Ojczysta planeta ludzi wkracza w złoty wiek - rozwojowi ulega przemysł, handel i sztuka. Postawiono na ekologię i lepiej zagospodarowano teren, dzięki czemu wszystkim, teoretycznie, żyje się lepiej, choć prawdę mówiąc stale rośnie przepaść między biednymi i bogatymi mieszkańcami.
LOKALIZACJA: [Gromada Lokalna > Układ Słoneczny]

Orbita ziemska

4 gru 2021, o 20:15

Sweet dreams

Mistrz Gry: Iris Fel
Gracze: Elizabeth Blackley, Annabelle Reguera, Hira Cassan


“Sweet dreams are made of this. Who am I to disagree? Travel the world and the seven seas. Everybody's looking for something.”
― Marlin Manson


Wyświetl wiadomość pozafabularną



Równo o dziesiątej czasu ziemskiego, prom wystartował z doku w Londynie kierując się na Cytadele. Jak zawsze, pokonywać miał tę samą drogę. Z ziemi, na jej orbitę, kolejno przekaźnikiem masy do Mgławicy Węża, a stamtąd bezpośrednio na stacje będącą sercem galaktyki. Lot ten, powtarzał się kilkakrotnie w ciągu dnia, a mimo to, prawie zawsze wykupione były wszystkie miejsca. Standardowa formuła powitania pasażerów, kończyła się życzeniem miłej podróży zamkniętej w dwóch godzinach i trzydziestu pięciu minutach. Obsługa przypominała o zasadach bezpieczeństwa, a te wyświetlane były dla pewności również na osobistych terminalach, które każdy z pasażerów miał przed sobą. Aby przejść do biblioteki vidów, włączyć wiadomości galaktyczne bądź połączyć się z ekstranetem, należało wcześniej odklikać wszystkie komunikaty w tym sprytnie ukryte w na pierwszy rzut oka spamerskich, reklamowych treściach oświadczenie, iż pasaż jest świadomy konsekwencji nie przestrzegania procedur (...) i nie będzie rościł odszkodowania w wypadku niedostosowania się.
Ostatnia linijka musiała wpaść w oko siedzącemu obok Hiry mężczyźnie, ponieważ ten prychnął pod nosem, wygaszając ekran. Wpiął w uszy słuchawki, po czym oddał się totalnemu relaksowi, odcinając się od innych na prawdopodobnie całą podróż. Było to rozsądne rozwiązania, jeżeli nie chciałoby się zostać świadkiem cudzych rozmów o życiu, planach, próbach uspokojenia płaczącego gdzieś z tyłu dziecka. Cywilizacja już dawno zaliczyła skok rozwojowy, a mimo to pewne rzeczy się nie zmieniały - tam, gdzie można było, oszczędzało się na wszystkim. Dosłownie.
W o wiele bardziej komfortowych warunkach, leciała Anabelle. Stacja wykupiła kobiecie biznes klasę, przez co bezpośrednio obok siebie, ta nie miała żadnego sąsiada. Znalazło się za to miejsce na sprzęt, który ta wiozła ze sobą po nagraniu reportażu z otwartego posiedzenia Admiralicji Przymierza Układów i wbrew wyobrażeniom Reguery, swoją wygodę zawdzięczała tylko i wyłącznie wartości kamery, która w masie, łatwo mogłaby ulec wypadkowi i nie daj boże uszkodzeniu.
Za oknami, widać było księży w całej okazałości na tle bezkresnego wszechświata przeszywanego jakby złotą nicią przez niewielkie z tej perspektywy punkciki świetlne.

- Dobrze wracać do domu - mruknęła Amy, siadając w mesie obok Elizabeth. Przyciągnęła do siebie kubek z kawą. Taką prawdziwą, ziemską, nie żadną lurą, jaką sprzedawali na Cytadeli czy na innych stacjach bądź koloniach. Amy mogła obejść się bez wielu rzeczy, ale bez kawy nie wyobrażała sobie życia. Kiedyś, gdzieś na początku wspólnej służby w 69 Flocie, postawiła wszystkich na nogi, gdy tylko okazało się, że jej puszka świeci pustkami, a przed nimi kilka dni poza stacjami zaopatrzenia. A ponieważ była jednym z wyższych rangą lekarzy, nikt nie chciał trafić pod nóż, gdy ręce zaczną się jej trząść z braku kofeiny.
- Wiesz już, jak wykorzystasz przepustkę? Ja na pewno dam nura do Tamizy... Bo to chyba już nie jest nielegalne, co? - spojrzała uważnie na Blackley, po czym roześmiała się w głos. Jej perlisty chichot, odbił się od ścian.
Po przeszło miesiącu włóczenia się na obrzeżach Układu Terminusa, będąc wsparciem dla jednostek marines wyłapujących zagrażających ludzkim koloniom piratów, powrót na Ziemię rysował się przed każdym na pokładzie statku pod dowództwem Majora Stukova jak dawno nie widziane na własne oczy wakacje.
Przekaźnik masy wypluł statek. Ten zwolnił, gdy przelatywał obok Marsa. Aby wyciągnęła szyje, błądząc spojrzeniem po planecie, którą widać było przez odsłonięte okna.
- Kiedyś, w latach młodości, byłam pewna, że zostanę archeologiem i będę badać te wszystkie, proteańskie ruiny... Dobrze, że jednak poszłam na medycynę, bo co byście beze mnie zrobili, hm? - wyszczerzyła się, łypiąc na Elizabeth zza kubka z podobizną Blasto z najnowszego vidu.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Orbita ziemska

5 gru 2021, o 14:33

Elizabeth zerknęła tylko kątem oka, gdy Amy przysiadła obok niej. Nigdy do końca nie wiedziała czemu akurat ją obierała sobie za towarzyszkę rozmów. Nie tylko nie mogła wyobrazić sobie życia bez kawy, za którą ona sama nie szczególnie nie przepadała, ale też była osobą o wiele bardziej otwartą i radosną. Czasem sądziła, że właśnie o to chodziło - nie stanowiła ryzyka, że w ramach przyjaźni poprosi o kubek jej drogocennego, smolistego napoju. Chociaż słowo przyjaźń było w ich przypadku czymś zdecydowanie na wyrost. Elizabeth zwyczajnie nie miała zbyt wielu osób, których mogłaby określić mianem przyjaciół. Były raczej... koleżankami. Choć to też brzmiało źle. Towarzyszkami broni. Tak, to było najbardziej odpowiednie określenie. Co prawda nie wychodziła szczególnie z inicjatywą by podtrzymywać ich znajomość, czy mówiąc bardziej oględnie, utrzymywać jakiekolwiek relacje z innymi członkami załogi nie będących opartymi na łańcuchu dowodzenia, to wiedziała, że było to czymś naturalnym dla ludzi, którzy przez miesiące są skupieni na niewielkiej powierzchni okrętu. W końcu nie wszyscy ludzie byli maszynami, a nawet i ona musiała przyznać, przed samą sobą, że Amy była po prostu... Amy. Jakkolwiek do siebie nie pasowały, to może magnetyzm przeciwieństw sprawiał, że zwyczajnie spędzały ze sobą więcej czasu. A może zwyczajnie szanowała jej profesjonalizm w medycynie? W końcu czasami szacunek był lepszy od lubienia kogoś.
- Nie wiem. - Odpowiedziała przyciągając do siebie kubek z herbatą. Jedną z wielu bolączek służby na okrętach była jej nienawiść zarówno do kubków jak i herbaty, która była tu dostępna. O ile mogła pójść śladem Amy i zabierać ze sobą herbatę prosto z Ziemi, co też robiła, to ciężko było zabrać zestaw do parzenia czy zapas mleka innego niż w proszku. Cukier zaś... ha. Cukier. Raczej słodzik, a nie prawdziwy cukier. Piła więc gorzką herbatę, która i tak była lepsza od wszystkich napojów, które mogli sobie zaserwować. Jeden z powodów dla którego chciałaby otrzymać własne dowództwo - własna kajuta z miejscem na imbryk i może coś mocniejszego. - Nie wiem co zrobię i nie wiem czy pływanie w Tamizie jest legalne. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam bo nigdy nie miałam ochoty w niej pływać. Nie wiem czemu miałabym chcieć. Ludziom jednak takowe zakazy, jeśli są, zdają się nie przeszkadzać. Czemu miałoby i tobie? - Elizabeth zamilkła na chwilę zastanawiając się czemu Amy się roześmiała. To miał być żart? Jeśli tak, to nie wiedziała co miałoby w nim być zabawnego. Uznała, że najlepiej będzie to przemilczeć i upić łyk herbaty. - Chociaż wiem. Napiję się prawdziwej herbaty, a nie tego co jestem zmuszona tutaj pić. Potem może pojadę do Szkocji... - Mogła zatrzymać się w rodzinnym domu, zobaczyć co słychać, choć wątpiła czy cokolwiek się w nim zmieniło lub jej ojciec tam przebywał. Ale jak już tam będzie, to mogła pochodzić po szkockich wrzosowiskach i pagórkach. Poczuć ziemię pod nogami zamiast stali okrętu. Pooddychać prawdziwym, świeżym powietrzem... Wizja taka brzmiała dość zachęcająco. Może pojedzie do Szkocji.
- Prawdopodobnie dostalibyśmy innego lekarza. - Powiedziała poważnie Elizabeth na pytanie co by bez niej zrobili. Uważny obserwator mógł jednak dostrzec, że kącik ust porucznika drgnął delikatnie ku górze, niby to w rozbawieniu. Czy było coś w tym zabawnego? Cóż... Wyglądało na to, że według Elizabeth owszem. I z całą pewnością nie był to wizerunek Blasto na kubku Amy.
Elizabeth Blackley

Avatar użytkownika
 
Posty: 38
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:16
Miano: Elizabeth Blackley
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Porucznik Sztabowy
Postać główna: -
Lokalizacja: -
Kredyty: 4.205

Re: Orbita ziemska

6 gru 2021, o 21:25

Pobyt na Ziemi minął dziewczynie przyjemnie, zwiedziła kilka niezurbanizowanych zakątków, hakowała kilka instytucji i polityków, znowu podpadła Przymierzu jako Obserwatorka - lepiej nie mogła spędzić tego czasu, szczególnie po całej akcji na Cytadeli. Miała możliwość wrócić do normalności, uspokoić swoje myśli i Kiry. Już jakiś czas temu dziewczyna zaobserwowała, że jej przeżycia wpływają także na SI, co było dość dziwne, ale gdyby pozwoliła sobie na stoczenie się ku złemu, zapewne i jej emocje zostały by wypaczone. Także dziewczyna rozsiadła się w niezbyt wygodnym fotelu, co w sumie zakrawało o skargę, że cała biznes-klasa była już zajęta zanim zdążyła wykupić bilet. No ale musiała brać co było, dlatego też spodziewała się niewygodnego sąsiada, a fakt, że nie była to przystojna asari tylko pogarszał sprawę.

- Dzisiaj robimy sobie wolne od włamów, tutaj nie ma jak się ulotnić. Kiedy wrócimy na Cytadelę, pójdziemy do klubu potańczyć i wypić drinka, co o tym myślisz?
- Wiem, że myślałaś o tym niejednokrotnie, ale może spróbowałabyś swoich sił w muzyce? Masz piękny głos, lubisz muzykę klubową, a ja byłabym świetnym menadżerem.
- Ciekawe jak inni czuliby się z tym, że ktoś na bieżąco czyta twoje myśli. - dziewczyna chociaż nie wypowiedziała ani słowa, uśmiechnęła się lekko. - Ale masz rację, myślałam o tym i coraz bardziej się do tego przekonuję. Nie wiem tylko, czy próbować swoich sił w istniejącym zespole, czy po prostu być singlową wykonawczynią. W końcu bez problemu mogłabyś mi tworzyć świetną muzykę, w oparciu o obecnie panujące trendy. Może jak wrócimy do domu, to usiądziemy nad tym? Łatwiej mi się z tobą układa długofalowe plany, kiedy mogę cię zobaczyć.
- To była by świetna przykrywka dla nas. W końcu kto podejrzewałby wokalistkę o działalność haktywistyczną? Zróbmy to!
- Dobra dobra, spokojnie, najpierw musiałybyśmy nagrać jeden utwór i wrzucić go do sieci, zobaczyć jaki będzie odzew. W końcu to społeczność decyduje, czy staniesz się popularnym czy nie. Ale fajnie byłoby stać się sławną, zapraszaną na wielkie wydarzenia i spotkania z dużymi graczami. Najbogatsi nie szczędzą na znanych wykonawców na swoich bankietach.

Gdy obok dziewczyny przechodziła ludzka kobieta z przekąskami, Hira zamówiła egzotycznego drinka z palemką - chociaż trochę ekstrawagancji w klasie ekonomicznej. Znowu musiała tłumaczyć się, że "jest" pełnoletnia, ale miała to już opanowane do perfekcji.

- Z moją niespotykaną fryzurą w sumie szybko stałybyśmy się rozpoznawalne. A że lubię fajne ciuchy, to tym bardziej. Nie możemy wiecznie ukrywać się przed Cerberusem, a minęło już tyle czasu i słyszy się tyle rzeczy o nich, że chyba mają ważniejsze sprawy na głowie niż zbiegły eksperyment, który w dodatku chyba im nie wyszedł, skoro mieli nas...usunąć. A nawet jeśli, to jako osoba publiczna, ciężej będzie im do mnie się zbliżyć. W sumie mamy dostęp do sieci, określ dzisiejsze trendy i posłuchajmy najpopularniejszych wokalistów, będziemy wiedziały w jakim kierunku dążyć. Ale musi to być muzyka nowoczesna, klubowa, elektronika, te tematy, zresztą dobrze wiesz do czego czuję pociąg.

Tak rozpoczęły lot ku Cytadeli, Hira zanurzyła się w muzyce klubowej z kobiecym wokalem. Chociaż kochała technologię, to w sercu zawsze grała jej muzyka, dlatego tak często zjawiała się w klubach. Ten pomysł robił się dla niej coraz bardziej realny.
Legenda do moich postów (bez "-" na początku oznacza konwersację myśli między SI a Hirą):
Kwestie Kiry | Kwestie Hiry


Hira Cassan

Avatar użytkownika
 
Posty: 51
Posty fabularne: 38
Dołączył(a): 30 maja 2021, o 22:29
Miano: Hira Cassan
Wiek: 17
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Haker / Haktywistka
Lokalizacja: Illium
Status: Poszukiwana jako "Obserwatorka" przez: Przymierze, Hierarchię Turian, Illium i SOC
Kredyty: 48.770
Medale: 1
Glitch (1)

Re: Orbita ziemska

7 gru 2021, o 15:07

Siedząc wygodnie w miękkim fotelu przymknęła na chwilę oczy. Była zmęczona. “Ekscytujące zlecenie” jakie przydzielił jej szef kilka dni temu okazało się ciągiem nudnych posiedzeń i prelekcji, z których starała się wyłuskać najbardziej istotne dane dotyczące wzmocnienia kontyngentów, planach rozbudowy Floty i satelitów obronnych głównych kolonii, planowanego wzmocnienia sił i relokacji flot, objęcia ochroną zagrożonych kolonii na pograniczu Terminusa, alokacji zasobów ludzkich w najbardziej oddalonych przyczółkach i tysiącu innych, nudnych jak flaki z olejem tematów. Kilka razy podczas trzydniowych narad i nasiadówek poruszany był temat przyczyny tajemniczych zniknięć mieszkańców kolonii, ale jak zwykle, nikt nie potrafił dowieść swoich teorii pozostawiając wrażenie, że całe to “planowanie”, narady i przygotowania do nie-wiadomo-czego było zwyczajnym biciem piany i mydleniem oczu. Licząc na jakieś ciekawostki Annabelle trzy bite dni spędziła w loży dla dziennikarzy przy Sali Posiedzeń, to rejestrując kolejnych mówców, to nagrywając krótkie komentarze, to sarkając na skąpstwo szefa, który nie zapewnił jej nawet dobrego operatora i dźwiękowca którzy mogli ją odciążyć w pracy. W efekcie nie tylko tachała ze sobą wszędzie kamerę, sterowała nią i starała się jednocześnie złapać jak najlepsze ujęcia jak i dobrze na nich wypaść, ale musiała jej non-stop pilnować, żeby nie uszkodzić jej ani nie zawieruszyć. Jeszcze na Cytadeli szef kilkakrotnie wspomniał, że kamera “jest warta więcej niż jej roczne zarobki” zatem wolała używać jej tylko w okolicy Sali Posiedzeń, zaś szukając kandydatów do wywiadów i przeprowadzając rozmowy z kilkoma złapanymi “przypadkowo” oficjelami wolała jednak posługiwać się własnym dronem, który nie dość, że był znacznie bardziej poręczny, to system WI nim zawiadujący zdążył już nauczyć się preferencji Annabelle i nie wymagał aż takiej kontroli i uwagi. Minusem była zdecydowanie niższa jakość obrazu, a mikrofon wyłapywał wszelkie możliwe szumy z okolicy, więc dźwięk niemal zawsze musiał być poprawiany podczas montażu. Na wywiady był jednak “jak znalazł” i dzięki niemu dziennikarka mogła się bez problemów wdzięczyć przy tych kilku generałach i doradcach, do których udało jej się dotrzeć.
Mała ilość snu, intensywna praca, beznadziejny katering i brak czasu nawet na odwiedzenie kilku sklepów czy jakąś wieczorną imprezę sprawiły, że Annabelle z ulgą zajęła wreszcie miejsce w powrotnym wahadłowcu i - tym razem szczerze - podziękowała w duszy szefowi za wykupienie dla niej biznes klasy. Z drugiej strony - chętnie zostałaby w Londynie chociaż kilka dni dłużej. Odrobina egzotyki i odpoczynku, zwłaszcza, że na Ziemi niezbyt często zdarzało jej się bywać, byłyby miłą odskocznią, ale terminarz był napięty i - niestety wyszło jak wyszło.
Otworzyła oczy i aktywowała omni, wywołując połączenie z Manuelem.
- Masz całość? - odezwała się szybko nie zawracając sobie głowy nawet powitaniem gdy rozmówca odebrał połączenie, a jego twarz pojawiła się na wyświetlaczu omni.
- Tak, materiał już dotarł, właśnie przygotowujemy szkice do montażu - w głosie asystenta dziennikarka wyczuła lekkie zniechęcenie i w sumie nie dziwiła mu się. Kompletny, przygotowany przez nią materiał z posiedzenia zajmował kilkanaście godzin i nie był to porywający wid akcji.
- Nie narzekaj, co nudniejsze kawałki już wycięłam, masz tam prawie samą esencję - skinęła na przechodzącego stewarda, wyciszyła omni i zamówiła podwójnego bourbona z lodem, po czym zwróciła się znów do swojego rozmówcy - Jak wyląduję na Cytadeli chcę mieć pierwsze propozycje materiału do przejrzenia.
- Ale...
- Coé*? - zmarszczyła brwi, groźnie wpatrując się asystentowi w oczy. Ten zmieszał się lekko, uciekł wzrokiem w bok, westchnął i odezwał się po krótkiej chwili.
- Wahadłowiec wyląduje na Cytadeli po 22-giej... Czy nie możemy tego dokończyć rano?
- Se liga*! Gówno mnie to obchodzi, jutro rano to ten materiał ma być w terminalu szefa. Wierz mi, ostatnie dni nie były dla mnie miłe a ty się leniłeś, więc czas ruszyć dupę i zabrać się za robotę, tá ligado*? - dziennikarka strzelała słowami jak karabin maszynowy.
- Tak panno Reguera - Manuel skinął głową i po krótkiej chwili dodał - I jeszcze jedno... Przy dokach będzie czekał na panią pojazd.
- O, jak miło ze strony szefa... - Ściągnięte brwi i strzelające piorunami spojrzenie zniknęły jak zdmuchnięte, a Annabelle odprężyła się i z lekkim uśmiechem oparła wygodniej w fotelu. Sięgnęła po dostarczoną jej szklaneczkę alkoholu i pociągnęła spory łyk - Tym razem się postarał. Miło z jego strony.
- W zasadzie... - Manuel zrobił speszoną minę - ...ten pojazd nie będzie po panią. Technicy chcą odebrać kamerę, inny zespół już czeka na nią w kolejce - na jego twarzy pojawił się delikatny uśmieszek, jakby udało mu się nieco utrzeć nosa przełożonej.
- Typowe... - westchnęła kobieta - Widzimy się wkrótce.
Zakończyła połączenie i przez chwilę wpatrywała się w wygaszone omni.
- Buceta* - rzuciła pod adresem rozmówcy i pociągnęła kolejnego łyczka ze szklanki. Alkohol rozlał się miłym ciepłem po przełyku a Annabelle znów przymknęła oczy. Dlaczego faceci są takimi dupkami? Na każdym kroku będą starali się pokazać swoją wyższość albo wbić mentalną szpilkę.
Otworzyła oczy i rozejrzała się po wnętrzu wahadłowca - z fotela po drugiej strony biegnącego środkiem przejścia przypatrywał się jej jakiś mężczyzna. Całkiem przystojny, ubrany w nieźle skrojoną marynarkę - w zasadzie w innych okolicznościach Annabelle mogłaby nawet zainicjować z nim konwersację żeby zabić nudę podróży, co może zaowocowałoby jakąś nową znajomością lub kontaktem na przyszłość, ale nie teraz - dodatkowa świadomość faktu, że zapewne mężczyzna słyszał jej rozmowę z Manuelem tylko jeszcze bardziej ją wkurzał. Uśmiechnęła się zatem do niego promiennie i puściła oko, po czym w jednej chwili jej uśmiech zniknął jak starty gąbką, a dziennikarka uniosła dłoń i pokazała mężczyźnie środkowy palec.
Odwróciła wzrok od niego i potrząsnęła głową z kolejnym westchnieniem. Może powinna się zdrzemnąć? Po powrocie na Cytadelę też nie będzie czasu na sen, materiał sam się nie obrobi...

Wyświetl wiadomość pozafabularną
*** MUSIC THEME *** ARMOR ***
ObrazekObrazek
Annabelle Reguera

Avatar użytkownika
 
Posty: 26
Posty fabularne: 19
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:45
Miano: Annabelle Soreno Morena Reguera de Ayala
Wiek: 36
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Reporter
Postać główna: Tori Te'eria
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.480

Re: Orbita ziemska

10 gru 2021, o 15:17

- Pani Reguera de Ayala? - Anabelle odpływała, kiedy niespodziewanie usłyszała czyjś głos nad sobą. Wysoka kobieta w uniformie pracowników linii lotniczych, stała przed jej pochylonym do snu fotelu z tacą w ręku.
- To dla Pani. Od tamtego dżentelmena - dyskretnie, wskazała na mężczyznę, któremu wydawałoby się nie tak dawno, kobieta posłała wymowny gest w postaci środkowego palca. W odpowiedzi, sprezentował jej drinka w fikuśnie smukłej szklance z plasterkami egzotycznych owoców i zakręconą słomką pośrodku. Fioletowa barwa w szkle najprawdopodobniej była wynikiem zmieszania chemicznych substancji, żaden bowiem barwnik nie dawał tak wyrazistego efektu oraz głębi koloru. Diabelsko kwaśny, na myśl przywodził podkręconą wersje starego, dobrego mojito.
Pracownica linii uśmiechnęła się promiennie, postawiła trunek na stoliku, aby Anabelle przypadkiem nie musiała podnosić się, gdyby chciała skosztować w akoholu i oddaliła się.
Mężczyzna od czasu do czasu, spoglądał w kierunku dziennikarki, z uśmiech, który pociągnął kąciki jego ust do góry, stanowił swoistą mieszankę rozbawienia, zaintrygowania i przede wszystkim zadziorności.
Pogrążonej w muzyce Hirze umknęły zwykłe, ludzkie dramaty, o które nie trudno było w przepełnionym promie. Odcięta od jazgotu, mając na wyciągnięcie ręki drinka w wydrążonym kokosie - a przynajmniej czymś, co wyglądało na skorupę kokosa - mogła swobodnie snuć dalekosiężne plany zakrawające o marzenia do czasu, aż nie poczuła, jak bagaż podręczny z impetem zleciał na jej kolana.
Statkiem szarpnęło, co odczuli także pasażerowie wyższej klasy. Ci, którzy akurat stali, wygrzmocili się jak dłudzy pośrodku korytarza, a także w przejściach. Walizki, pospadały na głowy komuś nabijając guza, komuś innemu rozcinając łuk brwiowy.
W harmidrze, trudno było nawet usłyszeć wesoły dżingiel, który poprzedzał nadanie komunikatu prosto z mostka.
- Najmocniej przepraszamy wszystkich Pasażerów! Zderzyliśmy się ze statkiem nadlatującym kolizyjnym kursem. Wszelkie procedury bezpieczeństwa zostały wdrożone, a personel techniczny stara się czym prędzej naprawić usterkę, abyśmy mogli kontynuować podróż... - spokojny głos kobiecy wygenerowany przez WI miał najprawdopodobniej podziałać jak plaster na nadszarpnięte nerwy. Z niejednoznacznym skutkiem. Niektórzy, odporni byli na efekt psychologiczny, a ich prychnięcia i mało eleganckie komentarze pod nosem, momentami słychać było wyraźnie, niż komunikat.
- ... Tymczasem, personel rozda każdemu kawę i pralinkę. Życzymy dalszej, bezpiecznej podróży.


- Masz rację. Zakazany, nie powinny mi przeszkadzać, z drugiej strony głupio byłoby się tak tłumaczyć przed admiralicją, dlaczego żandarmeria wojskowa musiała mnie wyciągać z rzeki płynącej przez cały Londyn, co? - pokręciła głową, dusząc rozbawienie. Przytaknęła, kiedyElizabeth wspomniała o herbacie, szybko dodając, że koniecznie musi odwiedzić jeden, nieduży sklep w okolicach Tower, po czym od razu uchwyciła się tematu Szkocji, docierając, czy aby przypadkiem kobieta jej o czymś - bądź o kimś - zapomniała powiedzieć.
- Zostawiłaś kogo ważnego w Glasgow?
Napoje w kubkach, zakołysały się. Początkowo, drżenie nie było wyczuwalne, lecz po chwili chodził już cały stół.
- Co jest do... - urwała Amy, podrywając się z miejsca i obejmując swój kubek całą ręką. Wydawało się, że bardzo jej zależy, aby nie uronić nawet kropli.
- Jesteśmy na kolizyjnej! - krzyknął ktoś inny, kto tak jak one, korzystały z chwili przerwy w mesie. Sytuację, najlepiej było widać na pokładzie widokowym przez olbrzymie, wychodzące na bezkresny kosmos okno. W jednej chwili, przekaźnik masy wypluł statek. Nieduży, aczkolwiek lecący prosto w nich. Ktoś nie widział? Celowo próbował się w nich wbić?
- Spokojna głowa, przecież Carter jest za sterem.
- Chyba że właśnie rozgryza partyjkę pasjansa z WI - skomentowała z przekąsem Amy, wyciągając szyje, aby widzieć co się dzieje przez szybę.
Chwilowo, nikt nie otrzymał rozkazów z góry, komunikatory namiętnie milczały, każąc wierzyć, że to drobna przeszkoda. Nic poważnego. W rzeczywistości, tak właśnie było; statek skręcił, ocierając się bokiem o nieznany pojazd, który pomknął dalej. Choć nie było tego słychać, nie trudno było sobie wyobrazić dźwięk metalu pocieranego o metal. Amy wzdrygnęła się.
Nikt nie odezwał się słowem w mesie. Aż pierwszy odważny, nie wypuścił powietrze z płuc nadając napiętej sytuacji odrobinę komizmu.
- Wariaci na drodze, wariaci w kosmosie...

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Orbita ziemska

12 gru 2021, o 17:43

- Będziesz musiała się tłumaczyć przed admiralicją tylko jeśli żandarmeria cię złapie. Choć wyobrażam sobie, że mogłoby to być faktycznie kłopotliwe i źle wyglądałoby to w twoich aktach osobowych. Z pewnością też nie dostałabyś przez najbliższy czas nagrody pracownika miesiąca. - Elizabeth całą tą sentencje powiedziała w poważny, dość zdawkowy sposób. Nic nie wskazywało na żartobliwy charakter komentarza, czy to z tonu jej głosu czy ubogiej mimiki kobiety, a jednak Amy mogła rozpoznać bardzo niecharakterystyczny dowcip i humor swej rozmówczyni. A przynajmniej myślała, że tak wyglądało jej poczucie humoru, inaczej trudno byłoby jej sobie wyobrazić co nim w ogóle było.
- Czemu uważasz, że miałabym zostawić kogoś ważnego w Glasgow? - Elizabeth chyba pierwszy raz od bardzo dawna została czymś zaskoczona i jej stoicyzm na twarzy i umyśle został zburzony. Amy mogła zobaczyć jak jedna z brwi oficera powędrowała ku górze w autentycznym i słabo maskowanym zdumieniu. Sama Elizabeth zastanawiała się co i kiedy mogła jej powiedzieć co by mogło sprawić, że myślała, że kogoś ma. Wszak nie była gadułą, prawda? Chyba, że Amy zwyczajnie robiła sobie z niej żarty tylko w celu wywołania z jej strony jakiejkolwiek reakcji. - Żartujesz sobie ze mnie, prawda? Czy kiedykolwiek dałam ci powód by sądzić, że mam jakiekolwiek uczucia, nie mówiąc o osobie, którą mogłabym nimi obdarzyć?
Nagle musiały jednak przerwać rozmowę, gdy całym okrętem poczęło trząść. Elizabeth syknęła z zaskoczenia i bólu, gdy gorąca herbata wylała się na jej rękę i poplamiła mundur. Amy miała nieco lepszy refleks i wstała z zajmowanego przez siebie miejsca, ratując przy okazji swój kubek z kawą.
- Co się... ? - Szybko jednak usłyszała krzyk, który mówił, że są na kolizyjnej. Niedobrze. Bardzo niedobrze. Pytaniem było - z czym i jak mogło do tego dojść!? To nie tak, że w kosmosie było wiele obiektów, z którymi można było się zderzyć. Przestrzeń o której tu mówiono była tak ogromna, że nie sposób było jej wyznaczyć nawet w przybliżeniu jakimikolwiek liczbami, nie mówiąc o próbie ogarnięcia ich umysłem czy wyobraźnią. Minęła jednak chwila, potem druga i ciągle żyli. Po pokładzie nie rozległ się alarm nakazujący im ewakuację, a więc wyglądało na to, że sytuacja została opanowana.
- Muszę zmienić mundur. - Powiedziała sztywno Elizabeth wpatrując się z ogromną niechęcią na poplamiony i mokry rękaw swego ubioru. - Powinnam też spotkać się z oficerem zaopatrzeniowym, podobno mamy dostać nowe omni-klucze. Ale i tak najważniejsze - trzeba dowiedzieć co się stało. Kolizyjne kursy z innymi okrętami się nie zdarzają, jest to niemożliwe. - Wstała z zajmowanego przez siebie miejsce. - ... spotkamy się później, tak? - Zapytała niepewnie nim poszła zająć się swoimi sprawami. Mundur. Musi koniecznie zmienić mundur. Potem powinna sprawdzić co się wydarzyło, trzeba będzie napisać raport jeśli nikt tego nie zrobi. Ktoś wyżej będzie się musiał o tym dowiedzieć, mogło w końcu dojść do poważnego uszkodzenia kontroli lotów lub coś popsuło się na okręcie, a może doszło do ataku hakerskiego na systemu okrętu? Potem zaś odbierze swój nowy omni-klucz.
Elizabeth Blackley

Avatar użytkownika
 
Posty: 38
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:16
Miano: Elizabeth Blackley
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Porucznik Sztabowy
Postać główna: -
Lokalizacja: -
Kredyty: 4.205

Re: Orbita ziemska

14 gru 2021, o 15:11

Niespodziewane pojawienie się statku po drugiej stronie przekaźnika, prosto przed jednostką Przymierza, wywołał nie mały popłoch wśród załogi. Wychodząc na korytarze i kierując się w stronę kabin załogi, Elizabeth musiała przeciskać się pomiędzy innymi zainteresowanymi. Z tego co mogła usłyszeć, wychwytując strzępki rozmów to jednych, to drugich, nikt nie otrzymał oficjalnych rozkazów, teoretycznie więc sprawa powinna pójść w zapomnienie, a kolizja, którą uniknęli wyłącznie dzięki refleksowi pilota, uznana za incydent nie wart większego komentarza w oficjalnych raportach.
Swoje rzeczy, Elizabeth znalazła w przypisanej jej szafce. Ułożone w pedantycznym porządku, każda była na swoim miejscu. Tym samym, na które je wcześniej odłożyła bądź odwiesiła. Sparowany z jej omni-kluczem zamek, otworzył się od razu po zbliżeniu i identyfikacji, pozwalając kobiecie przebierać oraz wybierać.
Jak zawsze, interaktywna tablica służąca załodze do komunikowania się ze sobą, pełna była wpisów, które filtr uznałby bez większego zastanowienia za spam. W potoku przelanych myśli, można było natknąć się na naprawdę długą dyskusję na temat repliki broni wykorzystanych w najnowszej części Blasto, prośbę o pomoc w rozliczeniu wolnego za dyżur świąteczny, a także kilka propozycji na wspólne wyskoczenie opicia ostatniej, udanej misji. Wśród propozycji lokali, przeważały te znane, ale śmieszki oczywiście musiały dopisać kilka mało poważnych opcji z pałacem Buckingham na czele.
Blackley nie zdążyła wyjść z pomieszczenia, kiedy jej omni-klucz odebrał wiadomość nadaną przez kwatermistrza. Przesyłka, o którą prosiła Thomasa, czekała na nią w magazynie na poziomie maszynowni, a sam mężczyzna pozwolić sobie na żartobliwy - przynajmniej w jego mniemaniu - komentarz w stylu: komu, komu, bo idę do domu.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Orbita ziemska

15 gru 2021, o 17:44

Choć incydent wywołał małe zamieszanie i ożywił atmosferę na okręcie, która zwykle prezentowała sobą rozsądną, spokojną, wojskową dyscyplinę, to Elizabeth dotarła do swojej szafki bez większych problemów. Co prawda częściej niż zwykle musiała się przeciskać przez wąskie korytarze statku, ale nie było to coś nadzwyczajnego. Statki Przymierza miały być funkcjonalne i ekonomiczne, a nie luksusowe. Miało to jednak nieoczekiwane plusy, gdyż była wstanie przypadkiem usłyszeć kilka rozmów, z których wynikało, że nie wydano żadnych nowych rozkazów, przepustki były podtrzymane i wszystko miało przebiegać normalnym trybem. Po dotarciu na miejsce sama sprawdziła jeszcze swój omni-klucz upewniając się, że faktycznie nic się nie zmieniło, być może członkowie korpusu oficerskiego dostali wiadomość na osobnym kanale? Chwilowo jednak nic na to nie wskazywało, tak więc przeszła do zmiany górnej części munduru - stary i poplamiony herbatą z pedantyzmem złożyła w równą kostkę, którą odłożyła do szafki. Zabierze go przy wyjściu i wypierze w prywatnej pralni. Flota zawsze szukała oszczędności na każdym i na wszystkim - poczynając od słabej jakości herbaty dostarczanej na okręty, po za cienki papier toaletowy, przez najgorszy i najtańszy proszek do prania aż do używania wysłużonych Mścicieli. Z jednej strony trudno ich było o to winić, a z drugiej strony takie drobnostki były tym co podtrzymywało morale załóg na wysokim poziomie i nawet ona nie była wolna od jego wahań. Oni mieli jednak to szczęście, że byli przyzwoicie zaopatrzeni. Teraz zaś mogła założyć zapasową marynarkę, któryąz równym pedantyzmem i przywiązaniem do szczegółów założyła. Dobrą chwilę spędziła przy miniaturowym lusterku sprawdzając czy nie ma na nim żadnych zbędnych zagięć czy fafroclów i gdy była wreszcie ukontentowana zamknęła swoją szafkę na czas by odebrać nową wiadomość nim jeszcze zdążyła wyjść z pomieszczenia.
- Zabawne. - Powiedziała spoglądając na wiadomość otrzymaną od Thomasa, ich kwatermistrza. Nie brzmiało to jednak w jakimkolwiek stopniu na to by Elizabeth była rozbawiona. Z kwatermistrzem każdy jednak musiał żyć w zgodzie, nawet major Stukov musiał, nawet ona. Dobry kwatermistrz był skarbem jakich mało, który potrafił działać prawdziwe cuda w biurokratycznym bałaganie jakim była logistyka. I oto właśnie miała otrzymać od niego mały cud, całkowicie nowy omni-klucz! Nie był może to szczyt technologii ani to co wybrała mając nieograniczony dostęp do funduszy, ale wciąż był to znaczny skok w porównaniu do tego co miała obecnie. Elizabeth raz jeszcze przejrzała wiadomości upewniając się, że faktycznie nie otrzymała absolutnie żadnych nowych rozkazów i udała się w kierunku maszynowni by ją odebrać.
- Thomas. - Powiedziała wchodząc do magazynu i kiwając mu krótko głową. - Dostałam twoją wiadomość. Przyszłam. - Stwierdziła krótko spoglądając nań oczekująco. - Mój omni-klucz. Masz go, prawda? - Gdy otrzymała od niego odpowiedź twierdzącą i mogła wreszcie go odebrać zdecydowała się do niego zagadać, zaangażować się w słynny, angielski small-talk. Dobre relacje z kwatermistrzem, prawda? - Mam nadzieję, że nie wytrząsnęło tu tobą za bardzo?
Elizabeth Blackley

Avatar użytkownika
 
Posty: 38
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:16
Miano: Elizabeth Blackley
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Porucznik Sztabowy
Postać główna: -
Lokalizacja: -
Kredyty: 4.205

Re: Orbita ziemska

16 gru 2021, o 17:02

Usłyszawszy swoje nazwisko otworzyła oczy i spojrzała w bok, dostrzegając stewardessę. Zdążyła zasnąć? Nie była pewna, choć taki miała zamiar. Machinalnie skinęła głową w odpowiedzi i zastygła w bezruchu, widząc drinka w dłoni kobiety i słysząc jej wyjaśnienia.

- Dziękuję... - odpowiedziała niepewnie, a po chwili nacisnęła przycisk stawiając oparcie fotela znów do pionu. Nie, z pewnością nie zdążyła jeszcze zasnąć, ale była już na granicy snów, gdy stewardessa przywołała ją znów do rzeczywistości. Czuła się zmęczona, lekko rozespana i potrzebowała chwili, by skojarzyć o co chodzi. Wzięła do ręki szklankę, spojrzała w kierunku mężczyzny siedzącego po drugiej stronie przejścia i na moment zrobiło jej się głupio. Wcześniej wyżyła się na nim traktując go jako łatwy cel a ten co? Przysyła jej drinka? Na szczęście ta chwila zażenowania szybko minęła - Annabelle spojrzała na mężczyznę, uśmiechnęła się lekko i uniosła ku niemu szklankę w milczącym toaście, po czym pociągnęła łyka napoju przez słomkę.

Nie spodziewała się takiego smaku. Drink był kwaskowaty - żeby nie powiedzieć, że mocno kwaśny, miał dość ciekawy, owocowy aromat i był orzeźwiający. W sumie nie był zły, choć preferowała nieco inne smaki - tym razem zaskoczenie smakiem było na tyle duże, że dziennikarka mimowolnie zacisnęła oczy przełykając go, starając się nie skrzywić za mocno, po czym znów spojrzała na mężczyznę. Jego przekorny, zadziorny uśmiech sprawił, że kobieta wstała z fotela i - wciąż trzymając szklankę w dłoni - podeszła bliżej i stanęła tuż przy nim.

- Dziękuję za drinka - uśmiechnęła się ponownie, przekrzywiając głowę i przypatrując mu się z zainteresowaniem. Kim mógł być? Biznesmenem w podróży służbowej? Z pewnością na biedaka nie wyglądał, a fakt zaproponowania drinka mógł wynikać z dwóch powodów. Znał jej nazwisko, czyli rozpoznał ją - mogła to być zatem chęć nawiązania rozmowy lub poznania bliżej kogoś znanego mu z mediów. Z drugiej strony ten zadziorny uśmieszek... Chciał jej dać mały przytyk i utrzeć nosa? Stąd wybór drinka? - Choć przyznam szczerze, że nie spodziewałam się tego. Annabelle Reguera, miło mi poznać panie... - wyciągnęła ku niemu wolną dłoń zawiesiwszy na chwilę głos by dać mu czas na przedstawienie się - Chciałam przeprosić za moje wcześniejsze zachowanie, wzburzyła mnie rozmowa z asystentem. To reakcja alergiczna na dyskusje z niekompetentnymi podwładnymi...

Może ten lot nie będzie aż tak nudny, jak się spodziewała. Być może nowo poznany nieznajomy stanie na wysokości zadania i urozmaici monotonię lotu. Annabelle co prawda planowała złapać odrobinę snu, ale jak to mawiał jej naczelny na Terra Nova - sen jest dla słabeuszy. Wyśpi się kiedy indziej.

- Ziemianin? Czy mieszka pan na Cytadeli i wraca do rodziny? - zaczęła zagajać rozmowę, gdy statkiem nagle szarpnęło, jakby gwałtownie starał się zmienić kierunek lotu. Zawartość szklanki niebezpiecznie zachybotała grożąc rozlaniem, a Annabelle chwyciła się wolną ręką oparcia fotela stojącego przed mężczyzną - jedynie to uratowało ją przed utratą równowagi i upadkiem. Odwróciła głowę, ze zdziwieniem starając się dojrzeć któregoś ze stewardów, gdy nastąpiło kolejne, wielokrotnie silniejsze tąpnięcie. Tym razem trzymanie oparcie fotela nie pomogło dziennikarce utrzymać pionu. Kobieta straciła równowagę i poleciała prosto przed siebie, lądując na kolanach nowo poznanego mężczyzny, a zawartość drinka - zarówno alkohol, jak i fantazyjnie wycięte plasterki owoców i słomka zalały jego pierś, mocząc ubranie. Coś spadło z góry uderzając ją w tył głowy - jak się później okazało, kilka szafek na bagaż podręczny otworzyło się od wstrząsu sypiąc dookoła zawartością, a jakieś pudełko czy pojemnik trafił również Annabelle.

Zszokowana, nie wiedząc, co się stało, przez chwilę pozostawała w bezruchu, podświadomie spodziewając się kolejnych wstrząsów. W niewygodnej pozycji, leżąc na kolanach mężczyzny i wciąż ściskając w dłoni - pustą już - szklankę po drinku. Jakaś kobieta kilka rzędów dalej krzyczała przeraźliwie, kilka męskich głosów wykrzykujących pytania i żądania wtórowało jej tworząc prawdziwy harmider. “Brakuje tylko wrzeszczących dzieciaków i byłby pełny obraz apokalipsy” - pomyślała, po czym nagle zbystrzała, słysząc nadawany komunikat.

- Pralinkę! - prychnęła gniewnie, gramoląc się z kolan mężczyzny i próbując powrócić do pionu - Puta que pariu*, niech sobie te pralinki wsadzą w... - w tym momencie spojrzała mężczyźnie w oczy i zamilkła. Wystarczającą wariatkę już z siebie zrobiła. - Przepraszam - wreszcie udało jej się zejść z mężczyzny i uśmiechnęła się przepraszająco - Nic się panu nie stało?

Rozejrzała się wokół widząc mały chaos wywołany zderzeniem. Zderzeniem? Na najświętszą panienkę, była na statku, który zderzył się z innym? Przecież takie rzeczy współcześnie się nie zdarzają, kosmos to nie ciasny korytarz a ryzyko zderzenia dwóch lecących statków jest chyba nawet niższe od zera! Szybko zerknęła w kierunku walizy ze swoją kamerą umieszczoną na fotelu sąsiadującym z jej własnym - solidnych wymiarów futerał tkwił tam wciąż, przypięty pasami i nic nie wskazywało na to, żeby urządzenie ucierpiało. Jednocześnie otworzenie pojemnika, wydobycie sprzętu, podłączenie i uruchomienie zajęłoby zdecydowanie zbyt wiele czasu. Aktywowała swoją sondę i włączyła jej kamerę. Przeczesała dłonią włosy, dotykając w pewnym momencie bolącego miejsca z tyłu głowy - miejsca, w które uderzył ją jakiś element czyjegoś bagażu. Pod palcami poczuła mokrą lepkość i gdy spojrzała na swoje palce, zobaczyła na nich odrobinę krwi - na szczęście krwawienie nie wyglądało na duże. Zmęczenie odeszło jak ręką odjął. Była w samym sercu wydarzenia, które nie zdarzyło się od... chyba nigdy! Spojrzała w kamerę sondy i odezwała się głosem, w którym wciąż dźwięczały buzujące w niej emocje.

- Annabelle Reguera, Terra Nova Star, Sieć Informacyjna Przymierza. Znajduję się na statku pasażerskim z Ziemi na Cytadelę, który chwilę temu zderzył się z innym obiektem. Według słów załogi, tym obiektem był inny statek. Jak widzimy, na pokładzie trwa zamieszanie - dłonią wykonała gest wskazując widoczne za nią przejście korytarza, a kamera drona posłusznie skierowała się w tamtą stronę. W przejściu pojawiły się dwie osoby z personelu pokładowego pochylające się nad pierwszymi pasażerami, jeden z widocznych pasażerów trzymał nasiąkającą krwią chusteczkę przy nosie, gdzie-niegdzie walały się torby i luźne przedmioty, które wypadły z otwartych szafek bagażu podręcznego. Kobieta dalej zawodziła, tym razem już ciszej niż na początku, harmider ludzkich głosów mieszał się z kolejnym komunikatem pokładowej WI, a Annabelle czując rosnącą w niej energię kontynuowała - Szok i niedowierzanie w oczach pasażerów miesza się ze strachem i niepewnością co do sytuacji w której się znajdujemy. Personel pokładowy stara się udzielić pierwszej pomocy poszkodowanym, ale liczba rannych nie jest jeszcze znana, nie wiemy także, czy są jakiekolwiek ofiary. To pierwszy taki przypadek w historii, jak na razie nie mam więcej informacji odnośnie drugiego ze statków uczestniczących w kolizji. Proszę pani! - przepychając się, ruszyła w kierunku stewardessy, tej samej, która wcześniej zaserwowała jej fioletowego drinka. Usuwając się w bok kadru stanęła przy niej, dotykając lekko ramienia kobiety by zwrócić na siebie uwagę - Czy wiadomo już konkretnie jak doszło do tej sytuacji? Wiadomo coś na temat tego drugiego statku? Jakie są zniszczenia? Czy mogę porozmawiać z dowódcą naszej jednostki?

Wyświetl wiadomość pozafabularną
*** MUSIC THEME *** ARMOR ***
ObrazekObrazek
Annabelle Reguera

Avatar użytkownika
 
Posty: 26
Posty fabularne: 19
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:45
Miano: Annabelle Soreno Morena Reguera de Ayala
Wiek: 36
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Reporter
Postać główna: Tori Te'eria
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.480

Re: Orbita ziemska

19 gru 2021, o 17:37

Mężczyzna łypnął na Elizabeth jednym, widocznym okiem. Drugie, w całości zasłaniał wizjer, w którym pracował. Dzięki wgranemu oprogramowaniu Przymierza, mógł skanować sprzęt, sprawdzać jego parametry, właściwości, a także wyszukiwać wad fabrycznych i innych niekoniecznie miłych niespodzianek.
Widać było, że Thomas kochał swoją robotę. W jego małym królestwie na poziomie ładowni panował idealny, wręcz pedantyczny porządek. Wszystko było poukładane, a także sklasyfikowane według kodu znanego najprawdopodobniej tylko kwatermistrzowi. Pozdrowiwszy kobietę niedbałym, ale bynajmniej nie pozbawionym szacunku salutem, ruszył z miejsca po małe puzdereczko, które położył na blacie przed Blackley.
- Czeka tu na Ciebie, Pani Porucznik. Jeszcze pachnie nowością. Zastanawiałaś się nad sub-modem, jaki mam wgrać? Potraktuj to jako... bonus. W końcu jesteś moją wierną klientką od dłuższego czasu - zażartował, otwierając wieko i prezentując urządzenie, które jeśli Elizabeth miała takie życzenie, od razu nałożył na jej nadgarstek.
- Sprawdź, czy wszystko działa. Zalogowałem Cię i przyznałem wszystkie uprawnienia, jakie miałaś. Dokonałem też kalibracji z siedzią Przymierza, nie mogę się tylko zdecydować, jaki sygnał dźwiękowy będzie najbardziej do Ciebie pasował... - udał zamyślonego, kątem oka obserwując reakcje Blackley.
- Akurat byłem na mostku, kiedy statek wyskoczył z przekaźnika, więc można powiedzieć, że miałem miejsce w pierwszym rzędzie na czas kolizji. Poszło bokiem, pewnie nawet nie zdrapał lakieru. Ale nie to jest w wszystkim wszystkim najciekawsze, wiesz? - wyprostował się, najwyraźniej zamierzając budować napięcie.
- Nasi próbowali wywołać statek, nawiązać kontakt i... nic. Jedna, wielka cisza ze strony tego, któremu najwyraźniej gdzieś się tak bardzo spieszy. Zlał nas. Zignorował. Chyba to się nie spodobało g ó r z e - sugestywnie, pokazał palcem na sufit.



Wstał, kiedy zorientował się, że Anabelle ruszyła w jego stronę. Mimo czasów, w jakich żyli, miał w sobie coś ze starego dżentelmena. Obdarzył kobietę niezobowiązującym uśmiechem, po czym przesiadł się na miejsce obok, a jej wskazał zapraszającym gestem drugi, zewnętrzny fotel.
- Domyśliłem się, że nie usłyszała Pani tego, co chciałaby usłyszeć, dlatego pomyślałem, że odrinka egzotycznego alkoholu może nieco poprawić Pani humor - stwierdził, obejmując profil dziennikarki uważnym, zaciekawionym spojrzeniem. Sam, sączył whisky w niskiej, pękatej szklance, która odbijała światło jak solidna podróbka kryształu.
- Jonathan Russo. Owszem, mieszkam na Cytadeli, ale wracam do pracy, a nie rodziny. Jestem członkiem rady programowej Tyriel Advanced Communications Corporation, ale pozwoli Pani, że nie będę... - nie dokończył. Kolizja, do której doszło, odbiła się rykoszetem na wszystkich pasażerach i ciekawym zrządzeniem losu, Reguera wylądowała na kolanach biznesmena.
Nie sprawiał wrażenia zakłopotanego, bądź kogoś niezadowolonego z takiego rozwoju sytuacji. W innych okolicznościach... Być może poszedłby za ciosem, a ponieważ jednak na pokładzie promu wybuchło mało zamieszanie, musiał zrobić dobrą minę do złej gry.
- N... Nie. Jestem cały. Raczej. A Pani? - pomógł Anabelle stanąć na równe nogi, a kiedy zakołysało pokladem, przytrzymał ją za ramię.
Palcami, przebiegł po swojej twarzy, w duchu dziękując, że jest względnie cała. Garnitur, był rzeczą nabytą. Zniewalający uśmiech... Nie lubił efektu chirurgi.
- Podróżuje tym kursem dość regularnie i jeszcze nigdy nie było takich wrażeń w cenie biletu. Przepraszam, gdzie jest ktoś z obsługi!? - rzucił w eter, lecz jak można było się domyślał, odpowiedź nie nadeszła.
W odbiciu obrazu uchwyconego przez sondę, Anabelle dostrzegła jak zawsze swoje nienaganne oblicze. To nie był pierwszy raz, kiedy musiała wziąć głęboki wdech, a włosy zaczesać tak, aby zakryć sińce. Nadawała na żywo. Nie było szans na duble.
Kamera dokładnie zarejestrowała pasażerów i nie mały bałagan na pokładzie. Pracownica obsługi, podawała właśnie jednej, starszej kobiecie szklankę wody, kiedy zaskoczyło ją pytanie dziennikarki. Obejrzała się przez ramię, mrużąc oczy, gdyś spojrzała prosto w rejestrujący ją obiektyw.
- Powinna Pani wrócić na miejsce, dla własnego bezpieczeństwa. Nie ma powodu do obaw, ale może Pani stać tak na środku korytarza, blokując ewentualne przejście dla...
- Drodzy Pasażerowie! Uprzejmie prosimy, aby każdy niezwłocznie zajął przypisane mu miejsce. Za dwie minuty, nastąpi awaryjne zapieczętowane sektorów. Dla własnego bezpieczeństwa, pozostanie zamknięci, aż prom nie wznowi podróży. Procedura ta, daje gwarancje uniknięcia ataku piratów...
- Nie jesteśmy na rubieżach, aby nas tak traktowano!
- Czy ktoś nas atakuje? Skąd te procedury? Co się dzieje!?
Komunikat, nadany przez główne węzeł, choć miał na celu uspokojenie wzbudzonych pasażerów, przyniósł odwrotny skutek. Stewardessa wstrzymała oddech, oczy wszystkich wydawały się widzieć tyko i wyłącznie jej smukłą osobę.
- Proszę państwa, proszę współpracować. Nic nikomu nie grozi. Zapewniam.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Orbita ziemska

22 gru 2021, o 12:33

Jonathan Russo. Powinna go znać? Przedstawił się tak, jakby był kimś ważnym, jakby jego nazwisko w połączeniu z nazwą firmy miało otworzyć w jej głowie jakąś skrzynkę z informacjami. Owszem, nazwa firmy odezwała się echem w jej głowie, ale zbyt mało jak do tej pory zajmowała się polityką korporacji by wiedzieć wiele więcej niż było to dostępne w sieci. A jednak tego typu kontakty należało zachowywać w pamięci i nie powinno się palić mostów - kto wie, kiedy mogą okazać się przydatne? Informacja jest cenna, a każdy potencjalnie przyjazny informator z czasem mógł okazać się prawdziwą kopalnią nowych tematów, kontaktów i danych. Zwłaszcza ktoś postawiony na wysokim szczeblu szczuro-korporacyjnej drabiny, a Jonathan do takich chyba należał. Dodatkowo, wspólne przeżycie niespodziewanej sytuacji mogło wzmocnić ich niespodziewaną znajomość i dać podstawy do dalszej rozmowy w przyszłości.

- Raczej w porządku, ale dziękuję że pan pyta. Wygląda na to, że uchronił mnie pan przed niebezpieczeństwem... - odparła więc na jego pytanie z najbardziej czarującym uśmiechem na jaki było ją stać, po czym skomentowała niemal przekornie dalszą część jego wypowiedzi - Raczej nie sądzę, by to była zaplanowana atrakcja.

Potem była już w swoim żywiole. Nagrywając szybki komentarz, zadając pytania stewardessie przesunęła się blisko przejścia. Jej przekaz był transmitowany prosto do chmury SIP, nawet nie zdążyła wysłać powiadomienia Manuelowi ani Quincie, dlatego korzystając z chwili, gdy kamera sondy rejestrowała zamieszanie na pokładzie wstukała szybko wiadomość i puściła ją do asystentów, podnosząc głowę do obiektywu dokładnie w momencie, gdy ten znów skierował się na nią.

Stewardessa nie chciała współpracować. Jej strata, mogła stać się gwiazdą materiału, a tak pozostawało szukanie wiadomości na własną rękę. Annabelle nabierała powietrza by skomentować odpowiedź - lub raczej brak odpowiedzi ze strony kobiety, gdy rozległ się komunikat WI i natychmiastowy gwar komentarzy i pytań ze strony pasażerów. Atak piratów? Czy to możliwe, że zderzenie nie było wypadkiem tylko celowym działaniem, a w Układzie Słonecznym grasowali piraci? Choć było to jeszcze mniej prawdopodobne niż fakt przypadkowego zdarzenia, poczuła rosnące w niej emocje. Takiej okazji za nic nie mogła przegapić! Chociaż przydał by się jej jakiś ochroniarz... tak na wszelki wypadek.

Spojrzała w kierunku Jonathana którego zostawiła przy jego fotelu i skinęła na niego dłonią, niemo przyzywając go do siebie. Zgodnie z komunikatem za dwie minuty zostaną zamknięci w tym sektorze statku i będą mogli co najwyżej wyglądać przez okna, czekając na dalszy rozwój sytuacji, a na to dziennikarka nie chciała pozwolić.

- Sytuacja wciąż jest niepewna - spojrzała znów w obiektyw, przesuwając się w kierunku przejścia na przodzie wahadłowca, z którego chwilę wcześniej wyszli stewardzi - Komunikaty załogi są coraz bardziej niepokojące, jak słyszeliśmy przed chwilą padło nawet stwierdzenie o możliwości ataku piratów, i to w Układzie Słonecznym... - tak, to było dobre. Komunikat się na pewno nagrał, w razie co zawsze będzie mogła powiedzieć, że takimi informacjami karmiła ich załoga, eskalując napięcie i strach wśród pasażerów. To nie były jej słowa. Jeśli okaże się, że są nieprawdziwe, będzie to prztyczek w kierunku niekompetencji pracowników przewoźnika. Jeżeli prawdziwe... No cóż, to chyba najbardziej nierealny scenariusz jaki jest możliwy.

Stała już tuż obok przejścia - i to była część jej planu. Na pewno, cokolwiek by się nie działo, nie pozwoli się zamknąć w przedziale pasażerskim. Zerkając w kierunku Jonathana, czy zrozumiał jej sygnały i ruszył za nią, dała nura w przejście zanim oznaczony czas miał minąć i zanim ktoś mógłby próbować ją powstrzymać. Planowała znaleźć się tak blisko pilotów i dowódcy jak to tylko było możliwe. Oni z pewnością wiedzą najwięcej, więc byli nieocenionym źródłem informacji. Dodatkowo, możliwość śledzenia rozwoju sytuacji wraz z nimi i posiadanie relacji “z pierwszej ręki” byłoby miłą odmiennością od nudy politycznych posiedzeń na Ziemi z których właśnie wracała.
*** MUSIC THEME *** ARMOR ***
ObrazekObrazek
Annabelle Reguera

Avatar użytkownika
 
Posty: 26
Posty fabularne: 19
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:45
Miano: Annabelle Soreno Morena Reguera de Ayala
Wiek: 36
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Reporter
Postać główna: Tori Te'eria
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.480

Re: Orbita ziemska

22 gru 2021, o 13:07

Elizabeth choć nie do końca odnajdywała się w relacjach z innymi ludźmi (lub też odnajdywać się nie chciała), to potrafiła doceniać niektóre jednostki. Thomas do pewnego stopnia zaliczał się do tej drugiej kategorii za jego sposób organizacji pracy i zwyczajny entuzjazm z jakim do niej podchodził. W jego małym, kantorowskim królestwie widać było już na pierwszy rzut oka, że każdy przedmiot, pakunek i skrzynczeka miały swoje jasno określone miejsce i choć ona sama nie widziała potrzeby by zagłębiać się w stosowany przez niego, czy też przez ogół kwatermistrzów Przymierza system, to potrafiła docenić ład i porządek, coś co wielu mężczyzn z całą pewnością mogłoby się uczyć właśnie od niego lub niej. Porucznik oddała salut Thomasowi, choć w jej wypadku, tak jak i ona cała, był on bardzo sztywny i regulaminowy. Gdy formalności były za nimi mogli przejść do spraw zaopatrzeniowych.
- Jeśli mam być szczera, to nie zastanawiałam się nad wgrywaniem sub-modów. Prawdę mówiąc, to nie spodziewałam się, że załatwisz nowy omni-klucz tak szybko, ale powinnam się przyzwyczaić do tego, że lubisz zaskakiwać i pokonywać biurokratyczny bałagan reprezentowany przez logistyczną część Przymierza w prawdziwie świetlnym tempie. - Powiedziała poważnie i wcale nieżartobliwie, ale i komplementując jego umiejętności. - Jeśli miałabym wybierać, to zaawansowane sensory wydają mi się najbardziej przydatnym z sub-modów obecnie występującym na rynku. Masz jakieś oprogramowanie?
Elizabeth splotła ręce za plecami, gdy wysłuchiwała tego co Thomas mówił o kolizji. Brzmiało to interesująco i widać było w całej jej postawie, że ją to poruszyło. To znaczyło mniej więcej tyle, że jedna z jej brwi uniosła się nieco ku górze, ewidentnie zwiastując, że albo kwatermistrz zaskoczył ją tym czym mówił lub że intensywnie myśli nad tym co jej powiedział lub też, o zgrozo, jedno i drugie.
- Samo to, że do takiej kolizji doszło jest dla mnie nieprawdopodobne. Przekaźniki Masy i okręty mają wbudowane zabezpieczenia przeciwkolizyjne. Nie dziwię się, że jest to powód do... braku zadowolenia, jeśli mielibyśmy użyć eufemizmu. Poza tym - zignorowanie zawołań od okrętu wojennego? Moim zdaniem powinniśmy natychmiast przystąpić do pościgu lub użycia siły, ale nie ja jestem oficerem dowodzącym. Pozostaje nam czekać, jestem pewna, że albo dotrzemy na miejsce by skorzystać z przepustek albo wkrótce dostaniemy informacje, że zostały one wycofane.
Elizabeth Blackley

Avatar użytkownika
 
Posty: 38
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:16
Miano: Elizabeth Blackley
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Porucznik Sztabowy
Postać główna: -
Lokalizacja: -
Kredyty: 4.205

Re: Orbita ziemska

22 gru 2021, o 18:30

Kolizja nie była już czymś co warto bagatelizować, takie rzeczy były niemalże niemożliwe w dobie nowoczesnej nawigacji i sprytnych WI. Istniały tylko dwa przypadki na coś takiego, ktoś leciał na ręcznym sterowaniu pod wpływem, co i tak byłoby niezwykłym osiągnięciem aby trafić na inny statek w przestrzeni, albo było to celowe działanie - i to właśnie ku drugiej opcji skłaniała się dziewczyna. Jednakże atak na najzwyklejszy prom byłby czymś dziwnym, dlatego pierwsza opcja jaka jej przeszła przez myśl, to fakt, że ktoś ją namierzył. Druga natomiast to taka, że miała niebywałe szczęście lecieć z jakimś ważnym VIPem, na którym komuś zależało, w takim przypadku nie ma zamiaru ingerować ponownie, dopóki nic jej nie zagraża.

- Masz jakieś odczyty z sensorów? Cokolwiek? - dziewczyna jako chyba jedyna z pasażerów, siedziała spokojnie, rozglądając się jedynie i dopijając drinka. Nie musiała panikować, gdyż wszystko przelewała w myślach ku Kirze, jedynej sensownej rozmówczyni według niej.

Po dopiciu napoju, Hira postanowiła wprowadzić w życie kilka ruchów prewencyjnych, w razie gdyby to o nią chodziło, a tym bardziej był to ktoś inny niż Przymierze, a zapewne tak było, skoro piloci nie podali wersji o zwykłej kontroli. Zaciągnęła kaptur na głowę, aby choć trochę zakryć swoje wyróżniające się włosy, a następnie wykorzystując zamieszanie i pozostałe dwie minuty, starała się przemknąć do pierwszej klasy, wynajdując tam wolne miejsce i zajmując je. Najwyżej zapłaci przewoźnikowi karę, za nieuprawnione zajęcie miejsca w pierwszej klasie. Jeśli natomiast jakimś cudem nie byłoby wolnych miejsc, znalazłaby jakieś miejsce gdzie taka drobna dziewczyna mogłaby się ukryć, przygotowując zawczasu sabotaż, którym mogłaby porazić intruza. Przyszykowała się najlepiej jak mogła, a także oczekiwała na jakieś wieści od SI.
Legenda do moich postów (bez "-" na początku oznacza konwersację myśli między SI a Hirą):
Kwestie Kiry | Kwestie Hiry


Hira Cassan

Avatar użytkownika
 
Posty: 51
Posty fabularne: 38
Dołączył(a): 30 maja 2021, o 22:29
Miano: Hira Cassan
Wiek: 17
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Haker / Haktywistka
Lokalizacja: Illium
Status: Poszukiwana jako "Obserwatorka" przez: Przymierze, Hierarchię Turian, Illium i SOC
Kredyty: 48.770
Medale: 1
Glitch (1)

Re: Orbita ziemska

22 gru 2021, o 22:05

Choć Thomas westchnął teatralnie, nie przerwał Elizabeth. Pozwolił, aby kobieta dokończyła i dopiero powiedział swoje, nawet nie kryjąc się z tym, że te jakże trafne komplementy pod jego adresem sprawiły, iż obrósł w piórka i puszył się teraz po drugiej stronie stołu jak rasowy paw.
- No, no! Już. Wystarczy. Kto ma to załatwić, jak nie ja? Tłumaczę im, że czasami nie ma co mielić jęzorem, tylko robić swoje. A sprzęt na Waszych zwiadach i misjach to podstawa. Sama powiedz, ile razy uratował Ci dupę, co? - pytanie, rzecz jasna retoryczne.
Od razu zatarł ręce i zamiast zapinać omni-klucz na nadgarstku kobiety, jak to miał pierwotnie zamiar zrobić, rozłożył urządzenie na blacie, prześlizgując się po jego parametrach. Był to dla Blackley ciąg znaków i cytr, z których naprawdę niewiele rozumiała. W przeciwieństwie do kwatermistrza.
- Wysoko mierzysz, nie powiem, ale zobaczę co da się zrobić... Wiesz. Pewnie będą się tłumaczyć w porcie na Ziemi, że nie zobaczyli, pilot przeoczył, a w ogóle to mieki taki sajgon, że zorientowali się dopiero, jak podchodzili do lądowania - prychnął.
Gotowy był ciągnąć tę niezobowiązującą wymianę zdań, lecz odezwał się obecnie podpięty komunikator Elizabeth z wezwaniem jej na mostek. Thomas obejrzał się przez ramię.
- Idź, piękna, zobacz co tam chce od Ciebie dowództwo, a tymczasem Ci tutaj wszystko przygotuje. Trochę to jeszcze potrwa, a Ci na mostku mogą nie chcieć czekać - pomachał kobiecie ręką na do widzenia, wracając do przerwanej czynności. Thomas był już od jakiegoś czasu w swoim żywiole i jak widać było na załączonym obrazku, niewiele mogło go z niego wytrącić.
Wszyscy na mostku postawieni byli w stan gotowości. Elizabeth znała twarze większości, o ile nie wszystkich oficerów, przez omni-klucze których teraz przepływały kolejne informację, a także rozkazy.
Nad holomapą pochylała się oficer dowodząca. Na widok Blackley wyprostowała się, gestem zachęcając ją, aby podeszła bliżej.
- Pewnie zorientowałaś się już, że o mało nie zderzyliśmy się z prywatnym statkiem, który wyszedł z przekaźnika masy. Ten sam statek, zderzył się z promem kursującym z Ziemi na Cytadelę, wysłali sygnał SOS, który przechwyciliśmy - wprowadzając Elizabeth w sprawę, oficer wodziła palcem po mapie, obrazując tym samym zdarzenie.
- Chciałabym, abyś wraz z trójką innych zeszła na prom. Podobnie jak my, wezwali statek, a ich wezwanie zostało zignorowane. W przeciwieństwie jednak do nas, im uciec już nie może. Wbił się w boczną ścianę - dodała, przenosząc kolejne informacje ze swojego datapadu na mapę.


Ani nazwisko, ani imię biznesmena nie było Annabelle znane. Miejsce pracy jak najbardziej, lecz bez niego, dla dziennikarki byłby on zwykłym, anonimowym obywatelem wszechświata, na którego być może gdyby nie sprzyjające okoliczności, w ogóle nie zwróciłaby uwagi.
Tymczasem, to właśnie nic nie znaczący Russo podszedł do niej, swoją dość rosłą posturą odgradzając kobietę od zbulwersowanego człowieka, którego to próbowała z marnym skutkiem uspokoić stewardessa i być może, wystarczyła iskra zapalna, aby przestał się hamować.
- Chce Pani stąd wyjść? - zapytał, obejmując spojrzeniem dziennikarkę i jej sondę. Czerwona kropka w rogu informowała, że Anabelle rejestrowała wszystko, kamera inteligentnie wyłapywała najciekawszy obraz; obecnie, skupiała się na ukazaniu słabego przygotowania załogi na sytuację, w jakiej się znaleźli.
- Drzwiami po Pani lewej, przejdziemy do pokładu ekonomicznego. Zresztą, tam gdzie podejrzewam, że chce się Pani teraz znaleźć, innej drogi nie ma... - uciął, zapraszającym gestem pokazując Anabelle na interkom, który wystarczyło dotknąć, aby drzwi się otworzyły.
W międzyczasie, na omni-klucz kobiety posypały się wiadomości zwrotne z redakcji. Pierwsza, najważniejsza, zawierała zapytanie, czy chce miejsce na wizji i już, teraz, puścić w świat to, co działo się na pokładzie promu pasażerskiego. Surowy materiał, bez żadnych cięć i dubli. Ale za to z samą prawdą. Dopiero któregoś z kolei zawierały nieśmiałe zapytania, czy jest cała i nic jej nie grozi.
Pomarańczowe, kręcące się kółeczko podpowiadało, że zachodziły właśnie jakieś procesy, lecz system dopiero je mielił i jeśli chciała się wydostać z bezpiecznej - przynajmniej z założenia - biznes klasy, musiała to zrobić teraz. Z jakiegoś powodu, Jonathan wyglądał na zdecydowanego, aby jej towarzyszyć.


Pasażerowie, nie wydawali się zwracać na Hirę większej uwagi. Obsługa również, dzięki Kirze i jednej z stworzonych na potrzebę tożsamości, nikt nie miał do niej żadnych pytań; ani dlaczego podróżuje sama, ani czy w jej wieku wolno sączyć napoje alkoholowe.
Nerwowa atmosfera tylko sprzyjała wtopieniu się w tłum. Od biedy, Cassan mogła próbować wtopić się w fotel, przykleić do ramienia śpiącego i nic nie świadomego nieznajomego, który w najlepsze prześpi cały incydent po całonocnej balandze na Ziemi, bądź tez wcisnąć się w luk bagażowy ponad głowami pasażerów. Kilka walizek wypadło na głowy zbulwersowanych podróżnych, teraz raczej nikt nie zaprzątał sobie głowy, aby wcisnąć je z powrotem. Tym bardziej, że posypały się komunikaty o wdrożeniu procedur bezpieczeństwa i inne uspokajające, oficjalne formułki, tak naprawdę nic nie mówiące, a na osoby obecne na pokładzie działające bardziej jak płachta na byka.
W gąszczu informacji, które przepływały pomiędzy załogą i tak naprawdę nie była przekazywała na żadnym, zabezpieczonym bardziej niż standardowo kanale SI na pewno zainteresował sygnał SOS wysłany w kosmos, na który odpowiedział statek Przymierza z obietnicą wysłania ekipy wsparcia. I drugi, próbujący nawiązać kontakt ze statkiem - sprawcą kolizji, lecz tutaj z żadnym skutkiem.
Czas do przybycia załogi z Przymierza liczony był w minutach, z drugiej strony, czy faktycznie było się czego obawiać?

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Orbita ziemska

2 sty 2022, o 12:29

Z uśmiechem i wyraźnym zadowoleniem zobaczyła, że Russo zareagował dokładnie tak, jak tego chciała. Owszem, mogła spróbować eksplorować prom na własną rękę i - zapewne prędzej niż później - wykłócać się z załogą sugerującą, że znajduje się w miejscu, w którym być nie powinna, że powinna usiąść, nie przeszkadzać, a najlepiej wyłączyć kamerę i iść spać do końca zamieszania, ale dodatkowe wsparcie w postaci mężczyzny, który z jednej strony nie wyglądał na ułomka, a z drugiej był dość “reprezentacyjny” zawsze było dodatkowym ułatwieniem. Dodatkowy głos w wykłócaniu się, przeważający argument - nawet siłowy - gdy tego było potrzeba. Dla Annabelle takie słowne przepychanki nie były nowością, wręcz przeciwnie - w większości nietypowych sytuacji pierwszą reakcją policji, SOC, czy kogokolwiek czującego się “u władzy” było polecenie wycofania się i zakazu filmowania, zatem i teraz mogła się tego spodziewać. Ale tak samo wiedziała, że obecność kogoś, kto mógł jej torować przejście i użyć swoich argumentów albo po prostu odwrócić uwagę była zawsze nieoceniona. Dlatego lubiła pracę z ekipą - kamerzysta czy dźwiękowiec którymi teraz niestety nie mogła dysponować bywali użyteczni nie tylko przy technicznej stronie reportażu, czasem musieli zachowywać się jak ochroniarze. Teraz byłaby zdana tylko na siebie - gdyby nie Russo.

Kierował nią pragmatyzm, ale były też inne przyczyny - jeśli się uda, dziennikarka może zrobić z niego bohatera reportażu, właśnie tą osobę, którą widzowie zapamiętają za jego pomoc w dociekaniu do informacji i prawdy o tym, co się tak naprawdę wydarzyło. I jako kogoś, kto ramię w ramię z nią stanął na wysokości zadania. Annabelle była dziennikarką, reporterem i powinna pokazać całą sytuację w sposób bezstronny, dokładny i przykuwający uwagę widza. Potrzebowała tego kogoś, kto będzie punktem zapalnym emocji i wydarzeń, potrzebowała podmiotu, a gdyby próbowała zostać nim sama, po pierwsze relacja zmieniłaby się w bardziej subiektywny odbiór, po drugie - stawiając siebie jako punkt koncentracji uwagi widzów przestałaby być reporterem serwującym wiadomości - stałaby się samą wiadomością. I jakkolwiek nigdy nie unikała obiektywów kamer, a wręcz przeciwnie - prezentowała się przed nimi nader chętnie, w takiej sytuacji jak obecnie zawsze wolała grać “drugie skrzypce”, co dawało szansę na dodawanie własnych komentarzy, opisów, sugestii i przypuszczeń. Była narratorem opowieści, a nie jej bohaterem.

Dlatego widząc teraz, jak Jonathan podchodzi do niej i w sposób naturalny, niemal genetyczny robi to, co większość mężczyzn robiło widząc potencjalnie bezbronną przedstawicielkę “płci pięknej”, czyli stając się dla niej tarczą przed agresywnym pasażerem, uśmiechnęła się do niego promiennie. Drobny ruch ręki na której wciąż świecił się aktywny omni sterujący dronem i obiektyw kamery już celował w twarz Jonathana.

- Wystarczy Annabelle - odezwała się ciepło wiedząc, że zmniejszenie dystansu z pewnością ułatwi współpracę, po czym wyłuszczyła mu swój plan - Za chwilę zamkną się przejścia, a chcę dostać się albo do kokpitu żeby zdobyć więcej informacji albo w pobliże uszkodzonego sektora, żeby dowiedzieć się więcej od ludzi z załogi. A najlepiej w oba te miejsca. Ujęcia tam zrobione będą na wagę złota...

Drzwi rozsunęły się przed nią po aktywacji kontrolki i dopiero wtedy zerknęła na swój omni. Lista odebranych wiadomości była już spora i wciąż rosła. Więc był to chyba najlepszy moment by wydać polecenia i ugasić pożar - wcisnęła do ucha bezprzewodową słuchawkę i połączyła się z Manuelem.

- Manuel, nie chcę jeszcze live, za to poinformuj o wszystkim szefa. Dajcie migawki do wiadomości, filtruj to, co będę wysyłać a ciekawsze fragmenty pakujcie w materiał i co jakiś czas wyrzucajcie porcjami na wizję. Postaram się zapewnić ciągły feed i pełny zapis, dotrzeć w kilka miejsc i pogadać z kim trzeba. Nie, jestem cała, na razie nic poważnego się chyba nie stało. Bądź ze mną w kontakcie albo ściągnij Quintę, linia będzie otwarta.

Zawiesiła połączenie i odwróciła się do Russo, uśmiechając się do niego ponownie

- Dziękuję, że mi pan pomaga, bardzo to doceniam. Dzięki panu być może uda się zgromadzić naprawdę ciekawy materiał. Chciałabym się dowiedzieć co tak naprawdę się stało, co to za statek z którym się zderzyliśmy i jak szybko możemy otrzymać pomoc dla poszkodowanych... Choć mam nadzieję, że sytuacja nie wygląda aż tak źle.
*** MUSIC THEME *** ARMOR ***
ObrazekObrazek
Annabelle Reguera

Avatar użytkownika
 
Posty: 26
Posty fabularne: 19
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:45
Miano: Annabelle Soreno Morena Reguera de Ayala
Wiek: 36
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Reporter
Postać główna: Tori Te'eria
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.480

Re: Orbita ziemska

2 sty 2022, o 15:31

- Ostrożnie Thomas. - Powiedziała Elizabeth, gdy ten odezwał się do niej "piękna". Było to nie tylko całkowicie nie na miejscu, ale też niezgodne z regulaminami i łamiące wojskową dyscyplinę. Przekomarzania się między marines to była jedna rzecz, szczególnie tego samego stopnia. Między oficerami było już czymś zupełnie innego. Ton rozmowy zmienił się nagle z lekkiego i przyjaznego na o wiele mniej przyjemny. Szczęśliwie dla obojga była wzywana na mostek tak też więc krótko się pożegnała i zasalutowała wychodząc i ruszyła szybkim krokiem na mostek. Gdy dowództwo wzywało cię nie należało dawać im powodu do czekania. Elizabeth poprawiła dyskretnie rękawy mundury, które wydały się jej lekko pogniecione i ruszyła w stronę holo-mapy i majora Stukova.
- Majorze. - Elizabeth jak to miała w zwyczaju, zasalutowała sztywno przed wyższym stopniem i przeszła w równie sztywny stan spoczynku wysłuchując tego co jak się okazało, odprawą i nowymi rozkazami. I tu w zwykle chłodnej i zdystansowanej twarzy porucznika pojawiło się zdziwienie, zdziwienie jak zawsze wyrażone uniesieniem brwi ku górze. - Wbili się w prom. W przestrzeni kosmicznej. - Elizabeth spoglądała na major jakby oczekując, że ta się roześmieje i powie, że to żart, ale major nie żartowałaby z czegoś takiego. Mimo to było to zaskakujące i zastanawiające. Jaka była szansa, że statek w przestrzeni uderzy nie w jeden, a dwa okręty wychodząc z przekaźnika?
- Jakie są rozkazy? - Zapytała się otrząsając z szoku. - Wejść na pokład promu i sprawdzić czy nie potrzebują natychmiastowej pomocy czy dokonać abordażu jednostki, która się zderzyła i zbadania sprawy? Oba?
Elizabeth Blackley

Avatar użytkownika
 
Posty: 38
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:16
Miano: Elizabeth Blackley
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Porucznik Sztabowy
Postać główna: -
Lokalizacja: -
Kredyty: 4.205

Re: Orbita ziemska

5 sty 2022, o 17:52

Choć lista rządań Anabelle była sporo i jak tylko Manuel zaczął notować na datapadzie to, co przekazywała mu reporterka, szybko musiał przewinąć stronę, w odpowiedzi usłyszała krótkie, acz treściwe: Aye aye, captain!
Najprawdopodobniej, tak samo jak ona, mężczyzna również wywęszył temat, który szybko podbije słupki w sondażach oglądalności. Tym samym, gotów był dać przebywającej na promie i mającej relacje z pierwszej ręki dziennikarce naprawdę sporo, byleby tylko otrzymywać na gorąco materiał do szybkiej obróbki, zanim puści go w eter.
Anabelle nie zdążyła na dobre wygasić połączenia ze swoim współpracownikiem, kiedy otrzymała link do szyfrowanego, bezpośredniego połączenia, gdzie mogła zrzucać to, co jej kamerze uda się zarejestrować. Chmura wydawała się być z kategorii tych premium, nie ograniczała ją żadna, realna objętość.
Mężczyzna wyprostował się i w drodze na koniec korytarza, znalazł dogodny moment, aby chwycić dłoń dziennikarki, a następnie musnąć jej grzbiet ustami.
- Jonathan. Muszę przyznać, że tak... emocjonującej podróży nie przeżyłem już dawno i plułbym sobie w brodę, gdybym został na miejscu. Zatem... Panie przodem - teatralnym gestem, przytrzymał Anabelle drzwi, aby ta mogła ze swoją kamerą wślizgnąć się do innej części promu.
Chwilowo, załoga wydawała się nie zwracać na nich większej uwagi. O wiele większej atencji wymagali wzburzeni pasażerowie, którzy ani myśleli usiedzieć spokojnie na miejscach. Stojąc, wykrzykiwali do stewardess oraz stewardów swoje żądania, a także pytania, dzięki czemu oboje mogli dyskretnie przemknąć za plecami tłumu.
- Jeśli do kokpitu, to dalej w prawo. Ciekawe, czy udałoby mi się namierzyć miejsce zderzenia, to raczej kawałek od naszych miejsc, bo skutek uderzenia jakoś specjalnie nam nie zaszkodził - myślał na głos, przełączając holoklawiaturę swojego omni-klucza.
Nie musiał, a jednak pod wpływem chwili i emocji, przykucnął. Tak, aby nie rzucać się w oczy.



- Mam podobne, co ty wątpliwości. Nie podoba mi się, że statek zignorował zarówno nasze wezwanie do kontaktu, jak i to nadane przez prom pasażerski, z którym się zderzył - uściśliła, nie spuszczając przez dłuższą chwilę spojrzenia z twarzy Elizabeth.
Kobieta, ostatecznie westchnęła, po czym rozpoczęła transfer danych na omni-klucz Blackley. To, co udało im się ustalić, a następnie przenieść na holoprojekcje, pojawiło się na zaszyfrowanym kanale z dostępem ograniczonym wyłącznie do pani porucznik.
- Przede wszystkim wejść na pokład promu, ocenić ich położenie, sprawdzić, czy nie potrzebują pomocy i organizacji transportu z powrotem na Ziemię. Następnie, wspólnie z ich dowództwem spróbować nawiązać połączenie ze statkiem, a jeśli nadal będą ignorować i nie dadzą żadnej odpowiedzi, zejść na pokład tajemniczego statku - wymieniła, zawiesiwszy pytające spojrzenie na Elizabeth. Jeżeli chciała coś dodać, miała pytania bądź wątpliwości, był to właściwy czas, aby je wyrazić i/lub zadać.
Kobieta przeniosła ciężar ciała z jednej nogi na drugą. Za jej plecami, trwała cała, skomplikowana operacja wyjaśniająca Admiralicji dlaczego zatrzymali się na ostatnim odcinku trasy, tym samym opóźniając swoje przybycie.
- Wraz z Tobą, na statek zejdzie chorąży JJ i sierżant Brian O'Malley. Oboje czekają przy śluzie, są pod Twoimi rozkazami. Kontaktować się możesz bezpośrednio ze mną, łączem tym, co zwykle - mówiąc to, omni-klucz Elizabeth potwierdził czystość na łączu.


Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9869
Posty fabularne: 404
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Orbita ziemska

6 sty 2022, o 14:10

Elizabeth uniosła swoją rękę z omni-kluczem i rozpoczęła przeglądanie udostępnionych jej przez dowódcę danych, jednocześnie słuchając dalszego sprawozdania z sytuacji mającej właśnie miejsce. Jej zadanie wydawało się całkowicie oczywiste i nie słyszała praktycznie niczego o co musiałaby się dopytać. Praktycznie niczego nie oznaczało jednak, że nie miała wątpliwości którymi nie omieszkała się podzielić.
- Jeśli okręty faktycznie się zderzyły to powinniśmy ewakuować prom pasażerski tak szybko jak to możliwe. Nawet jeśli jego integralność nie jest zaburzona i nie ma chwilowo bezpośredniego zagrożenia, to brak jakiekolwiek kontaktu z drugim okrętem wzbudza moje wątpliwości co do jego bezpieczeństwa. Czy ma załogę? Jeśli ma to czemu ona nie odpowiada? Co znajduje się na pokładzie? Nawet jeśli na te wszystkie pytania mielibyśmy satysfakcjonujące odpowiedzi to wciąż nie wiemy w jakim stanie znajduje się drugi okręt. Najbardziej oczywistymi uszkodzeniami byłaby niestabilność rdzenia napędowego czy wyciek paliwa, a reakcja łańcuchowa w sytuacji wybuchu pociągnęłaby za sobą prom pełnego cywili. - Wyraziwszy swoje zdanie potwierdziła, że nie ma żadnych innych pytań bądź wątpliwości co do zadania ją czekającego i zasalutowawszy udała się w kierunku zbrojowni, łącząc się przy okazji przez omni-klucz z jej grupą zadaniową.
- Porucznik Blackley. Mamy rozkazy wejść na prom pasażerski i upewnić się, że wszystko z nim w porządku a następnie wejść na drugi okręt i zbadać co się stało. Nie wiemy w jakim jest stanie więc przygotujcie się na przerwanie ciągłości poszycia, braku tlenu i grawitacji. Nie wiemy też czy ktokolwiek na nim jest i jaki jest ich status więc przygotujcie się zarówno na akcję ratunkową jak i kontakt bojowy. - Elizabeth następnie na tyle szybko na ile mogła nie biegnąc przebrała się w pancerz Przymierza mający ochronić ją zarówno przed potencjalnym ogniem z broni ręcznej jak i przed możliwą ekspozycją na próżnię kosmiczną i brak powietrza, ruszyła do śluzy na miejsce spotkania z resztą oddziału.
Elizabeth Blackley

Avatar użytkownika
 
Posty: 38
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:16
Miano: Elizabeth Blackley
Wiek: 31
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Porucznik Sztabowy
Postać główna: -
Lokalizacja: -
Kredyty: 4.205

Re: Orbita ziemska

6 sty 2022, o 21:59

Uniosła brew i uśmiechnęła się pod nosem widząc informację o dedykowanej chmurze przeznaczonej na jej transmisję. Manuel jak chciał to potrafił się postarać i zadziałać jak profesjonalista, niestety były to tylko przebłyski geniuszu w miałkim i szarym natłoku codziennego zachowania asystenta. Annabelle w stosunku do niego i do Quinty była bardzo kapryśna i zdawała sobie z tego sprawę, ale jak zawsze tłumaczyła to swojemu szefowi i sobie - takim zachowaniem “hartuje stal”. Wymagała posłuchu i natychmiastowego wykonywania jej poleceń, niemal domyślania się jej pomysłów w locie, często wywierała na swoich asystentów presję, ale wiedziała, że takim zachowaniem daje im lekcję - możesz liczyć tylko na siebie, jeżeli chcesz osiągnąć sukces. I od ciebie zależy, czy tą lekcję przyswoisz. Sama pojawiła się na Cytadeli zaledwie nieco ponad pół roku temu i dzięki swojej sile przebicia i bezkompromisowemu podejściu udało się jej zajść dość daleko - od szarej twarzy, która może była znana na Terra Nova, ale nie w centrum cywilizowanej Galaktyki, do samodzielnej reporterki. Owszem, musiała odwalać zlecone “fuchy”, ale szczęście - a może przypadek - sprawiał, że potrafiła wplątać się też (zamierzenie lub nie) w sytuacje, które budowały jej nazwisko, renomę i zaufanie do jej zespołu. Asystentów zmieniała dość często, bo ci po prostu nie potrafili zrozumieć tego, jak ona sama funkcjonuje. Manuel był jej drugim w kolejności asystentem - i tym, który wytrwał przy niej najdłużej, może właśnie dzięki takim “przebłyskom”. Quinta zaś była po prostu... quinta*. Dosłownie i w przenośni.

Przełączyła strumień transmisji na nową przestrzeń zapisu i pokiwała głową.

- Muszę go pochlebnie poklepać po ramieniu jak wrócę - mruknęła, po czym podniosła wzrok na Jonathana, który podszedł do niej, przedstawił się ponownie i... delikatnie ucałował jej dłoń. Tego się nie spodziewała. Zaskoczenie było tak duże, że na jej policzkach na chwilę wykwitły rumieńce, a ona sama zaniemówiła. W dzisiejszych czasach takie zachowanie było niemal niespotykane, a ten mężczyzna zdecydowanie zrobił na niej tym staroświeckim, ale miłym gestem zdecydowane wrażenie.

- Mam nadzieję, że to dopiero początek emocji - uśmiechnęła się do niego i puściła oko, starając się zamaskować swoje przejściowe zakłopotanie i ruszyła naprzód we wskazanym przez mężczyznę kierunku, wracając do formy - Zatem najpierw kokpit. Dowiemy się więcej na temat zdarzenia i stanu statku, trzeba sprawdzić, czy i kiedy powinniśmy otrzymać jakąś pomoc. No i być może są w kontakcie z załogą tego zawalidrogi, który w nas uderzył.

W myślach starała się ułożyć plan działania. Było raczej oczywiste, że w sytuacji zdecydowanie alarmowej - takiej jak obecnie - załoga będzie niechętna do współpracy. Miała nadzieję, że plakietka SIP i obiektyw kamery pomogą przełamać pierwsze lody, przydatne mogą się okazać delikatne insynuacje na temat udokumentowania niekompetencji czy wręcz uchybień personelu przewoźnika. Jeśli w złym świetle przedstawi dowódcę, pilotów i załogę statku, reperkusje mogą być dość poważne, włącznie z pozbawieniem kilku osób pracy i dochodzeniem. Jeśli będą współpracować - Annabelle może wręcz naświetlić sprawę w całkowity inny sposób, dokumentując bohaterską załogę promu i ich odwagę. Ultimatum jest całkiem niezłą bronią o ile... dostaną się do kokpitu.

Mimo, że od zderzenia upłynęło już kilka minut, dopiero teraz do głowy dziennikarki przyszła jeszcze jedna myśl - delikatne (ale zawsze) uczucie strachu. Co, jeśli uszkodzenie jest poważne? Co, jeśli załoga nie była w stanie kontynuować lotu ani wezwać pomocy? Zmarszczyła brwi, ale chwilę potem jej twarz rozluźniła się, a usta rozciągnął uśmiech.

- To będzie dopiero dramatyczny materiał... - mruknęła do siebie.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
*** MUSIC THEME *** ARMOR ***
ObrazekObrazek
Annabelle Reguera

Avatar użytkownika
 
Posty: 26
Posty fabularne: 19
Dołączył(a): 31 lip 2021, o 19:45
Miano: Annabelle Soreno Morena Reguera de Ayala
Wiek: 36
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Reporter
Postać główna: Tori Te'eria
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 18.480

Re: Orbita ziemska

11 sty 2022, o 12:55

Czujność załogi
A>33>B>66>100

Iris Fel wylosował/a 1d100:
6
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1627
Posty fabularne: 74
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 82.210
Medale: 11
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1)

Następna strona

Powrót do Ziemia

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron