Ojczysta planeta ludzi wkracza w złoty wiek - rozwojowi ulega przemysł, handel i sztuka. Postawiono na ekologię i lepiej zagospodarowano teren, dzięki czemu wszystkim, teoretycznie, żyje się lepiej, choć prawdę mówiąc stale rośnie przepaść między biednymi i bogatymi mieszkańcami.
LOKALIZACJA: [Gromada Lokalna > Układ Słoneczny]

Re: Orbita ziemska

2 kwi 2022, o 11:53

Wciąż wpatrywała się w wyświetlane przez czarną skrzynkę dane, gdy usłyszała komentarz na temat “zestawu małego narkomana”. Sciągnęła brwi i powoli odwróciła głowę w jego stronę. Czyżby jej podejrzenia się potwierdziły? Czyli faktycznie chodziło tutaj o beznadziejnie niskie, podłe pobudki i szmugiel narkotyków? Widząc, jak McMillan wstaje i podchodzi do Jonathana, ruszyła za nim starając się, by obaj pozostali w kadrze kamery jej omni-klucza. Wizerunek niewielkiego pakunku i strzykawek w nim przyciągał jej wzrok, budząc niemal widoczne obrzydzenie na jej twarzy. Niemal - gdyby nie miała maski, z pewnością musiałaby dużo bardziej starać się panować nad swoją mimiką. W ciszy, nie odzywając się, obserwowała poczynania mężczyzn, gdy wspólnymi siłami przewrócili i wybebeszyli skrzynię, docierając do ukrytego schowka, jednak gdy żołnierz zakończył swoją analizę, jej twarz złagodniała.

- Czyli to jednak nie narkotyki? - upewniła się, przyjmując ostrożnie pakiet ze strzykawkami od sierżanta i oglądając go z każdej strony - Staza? Hibernacja? Komu i do czego to może być potrzebne? Loty kosmiczne nie trwają aż tak długo, żeby trzeba było uciekać się do stazy... To wymysły rodem z dawnych widów sci-fi! - bardziej myślała na głos niż zadawała pytania - Czy coś takiego może być użyte w celach... bo ja wiem... medycznych? Żeby utrzymać kogoś krytycznie rannego czy chorego przy życiu do czasu uzyskania pomocy? Ale jeśli coś takiego byłoby w użyciu, byłoby o tym publicznie wiadomo, prawda? A to miejsce raczej nie wygląda mi na laboratorium badawcze a sam statek jest zarejestrowany na prywatną osobę... Poza tym sam fakt ukrycia tego preparatu wskazuje na fakt, że nie był przewożony legalnie.

Pomysł, że “martwy” mężczyzna na mostku mógł być pod działaniem tego właśnie preparatu sprawił, że Annabelle podniosła głowę, zerkając znów na mężczyzn.

- Jeżeli został na statku sam i nie miał nadziei na ratunek, mógł wstrzyknąć sobie to świństwo by uśpić siebie samego... albo zrobił to ktoś przed ewakuacją statku. To by tłumaczyło pusty schowek w pierwszej ze skrzyń piętro wyżej. Ale ponad rok? Skąd ten statek leciał? Z innej galaktyki? Wyskoczył przez przekaźnik, tak? Czyli nie leciał tylko na FTLu, zresztą pewnie by mu zabrakło paliwa na tak długi lot. No i dodatkowo pozostaje pytanie - jak go wybudzić, jeśli faktycznie jest pod wpływem tego czegoś. Jest tu jakaś instrukcja obsługi czy ulotka? - obejrzała pakunek z każdej strony próbując znaleźć zamknięcie i dostać się do środka, podczas gdy McMillan próbował skontaktować się z resztą oddziału.

- Tak, wszystko zdechło gdy tylko weszliśmy na ten statek - dodała po jego komentarzu - Choć miałam nadzieję, że wojskowe systemy komunikacji mogą się przez zagłuszanie przebić... No cóż - wzruszyła ramionami. Spojrzała na Jonathana, na trzymany w dłoni pakiet, następnie jej wzrok powędrował na czarną skrzynkę, by znów wrócić do Jonathana - Słyszałeś, co sierżant powiedział... - jej oczy zmrużyły się w niewidocznym spod maski uśmiechu - Ja biorę strzykawki, chyba nie pozwolisz damie szarpać się z tamtym żelastwem?

- Aye aye, sir! - rzuciła do żołnierza i ruszyła pierwsza w kierunku wyjścia. Drogę znała, idąc w tą stronę nie napotkali żadnych niebezpieczeństw ani innych członków załogi, czyli mogła założyć, że i tym razem spacer przez korytarze i pokłady statku przebiegnie spokojnie. Przynajmniej taką miała nadzieję.
*** MUSIC THEME *** ARMOR ***
ObrazekObrazek
Annabelle Reguera

Avatar użytkownika
 
Posty: 73
Posty fabularne: 62
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:45
Miano: Annabelle Soreno Morena Reguera de Ayala
Wiek: 36
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Reporter
Postać główna: Tori Te'eria
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.130
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Orbita ziemska

5 kwi 2022, o 15:13

- Może - przytaknął ostrożnie sierżant, lustrując spojrzeniem zestaw, który wpadł w ich ręce. Minę miał nietęgą, był wojskowym, kiepsko sobie radził z ukrywaniem emocji oraz prawdziwych myśli. Jak na jego oko, coś tutaj śmierdziało na kilometr. Jeszcze nie potrafił powiedzieć dokładnie co, nie mniej determinacja wymalowana na jego twarzy podpowiadała, iż nie odpuści. Będzie drążyć tak długo, aż dokopie się do sensowych odpowiedzi.
- Pytanie tylko, dlaczego ktoś szmuglowałby ją prywatnym statkiem, a nie opłacił solidną firmę najemniczą, aby na pewno dostać przesyłkę na wskazany adres?
- A jeśli to wykradziona tajemnica firmowa? - wszedł im w słowo Jonathan. McMillan, momentalnie spojrzał na przebranego w uniform linii pasażerskich mężczyznę, unosząc brew. Widać było, że sierżant oczekiwał, iż ten rozwinie swoją myśl.
- Prototyp, czy inna wersja testowa konkretnego koncernu farmaceutycznego wykradziona przez konkurencyjną korporację. Takie rzeczy przecież się dzieją, wykradasz coś innym, aby pierwszemu móc opatentować i czerpać z tego zyski - absolutnie, nie mówił z własnego doświadczenia. Przecież nie mógł. Osoba, której uniform miał na sobie, wiodła uporządkowane, nudne życie jako steward. Bez polotu, dreszczyku emocji.
- Poszukałbym dobrze oznaczeń seryjnych, albo po prostu nazw korporacji, która się zajmuje badaniami nad stazą i hibernacją. Może się okaże, że którejś ostatnio ubyło trochę materiału?
- Jest to jakiś punkt zaczepienia. Co prawda nie wyjaśnia szeregu innych, niby zbiegów okoliczności, ale zastanawiać się nad nim będziemy, jak już stąd wyjdziemy i wykluczymy inne tropy - uciął sierżant, najprawdopodobniej obawiając się, że w teorii Jonathana może być więcej prawdy, niż chciał przyjąć, a co za tym szło, wszelkie inne założenia ległyby w gruzach, powodując, że znów utonęliby w morzu pytań. Grunt, który dotąd zbudowali, może nie był najbardziej stabilny, dawał jednak namiastkę podłoża, po którym można było się poruszać po omacku.
Jeżeli Anabelle wychodziła z założenia, iż pójdzie pierwsza, czekało ją rozczarowanie. Jonathan najpierw zrównał z nią kroku, a kiedy korytarze serwisowe porzuconego statku stały się zbyt wąskie, bezceremonialnie wyprzedził kobietę, zostawiając zachowania dżentelmena na późniejsze, bardziej sprzyjające okoliczności.
Kroki, niosły się echem po metalowych stopniach. Wchodząc na kolejne poziomy, zostawiali w tyle ładownie. Pomieszczenia, przez które szli, stawały się coraz bardziej pogrążone w półmroku. Napotkawszy na swojej drodze solidne drzwi, sierżant zatrzymał pochód.
- Przekieruję energię z dolnych pokładów na mostek. Chwila cierpliwości - zakomunikował, uruchamiając swój omni-klucz i podłączając się do systemów statku. Chwile stukał w holograficzne klawisze, w rezultacie jego działań, doszło do małego skoku napięcia, po ustąpieniu którego, drzwi stanęły otworem, a kontrolki na ścieżce oraz światło, nabrało bardziej przyjaznego charakteru.
- Z tego co się orientuje, Pani Porucznik powinna być w kajucie kapitana na samym szczycie statku - odezwał się McMillan, idąc tym razem pierwszy z bronią w gotowości.

Uruchamiam procedurę awaryjną
Głos WI statku, odezwał się niespodziewanie w głośnikach w całym mostku. McMillan zatrzymał się, Jonathan zmarszczył brwi.
- Co do cholery!? Przecież WI jest nieczynna - zaklął sierżant, pośpiesznie uruchamiając omni-klucz

Otwarcie śluzy za 6, 5...
Odliczanie, odbijało się echem w głowie. McMillan krzyknął, aby się czegoś złapać, Jonathan rzucił się w kierunku Anabelle.

...3, 2...1...

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10282
Posty fabularne: 791
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Orbita ziemska

9 kwi 2022, o 10:55

Scenariusz przedstawiony przez Jonathana był jak na razie najbardziej sensowną opcją, sklejającą do kupy przynajmniej kilka odkrytych faktów. Szpiegostwo przemysłowe. Wykradzione preparaty, ukryte w kontenerach z pozornie zwyczajnym i niewinnym ładunkiem, szmuglowane przez złodziei lub niezależnych przemytników do jakiegoś nieznanego miejsca docelowego, jakieś wydarzenie na statku zmuszające załogę do użycia kapsuł ratunkowych i ostatni pozostały załogant pod wpływem preparatu pozostawiony na mostku. Teoria w sumie dobra jak każda inna, jednak mimo, że wciąż pozostawiająca wiele dziur, nieścisłości i zagadek, przynajmniej pozwalająca połączyć ze sobą obecne fakty. Wciąż jednak nie wyjaśniała skąd i dokąd statek leciał, dlaczego ostatni zapis w dzienniku był sprzed ponad roku, czy zwłoki człowieka na mostku jednak żyły i kto (i dlaczego) doprowadził je do takiego stanu i wreszcie - co tu się tak naprawdę stało? Dlaczego statek wbił się w pasażerski prom, kto nim sterował i dlaczego blokowana jest komunikacja?

Annabelle obserwowała Jonathana gdy ten, rozmawiając z McMillanem podszedł do skrzynki rejestratora i dźwignął ją z ziemi.

- Widzę, że mamy tu eksperta - rzuciła niezbyt głośno komentując jego zdanie o “wykradzionej tajemnicy” - To standardowy mechanizm działania w korpo? - chciała dodać coś więcej, ale ugryzła się w język. McMillan nie był odpowiednim towarzystwem do prowadzenia tego typu dyskusji zwłaszcza, jeśli chciała utrzymać swoją przykrywkę - a w zasadzie swoją i Jonathana. Być może przyjdzie czas na bardziej dociekliwe pytania nieco później, gdy zostaną sami. Zwłaszcza, że wcześniejsze wyjaśnienia mężczyzny odnośnie profilu jego pracy, niechęć do upubliczniania więcej niż to było konieczne informacji o nim samym w ewentualnym reportażu i łatwość, z jaką teraz podsunął akurat taki scenariusz wraz z wcześniejszymi podejrzeniami dziennikarki względem jego - nie tak znowu skromnej - osoby zaczynały składać się w całkiem spasowaną całość. Jeśli dodatkowo okaże się, że Jonathan wcale nie tak przypadkiem znalazł się w tej okolicy, a entuzjazm z jakim podszedł do eksploracji potencjalnie ogromnego niebezpieczeństwa kryjącego się we wnętrzu obcego statku nie były jedynie przypadkiem - nie zdziwi to Annabelle tak, jak powinno. Cała ta sytuacja była dziwna, tajemnicza i zbyt wiele było tu niedomówień.

- Jak na razie jakiekolwiek poszukiwania informacji muszą poczekać, bo bez kontaktu ze światem zewnętrznym niewiele możemy zrobić - dodała - Musimy w jakiś sposób wyłączyć to zagłuszanie, może wtedy będzie można dowiedzieć się więcej i skomunikować z kimś na zewnątrz...

Gdy ruszyli w drogę powrotną, a “Jacob De Adelsberg” wyprzedził ją, bezceremonialnie wciskając się na czoło pochodu, obdarzyła jego plecy morderczym spojrzeniem. Nie dość, że nie mówił jej całej prawdy, to jeszcze bezczelnie wpychał się teraz przed nią, zasłaniając cały kadr nagrania, które później mogłoby być pięknie wmontowane w potrzebne miejsca. Nie odezwała się jednak, za to schowała pakiet ze strzykawkami do jednej z kieszeni uniformu i podążała za mężczyzną, dopóki nie dotarli do zamkniętych drzwi, gdzie pałeczkę znów przejął McMillan. Przekierowanie energii może nie było “normalnym” sposobem na poruszanie się po statku i dotarciem do wymaganych jego sekcji, ale w końcu tutaj raczej niewiele rzeczy działało “normalnie” i po raz kolejny okazało się, że pomoc żołnierza była zdecydowanie użyteczna i gdyby mieli polegać tylko na własnych umiejętnościach, Annabelle prawdopodobnie znów musiałaby się uciec do skorzystania ze swojej “jedynej w swoim rodzaju, niezawodnej, światłowodowej wsuwki do włosów”.

Chwilę później to jednak przestało mieć znaczenie. Niespodziewany komunikat pokładowej WI rozbrzmiał w korytarzu, a monotonne, wyprane z emocji odliczanie wywołało panikę na twarzy dziennikarki.

- Co się dzieje!? - zdążyła jeszcze krzyknąć zanim odliczanie dobiegło końca. Przeczucie, że zaraz zdarzy się coś bardzo złego wywołało w niej paniczną, gwałtowną reakcję, a ostrzeżenie McMillana zadziałało jak wyzwalacz - rzuciła się z powrotem w kierunku chwilę temu otwartych przez sierżanta drzwi, na oślep starając się złapać jakiegokolwiek uchwytu, poręczy czy czegokolwiek, co mogło stanowić solidne oparcie.
*** MUSIC THEME *** ARMOR ***
ObrazekObrazek
Annabelle Reguera

Avatar użytkownika
 
Posty: 73
Posty fabularne: 62
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:45
Miano: Annabelle Soreno Morena Reguera de Ayala
Wiek: 36
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Reporter
Postać główna: Tori Te'eria
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.130
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Orbita ziemska

9 kwi 2022, o 23:03

Szczęście podejście drugie. 50% szans na powodzenie.

Jonathan
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
72


Anabelle
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
64
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10282
Posty fabularne: 791
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Orbita ziemska

10 kwi 2022, o 19:24

Nagły podmuch powietrza, zmiótł wszystkich z nóg. WI - nie wiedzieć dlaczego - otworzyła dotąd szczelne, boczne drzwi, powodując, że kilka lżejszych przedmiotów natychmiast wypadło przez śluzę. McMillan poleciał w jej stronę bezwładny niczym liść na wietrze. Jego krzyk, chwilę niósł się echem, po czym sierżant zniknął w przestworzach podobnie jak jego zduszone, niezrozumiałe słowa.
Szarpnięta przez cyrkulację Anabelle, boleśnie uderzyła w jedną ze ścian. Mroczki zatańczyły przed jej oczyma, a tępy ból zdawał się pulsować do każdej kończyny. Paznokcie ryły w metalu, kiedy kobieta przemieszczała się w stronę śluzy rzucana to na prawo, to na lewo. Próbowała się łapać wszystkiego - nawet Jonathana, który podobnie jak ona, nie mógł walczyć z tych podmuchem kierującym ich w stronę nicości.
Być może wiele myśli i wspomnień przeleciało przez głowę reporterki, nie zapamiętała jednak żadnej.
Po kolejnym uderzeniu, zapadła ciemność.
Anabelle pogrążyła się w nicości.
Ból przestał jej dokuczać, ciało stało się przyjemnie lekkie. Dryfowała gdzieś pośrodku niczego.
Rozbiegane myśli wyciszyły się.
Otuliło ją... coś. Bliżej nieokreślone. Wykraczające poza ludzkie rozumowanie.
Długo - najprawdopodobniej - tkwiła zawieszona gdzieś na krawędzi, aż głośniejsze piknięcie nie przykuło jej uwagę.
Początkowo, dźwięk ten wydawał się przebijać przez tafle lodu, bądź pochodzić skądś głęboko pod wodą. Z czasem jednak, kiedy skupiła się na nim, nabrał on na sile.
Stał się miarowym, powtarzalnym sygnałem. Gdzieś już go słyszała, skojarzenia jednak były ulotne. Musiała naprawdę się skupić, aby uchwycić jedno - szpitalna aparatura.
Leżała, podłączona do urządzenia, które na bieżąco kontrolowało jej stan. W jednoosobowym łóżku, w skrzydle medycznym jednostki Przymierza. Sterylność, od razu rzuciła się jej w oczy, kiedy w końcu zmusiła swoje powieki do podniesienia się. Głowę mała ciężką, pulsowały jej skronie, a jedna ręka znajdowała się unieruchomiona w temblaku. Podobnie zresztą jak obie nogi. Obraz nędzy i rozpaczy, aczkolwiek żywy.
Jej obudzenie się, musiała zauważyć lekarka. Kobieta w polowym mundurze weszła do ambulatorium, uruchamiając swój omni-klucz.
- Pani Reguera? Wie Pani, gdzie jest? - dała jej szansę na odpowiedź, być może wierząc w dedukcję mimo ogólnego otumanienia.
- Rebecca Everhart, jestem lekarze na tym statku Przymierza. Pani Porucznik, znalazła Panią w ostatniej chwili na opuszczonej jednostce, gdzie była Pani obecna pod przykrywką pracownicy linii pasażerskiej. Później będzie się Pani tłumaczyć, na razie proszę się nie ruszać. Muszę sprawdzić odczyty, nieźle Panią poobijało - objęła ciało Anabelle snopem swojego omni-klucza, przeklikując coś na nim.
- Obrzęk mózgu ustępuje, w szpitalu Huerty na pewno się Panią zajmą specjaliści. Wylądujemy na Cytadeli za mniej więcej półtorej godziny. Do tego czasu, radzę nie wstawać - uprzedziła kobietę lojalnie, jako że każda próba podniesienia się, kończyła się nie tylko sprzeciwem jej ciała, ale również potwornym, nasilającym się bólem głowy.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10282
Posty fabularne: 791
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Orbita ziemska

13 kwi 2022, o 13:41

W ciągu zaledwie chwil wszystko wokół zamieniło się w chaos. Uderzenie fali powietrza zwaliło ją z nóg, rzuciło na pobliską ścianę i przeciągnęło po wystających elementach jakby była szmacianą lalką. Ból uderzenia - raczej uderzeń - odebrał jej dech i omdlewającą falą okrążył całe ciało, gdy kolejne otarcia, urazy i siniaki dawały od obie znać. Rozpaczliwie starając się chwycić czegokolwiek, co mogłoby dać jej jakieś stabilne oparcie, jednak nadaremno - palce ślizgały się po powierzchniach, przy kolejnym uderzeniu poczuła jak coś w jej ramieniu chrupnęło wywołując szczerą panikę i wyrywając kolejny jęk bólu. Chaotyczne myśli przelatywały przez jej głowę - i choć większość dotyczyła po prostu chęci przerwania tego pandemonium i chwycenia się czegoś, zaczerpnięcia głębszego oddechu i skoncentrowania się na sobie, część jej umysłu starała się postawić jakieś bardziej sensowne pytania. Co się stało? Czemu ktoś w tak bezceremonialny sposób ich potraktował? Pęd powietrza mógł oznaczać jedno - nastąpiła dekompresja, czyli albo dziura w poszyciu albo... Wcześniejsze odliczanie mogło oznaczać jedno: ktoś otworzył śluzę, a pęd powietrza wysysał ich właśnie w przestrzeń. To już koniec? Tak miała zginąć? Przecież to niemożliwe!

Tuż obok niej przez chwilę znalazł się Jonathan, tak samo jak ona walczący by zatrzymać swój szaleńczy ruch. Obok niego zamajaczył jakich metalowy uchwyt czy poręcz więc bez namysłu wyciągnęła ku niemu dłoń, jednak szarpnięcie było na tyle silne, że jej palce nie wytrzymały, a ona sama nawet na chwilę nie zatrzymała pędu. Kolejne uderzenie obróciło ją, kierując na kolejną ścianę - lecąc na nią próbowała zasłonić głowę obolałymi rękoma, ale nie starczyło czasu. Ostatnim, co zapamiętała był obraz zbliżającej się gwałtownie przeszkody i kolejny ból uderzenia, po którym zapadła w miękką, lepką ciemność...

Miarowe, jednostajne piknięcia powoli przywoływały ją do rzeczywistości - początkowo nieśmiało, jakby z oddali i powoli zbliżając się do niej, coraz głośniejsze, wgryzając się w jej budzącą się świadomość i wywołując nieprzyjemne wrażenie. Gdy w końcu natrętny dźwięk stał się nie do wytrzymania, powoli otworzyła oczy nie od razu rozumiejąc gdzie się znajduje. Jej umysł potrzebował chwili na skojarzenie faktów i obrazów, a gdy dotarło do niej, że znajduje się na wpół unieruchomiona na szpitalnym łóżku, wróciły nagle wszystkie wspomnienia. Przeskok między wspomnieniem poczucia strachu i zagrożenia, bólu i dramatycznej walki o ratunek z tym, co widziała przed sobą był na tyle drastyczny, że potrzebowała chwili czasu, by poukładać wszystko w swojej głowie - pulsującej bólem i ciężkiej jakby ktoś ją wkręcał w stalowe imadło. Wbrew pokazywanych w melodramatycznych widach sytuacji, w których bohaterowie po traumatycznych przeżyciach czy wypadkach cierpieli zwykle na przejściową amnezję która cofała się w kulminacyjnym momencie akcji, ona pamiętała wszystko do samego niemal końca - prześlizgnięcie się na pokład tajemniczego statku, sprawdzanie skrzyń, zapis z czarnej skrzynki i komunikat WI zakończony... Czy nie powinni wtedy wszyscy zginąć? Jakimś cudem udało się uratować... - spojrzała na swoją usztywnioną rękę, po czym z wysiłkiem unosząc głowę dostrzegła również unieruchomione nogi. Jej ruch musiał zwrócić uwagę lekarki, która pochyliła się nad nią i zajrzała w oczy, po czym aktywowała omni sprawdzając coś na nim i uruchamiając skan.

- Jeśli to nie... - odezwała się z trudem na pytanie lekarki, starając się zignorować łupiący ból głowy. Naturalnie, wnętrze sterylnego pomieszczenia nie budziło wątpliwości, że jest to jakieś ambulatorium, ale odpowiedzi na pytania gdzie to ambulatorium się znajdowało, jak do niego się dostała i co się tak naprawdę stało, pozostawały poza jej zasięgiem - Jeśli to nie jest eksku... ekskluzywne spa... To nie wiem.

Częściowe wyjaśnienie przyszło chwilę później, wraz z kolejnymi słowami lekarki. Statek Przymierza. Tego jeszcze brakowało, żeby ją aresztowali za taką głupotę jak przebieranki. Piękne zakończenie reportażu... Zaraz!

- Gdzie... gdzie jest mój sprzęt? Dron? I miałam taki... ile mogła powiedzieć? Nie zamierzała odpuszczać śledztwa nawet, jeśli jego zakończenie musiało być odsunięte w czasie. Mikrochip i strzykawki z podejrzaną zawartością miała przy sobie, teraz trzeba spróbować je odzyskać... - ...kilka osobistych drobiazgów. Chcę je odzyskać!

Jej głowa opadła na poduszkę. Ból głowy to nasilał się to odrobinę zmniejszał utrudniając nawet myślenie. Szlag by to trafił! Na ile jej stan był poważny? I co z resztą jej “drużyny”?

- Był ze mną sierżant... - no, sierżant. Przynajmniej tak mówił. Ale jego nazwisko wyleciało jej chwilowo przez dziurę w pamięci. Co prawda jego nazwisko nie było aż tak bardzo istotne, ale miło było sprawiać wrażenie, że zwracała uwagę na innych. Poza tym jego zeznania być może mogą odrobinę pomóc, gdy Przymierze zechce ją przesłuchać dlaczego znalazła się na tym statku - Mc...Millan? I jeszcze jeden mężczyzna... Gdzie oni są? I czy może mi pani coś dać na ten... - zdrową ręką dotknęła czoła - miała wrażenie, że jej głowa zaraz wybuchnie - Na ten ból głowy? I czemu mnie tu trzymacie? Co z moimi nogami? Mogę chodzić?
*** MUSIC THEME *** ARMOR ***
ObrazekObrazek
Annabelle Reguera

Avatar użytkownika
 
Posty: 73
Posty fabularne: 62
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:45
Miano: Annabelle Soreno Morena Reguera de Ayala
Wiek: 36
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Reporter
Postać główna: Tori Te'eria
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.130
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Orbita ziemska

22 kwi 2022, o 11:44

Uśmiechnęła się doceniając poczucie humoru, które nie opuściło reporterki; bo nawet, jeśli to miał być w intencjach Anabelle niewybredny komentarz, lekarz pokładowy obrócił go w optymistyczny wyraz.
- Prawie. W Huercie, pobyt na pewno będzie luksusowy. Pozwoliłam sobie sprawdzić Pani pakiet medyczny, pracodawca wykupił jeden z wyższych, może więc Pani spodziewać się poza doskonałą opieką medyczną szeregu dodatkowych usług takich jak prywatny fizjoterapeuta, joga na krześle... - wymieniała, zagadując kobietę, podczas kiedy odczytywała, a następnie zapisywała skany pacjentki. Skrupulatnie odnotowywała każde odchylenie, reakcje organizmu na podane leki, a także parametry funkcji. Teraz, kiedy Anabelle była już przytomna, prowadziła dialog oraz analizowała jej odpowiedzi, mogła szczegółowo sprawdzić czy nie doszło do uszkodzenia bardziej delikatnych i poważniejszych struktur.
- Wszystkie Pani rzeczy osobiste, które miała Pani przy sobie, spakowaliśmy do tego pojemnika - odparła, podając Anabelle proste, metalowe pudło ze zdejmowaną przykrywką. W środku, znajdowały się jej drobiazgi, także te, które mogła zostawić na pokładzie pasażerskim. Jak na razie, lekarz milczał na temat tej całej maskarady oraz możliwych konsekwencji. Wśród rzeczy osobistych, znajdował się dezaktywowany i uszkodzony dron. Najprawdopodobniej, oberwał, kiedy otwarte drzwi zaczęły zasysać wszystko - i wszystkich - w czeluści przestrzeni. Mimo braku funkcjonalności, pamięć wewnętrzna była nieuszkodzona, podobnie jak pliki zapisane w chmurze. Anabelle miała do nich pełen dostęp, a uruchomienie omni-klucza wypluło lawinę wiadomości - reklam, odpowiedzi na jej maile, kontakt z redakcji. Dzwoniono do niej ponad trzynaście razy, w końcu zaczęto wypisywać najpierw w tonie protekcjonalnym, ostatnie zaś wiadomości wyrażały już tylko nadzieję, iż jest cała.
- Naprawdę radzę odpoczywać - dodała lekarz, widząc, jak kobieta osuwa się na czystą, wykrochmaloną pościel.
- Sierżanta McMillana niestety nie udało się uratować. Z kolei niejaki Jonathan Berg żyje, ale pozostaje nieprzytomny. Doszło do krwotoku wewnętrznego, wymagać będzie długiego leczenia i jeszcze dłuższej rehabilitacji, aby dojść do siebie. Proszę się nie martwić. Widziałam, jak żołnierze wychodzili nie z takiej opresji. Obecnie, podłączony jest do aparatury w pomieszczeniu obok, tak jak Pani zostanie przekazany lekarzom ze szpitala Huerty - odmeldowała, wklepując w monitor danę, a także ustawiając dawkowanie leków, do których podłączona była Anabelle.
- Zwiększyłam częstotliwość kroplówki, powinna Pani szybciej odczuć działania leków przeciwbólowych. Miała Pani pogruchotane kości, nastawiliśmy wszystko, aczkolwiek przed wstaniem z łóżka zalecam solidny skan i opinie ortopedów z Huerty. Będzie Pani chodzić, nie potrafię jednak powiedzieć jak szybko. Rękę musieliśmy zszyć, w ciągu godziny zdejmiemy opatrunek i będzie ona w pełni sprawna. Czy potrzebuje Pani czegoś jeszcze?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10282
Posty fabularne: 791
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Orbita ziemska

4 maja 2022, o 14:56

- To chyba oczywiste - mruknęła w odpowiedzi na stwierdzenie o jej pakiecie ubezpieczenia - Szefostwo łaski nie robi, niech no tylko spróbowaliby mnie orżnąć. Jak widać na załączonym obrazku dziennikarz to zawód podwyższonego ryzyka... - opadła z powrotem na poduszkę, słuchając Everhart i jednocześnie intensywnie myśląc nad kolejnymi krokami. I to raczej takimi “w przenośni”, bo jeśli wierzyć słowom lekarki na chodzenie o własnych siłach w najbliższej chwili się nie zanosiło, a wojskowa medyczka nie puści jej z łóżka nawet na krok. Nie była nawet pewna, czy w tym usztywniającym jej nogi pancerzu będzie w stanie się przemieszczać, a nawet jeśli się to uda - królową gracji ani biegaczką wyczynową raczej nie będzie.

Zmarszczyła brwi, słysząc o śmierci sierżanta i obrażeniach Jonathana. Śmierć McMillana była... no cóż, przykrą sprawą, ale jako zawodowy żołnierz z pewnością brał pod uwagę takie zakończenie swojej kariery. Annabelle znała go zbyt krótko by móc mu współczuć czy tym bardziej rozpaczać nad jego stratą - pojawił się, częściowo wykonał swoje zadanie pomagając na pokładzie statku, a potem naraził ją na ryzyko obrażeń, choć i tak on na tym ucierpiał bardziej. Może, gdyby był nieco ostrożniejszy, cała trójka wciąż wędrowałaby po statku. Był żołnierzem, powinien był bardziej uważać i bronić cywilów. Jonathan zaś jak na razie nie będzie w stanie jej w niczym pomóc, co również było przykre. Może, gdy dojdzie do siebie... Ale wtedy będzie już za późno. Tajemniczy statek będzie lata świetlne od nich, zapewne po stokroć przeczesany i przebadany przez Przymierze...

Zwiększona dawka leku przeciwbólowego zaczęła dawać pozytywne efekty. Ból co prawda nie zniknął, ale zmniejszył się na tyle, że nie wywoływał już mdłości przy każdym ruchu głowy, dając nawet spokojnie pomyśleć. Przyciskiem na oparciu łóżka podniosła zagłówek nieco wyżej i otworzyła metalową kasetkę przegarniając jej zawartość zdrową ręką. Znalazła w niej kilka swoich drobiazgów, a nawet swoje ubrania, które zostawiła w szafce personelu na promie. Czyżby wojsko było aż tak skrupulatne w przeszukaniu pomieszczeń podczas ewakuacji? Mieli na to czas?

- Ile czasu byłam nieprzytomna? - tknięta nagłą myślą spytała, ostrożnie podnosząc i oglądając ze wszystkich stron uszkodzoną sondę - I czy w końcu wiadomo coś o tym drugim statku? Tym... bez załogi?

Lewa ręka również była usztywniona przy pomocy kołnierza, ale mimo to dziennikarka zapięła na nadgarstku opaskę swojego omni-klucza i aktywowała urządzenie. Ilość nieodebranych wiadomości i połączeń była przytłaczająca, ale nie to było w tym momencie najważniejsze - szybko dotarła do zawartości pamięci i sprawdziła zawartość przydzielonego jej miejsca w chmurze, po czym odetchnęła z ulgą. Przynajmniej to ocalało. Co prawda wielkiego pożytku z materiału nie będzie - reportaż nie został ukończony a pytania pozostawały nierozwiązane - czyli emitowanie materiału w takiej postaci mijało się z celem, nie wnosząc niemal nic. Z pięknie się zapowiadającej tajemnicy i ciekawego reportażu wyszła zwykła kupa, czyli info o nietypowej kolizji w przestrzeni...

Wróciła do wiadomości i nieodebranych połączeń - większość pochodziła od Manuela, dwie ostatnie od jej szefa. Czytając jedną z nich uśmiechnęła się kątem ust widząc zaniepokojone zapytanie o to, czy wszystko jest w porządku, czy jest cała i czy przewożonej przez nią kamerze nic się nie stało. No tak, kamera była ważniejsza niż ona. I o ile Przymierze nie zarekwirowało jej podczas przeszukania promu, zapewne wciąż znajdowała się w futerale, przypięta pasem bezpieczeństwa w przedziale pasażerskim wahadłowca.

- Na pokładzie statku pasażerskiego miałam ze sobą kamerę... - podniosła wzrok na lekarkę, a jej usta rozciągnęły się w sympatycznym, przyjaznym uśmiechu (naturalnie wystudiowanym jak większość jej mimicznego repertuaru używanego w oficjalnych okazjach, choć tego lekarka akurat nie musiała wiedzieć) - Obawiam się, że to jest cenne urządzenie i mój szef już się dopytuje gdzie jest i czy jest cała. Czy wie pani może czy została zabrana z pokładu i czy nic jej się nie stało?

Na razie nie chciała dzwonić do nikogo - a przynajmniej nie dopóki nie zostanie sama. Przecież nie będzie przy wojskowej lekarce zdawała relacji ze świadomego naruszenia szeregu paragrafów żeglugi kosmicznej i do nielegalnego przedostania się na objętą wojskową kwarantanną jednostki, w dodatku podszywając się pod kogoś innego. Manuel, Quinta, szef i ktokolwiek jeszcze tam był muszą uzbroić się w cierpliwość, choć rozumiała skąd brało się ich zaniepokojenie. Ostatnim razem, gdy wślizgnęła się na pokład tajemniczego statku, zniknęła na kilka tygodni - teraz zapewne jej współpracownicy chcieli się upewnić, że tym razem im takiego psikusa nie spłata. Aby uspokoić ich wstukała krótką wiadomość do Manuela wiedząc, że ten przekaże ją pozostałym.

“Żyję, połamana nieco po tym jak o mało co nie wyleciałam przez śluzę. Jestem w wojskowym ambulatorium, nie mogę rozmawiać przy świadku. Wiozą mnie na Huertę, tam się spotkajmy. Masz dostęp do całości materiału w chmurze ale to wielki syf, spróbuj z niego wydłubać co bardziej smakowite kawałki.”


No właśnie, porażka z reportażem. A może... Zaczęła ponownie, tym razem nieco bardziej nerwowo przegarniać wnętrze kasetki w poszukiwaniu strzykawek i chipa. Jeżeli je znajdzie, będzie miała jakiś punkt zaczepienia - ktoś może będzie w stanie sprawdzić przeznaczenie elektroniki, może uda się wyśledzić producenta lub odbiorców, wreszcie po nitce do kłębka być może uda się kontynuować śledztwo. Zawartość strzykawek to osobna sprawa - ale równie tajemnicza co chip. Kto zadał sobie tyle trudu by wyprodukować coś, co miało służyć do wywołania stazy? A przede wszystkim - w jakim celu i do czego to miało służyć? Otwartym również pozostało pytanie, czy będzie można wyśledzić producenta bądź odbiorców specyfiku... Jeśli oba przedmioty nie zostały zabrane przez wojsko, szansa na dokończenie reportażu wciąż istniała! Może nie od razu - Annabelle będzie musiała przecierpieć swoje w Huercie, ale gdy wróci do “żywych”...
*** MUSIC THEME *** ARMOR ***
ObrazekObrazek
Annabelle Reguera

Avatar użytkownika
 
Posty: 73
Posty fabularne: 62
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:45
Miano: Annabelle Soreno Morena Reguera de Ayala
Wiek: 36
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Reporter
Postać główna: Tori Te'eria
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.130
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Orbita ziemska

5 maja 2022, o 08:41

Medyk sprawiał wrażenie obytej ze śmiercią, co w przypadku lekarza służącego na jednostce Przymierza nie było niczym zaskakującym. Skinęła głową, wyrażając podobne, co Anabelle, nieme wyrazy współczucia dla McMillana. Kiedy reporterka trawiła kolejne informacje oraz próbowała sobie poukładać je w głowie, Everhart skrupulatnie notowała odczyty z aparatury medycznej chcąc przekazać komplet dokumentacji medycznej szpitalowi na Cytadeli.
- Dokładnie... Pięć godzin i trzydzieści sześć minut. Tyle mniej więcej zajęło zabezpieczenie statku i odholowanie go przez Przymierze - dodała, nawiązując do drugiego pytania kobiety. Odwiesiwszy kroplówkę, zatrzymała spojrzenie na Anabelle. Chwile, biła się z myślami, ostatecznie jedna strona konfliktu musiała przeważyć, ponieważ kobieta zaczęła niepewnie:
- Statek był kradziony. Zarejestrowany na ziemskie dane, ale i te budzą wątpliwość co do prawdy. Załoga faktycznie opuściła jednostkę na krótko przed skokiem, w rzeczach przez nich przewożonych, musiały znajdować się zawirusowane dane, ponieważ pokładowa WI dosłownie oszalała. Zaczęła zmieniać historię, odczyty, trajektorie. Łupy, jakie udało się wam znaleźć w ładowni, wskazują na szmuglujących piratów. Czego oni tam nie mieli. Podejrzewamy, że okradli albo nieodpowiednią osobę, albo... - zawahała się. Lekarz wkraczała na grząskie grunty swoich własnych domysłów, a nie faktów, zachęcona jednak przez Anabelle przełamała się i dodała:
- ... albo ktoś im podłożył świnie. Ktoś z zewnątrz, z załogi. Trudno kogokolwiek przesłuchać, skoro mamy tylko ciało uduszonego z powodu odcięcia powietrza na mostku mężczyzny. Może sekcja coś wskaże, ale cóż. Jest już własnością wojska i na pewno decydować będzie ktoś wyżej - delikatny uśmiech, poruszył kącikami jej ust. Nie czuła się winna, iż zaspokoiła ciekawość Anabelle. Prawdę mówiąc, będąc na jej miejscu także chciałaby wiedzieć, co działo się z nią w ciągu ostatnich godzin, podczas których była nieprzytomna oraz odcięta od bodźców.
Na odpowiedź, nie musiała długo czekać.

Wylecieć przez śluzę!? Dziewczyno, gdzie Ty jesteś i co się właśnie stało? Potrzebujesz wsparcia? Mam do Ciebie wysłać prawnika? Czekaj na mnie w Huercie, nigdzie się nie ruszaj! Przekażę Twoje nagrania do naszych nornic z IT, aby wykopali ile mogą.


- Kamera? Jeżeli nie ma jej w Pani rzeczach, najprawdopodobniej ma ją Przymierze. Ponieważ była Pani w miejscu, w którym de facto nie powinna się znaleźć, najprawdopodobniej zarekwirowali sprzęt, aby obejrzeć nagrania i zwrócą go po czynnościach dochodzeniowych. Muszą wykluczyć, że miała Pani cokolwiek wspólnego z załogą podróżującą statkiem... - dla niej, to było oczywiste, jeżeli dla Anabelle nie, starała się jak najłagodniej dać jej do zrozumienia, iż może być podejrzaną w lawinie tych wszystkich pytań bez odpowiedzi. Jej towarzysz również, a ponieważ był nieprzytomny, nie udzieli wyczerpujących odpowiedzi skąd i jak wzięli się na miejscu dochodzenia. Słowo media tutaj nie wystarczyło.
Wśród drobiazgów i bibelotów, wciśnięty nieco w kosmetyczkę, na dnie pudełka leżał bezpieczny oraz nie zauważony przez oczy przeszukującego jej rzeczy funkcjonariusza chip.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10282
Posty fabularne: 791
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Orbita ziemska

15 maja 2022, o 17:47

Podany przez lekarkę czas który minął od zdarzenia w śluzie był szokiem dla Annabelle - spodziewała się kwadransa, może pół godziny, ale pięć godzin? W tym czasie mogli już swobodnie przelecieć na drugą stronę przekaźnika i wylądować, zatem powrót do przeszukiwania tajemniczego transportowca nie wchodził w gę. Po pierwsze, wojsko z pewnością go już po swojemu zabezpieczyło, czy wręcz odholowało dla dalszej analizy, a po drugie - nikt przy zdrowych zmysłach z pewnością nie dopuści jej nawet w pobliże statku. Mogła tylko cieszyć się, że dla niej niewątpliwa przyjemność znajdowania się w rozhermetyzowanym przedziale skończyła się lepiej niż dla sierżanta McMillana, choć jak dla niej poważnym utrudnieniem było przymusowe unieruchomienie. W szpitalu z nudów chyba zacznie łazić po ścianach... Choć można było spróbować wykorzystać ten czas w inny sposób - na przykład próbując koordynować dalszą część śledztwa. Bo jeżeli ktokolwiek pomyślał, że Annabelle po tym wszystkim potulnie wróci do domku, w szlafroczku zalegnie na kanapie i będzie popijać herbatkę, to zdecydowanie minął się z prawdą.

W skupieniu słuchała dalszej odpowiedzi lekarki, gdy ta postanowiła mimo wszystko podzielić się z dziennikarką posiadanymi informacjami. Niemal odruchowo włączyła zapis na omni-kluczu nagrywając całą wypowiedź - chociaż nie po to, żeby wykorzystać ją w materiale. Użycie nagranej w tajemnicy wypowiedzi żołnierza Przymierza bez zgody dowództwa i autoryzacji byłoby zawodowym samobójstwem - gdyby to zrobiła, jako dziennikarz mogłaby co najwyżej prowadzić prognozę pogody na jakiejś zapadłej kolonii, o ile ktokolwiek i na to by się zgodził. Niemniej jednak... Rogata dusza Annabelle przez chwilę biła się ze swoją “lepszą” stroną. Tak, reportaż na temat kolizji w przestrzeni był zamkniętą księgą i nic już nie można było z tym fantem zrobić. Niezbyt interesująca, maksymalnie trzydziestosekundowa migawka w wieczornych wiadomościach, może jakieś dodatkowe przebitki w programach porannych - i to będzie wszystko. Ale pozostawała “ta druga” kwestia. Tajemnicze zniknięcie załogi, strzykawki z niecodziennym preparatem i chipy, które najwyraźniej zainteresowały sierżanta i Jacoba otwierały ciemną i zapewne wyboistą, ale ciekawą ścieżkę, która mogła doprowadzić do zdecydowanie bardziej interesującego tematu.

Omni-klucz piknął po odebraniu wiadomości od Manuela i dziennikarka przebiegła wzrokiem po wyświetlonym tekście. Asystent był pełen wigoru, mimo, że na Cytadeli musiał już być wczesny ranek - jeśli faktycznie przez całą noc czekał na kontakt ot Annabelle, to chyba zasłużył sobie nawet na jakieś słowa podziękowania. Dziennikarka nieczęsto chwaliła swoich asystentów, ale Manuel w tym momencie zdecydowanie sobie “zaplusował” w jej oczach. Odwróciła wzrok znów do kasetki z jej rzeczami, przerzucając - już bez zbytniego entuzjazmu - pozostałe szpargały. Nigdzie nie było widać strzykawek i fiolek z przemycaną substancją. Trzymała je w dłoni gdy nastąpiła dekompresja, więc musiała je wypuścić i zgubić... a teraz zapewne dryfowały gdzieś w przestrzeni, praktycznie niemożliwe do znalezienia i odzyskania. Pomijając fakt, że pod wpływem kosmicznego zimna zawartość fiolek stanowiła już zapewne tylko bryłę lodu. Jej dłoń zatrzymała się jednak nagle, gdy palce natrafiły na znajomy kształt chipa - starając się nie zwracać uwagi na siebie zerknęła tylko na niego, upewniając się, że jest to znalezisko z ładowni statku, po czym zamknęła kasetkę, spoglądając znów na lekarkę.

Przez chwilę biła się z myślami, jeszcze raz w myślach analizując ostatnie zdanie lekarki. Czy powinna się odezwać, powinna przekazać zdobyte z narażeniem życia informacje? Jeśli wojsko zamierza ją faktycznie oskarżyć ją za zabawę w przebieranki, przekazanie im danych do których zapewne sami mogliby dojść - choćby analizując pozostałe skrzynie w ładowniach, analizując zapisy z kamer czy co tam jeszcze mogli zrobić - mogłoby nieco poprawić wizerunek jej samej, ale równie dobrze mogło być całkowicie zignorowane. Choć jeśli się okaże, że to Annabelle zwróci ich uwagę na kilka dodatkowych szczegółów, może uda się ich urobić na tyle, że będzie miała możliwość może nie udziału w ich śledztwie, ale przynajmniej wyłączności na publikację wyników? Lekarka wciąż jeszcze mówiła, tym razem odpowiadając na pytanie o kamerę, ale Annabelle odezwała się szybko wpadając jej w słowo i przerywając końcówkę wypowiedzi.

- Pani doktor... - zrobiła przerwę, układając w głowie to co mogła i chciała powiedzieć, zachowując jednocześnie kilka detali dla siebie. Uniosła wzrok na lekarkę i przechyliła nieco głowę, marszcząc brwi, jak przy intensywnym przypominaniu sobie czegoś. Musiała to rozegrać dyplomatycznie i taktycznie - Jeżeli odzyskaliście ciało tego osobnika z mostka, to proponuję nie robić mu jeszcze autopsji. Ja... - jej wzrok uciekł na chwilę w bok, z piersi wyrwało się wystudiowane, ale szczerze brzmiące westchnienie - Może i dostałam się na pokład tego statku w sposób... nie do końca legalny, ale dzięki temu macie mnie jako świadka. Powiem pani teraz coś, co udało mi się na jego pokładzie odkryć i proszę przemyśleć, czy nie warto ściągnąć tu pani dowódcy, żeby też to usłyszał. W zamian za współpracę byłoby miło, gdyby waga moich zarzutów została zmniejszona... A jeśli będzie ku temu wola, z przyjemnością dołączę do śledztwa - nawet jeśli tylko jako obserwator. Pani jest lekarką i jak widać na załączonym obrazku - zdrową ręką skinęła w kierunku swoich unieruchomionych nóg - wykonuje pani swoje obowiązki wzorowo. Dzięki pani siedzę tu teraz i mogę z panią rozmawiać. Ja jestem dziennikarką. Tropię tajemnice. Jeśli mój nos mnie nie zawodzi, a śledztwo tego dowiedzie, ten statek i zawartość jego ładowni jest ogromną tajemnicą i warto byłoby ją zbadać.

Zrobiła chwilową przerwę, patrząc na lekarkę i obserwując czy zainteresowała ją wystarczająco, po czym odezwała się ponownie, mówiąc cichym, spokojnym głosem.

- W ładowniach odkryliśmy, że niektóre skrzynie ładunkowe mają drugie dno i schowki. W samych skrzyniach - przynajmniej w niektórych - znajdowała się elektronika. Układy scalone i okablowanie, które bardzo zaintrygowały sierżanta, powiedział nawet, że według sygnatur mogło służyć do budowy silnych obliczeniowo komputerów, sugerował nawet pracę nad SI - sugestię co prawda podsunął Jonathan, ale sierżant nie zaprzeczał zbyt mocno, dodatkowo delikatne rozminięcie się z prawdą i taka wzmianka mogłaby pobudzić ciekawość lekarki - Ale znacznie ciekawsza była substancja znajdująca się w schowkach... Miałam jej próbkę, ale prawdopodobnie straciłam ją gdy śluza próbowała mnie... no wie pani. W każdym razie sierżant McMillan zrobił jej skan. Mówił, że to coś mogło służyć do wywołania stazy... albo hibernacji. Wracaliśmy na mostek żeby sprawdzić, czy ten “martwy” mężczyzna nie był pod wpływem tego właśnie specyfiku, ale po drodze przytrafił nam się ten wypadek... i w związku z tym sądzę, że powinniście dokładnie sprawdzić jego funkcje życiowe, zanim go pokroicie. Może się okazać, że ten człowiek będzie jednak w stanie udzielić kilku odpowiedzi... A jeśli nie uda wam się znaleźć próbek tej substancji, to sprawdźcie zapisy z omni-klucza sierżanta. Wszystko powinno tam być. Pozostaje tylko kwestia sprawdzenia kto, po co i w jakim celu pracuje nad podobnym preparatem - oraz do czego miała służyć ta cała elektronika - przemilczenie faktu, że jeden z chipów znajdował się właśnie zamknięty w kasetce, kilka centymetrów od dłoni Annabelle, było celowe. Tą furtkę zostawiała sobie na własne śledztwo i dochodzenie prawdy, gdyby wojsko - jak to przeważnie miało w zwyczaju - zdecydowało się na nią wypiąć i zostawić ją z niczym - Czy nie uważa pani, że wasze dowództwo mogłoby być zainteresowane moimi zeznaniami? - uniosła pytająco brwi, przybierając na twarz wyraz szczerej niewinności. Czy te oczy mogą kłamać? Pewnie, że mogą, ale o tym lekarka wiedzieć nie musiała. Otwartą pozostawała jedynie kwestia, czy i w jaki sposób słowa Annabelle zostaną wykorzystane...
*** MUSIC THEME *** ARMOR ***
ObrazekObrazek
Annabelle Reguera

Avatar użytkownika
 
Posty: 73
Posty fabularne: 62
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:45
Miano: Annabelle Soreno Morena Reguera de Ayala
Wiek: 36
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Reporter
Postać główna: Tori Te'eria
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 35.130
Medale: 1
Fanatyk Miłości (1)

Re: Orbita ziemska

25 maja 2022, o 18:58

Przez twarz lekarki przeleciała lawina, labialnych emocji. Od skrajnego zszokowania, poprzez niedowierzanie, a nawet wyparcie. Odkąd Anabelle obudziła się na pokładzie statku Przymierza, personel zachowywał się przy niej profesjonalnie. Biła ich nich surowa dyscyplina, nawet od medyka zajmującego się rannymi. Teraz jednak, kiedy lekarka przystanęła oraz uważnie wysłuchała, co dziennikarka ma jej do powiedzenia, musiała usiąść. Kręcąc głową, przysunęła sobie stołek, na którym spoczęła i odruchowo, potarła dłońmi poliki.
- Mówi Pani, że osoba znaleziona na mostku mogłaby zostać....? Mój Boże. Gdyby to była prawda, mamy naocznego świadka wydarzeń na wraku - dodała bardziej do siebie, niż Anabelle. Z tego wszystkiego, kompletnie zapomniała, iż dziennikarka rejestruje ich rozmowę, a zapis na bieżąco dostarczany był do chmury, do której Anabelle miała w tej chwili już pełen, niczym nie zakłócony dostęp. Jej stacja, zasysała giga danych, głównie zarejestrowanego z podpokładu obrazu.
- Przepraszam na chwilę. Powinnam niezwłocznie powiadomić dowództwo. O Pani również - wyminąwszy Anabelle, podkreśliła, iż faktycznie ta ma racje. Dowództwo powinno ją wysłuchać, pozwolić Raguerze złożyć zeznania, które najprawdopodobniej mogły ukazać obecność jej i Jonathana na statku w innym świetle. Bardziej korzystnym dla kobiety.
Lekarka wyszła z ambulatorium, pozostawiając za sobą niedomknięte drzwi. Anabelle i tak nie była w stanie ruszyć się z łóżka, na wyciągnięcie ręki miała swoje rzeczy, a także szklaną butelkę wody na stoliku obok posłania.
Czuła, jak statek podchodzi do lądowania. Medyk, wrócił mniej więcej w tym samym momencie, w którym jednostka Przymierza przyssała się do ramienia Cytadeli.
- Transport do Huerty czeka w doku. Jak już mówiłam, przekażę ich lekarzom niezbędne dokumenty, z którymi Pani też będzie mogła się zapoznać - zaczęła, szykując Anabelle do przemieszczenia się. Odbezpieczyła nogi łóżka, pchnęła je, a te zaczęło wyjeżdżać z ambulatorium.
- Dowództwo skontaktuje się z Panią i zaprosi na rozmowę w cztery oczy. Myślę, że Pani albo Pani prawnik, w końcu jest Pani zatrudniona przez dużą stację, będą w stanie wynegocjować, aby przymknięto oko na pewne sprawy w zamian za naprawdę cenne informacje. To, co Pani mi powiedziała... - obróciła się w stronę Anabelle, stojąc już w progu.
- To naprawdę dużo dla nas znaczy. Dziękuję - lekkim uśmiechem skwitowała uczciwość, której prawdę mówiąc nie spodziewała się zobaczyć po mediach.
Kwadrans później, Anabelle znajdowała się już w rękach personelu Huerty. W sali szpitalnej, czekał na nią Muquel, który musiał już, tutaj, teraz wszystko wiedzieć. Nie odpuścił najmniejszemu szczegółowi, o ile faktycznie ta chciała się nimi z nim dzielić. Kilka dni później, na komunikat reporterki wpłynęło oficjalne pismo Przymierza, które prosiło Anabelle o wstawienie się w Ambasadzie Ludzkości w celu złożenia wyjaśnień. Jak tylko wróci do zdrowia. Rehabilitacja była krótka, pełnia sił w komfortowych warunkach przyszła szybciej, niż ta się spodziewała. To nawet lepiej. Przed Anabelle było jeszcze naprawdę sporo pracy.

The end!

Wyświetl uwagę Mistrza Gry

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10282
Posty fabularne: 791
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Poprzednia strona

Powrót do Ziemia

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron