Ojczyznę salarian, Sur'Kesh, często porównuje się do ziemskich dżungli - piękna, tętniąca życiem, jak i trudna do zamieszkania i niebezpieczna dla nieostrożnych turystów. Planeta wydaje się być bardziej wilgotna niż Ziemia.
LOKALIZACJA: [Basen Annos > Pranas]

Kolorowe Jeziora

16 maja 2012, o 16:42

Obrazek


W oddalonej od stolicy części gór znajdują się niesamowite twory natury, którym są trzy kolorowe jeziora. Codziennie kursuje tutaj samolot wycieczkowy, organizowane są także specjalne loty co by można było z góry podziwiać panoramę jezior.
Z naukowego punktu widzenia w miejscu tym mieściły się kiedyś szyby wydobywcze oraz kamienie szlachetne. Związki zabarwiły podłoże oraz wodę, która je wypełniła kolejno na intensywny granat, zgniłą zieleń, rdzawą czerwień.
Okolice jezior zostały zagospodarowane w szerokie ścieżki spacerowe oraz niewielkie kawiarenki, w których można spokojnie odpocząć w trakcie rozkoszowania się obcowaniem z naturą.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Kolorowe Jeziora

31 sie 2012, o 13:12

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Radna nie miała większego problemu z załatwieniem prywatnego transportu, którego na pierwszy rzut oka nikt nie powiąże z Ludzką Radną. Nie tracąc czasu małżeństwo przygotowało się do podróży i opuściła apartament.

Podróż obyła się bez przeszkód, największym wyzwaniem było dostać się do statku i nie wywołać sensacji. Jakoś się udało, zapewne pomógł w tym strój kobiety, warkocz i czapka z daszkiem.
Koordynaty prowadziły w okolicę Kolorowych Jezior, ale nie dokładnie nad same ich brzegi. Te byłyby zbyt niebezpieczne na taką transakcję, za dużo tu statków wycieczkowych i turystów. Z drugiej jednak strony, obecność w okolicy prywatnego, niezbrojnego statku, doskonale wpasowuje się w otoczenie. Nie jeden taki stateczek z bogatymi turystami się tu pojawia. Nikt nie zwróci uwagi na jeden więcej, czy na jeden mniej.

Radna więc z mężem robiącym za pilota okrążyli jeziora i udali się dalej w bardziej górzysty teren. Dane były tak dokładne, że pozwoliły posadzić maszynę na pokaźnej półce skalnej, której z góry nawet nie było widać, bo wtapiała się w kolorystykę skał. Przez chwilę mogło przemknąć przez głowę że macie złe koordynaty, ale wszystko się zgadzało.
Z półki były dwie drogi. W przepaść poniżej, albo w głąb skały ogromnym korytarzem... albo grotą? Z tego miejsca jednak nie było widać co jest dalej, po kilku metrach wszystko tam niknęło w ciemnościach. Ani śladu żywej duszy.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Kolorowe Jeziora

31 sie 2012, o 13:24

Nie mogła spokojnie usiedzieć w fotelu, niemalże nosiło ją na lewo i prawo, zacisnęła więc mocniej dłonie na pasach bezpieczeństwa, bezskutecznie próbując zająć się monotonnym obrazem za wizjerami. Od czasu do czasu zapytała o coś niezwiązanego ze sprawą Ionta, jednakże nie wywiązała się z tego dłuższa rozmowa. Iris była gotowa zapłacić, odlecieć następnie z drellem. Nie zamierzała ryzykować życia ani chłopca, ani męża. Ktoś kiedyś powiedział, że jej dobre serce przysporzy jej samych kłopotów i właśnie teraz ziściły się te słowa.
Bębniąc cicho palcami przyglądała się okolicy kolorowych jezior, która pełna była ciekawskich turystów. Zadbała, aby na pierwszy rzut oka zatuszować swoją tożsamość, wszak nie chciała żadnych niespodzianek. Gdyby nie okoliczności, dla których tutaj była, zapewne cieszyłaby oko tymi cudami natury, tak to tylko ze zniecierpliwieniem oczekiwała lądowania. Nim zeszła na ląd, sprawdziła raz jeszcze pochłaniacze ciepła. Wsunęła do ucha malutką, łatwą do ukrycia słuchawkę, drugą podała Iontowi.
- Będziemy w kontakcie dzięki temu. Schodzisz też?
Stojąc już przy śluzie, zapatrzyła się na drogę do jaskini. Byłaby to dobra zasadzka, a jej nie uśmiechało się bawić w kotka i myszkę. Zeskoczyła zgrabnie na ziemię, otrzepując się z niewidzialnego kurzu. Iris zachowała czujność, rozglądała się i nasłuchiwała, zbliżając się także do wejścia do jaskini.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1685
Posty fabularne: 119
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 80.660
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Kolorowe Jeziora

31 sie 2012, o 23:21

Ionto również niewiele mówił przez większość podróży. Był doświadczonym pilotem ale nawet jemu pilotowanie z jednym sprawnym kiem sprawiało wyraźne problemy. Mrużył co chwila, to jedyne, nie ukryte pod bandażem, skupiając sie uważnie na trasie, jej próby konwersacji zbywając krótkimi mruknięciami czy gestami. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że jest obrażony ale Iris znała swojego męża aż nazbyt dobrze. Wiedziała, że te gesty były raczej objawem zmartwienia i skupienia niż czegoś bardziej negatywnego. Kiedy posadziła maszynę nawet nie ukrywał zdziwienia, co do nietypowego miejsca. Skóra na siedzeniu pilota zaszeleściła gdy poruszył się w miejscu nerwowo. Gdy komunikator pojawił się w jego uchu a Radna zadała swoje pytanie, prychnął urażony.
- Chyba sobie żartujesz, myśląc, że będę tu sobie grzecznie grzał tyłeczek jak ty pójdziesz tam sobie samopas? Niedoczekanie Twoje. Nie mam zamiaru spuszczać cię z oka. Hmmm, mamy flary czy coś podobnego? Ciemno tam jak diabli. - Oznajmił drell naciagając czapkę bardziej na oczy i sprawdzając broń na plecach, czy aby na pewno była na swoim miejscu. Jego oddech powoli sie uspokajał. Teraz mogło się okazać, że od jego postawy zależeć będzie kilka żyć. Wolałby tego nie schrzanić.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Kolorowe Jeziora

1 wrz 2012, o 17:15

Wysiedli. Każde pełne strachu i dylematów. Radnej wciąż dźwięczały w głowie słowa z nagrania. Jeśli przylecisz ze wsparciem - chłopak zginie. Mąż jako jedna osoba mógł nie być wsparciem pod względem wojskowym czy na dużą skalę, ale moralnym i duchowym wsparciem dla kobiety owszem był. Nikt nie mógł przewidzieć jak zareaguje na jego widok porywacz... albo porywacze. Czy zabiją chłopca na miejscu i za wydanie jego zwłok zażądają 100 000 kredytów? Zabiją dorosłego drella? Nikt nie mógł tego przewidzieć, a para cholernie ryzykowała.
Mężczyzna sprawdził broń i ruszył za swoją ukochaną.
W wielkim tunelu było ciemno, ale kilka kroków za linią światła naturalnego zapaliły się światła linowo wmontowane w boki skalistych ścian. Oświetliły one drogę do samych wrót, które stały im na dalszej drodze. Były dość pokaźne i sugerowały, że od tego miejsca zaczyna się już jakiś stworzony ludzką <albo i nie ludzką> ręką kompleks.
Chwilę nic się nie działo, gdy w końcu przejście się otworzyło pozwalając przejść naszym gościom. Gdy przeszli zamknęło się za nimi. Małżeństwo weszło do jasno oświetlonego, korytarza, a właściwie to jego fragmentu, bo jakieś 6m dalej drogę zagradzała kolejna grodź. -Jestem rozczarowany. - Rozległ się w głośnikach znajomy, zmieniony syntezą głos, ten sam, który na nagraniu z omni - klucza. -Miała Pani przylecieć osobiści i bez wsparcia. Bardzo cieszę się z tego pierwszego faktu, ale przyprowadzanie ze sobą kolejnego drella było zdecydowanie nierozsądne. Proszę spojrzeć na prawo. - Powiedział głos. Z prawej strony wysunął się niewielki terminal, który okazał się holo rzutnikiem. Ten zaś zademonstrował naturalnych rozmiarów hologramy, dwóch ludzi i nastoletniego, skutego kajdanami drella między nimi. -Mówiłem, że gnojek zginie jeśli nie przylecisz sama. - głos przestał być miły, a ludzie powalili dziecko na kolana, a jeden z nich wycelował w jego głowę swój pistolet. -Więc jak 100 000 kredytów jesteś nam winna Radna Iris... - Powiedział lekko przeciągając słowa głos, zawieszając go po ostatnim zdaniu, a człowiek, odbezpieczył pistolet...

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Kolorowe Jeziora

2 wrz 2012, o 13:06

Nabrała głęboko powietrza w płuca. Miała w ręku przygotowaną latarkę, jednak jak się okazała była ona zbędna. Iris szła ostrożnie za światłem, nie oglądała się za siebie czyli na Ionta. Jej kroki musiały odbijać się echem w jaskini. Miała gęsią skórkę, była poddenerwowana, wiele czarnych myśli zaprzątało jej świadomość, jednakże nie zamierzała tego okazywać po sobie. To spotkanie mogła wygrać tylko dzięki swoim umiejętnością dyplomatycznych. Była Radną Cytadeli, zadarli z nie byle jakim przeciwnikiem. Głos z głośników zaskoczył, ale nie na tyle, aby wyglądała na wystraszoną. Trzymała się kurczowo swojego profesjonalizmu.
- Przyleciałam tutaj osobiście, byłoby więc miło osobiście rozmawiać a nie przy pomocy techniku. Jesteśmy wszak... cywilizowanymi istotami.
Nie miała pewności, że ma do czynienia z ludźmi, wolała więc nie ryzykować. Jak kazano, spojrzała w prawo i choć wszystko w środku ścisnęło się w Iris na supeł, nawet brew jej nie drgnęła. Była twardym politykiem, obserwowała więc to przedstawienie dość beznamiętnie.
- Owszem. Zapłacę podwójnie jeśli chłopak się tutaj pokaże cały i wyjdzie stąd ze mną. Numer konta?
Była gotowa do aktywacji operacji przelewu przy pomocy omni-klucza. Cierpliwie czekała na ruch przeciwnika.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1685
Posty fabularne: 119
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 80.660
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Kolorowe Jeziora

2 wrz 2012, o 18:18

Ionto wbił spojrzenie w ekran, obserwując jak popycha się młodego chłopaka na kolana i przykłada mu spluwę do dłoni. Nie był pewien w co wierzył młodzieniec, jednak według jego wiary, śmierć była swego rodzaju wybawieniem. Podchodził do kwestii śmierci inaczej niż rasa ludzka. I doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że gdyby miał poświecić życie młodego biotyka lub żony, stanowczo wybrałby opcję numer jeden. Jeden ten gest wyczekiwania. To wskazywać mogło na dwie sprawy. Albo nie chcieli zabijać podopiecznego Radnej albo byli tak chciwi, że wbrew złamaniu umowy chcieli negocjować. Ruch wykonany przez jego żonę był dobry. Da im trochę czasu na znalezienie lepszego wyjścia z sytuacji. Potarł dłonie jedną o drugą, rozglądając się po sali i starając się wypatrzyć coś szczególnego w miejscu gdzie trzymano chłopaka. Nie mógł mieć pewności, że wypuszczą go żywego nawet po uiszczeniu wpłaty. Widząc zaangażowanie Iris, mogli nawiać i wykorzystać go do kolejnych manipulacji czy szantaży.
- Panowie, radziłbym przyjąć tą ofertę i oddać chłopaka. W końcu znajdujemy się na planecie Salarian. A Ci mają najlepsza siatkę wywiadowczą w galaktyce. Jestem pewien, że nie umknie im anomalia w postaci Radnej Cytadeli lądującej sobie wśród gór. Ani wasza przypadkowa obecność obok. – Stąpał go grząskim gruncie jednak miał nadzieję, że porywacze byli rozsądni. Argumenty które użył były jak najbardziej realne i możliwe.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Kolorowe Jeziora

3 wrz 2012, o 13:32

Byli zachłanni, to chyba było widać, ale nie można im było odmówić ostrożności, no pewnie mogło im brakować tego i owego w niektórych względach, ale cóż i tak byli zajebiści, sprowadzili tu Radną Ludzkości, tylko z jakimś drellem do pomocy, na dobrą sprawę mogli ja tam zagazować, albo pojmać i za jej życie zażądać od Rady okup... albo nie, to był głupi pomysł, zaraz przyleciałyby co najmniej te dwa ludzkie Widma i zrobiły im z zadków jesień średniowiecza... skoczmy lepiej te szalone zamysły.
Strzał nie miał miejsca, a cisza w głośnikach jasno dawała do zrozumienia, że słowa małżeństwa wywarły... jakieś... wrażenie. W hologramu nic nie dało się wywnioskować, bo prezentował on jedynie sylwetki ludzi i chłopca na kolanach, to nie był obraz z kamery na monitorze. hologram w końcu zniknął i nastała pełna napięcia cisza, co oni knują, co chcą, co zrobią?
Odpowiedź przyszła sama.
grodź po drugiej stronie otworzyła się, wrota nie były już wielkości całej ściany, a znacznie mniejsze, odsłaniając za sobą już znacznie mniejszy korytarz. Na pierwszym planie pokazał się dobrze zbudowany mężczyzna o ciemnych, obciętych na wojskową modę włosach i gładko ogolony, przy pasie miał kata, ale nie trzymał żadnej broni w dłoniach. Po jego obu stronach szli podobnie zbudowani mężczyźni, też ludzie, łysi, jeden trzymał karabin szturmowy z amunicją zapalającą, drugi zaś strzelbę, bez załadowanej amunicji specjalnej. Broń była gotowa do strzału i wymierzona w Radną i jej męża. Za nimi szli kolejni dwaj łysole, ci sami co na hologramie, a między nimi, skuty w kajdanach młody drell. Chłopiec miał mokre policzki, ale spokojnie dał się wlec, nie widać było by łkał, był spokojny, choć zapewne bardzo się bał. Co było dalej, trudno powiedzieć, jeszcze jedna osoba, chyba weszła za parą łysoli z chłopcem, ale trudno powiedzieć, nie było dobrze widać za tej kupy mięsa. Mężczyźni z chłopcem trzymali predatory w łapach.
-Na wezwanie. - Przywitał się mężczyzna bez broni w rękach, ten z Katem przy pasku. -Teraz grzecznie proszę, o odłożenie broni na ziemi i kopnięcie ją w naszą stronę. - poleciła spokojnym, ale twardym tonem facet. Po sposobie jakim mówił można było wnioskować, że to ten sam głos z głośników i nagrania. -No już. Nie mamy czasu. - Ponaglił ich gestem dłoni, a by podkreślić co może się stać, gdy tego nie zrobią, dwaj z karabinem i strzelbą poprawili uchwyty na broni.
-Proszę o wykonanie przelewu. - zaczął facet jeśli oddaliście broń. -pół miliona kredytów. Już podaję kosztorys. 200 000 za żywego smarkacza. 200 000 za żywego dorosłego drella i 100 000 za sensowne zwrócenie uwagi na pewne aspekty. - Tu uśmiechnął się i skinął głową Ionowi za jego twórczą uwagę o wywiadowcach Salarian. Cóż, jeszcze trochę się potargujemy i cena wzrośnie to okrągłej bańki.
Po jego słowach omni klucz Radnej sam zaświecił oznajmiając połączenie. Ktoś w pobliżu musiał się z nią łączyć, bowiem wyświetliły jej się autoryzowane i zabezpieczone procesy i jedno łącze między dwoma urządzeniami. Nikt z zewnątrz nie będzie w stanie monitorować operacji ani jej przerwać, nawet uprawnienia Radnej zostały ograniczone do najprostszych komend potrzebnych do zakończenie transakcji. Gdzieś tu musiała być osoba obeznana w tym co robi, bo wyglądało na to, że wszystko od strony technicznej jest maksymalnie zabezpieczone. -Po zaksięgowaniu naszych środków, odprowadzimy Państwo bezpiecznie do statku i tam oddamy dzieciaka i pożegnamy się kulturalnie. - Zapowiedział słodkim tonem i z cwaniackim uśmieszkiem na gębie. To wszystko oczywiście jeśli nasi kochani odłożą grzecznie broń.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Kolorowe Jeziora

3 wrz 2012, o 18:49

Była gotowa przełknąć te wszystkie upokorzenia, dać im chwile nacieszyć się sytuacją, w której to oni są o wielki krok przed Radną Cytadeli, którą z kolei zdawać by się mają w garści. Iris umiała schować swoją dumę, aczkolwiek nie kuliła się przed osobami, które zdecydowały się jej pokazać w całym swoim majestacie oraz brutalności. Spojrzała na jednego, na drugiego, na dłużej zatrzymując wzrok na osobie, która wcześniej się odzywała. Była ich źródłem szybkiego zarobku, nie sądziła, aby mieli jaja by próbować ją porwać bądź w jakikolwiek inny sposób wykorzystać fakt, że przyleciała tutaj osobie wyłącznie z jednym drellem. O ich inteligencji nie świadczyło także to, jak bardzo się oburzyli, kiedy Iris nie pojawiła się tutaj sama. Nie była wielofunkcyjna, nie umiała pilotować statu, co więc miała zrobić? Wsiąść do promu? Aby tylko wzbudzić niepotrzebne zainteresowanie? Zostawiła te rozważania za sobą, spoglądając na swój omni-klucz.
- Niech i tak będzie. Aż chce się rzecz, że robienie interesów z wami to czysta przyjemność.
Chwile zajęło jej potwierdzenie transakcji, a okrągła suma kredytów wylądowała na wskazanym koncie. Iris zapamiętała ile mogła, miała wszak fotograficzną pamięć, mogłaby później bez problemu recytować rządy cyfr bądź liter. Była medykiem, musiała zapamiętywać bardziej skomplikowane procesy niż kilka ciągów zapisanych znaków. Z westchnięciem podniosła znów spojrzenie.
- Zatem rozumiem, że to już ten moment, kiedy nasze spotkanie dobiega końca? Żegnamy się, wychodzimy i odlatujemy z chłopcem?
Była gotowa wyjść, o ile to potwierdzą.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1685
Posty fabularne: 119
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 80.660
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Kolorowe Jeziora

3 wrz 2012, o 19:07

Ionto przez chwilę wahał się czy odrzucić swoją broń, ale w razie czego posiadał jeszcze omni-klucz i kilka sztuczek w rękawie. Chyba zapominali, że większość drelli i radna bez broni nie pozostają bezbronni. Ściągnął snajperkę powolnym ruchem z pleców i kopnął ją idealnie w stronę domniemanego ‘dowódcy’. Gdy ten skierował w jego stronę swój paskudny uśmiech, drell odpowiedział podobnym gestem jednak tak niepokojącym i psychodelicznym, że osobie o słabszych nerwach mogłoby się zrobić nieswojo. W czasie wymiany zdań nie powiedział już nic więcej, tylko obserwując twarze ludzi z wyraźnym znudzeniem. Zdawał sobie sprawę z tego, że jego postawa mogła być prowokująca. Liczył jednak na to, że mieli dość rozsądku by wiedzieć, że w razie ataku w ich stronę cały przelew nie będzie miał miejsca. Na końcu jego wzrok zatrzymał się dokładnie na młodym drellu. W tym momencie pozwolił sobie na ciężkie odetchnięcie i zmrużenie zdrowego oka. Chłopak potrzebował ochrony skoro już skojarzono jego osobę z radną. Pozostawało jedynie pytanie czemu nikt z Akademii Grissoma nie powiadomił ich o zniknięciu chłopca.
ObrazekObrazek

||Theme: >>:<<||
Mist

Avatar użytkownika
 
Posty: 404
Posty fabularne: 0
Dołączył(a): 30 kwi 2012, o 14:39
Miano: Vanessa Chorisso
Wiek: 29
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Widmo
Kredyty: 34.900
Medale: 3
Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Najlepszy z najlepszych (1)

Re: Kolorowe Jeziora

4 wrz 2012, o 12:32

Kilka piknięć na omni - kluczu kogoś za bandą obwieściło zakończenie transakcji. -Wszystko zakończone. Cała kwota pomyślnie przelana. - Odezwał się nieco piskliwy, ale z pewnością kobiecy głos z tyłu całej bandy. W następnej chwili omni - urządzenie na ręku Radnej zgasło jakby kontrolował je ktoś inny a nie sama właścicielka. -Wiesz co masz robić. - Powiedział twardo człowiek - szef, po czym przeniósł spojrzenie na swoich gości. Odłożoną broń oczywiście zabrano. Każdy zdawał sobie sprawę, z tego, że w dzisiejszych czasach, broń palna nie jest jedynym zagrożeniem i wcale nie musi być najpoważniejszym, ale cóż, to chociaż mogli odebrać Radnej, broń palną. NA omni - klucz i te wszystkie techniczne cudeńka też bym nie liczyła biorąc pod uwagę kogoś kto tutaj przygotował wszystko od tej właśnie strony. Pewnie omni - klucze mają poblokowane obecnie wszystkie "zbędne" procesy. Kto wie.
-Tak, z Panią też, Radna Fenrir. - Odpowiedział mężczyzna i wskazał ręką na grodź, którą weszli goście. Ta otworzyła się i cała kolumna mogła ruszyć.
Gdy wszyscy byli już przy statku, porywacze rzecz jasna w bezpiecznym oddaleniu, zatrzymano się. - No to ostatnia część transakcji, żeby nie było, że jesteśmy niesłowni. -[b]Proszę wsiąść grzecznie do statku. Gdy będziecie już na miejscach, puszcze chłopaka, będzie mógł ostatni do was dołączyć. Wtedy odlecicie. - Zakomunikował szef. Teraz, gdy grupa nieco się rozprężyła, mogliście zobaczyć ostatnią osobę. Była to salariańska kobieta, niesamowicie chuda i niezbyt wysoka. Nie przejawiała żadnego zainteresowania otoczeniem, cały czas pracując na swoim wirtualnym urządzeniu na przedramieniu.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04

Re: Kolorowe Jeziora

4 wrz 2012, o 16:19

Nie czuła się komfortowo w tej całej kolumnie mimo iż miała za plecami męża. Wciąż miała wrażenie, że patrzą się na jej ręce i tylko czekają, aby złapać ją na jakimś potknięciu. Nie zamierzała im dawać żadnej satysfakcji. Gdzieś w połowie drogi musnęła palcami dłoń drella, chcąc i sobie i jemu dodać otuchy. Doskonale wiedziała, że pójście na układy z porywaczami było nie w jego naturze, aczkolwiek nie mieli wyjścia. Wyszła z jaskini i odetchnęła. Obejrzała się jeszcze za siebie, aby upewnić się, że chłopiec także za nimi idzie. Jak dorwie personel akademii, który nie powiadomił ich o zajściu, własnoręcznie ich rozszarpie...
- Zgoda.
Odparła krótko, nie chcąc wdawać się w dyskusje. Przepuściła Ionta, wszak to on był pilotem, sama Iris weszła na pokład i stanęła w śluzie, czekając na młodego. Była na pokładzie, spełniła ich wymagania. Obecność Salarianki wśród grupy ludzi było dość zagadkowe. W pierwszej chwili podejrzewała Błękitne Słońce bądź Zaćmienie, aczkolwiek nie znalazła na ich mundurze żadnego oznakowania.
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Iris Fel

Avatar użytkownika
Mistrz Gry
 
Posty: 1685
Posty fabularne: 119
Dołączył(a): 10 maja 2012, o 17:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 31
Klasa: Adept
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 80.660
Medale: 13
Weteran (1) Jeden z wielu (1) Pionier (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Skupiony (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Elitarne szkolenie (1) Glitch (1) Fanatyk Miłości (1) Upadek Mindoiru (1)

Re: Kolorowe Jeziora

5 wrz 2012, o 17:56

Puściłaś męża pierwszego do statku. Wiedziałaś, że on miał większą szansę sprowokować porywaczy, w końcu chodziło też o Ciebie. Na szczęście Ty byłaś znamienitym politykiem, wiedziałaś jaką maskę przywdziać na twarz w odpowiednim momencie. Ion wlazł na pokład i zasiadł bez słowa za sterami, ty poczekałaś w śluzie na swojego młodego przyjaciela.
Kiedy byliście już na pokładzie, szef skinął głową i pchnięto chłopaka do przodu. Kiedy się zawahał zdezorientowany kiwnięto bronią żeby go pogonić.
Chłopiec ruszył, wszedł po trapie i stanął przy Tobie. -Przepraszam. - Mruknął zawstydzony tym, że przez niego, przez jego długi język taka sytuacja w ogóle miała miejsce. -Możecie odlecieć. - Powiedział szef, a kajdany chłopca się rozpięły z cichym kliknięciem.

Ion mógł odpalić silniki i wystartować.
Odlecieliście bez przeszkód, nikt do was nie strzelał, nikt nie zatrzymywał, chłopiec zaczął płakać bojąc się reakcji Iris nie, przez to, że został porwany i grożono mu śmiercią. Bał się stracić uczucie kobiety.
Wychodząc z orbity planety dostałaś na omni - klucz anonimową, krótką wiadomość. Przepraszam.... Wiadomość zniknęła beż śladu po odczytaniu tak jak tamta poprzednia. Na urządzeniu nie został żaden ślad, po żadnych operacjach czy wiadomościach.


Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 10435
Posty fabularne: 935
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:04


Powrót do Sur'Kesh

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości