W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

13 wrz 2021, o 01:51

for shits and giggles
Carlos
Perswazja
<40%
jeśli będzie sukces, Diana nie atakuje
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
53

[*]

1. Diana [ATAK WRĘCZ] [3+4PA]
50 + 40 [doładowanie PA] - 25 [unik carlosa]
Szansa na trafienie: < 65%
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
15


OBRAŻENIA (ATAK WRĘCZ)
150

Carlos
Tarcze: 650
Pancerz: 937 - 150 = 787


1. Marshall [ATAK WRĘCZ] [3+4PA]
50 + 40 [doładowanie PA] - 10 [uciekający cel]
Szansa na trafienie: < 80%
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
77


Evelyn
Tarcze: 650
Pancerz: 750 - 150 = 600

KULA
Losowe wyciągnięcie jednego z pozostałych:
Carlos, Vex, Marshall
Mistrz Gry wylosował/a 1d3:
2
Ostatnio edytowano 14 wrz 2021, o 02:24 przez Mistrz Gry, łącznie edytowano 3 razy
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9664
Posty fabularne: 211
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

13 wrz 2021, o 21:45

Nie spodziewał się... tego. W zasadzie to sam nie wiedział czego się spodziewał, jednak najwyraźniej jego słowa jakoś przemówiły do mężczyzny, bo ten wydawał się być - zadowolony? Usatysfakcjonowany? Marshall nie wiedział w zasadzie co nastąpiło w głowie tego człowieka, ale nie chciał szczególnie w to wnikać. Do tej pory nie miał pojęcia, kim był mężczyzna, który wyszedł w środku nocy z jego domu rodzinnego i nigdy wcześniej na oczy go nie widział. Wyobraźnia podpowiadała mu wiele różnych scenariuszy, ale dopóki nie upewni się w niczym i nie poskłada puzzli tej sytuacji do kupy, nie ma co gdybać. Ani roztrząsać.
- Bardzo proszę - uśmiechnął się, jakby to co powiedział miało być wystarczającym podsumowaniem owej, osobliwej konwersacji. Poczuł dotyk jego dłoni na swoim ramieniu i ogarnęła go jakaś taka swoista ulga i zadowolenie. Lubił pomagać ludziom, było do dość samolubne, co podobało mu się uczucie, kiedy inni byli mu wdzięczni. Skinął mężczyźnie na pożegnanie, ale zatrzymał się na moment i kiedy ten zrobił kilka kroków w swoją stronę Hearrow krzyknął jeszcze za nim:
- Przepraszam, jak się pan nazywa?

Odwrócił się w stronę blondynki i przez moment stał w miejscu przyglądając się jej poczynaniom. Wtedy jego wzrok padł na okno w którym zapaliło się światło i Arrow zamarł.
- Mama? - mruknął do siebie marszcząc brwi i próbując przetrawić w głowie, to na co właśnie patrzył. Była młodsza, ładniejsza, jej twarz nie przecinało tyle zmarszczek, a twarz nie była zmęczona ciągłą pracą pani doktor. Przyglądał jej się przez dłuższą chwilę próbując powstrzymać się przed odruchem wbiegnięcia do domu i przywitania się. Widział emocje, jakie nią targały i bardzo chciał ją pocieszyć, powiedzieć żeby się nie martwiła, że wszystko przecież będzie dobrze, że mają siebie i niczego więcej nie potrzebują. Od zawsze przecież tak było.
Wtedy z zamyślenia wyrwała go Evelyn, która zbliżała się coraz bardziej do wejścia. Hearrow ruszył w jej kierunku z niepokojem przyglądając się poczynaniom blondynki.
- Czekaj... - wyciągnął rękę w jej stronę, ale była szybsza. - To nie ma sensu, Evelyn, to się już wydarzyło. Cokolwiek zrobisz nie będzie alternatywnej rzeczywistości. To tak nie działa. Ja już istnieję, pętla czasowa się już rozpoczęła, nie rozumiesz?! To już się wydarzyło!
Nie było czasu na filozoficzne dyskusje, tym bardziej że reagować należało natychmiast. W głębi duszy, wiedział, że cokolwiek się nie wydarzy jego matka nie zginie (bo to już było!), ale reakcja była odruchowa. Uruchomił swoje omni-ostrze i rzucił się za blondynką. Miał nadzieję, że dopadnie do niej wcześniej, jeszcze zanim ta zdąży wparować do domu.
Oby tylko mama miała od zawsze swój nawyk zamykania drzwi na klucz. Nie chciał zabić Cantos, chciał ją spowolnić, unieruchomić, zrobić cokolwiek. Wiedział jedno, nie był mordercą.
ObrazekObrazek
Obrazek
-Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu-
Bonusy:
+20% do obrażeń od broni
+30% do obrażeń w walce wręcz
+1PA do ataku wręcz
20% szans na podpalenie przeciwnika przy ataku omni-ostrzem
+5% szansa na strzał krytyczny
+20% do pancerza
+1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni

Obrazek
Marshall Hearrow

Avatar użytkownika
 
Posty: 566
Posty fabularne: 19
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:41
Miano: Marshall "Arrow" Hearrow
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Podporucznik Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 26.600
Medale: 4
Determinacja (1) Medal za długą służbę (1) Purpurowa gwiazda (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

14 wrz 2021, o 03:06

Carlos

Pomimo jego prób przekonania Diany o niestwarzaniu przez siebie zagrożenia, jak i cofnięciu się w tył, czy odsunięciu od niej lufy broni, w oczach brunetki błyszczała determinacja wymieszana z przerażeniem. Kobiet wciąż była roztrzęsiona po tym, co wydarzyło się przed chwilą - przynajmniej dla niej, w jej rzeczywistości, jej teraźniejszości, w której to stała na muszce Girbacha gotowego pozbawić ją życia w ciągu jednej sekundy. I tylko Brown, jeden z dwóch, których widziała na oczy, wiedział jak kończyła się ta historia tak, jaką ją zapamiętał.
- Kłamiesz! - ryknęła, rzucając się w przód, gdy jej omni-ostrze aktywowało się w ciągu ułamków sekundy. - Nie będziesz już z nami pogrywać!
Pomarańcz błysnęła przed jego oczami, jednak dopiero po krótszej chwili poczuł piekący ból na swoim ramieniu. Ostrze zagłębiło się pomiędzy ceramicznymi płytkami jego pancerza, przecinając cieńszą warstwę łączeń. W powietrzu uniósł się znów znajomy mu swąd palonej skóry.
Kobieta drgnęła lekko, zatrzymując się. Wyglądała na zaskoczoną. Spoglądała na krew sączącą się z jego rany niemal w transie, jakby nie spodziewała się, że faktycznie była w stanie wyrządzić mu szkod.
- Możesz zginąć - zauważyła cicho, dochodząc do niebezpiecznych wniosków i szykując się do kontrataku przy pomocy tej samej broni - jedynie ze znacznie większą siłą.

Marshall

Zapytany mężczyzna zwolnił nieco na kroku słysząc całkiem standardowe pytanie z ust absolutnie specyficznego w tym miejscu i czasie człowieka. Podrapał się po policzku wolną dłonią, przyglądając mu z zastanowieniem przez kilka sekund, jakby dostrzegał w nim coś znajomego - coś, co podświadomie rozumiał, czego jednak nie potrafił w pełni nazwać. Po chwili zrezygnował ze swoich prób dojścia do prawdy - machnął ręką i obrócił się z powrotem, ruszając w swoją stronę.
- Jaunary! - krzyknął za plecy, pośpiesznie oddalając się od domu rodzinnego Hearrowa i więcej nie oglądając się za siebie.
Evelyn z wolna dochodziła do właściwych wniosków - przynajmniej dla siebie. Żołnierz nie miał prawa wiedzieć, na ile jej teoria była prawdziwa, na ile była blefem zmuszającym go do działania, a na ile... wymysłem obłąkanego umysłu kobiety, która rozpaczliwie usiłowała uciec z sytuacji bez wyjścia. Gnana wyłączne własną determinacją, rzuciła się naprzód w stronę drzwi, jak gdyby Hearrow na moment zniknął i nie był w stanie jej powstrzymać.
Dopadł do niej gdy machnęła omni-kluczem na panel w drzwiach, który wydał z siebie przeczący odgłos blokady zamka. Chwilowo zatrzymana, obejrzała się przez ramię i usiłowała uniknąć jego zamachu, uskakując w prawo, lecz jego ostrze zahaczyło o jej udo. Warknęła pod nosem przekleństwo wściekle, lądując na ziemi i niemal natychmiast, napędzana adrenaliną, wracając na równe nogi. Chwyciła dłonią ozdobę ogrodową po drodze i trzymała ją pewnie.
- To właśnie tak działa, ty idioto - prychnęła, biorąc zamach i z całej siły posyłając ozdobę w stronę okna, gotowa wskoczyć do środka.
Rodzicielka żołnierza wydawała się nie zdawać sprawy z sytuacji, która miała miejsce przed jej domem. Dopiero roztrzaskujące się w jej kuchni szkło sprawiło, że z wnętrza dobiegł go damski krzyk znajomego głosu.

EKIPA FRIZA

Kula migotała lekko, spełniając prośbę Taleva - a przynajmniej tego mógł się domyślić patrząc na uaktywnione przez jej systemy procesy. Wydawała się znacznie bardziej zaawansowana niż wszelkie WI i inteligentne terminale, z jakimi miał w swoim życiu wcześniej doświadczenie. Zachowywała się inteligentnie, zarazem podejmując decyzje i naprawiając konflikty w swoim programowaniu szybciej niż jakakolwiek, organiczna istota - czasem szybciej, niż nadążał z ich oglądaniem. W tej kwestii przypominała bardziej technikowi SI.
- To nie symulacja. To jest czas. - zaprzeczyła, niemal natychmiast po tym, gdy wysnuł swój błędny według niej wniosek. - Jesteśmy oknem i zegarem. Interwencja jest błędem obserwatora.
Obraz Tori zniknął jako pierwszy, nim kula rozbłysła tak samo, jak wtedy gdy uderzyła w nią kula wystrzelona przez doktor Te'erię. W chwili, w której była zupełnie biała, Wayra dostrzegł na jej powierzchni małą rysę, wyglądające jak wypalone na staromodnych ekranach piksele. Po niej jednak wszelkie detale z otaczającego go świata zniknęły w oślepiającym błysku.
W świecie, w którym czas płynął zupełnie inaczej, asari poczuła oplatające się wokół niej objęcia czegoś obcego. Obraz zawieszonych na niebie figur rozmył się przed jej oczami, a uczucie ogarniającego serce Cantos strachu przykryte zostało gęstą kotarą. Asari wyciągnęła ku niej ręce, jednak świadomość blondynki, z którą udało jej się połączyć w ten unikalny sposób, zaczęła powoli się oddalać, przyśpieszając w rytm narastających prób podtrzymania kontaktu przez Tori. Choć nie mogła tego wiedzieć, czuła, że to w głowie Evelyn Cantos znajdował się strzęp odpowiedzi na pytania jątrzące się w umyśle asari niczym rany. Cantos jednak zamknęła się przed nią pod wpływem cofających ją do rzeczywistości ramion, pozostawiając w ciemności.
Powierzchnia AZ-102 zastygła, niczym wtedy, gdy Vexarius odwiedził ją po raz pierwszy, lądując na jej lodowej ziemi swoją fregatą. Swąd nadpalonych części, drżenie i jęk rozstępującego się metalu, uchodzący w powietrze, czarny dym, wszystko zatrzymało się w jego percepcji, podczas gdy wzrok skupił się na przygwożdżonej przez metal kobiecie. Dostrzegał, jak niebieskowłosa wyciąga ku niemu rękę, choć jeszcze nie zdążył się od niej na tyle oddalić. Widział ponownie wstępujące w jej spojrzenie przerażenie, którego błysk rozjaśniał gasnące, bursztynowe tęczówki. Usłyszał ciche zaprzeczenie, prośbę o pozostanie z nim na pokładzie umierającego statku, nim pole widzenia turianina zasnuł śnieg.
Gdy kula przygasła, powracając do swojego błękitnego koloru, ich trójka potrzebowała czasu by przyzwyczaić swój wzrok do ponownego uchylenia powiek. Asari była roztrzęsiona - oderwana od ustanowionego połączenia z Evelyn, czuła, że nie przeprowadziła rozłączenia w sposób należyty. Wyrwana z ciemnej strefy własnej podświadomości, nie potrafiła uspokoić reakcji swojego ciała. Drgawki i ćmiąca w tyle jej głowy migrena zmusiły ją do opadnięcia na twardą, metalową podłogę, gdy w jej nogach zabrakło sił.
Ciało Viyo było wymarznięte. Na jego pancerzu pozostała warstwa szronu, który z wolna zaczynał się roztapiać, spływając kroplami wody wzdłuż ceramicznych płytek i kapiąc powoli na ziemię. Na jego rękawicach pozostał ślad chłodnej, lecz wciąż świeżej, czerwonej krwi.
Wokół kuli pojawiły się dwa obrazy, te same, które Wayra widział wcześniej. Małe okna na to, co działo się z pozostałymi. Dostrzegli w jednym z nich Dianę Vasser w Klendagońskiej bazie, szaleńczo rzucającą się na cofającego od niej Browna. Przy jej ręce błyszczało omni-ostrze. Na drugim hologramie, Cantos podnosiła się z nóg na trawniku przed rodzinnym domem, którego okno wybijała jakimś przedmiotem. Marshall usiłował ją powstrzymać, oboje szamotali się między sobą, przy czym blondynka ewidentnie nie miała dobrych intencji w swoim włamaniu do czyjegoś domu.
- To błąd krytyczny - poinformowały systemy kuli, nie wskazując jednak na to, kogo z tej trójki miały na myśli. - To początek pętli.
Kontrolka na omni-kluczu Wayry błysnęła, informując go, że za chwilę będą mogli przywrócić jednego z towarzyszy z powrotem do nich.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9664
Posty fabularne: 211
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

17 wrz 2021, o 07:22

- Kurr... - Zaklął paskudnie i odruchowo się od niej odsunął. Będzie musiał ją zdzielić po mordzie, bo wątpił by logiczne argumenty działały. Zmusił się do ignorowania bólu i skupienia na obronie.
- Nie chcę z wami walczyć, ani zrobić wam krzywdę. - Oznajmił. Następnie przystąpił do użycia treningu wojskowego. Uczono go nie tylko jak strzelać, ale też uczono go sztuk walki. Praktyczna mieszanka rzutów, ciosów i kopnięć do walki na krótki dystans. Rzuty były rodem z Judo i poprawnie wykonane mogą powalić kroganina, jak twierdził instruktor, Carlos jednak wolał nie testować czy tamten sierżant miał rację i walcząc z kroganinem utrzymywał dystans oraz celował w mordę.
Poczekał na kolejny atak Diany. Tym razem jednak postarał się złapać jej nadgarstek obiema dłońmi, tak by nie mogła go dźgnąć. Następnie miał zamiar użyć tego co jeszcze pamiętał z walki wręcz oraz energii jej ataku, by przerzucić ją za siebie, lub chociaż na podłogę. Przy odrobinie szczęścia będzie w szoku, a dawny on nie zaatakuje. Ale chuj wie... Sam nie może być pewien co by on zrobił w tej sytuacji. Za to na pewno będzie musiał zaraz sobie maznąć trochę medi-żelem. Przynajmniej się nie wykrwawia, bo omni ostrze od razu przypala ranę. Chyba serio następnym razem zrezygnuje, jak zobaczy na misji te same osoby.
ObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazekObrazek
Carlos Brown

Avatar użytkownika
 
Posty: 120
Posty fabularne: 24
Dołączył(a): 19 lip 2016, o 17:05
Miano: Carlos Brown
Wiek: 49
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson
Kredyty: 18.660

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

17 wrz 2021, o 11:14

Hearrow stał naprzeciwko Evelyn, a kiedy ta rzuciła ozdobą roztrzaskując ją wewnątrz domu pokręcił z niedowierzaniem głową. To wszystko było popieprzone.
- Mam już tego serdecznie dość - powiedział zbliżając się do kobiety z wciąż aktywnym omni-ostrzem. - Odkąd się tu zjawiliśmy robisz same problemy, nie wiem co sobie ubzdurałaś w tej swojej główce, ale moja cierpliwość właśnie się skończyła.
Dezaktywował ostrze, ale nie przestawał poruszać się w jej kierunku.
- Obrażasz mnie, próbujesz zabić moją matkę, żebym przestał istnieć, a do tego wszystkiego odjebało ci totalnie - zajrzał przez okno do domu. Nie wiedział jakie konsekwencje wiążą się z tym, że jego matka może go zobaczyć. Z drugiej strony przecież był w tym momencie dla niej zupełnie obcym człowiekiem. Kręcącym się owszem po obejściu jej domu, z jakąś kobietą, która ewidentnie nie miała dobrych zamiarów, ale Emily o tym nie wiedziała przecież. Jedyne co miał zamiar zrobić to unieszkodliwić Cantos, była teraz problemem i nie dało się obok tego przejść obojętnie. Być może była też jedyną osobą, która wiedziała jak się wydostać z tej pokręconej pętli, ale nad tym się będzie zastanawiał później.
Musiał coś zrobić, zanim blondynka jednak urzeczywistni swój morderczy plan. Postanowił zatem błyskawicznie dopaść do niej i najzwyczajniej w świecie posłać prawy sierpowy w skroń kobiety, tak aby pozbawić ją przytomności.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek
Obrazek
-Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu-
Bonusy:
+20% do obrażeń od broni
+30% do obrażeń w walce wręcz
+1PA do ataku wręcz
20% szans na podpalenie przeciwnika przy ataku omni-ostrzem
+5% szansa na strzał krytyczny
+20% do pancerza
+1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni

Obrazek
Marshall Hearrow

Avatar użytkownika
 
Posty: 566
Posty fabularne: 19
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:41
Miano: Marshall "Arrow" Hearrow
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Podporucznik Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 26.600
Medale: 4
Determinacja (1) Medal za długą służbę (1) Purpurowa gwiazda (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

17 wrz 2021, o 15:47

Każdy krok z dala okrętu sprawiał, że pazury zaciskające się na jego klatce piersiowej zacieśniały swoje objęcia. Śnieg przesłonił widok okolicy i skutej lodem planety, ale obraz kobiety wyciągającej rękę w jego stronę z wyrazem przerażenia na twarzy wypalił mu się na siatkówkach, nie znikając nawet gdy nie patrzył w tamtą stronę. Skrzypienie białego puchu pod opancerzonymi butami było zagłuszane przez huk pulsującej krwi w uszach, podobnie jak wycie wiatru i odgłosy metalu, a jego całą przestrzeń wypełnił alabaster zamieci.
Kiedy z bezkresnej bieli nagle zaczęły wyłaniać się nowe kształty, potrzebował kilku sekund, żeby zorientować się, że nie znajduje się już na AZ-102. Jasność ustąpiła miejsce znajomym ścianom zamkniętego pomieszczenia oraz terminalu z pulsującą kulą, chociaż teraz wszystko wydawało się o wiele ciemniejsze w porównaniu do tego co otaczało go jeszcze chwilę temu.
- Co... się wydarzyło? - zapytał ochryple, z trudem zmuszając gardło do wydania z siebie dźwięku. Jego oddech wciąż był przyspieszony i ciężki, chociaż podróż po śniegu nie była aż takim wysiłkiem. - Gdzie są pozostali?
Jego umysł z trudem próbował porzucić obrazy, które widział przed chwilą. Chociaż upłynęło zaledwie parę minut, powrót na Watson była o wiele trudniejsza i planeta oraz ich obecna sytuacja wydawała się teraz odległa niczym całe lata świetlne, jakby stanowiła zaledwie przykre, senne wspomnienie z przeszłości. Dostrzegł Tori skuloną na ziemi i Wayrę stojącego pod biotycznym obiektem, ale potrzebował dobrych kilkunastu sekund, by sobie przypomnieć co się działo nim trafił na AZ-102 i jak właściwie się tam znalazł.
Poruszył skostniałymi ramionami, dopiero teraz dostrzegając świeżą krew na palcach. Wpatrywał się w nią bez słowa, nim zacisnął je bezwiednie w pięści. Nienawiść i pogarda do samego siebie za ostatnie chwile na lodowej bryle zaczęły przekuwać się w coś bardziej konkretnego, ukierunkowując w jedyną, możliwą stronę, która była odpowiedzialna za to wszystko.
Terminalu pulsującego błękitem, najwyraźniej odzywającego się żywym głosem.
- Zaraz ci pokażę błąd krytyczny - wycharczał gardłowo, podnosząc głowę, gdy dotarł do niego obcy głos. Głos który oznaczał jednak jakiś rodzaj inteligencji lub samego interfejsu. Przełamał w końcu bezruch i ruszył powoli w stronę Wayry oraz systemów kuli. W tej chwili rozumiał złość i determinację Cantos bardziej niż przed paroma minutami i musiał zebrać całą swoją siłę woli, żeby nie odpalić omni-ostrza z bardziej destrukcyjnymi zamiarami.
Potrzebował jednak odpowiedzi.
Wyjaśnienia na krew zasychającą na dłoniach, na szron pokrywający pancerz. Na pozostałości czegoś co powinno być wytworem symulacji lub umysłu, ale z jakiegoś powodu zostawiło po sobie fizyczne ślady tam gdzie ich wcześniej nie było.
- Gdzie to nas wysłało? I jak? - zapytał napiętym głosem, kierując swoje słowa ni to do Talava, któremu najwyraźniej udało się uruchomić terminal i otrzymać jakąś kontrolę, ni to do maszyny. - Co odkryłeś?
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+5% (+35% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1566
Posty fabularne: 60
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Cordova
Status: It's complicated.
Kredyty: 73.760
Medale: 13
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

17 wrz 2021, o 17:36

Przez chwilę nie wiedziała co się z nią działo. Musiała opaść na kolana, jej oszalałe serce tłukło się w piersi, a umysł wypełniał jedynie strach. Powodem była cała sceneria wokół niej - ruiny czegoś, co było jeszcze niedawno barakiem mieszkalnym, zmasakrowane zwłoki wokół, niesamowity, złowrogi kształt zbliżający się nieubłaganie w jej kierunku i ten dźwięk, ryk, który wysysał z serca całą nadzieję pozostawiając jedynie przerażenie i rezygnację. Walczyła z tym, czując, że jej obecność w tym miejscu, obecność jako Evelyn musi mieć jakieś znaczenie i jeśli tu trafiła, to musiał być tego jakiś konkretny powód. Co jednak miała zrobić? Obserwować kolejność dalszych wydarzeń? Uciekać? Czy to był właśnie moment śmierci Cantos - tej Cantos której zwłoki znaleźli niedawno z Vexem i Carlosem? Co to było? Wspomnienie... innej wersji rzeczywistości? Czy pokazując jej te sceny kule chciały jej coś pokazać, dać jej odpowiedź czy wskazówkę? Jeśli tak, to czy miała wolną wolę by postępować z ciałem Evelyn jakby było jej własnym, czy powinna tylko obserwować? W tym momencie, gdy pod wpływem emocji do głosu zaczynała dochodzić panika nakazująca odwrócić się i biegiem oddalić w dowolnym kierunku, byle jak najdalej od tego strasznego miejsca, nagle poczuła, że kotłujące się w niej uczucia opadają jak fala cofającego się przypływu. Wciąż była ich świadoma, ale czuła, że coś się znów z nią dzieje - jej wzrok zamglił się przez chwilę i rozmył, czuła niemal psychiczny ból gdy połączenie zaczęło się rwać. Skupiła całą siłę woli na próbie utrzymania go. ”Za wcześnie, jeszcze nie, jeszcze nie dostałam odpowiedzi!” - krzyczało coś w niej, ale im mocniej próbowała, tym większy ból czuła, jakby ktoś przemocą starał się zerwać tą niewidzialną więź między Tori i ludzką kobietą. Cały obraz rozpłynął się w niebycie, pozostawiając ją w idealnej, bezkresnej i niematerialnej pustce, która mgnienie oka później rozbłysła niczym flara przeraźliwą, oślepiającą bielą.
Blask stopniowo przygasał, zmuszając wciąż jednak do chronienia oczu - jej powieki były zamknięte, uniosła do oczu dłonie by zakryć je nimi i nagle poczuła ich drżenie. Stała, nie znajdowała się w żadnej wodzie ani pustej przestrzeni bez kierunków i materialnego oparcia, stopniowo odzyskując świadomość ciała, czując drżenie, dygot niemal wszystkich mięśni, ból gdzieś wewnątrz głowy stopniowo zmniejszający się wraz z przygasającym, białym światłem, jednak pozostając w jej umyśle odległym, ale wciąż odczuwalnym echem. Opadła na kolana, potem usiadła - a w zasadzie osunęła się ciężko na ziemię nie mogąc dłużej utrzymać równowagi, trzęsącymi się rękoma próbowała oprzeć się by nie przewrócić się do końca i otworzyła oczy.
Pomieszczenie było znajome, może nawet za bardzo. To tutaj strzeliła w kulę, to tutaj zaczęła się jej wycieczka po miejscach w których nie miała prawa być. Jednak oprócz samej kuli, wciąż świecącej tym samym, błękitnym pulsującym światłem, dostrzegła tylko dwie postaci - Wayrę i Vexa. Trzęsącymi się rękoma ściągnęła rękawiczkę z jednej z dłoni i z ulgą dostrzegła błękitną skórę - miała na sobie swój pancerz, czyli tym razem była na powrót we własnym ciele. Ale... Gdzie byli pozostali? Gdzie... a może raczej kiedy Tori się teraz znalazła? Czy to jakaś alternatywna wersja zdarzeń? Czy tu też powinna grać rolę obserwatora? A może wróciła do rzeczywistości, swojego “ja”, do momentu wystrzału?
Usłyszała chrapliwy głos Vexa i przyjrzała mu się uważniej, zaskoczona warstwą topiącego się szronu na jego pancerzu, potem odwróciła głowę do Wayry, manipulującego coś przy kuli. Częściowo zasłaniał jej widok, ale była w stanie dojrzeć, że obok kuli wyświetlały się jakieś obrazy, nagrania czy coś podobnego. A potem usłyszała głos, modulowany i formowany w ten sam sposób, jaki słyszała już na tym mrocznym, wodnym świecie. Elementy układanki pasowały do siebie. Zakładała, że tylko ona została gdzieś wysłana przez kulę jako agresorka, ale patrząc na spadające krople wody z topiącego się szronu na pancerzu turianina i nie widząc połowy składu grupy zaczynała wierzyć, że inni odbyli również swoistą podróż. Skupiła się na wyświetlanych w pobliżu kuli nagraniach i jej oczy rozszerzyły się zdumieniem, gdy dostrzegła szamoczących się Evelyn i Hearrowa oraz Carlosa i szarżującą na niego, znajomo wyglądającą kobietę. Okienka były jednak zbyt małe by z tej odległości mogła dostrzec więcej.
- Vex... nie - widząc gwałtowny ruch turianina w kierunku kuli odezwała się rozdygotanym głosem, nawet nie próbując wstać z ziemi - To nic nie da. Evelyn. Gdzie ona jest? Byłam w niej zbyt krótko, by dowiedzieć się więcej, a mam wrażenie, że to ona jest kluczem. Kula powiedziała, że... jest tutaj by chronić przed błędami, anomaliami. A jeśli nie może ich naprawić, to je izoluje... Evelyn wie więcej. Musi wiedzieć. Inaczej nie zachowywałaby się jak wariatka.
Żołądek Tori miał ochotę wywrócić się na lewą stronę, wszystkie chyba mięśnie wciąż jeszcze denerwująco drżały, w głowie pulsował tępy ból jakby czekając tylko by się wyrwać i zaatakować z całą siłą. Najchętniej wyciągnęłaby się na wznak i dała sobie spokój z kulami, wariatkami, wszystkimi wokół i całym światem. Miała dość. Zamiast jednak zrobić to, na co miała największą ochotę odetchnęła głębiej i z trudem zaczęła dźwigać się znów na kolana, po czym powoli powstała i niepewnym krokiem pokonała odległość dzielącą ją od obu mężczyzn i kuli. Wpatrzona w wyświetlane sceny ściągnęła brwi, po czym zerknęła szybko na Vexa.
- Czy to... Diana? - wskazała na kobiecą postać, potem jednak, nie czekając na odpowiedź, zerknęła na drugie okienko i zmrużyła oczy, przypatrując się blondynce siłującej się z Hearrowem - Możesz tu ściągnąć Cantos? A jeśli tak... tym razem naprawdę ją zwiążmy, dobrze?
*** ARMOR *** VOICE *** FORMAL *** PARTY ***
ObrazekObrazek
Tori Te’eria

Avatar użytkownika
 
Posty: 215
Posty fabularne: 55
Dołączył(a): 15 sie 2016, o 22:18
Miano: Tori Te'eria
Wiek: 163
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: Kołyska Sigurda -> Skepsis -> Watson
Kredyty: 19.550

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

17 wrz 2021, o 18:25

Kątem oka tylko śledził pojawienie się towarzyszy, wciąż większość uwagi skupiając na urządzeniu. Tori była przyjemnym dowodem, że udało się jakoś nawiązać połączenie plus uzyskać jakiś wpływ na decyzje SI. Przyjmijmy, że SI z braku laku i możliwości dokładniejszego określenia na razie z czym miał do czynienia.
Turnianin był niespodziewanym, ale całkiem sensownym bonusem.

- Chill men. Chyba, że chcesz wszystko powtarzać od początku. 188 iteracja została przerwana przez awarię... Interpretujcie jak chcecie, ale nie oznacza to, że 187 razy coś się spieprzyło i trzeba było zaczynać od początku? Biorąc po uwagę, że nikt z nas tego poza Evelyn nie pamięta, plus te dziwne „ślady” faktycznie chyba tkwimy w jakieś pętli. Albo realistycznej symulacji, sam Saren chyba tylko to wie. I w sumie, chyba nawet nie jest to takie istotne jak naprawienie anomalii czymkolwiek by nie była, bo jest chyba głównym powodem zarówno izolacji jak i tego zapętlenia. – dorzucił, dosyć wypranym z emocji, płaskim głosem. Zwyczajnie pochłonięty obcą technologią.

Lekko przechylił głowę.

- Yup, wygląda, że można, choć będzie w pakiecie z żołnierzem pewnie. Przypilnujcie żeby nie zrobiła jakieś głupoty, co? Głupio by było musieć powtarzać tą wycieczkę 189 raz.. Spróbujmy najpierw zidentyfikować, co jest tą anomalią... – mruknął, po cichu licząc, że tylko na tym by się skończyło.

- Dobrana z nas para, niemal jak Case i Armitage, nie systemie? Nie przeszkadza ci, że będę cię wołał Armitage? Pewnie nie… Tym razem więc wybieram bramkę o nazwie Cantos i pewnie też Marshal w pakiecie. Przydziel ich sytuacji priorytet szefie. – zdecydował, wychodząc z założenia, że jakby co, przecież zawsze może powiedzieć, że asari mu kazała. O ile w ogóle będą pamiętać, całą sytuację.
>> Ibris << >> Theme #1 << >> Theme #2 <<
ObrazekObrazek
Wayra Talav

Avatar użytkownika
 
Posty: 115
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 28 sty 2015, o 10:38
Miano: Wayra Talav
Wiek: 22
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Kurier / Przemytnik / Najemnik / Pilot
Lokalizacja: Kołyska Sigurda -> Skepsis -> Watson
Kredyty: 9.896

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

24 wrz 2021, o 16:02

1. Diana [ATAK WRĘCZ] [5+4PA]
50 + 40 [doładowanie PA] - 25 [unik carlosa]
Szansa na trafienie: < 65%
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
15


OBRAŻENIA (CIĘŻKI ATAK WRĘCZ)
400

Carlos
Tarcze: 650
Pancerz: 787 - 400 = 387

CARLOS
Przerzut
<50%
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
40
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9664
Posty fabularne: 211
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

24 wrz 2021, o 16:17

CARLOS

Diana była w amoku. W sytuacji zagrożenia życia, w której znalazła się przed chwilą, widok Carlosa, drugiego Carlosa, jedynie wzmógł jej odruchy. Atakowała, by, według niej, uratować sama siebie. Nie było to w żaden sposób personalne. W chwili, w której teraźniejszy Brown przerwał drugiemu atak, zapobiegł wydarzeniom, które miały mieć miejsce po tym. Nie wiedziała więc, że to z jego winy poniosła śmierć, że to jego ruch sprawił, że Girbach nacisnął na spust. Bo stała tuż przed nim, trzęsąc się od strachu i gniewu.
- Zamilcz! - ryknęła, wymachując w jego kierunku omni-ostrzem. Jej paniczny atak trafił prosto w cel, gdy Brown umknął na bok. Omni-ostrze zagłębiło się w jego tułowiu, nim wyrwała je nagłym szarpnięciem. Adrenalina nie dopuszczała do umysłu Carlosa bólu. Wyćwiczonym ruchem wykorzystał jej akcję przeciwko niej, łapiąc za znacznie mniejsze ciało Diany i przerzucając ją w bok.
Jęknęła wściekle, gdy jej głowa uderzyła w podłogę. Jej ostrze się dezaktywowało, a ona sama natychmiast zaczęła szarpać, starając wydostać z uścisku.
- Nadchodzą - szepnęła, gdy w korytarzu pojawił się odgłos marszujących w ich kierunku ochroniarzy. - I zabiją nas oboje przez ciebie.



ROBACZKI


Rześkie powietrze Sydney zniknęło. Wściekły wyraz twarzy Cantos przykrył nagły rozbłysk, wypełniający pole widzenia Hearrowa mleczną bielą. Gdy Talev podjął decyzję i przekazał ją w formie komendy do systemów kuli, jej reakcja była niemal natychmiastowa.
Stali w znajomym, ciemnym pomieszczeniu Kula pulsowała lekko, pracując nad rozwikłaniem kolejnych anomalii, które pojawiły się w jej kodzie gdy tylko na miejsce przeniósł się Marshall z blondynką. Tori czuła, jak jej mdłości powoli ustępują, choć wciąż czuła się tragicznie..
Kula milczała. Wyświetlała teraz walczącego z Dianą Carlosa, samotny hologram na tle przesuwających się w grze życia kształtów w tle.
Evelyn odskoczyła niemal natychmiast. Jej zaskoczenie ustąpiło znacznie szybciej niż to wymalowane na twarzy Marshalla. Oparła się plecami o ścianę i aktywowała swoje omni-ostrze. Jej wzrok skakał z osoby na osobę.
- To nieważne. Nieistotne - warknęła, wymachując bronią na wypadek, gdyby ktoś chciał podejść do niej bliżej. - I tak nic wam nie powiem. Próbowałam ponad sto razy, spróbuję jeszcze raz.
Z twarzą wykrzywioną grymasem złości, uniosła omni-ostrze w górę, do siebie, a jego końcówka znalazła się tuż obok jej odkrytej nad kołnierzem gardzieli. Znów w jej oczach połyskiwała determinacja i brakowało w niej strachu. Nie próbowała już zdobyć kuli, widząc swoją stratną pozycję. Ostatnim podrygiem jej prób odniesienia zwycięstwa była chęć zaatakowania rodzicielki Marshalla, co mogło dać jej przewagę - przynajmniej według niej. Teraz jednak była otoczona, pozbawiona broni, lecz nie całkiem bezbronna.
Był w końcu jeden cel, który mogła wciąż uśmiercić.
- Zginę i dostanę następną szansę, a wy zaczynacie od nowa.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9664
Posty fabularne: 211
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

24 wrz 2021, o 18:30

- Zamknij się i spierdalaj. Oboje spierdalajcie. - Rozkazał im ranny Carlos, puszczając Dianę i dobywając swojej broni. Bolało w chuj, ale nie miał czasu na takie pierdoły.
- Wy nie zginiecie, jeśli ruszycie teraz. Przytrzymam ich. - Oznajmił, przelotnie spoglądając na kobietę, a potem na drugiego Carlosa. - To jak jebany Terminator, a ja jestem Kyle Reese. Zabieraj ją. - Wiedział, że dawny on załapie nawiązanie. Stare filmy akcji były popularne w czasie długich przelotów, jak jeszcze był trepem Przymierza. Wpadł na to przed chwilą. Krwawiąc z ran kłutych i wreszcie zaczynając czuć ból. Jebany Terminator... Pewnie dawny on nie odwalił by bohaterskiego last standa, będąc podziurawionym przez sojusznika.
Kucnął na rogu, z karabinem w ręku i w pozycji strzeleckiej. Nowy pancerz pokrywał się krwią, nawet mimo, że rany były przypalone przez omni-ostrze. Drżały mu dłonie, więc zacisnął je dwa razy, starając je uspokoić i odzyskać trochę siły. Dźgnięcie nie pomaga w trzymaniu broni i celowaniu. Miał tylko nadzieję, że ani Diana, ani drugi Carlos nie wpadną na pomysł bycia szalonym i zaatakowania go. Dianie już odbija.
ObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazekObrazek
Carlos Brown

Avatar użytkownika
 
Posty: 120
Posty fabularne: 24
Dołączył(a): 19 lip 2016, o 17:05
Miano: Carlos Brown
Wiek: 49
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson
Kredyty: 18.660

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

28 wrz 2021, o 21:45

- Zatrzymajcie ją! – warknął krótko. Nie miał pojęcia, czy wszystko co słyszeli było prawda, jednak wersje urządzenia i Evelyn zgadzały się w jednym. Że to nie było pierwsze ich podejście. Do tego, nie widział najmniejszego powodu, by przypuszczać, że nie zaczną tak samo jak poprzednio – nic nie widząc i nic się nie spodziewając, pomijając kobietę, która w jakiś sposób zachowała wspomnienia. Cheaterka jedna.

Tak czy siak – niewiele mógł zrobić podłączony do urządzenia – biotyczka i widmo powinni lepiej sobie z nią poradzić. Chyba. Może. Miał taką nadzieję. Zwykle jak mu w jakiejś hologrze przychodziło zaczynać po raz drugi czy trzeci, rzucał tytuł w diabły śmiertelnie znudzony. A tu zaczynali 188 raz. W żyć sobie wsadzić taką rozrywkę.

- Ok, Armi. Pozostał nam Carlos szefie. Zajmij się nim. – dorzucił, pozostawiając problem Cantos na głowie pozostałej dwójki. W sumie. Jak nie pójdzie i tak nie będą pamiętali. A w ogóle zawsze może iść w zaparte i twierdzić, że Asari mu kazała tą wariatkę teleportować, czy co…
>> Ibris << >> Theme #1 << >> Theme #2 <<
ObrazekObrazek
Wayra Talav

Avatar użytkownika
 
Posty: 115
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 28 sty 2015, o 10:38
Miano: Wayra Talav
Wiek: 22
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Kurier / Przemytnik / Najemnik / Pilot
Lokalizacja: Kołyska Sigurda -> Skepsis -> Watson
Kredyty: 9.896

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

30 wrz 2021, o 15:39

Obrazy na terminalach zmieniały się, pokazując szereg parametrów i danych, które niewiele mu mówiły. Dwie wizualizacje - jedna przedstawiająca Evelyn oraz Hearrowa, druga Browna i znajomą twarz z Klendagonu - były jednak bardziej czytelne niż rzędy cyfr, wykresów oraz komunikatów obco brzmiącego alfabetu. Kiedy Tori zwróciła uwagę na Dianę, po prostu skinął głową w milczeniu, również dostrzegając ich dawną przewodniczkę pośród mar ekranu. Jeżeli doświadczenie z kulą innych było takie jak i jego, Klendagon musiał stanowić małe piekiełko Carlosa.
- To urządzenie wysłało nas do wydarzeń z naszych wspomnień - warknął zimno. Krążył dookoła terminala to w jedną, to w drugą stronę, wbijając wzrok w pulsującą błękitem maszynę i pracującego przy nim technika. Miał jednak tyle opanowania, by nie przerywać mu pracy, skoro ewidentnie udało mu się nawiązać z nią jakieś połączenie. - To odwrotność "izolowania anomalii", to proszenie się o nie. Sama jego obecność tutaj sprawia, że każda taka akcja będzie powodować błędy. Sam fakt tego, że znajduje się w pętli i mogliśmy do niego dotrzeć, sprawia że nie jest tylko obserwatorem, że nie jest tylko czujnikiem zbierającym dane. Czymkolwiek są jego... symulacje, on sam jest największym źródłem interferencji.
Zatrzymał się po drugiej stronie terminala, wpatrując się w błękitny blask. Nadal ciężko było mu zaakceptować to co widział i to co sugerowały ostatnie wydarzenia. Jego logiczna część umysłu krzyczała, że maszyna do podróżowania w czasie nie może istnieć i tym bardziej wysyłać ludzi w przeszłość na podstawie ich wspomnień. Zbyt wiele niewiadomych, zbyt wiele szans na utworzenie paradoksu, zbyt wielki skok technologiczny, by było to możliwe. W grę mogła wchodzić tylko symulacja.
Ale jaka symulacja pozostawiała po sobie ślady?
Szron już zdążył się rozpuścić, ale krew na jego dłoniach pozostała, ciemniejąc na płytach pancerza i kompozytowych łączeniach. Czuł ją przez warstwy metalu, czuł ją gdy zaciskał pięści.
Kolejny błysk światła wyrwał go z ponurych myśli. Kiedy podniósł wzrok nad urządzenie, dostrzegł Hearrowa i Cantos, którzy pojawili się w pomieszczeniu. Rozbieganie na ich twarzach i gwałtowna reakcja kobiety sugerowały, że też właśnie zostali wyrwani z wydarzeń, które obserwowali na hologramie. Ich przewodniczka zareagowała jednak błyskawicznie, cofając się pod ścianę i aktywując omni-ostrze. Pomimo ostrzegawczego krzyku Wayry, on sam jednak nie wykonał żadnego ruchu.
Cantos była ich wrogiem. Oszukała ich, zaatakowała, szantażowała. Szaleństwo w jej oczach odbijało fosforyzującą energię omni-ostrza, zarówno gdy wcześniej przystawiła je do szyi Marshalla, jak i teraz, gdy wycelowała je we własną szyję. Czy rzeczywiście mogła być powiązana z tym wszystkim, tak jak powiedziała Tori? Czy była po prostu kolejną ofiarą tego terminala, uwięzioną w 187 iteracjach własnych wspomnień? Zmuszoną brać udział w wydarzeniach podobnych do tych, których doświadczył on sam?
Ile iteracji sam by wytrzymał, gdyby kula wysyłała go ciągle na powierzchnię AZ-102 i upadek Niezłomnego?
- Jesteś tego pewna? - odezwał się po chwili, kierując swoje słowa do Evelyn, chociaż nie patrzył w jej stronę. Jego złość wycofała się do małego, tlącego się węgielka, przekierowana jednak z kobiety na urządzenie, którego światło tańczyło na ich twarzach i rzucało ostre, granatowe cienie na ściany. - Urządzenie powiedziało, że obecna iteracja została przerwana przez awarię. Rozmawia z Wayrą, wykonuje jego polecenia. Być może nie będzie już kolejnej pętli, być może nie zaczniesz już od nowa. Być może po prostu poderżniesz sobie gardło i wykrwawisz się na podłodze. Ale domyślam się, że dla ciebie to też byłoby zapewne zwycięstwo.
Pokręcił głową, śledząc spojrzeniem ręce Telava, gdy ten pracował przy terminalu. Pół uwagi poświęcał sytuacji w sali, drugim pół błądząc pośród własnych myśli, próbując poskładać z nich coś w całość.
- W ilu tych próbach zgodziliśmy się ci pomóc, Evelyn?
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+5% (+35% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1566
Posty fabularne: 60
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Cordova
Status: It's complicated.
Kredyty: 73.760
Medale: 13
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

3 paź 2021, o 18:52

W oczach Evelyn szalały płomienie obłędu i chorej determinacji, z którą trzymała aktywowane omni-ostrze tuż przy własnym gardle. Niewiele była w stanie zrobić w tej chwili - to był jedyny zalążek kontroli nad sytuacją, którą mogła odzyskać. Jednak mimo tego, mimo wyjścia, które znalazła z sytuacji łudząco go pozbawionej, na swój sposób, przegrała.
Kolejna iteracja, która nie miała końca. Kolejna pętla, z której nie było realnej ucieczki. Kolejny raz kula znalazła się poza zasięgiem jej dłoni, operowana przez Taleva, który usiłował naprawić kolejne błędy, rozprzestrzeniające się w systemie jak postępująca fala uderzeniowa.
- Nawet ja nie znam ich wszystkich, Viyo - prychnęła w odpowiedzi. - Ale twoje bezsensowne pierdolenie przewija się przez co najmniej połowę, to mogę ci obieca...
Jej słowa utonęły w głośnym sygnale Klendagońskiego alarmu, który przebił się przez utworzoną przez kulę szczelinę. Wiatr wzmógł, gdy urządzenie błysnęło po raz kolejny, a zarazem ostatni. Świadomość Browna wypełnił ból odniesionych przez niego ran, nim pojawiło się w niej znajome mu pomieszczenie i znajome twarze. Tkwił w pozycji, którą przybrał w korytarzu, jednak nie było obok niego Diany, ani nie dostrzegał twarzy siebie samego, wyłaniającej się zza krawędzi korytarza.
Był z powrotem obok błękitnej kuli.
- Każda iteracja przynosi nowe błędy, coraz mniej rozwiązań. Krytyczna anomalia FX8542M8D została naprawio...
- ZAMKNIJ SIĘ! - zamiast przy gardle, jej ostrze znów znalazło się w powietrzu, gotowe do ataku. Cantos postąpiła o krok naprzód, w stronę połyskującego artefaktu, którego słowa starała się zagłuszyć. - Gdybyście przestali słuchać tej pierdolonej maszyny obcych, wszyscy bylibyśmy wolni!
W tym chaosie, który nastał w pomieszczeniu, Wayra dostrzegł mały, ukryty plik readme.txt zanurzony w samym środku obcego interfejsu. Podpisany jego sygnaturą, zawierał zaledwie jedno zdanie.
Musicie ją zabić, jest anomalią.

Evelyn rzuciła się naprzód, z ostrzem wycelowanym wprost w leniwie połyskującą kulę.

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9664
Posty fabularne: 211
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

6 paź 2021, o 01:16

Vex skinął głową niemal nieświadomie na słowa Evelyn, wpatrując się w kulę pulsującą błękitem i pracującego przy niej Wayrę.
- To rzeczywiście brzmi jak ja.
Sto osiemdziesiąt siedem iteracji, a każda z nich była coraz bardziej niestabilna, coraz bardziej kłopotliwa. W to również był w stanie uwierzyć. Ludzie byli wyjątkowo zaradni i boleśnie wręcz uparci, jeżeli więc podczas której z nich Evelyn wyrwała się z pamięci pętli, nic dziwnego że od tego czasu sprawiała kuli problemy. Nie było z tego wyjścia, które mogłoby zadowolić maszynę, nie było takiej iteracji, które by to zmieniła. Na sto osiemdziesiąt siedem iteracji, sto osiemdziesiąt sześć zakończyło się śmiercią Evelyn, ale ile jeszcze było ich potrzebnych, by w końcu dopięła swego? Iteracje mogły trwać w nieskończoność. A nieskończoność ma to do siebie, że prędzej czy później nawet to co skrajnie niemożliwe, staje się pewne.
Wycie Klendagońskiego alarmu przerwało jego rozmyślania, sprawiając że podniósł wzrok na Carlosa, który pojawił się w błysku światła, a potem ku Evelyn. Głos maszyny rozszedł się metalicznym zgrzytem po pomieszczeniu, zwiastując zakończenie pewnego procesu. Naprawdę anomalii i być może wznowienie kolejnych iteracji. Coś, co najwyraźniej zrozumiała również i Cantos, bo jej wściekły okrzyk zagłuszył komunikaty urządzenia.
W tym jednym miała rację. Koniec końców, znajdowali się w tym właśnie przez pulsującą kulę na środku pomieszczenia i przez to, że słuchali instrukcji zostawionych przez ich "przeszłe cienie". A przynajmniej tak sądzili.
Ile jednak było z tego prawdą?
Ile z podpowiedzi, które ich tu zaprowadziły, było rzeczywiście dziełem poprzednich iteracji, a ile "rozwiązaniami" o których maszyna wspomniała? Ile było zwykłym narzędziem kontroli, mającym upewnić się, że będą podążali wyznaczoną przez iterację ścieżką? Czy coś co było w stanie wyciągnąć z ich głowy wspomnienia, miałoby jakikolwiek problem ze stworzeniem tak dobranych pod nich sugestii, żeby pokierować nimi tam gdzie chciało? Szantażując go wizją niezobaczenia się z Mayą i datapadem z niezapominajką, tworząc wiadomość z charakterystycznym zawijasem napisaną ręką Carlosa, stawiając w odpowiednim miejscu "X" lub zostawiając enigmatyczną wskazówkę?
Gdy Evelyn rzuciła się do przodu, on opuścił wzrok na dłonie wciąż pokryte zakrzepłą krwią biotyczki leżącej we wraku Niezłomnego.
A potem aktywował własne omni-ostrze i również gwałtownie ciął nim w pulsujący błękitem terminal, planując dokończyć to co rozpoczął pocisk pistoletu Tori.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
+5% (+35% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1566
Posty fabularne: 60
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Cordova
Status: It's complicated.
Kredyty: 73.760
Medale: 13
Determinacja (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

7 paź 2021, o 21:13

- Co… idioci, ona jest cholerną anomalią. Skoro pamięta musi nią być! – chłopak krzyknął, zupełnie nie rozumiejąc logiki pozostałej dwójki. No dobra, Evelyn rozumiał – walczyła o życie w końcu, niezależnie czy kontekście nowego resetu czy osiągnięcia własnych celów.
No i łatwiej było mu uwierzyć w maszynę, która naprawiała zgodnie z programem błędy niż kobietę, która mówiłaby prawdę. Komputery z reguły nie kłamią.
I jak na razie utrzymywała ich przy życiu.

I serio? Widmo, wierzył blondynce która próbowała ich zastrzelić? A wcześniej całą drogę odgrywała teatrzyk nic nie wiedzącego, niegroźnego niewiniątka?- próżne żale jednak nie zmieniały tego, że i jedno i drugie nagle postanowiło zaatakować artefakt (czy tam komputer, czy też SI, zwał jak zwał).

Tak czy siak, trochę za późno na żale, pomyślał zagryzając zęby. Kątem oka widział odłożoną broń, być może zdołałby sięgnąć i strzelić do jednego z nich. Tyle, że wciąż byli to jednak członkowie jego ekipy. Więc broń została na ziemi, nie potrafił zacząć strzelać do żadnego z nich z zimną krwią na podstawie przypuszczenia tylko, że się mylą.

Pozostało wierzyć, że to on się gorzej znał na maszynach niż Vex na ludziach. Co w przypadku akurat obcych artefaktów nie musiało być takie nieprawdopodobne, nie?
>> Ibris << >> Theme #1 << >> Theme #2 <<
ObrazekObrazek
Wayra Talav

Avatar użytkownika
 
Posty: 115
Posty fabularne: 27
Dołączył(a): 28 sty 2015, o 10:38
Miano: Wayra Talav
Wiek: 22
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Kurier / Przemytnik / Najemnik / Pilot
Lokalizacja: Kołyska Sigurda -> Skepsis -> Watson
Kredyty: 9.896

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

8 paź 2021, o 22:23

Mdłości powoli ustępowały, ale wciąż czuła się tak, jakby walną w nią rozpędzony skycar i każdy ruch powodował falę mdlącego uczucia rozlewającego się po całym ciele i ogniskującego się w żołądku. Gdy kula rozbłysła ponownie i w pomieszczeniu pojawił się Carlos, Tori zasłoniła rękoma oczy i cofnęła się o kilka kroków, uderzając o coś stopą. Blask przygasł i asari dostrzegła, że przedmiot, który lekko kopnęła to porzucony na ziemi pistolet. Czy były tutaj wcześniej, gdy kula wysłała ich wszystkich w czasie i przestrzeni z więzienia zamkniętego pomieszczenia. Przed oczami przemknęły jej ostatnie wspomnienia - kula, a właściwie kule na mrocznej wyspie, tajemnicze słowa na temat anomalii i powtarzanych iteracji, wspomnienie Cantos z podziemnego tunelu i zmasakrowanej załogi w barakach... Jeśli iteracja powtórzyła się już tyle razy, dlaczego nie udało się jak do tej pory rozwiązać problemu i wybrać tej właściwej ścieżki? Dlaczego tylko Evelyn zdawała się pamiętać co się stało we wcześniejszych wersjach pętli? Przed jakimi błędami miała chronić kula? Czy to możliwe, że to właśnie ta ludzka kobieta była “nieregularnością” którą tajemnicze urządzenie starało się rozwiązać i wyeliminować? Jeśli tak do dlaczego? Co w czynach Evelyn było zagrożeniem? To, że chciała zdobyć kulę, czy to, że nie pozwalała pozostałym dotrzeć do sedna problemu? Czy to możliwe, że ta bariera, kopuła pod którą się znajdowali i która więziła ich nie pozwalając się wydostać miała na celu powstrzymanie blondynki przed przywłaszczeniem jej sobie i użyciem w sobie tylko znanym celu?
Słuchając Vexa i Evelyn czuła się jakby znów znalazła się w czasowej pętli - blondynka zacięła się i nic nie wskazywała na to, żeby była skłonna wysłuchać jakichkolwiek racjonalnych argumentów czy chociażby porozumieć się z nimi by ustalić plan działania, by przekazać pozostałym jakąkolwiek wiedzę, którą mogła sama wynieść z poprzednich iteracji. Wiedzę, która mogła pomóc w rozwiązaniu zagadki i podjęciu jakiejkolwiek decyzji. Zabrnęli w ślepą uliczkę, to był typowy pat. Żadna strona nie ustąpi, a wyraźnie było widać, że interesy są sprzeczne i nie będzie między nimi porozumienia. Gdy komunikat nadany przez kulę - chyba pierwszy jak do tej pory skierowany do nich wszystkich - został gwałtowanie przerwany przez wrzask Cantos, Tori szybkim ruchem schyliła się i porwała z ziemi pistolet. Znów zalała ją fala mdłości, ale tylko przełknęła ślinę, gotowa obserwować kolejne wydarzenia... choć w zasadzie nie było już czego więcej oglądać. Blondynka rzuciła się mierząc swoim omni-ostrzem w kulę, mgnienie oka później to samo zrobił Vex. Tori uniosła uzbrojony pistolet, lecz jej dłoń zadrżała. Co powinna zrobić? Jak można było rozwiązać ten impas? Czy mieli jakąkolwiek szansę rozwiązać zagadkę? Czy zagrożeniem była sama kula - “strażnik”, czy oni sami? Czy anomalią była Evelyn czy jedno z pozostałych? A może to sama Tori? Nie było już czasu na zastanowienie. Za chwilę oboje zaatakują urządzenie, a gdy Tori zrobiła to poprzednio, kula wysłała wszystkich w jakieś odległe miejsca w czasie i przestrzeni. Z tego co widziała na wyświetlanych wcześniej obrazach, Carlos wylądował znów na Klendagonie, Hearrow w nieznanym Tori miejscu. Gdzie byli Vex i Talav? Możliwe, że nigdy się tego nie dowie. Czy chciała znów się znaleźć na mrocznej wyspie? Czy sama chciała znów przeżywać wspomnienia Evelyn? Zdecydowanie nie. Chciała wyjść spod kopuły. Nieważne, ile razy już wykonała się ta pętla.
Broń celująca w kulę przesunęła się odrobinę i zanim omni-ostrza spadły na urządzenie, Tori nacisnęła dwukrotnie spust.

Dwa pociski poszybowały w kierunku Cantos.
*** ARMOR *** VOICE *** FORMAL *** PARTY ***
ObrazekObrazek
Tori Te’eria

Avatar użytkownika
 
Posty: 215
Posty fabularne: 55
Dołączył(a): 15 sie 2016, o 22:18
Miano: Tori Te'eria
Wiek: 163
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Lekarz
Lokalizacja: Kołyska Sigurda -> Skepsis -> Watson
Kredyty: 19.550

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

14 paź 2021, o 18:40

- Kurrrwa... - Mruknął Carlos, znów znajdując się przy znajomych mu osobach. Opuścił karabin, ale nie odłożył go i nie sięgnął po medi-żel. Wyglądało na to, że trwał tu kolejny kryzys. Blondynka wyglądała na szaloną, wykrzykiwała brednie. Do tego mechaniczny głos. Wyglądało na to, że nikt nie potrafił zdecydować co zrobić. Właśnie uratował osobę, która od dawna ciążyła mu na sumieniu, tylko po to by znowu znaleźć się w trudnej sytuacji? Kurwa... Wiedział co musi zrobić. Szybko uniósł karabin i dwa razy nacisnął spust by wypuścić dwie serie. Pierwszą celował w tułów oszalałej kobiety, a druga miała uderzyć artefakt. Oboje byli blisko, więc nawet nie musiał daleko przesuwać lufy. Wystrzelił i opadł na kolana, a potem usiadł na ziemi. Broń upuścił na podłogę. Miał dość tego dnia. Kurwa. Tego pojebanego życia. Zamknął tylko oczy i czekał na to co się stanie dalej. Cokolwiek się stanie. Chyba powinien iść na jakąś terapię po wszystkim. Po wojsku, rozwodzie, po Klendagonie i po dzisiaj zdecydowanie ma nasrane w głowie. Pewnie żaden terapeuta nie uwierzy w podróże w czasie czy inne takie. A jak zacznie gadać, to pewnie jacyś wojskowi tajniacy przyjdą, zamknął go i słuch po nim zaginie. Eh...
ObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazekObrazek
Carlos Brown

Avatar użytkownika
 
Posty: 120
Posty fabularne: 24
Dołączył(a): 19 lip 2016, o 17:05
Miano: Carlos Brown
Wiek: 49
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson
Kredyty: 18.660

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

20 paź 2021, o 10:55

Obrazy w głowie przewijały się z sekundy na sekundę. Pamięć odtwarzała nowe obrazy i pomimo tego, że właśnie przed chwilą wrócił z przeszłości, ta najwyraźniej odblokowała jakieś wspomnienia, które w głowie Hearrowa były głęboko schowane. Był oszołomiony, dookoła działo się tyle rzeczy, że bardzo ciężko było mu się skupić na czymkolwiek. Vex rozmawiał z Evelyn, która najwyraźniej pałała chęcią mordu nie tylko do niego ale także do pozostałych. Fakt, że wycelowała omni-ostrze we własne gardło mocno przestał mu pasować. Coś musiało zatem w tym być prawdą. Kto wie do czego zdolni są ludzie gotowi ratować własne życie.
Klapka w głowie odblokowała się.
- Czekajcie! Kiedyś już coś podobnego przeżyłem - krzyknął próbując stanąć na nogi. - Ona może mieć rację.
Shodan. Maszyna próbująca przejąć kontrolę nad żołnierzami Przymierza. Masakra w podwodnej bazie. Obrazy przewijały się niczym stary film na ekranie. Tu mogło być podobnie, a Evelyn w desperacji próbując po raz kolejny przemówić im do rozsądku najwyraźniej miała tego serdecznie dość. Być może stąd to zachowanie. Nie chciał już tego analizować, chciał się stąd wydostać, wrócić na Cytadelę, do swojego nudnego wojskowego życia. Koniec ze zleceniami, koniec z chęcią zarobienia pieniędzy. Trzeba było siedzieć na tyłku, nie ruszać się nigdzie i czekać na powrót do służby.
Jednak nikt go nie słuchał. Wszystko potoczyło się błyskawicznie.
Obserwował co robią pozostali, chociaż miał wrażenie, że znalazł się pośrodku jakiegoś dziwnego vidu. Tori celująca w artefakt, Vex przebijający ostrzem terminal i Hearrow pośrodku tego wszystkiego, który nie miał naprawdę bladego pojęcia co o tym wszystkim myśleć.
A co jeśli jednak Cantos ma rację? Wstrzymał oddech. To musiało się skończyć.
ObrazekObrazek
Obrazek
-Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu-
Bonusy:
+20% do obrażeń od broni
+30% do obrażeń w walce wręcz
+1PA do ataku wręcz
20% szans na podpalenie przeciwnika przy ataku omni-ostrzem
+5% szansa na strzał krytyczny
+20% do pancerza
+1 pochłaniacz do każdej przenoszonej broni

Obrazek
Marshall Hearrow

Avatar użytkownika
 
Posty: 566
Posty fabularne: 19
Dołączył(a): 4 mar 2014, o 20:41
Miano: Marshall "Arrow" Hearrow
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Podporucznik Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 26.600
Medale: 4
Determinacja (1) Medal za długą służbę (1) Purpurowa gwiazda (1) Operacja Szalony Geniusz (1)

Re: [Kołyska Sigurda -> Skepsis] Watson

20 paź 2021, o 17:46

Tajny rzut MG
Mistrz Gry wylosował/a 1d100:
6
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9664
Posty fabularne: 211
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Galaktyka

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

cron