Ludzka kolonia, której nazwa rozbrzmiała w całej galaktyce szesnaście lat temu podczas brutalnego ataku batariańskich przestępców, w wyniku którego wymordowana została większość ludności. Dziś Mindoir rozkwita, odbudowując swoją historyczną kolonię. Pamiętając o poświęceniu tych, którzy byli przed nimi, koloniści z dumą walczą o lepsze jutro, a dzięki ich determinacji i wsparcu Przymierza, Mindoir staje się perłą odbudowy w Trawersie Attykańskim.

Re: Rubieże systemu

8 sty 2023, o 17:59

Metalowe szczeble drabiny pozwoliły Charlesowi zejść na dół. Do ładowni. Wysokie pomieszczenie było puste. Prawie. Pośrodku leżało zastrzelone ciało. Pirat. Młody, choć doświadczony życiem mężczyzna. Zostawili go, martwym nie można było już pomóc. Nie miał na sobie żadnych symboli przynależności do SST. Zupełnie przeciętny, anonimowy pancerz z drugiej ręki, uszkodzony generator tarcz, pospolity omni-klucz oraz standardowy pistolet; śladów po strzale było więcej. Pociski trafiły w ścianę, inne posadzkę. Załoga statku musiała się bronić.
Oczy Strikera po woli przyzwyczajały się do mroku. Dostrzegał więcej konturów, rozróżniał kształty; w rogu ładowni znajdowała się kamera obejmująca swoim kątem prawie całe pomieszczenie. Panel zasilania był aktywny, niewielka, zielona dioda dawała nadzieję, iż nagrano co dokładnie stało się pod pokładem. Brakowało mu jednak co najmniej dwóch metrów, aby swobodnie podpiąć się do urządzenia.

Droga na mostek prowadziła po nitce do kłębka od czerwonego, awaryjnego oświetlenia biegnącego linią przy podłodze. Zgodnie z oczekiwaniami co niektórych, na ich drodze nie stanął nikt żywy. Nieporządek, chaos, powywracane fotele i rozwalone półki podsycały wyobraźnie, próbującą odtworzyć scenę, w której piraci wpadają - dosłownie - na statek na pełnej ku***. Rdzawe ślady na posadce, przypominały Tori jedno, podobnie jak ślady po pociskach i wgnieceniach biotycznego ataku od razu rzuciły się w oczy Lunie.
System statku, odmówił współpracy. Wpuszczony w jego przewody wirus, skutecznie spalił WI oraz namieszał w wgranych procedurach. System zainfekowano wczorajszej, późnej nocy. Od ataku piratów nie mogło więc minąć więcej, niż dziesięć godzin. Prześledzenie logów dało kilka odpowiedzi - załoga nie była liczna. Trzech polityków, pięciu szeregowych żołnierzy Przymierza oraz dwóch pilotów. Początkowo obrali kurs na przekaźnik masy, kiedy jednak wysadzono ten, szybko skoczyli na rubieże systemu kierując się rozkazem z góry, że Przymierze ściągać będzie swoim misjami ratunkowymi w związku z czym należy niezwłocznie podążać w kierunku sąsiedniego systemu. Wysoki priorytet, to, że otrzymywali informacje prosto od dowództwa, słusznie łączyło się z faktem, że na pokładzie musiał być ktoś ważny. Ktoś, kto miał plecy. Kto nie mógł tutaj zostać w nieskończoność.
Nie wystrzelono żadnych kapsuł ratunkowych. Nie zdążyli. Nie było ciał, zabrali ich wszystkich licząc na solidny okup? A może odpowiedź leżała w śluzie, która zrzucała śmieci w przestrzeń i klapa do niej nie była do końca domknięta?

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10732
Posty fabularne: 1,224
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Rubieże systemu

11 sty 2023, o 17:25

Skinęła Strikerowi głową, gdy ten zakomunikował oddzielenie się od grupy. Nie było to jednak wyrażenie zgody czy potwierdzenie - Tori ani nie czuła się przywódcą grupy ani nie starała się resztą dowodzić, zresztą nie tak dawno to Varro proklamował się liderem, niech zatem lideruje. Jej gest był raczej jednoczesną akceptacją słów mężczyzny, ale także niemym życzeniem mu powodzenia. Nie sądziła co prawda, żeby w jakikolwiek sposób to Strikera obeszło, ale byli w tym momencie zespołem - bardzo niedotartym i pracującym ze zgrzytami, ale jednak zespołem. Zawahała się przez chwilę czekając czy któreś z pozostałych nie dołączy do schodzącego na dół mężczyzny żeby mu pomóc lub dać ewentualne wsparcie, ale po chwili ruszyła przed siebie, w kierunku kokpitu. Striker wiedział co robi i z tego co Tori widziała jeszcze na Cytadeli - był kompetentny. Da sobie radę.

Droga nie była długa - kilka skrzyżowań i załomów korytarza - ale uświadamiały, co musiało się tutaj niedawno wydarzyć. Zniszczone sprzęty, ślady po pociskach na ścianach, rdzawe ślady na ziemi - czyżby krew? Zostawiła to jednak na razie, jeżeli statek okaże się naprawdę taki pusty na jaki wygląda, będzie można spróbować analizy DNA by porównać ślady z posiadanymi danymi Aine. Widząc zniszczenia wokół siebie spodziewała się, że napotkają przynajmniej kilka ciał, ale nic takiego się nie zdarzyło. Albo ci, którzy zaatakowali prom byli skrupulatni w sprzątaniu po sobie, albo zastraszyli pasażerów i wyprowadzili ich na swój statek nie napotykając większego oporu, a w takim razie na promie nie uda się odnaleźć nikogo, przynajmniej nie żywego. Powoli zaczynało się okazywać, że teoria o uprowadzeniu, czy może raczej porwaniu była najbardziej właściwa. Rozglądając się uważnie i omiatając zakamarki snopem światła ze swojej latarki szła naprzód licząc, że zapisy z komputera pokładowego na mostku albo choćby dane z monitoringu rzucą choć odrobinę światła nie tyle na to, co się tutaj dokładnie wydarzyło, ale przede wszystkim - dokąd udali się porywacze. Liczyła też na to, że spróbują ruszyć w pościg - w końcu najemnicy wypowiedzieli się wcześniej dość dosadnie na temat zadania, a tym było znalezienie dziewczyny i sprowadzenie jej prosto w ramiona zrozpaczonego zleceniodawcy.

Gdy korytarz doprowadził grupę do sterowni, Tori wślizgnęła się do wnętrza pomieszczenia, przygotowana do ewentualnej obrony, ale gdy tylko zlustrowała wnętrze, wypuściła powoli powietrze. Sterownia, tak samo jak korytarze i chyba cała reszta statku, były puste.

- Musimy sprawdzić logi komputera pokładowego - rzuciła do reszty i spojrzała na nich - Ktoś się na tym zna? Luna? - jej wzrok spoczął na znajomej postaci. Nie była pewna, czy meksykanka akurat jest “dobra w te klocki” i zna się na ewentualnym przekopywaniu przez bazy danych, ale była w ich obecnej grupce jedyną osobą, którą Tori znała i do której miała zaufanie. - Panie Striker, jesteśmy na mostku. Jest pusty. Spróbujemy wycisnąć co się da z komputerów. Co u pana? - rzuciła jeszcze pod adresem Charles’a, po czym zaczęła się rozglądać po pomieszczeniu, szukając jakichkolwiek śladów mogących wskazywać na to, że porywacze kogokolwiek mogli przeoczyć. Dostrzegła jedynie niedomknięte drzwi śluzy - chyba bardziej zsypu niż śluzy, bo przez szczelinę widać było wewnątrz jakieś szpargały. Na migi wskazała drzwi pozostałym, po czym podeszła do nich i szarpnęła by otworzyć szerzej i móc zajrzeć do środka, używając przy tym nieco biotyki - w razie gdyby drzwi były oporne i nie dawały się otworzyć tak łatwo.
*** ARMOR *** VOICE *** FORMAL *** PARTY ***
ObrazekObrazek

Statystyki dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Tori Te’eria

Avatar użytkownika
Narrator
 
Posty: 336
Posty fabularne: 150
Dołączył(a): 15 sie 2016, o 21:18
Miano: Tori Te'eria
Wiek: 163
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 33.920
Medale: 5
Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Zwycięzca Areny (1)

Re: Rubieże systemu

12 sty 2023, o 01:37

Rozdzielenie się zdaniem Luny to nie była najlepszy pomysł, pozbawianie się pary oczu oraz siły ognia to nie było coś co by popierała. Nie była jednak dowódcą, ani w jakikolwiek sposób odpowiedzialna za Strikera, pozostało więc skinąć mu głową, w duchu wzruszyć ramionami i ruszyć przed siebie razem z resztą jej średnio dogadującej się grupy. Miała nadzieję, że słowne potyczki sprzed kilku chwil nie wpłyną na efektywność działania grupy. Minus bycia najemnikiem to właśnie fakt, że rzucają Cię w nowe miejsca z zupełnie przypadkowymi ludźmi, których mocnych i słabych stron nie znasz.

Na swojej drodze oświetlonej czerwoną poświatą systemu alarmowego, jak na razie nikogo nie spotkali. Choć stan korytarza niewątpliwie wskazywał na to, że miała tu miejsce niezła zabawa z bronią palną sądząc po śladach po pociskach. I nie tylko bo Lunie rzuciły się oczy wgniecenia po użyciu biotyki. -Ktoś tutaj się nieźle bawił. Pociski, biotyka, porządna bijatyka. rdzawy kolor wskazywał niewątpliwie na krew. Jednak przypuszczanie, że to Aine, to trochę taki rozpaczliwy ślad na ślepo. Ktoś tu jednak zdecydowanie się bronił przed napastnikami, a panująca cisza sugerowała, że niezbyt wiele żywch tu pozostało. Część pewnie nie żyje, a część mogła zostać porwana. Choć równie dobrze, na ten moment, wszyscy mogli być porwani. Wizyta w sterowni może nieco chociaż wyjaśnić tą sprawę. Na szczęście dla nich sterownia nie znajdowała się daleko, a po dotarciu do niej okazało się, że była pusta. Jak tylko się tam znaleźli, Luna już podchodziła do komputera pokładowego, kiedy padł komentarz Tori, na który uśmiechnęła się i skinęła głową. Dobrze było rozumieć swoje role w zespole i sobie ufać na tyle na ile to było możliwe. Tori była lekarzem, a Luna technikiem i miała zamiar wykonywać swoję działkę najlepiej jak to potrafiła, zabrała się więc za dobieranie się do komputera pokładowego. Rozglądanie się po pomieszczeniu zostawiła na razie innym, ona miała tutaj konkretne zadania do wykonania.
ObrazekObrazek
Luna Reyes

Avatar użytkownika
 
Posty: 101
Posty fabularne: 79
Dołączył(a): 16 gru 2021, o 11:01
Miano: Luna Reyes
Wiek: 27
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik, wolny strzelec
Lokalizacja: -
Kredyty: 17.680
Medale: 1
Wojownik Areny (1)

Re: Rubieże systemu

12 sty 2023, o 16:17

Zastanawiał się dlaczego w ogóle siedzi na tym statku. Pieniądz nie śmierdział, ale równie dobrze mógłby siedzieć w sztabie i pomagać przy opracowywaniu planów eliminacji celów w SST. Zamiast tego był tu. Na ciemnym, opuszczonym statku pełnym gratów walających się po korytarzach. Do tego miał jeszcze do przejścia całe schody w dół. Te jednak okazały się być w znacznie lepszym niż zakładał. Może jednak statek nie był jeszcze takim wrakiem. Znając jednak swoje szczęście wiedział, że musi doceniać to jak jest. Zaraz pewnie wszystko będzie się rozpadać. Z plusów przynajmniej nie musiał słuchać tego agresywnego i napiętego romansu między dużym chłopcem, a niebieską dziewczyną.
- Za dużo tych pieprzonych zbliżeń ostatnio.
Jak zawsze gadał sam ze sobą podczas lekko stresujących sytuacji. Jak te schody. Nie chciał umrzeć na schodach. To było idiotyczne.

Będąc na dole rozejrzał się po okolicy i od razu dostrzegł ciało gnieżdżące się gdzieś na podłodze. Podszedł do ciała sprawdzając z czym mają do czynienia. Mlasnął widząc stan zwłok, ale cała reszta wyglądała całkiem nieźle. Ocenił skąd padły strzały i wiedział, że w miejsce skąd zostały oddane, udać się musiał. Najpierw jednak zdjął z ręki denata jego omni klucz. Potrzebował danych. Nie wyglądał na profesjonalistę więc pewnie uda mu się znaleźć dość dużo danych. Podpiął się do klucza i wsadził go sobie pod pachę na czas pobierania danych.

- Ślady walki, jeden martwy pirat i jeden omni klucz z gównianymi systemami. Sprawdzę go i dam wam znać co mam. - Westchnął na sam koniec. - Nie mów do mnie Pan, to uwłaczające.
Wyciszył się na kanale głosowym i wrócił do sprawdzania podbrzusza statku. Piękna zielona dioda sprawiła, że aż się uśmiechnął. Może i do podpięcia potrzebował dodatkowego metra wzrostu, ale przy tym co już miał to dużo by sięgnąć nie potrzebował. Więc przepchnął jedną ze skrzyń w stronę kamery. Pod pachą dalej trzymał klucz czekając aż dorwie pobór danych się skończy. Szczególnie, że miał zaraz podpiąc się w kolejne miejsce.
Kiedy w końcu jedno się skończyło, to podpiął się pod kamerę by zobaczyć co takiego tu się wydarzyło. Nie spodziewał się fajerwerków. Może po prostu się dowie gdzie jest ich cel, może ją zabili i będzie miał to na taśmie. Wtedy szybkie pakowanko i do domu.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
 
Posty: 1263
Posty fabularne: 185
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 65.800
Medale: 10
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Rubieże systemu

13 sty 2023, o 23:49

Jeśli Kiru miałaby wyrazić swoje zdanie to w świetle tego jak poszła ich ostatnia robota w tym układzie, decyzja Strikera by oddzielić się od reszty grupy nie wydawała się szczególnie rozsądna a nawet podejrzana. Niewykluczone, że i tym razem najemnik miał jakąś fuchę na boku. Z drugiej strony w układzie nie było już przekaźnika, który można by było zniszczyć, a dopóki ewentualna robota na boku nie dotykała jej bezpośrednio, Kiru nie zamierzała się wtrącać.
Ślady walki pozostawione podczas abordażu nie były niczym niezwykłym, bez problemu mogła wyobrazić sobie prawdopodobny przebieg i finał tego starcia. Niestety fakt, że uprzedziła ich konkurencja stawiał pod dużym znakiem zapytania powodzenie ich misji.
Oczywiście mogliby spróbować odbić dziewczynę z rąk porywaczy zakładając, że natrafiliby na jakieś wskazówki gdzie ich szukać. Jeśli nie znajdą celu ani żadnych tropów to równie dobre mogli wracać do domu, a kredyty zgranie konkurencja gdy zażąda okupu.
- Zanim otworzysz klapę lepiej sprawdź czy napastnicy nie zostawili tam jakiejś niespodzianki. - rzuciła do asari, która wyraźnie przymierzała się do otwarcia zsypu. Uchylone zapraszająco drzwiczki aż prosiły się o zamontowanie jakiejś paskudnej pułapki na kogoś kto chciałby zbadać statek, ładunku wybuchowego chociażby.
ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Kiru Heidr Varah

Avatar użytkownika
 
Posty: 594
Posty fabularne: 69
Dołączył(a): 3 cze 2013, o 22:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 30.388
Medale: 3
Medal za długą służbę (1) Glitch (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Rubieże systemu

14 sty 2023, o 17:48

Longinus z kolei nie miał zupełnie nic przeciwko temu, aby się rozdzielili. Gdyby nie fakt, że Striker zdecydował się oddzielić i sprawdzić drugi korytarz, sam by ich podzielił. Nigdy nie rozumiał ścisłego trzymania się jednej grupy. Marnowanie czasu i możliwości drużyny. Poza tym, w większości przypadków najemnicy zbierają się w grupy do takich zadań, nie przychodzą jako grupa. Zatem jeżeli obawiali się zostać sami, bo mogliby sobie nie poradzić, to nie powinni pojawić się na takich misjach w pierwszej kolejności.
Ślady po walce nie były czymś co go w jakikolwiek sposób poruszyło. Nie spodziewał się niczego innego w tym miejscu. Zwłaszcza że odzewu ze strony załogi było brak i powitała ich pustka i nieprzyjemna cisza.
Longinus pretendował tu jako samozwańczy lider, więc na tym się postanowił póki co skupić. Na tę chwilę każdy robił to co umiał lub powinien. Pani doktor wciskała nos gdzie się dało, przy okazji znów - a jakże - dyrygując innymi. Dobrze, że akurat w tym wypadku jej słowa nie kłóciły się z tym, co w głowie miał najemnik, więc obeszło się bez sprostowania.
Lubię pojawiać się modnie spóźnionym — odezwał się w końcu. — Ale w tym wypadku nieco przesadziliśmy.
Darował sobie wymowne spojrzenia w stronę asari, dzięki której stracili czas. Może niewiele by to zmieniło i dalej pojawiliby się zbyt późno, ale każda godzina opóźnienia oddalała ich od zapłaty. Zostając jednak przy samym temacie dobrej pani doktor, właśnie zaczęła myszkowanie w kolejnym miejscu. Dobrze, że przynajmniej im to zakomunikowała. Czemu na migi? Nie wiadomo. Zagadka kosmosu.
Hm — mruknął na uwagę Kiru.
W przeciwieństwie do niej nie spodziewał się pułapek. Nie przeszkodziło mu to jednak w wymownym spojrzeniu zarówno na Lune, jak i na Yahgównę? Yahgową? Żeńską przedstawicielkę rasy Yahg. Potem ruszył z wolna w kierunku śluzy i Tori. Bynajmniej nie po to aby ją wesprzeć silnym ramieniem. Niechaj otwiera śluzę sama. On ustawił się tak, że gdyby ktokolwiek czy cokolwiek miało wyskoczyć, wybuchnąć, owinąć mackami, to on byłby pierwszą przeszkodą. Tym samym osłaniając resztę dziewczyn. Dla podkreślenia istotności tegoż poświęcenia, oraz faktu, że bierze sprawę na poważnie, wycelował w śluzę swój karabin.
Czekał.
ObrazekObrazek
Longinus Varro

Avatar użytkownika
 
Posty: 36
Posty fabularne: 28
Dołączył(a): 20 wrz 2022, o 14:58
Miano: Longinus Varro
Wiek: 40
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Łowca nagród, Zawadiaka
Lokalizacja: Illium
Kredyty: 2.450

Re: Rubieże systemu

20 sty 2023, o 11:21

Na ile komputer pokładowy współpracuje:
A<33<B<66<C<99<niespodzianka!
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
10


Czy śluza faktycznie była zaminowana?
Tak<50<Nie

Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
78


A może jakieś złośliwe oprogramowanie na omni-kluczu?
Nie<75<Tak

Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
61


Czujność piratów
A<33<B<66<C<99<niespodzianka!
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
20
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10732
Posty fabularne: 1,224
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Rubieże systemu

20 sty 2023, o 11:59

Schody nie okazały się mordercze, nie było także zagrożenia czającego się gdzieś w kącie ładowni co z jednej strony na pewno ucieszyło Strikera, z drugiej miało prawo budzić rozczarowanie. Martwy mężczyzna najprawdopodobniej nie przewidział, że tak się skończy jego życie; omni-klucz nie był zabezpieczony. Lista kontaktów, skrzynka mailowa - zasysał informacje na swój sprzęt z łatwością wyrwania dziecku łopatki w piaskownicy. Brak oznaczeń na pancerzu, kradziony sprzęt i zużyty generator tarcz stawiał jednoznaczny obraz, z kim Charalres miał do czynienia. Najemnik, pirat, takich, których pełno było na rubieżach systemu, gdzie najłatwiej o okazję do szabrowania, wyżynania łatwych celów i zaspokajania umiarkowanych ambicji wyjętego spod prawa.
Puszczająca mu oko kamera, wydawała się czekać na niego. Wystarczyło minimalnie wysiłku, aby większe pudło podsunąć pod ścianę, następnie wspiąć się i podpiąć do systemu monitorującego statek. Połączenia z innymi kamerami były odcięte, przepalone. Najprawdopodobniej, miejsce styku kabli oberwało jakimś pociskiem. Ta jednak, nieuszkodzona, zawierała potencjalnie interesujące nagrania.
Zanim jednak Charles zapoznał się z filmem, omni-klucz poinformował o zakończonym transferze. Kopia danych wyświetliła się w jego chmurze, liczne dane kontaktowe z nic nie mówiącymi pseudonimami, wśród najnowszych wiadomości znajdowało się potwierdzenie zamówienia na pochłaniacze ciepła oraz granaty hukowe odebrane z jakiejś stacji w sąsiednim systemie oraz punkt zbiórki w doku zarezerwowanym dla statku Bull. Ciąg numerów seryjnych, pomocny byłby w wyśledzeniu o ile przyjąć, że jest on autentyczny.
Po dłuższym przewijaniu nagrania pustej pustej ładowni, dym i huk przykuł jego uwagę i kazał zatrzymać mniej więcej w momencie wymiany ognia. Poszło szybko, dynamicznie. Dwójka, z czego jeden leżał martwy jak udało mu się rozpoznać po serii zbliżeń, ostrzeliwali broniącą się niepozorną kobietę i żołnierza w mundurze Przymierza. Kiedy pocisk dosięgnął jej ramienia, przełamując nieco obronę, jeden rzucił się w ich stronę, co było na tyle nierozważne, że odsłonił się i pozwolił mężczyźnie oddać czysty strzał. Rzucony w ich stronę granat, cisnął ciałami w ścianę. Napastnik, po chwili zastanowienia, dopadł do nieprzytomnej kobiety i wyciągnął ją za kłaki. Teraz, kiedy jej twarz objęła kamera, rozpoznał poszukiwaną córkę ich zleceniodawcy. Po mniej więcej kwadransie, ktoś wrócił po nieprzytomnego żołnierza i jego również, wywlókł z ładowni.


Nie ważne, co dokładnie zrobiła Luna. Liczył się efekt. Na pękniętym ekranie, zaczęły pojawiać się linijki zapisanego tekstu. Nie wszystkie były zrozumiałe, część pokrywały krzaczki będące odzwierciedleniem uszkodzenia systemu, odłączenia od WI i przekierowania zasilania awaryjnego na bardziej priorytetowe działania. Chwilę musiała poświęcić na poukładanie tych puzzli zgodnie z chronologią; statek, wystartował awaryjnie z kolonii Mindoir po tym, jak zarządzono ewakuację gości. Poza oficjalnym dygnitarzem, za ochronę którego odpowiedzialny był skromny oddział Przymierza (sztuk 2 zawodowych żołnierzy), na pokładzie pojawiła się również córka ważnego polityka. Statek dotarł do przekaźnika masy, lecz ten w efekcie wybuchu nie nadawał się na trasę lotu. Otrzymawszy rozkaz z dowództwa Przymierza, zawrócili na skraj systemu, gdzie oczekiwać mieli na ewakuację i przesiadkę na wojskowy statek. Nim to jednak nastąpiło, mniej więcej sześć godzin temu, na statek dokonano abordażu przez niezidentyfikowany obiekt. Prawdopodobnie piracki. Weszli tak, jak oni, podczepiając się rękawem. Złośliwe oprogramowanie, przejęło kontrolę nad nieprzystosowanym do obrony pojazdem. Stan załogi nieznany. Powietrza wystarczy na kolejną dobę przy racjonalnym użytkowaniu i odcięciu niepotrzebnych pomieszczeń. Awaryjny kontakt z Przymierzem pod numerem... Ciąg cyfr, wyglądał jak identyfikator.
Otwarcie śluzy, faktycznie spotkało się z oporem przez to, co zostało w nią wepchnięte. Szarpnięcie nie wystarczyło, aczkolwiek biotyka poradziła sobie z oderwaniem kawałka metalowego krążka wraz z całą nogą, którą odcięło, kiedy śluza otworzyła się.
W środku, poza masą śmieci i innych szpargałów, upchnięto co najmniej trzy ciała. Dwa, w częściowo rozkradzionym pancerzu Przymierza. Jedno wyglądającego na pilota. Zginęli od kul, ogołoceni ze sprzętu i elektroniki, wyrzuceni jak nikomu już niepotrzebne śmieci.

- Nie chce Was poganiać, ale... Za spokojnie tu. Nie podoba mi się to. Macie jakieś odpowiedzi? Dowiedzieliście się czegoś? Możemy stąd spadać? - odezwał się na wspólnym kanale quarianin.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10732
Posty fabularne: 1,224
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Rubieże systemu

23 sty 2023, o 23:11

Uśmiechnęła się lekko słysząc odpowiedź Strikera. Tak, niejednokrotnie spotykała się z niezrozumieniem tego, w jaki sposób zwracała się do innych. Dla niej zwrot “pan” czy “pani” nie miał wydźwięku negatywnego, wręcz przeciwnie - w ten sposób zwracała się do wszystkich, z wyjątkiem może osób posiadających np. wojskową rangę czy jakiś tytuł. Niektórym to nie do końca pasowało, inni się wręcz oburzali, prawda była jednak bardzo prozaiczna - Tori rezerwowała sobie przywilej, czy raczej możliwość mówienia po imieniu do osób, które uznała za sobie bliskie, na przykład przyjaciół, ewentualnie tych, którym ufała czy wobec których żywiła cieplejsze uczucia. Wobec reszty była po prostu oficjalna, co niektórzy jednak traktowali jako wywyższanie się lekarki czy trzymanie dystansu. Niesłusznie.

- Naturalnie, panie Striker - rzuciła więc tylko w odpowiedzi, zanim zabrała się za drzwi śluzy.

Zignorowała stwierdzenie Varro. Być może jej samowolka faktycznie opóźniła akcję ratunkową, ale jak do tej pory nie mieli żadnych przesłanek pozwalających stwierdzić, że faktycznie zwłoka i spóźnienie poświęcone na pomoc komandoskom asari mogły mieć jakikolwiek wpływ na zastaną tutaj sytuację. Tori była skłonna wierzyć, że od napadu piratów minęło znacznie więcej czasu niż “stracili” przez przypadkowe spotkanie. Wzmocnione skanery ich statku i przeszukiwanie przestrzeni nie ujawniło żadnych aktywnych pojazdów oddalających się od wahadłowca ani gorących spalin mogących świadczyć o niedawnej wizycie, zatem nawet gdyby zignorowali prośbę komandor Radiis, było więcej niż pewne, że i tak przybyliby tutaj za późno. Zwłaszcza w sytuacji, gdy musieli sprawdzać każdy pobliski wrak statku, czy trafili na ten właściwy. Potraktowała więc komentarz Varro jako kolejną zaczepkę i "szpilkę" wymierzoną w jej poczucie winy - jednak totalnie chybioną celu. Nawet nie wysiliła się żeby na tą zaczepkę odpowiedzieć, w tej chwili były ważniejsze rzeczy do zrobienia.

Zerknęła przelotnie na Kiru słysząc jej uwagę, ale widząc, jak Longinus zajmuje miejsce obok niej i zapewniając jej osłonę ogniową w razie pragnącej ich podziurawić kulami ewentualnej “niespodzianki” wewnątrz śluzy, naparła stanowczo na oporne drzwi. Przez chwilę wydawało się, że jej wysiłki nie przyniosą żadnego rezultatu, ale gdy do siły mięśni dołożyła umiejętności biotyczne, stalowa płyta drgnęła i zaczęła się uchylać, nabierając tempa i inercji. Gdy Tori zdała sobie sprawę, że wkłada w otwarcie drzwi zbyt wielką siłę, było już za późno. Urwany element pozostał w jej dłoniach, na podłogę przed nią upadła odcięta przez stalową płytę... noga?!

Upuściła pozostały jej w dłoniach kawałek metalu i schyliła się, sięgając po odciętą kończynę. Nie krwawiła, co mogło świadczyć o dość odległym czasie zgonu, z pewnością należała do człowieka i... nic więcej Tori nie mogła o niej powiedzieć. Gdy jednak podniosła wzrok zaglądając do otwartego wnętrza śluzy, westchnęła lekko. Zwłoki trzech osób - dwóch w resztkach wojskowych pancerzy, trzeci odziany również w wojskowy mundur, jednak z charakterystycznymi “skrzydełkami” przyszytymi na ramionach munduru - zapewne pilot. Postąpiła krok naprzód i odłożyła trzymaną w dłoni nogę koło jej właściciela.

- Byliście dzielni. Zaufajcie bogini, nie żałujcie niczego... - niemal automatycznie, odruchowo szepnęła początkowe słowa modlitwy za zmarłych i umierających, wzrokiem przeskakując z jednej martwej twarzy na drugą. W myślach kontynuując modlitwę weszła nieco głębiej do śluzy lustrując zwłoki i starając się znaleźć cokolwiek, co mogło być przydatne w ustaleniu przebiegu sytuacji. Nieiwle jednak mogła zdziałać - ci ludzie z pewnością nie zginęli tutaj, zostali po śmierci obrabowani i wrzuceni do śluzy dla... żartu? - Zwierzęta - syknęła jeszcze pod adresem sprawców i zerknęła na nadgarstki martwych sprawdzając, czy ich omni-klucze są wciąż na miejscu - być może udałoby się z nich wyciągnąć jakieś informacje jeśli Lunie nie uda się próba dogadania z komputerem, albo dane w nim zapisane będą uszkodzone. Zdecydowanie pozytywną informacją był fakt, że żadne ze zwłok nie należały do Aine, co pozwalało sądzić, że dziewczyna wciąż żyje. Złą wiadomością był fakt, że najprawdopodobniej nie ma już jej na pokładzie promu co - o ile nie uda się dowiedzieć w jakim kierunku oddalili się sprawcy - mogłoby doprowadzić do fiaska misji. Dalszą obserwację przerwał jej komunikat quarianina.

- Wciąż sprawdzamy - odezwała się w odpowiedzi na wspólnym kanale, by Striker także ją usłyszał. W końcu powinien się dowiedzieć o ich niedawnym odkryciu - Mamy tu zwłoki załogi... i chyba ochrony, w każdym razie żołnierzy. Plus jednego pirata w ładowni. Ani śladu Aine Taneo, przynajmniej u nas, więc z racji braku śladów życia na skanerach pozostaje sądzić, że została uprowadzona. Panie Striker, udało się panu znaleźć coś więcej?
*** ARMOR *** VOICE *** FORMAL *** PARTY ***
ObrazekObrazek

Statystyki dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Tori Te’eria

Avatar użytkownika
Narrator
 
Posty: 336
Posty fabularne: 150
Dołączył(a): 15 sie 2016, o 21:18
Miano: Tori Te'eria
Wiek: 163
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 33.920
Medale: 5
Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Zwycięzca Areny (1)

Re: Rubieże systemu

24 sty 2023, o 17:08

- Tępa pizda. - Rzucił do wyciszonego już komunikatora. Nie potrzebował specjalnych tytułów dla ludzi którzy i tak mu byli bez znaczenia. Chodziło o minimum kultury w kwestiach tego jak ktoś chce żeby się do niego zwracać. - Jak ona przeżyła z tym kijem w dupie to nawet nie wiem.

Po ściągnięciu wszystkich możliwych danych rozsiadł się wygodnie na skrzyni na której wcześniej stał. Rozejrzał się przez chwile po pomieszczeniu kiedy obraz wciąż się buforował. Kolejny raz magazyn jakiegoś gównianego statku, na misji która w jego karierze nic nie zmieni. Potrzebował szybkich kredytów więc łapał się tego co było pod ręką. Niestety, czy stety, mógł trafić lepiej.
W międzyczasie przejrzał też sobie dane z klucza. Nic ciekawego, nic specjalnego. Oprócz nazwy statku mógł tylko założyć, że na pokładzie “Bulla” znajdowało się od cholery mięsa armatniego. Raczej niezbyt dobrze wyszkoleni. Wyglądało to na typowe rzucanie masy na przeciwnika. Sam więc widok statku, aż tak go nie dziwił. Martwiło go raczej to, że to nie było przypadkowe ogołocenie statku. Ktoś się na to szykował od jakiegoś czasu.

Nagranie dało tylko potwierdzenie na to, że dziewczyna żyła. Wolał opcję drugą czyli odnalezienie jej ciała, ale wychodziło na to, że tak łatwo nie będzie. Westchnął głośno zeskakując ze skrzynki.
- Pieprzeni piraci. - Pokręcił głową ruszając w stronę schodów na wyższe piętro. Zatrzymał się tylko na chwile aby ostatni raz spojrzeć na zwłoki dzieciaka, który uznał się za najemnika. - Głupi chuj.
Pewnie gdyby mógł to by splunął. Niestety utrudniał mu to hełm. Nie przepadał za piratami, szczególnie za tym całym romantyzowaniem fachu. Po prostu pirat brzmi lepiej niż przestępca. Sam nie był lepszy ale przynajmniej nie starał się udawać, że to co robi jest dobre.

Będąc już prawie u szczytu schodów dosłyszał znowu głos Tori. Parsknął śmiechem za nim odblokował znowu komunikacje. Potężnie Longinus przejął dowodzenie nad ich grupą. Za to za każdy razem jak słyszał słowo “Pan” to odpalał mu się tik. Zanim odpowiedział zatrzymał się na chwile w miejscu, spiął silnie wszystkie swojego mięśnie i zamknął oczy. Słysząc do tego Quarianina musiał w końcu odpowiedzieć.
- Ta, Taneo żyje. - Westchnął niezadowolony. - Mają ją piraci. Statek nosi nazwę “bull”. Szykowali się na nich i zbierali ekipę na ten dokładny statek podejrzewam. Miejmy nadzieje, że to idioci jak ten dzieciak w magazynie.
Jeśli tak było to raczej zapowiadała się raczej niewesoło dla ich wroga. Cóż, mieli pecha. Raczej na bieda najemników niestety nie trafili.
Obrazek Obrazek Obrazek

ObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek


GG 56291905
Charles Striker

Avatar użytkownika
 
Posty: 1263
Posty fabularne: 185
Dołączył(a): 6 wrz 2015, o 15:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 65.800
Medale: 10
Kat (1) Wyzwoliciel (2) Medal za długą służbę (1) Operacja Psychopata (1) Sponsor (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Rubieże systemu

24 sty 2023, o 23:04

Więc wszystko wskazywało na to, że bez specjalnego wysiłku odkryli nie tylko, że ich cel żyje, ale również nazwę statku porywaczy. Cała ta sytuacja była po prostu dziwna. Za czasów działalności w Krwawej Hordzie Kiru zdarzyło się uczestniczyć w kilku porwaniach dla okopu i zawsze dbali wtedy by nie pozostawić żadnych niechcianych śladów. Zazwyczaj oznaczało to ładunek wybuchowy o odpowiedniej mocy przyczepiony do rdzenia efektu masy napadniętego statku. Tymczasem ta jednostka po prostu dryfowała sobie w przestrzeni. Jeśli istniały jakieś granice niekompetencji, to porywacze zdawali się przekraczać je wszystkie.
Kto wie, może konkurencja faktycznie chciała wysadzić statek, ale ładunki nie odpaliły? Jakkolwiek by nie było, dalsze pozostawanie na pokładzie wydawało się obecnie stratą czasu.
- W takim razie chyba powinniśmy się zbierać. Mamy po co przyszliśmy, poza tym quarianin ma rację; to zdecydowanie nie jest normalne, że tamci zostawili nietknięty statek i tyle danych. - jeśli dane pozyskane z komputera pokładowego były wiarygodne to mieli już wszelkie niezbędne informacje by ruszyć w dalszy pościg.
ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Kiru Heidr Varah

Avatar użytkownika
 
Posty: 594
Posty fabularne: 69
Dołączył(a): 3 cze 2013, o 22:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 30.388
Medale: 3
Medal za długą służbę (1) Glitch (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Rubieże systemu

25 sty 2023, o 04:08

Dla Luny cały świat wokół mógłby na tą chwilę nie istnieć, kiedy skupiła się na jednej z rzeczy, które umiała najlepiej. Po kilku próbach, różnych podejściach, wreszcie znalazła sposób by komputer do niej przemówił i powiedział jej to co chciała wiedzieć, nawet jeżeli pojawiały się pewne fragmenty niemożliwe do odczytania, to jednak całość można było złożyć w całkiem spójną całość. Kiedy była w końcu gotowa obróciła się do swoich towarzyszy by zreferować to czego się dowiedziała.
-Słuchajcie... statek, wystartował awaryjnie z kolonii Mindoir po tym, jak zarządzono ewakuację gości. Poza oficjalnym dygnitarzem, za ochronę którego odpowiedzialny był oddział Przymierza, na pokładzie pojawiła się również córka ważnego polityka. Statek dotarł do przekaźnika masy, lecz ten w efekcie wybuchu nie nadawał się na trasę lotu. Otrzymawszy rozkaz z dowództwa Przymierza, zawrócili na skraj systemu, gdzie oczekiwać mieli na ewakuację i przesiadkę na wojskowy statek. Nim to jednak nastąpiło, mniej więcej sześć godzin temu, na statek dokonano abordażu przez niezidentyfikowany obiekt. Prawdopodobnie piracki. Weszli tak, jak my, podczepiając się rękawem. Złośliwe oprogramowanie, przejęło kontrolę nad nieprzystosowanym do obrony pojazdem. Powietrza wystarczy na kolejną dobę przy racjonalnym użytkowaniu i odcięciu niepotrzebnych pomieszczeń. zreferowała słowo w słowo mniej więcej to czego się dowiedziała, każdy nawet najmniejszy strzępek informacji miał tu znaczenie i lepiej, żeby wszyscy byli świadomi. Poza tym lepiej było słuchać sensownych informacji zamiast dogryzania między Longinusem, a Tori. Lepiej by zrobili jakby znaleźli sobie pokój, czy coś.
Tori udało się otworzyć śluzę, w niej były ciała, co wyjaśniało co się stało z żołnierzami Przymierza. Luna przyjęła to jako fakt, nie miała zamiaru szczególnie rozpaczać nad ludźmi, których nigdy za życia nawet nie widziała.
-Chyba nic ciekawego już tutaj nie znajdziemy, dobrze byłoby wracać. wzruszyła ramionami, mając nadzieję, że inni się z nią zgodzą.
ObrazekObrazek
Luna Reyes

Avatar użytkownika
 
Posty: 101
Posty fabularne: 79
Dołączył(a): 16 gru 2021, o 11:01
Miano: Luna Reyes
Wiek: 27
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik, wolny strzelec
Lokalizacja: -
Kredyty: 17.680
Medale: 1
Wojownik Areny (1)

Re: Rubieże systemu

25 sty 2023, o 09:38

Tak jak wcześniej. Póki wszyscy robili co do nich należało, Longinus nie potrzebował przejmować sterów. Już dawno temu nauczył się, że jeżeli towarzysze wiedzą co robić i są w tym sprawni, należało zostawić ich w spokoju. Zwłaszcza gdy było się w danej kwestii gorszym od nich.
Widok zwłok w śluzie go nie zdziwił jakoś szczególnie. Mimo wszystko jednak przekręcił głowę jak zaciekawione szczenię. Całkiem zgrabnie ich tam zapakowali. Tylko po co? Jeżeli chcieli ukryć ciała i tym samym swoją obecność, czemu zostawili tyle śladów wokół. Może po prostu zrobili to dla beki? Sam czasem wyskakiwał z inicjatywą “jakby ich zabić, aby było śmiesznie”, więc może ci tutaj postępowali podobnie? Nieważnie. Zwłaszcza że niewiele dało się z tych ciał wyciągnąć i tak.
Słuchając tego co przekazywała grupa, powoli nadchodził czas aby podejmować decyzje. A w tym akurat Longinus był całkiem niezły.
Luna, prześlij pilotowi wszystkie istotne dane — rzucił, starając sobie przypomnieć imię quarianina. — Faemi poszperajcie trochę z WI i spróbujcie wychwycić jakąś sygnaturę statku Bull. Jakikolwiek ślad będzie dobry.
Nie miał pojęcia czy dobrze wymówił jego imię, ale to nie było istotne, póki quarianin robił co do niego należąło. Spojrzał po reszcie, zarzucając sobie karabin na ramie.
Striker ruszaj dupę z powrotem na statek — odezwał się w końcu. — Reszta tak samo. Prawdą jest, że nic tu po nas.
Nie było sensu nie zgadzać się ze słowami swoich towarzyszy. Zwłaszcza że wyglądało na to, iż mieli to, co było im potrzebne w tej chwili. Według słów Strikera Taneo żyła, więc ich misja jeszcze się nie skończyła.
Czas trochę zapolować/color] — rzucił w eter. — [color=#BF00FF]Ślad jest świeży, nie spodziewają się nas. Może być zabawnie.
Uśmiechnął się pod nosem i gdy upewnił się, że każdy robi to co trzeba - ruszył z powrotem na pokład ich statku, jako ostatni.*
ObrazekObrazek
Longinus Varro

Avatar użytkownika
 
Posty: 36
Posty fabularne: 28
Dołączył(a): 20 wrz 2022, o 14:58
Miano: Longinus Varro
Wiek: 40
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Łowca nagród, Zawadiaka
Lokalizacja: Illium
Kredyty: 2.450

Re: Rubieże systemu

27 sty 2023, o 19:29

Jak bardzo oddalił się statek z celem?
A>33>B>66>C>99>niespodzianka!
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
86


Czy dane z omni mogą coś pomóc?
Tak/Nie
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
89


Czujność piratów
A>33>B>66>C>99>niespodzianka!
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
73
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10732
Posty fabularne: 1,224
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Rubieże systemu

27 sty 2023, o 22:32

Transfer danych na ich statek przeszedł pomyślnie. Zajął krócej, niż mogli się tego spodziewać, quarianin potwierdził przechwycenie informacji, a także sygnatury. Skaner, szukał celu, obliczając prawdopodobieństwo jego trasy i wykluczał z marszu te, które nie pasowały do śladów pozyskanych na porzuconej korwecie.
Ciała wepchnięte do zsypu były ogołoczone z ekwipunku. Ktoś nie tylko zdarł z nich generatory tarcz, omni-klucze, ale nawet hełmy i resztę opancerzenia. Został sam, nagi mundur oraz zwłoki poskładane i poupychane kupą do otworu na kosmiczne śmieci. Ktoś jednak nie zadbał należycie o porządne zatarcie śladów; zostawił kolegę w ładowni, nie uruchomił zgniatarki i zsypu, aby wypuścić zebrane w nim materie w przestrzeń kosmiczną. Założenie, że musieli się bardzo spieszyć, było jak najbardziej cenne. Pytanie, jaką dysponowali wiedzą na temat zakładników. Czy zdawali sobie sprawę, że są oni cenni? Że cokolwiek znaczą dla swojej rodziny, za którą stoją wpływy oraz koneksje? A może strzelali na oślep? Pytanie jaka wtedy byłaby ich reakcja, gdyby nagle okazało się, że za porwanych nie dostaną złamanego kredytu?
W momencie, w którym wchodzili rękawem na Orpheusa, światło awaryjne zamigało, jakby starym, znanym chyba każdemu alfabetem morsa, ktoś? coś? chciało nadać wiadomość. A może to tylko wyobraźnia płatała figle? Dłuższe zatrzymanie wzroku na lampkach pozwoliło wychwycić poprawność. Dwa krótkie, dłuższy. Złapcie ich. Generator prąd na wyczerpaniu podtrzymywania systemu poinformował o awaryjnym odcięciu kolejnego pokładu. Za ostatnią osobą, odłączono się od statku. Korweta wystartowała z całą mocą silnika, biorąc kurs na odtworzone ślady poszukiwanego Bulla. Trochę po omacku, większość łutem szczęścia.
Do czasu.
Quarianin oparł się ciężko o szafkę na sprzęt, wodząc spojrzeniem po twarzach zdejmujących kombinezony i buty magnetyczne. Intensywne, dwa punkty na szybie zdradzały nieustanny proces myślowy oraz zawahanie co do rezultatów.
- I co dalej? Jak już ich dogonimy? - zagadał, najwyraźniej nie mogąc już dużej udawać, że wcale nie pchają się na minę. Dopóki zlecenie ograniczało się do przyjedź, odbierz, wróć, nie miał obiekcji. Nie pasowało mu jednak atakowanie piratów, wchodzenie w konflikt, w ogóle pchanie się pod ostrzał. Był od cichej, sprawnej roboty, nie artyleryjskiego ostrzału.
- Uruchomiłem bariery, zwiększyłem czujność skanera. Powinniśmy wiedzieć, jak się do nich zbliżymy, zanim oni zdadzą sobie sprawę z naszej obecności. Wciąż jednak jest pytanie, co dalej? - przeniósł ciężar ciała z jednej nogi na drugą.
- Mam w nich wlecieć, na pełnej? Planujecie abordaż? Trochę sobie nie wyobrażam załatwić to po cichu, bo i jak? Zastawić na nich pułapkę? Udać, że lecimy z kimś ważnym, kompletnie nieuzbrojeni? - wyliczał na głos możliwości, oczekując, że i oni wtrącą swoje trzy grosze. Nie on tu był decyzyjny.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10732
Posty fabularne: 1,224
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Poprzednia strona

Powrót do Mindoir

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron