Informacje na temat rodziny, członków załogi czy też bliskich postaci, którzy mogą mieć wpływ na jej rozgrywkę, lub też biorą w niej czynny udział sterowani przez samego gracza lub Mistrza Gry.

[NPC] Akademia BAaT

9 sty 2022, o 23:42

Mark Hunter

Hunter był, jak każdy inny dzieciak wysłany do Obozu Mózgowców, szczególnym przypadkiem. Mocno związany z religijnymi rodzicami, wychowywał się w małej komunie uformowanej na terytorium Stanów Zjednoczonych, która odrzucała przyjęcie do siebie nauki i wpływów "turiańskich najeźdźców" i "innych niebezpieczeństw czyhających w galaktyce". Z tego powodu, nikt nie wiedział jak się nim zająć gdy w wieku dziecięcym po raz pierwszy przejawił się u niego jego potencjał biotyczny. Któregoś dnia jeden z członków jego rodziny zgłosił jego przypadek wojsku, gdy Przymierze kontynuowało swoje poszukiwania "dzieci pierwiastka zero". Zabrany rodzinie i zafascynowany otwierający się przed nim kosmosem, starał się nie narzekać na sytuację, w której się znalazł, nawet jeśli nie miał na nią zbyt wiele wpływu. Gdy wylądował w akademii BAaT, nie przejawiał naturalnego talentu, jakiego od niego oczekiwano. Tęsknota za rodzinnym domem sprawiała, że z trudem skupiał się na zlecanych mu ćwiczeniach, do czasu nadejścia turiańskich najemników. Conatix Industries sięgało każdej deski ratunku, która mogłaby przyśpieszyć naukę studentów i przedstawić Przymierzu oczekiwane rezultaty - jedną z nich było sianie niepokojących, mylnych informacji wśród rodzin niektórych dzieci, w grupie których znajdował się Hunter. Bogobojni rodzice na wieść o rzeczach, które potrafił ich syn, karmieni plotkami prosto z extranetu, na zawsze zakazali mu powrotu do domu w obawie przed tym, co było nieznane.
Podczas treningów, Mark radził sobie coraz lepiej, choć często zaniżał swoje osiągnięcia by nie prowokować turian do ataków na tych, którym wokół niego szło gorzej. W przeciwieństwie do większości dzieci, których wreszcie uwolniono spod jarzma problematycznego programu szkoleniowego, nie miał miejsca, do którego mógłby powrócić. Z braku laku, oddał swoje życie Przymierzu, w którym pozostaje do dziś, starając się utrzymać kontakt z niektórymi z przyjaciół z Obozu.

Obrazek


Julie Lockley

Niewiele jest wiadomo o przeszłości Julie. Trafiła do akademii w bardzo młodym wieku i jako cicha, wątłej budowy dziewczyna od zawsze była w tyle w stosunku do reszty studentów. Gwiazdka w oku rodziców, którzy starali się o nią przez wiele, wiele lat - wojskowych, którzy wojaczkę planowali pozostawić za sobą by skupić się na wychowaniu swojego dziecka. W wieku zaledwie trzech lat utraciła ich oboje, gdy podczas Wojny Pierwszego Kontaktu sięgnięto po każdą rezerwę, a pod wpływem wzywającej do boju propagandy Przymierza, jej rodzice opuścili rodzinny dom by w tej desperackiej sytuacji zawalczyć o swoją planetę.
Wychowywana przez swoją dalszą rodzinę, spijała pełne nienawiści słowa pogardy, z jaką ci odnosili się do turian, którzy odebrali jej rodziców. Pomimo drzemiącej w jej sercu, dojrzewającej złości, w akademii była wycofaną, starającą się nie zwracać na siebie większej uwagi dziewczyną. Nie posiadała umiejętności dorównującym jej rówieśnikom, a turiańscy nauczyciele nie zwracali uwagi na to, jak wiele lat młodsza była od pozostałych, powołując się na młody wiek, w którym ich pobratymcy wstępują do wojska. Chcąc, nie chcąc, starała się wyłącznie przetrwać, otaczając się silniejszymi od niej i starając nadrobić niestandardowy materiał. Po zamknięciu programu, słuch po niej zaginął. Niektórzy mówią, że wróciła w swoje rodzinne strony i porzuciła biotyczne szkolenie, inni twierdzą, że na krótko wstąpiła do wojska nim szybko z niego uciekła. Obecnie kontakt z nią jest niemożliwy.

Obrazek


Artemus Oraka

Jako turiański biotyk, Oraka od młodości wiedział, jak wielkim zaszczytem było posiąść moc manipulacji polami efektu masy. Z uwielbieniem spoglądał na zastępy Kabał walczących w imię Hierarchii Turian wiedząc, że któregoś dnia dostąpi tego zaszczytu dołączenia do elitarnych jednostek w obronie suwerenności Hierarchii. Z dumą służył, oddając swe życie szkoleniom i wojsku, choć z czasem w jego serce zakradły się ciemne pajęczynki źle ukierunkowanej ambicji. Lata doświadczenia nauczyły go, że by wygrać, trzeba grać - a turiański honor nieraz pozostawał ślepy na rozwiązania oczywiste, prostsze, skuteczniejsze. W miarę, gdy upływały, jego duma z ojczystego narodu zmieniała się w rosnące z tyłu głowy rozczarowanie.
Przegrana Wojny Pierwszego Kontaktu, w której żwawo uczestniczył doświadczając chwilowego odrodzenia swoich patriotycznych wartości, była kroplą, która przepełniła czarę goryczy, zmuszając go do wystąpienia z armii. Od tego czasu parał się wieloma zawodami, spotykając turian o podobnych do siebie poglądach, wchodząc w brudne, pozbawione moralności buty najemnika. Pozostając przy tym turianinem z własnym, mocno ugruntowanym kodeksem wartości, przyjmując lukratywny kontrakt w Akademii BAaT włożył w szkolenie studentów swoje skorumpowane dziecięcymi ideami serce. Wiedział, jak wielkim zaszczytem dla każdego turianina było otrzymanie tego daru. Pamiętał, jak z dobrej, nieprzymuszonej woli poświęcał lata swojego życia każdego dnia szkoląc i umacniając swoje zdolności. Widział, jak ludzcy biotycy nie posiadali kręgosłupa, który utrzymywałby ich w pionie gdy szkolenia robiły się ciężkie, jak lenistwo ciągnęło ich do gier w kwazara lub zgłębiania extranetu, miast nadrabiania ich programu nauczania. Każdego dnia badał wyznaczane przez Contax Industries granice i wydawałoby się, że każdego dnia, umocniony w przekonaniu o własnej bezkarności, jego studenci cierpieli mocniej.
Po zamknięciu kontrowersyjnego programu, powrócił do swojego fachu po cichu, pod innym nazwiskiem, chowając się w cieniu własnych poczynań, które nadal uznaje za słuszne.

Obrazek
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Powrót do Karty NPC

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron