Kuguar jest typowym dzieckiem czarnego rynku - to właśnie stamtąd pochodzi większość składających się nań komponentów. Jako korweta jest statkiem wystarczająco dużym, by pomieścić ośmio-, maksymalnie dziesięcioosobową załogę, a przy tym wystarczająco małym, by zachować charakterystyczną dla swej klasy zwrotność i szybkość. Wyposażony dodatkowo w rozbudowaną sieć radarów o poszerzonych zasięgów oraz aktualizowaną na własną rękę bazę danych okrętów, jest wzorem łajby ucieczkowej, znikającej z pola widzenia nim zostanie dostrzeżona.

Właściciel: Jaana

Ładownie

17 gru 2014, o 11:52

Obrazek
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 219
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Ładownie

20 wrz 2019, o 20:36

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Nie musiała starać się wyglądać na bladą. Przy Tommym, który nie spędził jednak całego życia na statku i stacji, już wyróżniała się wyjątkowo jasną cerą, a pozostali tu obecni nie byli ludźmi. Strażniczka przesunęła po nich groźnym spojrzeniem, ale Jaana szybko wychwyciła moment, w którym w jej oczach pojawiła się odrobina niepewności. Czyżby ich wspaniałe przedstawienie było jednak całkiem przekonujące? W końcu asari nie mogła mieć zbyt wiele do czynienia z ludzkimi chorobami i ich objawami, zwłaszcza, że akurat ona w żadnej klinice nie pracowała.
- Jak się skończy przeszukiwanie... - zaczęła, ale przerwała w momencie, w którym Ritavuori zachwiała się i kurczowo złapała ramienia Suyrrae. Zacisnęła zęby, opuszczając wzrok na mokre ubrania dwóch dziewczyn, a potem na zupełnie niepasującego do tego obrazka psa, by w końcu westchnąć i uruchomić omni-klucz.
Gdy przysunęła go do panelu, drzwi odblokowały się i rozsunęły.
- Będziecie przesłuchani razem z Kharim Ndiyae - poinformowała ich oschle, zaskakująco kulturalnym gestem zapraszając ich jednocześnie do środka.
Tommy prawdopodobnie nigdy nie widział prywatnego statku z tak bliska. Podróżując publicznym transportem, tak jak większość mieszkańców tej galaktyki, jedynym z czym miał styczność były śluzy prowadzące bezpośrednio do wnętrz wielkich okrętów pasażerskich. Kanciasta, wojskowa konstrukcja spoczywającego w hangarze statku sprawiła, że oczy rudzielca rozszerzyły się z zachwytu, choć nie zwolnił - bo przecież Jaana musiała leki.
- Przepraszam - mruknął cicho, gdy znaleźli się już poza zasięgiem słyszenia strażniczki. - Nie miałem innego pomysłu.
W samym hangarze nie było nikogo. Wyglądało na to, że Khari nie zgodził się na przesłuchanie, ani na przeszukanie pokładu. Stał na otwartej rampie, grzebiąc w omni-kluczu, a gdy zorientował się, że dusząca się Jaana jest ciągnięta przez nieznajomego w jego stronę, w panice rzucił się w jej kierunku.
- Udaje - rzucił cicho Tommy, gdy zbrojmistrz znalazł się wystarczająco blisko. - Tylko tak mogliśmy wejść.
Mężczyzna skinął głową i szybkim ruchem zgarnął Ritavuori na ręce, by za moment zniknąć z nią we wnętrzu Kuguara. Do samego końca obserwowała ich niezadowolona strażniczka, a gdy weszli do środka, usłyszeli jeszcze jej głos, prawdopodobnie informujący kogo trzeba o zaistniałej sytuacji.
Jaana została odstawiona na podłogę w momencie zamknięcia się rampy. Mogła też wrócić do normalnego oddychania, jeśli tylko miała na to ochotę, bo tutaj nie musiała już robić przedstawienia.
- Co jest? - spytał Ndiyae ogólnie. - Kto to?
- Tommy Ainsworth. Bardzo przepraszam za najście. Ja... Brandy, nie, do nogi - chłopak zawołał psa, który z niesamowitym zainteresowaniem obiegał właśnie ładownię i wszystkie znajdujące się w niej skrzynie.
- Świetnie. Co Tommy i Brandy robią na naszym statku? - pytanie skierowane było, naturalnie, do Ritavuori. - Jesteście całe mokre.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9232
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Ładownie

21 wrz 2019, o 09:55

Gówno, nie przesłuchanie. Z jednej strony skupiona na odgrywaniu scenki, z drugiej w głowie hodowała rozrastającego się w przerażającym tempie potworka rozdrażnienia. Tracili czas! Charcząc, wytrzeszczając oczy i generalnie wyglądając na TAK BARDZO CHORĄ aż do chwili, kiedy mogła przestać, zakaszleć już normalnie i w końcu wziąć porządny, głęboki oddech, Jaana jednocześnie nie mogła opędzić się od wrażenia, że cenny czas przepływa jej przez palce. Tam, w ruinach budynku, cholera wie, co działo się z załogą Kuguara, z jej... No, rodziną! Powinna być tam, grzebać w tych gruzowiskach i wydobyć każdego, kogo znała. Sama, bo przecież nikt nie zrobi tego lepiej. Na jej barkach spoczywał heroiczny ratunek bliskich. I w ogóle.
- Tommy i Brandy robią to, że są - odpowiedziała tymczasem Khariemu, gdy już niezbędne prezentacje zostały dokonane i można było przejść do konkretów. - Spotkaliśmy ich przypadkiem, jak spacerowaliśmy po plaży, a gdy Annika w przypływie dyktatorskich, matczynych instynktów postanowiła kopnąć nas w dupę i odesłać do ciebie, rudy wspaniałomyślnie postanowił nam pomóc tego nie robić. Tak jakby - streściła, po drodze prychając cicho i za wszelką cenę starając się nie irytować jeszcze bardziej.
- No, jesteśmy - przyznała na kolejne spostrzeżenie. - Taplałyśmy się w wodzie. Musimy się przebrać, a potem wychodzimy - stwierdziła, jakby to była najprostsza, najbardziej oczywista rzecz na świecie. - Kristian i Annika próbują tam udawać najmądrzejszych, a ja... - urwała nagle, nieoczekiwanie tracąc oddech. Głos zadrżał jej nietypowo. - Muszę tam iść, Khari. Muszę zobaczyć, że wszyscy żyją, są cali i zdrowi i że możemy razem tu wrócić i odlecieć.
Milczała przez chwilę. Zaciskając dłonie w drobne pięści, wodziła wzrokiem po ładowni, wreszcie znów spoglądając na Ndiyae.
- O co tu w ogóle chodzi? - zapytała. - Z tym przeszukaniem, przesłuchaniem i chuj wie czym jeszcze. Co za gówno tym razem wymyśliliście? - zmarszczyła brwi niby to w krytycznym wyrazie oczekującej na pełne, absolutnie szczere wyjaśnienia matki spoglądającej na swoje dziecko. W rzeczywistości Ritavuori wcale nie uważała jednak, by zrzucanie winy na kogokolwiek było teraz potrzebne - i wcale nie to miała na myśli. Hardą miną i byciem hop do przodu po prostu nadrabiała braki pewności i próbowała stłumić własne lęki, coraz liczniej zasiedlające jej główkę.
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 219
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Ładownie

23 wrz 2019, o 22:11

Khari słuchał dziewczyny, podążając za nią w stronę, w którą się udawała. Suyrrae z kolei po raz pierwszy wykazała się odrobiną własnego pomyślunku i pobiegła przed siebie, przebrać się jak najszybciej, żeby nie marnować czasu. Dość nietypowe zachowanie jak na nią, zazwyczaj pozostawała w bezpiecznej odległości od wydarzeń i nie angażowała się w akcję. Może jednak też się odrobinę martwiła, w końcu załoga Kuguara zaopiekowała się nią i nie traktowała jej jak królika doświadczalnego, co dla niej prawdopodobnie było przeżyciem, jakiego dotąd nie dano jej doświadczyć.
- Czekaj - Ndiyae zastąpił Jaanie drogę i złapał ją za ramiona, zatrzymując ją w miejscu i zmuszając do odwzajemnienia jego ciemnego spojrzenia. - Po pierwsze, zwolnij. Muszę wiedzieć, co się dzieje. Muszę wiedzieć, co się stało. Wytłumacz mi to spokojnie, od początku do końca. Nie tak jak teraz. I nie tak jak Kristian, który mnie opierd...niczył przez komunikator i się rozłączył.
Puścił Ritavuori i pochylił się, by automatycznie, z przyzwyczajenia pogłaskać obwąchującego go labradora. Na niektóre odruchy nie miało się wpływu. Pies zasapał radośnie i wrócił, zadowolony, do swojego rudowłosego właściciela, który zatrzymał się kilka metrów od wszystkich pozostałych, nie wiedząc za bardzo co ma ze sobą zrobić. Dostarczył dziewczynę na statek... i co dalej? Wsunął więc tylko ręce do kieszeni i rozglądał się w milczeniu.
- Wiem - odparł cicho zbrojmistrz, gdy z ust Jaany wyrwały się roztrzęsione słowa. - Wiem, że musisz. Ale...
Przerwał mu dźwięk czegoś metalowego upadającego w głębi statku, a potem szybkie PRZEPRASZAM NIC SIĘ NIE STAŁO NIC NIE ZEPSUŁAM NAPRAWDĘ TO SIĘ DA PRZYKRĘCIĆ, zawołane przez asari. Mężczyzna westchnął cicho i ruszył dalej, nie chcąc przedłużać przystanku w ładowni. Po chwili namysłu Tommy ruszył za nimi.
- Nie wiem. Jesteśmy podejrzani o spowodowanie tego wybuchu. Nie mam o tym pojęcia, nie wiem co mam im mówić, zwłaszcza, że przyszli tu jeszcze zanim cokolwiek się wydarzyło na plaży. Powiedziałem im, że nie będę z nikim rozmawiać, dopóki nie przedstawią mi dowodów. Domniemanie niewinności, tak? - też był wyraźnie zdenerwowany, choć do troski o innych członków załogi dochodziło w jego przypadku jeszcze mnóstwo niewiadomych związanych ze statkiem, którymi nikt więcej nie miał czasu się zająć. - Twierdzą, że mają dowody. Nie chcą ruszać ruin na plaży, żeby ich nie zniszczyć. Ale oni nie po to tam lecieli. Nie mieli niczego wysadzać, do cholery. To jest jakiś pieprzony absurd.
Zatrzymał się, łapiąc dziewczynę za łokieć i odwracając do siebie, by znów skupiła się na jego twarzy.
- Posłuchaj mnie uważnie. Nie mogę zostawić Kuguara. Nie mogę pójść z tobą. Ale ty ubierz się w pancerz, ubierz w pancerz Suri, wszystko jedno jaki, może być twój stary, weź broń - mówiąc to, prostował kolejno palce, przy okazji wymieniania rzeczy, które Jaana ma zrobić. - Jak dolecisz na miejsce, znajdź Kristiana i Annikę i daj im chociaż ich generatory i broń, zaraz ci je znajdę. Powiedz im, że to ważne. Żeby do mnie, kurwa mać, zadzwonili. Jakby ktoś obcy cię zaczepił, to na nic się nie zgadzaj, żadne przesłuchania, nie odpowiadaj na pytania, bo nie mają prawa nikogo zatrzymać dopóki nie będą mieli dowodów. Musisz znaleźć naszych ludzi. Jeśli będą ranni, wiesz co robić. Jeśli wszystko z nimi w porządku, spróbujcie znaleźć przyczynę tych wybuchów.
Trzeciej opcji w ogóle nie zakładał i nawet o niej nie wspomniał. Nie wyglądał też, jakby choć na moment przeszła mu ona przez myśl. Zerknął przez ramię, na rudzielca, który teraz przyglądał mu się z zaskoczeniem, ale nadal nie widząc powodu, by się wtrącać.
- Dolećcie tam inną trasą i znajdźcie wejście, które nie będzie rzucać się w oczy. Spróbuję załatwić wam jakoś swobodne wyjście z hangaru, jak będziecie gotowe... gotowi.
Ruchem głowy dał Ritavuori do zrozumienia, że może iść dalej, przebierać się w inne rzeczy, niż wilgotne i pachnące wodą morską ubrania. O ile opowiedziała mu już w skrócie, co tak dokładnie wydarzyło się na plaży, nie szedł też za nią, tylko odwrócił się do chłopaka. Podrapał się w zamyśleniu w głowę, przenosząc wzrok na czarnego psa.
- Chcesz coś do picia? - spytał z grzeczności. - Dla ciebie, albo dla psa?
- Tak, w sumie - odparł Tommy. - Dla Brandy.
Khari zadał jeszcze jakieś pytanie, kontynuując rozmowę, ale tego już Jaana nie zrozumiała, oddalając się w swoją stronę.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9232
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Ładownie

24 wrz 2019, o 11:04

Kiwała głową automatycznie na wszystkie słowa Khariego. Całe szczęście, Ndiyae nie zamierzał robić problemów, zatrzymywać jej na siłę czy generalnie robić czegokolwiek, co pochwalałaby Annika, za to nie pochwalałaby Jaana. O, właśnie, a'propos Anniki...
- Napisz jej, że przyszliśmy. W sensie, Annice - wtrąciła zupełnie... No, z dupy, gdzieś w środku monologu Khariego. No bo w końcu dotarli, tak? I Annika musiała to wiedzieć, bo jak Annika nie będzie wiedziała, to Annika im wszystkim nogi z dupy powyrywa. Tak będzie, na pewno, Ritavuori znała Losnedahl wystarczająco, by wiedzieć, że jej groźby nie były rzucone tak sobie, niezobowiązująco.
To nic, że tak naprawdę wcale nie zamierzała tu czekać, i że prędzej czy później Annika się o tym niechceniu dowie. To nic. Teraz musiała wiedzieć, że mała biotyczka była grzeczna. Bo tak. Bo musiała i tyle.
- Wiem niewiele więcej - mruknęła potem, odpowiadając na pytanie Khariego. Kątem oka zarejestrowala oddalenie się Suri - dobrze, bardzo dobrze. Inicjatywa asari była jak najbardziej pożądana. Jaana miała tylko nadzieję, że dziewczyna nie zdąży przebrać się w jakąś, nie wiem, sukienkę? zanim Ritavuori do niej dotrze. Oczywiście, mogłaby się przebrać ponownie, ale to byłaby niepotrzebna strata czasu.
Czarnowłosa znów spojrzała na Khariego.
- Spacerowaliśmy, gdy budynek wybuchł. Tak po prostu, bez żadnego uprzedzenia. W jednej chwili stał, w drugiej... - Jaana zrobiła gest mający przypominać wznoszenie się grzyba atomowego, wydając przy tym ciche puff. - W drugiej już nie stał. Po prostu. Nie działo się nic niepokojącego, nic, co by... No, pozwoliło się spodziewać. - Jaana odetchnęła powoli. - Annika zaraz po tym kazała nam wracać do ciebie, a sama z Kristianem od razu ruszyła do budynku - zakończyła.
Nie zwlekała potem, gdy Khari skończył mówić. Przyswoiła wszystkie instrukcje - solidne, konkretne i, przede wszystkim, nie stawiające jej w roli dziecka tylko pełnoprawnego członka załogi - i bez wahania przystąpiła do realizacji. Przebrać się, zabrać rzeczy dla malżeństwa Losnedahl. Z własnej inicjatywy doładowała jeszcze swój zapas medi-żelu, zgarniając z apteczki Krisitana dodatkowe rzeczy, które, jak sądziła, być może się przydadzą. Jakieś dodatkowe bandaże, adrenalina w zastrzykach, coś silniejszego do odkażania - wrzucała rzeczy jak leci do luźnego plecaka, który potem zarzuciła na opancerzone już ramię.
- Ogarnęłaś się? - zapytała w międzyczasie Suri, gotowa raz, że samodzielnie ocenić to ogarnięcie, a dwa, że pomóc asari, gdyby nie było ono pełne. Suyrrae miała mieć na sobie jej starą zbroję, dopasowaną tak dobrze, jak tylko mogły dopasować ją w biegu. Zastając dziewczynę w innym stanie, Jaana nie byłaby usatysfakcjonowana.
Potem, już w pancerzu, z bronią przy boku, lekami w plecaku i akcesoriami dla Kristiana i Anniki rozlokowanymi na zaczepach zbroi wróciła do Ndiyae.
- Jesteśmy gotowe - rzuciła krótko.
Przelotnie spojrzała na Tommy'ego.
- Zostaniesz z Kharim - powiedziała właściwie bardziej niż zapytała, choć, z drugiej strony, nie zdziwiłaby się, gdyby rudzielec jednak protestował. To właśnie z racji tej przewidywalności odetchnęła cicho i dodała: - Znajdziemy twoją siostrę. Obiecuję. - Ritavuori nie nauczyła się jeszcze, że pewnych rzeczy po prostu nie powinno się obiecywać, jeśli nie miało się pewności.
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 219
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Ładownie

25 wrz 2019, o 23:48

- Jasne - mruknął Khari pod nosem i uruchomił omni-klucz, żeby napisać w międzyczasie wiadomość do Anniki. Dla niego to małe oszustwo nie stanowiło żadnego problemu. Miał zaufanie w rozsądek i umiejętności Jaany, a jej wiek nie miał pod tym względem znaczenia. Przynajmniej nie w tym momencie, kiedy miał inne problemy na głowie. Wierzył, że Ritavuori z pomocą nierozgarniętej asari będą w stanie przynajmniej upewnić się, że pozostali członkowie załogi żyją, a Kuguar jest niesłusznie podejrzewanie o spowodowanie całego tego burdelu.
Suyrrae stała w pomieszczeniu sypialnym, ubrana w czyste, suche rzeczy. Na jej materacu leżały te białe ciuchy, które zabrała ze sobą z kliniki, ale na sobie miała zupełnie coś innego. Ritavuori nie poznała gładkiego, bordowego kombinezonu. Może Annika oddała to dziewczynie, bo sama nie używała, tak jak wiele innych ubrań. Na widok Jaany asari pokiwała głową i odłożyła mokrą bluzę z powrotem na łóżko.
- Tak - odparła krótko, z przekonaniem większym, niż kiedykolwiek wcześniej. W jej oczach błyszczała determinacja. Może nie była zżyta z załogą tak mocno jak jej rozmówczyni, ale przecież zawdzięczała im naprawdę dużo. Nawet jeśli wyciągnięta z klatki została tylko przypadkiem i przy okazji. - Co to? To dla mnie?
Jej oczy otworzyły się szeroko, gdy zobaczyła pancerz, który miała na siebie założyć. Nigdy przedtem żadnego nie nosiła. To była domena najemników, wojskowych, tego typu ludzi, podczas gdy ona pewnie nawet żadnego dotąd nie mierzyła. Z wahaniem sięgała po kolejne elementy, jakie podawała jej Jaana, nieporadnie i z jej pomocą przypinając je kolejno do ciała. Dopasowywanie nie zajęło wiele czasu, obie miały podobne rozmiary, jedynie T'Hato była odrobinę wyższa. Poklepała się po utwardzonym elemencie pancerza na brzuchu, a potem przesunęła dłońmi po biodrach, teraz zabezpieczonych przed ewentualnymi strzałami. Była jednocześnie podekscytowana i przestraszona faktem, że nagle jej rola na pokładzie wymagała takiego zaopatrzenia.
Gdy wróciły do ładowni, Tommy na ich widok zamarł w miejscu, ze szklanką wody w połowie drogi do twarzy. Z rozchylonymi ustami przesunął spojrzeniem po sylwetce Ritavuori, nie tyle z zachwytem, co absolutnym zdziwieniem. O tym zdecydowanie niczego mu nie mówiła. Była tylko nastolatką spacerującą po plaży z rodzicami, czy innymi członkami rodziny. W tej wersji w ogóle nie przypominała siebie sprzed kilku godzin, rzucającej beztrosko kamienie czarnemu psu.
- Czy ty... czy wy tak... hm - zaczął, ale nie znalazł pytania, które skutecznie zwerbalizowałoby jego zaskoczenie.
- Poleci z wami - zaprotestował Ndiyae, choć tego się dziewczyna na pewno nie spodziewała. - Mówi, że jego siostra pracuje na miejscu. Zna wejście dla pracowników, inne niż główne. A to może być strzeżone i nie wpuszczą was przez nie do środka. Wejdziecie od innej strony. Potem Tommy będzie czekał w promie i wywiezie was stamtąd w razie potrzeby. Ale nie idzie z wami do środka. Tak?
- Nie idę - westchnął niechętnie chłopak, wciąż nie potrafiąc oderwać wzroku od Ritavuori.
- Nie idzie. Dobrze. Brandy jakby co zostaje ze mną. Dajcie mi dwie minuty. Odwrócę ich uwagę, żebyście mogli wyjść. Bądźcie gotowi.
Mężczyzna ścisnął ramię Jaany, uśmiechając się do niej lekko, po czym zostawił ich samych. Chwilę później ładownia otworzyła się, tak samo jak wszystkie pozostałe wejścia na statek. Stojąc tam, gdzie stali, usłyszeli zbrojmistrza wychodzącego na zewnątrz, do hangaru, a potem kierującego się w stronę asari - tej, która wpuściła ich do środka po przedstawieniu pełnym duszenia się i łapczywego chwytania powietrza.
- Chciałbym omówić sprawę przeszukania - powiedział głośno. - Jestem skłonny zacząć negocjacje.
- Negocjacje - powtórzyła strażniczka, ruszając w stronę statku. - No w końcu.
Skierowała się w stronę głównej śluzy, w której czekał na nią Khari, jednocześnie dając ich trójce otwarte wyjście. Gdy zniknęła w statku, mieli duże szanse przekraść się do wyjścia niepostrzeżenie.
- Siad. Zostań - mruknął cicho Tommy do psa, a gdy Jaana uznała, że na to pora, szybko ruszył za nią do wyjścia.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9232
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Ładownie

29 wrz 2019, o 10:47

Nie zwróciła uwagi na zdziwienie Tommy'ego. To znaczy, owszem, zarejestrowała je, ale nie widziała powodu, dla którego miałaby je w jakiś sposób komentować. Ritavuori nie wiedziała wprawdzie, jakie wyobrażenie mógł stworzyć sobie rudzielec po krótkim, mocno ogólnym i wymijającym wyjaśnieniu, czym się na Kuguarze zajmują, ale niemal na pewno nie takie, to oczywiste. Skoro mieli parać się handlem, to pewnie powinni raczej mieć jakieś... Nie wiem, bogate stroje służbowe? Wystawne, krzyczące o majątku, jakim dysponują? Cóż, w zasadzie w pewnym sensie tak było - zbroje nie należały przecież do tanich, nawet, jeśli w większej mierze zostały wyniesione z Cerberusa. Tyle, że po prostu nie współgrały z obrazkiem handlarza. Teraz i Jaana, i nawet nierozgarnięta Suri musiały wyglądać raczej na najemników niż kupców i poddawać w wątpliwość wszystko, co Ritavuori dotąd powiedziała.
Czarnowłosa jednak nie przejmowała się tym ani trochę, bo, tak jakby, miała inne rzeczy do przejmowania się. Na przykład to, że rudzielec miał jednak jechać z nimi.
- Ale on... On jest... On nie może... - zaczęła sapać i pufać w proteście, którego nie umiała nawet wyartykułować do końca, tak była oburzona. - Przecież on jest cywilem i w ogóle nie... - Przerwała nagle, gdy pozwoliła sobie usłyszeć argumenty Khariego.
W całym zaaferowaniu, przejęciu i zwyczajnym lęku, który czuła myśląc teraz o Bjornie i reszcie zagubionej gdzieś tam w tych nieszczęsnych ruinach Jaana jakby zapomniała o tak podstawowej rzeczy, jak logistyka. To jasne, że taki budynek jak tamten musiał mieć blokady niemal na każdym kroku i że teraz, w obliczu katastrofy, te blokady na pewno magicznie nie wyparowały - wręcz przeciwnie, miejsce z pewnością będzie pilnie strzeżone przed niepowołanymi gośćmi. A Tommy... No, Tommy chyba mógł sobie z tym poradzić. Raz, bo miał tam siostrę. No i też nie tracił zimnej krwi, Jaana musiała mu to przyznać. Niechętnie, ale musiała.
Ostatecznie westchnęła tylko z rezygnacją.
- Dobra - mruknęła, nadal nie do końca przekonana, ale jednak pogodzona z myślą, że Ndiyae tak postanowił i tak będzie. - To chodźmy - zarządziła, gdy Khari przejął inicjatywę w kontaktach z pilnującymi Kuguara, by umożliwić ich małemu oddziałowi wymknięcie się na zewnątrz. Zatrzymała się tylko tuż przed samym wyjściem, zanim Khari ostatecznie zniknął ze strażniczką.
- Uważaj na siebie - rzuciła cicho, nagle znacznie mniej pewnie w kierunku Ndiyae, nie siląc się nawet na uśmiech.
Bała się. Tak cholernie się bała, nawet, jeśli nie było tego aż tak widać.
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 219
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: Ładownie

3 paź 2019, o 21:31

- Gdybym mógł, poleciałbym z tobą - warknął Khari, niezadowolony i zły, ale nie na nią, tylko na sytuację. Żachnął się i pokręcił głową, przesuwając oceniającym spojrzeniem po sylwetce rudzielca. Ten milczał, na wszelki wypadek nic nie mówiąc, bo miał na tyle oleju w głowie, by wiedzieć kiedy wypada milczeć. Zresztą na widok opancerzonych dziewczyn ewidentnie zapomniał języka w gębie. Zupełnie jakby nagle zorientował się, jak wysokie to były progi na jego obklejone piachem nogi. Z rękami wsuniętymi w kieszenie, jak zahipnotyzowany obserwował pistolet przyczepiony do biodra Jaany. A może tu chodziło o samo odziane w zbroję biodro? Ciężko było stwierdzić.
- Zostaje na zewnątrz. Ma czekać w skycarze, gotowy do odebrania was, jeśli trzeba to będzie zrobić szybko. Jasne? - zerknął w stronę chłopaka, ale nie doczekał się reakcji. - Halo? Tommy?
- T...tak - wydukał. - Tak. Czekam na zewnątrz. Nie wchodzić do środka. Być gotowym.
Ndiyae skinął głową i być może gdzieś głęboko w jego oczach błysnęła odrobina rozbawienia, ale ciężko było ją dostrzec przez nieprzeniknioną maskę niepokoju. I zanim zniknęli mu z pola widzenia, a on zajął się zagadywaniem strażniczki, rzucił jeszcze ciche "wy też", przesuwając spojrzeniem nie tylko po Ritavuori, ale także po młodej, przestraszonej asari.
Wyjście z hangaru nie stanowiło problemu. Kilka osób obejrzało się za nimi, gdy szybkim krokiem opuszczali strefę lądowania, dość podejrzanie sprawdzając co chwilę czy nikt za nimi nie podąża. Ale skanery ich przepuściły, a bramki nie zatrzasnęły się przed nimi, zatrzymując ich w porcie. Mogli wrócić do taksówki, a potem zająć pierwszą lepszą i szybko podnieść ją sprzed portu, zostawiając go daleko za plecami.
Suyrrae odetchnęła z ulgą, osuwając się odrobinę po oparciu i zamykając oczy, jakby to właśnie było najgorsze, co mieli dziś do zrobienia. Tym razem nie było Brandy, który z szerokim uśmiechem i językiem wywalonym na wierzch przyglądałby im się z przedniego siedzenia, więc Jaana mogła je zająć, jeśli tylko chciała.
- Cholera - mruknął chłopak. - Zablokowali już lądowiska. Nie można tam polecieć.
Mimo to nie wyglądał, jakby przejął się tym jakoś szczególnie. Za moment Jaana mogła zobaczyć, jak sprawnie obchodzi zabezpieczenia i taksówka posłusznie rusza tam, dokąd mieli się dostać. Widząc jej spojrzenie, Tommy wzruszył ramionami.
- Nie ty jedna masz w życiu rzeczy, którymi się nie chwaliłaś - powiedział, uśmiechając się krzywo. Wydawał się trochę onieśmielony tym, co wydarzyło się na Kuguarze, tak jakby nie poznali się przedtem na plaży, tylko jakby to jakaś nieznajoma siedziała teraz obok niego, w niepokoju czekając na dotarcie na miejsce. Może dlatego też nie mówił nic więcej, dopóki skycar nie zniżył się do jednego z bocznych skrzydeł i nie wylądował na niewielkim parkingu od zniszczonej strony kompleksu. Wielka dziura ziała tam, gdzie wcześniej znajdowała się przeszklona ściana, a gdzieś wśród tych wszystkich zgliszczy czekała na nie ewentualna, choć wyjątkowo niewygodna droga w dół. Mimo to, na pierwszy rzut oka nikogo tam nie było. Ani na tym piętrze, ani na widocznym stąd niższym poziomie. Tak jakby przez cały ten czas, jaki spędzili na statku, akcja ratunkowa się jeszcze nie zaczęła. I kto wie, może faktycznie z jakiegoś powodu właśnie tak było.
- Za tamtym załomem jest wejście - rzucił Tommy cicho, z nietęgą miną obserwując zsuwające się do morza ruiny. - Jak cię spyta o nazwisko, podaj moje. Ainsworth - przypomniał, a po chwili namysłu jeszcze przeliterował. - Potem wpisujesz kod, 237488. Wejdziecie w korytarz dla pracowników. Nie mam planów, czy coś. Musicie poradzić sobie w środku same.
Nie pchał się do budynku, zamiast tego skupił się na odłączeniu taksówki od sieci i przejęcia jej na kolejne kilka godzin. W końcu miał być gotowy. Przez chwilę przyglądał się Jaanie, by w końcu skinąć głowę w stronę wskazanego wcześniej wejścia.
- No, idźcie. Powodzenia. Jak znajdziecie moją siostrę, to... nie wiem. Pomoże wam pewnie. Znaczy na pewno - westchnął i skrzyżował ręce na klatce piersiowej. - Znajdziesz ich, Jaana. Jestem przekonany.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9232
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: Ładownie

9 paź 2019, o 11:19

KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 219
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)


Powrót do Kuguar

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość