć całkowicie po naprawach i czyszczeniu.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1674
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

10 lis 2018, o 14:31

Utwór grający w tle płynnie zmienił się w inny, tworząc spójną całość. Tło do jej rozmyślań i ich rozmowy, przybierającej lżejsze i cięższe tony naprzemian. Przynajmniej perspektywa następnych kilku godzin i pierwszej przeszkody, którą mieli ominąć, wydawała się optymistyczna, przedstawiona w postaci suchych, obiektywnych faktów przez sztuczną inteligencję. W końcu to Isis miała najtrudniejszy orzech do zgryzienia, a czy jak na razie były jakieś zabezpieczenia, z którymi sobie nie poradziła?
- Tak - odpowiedziała nagle, przenosząc swój wzrok na rudowłosą - którą obserwowała pewnie cały czas, ale jej fizyczna reprezentacja już nie. Hologram utkwił badawcze spojrzenie w zielonych tęczówkach, podłapując ich spojrzenie na chwilę. Obecność Isis zwiększała jasność w pomieszczeniu - promieniowała bielą. - Kiedy poznałam Naizra - dodała, nie rozwijając sama z siebie tematu.
Pogawędki nigdy nie były jej mocną stroną, bo nigdy nie wiedziała, kiedy rozmówca chciał usłyszeć od niej więcej, a kiedy dała mu już wystarczająco wyczerpującą odpowiedź.
Jej włosy zafalowały gdy rozejrzała się po mesie. Wciąż nie była w idealnym stanie, ale niewiele Irene mogła już sama z siebie zrobić, bez poważnego sprzętu czy płyt na wymianę.
- Z tego co wiem, zajęłaś się wszystkim podczas podróży do Gromady Lokalnej - odpowiedziała zgodnie z prawdą. Lista na omni-kluczu Irene miała kilka pozycji, które ciężko byłoby jej wykreślić teraz, w trakcie lotu, bez dostępu do odpowiednich materiałów.
Crescent był w stanie na tyle dobrym, na ile mogła go nim uczynić mając do dyspozycji to, co było pod ręką i własne umiejętności. Do reszty potrzebny był suchy dok, ekipa remontowa, jak ta, która zajęła się korwetą gdy przylecieli na Thessię.
- Jest w swojej kajucie - odpowiedziała SI, przełączając się na omni-klucz Irene gdy ta dotarła do drzwi swojej kajuty, sugerując jej, że nie muszą tracić ze sobą kontaktu jeśli będzie chciała porozmawiać ze swoich czterech kątów. - Porządkuje rzeczy.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

10 lis 2018, o 18:34

Przypomniała sobie, jak Nazir opowiadał jej o sztucznej inteligencji Crescenta. W sumie to, co mówiła ona teraz, było w zupełności zgodne ze słowami mężczyzny - pomógł jej, ratując tym samym jej syntetyczne życie. Bez niego pewnie teraz by jej tu nie było. Irene nie miałaby z kim rozmawiać, nie miałby jej kto pomóc na Illium i podczas ostatniego, ryzykownego lotu na Thessię. Nikt nie pomógłby im z zagłuszeniem systemów Stinga - ale z drugiej strony nikt nie obudziłby Khouriego, gdy próbowała uciec z jego kajuty i ze statku na samym początku. Otworzyłaby sobie te drzwi prędzej czy później i nic, co miało miejsce po tym wszystkim, nie musiałoby się wydarzyć.
Westchnęła znów ciężko, wchodząc do łazienki i sięgając po szczotkę, by przeczesać rozpuszczone włosy. Przyjrzała się swojemu odbiciu. Nakładając rano bluzkę z odkrytymi ramionami nie przewidziała tego, że może to odsłonić jej świeże siniaki. Przynajmniej na twarzy ich dla odmiany nie miała. Zielone spojrzenie nie było już tak nerwowe i wykończone jak ostatnio, ale emanowało chłodem, który rzadko w nim zauważała. Odłożyła szczotkę do szuflady, dokładnie umyła ręce po naprawach i opuściła łazienkę. Światło zgasło za nią samo.
- Szkoda - mruknęła pod nosem, szczerze żałując, że Isis nie znalazła jej niczego, czym mogłaby zająć się jeszcze przez następne kilka godzin. Po tym, jak bez powodu nawrzeszczał na nią w kokpicie, nadal nie miała ochoty na rozmowę z Nazirem. A bynajmniej nie należała do osób, które dobrowolnie wybierają konfrontację ponad udawanie, że nic się nie wydarzyło, albo zwyczajnie przebywanie gdzieś indziej. Wiedziała, co przeżył Khouri i co przeżywał nadal, z każdą kolejną chwilą, ale nie zmieniało to faktu, że miała ochotę go walnąć za każdym razem jak myślała o swoim powrocie do kajuty kapitańskiej.
W sumie nie był to nawet taki zły pomysł.
- Pójdę do niego - poinformowała sztuczną inteligencję. - Dziękuję za muzykę. Możesz ją wyłączyć, chyba że chcesz dalej słuchać sama - ruszyła w stronę wyjścia z kajuty, rzucając krótkie spojrzenie na rozłożony na łóżku pancerz.
Nogi niosły ją w stronę pomieszczenia, w którym spędziła na tym statku najwięcej czasu, choć umysł wcale nie miał na to ochoty. Zatrzymała się przed wejściem na moment, by w końcu, po zbyt długiej chwili namysłu, dotknąć dłonią panelu. I gdy drzwi rozsunęły się przed nią, weszła do środka.
Nie przeszła jednak do kanapy, tak jak zawsze, a stanęła przy wejściu, opierając się ramieniem o ścianę i krzyżując ręce na klatce piersiowej. Miała tu posprzątać, tak przynajmniej obiecywała, a nadal jej rzeczy pozostawały rozłożone po całej kajucie.
- Skończyłam - poinformowała Nazira, przez chwilę przyglądając się co robił. Proponował jej pomoc, ale jej nie potrzebowała, dała sobie radę sama. Naprawa pancerza to nie było przecież nic tak skomplikowanego, by potrzebowała do tego dodatkowego fachowca. A Khouri fachowcem pod tym względem na pewno nie był. - Jak się czujesz? Fizycznie?
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1674
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

13 lis 2018, o 18:14

Muzyka nie przyszła za rudowłosą do kajuty. Gdy drzwi do mesy się zamknęły, zniknęła za nimi, stłumiona, ograniczona do ledwie wyczuwalnych drgań w powietrzu. Śluzy były szczelne, nie przepuszczały niczego - również przyjemnych melodii puszczanych przez sztuczną inteligencję. Isis przeszła do jej omni-klucza, pośrednio wkraczając do jej czterech kątów, choć bardziej zdalnie niż w przypadku reszty pomieszczeń
- Podoba mi się - odrzekła Isis, błyszcząc ikonką komunikatora na omni-kluczu. - Przesłuchałam już wszystko. Ale puszczę, tylko sobie - dodała, w tej samej chwili wyłączając muzykę w mesie, choć o tym rudowłosa nie miała prawa mieć pojęcia.
Tym razem, w przeciwieństwie do sytuacji z rana, w kajucie Nazira było równie jasno co na korytarzu, w którym stała jedną nogą, zatrzymując się w progu. Poniekąd był w niej większy nieporządek niż wcześniej, choć co najmniej połowa wcześniej otwartych skrzyń zniknęła, tworząc większą ilość wolnego miejsca pod ścianą.
Khouri pochylał się nad jedną z nich gdy drzwi się rozsunęły. Obrócił głowę w jej stronę automatycznie, prostując się. W ręku miał ubrania, które wydobył z pojemnika.
- Lepiej - przyznał, obracając się w drugą stronę i wchodząc do nieco odgrodzonej części sypialnianej, gdzie jeden z paneli na ścianie był rozwarty, a w środku były półki, połowicznie zapełnione równo złożoną garderobą. - Ta kawa postawiła mnie na nogi. A ciebie? - zagadnął, chowając się na chwilę by odłożyć resztę koszulek na miejsce. Nie było po nim widać skutków poprzedniego wybuchu, ale ciężko też było o skruchę. Bardziej wyparcie tego co się stało na granice podświadomości.
Wrócił się do skrzyni, już pustej i zamknął wieko z hukiem, odsuwając na bok chwilowo. Jej rzeczy zostały złożone na stole, w jednym miejscu, a brudne naczynia obok, bo najwyraźniej nie wyniósł ich jeszcze do mesy, mijając się z nią.
Po chwili wahania, kucnął przy kolejnej skrzyni, wypełnionej książkami i przejrzał jej zawartość, łapiąc pierwszy z brzegu tytuł do ręki. Były ciężkie, niektóre bardzo stare, inne dość nowe, produkowane dla fanatyków papieru, rezygnujących z wygody czytania wszystkiego na omni-kluczach.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

13 lis 2018, o 20:04

- Ja się czuję bardzo dobrze - odparła, wzruszając jednym ramieniem, tym, którym nie opierała się o ścianę.
Nie próbowała ukrywać zaskoczenia tym, czym zajmował się właśnie Nazir. Nie spodziewała się tego po nim, sądziła że po prostu preferuje funkcjonowanie na skrzyniach. Uznawała to za jego małe dziwactwo, które nikomu w niczym nie przeszkadzało. Skrzynie mogły działać tak samo jak szafki, choć trzeba było przyznać, że były dużo bardziej problematyczne dla użytkownika. W końcu łatwiej było otworzyć jedne drzwiczki, niż podnosić całe wieko za każdym razem, gdy szukało się świeżej koszulki.
- Postanowiłeś się jednak zadomowić? - spytała, odbijając się od ściany i wchodząc głębiej do kajuty. Pytanie było retoryczne, odpowiedź miała przed oczami. Dopiero wtedy przyszło jej do głowy kolejne, którego nigdy nie zadała, więc zrobiła to teraz: - Czemu do tej pory tego nie zrobiłeś?
Podeszła do skrzyni z książkami i pochyliła się nad nią, by po chwili namysłu uklęknąć przy niej i ostrożnie przeglądać sobie tytuły, które z wnętrza wydobywał Nazir. Niektóre znała, większości nie. Większa galaktyka oznaczała dużo więcej literatury, muzyki i sztuki, z którą nie dało się w pełni zaznajomić w czasie krótkiego, ludzkiego życia. Pod tym względem, jak i pod wieloma innymi, asari miały ogromną przewagę, której Dubois mocno im zazdrościła. Ale niektóre tytuły kojarzyła - jedne czytała w dalekiej przeszłości, we Francji, która wydawała się jej już dawno zapomnianym snem, inne przynosił jej Hound. Niektóre nazwiska autorów brzmiały znajomo. Większość zawartości skrzyni wciąż jednak pozostawała dla niej nieznana.
- Czy jakbym chciała coś stąd pożyczyć, to znowu powiesz mi jak się kończy zanim w ogóle zacznę czytać? - rzuciła, nawiązując do mało istotnej sytuacji z przeszłości, której Nazir mógł już zupełnie nie pamiętać. Położyła jedną z książek na podłodze obok siebie i sięgnęła po kolejną. - Nie wiedziałam, że tyle tego tu masz.
Całkiem możliwe, że połowa okaże się dla Francuzki zupełnie nieinteresująca, zawsze jednak warto było spróbować. Nie mogli oglądać vidów za każdym razem, gdy trzeba będzie jakoś zabić wolny czas. Poza tym, jak okazało się kilka godzin temu, Irene czasem potrzebowała wolnego czasu w samotności.
- Pytałam jak się czujesz, bo pomyślałam, że można by zrobić coś z tej ładowni na dole - zasugerowała. - Że może będziesz chciał ze mną poćwiczyć. A i tobie przyda się rozruszanie się przed jutrem, żebyś ci się wszystko nie zastało. Chyba, że nie czujesz się jeszcze na siłach.
Innymi powodami się nie dzieliła, choć miała ich jeszcze dwa - nie była profesjonalistką i czuła, że nią nie jest. Owszem, miała pewne umiejętności, nie można jej było tego odebrać, ale popełniała też błędy, które chociażby doprowadziły jej pancerz do stanu, z którego musiała go wyprowadzać przez trzy godziny. Do tego chętnie odreagowałaby emocje nagromadzone od rana, mniej lub bardziej w kierunku stojącego obok mężczyzny. W sumie raczej bardziej w jego kierunku, niż w jakimkolwiek innym.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1674
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

19 lis 2018, o 19:20

Przez chwilę nie odpowiadał na jej pytania, w zamyśleniu przeglądając książki, które złapał do rąk. Wyprostował się, otwierając mniejszą szafkę ulokowaną w ścianie ponad leżącą przy niej skrzynią. W środku były trzy półki, wszystkie puste, poza jednym, metalowym pudełkiem wciśniętym w róg najwyższej z nich. Bez chwili namysłu wpakował ciężkie tomy na najniższą i pochylił się po następne, pozwalając jej jednocześnie przeglądać te, które przykuły jej uwagę okładkami, tytułem lub autorem. Zdecydowana większość z nich była autorstwa ludzi.
- Najwyższa pora - odparł na pierwsze z pytań, unosząc kąciki ust w półuśmiechu. Zatrzymał się, przerzucając książkę z jednej dłoni do drugiej, obracając głowę w jej kierunku, szukając odpowiedzi na drugą wątpliwość w jej oczach. W końcu wzruszył ramionami, w geście, w którym wyrażał to, że nie ma jasnej odpowiedzi, która by ją mogła usatysfakcjonować. - Chyba przyzwyczaiłem się do tego, że Crescent jest tymczasowym domem. Na misjach, w pracy. Nie poza nią.
Odłożył kolejną książkę na swoje miejsce, ale zatrzymał się zanim sięgnął po następne.
- W Przymierzu nie zawsze mogłem z niego korzystać, musiałem się przenosić na inne jednostki. Oszczędzało mi to pakowania - dodał, ręką wskazując na pozostałe skrzynie. Nad jedną, której zawartość przeglądała, kucnął, patrząc na tytuły, które wpadały jej w ręce. Jej uwaga sprawiła, że uśmiechnął się nieco szerzej.
- Nie wiedziałem, że chciałaś tamtą przeczytać na serio - wytłumaczył się, zbyt rozbawiony by udawać skruchę, po czym wrócił do wypakowywania zawartości skrzyni do z wolna zapełniających się półek. Szybko dotarł do najwyższej, częściowo okupowanej przez metalowe pudełko, więc bez słowa wyjął je z szafki. Coś w środku zachrobotało, przesuwając się po metalowej powierzchni i uderzając o ściankę, gdy obrócił się i odłożył przedmiot na stół, nie poświęcając mu teraz wiele uwagi.
- Przeniosłem pozostałe skrzynie do cel na razie, żeby nie stały tutaj - westchnął, gdy wspomniała o ładowni, oceniając swoje dzieło - połowa zagracenia sypialni zniknęła, poukładana po szafkach, których obecność nie była nawet zaznaczona bo wszystkie skryte były w ścianach.
Obrócił się, sięgając po leżący na stole kubek i upił z niego łyka zawartości, spoglądając na nią znad krawędzi naczynia i unosząc lekko brwi. Milczał, przerzucając sobie jej propozycję w głowie, zastanawiając nad odpowiedzią, ale tylko chwilę. Skinął głową, odkładając trzecią kawę, albo herbatę, czy cokolwiek to było, z powrotem na blat.
- Czemu nie - przyznał, podchodząc do szafki i zamykając ją, odkładając na później dokończenie wypakowywania się. Rozprostował plecy, unosząc dłoń do karku i rozmasowując obolałe miejsce. Po wczorajszym zwieńczeniu wieczoru, rozruszanie się z pewnością nie było złym pomysłem. - Teraz?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

20 lis 2018, o 00:27

- Ja też nie wiedziałam, dopóki nie powiedziałeś mi jak się kończy - wzruszyła lekko ramionami, przyglądając się podobiźnie jednego z autorów wydrukowanej na tylnej okładce jednej z książek. Jak na współczesnego twórcę miał wyjątkowo niemodną fryzurę. Wyglądał, jakby ktoś trafił go przeciążeniem dziesięć sekund przed zrobieniem zdjęcia. - Nie lubię zmarnowanych okazji.
Podała Nazirowi ostatnią książkę, spoglądając na niego z dołu. Dopiero po chwili podniosła się z kolan, by oprzeć dłonie na biodrach i rozejrzeć się po pomieszczeniu. Okazywało się, że kajuta kapitańska była dużo większa od tej drugiej, gdy usunęło się zbędne skrzynie zajmujące każde wolne miejsce w pomieszczeniu. Między łóżkiem a szafkami mieścili się teraz oboje, nie musząc lawirować ostrożnie pomiędzy brzegiem materaca a dotychczasowymi schowkami na rzeczy Khouriego. Wydawało się jaśniej i czyściej, nawet jeśli mężczyzna nie wyniósł jeszcze wszystkiego. Było wręcz trochę pusto, choć może była to kwestia nowo powstałej przestrzeni, do której Francuzka nie była przyzwyczajona.
- Ta kajuta jest nawet ładna - podsumowała, a w jej głosie odezwało się rozbawienie. - Jest dla niej nadzieja.
Może Crescent nie należał do luksusowych prywatnych jednostek, jak ta, którą pożyczyła sobie na lot z Illium na Thessię, ale Irene od zawsze wiedziała, że to nie luksusu w życiu szuka. Szare ściany pomieszczenia, w którym teraz stali, nie były dla niej niczym rozczarowującym. Dobrze rozumiała Nazira, bo sama nie widziała powodu, by rozpakowywać się za każdym razem, gdy przenosiła się do kolejnego hotelu, czy czyjegoś mieszkania. Funkcjonowała na walizkach. Takie było jej życie. Dopiero tutaj, na Crescencie, pozwoliła sobie na odrobinę poczucia przynależności od bardzo, bardzo dawna.
- Możemy teraz, jeśli skończyłeś na ten moment - skinęła głową. Przesunęła spojrzeniem po jego sylwetce. - Przynajmniej będziemy mieć dzisiaj w miarę wyrównane szanse.
Nie wyglądał najlepiej, ale ona też nie wiedziała czego ma się spodziewać. Nigdy tego przedtem nie robiła. Miała pójść po pancerz? Generator? Strzelanie z broni palnej na statku nie mogło być dobrym pomysłem. Czy po prostu poćwiczą walkę wręcz? Zorientowała się, że od dobrych kilkunastu sekund przygląda się mu z nieprzytomnym wyrazem twarzy, więc zamrugała, wybudzając się z zamyślenia.
- Ale nie wiem, co mam zrobić w związku z tym - przyznała.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1674
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

20 lis 2018, o 15:42

Rozejrzał się po pomieszczeniu gdy ocenila to, jak wyglądało teraz. Kajuta wyglądała znacznie czyściej gdy zniknęła choćby połowa skrzyń zalegających pod jej ścianami. Te były gładkie, szare, ale przynajmniej czyste. Była ciemniejsza niż mała łazienka, ale miała w sobie coś, przez co wydawała się przytulna. A może po prostu oboje byli już do niej mniej lub bardziej przyzwyczajeni i przywoływała miłe wspomnienia. Oglądanie głupich vidów na ekranie, picie droższych i tańszych alkoholi, przegrywanie i wygrywanie w kwazara. Przygotowywanie się do wyjścia na galę, z której wrócili z dodatkowym zestawem opancerzenia, rozgrzani od ucieczki i adrenaliny. Nawet, jeśli te wspomnienia wydawały się należeć do innego, odległego życia w przeszłości, kajuta była łącznikiem między kiedyś, a teraz.
- Skończyłem - potwierdził, wbrew temu, co reprezentowała reszta skrzyń. - Tylko zaniosę te na dół - dodał, pochylając się i łapiąc dwie, metalowe skrzynie, które opróżnił wcześniej. Podniósł je bez większego problemu, bo choć zasłaniały jego połowę przez swój gabaryt, to w środku były puste. Odłożył je na stół, przesuwając mało delikatnie kubek żeby zrobić miejsce.
Rozejrzał się ponownie, zastanawiając nad czymś, zanim jej słowa nie przywróciły go do rzeczywistości. Uśmiechnął się szerzej, podchodząc o krok bliżej, odrywając ręce od skrzyń.
- Chcesz pooglądać jak robię pompki? Dla ciebie porobię je nawet za darmo - odparł, zaniżając sztucznie głos, upodabniając się do prawdziwego samca, jak Roger Adamo niegdyś mieszkający na pokładzie Crescenta. Parsknąl śmiechem, porzucając fasadę męskiego mężczyzny równie szybko jak ją wcześniej przybrał. Uniósł ku niej rękę, do gładkiego policzka, po którym przesunął się jego kciuk. Złość kotłowała się w nim nagle, ale nie potrzebował wiele czasu by znów zepchnąć ją do granic podświadomości.
- Będzie ci łatwiej jak zwiążesz włosy - odpowiedział poważniej, odgarniając burzę rudych włosów za jedno ucho. Nachylił się, składając na jej czole krótki pocałunek, po którym jego ręce wróciły do leżących skrzyń, choć uwaga pozostała skupiona na niej. - Zaniosę je i przyjdę do ładowni - dodał, sugerując jej przygotowanie się w tym czasie, lub odprowadzenie go do celi jeśli bardzo chciała, choć nie potrzebował pomocy w noszeniu.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

20 lis 2018, o 20:06

Mimo pewnego dystansu, który czuła wobec Nazira od momentu jego porannego wybuchu, jego słowa sprawiły, że parsknęła śmiechem, a z jej oczu zniknęła ta resztka chłodu, która nie opuszczała ich przez ostatnie godziny. Przynajmniej na krótką chwilę zapomniała o tym, co działo się wcześniej w kokpicie. Może to była kwestia tego uśmiechu, który mimo wszystko się nie zmieniał, a może samej propozycji.
- Tylko jeśli zdejmiesz koszulkę - odparła z powagą. - Nigdy jeszcze nie widziałam, jak robisz pompki. Najwyższy czas. Będziesz się też podciągał na drążku?
Uniosła na niego spojrzenie, gdy przysunął się bliżej i przesunął dłonią po jej policzku. Negatywne emocje na moment obudziły się w niej, przypominając o swoim istnieniu, ale Dubois w ułamku sekundy doszła do wniosku, że nie ma powodu teraz się na nich skupiać. Nie w chwili, w której Khouri spoglądał na nią z góry, a w jego gestach nie kryło się nic poza czułością. Uśmiechnęła się do niego po tym krótkim pocałunku, nagle i zupełnie nieświadomie rezygnując ze wszystkich ścian, które wokół siebie zbudowała wtedy, gdy wściekł się te kilka godzin temu. Wystarczyło jedno szare spojrzenie i dotyk. Nie miała zbyt silnej woli, gdy chodziło o Nazira i od dawna zdawała sobie z tego sprawę.
- Pójdę z tobą - zaproponowała, zachodząc jeszcze do łazienki i zgarniając stamtąd gumkę do włosów, która po ostatnim prysznicu została na jednej z półek.
Dogoniła Khouriego, związując jednocześnie włosy w wysoki kucyk. Nie odzywała się. Odkąd opuściła zakrwawioną celę, nie zbliżała się w tamte rejony, obawiając się, że przywoła to zbyt wiele negatywnych wspomnień. Nie było tam sprzętu, który musiałaby naprawiać, niczego do posprzątania, nawet po walce Nazira z Widmem, więc po prostu zawsze kierowała się z windy bezpośrednio do maszynowni, jakby tamta strona korytarza i znajdujące się przy niej pomieszczenia nie istniały. Nie wiedziała, czy Khouri w ogóle wie o tym, jak uparcie Irene omija cele. Mógł nie zdawać sobie z tego sprawy.
Zwolniła nieco, pozwalając mu wejść do pomieszczenia, a sama zostając na zewnątrz. Mocno skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, przyglądając się wejściu, teraz odblokowanemu, bez jasnofioletowej bariery, która oddzielała kiedyś Fracuzkę od reszty statku. To miejsce nadal nie kojarzyło się jej dobrze. Tutaj zaczęły się najgorsze dni jej życia i nawet jeśli prowadziły one później do najlepszych, to wciąż pozostawały koszmarem, który długo będzie ją prześladował.
Nie zmusiła się do wejścia do środka, ani nawet zajrzenia tam. Cofnęła się o trzy kroki i oparła o ścianę, czekając, aż Khouri odstawi swoje skrzynie. Jeśli w celi było cokolwiek istotnego, co mogło się zepsuć, a co Dubois będzie mogła naprawić, to prawdopodobnie pozostanie zepsute już na zawsze. Nie zamierzała wracać w miejsce takie, jak asteroida i nie zamierzała też wchodzić do pierwszego ze swoich ostatnich więzień.
- Wygląda lepiej, niż pamiętałam - mruknęła pod nosem. Ostatnio ściany były zakrwawione, a prycze ochlapane resztkami mózgu napalonego technika. Czystość była miłą odmianą.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1674
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

21 lis 2018, o 14:17

- To później. Najpierw ciężary - odrzucił ze śmiechem, podnosząc skrzynie, które otarły się o siebie ze zgrzytem, opierając o jego klatkę piersiową, przytrzymywane przed spadnięciem w dół.
Drzwi otworzyły się przed nim, wypuszczając go na korytarz. Po kilku krokach zatrzymał się słysząc jej słowa i obrócił, patrząc, jak szybko się z nim zrównuje i dopiero wtedy ruszając dalej, do windy.
- Trochę tam już sprzątnąłem, wybrałem to co zbędne i wyrzucimy. Cele nam się raczej już nie przydadzą, a wolne miejsce już tak - westchnął, gdy jego stopa przekroczyła próg windy na poziomie niżej. Musiał wyczuwać powstały wokół nich chłód. Na tym pokładzie wszystko wydawało się bardziej obce i nieprzyjemne. Temperatura niższa, nawet barwa światła zimniejsza, a może to coś z percepcją rudowłosej było nie tak.
Pole zniknęło z dwóch cel - obie były otwarte, a gdyby chciała, Dubois mogłaby zerknąć do środka i dostrzec zmiany, które wprowadził Khouri, choć gołym okiem wszystko wydawało się mniej więcej na swoim miejscu. Niewiele mogli zrobić z łóżkiem czy szafką będąc w pustce kosmicznej.
Mężczyzna wszedł do środka pierwszego z pokoi, odkładając z hukiem dwie skrzynie na rosnącą kolumnę stworzoną z trzech innych. Patrząc po ilości, zdołał jak na razie wypakować połowę swojego życia. Pozostała część czekała na to w kajucie kapitańskiej, zamknięta szczelnie w podobnych kontenerach.
- Chodź - mruknął miękko, zasłaniając swoim ciałem wejście do środka. Ruszył wraz z nią z powrotem do windy, delikatnie łapiąc za jej łokieć jeśli potrzebowała dodatkowego bodźca żeby ruszyć się z miejsca.
Gdy wjechali z powrotem na pokład, na którym głównie przebywali, skierował się od razu do korytarza otaczającego mesę, w kilkunastu krokach docierając do drzwi o znanej jej tabliczce - PRZESTRZEŃ ŁADUNKOWA #1.
W środku było pusto - jeszcze bardziej niż ostatnio, gdy zaprowadził ją do środka Adamo. Pod ścianą leżały trzy skrzynie, dwa razy większe niż te okupujące kajutę Nazira, pod drugą dwie mniejsze, takie same jak jego. Od gładkiej podłogi odbijała się błękitna łuna padająca z ogromnego wizjera, umieszczonego naprzeciw wejścia. Za nim szalało promieniowanie Czerenkowa, omiatające statek sunący przez pustkę z prędkością zaginającą fragmenty rzeczywistości wokół nich.
Stanął na środku, obracając ku niej głowę i spoglądając na nią przez krótką chwilę, po której jego wzrok przesunął się ku obrazowi pięknego, choć martwego kosmosu. Niebieska łuna odbijała się od jego szarych oczu, tak jak wydawała się zmieniać barwę jej rusych włosów.
- Hipotetycznie, w walce - zaczął, przypominając sobie, że nie wiedziała od czego powinni zająć, więc prowadzenie spadło na jego barki. Ruszył do jednej z małych skrzyń, uchylając jej wieko i zaglądając do środka, poniekąd z ciekawością. Nieczęsto korzystali z tego pomieszczenia, nawet on nie wchodził tu gdy nie miał powodu. - Jaka jest dla ciebie najgorsza sytuacja?
Odłożył wieko na bok - ze swojej pozycji dostrzegła, że w środku był jakiś sprzęt, ale mężczyzna podniósł się i z powrotem obrócił w jej stronę, ignorując chwilowo zawartość kontenera.
- Jeden na jeden - uściślił, podchodząc bliżej, stając jej naprzeciw. I bez pancerza przerastał ją wzrostem i posturą. - Czego najbardziej się boisz?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

21 lis 2018, o 16:30

Rzeczywiście ruszyła się dopiero wtedy, kiedy poczuła, jak Nazir łapie ją za łokieć i odwraca w stronę windy. Łatwo było zatopić się w rozmyślaniach, które bynajmniej nie należały do przyjemnych. Wspomnienia zalały ją ciężką falą, odrywając od rzeczywistości i teraźniejszości, a powoli i stopniowo prowadząc w kierunku dyspozytora wody. Khouri jednak wybudził ją z tego zamyślenia zanim ją ono przytłoczyło, zanim było za późno. Zamrugała i ruszyła obok niego, spychając złe myśli na dno umysłu, a raczej zupełnie poza niego, tam, skąd przyszły. Nie przywoływała tej przeszłości od bardzo dawna i nie widziała powodu, by robić to teraz, zwłaszcza, że widok celi, w której spędziła swoje pierwsze godziny na Crescencie był czymś, czego uporczywie unikała.
Jej niełatwo było odwrócić się od wizjera w ładowni. Nie bywała tu często, bo lepiej było siąść w wygodnym fotelu kokpitu i widzieć tam to samo, ale to wielkie okno dawało pewnego rodzaju poczucie monumentalizmu otaczającej ich pustki. Nawet jeśli było to tylko promieniowanie, a nie gwiazdy i planety, wśród których przesuwaliby się powoli. Odwróciła się do Nazira dopiero wtedy, gdy się odezwał, ale nie odpowiedziała od razu, przyglądając się szarym oczom, w których odbijało się migoczące światło zza wizjera. Chłodna kolorystyka nadawała jego rysom ostrości i przez moment zastanawiała się, czy sama też teraz tak groźnie wygląda - z ciasno, wysoko związanymi włosami, cała na czarno, z poważną miną. Mimowolnie uśmiechnęła się lekko, opuszczając skrzyżowane dotąd na klatce piersiowej ręce. Raczej nie. Przy nim wyglądała co najwyżej jak niepokorna nastolatka.
- Walczę w zwarciu - odparła w końcu. - Ostrzem. Z reguły jestem skuteczna, ale problem zaczyna się wtedy, kiedy nie jestem. Nie mam jak uciec.
Uniosła głowę, gdy podszedł bliżej, a jej usta wykrzywiły się w niezadowoleniu. Radziła już sobie z mężczyznami większymi od niej, ale Nazir przerastał prawie wszystkich. Może powinna była ćwiczyć z kimś swojej postury. Może Shani, gdyby była taka możliwość i dziewczyna coś by potrafiła. Selzia też by się nadawała. Nawet popieprzony Muller był fizycznie mniejszym zagrożeniem, niż stojący przed nią dwumetrowy kloc.
- Że ktoś odwdzięczy mi się tym samym - stwierdziła.
Łatwo było nieść śmierć bez ryzyka. Problemy moralne dopadały ją z reguły już po fakcie, w samej walce nie miała skrupułów. Nauczyła się tego z czasem. Ale nadal nigdy nie była na tyle poważnie ranna, by bać się o swoje życie. Nawet rozcięcie pleców, które zostawiło po sobie usuniętą już bliznę, nie groziło jej niczym poważnym, nie było krytyczne. Wiedziała, że taki stan nie może trwać wiecznie i przerażało ją to za każdym razem, gdy o tym myślała.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1674
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

21 lis 2018, o 17:50

- Zawsze jest szansa na to, że coś pójdzie nie tak. Ty nie trafisz, on uniknie. Z tym będziesz musiała się pogodzić - odrzekł, przez chwilę przesuwając spojrzeniem po jej twarzy, oświetlonej w chłodny sposób przez iluminator. - Zawsze gdy atakujesz, szczególnie na takim dystansie, jest ryzyko, że skończysz z omni-ostrzem wpakowanym między żebra.
Wsadził dłoń do kieszeni spodni, zastanawiając się nad czymś przez chwilę. Jego sposób walki był znacznie inny niż to, jak w starciu radziła sobie rudowłosa. Gdy zmniejszał dystans, rzadko wiązało się to z aktywowaniem przez niego omni-klucza - zresztą, na ogół nie próbował tego robić, tylko korzystał z dobrodziejstw własnego karabinu. Różnili się pod wieloma względami, ale niektóre zasady pozostawały takie same obojętnie czy posługiwało się pięścią, czy ostrzem.
- Ryzyko możesz zmniejszać. Możesz trenować i być szybsza. Możesz znikać, tak jak to robisz teraz. Zakradać się i nie dawać im szansy na reakcję. Ale zawsze tam będzie - dodał, wymijając ją gdy wrócił do jednej z małych skrzyni. Huk przerzucanego sprzętu odbił się od metalowych ścianek, ale szybko ustał - Khouri znalazł to, czego szukał. Prostując się, przyglądał się ciężkiemu pistoletowi, który leżał schowany wcześniej na miejscu. - Nie wszyscy są tak wyszkoleni w posługiwaniu się omni-ostrzem jak ty. Nie każdy odpowie ci ostrzem na ostrze.
Sięgnął drugą dłonią do broni, wprawiając w ruch mechanizm, dzięki któremu pochłaniacz ciepła wyleciał ze środka, prosto do skrzyni. Z boku pistoletu pojawiła się ostrzegawcza ikonka o braku amunicji, którą zignorował, zabezpieczając broń. Obrócił się w jej stronę, wracając na środek pomieszczenia i stając naprzeciw niej.
Spojrzał w jej stronę i cofnął się krok do tyłu, później następny, stając bliżej dużych skrzyń. Złapał pewniej pistolet i uniósł rękę tak, jak przeciwnik gotowy do strzału.
- Jeśli uderzysz mnie gdziekolwiek pięścią, uznam, że przebiłaś mnie ostrzem - parsknął śmiechem, zdając sobie sprawę z tego, że jej broni nie dało się zabezpieczyć. Jeśli mieli cokolwiek ćwiczyć, musieli wyjąć z równania niebezpieczeństwo odniesienia faktycznego urazu, inaczej Widmo bardzo się zdziwi gdy spotkają się znowu za kilka dni.
Uśmiechnął się pod nosem do swoich myśli, którymi nie podzielił się na głos. Przyjął postawę obronną, stojąc w odległości dwóch metrów od rudowłosej, ze skrzyniami metr za sobą.
- Mamy na sobie tarcze i pancerze. Ja mam ze sobą broń, ty nie. Co zrobisz w takiej sytuacji? - spytał, unosząc pistolet, po czym wbrew temu, jak wyglądał z bronią, uśmiechnął się zachęcająco w jej stronę. - Zaatakuj mnie.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

21 lis 2018, o 18:54

- Broń z przyłożenia też jest skuteczna - mruknęła w odpowiedzi, przypominając sobie fabrykę na Ziemi. To było chyba najbardziej ryzykowne co zrobiła i nadal była pod wrażeniem tego, że zadziałało. Wpakowanie się między dwóch wyszkolonych najemników, czy też żołnierzy i prawie jednoczesne pozbycie się ich za pomocą dwóch różnych broni było czymś, z czego była całkiem dumna, choć możliwe że wydarzyło się pierwszy i ostatni raz. Miała wtedy dużą motywację. A teraz ta motywacja przyglądała się jej, z pustym pistoletem w dłoniach, oczekując na jej atak.
Patrzyła, jak się cofa, zajmując dogodną pozycję w ładowni. Poruszyła lekko ramionami, a przez jej głowę przeszło kilka pomysłów na to, co mogła zrobić. Nie była przyzwyczajona do takich rozrywek, o ile w ogóle można było ten trening tak nazwać. Zawsze gdy atakowała, napędzała ją adrenalina - teraz za to w jej głowie powoli kiełkowała ciekawość, chęć sprawdzenia czy byłaby w stanie poradzić sobie z Nazirem, który póki co pozostawał chyba najlepiej wyszkolonym człowiekiem, jakiego poznała. Kto wie, czy Widmo albo Volyova nie byli w stanie pochwalić się takim samym doświadczeniem, a może i większym, ale Francuzka nie miała możliwości zobaczenia ich w akcji na własne oczy.
- Gdybym miała na sobie swój pancerz, nie słyszałbyś mnie - zauważyła.
Był to luksus, który zapewnił jej nowy sprzęt, a którego nie miała wcześniej. Tak samo jak przedtem kamuflaż nie aktywował się sam, gdy tylko spadały jej tarcze. Ale lepiej było nauczyć się jak działać w gorszych warunkach, by potem dobrze radzić sobie w lepszych. Opuściła wzrok na trzymany przez Nazira pistolet i zmarszczyła brwi.
- Coś ci się na nim wyświetla - zauważyła. - Nie wiedziałam, że da się włączyć tryb amunicji na pistolecie bez pochłaniacza.
Jeśli tylko zerknął w dół, odwracając spojrzenie od niej, Francuzka aktywowała kamuflaż i ruszyła biegiem w jego stronę. Bez butów od pancerza nie była zbyt głośna, ale podejrzewała, że Nazir i tak wysłyszy jej równe kroki, jeśli jedynym, co zagłuszało ciszę, był szum systemów statku. Dwa metry to nie było daleko, chciała więc go ominąć i uderzyć z tyłu, w plecy, lub w klatkę piersiową, jeśli zdąży się odwrócić. Na razie to, co zawsze. Nie widziała powodu, by próbować nowych rzeczy, skoro stare były skuteczne.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1674
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

22 lis 2018, o 00:30

Tajny rzut MG
A<33<B<66<C
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
89
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9208
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Prywatne jednostki

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości