Re: Elpis

5 cze 2019, o 11:12

Rzuty Mayi i Nazira
Znajomość łaciny
Maya <30% Nazir <50%
Mistrz Gry wylosował/a 2d100:
44, 67


Wegz nie patrz
Wyświetl uwagę administratora
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9169
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

5 cze 2019, o 11:25

Widząc lekkie skrzywienie u rudowłosej, Maya uśmiechnęła się lekko, przepraszająco.
- Tylko whisky została. Ziemska i salariańska - wytłumaczyła, wzruszając lekko ramionami. Nie tylko dla Francuzki to nie był pierwszy wybór jeśli chodziło o alkohole, ale Nazir, któremu podała butelkę później, wyglądał na zadowolonego.
Ani Viyo, ani nikt inny nie rozpoznał przytoczonego przez nią, łacińskiego cytatu. Nawet Khouri w swoim zainteresowaniu historią nie zareagował, nie odrywając się od panelu pojazdu, przełączając jakieś opcje beztrosko. Nie obawiał się tego, że w pewnym momencie włączy jakieś ukryte systemy uzbrojenia i rozwali hangar, a przynajmniej na to nie wyglądało.
- Turianie dzielą się na tych, którzy nienawidzą ludzi i tych, którzy ją uwielbiają? - rzucił z rozbawieniem, zerkając na Widmo stojące poza pojazdem.
Maya nie zareagowała na przytyk, ale łatwo było jej unikać wzroku siedzących w środku Mako osób, gdy siedziała na jego masce. Zwyczajnie nie pochyliła się w ich stronę póki nie zachciała napić się whisky, które i tak musiało wrócić do Irene nim mogło z powrotem dotrzeć do będącej poza zasięgiem rąk Nazira niebieskowłosej.
Powstrzymała się też od komentarza później, obserwując turianina gdy formułował odpowiedź na komplement, lub zniewagę - w zależności od swojego punktu widzenia. Odebrała butelkę od Francuzki, upijając sporego łyka ze środka i z zastanowieniem oceniła poziom płynu - jedna butelka na trzy osoby to było dość mało, ale w mesie została jeszcze jedna. Mieli tylko pięć godzin, może otwieranie drugiej było nierozważne, ale Volyova wydawała się ostatnią osobą by teraz nad tym się zastanawiać. Może ex aequo z Irene.
- Przeżyjemy - zdecydował Khouri, klepiąc tablicę rozdzielczą pojazdu i występując jedną nogą poza pojazd. - Zaraz spakuję miny - dodał, wskazując ręką na torbę, którą wcześniej rzucił na ziemię bez zastanowienia.
Maya podążyła wzrokiem za jego ruchem dłoni i uniosła lekko brew, pewnie wspominając huk, który temu towarzyszył, ale nie skomentowała.
- Co z tym lokalizatorem, Viyo? Mówiłeś, że jeszcze go masz - przypomniał, obracając głowę w kierunku Widma. - Sami z nich korzystają, pewnie go wykryją od razu jeśli weźmiesz go na siebie. Ale możemy go jakoś inaczej wykorzystać.
- Zawsze się przyda - odrzuciła niebieskowłosa, z powrotem podając butelkę Irene. - Zaznaczyć lokalizację pojazdu? Podrzucić komuś na miejscu?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9169
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

5 cze 2019, o 16:09

Cytat rzucony przez Irene nie spotkał się ze zrozumieniem turianina, ale wywołał w nim naturalną ciekawość. Translator nie raczył automatycznie przetłumaczyć archaicznego języka, pozostawiając go jedynie w sferze jego domysłów.
- Brzmi bardzo poważnie – zauważył uprzejmym tonem, spoglądając do wnętrza przez drzwi. – Ale niestety nic nie rozumiem. Moja wiedza waszych wymarłych języków sprowadza się tylko do komend wojskowych, powiedzeń waszych generałów i przysłów nie dłuższych niż parę słów. Tylko niezbędne rzeczy, tak naprawdę.
Jej prztyczek odnośnie preferencji, będący lustrzanym odbiciem jego własnej, drobnej prowokacji z ich wspólnej wizyty w Szanghaju, napotkał tylko jego przewrócenie oczu. Touche, byłoby tu odpowiednią reakcją, gdyby mówił po francusku.
- Jedzenie też – potwierdził zamiast tego, kręcąc bezmyślnie butelką w dłoni. – Głupio byłoby, gdybym nie miał. Wbrew pozorom Maya nie żywi się tylko krwią pokonanych wrogów i łzami żołnierzy linii B – dodał, podnosząc wzrok na biotyczkę siedzącą na masce pojazdu.
W pewnym sensie kwestia jego zaopatrzenia była czysto pragmatycznym podejściem. Biorąc pod uwagę rozłożenie organizmów o dekstroskrętnej architekturze DNA i tych o lewoskrętnej, prawdopodobieństwo trafienia na pokład człowieka, asari lub salarianina było wielokrotnie większe niż trafienie turianina lub quarianina. Można byłoby się kłócić, że nawet przy charakterze jego pracy i szansie na tymczasowe zabieranie na Elpis wszelkiego rodzaju odbitych jeńców czy uratowanych cywili, nie potrzebował żadnej z tych rzeczy, ale on był zdania, że zawsze lepiej coś mieć i nie korzystać, niż nie mieć i potrzebować.
No i były też te nieszczęsne preferencje.
- To nie takie proste – odpowiedział z ociąganiem na pytanie Nazira oraz niejako uwagę rudowłosej. Przesunął palcami po etykiecie vespera, w zamyśleniu obracając w głowie jej słowa. – To nie tak, że część turian was nienawidzi. Wiele ludzi błędnie uważa, że mamy do was uraz przez Incydent 314, ale po prostu zakładacie to na podstawie swoich własnych odczuć. Widać to chociażby w różnicy w nazewnictwie. Tylko wy określacie nasze pierwsze spotkanie jako „wojna”, dla nas to nie było nic aż tak dosadnego – dodał, wzruszając nieznacznie ramionami. – Ci którzy darzą was… nie wiem, nazwijmy to „dystansem”, mają raczej inne powody. Ostrożność, prędzej. Wasza rasa pojawiła się znienacka, wszędzie was pełno, weszliście do Rady, wasze Widmo miało udział w śmierci poprzedniej, a każde z was jest zupełnie inne od drugiego, przez co ciężko nadać wam jedną łatkę, ciężko się do was przygotować. Niektórzy nie lubią tej niepewności. Innych ona fascynuje – dodał, unosząc wymownie butelkę, po czym przysuwając ją do ust, żeby upić parę łyków. Ziołowy alkohol, mocniejszy i słodszy niż chatti, był zbyt aromatyczny jak na trunek do czystego popijania, ale nie zostało go aż tyle, żeby robiło to różnice.
- Jesteście jak cukierki bez etykiety. Nigdy nie wiadomo co się trafi – podsumował swój wywód pogodnym tonem, opuszczając butelkę i opierając ją na krawędzi opony obok siebie.
Jego wzrok prześlizgnął się po torbie z minami, ale komentarz do ich traktowania zostawił dla siebie. Przewidział wcześniej zawartość bagażu (w końcu skoro chcieli wysadzać ściany, to gdzieś te ładunki wybuchowy Khouri musiał trzymać), ale zakładał, że ten musiał być zabezpieczony. Albo miał o Nazirze zdecydowanie zbyt wysokie mniemanie, jeżeli tak nie było. Za to pytanie o lokalizator zwróciło jego uwagę.
- Mam – potwierdził z ociąganiem. – A raczej Maya ma. Przy swoim pancerzu.
Podniósł wzrok, podłapując jej spojrzenie. Ostatnim razem przekazał jej lokalizator na AZ-102, pomimo jej pierwszych obiekcji; nigdy go nie odebrał, ale też nigdy nie zapomniał, że się u niej znajduje.
- Ale wątpię, żeby go namierzyli, jeżeli tego nie będziemy chcieli. Etsy przeprogramowała go na moją prośbę jak tylko opuściliśmy układ naszego pierwszego spotkania – dodał, wracając spojrzeniem do byłego żołnierza. – Jeżeli macie jakieś pomysły co z nim zrobić, to śmiało. Nie liczyłbym jednak, żeby udało nam się podrzucić go Steigerowi.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1260
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: Elpis

5 cze 2019, o 21:40

- Faktycznie - odparła turianinowi, uśmiechając się lekko. - Tylko niezbędne. Wszystko, co mówi się w wymarłych językach, brzmi bardzo poważnie. Kiedyś to też umiałam powiedzieć po łacinie. Teraz już tego nie pamiętam.
Zrezygnowała jednak z dosłownego tłumaczenia, bo Viyo o nie nie poprosił. Zresztą było to jedno z tych powiedzeń, które wymagałoby pewnego podłoża filozoficznego, na którego wyjaśnianie Francuzka nie miała teraz ochoty. Może kiedyś, choć mało to było prawdopodobne. Przeglądała więc dalej specyfikacje, z czystej ciekawości, sprawdzając czy po czasie spędzonym na Crescencie może i pod tym względem jej wiedza poszerzyła się odrobinę. I w sumie tak było, choć nadal nie na tyle, by cokolwiek to wnosiło w ich życie. Na pewno nie w ciągu najbliższych kilkunastu godzin.
Przejęła butelkę z powrotem od Mayi, odpinając się w końcu od Mako i odwracając w fotelu w stronę wyjścia z pojazdu. W zamyśleniu patrzyła gdzieś na przestrzał przez plecy odwróconego do niej tyłem Nazira, nie myśląc w ogóle ani o minach, ani o lokalizatorach. Rozmowa działa się jakoś obok niej i na pewno nie była to jeszcze wina wypitego przez nią alkoholu, bo przecież dopiero w tej chwili brała drugiego łyka. Ostra whisky rozpaliła ogniem jej klatkę piersiową, mimo niekoniecznie przyjemnego smaku dając zdecydowanie przyjemne odczucie w ciele. Osunęła się niżej w fotelu i zogniskowała wzrok na profilu Khouriego, bo nikogo innego stamtąd nie widziała.
- Dość blisko znałam kiedyś pewnego turianina i był zupełnie inny od ciebie, Viyo - zauważyła, wracając do poprzedniego tematu, tak jakby wzmianka o minach i ładunkach nie miała miejsca. - Każdy, kogo się poznaje, jest jak cukierek bez etykiety. Niektóre są ładne z zewnątrz i zgniłe w środku. Inne potrafią zaskakiwać pozytywnie, chociaż spodziewasz się najgorszego. Myślę, że rasa nie ma tu znaczenia. To, że roznieśliśmy się po galaktyce szybko, cóż... chyba ogólnie ludzie są bardziej ciekawscy niż rozsądni. A na pewno ja jestem. Nazir pewnie ma już czasem dość tysiąca pytań, które mu zadaję.
Uśmiechnęła się znów lekko i upiła jeszcze jednego łyka, zanim przekazała butelkę Khouri. Potem odwróciła się z powrotem i ponownie podpięła do systemów pojazdu.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1670
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Elpis

7 cze 2019, o 16:10

Maya kiwnęła lekko głową gdy wspomniał lokalizator, który wcześniej za jego prośbą zabrała. Miał dość ogólne zastosowanie, choć ciężko było w tej chwili wymyślić takie, które faktycznie byłoby pożyteczne, bez ryzyka wykrycia.
- Przeprogramowanie nic wam nie da jak przeszukają cię na wejściu i znajdą go w kieszeni - przypomniał mu żołnierz z lekkim westchnieniem. - Dlatego wam raczej nie ma sensu go zostawiać. Chyba, że sprytnie go ukryjesz - dodał z rozbawieniem, ale jakikolwiek mógł być w tym zdaniu lub geście podtekst, nie raczył go skomentować. Whisky była ciekawszą opcją, choć biorąc pod uwagę ich tempo, kończyła się dość szybko.
- Nie wiem - przyznała niebieskowłosa na poprzednie słowa Widma. Wzruszyła lekko ramionami, nie mając wielu pomysłów i rozejrzała się dookoła po pozostałych. Widząc brak reakcji ze strony Irene i stosunkową obojętność Nazira, odezwała się ponownie. - Skoro nie mamy żadnych pomysłów, mogę go co najwyżej zostawić na statku żeby się nie zmarnował gdy nas przeszukają.
Umilkła, gdy Irene wróciła do tematu różnic między ludźmi a turianami - których według niej było mniej niż tych widzianych przez Widmo. Ani ona, ani Nazir nie mieli zbyt wiele do dodania na ten temat, umilkli więc oboje podczas gdy dwójka konwersowała.
W tym czasie Khouri wysiadł z Mako i przeszedł do swojej torby, otwierając ją i wyjmując ze środka rzeczy, które ubierał lub montował na pancerzu, a które nie musiały iść do pojazdu. Pistolet, generator tarcz, kilka paczek, których zawartością się z nimi nie podzielił. W środku torby zostały koniec końców ładunki wybuchowe i miny zbliżeniowe znacznie mniejszego kalibru.
- Cztery ładunki - rzucił do pozostałych, choć Irene już to wiedziała. - Na cztery dziury. Oby.
Odłożył oba pudełka w jedno miejsce w torbie, podnosząc się i prostując, po czym spojrzał wyczekująco na Mayę i turianina.
- Przynieście to, co mamy wam jeszcze wziąć - polecił im, wracając do pojazdu. Stanął przy drzwiach od strony fotela Irene, nie wchodząc do środka tym razem. Odebrał tylko od niej, lub od niebieskowłosej, butelkę z alkoholem by pociągnąć małego łyka. - Bez szaleństw. Wielki ciężar do przenoszenia będzie nas spowalniał.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9169
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

8 cze 2019, o 12:53

Jego spojrzenie przesunęło się torbie leżącej w pobliżu Mako, bardziej z potrzeby zawieszenia na czymś wzroku podczas rozmowy z rozmówcą, którego nie widział, niż z samej ciekawości. Bez wybuchowej zawartości bagażu Khouriego ich misja starałaby się dziesięć razy trudniejsza, co samo w sobie po raz kolejny udowadniało, że zawsze lepiej mieć na podorędziu jakieś zapasy. Nawet gdy chodziło o ładunki wybuchowe.
A może szczególnie gdy chodziło o ładunki wybuchowe.
- Nic dziwnego. Ja jestem jedyny w swoim rodzaju - odparł z niezachwianą skromnością na słowa Irene, uśmiechając się pod nosem. Jej uwaga, podobna do tych które jakiś czas temu wymieniali z Mayą, sprawiła jednak że ponownie wrócił myślami do tematu. - Trochę tak. Ale w przypadku innych masz chociaż ogólne pojęcie co mogą sobą reprezentować, zestaw stereotypów na które jest całkiem spora szansa, że okażą się prawdziwe. Postawisz w szeregu dziesięciu turian i zasalutujesz, a dziewięciu z nich bez namysłu odpowie ci tym samym. Ustaw w szeregu dziesięciu volusów i powiedz, że masz sto kredytów, a dziewięciu z nich zacznie ci radzić jak je zainwestować. Po bezpośrednim poznaniu każdy będzie inny, jasne, czasami nawet drastycznie, ale ogólną architekturę mają bardzo zbliżoną. U was czegoś takiego brakuje.
Uniósł ponownie butelkę do ust, bo smak alkoholu znieczulającego kubki smakowe dobrze korespondował z filozoficznymi tematami, które poruszali. Te jednak dość prędko zaczęły wracać do czekającej na nich rzeczywistości; być może mieli jeszcze pięć godzin i plan, ale wciąż pozostawały w nim niewiadome, które musieli określić. Albo chociaż rzucić na nie światło i wspólnie potwierdzić, że zdają sobie sprawę z ich ryzyka.
- Prawda. Bardziej miałem na myśli, że nie wykryją jego sygnału jak tylko pojawimy się na planecie lub w samym układzie - zauważył na słowa Khouriego pod adresem lokalizatora. Drobne urządzenie jeszcze im się nie przydało, poza byciem zabezpieczeniem na AZ-102, ale nie zamierzał z niego rezygnować. Nadajnik stanowił kawał porządnej, nowoczesnej technologii, której nie było tak łatwo dostać. - Może w takim razie niech Nazir go weźmie na czas misji. Ich nie będą przeszukiwać, a jeżeli okaże się, że się przyda, zawsze będzie bliżej niż na Elpis. A jak go nie użyjemy, to po wszystkim weźmiemy go z powrotem - zaproponował, podnosząc wzrok na niebieskowłosą.
Cofnął nogi, gdy z pojazdu w międzyczasie wyłonił się mężczyzna, pozwalając mu przejść. Upił kolejny, niewielki łyk vespera, śledząc spojrzeniem żołnierzem, a potem elementy wyposażenia, które zaczął wyciągać z torby. Kiedy ten wspomniał ładunki wybuchowe, skinął oszczędnie głową. Oby.
- Jak myślicie, jaka jest szansa, że mają kamery na zewnątrz, skierowane w każdą stronę okolicy? - mruknął bez większego entuzjazmu. Odłożył butelkę na ziemię obok koła i skrzyżował ramiona na piersi, wbijając wzrok w torbę. Temat przekazanego sprzętu był drugą z niewiadomych.
- Z jednej strony najchętniej oddałbym wam swój karabin i omni-klucz, żeby się nie okazało, że po rozbrojeniu nas schowają je gdzieś, gdzie nie będziemy mieli do nich dostępu i zostaniemy z niczym. Ale z drugiej strony wolałbym mieć je przy sobie, gdyby się okazało, że może nie będzie potrzeby zdawania broni i że będziemy potrzebować wszystkiego od razu - rzucił na jego propozycję, z niezadowolonym niezdecydowaniem. W końcu jednak pokręcił głową do własnych myśli. - Dam wam jeden z moich starych omni. Na wszelki wypadek.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1260
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: Elpis

9 cze 2019, o 18:46

Po chwili namysłu skinęła głową, zgadzając się ze słowami Widma. Miał rację. Nie było czegoś takiego wśród ludzi. Ciekawość? Nie wszystkich interesowało cokolwiek poza czterema ścianami własnego domu. Pazerność? Też nie. Może więc po prostu jej utracony znajomy był tym jednym na dziesięć, który nie zasalutowałby w odpowiedzi, ale sprzedał kosę pod żebra. Ot, turiańska czarna owca. Uśmiechnęła się gorzko do wspomnień, wciąż siedząc na fotelu obok kierowcy, choć już nie zatopiona w systemach pojazdu. Przysłuchiwała się rozmowie, póki co zupełnie biernie, po raz kolejny dochodząc do wniosku, że pozostała trójka dużo lepiej niż ona poradzi sobie z organizacją wszystkiego przed akcją. Ona będzie działać dopiero, gdy już przyjdzie co do czego. Improwizacja zawsze wychodziło jej lepiej, niż rozsądne planowanie.
Kilka minut później podniosła się ze swojego miejsca i wyskoczyła z promu w poszukiwaniu butelki. Niezależnie od tego, czy miał ją Nazir, czy Volyova, wyciągnęła wyczekująco rękę i napiła się, gdy już ją otrzymała. Przyglądała się im w milczeniu, każdemu po kolei, gdy mówili. Groźnemu spojrzeniu niebieskowłosej i jej delikatnym, niepasującym do niego ustom. Szerokim ramionom Nazira i prawie już zagojonym ranom na jego skroni i policzku. Intensywnie zielonym oczom Viyo i symetrycznym kształtom tatuaży na łuskach jego twarzy. Byli tylko jednostkami. Każde z nich, każde osobno, każde inne. Czy gdyby byli równo salutującą czwórką turian, mieliby lepsze szanse? Pewnie tak. Ale Isis nie chciała jej wyliczyć szans wcześniej i nie zechciałaby wyliczyć teraz.
- To placówka na zadupiu świata - odezwała się dopiero wtedy, gdy Widmo poruszył temat monitoringu. - Może mają kilka kamer na zewnątrz, ale nie sądzę, żeby to było ich główne zabezpieczenie. Większość pewnie jest w środku, w jakichś salach bardziej laboratoryjnych. Zawsze trzeba mieć dowód, jak coś pójdzie nie tak podczas badań czy innych eksperymentów, monitoring go zapewnia.
Uśmiechnęła się znów krzywo, słysząc jego dalsze rozmyślania.
- Jeśli myślisz, że cię nie rozbroją na wejściu, Viyo, to podziwiam twój optymizm - mruknęła, popijając jeszcze łyka whisky, zanim podała butelkę dalej. Czuła już, jak ciepło przyjemnie rozprzestrzenia się po jej ciele. Dobrze, że przynajmniej miała teraz czas, żeby dojść do siebie. Co nie zmieniało faktu, że gościnność Mayi bardzo jej odpowiadała. Może dogadałyby się nawet, gdyby spotkały się w innych okolicznościach. I bez Nazira.
- Ale może się okazać, że faktycznie będziesz potrzebować wszystkiego od razu. Też bym na twoim miejscu nie oddawała. Nie masz jakiegoś starego pistoletu na czarną godzinę? Ja biorę ze sobą tylko strzelbę - skinęła głową w stronę swojej torby, leżącej kawałek za tą należącą do Khouriego. - Mogę zabrać pistolet dla ciebie, razem ze starym omni-kluczem. A jeśli okaże się zbędny, oddam ci go po prostu po powrocie.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1670
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Elpis

9 cze 2019, o 19:16

Khouri kiwnął głową, przyjmując do wiadomości, na co Maya zeskoczyła ze swojego miejsca na masce pojazdu, podając butelkę skrzętnie szukającej jej rudowłosej.
- Przyniosę ci go - zaproponowała, przeciągając się nieco. Mako nie było najwygodniejszym z siedzisk, poza znajdującymi się w jego wnętrzu fotelami. Ruszyła w stronę wyjścia z hangaru, pomimo tego, że Nazir nie wyraził potrzeby zobaczenia lokalizatora teraz.
Dla niektórych nawet trzyminutowy spacer po pokładzie był lepszy od siedzenia w miejscu, w towarzystwie lub nie, a z ich dwójki, to żołnierz okazywał wielokrotnie większą cierpliwość niż Volyova.
- Nie będzie za zimno? - spytał w odpowiedzi na to, o czym myślał Viyo. - Jeśli jest na lodowej części, w górach, wystarczy im chyba radar.
Wzruszył lekko ramionami, pochylając się do torby by ją zamknąć, gdy Widmo podjął swoją decyzję. Złapał pakunek i wrzucił tymczasowo na jedno z siedzeń, nie wyjmując, gdy wróciła do hangaru Volyova. Ona również nie planowała niczego mu dawać - głównie dlatego, że niczego zbędnego, dodatkowego nie miała, tak jak Vex miał inne bronie. Miała swój pistolet maszynowy, z którym nie planowała się rozstawać i swoje umiejętności - w które pokładała taką samą wiarę, jak w fizyczne uzbrojenie.
Alkohol szybko umykał ze środka butelki, z pomocą trójki osób, które chętnie po niego sięgały. Trunek turianina skończył się w mniej więcej tym samym czasie - zdecydowanie zbyt krótko, nawet nie w połowie ich podróży. Pozostały czas upłynął im na rozmowie, przygotowaniach, sprawdzaniu po raz dziesiąty sprzętu, a nawet siedzeniu w ciszy. Piątej kawie, szybkiej przekąsce, butelce wody. Sprawdzeniu systemów Mako, sprawdzeniu systemów Elpis, sprawdzeniu szczelności metalowych drzwi, za którymi ukryte było serce Etsy.
Oczekiwanie było niemal surrealistyczne. W towarzystwie nawet początkowa lekkość w rozmowie utrzymywała się przez długi czas. Po drugiej godzinie, nie słychać było sztywności lub ukrytej złości w głosie Mayi gdy rozmawiała z Nazirem. Świadomość tego, że prawdziwe żyć lub nie żyć zaczynało się już za chwilę wprowadzała korektę do ich podejścia do siebie nawzajem.
- Trzydzieści minut do wylotu po drugiej stronie Przekaźnika Masy w Rdzawym Morzu. - głos Etsy rozległ się w trzech pomieszczeniach jednocześnie.
W kajucie kapitańskiej, w której Viyo nakładał na siebie pancerz. W kajucie Mayi, w której kobieta, ubrana w pełny rynsztunek, w zamyśleniu obracała między palcami zmrożony, porysowany nieśmiertelnik z wygrawerowanym na sobie nazwiskiem kogoś innego niż ona. W hangarze, gdzie Khouri dopinał ostatni zaczep na nowej rękawicy, a Irene sprawdzała, czy światło Elpis nie obnażyło urazów, które mogła pominąć przy poprzedniej naprawie swojego pancerza.
Dwadzieścia minut przed wylotem, drzwi kajuty kapitańskiej otworzyły się. Volyova wsunęła się do środka niemal bezszelestnie. Twarz miała bladą, ale w oczach tkwił spokój, którego wcześniej próżno było szukać. Spięła włosy w kok, odgarniając luźne kosmyki za ucho. Pod pachą trzymała swój hełm, broń przypięta była do jej uda, a umyty, zdobywczy generator tarcz na powrót znalazł się przy jej pasie.
- Gotowy? - spytała cicho, podchodząc do turianina, choć jej pytanie było zaledwie uprzejmością niewymagającą odpowiedzi. Stanęła naprzeciw, z milionem myśli kotłujących się za bursztynową zasłoną, z ustami zaciśniętymi w linię.
- Zapomniałem już jak wyglądał - westchnął Khouri, a jego głos odbił się echem od ścian hangaru. Przesunął dłonią po gładkiej powierzchni napierśnika. Pozbawiony rys, wypełnień omni-żelu, nadpaleń i zwykłego brudu, jego pancerz bardziej przypominał to, czym miał być z założenia - elitarnym sprzętem najwyżej klasy. Czarny jak bezgwiezdna noc, w niektórych miejscach odbijał światło z blaskiem, w innych pochłaniał je matową powierzchnią. Geometryczny, mniej opływowy i zdecydowanie większy od tego, który miała na sobie Irene, dobrze reprezentował jego rolę w każdej walce, w której oboje brali udział.
Uśmiechnął się do rudowłosej, podchodząc do niej bliżej. Kolba nowego karabinu wystawała ponad jego ramieniem, chrom odznaczający się od czerni.
- Nie chcę dodawać niepotrzebnej presji - zaczął cicho, opancerzoną rękawicą sięgając do jej podbródka, przesuwając kciukiem po jej policzku tak samo czule, jak zawsze wtedy, gdy jego dłoń nie była pokryta warstwą pancerza. - Ale ja już wymyśliłem prezent dla ciebie na święta - wyjaśnił z roztargnieniem, odsuwając na bok splątany, rudy kosmyk, który wydostał się z upięcia.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9169
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Elpis

9 cze 2019, o 21:18

W przeciwieństwie do wszystkiego, co wydawało się rozsądne, im bliżej było wyjścia z przekaźnika, tym Irene czuła się spokojniejsza. Z pewnością nie była to kwestia wypitego alkoholu, bo ten już dawno opuścił jej organizm i teoretycznie powinna czuć się teraz dużo gorzej niż przedtem, ale nie. Trzymała się dobrze, choć gdzieś z tyłu jej głowy obijała się myśl, że to tylko niczym niepodparta fasada, która runie jak tylko cokolwiek pójdzie nie tak. Może była bardziej małomówna niż zwykle, może nawet zadawała mniej pytań, bo nie chciała znać odpowiedzi, może sprawdziła swój sprzęt dodatkowe trzy razy, podczas gdy zazwyczaj nie robiła tego w ogóle. Postronny obserwator mógłby bez trudu stwierdzić, że kobieta w całym tym spokoju po prostu rozumie powagę sytuacji, bardziej niż kiedykolwiek przedtem. Postronny obserwator, który nie zdawał sobie sprawy z tego jak mocno tłukło się jej serce, kiedy wciągała na siebie później elementy pancerza. Ale poza tym jednym, drobnym szczegółem, trzymała się naprawdę dobrze.
Stanęła nad Nazirem, gdy wyjmował swój sprzęt ze skrzyni. Ona była już gotowa - ubrana, z każdym zapięciem zaciągniętym i zablokowanym dwa razy. Lubiła to, jak wyglądała w tym wciąż nowym, choć już podniszczonym, kradzionym pancerzu. Prawie jakby była jedną z nich i wiedziała co robi. Hangar Widma nie posiadał jednak lustra, w którym mogłaby sobie poprawić nastrój nieistotną kontemplacją własnej opancerzonej sylwetki, więc pozostało jej skupienie się na gładkich powierzchniach zbroi Nazira.
- Będziesz wyglądał jak elitarny żołnierz z plakatu jakiegoś vidu - uśmiechnęła się do niego z góry, robiąc krok w tył, gdy ten wstał i zabrał się za nakładanie na siebie kolejnych czarnych, lśniących elementów. - Do czasu pierwszego trafienia.
Opierała się plecami o ścianę Mako, całkiem już przyzwyczajona do tego pojazdu, ze względu na cały czas, jaki tu spędzili. Przyglądała się swoim rękawicom, które też przecież dostała od Khouriego w prezencie. Może dlatego gdy poruszył ten temat, zaśmiała się krótko i uniosła na niego rozbawione spojrzenie.
- Ja przecież też. Zamówiłam już trzy metry czerwonej wstążki. Powinno wystarczyć nawet na dwie spore kokardy.
Uniosła ręce, splatając je na karku mężczyzny. Zapomniała o obserwującej ich Etsy i o fakcie, że ktoś mógł w każdej chwili wejść do hangaru, a przecież mieli niepisaną umowę, by sprawiać przed tutejszymi wrażenie, jakby nic ich nie łączyło. Mniej lub bardziej skutecznie. Utwardzony materiał jej przedramion oparł się o twardą, lśniącą powłokę napierśnika Khouriego. Trudno było o wiele czułości w pełnym rynsztunku.
- Nie daj się postrzelić - poprosiła cicho, przesuwając spojrzeniem po gładkiej, czarnej powierzchni na jego klatce piersiowej. - Nie po to go kradłam, żebyś go od razu zniszczył.
VERTIGO
+20% DO TARCZ | -10% DO TRAFIENIA IRENE | +40% DO OBRAŻEŃ WRĘCZ
ObrazekObrazek
CASUAL - FORMAL - MAIN ARMOR - ARMOR 2 - THEME


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Irene Dubois

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1670
Dołączył(a): 27 mar 2014, o 17:41
Miano: Irene Dubois
Wiek: 24
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Złodziejka, technik okrętowy
Lokalizacja: Crescent
Status: Uznana za zmarłą
Kredyty: 30.615
Medale: 7
Rekrut (1) Żołnierz (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Taktyk (1) Podstawowe szkolenie (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: Elpis

9 cze 2019, o 23:24



Lot tunelem Przekaźnika coraz bardziej przybliżał ich do ostatniej strony rozdziału rozpoczętego prawie pół roku temu. Pięć godzin wspólnej podróży obdarło wszystkich z wzajemnie ukierunkowanego napięcia i nieświadomej sztywności skuteczniej niż wypity wspólnie alkohol, gdy cień rzucany przez Rdzawe Morze padał coraz większym łukiem na Elpis oraz jej pasażerów. Lekka rozmowa, filozoficzne tematy na temat różnorodności ras galaktyki, wymiana cytatów i krótkich żartów coraz silniej były wypierane przez świadomość zbliżającego się końca, gdy umysł coraz częściej niekontrolowanie umykał ku oczekującej ich planecie i placówce badawczej. Minęła godzina, dwie, trzy. W końcu nawet i oni rozeszli się po Elpis, kiedy myśli zaczęły szukać nowych obiektów na których mogły skupić swoją uwagę - inwentaryzacja okrętu, sprawdzenie pancerza, weryfikacja zabezpieczeń, zmuszenie organizmu do posiłku... Każde zajęcie było dobre, byleby tylko zabić czymś upływające minuty, zabić chłód pełznący po żyłach i oplatający żołądek oraz splot słoneczny, zabić ostrzegawcze mrowienie pod łuskami na karku, gdy organizm coraz silniej dawał znaki o nadchodzącym niebezpieczeństwie - nawet jeżeli to wciąż było oddalone o lata świetlne i barierę mieniących się błękitem pulsarów.
Głos Etsy, który rozległ się z głośników, wyznaczył granicę trzydziestu minut. Niczym pierwsza kropla, która przelała się przez granicę tamy, czas ponownie zaczął zmieniać swój bieg, rozpędzając się do większych prędkości. Vex przyjął tą wiadomość milczeniem, ale coś w jego środku rozluźniło się mimowolnie.
Koniec oczekiwania. Koniec niewiadomych.
Przedostatni element pancerza znalazł swoje miejsce na jego naramienniku, wskakując w zapięcia z cichym kliknięciem - jedynym dźwiękiem, który przez ostatnie kilka minut wypełniał systematycznie wnętrze kajuty, gdy powoli nakładał na siebie uzbrojenie. Poruszył niespiesznie ramieniem, sprawdzając jego mobilność. Rękawice, leżące na pościeli łóżka, wciąż czekały na swoją kolej, gdy drzwi od jego kajuty rozsunęły się z cichym sykiem, wpuszczając do środka biotyczkę.
Gdy uniósł na nią wzrok i ich spojrzenia się spotkały, dostrzegł że nie on jeden znalazł spokój w świadomości, że prawie dotarli do celu.
Spokój w sercu burzy.
- Na tyle, na ile którekolwiek z nas może być gotowe - odpowiedział na jej słowa, pozwalając sobie na cień uśmiechu. Pod względem ekwipunku każde z nich było już gotowe - jego zdobyczny karabin leżał na biurku, czekając na zajęcie miejsca pośród zaczepów magnetycznych na plecach, przy udzie wystawała rękojeść pistoletu, przy pasie mrugał generator tarcz, a nowy omni-klucz oplatał przedramię, niemal niewidoczny po wygaszeniu. Wiedział jednak, że nie o to kobieta pyta. I że nie musi odpowiadać.
Obrócił się w jej stronę i obserwował ją jak podchodziła. Jego spojrzenie prześlizgnęło się po bursztywnowych tęczówkach, ale teraz żadne słowa nie potrafiłyby wyrazić tego co się za nimi kotłowało. Co przyniesie najbliższe kilka godzin? Jak będzie wyglądało ich życie później? Czy w ogóle wyjdą z tego żywi? Czy uda im się spełnić którąkolwiek lub wszystkie z jego obietnic? Co znajdą na Chasce? Setki pytań bez odpowiedzi, setki emocji i odczuć nawet niezwiązanych z przyszłością, a przeszłością, setki myśli szeleszczących niczym las drzew. Wiedział, bo dokładnie to samo działo się za jego parą zieleni, chociaż teraz stanowiło raczej tło, skutecznie odsunięte na dalszy plan.
W milczeniu przysunął się do niej i opierając dłonie na jej talii.
- Jutro jest pierwszy dzień, pamiętasz? - powiedział łagodnie, spoglądając na nią z góry i przypominając swoje niedawne słowa. - Pierwszy dzień po tym wszystkim. Teraz już tylko to ma znaczenie.
Przesunął powoli spojrzeniem po jej twarzy, błądząc w nostalgii po znajomych złotych tęczówkach, jasnych bliznach przecinających policzek i nos, po ustach zaciśniętych w wąską linię i błękitnych nitkach, które nie znalazły się w swoim upięciu.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+20% (+50% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz     ♉     +75% szansy na powalenie przeciwnika omni-ostrzem

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Szary Ex-Administrator
 
Posty: 1260
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Szanghaj, Ziemia
Status: Poszukiwany przez ExoGeni (nieoficjalnymi kanałami) za kradzież statku.
Kredyty: 31.860
Medale: 11
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Poprzednia strona

Powrót do Prywatne jednostki

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość