Ojczysta planeta ludzi wkracza w złoty wiek - rozwojowi ulega przemysł, handel i sztuka. Postawiono na ekologię i lepiej zagospodarowano teren, dzięki czemu wszystkim, teoretycznie, żyje się lepiej, choć prawdę mówiąc stale rośnie przepaść między biednymi i bogatymi mieszkańcami.
LOKALIZACJA: [Gromada Lokalna > Układ Słoneczny]

Re: Orbita ziemska

11 sty 2022, o 19:28

Statek Przymierza zbliżył się do promu pasażerskiego. Był co najmniej trzykrotnie większy, na dłuższą chwilę więc przykuł uwagę wszystkich. Prawie. Był to dogony moment, aby Anabelle pod nosem załogi i innych pasażerów, przekradła się tam, gdzie chciała, aby mieć relacje z pierwszej ręki. W kilku miejscach - węższych przesmykach pomiędzy fotelami bądź w drzwiach kolejnych sektorów - Jonathan chwytał dziennikarkę za ramię, aby ostudzić jej pęd i przytrzymać w ukryciu, kiedy ta wydawała się nie zauważyć nachodzących stewardów. Mężczyzna sprawiał wrażenie kogoś, kto nie robił tego po raz pierwszy. Na ewentualną wzmiankę o tym, iż radzi sobie naprawdę nieźle w podchodach, uśmiechał, się wyłącznie jak szelma. Nie mówił jej o wszystkim, doskonale o tym wiedziała.
Pilot, a także kapitan promu wydali stosowne zezwolenia. Na omni-kluczu Elizabeth, od razu pojawiła się informacja, iż statek dokuje, a ona wraz z dwójką towarzyszących jej mężczyzn, schodzi na pokład. Ci, jak odkryła w zbrojowni, okazali się być bliźniakami jednojajowymi nie do rozróżnienia. Zgodnie z sugestią podporucznik, zabrali nie tylko niezbędne wyposażenie, ale również broń, która teraz spoczywała w kaburze. Oboje zajęli miejsce obok Elizabeth, będąc o równy krok za nią. Wojskowa musztra zdawać się weszła im w krew. Uruchomiła się procedura dekompresji, a przed podłączony tunel, goście zostali wpuszczeni na pokład promu pasażerskiego. Jedne drzwi otwierały się za drugimi, powodując automatyczne zamknięcie się poprzednich przejść. Wszystko trwało nieznośnie długo, było jednak jak najbardziej w granicach procedur, które przecież przechodzili nie raz.
Na oczach Anabelle przytulonej jednym ramieniem do nie swojego fotela, a drugim do Jonathana, trójka żołnierzy w mundurach Przymierza przekroczyła próg. Przeszli tak blisko, że gdyby nie zamieszanie, poświata włączonej i rejestrującej wszystko - a także wszystkich - kamera być może rzuciłaby się komuś z nich w oczy. Jonathan położył palec na ustach niemalże w tym samym momencie, w którym zza roku wyszedł kapitan promu. Mężczyzna w średnim wieku, purpurowy na twarzy, nie sprawiał wrażenie kogoś kompetentnego. Jakby sytuacja, zwyczajnie go przerosła.
- Dziękujemy za szybką odpowiedź i reakcje. Nieznany nam statek, wczepił się w bok, uszkadzając podpokład. Nie ma realnego zagrożenia dla pasażerów w postaci wycieku tlenu bądź innych urazów mechanicznych, wezwaliśmy już pomoc z ziemi i zapasowy prom, na który mogliby zostać przesadzeni podróżujący. Powinni dotrzeć mniej więcej w ciągu pół godziny - relacjonował mężczyzna, skupiając wzrok na Elizabeth. Postawa żołnierzy, sugerowała, że to właśnie kobieta tu dowodzi.
- Statek, nie reaguje na nasze próby nawiązania kontaktu, ignoruje wezwanie do odpowiedzi. Co powinniśmy jeszcze zrobić?
Jeden z żołnierzy, obrócił się przez ramię, wodząc spojrzeniem blisko kryjówki Anabelle. Coś - ktoś? - musiało przykuć jego uwagę.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Orbita ziemska

14 sty 2022, o 20:29

- Kapitanie. - Elizabeth przywitała się krótko skinąwszy głową dowodzącemu promem, splotła ręce za plecami i wysłuchała raportu mężczyzny o aktualnym stanie jego jednostki i znajdującej się na jej pokładzie osobach. Wyglądało na to, że mimo prawdziwie nadzwyczajnej sytuacji w jakiej się znaleźli i tego jak wyglądał, a więc na osobę, która nie do końca widziała co powinna zrobić (lub też zwyczajnie przerośnięta nagłą sytuacją) poradziła sobie wcale nie najgorzej. - Wygląda na to, że sytuacja z waszej strony wygląda pod pańską kontrolą. - Powiedziała starając wysilić się na uspokajająco-aprobujący ton z jej strony. - Mimo to brak jakichkolwiek wiadomości od drugiego okrętu wzbudza niepokój i uważam, że nie byłoby bezpiecznym dla członków załogi i pasażerów pozostanie tutaj w oczekiwaniu na prom ewakuacyjny. Szczególnie, że mam rozkazy nie tylko dopomóc wam w każdy możliwy sposób, ale dokonać także wejścia na drugi okręt.
- Dlatego też dla bezpieczeństwa zgromadzonych osób proponuję by dokonać ich tymczasowej ewakuacji na okręt Przymierza dopóki nie dotrze do was prom z Ziemi. Pomożemy wam przeprowadzić sprawnie ewakuację a następnie udamy się do miejsca w którym drugi z okrętów wbił się w prom i spróbujemy dostać się stamtąd na jego pokład. - Elizabeth wbiła spojrzenie w kapitana upewniając się, że mężczyzna rozumie wszystko to co do tej pory powiedziała. - Czy ma pan jakieś pytania?
Jeśli nie miał Elizabeth włączyła swój omni-klucz i połączyła się z Major Stukovą by złożyć jej wstępny raport z operacji informując ją, że choć prom nie uległ uszkodzeniu zagrażającemu jego zniszczeniu i zarówno załoga jak i pasażerowie nie ponieśli uszczerbku na zdrowiu, to rozkazała ewakuację nim przejdzie do próby wejścia na pokład drugiego okrętu. Z tego też powodu zalecała też, że po wejściu ostatniego z cywili na pokład jej okrętu powinni odłączyć śluzę i oddalić się na bezpieczny dystans gdyby na drugim okręcie doszło do uszkodzeń grożących jego zniszczenia, a w konsekwencji, statków z nim połączonych i znajdujących się w jego bezpośrednim sąsiedztwie.
- Możemy więc zacząć ewakuację. W międzyczasie gdy pasażerowie i załoga będą opuszczać okręt może mi pan powiedzieć gdzie drugi ze statków wbił się w prom i czy wie pan czy można się dostać stamtąd na okręt.
Ostatnio edytowano 15 sty 2022, o 00:05 przez Elizabeth Blackley, łącznie edytowano 1 raz
Elizabeth Blackley

Avatar użytkownika
 
Posty: 38
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:16
Miano: Elizabeth Blackley
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Porucznik Sztabowy
Postać główna: -
Lokalizacja: -
Kredyty: 4.205

Re: Orbita ziemska

14 sty 2022, o 23:15

Nie zdążyli jeszcze dotrzeć do kokpitu, gdy został nadany komunikat - znajdujący się w pobliżu statek Przymierza przycumuje do ich statku by pomóc w opanowaniu sytuacji i służyć doraźną asystą do czasu przybycia wahadłowca, który miał zabrać podróżnych w dalszą część trasy. Niby nic wielkiego, ale komunikat wywołał dodatkowe zamieszanie - pasażerowie za nic sobie robiąc polecenia i starania personelu pokładowego rzucili się do okien, gdzieniegdzie błyskały poświaty aktywnych omni-kluczy na których wzburzeni, rozemocjonowani i teraz znów zdecydowanie pobudzeni pasażerowie próbowali uwiecznić niecodzienną sytuację rozgrywającą się za oknami statku. Nie miał znaczenia nawet fakt, że nikt nie wiedział z której strony zapowiedziana pomoc ma się pojawić - gawiedź była głodna sensacji i w chwili obecnej stanowiła zdecydowanie niemożliwą do opanowania tłuszczę, której stewardzi nie byli w stanie ani upilnować, ani nad nią zapanować.

Ten mały chaos był na rękę chyba tylko jednej - a raczej dwóm osobom. Annabelle i Jonathan przemykali przejściami między fotelami, uchylając się przed zbyt żywiołową gestykulacją mijanych osób, szczęśliwie w większości przypadków unikając także osób z obsługi. Annabelle parła przed siebie jak czołg, zamierzając dotrzeć jak najdalej się da i móc spotkać się z pilotami, a sunąca nieco za nią zielona sonda beznamiętnie rejestrowała całe zamieszanie, śląc kolejne minuty materiału wprost do redakcji. Jej blask zresztą w całym rozgardiaszu był niezauważalny i tonął w oświetleniu pokładu i błyskach omni pasażerów. Mimo to, podążający za nią krok w krok Jonathan kilkukrotnie powstrzymywał ją chwytając za ramię, gdy niebezpiecznie zbliżali się do stewardess albo gdy ich drogę zagradzała wyjątkowo niefrasobliwa grupa pasażerów. Raz nawet niemal siłą wcisnął ją na jeden z foteli, samym sobą zasłaniając ją przed ciekawskimi spojrzeniami.

- Niezły z nas duecik - uśmiechnęła się do niego, gdy zagrożenie minęło i mogli iść dalej - Uczą was takiego przemykania na korpo-posiedzeniach czy to doświadczenie z unikania przełożonego na open space?

Mijając kolejny zakręt i dochodząc do śluzy wejściowej spojrzała na niego z ukosa. Okej, było przyjemnie mieć “partnera w zbrodni” takiego jak Jonathan, ale coraz bardziej oczywistym stawał się fakt, że mężczyzna albo coś przed nią ukrywał, albo powiedział jej nieprawdę. Jak to powiedział? Członek... rady programowej? Cokolwiek by to nie znaczyło, bo dla Annabelle brzmiało to jak typowy korpo-bełkot, ale ten facet przemykał się i pomagał jej ukrywać się jak domorosły szpieg, nie jak wygarniturkowany szczurek z wysokiego stanowiska w korpo.

Nie czas jednak był na rozmyślania ani tym bardziej na zadawanie pytań. Kilka chwil po tym, jak minęli śluzę Annabelle usłyszała brzęknięcie kontrolki drzwi, a szybkie spojrzenie za siebie potwierdziło jej przypuszczenie. Zamek błysnął zielenią a drzwi zaczęły się otwierać dając im niewiele czasu na ukrycie się, więc niewiele myśląc dziennikarka pchnęła mężczyznę w stronę jakiegoś zakamarka obok przejścia, sama wpychając się zaraz za nim i kuląc się za jakimś przepierzeniem, starając się zajmować jak najmniej miejsca i najlepiej udawać, że jej tu nie ma. Przez chwilę miała ochotę się roześmiać - gdy zaczynała pracę jako dziennikarka, nigdy nawet do głowy by jej nie przyszło, że będzie zachowywać się w ten sposób, a tymczasem ukrywanie się, podchody i zabawa w kotka i myszkę żeby zdobyć ciekawy materiał zaczynały jej wchodzić w krew. W końcu to już nie pierwszy raz... Obróciła głowę i tuż obok swojej twarzy dostrzegła twarz Jonathana. Emocje malujące się na jego twarzy i lekki, łobuzerski uśmiech który towarzyszył mu od samego początku - jeszcze zanim pokazała mu środkowy palec sprawił, że prawie prychnęła śmiechem, w ostatniej chwili zasłaniając sobie usta dłonią.

Uwielbiała tą robotę.

Na pokład weszło trzech żołnierzy - kobieta w towarzystwie dwóch mężczyzn, jednak to nie mężczyźni przykuli uwagę dziennikarki. Delikatnym ruchem dłoni Annabelle skierowała obiektyw sondy na twarze zbliżających się przedstawicieli Przymierza robiąc lekkie zbliżenie i aż rozszerzyły jej się oczy, gdy w prowadzącej żołnierzy kobiecie rozpoznała Blackley. Nieświadomi tego że są obserwowani żołnierze minęli kryjówkę Annabelle i przeszli kilka kroków dalej śledzeni z cienia obiektywem kamery sondy, a gdy kobieta już zaczynała wstawać, by w pewnym oddaleniu ruszyć dyskretnie za nimi, naprzeciw nich pojawił się człowiek, który musiał być dowódcą statku. Annabelle zamarła w pół ruchu podnosząc się z ziemi i trwała tak, wciąż zgięta, w niewygodnej pozycji, pilnując by ani jedno słowo z wymiany zdań między mundurowymi nie umknęło uwadze ani jej samej, ani nagrania, a jednocześnie by nie narobić żadnego hałasu.

Tak, to była z całą pewnością Blackley. Sztywna postawa, jakby połknęła nie jeden, ale kilka kijów od szczotki, słowa wypowiadane suchym, beznamiętnym tonem i ten bezsensownie śmieszny akcent - to musiała być ona. Tylko dlaczego Annabelle ma do niej takiego pecha? Jeżeli i tym razem pani “sierżant” będzie znów starała się ze wszech miar utrudnić pracę dziennikarki, w końcu się doigra.

W głowie dziennikarki zaczął się klarować plan działania. Wystarczy tylko ukryć się przed załogą promu i przeczekać ewakuację, najlepiej podążając za żołnierzami i docierając na ten “podpokład”, gdzie doszło do kolizji. Gdy statek Przymierza z pasażerami oddali się, Annabelle będzie miała większą swobodę działania, a wyrzucenie jej z “zakazanej” strefy nie będzie już takie proste.

Czekając na dalszy rozwój sytuacji opadła znów na ziemię. Cichy dźwięk, gdy jej kolana uderzyły o podłogę musiał zaalarmować jednego z wojskowych - ten odwrócił się w ich kierunku, a Annabelle wciągnęła powietrze starając się nawet nie oddychać. Jeśli teraz ją znajdą, Blackley się wścieknie na kamerę, jak to miała w zwyczaju. Stracić taki temat? Nigdy w życiu!
*** MUSIC THEME *** ARMOR ***
ObrazekObrazek
Annabelle Reguera

Avatar użytkownika
 
Posty: 26
Posty fabularne: 19
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:45
Miano: Annabelle Soreno Morena Reguera de Ayala
Wiek: 36
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Reporter
Postać główna: Tori Te'eria
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.480

Re: Orbita ziemska

17 sty 2022, o 11:02

Obecność trzech żołnierzy Przymierza sprawiła, że kapitan jednostki pasażerskiej wyprostował się. Być może chciał wyglądać na poważniejszego, niż był w rzeczywistości, nie mniej, takie drobne sztuczki pomogły mu skupić myśli i w miarę składnie wprowadzić podporucznik Blackley w sytuację na promie.
- Drugi pilot nadal nadaje komunikat i próbuje nawiązać łączność, jak na razie bez skutku - podkreślił, dla pewności rzucając okiem na swój omni-klucz. Żadna wiadomość z kokpitu nie nadeszła, sprawca całego zajścia musiał więc nadal być poza zasięgiem. Budziło to szereg pytań, na które nawet on - kapitan z wieloletnim doświadczeniem - nie potrafił znaleźć odpowiedzi, z kolei gdybania uważał za mało poważne, aby pozwolić im zdominować i po woli pchać w objęcia paranoi.
- Czy ewakuacja jest niezbędna? Obawiam się, jak zareaguję pasażerowie na konieczność przemieszczenia się na statek Przymierza... - zaczął dość nieśmiało, jednak widząc wyraz twarzy Elizabeth, a także słysząc jej wyjaśnienia, dał sobie spokój z próbami przeforsowania swojej racji.
- Rozumiem. Wobec tego, przekaże nasze ustalenia i poprosze załogę, aby przygotowała pasażerów na procedurę i jak tylko przyjdzie zielone światło z Waszej strony, stewardessy oraz stewardzi pomogą pasażerom sprawnie przemieścić się na statek - w teorii, brzmiało prosto. W praktyce, obawiał się realizacji.
Tymczasem, nie chcąc wybiegać myślami w przód, przekazał to, co niezbędne przełożonej załogi, z kolei ta potwierdziła gotowość, aby wprowadzić procedury ewakuacyjne w życie. Elizabeth miała chwilę, aby nawiązać łaczność ze statkiem. Zgoda na przemieszczenie pasażerów przyszła od razu, kiedy przekazała ją swoim towarzyszom, mężczyzna, który wpatrywał się w róg korytarza, drgnął. Stracił zainteresowanie szmerem, a także błyskiem, który przykuł jego uwagę, po czym dołączył do Elizabeth w drodze na podpokład. To tam, doszło do uszkodzenia.
- Jeszcze chwila - Jonathan, zdjął dłoń z ramienia Anabelle. W sposób dość naturalny, jego dłoń pozostawała z kontakcie z dziennikarką od momentu, jak oboje zdali sobie sprawę, iż ich kryjówka, a także przykrywka, jest obserwowana. Na szczęście, żołnierz odwrócił się napięcie i ruszył za swoją przełożoną, mógł więc wypuścić powietrze z płuca i kiedy dookoła zaległa zbawienna cisza, wygramolił się zza skrzyń przewożących cięższe bagaże pasażerów, po czym wyciągnął rękę, aby pomóc Anabelle stanąć na równe nogi.
- Chcesz iść prosto za nimi? Najpierw, obróć się w lewo - teatralnie, zademonstrował jej holograficzny napis na drzwiach tylko dla personelu.
- Byłoby Ci do twarzy w uniformie stewardessy. Tak tylko mówię - wyszczerzył się. Z komunikatorów, nadano instrukcje procedury ewakuacyjnej. Pasażerowie, nie sprawiali wrażenia zadowolonych, a lada moment, zacznie tutaj kręcić się obsługa promu. Jonathan poprawił marynarkę, strzepując z niej kurz, który osiadł, gdy podsłuchiwali gości z Przymierza.
Kapitan pierwszy zszedł do ładowni. Ta rozbłysła kilkudziesięcioma, obudzonymi światłami. Kroki, niosły się echem w zetknięciu z metalowymi stopniami. Chwilę zajęło mu, aby przeprowadzić wszystkich wśród ładunku oraz pracujących maszyn, do ściany, gdzie wgniecenie odznaczyło konstrukcje statku, który wbił się w ich bok. Metal wytrzymał, mechanicy od razu zabezpieczyli najcięższe warstwy przed pęknięciem i wyciekiem tleny, aczkolwiek wbrew obawom, do niczego takiego nie doszło. Elizabeth widziała dwóch, robiących pomiary skanerami w swoich omni-kluczach i skrzętnie coś notujących w interaktywnych dziennikach pokładowych.
- Mamy tunel serwisowy, którym możemy się podpiąć do tego statku, aby przejść na ich pokład. Pytanie, czy zostaną nam otwarte drzwi.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Orbita ziemska

19 sty 2022, o 21:50

Wyglądało więc na to, że wszystko było ustalone. Załoga promu wciąż i bezskutecznie, co nie było dla niej zaskoczeniem, próbowała nawiązać kontakt z drugim statkiem. Zgoda na przemieszczenie pasażerów i załogi na okręt Przymierza została wydana więc nie pozostało im nic innego jak przemieścić się w kierunku ładowni i sprawdzić jak się sytuacja miała właśnie tam i przygotować się do wejścia na pokład drugiej jednostki, gdy ewakuacja dobiegnie końca. Dzisiejszy dzień był jednak pełnym zaskoczeń, gdy zobaczyła uszkodzenia ładowni promu pasażerskiego. Jakie szanse były, że okręt wychodzący z przekaźnika masy uderzy nie w jeden, a w dwa okręty? Jaka była szansa, że wbijając się w jeden z nich z tak ogromną prędkością zniszczenia będą tak marginalne i nie dojdzie nawet do utraty szczelności promu?
- Próbowałeś kapitanie kiedykolwiek szczęścia w hazardzie? - Zapytała się kąśliwie na widok stanu ładowni i nieprawdopodobności rzeczonych wydarzeń nim zeszła na niższy poziom by dołączyć do techników, którzy zabezpieczyli miejsce i po wyjaśnieniu im sprawy zaproponowali sposób na dostanie się na pokład drugiej jednostki. Zresztą całkiem sprytny sposób, nie mogła powiedzieć, że nie. Była w tym planie jednak jedna luka. Luka, która została przez nich samych natychmiast wychwycona. Sprytni. Doprawdy sprytni...
- Wątpię, że zostaną nam otwarte szczególnie, że mam wątpliwości czy na pokładzie drugiego okrętu znajduje się załoga. Będzie potrzebne mi rozwiązanie jak otworzyć tunel serwisowy od zewnątrz. Z pewnością macie tu jakieś... przecinaki do metalu lub narzędzia z bardzo precyzyjnymi generatorami efektu masy? - Elizabeth spojrzała się po technikach, następnie po ładowni a na koniec po swych towarzyszach jak gdyby oczekiwała, że może oni mieli coś takiego lub mieli inną sugestię jak mogliby się dostać do wewnątrz. - Brutalne i bezpośrednie działania siłowe raczej się tu nie sprawdzą.
Elizabeth Blackley

Avatar użytkownika
 
Posty: 38
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:16
Miano: Elizabeth Blackley
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Porucznik Sztabowy
Postać główna: -
Lokalizacja: -
Kredyty: 4.205

Re: Orbita ziemska

wczoraj, o 18:07

Powstrzymywana przez Jonathana siedziała cicho jak mysz obserwując przekazywany przez sondę obraz na swoim omni i czekając, aż będą mogli opuścić kryjówkę. Jak na razie wszystko szło po ich myśli, mimo małej wpadki z hałasem który ściągnął w ich kierunku spojrzenia jednego z żołnierzy, ten stracił wkrótce zainteresowanie i podążył za swoim dowódcą. Gdy żołnierze oddalili się wraz z dowódcą ich promu, Annabelle podniosła się z niewygodnej pozycji korzystając z pomocnej dłoni towarzyszącego jej mężczyzny i wyprostowała plecy. Sytuacja robiła się z minuty na minutę coraz bardziej interesująca. Zaangażowanie wojska i ewakuacja załogi i pasażerów mogła mieć sens jedynie w przypadku, gdyby uszkodzenia bądź ryzyko w stosunku do ludzi było na tyle wysokie, że należało ewakuować cywili z zagrożonego regionu, co zdecydowanie dodawało zastanej sytuacji pikanterii. Dziennikarka już chciała ruszyć w kierunku wyjścia, w którym zniknęli żołnierze, lecz zatrzymała się, ponownie powstrzymana przez Jonathana. Spojrzała na wskazywaną tabliczkę i uniosła brew spoglądając na Jonathana gdy ten wspomniał o stroju stewardessy.

- Patrzcie, jaki świntuszek... Kręcą cię przebieranki? - odezwała się z żartobliwym uśmiechem i z udawaną przyganą w głosie - Z drugiej strony to może zadziałać, o ile za następnym zakrętem nie spotkam się twarzą w twarz z Blackley - westchnęła teatralnie - To ta kobieta z Przymierza. Już miałyśmy przyjemność spotkać się w przeszłości i musiałam się z nią wykłócać o filmowanie. Zatem znam ją a ona mnie, więc na pewno prędzej czy później mnie rozpozna, nawet mimo maskarady... - zastanowiła się przez chwilę odgarniając z twarzy niesforne kosmyki przeczesując je palcami na prawą stronę twarzy, by zasłaniały jej skroń, po czym skinęła głową - Ale przynajmniej załoga nie będzie chciała nas wyrzucić, dopóki ewakuacja się nie zakończy. O ile znajdziemy jakiś uniform który mogłabym użyć... Najlepiej z identyfikatorem żebym wiedziała jak się nazywam w razie czego.

Rozejrzała się wokół. Znajdowali się w pobliżu śluzy, zatem można było się spodziewać, że w pobliżu mogą znajdować się jakieś pomieszczenia dla personelu, w których przy odrobinie szczęścia uda się znaleźć jakiś - raczej zapasowy - strój, bo wątpiła, żeby na statku znajdował się ich magazyn. Prędzej coś, co było awaryjne, w razie potrzeby przebrania się. Pomieszczenie powinno być na szczęście puste, bo załoga wcześniej starała się zapanować nad spanikowanymi i roszczeniowymi pasażerami, a teraz, po otrzymaniu polecenia ewakuacji zapewne starają się zapanować nad nimi i doprowadzić do wyjścia. Wyjścia, które znajdowało się niedaleko Annabelle i Jonathana, zatem należało się zdecydowanie spieszyć.

- Nie mamy wiele czasu - odezwała się ponownie, nerwowo zerkając w oba wyloty korytarza - Za chwilę tędy załoga przepędzi cały rozjuszony tłum protestujących pasażerów, więc jeśli nie uda nam się znaleźć nic w ciągu dwóch-trzech minut, to idziemy dalej mimo wszystko.
*** MUSIC THEME *** ARMOR ***
ObrazekObrazek
Annabelle Reguera

Avatar użytkownika
 
Posty: 26
Posty fabularne: 19
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:45
Miano: Annabelle Soreno Morena Reguera de Ayala
Wiek: 36
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Reporter
Postać główna: Tori Te'eria
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.480

Poprzednia strona

Powrót do Ziemia

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości