Re: Crescent

20 gru 2018, o 17:19

Kiwnął głową - ciężko było się nie zgodzić. Nie zdążyła wziąć najłatwiej wymienialnej paczki. To pancerz był najważniejszy, od biedy wszystko inne mógł zabrać nawet ze zwłok pierwszego żołnierza, którego będą musieli zabić na swojej drodze. Miał też jakąś broń, w kajucie była na nią skrzynia, a w przestrzeni ładunkowej miał ten jeden pistolet. Może poupychane było tego jeszcze więcej na Crescencie, po prostu nigdy nie potrzebował niczego poza obecnym karabinem. Teraz został gdzieś w Szanghaju, razem z jego pancerzem. W miejscu, w którym się ukrywał, lub wyrzucony przez Reeda i jego ludzi. I tak nie musieli martwić się o powiązanie Nazira z linią B przez kogokolwiek, kto znalazłby jego sprzęt, bo wiedział, jak ukryć jego pochodzenie i sam o to zadbał.
- Miałem ogólne plany - przyznał, obracając się w jej stronę. Odstawił kawę na blat za sobą, krzyżując ręce na klatce piersiowej. - Zahra może być nieaktualna. Nie wiem, nie pisałem do niej. Ale za przewiezienie tego prototypu oferowała czterysta.
Westchnął, pocierając skronie palcami. Humor wciąż miał dobry, ale Zahra i jej zlecenie miało już miesiąc, jej oferta mogła być nieaktualna.
- Tysięcy - uściślił, orientując się, że nie powiedział wszystkiego. - Crescent jest szybki. Z Isis, możemy mieć takie papiery na niego jakie tylko chcemy. Wygląda tylko podejrzanie, szczególnie z tymi celami. Gdyby przyszła jakakolwiek kontrola ciężko to będzie wytłumaczyć.
Przysunął się do niej, przechodząc naprzeciw, wsuwając pomiędzy zwisające nogi i opierając dłonie na jej udach. Wszystko się udało, przeskoczyli jeden stopień i wyszli z tego bez szwanku. To, że czekało ich jeszcze dwadzieścia, to było zmartwienie na kiedy indziej. Jutro, może pojutrze, kiedy skontaktują się z Widmem i zobaczą, jak poszło tamtej dwójce na Noverii. Nie mógł sobie odmówić jej bliskości, choć niczego więcej nie próbował robić. Sięgnął po kawę, napił się i oparł ciepły kubek o jej nogę.
- Możemy na tym zarobić. Jest ryzyko, zawsze będzie, ale lepiej wykorzystać statek niż szukać losowych zleceń na Omedze. Tak mi się wydaje - kontynuował, spoglądając na nią z góry. Siedząc na stole wciąż była od niego niższa. - Na razie nie wiem, chyba nie wszystko od razu. Ale jeśli Zahra będzie dostępna, albo coś innego się trafi, to ufundujemy twoje medyczne fanaberie - dodał uszczypliwie, maskując uśmiech potrzebą napicia się kawy z kubka. Jak na razie kapsuła uratowała jego, nie ją, więc najwyraźniej czuł, że może swobodnie żartować na ten temat.
Westchnął, przesuwając bezmyślnie dłonią po jej udzie, wpatrując się w materiał spodni.
- Stacja medyczna i zbrojownia, a nas tylko dwójka - zauważył, ale nie wyglądał na niezadowolonego z tego powodu. - Będziemy latać najdroższą korwetą w historii.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9105
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

20 gru 2018, o 20:33

- Czterysta? - zmarszczyła brwi, a gdy padło uściślenie, jej oczy rozszerzyły się w niedowierzaniu. Czterysta tysięcy? Za jeden lot, z czymkolwiek tam wspomniana Zahra chciała? - Boże, co to za prototyp? Broń biologiczna?
Parsknęła śmiechem, nie podchodząc do tego jednak zbyt poważnie. W swoim życiu przetransportowała wiele rzeczy, zarówno przedmiotów fizycznych, jak i danych, tylko po to by zarobić na życie. Nie miała skrupułów, bo przecież była tylko dostarczycielem, a posłańców miało się nie zabijać, czyż nie? Nigdy jeszcze nie miała problemów ze względu na to, że była kurierem. Przez nieudane zlecenia owszem, ale nie za sam fakt transportowania czegokolwiek.
Rozplątała nogi, gdy Nazir podszedł bliżej, pozwalając mu wsunąć się między swoje kolana. Uśmiechnęła się do niego. Jeszcze trochę i przyzwyczai się do przekraczania swoich barier. Tak mu wcześniej zależało na tym, by nie zrobiła się zbyt pewna, ale nie umiała pozbyć się myśli, że jeśli poradziła sobie z tym, co zrobiła przed chwilą, to poradzi sobie ze wszystkim. Wpatrując się w znajdujące się nad nią szare tęczówki, przypominała sobie gwiazdy, które dopiero co miała na wyciągnięcie ręki, a które teraz znajdowały się za grubą szybą, albo poszyciem Crescenta.
- Moje medyczne fanaberie - powtórzyła ze śmiechem. - To ty nie możesz wytrzymać chwili bez wpakowywania się w problemy. Kiedy ja jestem co najwyżej posiniaczona, ty wracasz jakby cię stado krogan stratowało. Może to na tobie powinniśmy się skupić w treningach, co?
Przyciągnęła go nogami bliżej, odstawiając jednocześnie kubek gdzieś po prawej stronie, by móc zarzucić mu ręce na szyję. Spoważniała trochę, bo w żartach było dużo prawdy. Martwiła się o niego; nie umiała wyobrazić sobie sytuacji, w której nie jest w stanie mu pomóc, bo nie potrafi. A może właśnie umiała sobie to wyobrazić aż za dobrze. Ale nie chciała o tym myśleć i nie chciała się tego bać, może więc dlatego właśnie póki co skupiła się na szarości spojrzenia i wspomnieniu gwiazd, zamiast rzeczach, które mogły, ale nie musiały się wydarzyć.
- Biorąc pod uwagę ile mówiłeś, że warty jest twój pancerz, to chyba już taką latamy - uśmiechnęła się. Zamilkła na kilka sekund, znów przypominając moment, w którym śluza otworzyła się przed nią. - Wiesz... to było piękne. Pustka. Na wyciągnięcie ręki. Wiesz, że zawsze lubiłam na nią patrzeć. Ale tam... nie oddzielało mnie od niej nic. Mogłabym tam zostać.
Na jakiś czas, naturalnie. Mogłaby tam też umrzeć, ale tego nie dodała. Przeszło jej przez myśl, by powiedzieć mu, żeby wypuścił jej ciało między gwiazdy, gdyby zginęła, ale raczej nie odebrałby tego dobrze, a nie chciała psuć mu nastroju. Chociaż to była przyjemna wizja - nie licząc samej chwili śmierci, oczywiście.
- Robiłeś to kiedyś? - spytała, by zaraz uściślić. - Wychodziłeś na zewnątrz?
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1638
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

20 gru 2018, o 22:14

Wzruszył ramionami, nie wyglądając na zbyt przejętego tym, co kobieta chciała, żeby przewieźli. Wstępnie zresztą się zgodził, wtedy, na gali, tylko szczegóły musieli wyjaśnić. Może dalej nie znalazła transportu, skoro była gotowa tyle zapłacić.
- Cholera wie. Jakaś technologia, ale nie było za bardzo czasu dopytywać. Zgodziłem się tylko na dalszą rozmowę, bo nie wiedząc co jest w środku nie przewiozę jej niczego - odrzucił, marszcząc brwi, jakby próbował przypomnieć sobie wszystkie szczegóły, które z czasem zanikały, przykryte ważniejszymi wydarzeniami. Bardziej absorbującymi. Transport bez świadomości zawartości paczki nie był zbyt mądry. Mogło to być coś, co potencjalnie im zaszkodzi, może nawet uszkodzi Crescenta jeśli coś się stanie. Musieli znać ryzyko. Statki kosmiczne mogły przeżyć wiele bezpośrednich uderzeń z akceleratora masy, ale ich elektronika bywała wrażliwa, nawet operowana przez sztuczną inteligencję. - Chciała to przewieźć na Cytadelę i z tego co pamiętam, było duże. Nie wiem nawet czy Isis potrafiłaby obejść zabezpieczenia SOC, ale wtedy ta rozmowa na gali była tak niezobowiązująca, że nie odmówiłem od razu.
Zawsze mogli jakoś rozgryźć zagwozdkę razem. Mieli SI po swojej stronie, co było zarówno wielkim ryzykiem gdy wpakowywali się w galaktyczną stolicę, jak i ułatwieniem. Nikt jej się nie spodziewał, bo skąd mógłby? Byli małą korwetą, pomalowaną w niebieskie pasy i całkowicie anonimową.
- Bo ja się heroicznie rzucam pod tych krogan, żeby żaden nie dotknął ciebie - odrzucił, rozkładając wymownie ręce, eksponując swoją waleczność i heroizm. Było w tym odrobinę prawdy, ale z innych względów - w walce, na ogół oddział stojący im naprzeciw wolał ostrzeliwać chodzący czołg niż znikającą gdzieś, drobną kobietę. Sama stwierdziła, że Khouri wyglądał w swoim pancerzu przerażająco, podczas gdy ona często wyglądała niewinnie. Z ich dwójki, wydawał się większym zagrożeniem i ściągał na siebie ogień, podczas gdy śmierć nadchodziła z tyłu i była niewidoczna gołym okiem, ani niesłyszalna ludzkim uchem.
- Wiem - mruknął, unosząc dłoń do jej policzka, gdy wspomniała o gwiazdach. Może dostrzegł rozmarzenie w jej zielonych oczach i uśmiechnął się lekko, reagując tak, jak ona reagowała widząc jego szczęście przy wyciąganiu nowych zabawek. - Dlatego mówiłem ci, żebyś nie patrzyła nigdzie poza barką. To... wciąga.
Parsknął śmiechem, nieusatysfakcjonowany swoim mało poetyckim doborem słów. Sięgnął znów po swoją kawę, upijając z niej kilka łyków i odkładając z powrotem na blat.
- Ze cztery razy - przyznał, zamyślony próbując je zliczyć. - W Przymierzu. Raz na Ziemi miałem jechać na kosmiczny trekking, ale złapałem zapalenie płuc dwa dni po przyjeździe i odpadłem.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9105
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

20 gru 2018, o 22:47

- Mój bohater - wymruczała z udawanym rozmarzeniem, chociaż jej usta rozciągnęły się w szerokim uśmiechu. Wiedziała, że miał trochę racji, ale nigdy o tym nie rozmawiali w ten sposób. Mimo to przyciągnęła go do siebie, by pocałować smakujące kawą usta, z wdzięcznością za jego nieposkromiony heroizm.
Puściła go jednak w końcu, chcąc dopić kawę, dopóki była smaczna, a nie zimna i bez smaku. Nie odsunęła go od siebie, oparła się tylko jedną ręką za plecami, w drugą chwytając swój kubek. Trudno było powstrzymać pełne zachwytu zamyślenie, które pojawiało się w jej oczach gdy przypominała sobie, co przeżyła na zewnątrz, zanim jeszcze zdecydowała się skoczyć. Miała zaledwie pięć sekund, może dziesięć, które poświęciła na rozglądanie się po pustce. Potem nie było już na to czasu, nie licząc chwili, w której zwijała linę, na którą nie musiała przecież patrzeć. Była wówczas zła na siebie i rozczarowana swoim niepowodzeniem, ale to nie czyniło jej nieczułą na otoczenie. Teraz niezadowolenie jej przeszło, a wrażenie, jakie zrobiła na niej pustka, pozostało.
Parsknęła śmiechem.
- Przepraszam, ale kosmiczny trekking brzmi absurdalnie. Jak to wygląda? - uniosła pytająco brwi, upijając jeszcze łyka kawy i odstawiając ją obok siebie. Sięgnęła do włosów i ściągnęła gumkę z warkocza, stopniowo je rozplątując. Wolała, gdy były rozpuszczone. - Leci się w przestrzeń, a potem otwiera się śluza i wszyscy spacerują po kadłubie, połączeni liną, dla bezpieczeństwa? I wracają, jak się zmęczą? Brzmi jak droga rozrywka dla burżujów z Cytadeli.
Mimo paniki sprzed godziny, powrót na pokład sprawił, że Francuzka z powrotem odzyskała swój spokój. Nie mieli chyba jeszcze niczego konkretnego w planach na najbliższe dni, poza spotkaniem z Widmem, ale to dopiero wtedy dowiedzą się co dalej. Oni swoją część zadania wykonali, nawet jeśli była ona mniej istotna, niż spotkanie z człowiekiem, który był jedyną nitką do odpowiedzi, jakich szukali. No ale Viyo miał uprawnienia Widma, oczywistym więc było, że poradzi sobie z tym lepiej, niż którekolwiek z ich dwójki. Zresztą Nazir i tak nie mógł pokazywać się publicznie.
Przeczesała włosy palcami, odgarniając je z twarzy gdy skończyła je rozplątywać i znów sięgnęła po swoją kawę. Kończyła się jej już, ale to dlatego, że była dobra.
- To... co teraz? - spytała, zakładając, że Nazir domyśli się, że nie chodzi jej o najbliższą godzinę, a o plany na dalszą przyszłość.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1638
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

20 gru 2018, o 23:39

Uśmiechnął się z zadowoleniem dostając swój pocałunek, który chętnie odwzajemnił, bo choć był nagrodą za coś rzuconego w żartach, to takie mógł bardzo chętnie przyjmować, jak najczęściej.
Kiedy zdjęła gumkę z włosów i pozwoliła, by rudą falą opadły na jej plecy, ramiona i dekolt, jego uśmiech się poszerzył. Przysunął się, pod pretekstem kolejnego pocałunku muskając nosem jej policzek, wplatając dłoń w rude pukle.
- Co w tym absurdalnego? - mruknął, w pełni poważnie, póki nie odsunął się ponownie, pozwalając jej pić kawę w spokoju. Wtedy z pomocą Vertigo przejrzała jego udawaną powagę i dostrzegła roześmiane spojrzenie. - Nie wiem, czy jest sens opowiadać, bo to brzmi źle.
Pokręcił głową, znów opierając swój kubek o jej udo, choć już był zaledwie lekko ciepły, a nie gorący jak wcześniej. Napój wewnątrz też już ostygał - tym szybciej, im mniej go było.
- Nie no. Są firmy, które mają swoje małe stacje kosmiczne na orbicie Ziemi. Pewnie przy innych planetach też.Tylko nie są całkiem zamknięte, wypożyczasz sobie w nich strój i uprząż, i.... no, zwiedzasz. Masz platformy widokowe, chyba też jakieś kamienie, nie wiem.
Wzruszył ramionami, docierając do punktu, w którym niezbyt mogła zdać się jego ekspertyza, bo w końcu na żadną z takich wycieczek nie udało mu się pojechać, wiedział tyle, co z ulotek.
- Masz jakiś lekki, niebojowy pancerz, jesteś przywiązana do stacji i razem z pewnie kilkoma osobami możesz sobie latać ile chcesz. Coś jak skok na bungee, tylko w kosmosie, więc w sumie bez końca.
Dopił w kilku łykach swoją kawę i odsunął od siebie kubek, opierając obie dłonie na jej udach. Jej następne pytanie sprawiło, że umilkł na chwilę. Nie musiał się bardzo starać by wiedzieć, co miała na myśli, ale dostrzegła na jego twarzy niepewność. Nie mógł być w pełni pewni, czy w ogóle przeżyją dłużej niż czekający ich, następny miesiąc. Mogli planować ich wycieczki, remonty na Crescencie i zabranie się do pracy, ale nigdy w jego słowach nie wykraczało to poza ogólnikową ideą i jakoś to będzie, które musiała dopowiadać sobie sama.
- Szampan i masaż? - zażartował, sunąc dłońmi w górę i obejmując ją w talii. Jej koszulka dalej trzymała się w spodniach, o dziwo nawet przy podróży w kosmosie nie wysuwając pod wpływem ciągłego ruchu. - Został jeszcze jeden. W sumie nie wiem gdzie lecimy. Isis?
- Do Morza Cieni.
- Co, czemu? - zmarszczył brwi, spoglądając w bok, ale wizualizacja tym razem się nie pojawiła.
- Tam uzupełnimy paliwo. Jest w obszarze Trawersu Attykańskiego. Przymierze nie powinno nas ścigać tak daleko, na pewno nie Ankarą.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9105
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

21 gru 2018, o 00:23

Zaśmiała się znów, bo wizja takiej rozrywki była dla niej totalnie bez sensu. Ale pewnie gdyby Nazir powiedział jej o tym jeszcze dwa dni temu, uznałaby to za świetny pomysł i rewelacyjną zabawę. Tylko teraz miała już inne do tego podejście. Albo on po prostu nie umiał opisywać kosmicznego trekkingu jako czegoś naprawdę ciekawego. Może powinna zobaczyć ulotkę, albo znaleźć to sobie w extranecie. W sumie nie był to taki zły pomysł - miała kolejną rzecz do przejrzenia w wolnej chwili, których teraz pewnie będzie ją czekać sporo.
Nie chciała widzieć niepewności w jego oczach. Chciała zobaczyć przekonanie i skonkretyzowany plan. To on był zawsze tym, który wiedział jak miały wyglądać ich następne działania. Kimś, kto miał poukładane życie na kilka tygodni w przód. Może nie mieli jeszcze wiedzy o tym, jak idzie turianinowi, ale spodziewała się, że Nazir da jej coś więcej. Westchnęła, opróżniając swój kubek do końca i odstawiając go tuż obok kubka Khouriego.
- Przecież wskoczyliśmy w przekaźnik - z powrotem uniosła na niego wzrok. - Nie mają jak nas śledzić przez niego.
Na Harpii zawsze uciekali za pomocą skoków. To było najskuteczniejsze. Dostać się szybko do przekaźnika i zniknąć z systemu. Nie dało się polecieć za statkiem, gdy nie miało się informacji dokąd poprowadził go tunel wolny od masy, a takich informacji Ankara nie miała skąd wyczytać... chyba, że znajdą ich w jakiś inny sposób. Zerknęła na skrzynie podejrzliwie. Nazir mówił jej już, że znaleźli go raz, choć wydawało mu się, że ukryli się wystarczająco dobrze, na jakiejś skale w pasie asteroid. Kto wie, czy teraz też nie wciągnęła na pokład czegoś, co mogło posłać za nimi cały statek wojskowy.
- Brzmi dobrze, chociaż na szampana jeszcze jest trochę wcześnie - uśmiechnęła się. - Ale myślę, że powinniśmy przeszukać te skrzynie. Dokładnie. Jeśli nie mają lokalizatorów, to dobrze, ale jeśli mają... nie wiem. Możliwe, żeby Przymierze tak zabezpieczało ładunki?
Zsunęła się ze stołu, lądując prosto w objęciach Nazira. Teraz jednak miała inne priorytety, niż on, bo w jej głowie pojawiła się nowa paranoja. Mogła chociaż przeskanować pudła. Jakiekolwiek anomalie, dodatkowe elementy, powinny od razu wyświetlić się jej na omni-kluczu.
- Możemy wyjąć zawartość, a pudła wywalić przez śluzę - zaproponowała na wszelki wypadek.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1638
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

21 gru 2018, o 00:51

Otworzył od razu usta, gdy wyraziła swoją wątpliwość, ale SI była szybsza. Zawsze słuchała, zawsze była gotowa odpowiedzieć w każdej chwili i nie potrzebowała czasu na namyślenie, na ogół.
- Z Gromady Exodus mieliśmy trzy drogi. Na Terra Novej znajduje się baza, Przymierze mogło wysłać po trzy statki, łącznie z Ankarą i sprawdzać system po systemie, wiedząc, że musimy się gdzieś zatrzymać - odpowiedziała spokojnie, więc Khouri zamknął usta i umilkł, pozwalając jej odpowiedzieć na wątpliwości Irene. - Możemy zatrzymać się wcześniej, ale wyjście z zewnętrznego obszaru Rady jest bezpieczniejsze.
Isis najwyraźniej brała pod uwagę nawet te ułamki procentów - czyli szansę na znalezienie Crescenta w którymś z systemów, w którym zatrzymał się by uzupełnić paliwo i pewnie więcej rzeczy, choć akurat przez zasoby pokarmowe lub wody nie przebijali się szybko. Była ich tylko dwójka. Jedyną rzeczą, o której SI musiała pamiętać teraz, było wyładowanie statku i paliwo, coś, na co nie mieli wpływu nieważne jak mało byłoby ich na pokładzie.
- Jak to? - odparł na jej drugie pytanie, odruchowo unosząc rękę. Normalnie miałby na niej omni-klucz - i pewnie miał, od ostatnich kilku lat, więc teraz zmarszczył brwi spoglądając na swój nadgarstek, skonsternowany. - Na Illium jest już w pół do ósmej - wybrnął, chowając wyimaginowany zegarek do kieszeni.
Przytulił ją do siebie mocniej gdy zeszła ze stołu, wpadając w jego ramiona, ale gdy się z nich wyślizgnęła, obrócił się, podążając za nią wzrokiem, zaintrygowany. Z początku nie wiedział co chce osiągnąć, więc oparł się o krawędź blatu stoły i skrzyżował ręce na klatce piersiowej, w milczeniu słuchając i obserwując, jak aktywuje omni-klucz.
- Wątpię - odpowiedział wreszcie. Jej paranoja może nie była poważna, ale skutecznie pozbawiła go szczerego uśmiechu od ucha do ucha. - W Szanghaju znaleźli mnie przez to... Oko, czy jak to się w ogóle nazywa. Chiny inwigilują obywateli a Przymierze korzysta. Idealna kryjówka dla Reeda i reszty.
Widzieli tylko graffiti, Irene z Vexem i Mayą, przechodząc przez dziwną dzielnicę w poszukiwaniu Skinnera. Oko widzi wszystko, mówiły napisy, a nad nimi błyszczała wymalowana gałka oczna.
- Wyrzucimy pudła i tak, to śmieci - potwierdził, nie podchodząc jednak do niej, tylko patrząc z daleka. - Nie wiem, wątpię, żeby były tam lokalizatory. Ale przeskanuj na wszelki wypadek, jeśli chcesz.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9105
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

21 gru 2018, o 01:26

- Jeśli funkcjonujemy w czasie Illium, to wstaliśmy strasznie późno - zauważyła. Nigdy nie czuła potrzeby trzymania się zasady, że rano pić nie wypada, ale zaczynanie dnia od szampana chyba nie było najlepszym rozwiązaniem. Z drugiej strony wcale go teraz nie zaczynali, zdążyli już zrobić wiele innych rzeczy, a odkąd podnieśli się z łóżka minęły co najmniej cztery godziny, może pięć. To dawało im wczesne popołudnie w ich względnym postrzeganiu upływu czasu, a to już wbrew pozorom nie było tak nieeleganckie. W końcu szampan to też nie był alkohol do nawalenia się jak vorcha na Omedze, tylko do przyjemnego degustowania.
- Dobrze. Tylko sprawdzę - westchnęła, zabierając się za szybki skan. Skoro Nazir nie obawiał się tutaj czujników, ona automatycznie też poczuła się uspokojona, ale to nie znaczyło, że nie może przy okazji przeciągnąć omni-kluczem po ścianach skrzyń. Zajmie jej to dwie minuty, to nie było gorsze marnowanie czasu niż przesiadywanie bez celu na stole.
- Oko... - powtórzyła, przypominając sobie billboardy i hologramy, informujące ją o tym, że "Oko widzi wszystko". Zamarła z omni przy pokrywie i odwróciła się do Khouriego, przez długa chwilę przyglądając mu się w milczeniu.
Gdy znalazła się w Szanghaju, była wściekła i przerażona. Wściekła przez nagrania, które zobaczyła na ekranie jeszcze w porcie, przerażona ze względu na to, że mogła Nazira nigdy żywego już nie znaleźć. Nie zastanawiała się, co znaczy Oko, czym straszą ją reklamy i jak powinna odnieść się do systemu ochrony miasta. Teraz dochodziła do wniosku, że to mógł być duży błąd, tylko że zorientowała się dużo po fakcie. Czy Oko wychwyciło też ją? Czy połączyło ją z Khourim w jakikolwiek sposób? Z Widmem na pewno, ale Viyo nie pojawiał się bez powodu w mediach. Ewentualna możliwość bycia oficjalnie powiązaną ze sprawą sprawiła, że Francuzce zaschło w ustach. Zdecydowanie przydałby się jej teraz szampan, a najlepiej coś mocniejszego, co uspokoiłoby jej nagły, absurdalny atak niepokoju - mówiąc delikatnie.
Dotarło do niej, jak długo wpatruje się bez słowa w Nazira, więc odchrząknęła, wyłączając omni-klucz.
- Isis, wiem że weszliśmy w przekaźnik, ale wiesz może, czy na Ziemi mówili coś o Nazirze i całej tej sprawie po naszym odlocie? - spytała cicho, nie wiedząc, czy chce znać odpowiedź. - Czy nie masz teraz do tego dostępu?
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1638
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

21 gru 2018, o 16:12

Przeskanowanie skrzyń nie dało jej zbyt wielu informacji. Były metalowe, stanowiły obudowę sprzętu w środku i miały za zadanie go zabezpieczyć. Wyglądało na to, że poza tym nie było w nich nic specjalnego. Nie znalazła żadnej pluskwy, nadajnika lub lokalizatora, który mógłby śledzić ich pozycję w przestrzeni kosmicznej i wysłać sygnał gdy tylko wyjdą z tunelu Przekaźnika. Wyglądało na to, że tym razem, w tej kwestii, mogli czuć się bezpiecznie, chyba, że coś przeoczyła.
Uniósł brwi, zaskoczony jej nagłą konsternacją, odwzajemniając jej zamyślone spojrzenie. Oko niewiele jej mówiło, poza tym, że widziała graffiti na murach i mogła części się domyślić.
- Drony. Tak mi się wydaje - odparł, myśląc, że oczekuje od niego jakiegoś wyjaśnienia lub większej ilości informacji. - To wszystko jest ze sobą połączone w jakiś sposób. Ale nie wiem jak.
Może gdyby wiedział, jak działała inwigilacja w Szanghaju i jak bardzo Przymierze mogło z tego skorzystać, nie zostałby złapany. Wiedziałby czego unikać, na co uważać. Wyrzucenie omni-klucza nie wystarczało, gdy mógł zawsze być obserwowany, z każdej strony, nawet wewnątrz jakiejś kryjówki.
Nie pamiętała żadnych dronów, ale ulica była gęsto zaludniona. Działo się dużo, wszędzie wokół błyskały światła i słychać było śmiech lub krzyki. Szum działającej gdzieś w górze, zamaskowanej na ciemnym niebie maszyny mógł łatwo jej umknąć, tak jak pozostałej dwójce, z którą była.
- Przeszukam ostatnie pakiety extranetu, które pobraliśmy w układzie - odpowiedziała Isis.
Wypuścił powietrze z ust, odwracając się żeby zająć czymś ręce - czyli zabrać dwa kubki do zlewu, jakkolwiek zmywanie teraz naczyń było nie na miejscu. Nie odkręcił wody, tylko obrócił się, opierając tyłem o blat i wpatrując w Irene spod zmarszczonych brwi.
- Jest - dodała SI po kilku sekundach, przesyłając nagranie na jej omni-klucz. Khouri, zainteresowany, mruknął pod nosem coś niezadowolony, pewnie z tego, że nie ma urządzenia, na które Isis mogłaby przesłać to też jemu. Przeszedł z powrotem przez mesę, stając obok niej i zaglądając na ekran. - Ale skupia się na Widmie Viyo.
Przemieszczał się przez tłum w towarzystwie dwóch kobiet, obserwowany przez coś unoszącego się nad Ziemią. Rozpoznała natychmiast swoje rude włosy, związane, ale przykuwające uwagę w neonowym świetle. Fragment video pochodził z jakiegoś wydania wiadomości, zastąpiony po chwili tą samą reporterką, która analizowała rys psychologiczny Khouriego gdy dotarli do portu kosmicznego. Obok okienka z nagraniem pojawiły się zdjęcia i nazwiska - Nazira Khouriego, przetwórni piezo, ataku na Hyland Corporation, w który być może zamieszane było Widmo Rady, współpracujące z poszukiwaną listem gończym dezerterką i drugą, nieznaną mediom kobietą. Pokazał jakieś zdjęcie z listu gończego Mayi Volyovej, poszukiwanej za dezercję z wojska. Fragment zakończył się dramatycznym postawieniem pytajnika pomiędzy niewyraźnym zdjęciem Khouriego a portretem Vexariusa, zrobionym w Wieży Cytadeli w dniu jego mianowania na Widmo. Nie było nic więcej, przynajmniej póki co - nikt nie wiedział, kim była rudowłosa kobieta.
- Nie wiedzą nic - skomentował to obojętnie, nie dostrzegając w tym takiego problemu jaki mogła widzieć Irene.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9105
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

21 gru 2018, o 22:01

Ze zniecierpliwieniem czekała na to, co znajdzie Isis, o ile w ogóle uda się jej odkryć coś w przechwyconych danych. Nie mieli stąd dostępu do aktualnego extranetu, ale backup, jaki SI zapewne robiła przy wchodzeniu w przekaźnik, coś musiał zawierać. Irene bała się tego, co tam znajdzie. W Szanghaju wykazała się wyjątkowym brakiem rozsądku, biegając wszędzie z odsłoniętą twarzą, rozmawiając z ludźmi i nieświadomie pchając się pod drony z kamerami, które zainteresowane były obecnością Widma i całą sprawą Nazira.
I gdy na omni-kluczu wyświetlił się jej fragment wiadomości, zbladła, siadając na jednej ze skrzyń. Obejrzała do końca, nie odzywając się ani słowem. Komentarz Nazira też początkowo zbyła milczeniem. Dopóki odwiedzała miejsca takie jak kluby na Thessii, czy przypadkowe gale, które nie miały nic wspólnego z Ziemią i mieszkającą tam jej rodziną, nie obawiała się, że ktokolwiek ją znajdzie. Teraz jednak pojawiła się na ekranach jej pięknej, rodzimej planety. Podejrzewała, że sprawa Khouriego jeśli już nie jest, to wkrótce będzie rozdmuchana na więcej, niż same Chiny, a wówczas wszystko przepadnie. Cała wolność o którą walczyła, cała niezależność, wszystko zniknie, bo ją znajdą.
Jeśli matka nadal miała kontakty z Przymierzem, pewnie ktoś z ich wspólnych znajomych rozpoznał Irene na nagraniu i dał jej znać, że jej córka żyje. Była o tym wręcz przekonana. Może i ojciec zginął na jednej z misji, ale matka utrzymywała kontakt z wojskowymi. Przyjaźniła się z nimi wręcz, pośrednio nadal wciągnięta w ten świat. Wystarczyło, by do poszukiwania Nazira został przydzielony ktokolwiek, kto znał rodzinę Dubois.
- Byłam taka głupia - szepnęła w końcu, cofając nagranie do miejsca, w którym widać było jej twarz. Nie miała pojęcia dlaczego, dodatkowe katowanie się tym obrazem nie mogło jej w niczym pomóc, ale wpatrywała się teraz w samą siebie, idącą zdecydowanym krokiem ulicą Szanghaju. - Przecież on jest pierdolonym Widmem. Co ja sobie myślałam.
Było jej niedobrze. Cała radość ze zdobycia sprzętu, myśli o szampanie i masażu, niepewność wobec przyszłości - wszystko zniknęło, zastąpione przez obezwładniającą świadomość własnej pomyłki. Wyłączyła omni-klucz i odetchnęła głęboko, zamykając oczy. Starała się zachować spokój, ale po raz pierwszy od bardzo dawna miała ochotę coś roznieść. Wszystko na nic. Mogła głęboko w dupę wsadzić sobie ostatnie dwa lata swojego życia.
- Teraz mnie znajdą - dodała. Spokoju, który miała na twarzy, nie dało się usłyszeć w jej głosie. - Ja pierdolę. Byłam taką idiotką. W ogóle nie myślałam.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1638
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

22 gru 2018, o 00:51

Nagranie nie było najlepsze jakościowo. Gdyby było, może mediom udało się ustalić jej tożsamość od razu. Ale jej twarz była dość zamazana, a w pancerzu nie wyglądała jak niewinna, elegancka Francuzka. Nie był uwalony krwią, jeszcze, ale strzelba na jej plecach wyglądała dość wymownie. Prezenterka wolała skupić się na Widmie, niedawno mianowanym, jak się okazało, oraz na niebieskowłosej, której twarz szpeciła blizna. Właśnie przez nią była lepiej rozpoznawalna - na zdjęciu z listu gończego już miała te szramy, musiała zdobyć je jeszcze w wojsku, na którejś z misji.
Nazir zmarszczył brwi, słysząc jej słowa. Z twarzy wciąż wyglądała spokojnie, ale wystarczyło, by otworzyła usta by wyczuł, że coś jest nie tak. Nachylił się, drugi raz patrząc na nagranie, spodziewając się dostrzec tam coś, co ją tak zaszokowało lub przeraziło, ale zobaczył to samo co wcześniej. Rudowłosą kobietę przechodzącą pomiędzy ludźmi w uliczce w dzialnicy Huangpu.
- Hej, przecież to nic takiego - westchnął, łapiąc jej ramię, próbując zakotwiczyć ją w rzeczywistości, przelać trochę własnego spokoju na nią. Nie wyglądał na przejętego - według niego nie mieli się o co martwić, ona też nie. - Widać jakąś rudą kobietę. Jest rozmazane.
Wzruszył lekko ramionami. Dobry humor też z niego chwilowo uleciał, gdy przypomniał sobie o innych argumentach, które mógł użyć i otworzył usta z niechęcią.
- Byli na twoim pogrzebie, Irene - przypomniał jej, uznając, że musiała odnosić się do swojej rodziny, bo kogo innego? - Twój... mąż potwierdził, że nie żyjesz. Hames mówił, że wybrali go do rozpoznania ciała.
Co innego oficjelom podszywającym się pod Przymierze lub policję, co innego jej byłemu mężowi, który musiał zarzekać się, że widział martwą Francuzkę i, niestety, odeszła.
- Zamiotą to pod dywan kiedy z tym skończymy - zapewnił ją, opierając skrzyżowane ręce o swoją klatkę piersiową. - Nie będzie żadnego dochodzenia, pewnie.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9105
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

22 gru 2018, o 01:21

Ona nie widziała rozmazanej kobiety, ona widziała siebie. Ale z drugiej strony wiedziała też, czego się powinna na nagraniu spodziewać. Cofnęła je znów, po raz trzeci oglądając te same ujęcia, jakby szukała w nich czegoś nowego. Niestety, nie znalazła. Dłoń Nazira zaciskająca się na jej ramieniu sprawiła jednak, że mimowolnie trochę otrzeźwiała. Może niepotrzebnie panikowała, ale to było silniejsze od niej. Nie chciała spotkać zapłakanej, albo wściekłej matki, gdy wszystko się skończy, a oni wrócą do jakiegoś większego skupiska cywilizacji i ktoś da jej znać, gdzie może swoją córkę znaleźć. Zmrużyła oczy, wpatrując się w wyświetlacz.
- To jest omni-klucz. Tu wszystko jest niewyraźne - westchnęła. Chyba jednak wolała nie prosić sztucznej inteligencji, by włączyła jej to samo na jednym z monitorów na ścianie, bo bała się, że wtedy potwierdzą się jej słowa. Była bardzo dobra w oszukiwaniu samej siebie i chyba teraz zamierzała też skorzystać z tej umiejętności, by udawać przed sobą, że Khouri ma rację.
Zresztą jego kolejne słowa przemówiły do niej dużo bardziej. Westchnęła, przecierając twarz dłonią, odgarniając z niej włosy i wstając ze skrzyni. Jej wzrok padł na pancerz złożony na podłodze, który dopiero co miała na sobie i który nosiła też w Chinach. Przez długą chwilę nie mówiła nic, ale stopniowo się uspokajała.
- Pewnie nie przyszłoby im do głowy, że z jakiegokolwiek powodu miałabym nałożyć na siebie pancerz - zauważyła. - Nie wspominając o przebywaniu w towarzystwie Widma.
Liczyła na to, że media uznają ją jednak za kogoś totalnie nieistotnego. Muller wyśmiewał ją, wytykając ją, że jest nikim, ale nie miał pojęcia jak bardzo Irene chciała tym nikim pozostać. Lubiła swoją anonimowość i nie chciała jej stracić. Może więc i w wiadomościach będą traktować ją jako pierwszego lepszego najemnika, żołnierza, czy z kim tam Viyo pracował na co dzień. Chociaż kto wie, czy sam fakt obecności u jego boku dwóch ludzkich kobiet nie była zaskakująca.
- Przepraszam - mruknęła i potrząsnęła głową. - Masz rację. Może... mogłam przesadzić. To jest po prostu... ugh, jeszcze ten sen dzisiaj, niby nic, ale nie pamiętam kiedy matka śniła mi się ostatnio.
Uniosła wzrok na Nazira, uspokajając się stopniowo.
- Następnym razem nie ściągam hełmu. Nie miałeś kim zostać, tylko celebrytą? - uśmiechnęła się nawet lekko i po chwil namysłu zrobiła krok w jego stronę, przytulając się do ciepłej, znajomej klatki piersiowej. To akurat zawsze działało najskuteczniej. Milczała przez chwilę, by w końcu westchnąć bezgłośnie. - Możemy to gdzieś odstawić i zająć się czymś niestresującym?
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1638
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

22 gru 2018, o 15:56

Na pewno widziała tam siebie nieco inaczej niż Nazir, a już na pewno inaczej niż ludzie jej nieznani, oglądający po prostu wiadomości. Jej rodzina pewnie też dostrzegłaby tam więcej niż kilka pikseli zamazanej twarzy - ale czy mieli powód do działań, biorąc pod uwagę jej śmierć przed kilkoma miesiącami? Czy teraz chodziłaby w pancerzu i pracowała razem z Widmem, jednocześnie udając martwą?
Mogła spekulować, tak samo zresztą jak Khouri, ale żadne z nich nie mogło mieć pewności jak to się potoczy. Może nic się nie stanie, może do jej matki nie dojdą nawet wiadomości o tym, co dzieje się w Szanghaju. Nie wiedzieli jak rozdmuchają sprawę media. Może będą tylko puszczali o tym wzmianki, w przerwach od prawdziwie istotnych rzeczy, jak zalane pola uprawne na Marsie po pęknięciu zbiornika z wodą, lub korupcja wśród polityków.
Zmarszczył brwi mocniej gdy wspomniała o śnie z matką, ale skwitował to początkowo tylko westchnieniem. Mówiła, że miała złe sny, ale nie było czasu na wyjaśnianie, zresztą - wciąz były tylko snami. Gdy wykonała ruch w jego stronę, od razu uchylił ramiona, wpuszczając ją pod nie i obejmując, mocno przyciskając do własnej klatki piersiowej. Pochylił się, muskając nosem czubek jej głowy, przesuwając rude kosmyki, do których sięgnął dłonią, wplatając pomiędzy nie palce.
- Chcesz o tym pogadać? - spytał cicho, oferując się, jak zwykle, choć mógł podejrzewać, że nie będzie chciała. Rzadko kiedy wybierała przy nim wkroczenie na ścieżkę niewygodnych tematów sama z siebie, niepchana przez potrzebę lub jego oczekiwania. - Mam parcie na szkło, nic nie poradzę - dodał. Usłyszała, że jego usta wygięły się w lekkim uśmiechu gdy to mówił.
Milczał przez chwilę, tak jak ona, gładząc jej włosy, usiłując przelać trochę swojego spokoju na nią. Po tym, czego dokonała godzinę temu, nie chciał jeszcze martwić się o to, że przez trzy sekundy była w telewizji, w materiale, w którym to Widmo skradł uwagę reporterów. Niedawno skakała w pustkę, okradając barkę Przymierza i uciekając przed ostrzałem pędzącego ku nim krążownika, i nie dość, że uszła z tego z życiem, to jeszcze ukradła sprzęt warty tyle, co jej skradziony pancerz, a może i więcej.
- Masaż? - zagadnął i parsknął śmiechem, zdając sobie sprawę z tego, że może niekoniecznie była teraz w nastroju. Odsunął się lekko, by spojrzeć na nią z góry i unieść jej podbródek dłonią, składając na jej ustach długi, czuły pocałunek. - Co chcesz porobić?
Znów mieli sporo godzin do zabicia, choć prawdopodobnie po ich bardzo krótkim śnie, zmęczenie uderzy ich nieco szybciej niż wczorajszego dnia. Minęło zaledwie pięć godzin, jak nie trochę mniej, odkąd Irene obudziła się w łóżku obok wciąż śpiącego Khouriego, umiarkowanie gotowa na to, co miało nadejść.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9105
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

22 gru 2018, o 17:15

Czy chciała o tym porozmawiać? Nie była pewna. Chyba nie, choć ludzie podobno lubili takie rozwiązania. Chodzili do psychiatrów od wieków, szukając osób, którzy pomogą im znaleźć sens w tym, w czym sami go nie widzieli. Irene wszystko chowała głęboko w sobie i chyba cudem tylko jeszcze nie zwariowała. Może gdyby usiadła na chwilę w miejscu i miała czas nad czymkolwiek się zastanowić, dotarłoby do niej, że tak się nie da funkcjonować. Ale ona tego czasu nie miała, więc jak widać funkcjonowała. Czy chciała teraz delikatnie otwierać brzeg tamy, żeby wypuścić odrobinę emocji, które wywoływały te sny? Nie, raczej nie.
- To tylko sen - mruknęła.
Momentami skakała w pustce ze śluzy statku na barkę, niszczyła mechy Przymierza i kradła im sprzęt. Jakimś cudem doprowadziła do współpracy z Widmem, podczas której zabijała wyszkolonych wojskowych, stojących po drugiej stronie barykady. A teraz stała wtulona w Nazira, czując się zupełnie bezradna, zmęczona i tak przeżuta przez ostatnie dni, że miała wrażenie, że jest zupełnie inną osobą, niż ta, która robiła wszystkie te poprzednie rzeczy. Te ciepłe ramiona znaczyły dla niej więcej, niż jeszcze dwa miesiące temu potrafiłaby sobie wyobrazić.
- Byłam dzieckiem, jeszcze w domu rodzinnym. Matka znowu czegoś ode mnie chciała. Była jakaś impreza, nie wiem, czy święta, czy co. Martwy Hames grał na skrzypcach - parsknęła śmiechem, choć bez rozbawienia. - To po tych naszych wczorajszych rozmowach. Utkwiły mi w podświadomości. Ale rzadko mam tak wyraźne sny.
Uśmiechnęła się, odsuwając się od niego, gdy po raz kolejny zaproponował jej masaż. Nie zamierzała protestować, skoro tak bardzo mu na tym zależało, bo w końcu to ona miała na tym zyskać.
- Skoro tak bardzo nalegasz - zerknęła w stronę szafki, w której zazwyczaj trzymali alkohol. - Tego szampana też możesz wziąć. Szkoda, żeby się marnował. Nie wiem, pomyślę jeszcze, czym możemy się potem zająć. Gdybym nie miała zastrzeżeń odnośnie twoich umiejętności oglądania vidów w spokoju, to bym zaproponowała.
Czuła spięcie w barkach, powoli wspinające się w górę po jej karku. Albo wmawiała to sobie, wiedząc, że ktoś miał jej to rozmasować. Nie była pewna, czy Khouri aby na pewno jest do tego dobrą osobą, skoro wcześniej wspominał coś o tym, że "może nie połamie jej pleców", ale liczyła na jego ostrożność.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1638
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

24 gru 2018, o 04:15

Milczał, pozwalając jej mówić, choć jego ręka jednocześnie nie przestawała się ruszać, uspokajająco gładząc ją po głowie. Hames nie był tylko cierniem w jej sercu. Khouri również żywił do niego urazę, ale ciężko było porównać ich perspektywy patrząc na to, co wydarzyło się na asteroidzie. Słysząc jego nazwisko, jego dłoń zastygła na ułamek sekundy. Nieregularność w stałym rytmie, którą zdołała wychwycić.
Przeszłość była przeszłością, ale czasem powracała, nie dając o sobie zapomnieć. Nawet w tak absurdalnej sytuacji, w której Weston zawitał do jej świadomości, związany z małą, głupią rozmową jaką mieli na temat tego jak dorastała, zdołał poruszyć pewne struny, które dawno wydawały się być w spoczynku.
- To pewnie przez ten stres - odparł cicho, pierwszą myśl, jaka przyszła mu do głowy. Następnego dnia miała wkraczać w pustkę kosmiczną, skakać między statkami i ryzykować własnym życiem dla sprzętu, bez którego każde ich wyjście byłoby ryzykowaniem życiem Khouriego. Mogli kłaść się spać normalnie i długi czas rozmawiać o prezentach, i świętach, ale wypieranie niektórych wspomnień było świadomym aktem, do którego nie było się zdolnym w trakcie snu.
Uśmiechnął się, tak, jak zawsze się uśmiechał gdy widział ten sam gest u niej, choć ich temat rozmowy nie był przyjemny. Przysunął się, gdy ona się odsunęła, całując ją mocno, starając zmyć gorycz z jej ust, pozostawioną przez martwego skrzypka.
- Nie jestem nawet w tym taki zły, zobaczysz - odpowiedział z rozbawieniem, odwracając się w stronę szafki, na którą spojrzała. - Nie, żebym miał doświadczenie, ale podobno to bardzo łatwe.
Parsknął śmiechem, pozwalając jej się domyślić, czy żartował w sprawie potencjalnego złamania pleców, czy naprawdę niezbyt znał się na masażu, który jej oferował. Pochylił się nad szafką i wyciągnął butelkę szampana - tego samego, którym opijali wejście na dobrą drogę. Początek ich lepszej przyszłości, gdzie Crescent zostanie przebudowany, Nazir opuści Przymierze, a Irene już nigdy nie będzie musiała budzić się w pustym łóżku.
Jak na razie tylko niektóre z ich postanowień się spełniały.
- Moje umiejętności oglądania vidów są za to bez zarzutu - zaparł się, sięgając do otwarcie szampana i przerywając, gdy zorientował się, że nie wyjął żadnych kieliszków. Znalazł naczynia skonfundowany, patrząc przez chwilę na zawartość jednej półki. - Myślałem, że jest ich więcej.
Trzy kieliszki były niestandardową ilością - prawdopodobnie część sprzątnęła rudowłosa, zbierając z ziemi szkło po pierwszym spotkaniu Khouriego z Widmem na pokładzie Crescenta.
- Chodź - zachęcił ją, biorąc kieliszki, butelkę i ruszając do wyjścia z mesy, a dalej do swojej kajuty.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9105
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

24 gru 2018, o 13:11

- Pewnie tak - zgodziła się, nie widząc innego wyjaśnienia. Stres musiał mieć na nią większy wpływ, niż potrafiła przyznać. Doskonałym tego przykładem były sny, wyciągające na wierzch myśli, które Francuzka na co dzień skrywała głęboko z tyłu głowy, jak chociażby wspomnienia z asteroidy. Mimo to nie zamierzała nawet udawać, że przestrzelenie jego głowy te dwa miesiące temu nie sprawiło jej niebywałej przyjemności. Zabity przez niewolnika, którymi tak gardził. Przez kobietę, która przyniosła śmierć też jemu synowi. Czy miała wyrzuty sumienia? W życiu.
- Ale pamiętasz, że masaż to nie to samo, co nastawianie kręgosłupa, prawda? - upewniła się z rozbawieniem. Łatwo przechodziła od stresu i krótkiej paniki do poprzedniego rozluźnienia. Nazir też mógł mieć na to pewien wpływ.
Przesunęła spojrzeniem po pozostałych kieliszkach, które cudem zdołały przeżyć walkę, jaka odbyła się w mesie jakiś czas temu. Przypomniała sobie sprzątanie, jakiemu poświęciła kilka godzin po swoim powrocie na Crescenta i westchnęła, schylając się po swój złożony pancerz.
- Na twoim miejscu przejrzałabym szafki żeby sprawdzić co jeszcze rozwaliliście - zaproponowała. - Szkoda tylko, że Viyo nie chce zwrócić kredytów za szkody, jakie wyrządził. Zestaw kieliszków mógłby być pierwszym, co by nam kupił. Na święta.
Turianie raczej ich nie obchodzili, ich religia nie zakładała przyozdabiania choinek w światełka i wręczania sobie prezentów. Chociaż kto wie, czy będąc takim fascynatem ludzkiej kultury, nie jest świadomy również takiej tradycji. Może Volyovej co roku w grudniu kupował podarunki - chyba że jeszcze tyle ze sobą nie współpracowali.
Nie wiedziała kiedy zatopiła się w bezsensownych rozmyślaniach o Widmie, ale wybudziła się z niego w momencie, w którym Khouri wyszedł z mesy. Zrobiła kilka kroków za nim, by w korytarzu skręcić jednak w drugą stronę. Odniosła swoje rzeczy do własnej kajuty, nie chcąc robić zbędnego bałaganu w kapitańskiej, zmieniła buty na wygodniejsze, wróciła do mesy po papierosy i dopiero wtedy pojawiła się w kwaterze Nazira, od razu po wejściu opadając z westchnięciem na kanapę.
Utkwiła wzrok w kieliszkach i butelce szampana, przenosząc go po chwili na mężczyznę.
- Czekam na dzień, w którym będziemy mogli świętować naprawdę - rzuciła cicho. - Bez obaw wobec tego, co ma przyjść następnego dnia.
I bez uciekania, bo choć Irene była do niego mocno przyzwyczajona, to z Nazirem wolała mieć swobodę działania. Gdy była sama, nie przeszkadzało jej znajdowanie się co tydzień w innym miejscu w galaktyce i świadomość, że gdzieś narobiła sobie problemów. Z nim było inaczej, choć nie umiała tego wytłumaczyć. Nie chodziło o ustatkowanie się, bo do tego nie zbierze się chyba nigdy, ale o coś, czego opisać słowami do końca nie potrafiła. Miała tylko pewność, że ma to coś wspólnego z człowiekiem, na którego teraz patrzyła.
- Już niedługo - uśmiechnęła się, nie wiedząc, czy obiecała to bardziej jemu, czy samej sobie.

Wysłane z mojego SM-A510F przy użyciu Tapatalka
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1638
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

4 sty 2019, o 12:55

Khouri machnął ręką, odbiegając wzrokiem do szafek ze szkłem. Kupno kieliszków na pewno nie znajdowało się teraz na szczycie jego priorytetów, ani liście tematów, które będzie musiał poruszyć z Widmem w pierwszej, poważnej rozmowie, którą odbędą gdy tamci już wrócą z Noverii.
- I za drabinki - dodał, uśmiechając się chyłkiem, zrzucając odpowiedzialność za to na turianina. Może i Widmo je zdetonował, ale na pewno ich tam nie umieścił w pierwszej kolejności.
Gdy dotarła do jego kajuty, siedział na brzegu kanapy, zdejmując papierowe zabezpieczenie przy szyjce butelki szampana, przygotowując się do jego otwarcia. Początkowo zignorował jej słowa, pochłonięty ostrożnym wyjmowaniem korka, przy którym zawartość butelki nie miała wylądować na stole, podłodze ani suficie - może i świętowali, ale mogli to też zrobić bez sprzątania po sobie.
- Już niedługo - powtórzył za nią, ale z większym przekonaniem. - Ale każde małe zwycięstwo też możemy opijać - dodał rozbawiony, przytrzymując korek, który wyskoczył z szyjki i sprawdzając, czy szampan nie gotuje się pod jego ręką, próbując wytrysnąć na zewnątrz.
Świętowanie wszystkich dokonań miało dużo plusów. Mogli się zrelaksować pomiędzy kolejnymi wybojami. Mogli też nacieszyć się szampanem i sobą na wypadek, gdyby coś następnego się nie udało, a powód do celebracji został im odebrany.
Przysunął do siebie dwa kieliszki i nalał do środka szczodrze szampana, odkładając naczynie na bok. Złapał za swój, upijając łyka - był schłodzony, nie obrzydliwie ciepły jak wtedy, gdy ostatni raz go pili, wracając na statek, więc dało się go pić. Smakował dość standardowo.
- Proszę - wstał, podnosząc drugi kieliszek i podając go jej, po czym popychając ją lekko w stronę łóżka. - Prawie jak w ekskluzywnym salonie.
Napił się szampana, rozbawiony i przeszedł do części sypialnianej. Licząc na to, że też już napiła się swojego, odłożył oba na półkę obok zegarka. Pokazywał trzecią piętnaście, ale niewiele mogło im to mówić. Crescenta nie obowiązywały godziny Cytadeli.
Pchnął ją delikatnie na miękkie posłanie łóżka, samemu na nie wchodząc zaraz za nią. W przeciwieństwie do reszty kajuty, tutaj wciąż panował lekki półmrok, choć światła zareagowały na ich przyjście, wykrywając ruch i podnosząc poziom luxów w tej części kwatery.
- Lepiej będzie, jak to zdejmiesz - poinformował ją rzeczowo, sięgając do jej bluzki, chcąc jej w tym pomóc. Jego powaga zniknęła gdy twarz rudowłosej wyłoniła się po drugiej stronie ubrania, jeśli przystała na to od razu. - Ciężko inaczej nastawiać kręgosłup.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9105
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

4 sty 2019, o 17:46

- W ekskluzywnym salonie są jeszcze świece zapachowe - zauważyła, odbierając kieliszek od Nazira. Szampan dobrze się jej kojarzył, przypominał chwilę w której dowiedziała się o jego planach i nastroiło ich to na resztę niesamowitego wieczoru. Niczego niesamowitego nie szykowali raczej na dzisiaj, czekała ich spokojna reszta dnia, dopóki nie wyjdą z przekaźnika i upewnią się, że Przymierze ich nie dogoniło. Ale Irene chwilowo nie potrzebowała dodatkowych emocji. Miała ich przez ostatnie godziny wystarczająco wiele.
Przeszła do części w której znajdowało się łóżko, spoglądając na Nazira podejrzliwie. Jego żądanie rozbawiło ją, więc tylko oddała mu swoją lampkę szampana, łapiąc potem za brzeg bluzki, ale zwlekając jednak ze ściągnięciem jej z siebie.
- W ekskluzywnym salonie mam też pewność, że mnie nikt nie połamie - pokręciła głową. - Na co ja się zgodziłam.
Mimo udawanych oporów, miała jednak do Khouriego na tyle dużo zaufania, by nie bać się dać mu dostępu do swoich pleców. Co najwyżej zrobi się jeszcze bardziej spięta i powie mu, żeby przestał, bo niczego nie poprawia. Chyba gorsze skutki nieudanych masaży się nie zdarzały. Po chwili namysłu westchnęła ostentacyjnie i stanęła tyłem do niego, wyciągając bluzkę ze spodni i przeciągając ją przez głowę. Weszła na materac i położyła się na brzuchu, składając dłonie pod głową, którą obróciła w stronę Nazira.
- Jakich olejków pan używa do masażu? - uśmiechnęła się, z tylko lekką obawą czekając na obiecany masaż. - Nie wygląda pan jak ktoś, kto pracuje w takim miejscu. Co skłoniło pana do podjęcia się tej drogi kariery? Pasja? Lubi pan masować starszych panów ze skoliozą?
Odgarnęła włosy na bok, by odsłonić plecy i ułożyła się wygodniej, spoglądając na zegarek. To była trzecia w nocy czy po południu? Dla nich bliżej tego drugiego. Dawno przestała liczyć upływający czas. Straciła rachubę już gdzieś w drodze do Szanghaju.
Przyglądała się Khouriemu z dołu, a uśmiech na jego twarzy wywoływał to samo u niej. Crescent był strasznie pusty, gdy go na nim nie było. Nawet jeśli kłócili się wcześniej, to przynajmniej mieli w ogóle taką możliwość. I teraz, w kajucie, też Irene nie musiała siedzieć sama, oglądając w ciszy jakiś vid. Zdawała sobie sprawę z tego, że potrzebuje towarzystwa do pełni szczęścia, ale dopiero teraz, gdy na jakiś czas straciła to, które stało się tak integralną częścią jej życia, dotarło do niej jak bardzo źle czuje się bez niego. No i wciąż miała w głowie wieczór sprzed dwóch dni, tak słodki i gorzki jednocześnie.
- Myślałam, że będziesz chciał najpierw zająć się sprzętem, który zabraliśmy z barki - zauważyła.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1638
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Crescent

8 sty 2019, o 14:29

Nie czuł najwyraźniej potrzeby zapewnienia jej, że nic jej się nie stanie, bo zaśmiał się tylko słysząc jej uwagi i machnął ręką, zapraszając ją na łóżko. Masaż nie był pozornie skomplikowany, gdy znało się podstawy, ale żeby działał relaksacyjnie potrzeba było nieco umiejętności. To, czy Nazir je posiadał, czy tylko z pewnością siebie rzucał się w nieznane wody, na tę chwilę było wyłącznie jego tajemnicą.
- Na profesjonalny zabieg - odpowiedział niewinnie, obserwując, jak podnosi się materiał jej bluzki z łobuzerskim uśmiechem. Trzymał swoje ręce z dala, przynajmniej póki nie położyła się na pościeli, ale był podobnie rozkojarzony gdy oglądali razem vidy. Skupienie na czymś innym wymagało zużycia jego pokładów powściągliwości.
Sięgnął po kieliszek, żeby napić się jeszcze zanim sam wejdzie na łóżko. Odłożył szkło na krawędzi stolika i podszedł bliżej, wchodząc na łóżko i siadając blisko, choć z tyłu. Tym samym jego twarz znalazła się poza zasięgiem jej wzroku.
- Różnych. Słonecznikowych, lnianych, kokosowych... - odrzucił, maskując rozbawienie w swoim głosie znacznie łatwiej teraz, gdy nie mogła na niego spojrzeć, nim wcześniej. - Akurat wszystkie nam się skończyły, niestety.
Opuszki palców przesunęły się naokoło jej łopatki, a obie dłonie spoczęły na jej skórze, przesuwając się po niej delikatnie. Głaskając, badały jej powierzchnię delikatnie, rozgrzewając, przyzwyczajając do dotyku.
- Obsługuję tylko panie - wytłumaczył rzeczowo, przesuwając palcem po płatkach kwiatu, odchodzącego od rozciągającego się wzdłuż kręgosłupa tatuażu. - Przed czterdziestką, ładne i bezdzietne - uściślił, obawiając się potrzeby wyobrażania starszej pani ze skoliozą, gdyby Irene postanowiła mu to przypomnieć.
Gdy jego ręce dotarły do pasa, poczuła lekki nacisk opuszków palców, zataczających małe kręgi po jej skórze. Po każdych kilku kółkach przenosił się wyżej, stopniowo przesuwając wzdłuż kręgosłupa do barków. Naciskał wystarczająco, by mogła to odczuć, ale musiał wziąć sobie jej słowa i podszyte obawami żarty do serca, bo nie zwiększał go zbyt mocno, nie chcąc wyrządzić jej żadnej krzywdy.
- Dopiero tu wysprzątałem, nie chce mi się znosić kolejnych pudeł od razu - westchnął, obracając głowę w bok, zerkając przez ramię na kajutę, w której teraz było znacznie więcej miejsca niż zwykle. Nie przerwał przy tym masażu, tylko metodycznie przenosił się z jednej partii pleców na drugą, idąc w górę i wracając do pasa żeby powtórzyć drogę drugi raz, gdy dotarł na koniec. - Może potem przeniosę. I tak muszę się tym pancerzem z Isis zająć, broń sprawdzić, generator tarcz... Omni-klucz chyba jakiś tu znajdę, więc nie będę musiał kupować. Zobaczę co mam w ładowni.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9105
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Crescent

8 sty 2019, o 22:45

- Pracownik miesiąca - mruknęła pod nosem, gdy ograniczył swoich klientów do tej niewielkiej grupy społecznej, jaką były ładne, młode i bezdzietne kobiety. Jego dotyk okazał się jednak mniej gwałtowny, niż się spodziewała. Nie wbił jej w materac silnym uciśnięciem, które wypchnęłoby jej powietrze z płuc i naprostowało wszystkie kręgi, choć tego się po nim spodziewała. Były dni, kiedy potrzebowała i tego, zwłaszcza gdy spędzała dużo czasu w bezruchu, ale to nie był ten dzień.
Wzruszyła lekko ramionami, zamykając oczy i układając głowę wygodnie na splecionych dłoniach. Zorientowała się, że dopiero teraz się całkowicie rozluźniła, wcześniej obawiając się nie wiadomo czego. Po chwili namysłu wyciągnęła jedną rękę spod policzka i sięgnęła do zapięcia na plecach, które odpięła, dając mężczyźnie dostęp do całej długości jej kręgosłupa. Czuła, jak znajome dłonie przesuwają się w górę po bokach tatuażu, którego usunięcie rozważała te półtora miesiąca temu, zanim pozbyła się długiej, ukośnej blizny. I w sumie wcześniej też. Teraz nie było po niej śladu, a braki we floralnym wzorze zostały uzupełnione. Nie miał on już dla niej zbyt wielkiego znaczenia. Był ozdobą, poza dziurkami w uszach jedyną, którą Francuzka godziła się skazić własne ciało. Nigdy go nie żałowała, ale dawno już przestała zwracać na niego uwagę. Najwyraźniej w przeciwieństwie do Nazira.
- Podoba ci się? - dziwne pytanie wyrwało się jej samo. Nie miało to zbyt wielkiego znaczenia, wynikało chyba z ciekawości. - Tatuaż, w sensie. Nigdy nie pytałam.
A on nigdy jej tego nie mówił. Irene jego tatuażu na ramieniu nie komentowała, choć prawdopodobnie gdyby miała jakkolwiek wpłynąć na wybór tego, co się tam znalazło, wybrałaby coś innego. Mniej... prostego. Ale był on częścią Khouriego, więc lubiła go tak samo, jak wszystko inne. No, prawie wszystko.
- Chciałam go usunąć jakiś czas temu - przyznała. - Jeszcze zanim cię poznałam. Nie zrobiłam tego, jak widać - westchnęła i mruknęła cicho, z zadowoleniem, gdy dłonie przesunęły się po tych spiętych mięśniach jej pleców. - Nawet go na co dzień nie widzę.
Zamilkła na moment, wyobrażając sobie skrzynie ze sprzętem wniesione do kajuty i z powrotem zajmujące całą tę dobrze wyczyszczoną przestrzeń. Może i Nazir miał rację, co nie zmieniało jednak faktu, że ona takiej cierpliwości nie miała.
- Nie masz pojęcia, ile mnie kosztowało zejście wtedy z Crescenta i zostawienie pancerza w skrzynce, na pokładzie - uśmiechnęła się lekko do wspomnień. - Wtedy, po gali. Chciałam siedzieć nad nim i oglądać elementy z każdej strony. Miałam dobrą motywację, więc go zostawiłam i wyszłam, ale... nie było łatwo. Myślałam, że ze swoim pierdolcem na punkcie broni będziesz miał teraz tak samo.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1638
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Prywatne jednostki

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość