Ludzka kolonia, której nazwa rozbrzmiała w całej galaktyce szesnaście lat temu podczas brutalnego ataku batariańskich przestępców, w wyniku którego wymordowana została większość ludności. Dziś Mindoir rozkwita, odbudowując swoją historyczną kolonię. Pamiętając o poświęceniu tych, którzy byli przed nimi, koloniści z dumą walczą o lepsze jutro, a dzięki ich determinacji i wsparcu Przymierza, Mindoir staje się perłą odbudowy w Trawersie Attykańskim.

Fregata Przymierza "Poitiers"

1 cze 2022, o 18:53

Obrazek



Fregata Poitiers jest jednostką Przymierza o niebojowym przeznaczeniu. Wykorzystywana przede wszystkim w zwiadach oraz rozpoznaniach, brak typowych, bojowych działek z powodzeniem zastępuje jej szybkość i zwrotność. Posiada mocne tarcze, czułe sensory, wzmocniony sygnał łączności, a także WI zaprogramowane do optymalnego zarządzania jednostką gdyby zabrakło członków załogi. Wydelegowana do Mindoiru w celach zasilenia floty patrolowej, decyzją dowództwa obrony kolonii oddana została grupie zwiadowczej wysłanej do zbadania anomalii na asteroidzie.
⌥ Oficjalna jednostka Przymierza.
⌥ Statek nie ma typowego przeznaczenia bojowego, jest za to szybki i zwrotny, a najnowsze, czułe sensory są w stanie wykryć rzeczy głęboko pod ziemią.
⌥ WI statku zaprogramowane jest tak, aby zawsze dowieźć załogę do portu Przymierza.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10285
Posty fabularne: 794
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Fregata Przymierza "Poitiers"

1 cze 2022, o 21:31


oblivion
“Here beyond men's judgments all covenants were brittle.”

Mistrz Gry: Iris Fel
Gracze: Andrei Asen, Mila Račan, Crassus Curio, Viktor Karajev


Wyświetl wiadomość pozafabularną


Mindoir. Pogranicze Trawersu Attykańskiego i Systemu Terminusa. Dziś, w związku z hucznym obchodami, wydawał się być centrum całego wszechświata.
W na co dzień spokojnej, ludzkiej koloni pojawili się najbardziej wpływowi politycy. Dyplomaci, ambasadorowie, biznesmeni, pierwszo i trzecioligowi gracze - wszyscy, zlecieli się tłumnie na zaproszenie wystosowane przez Przymierze Układu. Kolejna rocznica upamiętniająca bestialski atak batarian na rolników i pozostawienie zaledwie garstki z nich przy życiu w 2170 był idealną okazją, aby przypomnieć o sobie na arenie międzynarodowej. Rasy Rady wydelegowały swoich przedstawicieli, wśród ludzkiej śmietanki towarzyskiej można było wypatrzeć topowe, polityczne nazwiska asati, turian, salarian, hanarów a także quarian i pojedynczych krogan.
Kilka minut przed południem, wylądował statek z Przedstawicielką Ludzkości w Radzie Cytadeli. Dwie godziny dzieliło zgromadzonych gości od oficjalnego rozpoczęcia obchodów. Cztery, od przemówienia Premiera Przymierza w nowo otwartym porcie. Notowania bukmacherów skłaniały się ku spokojnym, mało wzniosłym tonom.
Podczas gdy osobistości meldowały się w hotelach, przygotowywały do obchodów, a część udawała się na mały apperitif, służby bezpieczeństwa zauważyły na skanerze anomalie, której źródło znajdowało się na opuszczonej asteroidzie wydobywczej. Jednej z wielu w pasie otaczającym system.
Nie można było zignorować potencjalnego zagrożenia. Ani też wysłać oficjalnego statku na asteroidę. Stąd, zebrano grupę czterech zaufanych osób, którym nakazano się stawić w hangarze załadunkowym z dala od oczu oficjeli oraz wścibskiej prasy.
Fregata Poitiers gotowa była do odlotu. Załoga - złożona z minimalnej ilości osób, niezbędnej do prawidłowej pracy jednostki - czekała na oficjalny sygnał do startu. Oficer łączności wyszedł na przeciw, kierując każdego do ciasnej, ledwo mieszczącej cztery osoby sali odpraw, mostku i centrum dowodzenia w jednym. Praktyczny minimalizm wydawał się być tutaj nieodzownym elementem wystroju.
- Kapitan Hugh Newman. Skanery Przymierza dzisiaj, rano, w okolicach dziesiątej wykryły, iż na powierzchni asteroidy zaczęło wydzielać się ciepło... - bez zbędnych ceregieli, przeszedł do konkretów, jednocześnie uruchamiając holomapę. Nad stołem, pojawiła się projekcja asteroidy, która obracała się we wskazanym kierunku, zgodnie z kolejnymi, przekazywanymi im przez żołnierza Przymierza informacjami. Na jej powierzchni, zaznaczono szyby wydobywcze wraz z datą ostatniego użytkowania oraz miejsce zaplanowanego lądowania. W
- Dawniej, prowadzono tam pracę wydobywcze, jednakże minerały na powierzchni asteroidy szybko się wyczerpały. Najprawdopodobniej to nic wielkiego, poważnego, czy też groźnego, nie mniej jak wiecie gościmy dzisiaj wielu polityków i nic, powtarzam n i c nie może pójść źle. Przymierze wydelegowało Was do dyskretnego sprawdzenia tej anomalii. Macie zrobić rozpoznanie, wyeliminować ewentualne zagrożenie i zdać raport. Wszystko, podkreślam raz jeszcze, dyskretnie. Nie chcemy siać paniki wśród gości, ani też zakłócać obchodów - powtórzył się, akcentując słowa - klucze.
- Dowodzić będzie chorąży Karajev, któremu oddaje głos. Panie chorąży? - skinął ku Viktorowi. To było jego pięć minut.



ukryty cel

Viktor
Ukryta zawartość. Twoja grupa nie posiada wystarczających uprawnień.

Mila
Ukryta zawartość. Twoja grupa nie posiada wystarczających uprawnień.

Crassus
Ukryta zawartość. Twoja grupa nie posiada wystarczających uprawnień.

Andrei
Ukryta zawartość. Twoja grupa nie posiada wystarczających uprawnień.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10285
Posty fabularne: 794
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Fregata Przymierza "Poitiers"

3 cze 2022, o 14:16

Przydział, który otrzymał tym razem, nie był może typowym, jaki mógłby przypaść Andreiowi, Asen jednak nie był nim też specjalnie zdumiony. Przyzwyczaił się już, że przynależność do określonego wydziału nierzadko bywa umowna i tylko na papierze, a w praktyce idzie się tam, gdzie akurat potrzebują. Gdy więc przygotowywano się do obchodów na Mindoir, i gdy jasnym stało się, jak bardzo zamierza zaangażować się Rada, Bułgar wiedział już, co się święci. Paru szczęśliwców SOC zostanie wydelegowanych tam bądź gdzieś indziej, z zadaniem wspierania całego przedsięwzięcia. Gdy padło na niego, wzruszył tylko ramionami. Pewnie, czemu nie? Mógł to robić.
A potem przydział wyewoluował i nagle ze wspierania samych obchodów Andrei został przerzucony do współpracy z Przymierzem przy, nazwijmy to, misji specjalnej. Asteroida, anomalie, potencjalne zagrożenie. Mężczyzna słuchał tyle, ile musiał, by mieć ogólny pogląd na całą sprawę. Nie wiedział do końca, czy ścisła praca z wojskiem mu się podoba, ale w sumie nie za wiele miał do powiedzenia, nie? A skoro tak, to nie warto było się nad tym zastanawiać. Jest robota, którą będzie musiał zrobić i tyle. Nic skomplikowanego.
Po odebraniu najświeższych rozkazów od zwierzchnika, udał się do wskazanego miejsca, gdzie czekała już wojskowa fregata. Andrei mimowolnie zaczął porównywać ją ze swoją Wiedźmą. Oczywiście, oba statki należały do innych klas, różniły je więc rozmiary i prawdopodobnie przynajmniej połowa podstawowych parametrów, jedno wydawało się jednak być wspólne - podobnie jak [i[Wiedźma[/i], Poitiers zdawał się stawiać na szybkość i zwrotność. Asen mimowolnie uśmiechnął się. Cenił to, co jest szybkie, miło więc, że właśnie takim latadłem udadzą się na miejsce.
Chociaż było ciasno. Razem z pozostałymi wybrańcami udając się na mostek, Andrei odetchnął bezgłośnie. Nawet nie było się po czym rozglądać. Fregata naprawdę była... Cóż, mała. Niewielka w ten sam znajomy sposób, w jaki niewielki był jego własny myśliwiec. Nie przeszkadzało to Asenowi jakoś specjalnie - był przyzwyczajony - ale jednak nie było tu w pełni komfortowo. Chyba jednak to przeżyją, nie? Musieli.
Tym razem przedstawienia sytuacji słuchał nieco uważniej niż wcześniej. Wspierając się ramieniem o ścianę, z nieudawanym zainteresowaniem wysłuchał słów kapitana, przetrawiając je niespiesznie. Przedstawiony obraz brzmiał dosyć prosto. Raczej nic, ale może jednak coś. Jak dobrze pójdzie - polecą, zobaczą i wrócą znudzeni, a wszystko to pod nosem niczego nieświadomych mediów. Jeśli pójdzie źle, to... No, pójdzie źle. Skalę trudno teraz ocenić. Z drugiej strony, co niby miało czekać na tej asteroidzie? Batariańscy terroryści? Andrei parsknął w duchu, bo to akurat nie byłoby chyba aż tak nieprawdopodobne. Miał jednak nadzieję, że nie. Że jednak będzie nudno.
Dowodzi chorąży Karajev.
Odruchowo spojrzał na wskazanego żołnierza. Zawsze warto wiedzieć, kto będzie wydawał rozkazy. Andrei mógł nie być specjalnym fanem bycia popychadłem kogoś wyżej postawionego, ale biorąc pod uwagę, że był nim w zasadzie cały czas, to i do tego się już przyzwyczaił. Na tyle, że mógł teraz spojrzeć na Karajeva, zapamiętać go i pogodzić się z myślą, że będzie musiał tańczyć jak ten mu zagra.
No, przynajmniej w teorii. Ale w praktyce pewnie też.
ObrazekObrazek
Andrei Asen

Avatar użytkownika
 
Posty: 14
Posty fabularne: 8
Dołączył(a): 17 sie 2021, o 15:34
Miano: Andrei Asen
Wiek: 32
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: aspirant SOC, pilot pościgowy
Postać główna: Dagon
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 20

Re: Fregata Przymierza "Poitiers"

3 cze 2022, o 17:33

Radni, premierzy, ministrowie, senatorzy, posłowie, biznesmeni i oficerowie. Istna śmietanka towarzyska, same grube szychy. Taki kaliber persony potrzebuje całego sztabu istot mających upewnić się, że nic im nie brakuje i, że zawsze wyglądają idealnie w obiektywie kamery. A przede wszystkim tych, którzy się upewnią się, że jedyne celowniki to te z aparatów i błyski fleszy. Swoją obecność na Mindoir R&C Security Services zawdzięczało właśnie tej ostatniej potrzebie. Choć robota nie wydawała się ani specjalnie wymagająca ani też wybitnie płatna, była w miarę prostym sposobem na zdobycie kilku kredytów. A kto by pogardził gotóweczką? Na pewni nie Crassus.
Prywatni kontraktorzy, jak Curio i Račan, w dużej mierze byli przeznaczeni do obstawienia zewnętrznych perymetrów. Reszta leżała w rękach Przymierza oraz ewentualnych osobistych ochroniarzy poszczególnych person. Standard. Turianinowi to nie przeszkadzało, mniej chaotyczny hangar dla promów zaopatrzeniowych zdawał się być całkiem dobrym miejscem na przeczekanie całej imprezki i zgarnięcie zapłaty. Faktycznie, w tym rejonie działo się niewiele. To natomiast oznaczało, że już po pierwszych godzinach zaczęło być…
- Nudno jest. - burknął najemnik ze swojego miejsca na metalowej skrzyni, zaraz po skończeniu trzeciej kalibracji swojego nowiutkiego Raptora. - Pewnie taka radna Fel to sobie popija teraz jakieś winko, filtruje z przystojnymi mężczyznami. Albo kobietami, nie oceniam. Mogliby chociaż jakieś alko rzucić. - westchnął. Z zasady nie wiązał roboty z alkoholem ale to zlecenie zdawało się być zwykłą robotą dla dozorcy. Przynajmniej miał swój omni-klucz i Hearthstone. I odtwarzacz muzyki. Wraz z pierwszymi nutami kolejnej piosenki w kolejce, Curio złożył karabin i zaczepił go na plecach. Odsłonił obydwie słuchawki swojego odtwarzacza, podgłaśniając jednocześnie muzykę by jego towarzyszka mogła wyraźnie słyszeć.
- Klasyk, nie? - zagadał do Chorwatki, podczas gdy jego nogi już niespokojnie podrygiwały w rytm muzyki. Rozejrzał się wokoło i upewniwszy się, że nie ma tu ani tłumów ani dziennikarzy, klasnął w dłonie i tym razem już oficjalnie zaczął gibać się do rytmu. Trójpalczaste dłonie zacisnęły się w pięści lecz celem było powietrze, w które uderzały do taktu muzyki. Zwinnym ruchem odwrócił się przodem do Chorwatki i klasnął raz jeszcze. - Dawaj! Poruszaj się trochę! Mamy własną imprezkę, tylko dziwek nie ma.
Aby dalej zachęcić przyjaciółkę do tańca ruszył w jej kierunku wolnym krokiem, pozwalając swojemu ciału zakołysać się do muzyki przed postawieniem kolejnego. Głowa nieustannie kiwała się na boki. Nieważne czy Mila dołączyła do Curio czy nie, turianin wraz z pierwszym refrenem wskoczył na wyższy bieg, przechodząc w energiczny pląs w rytmie bałkańskiego rocka i klekotu płytek pancerza.
- Igra rokenrol…
Pikanie komunikatora przerwało Crassusowi w połowie piosenki ale najemnik, chociaż westchnąwszy ciężko z bólu, uruchomił omni-klucz.
- Ciekawe co tam chcą.

Zadanie, które otrzymali obydwoje zostało przyjęte przez Curio z niekrytym entuzjazmem. Ruszyli tyłek poza swoją cieciownię i zajmą się czymś, czas szybciej zleci. A może i wpadną dodatkowe kredyty? Co prawda wymagało to przemieszczania się statkiem jednak tym razem dzielne Przymierze załatwiło ten temat na własną rękę. I dzięki Duchom, pomyślał Curio, który po Nyx miał już dosyć bojowego pilotowania. Raz w życiu wystarczy.
Crassus dotarł w miarę szybko do hangaru w którym czekała na nich Poitiers, sami przecież pilnowali hangaru załadunkowego. Tylko trochę dalej. Fregata, chociaż nieduża, wydawała się całkiem w porządku maszyną. Faktycznie jej wnętrze było nieco ciasne, coś pokroju ich mieszkania, ale przynajmniej była w lepszym stanie niż korweta, którą przyszło im lecieć jakiś czas temu. Nie przywiązywał większej wagi do statku poza tym. Był on zmartwieniem załogi, oni byli tu po co innego. Skierowany do miejsca odprawy tam też ruszył trzymając w lewym ręku swój hełm za dolną krawędź. Wyłączył już swoją muzykę aby móc skupić się na informacjach, które mieli otrzymać. Skinieniem głowy powitał kapitana fregaty i pozostałych obecnych na miejscu. Jednak jego żółte oczy pozostały na jednej, dosyć masywnej sylwetce żołnierza Przymierza. Miał pewne przeczucie, że rozpoznał dokładnie kim on jest.
Póki co Curio się nie odzywał, oddając głos Newmanowi. Skupił się też na jego słowach, ciekawy co dokładnie przyjdzie im zrobić. Sytuacja, która zaistniała na asteroidzie wydawała się dziwna, nawet bardzo. Oczywiście reakcja wierchuszki wcale nie dziwiła Crassusa, tak samo jak super mega dyskrecja, która była od nich wymagana. Normalka. Robota jak robota, przy odrobinie farta wyjdzie na jakąś usterkę przeoczonego sprzętu górniczego.
To co bardziej zafrapowało turianina była postać ich dowódcy. Kiedy kapitan oddał głos Ukraińcowi, Curio zerknął na Milę z szerokim uśmiechem. Ten uśmiech nie zniknął z turiańskiego lica również kiedy jego wzrok skierował się na Viktora.
- Fiu, fiu. Gratuluje awansu, panie chorąży. Widzę, że powodzi się w służbie dla Przymierza. - przywitał się ze swoim nowym “dowódcą.” Nie zamierzał jednak przeszkadzać mu w odprawie z uwagi na własną ciekawość i profesjonalizm.

ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Crassus Curio

Avatar użytkownika
 
Posty: 137
Posty fabularne: 111
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 15.950
Medale: 4
Glitch (1) Seryjny Pechowiec (1) Fanatyk Miłości (1) Zwycięzca Areny (1)

Re: Fregata Przymierza "Poitiers"

3 cze 2022, o 21:52

Jak to się działo? Obiecywał sobie przecież, że po ostatniej misji zrobi sobie porządne, długie wakacje. Miał wziąć się w garść, zregenerować się, odpocząć, a potem rozpocząć dalsze szkolenie. Brzmiało jak plan. Co poszło nie tak?
Odpoczął, to prawda, lecz dużo krócej niż początkowo zakładał. Z chwilą, gdy zamknął się w swoich czterech ścianach odczuł, że jest potrzebny gdzieś tam, w galaktyce, że bez jego udziału giną dobrzy chłopcy i dziewczyny Przymierza. Rozumiał, że tak nie jest, że jest ledwie jednym małym trybikiem w machinie wojennej ludzkości, lecz jego podświadomość uparcie ignorowała wnioski jego analitycznej części osobowości.

I tak oto znalazł się na pokładzie fregaty Poitiers, zmierzając ku sali odpraw. Już wcześniej zapoznano go z parametrami misji, miał bowiem, niczym niegdyś na Neidusie, objąć dowodzenie nad grupą kontraktorów zewnętrznych. Cóż, tym razem z góry przynajmniej obsadzano go w tej pozycji i miał szczere nadzieje, że nie skończy jak porucznik Powell.
Zerknął jeszcze raz na swoje omni, odruchowo, pamiętał bowiem parametry misji. Gdyby przerzucił na bok ekran palcem, mógłby ponownie wyświetlić dossier operatorów, z jakimi przyjdzie mu pracować.
Boże, miej mnie w opiece...- pomyślał raptem chwilę temu, gdy dowiedział się z kim przyjdzie mu pracować. Znajome twarze i nazwiska, których nie spodziewał się spotkać przez dłuższy czas, powracały do niego w iście ironicznym zrządzeniem losu. W pierwszym odruchu świeżo awansowany oficer chciał odmówić, pewne rany bowiem jeszcze nie zdążyły się zabliźnić. Powstrzymał się jednak przed zgłoszeniem obiekcji, stwierdzając, że skoro armia znowu sięga po kontraktowców, to znaczy, że braki w etatach są odczuwalne.
Znowu- pomyślał- Cholerni politycy i ich oszczędności.
Zastanawiał się, jak będzie wyglądało ich ponowne spotkanie. Pierwsze reakcje zapewne będą ekspresyjne, zwłaszcza ze stron Mili. Chorwatka przez całą misję zapewne będzie podważać jego autorytet dowódcy, prawdopodobnie również kwestionować rozkazy. Curio będzie bardziej oszczędny w głośnych opiniach, lecz Karajev nie miał wątpliwości, że i rezolutny snajper chowa urazę z Nyx. Viktor jednak traktował tę misję jako szansę, okazję, by naprawić relacje z turianinem, którego szanował i nawet lubił.
No i był też Andrei Asen, nieznany element układanki. SOC, przebieg służby wyglądał obiecująco, a zdolność do poświęcenia się swojej służbie funkcjonariusz dosłownie nosił na sobie. Mało jednak wiedział o jego usposobieniu, ten element chorąży zamierzał poprawić jeszcze przed zrzutem.
Z takimi myślami poszedł na odprawę.

- Dziękuję kapitanie- przytaknął chorąży, powstając ze swego miejsca- Chorąży Viktor Karajev, dla tych co mnie nie znają...
Spojrzał tu na Andrieja, pierwszy raz łowiąc wzrokiem twarz aspiranta.
- ...witam też ponownie znajome twarze. I dziękuję za gratulacje, operatorze Curio- odpowiedź miała dość sztywną formę, ale Viktor uznał to za odpowiednie, zważywszy na okoliczności.
- Przejdę do rzeczy. Kapitan przedstawił teren, jaki mamy zbadać. Jak zauważyliście, nie do końca wiadomo co jest przyczyną odczytów z sensorów. Ze względu na okoliczność wydarzenia politycznego, sprawdzamy rzeczy na wszelk wypadek, niemniej naszym priorytetem jest spokój. Wchodzimy tam jako patrol dokonujący rutynowych oględzin. To teren zastrzeżony, zwłaszcza w trakcie obecnych obchodów, więc mamy prawo legitymować każdego, kto się kręci na tej asteroidzie. Użycie siły jest dozwolone, ale postarajmy się nie rozpętać drugiej wojny krogańskiej. Tym razem najpierw pytamy, potem strzelamy.
- Póki co skany i monitoring nie wskazują na żadną obecność wrogich działań militarnych, ale musimy być otwarci na każdą ewentualność. Tutaj- wyświetlił teraz pulsujący punkt, znajdujący się w pewnym oddaleniu od oznaczonego wcześniej miejsca anomalii- będzie strefa zrzutu. Dokonamy oględzin wzrokowych, ale stale będziemy utrzymywać kontakt z fregatą. Jednostka ta wyposażona jest w najnowszej generacji sensory i skanery, które uprzedzą nas, jeśli anomalie w odczytach będą tylko i wyłącznie dziełem naturalnych procesów. Dla ułatwienia wymiany danych będziemy dokonywać rejestracji sytuacji naziemnej przy pomocy kamer osobistych. Pytania?
Odczeka chwilę na reakcje. Curio zaczął dobrze, może z lekkim przekąsem, lecz zachowywał pogodę ducha, nie pokazując jawnej urazy. Karajev wiedział, że to dużo za wcześnie, by turianin puścił wydarzenia z Nyx w niepamięć, że żadne słowa nie wystarczą. Potrzeba było czegoś więcej.
Andrei z kolej zdawał się, że uważnie słucha odprawy. Pierwsze wrażenie sprawiał raczej spokojne, pogodne, choć styl i aparycja nieco odbiegała od fizjonomii przeciętnego funkcjonariusza SOC z plakatu rekrutacyjnego. Oczywiście, choć VIktor znał takich mundurowych, którym tatuaże czy wyróżniająca się fryzura przeszkadzała, sam rzecz jasna nie miał z tym problemu- w końcu dokładnie ten nurt reprezentował swoją aparycją, uczesaniem i licznymi tatuażami.
Spoglądając tak na członków swojego nowego oddziału, nie sposób nie było pomyśleć, czy właściwie odczuć braku Strikera czy nawet Ishy. Viktor, choć nigdy nie powiedział tego na głos, przywiązał się do tamtej dwójki. Gdyby akuratnie nie był zajęty odprawą, zapewne zastanawiał się, co tamci teraz porabiają...


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Viktor Karajev

Avatar użytkownika
 
Posty: 196
Posty fabularne: 170
Dołączył(a): 15 maja 2021, o 23:08
Miano: Viktor Karajev
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator C2
Lokalizacja: Ziemia
Kredyty: 0.015
Medale: 4
Szaleniec (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1)

Re: Fregata Przymierza "Poitiers"

4 cze 2022, o 13:30

A mogła pojechać na festyn i tam się napić, zabalować, obudzić z tragicznym bólem głowy, który wyrzygałaby razem z resztkami wczorajszego alkoholu.

Zamiast tego jej nowa pozycja w Przymierzu, zawdzięczana pewnej osobistości, do której do tej pory miała ambiwalentne odczucia, faktycznie zaczęła przynosić pewne rezultaty i świeże zlecenia. Stety niestety, nie było to aż tak intratne, co śmiało przypomnieć Mili jedną z miliona wad wojska: żydzenie na swoich ludzi. Najwyraźniej kontraktorzy także nie byli traktowani inaczej. I gdyby mogła, to by przyjęła inną propozycję, ale mówiąc szczerze, ich ostatnie wyczyny lekko przyczyniły się do ostrożniejszego traktowania najemników w gronie bardziej luźnym. Cena sławy, czy coś. Głównie Curio, który wręcz na każdym kroku pławił się w okładkach Fornaxa. Chciałoby się rzec wręcz, iż całe mieszkanie zajebane Fornaxami, ale wszystko na extranecie, czy coś.

Oparta obok Crassusa, kobieta gładziła opancerzoną rękawicą nową zdobycz, asariańską strzelbę, do której jeszcze się nie przyzwyczaiła, głównie ze względu na smukły kształt. Na słowa mężczyzny uniosła głowę, parskając cicho. — Och, mister Fornax na pewno by się odnalazł na takim festynie, co? Wszędzie papparazzi, panie ambasadorki śliniące się do ciebie... ten to pożyje! Chociaż powiem ci szczerze, że moglibyśmy już powoli się wycofać do cienia. Co za dużo sławy, to za mało gotówki — powiedziała żartobliwym tonem, odpalając po chwili fajkę. Na wspominkę o alkoholu parsknęła. — Uważaj, o co prosisz Przymierze, bo ci jeszcze by odjęli z wypłaty za butelkę najtańszej dekstro-wódki.

Słysząc muzykę grającą głośno w omni-kluczu turianina, Mila zaśmiała się. — Klasyk? Oczywiście, przecież to ja ci to pokazałam — rzuciła, obserwując, jak Curio zaczyna gibać się w rytm muzyki. Dalej z szerokim uśmiechem, widząc jak jej towarzysz podchodzi do niej z wiadomym celem, kobieta zgniotła niedopałek i odbiła się od skrzyni, poruszając przy tym ramionami i biodrami w rytm muzyki, a wkrótce i głową. Z perspektywy osoby trzeciej dwójka opancerzonych żołnierzy skacząca do niszowego rocka z Ziemi musiała wyglądać komicznie, ale Mila, a i zapewne Crassus, mieli w dupie takie myśli. Szczególnie najemniczka, która raczej preferowała życie daną chwilą.

Ich krotochwile przerwało wezwanie na zlecenie. Z niechęcią wracając do statecznej pozycji, kobieta zgarnęła hełm, przypinając go do zaczepu i drepcząc za turianinem, ciągle nucąc pod nosem słowa piosenki. Fregatą się nie przejęła, bowiem o ile nie było tam gigantycznego okna wychodzącego na kosmos, to totalnie gdzieś miała takie myśli. Ot, mały statek. Mając szampański humor dzięki wcześniejszej imprezie, Mila weszła więc na pokład, salutując żartobliwie każdej napotkanej osobie, aż do sali odpraw, gdzie wciskając się w jakieś krzesło, złapała najpierw znajomą sylwetkę, a potem specyficzny uśmiech Curio. Galaktyka była mała.

Po wydarzeniach Nyx trochę minęło i same emocje opadły. Z perspektywy czasu jej wybuch był, jeśli nadal dlań zrozumiały, to zbyt... wyeksponowany? Patrząc teraz na Karajeva, jedyne, co chciało jej się robić, to śmiać. I to zrobiła, szczególnie, gdy z ust Ukraińca wypłynęło sztywne podziękowanie z pięknym okresleniem Crassusa jako operatora. Parsknęła, wyobrażając sobie turianina w siłach specjalnych, zakładając przy tym ręce na piersi i słuchając odprawy. Nie komentowała niczego, bo zdawała sobie sprawę, że dla Viktora musiało to być co najmniej niewygodne, przymusowa współpraca z ich dwójką. Dla niej również, ale jak to zawsze szło? Pająk się ciebie boi bardziej, niż ty jego. Karajev był tym pająkiem, niezadowolonym ze współpracy z nimi. I Mila wiedziała, że on ma świadomość jej opinii o Przymierzu... i że bardzo mu się to nie podoba. Dlatego odrobina naigrywania się nikomu nie zaszkodzi, prawda?

Wyciągając prosto nogi, wpatrywała się intensywnie w twarz żołnierza, wyobrażając sobie, jak jest spięty. Wbrew pozorom, skupiała się na jego słowach – była wszakże na misji, nawet jeśli wydawała się być ona bardzo prosta. Ot, nic nie może zakłócić uroczystości politycznej, nic nie może zmącić główek śmietanki towarzyskiej. — Przy odrobinie szczęścia skończymy jeszcze przed zakończeniem festiwalu. Wtedy szybki prysznic i można oblać darmowe kredyty. Co pan powie na drinka, panie chorąży? Ja stawiam — rzuciła żartobliwie, wyciągając paczkę papierosów i z wahaniem zerkając na nią. — Można zapalić? — zapytała, uprzejmie oczekując odpowiedzi ze strony Karajeva, po czym częstując wszystkich zgromadzonych, w tym nowego mężczyznę, który zapewne nie miał zielonego pojęcia, co się tutaj dzieje. — Jestem Mila, ten obok to Crassus. Jak coś — powiedziała i zerkając na hologram, podrapała się po głowie.

Jakie jest prawdopodobieństwo, że napotkamy tam batarian? — rzuciła już bardziej poważnym tonem, zastanawiając się nad całą sprawą. W końcu Mindoir padło kiedyś ich ofiarą, a teraz, kiedy się tam zgromadziło wiele politycznej śmietanki, Hegemonia może posunąć się do czegoś... sporego. — W końcu wiecie, całe Przymierze siedzi tam na dole, to doskonała okazja do jakiegoś zamachu terrorystycznego. A poza tym szybkie pytanie, trzeba będzie schodzić jakoś głęboko, do tych kopalni? Jesteśmy jakoś na to przygotowani? I wspominał pan chorąży o legitymowaniu. Kto tam aktualnie jest, jakieś wojsko pilnuje, czy to całkiem opuszczona asteroida? Kogo możemy się spodziewać, tak w granicach legalności?

Terroryści. Takie wydarzenia, jak festyn i stara, opuszczona kopalnia nie mogły być ze sobą niepowiązane.
ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mila Račan

Avatar użytkownika
 
Posty: 180
Posty fabularne: 151
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 10:48
Miano: Mila Račan
Wiek: 33
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: Nyx
Status: Cud że jeszcze żyje
Kredyty: 50.180
Medale: 4
Taktyk (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1)

Re: Fregata Przymierza "Poitiers"

5 cze 2022, o 12:47

To będzie długa misja, wiedział o tym. Póki co jednak dwójka najemników w umiarkowany sposób dawała znać o swoim "zadowoleniu" z przydziału. Karajev wiedział, że nie odpuszczą, że jeszcze dadzą mu popalić. Póki co jednak, podczas odprawy postanowił zachować bardziej formalny porządek.
- Aktywność batarian w tym systemie jest od dawna praktycznie zerowa, nie wykluczamy jednak ich udziału całkowicie. Poza możliwością obecności zwykłych piratów, mających ochotę na uprowadzenie statku z którymś z prominentnych gości, sama Hegemonia mogłaby spróbować dokonać aktu terrorystycznego w tą symboliczną datę, oczywiście nie oficjalnie.
Krótka pauza, ot, dla oceny reakcji słuchających.
- Tak naprawdę nikogo nie powinno być na powierzchni. Wydobycie zostało zakończone, a robotnicy ewakuowani. Przymierze nikogo nie wysyłało, patrole sprawdzają teren z pokładów transporterów więc pieszo powinniśmy być tam jedyni. Jeśli jednak któryś z patroli zamiast meldować, zszedł samowolnie na dół, to ich wylegitymujemy.
A tacy się zdarzają- dodał w myśli- Zamiast meldować i trzymać się wytycznych, każdy chce być Shepardem i ocalić kosmos w pojedynkę.
- Jak było już wspomniane, skany raczej wskazują na naturalny incydent i gdyby nie cała ta fiesta na dole, to pierwsi wysłani by byli geolodzy. Sytuacja jednak jest jaka jest, dlatego my sprawdzimy pierwsi teren, a jak wszystko okaże się w porządku, to puszczamy jajogłowych, a sami możemy polecieć na proponowanego drinka operatorze Račan. Zamierzamy jednak sprzęt do desantu w głąb szybu ze sobą, gdyby jednak udało się wykryć ślad wrogich działań pod powierzchnią. Muszę jednak dodać, że skany z orbity zaznaczyły pewien obszar w przybliżeniu, wiec to drużyna naziemna, to jest my, musi ustalić dokładną lokalizację.
Stał wyprostowany, oczekując kolejnych pytań, bądź łowiąc oznak zrozumienia i wyczerpania tematu.


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Viktor Karajev

Avatar użytkownika
 
Posty: 196
Posty fabularne: 170
Dołączył(a): 15 maja 2021, o 23:08
Miano: Viktor Karajev
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator C2
Lokalizacja: Ziemia
Kredyty: 0.015
Medale: 4
Szaleniec (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1)

Re: Fregata Przymierza "Poitiers"

5 cze 2022, o 14:05

- Jeśli mogę, Panie chorąży... - zwrócił się do Viktora, oczekując, aż ten udzieli mu głosu. Może i był wyższy stopniem, nie mniej, to Karajev dowodził i nie miał najmniejszego problemu w podporządkowaniu się hierarchii.
A przynajmniej takie sprawiał wrażenie.
- Na fregacie, którą lecimy, znajduje się sprzęt umożliwiający zejście oddzialowi naziemnemu w głąb szybów kopalni, zachować łączność z jednostką oraz dowództwem, a także wytrzymać w niekorzystnych warunkach, również tych pozbawionych dopływu tlenu, mniej więcej półtorej godziny - oszałował, upewniwszy się co do parametrów w swoim omni - kluczu. Na końcu języka miał, iż każdy skafander posiada lokalizator na wypadek, gdyby trzeba było kogoś wyciągać z wnętrza ziemi, nie mniej, ten szczegół przynajmniej na chwilę obecną zachował dla siebie. Wierzył, podobnie zresztą jak dowództwo, iż to rutynowy zwiad, który ma na celu potwierdzić aktywność asteroidy oraz zarządzić o przekazaniu sprawy naukowcom. Nie spodziewał się zastać na powierzchni skały oddział batarian przypuszczający atak terrorystyczny ku najprawdopodobniej rozczarowaniu dwójki najemników. Nie zaprotestował, kiedy zapytano, czy można zapalić.
- Mostek? Odbiór - w komunikatorach, odezwał się głos pilota.
- Wykrywamy pięć niezidentyfikowanych sygnatur w pobliżu strefy lądowania. Nie ma potwierdzenia, że są to jednostki żywe, ale... - zawsze było jakieś ale. Zwłaszcza w wojsku, w sytuacji takiej, jak tej - kiedy misja nabiera charakteru delikatnej oraz koniecznej do utrzymania w najwyższej dyskrecji. Po to, aby wszyscy ściągnięci na kolonie dignitarze, mogli bez obaw sączyć musujące wino oraz oklaskiwać Premiera uroczyście otwierającego wielgachny port lotniczy; wystartowali z jego bocznych doków, widząc, jak obsługa dwoi się i troi w równym rozwieszaniu wstęgi do przecięcia.
- Przesyłam Wam obraz na holomape. Proszę o potwierdzenie, czy lądujemy planowano, czy obrać kurs na pobliskie wzniesienie i posadzić fregatę za nią, abyście mogli okrążyć lądowisko i skorzystać z elementu zaskoczenia jeżeli faktycznie ktoś szykuje wam komitet powitalny, albo urządza samowolkę? - dopytywał pilot.
- Jaka decyzja, chorąży? - Newman, oznaczył każdą z pięciu, niewyraźnych kropek złapaną w pobliżu strefy lądowania. Odczyty nie wskazywały niczego konkretnego, równie dobrze mógł to być wyziew z ziemi, strumień pary czy gorącego powietrza, miejsce aktywności sejsmicznej, a nawet Ci przemądrzali funkcjonariusze SOC, którym trudno było się podporządkować pod rozkazy przymierza nie mniej, kapitan już tak chętnie nie wyrywał się, aby mnożyć teorie. Z zaciśniętymi ustami, wpatrywał się w sygnatury jakby liczył, że te same powiedzą kim są i czego do cholery szukają na asteroidzie.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Ostatnio edytowano 8 cze 2022, o 18:08 przez Mistrz Gry, łącznie edytowano 2 razy
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10285
Posty fabularne: 794
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Fregata Przymierza "Poitiers"

5 cze 2022, o 16:13

Viktor przytaknął na prośbę kapitana, choć była to ledwo kurtuazja. Newman był starszy stopniem i nie byłoby dobrze widziane, gdyby chorąży nie usłuchał się wyższej rangi oficerowi. Oczywiście dystans rang zmniejszał czasem rodzaj jednostek, w którym się służyło i tak na przykład dawniej sierżant oddziału Delta mógł być w polu niejako traktowany na równo z kapitanem USMC. Tyle, że Karajev i Newman nie byli w polu.
Inną sprawą, że kapitan wydał się chorążemu bardzo spolegliwy. Być może wynikało to z kultury osobistej i maniery Newmana, a może pewnego rodzaju opieszałość w decyzjach, która mogła później przejść w umywanie rąk i zrzucenie odpowiedzialności na dowódcę oddziału naziemnego. Być może to akcent i brytyjsko brzmiące imię kapitana przywiodła Karajevowi na myśl wspomnienie innego oficera, takiego co nie zawahał się zrzucić całej odpowiedzialności za niepowodzenie akcji na wtedy kaprala.
Przez salę odpraw przeszedł głos pilota, który przez interkom zakomunikował najnowsze dane zwiadowcze. Było, jak chorąży się spodziewał, a przynajmniej jego instynkt tego oczekiwał- opuszczona asteroida wcale nie była opuszczona. I znowuż, kapitan Hugh pozostawił decyzję Viktorowi. Ukrainiec nie zamierzał być bierny, zapamiętał dobrze lekcje Chochoła, swojego szkoleniowca, któy wpoił mu, że akcja zawsze jest lepsza od biernemu pozostawieniu spraw samych sobie.
W każdym razie kapitan Newman, jak Karajev go oceniał, stawiał przede wszystkim na dyskrecję, być może do przesady. Viktor wolał założyć, że coś faktycznie może pójść źle i zawczasu temu zapobiec. To dlatego podjął decyzję taką, a nie inną.
- Zmodyfikujmy plan. Kimkolwiek są te obiekty, jeśli mają wrogie zamiary, nie warto alarmować ich zbyt wcześnie. Być może dzięki elementowi zaskoczenia uda nam się poznać ich intencje.- odparł do kapitana Newmana.
Wyglądało na to, że odprawa chyli się ku końcowi, jednak chorążemu nagle przeszła przez głowę myśl, że warto jeszcze jedną rzecz zakomunikować.
- Abstrahując, zanim się rozejdziemy- - rzucił- Na wypadek, gdyby coś mi się stało, a łączność z Poitiers byłaby przerwana, wyznaczam na zastępcę dowódcy operatora Curio.
Spojrzał na turianina.
- Akceptujesz, Crassus?- dodał, po raz pierwszy zwracając się do najmity po imieniu.


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Viktor Karajev

Avatar użytkownika
 
Posty: 196
Posty fabularne: 170
Dołączył(a): 15 maja 2021, o 23:08
Miano: Viktor Karajev
Wiek: 32
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator C2
Lokalizacja: Ziemia
Kredyty: 0.015
Medale: 4
Szaleniec (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Wojownik Areny (1)

Re: Fregata Przymierza "Poitiers"

7 cze 2022, o 16:34

Aha, czyli był jedynym obcym w ich małej gromadce. Nie trzeba było być szczególnie bystrym by wyłapać, że pozostała trójka zna się nie tylko z imion. Musieli razem służyć albo... Cóż, coś razem robić. Asen nie wnikał w co, z jego perspektywy jedyne co było istotne to to, że był tu na przyczepkę. Czy coś to dla niego zmieniało? Nie. Chyba nie. Przynajmniej od razu miał jasność, jak się będą układały preferencje w zespole, nie? I to wcale nie był zarzut, jakieś myśli pełne zastrzeżeń. Po prostu całkiem naturalne jest, że jeśli z kimś wcześniej pracowałeś, jakieś prośby, zlecenia czy zadania specjalne zlecisz właśnie takiemu znajomemu niż komuś zupełnie obcemu. Normalka.
I, szczerze mówiąc, Bułgarowi to w zasadzie nawet pasowało.
- Andrei - przedstawił się gdzieś po drodze, by mieli już komplet, potem skupiając się już na szczegółach odprawy. Nie wtrącał się, bo raz, że cała ta misja to był głównie temat Przymierza - on sam był tu niczym dodatek do smaku, a nie główne danie - a dwa, że Asen zazwyczaj nie wychodził przed szereg. Chyba, że za sterami okrętu. Albo na imprezie. Teraz nie był jednak ani tu, ani tu, więc sytuacja była jasna.
Nie musiał też długo czekać na potwierdzenie swoich teorii o tym, jak to zazwyczaj do współpracy wybiera się znajomych.
Na wypadek, gdyby coś mi się stało, a łączność z Poitiers byłaby przerwana, wyznaczam na zastępcę dowódcy operatora Curio.
Uśmiechnął się przelotnie, odruchowo spoglądając na turianina. Nie wiedział o nich zbyt wiele. Oczywiście, jego przełożeni skrupulatnie podsunęli mu pod nos teczki każdego, z kim przyszło mu teraz pracować - tak, by wiedział cokolwiek, miał choćby ogólne pojęcie kogo ma pod bokiem - nie było to jednak wystarczająco wiele, by mógł sobie od tak każdego z nich ocenić. Jedyne, co wiedział, to że turianin - podobnie zresztą jak Mila - to najemnik. Nie przeszkadzało mu to, oczywiście. Dlaczego miałoby? Sam był w SOC, ale wystarczyło, by podjął kilka innych decyzji i równie dobrze też mógłby wynajmować się za pieniądze.
W różnych rolach.
Ostatecznie odetchnął cicho. Pięć sygnatur nie wiadomo czego, które w jednej chwili już na starcie utrudniały temat. Nadal nie wiedzieli, z czym mają do czynienia, ale nie było wątpliwości, że jest coraz dziwniej. Andrei nie był pesymistą, nie zakładał więc, że na pewno będą mieli problemy - trudno było jednak zupełnie opędzić się od tej myśli.
Tak czy inaczej, wszystko okaże się dopiero tam, na dole. Póki co Bułgar ponownie spojrzał na Crassusa, uśmiechając się z typowym dla siebie, niemal wiecznym rozbawieniem. Curio się zgodzi, tak obstawiał Asen. Może zdziwiony, może niezbyt pewien, ale się zgodzi. Albo, w zasadzie, wręcz przeciwnie - uradowany i przekonany, że jest idealnym kandydatem do roli zastępczego dowódcy. Andrei nie znał go na tyle, by móc wiedzieć, co turianin sobie myśli. To jednak też nie miało większego znaczenia.
Asen, prześlizgując się spojrzeniem pomiędzy wszystkimi członkami ich małego oddziału, czekał. Była pora na gadanie i na robienie, teraz zaś wyraźnie nadchodziła ta druga. Był gotowy.
Chyba.
ObrazekObrazek
Andrei Asen

Avatar użytkownika
 
Posty: 14
Posty fabularne: 8
Dołączył(a): 17 sie 2021, o 15:34
Miano: Andrei Asen
Wiek: 32
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: aspirant SOC, pilot pościgowy
Postać główna: Dagon
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 20

Re: Fregata Przymierza "Poitiers"

7 cze 2022, o 17:51

Curio odpowiedział krótkim rechotem na przyznanie mu tytułu operatora. Nikt nie zwracał się do niego w ten sposób od czasów jego służby w siłach specjalnych 7. Flocie Hierarchii. Zerknął ponownie na Chorwatkę, ewidentnie rozbawiony całą sytuacją. Los faktycznie potrafił płatać nie lada figle. Crassus za nic w świecie nie przypuszczałby, że po wydarzeniach na Nyx spotka Viktora tak szybko, spodziewałby się jakichś wakacji po chłopie. Widać Ukrainiec był niezłą maszyną, to akurat turianin szanował. Nie spodziewał się jednak, że dostanie Karajeva jako swojego dowódcę.
- Polecam się. - dodał po chwili zanim zamilkł aby wysłuchać odprawy poprowadzonej przez pana chorążego.
Zadanie przedstawione przez Karajeva jawiło się raczej jako standardowy zwiad lokalizacji gdyby nie fakt, że potrzeba wynikła nagle i akurat w dzień zjazdu wielkich szych Drogi Mlecznej. Curio zakładał możliwość awarii sprzętu, być może pozostawiony ekwipunek górniczy doznał jakiegoś spięcia. Teraz jednak, jak tak słuchał Viktora i również Mili, która zadała kilka trafnych pytań, Crassus zwątpił w swoją teorię. Sytuacja była wręcz idealna do przeprowadzenia jakiegoś ataku terrorystycznego, nieważne jakiej skali. Stara placówka wydobywcza na asteroidzie była niemal perfekcyjnym miejscem na kryjówkę. Gdyby dało się tam dotrzeć niezauważonym przez patrole floty Przymierza… Albo pojawić się tam dużo wcześniej.
- Batarianie to złośliwe sukinsyny, wcale by mnie nie dziwiło jakby coś tu knuli. To, że długo nic nie robili w systemie niewiele znaczy. Jak na moje to dawno powinno się zrobić z czterookimi porządek, zresocjalizować czy coś. Krogan się udało poskromić to i tych by wypadało. W każdym razie, jeśli to batarianie, to mamy szczęście bo dranie nie należą do najinteligentniejszych. - wzruszył ramionami. Curio nigdy nie krył się ze swoją niechęcią do tej rasy. - Pytanie też mam. Jak dawno zakończono wydobycie na tej asteroidzie? Czy minęło wystarczająco dużo czasu zanim Przymierze zwiększyło tu swoją obecność, szczególnie teraz? Gorzej jak jakieś tałatajstwo się tam zalęgło już dawno. - westchnął na myśli walki w szybach kopalnianych. - Miejmy nadzieje, że skany prawdę mówią i będzie to tylko spacerek po skałce. Swoją drogą - czy mamy tam jakkolwiek sensowną grawitację czy raczej zero gie? Wychodzimy w przestrzeni czy mamy jakąś śluzę do zadokowania?
Curio nie przeszkadzała zbytnio żadna z opcji, akurat spacer kosmiczny wydawał się mu całkiem fajną opcją. Lubił to, bardziej niż pilotowanie, chociaż w zasadzie było to do siebie podobne. Wiedział jednak, że Chorwatka nie przepadała za przebywaniem w przestrzeni kosmicznej w ten sposób więc wolał się upewnić.
Słysząc imię czwartego z zespołu, jedynego nieznanego Curio elementu, turianin wychylił się zza Mili aby wreszcie spojrzeć na Bułgara i pomachać mu trójpalczastą dłonią. Andrei. Viktor. Mila. Wszystko brzmiało słowiańsko. Czy tam słoweńsko. Powinien się już przyzwyczaić, że ci cali słowianie lubi brudną robotę jak ta, do której teraz się szykowali. Uśmiechnął się, bardziej do siebie niż do Asena, i wrócił na swoją pozycję.
Swoją uwagę przeniósł na kapitana Poitiers, który przybliżył im detale w sprawie ekwipunku, którym dysponują. Zaciekawiło go jednak jedna rzecz…
- Nawet bez tlenu. To znaczy, że domyślnie jest tam jeszcze tlen?
Wolał się upewnić. Przezorny zawsze ubezpieczony, nawet jakby miał to być zupełnie niegroźny zwiad asteroidy. Nowy meldunek, który pojawił się w odbiorniku ponownie nasunął ciemne myśli. Co prawda sygnatury, które zostały wyświetlone na holo mapie kilka sekund później wskazywały na… Cokolwiek. Od aktywności sejsmicznej po wyziew gazu. Dziwne sprawy. Spodziewałby się, że po operacji wydobywczej Przymierze dysponowało by wystarczającą ilością danych aby móc sprecyzować źródła konkretnych sygnatur. Coś mu tu śmierdziało ale jeszcze nie mógł powiedzieć co.
Spojrzał na Karajeva, słuchając nowej wersji planu podejścia. Całkiem słusznie, element zaskoczenia zawsze był na wagę złota. A już szczególnie, jak pierw musieli się upewnić czy użycie siły jest usprawiedliwione. Pierdolona biurokracja, pomyślał sobie Curio. Ale co zrobić?
- Dobrze was tam szkolą w tym Przymierzu. - dodał nieco kąśliwie, ot malutki przytyk, którego nie mogła poskąpić jego natura. Niemniej jednak na ostatnie pytanie zadane przez Karajeva, uśmieszek z twarzy turianina zniknął. Zrobiło się nieco poważnie bo i sprawa była poważna. Curio jak mało kto rozumiał potrzebę dobrego dowódcy i jaka odpowiedzialność na takowym ciążyła. Nie do końca ufał Ukraińcowi, który dopiero pod koniec areny Nyx nieco odzyskał w oczach turianina. Wybranie Crassusa na ewentualne zastępstwo dowodzącego wskazywało, że żołnierz przekładał umiejętności Curio ponad ich animozje. Taki przejaw profesjonalizmu szanował.
- Akceptuję. - skinął głową z powagą zanim spojrzał na resztę zespołu, tym razem już nieco bardziej uradowany. - No to co? Gotowi na spacerek?

ObrazekObrazek


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Crassus Curio

Avatar użytkownika
 
Posty: 137
Posty fabularne: 111
Dołączył(a): 1 cze 2021, o 12:28
Miano: Crassus Curio
Wiek: 36
Klasa: Szpieg
Rasa: Turianin
Zawód: Najemnik. Ale taki legendarny!
Lokalizacja: Gdzieś w kosmosie
Kredyty: 15.950
Medale: 4
Glitch (1) Seryjny Pechowiec (1) Fanatyk Miłości (1) Zwycięzca Areny (1)

Re: Fregata Przymierza "Poitiers"

8 cze 2022, o 18:09

Zagrożenie
A>33>B>66>C

Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
77


Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10285
Posty fabularne: 794
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04


Powrót do Mindoir

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość