Re: Elpis

7 maja 2019, o 19:04

Reakcja Isaaca była taka na jaką mieli nadzieję. Nawet on widział jak haker się rozluźnia, a mury kruszeją pod słowami Irene, odsłaniając trochę wolnej woli - nawet jeżeli nie całkowitą akceptację i chęć pomocy. Był to jednak jakiś postęp, coś z czym mogli pracować.
Obracał w głowie jego słowa, obserwując go na ekranie monitora tak jak i on obserwował ich na swoim. Oddzielało ich kilka systemów i całe tysiące lat świetlnych, co sprawiało że mógł poczuć się bezpiecznie, że kontroluje sytuację. I w pewnym sensie tak było. Potrzebowali jego wirusa, potrzebowali gotowego pliku, które SI mogłyby przerobić albo który przygotowałby on. Być może nawet potrzebowali go na tyle, że zależało od tego ich być albo nie być, o czym prawdopodobnie miał pewne pojęcie bazując na ich desperacji i przedstawieniu Irene. Mogli próbować mu uświadomić, że znaleźli go raz i mogą to zrobić ponownie, mogli przypomnieć że jego komputer właśnie był pod ich kontrolą, pomimo tego że był jednym z dwóch najlepszych hakerów w Szanghaju, mogli grozić że następnym razem zhakują mu toster, żeby go zaatakował pod prysznicem albo że jak nie da im tego czego chcą, to do końca życia będzie musiał sprawdzać czy w jego szafie nie czai się Maya, a pod łóżkiem nie warczy Khouri.
Ale zawierał już gorsze sojusze. I składał bardziej paskudne obietnice.
Obrócił w dłoniach kubek i odstawił go na blat stołu, przez chwilę się nie odzywając i rozmyślając w ciszy. Widać nawet anty-rządowe zapędy Skinnera - chociaż być może go źle odczytał i może jego niechęć tyczyła się tylko Przymierza - miały swoje granice, gdy chodziło o pozyskiwanie przydatnych zasobów. Obiecywanie przysługi w ciemno, bez kwestionowania i zadawania pytań, nie brzmiało jak coś rozsądnego czy bezpiecznego, ale w końcu już dawno nie byli zainteresowani takimi prozaicznymi cechami.
Nie mówiąc już o tym, że równie dobrze że i tak mogli tego nie przeżyć.
- Jedną - powtórzył w końcu po Khourim, podnosząc wzrok na wyświetlacz omni-klucza Mayi i wbijając spojrzenie w wizjer. - Ode mnie. Nieważne co, nieważne czy legalnie. - Możliwości o które mógł poprosić Isaac pozostawiały cień niesmaku, poczynając od zastrzelenia dla niego jakiejś osoby, a na przekazaniu mu dostępu do tajnych danych kończąc, ale było to coś w odległej przyszłości. I coś nad czym nadal miał jakąś kontrolę. - I po wszystkim zarekomenduję twoje usługi Radzie, co powinno ci przysporzyć kontaktów lub zleceń, gdybyś postanowił przestać sprzedawać swoje programy złodziejom korwet i włamywaczom. Albo wręcz przeciwnie, utrzymam twoje nazwisko z dala od swoich raportów - dorzucił, wzruszając ramionami, gdy zorientował się, że być może uwaga innych Widm i Rady nie jest tym na co Skinner miałby ochotę. - Co ci będzie bardziej grało.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1249
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: Elpis

7 maja 2019, o 22:57

Tajny rzut MG
<50%
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
80


Irene, spostrzegawczość
<30%
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
67
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9147
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

7 maja 2019, o 23:18

Odpowiedź Vexa nie przypadła hakerowi do gustu. Odsunął się nieco w swoim siedzeniu, przeciągając się w miejscu przy akompaniamencie skrzypienia fotela, które wychwycił komunikator. Pokręcił głową, uśmiechając się lekko pod nosem.
- Myślę, że wasza ostatnia nadzieja jest warta przynajmniej dwie - zaoponował, przywołując słowa, którymi posłużyła się Irene by przekonać go do nieprzerywania połączenia. - Chyba, że nie jestem wam tak potrzebny. Patrząc na kod, który mam przed sobą, znacie kogoś uzdolnionego... - dodał luźno, choć jego uśmiech wydawał się znaczyć więcej niż niewinne słowa.
- Jedną od niego i jedną ode mnie - westchnął Khouri, splatając palce dłoni ze sobą i opierając je na stole. - Od nas. Kogokolwiek.
Skinner cmoknął pod nosem, obserwując ich uważnie, przenosząc wzrok z jednej osoby na drugą, jakby ważył w tej chwili ich słowa i wagę propozycji. Wreszcie wzruszył lekko ramionami, co może nie było pełnym entuzjazmu potwierdzeniem, ale znaczyło więcej niż bezpośrednia odmowa.
- Patrząc na to, w jakim gównie jest turianin, bardziej przydacie mi się wy jeśli to Widmo mu zaraz cofną - przyznał, sprawiając, że siedząca obok Maya zmarszczyła brwi, odkładając swój kubek z kawą na stół.
- Jak dużo wiesz? - spytała, cicho, choć dosadnie. Nie dało się jej pytania zignorować - wywołało niewinny uśmiech na twarzy hakera, który czuł się znacznie pewniej, siedząc w krześle oddalonym o setki tysięcy kilometrów od zasięgu pięści nerwowej biotyczki.
- To i owo. Po waszym wtargnięciu musiałem zrewidować kilka rzeczy - odrzucił i odchrząknął, zmieniając temat zanim zdążyła się go przyczepić na dobre. - Więc... uniwersalny klucz.
Umiarkowanie zadowolony z tego, co wynosił z ich współpracy, wyraźnie się rozluźnił. Sięgnął po swoją puszkę z energetykiem i żwawo upił łyka, obracając ją sobie w dłoni i myśląc, z wzrokiem utkwionym w Francuzkę.
- Takie coś nie istnieje. Systemów są tysiące, każdy jest inny, cały czas robią nowe. Łatwiej podpiąć się pod główny system w bazie i otworzyć sobie wszystkie drzwi. Zakładając, że nikt nie nadpisze waszych uprawnień i nie zamknie ich sobie z powrotem... Właśnie, baza. Gdzie jest? Jakie ma zabezpieczenia?
Maya spojrzała po pozostałych pytająco, wywołując sobie na drugim oknie dokumentacje, które wyciągnęli z omni-kluczy zebranych z ciał. Nie mówiły im wiele, a nawet jeśli SI wyciągnęły z nich jakieś dokumentacje techniczne, musiały uznać je za nieistotne wtedy, gdy nie mieli żadnego planu działania. Spojrzała pytająco po pozostałych, ale została ubiegnięta. Etsy buszowała po jej urządzeniu, wyciągając istotne dokumenty, takie, które bezpiecznie było przesłać dalej i oddzielając je od tych, które hakerowi mogły tylko zaszkodzić.
Skinner z powrotem usiadł prosto gdy przesłano mu pliki. Spojrzał na nie niemal ze znudzeniem, marszcząc lekko brwi i przesuwając je sobie palcem po ekranie. Próżno było w jego wyrazie twarzy szukać uznania do zabezpieczeń Chasci, ale nie pojawiła się u niego też ulga.
- Wiecie, że musicie wnieść urządzenie do środka, prawda? - spytał, aktywując holograficzną klawiaturę i zaczynając coś na niej pisać. - Mogę przenieść je w stan wstrzymania, będzie udawało wyłączone. Najłatwiej omni-klucz, ale musicie dopilnować, żeby znalazł się w pobliżu komputera, albo innego omni-klucza. Komputera łatwiej, mają gorsze zabezpieczenia. Jeśli zamkną go w metalowym pudle i odetną od sygnałów, macie przesrane. Co wy tak właściwie chcecie z tej bazy zabrać?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9147
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

7 maja 2019, o 23:44

Jej monolog chyba uspokoił nie tylko Skinnera, ale również wszystkich pozostałych. Może nawet ją samą też, zwłaszcza, że dzięki niemu mogła skupić się na czymś konkretniejszym, niż obliczanie swoich marnych szans na przeżycie. Powstrzymała się przed westchnięciem ulgi, ale odsunęła się nieco od Volyovej, opierając dłonie na biodrach i przenosząc wzrok na monitory pod sufitem.
Gdyby ktoś od niej wymagał przysługi, zgodziłaby się natychmiast. Z reguły takie gadanie właśnie na samym gadaniu się kończyło. Bo co potem mógłby jej taki Isaac zrobić? Zagrozić, postraszyć, poprosić? Posłać za nimi kogoś? Co mógł zrobić Vexariusowi? Chyba nic. Obietnica więc nic ich nie kosztowała. Zerknęła na Khouriego, gdy ten się odezwał i skinęła głową. Przez moment zastanawiała się, czy mężczyzna nie jest przypadkiem zbyt honorowy, by w razie czego wykręcić się od odpowiedzialności, ale doszła do wniosku, że to problem dla przyszłej Irene. Obecna miała ich już wystarczająco wiele.
Wzruszyła lekko ramionami, gdy haker skomentował wspomniany przez nią wcześniej uniwersalny klucz. Kąciki jej ust uniosły się w uśmiechu, gdy widziała na ekranie jego pewność siebie, usprawiedliwioną odległością. Na Ziemi nie wyglądał na tak spokojnego i przekonanego, że jest na wygranej pozycji. Jej uśmiech jednak nie był szyderczy. Pilnowała się.
- Tak też sądziłam. Ale z drugiej strony warto było spytać. Uznałam, że jeśli w ogóle istnieje szansa na coś takiego, to kto mógłby to zrobić, jak nie ty? Widziałam fragmenty tamtego kodu. Rzadko widuję coś na tym poziomie.
Podbudowywanie ego rozmówcy też mogło zadziałać na ich korzyść. Kto wie, czy za chwilę sam nie będzie usiłował na siłę udowodnić im jak wiele potrafi, zapewniając lepsze wsparcie, niż planował na początku. Choć prawdę mówiąc na początku nie planował wcale.
- Wniesiemy do środka - odpowiedziała cicho.
Niewiele więcej mogła teraz zaoferować. W tej chwili sporo zależało od tego jaką formę wsparcia zapewni im haker. Czy to będzie omni-klucz, który aktywuje się gdy Vex tego sobie zażyczy, czy to będzie dysk który Francuzka wprowadzi w któryś z komputerów podpiętych do systemu, czy to będzie jeszcze jakieś inne rozwiązanie - to powinno wyjaśnić się w ciągu najbliższych kilkunastu minut. Taką przynajmniej miała nadzieję. Z jej ust wyrwało się westchnięcie.
- Mówiłam już, dane. Potrzebujemy danych, które mają w systemie i które mogą skasować, kiedy zorientują się, że weszliśmy do środka. Oni bardzo nie chcą, żeby te informacje znalazły się w rękach Widma - nie była przyzwyczajona do takiego sposobu komunikacji, nie wiedziała gdzie patrzeć. Uporczywe wpatrywanie się w rękę Volyovej było idiotyczne, a gdy była odwrócona do ekranów, wbrew pozorom wcale nie patrzyła na Skinnera. - Chcemy się podzielić na dwie grupy. Możemy na wszelki wypadek przygotować dwa egzemplarze tego... cokolwiek byś dla nas miał. Co to mogłoby być?
Teraz zerknęła w stronę Mayi, wbijając wyczekujące spojrzenie w prowizoryczną kamerę.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1661
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Elpis

8 maja 2019, o 00:29

Pewność siebie hakera zbliżała się niebezpiecznie do granicy jego cierpliwości, wyjątkowo zawężonej przez ostatnie miesiące ciągłego napięcia i niedawnej rozmowy ze Steigerem. Palce Vexa zastukały ponownie o krawędź kubka, tym razem w geście będącym jedynym wyrazem tlącej się w nim irytacji, gdy chłopak próbował negocjować w ich umowie, żeby wygrać dla siebie jak najwięcej, korzystając z ich kiepskiej sytuacji. Z obiektywnego punktu widzenia, trudno było mu się dziwić. Widmo nie połknął jednak haczyka zarzuconego przez Isaaca, gdy ten mimochodem wspomniał kod infekujący jego własny komputer. To czy domyślał się pochodzenia siły, która wtargnęła do jego systemu operacyjnego, czy też szukał odpowiedzi pchany ciekawością, było w tej chwili najmniejszym z ich problemów, a on nie miał nawet najmniejszej intencji, żeby uchylić dla niego rąbka tajemnicy. Kiedy już się rozłączą, haker będzie miał mnóstwo czasu, żeby samemu sprawdzić co się wydarzyło, a podrzucanie mu kolejnych argumentów i dobrych kart było ostatnim czego potrzebowali.
Nie mówiąc już o tym, że Khouri miał w pewnym sensie rację. Żonglowali dobrą wolą Losu i obstawiali wiele na nadzieję, że Isaac będzie lojalny dla ich umowy. Być może nie zdawał sobie sprawy, że z wiedzą o tym co planują zrobić - nawet ogólną - miał ich życie w garści. Wystarczyłby jeden kontakt z Castorem, jedna wiadomość w odpowiednie ręce... i tyle. Koniec. Byłoby po nich, bo udając, że oddają się w ręce Steigera, w rzeczywistości robiliby to naprawdę.
- Ryzyko zawodowe - odpowiedział krótko, gdy haker wspomniał jego nieciekawą sytuację. Zaczepka nie trafiła na podatny grunt, a turianin nie odwrócił wzroku od wyświetlacza. Skinner nie musiał mówić mu szczegółów, których się dowiedział, bo te prawdopodobnie i tak pozna od Vasir. Nie żeby miały w tym momencie jakiekolwiek znaczenie, biorąc pod uwagę o jaką stawkę grali. Ciężar spalonych mostów, zniszczonej kariery i kurczącego się czasu towarzyszył mu wystarczająco długo, by mógł się z nim nie tyle pogodzić, co oswoić.
Dopiero, gdy wyjaśniło się, że haker im pomoże i temat przeszedł do bardziej technicznych szczegółów, pozwolił sobie na ciche westchnięcie. Skinął głową na pytający wzrok Mayi, chociaż niepotrzebnie - sądząc po tempie transferowanych wiadomości, Etsy już wzięła się za wydzielanie tego co istotne, od tego co niebezpieczne.
- Wniesienie nie będzie problemem. Na ile możesz jednak ukryć działanie tego procesu? Co w przypadku, gdy ktoś będzie akurat próbował włączyć zainfekowany omni-klucz? - zapytał, śledząc spojrzeniem twarz Isaaca, gdy ten przeglądał dostarczane mu dane i przesuwał palcami po własnej klawiaturze, analizując bez większego przejęcia to co mu podsyłali. Jeżeli wniosą wirus na jego omni-kluczu i Steiger wyda rozkaz - po tym jak już go wrzucą do celi - przebadania jego urządzenia, całość mogłaby się skończyć równie szybko co się zaczęła. Skinner miał rację nie tylko wspominając odcięcie omni-klucza od zewnętrznych sygnałów - nadal musieli liczyć na spory łut szczęścia.
Jego wzrok odbiegł na Irene, gdy ta wspomniała drugi egzemplarz i skinął bez słowa głową, zgadzając się z jej rozumowaniem. Dobrze było mieć backup. Gdyby okazało się, że jego urządzenie nie podołało i wysadzili sobie wejście do środka zanim padły systemy bazy, drugie urządzenie - w rękach technik - dawało im cień ostatniej szansy, nawet jeżeli nikły.
- Coś, co uratuje cholernie wielu ludzi - odparł zmęczonym tonem, wracając spojrzeniem do Isaaca, gdy ten ponownie zarzucił wędkę z nowym pytaniem.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1249
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: Elpis

8 maja 2019, o 03:47

Mężczyzna przerwał na chwilę pisanie, żeby przetrawić nowe informacje i sformułować odpowiedzi na pytania Vexa. Jego uśmiech zniknął, zastąpiony skupieniem. Nie widzieli wcześniej hakera przy pracy, a ewidentnie do niej teraz się zabierał. Potrzebowali czegoś na teraz i choć pozornie Isaac miał gotowe rozwiązanie, program, który już kiedyś napisał, zmiennych było wystarczająco, by przysporzyć problemów.
- Zależy jak głęboko będzie szukał. Mogę go ukryć, ale jeśli jakiś technik się do niego dobierze, może zobaczyć jeden proces pochłaniający kurewsko dużo energii - przyznał, wracając do swojej puszki z energetykiem i pociągając z niej łyka. - Nie wiem, czego oczekujecie, ale cudotwórcą nie jestem. To wam najwyżej kupi trochę czasu, nie usmaży im wszystkiego permanentnie. Na tamtej planecie baza była pusta. Nie było nikogo, kto fizycznie mógł podpiąć się pod systemy i przywrócić je do działania.
- Tutaj będą. Pewnie dużo - westchnęła Maya. Z pozostałej trójki nikt nie miał problemu z obraniem celu patrzenia - Volyova patrzyła w swój kubek, myśląc, a Khouri w ekrany, nie usiłując podjąć kontaktu wzrokowego przez patrzenie się w rękę niebieskowłosej, nad którą unosiła się kamera.
- Jak dużo czasu? - spytał mężczyzna krótko. - Zakładając, że mają uzdolnionych techników.
Skinner wydął usta i wzruszył ramionami, ale nie odpowiedział od razu, myśląc. Ilość zmiennych nie pozwalała mu na wytypowanie czasu, konkretnej liczby, która usatysfakcjonowałaby Nazira.
- To zależy. Są dwa słabe punkty - poprawił się w krześle i odchrząknął, kładąc dłonie na blacie i nakreślając nimi dwa punkty palcem, zostawiając niewidoczne linie na biurku. - Pierwszy, omni-klucz. Jeśli wam go zabiorą i przeszukają porządnie, znajdą wirusa. Nie wiem, ile zajmie im usunięcie go z systemów. Zależy ile mają ludzi i jak dobrzy są.
- A drugi?
- Znajdą go już w systemach próbując usunąć dane. Mogę zrobić dwie kopie, jak chcecie. Patrząc na ten syf, który przesłaliście, módlcie się, żeby cokolwiek zadziałało - mruknął z nutą niezadowolenia, przeglądając przesłane przez Etsy specyfikacje.
Mamrotał coś do siebie, rzucając hasła, które nawet jeśli przedostawały się przez łączę, wychwycone przez komunikator, to brzmiały obco, nawet dla przeszkolonej technicznie dwójki siedzącej przy stole. Skinner podrapał się po głowie, zastanawiając nad czymś intensywnie.
- Ile czasu będzie potrzebował żeby zadziałać, od naszego wejścia?
- Eee, kilka minut, zależy od ich zabezpieczeń.
Kot za jego plecami przeciągnął się drugi raz, wstał i ułożył w tej samej pozycji po przejściu kilku kroków po poduszce łóżka, dalej mając ich pośrednią obecność we wszelkim mniemaniu.
- Są dwa systemy, z których mogą korzystać... duża ta baza? A, tu jest... Okej - rzucał pod nosem, odnajdując dane w specyfikacjach. - To Przymierze?
Chwila milczenia, podczas której Maya podniosła wzrok z ciemnego napoju wewnątrz kubka i przeniosła go na ekrany.
- Częściowo.
- Wow, tajemniczo - burknął w odpowiedzi, niezadowolony z niepełnej kooperacji. - Dobra. Potrzebuję godziny żeby to ogarnąć, dopiero wtedy podam wam szczegóły. Ale zostawcie mnie w spokoju, nie lubię być... obserwowany.
Spojrzał ostentacyjnie w kamerkę. Jeśli którekolwiek się wahało, Etsy przesłała na ich urządzenia komunikaty, zapewniając o tym, że choć wyłączy przekaz video, będzie obserwować jego poczynania na tyle, na ile może.
Bez względu na to, czy odcięli video, czy wyłączyli własny przekaz, Khouri odezwał się dopiero wtedy, gdy Skinner nie mógł ich już usłyszeć.
- Obie opcje są ryzykowne - zauważył, od razu śpiesząc z wyjaśnieniem. - Jeśli Vex wejdzie z omni-kluczem, mogą go wykryć, od razu usunąć i zaalarmować wszystkich, że coś się dzieje. Ale jeśli nie wykryją, będziemy zabezpieczeni na później.
- Gdy odpalimy ładunki, mogą od razu zacząć wymazywanie danych, na wszelki wypadek - zauważyła, od razu przechodząc myślami do drugiej opcji. - Jeśli wniesiemy go ze sobą to może nie zdążyć w ogóle zadziałać.
Mężczyzna sięgnął do kubka, upijając kilka łyków kawy, która zdążyła już całkowicie ostygnąć. Ich rozmowa ze Skinnerem trwała kilkanaście minut, nawet jeśli wydawałoby się, że trwała zaledwie kilka. W mesie na dodatek było chłodno.
- I tak będziemy mieli mało czasu. Kiedy się wedrzemy, równie dobrze mogą Vexa zabić - zauważył ponuro, przenosząc wzrok na Widmo. - Albo rozwalić serwery, fizycznie.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9147
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

8 maja 2019, o 12:38

Czyli nadal nie wiedziała co da im wirus stworzony i zmodyfikowany przez Skinnera. Może zablokuje systemy, może je wyłączy. Co im pozostało? Czekać godzinę. To było sześćdziesiąt minut bezczynności, której Francuzka nienawidziła. Wolałaby po tej rozmowie wrócić na Crescenta, przebrać się w pancerz... no i w sumie nic więcej do zrobienia nie miała. Nie dopóki nie będą ostatecznie wiedzieć jaki jest ich plan. Póki co nawet Volyova nie potwierdziła, że puści turianina samego.
Gdy tylko przekaz się zakończył, Irene westchnęła ciężko i mało profesjonalnie oparła się czołem o blat stołu. Nie miała siły czekać, to stresowało ją bardziej niż sama akcja. Zamknęła oczy, zaciskając dłonie na pustym już kubku gdzieś w okolicy czubka jej głowy. To, że haker zgodził się z nimi współpracować, dawało im pewną przewagę, jakiej nie mieli jeszcze pół godziny temu. Ale jakoś nadal nie czuła, że nad czymkolwiek ma kontrolę. Wszystko przesypywało się jej między palcami. Tęskniła za czasem, gdy jedynym jej problemem było to, czy ochrona kasyna już ją wykryła, czy jeszcze nie. Za tą beztroską, za problemami jakie wtedy miała.
- Wirus musi zostać aktywowany zanim odpalimy ładunki - powiedziała cicho, nie podnosząc głowy. - Może nie zdążą zniszczyć serwerów.
Nie miała już niczego konstruktywnego do dodania. Oni chyba też nie, poza ustaleniem co właściwie miała zrobić i z kim iść Volyova. Mogła co najwyżej przygotować omni-klucz, ale przecież nie musiała teraz tworzyć fałszywej tożsamości, ani nie wiadomo jak przystosowywać urządzenia.
- Będziemy mieć dwa egzemplarze. Nie wiemy jeszcze jak się to wszystko poukłada i nie mamy szansy na domyślenie się co może, a co nie może się wydarzyć. Z reguły zawsze dzieje się coś, czego się w ogóle nie przewidziało. Czy czekamy na coś jeszcze poza tym wirusem?
Podniosła się w końcu z blatu i przesunęła spojrzeniem po pozostałych. Ktoś miał coś mądrego do powiedzenia? Kolejne przypuszczenia, kolejne domysły?
- Zakładając, że kogoś... że mnie złapią, czy coś - zmieniła temat. - Czy jest coś, o czym mam nie mówić? Coś, czego mam nie robić? Nie siedzę w tym tak głęboko jak wy. Nie chcę czegoś palnąć niechcący i wszystkiego zepsuć.
Przez chwilę rozważała wyciągnięcie kolejnego papierosa, ale wiedząc, że ani Maya, ani Vexarius nie palą, zrezygnowała z tego pomysłu. Obróciła trzymany kubek o trzysta sześćdziesiąt stopni, przyglądając się temu, jak odbija się w nim światło okrętowych jarzeniówek.
- Ruszamy od razu kiedy dostaniemy wirusa? - zerknęła na swój omni-klucz, sprawdzając ile zostało godzin z wspomnianych przedtem piętnastu.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1661
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Elpis

8 maja 2019, o 20:12

Vex skinął oszczędnie głową, dając znać, że nie oczekuje od hakera cudów. Chłopak był uzdolniony, ale podobnie jak oni, pracował bez znajomości większości szczegółów, w środowisku bardzo podatnym na nagłe i nieprzewidziane zmienne. Słabych punktów było mnóstwo - ludzie Castora mogli znaleźć wirusa na omni-kluczu, mogli zamknąć go z dala od jakiegokolwiek źródła sygnału, mogli mieć dodatkowe środki ostrożności i techników równie uzdolnionych co Skinner, mogli ogarnąć chaos zanim oni zdążą przekuć go w coś co pomoże im wygrać... Ostatecznie wirus mógł nawet nie zadziałać, nie dając rady skomplikowanym zabezpieczeniom.
- Daj znać jak już będziesz pewien co do możliwości wirusa - powiedział w końcu, obserwując jak Isaac pracuje. - Każda przewaga nam się przyda. Każde otwarte drzwi lub wyłączona kamera to plus, ale każda kupiona minuta liczy się jeszcze bardziej. Ostatecznie wirus nie musi nawet zablokować usunięcia plików, jeżeli wcześniej uda mu się je skopiować i przesłać.
Informacje, które posiadał Castor, były najbardziej witalne. To był ich cel i tylko one mogły zagwarantować im szansę na jakikolwiek powrót do wcześniejszego życia lub odzyskanie go w jakimś stopniu, tylko one mogły wyplenić skorumpowany fragment Przymierza na tyle, żeby to było zauważalne i warte zachodu.
Kiedy Isaac zażądał prywatności, z ociąganiem skinął głową. Potwierdzenie Etsy były uspokajające, ale chłopak wciąż stanowił nieznany czynnik. Nawet jeżeli wyglądało na to, że zaangażował się w ich problem na dobre. Jak tylko monitory zgasły, odcinając obustronny transfer wideo, przesunął dłonią po twarzy w zmęczonym geście - nie tyle fizycznie, co psychicznie.
- Wezmę omni-klucz Jeffersona albo Avisa. Jeżeli Reed lub technicy rozpoznają w nim swój własny, może nie będą w ogóle go przeszukiwać. Jeżeli którykolwiek z nich będzie na miejscu, być może od razu będą chcieli go odebrać, chociażby z sentymentu - mruknął bez większego przekonania. - Zostawię mój właściwy wam, podobnie jak broń.
Opuścił dłoń i odgiął się na krześle, przenosząc wzrok z Mayi na Khouriego i z powrotem.
- Możemy zapytać Skinnera czy da radę, żeby wirus nie tylko zawiesił systemy, ale też otworzył wszystkie drzwi. Nawet jeżeli zrobi to chwilowo, będzie to kilka kupionych sekund dla was. I dla mnie, gdyby postanowili mnie zastrzelić na widok jakichkolwiek kłopotów - powiedział, opierając łokcie na blacie i łącząc dłonie przed sobą, pod brodą. Być może walka bez uzbrojenia i sam na sam z ochroniarzami nie należała do najlepszych pomysłów, ale efekt zaskoczenia i tak dawałby mu większe szanse niż gdyby ktoś z jego oprawców postanowił po prostu wejść do jego celi i mu strzelić w twarz. - Albo wręcz przeciwnie - może uda mu się sprawić, żeby wirus nie zawieszał systemów bazy, ale żeby udawał część jej procesów. Jeżeli Steiger myślałby, że skasował pliki, podczas gdy w rzeczywistości tak się nie stało, nie wysyłałby nikogo żeby fizycznie je zniszczyli. I nie szukaliby wirusa w swoich podsystemach. To byłaby chyba nawet lepsza opcja.
Kwestia tego, że dla niego mogło się to skończyć w tym samym momencie, w którym oni zdetonowaliby ładunki, była... drugorzędna. A przynajmniej tak starał się do tego przekonywać, odsuwając myślenie o konsekwencjach w najciemniejsze zakamarki swojego umysłu. Już wcześniej po słowach Skinnera uświadomił sobie, że być może przecenił własną wartość dla Steigera, gdy wcześniej przekonywał pozostałych, że nic mu nie grozi, bo Widmo na uwięzi będzie dla niego przydatne. Jeżeli jego własna kariera już była w tak głębokim pożarze... W końcu na co Steigerowi Widmo, które nie jest Widmem?
Nie wypowiedział jednak żadnej z tych myśli na głos, zdeterminowany zachować je dla siebie. Mieli plan. Coś co faktycznie miało szansę zadziałać, coś co dawało jakąś nadzieję na rozsypanie Castora w drobny mak. Przyglądał się nieświadomie Mayi, obracając w myślach wszystko to, co teraz ustalili, wszystko to co za kilkanaście godzin zdecyduje o ich być albo nie być. Kiedy jednak Irene zabrała głos, obrócił twarz w jej stronę.
- Czekamy. Muszę jeszcze porozmawiać z moim znajomym Widmem, a ona musi dolecieć na Palaven - odpowiedział po chwili milczenia. Sięgnął po kubek i dopijając kawę. - Możecie zostać na Elpis przez tą godzinę, jeżeli chcecie. Chociaż to i tak bez znaczenia - dodał, machnąwszy lekceważąco ręką gdzieś w kierunku śluz, którymi byli przecież połączeni. Nie żeby mieli do siebie daleko. Ale u niego była lepsza kawa.
Jego wzrok zawisł z powrotem na rudowłosej, gdy obracał w głowie jej pytanie.
- Nie mogą się dowiedzieć o Etsy. I o Isis - powiedział w końcu ciszej. Na jego usta wpłynął ponury, pozbawiony wesołości uśmiech. - A poza tym? Im mniej im powiesz i im więcej będą myśleli, że coś wiesz, tym dłużej utrzymają cię przy życiu. Może na tyle długo, żeby ktoś wpadł do przetwórni piezo w której cię przetrzymują i cię uratował - dodał, spoglądając przelotnie na Nazira i uśmiechając się krzywo.
Porada, którą sam zamierzał wziąć do serca.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1249
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: Elpis

10 maja 2019, o 15:00

Godzina na miejscu, na polu bitwy lub obszarze zajętym przez przeciwnika, byłaby czasem krótkim, którego chcieliby mieć więcej. Jednak teraz, w tej sytuacji, każda minuta dłużyła się niesamowicie, przynajmniej dla części z czwórki. Khouri upił kolejne kilka łyków kawy w milczeniu, zastanawiając się, może myśląc o tym, co mogli pominąć, albo co wymyśli Skinner. Mieli dużo czasu do zabicia, co oznaczało wiele wątpliwości, ale też wiele nowych pomysłów - pytanie tylko czy dobrych.
- Kasowanie plików chyba trochę trwa - odpowiedziała niepewnie Maya, patrząc po Irene i Vexie pytająco, nie będąc pewną, czy faktycznie było tak, jak jej się wydawało. - Ale zgadzam się. Trzeba go włączyć przed odpaleniem ładunków. Chyba lepsze to ryzyko od drugiego.
Obie opcje niosły ze sobą problemy w razie wykrycia. Może uda im się przechytrzyć Steigera, a może założył, że Widmo nie podda się dobrowolnie i przygotował już klatkę Faradaya, do którego włoży i turianina, i wszystkie jego rzeczy, zostawiając go bez kontaktu. Tego dowiedzą się zaledwie chwilę po tym, gdy ujrzą bazę na Chasce na własne oczy i zrewidują ich plan, upewniając się, czy ma w ogóle rację bytu.
- Niewiele mu powiedzieliśmy - zauważył Khouri, gdy z ust Widma posypały się nowe pomysły. - Słyszałeś, co mówił. Systemy są różne. Ciężko robić coś na oślep i oczekiwać, że zadziała.
Kiwnął głową, gdy Vex zaoferował im zostanie na Elpis, po czym zerknął kontrolnie na Irene. Jemu się nie śpieszyło, poczekanie godziny tu, czy kilka metrów dalej, za śluzą na pokładzie Crescenta, nie robiło mu żadnej różnicy. Tak czy siak będą musieli się tu spotkać by znów porozmawiać ze Skinnerem i zrewidować to, co udało mu się zrobić. Zakładając, że nie szukał właśnie kontaktu do Steigera, czekając na sowitą wypłatę w zamian za informacje o tym, co knuli przeciwko Castorowi.
- Nie złapią cię - dodał, kategorycznie, ale jego westchnienie zdradziło wniosek, do którego sam po chwili doszedł - nie mogli w tej chwili niczego zakładać. - Jesteś niewiadomą dla nich, całkowicie. Jeśli kogokolwiek z nas złapią, masz największe szanse na to, że zostawią cię przy życiu. Mayę wcisną do celi od razu, mnie zastrzelą. Reed drugi raz się nie nabierze na wał z placówkami.
Maya przekrzywiła lekko głowę, ale nie odpowiedziała, najwyraźniej się z tym zgadzając. Ten ruch i tak zwrócił uwagę Khouriego, który wbił w nią badawcze spojrzenie, a ona skrzywiła się lekko jeszcze zanim otworzył usta, spodziewając się pytania.
- Z kim idziesz? - powtórzył kwestię, którą wałkowali od jakiegoś czasu.
Kobieta westchnęła lekko, odsuwając się w krześle i biorąc kilka sekund namysłu nim odpowiedziała.
- Nie wiemy, czy wrzucą mnie do celi od razu - zaczęła ostrożnie. - To ryzyko. Ale jeśli będę z Vexem i zaczną grzebać przy jego omni-kluczu, mogę zrobić zadymę - dodała, wzruszając lekko ramionami. - Tego i tak się będą po mnie spodziewać. Ale może odwrócę uwagę od omni-klucza.
- Trochę za dużo może - mruknął, podnosząc rękę do twarzy by potrzeć skronie. Zerknął na Irene, a później na Vexa, wracając w końcu do Francuzki. - Co myślisz?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9147
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

12 maja 2019, o 15:56

Uśmiechnęła się krzywo, zatopiona w ponurych rozmyślaniach. Popełniła już błąd powiedzenia o Isis osobie postronnej i czekała tylko, aż spadną na nią konsekwencje tego braku myślenia. Zastanawiała się, czy jeśli uda im się w ogóle dolecieć na Thessię po tym wszystkim, powinni lądować w ogólnodostępnym doku w głównym porcie Lirii. Ale wracając do pytania, które zadała - chyba generalnie miała nie mówić nic. Czy w razie czego będzie w stanie znieść tyle, co Nazir w fabryce piezo? Pewnie nie. Nawiązanie turianina do fabryki i tego, co się w niej wydarzyło, wpędziło ją w jeszcze mroczniejsze myśli. Obracała powoli swój kubek w miejscu, przyglądając się śladom, które na jego ściankach zostawiła wypita kawa.
Rozważanie tego, co mógłby robić wirus, też niczego w tej chwili nie wnosiło, zwłaszcza, że Isaac ich nie słyszał. Propozycje Widma przyszły o pięć minut za późno. Wzruszyła ramionami, nie odrywając wzroku od kręcącego się wolno naczynia.
- Napisz to Skinnerowi - zaproponowała cicho, nie mając nic więcej do dodania.
Gdyby siedziała z hakerem w jego pokoju w Szanghaju, tworząc wirusa razem z nim, może cokolwiek by to zmieniało. Po pierwsze jednak akurat na tym się nie znała, a po drugie znajdowała się tutaj. Na statku turianina, czekając na godzinę sądu. Skinęła głową w odpowiedzi na pytające spojrzenie Khouriego, po chwili wyciągając kolejnego swojego wiśniowego papierosa i odpalając go, bez ruszania się od stołu. Przeliczyła na szybko ile ich zostało - miała jeszcze pięć, a perspektywa odwiedzenia jakiegoś sklepu raczej nie należała do tych najbliższych.
Gdy po raz kolejny Nazir spytał niebieskowłosą z kim się wybiera do środka, a ona znów wykręciła się od odpowiedzi, Francuzka przeniosła na nią badawcze spojrzenie. Początkowo nie odpowiedziała mężczyźnie, zapatrzona w przecięty trzema równoległymi szramami profil. Volyova albo bardzo nie chciała iść z nimi, albo nie chciała puszczać Widma samego. A może tak jak twierdziła, za bardzo nienawidziła Steigera, by zrezygnować ze spotkania, choć Irene podejrzewała, że w jej upartości kryje się coś więcej.
- Myślę, że Maya zamierza pójść z Viyo, czy tego chcemy, czy nie - odparła po długiej chwili zastanowienia. - Odwrócenie uwagi od omni-klucza to dobry pomysł, ale wiąże się z dużym ryzykiem. Nie wiem. To nie moja decyzja, tylko jego - skinęła głową w stronę turianina. - Bo rozumiem, że ostatecznie on tu dowodzi.
Kąciki jej ust znów uniosły się w słabym uśmiechu. Łańcuch dowodzenia to była kolejna kwestia, z którą Irene nie powinna mieć nic wspólnego. Jedyne, czego była pewna, to że tutaj znajduje się w nim na samym dole. Była ostatnim ogniwem, którego nie powinno się pytać o zdanie, zwłaszcza, że jej rozwiązaniem na dziś było odwrócenie się i polecenie gdzieś w cholerę, z daleka od Steigera, Chasci i całej reszty.
- Nie masz więcej znajomych Widm, które mogłyby przylecieć do nas w ciągu najbliższych kilku godzin? - spytała swobodnie, chociaż atmosfera była zbyt ciężka, by dało się ją rozładować słabym żartem.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1661
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Elpis

13 maja 2019, o 20:32

- Pliki usuwane są z tą samą prędkością. Ale tak, im więcej plików, tym dłuższy cały proces - odpowiedział na słowa Mayi, krzywiąc się lekko. - Problem w tym, że gdy już się zacznie, to koniec. Każdy usunięty plik to dla nas stracona potencjalnie krytyczna informacja, każda sekunda to setki lub tysiące danych, które moglibyśmy wykorzystać. Jeżeli dojdzie do tego, że będziemy ścigać się z kasowaniem plików, to znaczy że już przegraliśmy. Naszym słabym punktem do wykorzystania nie są systemy, ale ludzie które je obsługują i którzy odpowiadają za zainicjowanie procesu. Bo wątpię, żeby tak witalny zabieg mieli jakoś automatycznie zabezpieczony - dodał, pocierając kciukiem po krawędzi kubka w roztargnieniu. Inna myśl podsunęła następną, mniej prawdopodobną, ale w jakiś sposób nie niemożliwą; taką, która wyrwała z jego gardła ciche westchnięcie. - Chyba, że też mają SI. Na tym etapie nie byłbym zaskoczony.
Steiger i Castor wydawali się podążać inną ścieżką, bardziej zbliżoną do wymuszonej ewolucji lub bioulepszania, ale nie mogli niczego wykluczyć. Być może specyfiki, które zaprojektowali dla żołnierzy pokroju Khouriego, genetycznie modyfikowane wirusy oraz wizje, które wysnuwał Jefferson na temat upgrade'owania rasy ludzkiej biologią innych ras, malowały bardziej konkretny obraz ich projektów, ale wiedzieli zwyczajnie zbyt mało, żeby cokolwiek założyć ze stuprocentową pewnością.
I nie tylko oni. Isaac też działał na ślepo.
Skinął oszczędnie głową na uwagę Irene i uśmiechnął się cierpko na słowa Khouriego.
- A czy sami nie robimy tego samego? Nie oszukujmy się, cały plan może rozbić się nawet o taką pierdołę jak zewnętrzny monitoring ich bazy albo błąd w kodzie Isaaca - zauważył, ale bez złośliwości. Odsunął pusty kubek i położył dłonie na blacie, zerkając w stronę niewidocznych wizjerów kamer w mesie. - Ets, prześlij mu moje sugestie. Tylko jakoś... delikatnie. Żeby znowu nie dostał zawału jak mu nagle klimatyzacja zacznie opowiadać o zaletach otwartych drzwi i udawanych procesów.
Skinner był ich niespodziewanym sojusznikiem, nawet jeżeli nietypowym. Ich mała grupka, chcąc nie chcąc, powiększyła się o kolejną osobę, ale nadal rzucali się na coś, co przekraczało możliwości pojmowania zwykłych ludzi. I jeszcze wierzyli, że mogą wygrać.
A przynajmniej on wierzył.
Nie tak całkiem, nie bez cienia wątpliwości, ale jakaś jego drobna część, jakiś malutki okruszek na dnia wszystkich faktów, uparcie upierał się, że wszystko nadal może zakończyć się po ich myśli. Że wytrwali aż tyle, więc wytrwają więcej. Że zasłużyli na chociaż jedno pełne zwycięstwo. Że Castor nie złamał ich przez te wszystkie miesiące, wyrzeczenia i bitwy pełne goryczy, i że teraz to on miał za to zapłacić. Była to jednak nadzieja delikatna i niestabilna, gasnąca i wzrastająca ilekroć upadał ich kolejny plan, ilekroć ktoś proponował nowy.
Jego wzrok odbiegł na Mayę, gdy najpierw Khouri, a potem Irene poruszyli temat, który sprawiał im najwięcej problemów od samego początku. Nie odpowiedział jednak ani na jej słowa, ani na sugestię rudowłosej Francuzki. Potrafił dostrzec potencjalną iskrę zaczepki, którą rzuciła technik - świadomie lub nie - ale jego myśli teraz ponownie zaczęły niechętnie obracać się dookoła tematu, który ciążył mu na sercu przez całe ich spotkanie, nigdy do końca nie odsuwając się w cień. Obserwował w ciszy biotyczkę, przyglądając się jak siedzi przy stole, jak nieświadomie macha nogą w jednym z kilku objawów napięcia, które towarzyszyło im wszystkim, a które teraz każdy ukierunkowywał na swój własny sposób; jak wzrusza ramionami, jak krzywi się do słów eks-żołnierza. Każdy z nich miał swój powód, żeby iść. Ich plan nie był idealny, żadna z jego wersji.
Ale gdyby coś poszło nie tak...
Nie, gdy coś pójdzie nie tak...
- Maya, mogę porozmawiać z tobą na osobności? - odezwał się po dłuższej chwili. Odsunął krzesło, podnosząc się na nogi. Jego spojrzenie podłapało wzrok niebieskowłosej na uderzenie serca, nim ruszył w stronę wyjścia z mesy. - Dajcie nam chwilę.
Wychodząc na korytarz, przez chwilę miał wrażenie jakby wychodził do innego świata. Ciężki temat, hologram mapy AZ-99, videorozmowa i targowanie się ze Skinnerem, rozmyślanie o jego rodzinie, planowanie samobójczej misji... Mesa w tej chwili nie przypominała pomieszczenia, które pamiętało więcej niż jedno przyjemne wspomnienie. Biel korytarza towarzyszyła im jeszcze przez kilka kroków, po których przeszli kawałek w stronę kokpitu, zatrzymując się na wysokości śluzy. Dopiero tam turianin odwrócił się i podniósł wzrok na niebieskowłosą, przez kilka chwil po prostu przyglądając się jej bez słowa. W jego spojrzeniu nie było jednak ani złości, ani irytacji, ani niczego co mogłoby sugerować, że wyciągnął ją, żeby próbować ją przekonać do swoich racji. Przez chwilę było w nim po prostu zmęczenie.
- Naprawdę uważasz, że będziemy mieli większe szanse na powstrzymanie Castora, jeżeli również dasz się złapać? - zapytał wprost, przesuwając spojrzeniem między jedną złotą tęczówką, a drugą. - Pomimo tego wszystkiego co powiedzieliśmy, pomimo tego co mogą od razu ci zrobić? Bardziej niż gdy będziecie walczyć we trójkę?
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1249
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: Elpis

15 maja 2019, o 15:58

Etsy potwierdziła piknięciem na jego omni-kluczu, że spisała jego propozycje i przesłała je dalej, w jakiś sposób komunikując się ze Skinnerem tak, by nie odezwać się za pomocą klimatyzacji, zgodnie z jego sugestią.
Maya nie skomentowała słów Irene, tak jak Vex, postanawiając je zignorować. Nie było trudno domyślić się, że preferuje pójście z Viyo, ale Francuzka z Khourim prawdopodobnie nie mieli z tym wiele wspólnego i nie powinni brać tego do siebie. Spojrzenia, które wymieniała z Viyo co jakiś czas, jak i emocje w jej głosie gdy mówiła o jego poddaniu się w ręce Steigera, mówiły więcej, niż wypowiadane przez nią słowa, przynajmniej dla wyostrzonych przez Vertigo zmysłów.
Może faktycznie wierzyła w to, że gdyby Steiger postanowił zabić Vexa na miejscu, byłaby w stanie temu zapobiec. Może nie słuchała go gdy mówił o tym, że zabraliby ją do celi i odurzyli narkotykami. Ale może nie myślała o tym wszystkim racjonalnie i jedyne, na czym jej zależało, to pozostanie przy Widmie, lub spojrzenie Steigerowi w oczy.
W zależności od tego, które uczucia w niej wysunęły się teraz na prowadzenie.
Kiwnęła głową z ociąganiem, odsuwając swoje krzesło ze zgrzytem po metalowej podłodze. Nie potrzebowała dodatkowej zachęty, od razu wstała, czekając, aż zrobi to turianin. Razem z nim ruszyła do wyjścia z mesy, przechodząc na biały, czysty korytarz.
Odetchnęła, niemal czytając mu w myślach, również dostrzegając nieco inną atmosferę od tej panującej wewnątrz pomieszczenia, w którym siedzieli poprzednio. W milczeniu szła koło jego boku, nie pytając gdzie ją prowadził, ani nie zatrzymując się od razu. Śluzy były szczelne, nawet gdyby stanęli od razu za wyjściem, Nazir i Irene nie mogliby usłyszeć tego o czym mówią. Odejście dalej wydawało się jednak właściwsze, jakby kilka metrów pustej przestrzeni, odseparowujące ich od pozostałej dwójki, robiło namacalną różnicę.
Gdy wreszcie przystanęli, skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, wpatrując się w niego nieco pochmurnie. Dopiero słysząc jego pytanie, westchnęła głośno, rozluźniając się nieco. Oparła się plecami o ścianę, wbijając wzrok w sufit na kilka chwil, których potrzebowała by zebrać myśli.
- Szczerze? - spytała z przekąsem, wracając do niego spojrzeniem. - Czy pójdę z tobą, czy z nimi, szanse mamy tak samo beznadziejne. Mam dość walczenia o każdy punkt procentowy przewagi. Co ma być, to będzie.
Etsy mogłaby się nie zgodzić, licząc ich szanse na powodzenie za pomocą cyferek. Ale Volyova miała cyferek dość na długo przed tym, gdy poznała Viyo, więc i teraz nie była ich zwolenniczką.
Umilkła, odwracając wzrok, tym razem wbijając go w ziemię. Cała sytuacja odbiła się również na jej posturze, na ramionach miała ciężar podejmowanych przez nią decyzji, a wzrok przykrywał cień tego, co czekało ich w najbliższej przyszłości.
- Co jeśli Steiger po prostu zabije cię na wstępie? Co, jeśli jego ludzie wybiją nas zanim dotrzemy do ciebie? Dotarliśmy tak daleko razem, czemu teraz mamy się rozdzielać?
Gdy wychodzili, Khouri odprowadzał ich wzrokiem. Westchnął cicho, odchylając się w krześle by wydobyć paczkę papierosów z kieszeni spodni. Lekko pogniecioną, jak zwykle, wytargał wreszcie z jej wnętrza, a ze środka wyciągnął papierosa. Wkrótce mesę wypełnił drażliwy zapach tytoniu, niewzbogaconego wiśniowym aromatem, jak wcześniej.
Obrócił się w stronę Irene, patrząc na nią przez chwilę. Jego wzrok wydawał się nieprzenikniony gdy był tak skupiony na zadaniu, nawet dla jej bystrego spojrzenia. Dostrzegała w nim jednak zdenerwowanie, ale widziała też determinację.
- Po ostatniej akcji wcale mnie nie dziwi, że nie chce z nami iść - odchrząknął, interpretując zachowanie Volyovej na swój sposób. - A przynajmniej ze mną. Zresztą...
Machnął lekko ręką, przerywając, by zaciągnąć się trzymanym w dłoni papierosem. Wypuścił dym w kierunku sufitu, patrząc, jak rozpływa się w niemal niewidoczną chmurkę nim systemy podtrzymywania życia wyfiltrują go z powietrza.
- Może to i lepiej. Steiger wie, że sobą pracują. Może zyskamy na zaskoczeniu jak pomyśli, że złapał ich dwójkę.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9147
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

15 maja 2019, o 23:00

Gdy obserwowała turianina i Volyovą opuszczających mesę, powoli docierało do niej to, czego nie dopuszczała do siebie przez całą ich znajomość. Może przez fakt, że związki międzyrasowe to dla niej wciąż nie była codzienność, a może po prostu miała inne rzeczy na głowie, Vertigo poświęcając na inne problemy. Odprowadziła ich spojrzeniem, uśmiechając się gorzko. Wszyscy tu mieli do stracenia więcej, niż byli w stanie przyznać przed sobą nawzajem. Nie mieli czasu na poznanie się lepiej, na podzielenie się swoimi prawdziwymi obawami. Irene sama była temu winna - ukrywała targające nią emocje nawet przed Nazirem, może wręcz odrobinę przed samą sobą. Nie chciała przyznawać się Vexariusowi, że faktycznie tą nieszczęsną sympatią Nazira była, bo bała się, że odsuną ją wtedy od akcji i będzie musiała spędzić kilka godzin w samotności na Crescencie, czekając na cud. Najwyraźniej się myliła.
Ze sporym opóźnieniem odwróciła się do Khouriego, po tym jak usłyszała jego słowa. Zerknęła jeszcze raz na drzwi wyjściowe z mesy, jakby upewniała się, że nie jest słyszana z drugiej strony, choć nie miała jak tego sprawdzić.
- Myślę, że to, czy idzie z nami, czy nie z nami, jest jej obojętne - odparła i rozsiadła się wygodniej na krześle, strzepując do pustego kubka nadmiar popiołu ze swojego papierosa. Ich dym mieszał się pod sufitem, wciągany niemal od razu przez systemy, które aktywowała Etsy. - Ty jesteś jej obojętny. Za to Viyo już nie.
Uśmiechnęła się lekko, choć w jej oczach próżno było szukać rozbawienia. Smutek - ten owszem. Było jej żal, zarówno tamtej dwójki, jak i ich samych.
- Myślisz, że ktoś przewidział szczęśliwe zakończenie dla takich jak oni? - spytała, przyglądając się żarzącej się końcówce papierosa, która zbliżała się powoli do jej palców. - Dla takich jak my?
Ostatnie słowa dodała na tyle cicho, że może w innych okolicznościach nawet by tego nie usłyszał. Ale mesa była głucha, nic się tu nie działo, nie było niczego głośniejszego niż szept. Przez moment rozważała spytanie Isis po raz kolejny, jak według niej wyglądają ich procentowe szanse na sukces, ale doszła do wniosku, że uzyskałaby taką samą odpowiedź jak wcześniej.
- Tak. Pewnie tak - zgodziła się z mężczyzną, wzruszając lekko ramionami i zaciągając się dymem ponownie.
Przeszło jej przez myśl, że gdyby wiedziała jak dalej potoczy się jej życie, nigdy nie opuściłaby Thessii i nie dałaby jej opuścić Nazirowi. To był jedyny moment w jej życiu, gdzie wszystko układało się dokładnie tak, jak sobie wymarzyła. W tej chwili bagno, w jakim się znalazła, było ostatnim czego mogłaby kiedykolwiek chcieć.
- Ta godzina będzie trwać wieczność. Jak po ciebie leciałam w pustym statku przez dwie doby, to czas leciał szybciej, niż teraz.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1661
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Elpis

16 maja 2019, o 00:53

Walka ze statystyką zaczynała być motywem przewodnim ich życia. Jego spojrzenie błądziło po jej twarzy w milczeniu; w tym jednym się zgadzali - oboje za każdym razem próbowali ignorować logikę i prawdopodobieństwo sukcesu za każdym razem, gdy los rzucał im w twarz kolejne wyzwanie, uparcie starając się dowieść, że się mylą. Ona ścierała się z tymi liczbami przez całą swoją młodość, za każdym razem, gdy czarna materia dawała o sobie znać, przy każdej kolejnej opinii biegłego lekarza; on wielokrotnie stawał naprzeciw nim podczas swojej kariery, podejmując decyzje, które zaprowadziły go do tego miejsca i tego czasu, do tej pozycji, do takich nietypowych przyjaciół i bliskich jakich miał teraz. Oboje byli przyzwyczajeni do ryzyka. Oboje mieli świadomość, że szczęście kiedyś się od nich może odwrócić.
A jednak czym innym było ryzykowanie własnym życiem, a czym innym ryzykowanie czyimś. Szczególnie jej.
Milczał przez długą chwilę, gdy odpowiedziała na jego pytanie, a także zadała własne. W jego głowie myśli biły się jedna z drugą, każda mając swoje powody. I każda udając coś innego niż była w rzeczywistości. Chciałby powiedzieć, że jego wątpliwości i niechęć do tego planu powodowane są czystą logiką i chłodnym pragmatyzmem, że jej obecność w drugiej grupie to najrozsądniejsza decyzja, bo dawała im największe szanse. Bo w towarzystwie Nazira i Irene stanowili siła ognia przeciwko której Castor musiałby rzucić większość swoich sił, żeby ich chociażby spowolni; bo nie przyda się nikomu odurzona prochami i wrzucona do celi; bo Steiger trzymał jego rodzinę w garści, a nie jej. Problem polegał jednak na tym, że chociaż każdy z tych argumentów był prawdziwy, żaden z nich nie był głównym powodem. Ten był o wiele prostszy.
Strach. Nie o siebie, a o nią. Paskudne uczucie, które zaciskało mu zimne pazury na żołądku, zmuszając do szukania lepszych argumentów, takich z którymi nie dałoby się dyskutować, takich których sam nie byłby w stanie podważyć. Takie, które udawało, że chodzi tylko o to, że obecność Mayi w drugiej grupie zwiększa ich szanse na zniszczenie Castora, a nie jej własne. Na przeżycie.
Przyglądał się jej w ciszy, nim w końcu westchnął ciężko i również oparł się plecami o ścianę korytarza, naprzeciwko niej. Wsunął jedną dłoń do kieszeni, a drugą przejechał po twarzy, zamykając na chwilę oczy, próbując fizycznym gestem pozbyć się wszystkich oporów i chaosu wrzeszczącego w głowie.
- Temu, że jeżeli oddasz się w ręce Steigera i coś ci się stanie... - zaczął po chwili mówić, ale przerwał, nie potrafiąc dokończyć, nie potrafiąc w pełni ująć w słowa tego czego się obawiał. Pokręcił głową i westchnął ponownie.
Może rzeczywiście było tak jak mówiła. Może rzeczywiście ostatecznie nie miało znaczenia kto gdzie pójdzie, kto będzie robił za przynętę, kto będzie udawał kogo. Oboje wchodzili do paszczy potwora na którego polowali i wszystkie ścieżki były równie groźne. Czy jeżeli ich szanse rzeczywiście wyglądały tak beznadziejnie, to czy przynajmniej nie mogli zrobić tego po swojemu, tak jak byli w tym dobrzy?
- Razem do samego paskudnego końca? - podsumował jej słowa, uśmiechając się powoli. Może i było to jakieś rozwiązanie na niemożliwy do rozwiązania problem. Najprostsza odpowiedź na liczbę niewiadomych na które się rzucali, na plan który mógł się posypać w pierwszej minucie ich akcji, na rzeczy których się nie spodziewali. Co ma być, to będzie.
- Może i masz rację. Może wymyśliliśmy już wszystko co mogliśmy wymyślić przy tak niewielkiej kontroli, którą nad tym mamy - powiedział cicho, obserwując ją przez szerokość korytarza.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1249
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: Elpis

17 maja 2019, o 23:31

Zmieszany dyń tworzył zupełnie osobną, inną woń, które łączyła słodkie z gorzkim.
Mężczyzna przysunął jej pusty kubek w swoją stronę, stawiając go pomiędzy nimi i strzepując nadmiar popiołu ze swojego papierosa do środka. Odchylił się w krześle, wpatrując w fantazyjne kształty, w których dym ilustrował prz
epływ powietrza w kajucie. Dopiero dalsze słowa Francuzki skupiły na niej jego całą uwagę. Zmarszczył nieco brwi, zerkając na drzwi, jakby sprawdzał, czy nie wchodzą do środka, lub jakby oczekiwał, że tam ich dostrzeże i zobaczy to, co umknęło mu wcześniej.
- Zastanawiałem się nad tym - przyznał zdawkowo, obracając się w miejscu w jej stronę. Oparł jeden łokieć o blat, a drugi o szczyt siedzenia, sięgając dłonią dzierżącą papierosa do ust. - To ma sens.
Wciągnął przesączone nikotyną powietrze do płuc, wypuszczając je dopiero po krótkiej chwili. Teraz, gdy palili oboje, atmosfera wokół nich nie oczyszczała się niemal od razu. Systemy potrzebowały kilku sekund by unoszące się nad nimi opary zelżały, a wreszcie zniknęły.
Umilkł na dłużej, gdy zadała niewygodne pytanie. Jego szczęka drgnęła lekko, a wzrok odruchowo odbiegł w zamyśleniu gdzieś w bok, na wypadek, gdyby jej spojrzenie okazało się zbyt palące. Nie było dobrej odpowiedzi, takiej, która mogłaby ją pokrzepić i lepiej przygotować na to, co miało wydarzyć się już niedługo.
- Myślę, że wybiegamy poza książki historyczne - odrzekł wreszcie, uśmiechając się lekko, z pewnością, której sekunda uniku nie zapowiedziała. - Ale z naszej dwójki jak na razie to chyba ja przynoszę tobie pecha.
Obrócił jej kubek w miejscu, przyglądając mu się zupełnie tak, jakby miał różnić się czymkolwiek od pozostałej trójki. Tak samo biały, gładki i pozbawiony wzorów, przypominał standardowe wyposażenie cywilnych statków. Okręt Viyo nie był ociosanym, wojskowym Crescentem i nawet kawa smakowała na nim dobrze. Gdyby nie okoliczności, mogliby uznać to za miłą odmianę od ich codzienności.
Maya nie odpowiadała, ale wzrok, którym obdarzyła turianina, było pochmurne. Nie musiał tłumaczyć jej tego, co czułby gdyby coś jej się stało. Gdyby zabrali ją do celi i tak jak przewidział, nafaszerowali narkotykami. Może od razu, godzinę później leżałaby na stole operacyjnym. Ale z drugiej strony, słowa Kevina wydawały się sugerować coś zupełnie innego. Pomoc, której potrzebowała. Tylko co o tym, i o niej, mógłby wiedzieć inżynier, który nie wdawał się w szczegóły?
Jej twarz złagodniała nieco, ale chwila ta była krótka i bardzo ulotna.
- Nieistotne - odpowiedziała twardo. Przestąpiła z nogi na nogę, ruchem głowy odgarniając opadające jej na twarz kosmyki włosów, jak zwykle usiłujące wydostać się z upięcia. - Wiesz dobrze, że nie wybiorę jednej opcji tylko dlatego, że będzie najbezpieczniejsza.
Wiedział też wiele, innych rzeczy związanych z jej podejściem do życia i własnym przywiązaniem do sprawy, ale żadnej z tych nie wspomniała teraz. Wierzył w Fortunę, tak jak ona wierzyła w to, że ich atak na Chascę już się odbył i jego przebieg zapisano w gwiazdach.
- Może gdyby pójście z nimi było ewidentnie użyteczniejsze... - westchnęła, tłumacząc najlepiej jak mogła coś, co okazało się zbyt ciężkie do elokwentnego opisania. - Ale teraz, pójście z tobą wydaje mi się właściwe. Po prostu.
Wzruszyła ramionami i odsunęła się od ściany, pod którą przez cały ten czas stała. Przeszła na środek korytarza i pozwoliła, by jej dłonie opadły wzdłuż ciała, rozluźniając nieco sylwetkę. Skinęła głową w kierunku, z którego przeszli, patrząc na niego pytająco, ale nie ruszyła się jako pierwsza, wiedząc dobrze, że mogliby rozmawiać o tym jeszcze przez godzinę. Pytanie tylko, czy było warto.
- Na pewno się martwią - rzuciła z przekąsem w kierunku siedzącej w mesie dwójki.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9147
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

18 maja 2019, o 20:32

Pokręciła głową z niedowierzaniem.
- I nic mi nie powiedziałeś - westchnęła, podążając za jego spojrzeniem i odwracając głowę do drzwi. - Ja byłam zbyt zaaferowana całą resztą, żeby to do mnie dotarło.
Nie spodziewała się pewności w jego głosie. Pytanie, czy po prostu nauczył się tak świetnie udawać, czy naprawdę wierzył w to, co mówił. Przyglądała się mu przez chwilę w zamyśleniu, uśmiechając się do niego lekko przez stół. Gdy stalowe spojrzenie stawało się cieplejsze, przypominało jej po co właściwie tu siedzi i czemu się na to zgodziła. Podobno nadzieja umierała ostatnia. Irene nie miała jej wiele, ale najwyraźniej siedzący naprzeciwko mężczyzna nadrabiał za nią.
- Czy ja wiem - wzruszyła ramionami. - Miewasz dobre chwile.
Drobna złośliwość, na którą sobie pozwoliła, była między nimi czymś na porządku dziennym. Khouri znał już ją na tyle, by wiedzieć, że nie mówi poważnie. Jej spojrzenie złagodniało, choć nie pozwoliła sobie na nic więcej. Nie kiedy Etsy patrzyła. Może i Francuzka była już przyzwyczajona do faktu, że Isis ich obserwuje, ale ta SI była obca, nieznajoma. Nie chciała, żeby całą ich rozmowę potem przytoczyła turianinowi - choć pewnie i tak to zrobi, a Irene nie miała pod tym względem nic do gadania.
Opuściła wzrok na żarzącą się końcówkę papierosa, szukając w niej odpowiedzi na wszystkie nurtujące ją pytania. Ile czasu minęło? Pięć minut? Dziesięć? Nawet porozmawiać swobodnie tutaj nie mogli. Podniosła się od stołu, by przejść się po mesie, choć właściwie nie wiedziała po co. Wszystko było lepsze, niż siedzenie w miejscu. Zerknęła na monitory, ale żaden z nich nie wyświetlał już Skinnera.
- Myślisz, że wytrzymacie najbliższe kilka godzin bez skakania sobie do gardeł? - spytała. Nazir powinien domyślić się o kogo jej chodziło. Póki co rozmawiał z Volyovą normalnie i żadnemu z nich nie dało się zarzucić choćby słownej agresji, ale kto wie, ile miała potrwać taka sielanka.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1661
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Elpis

18 maja 2019, o 20:35

Westchnięcie turianina mówiło więcej niż słowa.
- Wiem - przyznał, niechętnie unosząc kącik ust w uśmiechu. Można było powiedzieć o niej wiele rzeczy, ale nie tą, że unikała zagrożenia, gdy to zaczynało wyglądać nie po jej myśli i gdyby nie to, że teraz dobrowolnie oddawali się w ręce przeciwnika, to pewnie nigdy nie poruszyłby tego tematu. Akceptował gwałtowny charakter biotyczki oraz to co szło razem z nim - teraz tym bardziej, gdy znał podłoże z którego wynika i powody które nią kierowały. Gdyby chodziło tylko o szturm na o wiele liczniejszego i silniejszego przeciwnika, bez wahania pozwoliłby jej skoczyć obok siebie w ogień, wręcz cisząc się z jej towarzystwa i faktu, że mogli to zrobić razem, z kimś komu ufał. Ale teraz, robiąc za przynętę, jakaś jego część szeptała mu, że pozwalając jej być przy swoim boku, tym samym dobrowolnie pozwala Steigerowi na zabranie jej od niego oraz na wszystko to, co podpowiadała parszywa wyobraźnia na temat jej potencjalnego losu.
Wypuścił z siebie powietrze, kręcąc głową do własnych myśli.
- Nie, masz rację - odparł. Prawda była taka, że nie wyciągnął jej, żeby przekonać ją do tego, żeby z nim nie szła, a żeby przekonać samego siebie, że jego zgoda jest... Nie znał określenia, które by mu pomogło. Ale słowa Mayi pasowały. Może nie było to rozważne, ale wydawało się być... właściwe.
Wsunął dłonie do kieszeni, przyglądając się jej przez parę sekund w ciszy.
- Zawsze możemy wykorzystać ich własny pomysł. Możemy wszyć ci pod skórę kapsułkę z jakimś koktajlem pobudzającym albo przykleić za zębami jakąś pigułkę, którą rozgryziesz jak cię znieczulą. Mamy dwa skrzydła medyczne z zapasami - rzucił po chwili, wbrew swoim własnym zapewnieniom sprzed zaledwie kilkudziesięciu sekund, że może nie mają już co wymyślać i próbować rozwiązać niewiadomego. Widać tyle czasu było jego limitem na bierne akceptowanie rzeczywistości bez prób rozwiązania wszystkich problemów, które ta przed nimi stawiała.
Albo to, albo cień uśmiechu, który błąkał się po jego ustach, gdy to mówił, sugerujący, że być może nie jest to zbyt poważna propozycja.
Gdy skinęła głową w stronę mesy, on również odbił się plecami od ściany.
- Kto wie, może naprawdę tak jest - odparł na jej cyniczną uwagę, ale nie wyglądało na to, że tym razem żartuje. Powiódł wzrokiem wgłąb korytarza, w kierunku drzwi mesy, błądząc nim załomie przejścia za którymi się znajdowali, przez chwilę nie ruszając się z miejsca. - W końcu wszyscy siedzimy teraz w tym razem. Kto wie, może po wszystkim usiądziemy razem w jakimś spokojniejszym miejscu, żeby razem się napić i porozmawiać na spokojnie, bez widma Castora na horyzoncie - rzucił, po czym wzruszył ramionami i ruszył z powrotem w stronę mesy.
Kiedy drzwi rozsunęły się przed nimi ponownie, wszedł do środka i omiótł spojrzeniem Irene oraz Nazira. Przez kilka sekund nic nie mówił, po prostu w ciszy podchodząc do stołu i zabierając z niego swój kubek, żeby przejść do ekspresu i podstawić go ponownie pod dozownik z wersją dekstro kawy.
- Maya pójdzie ze mną - powiedział w końcu, zwlekając jednak z naciśnięciem przycisku. Obrócił się plecami, opierając o blat obok maszyny i zawieszając wzrok na rudowłosej. - I niestety nie, nie mam więcej znajomych Widm. Siedzimy w tym sami - dodał, odpowiadając na jej wcześniejsze pytanie.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1249
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: Elpis

18 maja 2019, o 21:58

Jego propozycja, zapewne nie w pełni poważna, wreszcie wywołała jej śmiech. Z uśmiechem przestąpiła z nogi na nogę, podpierając boki rękoma i patrząc na niego z zastanowieniem, jakby naprawdę zastanawiała się nad takim rozwiązaniem. Dopiero gdy odezwała się z odpowiedzią, w jej głosie pobrzmiewał sarkazm.
- Jasne. Ile mamy, ze czterdzieści minut? - spytała niewinnie, podnosząc rękę do góry i zerkając na swój nadgarstek, jakby sprawdzała godzinę na omni-kluczu, choć urządzenie się nie aktywowało, pozostając posłusznie uśpionym. - W sam raz na opatentowanie niewykrywalnego sposobu podaży narkotyków pobudzających, które na pewno masz w szafce tuż obok maści na siniaki.
Na pewno nie znaleźliby odpowiedniego na to programu w kapsule medycznej, a Etsy mogłaby posłużyć wyłącznie za bardzo dobre narzędzie do szukania informacji w extranecie, nie pomogłaby fizycznie, własnymi rękoma. Ten plan miał zbyt wiele niedociągnięć, a oni zbyt mało czasu, by przeszło jej przez myśl, że faktycznie mogą tego spróbować.
- Ruda wygląda na wkurwioną - zauważyła w odpowiedzi, kręcąc lekko głową. Znała go zbyt dobrze, że takie założenia są wynikiem jego optymizmu, nie naiwności, więc ugryzła temat w nieco inny sposób. - Mam wrażenie, że jeśli nam się uda, nigdy nie zobaczymy jej na oczy. A jego razem z nią.
Świętowanie i to, czy do niego dojdzie, było teraz najmniej istotnym problemem, ale miło było się na nim skupić, choćby na chwilę. Kiwnęła lekko głową gdy ruszył w stronę powrotną, również stawiając swoje kroki w kierunku mesy.
Wewnątrz lekko przydymionego pomieszczenia, Khouri przypominał nieporuszoną statuę. Jedynie jego ręka ruszała się co jakiś czas, podnosząc papierosa do ust i z powrotem opadając na stół, sporadycznie strzepując nadmiar popiołu do wnętrza białego kubka. Stanowił zupełne przeciwieństwo Irene, którą stres i zniecierpliwienie miotały po wnętrzu mesy tam i z powrotem. Pokój był dość spory, ułożony nieco inaczej niż mesa Crescenta. Miał dwa wyjścia, do dwóch różnych korytarzy, które musiały zbiegać się gdzieś w odpowiednich punktach, jak to bywało na statkach tego typu.
- Bo nie sądziłem, że to prawda - wytłumaczył się mężczyzna, wzruszając lekko ramionami. Idea może przeszła mu przez myśl, ale nie pozostawiła po sobie wystarczająco mocnego przeświadczenia o ich sytuacji by uznał, że warto się tym z kimkolwiek dzielić.
Uśmiechnął się lekko, słysząc jej pochwałę, ale nie skomentował jej, przekrzywiając lekko głowę na znak niedowierzania. Zdawał sobie sprawę z tego, że Etsy słuchała. Mogli zrzucić na to dystans, który wzmacniało ich wspólne podenerwowanie. Fizyczny, gdy rudowłosa odchodziła od stołu, jak i emocjonalny, gdy okrążali bliskie tematy, trzymając się tych, które ściśle związane były z ich obecnym zadaniem.
- Przecież nic jej nie robię - mruknął, wypuszczając z ust kolejną porcję dymu. - Nie odzywam się, nie komentuję. To nie ja mam problem.
Umilkł dosłownie sekundę przed tym, gdy drzwi mesy się otworzyły, a do środka z powrotem weszła druga połowa ich zespołu.
Maya przeszła koło turianina, zerkając na Irene i Nazira gdy Viyo wypowiedział na głos ich decyzję. Nazir ponownie kiwnął głową, przyjmując to do wiadomości, więc niebieskowłosa zajęła swoje miejsce, wślizgując się na siedzenie.
Czterdzieści minut, o których wcześniej mówiła im Maya, minęło im dość wolno. Stres odkładał się na ich umysłach i ciążył na ramionach, sprawiając, że po kilku minutach rozmowy na dany temat słowa przestawały się kleić. Wałkowanie kolejnych strategii również dogasało, choć wolniej, bo pomysły robiły się zbyt skomplikowane, lub nierealistyczne.
- Spóźnia się - fuknęła niebieskowłosa, sprawdzając godzinę na omni-kluczu, dziesiąty już raz. - Cztery minuty. Jeśli nas wystawił, przysięgam, że...
- Oi!
Brytyjsko brzmiący okrzyk wydobył się z ekranu powyżej, a obraz został zmultiplikowany na wszystkie pozostałe. Skinner wyglądał tak samo jak wcześniej, choć może trochę osunął się w fotelu z czasem, a kot teraz mył się, siedząc na krawędzi jego biurka, zamiast spać na łóżku jak wcześniej.
- Ale macie stypę - cmoknął, gdy Maya włączyła omni-klucz, przekazując mu obraz ich w mesie, zgodnie z poprzednią, wciąż obowiązującą umową widzenia się nawzajem. - Ogarnąłem to, w miarę.
- Przekonująco - mruknął Nazir, ale być może zbyt cicho, by Isaac go usłyszał, a być może ten po prostu postanowił go zignorować.
- Z serwerami będzie prosto. Mogę odciąć je od wszystkich innych systemów. Wciąż będą mogli wyjebać je manualnie, podpinając się do nich bezpośrednio, ale to wasz problem. Zdalnie ich nie zniszczą.
- To dobrze - niebieskowłosa ożywiła się nieco, prostując w krześle. Rozejrzała się dookoła, patrząc po pozostałych. - Jeśli zdążycie je znaleźć zanim oni wykryją wirusa, wystarczy, że utrzymacie pomieszczenie w trakcie zgrywania.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9147
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

18 maja 2019, o 23:24

Wzmianka dotycząca Irene sprawiła, że przekrzywił nieznacznie głowę, obracając w myślach jej uwagę.
- Myślę, że to po prostu stres - zauważył, gdy szli już korytarzem. Ludzki instynkt opierał się na prostej zasadzie, tej samej co niemal u wszystkich innych żywych organizmów - uciekaj lub walcz. Sytuacja w której obecnie się znaleźli uruchamiała wszelkie możliwe sygnały stresowe w głowie, nie było co do tego wątpliwości. Zamknięta mesa na pokładzie obcego okrętu była fizyczną manifestacją faktu, że w tej chwili żadne z nich nie miało gdzie uciec, nawet jakby chciało. Pozostawało więc tylko walcz. - Jest cywilem, a przynajmniej sama tak twierdziła. Ty, Khouri, ja... Jesteśmy przyzwyczajeni do ciągłej dostawy adrenaliny i lepiej wiemy jak sobie z tym radzić. Ale niewykluczone, że masz rację. Może po wszystkim każdy pójdzie w swoją stronę - dodał, opierając dłoń na panelu rozsuwania drzwi.
O ile wszyscy będą mieli gdzie się udać. To czy sukces i zniszczenie Castora zapewni im możliwość powrotu wciąż było niepewne, biorąc pod uwagę bagno w jakie się wpakowali i to co napomknął im Skinner. Być może nawet gdy baza na Chasce upadnie, żadne z nich nie będzie miało gdzie wracać - on upadłe Widmo, ona dezerterka, Khouri terrorysta, a Irene ich uchwycona na kamerach wspólniczka.
Oczekiwanie na powrót Skinnera było kolejnym przykładem okrutnego czasu. Minuty dłużyły się na godziny, zmuszając do wysłuchiwania cichej pracy systemów Elpis, obserwowania wiercenia się Mayi oraz chodzenia Irene, wdychania mieszaniny wiśniowego zapachu dymu i ciężkiego tytoniu eks-żołnierza, i przebywania w towarzystwie własnych, ponurych myśli, które napierały tym silniej, im umysł miał mniej do roboty. Żadne z ich czwórki najwyraźniej nie miało ochoty na rozmowę, ale ciężko było się temu dziwić. Świadomość tego co miało nadejść i tego w jakiej sytuacji byli, rzucała cień na każdą luźną konwersację lub wymianę uwag, która mogłaby się odbyć.
Kiedy biotyczka raz po raz sprawdzała godzinę na omni-kluczu, on stukał bezmyślnie palcami po ściance kubka, trzymając go w obydwu dłoniach, odchylony na krześle. Na tym etapie nie mieli już nawet co przeglądać planów oraz zdobytych dokumentów, bo wszystko zostało przejrzane, a nad całością czuwały dwie SI. Drgnął dopiero gdy ekrany monitorów rozbłysły ponownie, wyrywając go z rozmyślań; podniósł wzrok, a naczynie stuknęło o blat stołu, gdy je odstawił.
- To dobre wieści - zauważył ostrożnie, gdy haker rozpoczął od dobrej wiadomości. Wbijał spojrzenie w jego twarz wyświetloną na ekranie, próbując przebić się przez piksele oraz dziesiątki lat świetlnych, żeby odkryć z czym do nich wrócił. Gdy chłopak opowiedział o serwerach, zastukał palcami po blacie stołu w zamyśleniu.
To była zdecydowanie dobra wiadomość. Taka, która dawała im szansę, nawet jeżeli będą musieli zmierzyć się z upływającym czasem.
- Ale? - zapytał jednak z dystansem, nie pozwalając sobie na zastrzyk euforii. - Jest jeszcze jakieś "ale"?
Dobre wiadomości miały to do siebie, że przeważnie towarzyszyła im ich zła siostra. Oczywiście nadal mieli jeszcze mnóstwo niewiadomych, takich jak to, że nie wiedzieli gdzie są serwery, jak są chronione, jak do nich dotrzeć... Ale mieli szansę.
- A co z innymi systemami? Komunikacją, dla przykładu? Pozostaną nietknięte? - dodał, śledząc Isaaca spojrzeniem. Problem był podwójny. Jeden związany z jego rodziną, a drugi... - Jeżeli odkryją wirusa w chwili w której wydadzą rozkaz usunięcia danych - czyli w najgorszym wypadku w chwili pierwszego wybuchu - wystarczy że sięgną do komunikatora i nakażą komuś kto jest najbliżej do podejścia do serwerów i zniszczenia.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1249
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: Elpis

18 maja 2019, o 23:46

Może powinni byli wrócić na Crescenta. Mogliby wtedy przynajmniej rozmawiać spokojnie, a i znajoma atmosfera własnego statku znacząco poprawiłaby im samopoczucie. No, na pewno poprawiłaby Francuzce. Teraz pozostało jej tylko siedzieć w miejscu, stukając paznokciami w blat stołu, albo krążyć w tę i z powrotem po mesie, przyglądając się jej wyposażeniu i kontemplując przyciski w ekspresie do kawy.
Nie zdążyła odpowiedzieć Nazirowi, bo skończył mówić w momencie, w którym rozsunęły się drzwi do mesy. Jej wzrok mimowolnie powędrował do niebieskowłosej, a w jej oczach błysnęło rozbawienie, choć tamta mogła tylko domyślać się co było jego przyczyną. Zresztą Irene sama nie wiedziała co bardziej - czy fakt, że to Volyova tak strasznie według Khouriego go prowokowała, czy jej bliskość z Widmem, która wcześniej Dubois umknęła. A może to była kwestia tego, że w tych kilku zdaniach, które zdążyli wymienić podczas ich nieobecności, właściwie rozmawiali w większości właśnie o niej.
Odsunęła się od ekspresu, robiąc miejsce Viyo i wracając do stołu, od którego przedtem wstała. Wiśniowy papieros zgasł z sykiem w kubku, na którego dnie zostały jeszcze resztki kawy. Skinięciem głowy skwitowała decyzję, jaką podjęli na korytarzu. A potem już usiłowała nie liczyć każdej kolejnej sekundy. Niewiele miała do dodania w kwestii strategicznych i taktycznych rozwiązań, bo nie miała doświadczenia, które dawałoby jej jakąś wiedzę na ten temat. Nie mogła poprawić im nastroju gadaniem o bzdurach, bo sama nie miała skąd jakichś resztek optymizmu wziąć. Tkwiła więc na swoim krześle, powtarzając w myślach obietnice wobec samej siebie i modlitwy do wszystkich bogów galaktyki, żeby może jeszcze ten jeden, ostatni raz byli po ich stronie. Może któryś był prawdziwy i faktycznie jej słuchał - warto było spróbować, czyż nie? Nikomu nie proponowała kwazara, nie chciała pić siedemnastej tego dnia kawy, głodna też już nie była. Oczekiwanie na Skinnera było jak czekanie na wyrok.
Uśmiechnęła się krzywo, gdy padły pierwsze słowa hakera. Przeszło jej przez myśl kilka odpowiedzi, ale zrezygnowała z nich wszystkich. Wbiła wzrok w ekrany i skupiła się na kocie, słuchając co mężczyzna miał do powiedzenia. Jej brwi ściągnęły się nieco, bo to nie było magiczne deus ex machina, które rozwiązałoby im wszystkie problemy. A szkoda, byłoby super.
- To, że ktoś przyjdzie do serwerowni, nie będzie problemem, jeśli my już tam będziemy, trzeba tylko dobrze to zgrać - odpowiedziała na obawy Widma. - Przynajmniej przez jakiś czas, no i zależy ile ludzi tam wyślą. Ale bardziej bym się skupiła na odcięciu komunikacji ze światem zewnętrznym.
Możliwe, że miała podobny tok rozumowania do jego, ale żadne z nich nie miało jak tego sprawdzić. Mimo, że Dubois nie należała do osób mocno zżytych ze swoimi krewnymi, po tym co wydarzyło się z rodziną Nazira zyskała odrobinę wrażliwości pod tym względem. Zaczęła rozumieć, że jednak niektórym może zależeć na kimś na tyle mocno, by bać się o jego życie. Teraz też docierało do niej, jak duża słabość to była. Według niej ktoś, kto był Widmem, nie powinien takich mieć. Ale to już było tylko jej zdanie, mogła nie mieć pełnego obrazu sytuacji. Kto wie, czy te słabości nie sprawiały, że przy tym, czym się zajmowali, Widma pozostawali... no, ludzcy, jakkolwiek absurdalnie by to nie zabrzmiało w kontekście siedzącego obok niej turianina.
- Czy wirus robi coś jeszcze? - spytała, odwracając się do kamery.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1661
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Prywatne jednostki

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości