Ludzka kolonia, której nazwa rozbrzmiała w całej galaktyce szesnaście lat temu podczas brutalnego ataku batariańskich przestępców, w wyniku którego wymordowana została większość ludności. Dziś Mindoir rozkwita, odbudowując swoją historyczną kolonię. Pamiętając o poświęceniu tych, którzy byli przed nimi, koloniści z dumą walczą o lepsze jutro, a dzięki ich determinacji i wsparcu Przymierza, Mindoir staje się perłą odbudowy w Trawersie Attykańskim.

[POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

25 wrz 2022, o 15:33

Obrazek
Corona muralis
Mistrz Gry: Hawk
Gracze: Huáng Lìhuā

“And not one will know of the war, not one
Will care at last when it is done.
Not one would mind, neither bird nor tree
If mankind perished utterly;”

Wyświetl wiadomość pozafabularną


Gdy Układ Baldr pogrążył się w płomieniach, Lihua oglądała go na ekranie statku należącego do radnej Fel.
Transmisja ucinała się nagle, w chwili, gdy boja komunikacyjna wydawała z siebie ostatnie tchnienie, przesyłając obraz dalej, w głąb kosmosu. Ich statek, mała, szybka korweta, mknął już przez przestrzeń, uciekając z pola rażenia Przekaźnika Masy. Ikaros, zbuntowany statek przejęty przez siły Sojuszu Systemów Terminusa, wleciał w serce urządzenia, przerywając brutalną, kosmiczną masakrę, którą obie kobiety obserwowały na radarach.
Ostatnim obrazem, jaki wychwyciły systemy statku, była rzeź desperacko kierujących się ku nim statków, usiłujących zbiec tak, jak zrobiły to one.
Podróż bez użycia tunelu Przekaźnika Masy była zdecydowanie głośniejsza niż ta, do której kobieta przywykła. W Przekaźniku statek nie musiał korzystać ze swojego napędu ciągle, więc ten pozostawał wyłączony, wypełniając ciszę jedynie pomrukiem pracujących systemów podtrzymywania życia. Jednak w głębokiej pustce, w której wylądowali, statek parł na przód, zużywając swoje zasoby paliwowe.
Gdy godziny mijały, Lihua miała bardzo ograniczone pojęcie o tym, co działo się wokół nich. Wiedziała, że Przymierze koordynowało akcję ratunkową i nie wszystkie statki posiadały wystarczające zapasy paliwa, by choćby dotrzeć do połowy dystansu, jaki dzielił ich i przekaźnik w Mgławicy Półksiężyc. Wiadomości podróżujące jedynie z prędkością światła trafiały do niej z ogromnym opóźnieniem, a przez to, że znajdowała się na obcym - dla Przymierza - statku, a wszystkie wiadomości, które otrzymywała, były również udostępniane załodze okrętu Rady, generalicja chciała jak najszybciej przenieść ją z powrotem do siebie.
Ze strzępek informacji, które zostały jej przesłane, dowiedziała się, że Przymierze skoordynowało uciekające statki, zbijając je w podróżującą wspólnie flotę, która kierowała się do punktu zbornego. Inne rasy również wszczęły swoją akcję ratunkową dla tych przedstawicieli, którym udało się umknąć pożodze, ale tutaj, w przestrzeni poza Przekaźnikami, obowiązywały ich niemal archaiczne prawa fizyki. Ich podróż miała być długa i siermiężna.
Odezwał się do niej dawny przyjaciel - zasiadający w Radzie Bezpieczeństwa admirał Stovorei. Przesłał jej krótką notkę, zapewniając, że do jej statku został wysłany prom i mały oddział odeskortuje ją na pokład pancernika, który mknął przestrzeń położony w samym centrum floty.
Nic więcej się nie dowiedziała.
Czekała wiele, żmudnych godzin, które spędziła w towarzystwie radnej Fel i dygnitarzy, których po drodze zgarnęła jej asystentka, Anya Basset. Z ich długich konwersacji dowiedziała się, że inne rasy również nie mają pojęcia o tym, co się wydarzyło i wszyscy byli w takim samym szoku, gdy SST postanowiło wstąpić na tablicę, ukazując się w formie gracza na ich politycznym poletku. Dla wielu z nich deklaracja wojny wcale nią nie była - jedynie terrorystycznym atakiem zbuntowanych jednostek, nie mających ani siły, ani zasobów, by faktycznie wejść w długoterminowy konflikt z instytucją tak potężną, jak Rada Cytadeli.
Gdy drzwi wreszcie się otworzyły, kobieta w towarzystwie swoich towarzyszy raczyła się właśnie zaoferowanymi jej napojami, zabijając czas w części wspólnej korwety. Do środka weszła trójka opancerzonych żołnierzy, na których czele stała kobieta. Sądząc po odznaczeniach na jej piersi, przynależała do sekcji "T".
Jako jedyna zdjęła ze swojej głowy hełm. Jej czarne oczy wydawały się małymi węglikami, otoczonymi przez burzę ciemnych, kręconych włosów.
- Pani wicepremier - przywitała się, stając na baczność. - Komandor Jade Towers. Przybyliśmy by eskortować Panią do tymczasowego centrum operacyjnego Przymierza w obrębie floty ewakuacyjnej.
Kobieta obróciła się ku radnej Fel i głęboko skłoniła, oddając jej swoje honory.
- W imieniu generalicji Przymierza przekazuję nasze podziękowania, za przyjęcie na pokład wicepremier Huang Lihui i zadbanie o jej bezpieczeństwo.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

25 wrz 2022, o 19:30

Na przestrzeni ostatnich lat chyba nikt nie spodziewał się tak drastycznych środków powziętych przez jakąkolwiek grupę terrorystyczną... a i też żadna z nich nie miała takich środków i sponsorów do tego. Wybuch systemu Baldr był więc jedyny w swoim rodzaju, ba, zapewne niedługo stanie się kolejnym jasnym punktem w chronologii galaktyki. I tak, jak kiedyś Mindoir padł ofiarą batarian, tak tym razem ponownie stał się symbolem, którego jednak nie da się tym razem odbudować i świętować.

Wpatrując się więc w jasny punkt na tle nieskończonej czerni przestrzeni kosmicznej, Lihua miała w myślach niemały bałagan. Z jednej strony nawet ją oblał pot, gdy po wyruszeniu w przeciwną stronę przekaźnika ujrzała kolejne wybuchy – ku jej szczęściu i koneksjach robiąc to znacznie szybciej niż pozostałe jednostki. Miała także pewną suchość w ustach spowodowaną niczym innym, jak świadomością śmierci tylu ludzi, ale przede wszystkim – uniknięciem tego losu. Najwyraźniej bowiem militarny odłam Przymierza z pełną świadomością postanowił ewakuować się, zostawiając polityków na pastwę losu.

Z drugiej strony odczuwała ambiwalentne emocje – wściekłość za zrujnowanie jej wszystkich planów i tak brawurową akcję oraz podekscytowanie nadchodzącymi tygodniami. Wiedziała, że ona między innymi będzie na radarze dronów dziennikarskich, a każde jej słowo będzie spijane i przekręcane zależnie od grupy słuchającej jej przemówień. Od między innymi jej działań będzie zależna reputacja Przymierza i jej własna, a także to jej dłoń będzie kierować losami ludzkości. Jej nazwisko będzie zapisane w kartach historii i tylko od jej zdecydowania zależeć będzie, czy będzie ono zlewać się między mianami innych lśniących sylwetek, czy będzie błyszczeć niczym Baldr na niebie najbliższych planet.

Na razie jednak snucie marzeń o wielkości przyćmiewała zwyczajna irytacja spowodowana tym cholernym statkiem, na którym zmuszona była przebywać Li. Korwecie Radnej nie brakowało wygód, do których sama wicepremier była przyzwyczajona, jednak to cisza komunikacyjna i ryk silników pędzących w ślimaczym tempie przez przestrzeń kosmiczną działały jej na nerwy. Bez boi wszelka komunikacja docierała do niej z tragicznym wręcz opóźnieniem i to w strzępkach, z których kobieta mogła dowiedzieć się niewiele. Zresztą nawet jeśli ktoś chciałby przekazać jej coś więcej, byłoby to idiotycznym pomysłem. Ściany mają uszy, a dział łączności tej jednostki najprawdopodobniej czytał jej korespondencję szybciej, niż ona dotykała swego omni-klucza. Jedyną przydatną informacją był jej domniemany ratunek.

Ten zaś przyszedł po wielu żmudnych godzinach przetykanych rozmowami z dygnitarzami przyjaznymi Radnej i rozmyślaniami na temat jej następnych działań. Gdy do mesy wkroczyła trójka nieznanych jej żołnierzy, Li aż drgnęła, mając ochotę wydać z siebie głębokie westchnienie ulgi. Tak się jednak nie stało, a samej zachowując fason, przywołała na twarz wdzięczny uśmiech skierowany do komandorki, która przedstawiła się jej osobiście. — Spocznij — rzuciła, po czym zlustrowała spojrzeniem jej wybawicielkę i towarzyszących jej żołnierzy. Linia T. Interesujące. — Dziękuję za szybkie przybycie. Jako, iż obowiązki mnie wzywają, myślę, że nie będziemy tracić czasu. Zabiorę jedynie swoje nieliczne drobiazgi i możemy ruszać.

Skierowała także wzrok w stronę dyplomacji, z którą przebywała i powiedziała: — Dziękuję również państwu za gościnę i myśl o moim bezpieczeństwie na samym Mindoir — czy bez interwencji asystentki Iris ktoś inny by ją zabrał z planety? Być może. A raczej – Lihua pragnęła myśleć, iż jest na tyle ważna. Zerkając jednak tuż po podziękowaniach na Jade Towers i jej ładną buźkę, umysł Huang rozpalił się od pytań, które nagromadzone przez ostatnie godziny, teraz wypłynęły na wierzch. Wszystko musiało jednak poczekać do momentu spotkania z Stovorei'em. On po nią wysłał i to on będzie odpowiadał na jej pytania. Wszystkie, co do jednego.
ObrazekObrazek
Huáng Lìhuā

Avatar użytkownika
 
Posty: 30
Posty fabularne: 26
Dołączył(a): 16 mar 2022, o 23:17
Miano: Huáng Lìhuā
Wiek: 41
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Wicepremier Przymierza
Postać główna: Mila
Lokalizacja: Artcurus pewnie albo gdzie indziej
Kredyty: 19.700
Medale: 1
Upadek Mindoiru (1)

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

25 wrz 2022, o 19:32

Spostrzegawczość
50%
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
84
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

25 wrz 2022, o 19:43

Jade skinęła głową, słysząc bezpośrednie polecenie, a jej dłoń z powrotem przywarła do boku. Pozostali, towarzyszący jej żołnierze nie drgnęli, nie wchodzili w dyskusję, ani nie witali się w sposób inny od standardowego stanięcia na baczność. Huang Lihua może nie była najważniejszą osobą w galaktyce, szczególnie w towarzystwie Radnej Cytadeli, ale stanowiła jeden z celów priorytetowych dla generalicji Przymierza, które zadbało, by wysłać po nią ludzi skutecznych.
Towers z pewnością wyglądała na skuteczną. Była dość niska, ale jej pancerz skrywał osobę o bardzo mocnej budowie ciała. Mówiła oficjalnie, lecz nie wydawała się być zbyt nadętym towarzyszem ich podróży - pomimo napięcia, które wryło się w mimiki wszystkich, którzy choć raz spojrzeli na niebieski błysk na niebie, brakowało jej sztywności, z którą często obnosili się wysokiej rangi żołnierze.
- Przybyliśmy tak szybko, jak tylko się dało, pani - wytłumaczyła, pokornie kiwając głową.
W istocie, nie było to wiele czasu. Chaos, w którym w naturalny, organiczny sposób z uciekających statków tworzyła się Flota Ewakuacyjna, nie sprzyjał skoordynowanym akcjom ratowniczym. Przymierze musiało najpierw określić, czy przeżyła - a potem na jakim statku się znajdowała. Wtedy, korzystając ze statków będących najbliżej, a lecących pod banderą wojskową, wojsko musiało zbliżyć do ich korwety któryś z ocalałych okrętów, który mógł wysłać po nią prom, w dodatku z doświadczonym zespołem na pokładzie. Choć dla Li minęły nieznośne godziny tkwienia w kosmicznej pustce, ale i otoczeniu dziesiątek dyplomatów, wszystkich skorych do powtarzania tych samych konwersacji, patrząc na to, jak wiele trzeba było dokonać by ją ewakuować, była to dość sprawnie przeprowadzona operacja.
Kilka osób towarzyszyło im, gdy szli w kierunku śluzy. Korweta była wygodna i obszerna, w dodatku wypełniona wyśmienitymi, wpływowymi lub bogatymi osobami - było tu znacznie więcej wygód, którymi pasażerowie mogli się rozkoszować. Niemniej, pojawienie się wojskowego oddziału było najbardziej pasjonującą rzeczą, jaka wydarzyła się od ostatnich godzin na pokładzie. Niektórzy pod pozorem pożegnania się przyszli zerknąć na Towers, inni bezczelnie stali z tyłu, wyglądając zza drzwi.
- Pani przodem, proszę - zachęciła Jade, gdy drzwi śluzy przed nimi się otworzyły, a za nimi, Huang odnalazła koniec swych dyplomatycznych wygód.
Prom był niskiej jakości - nie służył za transport dla ludzi takich jak ona. Podejrzewała, że dla odzianych w pancerze wojskowych miękkie obicia foteli nie robiły żadnej różnicy, a jednak szybko przekonała się o tym, że wewnątrz było twardo, zimno i nieprzyjemnie.
Żołnierze towarzyszący Towers nie powiedzieli ani słowa. Zajęli swoje miejsca - jeden w fotelu pilota, drugi obok. Żadne z nich nie zdjęło swoich hełmów. Jedynie druga, ludzka kobieta przysiadła obok niej, dla towarzystwa.
Zapadła cisza. Pojazdem wstrząsnęło, gdy odsunął się od śluzy korwety i od razu odchylił się do tyłu, nim silniki korekcyjne zrekompensowały ten lekki odrzut. Lihua widziała przez ramię jednego z mężczyzn radar, na którym tkwiło wiele, błyszczących punktów - prawdopodobnie statków należących do tej floty. Prom od razu skierował się do jednego z nich.
- Była tam pani? - zagadnęła Jade, przyglądając jej się otwarcie. - Na Mindoirze, gdy wszystko się wydarzyło.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

25 wrz 2022, o 21:05

Prawdę mówiąc, Huang nie miała wielu obiektów, które mogła ze sobą zabrać. Wszystko zostało na nieszczęsnej planecie, prawdopodobnie w całości zanihilowane. Ba, nawet o dezodorant bądź buty na przebranie ciężko jej było. I chociaż zdawała sobie sprawę, iż w tłoku komunikacyjnym i dosyć tradycyjnej metodzie przesyłu informacji grupa ratunkowa bardzo szybko się po nią zjawiła, tak przesiedzenie tutaj kolejnych godzin skutkowałoby degradacją jej fizycznej powłoki.

Dlatego będąc nadal ubraną w strój z ceremonii, ruszyła między żołnierzami do śluzy, napawając się zaciekawionymi spojrzeniami dyplomatów, których jedynym zajęciem w obrębie korwety było plotkowanie. Nie obwiniała ich za gapienie się, mniej bądź bardziej dyskretne; sama by zapewne zapewniła sobie rozrywkę, gdyby to po kogoś innego przybyło wojsko. Ku jej szczęściu, to ona była obiektem zazdrości i ożywienia, stąd wyprostowana kroczyła za Towers, podkreślając swą pewnością siebie dominację. Ona była tutaj ważniejsza.

Ruszając ostrożnie przez śluzę, Lihua momentalnie zrozumiała, że wszystko ma swoje plusy i minusy, zaś tym ostatnim ewidentnie były niewygody wojskowej jednostki. Jej kości musiały jednak przecierpieć – na głównym okręcie Przymierza ponownie zazna luksusów, nawet jeśli nie tak wygórowanych, jak zwykle. Z tym pocieszeniem usiadła więc ze względną gracją z tyłu, obserwując jak pozostała część obstawy w postaci pilotów siadają na swych miejscach i zaczynają odlot. Interesującym teraz faktem okazała się ich nieśmiałość – żaden nie zdjął hełmów, co dla okazjonalnie paranoicznej Huang było pretekstem do dłuższej obserwacji pod kątem możliwych sygnałów o niebezpieczeństwie.

Z jej zamyślenia wyrwał ją ponownie głos Towers, która zagadnęła ją o wydarzenia na planecie. Przeskakując spojrzeniem na kobietę, Li zastanowiła się chwilę, zanim odpowiedziała. — Obserwowałam całe wydarzenie z pokładu statku Radnej — zerkając dłużej na Jade, starała się wychwycić ton, jakim winna się do niej odzywać i słowa, jakie dobierać. — Absolutnie przerażające i niewyobrażalne. Nie mieści mi się w głowie, jak ktoś mógł się do tego przyczynić. Nawiasem mówiąc, daleko mamy z naszej pozycji do admirała?
ObrazekObrazek
Huáng Lìhuā

Avatar użytkownika
 
Posty: 30
Posty fabularne: 26
Dołączył(a): 16 mar 2022, o 23:17
Miano: Huáng Lìhuā
Wiek: 41
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Wicepremier Przymierza
Postać główna: Mila
Lokalizacja: Artcurus pewnie albo gdzie indziej
Kredyty: 19.700
Medale: 1
Upadek Mindoiru (1)

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

25 wrz 2022, o 21:11

Spostrzegawczość
70%
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
65
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

25 wrz 2022, o 21:54

Ich prom huczał i drżał pod wpływem pracujących z pełnym ciągiem silników. Paliwo było towarem deficytowym we flocie, w ich kryzysowej sytuacji, lecz odwiezienie jej w odpowiednie miejsce stanowiło wysoki priorytet. Zresztą, taki mały pojazd jak ten, w którym się znajdowała, nie mógł palić na tyle ogromnej ilości, by choćby uszczknąć wyraźną porcję z zasobów, których do utrzymania się potrzebowała fregata. Piloci go nie szczędzili, czuła odrzut, który wciskał ją w fotel, dodając się samemu do listy nieprzyjemnych wrażeń, które oferował jej ratunek.
Mimo ich prędkości, ich kropka na radarze niemal się nie ruszała, ukazując jej ogrom kosmosu, który stał przed nimi, jak i żałosną, niską prędkość silników FTL w porównaniu do niesamowitej technologii Przekaźników.
- Oj, daleko. Promy nie są za szybkie, bo nie są przeznaczone do podróży tego typu - odrzuciła Towers, decydując się odpowiedzieć na tę kwestię najpierw. - Powinniśmy być za kilka godzin. Postaramy się umilić pani podróż. Możemy zagrać w kwazara.
Uśmiechnęła się, choć jej propozycja nie brzmiała w pełni poważnie. Jade rozsiadła się nieco wygodniej w fotelu. Niewygoda nie wydawała się jej przeszkadzać, choć Li czuła poza nią jeszcze przejmujący chłód. Jakby metalowa ściana, która dzieliła ją od kosmosu, nie była nawet w połowie wystarczająca.
- Straszną rzecz oglądaliśmy - przytaknęła kobieta, kiwając lekko głową. - Tak wiele śmierci, tak nagle.
Coś piknęło na radarze, ponad ramieniem pilota. Li miała jedynie ułamek sekundy, by to dostrzec, bo mężczyzna natychmiast zbił komunikat, by po chwili w ustawieniach wyłączyć wszelkie powiadomienia, które docierały do ich promu z zewnątrz.
- Jak pani myśli, co ich do tego skłoniło? - spytała, nie zauważając tego samego, co Huang.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

28 wrz 2022, o 18:49

Buczenie silników pracujących w pełni swoich mocy wdzierało się do uszu kobiety, zagłuszając nawet niektóre jej myśli, zastępując je bezkształtną masą. Było to o tyle pomagające, iż nie musiała dzięki temu skupiać się za bardzo na niewygodnym fotelu i zimnej ścianie za nią, oddzielającą ją od głębokiej pustki kosmosu, której najprawdopodobniej nikt od dawien dawna nie odwiedzał, bo nie miał po co. Wszystko odbywało się poprzez przekaźniki, które co prawda również zajmowały czasu w trakcie podróży, ale nie aż tak długo, jak na dodatek komandor wspomniała.

Na wspominkę o kwazarze Lihua uśmiechnęła się. — Na razie nie mam głowy do kwazara, ale możliwe że później mnie na niego najdzie. Na pewno dam znać — kilka, kilkanaście minut w promie jeszcze nie było wystarczającym, aby Huang się zanudziła – spodziewała się jednak, że wkrótce może poczuć zmęczenie nic nierobieniem. Możliwe, iż nawet spróbuje się zdrzemnąć, chociaż jej plecy i kark na pewno tego pożałują.

Kropki na radarze pilotów nadal się nie przemieszczały. Z początku uznając to za dalekosiężny radar, kobieta nie zaprzątała sobie tym głowy, ale delikatne mrowienie wzdłuż kręgosłupa kazało jej pozostać czujną. To zaś wkrótce się opłaciło, gdy powiadomienie na radarze zaaferowało istotę za hełmem. I jak każdy inny prawdopodobnie by zainteresował się tym na dłużej, tak tamci po prostu to zostawili, a nawet wyłączyli wszystko, co mogłoby im przeszkadzać. Tak szybko, jak jej wzrok spoczął na urządzeniu, tak powróciła do obserwacji wnętrza promu i zaglądania na Towers. Pobieżnie przyjrzała się oznaczeniom na jej mundurze, aby potem powrócić do wodzenia po ścianach w poszukiwaniu innych elementów oprócz niewygodnych foteli.

Nienawiść — odparła wprost na jej pytanie. — Niektórzy zwyczajnie czerpią przyjemność z pielęgnowania jej w sobie, co później doprowadza do tragedii. Proszę się jednak nie martwić, mamy kompetentne wojsko, jak zapewne sama pani wie. Jednorazowy wybryk nie ujdzie nikomu z tych terrorystów płazem. Prędzej czy później wszyscy albo staną przed sądem, albo polegną od naszych broni — pozwoliła sobie tutaj zaszaleć z mocniejszym powiedzeniem, uznając, że nie powinno to ruszyć żołnierza, a wręcz go ucieszyć.

Nawiasem mówiąc, czy nasi piloci zamierzają całą drogę spędzić w hełmach? To w końcu kilkanaście godzin, więc prędzej czy później zacznie im być niewygodnie. A że jesteśmy sami swoi, to nie widzę przeszkód w odrobinie wygody, prawda? — zagadnęła, szukając w mimice Jade jakiejkolwiek reakcji. Coś jej się tutaj nie podobało, nie wiedziała tylko, co. Ale na pewno się dowie.
ObrazekObrazek
Huáng Lìhuā

Avatar użytkownika
 
Posty: 30
Posty fabularne: 26
Dołączył(a): 16 mar 2022, o 23:17
Miano: Huáng Lìhuā
Wiek: 41
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Wicepremier Przymierza
Postać główna: Mila
Lokalizacja: Artcurus pewnie albo gdzie indziej
Kredyty: 19.700
Medale: 1
Upadek Mindoiru (1)

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

28 wrz 2022, o 20:41

OBRAŻENIA
A<33<B<66<C
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
69
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

28 wrz 2022, o 21:04

Im dłużej Lihua przyglądała się okrętowi, którym leciała, tym bardziej mogła zastanawiać się nad sensem całości, na którą składały się poszczególne elementy. Prom, naturalnie, wyglądał na wojskowy prom Przymierza, lecz nie pamiętała, kiedy ostatnio leciała tak starą i zdezelowaną jednostką. Oczywiście, przywykła do większych wygód, na które nie mogła liczyć w tak awaryjnej sytuacji - ale czy jakikolwiek statek wysłany w delegację na Mindoir, na którym miał świecić przykładem świetności ich rasy, posiadałby tak przestarzałą technologię do swojej dyspozycji? Nie wszystkie floty i jednostki były dobrze finansowane, naturalnie, lecz jeśli chodziło o prezentację, Przymierze zawsze pokazywało świetność, ukrywając braki w funduszach w innych aspektach.
Towers chyba dostrzegła, że kobieta zauważyła coś, czego nie powinna. Przysunęła się nieco ku niej, jakby nigdy nic, choć tym samym jej ciało przysłoniło jej widok na radar, który Chinka miała ze swojej poprzedniej pozycji.
- Naturalnie - odparła, choć może nie z takim przekonaniem, jakie podzielała Li. - To robimy najlepiej, prawda?
Uśmiechnęła się lekko, rozsiadając nieco wygodniej - o ile było to możliwe w kombinacji jej pancerza i niewygodnych foteli - w miejscu.
- Typujemy wrogów i ich zabijamy.
Odwróciła się ku pilotom, gdy kobieta zwróciła na to uwagę, ale Towers nie wyglądała na przejętą - nie mówiąc o dwójce mężczyzn, którzy nawet nie drgnęli, poniekąd ignorując niebezpośrednie polecenie wysokiej rangi polityka.
- Standardowa procedura - odrzekła lekceważąco, machając przy tym lekko ręką. - To stary model promu. W tamtej części powietrze jest rzadsze, niż tutaj, w sekcji VIP - dodała, uśmiechając się do niej lekko.
Li nie musiała być politykiem, by dostrzec w jej spojrzeniu nutę fałszu. Może Towers zwyczajnie przestała się kryć - teraz, gdy znajdowali się w głębokim kosmosie, bez komunikacji ze światem, uzbrojeni. Huang, nawet, gdyby udało jej się powalić kobietę, nie dysponowała sprzętem, który zrównoważyłby ich karabiny. Szanse na wydostanie się były - ale nie malowały się zbyt dobrze.
- Jebana ma- - warknął jeden z mężczyzn, grubym, niskim głosem, który z pewnością nie był ludzki. Nim Li zdążyła spostrzec, co tym razem pojawiło się na radarze, na suficie okrętu rozległ się huk - jakby coś w nich uderzyło.
A zanim zdążyła się czegoś złapać, ewidentnie batariański pilot krzyknął coś ze złości i skręcił, obracając prom gwałtownie o sto osiemdziesiąt stopni, sprawiając, że dwójka kobiet w sekcji pasażerskiej uderzyła o sufit, nim, na krótką chwilę, zniknął w ciemności.
Nie straciła przytomności na długo - właściwie, nie mogło upłynąć więcej, niż kilka minut, a jednak czas ten zdawał się nieskończonością. Pierwszym, co do niej dotarło, to jej pozycja - leżała na ziemi, wciśnięta obok siedzeń, które wcale nie były bardziej wygodne. Ktoś krzyczał nad jej uchem, kto okazał się samą pochyloną nad nią Towers. Potwornie bolała ją głowa, a jej bok był dziwnie mokry, nim jej umysł zarejestrował, że to, co lepiło jej ciemne włosy, było krwią.
Azjatka dostrzegła po chwili, że tylko jeden pilot dalej siedział u steru - drugi, batarianin, stał w ich przedziale, z karabinem wycelowanym w śluzę, z której wydobywały się iskry. Ktoś włamywał się do ich promu w tym momencie.
- Pod ścianę! - ryknęła, porzucając wszelki szacunek, który wcześniej jej okazywała, gdy Li wstała na równe nogi. Wskazała jej sam tył promu, lecz, póki jej karabin również wycelowany był w śluzę, kobieta mogła spróbować odebrać jej broń - lub posłusznie schować się za siedzeniami.
Nie miała na sobie żadnej maski, ani pancerza, a wyglądało na to, że śluza niedługo się otworzy.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

28 wrz 2022, o 22:07

Niby zabijając czas obserwacją nudnego otoczenia, Huang zauważała kolejne niepasujące do jej układanki elementy. Korweta, którą podróżowała nie należała do najbardziej zaawansowanych; ba, była zbyt toporna nawet na najmniej finansowane jednostki, a już szczególnie nie te należące do linii T. Nawet ona nie pamiętała zbytnio, aby małe okręty były tak biedne i rozlatujące się pod naporem wzroku. Sama ta myśl przyprawiła ją o mocniejsze ciarki, zaczęła bowiem podejrzewać wrogie przejęcie. Stała się również zła na samą siebie za fakt niedostrzeżenia detali jeszcze na pokładzie radnej.

Jej spostrzegawczość musiała także zaalarmować Towers, która ewidentnie przysłoniła jej widoki na kokpit. Jej słowa również były zdecydowanie podejrzane, mało dedykowane, jak na żołnierza Przymierza przystało. Wręcz przytakujące, jakby Jade nie chciała zagłębiać się w temat. Lihua myślami będąc już w planowaniu własnej ucieczki, przytaknęła tylko na obydwa stwierdzenia. Postanowiła zagrać nieco bezpieczniej i poczekać chwilę. Nawet z jej przeszkoleniem, które zdążyło zresztą zastygnąć, dwójka, bądź trójka w pełni uzbrojonych wrogów była dla niej zbytnią przeszkodą.

Zatopiona w planowaniu ledwo zdążyła zarejestrować ewidentnie batariański głos i głośny alarm w głowie, nim w przeciągu sekund nastąpił huk i gwałtowny skręt. Machając bezradnie dłońmi, kobieta wylądowała szybko na suficie i to było ostatnie, co widziała przez jakiś czas. Ku jej szczęściu bądź nie, ciemność przed oczami była jedynie momentem, który zniknął. Teraz leżała wciśnięta gdzieś, a pomiędzy piskiem i zamazanym obrazem przed sobą zorientowała się, że ktoś do niej krzyczy. Z jękiem spowodowanym nagłym bólem głowy skupiła się na tym głosie. Towers, wrzeszcząc coś do niej, nie przypominała tej słodziutkiej komandorki, która próbowała ją przed minutami zmylić. Dotykając boku głowy, nieprzyjemnie lepkiego, Huang wstała, starając się zorientować w sytuacji.

Jeden pilot stał przed kokpitem, celując już w coś, co za chwilę miało ewidentnie stać się wyrwą w przejściu. Ta zaś nie napawała nadzieją, nawet jeśli ktokolwiek miał się po nią zjawić, zorientował się w blefie i właśnie próbował abordażować statek. Wszyscy tutaj mieli pancerze... wszyscy oprócz niej. A tak absolutnie obrzydliwa i nieznacząca śmierć, jak ta z braku tlenu, naprawdę jej nie pasowała. Dlatego zamiast słuchać poleceń, Lihua złapała barku celującej w wyrwę Jade i wymuszając na samej sobie rzeczowy i twardy ton, powiedziała: — Każ swojemu pilotowi się przesunąć, jeśli nie chcesz, żebym ci za sekundę zmarła przez brak ciśnienia i tlenu. A gdybyś chciała mojej śmierci, zrobiłabyś to sekundę po zamknięciu śluzy. — wskazała brodą przy tym na batarianina, który aktualnie dwoił się w jej oczach. Mogła spróbować zaatakować Towers, póki miała okazję, ale nie miała żadnej pewności, że otworzona śluza nie wyssie ze statku powietrza. W tej chwili musiała więc liczyć, że Jade jej posłucha, a ci po drugiej stronie kadłuba są jej poprawnymi wybawcami.
ObrazekObrazek
Huáng Lìhuā

Avatar użytkownika
 
Posty: 30
Posty fabularne: 26
Dołączył(a): 16 mar 2022, o 23:17
Miano: Huáng Lìhuā
Wiek: 41
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Wicepremier Przymierza
Postać główna: Mila
Lokalizacja: Artcurus pewnie albo gdzie indziej
Kredyty: 19.700
Medale: 1
Upadek Mindoiru (1)

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

29 wrz 2022, o 01:50

perswazja
a co mi tam, rzucę se, może towers ma na bani
A<33<B<66<C
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
1


oho
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

29 wrz 2022, o 02:20


Wiele rzeczy działo się jednocześnie, szybko, urywanie - a może to tylko ciemność, która wkradała się do jej percepcji, gdy pozwalała sobie na choćby ułamek sekundy oddechu. Jej ciałem zawładnęło napięcie, poruszając nim w trybie automatycznym, podczas gdy adrenalina buzująca w jej żyłach blokowała receptory bólu. Niemal nie czuła tego, jak poważnie mogła być ranna - w tej chwili równie dobrze mogła spodziewać się następnego dnia guza, co krwotoku w mózgu, który zakończy jej żywot w niedalekiej przyszłości. Nie miała wglądu we własną sytuację, nie miała pancerza, który poinformowałby ją o stanie jej obrażeń - jedynie lekko otępiały w chaosie umysł, wprowadzony w tryb ucieczki i walki.
Towers skrzywiła się, słysząc, że kobieta pertraktuje. W jej myślach musiała spodziewać się całkowitego posłuszeństwa - wszak dzierżyła karabin, a sytuacja, która rozwijała się wokół nich, była tak niebezpieczna dla nich, jak i dla niej - ktoś przecież atakował prom z drugiej strony. Mimo tego, kobieta miała resztkę sensu w swojej głowie i, choć pierwotnie skrzywiła się, kręcąc głową i machając rękami w stronę drugiego końca promu, to po chwili zastanowienia zastygła.
- Wyłaź, Barlo - wrzasnęła ponad jękiem giętego metalu. Każda powierzchnia promu drżała, a wbrew zimnu, które panowało na zewnątrz, Lihua odczuła buchające ze śluzy gorąco. - Wyłaź, do chuja, nim ci skurwiele tu wlezą! - ryknęła, dostrzegając, że mężczyzna wahał się w swoim miejscu.
Zaklął coś pod nosem i wysunął z przestrzeni kokpitu, sprawdzając wcześniej swój hełm i blokując wszelkie kontrolki, do których mogłaby potencjalnie uzyskać dostęp z fotelu pilota. Gdy wyszedł do głównej strefy przydziału, wyraźnie wściekły, szarpnął Huang za ramiona, wciskając do strefy kokpitu. Może dbał przy tym o to, by wylatująca śluza nie uszkodziła wicepremier, a może zwyczajnie, wkurwiony zachowaniem Towers, wyżył się, pozbawiając ją możliwości godnego przejścia na drugi koniec promu. W tym czasie kobieta założyła na swoją głowę hełm.
Kokpit oddzielony był od reszty cienką barierą - polem utrzymującym w środku ciśnienie i atmosferę, którą aktywowała przyciskiem awaryjnym, odgradzając się - przynajmniej tymczasowo - od reszty.
Sekundę później śluza wybuchła.
Było coś niepokojącego w dźwięku, który wydobył się z jej wnętrza - zniknął, nagle, urwany w połowie, pozostawiając po sobie jedynie wstrząs, który niemal zrzucił ją na jeden z foteli. Strefa pasażerska wypełniła się błyskami wystrzału jak w niemym filmie, który obserwowała z daleka. Choć przez chwilę mogła pomyśleć, że to jej umysł znów płatał jej figle, szybko zorientowała się, że śluza nie prowadziła na pokład innego statku - po drugiej stronie była wyłącznie pustka.
Pierwszym trupem był batarianin. Jego ciało wygięło się nagle i choć, wprawione w ruch, unosiło się dalej w przestrzeni pojazdu, to przestało być ruchome. Unosząca się wokół niego krew formowała małe, czerwone bąbelki, przysłaniające Huang widok na połowę kokpitu. Nie wiedziała, co dokładnie się dzieje - we wrzawie i krótkiej, krwawej bitwie, widziała tylko, że podający się za żołnierzy atakowani byli z zewnątrz, a nikt nie dokonywał żadnego abordażu.
W chaosie unoszących się bez grawitacji części promu, które uległy zniszczeniu, oderwanej śluzie, a nawet cielsku jednego z pilotów, nie zauważyła, gdy poległ drugi. Podleciał do jej osłony nagle, wykrzywiony w horrendalnie nienaturalnej pozie, z przetrąconym kręgosłupem. I gdy pozostała na polu masakry walki Towers zbliżyła się do wyjścia, szukając swojego oprawcy, będąc na znacznie gorszej taktycznie pozycji, obca ręka pochwyciła ją za kark i wyciągnęła na zewnątrz.
Przez długą chwilę, cisza, która panowała po drugiej stronie bariery, była pusta, wypełniona jedynie unoszącymi się przedmiotami i dwoma, zawieszonymi w wiecznej wędrówce trupami. Przerwały ją kroki - drżenie podłogi, do której przywarły magnetyczne buty wchodzącego do środka oprawcy.
Nie rozpoznała w nim żołnierza Przymierza - nie miał na sobie odznak, ani nawet wojskowych barw. Jego pancerz był ciemny, pozbawiony jakichkolwiek symboli. Wizjer jego hełmu również był przyciemniany, chowając twarz po drugiej stronie przed jej spojrzeniem. Nie ulegało wątpliwości, że to on był krokami, które słyszała wcześniej - otoczony unoszącymi się wokół kropelkami krwi rozejrzał się i, dostrzegając jedynie ją po drugiej stronie bariery, schował trzymaną w dłoniach strzelbę z powrotem na zaczep magnetyczny.
Podszedł bliżej, choć w tych warunkach światło z kokpitu nie padało na niego wystarczająco, by zdołała cokolwiek dostrzec. Wiedziała jednak, że patrzył w jej stronę, nawet, jeśli nie dostrzegała oczu schowanych gdzieś za hełmem.
- Otwórz drzwi - zażądał - jego niski głos, zniekształcony połączeniem, odezwał się w kokpicie, płynąc z komunikatora.
Nie wyglądał, jakby miał przy sobie jakąkolwiek maskę dla niej, której nie znalazła też na pokładzie, po swojej stronie bariery.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

5 paź 2022, o 17:39

Zaciskając dłonie na barku Towers, Huang wpatrywała się w nią z zacięciem, oczekując własnych rezultatów; w końcu jak sama stwierdziła, ktokolwiek pragnął jej persony, nie chciał, by zginęła w absolutnie idiotyczny sposób, jakim był brak tlenu i atmosfery. Batarianin, psia jego mać, miał chyba co do tego inne pomysły, jednak widać było kto tutaj rządził – człowiek, więc posłuszny, brzydki pies musiał ustąpić porywaczce.

Odrywając się od Jade, Lihua wsparła się ścianą, aby nie upaść od drżenia korwety i karuzeli we własnej głowie (nie wspominając o czółenkach, których nie zmieniała od Mindoir). Starając się w miarę szybko przedostać do kokpitu, szybko odkryła, iż jej osobista niechęć do batarian ciągle goreje, gdy jeden z nich bezceremonialnie ją wepchnął do środka. Mamrocząc w myślach przekleństwa, kobieta wdusiła przycisk odgradzający ją od reszty pokładu, tylko po to, by po chwili runąć na oparcie fotela. Łapiąc się go, Li przysiadła, obserwując cichą masakrę. Ciała i krew zaczęły powoli dryfować w pustce, zaś ich oprawcy – nadal niewidoczni. Obawiając się zbłąkanego pocisku, kobieta ostrożnie wcisnęła się w róg, rozglądając po części dla pilotów.

W trakcie, gdy kolejne zwłoki ubarwiały przestrzeń pasażerską, ona przyglądała się przyciskom i nawet próbowała samej zareagować, jak się szybko okazało – bezskutecznie. Następnie rozejrzała się, przeglądając schowki w poszukiwaniu broni dystansowej. Sama takowej nie nosiła, gdyż w większości przypadków miała ludzi od tego. Dopiero, gdy tłok na zewnątrz ustał, uniosła zaalarmowana głowę. Może i dźwięk nie rozchodził się po kosmosie, ale można było go wyczuć drżeniem, a to ewidentnie rozchodziło się po podłodze. Za tym wszedł jej obrońca/oprawca – ku jej zadowoleniu chowając broń z powrotem na zaczepy. Zaalarmowana poprzednią ekipą, Li próbowała znaleźć symbole Przymierza na jego piersi, ale bezskutecznie. Najemnik? Możliwe, ale nie wolno było wykluczać także tej gorszej opcji.

Słysząc jego głos w głośnikach korwety oraz żądanie, jakie postawił, Huang prychnęła. Nieważne, czy miała broń, czy nie – nie zamierzała wychodzić do zasysającej powietrze z jej płuc pustki kosmicznej. Nie do kogoś, kto nawet się nie przedstawił przed kimś jej rangi. — Proszę się przedstawić - ranga, dywizja, ewentualnie z czyjego rozkazu. Po drugie, proszę najpierw zapewnić mi bezpieczne warunki - maskę tlenową. Wtedy otworzę drzwi — klikając w interkom, Huang wypowiedziała wszystko dosyć oficjalnie, chociaż ostatnie słowa były bardziej miękkie, wręcz ugodowe, jakby chciała dać znać, że to nie są jej żądania (oczywiście były), tylko troska o własne zdrowie i bezpieczeństwo.
ObrazekObrazek
Huáng Lìhuā

Avatar użytkownika
 
Posty: 30
Posty fabularne: 26
Dołączył(a): 16 mar 2022, o 23:17
Miano: Huáng Lìhuā
Wiek: 41
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Wicepremier Przymierza
Postać główna: Mila
Lokalizacja: Artcurus pewnie albo gdzie indziej
Kredyty: 19.700
Medale: 1
Upadek Mindoiru (1)

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

6 paź 2022, o 13:20

Mężczyzna rozglądał się po barierze, która ją oddzielała od reszty promu - a także pustki kosmicznej i niemal pewnej śmierci. Choć wyglądał na żołnierza, w pełni opancerzony i z pokaźnym uzbrojeniem przymocowanym do pasa, nie wyglądało, jakby miał ze sobą oddział do pomocy, ani nawet statek, którym podłączyłby się śluzą do tego. Zamiast tego stał tutaj sam, przymocowany magnetycznymi butami do podłogi.
Uruchomił omni-ostrze, żarzące się pomarańczowym blaskiem, który padł na otaczające ich trupy. Choć ten blask w ciemności mógł sugerować, że zaatakuje barierę, zamiast tego podszedł bliżej. Gorącym ostrzem podważył metalową osłonę jakiegoś panelu, który pozostawał poza jej zasięgiem wzroku.
- Maska wyleciała w kosmos razem z batarianinem - odrzekł. Zniekształcony głos wydobywający się z jego przyciemnionego hełmu brzmiał przynajmniej ludzko, co było jakimś pocieszeniem - lecz niewielkim. Tak samo ludzka była Towers, która teraz prawdopodobnie unosiła się gdzieś niedaleko, martwa. - Będziesz musiała sobie poradzić bez niej.
Metal po jej stronie zadrżał, wyginając się w jęku, gdy nieznajomy wyszarpnął coś z wnętrzności promu, majstrując przy panelu obok. Nie wydawał się szczególnie uzdolniony technicznie - nie sięgnął po omni-klucz, by obejść zabezpieczenia kokpitu, lecz po to, by zneutralizować je siłą - przy okazji uszkadzając wszystko wokół.
Zniknięcie bariery było tylko jedną sekundą.
Błękit rozprysł się, jakby nigdy go nie było. Przeraźliwy chłód wtargnął do jej gardła, omiótł jej ciało, wdarł się do wnętrza płuc gdy zaczerpywała oddechu ulatującego powietrza. Opancerzona sylwetka wystrzeliła do przodu, ze zwinnością, której nie posiadało jej unoszące się w braku grawitacji ciało. Ręka pochwyciła ją, szarpnięciem wyciągnęła z wnętrza kokpitu, w stronę otwartej śluzy.
Zimno nie było nie do zniesienia, zimno było śmiercią, z wolna zaciskającą wokół niej swoje szpony. Zmuszona do zaciśnięcia zamarzających powiek, nie dostrzegała, gdy żołnierz sprawnie wyciągał ją ze zniszczonego, starego promu. Nie czuła nawet jego zaciśniętej wokół jej ciała ręki - chłód odebrał jej wzrok, słuch i jakiekolwiek czucie.
Zostało jej tylko zwalniające bicie własnego serca pośród pustki, nim zimno pozbawiło ją przytomności.

Chłód towarzyszył jej też, gdy się budziła. Był pierwszą sensacją, która wróciła do jej świadomości, gdy Lihua powoli ją odzyskiwała.
- Li? - znajomy głos ocucił ją na tyle, by uchyliła powieki. Nim jej obraz się wyostrzył, był tylko jasną, cielistą plamą na tle niebieskich świateł. Plama z wolna przekształciła się w twarz jej przyjaciela, pochylonego nad nią.
Leżała w otwartej komorze medycznej, której panel na ściance błyszczał na zielono. Cokolwiek robiła maszyna, zabieg się zakończył, pozostawiając po sobie uczucie odrętwienia, chłodu i ból głowy. Huang leżała przykryta grubym kocem, który jednak nie dawał jej wiele - tego typu zimna nie była w stanie pozbyć się zwykłym okryciem.
- Tak się cieszę, że nic ci nie jest - westchnął Konstantin, gdy udało jej się usiąść o własnych siłach. Nie czuła się ranna, tylko słaba - bolała ją też głowa. Stovorei siedział na krześle obok. Jego włosy, pokryte siwizną, wydawały się jeszcze bielsze niż wtedy, gdy widziała go po raz ostatni. Na twarzy przybyło zmarszczek - zapewne niejedna z nich pojawiła się w przeciągu ostatnich dni. - Przepraszam cię, za to, co się stało. Nasze statki roją się od szpiegów.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

6 paź 2022, o 19:18

Stojąca w rogu kobieta zerkała jedynie na żołnierza, czy może prędzej najemnika, który zamiast odpowiedzieć na jej żądania, uruchomił omni-ostrze. Drgnęła, widząc jego blask i to, że zaczął coś grzebać przy panelu. Na jego słowa o tym, że jej maska wyleciała razem z batarianinem, niemalże wypaliła coś o tym, aby wrócił po nią i dopiero wtedy majstrował przy zabezpieczeniach kokpitu. Narastał w niej jednak niepokój, ale i złość, gdy po prostu ją zignorował, by dalej kombinować z otwarciem mechanizmu.

Wstrzymywanie oddechu w próżni nie wchodzi w grę. Muszę być zabezpieczona, jeśli... — jej słowa przerwał zgrzyt metalu i mały błysk, gdy bariera zniknęła. Próbując ostatni raz złapać ulatujący z pomieszczenia tlen, Lihua poczuła, że to tyle – ani sekundy dłużej już nie mogła funkcjonować normalne. Ostatki powietrza w płucach zostały wyczerpane, a każde otwarcie ust i pociągnięcie nosem skutkowało pustką. Do tego zimno i bezwład, który uniósł ją ponad ziemię. Lewitując, zamachała dłońmi, w naturalnym odruchu próbując złapać kolejny bezużyteczny haust powietrza. Samo zimno zaś wyjątkowo jej nie przeszkadzało, gdy świadomość powoli ulatywała w niebyt, byle tylko utrzymać się jak najdłużej przy życiu. Zacisnęła mocno powieki, czując przez sekundę opancerzoną rękę oplatającą jej ciało, zanim i to uczucie zniknęło. Pozostała panika, ostatnia próba pochwycenia się życia, zanim to się ulotni. A później nie było już niczego.

Niektórzy nie kłamali, mówiąc o zamarzniętym piekle.

Świadomość ciągle była zamroczona przejmującym uczuciem chłodu towarzyszącym jej wraz z jej powrotem do świata żywych. Powieki były równie ciężkie, chociaż powietrze w płucach smakowało lepiej, będąc bardziej docenionym. Próbując zaś nieco się ogrzać, kobieta poruszyła się, odczuwając coś ciężkiego leżącego na niej. Uchylając ledwo powieki, zobaczyła koc, a później dopiero dotarł do niej czyjś głos, znajomy. Dopiero po krótkiej chwili kontemplacji odkryła, że to faktycznie Stovorei. W końcu. Aby się do reszty przebudzić, poruszyła palcami i zamrugała kilka razy, w końcu do reszty otwierając oczy.

Komora medyczna ewidentnie spełniła swoje zadanie przywracając ją do żywych. Nie naprawiła jednak jednej rzeczy – bólu głowy, który tępo obijał się w jej wnętrzu oraz ciągłego zimna przypominającego o obecności śmierci. Jeśli tak wyglądało umieranie, lepiej niech wymyślą lek na śmierć. I dopiero po zorientowaniu się we własnej sytuacji raczyła odwrócić twarz w stronę głosu, natrafiając na znajomą sylwetkę Konstantina. Czyli tamten bydlak był od niego. Dobrze, dostanie mu się za absolutne pogwałcenie jej praw i narażanie życia.

Z cichym stękiem uniosła się z kabiny, ociężałe nogi stawiając na podłodze. Poprawiła koc, który zsunął się w trakcie z jej ramion i po raz pierwszy przytomnie spojrzała na admirała, który ku jej pokrzepieniu wyglądał na całkiem zmartwionego jej stanem; właściwie nie tylko, patrząc po jego zmarszczkach i włosach, których siwizna postąpiła w ekspresowym tempie. Oczywiście optyczne postarzenie o kilkanaście lat nie było spowodowane jej stanem zdrowia, a prędzej aktualną sytuacją polityczną, co było jak najbardziej zrozumiałe.

Patrząc na chaos organizacyjny, wcale się temu nie dziwię — odparła, rozglądając za jakimś dyspenserem wody. Zerknęła też pod koc, patrząc, czy medycy ją przebrali, czy nadal jest w swoich starych ubraniach. Westchnęła także, uświadamiając sobie swoją własną nierozważność w rozpoznaniu wroga. O mały włos nie została porwana. A propos, miała parę powiązanych pytań. — Wiadomo, czy to był ten... Sojusz Terminusa? Chociaż właściwie to najmniej ważne. Co z resztą Rady? Amul, ministrowie, inni admirałowie? Jest z nimi kontakt? — przy okazji wspominki o admirałach gorzka myśl przesunęła się po jej głowie, gdy uświadomiła sobie, że zapewne jej ojciec, mający środki podobne do Konstantina, ani drgnął palcem, by wysłać po nią oddział. Z drugiej strony nie po to tworzyła własną siatkę znajomości, by teraz polegać na starym, dumnym durniu.

Jaki w ogóle jest status? Ile czasu minęło, ktoś już wystosował przemówienie, są pierwsze konkluzje? Nie trzymaj mnie w bańce informacyjnej, Konstantin.
ObrazekObrazek
Huáng Lìhuā

Avatar użytkownika
 
Posty: 30
Posty fabularne: 26
Dołączył(a): 16 mar 2022, o 23:17
Miano: Huáng Lìhuā
Wiek: 41
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Wicepremier Przymierza
Postać główna: Mila
Lokalizacja: Artcurus pewnie albo gdzie indziej
Kredyty: 19.700
Medale: 1
Upadek Mindoiru (1)

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

10 paź 2022, o 17:02

Jej podniesienie się wywołało poruszenie w rogu pomieszczenia - jakaś pielęgniarka, odziana w uniform sanitariuszki, podeszła bliżej, by sprawdzić odczyty na kapsule medycznej, a po chwili wróciła się po dzbanek z wodą. Była ciepła, jakby przegotowana, ale dla wychłodzonego organizmu Li była odpowiednia, kojąca. Gdy postawiła dzbanek i szklankę na szafce stojącej przy kapsule, kobieta bezgłośnie wycofała się w kąt, poza zasięgiem wzroku wicepremier.
- Zaczynamy czwartą dobę po ataku, w czasie ziemskim - odpadł grobowo. Znaczenie tych słów odbijało się w jego ciemnym spojrzeniu, których nawet radość z jej odzyskanego zdrowia nie była w stanie rozświetlić permanentnie. - Minęły jakieś trzy godziny odkąd dotarłaś na pokład.
Musiała już znajdować się na pokładzie pancernika, o którym wspominał w wiadomości. Stacja medyczna, w której była, była mała, ale też wyglądała na prywatną. Nie mogła ocenić reszty okrętu z obecnej perspektywy, lecz jej ciało powoli dochodziło do siebie po wymrożeniu w pustce. Jej kończyny dalej wydawały się odrętwiałe, ale odzyskiwała w nich powoli czucie.
- Premier jeszcze nie został ewakuowany na pancernik. Wiemy, że przebywa gdzieś we flocie, ale informacja o jego położeniu jest ściśle tajna. Operacja zabezpieczenia go trwa - kontynuował. - Nie mamy komunikacji z resztą świata, nie ma tu żadnych boi. Sygnały, które wysyłamy, idą wiele godzin do Mgławicy Półksiężyc. Na wydanie oświadczenia admirałowie czekają na Shastriego.
Westchnął lekko, niezadowolony. Nalał jej do szklanki więcej wody z dzbanka, na wypadek, gdyby chciała jeszcze się napić.
- To pieprzony chaos, Li - mruknął pod nosem. - Nie dość, że brakuje nam paliwa, żywności i wody, to jeszcze mamy sabotażystów na pokładach. Kolejne statki wyłapują szpiegów SST. Mieliśmy już osiem zamachów terrorystycznych. Straciliśmy trzy okręty, cywilne fregaty, jedną korwetę.
Zacisnął bezwiednie dłonie w pięści, gdy jego omni-klucz piknął ostrzegawczo nadchodzącą wiadomością. Jakby oczekując kolejnych, złych informacji, mężczyzna zerknął na urządzenie i odetchnął lekko, gdy nie dostrzegł niczego takiego.
- Rada Bezpieczeństwa przeprowadzi spotkanie awaryjne gdzieś we flocie - dodał. Rada z pewnością czekała na nią, tak jak i na Shastriego, nim przystąpią do obrad. - Na razie usiłujemy zabezpieczyć teren. Nie wiemy, kto jest przeciwnikiem, a kto nie.
Mężczyzna wyprostował się w swoim siedzeniu, przyglądając jej uważnie.
- Nie chcę musieć cię o to prosić, ale zważywszy na okoliczności... czy będziesz gotowa do nich dołączyć?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

10 paź 2022, o 21:13

Woda podana przez pielęgniarkę koiła jej suche gardło; w normalnych okolicznościach skrzywiłaby się na temperaturę, ale teraz było to dla niej to, czego potrzebowała. Pijąc duszkiem do dna, wysłuchała wstępnego raportu, niemal się krztusząc na wieści o jej trzygodzinnej drzemce. W tych okolicznościach było to oczywiście niczym, ale bezsensowna śpiączka była ostatnim, czego jej było potrzeba. Właśnie, koniecznie będzie musiała dowiedzieć się nazwiska jej wybawiciela. Niedopuszczalnym było, aby bez poszanowania jej zdrowia ratował ją w taki sposób. Śmierć w pustce była szybka i okrutna, co odczuwała do tej pory.

Odstawiając pustą szklankę i obserwując po chwili, jak Konstantin dolewa jej wody, Lihua zaczęła ostrożnie machać nogami i poruszać rękoma, by rozgrzać kończyny i pozbyć się nieznośnego uczucia chłodu. W międzyczasie słuchała dalszej części relacji, odczuwając jednocześnie satysfakcję z faktu, że to ona pierwsza została eskortowana oraz zadrapanie na jej dumie spowodowane słowami "tajna operacja", do której dostępu raczej nie miała. W ochłodzonym środku miała nawet cichą nadzieję, że tamta akcja przedłuży się... na czas nieokreślony. Bowiem nawet w tak patologicznej sytuacji, gdy kontakt z Shastrą był niemal zerowy, nie mogła o niczym zadecydować.

Coś światu trzeba powiedzieć — mruknęła w odpowiedzi, sięgając ponownie po szklankę. — Może i nie mamy dostępu do boi, a wszystko wokół się za przeproszeniem pieprzy, ale ludzie czekają. I chcą usłyszeć, że będzie dobrze, nawet jeśli jest odwrotnie. A przynajmniej niech usłyszą, że ich rząd żyje.

Przemówienie mogło poczekać, ale ciepłe, motywujące słowa o niezachwianiu Przymierza w tak skomplikowanej sytuacji jak ta nie powinny zaszkodzić, tym bardziej, jeżeli od premiera nie było dalej żadnego echa. Co do niego... Jeżeli jeszcze kilka dni Huang miałaby siedzieć ze związanymi rękoma, lepiej będzie jak najszybciej przesłać tradycyjną metodą wiadomość z prośbą o nadanie jej tymczasowych uprawnień, dopóki on sam nie wróci na główny okręt.

Kolejny Cerberus się nam znalazł. Cieszę się, że twoi ludzie zdążyli na czas, zanim ja sama stałam się ofiarą takiego ataku, nawet jeśli ich metody były... niekonwencjonalne, mówiąc delikatnie — odparła na słowa o chaosie, sugestywnie podkreślając ostatnie zdanie. Jego pytanie o dołączenie do obrad zbyła krótkim śmiechem, w tym samym momencie zdejmując z siebie koc. Ciarki na jej ciele szybko dały o sobie znać. — Daj mi tylko szybko się przebrać i ogrzać, najlepiej przy jakimś gorącym bulionie, a będę mogła spędzić z wami nawet całą noc. I tak wystarczająco wiele czasu zmarnowałam na statku radnej i tutaj, w komorze. Trzeba zacząć działać. — Wstała, podpierając się o oparcie komory. W głowie dalej jej się kręciło, ale spojrzenie miała intensywne, podobnie do głosu. — Zdecydowanie działać. Nawiasem mówiąc, wiesz ile czasu zajmie nam dotarcie do najbliższego przekaźnika?
ObrazekObrazek
Huáng Lìhuā

Avatar użytkownika
 
Posty: 30
Posty fabularne: 26
Dołączył(a): 16 mar 2022, o 23:17
Miano: Huáng Lìhuā
Wiek: 41
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Wicepremier Przymierza
Postać główna: Mila
Lokalizacja: Artcurus pewnie albo gdzie indziej
Kredyty: 19.700
Medale: 1
Upadek Mindoiru (1)

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

12 paź 2022, o 21:52

Stoveri przytaknął od razu, nie zamierzając się z nią kłócić. Odkąd się znali, mężczyzna potrafił ustępować, świadom swoich mocnych i słabych stron. Kwestie dyplomatyczne pozostawiał Li lub innym politykom, choć to jej ufał najbardziej - tak samo, jak ona mogła ufać mu w kwestii działań wojskowych. Jeśli mówił, że mieli problem szpiegów SST, to z pewnością było to prawdą i tak, jak ona nie kwestionowała jego słów, tak i on uznał jej za prawdę.
- Oczywiście, z pewnością masz rację - uruchomił omni-klucz, wystukując dla kogoś wiadomość na urządzeniu. - Zadbam o to, żeby wszystko przygotowano na twoje przybycie... - dodał, wahając się lekko. - Posiadamy salę, z której mogłabyś przemawiać do załogi pancernika, jednocześnie nadając do innych okrętów, ale... nie zalecałbym takiego ryzyka. Lepiej będzie, jeśli nagramy cię w zamkniętym pomieszczeniu, łatwiej będzie zapewnić ci bezpieczeństwo.
Pomieszczenie wydawało jej się zimne, ale jej ciało powoli przyzwyczajało się do chłodu. Nie była w stanie przestać go czuć, ale nie był już tak przejmujący, nie trzymał jej w miejscu i niemożności wykonania żadnej czynności.
Gdy wspomniała o niekonwencjonalnych metodach jego ludzi, przez twarz mężczyzny przeszedł cień, nim odezwał się przepraszająco.
- Gdybym znał inny sposób, wiesz, że nie pozwoliłbym, by cię tak potraktowano - westchnął ciężko - ciężar jego decyzji odkładał się w jego słowach, ale nie brzmiał, jakby jej żałował. Musiała być słuszna. - Nie wiedzieliśmy, kto cię zabrał, ani gdzie. Ryker jest... nieokrzesany, ale żadnemu innemu żołnierzowi nie powierzyłbym tak ważnego zadania. Ufam mu i jego umiejętnościom bezgranicznie.
Odsunął się ze swoim krzesłem, robiąc jej miejsce, gdy wstawała. Wyciągnął ku niej rękę, jeśli chciała się na niej wesprzeć, samemu również wstając na równe nogi. Nie śpieszył się jednak do wyjścia z pomieszczenia - nie wiedziała też, co ich za nimi czeka.
- Przydzielono ci kajutę, oraz kilku członków załogi, którzy zadbają o to, byś miała wszystko, czego potrzebujesz - potwierdził, po czym, jakby pod nosem, dodał - w tym ochronę.
Odchrząknął gdy powoli ruszyli do drzwi.
- Nasz pancernik? Nieprędko. Ale ciebie ewakuują szybciej - odrzekł. - Flota nie ma zapasów paliwa na taką podróż. Witalny personel zostanie zabrany przez statki, które lecą do nas z Mgławicy Półksiężyc. Reszta zaczeka na paliwo.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10614
Posty fabularne: 1,107
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: [POZA UKŁADEM] Głęboka przestrzeń kosmiczna

13 paź 2022, o 21:37

Główne przemówienie niech należało do jej przyjaciela i bezpośredniego przełożonego; Li może i nie miała aż takiej władzy i sprawczego słowa, ale nikt nie obrazi się, jeżeli szepnie parę ciepłych słów w stronę ludności... przy okazji wykorzystując media do rozpoczęcia czegoś, z czego trudno będzie się innym wykaraskać. Zresztą to ona siedziała na głównym okręcie Przymierza, nie Premier. Technicznie w jej jurysdykcji było działać razem z Radą Bezpieczeństwa.

Musi być tragicznie, jeżeli nie ufasz załodze tego statku — mruknęła ciszej, z dala od uszu pielęgniarki, z przekąsem, ale i nutą żartu. Uniosła kącik ust, zanim odpowiedziała: — Nagramy z zamkniętego pomieszczenia. — Morale było ważne, ale jej bezpieczeństwo ważniejsze; nawet jeśli nie ufała w stu procentach nikomu, nawet Konstantinowi, taka decyzja była faktycznie lepsza dla niej. Co było zabawne, wcześniej była paranoidalna jedynie o swoją reputację i machlojki, których oczywiście nigdy się nie dopuściła; teraz oprócz tego jej szósty zmysł musiał uważać podwójnie, wyszukując podejrzanych o szpiegostwo. Każde słowo, każde drgnięcie mięśni twarzy i każdy ruch dłonią teraz się liczyły. Meandry towarzyskiego faux pas były niczym w tej sytuacji... z której należało wyjść zwycięsko.

Dotknęła ramienia Stovorei'a, gdy ten zmieszany zaczął tłumaczyć się z brutalnego podejścia swojego człowieka. — Wiem, że nie doszłoby do tego, gdyby było inne wyjście... chociaż o masce to mógł pomyśleć — dorzuciła już półgębkiem, wspierając się o mężczyznę, gdy tylko wstawała. Wiało chłodem z każdej strony, także z jej wnętrza, chociaż doprawdy zdążyła się już do tego przyzwyczaić. Z czasem powinno to minąć, tak przynajmniej sądziła. — Idealnie. Pozwolisz więc, że prędko doprowadzę się do porządku i będę w pełni wasza.

Idąc niespiesznym krokiem przez salę, przysłuchała się wyjaśnieniom dotyczącym pancernika. — Przynajmniej do tego czasu będę w znajomym środowisku. Nawiasem mówiąc, czy ten twój Ryker zabił cały personel podający się za oddziały specjalne? Widziałam mnóstwo batariańskiej krwi, ale nie zdążyłam uchwycić momentu śmierci panny... Towers, o ile to jej prawdziwe nazwisko — liczyła po cichu, że ta suka przeżyła – chciałaby złożyć jej serdeczną wizytę, pogawędzić, dowiedzieć się paru rzeczy, a później skazać ją na ten sam los, na który nieomal ona skazała Li. Ot, zwykła mściwość i urażona własną ślepotą duma.
ObrazekObrazek
Huáng Lìhuā

Avatar użytkownika
 
Posty: 30
Posty fabularne: 26
Dołączył(a): 16 mar 2022, o 23:17
Miano: Huáng Lìhuā
Wiek: 41
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Wicepremier Przymierza
Postać główna: Mila
Lokalizacja: Artcurus pewnie albo gdzie indziej
Kredyty: 19.700
Medale: 1
Upadek Mindoiru (1)

Następna strona

Powrót do Mindoir

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość