Baza danych to dział, do którego wklejamy nasze karty postaci z tym, że w tym przypadku jesteśmy w stanie je dowolnie zmieniać, aktualizować i dopisywać w historii z biegiem czasu nowe wydarzenia.

Alexis Crimson

6 cze 2014, o 22:43

We're all mad here, and it's okay.


1704

MIANO Alexis Crimson

DATA UR. 13 stycznia 2158

MIEJSCE UR. Chicago, USA, Ziemia

RASA Człowiek

PŁEĆ Kobieta

OBYWATELSTWA Ziemskie

SPECJALIZACJA Inżynier

PRZYNALEŻNOŚĆ Cerberus

ZAWÓD Inżynier Cerberusa



Wyższe, uzyskany tytuł inżyniera mechanika.

Będzie uzupełnione.


Lex jest kobietą wyróżniającą się z tłumu, głównie dzięki kolorowym tatuażom pokrywającym większą część jej ciała. Nie należy do szczególnie wysokich ani umięśnionych, ale wbrew pozorom jest zaskakująco silna. Szare oczy zawsze podkreśla mocnym makijażem, dodającym jej charakteru, tak samo jak piercing twarzy i buntownicza fryzura – wygolone boki głowy i białe pasemka, odcinające się od reszty ciemnych włosów długiego irokeza. Jej głos jest chrapliwy – kiedyś mniej, dziś już bardzo, pewnie ze względu na ogromne ilości wypalanych dziennie papierosów. Zazwyczaj nosi się na czarno, a momentami - głównie przy pracy - zupełnie niekobieco. Czasem porusza się chaotycznie i gwałtownie. Lubi się śmiać, choć rzadko znajduje ku temu powody.
Wzrost i waga: 162cm, 51kg
Skóra/karapaks: Dość blada, pokryta tatuażami.
Oczy: Brązowe.
Włosy: Długie, czarne z białymi pasemkami, wygolone na bokach.
Znaki szczególne: Ukryte pod tatuażami ślady po samookaleczeniach na przedramionach. Kolczyki w policzkach, języku i uszach.


„Bez kija nie podchodź” – tak określił ją kiedyś współpracownik i wielu mogłoby się z tym zgodzić. O ile jeszcze kilka lat temu była po prostu niespokojną awanturniczką, utrzymującą się ze swojego wrodzonego talentu inżyniera, całkowicie zobojętniałą wobec skrajnych opinii na swój temat, tak po wypadku do tego zestawu doszło kilka mniej ciekawych cech. Lex jest perfekcjonistką, całym sercem oddaną pasji – technologii. Niektórzy twierdzą, że woli mechy od ludzi, lecz nie jest to prawda. Po prostu nie jest jej łatwo znaleźć kogoś, kto mógłby na dłuższą metę znosić wady jej psychiki. I kogo ona sama będzie w stanie tolerować dłużej niż przez trzy dni, nie mając ochoty wbić mu omni-ostrza w twarz. Zwykle jest szorstka i odpycha ludzi od siebie, ale robi to tylko po to, by uniknąć bólu, z którym w swoim stanie nie umiałaby sobie zapewne poradzić. Tych, którzy wiedzą o niej wszystko i mimo to nie traktują jej jak psychopatki, ceni najbardziej na świecie.
Bo tak naprawdę Lex jest w nienajlepszym stanie. Póki co, skutecznie to ukrywa, ale jest to dla niej męczące. Systematycznie przyjmuje mocne leki przeciwpsychotyczne. Są jednak momenty, gdy jej organizm przyzwyczaja się do nich i stopniowo przestają działać, więc zanim znajdzie się dla niej odpowiedni zamiennik, zdarzają się jej agresywne napady manii i, w skrajnie ciężkich chwilach, ataki psychozy. Zwykle jednak objawy choroby ograniczają się do dziwnych, acz nieszkodliwych zachowań.
Zainteresowania: Nowinki technologiczne, pancerze i mechy.
Lęki: : Klaustrofobia, nyktofobia, napady lęku bez przyczyny lub z irracjonalnych powodów. W większości czasu kontrolowane przez leki.
Przyzwyczajenia/zwyczaje: Przygryzanie kolczyków w policzkach, nieumiejętność pozostania nieruchomą przez dłuższy okres czasu.
Uzależnienia: Od kilku lat pozostaje na lekach uspokajających.
Znaki szczególne: Tatuaże na klatce piersiowej, rękach, plecach, biodrach i lewym udzie. Przedstawiają symbole religijne, mitologiczne i wzory geometryczne. Na lewej łopatce wytatuowany ma portret matki z czasów młodości.


Rodzina Lex należała do tych najzwyklejszych, przeciętnych ziemskich rodzin średniej klasy. Ojciec był programistą, matka pracowała w fabryce. Byli dobrymi rodzicami, wychowali ją na inteligentną i pewną siebie dziewczynę, zapewnili jej porządną edukację i nigdy nie brakowało jej miłości. Dlatego też Lex utrzymuje z nimi stały kontakt – są to ludzie, na których zależy jej bardziej, niż na kimkolwiek innym. No, chyba, że mowa o rodzeństwie. Starszy o cztery lata brat, Roy, na dzień dzisiejszy jest jedną z niewielu osób, które wytrzymują jej towarzystwo, nawet w chwilach najgorszego załamania. W dzieciństwie spędzali razem każdą wolną chwilę i to dzięki niemu Lex jest, jaka jest. Lub przez niego – od wypadku Roy żyje w przeświadczeniu, że stan psychiczny siostry jest jego winą, co ona z kolei próbuje bezkutecznie wybić mu z głowy. Mimo drobnych niesnasek zawsze byli i niezmiennie są rodzeństwem doskonałym, podobnym do siebie zarówno w buntowniczym wyglądzie, jak i epikurejskim podejściu do życia.

„Zbudowała pierwszego mecha, jeszcze zanim nauczyła się chodzić” – ot, taki żart, który opowiadają rodzice, kiedy przychodzi powiedzieć coś o swoim dziecku. Nie ma w tym jednak krzty prawdy, Lex tego mecha skonstruowała w wieku siedmiu lat, a do tego przestał działać dziesięć minut po pierwszym uruchomieniu. Ale już wtedy miała talent do wszelkiego rodzaju technologii, który w niedługim czasie przekształcił się w prawdziwą pasję. Po ukończeniu szkoły, bez najmniejszego problemu dostała pracę w zakładach Hahne-Kedar, gdzie zaproponowali jej stanowisko jednego z inżynierów odłamu organizacji zwanego Hahne-Kedar Shadow Works. Ceniono tam jej kreatywne podejście do technologii i nieograniczanie się utartymi schematami. Do tego młoda kadra pozwoliła jej odnaleźć się tam doskonale. Poznała też kogoś, z kim naprawdę planowała spędzić resztę życia, choć nigdy by się tego po sobie wcześniej nie spodziewała. Powiedziała mu „tak”, zamieszkali razem, wszystko układało się doskonale.

Wtedy nastąpił wypadek. Zwykły przelot skycarem sterowanym przez brata skończył się tragicznie. Stłuczka nad lądowiskiem zwykle skutkuje chwilą chaosu i ewentualnie drobnymi obrażeniami, prawda? Cóż, nie wtedy, gdy na tylnym siedzeniu, obok narzeczonego, tkwią niezabezpieczone, ostre, metalowe elementy. Lex nie powinna była zabierać pracy do domu, nie tylko dlatego, że z kradzionych części nie wypada konstruować mecha kuchennego dla rodziców. To była piękna scena. Roy odwrócił się do tyłu, by opowiedzieć jeden ze swoich słabych żartów i nie widział pojazdu nadlatującego od lewej strony. Lex nie pamięta zbyt wiele. Uderzenie przepchnęło ich kilkanaście metrów w bok, spadli więc kilka pięter niżej, na dolny parking, rozbijając się wśród innych skycarów. I właśnie w momencie upadku kobieta poczuła ostry ból z tyłu czaszki i straciła przytomność.

Obudziła się z zabandażowaną głową, bratem u boku łóżka i bez narzeczonego. Pogrzeb odbył się tydzień później. Płakała, bardzo. Pierwszy raz od wielu lat. Pierwszy raz tak długo. Depresja pochłonęła ją całkowicie, odrywając od pracy, od ludzi, od życia. W końcu, po długiej konsultacji psychiatrycznej, została wypisana ze szpitala. Pod wpływem przepisanych leków uspokajających, jej stan był zadowalający. Mimo to, tylko Roy’owi pozwalała odwiedzać się w norze, którą nazywała domem. Nie odsłaniała zasłon, nie wychodziła na zewnątrz. Przestała brać leki. Wychudła, wyglądała jak cień dawnej siebie; nękały ją koszmary, we śnie i na jawie. Czasem znajdowała ukojenie w bólu, krwi spływającej po białej ceramice zlewu, w krzykach i rozmowach z samą sobą. Słyszała szepty i widziała twarz utraconego ukochanego, raz wykrzywioną we wściekłości, a raz cierpiącą w tęsknocie. Robiła wszystko, by zapomnieć jego imię i chyba w końcu jej się udało. Zepchnęła je na dno chorego umysłu i kiedy tylko próbowało pojawić się w jej życiu z powrotem, zabijała te myśli wydrapując sobie rany w ciele i duszy.

Roy, pogrążony w rozpaczy i wyrzutach sumienia, opiekował się nią lepiej, niż na to zasługiwała. Któregoś dnia nie wytrzymał i siłą wyciągnął ją z domu. Usiedli wtedy w jednym z opuszczonych hangarów na obrzeżach miasta i spędzili tam wiele godzin. Lex płakała znów, brat przytulał ją i obiecywał, że będzie lepiej i w końcu udało mu się sprawić, że w to uwierzyła. Po wielu tygodniach prób wreszcie wyciągnął ją z depresji. Może w nie do końca właściwy sposób, ale przynajmniej się starał, a ona to doceniała. Pili razem, czasem do rana, czasem na umór. Przynajmniej mogła zrzucać wtedy niepokojące objawy na alkohol. Za namową Roy’a wytatuowała się, kryjąc blizny po samookaleczeniach pod kolorowymi wzorami. Chwile bolesnego zdobienia ciała traktowała jak swego rodzaju katharsis. Do dziś te tatuaże znaczą dla niej więcej, niż dla dziewięćdziesięciu procent społeczeństwa.

Wkrótce jednak wyszło na jaw, że wyjście z depresji nie usunęło problemu. O ile ta była skutkiem traumy i bólu po stracie, to okazało się, że uszkodzenie głowy ma dużo poważniejsze konsekwencje. Podczas jednego z nocnych wypadów spotkała starego znajomego, Simona. Choć dotąd Lex unikała raczej dłuższej styczności z ludźmi, spędzili na rozmowie dobre kilka godzin. Okazało się, że mężczyzna pracuje dla dużej organizacji... jako psychiatra. Nie potrzebował dużo czasu, by stwierdzić u niej poważne zmiany umysłowe, spowodowane uszkodzeniami mózgu. Nie mógł uwierzyć, że Lex jest w ogóle w stanie funkcjonować bez leków. Obiecał jej pomoc i obietnicy dotrzymał. Tabletki, które zaczęła przyjmować, razem z regularnymi sesjami psychoterapii, postawiły ją wreszcie na nogi. Głosy przestały do niej mówić, ból przestał sprawiać jej przyjemność, zaczęła zachowywać się normalniej – nie krzyczała już w zamkniętych ścianach swojego domu, nie powtarzała jednego słowa w kółko przez godzinę, wpatrując się we własną dłoń. Wróciła do starej siebie na tyle, by zauważyć jak bardzo się stoczyła. Straciła pracę, znajomych... dziękowała bogu, że Roy zdecydował się pozostać przy niej. I za Simona, choć nie do końca rozumiała skąd taka troska z jego strony.

Któregoś dnia, gdy rozmawiali o starych czasach, pojawił się temat niewątpliwych uzdolnień Lex. Mężczyzna spytał wtedy, czy nie szuka pracy, skoro jest już w stanie funkcjonować normalnie w społeczeństwie, a w Hahne-Kedar nie miała już czego szukać. Długo się nad tym zastanawiała. Simon zaproponował jej, że może polecić ją w organizacji, dla której pracuje. Nie wyobrażała sobie, że mieliby zatrudnić osobę nie do końca obliczalną i po chwili wahania wyraziła te obiekcje... Mężczyzna jednak obiecał, że się tym zajmie. To się wydawało piękne – nieprzerwane dostawy leków przeciwpsychotycznych i ta organizacja poszukująca obiecujących, młodych inżynierów, do których Lex zdecydowanie należała – w końcu powiedziała „tak”. Kilka dni później odwiedził ją obcy mężczyzna i wprowadził ją w temat Cerberusa.

Jakiś czas zajęło jej uświadomienie sobie, że Cerberus wyciągnął ją z bagna, w jakim się znalazła. Zawdzięczała mu życie – zarówno Simonowi, który niezmiennie stanowił dla niej przeogromne wsparcie, z sobie tylko znanego powodu, ale i całej organizacji, która doceniła nadprzeciętne umiejętności inżynierskie i pozwoliła jej wrócić do życia na poziomie. Lex miała tylko nadzieję, że uda się jej utrzymać chorobę w tajemnicy przed współpracownikami. Bo póki dziwne zachowania były brane za ekscentryzm, mogła funkcjonować bez problemu. Ograniczał ją tylko wymóg stawiania się co tydzień na jednej z systematycznych konsultacji psychiatrycznych, ale nie przeszkadzało jej to. Obopólna korzyść, tak sobie to tłumaczyła. Zdawała sobie sprawę z faktu, że organizacja od półtora roku sprawuje nad nią praktycznie pełną kontrolę i o ile nie czuła się z tym do końca szczęśliwa, to przynajmniej wreszcie z powrotem żyła jak człowiek.






Papierosy i zapalniczka.

- Lex jest oburęczna
- Nic w życiu nie jest dla niej tak ważne, jak rodzice i brat
- Miewa skłonności samobójcze, gdy leki przestają działać

- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Powrót do Baza danych

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość